Gallipoli 1915 - Paweł Korzeniowski

Kup ebooka

41.00 zł
34.03 zł (32,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wstęp

Na początku 1915 roku dwa wal­czące bloki zna­la­zły się w stra­te­gicz­nym impa­sie. Pół­roczne zma­ga­nia pochło­nęły setki tysięcy ludzi. Pomimo tak ogrom­nych ofiar żadna ze stron nie osią­gnęła decy­du­ją­cego zwy­cię­stwa i nie­wiele wska­zy­wało na to, by w naj­bliż­szym cza­sie komu­kol­wiek miało się to udać. W tych tyta­nicz­nych zma­ga­niach woj­ska Albionu ode­grały nie­wielką rolę. W porów­na­niu do maso­wych armii wysta­wio­nych przez Fran­cję czy Niemcy bry­tyj­ski kon­tyn­gent wysłany na kon­ty­nent był nie­zwy­kle skromny. Choć już w sierp­niu 1914 roku na Wyspach Bry­tyj­skich przy­stą­piono do sze­roko zakro­jo­nego planu roz­bu­dowy armii, to musiały upły­nąć dłu­gie mie­siące, jeśli nie lata, by odczuć wymierne efekty tych dzia­łań.

Już wów­czas jed­nak w goto­wo­ści pozo­sta­wała Royal Navy, naj­sil­niej­sza mary­narka wojenna świata. To potężne narzę­dzie wojny, jak dotąd, nie miało żad­nego real­nego wpływu na prze­bieg zma­gań w Euro­pie. Pano­wa­nie na morzach i oce­nach dawało jed­nak wyspia­rzom ogromny atut w postaci nie­ogra­ni­czo­nej swo­body stra­te­gicz­nej. Win­ston Chur­chill, sto­jący na czele Admi­ra­li­cji, zamie­rzał z tego sko­rzy­stać. Ponie­waż nie był w sta­nie ude­rzyć bez­po­śred­nio w Niemcy, zna­lazł zastęp­czy cel w postaci Impe­rium Osmań­skiego.

Pań­stwo suł­tana na początku XX wieku chy­liło się ku upad­kowi. Nie­dawna klę­ska w star­ciu z koali­cją bał­kań­ską pozba­wiła je nie­mal wszyst­kich euro­pej­skich posia­dło­ści. Wyda­wało się, że wyeli­mi­no­wa­nie z wojny naj­słab­szego członka wro­giej koali­cji nie będzie sta­no­wić dużego pro­blemu. Chur­chill sądził, że wystar­czy, aby okręty sfor­so­wały Dar­da­nele i poja­wiły się u wrót Kon­stan­ty­no­pola. Ich zja­wie­nie się u wrót pałacu suł­tań­skiego miał skło­nić Meh­meda V do kapi­tu­la­cji.

Tak się jed­nak nie stało. Próby wyeli­mi­no­wa­nia for­tów strze­gą­cych cie­śniny podej­mo­wane od lutego 1915 roku nie przy­no­siły spo­dzie­wa­nych efek­tów, a dzia­ła­nia mające na celu sfor­so­wa­nie cie­śniny zakoń­czyły się utratą 3 okrę­tów linio­wych. Prze­rwa­nie ope­ra­cji ozna­czało przy­zna­nie się do upo­ka­rza­ją­cej porażki. Zde­cy­do­wano zatem, że skoro mary­narka nie była w sta­nie poko­nać osmań­skiej obrony, zrobi to za nią armia, opa­no­wu­jąc pół­wy­sep Gal­li­poli. Prze­pro­wa­dzona w kwiet­niu ope­ra­cja inwa­zyjna dała począ­tek wie­lo­mie­sięcz­nym krwa­wym zma­ga­niom, które nie ustę­po­wały w niczym dra­ma­towi roz­gry­wa­ją­cemu się w tym cza­sie we Fran­cji. Oddane do rąk Czy­tel­nika opra­co­wa­nie przy­bliża te mało znane w Pol­sce wyda­rze­nia1.

Niniej­sze opra­co­wa­nie zostało oparte na sze­ro­kiej bazie źró­dło­wej. Pod­sta­wową rolę ode­grały tu mate­riały zgro­ma­dzone w bry­tyj­skich archi­wach - The Natio­nal Archi­ves, Impe­rial War Museum oraz Lid­dell Hart Cen­tre for Mili­tary Archi­ves w King's Col­lege, a także w Austra­lian War Memo­rial w Can­be­rze oraz Service Histo­ri­que de la Défence w Vin­cen­nes pod Pary­żem. Ich uzu­peł­nie­nie sta­no­wią ofi­cjalne opra­co­wa­nia kam­pa­nii oraz lite­ra­tura przed­miotu. W wypadku tej ostat­niej liczba prac jest tak ogromna, że cyto­wane są jedy­nie wybrane, naj­waż­niej­sze pozy­cje.

Kam­pa­nia dar­da­nel­ska to nie­mal wyłącz­nie bry­tyj­skie przed­się­wzię­cie i, jak się miało oka­zać, bry­tyj­ska klę­ska. Z tego powodu nar­ra­cję pro­wa­dzi­łem przede wszyst­kim z bry­tyj­skiego punktu widze­nia2. Mimo przy­ję­cia takiej kon­cep­cji sta­ra­łem się przed­sta­wić moż­li­wie pełny i prze­kro­jowy obraz wyda­rzeń oraz osa­dzić je w jak naj­szer­szym kon­tek­ście poli­tyczno-woj­sko­wym.

W trak­cie lek­tury Czy­tel­nik z pew­no­ścią zauważy, że począt­kowo dzia­ła­nia bojowe przed­sta­wia­łem dość szcze­gó­łowo, z cza­sem zaś poziom opisu sta­wał się coraz bar­dziej ogólny. Wynika to z dwóch zasad­ni­czych prze­sła­nek. Lądo­wa­nie oraz pierw­sze walki były new­ral­gi­czymi punk­tami całej kam­pa­nii. Stąd wni­kliw­sza ana­liza tych dzia­łań. Po dru­gie, w kam­pa­nię począt­kowo obie strony zaan­ga­żo­wały sto­sun­kowo nie­wiel­kie siły. Pozwala to opi­sy­wać walki, scho­dząc do poziomu bata­lionu. Z cza­sem, gdy na pół­wy­sep tra­fiały kolejne dywi­zje, utrzy­ma­nie tego poziomu nar­ra­cji stało się tech­nicz­nie nie­moż­liwe. Pro­wa­dzi­łoby to do nad­mier­nej szcze­gó­łowości oraz nie­po­trzeb­nie zaciem­nia­łoby ogólny obraz wyda­rzeń.

Spore wyzwa­nie sta­no­wiło przy­ję­cie jed­no­li­tych, a jedno-cze­śnie prak­tycz­nych zasad pisowni jed­no­stek woj­sko­wych i ich skró­tów. Każdy bry­tyj­ski pułk (regi­ment) miał indy­wi­du­alną nazwę wła­sną, zazwy­czaj bar­dzo długą, która wraz z nume­rem ozna­czała kon­kretny bata­lion. Dla uła­twie­nia zapisu oraz łatwiej­szego odbioru tek­stu sto­suję skróty pocho­dzące od ory­gi­nal­nych zapi­sów, np. 1. bata­lion King's Own Scot­tish Bor­de­rers - 1. KOSB; 1. bata­lion Royal Sus­sex Regi­ment - 1. RSR; 2./4. bata­lion Lon­don Regi­ment - 2./4. LR, 1./6. bata­lion Gur­kha Rifles - 1./6. GR itd.3. Bata­liony Austra­lij­skich Sił Impe­rial­nych (Austra­lian Impe­rial Force) miały nume­ra­cję cią­głą, dla­tego zapi­suję je jako "1. AIF", "2. AIF" itd.4.

Sytu­acja kom­pli­kuje się w wypadku związ­ków tak­tycz­nych i ope­ra­cyj­nych. Gdy posia­dały one nazwy wła­sne, sto­so­wa­łem skróty pocho­dzące od ich pier­wot­nego brzmie­nia, stąd: Medi­ter­ra­nean Expe­di­tio­nary Force - MEF; Austra­lian & New Zealand Army Corps - ANZAC, Corps Expéditionnaire d'Orient - CEO, Royal Naval Divi­sion - RND itd. Nato­miast w przy­padku nazw typo­wych dla nomen­kla­tury woj­sko­wej uży­wa­łem zapi­sów powszech­nie wystę­pu­ją­cych w lite­ra­tu­rze pol­skiej, np. Kor­pus Armijny - KA; Dywi­zja Pie­choty - DP, Bry­gada Pie­choty - BP itd.5.

Zdaję sobie sprawę, że powyż­sze roz­wią­za­nie nie jest ide­alne i może spra­wiać nieco trud­no­ści. Moje doświad­cze­nia wska­zują jed­nak, że jest ono naj­bar­dziej prak­tyczne w odnie­sie­niu do tej publi­ka­cji. Aby uła­twić Czy­tel­ni­kowi poru­sza­nie się po tej skom­pli­ko­wa­nej mate­rii, na początku książki umie­ści­łem wykaz skró­tów i skró­tow­ców.

Spo­sób zapisu nazw geo­gra­ficz­nych sta­no­wił dla mnie ogromny dyle­mat. Na ogół sta­ra­łem się sto­so­wać nazwy obo­wią­zu­jące w ana­li­zo­wa­nym okre­sie, poda­jąc w nawia­sach współ­cze­sne odpo­wied­niki, np. Maidos (dziś tur. Ece­abat), Smyrna (dziś tur. Izmir), Lem­nos (dziś gr. Lim­nos), Adria­no­pol (dziś tur. Edirne). W przy­padku naj­waż­niej­szych punk­tów geo­gra­ficz­nych na pół­wy­spie Gal­li­poli sta­ra­łem się jed­nak sto­so­wać ory­gi­nalne zapisy. Dla­tego np. zamiast powszech­nie spo­ty­ka­nego w anglo­sa­skiej histo­rio­gra­fii Achi Baba w tek­ście wystę­puje poprawna wer­sja Alç? Tepe, Sar? Bay?r to Sari Bair, a Kri­thia to Kirte6.

Sporo miejsc lub punk­tów począt­kowo było bez­i­mien­nych. Dopiero w trak­cie walk żoł­nie­rze nadali im nazwy. Inne na stałe wpi­sały się w tra­dy­cje zwią­zane z kam­pa­nią. Ponie­waż niniej­sza publi­ka­cja jest pisana z bry­tyj­skiej per­spek­tywy, w ich przy­padku zde­cy­do­wa­łem się sto­so­wać angiel­skie wer­sje, np. Scrubby Knoll zamiast Kema­ly­eri czy też Sci­mi­tar Hill, zamiast Yusufçuk Tepe.

Na początku książki znaj­duje się słow­ni­czek, w któ­rym podano obie wer­sje nazw geo­gra­ficz­nych. Mimo pod­ję­tych sta­rań zdaję sobie sprawę, że mogłem popeł­nić błędy w zapi­sie. Mam jed­nak nadzieję, że nawet jeśli tak się stało, mimo wszystko nie wpłyną one na odbiór tek­stu przez Czy­tel­ni­ków.

W tym miej­scu chcę zazna­czyć, że w tek­ście kon­se­kwent­nie sto­suję okre­śle­nie: "woj­ska osmań­skie", zamiast popu­lar­nej w Pol­sce nazwy: "woj­ska turec­kie". Pamię­tać należy, że o Tur­cji możemy mówić dopiero po usta­no­wie­niu repu­bliki na początku lat 20. XX wieku. Wcze­śniej zaś mamy do czy­nie­nia z wie­lo­et­nicz­nym i wie­lo­re­li­gij­nym pań­stwem osmań­skim.

Na końcu chciał­bym podzię­ko­wać wszyst­kim tym, dzięki któ­rym powsta­nie niniej­szej pracy oka­zało się moż­liwe: wła­dzom mojej Alma Mater, na któ­rych wspar­cie, nie tylko duchowe, mogłem zawsze liczyć; kole­gom, któ­rych wska­zówki i rady pozwo­liły mi roz­wią­zać wiele dyle­ma­tów, z jakimi musia­łem się zmie­rzyć; pra­cow­ni­kom archi­wów i pla­có­wek nauko­wych, ze strony któ­rych zawsze mogłem liczyć na pomoc i życz­li­wość. Naj­więk­sze podzię­ko­wa­nia należą się jed­nak mojej rodzi­nie i naj­bliż­szym, któ­rzy wspie­rali mnie żmud­nej pracy badaw­czej, wyka­zu­jąc przy tym wiele cier­pli­wo­ści i zro­zu­mie­nia.

Roz­dział I. Geneza

ROZ­DZIAŁ I GENEZA

Chory czło­wiek Europy

Na początku XX wieku Impe­rium Osmań­skie sta­no­wiło cień swo­jej daw­nej potęgi. W poło­wie XIX wieku, w epoce tzw. Tan­zi­matu (1839-1876), pró­bo­wano prze­pro­wa­dzić reformy, moder­ni­zu­jąc pań­stwo oraz jego sys­tem poli­tyczny. Uko­ro­no­wa­nie tego pro­cesu sta­no­wiło wpro­wa­dze­nie w 1876 roku kon­sty­tu­cji. Suł­tan Abdülhamid II jed­nak nie­mal natych­miast zawie­sił jej funk­cjo­no­wa­nie. Przez kolejne trzy dekady rzą­dził samo­dziel­nie, opie­ra­jąc się na kon­ser­wa­tyw­nych dorad­cach oraz dostoj­ni­kach muzuł­mań­skich. Okres ten to nie tylko sta­gna­cja, ale nie­kiedy wręcz regres w życiu poli­tycznym, eko­no­micz­nym oraz spo­łecz­nym.

Pogłę­bia­jący się kry­zys pań­stwa i jego słab­nąca pozy­cja mię­dzy­na­ro­dowa spo­wo­do­wały, że coraz więk­sza część elit osmań­skich opo­wia­dała się za koniecz­no­ścią grun­tow­nych reform. Zwo­len­nicy moder­ni­za­cji, sku­pieni wokół powsta­łego 1899 roku Komi­tetu Jed­no­ści i Postępu, opo­wia­dali się za znie­sie­niem monar­chii abso­lut­nej oraz przy­wró­ce­niem kon­sty­tu­cji z 1876 roku. Jed­no­cze­śnie odwo­ły­wali się do turec­kiego dzie­dzic­twa kul­tu­ro­wego, dla­tego powszech­nie nazy­wano ich młodo-tur­kami 7.

Sym­pa­ty­kami idei gło­szo­nych przez Komi­tet Jed­no­ści i Postępu było wielu młod­szych ofi­ce­rów. W 1908 roku w oddzia­łach roz­lo­ko­wa­nych w Tra­cji i Mace­do­nii doszło do roz­ru­chów. Woj­ska wysłane w celu stłu­mie­nia nie­po­ko­jów przy­łą­czyły się do bun­tow­ni­ków. Suł­tan, posta­wiony pod ścianą, po 30 latach przy­wró­cił kon­sty­tu­cję. Wywo­łało to powszechną falę entu­zja­zmu, w tym także wśród chrze­ści­jan, liczą­cych na poprawę swo­jej pozy­cji poli­tycz­nej w pań­stwie. Począt­kowa eufo­ria nie trwała długo. W kwiet­niu 1909 roku w sto­licy doszło do buntu żoł­nie­rzy, do któ­rych szybko przy­łą­czyli się słu­cha­cze szkół reli­gij­nych i ule­mo­wie. Nato­miast po stro­nie refor­ma­to­rów opo­wie­działy się woj­ska w gar­ni­zo­nach euro­pej­skich. Utwo­rzono z nich tzw. Armię Czynu (Hare­ket Ordusu), na czele któ­rej sta­nął gen. Mah­mud Şevket. Choć nie nale­żał do bez­kry­tycz­nych zwo­len­ni­ków Komi­tetu Jed­no­ści i Postępu, to uwa­żał wystą­pie­nia w sto­licy za zagro­że­nie dla bez­pie­czeń­stwa pań­stwa. Już 24 kwiet­nia woj­ska Şevketa, nie napo­ty­ka­jąc więk­szego oporu, wkro­czyły do sto­licy. Przy­wód­ców rebe­lii stra­cono, zaś suł­tana Abdülhamida II zmu­szono do abdy­ka­cji. Jego miej­sce zajął Meh­med V, będący fak­tycz­nie mario­netką w rękach przy­wód­ców komi­tetu. Wkrótce zno­we­li­zo­wano kon­sty­tu­cję, pozba­wia­jąc monar­chę real­nej wła­dzy i ogra­ni­cza­jąc jego rolę do peł­nie­nia funk­cji repre­zen­ta­cyj­nych oraz reli­gij­nych8.

Dys­po­nu­jąc peł­nią wła­dzy w sto­licy, Komi­tet Jed­no­ści i Postępu zaczął roz­sze­rzać swoje wpływy na pro­win­cję, pró­bu­jąc wpro­wa­dzać zapo­wia­dane reformy. Oka­zało się to znacz­nie trud­niej­sze, niż to sobie począt­kowo wyobra­żano. Tym­cza­sem sytu­acja mię­dzy­na­ro­dowa impe­rium ule­gała dal­szemu pogor­sze­niu. Chaos wywo­łany rewo­lu­cją wyko­rzy­stali sąsie­dzi. 5 paź­dzier­nika 1908 roku Buł­ga­ria, dotąd for­mal­nie uzna­jąca zwierzch­nic­two suł­tana, ogło­siła pełną nie­pod­le­głość. Dzień póź­niej Austro-Węgry zaanek­to­wały oku­po­waną Bośnię i Her­ce­go­winę9, wkrótce zaś auto­no­miczna Repu­blika Krety zade­kla­ro­wała przy­łą­cze­nie do Gre­cji.

Nie był to koniec nie­po­wo­dzeń. W nocy z 26 na 27 wrze­śnia 1911 roku Wło­chy wysto­so­wały ulti­ma­tum, doma­ga­jąc się prze­ka­za­nia Try­po­li­ta­nii i Cyre­najki. Gdy odrzu­cono ich żąda­nia, wypo­wie­działy impe­rium wojnę, doko­nu­jąc inwa­zji na obie pro­win­cje. Rząd osmań­ski długo nie chciał ugiąć się przed wło­skimi żąda­niami. Dopiero zaję­cie przez Wło­chów wysp Dode­ka­nezu zmu­siło Osma­nów do zgody na odda­nie Libii10.

Powyż­sze porażki bledną jed­nak w porów­na­niu do tra­ge­dii, jaka wkrótce roze­grała się na Bał­ka­nach. Narody, które nie­dawno uwol­niły się spod pano­wa­nia suł­tana, dążyły do wydar­cia Osma­nom ziem uzna­wa­nych za swoje. Były jed­nak zbyt słabe, by uczy­nić to samo­dziel­nie, a wza­jemna nie­uf­ność, czę­sto zaś otwarta wro­gość, unie­moż­li­wiały wspólne dzia­ła­nie. Dopiero w marcu 1912 roku, poko­nu­jąc dotych­cza­sowe ani­mo­zje, pod­pi­sano sojusz serb­sko-buł­gar­ski, w maju nato­miast buł­gar­sko-grecki. Do koali­cji przy­łą­czyła się także Czar­no­góra. Ta ostat­nia 8 paź­dzier­nika wypo­wie­działa wojnę Impe­rium Osmań­skiemu, wkrótce zaś uczy­niły to także: Ser­bia, Gre­cja oraz Buł­ga­ria.

Armia osmań­ska nie była przy­go­to­wana do walki na kilku fron­tach, sojusz­nicy dys­po­no­wali prze­szło dwu­krotną prze­wagą liczebną, a flota grecka unie­moż­li­wiła przy­sła­nie posił­ków z Azji. W rezul­ta­cie woj­ska suł­tana ponio­sły wiele dotkli­wych pora­żek, siły koali­cji szybko opa­no­wały nie­mal wszyst­kie posia­dło­ści euro­pej­skie, a oddziały buł­gar­skie pode­szły pod samą sto­licę.

Porażki na fron­cie dopro­wa­dziły do zama­chu stanu prze­pro­wa­dzo­nego przez mło­dych dzia­ła­czy Komi­tetu Jed­no­ści i Postępu. 23 stycz­nia 1913 roku grupa spi­skow­ców, na czele któ­rej stali Meh­med Talât oraz ?smail Enver, wdarła się do sie­dziby rządu. W trak­cie zaj­ścia zastrze­lono mini­stra wojny Naz?ma Paszę, uwię­ziono pozo­sta­łych człon­ków gabi­netu, a wiel­kiego wezyra zmu­szono do ustą­pie­nia. Jego miej­sce zajął znany nam już gen. Şevket, obej­mu­jąc jed­no­cze­śnie tekę mini­stra wojny11.

Zmiana wła­dzy nie wpły­nęła na prze­bieg dzia­łań wojen­nych. Próba kontr­ofen­sywy zakoń­czyła się kata­strofą, a pod koniec marca ska­pi­tu­lo­wał Adria­no­pol (dziś tur. Edirne). Nie mając sił ani środ­ków na kon­ty­nu­owa­nie wojny, rząd Şevketa musiał się zgo­dzić na warunki podyk­to­wane przez zwy­cię­ską koali­cję. 30 maja pod­pi­sano w Lon­dy­nie trak­tat poko­jowy, w któ­rym Impe­rium Osmań­skie zrze­kało się wszyst­kich obsza­rów w Euro­pie z wyjąt­kiem sto­licy oraz nie­wiel­kich skraw­ków Tra­cji Wschod­niej12.

W zwy­cię­skiej koali­cji szybko doszło do tarć zwią­za­nych z podzia­łem łupów. Buł­ga­rzy, roz­go­ry­czeni zbyt małymi nabyt­kami, w nocy z 29 na 30 czerwca 1913 roku ude­rzyli na Gre­ków i Ser­bów. Nadzieje na szyb­kie zwy­cię­stwo oka­zały się płonne, zaś po stro­nie zaata­ko­wa­nych opo­wie­dzieli się Rumuni. W Kon­stan­ty­no­polu mło­dzi ofi­ce­ro­wie doma­gali się wyko­rzy­sta­nia wojny mię­dzy dotych­cza­so­wymi sojusz­ni­kami i odzy­ska­nia przy­naj­mniej czę­ści stra­co­nych obsza­rów. Jed­nak wielki wezyr oraz jego oto­cze­nie oba­wiali się kolej­nej kon­fron­ta­cji. Sytu­ację zmie­niło tra­giczne wyda­rze­nie. 11 czerwca krewny zamor­do­wa­nego w nie­daw­nym prze­wro­cie Naz?ma Paszy w akcie zemsty zabił Şevketa Paszę. Dało to "jastrzę­biom" z Komi­tetu Jed­no­ści i Postępu wygodny pre­tekst do roz­pra­wie­nia się z opo­zy­cją oraz prze­ję­cia pełni wła­dzy. Nowym wiel­kim wezy­rem został Said Hamil Pasza, choć fak­tyczną wła­dzę spra­wo­wał trium­wi­rat zło­żony z: Ahmeda Cemâla, Meh­meda Talâta oraz ?smaila Envera13.

Ten ostatni prze­jął tekę mini­stra wojny. Natych­miast po obję­ciu sta­no­wi­ska wydał roz­kaz ude­rze­nia na woj­ska buł­gar­skie w Tra­cji. Buł­ga­rzy zaan­ga­żo­wali wszyst­kie siły na pozo­sta­łych fron­tach, a gra­nicy osmań­skiej strze­gło jedy­nie kilka tysięcy ludzi. Roz­po­częta 12 czerwca ofen­sywa nie napo­tkała więk­szego oporu i już 23 czerwca ata­ku­jący wkro­czyli do Adria­no­pola, wkrótce zaś osią­gnięto dawną gra­nicę buł­gar­ską. Pod­pi­sany 29 wrze­śnia w Kon­stan­ty­no­polu trak­tat poko­jowy odda­wał ponow­nie Tra­cję Wschod­nią pod pano­wa­nie osmań­skie14.

Odzy­ska­nie Adria­no­pola nie może przy­sło­nić faktu, że wojny bał­kań­skie przy­nio­sły impe­rium kata­stro­falne skutki. Utra­cono nie­malże wszyst­kie posia­dło­ści euro­pej­skie, zamiesz­kane przez ok. 4 mln ludzi. Choć w porów­na­niu do euro­pej­skich stan­dar­dów były one ubo­gie, to w odnie­sie­niu do pozo­sta­łych pro­win­cji nale­żały do i tak naj­le­piej roz­wi­nię­tych, nie tylko zresztą gospo­dar­czo, ale także kul­tu­rowo. Znaj­do­wały się one pod pano­wa­niem suł­ta­nów od setek lat i trak­to­wano je jako rdzenne zie­mie osmań­skie. To z nich wywo­dziła się duża część elit osmań­skich, w tym wielu przy­wód­ców nowego reżimu.

Wojna przy­nio­sła znaczne prze­obra­że­nia spo­łeczne. Utrata ziem zamiesz­ka­nych głow­nie przez chrze­ści­jan spo­wo­do­wała, że muzuł­ma­nie po raz pierw­szy od cza­sów śre­dnio­wie­cza zyskali zde­cy­do­waną prze­wagę nad innymi wyzna­niami. Z kolei pod wzglę­dem etnicz­nym lud­ność turecka zaczęła osią­gać bez­względną więk­szość wśród miesz­kań­ców pań­stwa. Wresz­cie nie­ba­ga­telne znacz­nie miały zmiany poli­tyczne w sto­licy. Dotych­cza­sowa pośred­nia, zaku­li­sowa kon­trola wła­dzy przez Komi­tet Jed­no­ści i Postępu została zamie­niona na bez­po­śred­nie, auto­ry­tarne rządy tej par­tii. Szcze­gól­nie silną pozy­cję zyskał Enver, który odzy­ska­nie Adria­no­pola wyko­rzy­stał do wykre­owa­nia się na zbawcę ojczy­zny.

Uro­dził się w 1881 roku w Kon­stan­ty­no­polu. W 1903 roku ukoń­czył z wyróż­nie­niem Aka­de­mię Woj­skową (Harp Aka­de­misi). Nie­zwy­kle ambitny, już w 1906 roku otrzy­mał awans na gene­rała-majora. Po rewo­lu­cji mło­do­tu­rec­kiej został attaché woj­sko­wym w Ber­li­nie, gdzie zapo­znał się ze struk­turą i z orga­ni­za­cją armii nie­miec­kiej. Wywarła ona na nim nie­zwy­kłe wra­że­nie. Od tego momentu dążył do prze­nie­sie­nia nie­miec­kich wzor­ców ustro­jo­wych i woj­sko­wych do Impe­rium Osmań­skiego. Po wło­skiej agre­sji opu­ścił Ber­lin i przez Egipt prze­do­stał się do Libii, gdzie z powo­dze­niem mobi­li­zo­wał lokalne ple­miona do walki z najeźdźcą. Gdy wybu­chła pierw­sza wojna bał­kań­ska, wró­cił do sto­licy, wal­nie przy­czy­nia­jąc się do prze­ję­cia wła­dzy przez Komi­tet Jed­no­ści i Postępu i sta­jąc się jedną z klu­czo­wych postaci nowego reżimu. Jego pozy­cję dodat­kowo wzmoc­niło mał­żeń­stwo z księż­niczką Emine Naciye Suł­tan, wnuczką Abdülmecida I.

Enver nale­żał do zago­rza­łych zwo­len­ni­ków pan­tu­ra­ni­zmu, idei gło­szą­cej zjed­no­cze­nie w ramach jed­nego pań­stwa wszyst­kich ludów turec­kich, tzn.: Aze­rów, Kaza­chów, Turk­me­nów, Tadży­ków itd. Aby osią­gnąć ten cel, nale­żało poko­nać Rosję, panu­jącą nad więk­szo­ścią ziem zamiesz­ka­nych przez narody turec­kie. Oczy­wi­ście osła­bione pań­stwo nie mogło tego doko­nać samo­dziel­nie i potrze­bo­wało potęż­nego sojusz­nika. Zda­niem Envera Niemcy dosko­nale nada­wały się do ode­gra­nia tej roli.

Poglądy Envera, choć może nie w aż tak skraj­nej for­mie, popie­rała więk­szość dzia­ła­czy Komi­tet Jed­no­ści i Postępu. Gdy kilka lat wcze­śniej przej­mo­wali wła­dzę w pań­stwie, liczyli na reali­za­cją uto­pij­nej idei, mając nadzieję, że po zrów­na­niu w pra­wach wszyst­kich pod­da­nych suł­tana uda się stwo­rzyć z nich lojal­nych oby­wa­teli, bez względu na przy­na­leż­ność etniczną czy reli­gijną. Rze­czy­wi­stość szybko zwe­ry­fi­ko­wała te poglądy. Roz­bu­dzone nacjo­na­li­zmy roz­sa­dzały impe­rium od wewnątrz, a wojny bał­kań­skie poka­zały, że miesz­kańcy poszcze­gól­nych pro­win­cji tylko szu­kali oka­zji, by uzy­skać nie­za­leż­ność. Zresztą te pro­cesy nastę­po­wały nie tylko na Bał­ka­nach, ale także wśród Ormian czy Ara­bów. Dzia­ła­cze Komi­tetu Jed­no­ści i Postępu szybko się prze­ko­nali, że próby stwo­rze­nia wie­lo­et­nicz­nego i wie­lo­re­li­gij­nego spo­łe­czeń­stwa osmań­skiego nie miały szans powo­dze­nia. Zamiast tego zamie­rzali oprzeć się na budzą­cej się w tym cza­sie turec­kiej świa­do­mo­ści naro­do­wej, z isla­mem jako domi­nu­jącą reli­gią.

Na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej naj­po­waż­niej­sze wyzwa­nie sta­no­wiła chęć wyj­ścia z poli­tycz­nie izo­la­cji, szcze­gól­nie widoczna pod­czas obrad kon­gresu lon­dyń­skiego. Osmań­skich dyplo­ma­tów nie dopusz­czono do nego­cja­cji, jedy­nie oznaj­miono im pod­jęte decy­zje. Przy­łą­cze­nie się do jed­nego z wiel­kich blo­ków mili­tar­nych miało pozwo­lić odzy­skać pod­mio­to­wość na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Pozo­sta­wało pyta­nie, po któ­rej stro­nie się opo­wie­dzieć15.

Zabój­stwo austro-węgier­skiego następcy tronu dało dyplo­ma­cji osmań­skiej oka­zję do szu­ka­nia poten­cjal­nych part­ne­rów. Przede wszyst­kim zwró­cono się do Paryża. Nad Sekwaną osmań­skich dyplo­ma­tów przy­jęto chłodno. Fran­cuzi nie zamie­rzali nara­żać soju­szu z Rosją, trak­tu­jącą pań­stwo suł­tana jako rywala.

Więk­sze nadzieje wią­zano z Lon­dy­nem. Od kwiet­nia 1909 roku w Kon­stan­ty­no­polu dzia­łała misja mor­ska, poma­ga­jąca w moder­ni­za­cji floty. Bry­tyj­scy ofi­ce­ro­wie przy­go­to­wy­wali pro­jekty reform w zakre­sie szko­le­nia, orga­ni­za­cji, zwłasz­cza zakupu nowo­cze­snych jed­no­stek. Współ­praca ukła­dała się nie­zbyt dobrze, a lek­ce­wa­żące podej­ście ofi­ce­rów Royal Navy do swo­ich part­ne­rów powo­do­wało czę­ste kon­flikty. W rezul­ta­cie już w stycz­niu 1910 roku zre­zy­gno­wał z peł­nio­nej funk­cji wice­adm. Douglas Gam­ble, szef misji. Nie lepiej współ­praca ukła­dała się jego następcy, kontr­adm. Hugh Wil­liam­sowi. Objął sta­no­wi­sko w maju 1910 roku, a już w lutym 1911 roku podał się do dymi­sji. Przez ponad rok sta­no­wi­sko pozo­sta­wało nie­ob­sa­dzone i dopiero w czerwcu 1912 roku kolej­nym sze­fem został wice­adm. Arthur Lim­pus. W prze­ci­wień­stwie do swo­ich poprzed­ni­ków trak­to­wał on swo­ich for­mal­nych zwierzch­ni­ków jak part­ne­rów, nie oka­zu­jąc wobec nich nie­chęci czy lek­ce­wa­że­nia. Zapewne dla­tego peł­nił swoją funk­cję znacz­nie dłu­żej i dopiero wybuch wojny zakoń­czył jego kon­trakt16.

Bry­tyj­scy ofi­ce­ro­wie przy­czy­nili się do znacz­nego pod­nie­sie­nia poziomu wyszko­le­nia osmań­skich mary­na­rzy. Ni­gdy nie zapo­mi­nali jed­nak, czyje inte­resy repre­zen­to­wali. Stąd naci­ski, by nowe okręty zama­wiać w stocz­niach bry­tyj­skich. Nie zawsze uda­wało im się to osią­gnąć. W 1910 roku Mini­ster­stwo Mary­narki kupiło dwa stare okręty od Nie­miec, a wkrótce zamó­wiło w tym kraju cztery nowe nisz­czy­ciele. Nie­mniej jed­nak naj­waż­niej­szy kon­trakt, na nowo­cze­sny okręt liniowy, otrzy­mała stocz­nia Vic­kersa. Wkrótce dołą­czyła do niego kolejna jed­nostka, tym razem budo­wana przez Arm­stronga17. Świad­czy to o sile lobby bry­tyj­skiego w Kon­stan­ty­no­polu. Poka­zuje jed­no­cze­śnie, że nad Bos­fo­rem nie trak­to­wano W?elkiej Bry­ta­nii jako poten­cjal­nego prze­ciw­nika, a stron­nic­two pro­nie­miec­kie z Enve­rem na czele nie uzy­skało jesz­cze decy­du­ją­cego wpływu na poli­tykę zagra­niczną.

Potężne dred­noty miały pozwo­lić na zdo­by­cie prze­wagi nad flo­tami rywali, w tym przede wszyst­kim grecką. Zakup dwóch bar­dzo nowo­cze­snych okrę­tów prze­kra­czał jed­nak moż­li­wo­ści zruj­no­wa­nego budżetu. Nie­zbędne środki pocho­dziły z dobro­wol­nych skła­dek zbie­ra­nych przez Osmań­skie Sto­wa­rzy­sze­nie Mary­narki Wojen­nej. W poło­wie 1914 roku oba okręty zostały już zwo­do­wane i prze­cho­dziły ostat­nie testy lub doko­ny­wano na nich drob­nych prac wykoń­cze­nio­wych. Do Wiel­kiej Bry­ta­nii udały się załogi i trwały przy­go­to­wa­nia do ich prze­ka­za­nia.

Plany te nie­spo­dzie­wa­nie pokrzy­żo­wał wybuch wojny w Euro­pie. Royal Navy miała się w niej zmie­rzyć z roz­bu­do­wy­waną od kil­ku­na­stu lat nie­miecką Mary­narką Wojenną. Bry­tyj­czycy dys­po­no­wali znaczną prze­wagą, posia­da­jąc 24 dred­noty, zaś ich prze­ciw­nicy jedy­nie 17. Ta prze­waga, choć "na papie­rze" wyda­wała się duża, mogła zostać zni­we­lo­wana przez mało praw­do­po­dobny, ale jed­nak moż­liwy zbieg oko­licz­no­ści. Dzia­ła­nia min, okrę­tów pod­wod­nych lub tor­pe­dow­ców mogły wyeli­mi­no­wać 2 lub 3 okręty, a awa­rie unie­moż­li­wić wyj­ście z portu kilku kolej­nym. Wów­czas w razie ewen­tu­al­nego star­cia siły obu stron byłyby wyrów­nane, a wynik walki nie­pewny. Ówcze­sny pierw­szy lord Admi­ra­li­cji, młody Win­ston Chur­chill, nie chciał niczego pozo­sta­wiać przy­pad­kowi. 28 lipca pod­jął decy­zję o zare­kwi­ro­wa­niu osmań­skich jed­no­stek, które ofi­cjal­nie zajęto 1 sierp­nia18.

Decy­zja Chur­chilla, pod­jęta wbrew obo­wią­zu­ją­cym nor­mom praw­nym, wywo­łała obu­rze­nie w całym Impe­rium Osmań­skim. Potrak­to­wano ją jako poli­czek wymie­rzony osmań­skiemu spo­łe­czeń­stwu, które swoją ofiar­no­ścią sfi­nan­so­wało budowę okrę­tów. Atmos­ferę zło­ści i roz­go­ry­cze­nia wyko­rzy­stał Enver oraz stron­nic­two pro­nie­miec­kie. Dotych­czas wpływy Ber­lina nad Bos­fo­rem nie były zbyt duże. Co prawda, w poło­wie 1913 roku usta­no­wiono w Kon­stan­ty­no­polu nie­miecką misję woj­skową, ale począt­kowo liczyła ona jedy­nie kilku ofi­ce­rów. Nas jej czele stał gen. Otto Liman von San­ders.

Nad Sprewą nisko oce­niano armię osmań­ską i nie trak­to­wano jej jako war­to­ścio­wego sojusz­nika. Dla­tego gdy 22 lipca 1914 roku osmań­scy dyplo­maci zapro­po­no­wali roz­mowy na temat soju­szu, rząd nie­miecki począt­kowo nie oka­zał zain­te­re­so­wa­nia. Szybko uświa­do­miono sobie jed­nak, że wcią­gnię­cie pań­stwa suł­tana do wojny pomimo jego sła­bo­ści dawało wiele korzy­ści stra­te­gicz­nych. Zamy­kało cie­śniny czar­no­mor­skie dla rosyj­skiej żeglugi, a woj­ska osmań­skie mogły zwią­zać część sił rosyj­skich na Kau­ka­zie oraz bry­tyj­skich w Egip­cie. Niemcy nie spo­dzie­wali się, aby ich nowi sojusz­nicy odnie­śli jakie­kol­wiek suk­cesy, ale już sam fakt otwar­cia tych fron­tów sta­no­wił war­tość samą w sobie. Przy zało­że­niu, że wojna w Euro­pie zosta­nie roz­strzy­gnięta w ciągu kilku mie­sięcy, liczyło się tylko to, aby oddziały rosyj­skie i bry­tyj­skie nie tra­fiły na decy­du­jące teatry wojny.

Człon­ko­wie stron­nic­twa pro­nie­miec­kiego od jakie­goś czasu pro­wa­dzili nie­jawne roz­mowy z Ber­li­nem na temat soju­szu19. Obu­rze­nie zare­kwi­ro­wa­niem okrę­tów przez Bry­tyj­czy­ków pozwo­liło im na otwarte dzia­ła­nie. Już 2 sierp­nia pod­pi­sano trak­tat sojusz­ni­czy mię­dzy Impe­rium Osmań­skim a Cesar­stwem Nie­miec­kim. Zakła­dał on wspólne wystą­pie­nie prze­ciwko Rosji, gdyby ta wystą­piła w obro­nie Ser­bii prze­ciwko Austro-Węgrom. Ber­lin ze swej strony zobo­wią­zy­wał się chro­nić inte­gral­ność tery­to­rialną swo­jego sojusz­nika, roz­bu­do­wać misję woj­skową, udzie­lić wspar­cia finan­so­wego oraz mate­rial­nego przy odbu­do­wie armii20.

Enver, główny autor poro­zu­mie­nia, zda­wał sobie sprawę, że armia osmań­ska nie była gotowa do udziału w żad­nym kon­flik­cie, nie mówiąc o kon­fron­ta­cji z Rosją. Liczył, że uda mu się robić uniki do czasu, aż wojna roz­strzy­gnie się na euro­pej­skich fron­tach. Dopiero wów­czas zamie­rzał przy­stą­pić do walki, zbie­ra­jąc owoce zwy­cię­stwa. Nie­mieccy dyplo­maci szybko przej­rzeli jed­nak grę osmań­skiego poli­tyka, coraz sil­niej naci­ska­jąc na wywią­za­nie się z sojusz­ni­czych zobo­wią­zań. Ważną rolę w tych wysił­kach ode­grała Eska­dra Śród­ziem­no­mor­ska, zło­żona z krą­żow­nika linio­wego SMS Goeben oraz krą­żow­nika lek­kiego SMS Bre­slau. Okręty dowo­dzone przez kontr­adm. Wil­helma Souchona repre­zen­to­wały nie­miec­kie inte­resy w Base­nie Morza Śród­ziem­nego. W momen­cie wybu­chu wojny austro-serb­skiej prze­by­wały na Adria­tyku. Dowódca eska­dry skie­ro­wał swe okręty do por­tów sycy­lij­skich. Ogło­sze­nie przez rząd wło­ski neu­tral­no­ści mocno skom­pli­ko­wało jego sytu­ację. Kontr­ad­mi­rał Souchon zde­cy­do­wał się zaata­ko­wać fran­cu­skie linie komu­ni­ka­cyjne oraz ostrze­lać porty na wybrzeżu afry­kań­skim.

Gdy 4 sierp­nia jego okręty wra­cały z misji w kie­runku Mes­syny, natknęły się na jed­nostki Royal Navy. Ponie­waż wów­czas jesz­cze Wielka Bry­ta­nia i Druga Rze­sza nie znaj­do­wały się w sta­nie wojny, oba zespoły tylko się obser­wo­wały. Wie­czo­rem nie­miec­kie okręty nie nie­po­ko­jone dotarły do wło­skiego portu. Gdy póź­nym wie­czo­rem Wielka Bry­ta­nia wypo­wie­działa Niem­com wojnę, sytu­acja Eska­dry Śród­ziem­no­mor­skiej stała się trud­niej­sza. Ponie­waż Wło­chy nie zamie­rzały rezy­gno­wać z neu­tral­no­ści, okręty kontr­adm. Souchona musiały wkrótce opu­ścić Mes­synę. Bry­tyj­scy ofi­ce­ro­wie liczyli na prze­chwy­ce­nie obu jed­no­stek, jak tylko te opusz­czą wło­skie wody tery­to­rialne. Spo­dzie­wali się, że Niemcy spró­bują ponow­nie zaata­ko­wać fran­cu­skie posia­dło­ści lub uda­dzą się na Adria­tyk, by schro­nić się w jed­nym z austro-węgier­skich por­tów. Tym­cza­sem nie­miecki dowódca skie­ro­wał swoją nie­wielką eska­drę na wschód, cał­ko­wi­cie zaska­ku­jąc prze­ciw­ni­ków21. 10 sierp­nia nie­miec­kie okręty dotarły do Dar­da­neli, po czym zostały prze­pro­wa­dzone przez osmań­skich pilo­tów na Morze Mar­mara22.

Bry­tyj­scy dyplo­maci doma­gali się inter­no­wa­nia nie­miec­kich okrę­tów. Wkrótce ich argu­menty wsparły okręty Royal Navy, roz­po­czy­na­jąc blo­kadę cie­śniny. Z kolei Hans von Wan­gen­heim, amba­sa­dor nie­miecki w Kon­stan­ty­no­polu, nale­gał, aby wielki wezyr zigno­ro­wał bry­tyj­skie żąda­nia. Osmań­ski rząd zna­lazł się w sytu­acji bez wyj­ścia. Zasto­so­wa­nie się do zapi­sów kon­wen­cji haskiej ozna­czało zerwa­nie dopiero co pod­pi­sa­nego trak­tatu sojusz­ni­czego z Niem­cami oraz ponowną izo­la­cję na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Jej zigno­ro­wa­nie gro­ziło wojną z Wielką Bry­ta­nią, któ­rej chciano unik­nąć za wszelką cenę. Zde­cy­do­wano się na zaska­ku­jące roz­wią­za­nie. Nie­miec­kiemu dyplo­macie zapro­po­no­wano "zakup" obu okrę­tów przez osmań­ski rząd. Wan­gen­heim, pod pre­sją upły­wa­ją­cego czasu, zgo­dził się na tę pro­po­zy­cję. 16 sierp­nia odbyła się ofi­cjalna cere­mo­nia pod­nie­sie­nia osmań­skiej ban­dery na okrę­tach, które otrzy­mały nazwy Yavuz Sul­tan Selim (eks-Goeben) oraz Midilli (eks-Bre­slau)23.

Wyda­wało się, że rząd osmań­ski wyszedł zwy­cię­sko z kry­zysu. Z jed­nej strony utrzy­mano sojusz­ni­cze więzi z Niem­cami, z dru­giej utarto nosa Bry­tyj­czy­kom. Wresz­cie pozy­skano 2 nowo­cze­sne okręty W prak­tyce sytu­acja przed­sta­wiała się zgoła ina­czej. 15 sierp­nia roz­wią­zano umowę z wice­adm. Lim­pu­sem, sze­fem bry­tyj­skiej misji mor­skiej. Nie­mal auto­ma­tycz­nie jego obo­wiązki prze­jął kontr­adm. Souchon, któ­remu pod­po­rząd­ko­wano całą osmań­ską Mary­narkę Wojenną. For­mal­nie pod­le­gał on mini­strowi mary­narki, Cema­lowi, w prak­tyce reali­zo­wał wytyczne nad­sy­łane z Ber­lina. W ten spo­sób rząd osmań­ski w prak­tyce utra­cił kon­trolę nad mary­narką wojenną.

Infor­ma­cja o "zaku­pie" nie­miec­kich okrę­tów roz­wście­czyła Bry­tyj­czy­ków, ale w zaist­nia­łej sytu­acji nie­wiele mogli zro­bić. W pobliżu Dar­da­neli pozo­sta­wiono silną eska­drę pod dowódz­twem kontr­adm. Erne­sta Tro­ubridge'a24. Otrzy­mał on roz­kaz, aby bez ostrze­że­nia zaata­ko­wać nie­miec­kie okręty, gdyby te pró­bo­wały opu­ścić cie­śninę, nawet gdyby pły­nęły pod osmań­ską ban­derą. Zda­jąc sobie sprawę z obec­no­ści bry­tyj­skich okrę­tów, kontr­adm. Souchon nie pró­bo­wał nawet zbli­żać się do cie­śniny. Miał za to nie­skrę­po­wany dostęp do Morza Czar­nego, z czego miał wkrótce sko­rzy­stać.

Tym­cza­sem w Euro­pie wojna nabie­rała roz­ma­chu, a wcze­śniej­sze rachuby, zakła­da­jące, że wojna roz­strzy­gnie się w ciągu kilku mie­sięcy, oka­zały się błędne. Obie strony zaczęły szu­kać sojusz­ni­ków. Dyplo­ma­cja nie­miecka wywie­rała coraz moc­niej­szą pre­sję na rząd osmań­ski, nale­ga­jąc na wywią­za­nie się z sojusz­ni­czych zobo­wią­zań. Jed­nak nad Bos­fo­rem zarówno więk­szość poli­ty­ków, jak i spo­łe­czeń­stwa nie chciała kolej­nej wojny. Z dru­giej strony zarówno Wielka Bry­ta­nia, jak i Fran­cja dostrze­gły w końcu, że dotych­cza­sowa poli­tyka wzglę­dem Osma­nów przy­nio­sła im wię­cej szkód niż korzy­ści. Szcze­gól­nie Lon­dyn pró­bo­wał napra­wić szkody wywo­łane kon­fi­skatą okrę­tów. W zamian za zacho­wa­nie neu­tral­no­ści zaofe­ro­wano gwa­ran­cję inte­gral­no­ści tery­to­rial­nej oraz obie­cano zwró­cić okręty po zakoń­cze­niu wojny. Trudno te pro­po­zy­cje uznać za kuszące25.

Także dla Nie­miec kwe­stia ta nabie­rała coraz istot­niej­szego zna­cze­nia. Każ­dego dnia na front zachodni przy­by­wały kolejne oddziały bry­tyj­skie. Rów­nież na fron­cie wschod­nim sytu­acja dla państw cen­tral­nych sta­wała się coraz trud­niej­sza. Rosja­nie, choć wolno, mobi­li­zo­wali swoje ogromne zasoby ludz­kie, sys­te­ma­tycz­nie zwięk­sza­jąc liczbę żoł­nie­rzy na fron­cie. Przy­stą­pie­nie Impe­rium Osmań­skiego do wojny pozwo­li­łoby zatrzy­mać część sił bry­tyj­skich na Bli­skim Wscho­dzie, a rosyj­skich na Kau­ka­zie. Mogło też skło­nić neu­tralną Buł­ga­rię do wystą­pie­nia prze­ciwko Ser­bii.

Tym­cza­sem w Kon­stan­ty­no­polu stron­nic­two Envera tra­ciło wpływy. Jego zapo­wie­dzi nie speł­niły się. Wizja prze­dłu­ża­ją­cego się kon­fliktu, do któ­rego impe­rium mogłoby zostać wcią­gnięte, spra­wiała, że prze­wagę zyski­wali zwo­len­nicy neu­tral­no­ści. Enver, chcąc zacho­wać decy­du­jący wpływ na prze­bieg wypad­ków, zde­cy­do­wał się dopro­wa­dzić do sytu­acji, w któ­rej unik­nię­cie wojny sta­wało się nie­moż­liwe. W tym celu pod­jął wiele pro­wo­ka­cyj­nych dzia­łań. 7 wrze­śnia zawie­szono dotych­cza­sowe przy­wi­leje kapi­tu­la­cyjne, co sta­no­wiło cios dla eko­no­micz­nej pozy­cji oby­wa­teli mocarstw euro­pej­skich, szcze­gól­nie bry­tyj­skich i fran­cu­skich. Pod koniec wrze­śnia znacz­nie pod­wyż­szono cło na towary euro­pej­skie, wkrótce pań­stwo prze­jęło urzędy pocz­towe, dotych­czas zarzą­dzane przez euro­pej­skich przed­się­bior­ców.

Gdy te pro­wo­ka­cyjne zabiegi nie przy­nio­sły spo­dzie­wa­nego efektu, się­gnięto po bez­po­śred­nie środki. Osmań­skie okręty dowo­dzone przez kontr­adm. Souchona ostrze­lały 29 oraz 30 paź­dzier­nika 1914 roku rosyj­skie porty na Morzu Czar­nym, w tym: Ode­ssę, Sewa­sto­pol, Nowo­ro­syjsk i Teo­do­zję. W odpo­wie­dzi na tak jawną pro­wo­ka­cję 2 listo­pada 1914 roku Rosja wypo­wie­działa Impe­rium Osmań­skiemu wojnę, a kilka dni póź­niej, 5 listo­pada, uczy­niły to Fran­cja i Wielka Bry­ta­nia. W ten spo­sób pań­stwo suł­tana po raz kolejny zna­la­zło się w sta­nie wojny, mimo że jej nie chciało, nie było do niej przy­go­to­wane, a co naj­waż­niej­sze, nie miało w niej nic do zyska­nia a wszystko do stra­ce­nia26.

Sytu­acja stra­te­giczna Wiel­kiej Bry­ta­nii

O ile pań­stwo osmań­skie na początku XX wieku sta­no­wiło jedy­nie cień swo­jej daw­nej potęgi, o tyle Impe­rium Bry­tyj­skie zda­wało się prze­ży­wać okres swo­jej naj­więk­szej świet­no­ści. Obej­mo­wało nie­mal jedną czwartą globu, a co piąty miesz­ka­niec pla­nety żył pod pano­wa­niem bry­tyj­skiego monar­chy. W skład tego roz­le­głego impe­rium wcho­dziły tery­to­ria leżące na wszyst­kich kon­ty­nen­tach, oble­wane przez wody trzech oce­anów, na któ­rych nie­po­dziel­nie pano­wały potężne okręty Royal Navy.

Te zewnętrzne oznaki potęgi nie­jed­no­krot­nie prze­sła­niały praw­dziwy obraz tego pań­stwa. Choć trudno mówić, by Impe­rium Bry­tyj­skie prze­ży­wało kry­zys, to musiało zma­gać się z coraz więk­szymi wyzwa­niami. Gospo­darka wciąż się roz­wi­jała, ale nie tak szybko jak u głów­nych kon­ku­ren­tów. Na początku XX wieku pod wzglę­dem pro­duk­cji prze­my­sło­wej Bry­tyj­czy­ków wyprze­dzili nie tylko Ame­ry­ka­nie, ale rów­nież Niemcy. Rywale czę­sto lepiej i szyb­ciej adap­to­wali nowe tech­no­lo­gie, a także nowo­cze­sne, efek­tyw­niej­sze modele zarzą­dza­nia oraz orga­ni­za­cji pro­duk­cji27.

Mary­narka wojenna musiała mieć poten­cjał umoż­li­wia­jący uchro­nie­nie Wysp Bry­tyj­skich przed inwa­zją, utrzy­my­wa­nie roz­le­głych linii komu­ni­ka­cyj­nych roz­cią­gnię­tych na wszyst­kich akwe­nach oraz ochronę żeglugi han­dlo­wej, dostar­cza­ją­cej bry­tyj­skiemu prze­my­słowi nie­zbęd­nych surow­ców. I choć Royal Navy potra­fiła te zada­nia wypeł­nić, to utrzy­my­wa­nie mary­narki oraz jej cią­gła moder­ni­za­cja pochła­niały gigan­tyczne sumy, sta­no­wiące ogromne obcią­że­nie dla budżetu.

Obrona posia­dło­ści kolo­nial­nych sta­no­wiła nie­zwy­kle trudne zada­nie. Utrzy­my­wa­nie sil­nych gar­ni­zo­nów we wszyst­kich posia­dło­ściach prze­kra­czało moż­li­wo­ści nie­wiel­kiej armii. Ale to nie liczba żoł­nie­rzy sta­no­wiła główny pro­blem. Nawet kil­ka­krot­nie więk­sze siły nie zdo­ła­łyby zabez­pie­czyć tak roz­le­głych obsza­rów. W rezul­ta­cie Bry­tyj­czycy sta­rali się chro­nić porzą­dek i ład w kolo­niach, wyko­rzy­stu­jąc lokalne for­ma­cje woj­skowe oraz poli­cyjne. Oddziały z metro­po­lii sta­cjo­no­wały tylko w naj­waż­niej­szych, stra­te­gicz­nych punk­tach, ale nawet tam ich liczeb­ność czę­sto nie prze­kra­czała kil­ku­set ludzi.

W razie lokal­nego kon­fliktu woj­ska te wzmac­niano oddzia­łami prze­sy­ła­nymi z Wysp Bry­tyj­skich, zasi­la­jąc je dodat­kowo ochot­ni­czymi for­ma­cjami z "bia­łych" kolo­nii. Ten sche­mat dzia­ła­nia wyma­gał cał­ko­wi­tej kon­troli szla­ków mor­skich. Co wię­cej, zaan­ga­żo­wa­nie armii w jed­nym miej­scu powo­do­wało, że wszyst­kie pozo­stałe posia­dło­ści sta­wały się nie­mal bez­bronne i podatne na agre­sję. W rezul­ta­cie kolejne rządy sta­rały się uni­kać kon­flik­tów zbroj­nych i roz­wią­zy­wać spory na dro­dze dyplo­ma­tycz­nej. Ten cel jed­nak nie zawsze uda­wało się osią­gnąć i w XIX wieku Wielka Bry­ta­nia anga­żo­wała się w wiele wojen, toczo­nych zresztą z róż­nym skut­kiem.

Kolo­nie zapew­niały gospo­darce nie­zbędne surowce oraz sta­no­wiły rynki zbytu. Pamię­tać jed­nak należy, że to Europa była głów­nym odbiorcą towa­rów bry­tyj­skich. Z tego powodu utrzy­ma­nie swo­bod­nej wymiany han­dlo­wej z kon­ty­nen­tem uznano za prio­ry­tet w poli­tyce mię­dzy­na­ro­do­wej. O tym, jak bole­sne mogło się oka­zać odcię­cie od rynku euro­pej­skiego, Bry­tyj­czycy prze­ko­nali się w okre­sie wojen z napo­le­oń­ską Fran­cją. Choć blo­kada kon­ty­nen­talna nie dopro­wa­dziła do zała­ma­nia ich gospo­darki, to jed­nak straty ponie­sione w jej wyniku oka­zały się bar­dzo bole­sne.

W Lon­dy­nie dość powszech­nie uzna­wano, że dla bry­tyj­skich inte­re­sów pod­sta­wo­wym dąże­niem powinno być nie­do­pusz­cze­nie, aby jakie­kol­wiek mocar­stwo zdo­mi­no­wało Stary Kon­ty­nent. Cel ten osią­gano, utrzy­mu­jąc rów­no­wagę mię­dzy naj­waż­niej­szymi pań­stwami kon­ty­nentu. Pozwa­lało to wyko­rzy­sty­wać wła­sną pozy­cję eko­no­miczną i czer­pać korzy­ści z han­dlu. Ponadto Wielka Bry­ta­nia odgry­wała rolę przy­sło­wio­wego języczka u wagi, w decy­du­jący spo­sób wpły­wa­jąc na kształt poli­tyki euro­pej­skiej mimo posia­da­nia nie­współ­mier­nie mniej­szych sił woj­sko­wych od kon­ty­nen­tal­nych part­ne­rów.

W sytu­acji gdy któ­re­kol­wiek z mocarstw pró­bo­wało zachwiać ist­nie­ją­cym sys­te­mem i zdo­być hege­mo­nię, Wielka Bry­ta­nia sprzy­mie­rzała się z jego rywa­lami, wspie­ra­jąc ich finan­sowo i mili­tar­nie. Tę poli­tykę reali­zo­wano z bez­względną kon­se­kwen­cją, nie waha­jąc się zry­wać z dotych­cza­so­wymi sojusz­ni­kami i wspie­rać nie­daw­nych prze­ciw­ni­ków. Tego typu dzia­ła­nia dosko­nale pod­su­mo­wał w poło­wie XIX wieku lord Pal­mer­ston, pisząc, że: "Wielka Bry­ta­nia nie ma wiecz­nych sojusz­ni­ków ani wiecz­nych wro­gów; wieczne są tylko inte­resy Wiel­kiej Bry­ta­nii i obo­wią­zek ich ochrony".

Od wie­ków naj­po­waż­niej­szym rywa­lem pozo­sta­wała Fran­cja, dążąca nie tylko do domi­na­cji w Euro­pie, ale rywa­li­zu­jąca z wyspia­rzami o kolo­nie. Gdy wraz z upad­kiem Napo­le­ona pozy­cja Fran­cji została zła­mana, Bry­tyj­czycy nie dopu­ścili do jej zbyt­niego osła­bie­nia, oba­wia­jąc się, aby w jej miej­sce nie wyro­sło nowe zagro­że­nie. Szcze­gólny nie­po­kój budziły coraz więk­sze ambi­cje Rosjan, któ­rzy przez tereny Środ­ko­wego Wschodu mogli zagro­zić Indiom, zaś chęć opa­no­wa­nia cie­śnin czar­no­mor­skich uznano za zagro­że­nie dla szla­ków komu­ni­ka­cyj­nych bie­gną­cych przez Morze Śród­ziemne. Stąd wzięło się w poło­wie XIX wieku dąże­nie do zacho­wa­nia inte­gral­no­ści tery­to­rial­nej Impe­rium Osmań­skiego i Per­sji, trak­to­wa­nych jako strefy bufo­rowe mię­dzy wła­snymi posia­dło­ściami a pań­stwem carów.

Pod koniec XIX wieku w Euro­pie wytwo­rzyły się dwa bloki poli­tyczno-woj­skowe. W 1882 roku w Wied­niu pod­pi­sano trak­tat sojusz­ni­czy mię­dzy Niem­cami, Austro-Węgrami i Wło­chami. Odpo­wiedź sta­no­wiło zawarte w 1892 roku przy­mie­rze fran­cu­sko-rosyj­skie. Wielka Bry­ta­nia przez lata pro­wa­dziła poli­tykę nie­wią­za­nia się trak­tatami sojusz­ni­czymi, nie chcąc ogra­ni­czać swo­jej swo­body w poli­tyce mię­dzynarodowej. Na początku XX wieku kon­ty­nu­owa­nie tej zasady sta­wało się coraz trud­niej­sze, nara­ża­jąc Wielką Bry­ta­nię na osa­mot­nie­nie w razie ewen­tu­al­nego kon­fliktu. Dla­tego zde­cy­do­wano się skoń­czyć z poli­tyką izo­la­cjo­ni­zmu. W stycz­niu 1902 roku zawarto trak­tat sojusz­ni­czy z Japo­nią, zaś w kwiet­niu 1904 roku pod­pi­sano z Fran­cją tzw. ser­deczne poro­zu­mie­nie (z franc. Entente Cor­diale), regu­lu­jące dotych­cza­sowe spory w kolo­niach. Wresz­cie 31 sierp­nia 1907 roku w Peters­burgu pod­pi­sano bry­tyj­sko-rosyj­skie poro­zu­mie­nie, w któ­rym roz­gra­ni­czono strefy wpły­wów obu państw w Per­sji, Afga­ni­sta­nie oraz Tybe­cie.

28 czerwca 1914 roku w Sara­je­wie Gaw­riło Prin­cip doko­nał zama­chu na austro-węgier­skiego następcę tronu, arcy­księ­cia Fran­ciszka Fer­dy­nanda i jego żonę Zofię. W euro­pej­skich sto­li­cach zda­wano sobie sprawę, że kon­se­kwen­cją tego wyda­rze­nia będzie kry­zys mię­dzy­na­ro­dowy, ale nikt nie sądził, że jego skutki okażą się tak dra­ma­tyczne. Tym­cza­sem 23 lipca rząd w Wied­niu, korzy­sta­jąc z nie­miec­kiego popar­cia, wysto­so­wał do Ser­bii ulti­ma­tum, prak­tycz­nie nie­moż­liwe do zaak­cep­to­wa­nia nad Sawą. Serb­ska odpo­wiedź stała się pre­tek­stem do wypo­wie­dze­nia przez Wie­deń wojny, dając począ­tek efek­towi domina, pro­wa­dzą­cemu do wybu­chu powszech­nego kon­fliktu28.

Bry­tyj­ski rząd sta­nął przed dyle­ma­tem: zacho­wać neu­tral­ność czy wes­przeć swo­ich part­ne­rów. Począt­kowo prze­wagę zyskali zwo­len­nicy nie­włą­cza­nia się do wojny, ale naru­sze­nie neu­tral­no­ści Bel­gii przez nie­miec­kie oddziały osta­tecz­nie prze­chy­liło szalę na korzyść zwo­len­ni­ków inter­wen­cji. 4 sierp­nia wypo­wie­dziano Niem­com wojnę.

Bry­tyj­ska stra­te­gia wojenna zakła­dała wie­lo­wy­mia­rowe dzia­ła­nia prze­ciwko Dru­giej Rze­szy. W pierw­szej kolej­no­ści Royal Navy sku­piła się na zabez­pie­cze­niu Wysp Bry­tyj­skich, kon­cen­tru­jąc swoje główne siły na Morzu Pół­noc­nym. W 1914 roku Bry­tyj­czycy posia­dali nad Kaiser­li­che Marine zde­cy­do­waną prze­wagę w nowo­cze­snych okrę­tach linio­wych, co mini­ma­li­zo­wało ryzyko inwa­zji29. Kolejny stra­te­giczny cel sta­no­wiło zabez­pie­cze­nie mor­skich szla­ków komu­ni­ka­cyj­nych, czemu słu­żyło zli­kwi­do­wa­nie nie­przy­ja­ciel­skich baz mor­skich oraz wyeli­mi­no­wa­nie jed­no­stek kor­sar­skich dzia­ła­ją­cych na wszyst­kich akwe­nach. Pomimo wielu nie­po­wo­dzeń oraz pora­żek zada­nie to zre­ali­zo­wano w ciągu kilku pierw­szych mie­sięcy wojny. Wresz­cie Lon­dyn zamie­rzał wyko­rzy­stać domi­nu­jącą pozy­cję w świa­to­wym sys­te­mie eko­no­micz­nym, ude­rza­jąc w nie­miecką gospo­darkę.

Sto­sun­kowo naj­mniej­sze zna­cze­nie w bry­tyj­skiej stra­te­gii odgry­wały woj­ska lądowe. Bry­tyj­czycy posia­dali nie­liczną armią, liczącą ok. 250 tys. ludzi, z któ­rych nie­mal połowa sta­cjo­no­wała w kolo­niach. Z reszty utwo­rzono Siły Eks­pe­dy­cyjne (Expe­di­tio­nary Force), zor­ga­ni­zo­wane w sześć dywi­zji pie­choty oraz dywi­zję kawa­le­rii. Zgod­nie z bry­tyj­sko-fran­cu­skimi usta­le­niami szta­bo­wymi siły eks­pe­dy­cyjne po przy­by­ciu na kon­ty­nent powinny skon­cen­tro­wać się mniej wię­cej w rejo­nie Arras-Cam­brai, osła­nia­jąc lewą flankę fran­cu­skiego frontu30.

W porów­na­niu do milio­no­wych armii wysta­wio­nych przez Fran­cję i Niemcy w 1914 roku Bry­tyj­czycy skie­ro­wali do walki bar­dzo nie­wiel­kie siły. Nie spo­dzie­wano się zatem, że w zbli­ża­ją­cej się kon­fron­ta­cji ode­grają więk­szą rolę. Ich udział w zma­ga­niach w zało­że­niach miał mieć cha­rak­ter bar­dziej sym­bo­liczny i sta­no­wić war­tość głów­nie poli­tyczną, wzmac­nia­jąc pozy­cję dyplo­ma­cji bry­tyj­skiej na spo­dzie­wa­nym kon­gre­sie poko­jo­wym.

Wkro­cze­nie wojsk nie­miec­kich do Bel­gii nie zasko­czyło sojusz­ni­ków. W przed­wo­jen­nych ana­li­zach roz­pa­try­wano taką ewen­tu­al­ność. Uznano jed­nak, że Niemcy nie posia­dali wystar­cza­ją­cych sił, by prze­pro­wa­dzić głę­boki manewr oskrzy­dla­jący. Sądzono, że jeśli wkro­czą do Bel­gii, to aby wyko­nać płyt­kie obej­ście fran­cu­skiego frontu, ope­ru­jąc na połu­dnie od Mozy. Fran­cu­skie naczelne dowódz­two przy­go­to­wało się na taki manewr i w razie poja­wie­nia się oddzia­łów nie­miec­kich w połu­dnio­wej Bel­gii i Luk­sem­burgu zamie­rzało zwią­zać je walką za pomocą wła­snych dzia­łań zaczep­nych. Zgod­nie z przed­wo­jen­nymi usta­le­niami bry­tyj­ski kon­tyn­gent powi­nien zabez­pie­czyć lewe skrzy­dło fran­cu­skiego frontu, a gdyby poja­wiła się spo­sob­ność, ude­rzyć na prawą flankę nie­miec­kiego zgru­po­wa­nia31.

Alianci błęd­nie oce­nili nie­miec­kie przy­go­to­wa­nia. W rze­czy­wi­sto­ści dwie nie­miec­kie armie ude­rzyły na Bel­gię na pół­noc od Arde­nów, szybko zajęły twier­dze Liége i Namur, a następ­nie sze­ro­kim łukiem obe­szły fran­cu­skie ugru­po­wa­nie. W rezul­ta­cie woj­ska bry­tyj­skie zamiast na skrzy­dle, zna­la­zły się na dro­dze ude­rze­nia głów­nych sił 1. Armii gen. Ale­xan­dra von Klucka. Sprzy­mie­rzeni zostali cał­ko­wi­cie zasko­czeni siłą i skalą tego manewru. Mimo to woj­skom nie­miec­kim nie udało się zre­ali­zo­wać swo­ich stra­te­gicz­nych celów. Zostały one powstrzy­mane w bitwie nad Marną we wrze­śniu 1914 roku.

Następ­nie obie strony pró­bo­wały prze­jąć ini­cja­tywę i oskrzy­dlić nie­przy­ja­ciela. Dopro­wa­dziło to jesie­nią 1914 roku do serii starć, zna­nych jako "wyścig do morza". Jego kul­mi­na­cję sta­no­wiła tzw. pierw­sza bitwa pod Ypres. Rów­nież ona nie przy­nio­sła roz­strzy­gnię­cia. Prze­ciw­nicy, wyczer­pani kil­ku­mie­sięcz­nymi zma­ga­niami, prze­szli do defen­sywy, roz­bu­do­wu­jąc linie obronne. Zimę 1914/1915 roku wal­czące strony poświę­ciły na uzu­peł­nia­nie wykrwa­wio­nych oddzia­łów i odtwa­rza­nie zapa­sów amu­ni­cji. Wysta­wiano też nowe dywi­zje, przy­go­to­wu­jąc się do wzno­wie­nia dzia­łań zaczep­nych na wio­snę32.

Do końca 1914 roku BEF stra­cił ponad 90 tys. zabi­tych, ran­nych i wzię­tych do nie­woli33. Wyso­kie straty nie sta­no­wiły nie­spo­dzianki. Doświad­cze­nia wcze­śniej­szych kon­flik­tów nie pozo­sta­wiały wąt­pli­wo­ści, że będą one ogromne. Zasko­cze­nie nato­miast sta­no­wił brak roz­strzy­gnię­cia w woj­nie. Przed wal­czą­cymi pań­stwami poja­wił się pro­blem okre­śle­nia stra­te­gii jej dal­szego pro­wa­dze­nia. Dla państw kon­ty­nen­tal­nych kie­ru­nek dzia­łań był raczej oczy­wi­sty - prze­ciw­nik znaj­do­wał się tuż obok, nale­żało zatem zmo­bi­li­zo­wać jak naj­więk­sze siły i przy­go­to­wać się do wzno­wie­nia walki wio­sną 1915 roku. Tak naprawdę nale­żało jedy­nie wybrać miej­sce i czas ofen­sywy.

Ina­czej sytu­acja wyglą­dała w przy­padku Wiel­kiej Bry­ta­nii. Ze względu na cha­rak­ter jej armii szyb­kie wzmoc­nie­nie sił eks­pe­dy­cyj­nych było nie­moż­liwe. Z kolo­nii spro­wa­dzono więk­szość regu­lar­nych bata­lio­nów, zastę­pu­jąc je oddzia­łami tery­to­rial­nymi. Zor­ga­ni­zo­wano z nich kilka dodat­ko­wych dywi­zji, któ­rymi uzu­peł­niono BEF. Ponadto do Fran­cji wysłano część oddzia­łów tery­to­rial­nych jako wspar­cie wojsk regu­lar­nych, ale w porów­na­niu do armii fran­cu­skiej czy nie­miec­kiej przy­byłe posiłki należy uznać za skromne. Aby móc myśleć o ode­gra­niu więk­szej roli w toczą­cej się woj­nie, Wielka Bry­ta­nia musiała znacz­nie roz­bu­do­wać swój poten­cjał mili­tarny. Już w sierp­niu 1914 roku roz­po­częto pro­ces two­rze­nia 30 nowych dywi­zji w ramach tzw. Nowej Armii Kit­che­nera. Jed­nak ich for­mo­wa­nie, zwłasz­cza szko­le­nie, wyma­gało czasu. Pierw­sze z nich mogły tra­fić na front naj­wcze­śniej w poło­wie 1915 roku. Do tego czasu Bry­tyj­czycy mogli w nie­wiel­kim stop­niu wpły­wać na prze­bieg zma­gań we Fran­cji.

Z dru­giej strony, pełna kon­trola mor­skich szla­ków komu­ni­ka­cyj­nych dawała zupełną swo­bodę stra­te­giczną zwią­zaną z moż­li­wo­ścią otwie­ra­nia nowych teatrów wojen­nych. W prze­szło­ści wie­lo­krot­nie korzy­stano z tego atutu, pro­wa­dząc ope­ra­cje na obsza­rach, na któ­rych prze­ciw­nik, obiek­tyw­nie dys­po­nu­jący znacz­nie więk­szym poten­cja­łem, mógł wyko­rzy­stać jedy­nie nie­wielką część swo­ich zaso­bów. Pozwa­lało to powoli, ale sys­te­ma­tycz­nie osła­biać jego siły, zmu­sza­jąc prze­ciw­nika do pono­sze­nia coraz więk­szych kosz­tów dru­go­rzęd­nych z per­spek­tywy jego dzia­łań. Na początku wojny wyda­wało się, że ta stra­te­gia nie znaj­dzie zasto­so­wa­nia. Gdy oka­zało się, że przy­naj­mniej w ciągu kilku następ­nych mie­sięcy żad­nej ze stron nie uda się osią­gnąć zwy­cię­stwa, ponow­nie stała się ona atrak­cyjna. Na prze­ło­mie 1914 i 1915 roku poli­tycy i woj­skowi zaczęli szu­kać spo­sobu wyko­rzy­sta­nia supre­ma­cji na morzach do prze­ła­ma­nia stra­te­gicz­nego impasu. Jed­nym z nich był ówcze­sny pierw­szy lord Admi­ra­li­cji Win­ston Spen­cer Chur­chill.

Ku Dar­da­ne­lom

W 1914 roku Chur­chill liczył 40 lat. Jak na ówcze­sne stan­dardy poli­tyki bry­tyj­skiej, można nazwać go "mło­dzie­niasz­kiem". Był czło­wie­kiem czynu, nie­cier­pli­wym i impul­syw­nym, czę­sto wręcz lek­ko­myśl­nym. Miał wyjąt­kową cha­ry­zmę, potra­fił zahip­no­ty­zo­wać roz­mów­ców i nawet zago­rza­łych prze­ciw­ni­ków prze­ko­nać do swo­ich pomy­słów. Jed­no­cze­śnie nie bra­ko­wało mu aro­gan­cji, zadu­fa­nia i prze­ko­na­nia o swo­jej nie­omyl­no­ści, nawet w roz­mo­wie z eks­per­tami uwa­żał się za lepiej zorien­to­wa­nego w danym tema­cie. Wytrwały i uparty, posia­dał tak bar­dzo potrzebną w cza­sie wojny deter­mi­na­cję. Z dru­giej strony czę­sto nie przyj­mo­wał argu­men­tów będą­cych w sprzecz­no­ści z jego zamy­słami.

Od 1911 roku pia­sto­wał urząd pierw­szego lorda Admi­ra­li­cji, cywil­nego zwierzch­nika mary­narki wojen­nej. Gdy wybu­chła wojna, jego cha­rak­ter szybko dał o sobie znać. Jed­nym z jego pierw­szych posu­nięć było zare­kwi­ro­wa­nie okrę­tów budo­wa­nych dla Impe­rium Osmań­skiego, co, jak wia­domo, pchnęło rząd tego kraju w stronę państw cen­tral­nych.

Dla Chur­chilla prze­ję­cie przez rząd osmań­ski nie­miec­kich okrę­tów sta­no­wiło jawny akt wro­go­ści. Dla­tego jesz­cze w sierp­niu 1914 roku roz­pa­try­wał moż­li­wość zbroj­nego opa­no­wa­nia cie­śnin czar­no­mor­skich, ale ponie­waż oba pań­stwa wciąż nie znaj­do­wały się w sta­nie wojny, ana­lizy te pozo­stały jedy­nie w sfe­rze teo­re­tycz­nych roz­wa­żań34.

Gdy na początku listo­pada 1914 roku pań­stwo suł­tana włą­czyło się do wojny, przed bry­tyj­skim dowódz­twem poja­wił się pro­blem obrony Egiptu. Tę kwe­stię oma­wiano na posie­dze­niu Rady Wojen­nej (War Coun­cil)35 25 listo­pada 1914 roku. W trak­cie dys­ku­sji Chur­chill argu­men­to­wał, że naj­lep­szy spo­sób zabez­pie­cze­nia Egiptu sta­no­wiło zaję­cie pół­wy­spu Gal­li­poli. Zmu­si­łoby to osmań­skie naczelne dowódz­two do skon­cen­tro­wa­nia wszyst­kich dostęp­nych sił w tym rejo­nie, unie­moż­li­wia­jąc pod­ję­cie aktyw­nych dzia­łań na innych fron­tach. Ponadto, gdyby cała ope­ra­cja zakoń­czyła się suk­ce­sem, moż­liwe sta­łoby się narzu­ce­nie Osma­nom sepa­ra­ty­stycz­nego pokoju. To z kolei otwo­rzy­łoby komu­ni­ka­cję z Rosją, któ­rej armia odczu­wała braki w broni i amu­ni­cji. Liczono także na prze­cią­gnię­cie państw bał­kań­skich na stronę ententy36.

Chur­chill nie prze­ko­nał człon­ków rady. Jed­nym z głów­nych opo­nen­tów był sekre­tarz wojny. Mar­sza­łek Kit­che­ner uwa­żał, że Wielka Bry­ta­nia nie powinna anga­żo­wać się w żadne dru­go­rzędne z per­spek­tywy frontu zachod­niego ope­ra­cje mili­tarne. Podobne zda­nie wyra­ził dowódca bry­tyj­skich sił w Euro­pie, marsz. John French, stwier­dza­jąc, że wysła­nie wojsk w rejon Dar­da­neli byłoby niczym innym jak reali­za­cją nie­miec­kich ocze­ki­wań, mają­cych na celu roz­pro­sze­nie sił bry­tyj­skich.

Począt­kowo plan ope­ra­cji dar­da­nel­skiej sta­no­wił jedną z wielu mniej lub bar­dziej abs­trak­cyj­nych kon­cep­cji, jakie poja­wiały się w tym cza­sie na posie­dze­niach Rady Wojen­nej. Wyda­wało się, że podob­nie jak i one, szybko zosta­nie zapo­mniana. Tym­cza­sem dość nie­spo­dzie­wa­nie wkrótce ponow­nie stała się przed­mio­tem oży­wio­nej dys­ku­sji. Oka­zję ku temu dał tele­gram od księ­cia Miko­łaja Miko­ła­je­wi­cza.

Na początku listo­pada 1914 roku Rosja­nie roz­po­częli ofen­sywę na Kau­ka­zie, ale szybko zostali zatrzy­mani. Nie­ba­wem osmań­ska 3. Armia, na czele któ­rej stał gen. Hasan Izzet, prze­szła do kontr­ofen­sywy. Po dwóch tygo­dniach zacię­tych walk oddziały rosyj­skie, tra­cąc ponad 40% stanu, znaj­do­wały się w peł­nym odwro­cie. Enver, licząc na szybki i łatwy suk­ces, prze­jął oso­bi­ste dowódz­two na fron­cie kau­ka­skim. 22 grud­nia 1914 roku roz­po­częła się osmań­ska ofen­sywa, bez­po­śred­nio kie­ro­wana przez Envera. Rosyj­skie dowódz­two, nie dys­po­nu­jąc rezer­wami, oba­wiało się zała­ma­nia frontu. Dla­tego 31 grud­nia wielki książę Miko­łaj Miko­łajewicz wysłał do marsz. Kit­che­nera wspo­mniany wyżej tele­gram. Pytał w nim, czy Bry­tyj­czycy byliby w sta­nie prze­pro­wa­dzić demon­stra­cję zbrojną, która odcią­gnie część osmań­skich sił z Kau­kazu37.

Nie­mal natych­miast po wysła­niu powyż­szej depe­szy sytu­acja na fron­cie zmie­niła się dia­me­tral­nie. Woj­ska osmań­skie roz­po­częły dzia­ła­nia w zimie, w tere­nie gór­skim, bez odpo­wied­niego przy­go­to­wa­nia mate­ria­ło­wego do walk w tak cięż­kich warun­kach. Nawy­kli do cie­płego kli­matu żoł­nie­rze z Ana­to­lii i Bli­skiego Wschodu umie­rali tysią­cami z wyzię­bie­nia. Już po tygo­dniu ofen­sywa utknęła, a 2 stycz­nia Rosja­nie prze­szli do kontr­ofen­sywy, roz­bi­ja­jąc prze­ciw­nika. Resztki 3. Armii oto­czono w Sar?kam?ş, zmu­sza­jąc je w poło­wie stycz­nia do kapi­tu­la­cji. Tylko nie­liczni wydo­stali się z pułapki. Nie był to koniec ich tra­ge­dii. Wśród oca­lo­nych roz­sza­lała się epi­de­mia tyfusu, zbie­ra­jąc ogromne żniwo. Cał­ko­wite straty w zabi­tych, ran­nych i zagi­nio­nych się­gnęły nie­mal 90% sił bio­rą­cych udział w wal­kach38.

Znisz­cze­nie 3. Armii spra­wiło, że prze­pro­wa­dze­nie wspo­mnia­nej wyżej demon­stra­cji stra­ciło rację bytu. Ale zanim wie­ści o tym dotarły do Lon­dynu, roz­po­częły się oży­wione debaty i ana­lizy. Już 2 stycz­nia marsz. Kit­che­ner dys­ku­to­wał z Chur­chil­lem moż­li­wość udzie­le­nia wspar­cia sojusz­ni­kowi. Obaj uznali, że tylko per­spek­tywa bez­po­śred­niego zagro­że­nia sto­licy mogła zmu­sić Osma­nów do wyco­fa­nia czę­ści sił z Kau­kazu. To jed­nak ozna­czało prze­pro­wa­dze­nia nie demon­stra­cji, ale ope­ra­cji w peł­nym wymia­rze, przy wyko­rzy­sta­niu zarówno mary­narki wojen­nej, jak i wojsk lądo­wych39. O ile jed­nak Bry­tyj­czycy mogli z łatwo­ścią wydzie­lić odpo­wied­nie siły mor­skie, o tyle w dal­szym ciągu nie dys­po­no­wali żad­nymi rezer­wami, jeśli cho­dzi o woj­ska lądowe. Mimo to, aby nie pozo­sta­wiać prośby sojusz­nika bez żad­nej odpo­wie­dzi, zde­cy­do­wano się prze­pro­wa­dzić "jakiś rodzaj" demon­stra­cji.

Dla Chur­chilla powyż­sze usta­le­nia stały się punk­tem wyj­ścia do pod­ję­cia próby prze­for­so­wa­nia bar­dziej aktyw­nych dzia­łań w Dar­da­ne­lach, mimo że jego naj­bliżsi współ­pra­cow­nicy scep­tycz­nie odno­sili się do tego typu pomy­słów. W liście z 3 stycz­nia 1915 roku pierw­szy lord mor­ski40, adm. John Fisher, pisał, że opa­no­wa­nie Dar­da­neli wyma­gało co naj­mniej 75 tys. ludzi oraz współ­dzia­ła­nia armii grec­kiej i buł­gar­skiej. Co waż­niej­sze, wska­zy­wał, że sama ope­ra­cja powinna zostać prze­pro­wa­dzona natych­miast, bez zbęd­nej zwłoki, aby nie dać prze­ciw­ni­kowi czasu na przy­go­to­wa­nie się do odpar­cia inwa­zji.

Mimo tych zastrze­żeń Chur­chill jesz­cze tego samego dnia wysłał do wice­adm. Car­dena, dowo­dzą­cego aliancką eska­drą na Morzu Egej­skim, tele­gram, pyta­jąc, czy w jego opi­nii sfor­so­wa­nie Dar­da­neli za pomocą samych okrę­tów jest wyko­nalne. 5 stycz­nia Car­den odpo­wie­dział, że sfor­so­wa­nie cie­śniny było nie­moż­liwe, nato­miast pro­wa­dze­nie roz­le­głych dzia­łań przy wyko­rzy­sta­niu dużej liczby cięż­kich okrę­tów dawało szansę na zneu­tra­li­zo­wa­nie umoc­nień. Dzień póź­niej Chur­chill wysłał kolejną depe­szę, w któ­rej pro­sił o szcze­gó­łowy plan wspo­mnia­nej wcze­śniej "roz­le­głej ope­ra­cji", a także pytał, jakich sił potrzeba byłoby do jej prze­pro­wa­dze­nia41.

Wstępny zarys ope­ra­cji dotarł do Admi­ra­li­cji 11 stycz­nia 1915 roku. Zgod­nie z zało­że­niami w pierw­szej kolej­no­ści nale­żało wyeli­mi­no­wać umoc­nie­nia strze­gące wej­ścia do Dar­da­neli. Drugi etap obej­mo­wał neu­tra­li­za­cję for­tów wewnętrz­nych, znaj­du­ją­cych się w naj­węż­szym miej­scu cie­śniny. Trze­cia faza zakła­dała oczysz­cze­nie tego rejonu z min, dzięki czemu okręty mogłyby przy­stą­pić do osta­tecz­nej neu­tra­li­za­cji umoc­nień strze­gą­cych wej­ścia na Morze Mar­mara. Ostatni etap obej­mo­wał opa­no­wa­nie tego akwenu, co miało otwo­rzyć drogę do Kon­stan­ty­no­pola. Wice­ad­mi­rał Car­den osza­co­wał nie­zbędne siły na 12 sta­rych okrę­tów linio­wych oraz 3 nowo­cze­sne krą­żow­niki liniowe42.

Chur­chill przed­sta­wił plan wice­adm. Car­dena na posie­dze­niu Rady Wojen­nej 13 stycz­nia 1915 roku. Doko­nał tego z typową dla sie­bie eru­dy­cją i ogromną siłą per­swa­zji. Wska­zy­wał, że w osmań­skich for­tach znaj­do­wały się przede wszyst­kim stare działa, o mniej­szym zasięgu niż arty­le­ria okrę­tów. Do prze­pro­wa­dze­nia ope­ra­cji potrze­bo­wano jedy­nie 3 nowo­cze­snych okrę­tów, nie­zbęd­nych do znisz­cze­nia kilku nieco sil­niej­szych for­tów. Poza tym w ope­ra­cji miało wziąć udział 12 prze­sta­rza­łych pre­dred­no­tów, w tym te, które jesz­cze przed wybu­chem wojny prze­zna­czono do zło­mo­wa­nia. Uprze­dził także wąt­pli­wo­ści odno­śnie do ewen­tu­al­nego osła­bie­nia poten­cjału Grand Fleet, stwier­dza­jąc, że więk­szość lżej­szych jed­no­stek już znaj­do­wała się na Morzu Śród­ziem­nym, zaś cięż­kie okręty peł­niły dru­go­rzędne zada­nia, takie jak osłona szla­ków han­dlo­wych czy misje patro­lowe. Co wię­cej, naj­now­szy bry­tyj­ski super­dred­not HMS Queen Eli­za­beth pły­nął do Gibral­taru, gdzie miał prze­pro­wa­dzić próby arty­le­rii głów­nej. Chur­chill stwier­dził, że zamiast na celach mor­skich, lepiej "prze­pro­wa­dzić te próby na dar­da­nel­skich for­tach"43.

Powyż­szy plan miał bar­dzo wiele bra­ków. Przede wszyst­kim mocno prze­ce­niano moż­li­wość znisz­cze­nia przez arty­le­rię okrę­tową umoc­nień ziemno-cegla­nych, jakie w tym cza­sie bro­niły dostępu do Dar­da­neli. Jest to zaska­ku­jące, jeśli weź­miemy pod uwagę fakt, że dys­po­no­wano doświad­cze­niami w tym zakre­sie z wojny rosyj­sko-japoń­skiej. Co wię­cej, na prze­ło­mie paź­dzier­nika i listo­pada 1914 roku HMS Triumph uczest­ni­czył wraz z siłami japoń­skimi w zdo­by­wa­niu nie­miec­kiego Qing­dao (Cing­tao). Także wów­czas oka­zało się, że okręty, nawet w bar­dzo dogod­nych warun­kach, miały ogromny pro­blem ze znisz­cze­niem umoc­nień lądo­wych. Abs­tra­hu­jąc od tych tech­nicz­nych aspek­tów, nie wzięto pod uwagę także tak pro­za­icz­nych kwe­stii jak ta, w jaki spo­sób, nawet po zneu­tra­li­zo­wa­niu obrony, na trwale zabez­pie­czyć swo­bodny dostęp do Morza Mar­mara dla jed­no­stek zaopa­trze­nio­wych oraz dla trans­por­tow­ców prze­wo­żą­cych siły oku­pa­cyjne do Kon­stan­ty­no­pola44.

Chur­chill przed­sta­wił plan w tak prze­ko­ny­wa­jący spo­sób, że żaden z zebra­nych nie zgło­sił uwag ani wąt­pli­wo­ści. Nawet marsz. Kit­che­ner, zazwy­czaj pełen obiek­cji, nie wyra­ził sprze­ciwu, stwier­dza­jąc, że w razie trud­no­ści ope­ra­cja zosta­nie prze­rwana i przed­sta­wiona opi­nii publicz­nej jako demon­stra­cja. Wśród zebra­nych jedy­nie adm. Fisher scep­tycz­nie odniósł się do słów mło­dego zwierzch­nika, ale swoje zastrze­że­nia zacho­wał dla sie­bie45. Człon­ko­wie rady, nie sły­sząc żad­nych uwag, uznali, że pro­po­zy­cje przed­sta­wione przez Chur­chilla zostały zaapro­bo­wane przez jego współ­pra­cow­ni­ków. Admi­ra­li­cji otrzy­mała zie­lone świa­tło w spra­wie przy­go­to­wa­nia ope­ra­cji mają­cej na celu opa­no­wa­nie Dar­da­neli, a w dal­szej per­spek­ty­wie oku­pa­cję Kon­stan­ty­no­pola46.

Wkrótce po spo­tka­niu Rady Wojen­nej wysocy rangą ofi­ce­ro­wie Royal Navy zaczęli wyra­żać swoje wąt­pli­wo­ści. Szcze­gól­nie mocno akcen­to­wał je adm. Henry Jack­son, ówcze­sny dyrek­tor Oddziału Ope­ra­cyj­nego Sztabu Admi­ra­li­cji (Direc­tor of the Ope­ra­tions Divi­sion; Admi­ralty War Staff). Jesz­cze nie tak dawno pozy­tyw­nie oce­nił plan przy­go­to­wany przez wice­adm. Car­dena. Gdy prze­ana­li­zo­wał go jed­nak bar­dziej wni­kli­wie, dostrzegł wiele bra­ków. W jed­nym z doku­men­tów stwier­dzał wprost, że bez współ­pracy z woj­skami lądo­wymi nie ma moż­li­wo­ści opa­no­wa­nia cie­śniny. Według jego opi­nii po "uci­sze­niu" for­tów nale­żało nie­zwłocz­nie prze­pro­wa­dzić desant oddzia­łów, które powinny je trwale zneu­tra­li­zo­wać.

Rów­nież adm. Fisher wysu­wał coraz kon­kret­niej­sze zastrze­że­nia. W memo­ran­dum dla pre­miera Her­berta Henry'ego Asqu­itha dato­wa­nym na 25 stycz­nia wska­zy­wał, że główne zada­nie Royal Navy sta­no­wiło utrzy­my­wa­nie prze­wagi na Morzu Pół­noc­nym oraz blo­kady eko­no­micz­nej Nie­miec. Sta­no­wiło to może nie naj­efek­tow­niej­szy, ale za to naj­pew­niej­szy i naj­sku­tecz­niej­szy wkład w osta­teczne zwy­cię­stwo. Anga­żo­wa­nie się w ope­ra­cje poza tym akwe­nem nie mogło przy­nieść żad­nego wymier­nego efektu. Zwra­cał jed­no­cze­śnie uwagę na inne, nie­zwy­kle istotne nie­bez­pie­czeń­stwo. Główny cię­żar ope­ra­cji miał spaść na stare okręty i tak prze­zna­czone do zło­mo­wa­nia, więc ich utrata nie zmniej­szy­łaby poten­cjału mary­narki wojen­nej. Ale ich zato­pie­nie wią­zało się ze stra­tami wśród załóg, być może nawet bar­dzo poważ­nymi. W tym cza­sie koń­czono budowę wielu nowych okrę­tów i ich obsadę w dużej mie­rze zamie­rzano skom­ple­to­wać z per­so­nelu słu­żą­cego na wyco­fy­wa­nych ze służby jed­nost­kach. Jak wska­zy­wał adm. Fisher, zastą­pie­nie doświad­czo­nych mary­na­rzy, czę­sto spe­cja­li­stów z wie­lo­let­nim doświad­cze­niem, sta­no­wiło zada­nie o wiele trud­niej­sze, niż pokry­cie podob­nych ubyt­ków w woj­skach lądo­wych47.

Przed­sta­wione powy­żej obawy i zastrze­że­nia nie wpły­nęły na sta­no­wi­sko pierw­szego lorda Admi­ra­li­cji. Na 28 stycz­nia 1915 roku zapla­no­wano kolejne spo­tka­nie Rady Wojen­nej, na któ­rym Chur­chill spo­dzie­wał się uzy­skać osta­teczną zgodę na roz­po­czę­cie ope­ra­cji. Gdy ran­kiem wszedł do swego gabi­netu, zna­lazł na biurku rezy­gna­cję adm. Fishera. Sta­no­wiła ona wyraz sprze­ciwu wobec całego przed­się­wzię­cia. Dymi­sja nie­zwy­kle popu­lar­nego admi­rała z pew­no­ścią spo­wo­do­wa­łaby kry­zys poli­tyczny zagra­ża­jący sta­bil­no­ści rządu. Zda­jąc sobie sprawę z powagi sytu­acji, Asqu­ith zapro­sił obu na spo­tka­nie. Admi­rał Fisher powtó­rzył swoje obiek­cje, Chur­chill zaś w dal­szym ciągu nale­gał na roz­po­czę­cie ope­ra­cji. Długa i burz­liwa dys­ku­sja nie przy­nio­sła żad­nych kon­kre­tów, każdy z obec­nych zaś ode­brał ją na swój spo­sób; Chur­chill uznał, że szef rządu popiera jego sta­no­wi­sko, adm. Fisher zaś sądził, że jego argu­menty tra­fiły do pre­miera. Po spo­tka­niu cała trójka udała się do pokoju obrad, gdzie wkrótce roz­po­częło się posie­dze­nie Rady Wojen­nej.

Gdy zebrani prze­szli do oma­wia­nia kwe­stii doty­czą­cych sytu­acji w Dar­da­ne­lach, Chur­chill popro­sił Radę Wojenną o zgodę na roz­po­czę­cie ope­ra­cji zgod­nie z przed­sta­wio­nym wcze­śniej pla­nem48. W tym momen­cie adm. Fisher oświad­czył, że pre­mier poznał jego opi­nię na ten temat, wstał i ruszył w kie­runku drzwi, zapo­wia­da­jąc zło­że­nie rezy­gna­cji. Zanim opu­ścił salę, zatrzy­mał go Kit­che­ner, pró­bu­jąc nakło­nić admi­rała do powrotu do stołu. Sekre­tarz wojny miał stwier­dzić, że decy­zja już zapa­dła, a przy­go­to­wa­nia zostały nie­mal zakoń­czone. Osta­tecz­nie po dłu­giej roz­mo­wie adm. Fisher powró­cił na swoje miej­sce. Pre­mier Asqu­ith, chcąc roz­wiać obawy admi­rała, stwier­dził, że posta­wio­nych przez niego pytań nie można zosta­wić bez odpo­wie­dzi. W tym momen­cie marsz. Kit­che­ner, dotych­czas scep­tyczny wzglę­dem całej ope­ra­cji, oznaj­mił, że jej powo­dze­nie ma duże znacz­nie stra­te­giczne, ale jeśli się okaże, że nie przy­nosi ona spo­dzie­wa­nych efek­tów, zosta­nie prze­rwana. Do dys­ku­sji włą­czył się Arthur Bal­four, pod­kre­śla­jąc korzy­ści, jakie dawało opa­no­wa­nie cie­śniny. Powtó­rzył wcze­śniej pod­no­szone argu­menty, doda­jąc nowe, czę­sto wręcz gro­te­skowe, takie jak moż­li­wość zdo­by­cie ujścia Dunaju czy też odcię­cia sił osmań­skich w Euro­pie. W kon­klu­zji stwier­dził, że "trudno sobie wyobra­zić bar­dziej pomocną ope­ra­cję"49. Wsparł go Edward Grey, mini­ster spraw zagra­nicz­nych, pod­kre­śla­jąc, że opa­no­wa­nie Kon­stan­ty­no­pola może wpły­nąć na Buł­ga­rię i przy­cią­gnąć ją do ententy. Na zakoń­cze­nie stwier­dził, że: "Turcy zostaną spa­ra­li­żo­wani stra­chem, kiedy usły­szą, że ich forty są nisz­czone jeden po dru­gim"50.

Dys­ku­sja trwała wiele godzin. Pod wie­czór adm. Fisher, będący pod cią­głą pre­sją, w końcu uległ. Co wię­cej, człon­ko­wie rady zro­bili to tak suge­styw­nie, że pierw­szy lord mor­ski zde­cy­do­wał się wzmoc­nić prze­zna­czone do ope­ra­cji siły okrę­tami linio­wymi HMS Lord Nel­son oraz HMS Aga­mem­non. Weszły one do służby w 1906 roku i były to ostat­nie pre­dred­noty zbu­do­wane dla Royal Navy. Miały one wraz ze wspo­mnia­nym wcze­śniej HMS Queen Eli­za­beth dołą­czyć do sił wice­adm. Car­dena, któ­rych trzon sta­no­wiło 10 sta­rych okrę­tów linio­wych51. Ponadto do jego dys­po­zy­cji oddano krą­żow­nik liniowy HMS Infle­xi­ble, 5 krą­żow­ni­ków lek­kich52, 16 kontr­tor­pe­dow­ców (nisz­czy­cieli)53, 6 okrę­tów pod­wod­nych54, lot­ni­czy okręt-baza wod­no­sa­mo­lo­tów55, 21 tra­łow­ców oraz okręt warsz­ta­towy56.

Na początku lutego 1915 roku otrzy­mano z Paryża potwier­dze­nie udziału w ope­ra­cji okrę­tów fran­cu­skich. W rejon Dar­da­neli wysłano cztery stare okręty liniowe57, sześć kontr­tor­pe­dow­ców58, trzy okręty pod­wodne59, 14 tra­łow­ców oraz okręt szpi­talny. Dowo­dze­nie eska­drą fran­cu­ską objął kontr­adm. Émile Guépratte. Nato­miast wbrew wcze­śniej­szym zapo­wie­dziom oka­zało się, że w akcji nie wezmą udziału Rosja­nie, któ­rzy nie zdo­łali wydzie­lić do tego żad­nych sił. Osta­tecz­nie w rejo­nie cie­śniny zna­lazł się okręt rosyj­ski, krą­żow­nik pan­cer­no­po­kła­dowy Askold60.

Bazę dla alianc­kiej eska­dry zor­ga­ni­zo­wano na wyspie Lem­nos (dziś gr. Lim­nos), posia­da­ją­cej dogodny natu­ralny port w Mudros. Od czasu wojen bał­kań­skich wyspa znaj­do­wała się pod grecką kon­trolą. Pre­mier Ele­fte­rios Weni­ze­los obie­cał wyco­fać z niej grecki gar­ni­zon, umoż­li­wia­jąc w ten spo­sób zaję­cie wyspy przez siły bry­tyj­skie. Aby zacho­wać pozory, Ateny wysto­so­wały ofi­cjalny pro­test, nie podej­mu­jąc jed­nak żad­nych nie­przy­ja­znych dzia­łań wzglę­dem oku­pan­tów. Na komen­danta bazy mor­skiej wyzna­czono kontr­adm. Ros­slynna Wemyssa.

5 lutego wice­adm. Car­den otrzy­mał ofi­cjalny roz­kaz, by za 10 dni roz­po­cząć ope­ra­cję prze­ciwko umoc­nie­niom strze­gą­cym Dar­da­neli. Chur­chil­lowi w końcu udało się osią­gnąć swój cel. Royal Navy miała włą­czyć się do walki i dać sojusz­ni­kom, a także jemu, tak długo ocze­ki­wane zwy­cię­stwo.

Roz­dział II. Alianc­kie próby opa­no­wa­nia Dar­da­neli poprzez dzia­ła­nia floty

ROZ­DZIAŁ II ALIANC­KIE PRÓBY OPA­NO­WA­NIA DAR­DA­NELI POPRZEZ DZIA­ŁA­NIA FLOTY

Osmań­skie przy­go­to­wa­nia do odpar­cia ataku mor­skiego

Cie­śniny czar­no­mor­skie miały dla Impe­rium Osmań­skiego ogromne zna­cze­nie stra­te­giczne. Roz­le­głe posia­dło­ści zarówno w Euro­pie, jak i w Azji sku­tecz­nie chro­niły je przed ewen­tu­al­nym ata­kiem od strony lądu, zaś pano­wa­nie floty osmań­skiej we wschod­niej czę­ści Morza Śród­ziem­nego zabez­pie­czało je od strony morza. Sytu­acja ule­gła zmia­nie w XIX wieku, kiedy to kry­zys pań­stwa spo­wo­do­wał gwał­towny spa­dek war­to­ści mary­narki osmań­skiej. Co wię­cej, powsta­nie nie­pod­le­głych państw na Bał­ka­nach stwa­rzało coraz więk­sze zagro­że­nie rów­nież od strony lądu. W sto­licy szcze­gól­nie oba­wiano się ataku Gre­ków, któ­rzy jako jedyni w tym cza­sie dys­po­no­wali liczącą się flotą wojenną. Dla­tego w ostat­nim ćwierć­wie­czu XIX wieku zaczęto moder­ni­zo­wać for­ty­fi­ka­cje, pamię­ta­jące jesz­cze czasy Sulej­mana Wspa­nia­łego61. Jed­nak ze względu na braki w skarbcu, prace te ni­gdy nie uzy­skały dużego roz­ma­chu, mając czę­sto doraźny, impro­wi­zo­wany cha­rak­ter.

Decy­du­jący wpływ na roz­miesz­cze­nie umoc­nień strze­gą­cych Dar­da­neli ode­grała topo­gra­fia tego akwenu. Kanał cie­śniny, długi na ok. 60 km, był jed­no­cze­śnie bar­dzo wąski. W naj­szer­szym miej­scu oba brzegi dzie­liło jedy­nie 7,5 km, zazwy­czaj zaś nie wię­cej jak 3-4 km. Wej­ścia, sze­ro­kiego jedy­nie na 3,6 km, strze­gły tzw. forty wej­ściowe; po stro­nie azja­tyc­kiej Kum­kale i Orha­niye; po euro­pej­skiej Seddülbahir i Ertu?rul. Następ­nie cie­śnina roz­sze­rzała się, two­rząc po wschod­niej stro­nie zatokę Erenköy.

Po kil­ku­na­stu kilo­me­trach przy­lą­dek Kepez, wci­na­jąc się w wody zatoki, ponow­nie ogra­ni­czał sze­ro­kość kanału wod­nego. W tym prze­wę­że­niu nie znaj­do­wały się żadne umoc­nie­nia ani forty. Następ­nie brzegi ponow­nie odda­lały się od sie­bie, gdyż w azja­tycki brzeg wrzy­nała się zatoka Sar?si?lar. Znacz­nie mniej­sza od zatoki Erenköy, koń­czyła się prze­wę­że­niem na linii Çanakkale-Kilit­ba­hir, sze­ro­kim jedy­nie na 1250 m. To miej­sce stwa­rzało ide­alne warunki do obrony. Nie może więc dzi­wić, że wła­śnie tutaj znaj­do­wały się naj­sil­niej­sze umoc­nie­nia62.

Na azja­tyc­kim brzegu zbu­do­wano trzy duże forty. Przed prze­wę­że­niem ulo­ko­wano Ana­dolu Hami­diye, za nim Çimenlik, a nieco na pół­noc Ana­dolu Meci­diye. Bar­dziej rozbu­do­wano umoc­nie­nia na brzegu euro­pej­skim. Już w doli­nie rzeki Havu­zlar znaj­do­wał się fort Yild?z. Jed­nak główne pozy­cje obronne obej­mo­wały grupę zło­żoną z for­tów Rumeli Meci­diye, Rumeli Hami­diye, Nama­zgah oraz Kilit­ba­hir. Ponadto poza prze­wę­że­niem zbu­do­wano także fort De?irmanburnu.

Po minię­ciu tego rejonu wody zatoki pły­nęły w kie­runku pół­nocno-zachod­nim, po czym dość gwał­tow­nie skrę­cały na pół­nocny wschód. Znaj­do­wał się w tym miej­scu przy­lą­dek Na?ara, na któ­rym usy­tu­owano fort o tej samej nazwie. Nie odgry­wał on już istot­niej­szej roli w sys­te­mie obron­nym. Następ­nie cie­śnina cią­gnęła się do wio­ski Geli­bolu, docie­ra­jąc do Morza Mar­mara63.

Po raz pierw­szy groźba ataku na Dar­da­nele poja­wiła się w cza­sie wojny wło­sko-osmań­skiej. 18 kwiet­nia 1912 roku 7 okrę­tów linio­wych pod dowódz­twem wice­adm. Leone Viale prze­pro­wa­dziło bom­bar­do­wa­nie for­tów wej­ścio­wych. Trwa­jący trzy godziny ostrzał nie przy­niósł żad­nych efek­tów. Uszko­dze­niu uległ tylko poje­dyn­czy budy­nek w pobliżu fortu Orha­niye, a w Kum­kale zgi­nął jeden żoł­nierz. Brak rezul­ta­tów spo­wo­do­wał, że Włosi zre­zy­gno­wali z kolej­nych prób, ogra­ni­cza­jąc się do blo­kady cie­śniny. Jedyną poważ­niej­szą akcję prze­pro­wa­dzoną przez wło­ską mary­narkę sta­no­wił rajd nisz­czy­cieli w nocy z 18 na 19 lipca 1912 roku. Także on zakoń­czył się fia­skiem. Do końca wojny nie podej­mo­wano już więk­szych dzia­łań w tym rejo­nie64.

Ryzyko utraty kon­troli nad Dar­da­ne­lami poja­wiło się w trak­cie wojen bał­kań­skich. 12 grud­nia 1912 roku woj­ska buł­gar­skie dotarły do Morza Mar­mara, odci­na­jąc pół­wy­sep Gal­li­poli od reszty kraju. Poważ­nie oba­wiano się ataku oddzia­łów buł­gar­skich z pół­nocy oraz desantu sił grec­kich na pół­wy­sep. Choć żadna z tych ewen­tu­al­no­ści się nie zma­te­ria­li­zo­wała, to przy­go­to­wane wów­czas zało­że­nia teo­re­tyczne sta­no­wiły pod­stawę planu obrony prze­ciwko alianc­kiej inwa­zji.

Obrona przed ata­kiem mor­skim nale­żała do zadań Obszaru Umoc­nio­nego Çanakkale, dowo­dzo­nego przez gen. Cevata. Jego główną siłę sta­no­wiła 2. Bry­gada Arty­le­rii Cięż­kiej obej­mu­jąca 3., 4. oraz 5. pułk arty­le­rii cięż­kiej65. Wej­ścia do Dar­da­neli strze­gły działa 5. pac. I dywi­zjon obsa­dzał nasadę pół­wy­spu Gal­li­poli. 1., 2. oraz 4. bate­ria sta­cjo­no­wały w for­cie Seddülbahir, 3. zaś w mniej­szym Ertu?rul. Po stro­nie azja­tyc­kiej roz­lo­ko­wano II dywi­zjon. 5. bate­ria znaj­do­wała się w Orha­niye, zaś 6. i 7. w Kum­kale. 5. pac dys­po­no­wał 22 prze­sta­rza­łymi dzia­łami o małych kali­brach (od 150 do 180 mm) oraz krót­kich lufach (głów­nie 22 kali­bry)66. Forty wej­ściowe były nara­żone na atak ze strony okrę­tów alianc­kich, mogą­cych pro­wa­dzić ostrzał z więk­szej odle­gło­ści niż dono­śność znaj­du­ją­cych się w nich dział. Dla­tego od początku zakła­dano, że ich rola będzie pole­gała jedy­nie na zyska­niu czasu w celu lep­szego przy­go­to­wa­nia głów­nej linii obrony.

Zada­nie powstrzy­ma­nia ataku spo­czy­wało na for­tach wewnętrz­nych. Obsa­dzały je 3. i 4. pac, dys­po­nu­jące nowo­cze­śniej­szym i licz­niej­szym uzbro­je­niem. Pomię­dzy przy­ląd­kiem Kepez a Çanakkale na azja­tyc­kim brzegu roz­miesz­czono 3. pac. I dywi­zjon skła­dał się z czte­rech bate­rii. Pierw­sza two­rzyła tzw. bate­rię umoc­nioną Dar­da­nos, trzy pozo­stałe zaś roz­lo­ko­wano w for­cie Ana­dolu Hami­diye. Ten naj­sil­niej­szy fort dys­po­no­wał w tym cza­sie m.in. nowo­cze­snymi arma­tami Kruppa, dwiema kal. 355 mm oraz sze­ścioma kal. 240 mm. II dywi­zjon 3. pac skła­dał się z trzech bate­rii, z któ­rych jedna (5.) znaj­do­wała się na przy­lądku Kepez, dwie pozo­stałe zaś (6. i 7.) roz­lo­ko­wano w for­cie Ana­dolu Meci­diye. Dys­po­no­wały one dzia­łami o nieco mniej­szych kali­brach (głów­nie 240-260 mm) i zasięgu.

4. pac ulo­ko­wano na pół­wy­spie Gal­li­poli. I dywi­zjon, dys­po­nu­jący sto­sun­kowo lek­kimi dzia­łami (87-150 mm), sta­cjo­no­wał w rejo­nie Bolay?r. Dywi­zjon jako jedyny obsa­dzał sta­no­wi­ska przy­go­to­wane do obrony od strony lądu. Jego rola miała pole­gać raczej na wspar­ciu wła­snej pie­choty niż na walce z okrę­tami prze­ciw­nika. II dywi­zjon obsa­dzał forty i sta­no­wi­ska ogniowe w rejo­nie Kilit­ba­hir. 4. i 7. bate­ria tra­fiły do fortu Namazgâh, 5. do fortu Rumeli Meci­diye, 6. do Rume­lii Hami­diye, 8. zaś do Havu­zlar. Dywi­zjon ten dys­po­no­wał porów­ny­wal­nym uzbro­je­niem do 3. pac.

W poło­wie 1914 roku 2. BAC dys­po­no­wała 87 arma­tami róż­nych kali­brów roz­miesz­czo­nymi w kil­ku­na­stu for­tach. Tę liczbę należy uznać za dalece nie­wy­star­cza­jącą. W dodatku w więk­szo­ści były to modele prze­sta­rzałe, o nie­wiel­kich kali­brach i ogra­ni­czo­nym zasięgu. Naj­bar­dziej nowo­cze­sne uzbro­je­nie sta­no­wiły 22 działa Kruppa zaku­pione w Niem­czech (5 kal. 355 mm, 17 kal. 240 mm). Lufy dłu­go­ści 35 kali­brów dawały im znacz­nie więk­szą dono­śność od reszty osmań­skiej arty­le­rii.

Nie tylko jed­nak liczba i jakość uzbro­je­nia wpły­wały na ogra­ni­czoną efek­tyw­ność 2. BAC. Ist­niały bowiem także znaczne braki w obsa­dzie kadro­wej, a znaj­du­jący się w jed­nost­kach per­so­nel cha­rak­te­ry­zo­wał się niskim pozio­mem wyszko­le­nia. Sys­tem orga­ni­za­cji pracy na sta­no­wi­skach bojo­wych był skom­pli­ko­wany i mało efek­tywny, a prze­sta­rzałe wypo­sa­że­nie tech­niczne czę­sto ule­gało awa­riom.

Poważne wzmoc­nie­nie w tym zakre­sie sta­no­wiło przy­by­cie grupy nie­miec­kich spe­cja­li­stów i mary­na­rzy pod dowódz­twem adm. Guido von Use­doma. Liczyła ona 15 ofi­ce­rów oraz 281 podofi­ce­rów i mary­na­rzy, któ­rzy uzu­peł­nili obsadę bate­rii nad­brzeż­nych oraz for­tów zarówno w Dar­da­ne­lach, jak i umoc­nie­niach strze­gą­cych Bos­foru. Pomimo to wciąż ist­niały braki w obsa­dzie kadro­wej, a kolejne monity do naczel­nego dowódz­twa przy­no­siły tylko nie­wiel­kie efekty i do momentu ataku alianc­kiego z 18 marca 1915 roku braki w per­so­nelu nie zostały cał­ko­wi­cie zli­kwi­do­wane.

Także same forty nale­żały do kon­struk­cji ana­chro­nicz­nych. Więk­szość z nich zbu­do­wano lub zmo­der­ni­zo­wano przed 30-40 laty. Żaden nie miał pan­cer­nych kopuł, a działa roz­miesz­czono na odkry­tych sta­no­wi­skach, chro­nio­nych jedy­nie wałem ziemno-cegla­nym. Na szczę­ście dla obroń­ców ukształ­to­wa­nie terenu powo­do­wało, że nawet te prze­sta­rzałe for­ty­fi­ka­cje sta­no­wiły ogromne wyzwa­nie dla alianc­kich okrę­tów. Pła­ski tor lotu poci­sku powo­do­wał, że tylko bez­po­śred­nie tra­fie­nie w działo lub maga­zyn amu­ni­cyjny mogło przy­nieść jaki­kol­wiek sku­tek. W innym wypadku poci­ski lądo­wały na wale ziem­nym lub omi­jały cele.

"Zakup" nie­miec­kich okrę­tów oraz fak­tyczna blo­kada cie­śniny przez bry­tyj­ską eska­drę spra­wiły, że ryzyko wcią­gnię­cia impe­rium w wojnę stało się wielce praw­do­po­dobne. Od sierp­nia sys­te­ma­tycz­nie uzu­peł­niano 2. BAC o działa spraw­dzane ze sto­licy, Adria­no­pola, linii Çalalcy oraz demon­to­wane z prze­sta­rza­łych okrę­tów.

18 wrze­śnia OUÇ wzmoc­niono 8. pac. 22 cięż­kie hau­bice kal. 150 m roz­miesz­czono wzdłuż zatoki Erenköy. Hau­bice, choć dys­po­no­wały sto­sun­kowo małym kali­brem i nie­wielką prze­bi­jal­no­ścią poci­sku, ode­grały ważną rolę w nad­cho­dzą­cych wal­kach. Stromy tor lotu poci­sków powo­do­wał, że mogły one zaj­mo­wać sta­no­wi­ska ukryte przed obser­wa­cją z morza. Choć nie zagra­żały cięż­szym okrę­tom, to z łatwo­ścią nisz­czyły nie­opan­ce­rzone kutry, pró­bu­jące oczy­ścić wody zatoki z min. W kolej­nych mie­sią­cach liczba znaj­du­ją­cych się w tym rejo­nie dział wzro­sła do 32 hau­bic kal. 150 mm oraz 14 hau­bic kal. 120 mm.

Kilka mie­sięcy inten­syw­nych przy­go­to­wań spra­wiło, że w przed­dzień ataku alianc­kiego Dar­da­neli bro­niło 235 dział róż­nych typów i kali­brów. Co rów­nie istotne, pod wpły­wem dorad­ców nie­miec­kich jesz­cze w grud­niu 1914 roku prze­nie­siono zapasy amu­ni­cji z umoc­nień strze­gą­cych Bos­foru w rejon Dar­da­neli. Uznano bowiem ewen­tu­alny atak ze strony floty rosyj­skiej za mało praw­do­po­dobny. Ale nawet gdyby do niego doszło, eks-Goeben i eks-Bre­slau wsparte resztą floty osmań­skiej miały wystar­cza­jący poten­cjał, by go ode­przeć. Dzięki tej odważ­nej decy­zji obrońcy posia­dali wystar­cza­jącą liczbę poci­sków, w tym nawet do cięż­kich dział, by móc w pełni wyko­rzy­stać ich poten­cjał.

Sama arty­le­ria, nawet naj­licz­niej­sza, nie mogła samo­dziel­nie powstrzy­mać nie­przy­ja­ciel­skich okrę­tów. Jak się miało oka­zać, naj­więk­szym zagro­że­niem dla okrę­tów alianc­kich oka­zały się miny. Pierw­sze dwie zagrody minowe posta­wiono już 2 sierp­nia 1914 roku, a w kolej­nych mie­sią­cach zakła­dano kolejne. W rezul­ta­cie do lutego 1915 roku od przy­lądka Kepez do Çanakkale przy­go­to­wano ich w sumie dzie­sięć. Ostat­nią, naj­bar­dziej znaną posta­wiono już w trak­cie trwa­nia alianc­kiej ope­ra­cji. 8 marca 1915 roku wcze­snym świ­tem sta­wiacz min Nusret, nie­do­strze­żony przez prze­ciw­nika, roz­mie­ścił 26 min w zatoce Erenköy. Co cie­kawe, usta­wiono je nie w poprzek cie­śniny, ale wzdłuż azja­tyc­kiego brzegu. Ode­grały one klu­czową rolę w zbli­ża­ją­cym się star­ciu. Pod­su­mo­wu­jąc, na wodach cie­śniny posta­wiono jede­na­ście zagród, liczą­cych ogó­łem ok. 350 min67. Pomię­dzy nimi roz­cią­gnięto sieci rybac­kie, mające unie­moż­li­wić okrę­tom pod­wod­nym wpły­nię­cie w głąb cie­śniny. Nie­stety, roz­miesz­czono je dopiero po tym, jak 13 wrze­śnia 1914 roku B.11 zato­pił okręt pan­cerny Mesu­diye68.

Sys­tem obrony obej­mo­wał także wyrzut­nie tor­ped. Zde­mon­to­wano je z okrę­tów linio­wych Bar­ba­ros Hay­red­din i Tur­gut Reis, po czym umiesz­czono na 2 bar­kach zako­twi­czo­nych w pobliżu fortu Çimenlik oraz w rejo­nie fortu Namazgâh. Teo­re­tycz­nie tor­pedy mogły sta­no­wić dla okrę­tów alianc­kich duże zagro­że­nie. W prak­tyce jed­nak cią­głe pro­blemy z sys­te­mem wyrzu­ca­ją­cym unie­moż­li­wiły ich sku­teczne uży­cie.

Rów­no­le­gle ze wzmac­nia­niem poten­cjału obron­nego OUÇ trwały inten­sywne prace szta­bowe mające na celu przy­go­to­wa­nie planu obrony cie­śniny. Jego osta­teczna wer­sja została zatwier­dzona 8 listo­pada 1914 roku, a więc zanim w Lon­dy­nie w ogóle zaczęto roz­wa­żać moż­li­wość pod­ję­cia aktyw­niej­szych dzia­łań w tym rejo­nie. Sys­tem obrony podzie­lono na cztery strefy tak­tyczne. Pierw­sza, tzw. wej­ściowa, obej­mo­wała forty zewnętrzne, tzn.: Seddülbahir, Ertu?rul, Orha­niye i Kum­kale oraz 5. pac. Jej rola pole­gała na jak naj­dłuż­szym powstrzy­my­wa­niu floty nie­przy­ja­ciela przed wpły­nię­ciem na wody cie­śniny. Już na tym eta­pie zakła­dano, że ich opór będzie miał jedy­nie cha­rak­ter dzia­łań opóź­nia­ją­cych.

Druga strefa, zwana robo­czo "strefą hau­bic", obej­mo­wała sta­no­wi­ska ogniowe zaj­mo­wane przez bate­rie 8. pac. Miały one ata­ko­wać okręty alianc­kie ope­ru­jące w zatoce Erenköy. Trze­cia strefa tak­tyczna roz­cią­gała się pomię­dzy doliną rzeki So?anl? a przy­ląd­kiem Kepez. Skła­dała się z dwóch zgru­po­wań, jed­nego po euro­pej­skiej (rejon Havu­zlar-So?anl?), dru­giego po azja­tyc­kiej stro­nie (przy­lą­dek Kepez). W tej stre­fie roz­miesz­czono głów­nie star­sze działa lub o małych kali­brach. Zabez­pie­czały one zagrody minowe przed tra­łow­cami. Ostat­nia, czwarta strefa, roz­cią­gnięta mię­dzy Çanakkale a Kilit­ba­hir, sta­no­wiła główną linię obronną. To tutaj znaj­do­wały się naj­sil­niej­sze forty dys­po­nu­jące naj­no­wo­cze­śniej­szym uzbro­je­niem. Na nich spo­czy­wało zada­nie walki z cięż­kimi okrę­tami prze­ciw­nika. Ulo­ko­wane bar­dziej na pół­noc forty Na?ara praz De?irmanburnu dys­po­no­wały nikłym poten­cja­łem i nie odgry­wały więk­szej roli w sys­te­mie obron­nym69.

W dowódz­twie osmań­skim roz­wa­żano także moż­li­wość sto­cze­nia bitwy mor­skiej na Morzu Mar­mara. Liczono, że "byłe" nie­miec­kie okręty wsparte nowo­cze­śniej­szymi jed­nost­kami floty osmań­skiej mogłyby sku­tecz­nie prze­ciw­sta­wić się eska­drze prze­ciw­nika, osła­bio­nej po walce z for­tami.

Te kal­ku­la­cje opie­rały się na racjo­nal­nych pod­sta­wach. Krą­żow­nik liniowy Yavuz Sul­tan Selim (eks-Goeben) wszedł do służby 2 lata przed wybu­chem wojny. Ta nowo­cze­sna jed­nostka dys­po­no­wała arty­le­rią główną zło­żoną z 10 dział kal. 283 mm. Bar­dzo dobrze wyszko­lona załoga oraz nowo­cze­sne oprzy­rzą­do­wa­nie i mecha­ni­zmy celow­ni­cze powa­lały pro­wa­dzić szyb­szy, a przede wszyst­kim cel­niej­szy ogień od arty­le­rii prze­sta­rza­łych okrę­tów bry­tyj­skich czy fran­cu­skich. Wspar­cie zapew­niał mu krą­żow­nik lekki Midilli (eks-Bre­slau). Choć miał on znacz­nie słab­sze uzbro­je­nie (m.in. 8 dział kal. 150 mm), to cha­rak­te­ry­zo­wał się dużą pręd­ko­ścią (ok. 28 węzłów) oraz rów­nie nowo­cze­sną kon­struk­cją.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Niniej­sza książka sta­nowi skró­coną wer­sję szer­szego opra­co­wa­nia doty­czą­cego walk na pół­wy­spie Gal­li­poli, wyda­nego w 2021 roku (P. Korze­niow­ski, Gal­li­poli. Dzia­ła­nia wojsk ententy na pół­wy­spie Gal­li­poli w 1915 roku, Rze­szów 2021). Ze względu na cha­rak­ter serii znacz­nie ogra­ni­czy­łem warsz­tat naukowy, upro­ści­łem nar­ra­cję oraz pomi­ną­łem wiele mniej waż­nych wąt­ków. [wróć]

2. Za "Bry­tyj­czy­ków" uznaję w pracy także Austra­lij­czy­ków oraz Nowo­ze­land­czy­ków. Choć obie kolo­nie posia­dały sta­tus domi­niów, dający im dużą auto­no­mię, for­mal­nie wciąż wcho­dziły w skład Impe­rium Bry­tyj­skiego. Podob­nie ter­min "woj­ska bry­tyj­skie" sto­suję w sze­ro­kim zna­cze­niu, trak­tu­jąc je jako wszyst­kie oddziały pod­le­głe bry­tyj­skiemu dowódz­twu, w tym także jed­nostki hin­du­skie czy nowo­fun­dlandz­kie. [wróć]

3. Ana­lo­gicz­nie sytu­acja wygląda w przy­padku arty­le­rii, np. XV Bry­gada Royal Horse Artil­lery jest zapi­sy­wana jako XV RHA, XVII Bry­gada Royal Field Artil­lery jako XVII RFA itd. Dla uła­twie­nia w anek­sie podana jest orga­ni­za­cja poszcze­gól­nych dywi­zji wraz z peł­nymi nazwami pod­od­dzia­łów, dzięki czemu Czy­tel­nik w każ­dej chwili może zwe­ry­fi­ko­wać przy­na­leż­ność poszcze­gól­nych jed­no­stek. [wróć]

4. W przy­padku armii fran­cu­skiej czy osmań­skiej pro­blem ten nie wystę­puje, gdyż w obu sto­so­wano kla­syczne ter­miny i nazwy jed­no­stek i for­ma­cji. [wróć]

5. Jed­no­cze­śnie w przy­padku nume­ra­cji sto­suję naprze­mien­nie liczby arab­skie i rzym­skie, mia­no­wi­cie np. 5. Armia, III Kor­pus Armijny, 5. Dywi­zja Pie­choty. [wróć]

6. W przy­padku tej ostat­niej miej­sco­wo­ści sytu­acja jest wyjąt­kowo skom­pli­ko­wana. Mia­no­wi­cie w 1919 roku powo­łano spe­cjalny komi­tet, który otrzy­mał zada­nie zebra­nia, pose­gre­go­wa­nia oraz skla­sy­fi­ko­wa­nia wszyst­kich starć, w jakich uczest­ni­czyły woj­ska Impe­rium Bry­tyj­skiego w latach 1914-1919. W przy­go­to­wa­nym doku­men­cie zna­la­zły się także ofi­cjalne nazwy walk sto­czo­nych na pół­wy­spie Gal­li­poli. Zgod­nie z nim trzy bitwy sto­czone mię­dzy koń­cem kwiet­nia a począt­kiem czerwca na połu­dniu pół­wy­spu okre­ślane są jako: pierw­sza, druga oraz trze­cia bitwa o Kri­thię. Takie też nazwy sto­suję w dal­szej czę­ści opra­co­wa­nia, jeśli jest mowa o tych kon­kret­nych star­ciach, nato­miast gdy mowa o miej­sco­wo­ści, uży­wam popraw­nej nazwy Kirte. Zdaję sobie sprawę, że przy­jęte roz­wią­za­nie może być nieco skom­pli­ko­wane, ale ze względu na bar­dzo podobne brzmie­nie obu warian­tów wydaje mi się, że nie spo­wo­duje ono pro­ble­mów z odbio­rem nar­ra­cji; The Offi­cial Names of the Bat­tles and other Enga­ge­ments Fought by the Mili­tary For­ces of the Bri­tish Empire During the Great War, 1914-1919, and the Third Afghan War, 1919, TNA, sygn. WO 161/102. [wróć]

7. S.K. Pavlo­witch, Histo­ria Bał­ka­nów (1804-1945), War­szawa 2009, s. 205-211. [wróć]

8. D. Koło­dziej­czyk, Tur­cja, War­szawa 2000, s. 42-44. [wróć]

9. W ramach rekom­pen­saty Wie­deń wspa­nia­ło­myśl­nie oddał admi­ni­stra­cję san­dżaku nowo­pa­żar­skiego ponow­nie w ręce Osma­nów. [wróć]

10. S. McMe­ekin, The Otto­man End­game. War, Revo­lu­tion and the Making of Modern Mid­dle East 1908-1923, Lon­don 2015, s. 62-67. [wróć]

11. E.J. Zürker, Tur­cja. Od suł­ta­natu do współ­cze­sno­ści, Kra­ków 2013, s. 106-107. [wróć]

12. R.C. Hall, The Bal­kan Wars 1912-1913. Pre­lude to the First World War, Lon­don-New York 2005, s. 101-102. [wróć]

13. R. Ford, Eden to Arma­ged­don. World War I in the Mid­dle East, Lon­don 2010, s. 8-9. [wróć]

14. S.K. Pavlo­witch, op. cit., s. 240-241. [wróć]

15. S. McMe­ekin, op. cit., s. 83-92. [wróć]

16. Sze­rzej zob. P. Nykiel, op. cit., s. 29-30. [wróć]

17. Pierw­szy z okrę­tów otrzy­mał nazwę Reşadiye, a zamó­wie­nie na niego zło­żono pod koniec 1911 roku. Drugi z okrę­tów począt­kowo budo­wany był na zamó­wie­nie Bra­zy­lii, która na początku 1914 roku sprze­dała Impe­rium Osmań­skiemu okręt będący jesz­cze w trak­cie budowy. Otrzy­mał on nazwę Sul­tan Osman-? Evvel. W maju 1914 roku zamó­wiono trze­cią jed­nostkę, która miała otrzy­mać nazwę Sul­tan Meh­met Fatih. Sze­rzej patrz: P. Nykiel, "Chory czło­wiek (Europy)" i morze - kon­cep­cje roz­woju i dzia­ła­nia floty osmań­skiej na początku XX wieku "Stu­dia Mari­tima" 2017, nr 1, s. 83-99. [wróć]

18. R.K. Mas­sie, Castles of Steel. Bri­tain, Ger­many and the Win­ning of the Great War at Sea, Lon­don 2007, s. 21-25. [wróć]

19. W nego­cja­cjach brali udział m.in.: Said Halim, Talât oraz oczy­wi­ście Enver. O fak­cie ich pro­wa­dze­nia nie byli poin­for­mo­wani pozo­stali człon­ko­wie rządu, w tym Cavit oraz Cemâl. Zob. E.J. Zürker, op. cit., s. 110-112. [wróć]

20. E. Rogan, The Fall of The Otto­mans. The Great War on Mid­dle East 1914-1920, Lon­don 2015, s. 29-75. [wróć]

21. Patrz sze­rzej T. Klim­czyk, "Ucieczka" Goebena - aliancki bla­maż "Morza, statki i okręty" 2009, nr 1, s. 8-21 (numer spe­cjalny nr 3 - I wojna świa­towa na morzu). Patrz także: R.K. Mas­sie, op. cit., s. 26-48. [wróć]

22. W tym cza­sie wody cie­śniny zostały już zami­no­wane. [wróć]

23. R.K. Mas­sie, op. cit., s. 427-429. [wróć]

24. Eska­dra skła­dała się krą­żow­ni­ków linio­wych HMS Inde­fa­ti­ga­ble oraz HMS Indo­mi­ta­ble, krą­żow­nika pan­cer­nego HMS Defence oraz kilku nisz­czy­cieli. [wróć]

25. P. But­tar, Col­li­sion of Empi­res. The War on the Eastern Front in 1914, Oxford 2016; A. Wat­son, Ring of Steel. Ger­many and Austria-Hun­gary at War 1914-1918, Lon­don 2015, s. 136-159. [wróć]

26. S.J. Shaw, E.K. Shaw, Histo­ria Impe­rium Osmań­skiego i Repu­bliki Tur­cji, t. 2, 1808-1975, War­szawa 2002, s. 476-479. [wróć]

27. P. Ken­nedy, Mocar­stwa świata. Naro­dziny, roz­kwit, upa­dek. Prze­miany gospo­dar­cze i kon­flikty zbrojne w latach 1500-2000, War­szawa 1994, s. 225-232. [wróć]

28. M. Hastings, Cata­stro­phe 1914. Europe Goes to War, Lon­don 2014; C. Clark, Sle­epwal­kers. How Europe Went to War, New York 2013. [wróć]

29. P.G. Hal­pern, A Naval History of World War I, Lon­don 2012, s. 7-20. [wróć]

30. A. Mal­lin­son, 1914. Fight The Good Fight. Bri­tain, The Army & The Com­ming of the War, Lon­don 2014, s. 135-140; I. Bec­kett, T. Bow­man, M. Conelly, The Bri­tish Army and the First World War, Cam­bridge 2017, s. 7-8, 170-206. [wróć]

31. J.E. Edmonds, Mili­tary Ope­ra­tions. France and Bel­gium 1914. Mons. The Retreat to the Seine, The Marne and The Aisne. August-Octo­ber 1914, Lon­don 1937, s. 14-18. [wróć]

32. Także na pozo­sta­łych fron­tach pod koniec 1914 roku sytu­acja była patowa, zarówno na fron­cie serb­skim, jak i wschod­nim żadna z wal­czą­cych stron nie uzy­skała roz­strzy­ga­ją­cego suk­cesu. Zob. m.in. D.R. Stone, The Rus­sian Army. The Eastern Front 1914-1917, Law­rence 2015, s. 54-125; M.B. Fried, Austro-Hun­ga­rian War Aims in the Bal­kans During World War I, Basing­stoke 2014. [wróć]

33. Sta­ti­stics of the Mili­tary Effort of the Bri­tish Empire During the Great War 1914-1920, Lon­don 1922, s. 253. [wróć]

34. A. Roberts, Chur­chill. Wal­king with Destiny, Lon­don 2018, s. 187; A.J. Mar­der, From the Dre­ad­no­ught to Scapa Flow. The Royal Navy in the Fisher Era 1904-1919,vol. II, s. 200-201. [wróć]

35. Przed wybu­chem wojny kwe­stie zwią­zane z pla­no­wa­niem stra­te­gicz­nym i przy­go­to­wa­niem do zbli­ża­ją­cego się kon­fliktu reali­zo­wał Komi­tet Obrony Impe­rial­nej (Com­mit­tee of Impe­rial Defence). Po wybu­chu wojny komi­tet, uzu­peł­niony przez przed­sta­wi­cieli opo­zy­cji oraz kilku dorad­ców woj­sko­wych, prze­kształ­cił się w Radę Wojenną, odpo­wie­dzialną za podej­mo­wa­nie stra­te­gicz­nych decy­zji doty­czą­cych pro­wa­dze­nia wojny. Zob. A. Raw­son, The Bri­tish Army 1914-1918, Stroud 2014, s. 43-46. [wróć]

36. Secre­tary's Notes of A Meeting of A War Coun­cil Held At 10, Downing Street, Novem­ber 25, 1914, The Natio­nal Archive (dalej TNA), War Coun­cil, sygn. CAB 22/1/3, k. 12-13. [wróć]

37. Notes for Evi­dence Expla­ining the Reasons for the Various Deci­sions Taken by Govern­ment, TNA, sygn. ADM 116/3491. [wróć]

38. K. Coates Ulrich­sen, The First World War in Mid­dle East, Lon­don 2014, s. 53-72. [wróć]

39. Już w 1906 roku pod auspi­cjami CID prze­pro­wa­dzono prace stu­dyjne doty­czące moż­li­wo­ści opa­no­wa­nia Dar­da­neli. Uznano wtedy, że "próba sfor­so­wa­nia Dar­da­neli musi zostać przed­się­wzięta przez połą­czoną eks­pe­dy­cję mary­narki i wojsk lądo­wych, któ­rej celem będzie opa­no­wa­nie pół­wy­spu Gal­li­poli i znisz­cze­nie for­tów, które obec­nie bro­nią dostępu do wej­ścia i wyj­ścia do tych wód". Zob. Memo­ran­dum by the Gene­ral Staff Upon the Possi­bi­lity of a Joint Naval and Mili­tary Attack Upon Dar­da­nel­les, Decem­ber 19, 1906, Lid­dell Hart Cen­tre for Mili­tary Archi­ves (dalej LHC), Ian Hamil­ton's Papers, sygn. 7/4/1. [wróć]

40. Pierw­szy lord mor­ski był fak­tycz­nym dowódcą Royal Navy, odpo­wie­dzial­nym za stra­te­giczne pro­wa­dze­nie wojny mor­skiej. Pod­le­gali mu dowódcy ope­ra­cyjni na poszcze­gól­nych akwe­nach, spo­śród któ­rych naj­waż­niej­szą rolę odgry­wał adm. John Jel­li­coe, sto­jący na czele Grand Fleet. [wróć]

41. T. Cur­ran, The Grand Decep­tion. Chur­chill and the Dar­da­nel­les, New­port 2015, s. 51-54. [wróć]

42. From Admi­ralty to A.S. Malta for V.A. Inde­fa­ti­ga­ble, 11.1.15, Dar­da­nel­les tele­grams, part 1, 21 Sep­tem­ber 1914-18 Febru­ary 1915,\ \ k. 777-779; TNA, sygn. ADM 137/96; W tym cza­sie dys­po­no­wał jedy­nie 4 cięż­kimi okrę­tami, 2 bry­tyj­skimi krą­żow­ni­kami linio­wymi (HMS Inde­fa­ti­ga­ble, HMS Indo­mi­ta­ble) oraz 2 sta­rymi fran­cu­skimi pre­dred­no­tami (Suf­fren, Vérité). Ponadto jego eska­dra w tym okre­sie skła­dała się z 2 lek­kich krą­żow­ni­ków (HMS Glo­uce­ster, HMS Dublin), 12 nisz­czy­cieli oraz 6 okrę­tów pod­wod­nych (3 bry­tyj­skie oraz 3 fran­cu­skie); R.K. Mas­sie, op. cit., s. 428. [wróć]

43. Secre­tary's Notes of A Meeting of A War Coun­cil Held At 10, Downing Street, Janu­ary 13, 1915, TNA, sygn. CAB 22/1/8, k. 31. [wróć]

44. Wni­kliwą ana­lizę planu przed­sta­wio­nego tego dnia przez pierw­szego lorda Admi­ra­li­cji Czy­tel­nik znaj­dzie w: P. Nykiel, Wyprawa..., s. 149-152. [wróć]

45. Admi­rał Fisher całe życie poświę­cił flo­cie, czuł się emo­cjo­nal­nie zwią­zany ze swymi okrę­tami, nie lubił ich tra­cić, ostroż­nie też sza­fo­wał ludz­kim życiem. Był skraj­nym prze­ci­wień­stwem Chur­chilla, dla któ­rego liczył się cel, czę­sto bez względu na koszty. Pomię­dzy oboma boha­te­rami czę­sto docho­dziło do spięć i róż­nicy zdań; B. Gou­ght, Chur­chill and Fisher. The Titans at the Admi­ralty who fought the First World War, Toronto 2017, s. 327-370. [wróć]

46. Secre­tary's Notes of A Meeting of A War Coun­cil Held At 10, Downing Street, Janu­ary 13, 1915, TNA, sygn. CAB 22/1/8, k. 32-33. [wróć]

47. Memo­ran­dum By The First Sea Lord On The Posi­tion Of The Bri­tish Fleet And Its Policy Of Ste­ady Pres­sure, TNA, sygn. CAB, 42/1/24. [wróć]

48. Secre­tary's Notes of A Meeting of A War Coun­cil Held At 10, Downing Street, Janu­ary 28, 1915, TNA sygn. CAB 22/1/9, k. 36-37. [wróć]

49. Secre­tary's Notes of A Meeting of A War Coun­cil Held At 10, Downing Street, Janu­ary 28, 1915, TNA, sygn. CAB 22/1/9, k. 36-37. [wróć]

50. Ibi­dem. [wróć]

51. Naj­wię­cej nale­żało do typu Cano­pus (HMS Cano­pus, HMS Albion, HMS Ocean, HMS Ven­ge­ance), poza tym w skład eska­dry wcho­dziły jed­nostki typu Swi­ft­sure (HMS Swi­ft­sure, HMS Triumph), Maje­stic (HMS Maje­stic, HMS Prince George), Dun­can (HMS Corn­wal­lis) oraz For­mi­da­ble (HMS Irre­si­sti­ble). [wróć]

52. HMS Dart­mo­uth, HMS Dublin, HMS Mine­rva, HMS Saphire, HMS Ame­thyst. [wróć]

53. Typu Beagle (HMS Gras­shop­per, HMS Gram­pus, HMS Wolve-rine, HMS Scor­pion, HMS Renard, HMS Basi­lisk, HMS Mosqu­ito, HMS Racoon) oraz River (HMS Colne, HMS Chel­mer, HMS Jed, HMS Ken­net, HMS Rib­ble, HMS Usk, HMS Wear, HMS Wel­land). [wróć]

54. AE 2, B6, B8, B9, B10, B 11. [wróć]

55. HMS Ark Royal. [wróć]

56. Admi­ralty Let­ter of Febru­ary 5, 1915, to Vice-Admi­ral Car­den, Febru­ary 5, 1915, Naval Ope­ra­tions in the Dar­da­nel­les, Gene­ral Orders and Reports, Janu­ary-March 1915, TNA, sygn. ADM 116/3491. [wróć]

57. Bouvet, Char­le­ma­gne, Gau­lois, Suf­fren. Wszyst­kie 4 okręty weszły do służby w dru­giej poło­wie XIX wieku, były więc już bar­dzo prze­sta­rzałe. [wróć]

58. Cognée, Coute­las, Fan­fare, Poignard, Sabre­ta­che, Tri­dent. [wróć]

59. Circe, Cooulumb, La Ver­rier. [wróć]

60. Wykaz jed­no­stek wyzna­czo­nych do ope­ra­cji za: Orga­ni­sa­tion of Eastern Medi­ter­ra­nean Squ­adron. Medi­ter­ra­nean War Records, vol. II, Dar­da­nel­les. Orders, Memo­randa and Cor­re­spon­dence or the Vice-Admi­ral Eastern Medi­ter­ra­nean Squ­adron. 1915. Febru­ary-August, TNA, sygn. ADM 137/2166, k. 34. [wróć]

61. Aby nie­po­trzeb­nie nie wpro­wa­dzać zamie­sza­nia w nar­ra­cji, w tym pod­roz­dziale sku­pię się na przed­sta­wie­niu przy­go­to­wań do odpar­cia ataku mor­skiego. Pro­wa­dzone rów­no­le­gle prace nad odpar­ciem inwa­zji przed­sta­wię w dal­szej czę­ści. [wróć]

62. The History of The Tur­kish Armed For­ces, ..., t. V, vol. 1, s. 59. [wróć]

63. A.J. Mar­der, op. cit., s. 229-230. [wróć]

64. M. Uyar, The Otto­man Defence Aga­inst ANZAC Lan­ding. 25th April 1915, Can­berra 2015, s. 38-39. [wróć]

65. Ponadto w jego dys­po­zy­cji znaj­do­wały się pod­od­działy wspar­cia, w tym m.in.: kom­pa­nia for­teczna, kom­pa­nia łącz­no­ści, for­teczna kom­pa­nia wojsk inży­nie­ryj­nych, oddział sape­rów, oddział reflek­to­rów oraz wiele oddzia­łów logi­stycz­nych i zaopa­trze­nio­wych; P. Nykiel, Wyprawa..., s. 26-27. [wróć]

66. Dokładne dane doty­czące liczby, jako­ści oraz para­me­trów tech­niczno-tak­tycz­nych osmań­skich dział znaj­dzie Czy­tel­nik w pracy P. Nykla. Zob. ibi­dem, s. 87-94. [wróć]

67. W póź­niej­szym okre­sie zagrody były uzu­peł­niane, dzięki czemu liczba min znaj­du­ją­cych się na wodach Dar­da­neli prze­kro­czyła 400 sztuk. [wróć]

68. Sze­rzej na ten temat nieco dalej. [wróć]

69. The History of The Tur­kish Armed For­ces, ..., t. V, vol. 1, s. 19-21. [wróć]