W ogrodzie
Wersja Andrzeja Szuby
Wytryskując z ust kamiennych posągów,
By rozlać się beztrosko pod niebem,
W basenach o granitowych krawędziach,
Gdzie tęcza zwilża im stopy
I szepcze do przelotnego wiatru,
Woda napełnia szmerem ogród pośród
Cichych, krótko przystrzyżonych trawników.
Woń wilgotnych paproci w kamiennych tunelach,
Gdzie ciurkają i pluszczą fontanny,
Marmurowe fontanny, pożółkłe od obfitości wody.
Woda - rozbryzgując się na zmatowiałych
Od mchu stopniach - opada;
I powietrze wodą pulsuje,
Jej bulgotem i pędem, jej spazmami,
I głębokim, chłodnym pomrukiem.
A ja pragnęłam nocy i ciebie,
Chciałam cię oglądać w basenie,
Biel i blask w cętkowanej srebrem wodzie,
Gdy wysoko na łuku nocy
Nad ogrodem wędrował księżyc,
A wonne bzy ogarniał wielki spokój.
Noc i woda, i ty, bielusieńka, w kąpieli!
.
W ogrodzie
Wersja Leszka Engelkinga
Tryskając z ust kamiennych postaci,
By rozlać się swobodnie pod firmamentem
W obramowanych granitem basenach,
Gdzie tęcza wilży ich stopy
I z szelestem się zwraca do ulotnego wiatru,
Woda wypełnia szumem ogród,
Pośród cichych, krótko przystrzyżonych trawników.
Mokra woń paproci w tunelach z kamienia,
Gdzie ciurkają i pluszczą fontanny,
Marmurowe fontanny, żółte od wody nadmiaru.
Rozbryzgując się na matowych od mchu stopniach,
Woda spada;
Powietrze nią pulsuje,
Jej bulgotem i pędem.
Jej skokami i głębokimi, chłodnymi pomrukami.
A ja pragnę nocy i ciebie,
Chcę cię widzieć w basenie:
Biel i blask w srebrno nakrapianej wodzie.
Księżyc kłusował przez ogród,
Wysoki w sklepieniu nocy,
A zapach bzów był ciężki w swym znieruchomieniu.
Noc i woda, i ty, biel twoja, w kąpieli!
.
Dar
Patrz! Daruję ci siebie, ukochany!
Moje słowa to słoiczki,
Weź je i postaw na półce.
Mają kształty niezwykłe i piękne,
Cieszą oczy kolorem i blaskiem,
Które głoszą ich wielkie zalety.
Woń z ich wnętrza wypełnia pokój
Słodyczą kwiatów i roztartych traw.
Kiedy dam ci już wszystkie,
Będziesz miał mnie całą,
Ale ja będę martwa.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki