Gabinet matematycznych zagadek - Ian Stewart

Kup ebooka

38.00 zł
29.64 zł (28,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Kontakt z obcymi

Statek kosmiczny Indefensible orbitował wokół planety Noncomposmentis, a kapitan Quirk i pan Crock zeszli na jej powierzchnię.

- Według Przewodnika po galaktyce tę planetę zamieszkują dwa gatunki inteligentnych obcych - powiedział Quirk.

- Zgadza się, kapitanie: prawdowce i bredniawce. Wszyscy mówią po galaktycku, a można ich odróżnić po tym, jak odpowiadają na pytania. Prawdowce zawsze odpowiadają zgodnie z prawdą, a bredniawce zawsze kłamią.

- Ale pod względem fizycznym...

- Są nie do odróżnienia, kapitanie.

Quirk usłyszał jakiś dźwięk, odwrócił się i zobaczył trzech skradających się ku nim kosmitów. Wszyscy wyglądali identycznie.

- Witamy na Noncomposmentis - odezwał się jeden z obcych.

- Dziękuję. Nazywam się Quirk. A wy... - Quirk się zawahał. - Nie ma sensu pytać ich o imiona - mruknął. - Z tego, co wiemy, mogą być nieprawdziwe.

- To logiczne, kapitanie - powiedział Crock.

- Słabo mówimy po galaktycku - improwizował Quirk. - Mam nadzieję, że nie będziecie mieć nic przeciwko temu, że nazwę was Alfy, Betty i Gemma. - To mówiąc, wskazał każdego z kosmitów po kolei. Następnie odwrócił się do Crocka i szepnął: - Nie żebyśmy wiedzieli, jakiej są płci.

- Wszyscy to hermadrofemigyni - odparł Crock.

- Nieważne. Powiedz mi, Alfy, do którego gatunku należy Betty?

- Do bredniawców.

- Aha. Betty, czy Alfy i Gemma należą do różnych gatunków?

- Nie.

- Dobrze... Ale są rozmowni, co? Hm... Gemma, do jakiego gatunku należy Betty?

- Do prawdowców.

Quirk pokiwał głową z mądrym wyrazem twarzy.

- No to wszystko jasne!

- Co jest jasne, kapitanie?

- Do jakiego gatunku należy każdy z trójki kosmitów.

- Aha. No to do jakiego?

- Nie mam zielonego pojęcia, Crock. To niby ty masz myśleć logicznie!

[ Sprawdź odpowiedź ]

Wyliczanka ze zwierzętami

To świetna matematyczna sztuczka, którą można pokazać na dziecięcej imprezie. Dzieci kolejno wybierają sobie zwierzę (jedno z podanych na rysunku, zob. s. 10). Następnie literują jego nazwę, kiedy ty - lub inne dziecko - przy każdej literze dotykasz kolejnego wierzchołka dziesięcioramiennej gwiazdy. Musisz poruszać się wzdłuż linii, w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Pierwszą literę stawiamy przy pierwszym wierzchołku za napisem "Jeżozwierz" (czyli przy "Grzechotniku"). W cudowny sposób, kiedy dziecko wymawia ostatnią literę, dotykasz wierzchołka odpowiadającego właściwemu zwierzęciu.

Przeliteruj nazwę, żeby znaleźć zwierzę.

Na czym polega sekret? Trzecie słowo, do którego dojdziemy od "Jeżozwierza", posuwając się wzdłuż linii łączących wierzchołki gwiazdy, to "Kot", a więc ma trzy litery, czwarte to "Słoń" - cztery litery itd. Dla zmylenia przeciwnika zwierzęta w pozycjach 0, 1 i 2 mają 10, 11 i 12 liter. Po dziesięciu krokach wracasz do punktu wyjścia, więc wszystko się zgadza.

Aby sekret sztuczki nie wyszedł zbyt łatwo na jaw, użyj obrazków przedstawiających zwierzęta - na diagramie zapisałem ich nazwy, aby wszystko było jasne.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
?

Wstęp

Na świecie są trzy rodzaje ludzi:

ci, którzy potrafią liczyć,

i ci, którzy nie potrafią.

Kiedy miałem czternaście lat, zacząłem prowadzić brulion. Matematyczny. Zanim uznacie mnie za przypadek beznadziejny, dodam, że nie zapisywałem w nim tego, czego nauczyłem się na lekcjach. W moim brulionie notowałem wszystko, co mogłem znaleźć interesującego o matematyce, której nie uczono w szkole. A jak się przekonałem, było tego całkiem sporo, bo niebawem musiałem kupić następny zeszyt.

Dobra, teraz możecie już mnie skreślić. Ale zanim to zrobicie - czy zauważyliście, jaki morał wynika z tej historyjki o moim maniactwie? M a t e m a t y k a, k t ó r e j u c z y l i ś c i e s i ę w s z k o l e, t o j e s z c z e n i e w s z y s t k o. Mało tego: matematyka, której się n i e u c z y l i ś c i e, jest ciekawa. Często to wręcz świetna zabawa - zwłaszcza kiedy nie musicie pisać klasówek ani skupiać się na tym, żeby rachunek dobrze wyszedł.

Mój brulion rozrósł się do sześciu zeszytów, które nadal mam, a następnie do katalogu fiszek, kiedy odkryłem zalety kserokopiarki. Gabinet matematycznych zagadek to kawałek mojego archiwum, wybór intrygujących matematycznych gier, zagadek, historii i ciekawostek. Większość haseł to samodzielne całostki, więc można zacząć lekturę właściwie w dowolnym miejscu. Część tworzy miniserie. Wyznaję pogląd, że wybór powinien być różnorodny, i ten jest.

Wśród gier i łamigłówek znalazło się parę klasycznych zagadnień, które co jakiś czas powracają i na nowo wzbudzają emocje - paradoks Monty'ego Halla i zagadka ważenia dwunastu kul wywołały duże poruszenie w mediach, ten pierwszy w Stanach Zjednoczonych, ta druga w Wielkiej Brytanii. Znaczna część tekstu jest nowa, napisana specjalnie na potrzeby tej książki. Zależało mi na różnorodności, więc można tu znaleźć zagadki logiczne, geometryczne, numeryczne, probabilistyczne, osobliwości dotyczące kultury matematycznej, propozycje gier i zabaw.

Jedna z zalet posiadania znajomości matematyki polega na tym, że można dzięki temu diabelnie zaimponować znajomym. (Doradzam jednak zachowanie umiaru, bo można też znajomych piekielnie wkurzyć). Dobrym sposobem na osiągnięcie tego upragnionego celu jest orientacja w najnowszych naukowych modach. Dorzuciłem więc do kompletu parę krótkich eseików, napisanych nieformalnym stylem, bez żargonu. Wyjaśniam w nich pewne niedawne przełomowe odkrycia, o których głośno było w mediach. Na przykład wielkie twierdzenie Fermata - brytyjska telewizja zrobiła program dokumentalny na jego temat. A poza tym: twierdzenie o czterech barwach, hipotezę Poincarégo, teorię chaosu, zagadnienie fraktali, teorię złożoności, problem parkietaży Penrose'a. Aha, na dokładkę mam parę nierozwiązanych zagadek, żeby pokazać, że w matematyce pozostało jeszcze coś do zrobienia. Niektóre z nich są rekreacyjne, inne poważne - jak problem P = NP?, za którego rozwiązanie zaoferowano nagrodę w wysokości miliona dolarów. Może nie słyszeliście o tym problemie, ale o nagrodzie warto wiedzieć.

Krótsze rozdziały przedstawiają ciekawe fakty i odkrycia dotyczące znanych, ale fascynujących tematów: liczby ?, liczb pierwszych, twierdzenia Pitagorasa, permutacji, parkietaży. Zabawne anegdoty o sławnych matematykach wprowadzają wymiar historyczny i dają nam wszystkim okazję, by życzliwie się pośmiać z ich uroczych dziwactw.

Stwierdziłem co prawda powyżej, że można zacząć lekturę w dowolnym miejscu - i zapewniam, że faktycznie można - ale jeśli mam być brutalnie szczery, lepiej chyba zacząć od początku i czytać po kolei. Rozumiecie, parę wcześniejszych haseł pomaga w zrozumieniu tych dalszych. Poza tym te pierwsze są na ogół dosyć łatwe, natomiast niektóre z tych późniejszych są, hm, nieco... ambitniejsze. Zadbałem jednak o to, by wszędzie znalazła się spora domieszka prostych zagadnień, tak abyście zbyt szybko nie wyczerpali waszych sił umysłowych.

Starałem się pobudzić waszą wyobraźnię, pokazując wiele różnych - zabawnych i intrygujących - problemów matematycznych. Chciałbym, żeby była to dla was rozrywka, ale ogromnie bym się ucieszył, gdyby Gabinet zachęcił was, by zająć się matematyką, doświadczyć emocji towarzyszących odkryciom i zdobywać kolejne informacje o istotnych osiągnięciach, czy to sprzed czterech tysięcy lat, sprzed tygodnia, czy dopiero mających nastąpić.

Coventry, styczeń 2008