Rozdział I. Odbudowa Wielkiej Armii po kampanii zimowej 1807 roku
ROZDZIAŁ I
ODBUDOWA WIELKIEJ ARMII
PO KAMPANII ZIMOWEJ
1807 ROKU
Francuska armia była wyczerpana zakończoną niedawno kampanią zimową.
Straty były poważne1. Szwankowało zaopatrzenie. Dwudniowe walki
pod Pruską Iławą nie poprawiły militarnego prestiżu cesarza Francuzów.
Trwały oblężenia pruskich twierdz na Śląsku i Pomorzu, w cesarskiej
kwaterze głównej wyczekiwano zwłaszcza upadku Gdańska. Potrzebny był
zatem czas na odpoczynek oraz uzupełnienie i odświeżenie oddziałów
Wielkiej Armii. W tym czasie Napoleon mógłby spokojnie przygotować plan
kampanii wiosennej. Na początek cesarz zamierzał powiększyć armię czynną
o co najmniej 30 proc., a równocześnie utworzyć nad Łabą stutysięczną
armię rezerwową; nie chciał ogałacać z wojsk rdzennej Francji i Italii.
Plan był prosty. Napoleon zamierzał ostatecznie zgnieść opór Rosjan i Prusaków już na początku nowego etapu kampanii, a następnie skierować
swoje wojska przeciwko Austrii, gdyby ta postanowiła dołączyć do
antyfrancuskiej koalicji.
Legiony rezerwowe
Legiony rezerwowe
W tym celu postanowił dokonać nowego poboru rekruta z konskrypcji 1808
roku, chociaż był dopiero marzec roku 1807. 19. dnia miesiąca cesarz
wysłał pismo do gen. dyw. Jeana Lacuéego, dyrektora generalnego ds.
poboru i rewii, odpowiedzialnego za zaciągi do wojska, w którym możemy
przeczytać: "Jutro otrzymacie konsultację senacką i projekt dekretu, aby
z poboru z 1808 r. zebrać 80 tys. ludzi. Zamierzam z 36 tys. utworzyć
pięć legionów rezerwowych a 24 tys. uzupełnić trzecie bataliony w pułkach"2. Senat przyjął odpowiednią uchwałę 7 kwietnia. W tekście dokumentu pojawiło się określenie "legiony rezerwowe". Czym one
były i do czego miały służyć?
Tego samego dnia w liście do ministra spraw zagranicznych Charles'a de
Talleyranda cesarz napisał o powołaniu w sumie dziesięciu legionów
rezerwowych (każdy w składzie pięciu batalionów) przeznaczonych do
obrony wybrzeża3. Tę informację zamierzano przekazać do
ambasady w Wiedniu - wpływ na to miały napięte stosunki między obydwoma
krajami. Kolejny dokument z 20 marca zwracał uwagę na dobór rezerwowej
kadry oficerskiej do trzecich i czwartych batalionów, które miały
stworzyć pięć tymczasowych legionów. Napoleon zwracał także uwagę na
kwestie narodowościowe, np. Piemontczycy nie mogli służyć w legionie z Grenoble, Belgowie w legionie z Lille, zaś Bretończycy i Wandejczycy
"nie byli mile widziani" w legionie sformowanym w Wersalu4.
Cesarz był świadomy, że ta powołana przed czasem armia rekrucka jest za
młoda do służby frontowej. Pisał o tym w liście do marsz. François
Kellermanna z 4 czerwca 1807 roku: "Moim zamiarem jest, aby nikt [z poboru 1808 r. - przyp. aut.] nie szedł do wojska, ponieważ jest zbyt
młody. Chcę, aby pozostali w głębi kraju, gdzie będą szkoleni i uzbrojeni. Nie należy ich mylić z innymi poborowymi. Osiemnastolatkowie
są za młodzi, by jechać na tak odległą wojnę"5. Zgodnie z planem
dystrybucji nowych rezerw Armia Czynna miała otrzymać 60 tys. uzupełnień
(20 tys. w 5 legionach rezerwowych, 15 tys. do Italii, 25 tys. do służby
na tyłach WA), zaś Armia Rezerwowa miała wchłonąć 20 tys. rekrutów (10
tys. do legionów rezerwowych, 5 tys. do Italii i kolejne 5 tys. do
Wielkiej Armii)6.
Dekret cesarski z 25 marca 1807 roku skierowany do arcykanclerza Jeana
Cambacérѐsa poruszał kwestię owych legionów w przypadku desantu
brytyjskiego nad Bałykiem. Po utworzeniu 5 legionów ich 20 tys.
żołnierzy miało być użytych jako wojska antyinwazyjne7.
Całość miała być ujęta w cztery dywizje obrony wybrzeża o następującym
składzie:
- 1. DP z Boulogne: 7680 ludzi;
- 2. DP z Saint-Lô: 6540 ludzi;
- 3. DP z Ponitvy: 7000 ludzi;
- 4. DP z Camp Napoléon: 4480 ludzi;
Razem: 25,7 tys. żołnierzy8.
O legionach rezerwowych pisał m.in. Charles Oman9. Zostały one
powołane do służby garnizonowej jako wojska obrony wybrzeża. Każdy
legion tworzyło 6 batalionów (ostatecznie ich liczbę zmniejszono do 4),
każdy z nich składał się 8 kompanii. Etatowa kompania liczyła 160 lu
dzi, teoretycznie legion miał więc 7680 żołnierzy. Do tego dochodziła
bateria 8 dział. Był jednak pewien kłopot. Dotychczas poborowy był
wcielany do regularnego pułku, gdzie uczył się żołnierki od
doświadczonej kadry, w legionach rezerwowych zrezygnowano z tej
praktyki. Ponieważ ich udział w kampanii polskiej był bardzo
ograniczony, nie dostrzeżono ich słabości. Stało się to dopiero rok
później w Hiszpanii.
Pułki tymczasowe i bataliony prowizoryczne
Pułki tymczasowe
i bataliony prowizoryczne
Przez cały czas wojny z IV koalicją trwała wysyłka uzupełnień dla
Wielkiej Armii. Odpowiadał za to marsz. François Kellermann. Procedura
przewidywała, że rekruci przybywający do jednego z wielu depotów nad
Renem po wstępnym szkoleniu i częściowym ukompletowaniu, zorganizowani w oddziały po 150 bagnetów lub 50 szabel, ruszali do macierzystych pułków.
Prowadząca je kadra oficerska wracała, by szkolić kolejne oddziały. Ruch
ten odbywał się nieprzerwanie aż do maja 1807 roku, gdy zastąpiły je
pułki tymczasowe (prowizoryczne). W raportach marsz. Kellermann oceniał,
że od stycznia do czerwca 1807 roku wysłano w ten sposób ok. 28,7 tys.
żołnierzy10. Napoleon był świadomy trudności spowodowanych
długimi marszami i słabością dyscypliny tych wojsk rekruckich, dlatego
postanowił zacząć uzupełniać szeregi Wielkiej Armii w inny,
stabilniejszy sposób.
10 listopada 1806 roku Bonaparte wpadł na pomysł tworzenia tzw.
batalionów prowizorycznych, które potem połączone po dwa miały sformować
pułk. Mówił o tym dokładnie list cesarza do szefa sztabu WA marsz.
Louisa Berthiera z tego dnia: "Moim zamiarem jest utworzenie 8
batalionów prowizorycznych. Każdy będzie się składał z kompanii
dostarczonej przez każdy 3. batalion pułku regularnego. Każda kompania
ma mieć po 140 ludzi"11. Szkolenie rekruta nie musiało być pełne,
ponieważ miało się odbywać także po drodze. W sumie okres ćwiczeniowy
ograniczono do 8-10 dni. Oddziały te nie były tworzone tylko z kompanii
wyciągniętych z pułków WA na froncie. Marszałek Berthier wydał także
rozkazy sformowania osobnych batalionów prowizorycznych przez arsenały w Paryżu, Mézierѐs i Verdun. Stan osobowy pierwszych 8 batalionów
prowizorycznych wynosił 6380 żołnierzy12. Dla Napoleona takie
rozwiązanie było korzystne także dlatego, że oddziały te osłaniały
twierdze na tyłach Wielkiej Armii, zwolnione dzięki temu pułki regularne
można było przerzucić na front. Podczas całej kampanii polskiej
utworzono aż 20 pułków prowizorycznych, które dostarczyły nad Wisłę 30
935 dodatkowych bagnetów.
Kiedy tylko pierwsze pułki dotarły nad Ren, Napoleon rozkazał sformować
następne cztery o strukturze dwubatalionowej. Gdy pułki o numerach 1-4
znalazły się nad Wisłą, pułki o numerach 5-8 przesuwały się już znad
Łaby nad Odrę (dekret cesarski z 3 stycznia 1807 roku), by zrobić
miejsce kolejnej fali pułków o numerach 9-12 (dekret z 28 lutego); 19
marca 1807 roku ogłoszono utworzenie 13., 14., 15. i 16. pułku
prowizorycznego, które dotarły do Gdańska i Kwidzyna między 30 maja a 5
czerwca 1807 roku. Dekretem z 4 maja utworzono następne cztery pułki
tymczasowe (od 17. do 20.)13. Mimo że służący w nich młodzieńcy w wieku 19 lat nie wąchali bitewnego prochu, bardzo się przydali
Napoleonowi w zapewnieniu bezpieczeństwa na tyłach Wielkiej Armii.
Cesarz nie zapomniał także o utworzeniu pułków prowizorycznych
kawalerii. W sumie sformowano 11 takich pułków, 6 ostatnich nie wzięło
udziału w kampanii wiosennej. Każdy pułk tworzyło 5 kompanii po 120
szabel, a więc cały pułk miał liczyć 600 żołnierzy14. Pułki
przybywały do wielkiego depotu kawalerii WA w Poczdamie w regularnych
odstępach czasu między 24 kwietnia a 1 czerwca. Po 8-10 dniach pobytu po
kolei ruszały nad dolną Wisłę. 5 maja 1807 roku został podpisany kolejny
dekret cesarski o utworzeniu w ramach Armii Rezerwowej następnych
pięciu, a ostatecznie sześciu pułków prowizorycznych kawalerii. Żaden z nich nie wziął jednak udziału w walkach. Pierwszy z nich (6.) pojawił
się w Berlinie dopiero 10 czerwca, a pozostałe docierały do Poczdamu
między 16 a 29 lipca 1807 roku, więc nawet dwa tygodnie po zakończeniu
wojny. Według stanu z 5 maja stan osobowy 11 powołanych pułków
tymczasowych kawalerii wynosił 6994 żołnierzy i 7111 koni15.
Bataliony garnizonowe
Bataliony garnizonowe
Co ciekawe, mimo sformowania w trybie prowizorycznym 20 pułków piechoty
i 11 pułków kawalerii rocznik poborowy 1807 nadal nie był wyczerpany.
Według raportu marsz. Kellermanna z 15 kwietnia tego roku w depotach
tyłowych nadal przebywało powyżej 25 tys. rekrutów, z czego 7 tys.
(czyli co trzeci) było gotowych do natychmiastowego wymarszu. Napoleon
chętnie wykorzystałby tę rezerwę, ale na przeszkodzie stanęły dwie
rzeczy. Po pierwsze, brak środ ków do wyekwipowania nowych pułków. Po
drugie, cesarz musiał pozostawić jakieś oddziały w głębi Francji w obawie przed angielską inwazją. Bonaparte poradził sobie z tym inaczej.
Przede wszystkim sześć miesięcy przed terminem powołał pod broń rocznik
1808, który wypełnił świecące pustkami depoty Wielkiej Armii. Nadwyżka
rekrutów posłużyła natomiast (dekret z 21 kwietnia 1807 roku) do
sformowania 11 prowizorycznych batalionów garnizonowych, które
natychmiast zostały wysłane do twierdz w Rzeszy. W sumie miało to być
ok. 16 tys. żołnierzy, choć faktycznie zgromadzono 10-12 tys.
ludzi16.
Odpowiednie dekrety mówiły o sformowaniu jednego pułku garnizonowego
zwanego pułkiem garnizonu Magdeburga (2 bataliony, 2995 ludzi) i 11
odrębnych batalionów garnizonowych przeznaczonych dla twierdz: Hameln
(1107 żołnierzy), Szczecin (1355), Kostrzyn (1157), Głogów (1205),
Spandau (697), Wittenberga (786), Kassel (1222), Erfurt (981), Minden
(225), Münster (235) i Bayreuth (753)17. Oddziały te miały być
uzbrojone, ale niekoniecznie umundurowane i wyekwipowane - te braki
miały być usunięte później już w Niemczech. W ten sposób zaoszczędzono
12 tys. kompletów umundurowania, które można było wysłać na front. W sumie było to 12 718 żołnierzy. Po uwzględnieniu omówionych już 20
tymczasowych pułków piechoty i 11 kawalerii wynika, że marsz. François
Kellermann wysłał Napoleonowi uzupełnienia w sile 50 638 żołnierzy i 7112 koni. Dodając do tego 59 374 żołnierzy, którzy dołączyli do
Wielkiej Armii w postaci innych detachmentów czy batalionów marszowych,
można stwierdzić, że armia francuska wchłonęła dodatkowo 110 tys.
żołnierzy.
Pułki z Francji i Italii
Pułki z Francji i Italii
Napoleon uzupełniał stan swojej armii czekającej na wznowienie kampanii
wiosennej jeszcze w inny sposób. Część pułków regularnych miała być
ściągnięta na front polski z Francji i Italii, inne zamierzano sformować
w krajach niemieckich i na ziemiach polskich18. Proces
przegrupowywania wojsk z Francji do Niemiec, a potem nad Odrę trwał już
od pierwszych tygodni września 1806 roku: 9. ppl i 32. pp (przybyły
odpowiednio z Vincennes i Landau) dołączyły do I K, zaś 28. ppl z Boulogne i 14. pp z Saint-Quentin - do V K w Szczecinie. Do stworzenia
nowego VIII K na prawym brzegu Menu ściągnięto nad Ren z okolic Paryża
trzy pułki piechoty lekkiej (2., 4. i 12.), a kiedy stało się pewne, że
Anglicy nie dokonają inwazji we Francji przed końcem zimy 1806 roku,
jeszcze dwa pułki z Paryża: 15. ppl i 58. pp. Tworząc kolejny, X K,
który miał blokować twierdze pruskie nad dolną Wisłą, Bonaparte musiał
wezwać z Francji kolejne pułki: 15. pp z Brestu i 19. pp z Boulogne.
Ostatecznie 8 kwietnia oba zostały wcielone do VIII K. Z Nantes
nadciągnął nowy 31. ppl, który miał stworzyć podstawę 3. DP w VI K. Do X
K dołączył także dwubatalionowy pułk gwardii paryskiej (przybył 12
kwietnia). Po upadku Gdańska korpus ten został rozwiązany, a jego pułki
(z wyjątkiem garnizonowych 19. i 44. pp) zostały rozdysponowane między
inne korpusy WA. Rozbudowana została także gwardia cesarska - z Paryża
przybył 1. pułk fizylierów (wziął udział w oblężeniu Gdańska), 2. pułk
fizylierów (dotarł do Berlina 23 maja) oraz batalion marynarzy, który
pojawił się w stolicy Prus 5 czerwca. Nie wszystkie pułki zdążyły
dotrzeć przed zakończeniem kampanii19.
To nadal było za mało, zwłaszcza jeśli chodzi o kawalerię. Napoleon
musiał zatem sięgnąć po swój arsenał pozostawiony w Italii. Cesarz
szacował, że od października 1806 do kwietnia 1807 roku armia francuska
z różnych powodów straciła aż 16 tys. koni. Ich brak był szczególnie
odczuwalny. Przykładowo 22 marca 1807 roku Napoleon pisał do ministra
wojny gen. dyw. Henriego Clarke'a o głównym depocie kawaleryjskim w Poczdamie: "Widzę w raportach o stanie depotów w Poczdamie, z 14 marca,
że jest 300 kirasjerów, 50 karabinierów, 500 dragonów i 100 strzelców
konnych lub huzarów, którzy nie mają koni; oprócz 500 żołnierzy 3. i 24.
psk, którzy mają więcej koni. Podejmij kroki, aby jak najszybciej
zapewnić te konie z siodłami. [...] Żadnego człowieka nie wolno wysyłać
pieszo. Wyślę 1 tys. [spieszonych kawalerzystów - przyp. aut.] do
Poczdamu [...]"20. Taka sytuacja stawała się normą - pułki miały
więcej żołnierzy niż koni.
Rozkazem z 24 marca 1807 roku został utworzony prowizoryczny pułk
spieszonej kawalerii, który przez Poznań ruszył do Wrocławia. Liczył on
1420 żołnierzy, w tym 240 kirasjerów, 700 dragonów oraz 480 huzarów i szaserów. Oddziały przybyły na miejsce w następnym miesiącu. Żołnierze
dopiero wtedy otrzymali konie. Kolejny pułk tego typu (1215 żołnierzy, w tym 180 kirasjerów, 750 dragonów oraz 285 huzarów i strzelców konnych)
ruszył z Chełmna (obok Poczdamu, był to drugi wielki depot kawalerii WA)
do Wrocławia 18 kwietnia21. Braki nadal były poważne. Trzeba
było uciekać się do eksploatacji zdobycznego taboru, rekwizycji i zakupów w Niemczech.
Nad Wisłę jako pierwsza ruszyła 3. Dywizja Kirasjerów gen. dyw. Jeana
d'Espagne'a z czterema pułkami (4., 6., 7. i 8.)22. Następnie
wysłano 19. i 23. pułk strzelców konnych, dołączone do X K pod
Gdańskiem. W sumie z Włoch miało przybyć pięć pułków szaserów; dodatkowo
3., 15. i 24. psk. Zostały one przydzielone do dywizji lekkokonnej
Lasalle'a w KKRez marsz. Murata (3. i 24.) i brygady Colberta w VI K
marsz. Neya (15.). Później z Półwyspu Apenińskiego przybyły oddziały
trzech pułków kawalerii Armii Italii: Królewski Pułk Strzelców Konnych,
Pułk Dragonów Napoleona i Pułk Dragonów Królowej23. 19 czerwca
jako ostatni dotarł 14. pułk strzelców konnych, z oczywistych powodów
nie wziął on udziału w kampanii wiosennej. 1 kwietnia 1807 roku stan
liczebny przyprowadzonych z Italii pułków kawalerii wynosił 3663
szable24.
Dywizja marszowa Lemaroisa
Dywizja marszowa Lemaroisa
Warto również wspomnieć o tzw. dywizji marszowej gen. dyw. Jeana
Lemaroisa, który od 28 stycznia 1807 roku pełnił funkcję komendanta
depotu generalnego WA w Warszawie. 25 marca Napoleon napisał do niego
list25, w którym informował o rychłym przybyciu ze Śląska do
polskiej stolicy oddziałów bawarskich w postaci 4. pp Salern i 14. pp
(każdy po dwa bataliony) oraz 1. batalionu jegrów Braun26. W sumie miało to być 4 tys. bagnetów z 6 działami. Datę ich dotarcia do
miasta określono na 5 kwietnia. Wojska te miały zostać połączone z dwoma
pułkami polskimi (2. i 4. pp, każdy po dwa bataliony)27.
Bezpośrednio ze stołecznego depotu zamierzano wyciągnąć 1,2 do 1,5 tys.
rekrutów francuskich. W ten sposób miała powstać dywizja marszowa,
której liczebność szacowano na 7-8 tys. żołnierzy, jej zadaniem było
zadbanie o bezpieczeństwo Serocka, Pragi i Warszawy. Miała być dołączona
do V K marsz. Massény nad Narwią.
Legia Polsko-Włoska
Legia Polsko-Włoska
W depeszy cesarza do ministra spraw zagranicznych de Talleyranda z 5
kwietnia 1807 roku pojawiły się informacje o polskich oddziałach
legionowych z Neapolu, które miały być przerzucone na front polski:
"Pragnę zgromadzić we Wrocławiu pułk ułanów polskich i pieszy legion
polski, które przybyły z Włoch. Lansjerzy mają tylko 400 jeźdźców, a ja
chcę ich zwiększyć do 1200. Legion Polski nie ma 2 tys. ludzi; moim
zamiarem jest zwiększyć kompanie do 150 ludzi, utworzyć 6 batalionów i doprowadzić całość do ponad 7 tys. żołnierzy"28. Pułk ułanów
polskich znajdował się pod rozkazami płk. Aleksandra Rożnieckiego. I szwadron wymaszerował z Kapui 5 lutego, pozostałe trzy ruszyły w drogę
cztery dni później. Po połączeniu oddziałów w Ferrarze i trzech dniach
odpoczynku ułani ruszyli do Augsburga w Niemczech. Stan liczebny pułku
jest trudny do precyzyjnego ustalenia. Według stanu armii
neapolitańskiej z 10 stycznia 1807 roku było to 601 ułanów pod bronią i 501 koni, raport Rożnieckiego z 31 stycznia mówił o 686 ułanach i tylko
400 koniach. Wiadomo, że Neapol opuścił niecały pułk. Sztab generalny
armii neapolitańskiej stwierdzał, że 4 lutego 1807 roku do Wielkiej
Armii ruszyło 586 ułanów polskich z 490 końmi. 16 maja 1807 roku pułk
ułanów polskich wkroczył do Wrocławia, gdzie dołączył do IX K księcia
Hieronima na Śląsku29. Ułani w 100 dni przebyli niemal 1700 km.
Do celu dotarło tylko 400 żołnierzy z zaledwie 280 końmi pod rozkazami
mjr. Piotra Świderskiego.
6 stycznia 1807 roku król Neapolu Józef Bonaparte przedwcześnie
poinformował cesarza o odesłaniu do kraju 1. pułku piechoty płk. Józefa
Grabińskiego (w oryginale Legionu Polskiego). Z powodu rozproszenia i zaangażowania w kampanię w Kalabrii oddziały nie mogły wymaszerować od
razu i w całości. Z 1547 żołnierzy w Neapolu zatrzymanych miało być aż
1192, tj. 77 proc. Brat Napoleona nie chciał odsyłać całego pułku
polskiego, dlatego zatrzymał większość, którą wcielił do gwardii
królewskiej, zaś pozostawionej kadry oficerskiej i podoficerskiej użył w charakterze instruktorów w pułkach regularnych armii neapolitańskiej.
Jak powiedział ówczesny dowódca II batalionu ppłk Józef Chłopicki, "1.
regiment piechoty liniowej polskiej ściągnięty z Kalabrii do Neapolu
uległ przymusowemu rozbiorowi swoich żołnierzy pomiędzy pułki gwardii
królewskiej"30. 27 kwietnia Józef Bonaparte powiadomił
Napoleona o wymarszu kilku setek żołnierzy Legionu Polskiego.
Pod datą 22 maja 1807 roku z listy oddziałów, które odeszły z armii
neapolitańskiej, figurował tylko I. batalion 1. pp liczący 445 bagnetów
i 7 koni. Był to właściwie cały 1. pułk piechoty, który w wyniku
polityki króla Józefa stopniał do zaledwie jednego batalionu. Dekretem
cesarskim z 5 kwietnia 1807 roku utworzono tzw. Legię Polsko-Włoską pod
rozkazami Józefa Grabińskiego, awansowanego 25 marca na stopień generała
brygady. Według stanu z 12 czerwca 1807 roku oprócz pułku ułanów
(lansjerów) płk. Jana Konopki w składzie trzech szwadronów oraz
dwubatalionowego 1. pp płk. Józefa Chłopickiego Legię tworzyły 2. pp
płk. Szymona Białowiejskiego i 3. pp płk. Piotra
Świderskiego31. Całość została podporządkowana IX K księcia
Hieronima Bonapartego na froncie śląskim. W sumie Legia liczyła ok. 6
tys. bagnetów i szabel, choć plany cesarza przewidywały podniesienie jej
stanu do 1,2 tys. szabel i 8,2 tys. bagnetów, a więc 9,4 tys.
żołnierzy32.
Rozwiązanie VII K
Rozwiązanie VII K
Po raz pierwszy od 1805 roku został rozwiązany cały korpus WA. Był to
VII K marsz. Pierre'a Augereau, który padł ofiarą "rzezi iławskiej". 7-8
lutego 1807 roku poniósł on straty dochodzące do 50 proc. jego stanu, co
stanowiło trzecią część wszystkich ubytków poniesionych wtedy przez
armię francuską. Dekret o rozformowaniu zdziesiątkowanego korpusu został
wydany już 14 lutego 1807 roku, zaś poważnie niedomagający zdrowotnie
marsz. Augereau (cesarz nie był zadowolony z jego postawy) 22 lutego
wyjechał na kurację do Paryża33. Adolphe Thiers podawał jeszcze
jeden powód rozwiązania VII K: "Obawiając się, aby w VII K zniszczonym w połowie, nie pozostało trochę zniechęcenia objawionego przez jego
dowódcę, [Napoleon - przyp. aut.] kazał go rozwiązać"34. 6
marca 1807 roku w piśmie do gen. dyw. Gérauda Duroca, wielkiego
marszałka dworu, cesarz zarządził rozdzielenie pułków tworzących były
już VII K między inne korpusy Wielkiej Armii35: 16. ppl oraz 24.
i 63. pp wcielono do I K, 7. ppl - do III K, 14. i 105 pp - do I K, 44.
pp - do X K, zaś 7. i 20. psk. - do KKRez (przyłączone do DKL
Lasalle'a)36.
Korpus Rezerwowy
Korpus Rezerwowy
Po kapitulacji Gdańska rozkazem cesarskim z 5 czerwca 1807 roku został
rozformowany X K marsz. François Lefebvre'a, a jego oddziały rozdzielono
między sformowane miesiąc wcześniej Korpus Rezerwowy marsz. Jeana
Lannes'a i VIII K marsz. Édouarda Mortiera. Zgodnie z treścią listu
cesarza do marsz. Louis'a Berthiera z 5 maja 1807 roku korpus Lannes'a obligatoryjnie miał się składać z trzech dywizji piechoty: grenadierów
Oudinota z 15 działami i przybyłej z Italii pod rozkazami Verdiera z 12
działami. Trzecia dywizja także miała być włoska (ostatecznie została
nią saska von Polentza) z 12 działami. Całość szacowano na 20 tys.
żołnierzy37. Dywizja polska Dąbrowskiego została przydzielona
do VIII K marsz. Mortiera. Według Oscara von Lettow-Vorbecka wojska
skoncentrowane po upadku twierdzy nad Motławą liczyły 25 697 żołnierzy,
z czego nieco ponad 17 tys. należało do korpusu
oblężniczego38. Napoleon mógł wykorzystać te oddziały na
głównym teatrze działań.
Korpus Obserwacyjny na Pomorzu
Korpus Obserwacyjny
na Pomorzu
Ściągnięcie VIII K na front polski stało się możliwe po zastąpieniu jego
oddziałów innymi. 29 kwietnia utworzono Korpus Obserwacyjny Wielkiej
Armii marsz. Guillaume'a Brune'a39. Miał on kontrolować Pomorze
Szwedzkie, ujścia Ems, Wezery i Łaby oraz osłaniać kierunki na Berlin,
Hamburg i Szczecin. Zgodnie z instrukcjami cesarza miały go tworzyć
cztery dywizje, w tym dwie francuskie pod rozkazami Molitora i Boudeta -
w sumie 12 do 14 tys. bagnetów (przybyłe z Włoch)40, oraz dwie
cudzoziemskie, każda po 14 tys. żołnierzy (holenderska i hiszpańska).
Teoretycznie stanowił on pokaźną siłę ponad 45 tys. żołnierzy (45
batalionów i 17 szwadronów). Była to napoleońska "międzynarodówka" - ok.
15 tys. żołnierzy holenderskich, 13 tys. hiszpańskich i 17 tys.
francuskich. Do korpusu marsz. Brune'a dołączono także dywizję
oblężniczą Loisona spod Kołobrzegu (należała poprzednio do VIII K i liczyła ok. 8 tys. żołnierzy)41.
30 maja 1807 roku Napoleon napisał do marsz. Brune'a, że do lipca będzie
miał pod swoimi rozkazami 60 tys. bagnetów i 6 tys. szabel oraz 100
dział, a do tego 7-8 tys. ludzi w różnych batalionach garnizonowych w:
Hameln, Magdeburgu, Szczecinie, Spandau i Kostrzynie, podporządkowanych
Korpusowi Obserwacyjnemu WA. To była siła, która miała stawić czoło
dywersji angielskiej oraz potencjalnej agresji austriackiej. Gdyby
doszło do ataku Austriaków, do wojsk marsz. Brune'a miało dołączyć po 20
tys. żołnierzy Związku Reńskiego ze Śląska i drugie tyle z ziem
polskich. Łącznie byłoby to ponad 100 tys. ludzi42. Warto
wspomnieć, że dodatkowo Armia Italii (plus Dalmacja) posiadała wtedy ok.
72 tys. żołnierzy, zaś Armia Neapolu 52 tysiące43.
Wojska hiszpańskie Napoleona
Wojska hiszpańskie Napoleona
Ciekawym wątkiem dotyczącym uzupełnień ściąganych przez Napoleona na
poboczne teatry wojny, aby mieć większość wojsk francuskich w Prusach
Wschodnich, była sprawa posiłkowego korpusu hiszpańskiego markiza Pedra
de La Romany. Wiosną 1807 roku do Niemiec ruszyło 15 tys. Hiszpanów
podzielonych na 14 batalionów i 12 szwadronów. W ramach Korpusu
Obserwacyjnego marsz. Brune'a wojska te zostały podzielone na dwie
odrębne dywizje: siedem batalionów i sześć szwadronów (7 tys. ludzi) pod
rozkazami de La Romany oraz drugie tyle batalionów i szwadronów (5,4
tys. ludzi) pod dowództwem gen. por. Gonzala O'Farilla44.
Bardziej szczegółowe OdB wojsk hiszpańskich zaprezentował George
Nafziger. Według niego miało to być 10 tys. bagnetów, 4 tys. szabel i 25
dział, z czego 6 tys. Hiszpanów miało przybyć z Italii45.
Okoliczności pozyskania oddziałów hiszpańskich przez cesarza Francuzów
były różnie przedstawiane. Radziecki historyk Jewgienij Tarle
zaprezentował Napoleona jako typowego brutalnego autokratę, nieliczącego
się z nikim i z niczym46. Miał on zastraszyć całą ówczesną
Europę, wydając rozkazy nawet tym krajom, które nie były w stanie wojny
z Francją, Rosją lub Prusami. Przykładem takiego postępowania miała być
Hiszpania. Cesarz wysłał list do pierwszego ministra hiszpańskiego
Manuela Godoya z żądaniem przysłania cesarzowi 15 tys. żołnierzy
hiszpańskich47. Tłumaczenie miało być co najmniej dziwne.
Ci żołnierze przebywali w Hiszpanii "zupełnie bezużytecznie", podczas
gdy Bonapartemu mogą się przydać. Argument ten został uznany przez
władze w Madrycie i wiosną wysłano Napoleonowi 15-tys. korpus -
częściowo do Prus Wschodnich, a częściowo do północnych Niemiec.
W podobnym tonie wypowiedział się brytyjski historyk Charles
Oman48. Pomoc Madrytu miała być potrzebna, aby powstrzymać
ewentualne desanty angielskie i szwedzkie nad Bałtykiem, ale
jednocześnie uczony podkreślił, że prawdziwym celem Napoleona było
pozbawienie Hiszpanii jej najlepszych wojsk. Należy bowiem pamiętać, że
wszystkie wysyłane bataliony i szwadrony musiały być doprowadzone do
pełnych stanów etatowych. Zamierzano tego dokonać, dekompletując pułki
pozostające w kraju. Informacja o tym była zawarta w liście do ministra
spraw zagranicznych Charles'a de Talleyranda z 25 marca 1807
roku49. Oto jego fragmenty: "Wyślij kuriera do Hiszpanii z prośbą o te 3000 kawalerii, niech wyruszają natychmiast do Antwerpii. Dywizja
znajdująca się w Livorno [6 tys. piechoty - przyp. aut.] ma udać się
do Augsburga, skąd skieruję ją do Hamburga, aby przeciwstawić się
desantowi angielskiemu. Zapłacę za obie dywizje. Wydaje mi się, że jest
to już uzgodnione z Hiszpanią. [...] Nie ma czasu do stracenia. Dywizja
w Toskanii musi ruszyć w ciągu 24 godzin od wydania rozkazu. [...]
Przywiązuję podwójną wagę do wyprowadzenia dywizji hiszpańskiej z Toskanii". Żądanie cesarza rzeczywiście było sformułowane dość
kategorycznie.
Z kolei według francuskiego historyka Adolphe'a Thiersa50 dzień
przed bitwą pod Jeną Książę Pokoju wydał proklamację do narodu
hiszpańskiego wzywającą do obrony niepodległości kraju. Najpewniej tak
jak inni przywódcy, pierwszy minister w Madrycie uważał, iż klęska
Napoleona w wojnie z Prusami jest przesądzona. Gdy jednak 14
października 1806 roku katastrofa militarna domu pruskiego stała się
pewna, Manuel Godoy natychmiast zmienił narrację, twierdząc, że jego
proklamacja miała na celu wezwanie narodu hiszpańskiego do powstania i pomoc Napoleonowi. Cesarz nie dał się oszukać, ale potrzeby wojenne były
pilniejsze niż rozprawa z nielojalnym wasalem. Kilka tysięcy
hiszpańskich żołnierzy stało już w pobliżu Pirenejów i nie bardzo było
wiadomo, co z nimi zrobić. Bonaparte miał jednak konkretne plany. Tak
samo myślał o kilku tysiącach wojska skoncentrowanego w Livorno, by
rzekomo chronić bezpieczeństwo Królestwa Etrurii51. Napoleon
podziękował Księciu Pokoju za tę gorliwość i poprosił o owych 15 tys.
żołnierzy; 9-10 tys. ruszyło spod Pirenejów, a kolejnych 4-5 tysięcy z Livorno. Thiers wspominał również o współfinansowaniu korpusu
ekspedycyjnego przez rząd Francji i krajów uzależnionych.
Krótko i na temat wypowiedział się polski napoleonista Robert
Bielecki52. Otóż na mocy traktatu z San Ildefonso z 27 czerwca
1796 roku Hiszpania miała wspomóc wysiłek wojenny Francji 24-tys.
korpusem posiłkowym, gdyby Republika Francuska znalazła się w stanie
wojny z innymi krajami. Przez 10 lat ten układ był martwy. Napoleon
przypomniał sobie o nim w czasie I wojny polskiej, gdy przebywał jeszcze
w Poznaniu. 15 grudnia 1806 roku zażądał więc od hiszpańskiego
sojusznika dostarczenia 10 tys. bagnetów, 4 tys. szabel i 25 dział. 25
marca 1807 roku z kwatery w Ostródzie wyszedł cesarski rozkaz
przegrupowania z Etrurii do Hamburga hiszpańskiej dywizji gen. mjr. Jose
de Kindelana (6130 żołnierzy); druga dywizja markiza de La Romany (8750
ludzi), zwana także Dywizją Północy, miała ruszyć z samej Hiszpanii do
Augsburga. Ta pierwsza wzięła udział w czerwcowym oblężeniu Stralsundu
na Pomorzu Szwedzkim, podczas gdy oddziały de La Romany nie wzięły
udziału w kampanii wiosennej 1807 roku.
Wojska bawarskie cesarza Francuzów
Wojska bawarskie
cesarza Francuzów
Inne kontyngenty cudzoziemskie nie były pozyskiwane w tak nietypowych
okolicznościach. Ciężkie straty poniesione pod Pruską Iławą zmusiły
Napoleona do ściągnięcia z frontu śląskiego (konkretnie spod Wrocławia)
bawarskiej 2. DP von Wredego, która 8 marca wkroczyła do
Warszawy53. Wstępnie cesarz rozważał, czy nie poprosić księcia
Hieronima Bonapartego, by przysłał ze Śląska 8-10 tys. żołnierzy
bawarskich. Rozkaz w tej sprawie został doprecyzowany już 13 lutego 1807
roku54. Cztery dni później brat cesarza poinformował imperatora,
że przygotował do natychmiastowego wymarszu kontyngent w sile 9 tys.
bagnetów i 800 szabel55. Za pośrednictwem Gérauda Duroca rozkaz
Napoleona został odebrany przez Hieronima 20 lutego. Była w nim mowa o "połowie piechoty, kawalerii i artylerii bawarskiej, które były pod jego
[księcia Hieronima - przyp. aut.] rozkazami. Oddziały te pod
dowództwem von Deroya [gen. por. Bernharda von Deroya, dowódcę
bawarskiej 1. DP - przyp. aut.], mają się udać do Warszawy, by tam
dostać się pod rozkazy księcia Bawarii [Kronprinza Ludwika - przyp.
aut.] i utworzyć prawe skrzydło Wielkiej Armii"56. Dowódca IX K
na Śląsku miał tylko 24 godziny na wymarsz. Ostatecznie ze względu na
sytuację w dzielnicy śląskiej do Polski została skierowana bawarska 2.
DP von Wredego, której trzon stacjonował pod Wrocławiem57.
Uwzględniając sztab i służby tyłowe, było to w sumie 7035 żołnierzy.
Ponieważ liczebność korpusu bawarskiego miała wynosić 9-10 tys. ludzi,
postanowiono dodać do nie go jeszcze kilka oddziałów. 28 lutego nastąpił
wymarsz 3. pułku szwoleżerów Leiningen (400 szabel) z baterią
6-funtową Caspers (130 artylerzystów)58. Całość
prowadził gen. mjr hrabia Paul von Mezanelli. Kolejne rozkazy z 12 i 17
marca podpisane przez szefa sztabu WA marsz. Berthiera delegowały do
Polski kolejne oddziały bawarskie: 4. pp Salern i 14. pp z 6-funtową
baterią pieszą Vandouve oraz 1. batalion jegrów Braun (później
przemianowany na Palm). Wojska te miały stworzyć 3. BP pod rozkazami
płk. Wilhelma von Pierrona. Po przybyciu na miejsce hrabia Mezanelli
objął dowództwo nad brygadą kawalerii (2. pdrag i 3. pszwol). Tym samym
kontyngent bawarski przeznaczony do działań na froncie polskim miał
liczyć 13 366 żołnierzy, 720 koni i 24 działa59.
Chociaż oficjalnie głównodowodzącym wojsk bawarskich w Polsce był
następca tronu, to faktycznie zwierzchnictwo sprawował gen. por. baron
Karl von Wrede (ze względu na stan zdrowia objął stanowisko dopiero 4
kwietnia).
Niewykluczone, że Napoleon myślał o całkowitym ogołoceniu Śląska z wojsk
bawarskich i pozostawieniu tam jedynie
kontyngentu wirtemberskiego, ale kiedy książę Hieronim w liście z 25
lutego kategorycznie się na to nie zgodził, cesarz zadowolił się tylko
jedną dywizją Bawarów60. Jak wyglądała polityka Napoleona wobec
Związku Reńskiego? Posługując się wiarygodnym argumentem dotyczącym
zbrojeń prowadzonych przez Austrię, cesarz zażądał od władców
niemieckich nowego kontyngentu posiłkowego, wstępnie ustalonego na 20
tys. żołnierzy, a ostatecznie 15-tysięcznego61. Adolphe
Thiers twierdził, że całość oddelegowanych oddziałów bawarskich i wirtemberskich mogła liczyć 30 tys. żołnierzy62. Z kolei
Georges Lechartier, uwzględniając kontyngenty z Bawarii, Wirtembergii,
Saksonii, Badenii, Bergu, Hesji, Würzburga, Nassau, Lippe i Hohenzollern, uznał, iż wojska te osiągnęły maksymalną liczebność aż 55
tys. żołnierzy63.
Potencjał Wielkiej Armii
Potencjał Wielkiej Armii
Liczebność Wielkiej Armii była imponująca - 15 maja 1807 roku jej stan w polu wynosił 210 207 żołnierzy. Dla porównania: siedem miesięcy
wcześniej, gdy rozpoczynała się wojna z Prusami, cesarz dysponował ok.
167 tys. żołnierzy. Różnica wynosiła co najmniej 40 tys. ludzi pod
bronią. Ale to nie wszystko. Wojska drugiej linii zostały rozbudowane
ponaddwukrotnie, z 42,5 tys. do niemal 112 tys. żołnierzy. Nakładało się
na to ponad 45 tys. żołnierzy francuskich, holenderskich i hiszpańskich
w Korpusie Obserwacyjnym marsz. Brune'a na Pomorzu Szwedzkim. Na Śląsku
książę Hieronim Bonaparte z 17 tys. Bawarów i Wirtemberczyków (IX K)
oblegał pruskie twierdze. Pod Kołobrzegiem stało 14 tys. żołnierzy
włoskich, polskich i niemieckich, pod Grudziądzem - 7 tys. żołnierzy
polskich i Związku Reńskiego. Ponadto istniały napoleońskie garnizony w Gdańsku, Kostrzynie, Szczecinie, Magdeburgu, Hameln, Berlinie,
Warszawie, Kassel i innych miastach; wszystkie liczyły co najmniej 100
tys. żołnierzy. Jeśli jednak uwzględni się tylko armię główną w Prusach
Wschodnich, bez V K marsz. Massény nad Narwią, na początku kampanii
wiosennej Napoleon miał 178 064 żołnierzy pod bronią64.
Szczegółowe OdB Wielkiej Armii według stanu z 1 czerwca 1807 roku
zostało przedstawione w aneksie nr 1 na końcu książki.
Rozdział II. Przygotowania armii rosyjskiej i pruskiej do kampanii wiosennej 1807 roku
ROZDZIAŁ II
PRZYGOTOWANIA ARMII ROSYJSKIEJ
I PRUSKIEJ DO KAMPANII
WIOSENNEJ 1807 ROKU
Wojska rosyjskie
Wojska rosyjskie
Sprawy personalne
Kiedy car Aleksander I odebrał raport Bennigsena o kondycji armii
rosyjskiej po bitwie iławskiej, do kwatery głównej na froncie polskim
natychmiast został skierowany hrabia Nikołaj Nowosilcow, który miał
skłonić głównodowodzącego do kontynuowania kampanii i przygotowania
kontrofensywy. Po wysłuchaniu raportów płk. hrabiego Aleksandra
Benckendorffa65 i gen. por. księcia Piotra Bagrationa car
wyraził życzenie, aby gen. broni baron Leontij Bennigsen pozostał
naczelnym wodzem. Równocześnie minister Nowosilcow miał zażegnać spory
między rosyjskimi dowódcami.
Przykładem takiego personalnego konfliktu na najwyższych szczeblach
władzy wojskowej były nieporozumienia między głównodowodzącym
Bennigsenem a jego podwładnym, baronem Fabianem Osten-Sackenem I, także
nadbałtyckim Niemcem z pochodzenia. Jak wielu starszych rosyjskich
dowódców, Osten-Sacken był twardy, zazdrosny, uparty, ambitny i dumny.
Czarujący i dowcipny w towarzystwie, był zupełnie innym człowiekiem w traktowaniu swoich oficerów i podwładnych. Pamiętniki barona z lat
1806-1807 stanowiły istną listę skarg i uwag na przełożonego. Jako
zastępca Bennigsena Osten-Sacken uważał, iż błędy naczelnego wodza
zaprzepaściły szansę na wygranie bitwy iławskiej zimą 1807 roku. W dodatku Bennigsen miał nie konsultować z Osten-Sackenem planów kampanii
zimowej. Zanim doszło do finałowego rozstrzygnięcia pod Frydlandem,
"Hanowerczyk" miał zaplanować operację osaczenia osamotnionego VI K
marsz. Neya pod Dobrym Miastem (o czym w osobnym rozdziale), co
ostatecznie zakończyło się niepowodzeniem. Bennigsen oskarżył o to
Osten-Sackena, którego opieszałość i powolność miała przekreślić plan
głównodowodzącego. Zarzuty były dużo poważniejsze. Baron miał rzekomo
celowo sabotować rozkazy, aby zdyskredytować Bennisgena i samemu przejąć
kontrolę nad armią rosyjską w tej kampanii. Z kolei Osten-Sacken
tłumaczył się sprzecznością rozkazów naczelnego wodza. Wstępne
dochodzenie nie doprowadziło do niczego. Proces ciągnął się miesiącami,
werdykt zapadł dopiero w 1808 roku. Był niekorzystny dla Osten-Sackena -
skazano go na degradację i zawieszenie w obowiązkach. Car ostatecznie
unieważnił wyrok, potrzebował bowiem energicznych dowódców (baron
powrócił do służby w 1812 roku po inwazji Napoleona na Rosję).
Przygotowując się do kontynuowania wojny z Francją, car miał nadzieję,
że do czasu przybycia uzupełnień do armii głównej (o czym poniżej)
konflikt przybierze szczęśliwy obrót, zaś Anglia i Austria przestaną być
biernymi obserwatorami i czynnie dołączą do antynapoleońskiej krucjaty.
Jednak apele imperatora nie zmieniły dotychczasowej polityki ani
Londynu, ani Wiednia66. Pozostała więc Rosja i słabe Prusy.
Przybycie nowych dywizji
Oprócz wsparcia politycznego car przewidział także pomoc militarną.
Wielki książę Konstanty odebrał osobisty rozkaz brata o skierowaniu do
Polski stacjonującej w Petersburgu doborowej 1. Dywizji Piechoty Gwardii
(choć nie wszystkie oddziały należały do gwardii). Liczyła ona 17 080
żołnierzy podzielonych na 28 batalionów, 28 szwadronów i 3 baterie z 36
działami67. Były to:
- Gwardia Konna (gen. por Andriej Kołogriwow) - pułk konny
lejbgwardii (pięć szwadronów), pułk kawalergardów (pięć szwadronów),
pułk huzarów lejbgwardii (pięć szwadronów), pułk ułanów lejbgwardii
(dziesięć szwadronów) i pułk kozacki lejbgwardii (trzy sotnie);
- BP (gen. mjr Leontij Depreradowicz II) - preobrażeński i siemionowski pułk lejbgwardii oraz wielkołucki i parnawski pułk
muszkieterów (każdy po trzy bataliony);
- BP (gen. mjr Paweł Baszucki) - izmaiłowski pułk lejbgwardii, pułk
grenadierów lejbgwardii i keksholmski pułk muszkieterów (każdy po trzy
bataliony) oraz batalion milicji carskiej (batalion z czterema
kompaniami);
- BP (płk hrabia Emmanuel Saint-Priest) - pułk jegrów lejbgwardii (2
bataliony), 2. pułk jegrów (3 bataliony) i batalion milicji
sanktpetersburskiej;
- Brygada Artylerii (gen. mjr Iwan Kasperski) - dwie baterie ciężkie
po 12 armat 12-funtowych i jedna bateria konna z 12 armatami
6-funtowymi.
Dowódcą gwardii pieszej był gen. por. Piotr Malutin. Drogi z Jurborga
były ledwie przejezdne i w czasie marszu porzucono sporo taboru.
Problemem był też rozbudowany tabor juczny, który wymagał regularnych
dostaw paszy, m.in. pułk konny lejbgwardii potrzebował 596 koni, pułk
ułanów Jego Wysokości Cesarzewicza aż 1192 koni, zaś każdy pułk gwardii
pieszej - 784 konie juczne68.
Równocześnie gen. broni Aleksandr Rimskij-Korsakow miał wysłać do
Bennigsena jak najwięcej sformowanych już batalionów rezerwowych.
Rozkazy do przyspieszenia wymarszu z Moskwy i Kaługi odebrały także dwie
nowe dywizje piechoty, które miały dołączyć do armii głównej. Były to:
17. DP gen. por. księcia Dymitra Łobanowa-Rostowskiego i 18. DP gen.
por. księcia Andrieja Gorczakowa II. Ich skład był
następujący69:
17. DP
- BKaw (gen. mjr Iwan Odojewski) - niżyński i jamburski pułk
dragonów (każdy po pięć szwadronów);
- BP (gen. mjr Paweł Tuczkow III) - wilmandsztrandzki i brzeski pułk
muszkieterów (każdy po trzy bataliony);
- BP (gen. mjr Iwan Muchanow) - kremenczucki i miński pułk
muszkieterów (każdy po trzy bataliony);
- BP (gen. mjr Karl von Müller I) - 30. i 31. pułk jegrów (każdy po
trzy bataliony);
- Brygada Artylerii: bateria 12-funtowa, bateria konna, dwie baterie
6-funtowe plus artyleria pułkowa oraz kompania pontonierów.
W sumie na stanie dywizji miało się znaleźć 18 batalionów piechoty, 10
szwadronów dragonów i 4 baterie artylerii.
18. DP
- BKaw (gen. mjr Artemij Dawidow) - sierpuchowski i arzamaski pułk
dragonów (każdy po pięć szwadronów) oraz dwa pułki kozackie: 1. i 2.
orenburski;
- BP (gen. mjr Fiodor Lindfors) - tambowski i jakucki pułk
muszkieterów (każdy po trzy bataliony);
- BP (gen. mjr Nikołaj Liders) - nieszlodzki i ochocki pułk
muszkieterów (każdy po trzy bataliony);
- BP (płk Wasyl Mieszczerinow70) - 29 i 32. pułk
jegrów (każdy po trzy bataliony);
- Brygada Artylerii: bateria 12-funtowa, bateria konna, dwie baterie
6-funtowe plus artyleria pułkowa i kompania pontonierów.
W sumie na stanie dywizji miało być 18 batalionów piechoty, 10
szwadronów dragonów, 2 pułki kozackie i 4 baterie artylerii71.
Oczekiwane wzmocnienia (teoretycznie 30 tys. bagnetów i szabel z 100
działami - 36 batalionów, 20 szwadronów, 2 pułki kozackie i 8 baterii)
nie przybyły do Bennigsena na czas. Spóźniły się na rozstrzygającą
batalię frydlandzką i mogły co najwyżej osłonić odwrót, a raczej
dołączyć do fali odwrotu nad Niemen; 17. DP dotarła tylko do Kłajpedy, a 18. DP Białegostoku, gdzie wkroczyła dopiero 21 czerwca. Oczekiwania
naczelnego wodza były znacznie większe. Oprócz 30 tys. rekrutów
zbliżających się do Niemna Bennigsen spodziewał się jeszcze 70 tys.
uzupełnień przeznaczonych dla wyczerpanych kampanią zimową dywizji.
Docelowo liczono na to, że liczebność wojsk uda się zwiększyć do niemal
150 tys. żołnierzy. Siła ta miała zatrzymać Wielką Armię nad rosyjską
granicą, a gdyby jednak doszło do walnej bitwy, miała się ona zakończyć
dla Francuzów "drugą Połtawą"72. Car postanowił również
osobiście udać się na front, aby podnieść morale i przekonać się o rzeczywistej sytuacji. 18 kwietnia Aleksander I ruszył do Bartoszyc,
gdzie 19-21 kwietnia dokonał przeglądu wojsk Bennigsena - imperator
przywitał go bardzo łaskawie i oficjalnie powierzył mu naczelne
dowództwo w wojnie z Francją73.
Kondycja armii rosyjskiej i jej problemy
Ogólna sytuacja armii rosyjskiej nie przedstawiała się dobrze. Przybyłe
uzupełnienia były bardziej niż skromne - zaledwie 3 tys. rekrutów do
armii głównej i 3,5 tys. do korpusu narewskiego gen. por. Iwana Essena
I. W sumie ledwie 6,5 tys. żołnierzy74. Te skromne posiłki
miało uzupełnić 17 tys. żołnierzy 1. DP Gwardii Konstantego. Do końca
marca do armii dołączyły dodatkowo trzy bataliony piechoty, dwa
bataliony jegrów i dwie baterie dońskiej artylerii konnej, co w połączeniu z kontyngentem maruderów i rekonwalescentów dawało w sumie
prawie 10 tys. żołnierzy uzupełnień. To było wszystko, co Bennigsen mógł
dostać do połowy kwietnia75. Francis Loraine Petre potwierdzał
dane dotyczące wzmocnień rosyjskich: "Do połowy marca Bennigsen otrzymał
posiłki w liczbie ok. 10 tys. ludzi, częściowo w świeżych pułkach,
częściowo w maruderach i wyleczonych inwalidach"76. Od
ogólnego potencjału armii głównej należałoby odjąć wszystkich chorych i rannych oraz oddziały detaszowane, w tym wojska księcia Aleksego
Szczerbatowa wysłane na pomoc oblężonemu Gdańskowi (prawie 2 tys.
ludzi). Dodając do całości korpus pruski gen. por. Wilhelma von Lestocqa
(o którym poniżej), w ostatnich dniach kwietnia 1807 roku armia
sprzymierzonych nieznacznie przekraczała 100 tys. żołnierzy. Car obiecał
co prawda duże posiłki, ale nie od razu. A czasu brakowało, choćby do
podjęcia konkretnych działań, by ratować twierdzę gdańską.
Zadanie zadbania o właściwe zaopatrzenie wojsk będących niemal na skraju
śmierci głodowej car powierzył swojemu ministrowi Wasylowi
Popowowi77. Aby sprostać gigantycznym problemom, potrzebne były
nie tylko fundusze, lecz przede wszystkim zupełnie inna struktura
funkcjonowania służb kwatermistrzowskich armii rosyjskiej. Aby to
zmienić, potrzebne byłyby ukaz carski i czas, którego nie było.
Głównodowodzący baron Bennigsen doskonale orientował się w sytuacji.
Oświadczył on, że do czasu przybycia uzupełnień i stworzenia sieci
składów żywnościowych na tyłach nie zamierza nawet myśleć o jakiejkolwiek kontrofensywie. Docierające doń sygnały o konsekwencjach
upadku Gdańska zbywał, mówiąc, że "jeszcze większym nieszczęściem byłoby
poprowadzenie armii do ofensywnej operacji i skazanie jej na pewną
klęskę"78. W kwaterze głównej naczelnego wodza niemal nieustannie
trwały jakieś prace sztabowe nad nowymi planami operacyjnymi, ale
Bennigsen postanowił je ignorować, dopóki nie zostaną rozwiązane
problemy zaopatrzeniowe podległych mu wojsk. Car i król pruski nie byli
zadowoleni z takiej sytuacji, ale nie mogli nic zrobić - szczególnie
Fryderyk Wilhelm III, którego oddziały pełniły tylko funkcję
drugoplanową w tej wojnie.
Po zakończonej kampanii zimowej armia rosyjska pozostawała w spustoszonym kraju. Normą stawały się sytuacje, gdy przez kilka dni, a nawet cały tydzień, nie nadchodziły świeże dostawy. Wygłodniałe pułki
carskie rabowały więc i konfiskowały żywność, nie bacząc na
konsekwencje. Oczywiście psuło to stosunki z ludnością miejscową,
szczególnie iż propaganda już od zimy 1806 roku wpajała im, że Rosjanie
to sojusznicy.
Takie problemy nie ominęły nawet elitarnej gwardii carskiej, o czym
świadczyły słowa Nikołaja Lewszyna, żołnierza pułku jegrów lejbgwardii:
"Dopuściliśmy się wielu haniebnych czynów. Wielu kwatermistrzów, których
zadaniem było przyjmowanie prowiantu i paszy, dawało brygadzistom i miejscowym urzędnikom we wsiach kwity zawierające durne teksty, takie
jak: "Ktoś tu był, ktoś odebrał, ktoś wystawił paragon" i wiele innych.
[...] Po powrocie do Petersburga król pruski osobiście dostarczył te
kwity cesarzowi Aleksandrowi I, który nakazał powołanie specjalnej
komisji do ich analizy, a następnie polecił wypłacić odpowiednią
rekompensatę. Ponieważ wpływów nie można było przeanalizować lub
podliczyć, ostatecznie zapłaciliśmy Prusakom trzy razy więcej, niż oni
dali"79.
Problem stanowiło także to, że najbliższa sieć magazynów aprowizacyjnych
została przesunięta daleko na tyły, pod Królewiec. Niewykluczone, że
zdecydował o tym Fryderyk Wilhelm III, który chciał w ten sposób
skierować ewentualny odwrót wojsk rosyjskich w stronę obecnej siedziby
króla pruskiego i ostatniego skrawka państwa Hohenzollernów. Jak widać,
polityka wygrała z względami militarnymi. O roli miasta ciekawą uwagę
napisał Theodore Dodge: "Królewiec został bogato zaopatrzony drogą
morską i przekształcony w główną bazę logistyczną. Położony był jednak w geograficznie ślepej uliczce, dlatego po względem strategicznym nie
odgrywał roli pierwszoplanowej"80.
Nieudana odsiecz Bennigsena dla Gdańska
Car Aleksander I zabronił Bennigsenowi działań zaczepnych do czasu
przybycia uzupełnień z głębi Rosji, zwłaszcza gwardii Konstantego.
Wojska miały być przesunięte na tyły, na oba brzegi Łyny, co nastąpiło
20 marca. Był jednak wyjątek w carskich
zamierzeniach. Bennigsen miał pomóc oblężonemu od 12 marca 1807 roku
Gdańskowi. Po dwóch miesiącach walk o twierdzę sprzymierzeni podjęli
decyzję o odblokowaniu miasta z pomocą korpusu rosyjsko-pruskiego
hrabiego Nikołaja Kamieńskiego II (7 tys. żołnierzy). Jego atak nastąpił
dopiero 15 maja, choć pierwsze oddziały dotarły do Nowego Portu już
cztery dni wcześniej.
Demonstracjami na froncie głównym Bennigsen miał pomóc w przedarciu się
odsieczy do twierdzy. Gdyby nie rozkazy cara, naczelny wódz najpewniej
nie kiwnąłby nawet palcem, ale teraz musiał coś zrobić, choćby tylko
symbolicznie. Plan ogólnie mówił o zaatakowaniu najbardziej wysuniętego
korpusu francuskiego pod Dobrym Miastem (VI K marsz. Neya). Jednocześnie
ataman doński Matwiej Płatow miał ze swoim korpusem kozackim wykonać
zwrot zaczepny na Olsztyn. W ten sposób zamierzano odwrócić uwagę marsz.
Davouta i jego III K. Serię lokalnych ataków przewidywano także na
froncie nad Narwą, gdzie stacjonowali V K marsz. Massény i Polski Korpus
Obserwacyjny gen. dyw. Józefa Zajączka81. Według Aleksandra
Michajłowskiego-Danilewskiego autorem tego planu był sam car Aleksander
I82.
11 maja rozpoczęła się koncentracja oddziałów 1., 2., 3. i 14. DP
(odpowiednio: Konstanty, Ostermann-Tołstoj, Osten-Sacken i Kamieński II)
oraz kawalerii lewego skrzydła (Golicyn V) pod Lidzbarkiem Warmińskim. W tym samym czasie wojska 7. i 8. DP (Tuczkow I i Essen III) oraz
kawaleria prawego skrzydła (Uwarow) zebrały się pod Miejską Wolą.
Inspekcji koncentrujących się wojsk dokonał sam imperator. 13 maja
kolumna spod Lidzbarka ruszyła w kierunku Łaniewa, zaś druga pod
rozkazami gen. por. Dymitra Dochturowa przez Ornetę na Lubomin. Przed
świtem tego samego dnia car (i towarzyszący mu król pruski) przybyli do
sztabu księcia Bagrationa, którego awanposty były ustawione przed
Łaniewem. Tuż za nimi stały 3. i 14. DP, zaś w rezerwie dodatkowo 1. i 2. DP oraz kawaleria lewego skrzydła. W tym czasie Płatow zbliżył się do
Olsztyna. Ciemności nocy i gęste lasy skutecznie ukryły ruchy wojsk
rosyjskich. O świcie czekano już tylko na rozkaz do ataku. Ten nie
został jednak wydany.
W pewnej chwili do świty monarszej podjechał sam Bennigsen i przekazał
informacje, że na podstawie odebranych niedawno depesz stwierdzono
zbliżanie się całej armii francuskiej prowadzonej osobiście przez
Napoleona. W tej sytuacji planowane natarcie było zbyt ryzykowne,
dlatego konieczne jest odwołanie ataku. Odpowiedź cara była krótka:
"Powierzyłem wam armię i nie będę ingerował w wasze rozkazy. Postępujcie
wedle uznania"83. Po tych słowach car wrócił do Bartoszyc, a następnie jeszcze tego samego dnia wyjechał do Tylży. Na tym zakończyła
się wizyta imperatora na froncie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki