Marzec 1839
1.
Do Caroline Müller
Strengberg, środa, 6 marca 18391
Strenberg
6 maja [sic]
Kochana, dobra Ciociu Lotte,
zatrzymałyśmy się tu na obiad [...]
[Relacja z podróży: St. Pölten, Melk, Strengberg.]
1 H.I.N. 69166, 1 podwójna karta 8° (octavo); data na końcu listu.
2.
Do Sophie Müller
Salzburg, czwartek, 7 marca 18391
Salzburg, 7 marca
Kochana, dobra Ciociu Sophie,
mam nadzieję, że kiedy Ciocia ten list [...]
[Relacja z podróży: Linz, nocna jazda do Salzburga, dom urodzenia Mozarta itd.]
1 H.I.N. 69167, 1 podwójna karta 8° (octavo); od s. 3 ręką Wilhelmine Müller.
3.
Do Caroline Müller
Monachium, poniedziałek, 8 marca 18391
Monachium, 8 marca o 7.30 wieczorem
Najdroższa Ciociu Caroline,
właśnie wracamy od hrabiny Viereggh [...]
[Relacja z podróży: bez kłopotów w czasie kontroli granicznej, trzecia nocna podróż, o 9 rano przybycie do Monachium, serdeczne przyjęcie przez hrabinę Vieregg i jej rodzinę; nie doszło do spotkania z pianistką Caroline Herrschmann, która z powodu silnego bólu oczu nie może podróżować.]
1 H.I.N. 69168, 1 podwójna karta 8° (octavo).
4.
Do Caroline Müller
Monachium, poniedziałek, 11 marca 18391
Monachium
Najukochańsza Ciociu Lotte,
napisałam do b[aronowej] Lilien [...]
Zresztą pobyt tutaj2 był dla mnie niezmiernie interesujący, znam teraz cały muzyczny świat Monachium, główne opinie muzyczne. Pani von Schauroth, Hendle3 stoi dokładnie między Klopstein i Brunswick4, to znaczy gra jak ta pierwsza, co nie bierze się z entuzjazmu dla świętości sztuki, ale z myśli "chcę się podobać i wiem jak". Różnicy tej wielu nie potrafi zauważyć, a przecież jest ona tak doniosła; nie ma szczególnie dobrego uderzenia, ale
[s. 2]
wirtuozerięa równie nieustraszoną co Brunswick, a ponieważ była artystką dającą koncerty, [ma] więcej szybkości i energii. Gdyby Brunswick przeszła szkołę, stałaby, jak mniemam, wyżej; gdyby Klopstein miała tyle pilności i energii, być może mogłaby stać się kimś takim jak Schauroth. Takie jest moje zdanieb, nie wiem, czy Plachy zrozumie, co mam na myśli. Jej kompozycje5 to zgrabne nic. Poza tym jest dosyć młoda, piękna i żywiła wobec mnie uosobienie grzecznościc. Ona i hrabina Rechberg piszą dla mnie listy do Kalkbrennera. Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy, że mogę się czegoś od Kalkbrennera nauczyć, c'est un charlatan6, jest zazdrosny i zawistny, ale mam nadzieję, że może trochę się do niego przekonam, kiedy go poznam. Schauroth jest jego uczennicą i zawsze to dobrze, żeby zobaczył, że mnie znają.
a bravoure.
b C'est mon opinion.
c l'amabilité tout en personne.
1 H.I.N. 69169, 1 pojedyncza karta 8° (octavo); data na podstawie kontekstu.
2 Przejeżdżając przez Monachium, F. Müller i jej ciotka zatrzymały się tam na trzy dni.
3 Delphine von Schauroth, po mężu Hill-Handley.
4 Znakomite pianistki amatorki: Franciska von Klopstein i Sidonie von Brunsvik.
5 Znane są liczne utwory D. Schauroth na fortepian solo: Lied ohne Worte [Pieśń bez słów] E-dur (w sztambuchu Feliksa Mendelssohna), Sonaty fortepianowe: a-moll i Es-dur, Sonata brillante c-moll; Sechs Lieder ohne Worte op. 18, Capriccio b-moll, to ostatnie - omówione z powściągliwą życzliwością przez Roberta Schumanna w NZM [21.10.1836, s. 132].
6 Friedrich Kalkbrenner wykorzystywał w swoim nauczaniu tak zwaną guide-mains (dosł. "prowadnicę do rąk"): było to rozwinięcie opatentowanego w 1814 roku przez Johanna Bernharda Logiera chiroplastu, urządzenie składające się z drewnianej listwy przymocowanej przed klawiaturą na wysokości białych klawiszy, na której spoczywało przedramię, umożliwiając całkowite odprężenie dłoni i palców, uwolnionych w ten sposób podczas gry od jakiegokolwiek ciężaru.
5.
Do Sophie Müller
Stuttgart, wtorek, 12 marca 18391
Stuttgart 12 [marca]
Najdroższa Ciociu Sophie,
kiedy się trochę odświeżyłyśmy [...]
[Relacja z podróży: wyjazd z Monachium 11 marca, Augsburg, Ulm, Göppingen, Stuttgart.]
1 H.I.N. 69170, 1 podwójna karta 4° (quarto); od s. 3 ręką Wilhelmine Müller.
6.
Do Caroline Müller
Paryż, poniedziałek, 18 marca 18391
Paryż 1 marca
Moja najdroższa Ciociu Caroline,
i oto jesteśmy, zdrowe i bardzo zadowolone [...]
[Relacja z podróży: Karlsruhe, Strasburg, Metz; 17 marca przybycie do Paryża; wynajęcie z polecenia towarzysza podróży, Kugelmanna, małego mieszkania w Hôtel d'Italie, przy Place des ltaliens 1; cena wynajmu, 310 franków miesięcznie, obejmuje śniadanie, obiad i obsługę.]
[s. 3]
[...] Wysłałam mój list do Remmelmana i hrabiny Pestalozzi - [...] Potem chciałam iść do Clary Wieck2, żeby zobaczyć jej mieszkanie, dość łatwo znalazłam Rue Richelieu 97, tyle że ona tam nie mieszka; znalazłyśmy sklep wydawcy muzycznego Schlesingera3, ale nie dałyśmy żadnych listów, nie miałyśmy ich przy sobie, spytałam tylko o Clarę, ale - zdumiewające! - nie wiedzieli, gdzie mieszka. [...]
[s. 4]
Jutro rano idę do Mad. Boildieu4, potem do matki Remelmana itd. Chciałabym szybko mieć fortepian, Wieck jeszcze mało znają, nie dała żadnego koncertu5.
1 H.I.N. 69171, 1 podwójna karta 4° (quarto).
2 Friederike Müller słyszała Clarę Wieck zimą, na przełomie 1837 i 1838 roku, podczas jej koncertu w Wiedniu; poznała ją też osobiście. Wieck przybyła do Paryża na początku lutego 1839, a więc na kilka tygodni przed F. Müller.
3 Księgarnia muzyczna Maurice'a Schlesingera od 1824 roku mieściła się przy rue Richelieu 97.
4 Wdowa po kompozytorze operowym François-Adrienie Boieldieu.
5 Clara Wieck rzeczywiście nie występowała w tym okresie publicznie. W swoich listach nieustannie donosiła, jak trudno było dać koncert w Paryżu i że "jeszcze za mało przyzwyczajona jest do instrumentów" [SchBr, s. 363].
7.
Do Caroline Müller
Paryż, piątek, 22 marca 18391
O 9 wieczorem Paryż, 22 marca
Moja najukochańsza Ciociu Caroline,
tysięczne, tysięczne dzięki za Cioci miły list [...]
Ciocia Mina pisała pewnie Cioci o koncercie Érarda2, siedziałam koło Belleville-Ory, która była niezwykle uprzejma. To osobliwe, teraz sama odnajduję wszystkich artystów. Gra Wieck niezbyt jej się podobała; uważa, że brakuje jej większego rozmachu. Nawiasem mówiąc, wirtuozerięa Wieck znacznie hamował fortepian, Graf powinien tryumfować3. Grała Wariacje Henselta, potem Ptaszka4, Schuberta, Liszta Thränen i Ständchen5 oraz Hexentanz6, który się jednak nie spodobał. Madame Érard, która siedziała obok nas z miłą młodą damą (wcale nieładną, ale z pewnością bardzo bogatą), bardzo dla nas uprzejma, mówi: "ach, dzisiaj jest zła publiczność, za mało oklasków, co za chłód!7 Jestem wściekła!"b. Przyznam - uznałam to za naturalne; myślę, że instrument Grafa pozwoliłby jej zabłysnąć o wiele bardziej. Belville powiedziała: proszę mi wierzyć, po Thalbergu! nikt tu łatwo nie zrobi wrażenia8. W ogóle Thalberg cieszy się w Paryżu powszechnym podziwem i szacunkiem; nie mogą pojąć, że w Wiedniu wolą Liszta. O porównaniu z Wieck bynajmniej nie ma mowy, tutaj wydaje się niewiarygodne9. Powszechnie powiada się: "to Thalberg stworzył nowy instrument"c. Krótko mówiąc, ludzie go rozumieją. Jest on tutaj bardzo szanowany także z innych względów, z powodu swego szlachetnego zachowania wobec wszystkich zazdrośników i ogólnego wykształcenia (podobno jest bardzo błyskotliwy - o wszystkim potrafi mówić ze znajomością rzeczy i wdziękiem). Krótko mówiąc, gdyby termometr mojego podziwu mógł podnieść się jeszcze wyżej, musiałby to spowodować tutejszy klimat, ale to niemożliwe. Po koncercie przez chwilę rozmawiałam z Érardem, przekazałam listy; zaprosił nas w niedzielę na obiad i natychmiast obiecał mi fortepian, ale nie skrzydłowy10. [Odwiedziny u Remmelmannów, podziękowanie pani von Doré za pośrednictwo w zawarciu tej znajomości; F. Müller chciałaby się uczyć angielskiego na kursie w szkole Robertsona, cena 25 franków za kwartał, za trzy godziny tygodniowo.]
[s. 2]
[...] Dziś rano (piątek) poszłyśmy do Madame Boieldieu. Thalberg mówi do niej: "Moja droga ciociu"11, Döhler - "moja dobra mamo", a ja nazywam ją "moim aniołem stróżem"d. Nie można byłoby przyjąć mnie z większym zaangażowaniem niż ona. Dziś długo z nami rozmawiała, kazała mi zagrać na swoim milutkim małym instrumencie i uważa, że mam naprawdę dobrą szkołę. Mówi: "pani nauczyciel był doskonały, a Thalberga uważnie pani słuchała". [Generalna inspekcja jej garderoby przez Mme Boieldieu; szczegółowo o zwiedzaniu z ich towarzyszem podróży, panem Kugelmannem.] [...] Właśnie zauważyłam - zapomniałam napisać, że zanim poszłyśmy do Boieldieu, odwiedziłyśmy Clarę Wieck. Mieszka niedaleko od nas, jest tu tylko z dwoma dziewczętami12. Była bardzo uprzejma, najserdeczniej nam podziękowała, ale źle wygląda, niedosłyszy i sepleni. Prosiła, żebyśmy ją odwiedziły i żebym jej wtedy coś zagrała. Czas pokaże.
[s. 3]
Na jutro mamy bardzo dużo planów. [...] O szóstej, jak już powiedziałam, jemy u Boieldieu, gdzie z całego serca będziemy paplać o jej ulubieńcu Thalbergu, jak powiedziała. Mam do Ciebie dwie prośby, kochana Ciociu. Pierwsza nie zajmie Cioci dużo czasu, chodzi o to, by jak najszybciej przysłać mi portret13 Thalberga, który Ciocia Sophie łatwo znajdzie w szufladzie mojej komody, tylko proszę naprawdę szybko, Boieldieu ma jego portret, ale paryżanie14 nie oddali go zbyt dobrze, dlatego chciałabym bardzo i jak najszybciej podarować jej w prezencie wiedeński.
Być może udałoby się to zrobić w ciągu ośmiu dni. - A teraz druga prośba, która wymaga już więcej zachodu! Gdyby Ciocia była tak łaskawa pojechać do pani Leitzinger i zechciała jej jeszcze podziękować za polecenie albo właściwie powiedzieć jej, jak dobra jest dla nas Boieldieu. [...] Nie robię niczego bez jej rady; ona uważa, że powinnam zostawić Schlesingera i najpierw nawiązać kontakt z Zimmermannem i Érardem, mówi: "każdemu powinno pochlebiać to, że zechce pani przyjść"e. Powinnam iść do Pleyela dopiero, kiedy będę miała mój fortepian, potem powiedzieć, że Érard [już] przysłał mi swój - inaczej poprosiłabym ich. Muszę też potem częściej chodzić do Pleyela i grać na jego fortepianach, żeby nikomu się nie narazić. Uważa, że potem powinnam iść do Apponyi, kiedy rozegram się na swoim fortepianie [...] - Jedną z nadziei można już wprawdzie uznać za zawiedzioną: Chopin jest umierający, już nie wróci15. Chce mi się płakać gorzkimi łzami, nie tylko z egoizmu, ale też z żalu za odchodzącym geniuszem. Sand podobno pielęgnuje go z największą troską. - Teraz brakuje jeszcze, żeby Thalberg ożenił się w Petersburgu16 i nie wrócił do Paryża, ale Boieldieu mówi: "nigdy nie odważyłby się ożenić bez mojej zgody"f; niech nie da mu się przez rok ożenić, a potem niech sobie ma i 20 żon. [...] [W Paryżu jest o wiele mniej księgarń i sklepów muzycznych niż w Wiedniu, za to wszędzie są małe stoiska z książkami i nutami.]
a Bravour.
b Oh aujourd'hui c'est un mauvais publique; ce n'est pas assez d'applaudissement, quel froideur! J'en rage.
c C'est Thalberg qui a crée un nouveau instrument.
d Ma ch?re tante [...] ma bonne maman [...] mon ange gardien.
e Cela doit étre flatté si vous daignez venir.
f Sans mon consentement il n'oserait jamais se marier.
1 H.I.N 69174, 1 podwójna karta 4° (quarto).
2 Pierwszy publiczny występ Clary Wieck w Paryżu odbył się 21 marca 1839 u Érarda, rue du Mail 13, podczas zorganizowanego przez M. Schlesingera matinée dla abonentów "Gazette musicale".
3 O Clarę Wieck po jej przybyciu do Paryża zabiegali wiodący budowniczowie fortepianów: Érard, Pleyel i Pape. Ostatecznie zdecydowała się na Érarda, choć skarżyła się (jak swego czasu Caroline de Bellevile), że jego instrumenty są za ciężkie. W Wiedniu grała na fortepianie Conrada Grafa, którego instrumenty znane były z lekkości (jak wszystkie wiedeńskie fortepiany) i szczególnie ciepłego brzmienia; także F. Müller posiadała fortepian Grafa.
4 A. von Henselt, Variations de concert sur le motif de l'opéra "L'elisire d'amore" Donizettiego Io son ricco e tu sei bella op. 1 (1837/38) i Si oiseau j'étais, Fis-dur, nr 6 z 12 Études caractéristiques de concert op. 2 (1837/38); w swej (ogólnie pochlebnej) recenzji w RGMP [24.03.1839, s. 93 i nast.] Henri Blanchard ubolewał nad takim doborem programu.
5 Transkrypcje pieśni Schuberta na fortepian solo autorstwa Ferenca Liszta Lob der Tränen i Ständchen (Leise flehen meine Lieder) (S 557 i S 560 nr 7), obydwie wydane w 1838 roku przez Tobiasa Haslingera w Wiedniu.
6 C. Wieck, Impromptu Le Sabbat a-moll (Allegro furioso), nr 1 z Quatre pi?ces caractéristiques op. 5 (Lipsk 1836); utwór ten ukazał się pod tytułem Hexentanz w 1838 roku u Haslingera w Wiedniu; sama Wieck (w przeciwieństwie do F. Müller) relacjonuje, że w czasie koncertu Sabbat bardzo się podobał [SchBr, s. 358].
7 Por. relację Wilhelmine Müller wysłaną siostrom: "Panna Wieck nie dostała burzliwych wiedeńskich owacji" [H.I.N. 69172, 20.03.1939].
8 Na początku 1836 roku Sigismund Thalberg odniósł sensacyjny sukces podczas swoich pierwszych występów w Paryżu, które natychmiast uczyniły z niego ulubieńca publiczności.
9 Nadzwyczajne sukcesy, które Liszt, Thalberg i Wieck odnosili w Wiedniu w latach 1836-1838, skłaniały do nieustających porównań. Na przykład w szczegółowym artykule w wiedeńskim "Allgemeine musikalische Anzeiger" przeprowadzono drobiazgowe porównanie Liszta z Thalbergiem, które jednomyślnie wypadło na korzyść Liszta [AmA 07.02.1839, s. 41-44], z kolei w innym Wieck i Thalberga ustawiono na tym samym poziomie [AmA 01.03.1838, s. 35]; Liszt, Thalberg i Wieck otrzymali zresztą tego samego dnia, 1 maja 1838, honorowe członkostwo Gesellschaft der Musikfreunde [NZM 8, 26.06.1838, s. 204].
10 W oryg: "Clavier, aber keinen Flügel"; z listu 43 wynika, że chodziło o fortepian stołowy (przyp. tłum.).
11 Por. list Thalberga do Mme Boieldieu z 6 kwietnia 1837, w którym nazywa ją "chérissime tante" [Haine 1995, s. 223 n.]
12 Clara Wieck mieszkała wówczas (podobnie jak jej przyjaciółka Pauline García) w Hôtel Michodi?re, przy rue de la Michodi?re 7, odległym o zaledwie kilka przecznic od hotelu, w którym przebywały panie Müller. Podczas swojej podróży Wieck poznała w Stuttgarcie Henriette Reichmann i zabrała ją ze sobą jako uczennicę do Paryża; trzecią z tego grona była jej przyjaciółka Emilie List z Lipska. Pod koniec marca Wieck wprowadziła się do mieszkania przy rue Navarin 12, gdzie wkrótce potem zamieszkała także rodzina Listów.
13 Litografia przedstawiająca Thalberga autorstwa Josefa Kriehubera z roku 1838 [il. 2], kolejny portret Thalberga jego autorstwa powstał w 1841 roku.
14 Paryski portret Thalberga wykonał Henri Grévedon (1836); reprodukcja tego portretu znalazła się, między innymi, na stronie tytułowej rocznika 1839 AmZ. [il. 3].
15 W listopadzie 1839 George Sand udała się z Chopinem i dwójką swoich dzieci na Majorkę, by jej syn Maurice spędził zimę w łagodniejszym klimacie wyspy z powodu swoich dolegliwości reumatycznych. Dla Chopina podróż ta stała się zdrowotną katastrofą. W lutym 1839 opuścił Majorkę śmiertelnie chory i przybył przez Barcelonę do Marsylii, gdzie powoli dochodził do siebie. Po Paryżu krążyły sprzeczne informacje o jego stanie zdrowia.
16 W lutym 1839 Thalberg odbywał tournée koncertowe z Berlina przez Gdańsk i Mitawę (dawną stolicę Kurlandii) do Sankt Petersburga, gdzie występował, odnosząc wielkie sukcesy.
Il. 2Josef Kriehuber, Sigismund Thalberg, 1838
Il. 3Henri Grévedon, Sigismund Thalberg, 1836
8.
Do Sophie Müller
Paryż, piątek, 22 marca 18391
Kochana Ciociu Sophie,
muszę do Cioci napisać [...]
Niech Ciocia powie Toni, że Hexentanz2 ciągle jeszcze nie jest ładny, niech go pilnie gra i niech będzie tak dobra i powie swojemu Lacombe'owi3, że dziękuję jeszcze raz za list do Zimmermanna, który tutaj jest bardzo ważną osobą.
[s. 2]
Kiedy powiedziałam Boieldieu, że Schauroth dał mi list do Kalkbrennera, odparła: "Och, niech pani uważa, Liszt jest intrygantem, ale Kalkbrenner jest jeszcze gorszy"a. Belleville krytykowała Schaurotha, i to słusznie, z powodu jego utworów, ale egzaltuje się wspaniałymi dziełami Thalb[erga]. [...]
a Oh prenez bien garde, Liszt, est un intrigant, mais K[alkbrenner] est encore pire.
1 H.I.N, 69173, 1 pojedyncza karta 8° (octavo); data określona na podstawie kontekstu, prawdopodobnie załącznik do listu 7.
2 C. Wieck, Le Sabbat (Hexentanz) a-moll, op. 5 nr 1 [zob. list 7, przypis 6].
3 Louis Lacombe po wieloletnim pobycie w Wiedniu powrócił do Paryża dopiero w listopadzie 1839.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki