Fraszkomat. Tomografia człowieczeństwa - Anna Wojdecka

-
Proszę czekać

? Copyright by Wydawnictwo Poligraf, 2018

? Copyright by Anna Wojdecka, 2018

 

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żaden fragment tekstu nie może być publikowany ani reprodukowany bez pisemnej zgody wydawcy.

 

Skład i łamanie: Aleksandra Mikołajko, Wojciech Ławski

Projekt okładki: Aleksandra Mikołajko, Wojciech Ławski

Opieka redakcyjna: Klaudia Dróżdż

Korekta: Agnieszka Mańko, Dominika Ładycka

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad

 

 

 

Książka wydana

w Systemie Wydawniczym Fortunet?

www.fortunet.eu

 

 

 

ISBN: 978-83-7856-864-3

 

Wydawnictwo Poligraf

ul. Młyńska 38

55-093 Brzezia Łąka

tel./fax (71) 344-56-35

www.WydawnictwoPoligraf.pl

 

CZŁOWIEK

Od urodzenia do zgonu

biega dookoła,

a pewnego poziomu

przeskoczyć nie zdoła.

Często na wyżynę

zawiłości sięga,

choć czytelny być powinien

jak otwarta księga.

Wyścig szczurów, czytelniku,

zaczyna się od plemników.

CZŁOWIECZEŃSTWA nie marnotraw

tylko na trawienie potraw!

NIEŚMIERTELNOŚĆ

Nieśmiertelność (daję słowo!)

przenosimy drogą płciową!

Gdy już życie

tli się w łonie,

wszystko zrób,

by nie zgasł płomień

Dzieci to nie trawa,

nie urosną same!

Chcą mieć swoje prawa,

i tatę, i mamę.

Dziecko jest jak lustro na ścianie:

odbija bliskich zachowanie.

Jedna malutka pochwała

więcej niż dziesięć kar zdziała!

Gdy wpływ mają rówieśnicy

– rodzic gada po próżnicy.

Dziecko w potrzasku?

Kto stoi za tym?

...boi się wrzasków

mamy i taty!

Idą: złożone ręce,

w ubranku, w białej sukience,

jak anioł każde dziecię...

– skąd tyle diabłów na świecie?

Jak podczas rozmowy

rozpoznać urwisa?

Kładziesz mu do głowy,

a z tyłka mu zwisa!

Dawniej urwis dostał smary!

Dziś ma obietnice kary,

więc zamiast słowa dziękuję

– rodziców szantażuje.

Chcemy uchronić swe dzieci

od życia trudnych przypadków

– a one mają to w zadku!

Czy ty głowę masz, chłopczyku,

tylko do produkcji śpików??

Struna w słabym ręku

nie wydaje dźwięku!

...gdy za mocna ręka,

bywa – struna pęka.

Nim się Jaś, Janie,

fasolą stanie

– musi mieć w porę

mocną podporę.

WYŚCIG SZCZURKÓW

...ma zajęcia w szkole,

a potem zadanie,

jeszcze go nie skończy,

już biegnie na taniec,

na angielski, basen,

szachy, grę na flecie,

i tak przemęczone

bieganiną dziecię

(działaniem przeciwko

dziecięcej naturze)

– właściwie już marzy

o emeryturze...

Spożytkuj mądrze

młodzieńczy ogień

– bo starość czeka

za progiem...

Chrońcie dzieci rękami, nogami

– ale nie przed dziadkami!

Tak to jest

– po latach wielu

bajki też

wyrosną z pieluch!

Dawniej fantazji granice

otwierali nam rodzice,

a dziś muszą z wirtualu

ściągać dzieci do realu!

To, co kiedyś rzekła matka

– było święte.

Dziś jest odszczekane

albo odwarknięte.

Dla nastolatka

wredna jest matka,

co zwalcza napór

świata bez zapór.

Nie złość się, dziewuszko!

Puść już babci szyję.

Też będziesz staruszką

(jeśli dożyjesz...).

Głaskała go mama,

to rękę jej złamał.

Młodzież jest jak sprężyna:

też się czasami psuje,

a im mocniej ją zginasz,

tym wyżej podskakuje!

Taki sposób wychowania

wymaga bicia na alarm:

jedno wszystkiego zabrania,

drugie na wszystko pozwala.

Nie są to wyjątki wcale

i tak rosną przyszłe fizie:

podasz mu pomocny palec

– to go urwie lub odgryzie.

Przedślubna dziatwa

życie gmatwa!

Goły brzuch i gołe ramię

wieczorami stoi w bramie,

z piętnaście ma w sumie

i wszystko już umie!

Zarobek oddaje mamie.

Szczęśliwy rodzic

w uśmiechu chodzi.

Wielka pokusa człowieczka

– zaczyna się od cukiereczka...

Ojciec i córka z rodzinnej trzódki,

podobni są jak dwie krople wódki.

Nie mierz słowem złym w kobietę,

bo dostaniesz rykoszetem.

Możesz spać ze swoim gachem

– byle nie pod moim dachem.

Miłość spełniona

w końcu usycha...

Do niespełnionej

wciąż możesz wzdychać.

Naprawdę trudno żyć z pępkiem świata,

co każde słowo bierze za atak.

Nie wejdziesz w cudzą koszulę,

by zapoznać się z bólem.

Wielkość człowiecza

tkwi w drobnych rzeczach.

Nie czujesz czasem (cholera)

takiej potrzeby (na pewno?),

by zdjąć skórę z bohatera

i zobaczyć, co ma wewnątrz?

Nie chwal się wielce,

że dobre masz serce,

bo różni szubrawce

ujrzą w tobie dawcę!

Człowiecze przywary są gorzkie.

Nie wyszorujesz ich proszkiem!

Serce domowego ogniska?

Telewizor, łóżko i miska.

Oddam za darmo moją Felicję.

Źle się prowadzi, choć nie jest stara.

Nowe pokrowce ma na siedzeniu,

jest bez hamulców, daje po garach.

Pełna apteczka, nowe opony

i gabaryty ma miniwana,

niewielki przebieg, choć dużo pali,

za to jest dobrze odmalowana.

Oddam za darmo mego Leona.

Zagazowany. Niewiele pali.

Bardzo niepewnie trzyma się drogi.

Słabe hamulce. Z rury mu wali.

Trudno go wprawić w wyższe obroty.

Nie zaskakuje nijak bez ssania.

Trzeba mieć rękę do drążka biegów

i ciężko idzie bez wspomagania.

Wzrok współczesnego herosa

sięga własnego nosa.

Choćbyś zawłaszczał świat,

metr po metrze,

w garściach zatrzymasz

tylko powietrze.

Sytuacja dłużnika

jest nader osobliwa:

spłaca,

spłaca

komornika,

a długu mu nie ubywa.

Woli godzinę

tłumaczyć truteń,

niż sam to zrobić

w minutę.

Każdy ma prawo

do marzeń dziecinnych

– tylko nie wszystkie

spełniać się powinny!

Marzenia kutasów

ucinajmy zawczasu!

Należy przypomnieć damie,

że każdy facet to samiec,

a prawo w związku jest proste:

nie przeweźmiesz samca postem!

Człowiek pokorny

w ciężkim zaprzęgu

wzrok ma poniżej

widnokręgu,

a człowiek próżny

z pokaźnym kontem

świat widzi tylko

nad horyzontem.

Mówiąc oględnie

– dziś żyj oszczędnie,

a swą rozrzutność

zostaw na jutro.

Użalanie się nad sobą

jest najczęstszą chorobą.

Tylko głupiec, bądźmy szczerzy,

bezgranicznie innym wierzy,

a rozum ślepy z oddania

nie ma własnego zdania...

Można prowadzić

(aż po trumnę)

życie bezmyślne

lub rozumne,

lecz widząc style

i nawyki

– bezmyślne lżejsze

jest dla psychiki.

Słowo złowieszcze

odkształca przestrzeń.

Czy róża nadal jest różą,

jeśli jej kolce zestrużą,

wytłamszą i na ostatku

oberwą płatek po płatku?

Lepsza niepewność

jest od wyroku,

bo ma nadzieję

u boku.

Człowiek patrzy i widzi.

Widzi i reaguje.

Reaguje i obrywa.

Obrywa i patrzy.

Patrzy i nie widzi.

Człowiek jest kruchy

bardziej od muchy:

packą uderzysz

i leży...

Słuch bywa wybiórczy

w drodze na afisze:

tylko to odbiera,

co pragnie usłyszeć.

Odkąd pieniądz stał się bogiem

zachłanności, pychy, zdrady

– idee leżą odłogiem,

a prawda zeszła na dziady...

Choć we mnie tyle jest radości,

choć wciąż rumieni się policzek

– jestem na drodze do przeszłości

niezapalonym jeszcze zniczem,

a moja wieczność

trwać będzie, dopóki

żyć będą wnuki

...no może prawnuki.

Myślisz – problem zniknie,

jak wypijesz setę?

Niestety. On wróci

z podwójnym impetem.

ECH ŻYCIE!

Los ci się toczy

na jedną modłę.

Przymykasz oczy:

życie jest podłe,

takie rozlazłe,

nudne, utarte,

wszystko masz za złe,

jest diabła warte.

Rzednie ci mina.

Czujesz się nijak...

– znaczy rutyna

już cię zabija!

To, co nas dawniej wkurzało,

dzisiaj już spowszedniało

i coraz lepsze efekty

mamy w rzucaniu inwektyw.

To twój największy jest dramat,

że postępujesz jak mama.

Może już czas się przemóc

i zrobić coś po swojemu?

Przeklinanie

od lat tylu

zawsze było

w męskim stylu.

Dzisiaj w świecie

feminizmu

– też jest pełno

wulgaryzmów.

Mam już dość twoich nastrojów,

od słońca po niepogodę,

od włażenia mi do tyłka,

po straszenie mnie rozwodem.

Mówienie prawdy

jest bez znaczenia

tam, gdzie niczego

prawda nie zmienia.

Takiemu z moralną raną

trudno jest na nogi stanąć,

jeszcze trudniej wziąć się w kupę

z przetrąconym kręgosłupem.

Cnotliwa panieneczka

nie nadstawia tyłeczka.

Widać po brzuszku,

co robi w łóżku.

Strach, gdy zaskoczy

cię środkiem drogi,

ma wielkie oczy

i szybkie nogi.

Kiedy bieda wyje

– nie robi się przyjęć!

Nie zawsze idzie

skutki przewidzieć!

Ludzie się boją

jak żółci z octem

przyjąć pomocy,

węsząc w niej podstęp.

Trend okaleczył

nasze postawy:

z czarnego

robimy białe,

rozdmuchujemy

maleńkie sprawy,

a z wielkich

robimy małe.

Szczodrość mamy tylko w gębie.

Nic głębiej!

Bieda ludzi scala.

Bogactwo oddala.

Z "Solidarności" wyrosłe ziarno

– zabiło ludzką solidarność!

Na przyjazne spojrzenie

patrzymy z podejrzeniem.

Oburzenie święte

jest zwykłym wykrętem,

kiedy czyści

cię z zawiści.

Przestań, laska, już chrząkać

na cudzego małżonka!

Źle kiedy człowiek,

stając na głowie,

sam się ubiera

w strój bohatera.

Polerując powierzchnie,

nie widać, jak życie pierzchnie,

jak rzeczy duże

stają się kurzem...

Nie masz pojęcia,

ile żenady

dają pęknięcia

pięknej fasady!

Najgorszą zmorą dla ludzkości

jest mały człowiek z manią wielkości,

o niebezpiecznie ciasnym rozumie,

co się do błędów przyznać nie umie!

Skoro taki erudyta

– czemu z kartki czyta?

Drodzy rodacy!

Gdy brak miejsc pracy

– na bezrobocie

idzie też bociek.

Dziś ojciec jest jak kapitan,

co czasem w porcie zawita.

To matka wszystko ogarnia

i jest jak morska latarnia.

Niech nikt nie pieprzy,

że lubi lepszych!

Przesadna powaga

czyni nas śmiesznymi.

Dajesz innym wiary

według własnej miary:

zdrajca – wietrzy zdradę!

Ufny – że dasz radę.

Wierny – wierzy w wierność.

Pazerny – w pazerność.

Możesz skarżyć brata,

jak masz adwokata.

...dlatego na ogół

skarżymy się Bogu.

Lizanie gaci

się opłaci.

Łzy są na duszę zbolałą,

śmiechem leczy się ciało,

a nadmiar martini

człowieka ześwini!

Zawsze kończ, babo,

to, co już zaczniesz

– bo chłop domyśli

się opacznie.

Czasami zegarki

są takiej marki,

że bez ogródek

wskazują obłudę.

Tutaj tak cię przerobią,

że nawet z klaustrofobią

potulnie sam się kładziesz

w wydzielonej szufladzie.

Samą silną wolą

ani mocą chciejstwa

nie postawisz rzeczy

na właściwych miejscach.

Wredna japa

gasi zapał!

Zbiór najlepszych intencji

nie poprawia egzystencji.

Nakopałbym władzy w spodnie,

gdybym umiał nogę podnieść...

Nie dziw, że gruszki na wierzbie wciska.

Dziw, że kupują je ludziska!

Troszeczkę sławy...

ciut money, money

– i masz rozsądek

całkiem rozchwiany.

Grono wrednych koleżanek

jad popija z filiżanek.

Gdy ostatnie zrobią łyki

– wyparzymy im języki.

– Patrząc na ciebie, Ewa,

jeść mi się odechciewa.

– A ja przy tobie, Aleksie,

zapominam o seksie.

Choćbyś był ikoną

czczoną przez ogromy

i tak jesteś tylko

zbiorem niewiadomych...

Jaki jest nasz ateista?

Warto mu się przyjrzeć bliżej:

z katolickich świąt korzysta,

choć mu przeszkadzają krzyże...

Beznadziejnie trudno

znaleźć dziś na mapie

kogoś, komu słowo

droższe jest niż papier.

Nawet gadając do lustra w domu

– nie schodź poniżej poziomu!

Nie patrz tak wrogo!

Spróbuj zgiąć karczek,

podkulić ogon

i nie warczeć.

Ja wtedy gębę

zamknę na klucze,

zwinę się w kłębek

i zamruczę...

Człowiek się rodzi obojętny,

nie mając kwasów ani zasad,

dopiero w reakcjach z innymi

zmienia się jego czuła masa.

Człowiek władzy głodny

umie niewygodnych

zabić lub upodlić

...i za nich się modlić.

Jak linoskoczkiem

bywać w działaniu,

gdy masz rodzinę

na utrzymaniu?

Ma znaczenie

to, co drzemie

między słowem

a spojrzeniem.

Twoja czujność, mój bracie,

niech nie leży odłogiem,

bo dzisiejszy przyjaciel

– jutro może być wrogiem...

Wtedy wolność jest spętana,

kiedy inni myślą za nas.

Władza ojczysta

– to też sadysta,

bo cię wprowadza

w poczucie winy,

jak jej nie oddasz

daniny!

Miłosne gierki

są jak cukierki.

Dozuj pomału,

bo wpadniesz w nałóg.

Do głębszego poznawania

– najlepiej ściągnąć ubrania.

Nawet z pomników świetlanych

z czasem

zaczyna sypać się szary piasek.

Kiedy w związku coś zgrzyta

– taki strach w tobie siedzi,

że się wolisz nie pytać,

bojąc się odpowiedzi...

Zmieniają się oba światy.

Najważniejsze jest mieć!

Coraz mniej dobrych wróżek,

a coraz więcej wiedźm.

A ty się, mężczyzno, nie ciesz,

bo nie masz nawet pojęcia,

jak dużo w tobie jest z łotra

i jak niewiele z księcia...

Po to rozum mają ludzie,

żeby żyć w ułudzie...

To, co niezdrowe

– kusi smakiem,

a to, co zdrowe

– jest nijakie.

Górnolotnych wizji batalia

– rozbija się o realia...

Chłopa trocha

– i jako radocha!

Nie wypowiadaj życzeń ni planów

przy spadającej gwieździe

ekranu.

Nie opluwaj go po pysku,

bo ślina ma moc rozprysku...

Najwspanialsze polskie trio:

jeden ślepy,

drugi głuchy,

trzeci się obijo!

Powinno ssać się z mlekiem matki

odporność na stres

i podatki.

Nikt nie ma odwagi

pokazać się nagi

i nikt nie jest zdolny

być naprawdę wolny!

Chodzącej powagi cechę

– potraktuj uśmiechem.

Miłość w małżeństwie

jest jak cukierek:

zostaje po niej

tylko papierek.

Strojąc się w modne style,

można być śmiesznym, i tyle...

Można z niczego zrobić cudo

lub mając wszystko – wypaść chudo...

Nigdy nie ściąga

czapki mąż Zosi

– bo on w tej czapce

swój rozum nosi!

Kiedy pióra

lecą za nią

– to nie znaczy,

że to anioł!

Kiedy się bilon

sypie za Jasiem

– wcale nie znaczy,

że Jaś przy kasie.