Fraszki, pieśni, treny - Jan Kochanowski - Jan Kochanowski

Kup ebooka

26.99 zł
22.13 zł (26,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Wstęp

Uznawany za najwybitniejszego poetę polskiego renesansu, a także jednego z najważniejszych twórców literatury europejskiej tego okresu, Jan Kochanowski przychodzi na świat w 1530 roku w Sycynie pod Radomiem, w rodzinie szlacheckiej. Szlacheckie pochodzenie stwarza młodemu Janowi możliwość kształcenia się na najlepszych uczelniach. W wieku lat czternastu podejmuje więc naukę na uniwersytecie krakowskim, studia kontynuuje w Królewcu, po czym wyjeżdża do Włoch, gdzie na uniwersytecie w Padwie - będącym wówczas jednym z głównych ośrodków humanizmu w Europie - spotka się z najważniejszymi przedstawicielami myśli renesansowej.

Lata uniwersyteckie zapewniły młodemu Janowi przede wszystkim porządne wykształcenie filologiczne, umożli-wiające mu pracę w kancelarii królewskiej bądź w służbie dyplomatycznej. Dlatego po powrocie do Polski w 1559 roku, wstępuje na służbę królewską jako sekretarz Zygmunta II Augusta, co daje mu sposobność obserwowania dworskiego życia i uczestniczenia w życiu politycznym kraju. Próbuje także krótkiej kariery kościelnej, nie przyjmując bynajmniej święceń kapłańskich, by ostatecznie wycofać się z życia publicznego i osiąść w swoim majątku w Czarnolesie pod Radomiem.

W 1575 roku poślubia Dorotę Podlodowską, córkę zamożnego mieszczanina z Lublina, która rodzi mu siedmioro dzieci, z których nie wszystkie dożywają dorosłości. W 1579 roku umiera ukochana córka poety - Urszula. Tragedia ta staje się dlań inspiracją do napisania Trenów, jednego z najbardziej osobistych i poruszających cykli poetyckich w polskiej literaturze. W Czarnolesie prowadzi Kochanowski życie spokojne, gościnne; zaangażowane w sprawy lokalnej społeczności. To tam, w spokoju wiejskiego życia, powstają najsłynniejsze dzieła poety.

Twórczość Kochanowskiego na tle epoki renesansu to połączenie tradycji antycznej z rodzimą kulturą polską. Renesans ze swoim naczelnym hasłem: Homo sum, humani nihil a me alienum puto (Jestem człowiekiem, nic co ludzkie nie jest mi obce) był okresem buntu przeciwko ideologii średniowiecza, powrotu do źródeł literatury i filozofii starożytnej i promowania humanizmu, który podkreślał wartość człowieka, jego rozum i akt tworzenia. Kochanowski, poprzez swoje utwory, wprowadził do literatury polskiej nowe formy i tematy, łącząc je z refleksją nad ludzkim życiem i miłością do ojczyzny.

Zawarte w naszym zbiorze fraszki, pieśni i treny to obok dramatu Odprawa posłów greckich i przekładu Psalmów najsławniejsze utwory Jana z Czarnolasu.

Fraszki to zbiór krótkich, często zabawnych wierszy, komentujących życie codzienne, ludzkie słabostki, miłość i politykę. W starożytności podobne formy nazywano epigramami - krótkimi, dowcipnymi utworami z zaskakującą puentą. Kochanowski, adaptując ten gatunek, nadał mu polskiego kolorytu, tworząc fraszki - wiersze lekkie i humorystyczne, ale i pełne głębokich refleksji.

Pieśni Kochanowskiego to utwory utrzymane w poważniejszym tonie. Ich korzenie również sięgają starożytnej Grecji i Rzymu, gdzie były formą liryczną, przeznaczoną do śpiewania, często o charakterze refleksyjnym lub celebracyjnym. Poruszając tematy filozoficzne, patriotyczne i miłosne, Kochanowski realizuje w swoich Pieśniach ideę carpe diem, zachęcając czytelnika do tego, by cieszył się chwilą i życiem, przy jednoczesnym nawiązaniu do tradycji antycznych.

Treny to cykl 19 elegii, które, jak wspomnieliśmy wcześniej, napisał Kochanowski po śmierci swojej córki Urszuli. Głęboko osobiste, przepełnione bólem i smutkiem utwory podejmują kwestie związane z przemijaniem, sensem życia i śmierci. Geneza trenów sięga starożytnych pieśni żałobnych, tzw. threnos, które śpiewano na pogrzebach. Kochanowski jako pierwszy stworzył w literaturze polskiej dzieło, w którym żałoba osobista staje się uniwersalną refleksją nad ludzkim losem.

Kochanowski umiera w 1584 roku w Lublinie, najprawdopodobniej w wyniku choroby. Nazywany jest "ojcem poezji polskiej" nie bez powodu - jego twórczość określiła kierunek, w którym zmierzała polska literatura przez kolejne wieki, wprowadzając nowe formy, tematy, a także kładąc fundament pod rozwój języka literackiego. Jego dzieła, choć zakorzenione w renesansowych ideałach, pozostają uniwersalne i nadal fascynują współczesnych czytelników.

Po przedwczesnej śmierci poety, jego przyjaciel, drukarz krakowski, Jan Januszowski zebraną twórczość Kochanowskiego udostępnił w 1585 roku w tomie zatytułowanym Jan Kochanowski. Zapoczątkował on wydania zbiorowe, z których najcenniejsze ujrzało światło dzienne w roku 1884 - na pamiątkę trzechsetlecia śmierci poety. To na tych właśnie wydaniach oparliśmy i my poniższy zbiór.

?

KSIĘGI PIERWSZE

1. DO GOŚCIA

Jesli darmo masz te książki,

A spełna w wacku[1] pieniążki,

Chwalę twą rzecz, gościu-bracie,

Bo nie przydziesz ku utracie;

Ale jesliś dał co z taszki[2],

Nie kupiłeś, jedno[3] fraszki.

2. NA SWOJE KSIĘGI

Nie dbają moje papiery

O przeważne[4] bohatery;

Nic u nich Mars[5], chocia srogi,

I Achilles[6] prędkonogi;

Ale śmiechy, ale żarty

Zwykły zbierać moje karty.

Pieśni, tańce i biesiady

Schadzają się do nich rady[7].

Statek[8] tych czasów nie płaci[9],

Pracą człowiek prózno traci.

Przy fraszkach mi wżdy[10] naleją,

A to wniwecz, co się śmieją.

3. O ŻYWOCIE LUDZKIM

Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,

Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;

Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy,

Prózno tu człowiek ma co mieć na pieczy.

Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,

Wszystko to minie jako polna trawa;

Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,

Wemkną nas w mieszek[11], jako czynią łątkom[12].

4. Z ANAKREONTA[13]

Ja chcę śpiewać krwawe boje,

Łuki, strzały, miecze, zbroje;

Moja lutnia - Kupidyna,

Pięknej Afrodyty syna.

Jużem był porwał bardony[14]

I nawiązał nowe strony[15];

Jużem śpiewał Meryjona

I prędkiego Sarpedona[16];

Lutnia swym zwyczajem g'woli

O miłości śpiewać woli.

Bóg was żegnaj, krwawe boje,

Nie lubią was strony moje.

5. O HANNIE

Serce mi zbiegło, a nie wiem inaczej,

Jedno do Hanny, tam bywa naraczej[17].

Tom był zakazał, by nie przyjmowała

W dom tego zbiega, owszem, wypychała.

Pójdę go szukać, lecz się i sam boję

Tam zostać. Wenus, powiedz radę swoje!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki