Fotopoezja - Aleksander Sobala

Kup ebooka

9.93 zł
8.24 zł (8,44 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZGRZEWKA

piątek, 7 lipca 2017, godz. 12:54, Courbevoie, France.

Świat mój

Świat mój wykrzywiony

Jak lustra odbicie,

Fantazją zdobiony

Zniekształca me życie.

W zwierciadle czasu

Wszystko brzmi inaczej,

Echo w gąszczu lasu

Znów nabiera znaczeń.

Brak mu realności,

Dominacja marzeń.

W swojej ułomności,

Dostarcza mi wrażeń.

Los z garbem na plecach,

Podparty kosturem,

Deptając po świecach

Otacza mnie murem.

A gdy świece zgasną

I mrok się rozleje,

Moje wizje zasną,

Wiatr prawdy zawieje.

Czy świat mój zaginie?

Czy ktoś go odnajdzie?

Dużo czasu minie,

Nim się śmiałek znajdzie.

Samotność wśród tłumu,

Cień postaci mojej,

Logika rozumu

Zamyka podwoje.

Czy Ty też to widzisz,

Co me oczy widzą?

Czy Ty ze mnie szydzisz,

Tak jak myśli szydzą?

To moje spojrzenie,

Jak wzrok bazyliszka

Zabija wrażenie,

Że świat swój odzyskam.

Okowy

czwartek, 29 czerwca 2017, godz. 07:08, Jardin des Tuileries, Paris

Niewola

Skuty kajdanami,

Z głową spuszczoną,

Siedzę za kratami

Z sylwetką skuloną.

Całe życie moje

W myślach się przewija,

Wszystkie trudy, znoje,

Czas, co nie przemija.

Zatrzymane kadry

Niczym okamgnienia,

W serce wbite zadry,

Krwotoki sumienia.

Zamrożone w czasie

Te ulotne chwile,

Które w całej krasie

Udają motyle.

Cuchnące łachmany

Kleją się do ciała.

Skrywają te rany,

Co dusza zadała.

Twarz też cała w ranach,

O ironio losu,

Schowana w kolanach,

Pozbawiona głosu,

Wykrzywiona krzykiem,

Którym cisza woła.

Cisza co swym rykiem

Zabić może zgoła.

Czy to jest twarz klauna,

Czy może Lectera?

A może twarz Fauna? ...

Obraz się zaciera.

Smutkiem zaślepiony,

Skuty łańcuchami,

Przywołuję wrony

Z mocnymi dziobami.

Niech rozedrą duszę,

Niech rozedrą ciało.

Nakarmić je muszę,

By lepiej się działo.

I tylko okowy

Po mnie pozostaną,

Jak milczenia zmowy

Sekretem się staną.

Kim jestem, kim byłem?

Jam panem herezji,

W sercu swym ukryłem

Ten tomik poezji.

Znak

sobota, 5 sierpnia 2017, godz. 15:39, Courbevoie, France

Postać wymyślona

Rozwarte ramiona

Chmury przeganiają,

Ta postać zmyślona,

Której muzy grają,

Która blaskiem swoim

Nadzieję dziś daje.

Promyk w życiu moim

Sens bytu nadaje.

Wyniesiona w górę,

Prawie pod obłoki,

Otoczona murem

Beztroski... wysokim.

Rośnie moje serce

I wzmacnia się dusza,

Nad kwiatów kobiercem

W podróż swą wyrusza.

Ciało znowu prężne,

W krwi adrenalina,

Jak wojsko zaciężne

Bitwę swą zaczynam.

Będę walczył skrycie,

Nie braknie oręża,

W tej bitwie o życie

Nadzieja zwycięża.

Sztandary wzniesione,

Trąbki sygnał grają,

A ręce zmęczone

Ciała zabierają.

Czy ja jeszcze żyję,

Czy zginąłem może?

Krew z rąk swych umyję,

Będę trwał w pokorze

I spojrzę na postać,

Co ramiona swoje

Wznosi by pozostać

Przeznaczenia wojem.

Poissy

niedziela, 1 listopada 2015, godz. 11:07, Poissy, France

Jesień życia

Te jesienne barwy

Oczy me radują,

One są jak larwy,

Ćmy się z nich wyklują.

Te nocne motyle,

Co światła szukają,

Darują mi chwile,

Które szczęście dają.

Ekscytację florą

I barwą kolorów,

Przyjmuję z pokorą,

Dokonam wyboru.

Czy barwy jesieni,

Czy koloryt wiosny?

Czy coś w życiu zmieni

Ten widok radosny?

Wiosna już minęła,

Teraz życia jesień.

Młodość już zasnęła,

Minął czas uniesień.

Spokój teraz w cenie

I trochę szaleństwa,

Ja już nic nie zmienię,

Mam tak od maleństwa.

Nie bój się jesieni,

Choć zmienna pogoda,

Barwami się mieni

I wiosny nie szkoda.

Kabaret kankanów

czwartek, 31 sierpnia 2017, godz. 20:42, Paris

Moulin Rouge

Paryski Moulin Rouge...

Czyli Młyn czerwony,

W latarń czerwonych krainie

Przez Ollera stworzony.

Jeden, osiem, osiem, dziewięć,

Taka data jego,

Kolebka kankana

I tańca różnego.

Tutaj biżuteria

Na przemian z piórami,

Dominują na scenie,

Tańczą z tancerkami.

Stroje topless w modzie,

Nogi odsłonięte,

Erotyką pachną

Tancerki ponętne.

Turyści w Paryżu

Chętnie tu zbaczają,

Mijając sex shopy,

Co młyn otaczają.

Pieczone kasztany

Zapach swój roznoszą,

Kusząc aromatem,

O konsumpcję proszą.

A gdy zmrok nadejdzie,

Neony błyskają,

Do blasku księżyca

Czerwień dolewają.

Warto stanąć twarzą

Naprzeciw legendzie,

Ikonie kabaretu,

Co jest znana wszędzie.

Łan zboża

piątek, 20 października 2017, godz. 12:12, Paris

Płatki czerwone

Czerwone płatki

Pośród zboża kłosów,

Jak kwiat dłonią matki

Przypięty do włosów.

Jak księżyc różowy,

W swojej wstydliwości,

Na tle chmur burzowych

Wzywa do miłości.

Jak rodzynek w cieście,

Co smaku dodaje,

Jak latarnia w mieście,

Co blasku nadaje.

Niczym myśl wyryta

Na białym marmurze,

Pośród kłosów żyta

Rosną także róże.

Czy tylko ja widzę

To natury piękno?

Dzisiaj tych wyszydzę,

Co przed nią nie klękną.

Czy te samochody

I te oszczędności,

Lepsze niż ogrody?

...Oazy miłości?

Miłość do natury

Życie uprzyjemni,

Ona patrząc z góry

Miłość odwzajemni.

Lasy Fontainebleau

czwartek, 21 września 2017, godz. 07:51, Noisy-sur-École

Grzybobranie

Wędruję po lesie,

Głazy rozrzucone,

Świergot ptaków niesie

Radość w moją stronę.

Runo mchem zarosło

Tworząc swe struktury,

Serce mnie poniosło

Na łono natury.

Dziwne echa brzmienie,

Ścieżki zagubione,

Drzew wysmukłe cienie

Przez słońce stworzone.

Czynny wypoczynek

To moje śniadanie,

Dziś serca ratunek

Zmienię w grzybobranie.

Jak grzyby po deszczu,

Tak emocje rosną

I co powiesz wieszczu

Na fraszkę "pod sosną"?

Stanął na mej drodze,

Naturą stworzony

Grzyb na z głazu nodze,

Rysami zdobiony.

Piękny okaz z niego,

Ząb czasu go stworzył,

Chociaż jest z kamienia,

W moim sercu ożył.

Zerwać go nie można,

On tu pozostanie,

Zima mu nie groźna,

Orkan go nie złamie.

Życie radość niesie,

A to grzybobranie

W podparyskim lesie,

W pamięci zostanie.