Florian Czarnyszewicz Los człowieka - Bartosz Bajków, Diana Maksimiuk

Kup ebooka

50.00 zł
39.99 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przypisy

Wstęp

1 M. Szumowska, Rodzina literacka Czarnyszewicza, "Głos Polski", 24 IX 1965.

2 J. Surynowa-Wyczółkowska, Czarnyszewicz żywy, "Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza", 22 VI 1968.

3 I. Staroń, P. Subocz-Białek, Nostalgiczna pieśń powrotu. O twórczości Floriana Czarnyszewicza, Kraków 2020, s. 13.

4 Ciekawy przegląd zob. K. Polechoński, "Osobliwa, pasjonująca książka przypłynęła do nas z Buenos Aires" (Głosy o Florianie Czarnyszewiczu), "Arcana" 2005, nr 1-2 (61-62), s. 140-157.

5 Relacjonując swoją wizytę w Polsce w latach sześćdziesiątych, Stanisław Pyzik pisał: "Jego praca - przepojona duchem prawdziwego i nieskłamanego patriotyzmu rodaka z rubieży, widnieje na indeksie, jest zabronioną, gdzie jego książki nie mają prawa obywatelstwa, gdzie czerwoni władcy nie pozwalają, aby czysta, zdrowa myśl, aby prawdziwe przeżycia i tęsknota za kątem rodzinnym emigranta pałającego szczerym patriotyzmem doszły do rąk młodzieży [...], by niesprawiedliwość historyczna była znaną w Polsce ludowej" (idem, Wspomnienie, "Głos Polski", 24 IX 1965). Zob. też: A.A. Reisch, Nieznany front zimnej wojny. Tajny program dystrybucji książek za żelazną kurtyną, red. M. Choma-Jusińska, Warszawa 2015, s. 268.

6 K. Masłoń, Arcydzieło, "Do Reczy. Historia" 2019, nr 4, s. 77.

7 Zob. uzupełnienie w: Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik biobibliograficzny, t. 10, red. J. Czachowska, A. Szałagan, Warszawa 2007, s. 231-232.

8 K. Polechoński, "Osobliwa, pasjonująca książka...", s. 140-157.

9 A. Buchała, Kresowy epos - "Nadberezyńcy" Floriana Czarnyszewicza [w:] Dzieje najnowsze w literaturze polskiej. Szkice o współczesnej poezji i prozie, red. A. Buchała, Warszawa 2019; J. Gizella, Ostatnie przesłanie Czarnyszewicza, "Arcana" 2013, nr 6 (114), s. 195-198; idem, Wańkowicz czytał do białego rana, "Arcana" 2011, nr 6 (102), s. 184-186; H. Gosk, Znad Berezyny do Berisso. Beletryzacja materiału autobiograficznego w prozie Floriana Czarnyszewicza [w:] eadem, A gdy to wszystko zapomnę... Szkice o polskim pisarstwie emigracyjnym XX wieku, Izabelin 1995; B. Hadaczek, W "nadberezyńskim kraju" Floriana Czarnyszewicza [w:] idem, Kresy w literaturze polskiej. Studia i szkice, Gorzów Wielkopolski 1999; J. Jarzębski, Exodus (ewolucja obrazu kresów po wojnie) [w:] idem, W Polsce czyli wszędzie, Warszawa 1992; A.S. Kowalczyk, Końcówka - Floriana Czarnyszewicza pożegnanie z Kresami [w:] Kresy w literaturze. Twórcy dwudziestowieczni, red. E. Czaplejewicz, E. Kasperski, Warszawa 1996; W. Lewandowski, Florian Czarnyszewicz (portret literacki), "Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. Studia Filologiczne" 1996, z. 40, s. 117-133; idem, Sprzed potopu. O pisarstwie Floriana Czarnyszewicza [w:] Szkice o polskich pisarzach emigracyjnych, t. 1, red. M. Kisiel, W. Wójcik, Katowice 1996; J. Szarek, Siła nadberezyńskiego ducha, "Arcana" 2015, nr 5 (125), s. 199-205; K. Uniłowski, Proza kresowa (Czarnyszewicz, Mackiewicz, Odojewski, Vincenz) [w:] Literatura emigracyjna 1939-1989, red. J. Garliński, Katowice 1996; M. Urbanowski, Kilka uwag o Polaku-katoliku w prozie Floriana Czarnyszewicza, "Arcana" 2015, nr 5 (125), s. 190-197; idem, Rok 1920 w literaturze polskiej. Zarys monograficzny, Warszawa 2020.

10 Wszystkie opublikowane przez Wydawnictwo LTW z Łomianek.

11 J. Radzymińska, Czternaście lat mroku, Kraków 1978, s. 80.

12 S. Pyzik, Wspomnienie...

13 I. Staroń, P. Subocz-Białek, Nostalgiczna pieśń..., s. 16.

14 P. Subocz-Białek, I. Staroń, Poza mapą..., s. 11-21.

15 B. Bajków, Florian Czarnyszewicz: przyczynek do biografii, "Arcana" 2017, nr 6 (138), s. 107-132.

16 I. Staroń, P. Subocz-Białek, Nostalgiczna pieśń..., s. 16-17.

17 K. Polechoński, Mińsk i Mińszczyzna w XX-wiecznej literaturze polskiej. Międzywojenne (i późniejsze) losy polskich pisarzy z Mińszczyzny, Wrocław 2021, s. 7.

18 F. Czarnyszewicz, Autor o swojej książce, "Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza", 2 XI 1963.

19 M. Czapska, Florian Czarnyszewicz (1895-1864), "Kultura" 1965, nr 1-2, s. 212.

20 A. Kożuchowski, "Zmyślenia i prawda", czyli dzieło literackie jako źródło historyczne, "Pamiętnik Literacki" 2005, z. 1, s. 5-20; A. Radomski, O użyteczności literatury dla pisania historii, "Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio F. Historia" 2004, vol. 59, s. 101-129.

21 Na charakter źródłowy zwróciła uwagę m.in. Helena Żurkowska (Czekając na lepsze jutro..., "Orzeł Biały", 16 I 1954); stwierdziła, że NadberezyńcyWicik Żywica "pomyślane zostały jako lektura dla mas, a zarazem jako pożądany w literaturze dokument regionalny".

22 Być może są dokumenty dające odpowiedzi, ale nie udało się do nich jeszcze dotrzeć. Choć przedsięwzięcie niosło za sobą duże ryzyko.

23 Zob. A. Ziółkowska-Boehm, Wokół Wańkowicza, Warszawa 2019.

24 R. Brzóska, K. Smolana, Biblioteki polonijne w krajach Ameryki Łacińskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Argentyny, "Z Badań nad Książką i Księgozbiorami Historycznymi" 2017, t. spec., s. 583-585. Przy tym warto zwrócić uwagę, że wydawany w Buenos Aires już ponad sto lat "Głos Polski" nie doczeka się monograficznego opracowania. Zapewne wiąże się to z brakiem dostępu w kraju do wszystkich roczników tego tytułu. Dlatego z uznaniem należy ocenić inicjatywę powołania (i jej wdrażanie) na UW Polonijnej Biblioteki Cyfrowej, dzięki której mamy łatwy dostęp do wielu czasopism, książek i materiałów o charakterze archiwalnym z Ameryki Łacińskiej.

25 Szerzej o polonikach w Argentynie: K. Smolana, Archiwalia polskie i polonijne w Argentynie, "Teki Archiwalne" 2009, t. 10, s. 379-392.

26 Zob. A.H. Wróbel, Materiały do bibliografii polonijnej w Argentynie, "Przegląd Polsko-Polonijny" 2012, nr 3, s. 253-277.

27 Zob. także prace zbiorcze: Dzieje Polonii w Ameryce Łacińskiej. Zbiór studiów, red. M. Kula, Wrocław 1983; Emigracja. Polonia. Ameryka Łacińska. Procesy emigracji i osadnictwa Polaków w Ameryce Łacińskiej w świadomości społecznej, red. T. Paleczny, Warszawa 1996.

28 Listy do redakcji (list Romana Mazurkiewicz), "Kultura" 1954, nr 3, s. 157.

Rozdział I. Kraj rodzinny

1 Muzeum Narodowe w Krakowie, Archiwum Józefa i Marii Czapskich (dalej: MNK), 2569, List Zofii Niezabytowskiej do Floriana Czarnyszewicza, 14 X 1953 r., b.p.

2 E. Romer, Spis ludności na terenach administrowanych przez Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich (grudzień 1919), Lwów-Warszawa 1920, s. 31. W sąsiadującym od południa powiecie mozyrskim Polaków było 4 proc. (katolików 9 proc.). Trudno przypuszczać, aby polscy urzędnicy zaniżali liczbę swoich rodaków. Z kolei badani nie mieli powodów, aby w tym niepewnym okresie koniunkturalnie wybierać polską opcję narodową. Wydaje się, że te dane mogą pokazywać rzeczywisty stan poczucia przynależności jeśli nie narodowej (zwłaszcza w przypadku Białorusinów), to etniczno-wyznaniowej. Rosyjski jednodniowy spis powszechny z 1897 r. w powiecie bobrujskim wykazał jedynie 2 proc. Polaków. Na całych ziemiach zabranych liczby te (czasem wręcz drastycznie) zaniżono. Manipulowano nimi także przy obliczeniach z 1909 r. (w związku z tzw. projektem ziemstw). Stąd oba te rosyjskie wykazy należy traktować z rezerwą. Na podstawie danych dotyczących projektu ziemstw Edward Maliszewski szacował, że w 1909 r. powiat bobrujski zamieszkiwało 16 600 Polaków stanowiących 5 proc. ludności (E. Maliszewski, Polacy i polskość na Litwie i Rusi, Warszawa 1916, s. 26). Badacz oburzał się, że część współczesnych mu etnografów i publicystów ignorowała stan polskości na Białorusi, redukując go do dworów oraz odizolowanych kolonii w swojej specyfice podobnych do osad założonych gdzieś w Ameryce lub na Syberii. Przekonywał, że na dalszych kresach związek z Kościołem katolickim oznaczał powiązanie z polskością. "Nasi, tak niestety pospolici, doktrynerzy "czystej etnografii" nic o tym wszystkiem nie wiedzą i nawet wiedzieć nie chcą. Wystarcza im fakt, że ludzie ci mówią ze sobą w domu, jak sami twierdzą "po prostemu", a więc gwarą polsko-białoruską lub białorusko-polską i że w urzędowych spisach zaliczani są do Rosjan, z poddziałką "Białorusini" - aby uznać ich za wyeliminowanych ze społeczeństwa polskiego" (ibidem, s. 12).

3 L. Wasilewski, Kresy wschodnie: Litwa i Białoruś, Podlasie i Chełmszczyzna, Galicya Wschodnia, Ukraina, Warszawa-Kraków 1917, s. 58-59.

4 W 1919 r. po spadku zaludnienia było to 29 704 mieszkańców i 57,7 proc. Żydów (E. Romer, Spis ludności na terenach..., s. 46). Wcześniej, w 1897 r. w Bobrujsku naliczono 34 336 osób - 62 proc. Żydów i 3 proc. Polaków (В. Маліноўскі, "...І будуць расчынены брамы". Гісторыя касцёлаў Бабруйска, Мiнск 2018, s. 43).

5 Podobnie został później przebudowany Brześć Litewski, gdzie ludność również musiała opuścić dotychczasowe siedziby.

6 Przewodnik po Litwie i Białejrusi, oprac. N. Rouba, Wilno 1908, s. 24.

7 Jan Krassowski (1868-1913) - wyświęcony w 1893 r. Proboszcz i dziekan w Bobrujsku w latach 1896-1898 i od 1902 r. W międzyczasie sprawował probostwo w Siebieżu, gdzie w 1901 r. ciężko zachorował. W Nadberezyńcach nosi nazwisko Krasiński. Zmarł na skutek ostrego przeziębienia. Czarnyszewicz, pisząc powieść, prawdopodobnie nie znał lub nie pamiętał jego nazwiska, gdyż później pytał o nie Zofię Niezabytowską (MNK, 2569, List Zofii Niezabytowskiej do Floriana Czarnyszewicza, 12 XII 1954 r., b.p.; zob. też: J. Fibek, Dzieje parafii i klasztorów katolickich na Białorusi, cz. 3: Archidiecezja mińsko-mohylewska, t. 2: Mohylewski obwód - w przygotowaniu).

8 Według strony parafii http://sviatynia.by/tolki-kastsyol-da-100-goddzya-kansekratsy/, dostęp 5 I 2019 r.

9 Wacław Pacewicz (1880-1945) - urodził się koło Kiejdan. Po ukończeniu Archidiecezjalnego Seminarium Duchownego w Petersburgu w 1905 r. przyjął święcenia. W latach 1905-1907 kapłan w Korzeniu, następnie w okresie 1907-1912 sprawował funkcję proboszcza w Chotajewiczach na północ od Mińska. Od 1913 r. dziekan w Bobrujsku, opuścił miasto przypuszczalnie pod koniec 1918 r. Po 1920 r. znalazł się w Bydgoszczy, został kapelanem tamtejszych kresowian - uciekinierów zza kordonu ryskiego. Kierował tam gimnazjum żeńskim. W 1935 r. wygrał na loterii pół miliona złotych. Wojnę spędził w Warszawie. Po powrocie do Bydgoszczy został 11 III 1945 r. aresztowany i następnie zamordowany w gmachu Urzędu Bezpieczeństwa. Poćwiartowane zwłoki wrzucono do Brdy.

10 Przewodnik... W 1914 r. w Bobrujsku były następujące średnie szkoły męskie: dwa ośmioletnie gimnazja (państwowe i prywatne) oraz miejska szkoła czteroklasowa (Nad Świsłoczą: kalendarz miński informacyjny na rok 1914, red. W. Dworzaczek, Mińsk 1914, s. 64). Z początkiem 1906 r. ks. Jan Breczko (12 III 1881-8 X 1964), w latach 1905-1913 wikary w Bobrujsku, otrzymał pozwolenie na nauczanie w języku polskim katolickiej katechezy w miejscowych gimnazjach (Kronika krajowa. Bobrujsk, "Kurjer Litewski", 4 (17) I 1906).

11 Do Mohylewa można było dotrzeć nieco naokoło, z przesiadką na stacji w Żłobinie, poprzez otwartą w 1902 r. linię do Mohylewa (Kolej Rysko-Orłowska). Stąd ważna rola tej stacji w walkach w 1918 r. i w latach 1919-1920, zwłaszcza że między 1915 a 1917 r. z powodów militarnych wybudowano linię Żłobin-Mozyrz.

12 Zob. www.belpost.by/company/history/kolosov-o-pochte/mogilev-pochta-page, dostęp 23 I 2019 r.

13 Relacja Feliksa Karola Czarnyszewicza/Felixa Carola Blancha (nagranie dźwiękowe w zbiorach Aleksandra Czernuszewicza), grudzień 1969 (dalej: Relacja F.K. Czarnyszewicza). Nazwisko "Czarnyszewicz" cyrylicą zapisywano jako "Czernyszewicz" (Чернышевич - po rosyjsku czarny to черный), a nawet "Czernuszewicz" (Чернушевич), przekształcając łacińskie "y" na rosyjskie "u". O szosie do Mohylewa Feliks wspominał: "It was paved highway and graded and it was beautifully straight".

14 F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy, Lublin 1991, s. 63, 468.

15 "Bobruysk was the first radio tower that was built here with a financing of Mr. Morgan from New York or America" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

16 G. Nowik, Zanim złamano "Enigmę". Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918-1920, Warszawa 2004, s. 108, 192. 19 XI 1918 r. z warszawskiej Cytadeli Sroka nadał depesze notyfikujące powstanie niezależnego państwa polskiego.

17 Zob. www.sb.by/articles/v-poiskakh-utrachennogo-340.html, dostęp 23 I 2019 r.

18 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 6, red. F. Sulimierski, B. Chlebowski, W. Walewski, Warszawa 1885, s. 471.

19 Według spisu powszechnego z 1897 r. powiat o wielkości 12 200 km kw. zamieszkiwało 255 935 osób (W. Wakar, Rozwój terytorialny narodowości polskiej, cz. 3: Statystyka narodowościowa kresów wschodnich, Kielce 1917). Według szacunków z 1909 r. zanotowano wzrost liczby ludności do 334 982 (i gęstości zaludnienia do 27 osób/km kw.).

Rozdział II. Lata dzieciństwa z bratem Feliksem

1 B. Bajków, Florian Czarnyszewicz: przyczynek do biografii..., s. 135; Litewskie Centralne Archiwum Państwowe w Wilnie (dalej: LCVA), f. 89, a. 1, b. 924, Życiorys, 1 VII 1921 r., b.p.; LCVA, f. 89, a. 6, b. 45, Karta policyjna Floriana Czarnyszewicza, k. 110 (kartę zupełnie przypadkowo znalazł - alfabetycznie powinna znajdować się w innym miejscu - i udostępnił Michał Butkiewicz); MNK, 2570, Brudnopis listu Floriana Czarnyszewicza do Eweliny Żółtowskiej, b.d., b.p. (Żółtowska fragmenty tego listu przytacza w artykule Krwawy żywot Floriana Czarnyszewicza, "Merkuriusz Polski" 1957, nr 10/11 (90/91), s. 19-20); List Wacława Żychowicza do Heleny Gładkowskiej, 29 V 1984 r. (załącznik do pracy magisterskiej Heleny Gładkowskiej pt. Czarnyszewicz i jego twórczość. Zarys monograficzny, Londyn 1986, w zbiorach Biblioteki Polskiej POSK w Londynie, Archiwum Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie, RPS/1042, dalej: Praca magisterska H. Gładkowskiej). Przez wiele lat w polskich słownikach figurował rok urodzenia 1895, podawany za Marią Czapską. O tej kwestii będzie jeszcze kilkukrotnie mowa.

2 Relacja F.K. Czarnyszewicza.

3 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 8, red. B. Chlebowski, W. Walewski, Warszawa 1887, s. 95. Słownik wymienia obie rzeczki (Pieresopnię i Pieresiekę dł. 10 wiorst) oraz wieś Pieresopnię: siedem osad i młyn. Obecnie strumień Pieriesopnia zwany jest Pieriesopieńką.

4 Te i inne odległości wyliczono na podstawie programu Google Earth.

5 "My brother, in his book he refers to as "Rogi"" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

6 Ibidem. Pewnie nie jest już możliwe do ustalenia, czy te informacje pochodzą wprost z pamięci Feliksa, na podstawie rodzinnego przekazu, czy też korzystał on z książki brata Floriana ("I've been trying to get out of my brother's books"). Możliwe, że bracia rozmawiali o tym podczas spotkania w 1950 r. Feliks mógł wtedy zapytać Floriana, czy podany w Nadberezyńcach rok przybycia ich dziadka i miejsce pochodzenia są zgodne z prawdą historyczną. Ponadto Feliks w swoich wspomnieniach stwierdził, że jego dziadek przywędrował z południa, od strony Ukrainy, gdzie pozostał jego brat Jan.

7 Według danych zawartych na profilu Felixa Carola Blancha (Czarnyszewicza), przypuszczalnie opartych na informacjach, które przekazał lub pozostawił po sobie (https://www.geni.com, dostęp 20 V 2017 r.).

8 W rosyjskim spisie szlachty z guberni mińskiej z 1903 r. znajduje się zapis o potwierdzeniu w 1859 r. szlachectwa przez ród Czarnyszewiczów (Алфавитный список дворянским родам Минской губернии, Минск 1903, s. 119). Jeśli jednak dziadek Floriana i Feliksa przywędrował do Tuczów znad Dniepru, to chyba trzeba szukać innego źródła. Nazwisko "Czarnuszewicz" figuruje na liście szlachty guberni mohylewskiej (Алфавитный список дворянских родов, внесенных в родословные дворянские книги Могилевской губернии, Могилев 1908, s. 5; lub poprawiona wersja z 1909, s. 5). W obu przypadkach rody zostały zaliczone do księgi (kategorii) pierwszej (ich dowody szlachectwa nie sięgały dalej niż sto lat wstecz od wydanej w 1785 r. Hramoty Katarzyny II albo uzyskali szlachectwo później z osobistego nadania panującego). Zob. także: Spis szlachty wylegitymowanej w guberniach grodzieńskiej, mińskiej, mohylewskiej, smoleńskiej i witebskiej, oprac. S. Dumin, S. Górzyński, Warszawa 1992, s. VI, 16. Możliwe też, że przodkowie Floriana pochodzili z gałęzi rodu uznanej przez carskie władze za tzw. jednodworców (wolnych chłopów), wobec czego powyższa analiza w ogóle ich nie dotyczy.

9 Relacja F.K. Czarnyszewicza. Wydaje się, że Feliks pomylił jednostki miary, bo to stanowczo zbyt duży obszar. Florian na początku książki Nadberezyńcy napisał, że chutor liczył trzy włóki, czyli około 54 ha (F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 5). Ojciec przyszłego pisarza i publicysty Michała Kryspina Pawlikowskiego (o którym później będzie mowa), uchodzący za bogacza, dysponował majątkiem wynoszącym około 1000 ha (Nad Świsłoczą..., s. 100). Po latach jego syn jednak twierdził, że duże dochody umożliwiające jego rodzinie dostatnie życie pochodziły z działalności adwokackiej ojca (MNK, 2569, List Michała Kryspina Pawlikowskiego do Floriana Czarnyszewicza, 4 X 1953 r., b.p.).

10 Feliks wspomniał, że jego dziadek wziął ślub w wieku około 35 lat (Relacja F.K. Czarnyszewicza). W 1921 r. Florian Czarnyszewicz podał, że jego rodzice mieli wtedy po 50 lat (LCVA, f. 89, a. 1, b. 924, Życiorys, 1 VII 1921 r., b.p.).

11 Zob. https://www.geni.com, dostęp 20 V 2017 r. Babcia chłopców rzadko się odzywała: "I hardly even remember her saying it. She was so quiet" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

12 Wszystkie imiona sióstr swojego ojca Feliks podał w relacji (Relacja F.K. Czarnyszewicza). Dorota to zapewne pierwowzór książkowej cioci Hani, która pierwsza wyszła za mąż i w czasach późniejszego dzieciństwa Floriana nie mieszkała już w Tuczach.

13 Według danych z https://www.geni.com (dostęp 20 V 2017 r.) imiona stryjów Feliksa to Mikołaj i Jan. Spis właścicieli ziemskich mińskiej guberni wyraźnie jednak wymienia Mikołaja Ksawerewicza i Justyna Ksawerewicza, co notabene poprzez ojcostwo dodatkowo potwierdza imię dziadka (Д. Дрозд, Землевладельцы Минской губернии 1900-1917: справочник, Минск 2013, s. 588). Prawdopodobnie potomkowie Feliksa pomylili się, ponieważ Justyn miał syna o imieniu Jan, a Ksawery (dziadek Floriana i Feliksa) tak samo nazywającego się brata. W Nadberezyńcach natomiast Franciszek nosi książkowe imię Jan. Wrócimy do imion stryjów i do nich samych w dalszej części książki. W bobrujskiej księdze metrykalnej znajduje się zapis o chrzcie 29 VI 1898 r. niemowlęcia o imieniu Adam, dziecka Kazimierza i Anieli Czerniszewicz. Jednym ze świadków był Iwan (Jan) Czerniszewicz (Narodowe Historyczne Archiwum Białorusi (dalej: NIAB) w Mińsku, Księga metrykalna kościoła w Bobrujsku (urodzonych 1898-1902), poz. 111).

14 Archiwum Biblioteki Polskiej im. Ignacego Domeyki w Buenos Aires, Akta Floriana Czarnyszewicza, 1, Akt zgonu, [1964], b.p.; Karta imigracyjna Feliksa C. Blancha - Brasil, Cart?es de Imigraç?o, 1900-1965 (www.familysearch.org). Zob. też zapis na temat ślubu Floriana Czarnyszewicza ze Stanisławą Płosko (NIAB w Grodnie, Księga metrykalna kościoła w Wojstomiu (ślubnych 1922 r.), poz. 27).

15 Imiona i daty urodzeń kolejno: Feliks - Indeks Zgonów w USA wg Ubezpieczenia Społecznego (SSDI); Karta imigracyjna Feliksa C. Blancha - Brasil, Cart?es de Imigraç?o, 1900-1965 (www.familysearch.org); New Jersey Death Index 1987, s. 89 (www.newjerseydeathindex.com). Data roczna także z grobu (www.findagrave.com, dostęp 27 XI 2019 r.). Zdaniem jego synowej rok urodzenia nie jest pewny, ponieważ Feliks sam nie był co do niego przekonany (wyrazy podziękowania za e-mail Sandry Blancha, synowej Feliksa, do Aleksieja Czernuszewicza, prawnuka Bernarda, 29 XI 2011 r., który udostępniła kuzynka adresata Anna Dombrowska); Bernard - Zbiory Aleksandra Czernuszewicza, Poświadczenie o ślubie wystawione 11 X 1963 r.; Orzeczenie Ludowego Sądu Bobrujskiego Rejonu, 15 VI 1964 r.; Pismo KGB USRS, 20 II 1964 r.; Zbiory Swietłany Grażul, Pismo KGB USRSz 19 I 1998 r.; Stanisław - data z grobu - może była to końcówka roku albo jednak brat urodził się w 1904 r., bo w 1964 r. Florian pisał do Miłosza, że siostra jest o dziesięć lat młodsza od Stanisława (Beinecke Rare Book & Manuscript Library, New Haven (dalej: Beinecke Library), b. 12, f. 213-214; List Floriana Czarnyszewicza do Czesława Miłosza, 19 V 1964 r., b.p.; fragmenty listu zob. P. Bem, Los pasierbów i niewiedza Jerzego Giedroycia, "Zeszyty Literackie" 2015, nr 1/129, s. 211-214); Wiktoria - List Floriana Czarnyszewicza do Marii Czapskiej, 20 V 1953 r. [w:] D. Maksimiuk, Listy Floriana Czarnyszewicza do Marii Czapskiej, "Arcana" 2015, nr 5 (125), s. 175; Relacja F.K. Czarnyszewicza.

16 Według Feliksa matka była prawdopodobnie kimś w rodzaju polskiej mużyczki ("There was no question her being Polish [...] my mother was supposedly to be was quite a muzhik"), co chyba jednak jest pewnym przerysowaniem (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

17 Archiwum domowe Melchiora Wańkowicza (dalej: AdMW), List Floriana Czarnyszewicza do Melchiora Wańkowicza, 4 V 1948 r. Czarnyszewicz wymienił Smolarnię, Iwanówkę oraz Płoskę jako zaścianki zlikwidowane (zastąpione folwarkami) przez właściciela sąsiedniego dworu w Niesiecie (Niesiacie). Jego zdaniem był nim gospodarujący na najlepszej ziemi w okolicy Pawlikowski, który ożenił się z Rosjanką i wyrzekł się polskości (Biblioteka Kórnicka PAN, 14243, List Floriana Czarnyszewicza do Jędrzeja Giertycha, 10 I 1950 r., k. 334). Według dokumentu z epoki (Nad Świsłoczą..., s. 115) dobra w Niesiecie o wielkości 4223 ha należały do Białorusina lub Rosjanina Jana Pawlikowskiego. W swojej biograficznej powieści przywołał tę postać Michał Kryspin Pawlikowski, dla którego Jan był dalszym stryjem (synem brata dziadka), z którym rodzina nie utrzymywała kontaktów z powodu wychowania w religii prawosławnej i zawartego ślubu z Rosjanką (M.K. Pawlikowski, Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego, Łomianki 2010, s. 162-164).

18 MNK, 2570, Kopia listu Floriana Czarnyszewicza do Zofii Niezabytowskiej, 30 VII 1953 r., b.p.

19 "I think I was favored in mother's eyes" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

20 W 1909 r. w jedynym gospodarstwie w Tuczach mieszkało dziesięć (zapewne dorosłych) osób (В. Ярмолович, Список населенных мест Минской губернии, Минск 1909, s. 203).

21 Opinia o surowości Franciszka pozostała też w pamięci wnuczki Bernarda Ireny Rewy (Relacja Ireny Rewy).

22 "I like my Florian brother very much. [...] he was my favorite brother" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

23 Według Feliksa był wręcz niemiły, nieprzyjemny (ibidem).

24 Relacja Ireny Rewy.

25 Ibidem; Relacja Reginy Kazeko.

26 Relacja F.K. Czarnyszewicza.

27 "My father didn't go to any formal school education" (ibidem).

28 Ibidem. Być może za lekturę służył wydawany w Petersburgu polskojęzyczny tygodnik "Kraj". Dzięki ukazowi tolerancyjnemu z 30 IV 1905 r. w Wilnie od 14 września wychodził "Kurjer Litewski".

29 Przewodnik..., s. 89. Zob. także: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 15, cz. 2, red. B. Chlebowski, J. Krzywicki, Warszawa 1902, s. 84.

30 А. Локотко, Е. Морозов, О. Изотова, О. Князева, Туристическая мозаика Беларуси, Минск 2011, s. 617.

31 F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 21.

32 "I know he joined me sometime later. [...] my brother Florian he was now going to another school in Klichev while I was already in a high school in Bobruysk" (Relacja F.K. Czarnyszewicza). Te daty zatarły się w pamięci Feliksa. W różnych relacjach nieco je zmieniał. Nie jest też jasne, dlaczego uważał Floriana za młodszego aż o 2,5 roku. To może sugerować, że Feliks urodził się jednak rok wcześniej, w 1898 r. (patrz rozdział II przypis 15).

33 Ibidem.

34 "[...] there were 3 big pine trees" (ibidem). W powieści były to "trzy potężne dęby" (F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 5). Jeśli Feliks się nie pomylił, to niewykluczone, że Florian celowo dokonał takiej zmiany, chcąc nadać tym drzewom sens metaforyczny. Na temat tych dębów oraz o szczegółowym opisie chutoru ciekawe rozważania w pracy: P. Subocz-Białek, I. Staroń, Poza mapą..., s. 112.

35 Relacja F.K. Czarnyszewicza.

36 "You can imagine why communists of that day had a beautiful ground to work" (ibidem). W tym świetle ciekawie prezentują się wyniki wyborów do Zgromadzenia Ustawodawczego Rosji w listopadzie 1917 r. W gubernii mińskiej (i nieokupowanych przez Niemców fragmentach wileńskiej i kowieńskiej) bolszewików poparło aż 63 proc. głosujących (O.H. Radkey, Russia Goes to the Polls. The Election to the All-Russian Constituent Assembly, 1917, Ithaca-London 1989, s. 148). Podobnie było w innych dużych miastach, ale w skali państwa zwyciężyli eserowcy. W styczniu 1918 r. bolszewicy przerwali pierwsze obrady i rozpędzili Zgromadzenie.

37 Z. Szczerek, Pożeranie Białorusi, "Polityka" 2019, nr 2.

38 Feliks kojarzy tę datę w powiązaniu z niedługo później dostarczoną informacją o zatonięciu "Titanica" w 1912 r. A cała sprawa zaczęła się w roku pojawienia się komety Halleya, czyli w 1910 (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

39 Ten drugi powód wymienia Feliks: "Landlord begins to worry now [...] we've been living there too many years and that we have a right now to claim ownership to a certain degree or forcing to sell the place to us" (ibidem).

40 Sonia, albo wcześniej zamężna Dorota, wyszła za mąż za Suszyckiego i mieszkała w Michałowce. Chutor znajduje się około 8 km na południe od Bacewicz (Relacja Ireny Rewy).

41 MNK, 2570, Kopia listu Floriana Czarnyszewicza do Zofii Niezabytowskiej, 30 VII 1953 r., b.p.; Biblioteka Kórnicka PAN, 14243, List Floriana Czarnyszewicza do Jędrzeja Giertycha, 10 I 1950 r., k. 333. W liście do Wańkowicza Czarnyszewicz podał, że prawdziwa Smolarnia znajdowała się tam, "gdzie stykają się trzy powiaty: ihumeński, bobrujski i bychowski". Tym samym zdradził Wańkowiczowi niemal dokładne położenie Przesieki, choć nie podał jej nazwy (AdMW, List Floriana Czarnyszewicza do Melchiora Wańkowicza, 4 V 1948 r.).

42 Karol Niezabytowski (1865-1952) - ziemianin, właściciel dóbr bacewickich pod Bobrujskiem. W gimnazjum w Wilnie przez rok chodził do tej samej klasy co Józef i Bronisław Piłsudscy. Po ukończeniu uniwersytetu w Petersburgu działał w Mińskim Towarzystwie Rolniczym. Od 1897 r. sędzia pokoju w Bobrujsku. W latach 1911-1912 sprawował mandat członka rosyjskiej izby wyższej - Rady Państwa. W 1919 r. zabiegał o ustanowienie granicy na Dnieprze (rozmowa z reprezentantem misji amerykańskiej, kpt. Robertem C. Fosterem). Po traktacie ryskim gospodarował majątkiem żony w Chotowie koło granicy w Stołpcach oraz swoim na Grodzieńszczyźnie. Po 1926 r. aktywny w środowisku ziemian, które w Nieświeżu zawarło polityczny sojusz z Piłsudskim. Minister rolnictwa w latach 1926-1930 i senator (1928-1930). Po wojnie w skromnych warunkach dożył swoich dni w Wielkiej Brytanii. Z pięciorga jego dzieci obaj synowie umarli jako nastolatkowie w 1916 i 1920 r.

43 Według Feliksa odległość była ta sama: 7 mil. Być może wynikało to z ówczesnej przejezdności przez lasy i rzekę Olsę albo Feliks się mylił (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

44 F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 48.

45 "[...] one road coming towards to another village and seven homes was all on one side" (Relacja F.K. Czarnyszewicza). O siedmiu domach i siedemdziesięciu ośmiu mieszkańcach w 1909 r. pisał: В. Ярмолович, Список населенных мест..., s. 151.

46 "We were buying this property. The very last one in the line here and it was a little bit wider than these others" (Relacja F.K. Czarnyszewicza). O gospodarstwie na skraju zaścianka pisał też Florian w powieści: "Zagroda Bałaszewiczów znajdowała się na drugim końcu" (F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 49), "[...] wraz z resztą osób przyglądających się ćwiczeniom rekrutów za Bałaszewiczową skrajną siedzibą" (ibidem, s. 313). Z przekazu rodzinnego zapamiętała to tak wnuczka Bernarda: "Еще мама говорила что дом бабушки был в лесу Пересеки крайний. Она туда бегала подростком с дочкой Стася Реней" (Relacja Ireny Rewy). Być może dotyczy to jednak sytuacji już po przeprowadzce do Ubołotji, gdzie dom także miał znaleźć się na skraju, o czym dalej.

47 Wizja lokalna w terenie (29 III 2019 r.), w połączeniu z sowieckimi mapami z 1929 i 1937 r., pozwala domniemywać, że dom Czarnyszewiczów znajdował się 150-200 m na zachód od cmentarza.

48 В. Ярмолович, Список населенных мест..., s. 151. W 1909 r. zamieszkana przez trzydzieści dwie osoby. Obecnie w tym miejscu stoją dwie stare chaty.

49 Według mapy z serwisu www.mapywig.org (dostęp 1 XI 2018 r.) Apolinarowo też składało się z odrębnych zabudowań. Taki układ cechował typowo (po)szlachecką okolicę.

50 Wszystkie te nazwiska pojawiają się na liście "Ofiar politycznego terroru w ZSRR" zamieszczonej na stronie Stowarzyszenia Memoriał (http://lists.memo.ru, dostęp 1 XI 2018 r.). O mieszkającym w Przesiece drugim wujku i jego dzieciach wspomina Feliks, m.in. nawiązując do ich przytyków na tle występujących między nimi różnic językowych: "I had some cousins in this little village, my uncle's children. But boys, they laughed at me with the other rest of the kids. They were making fun of me and speaking the way I was. They were speaking purely this broken upper Whiterussian where I had a mixture of Russian and Polish and White Russian and I was already talking different than they were" (Relacja F.K. Czarnyszewicza). Potwierdzeniem faktu, że po przeprowadzce z Tuczów w Przesiece mieszkał także inny brat Franciszka, jest ogólna informacja zamieszczona przez Floriana w liście do Wańkowicza, że w rodzinnej wsi zostawił stryjów (AdMW, List Floriana Czarnyszewicza do Melchiora Wańkowicza, 4 V 1948 r.).

51 Nazwiska Kaweckich, Umeckich, Danowskich, Jabłońskich i Czarnyszewiczów są znane potomkom Stańczyków, do dziś mieszkającym w okolicy i również mającym swoich przodków pochowanych na przesieckim cmentarzu (Rozmowa na cmentarzu z m.in. Tamarą Bagun, 29 III 2019 r.). Matką Tamary była Piotra Jakimowiec (1931-2018). Jej rodzice to Antoni Stańczyk z Przesieki i Michalina Umecka z Apolinarowa, córka Jana i Kazimiery (informacje uzyskane od Tamary Bagun dzięki pomocy Aleny Liaszkiewicz). Wszystkie podane wyżej nazwiska Piotrusia wymieniła w artykule w lokalnej gazecie (З гаючых крыніц напіцца, "Сцяг саветаў", 10 XII 2005).

52 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 1, red. F. Sulimierski, B. Chlebowski, W. Walewski, Warszawa 1880, s. 230.

53 Przypuszczenie to właściwie całkowicie potwierdza list do Wańkowicza (AdMW, List Floriana Czarnyszewicza do Melchiora Wańkowicza, 4 V 1948 r.).

54 F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy..., s. 52.

55 Relacja Stanisława Kaweckiego.

56 Relacja Szymona Danowskiego.

57 Relacja F.K. Czarnyszewicza.

58 Czarnyszewicz napisał słynnemu reportażyście, że najpierw (w Tuczach?) ich parafią była Świsłocz nad Berezyną, a potem Grobowice w powiecie bychowskim (AdMW, List Floriana Czarnyszewicza do Melchiora Wańkowicza, 4 V 1948 r.). Jednak według Jerzego Żurawowicza jego babcia mieszkała w Grzybowcu, a to właśnie tam znajdowała się katolicka świątynia. Na polskiej mapie z 1934 r., ale też sowieckiej z 1929 r., miejscowość z kościołem podpisano jako Grabowiec (Грабовец). Współczesna nazwa administracyjna to Грибовец (po białorusku Грыбавец).

59 Wypowiedź Jerzego Żurawowicza zamieszczona w artykule T. Siedlar-Kołyszko, Ani Krowy ani kościoła, www.dom-polski.org/pl/%E2%80%9Eni-korovy-ni-kostyola%E2%80%9D, dostęp 1 VI 2019 r.

60 Relacja Jerzego Żurawowicza.

61 Д. Дрозд, Землевладельцы Минской..., s. 588-589. Spis sugeruje, że w okolicy mogli też mieszkać dalsi krewni.

62 Księga chrztów zawiera zapis o udzieleniu Witalisowi tego sakramentu 20 II 1899 r. w kościele katolickim w Świsłoczy. Rodzicami jego byli Justyn i Maria (z domu Żarkiewicz) Czernuszewicze, zamieszkali w świsłockiej parafii w zaścianku, którego nazwa (Присткаич?, Притсаич?) jest nieczytelna (NIAB w Mińsku, Księga metrykalna kościoła w Świsłoczy [urodzonych w 1899 r.], poz. 16). Według danych Memoriału w Przesiece urodziło się dwóch synów Justyna Czernuszewicza: mieszkający w Apolinarowie kołchoźnik Jan - rocznik 1903 i młodszy o siedem lat Wacław - dyrektor szkoły w Obczy koła Hreska, niedaleko Słucka (http://lists.memo.ru, dostęp 1 XI 2018 r.). Córką Justyna i Marii była urodzona 8 VI 1905 r. w Przesiece Arszula. Jej wnukowie mieszkają w Bobrujsku (Relacja Żanny Kurilczik dla Wiktora Czernuszewicza na podstawie świadectwa urodzenia Arszuli i świadectwa jej ślubu z Janem Czernuszewiczem, synem Jana - może był to bratanek Ksawerego - który poległ w Nowym Piekutowie koło Białegostoku 9 VIII 1944 r.).

63 Relacja F.K. Czarnyszewicza.

64 "I always find myself in hot water. [...] I know my brother Florian would never had done such a thing" (ibidem). Do bobrujskiego gimnazjum uczęszczał urodzony w tym samym co Feliks roku przyszły pisarz Sergiusz Piasecki (B. Bajków, D. Maksimiuk, Nieznane dokumenty do biografii autora Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy, "Arcana" 2019, nr 6 (150), s. 155-160).

65 Zamach na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga miał miejsce 28 VI 1914 r. W innym fragmencie relacji, kiedy Feliks opisuje swój pierwszy dzień po wpuszczeniu do USA, mówi, że była to niedziela w czerwcu lub lipcu: "It was Sunday morning June or July somewhere here I have landed in Clifton Heights [dzielnica Filadelfii]" (Relacja F.K. Czarnyszewicza).

66 Ibidem. W innym miejscu swojej relacji podał, że były to dwa tygodnie.

67 Ibidem. Pisała o tym też Megan Smolenyak (www.huffingtonpost.com/megan-smolenyak-smolenyak/ive-got-a-crush-on-steven_b_797988.html, dostęp 30 I 2019 r.). Zdaniem Feliksa był to ostatni rejs tego statku, ponieważ został on przez Amerykanów internowany. W rzeczywistości w swoją ostatnią podróż pasażerską z Hamburga do Nowego Jorku "President Lincoln" wyruszył w następnym miesiącu, choć co do dat tego rejsu występują w źródłach rozbieżności (według strony www.wrecksite.eu/wreck.aspx?30967, dostęp 30 I 2019 r., wypłynął 20 VII 1914 r., a przypłynął już po sześciu dniach; według strony www.theshipslist.com/ships/descriptions/ShipsP-Q.shtml, dostęp 30 I 2019 r., rejs trwał w dniach 25 VII - 5 VIII 1914 r.; według strony www.libertyellisfoundation.org, dostęp 31 I 2019 r., podróż zakończył 5 VIII 1914 r.). Internowany okręt po trzech latach oficjalnie został przejęty przez US Navy jako transportowiec, a 31 V 1918 r. zatonął po trafieniu torpedami z niemieckiego U-Boota. Gdyby Feliks rzeczywiście brał udział w ostatnim rejsie w lipcu-sierpniu, cała opowiedziana przez niego historia pięknie by się złożyła. Jednak zgodnie z "List or Manifest of Alien Passengers for the United States Immigration Officer at Port of Arrival" (www.stevemorse.org, dostęp 31 I 2019 r.) pewne jest, że przypłynął do USA 23 VI 1914 r. jako Filix Czernerzewitz, syn Franciszka, urodzony w Bobrujsku w Rosji, lat 18, wzrostu około 165 cm (5 stóp i 5 cali), rubryka zawód przesłonięta stemplem o wysłaniu do szpitala. Według informacji ze strony www.ancestry.com z Hamburga wypłynął 13 VI 1914 r. jako Felix Czerneszewitz, zawód stolarz (Tischler), narodowość polska. Po dotarciu nazwisko przepisano jako Czernerzewitz.

68 "I was taught we were Poles" (Relacja F.K. Czarnyszewicza). Język polski wymienił także w amerykańskich spisach powszechnych z 1930 i 1940 r., jako swój pierwszy język (ten, którym mówiono w domu jego rodziców).

69 Feliks spostrzegł, że okolice Kliczewa znajdują się niemal dokładnie w połowie drogi między Warszawą a Moskwą. Zaznaczył ten dystans na mapie, pokazując synowi (ibidem). Prawdopodobnie to ta mapa zachowała się w zbiorach rodziny i została udostępniona w serwisie https://www.geni.com (dostęp 20 V 2017 r.). Polacy, których poznał na początku pobytu w USA, nie spodobali się mu "[...] they introduced me to some of the Polish people but somehow again they didn't just appealed to me". Byli zbyt staroświeccy i nieatrakcyjni wobec tego, do czego już aspirował (ibidem).

70 Feliks porównał likwidację pańszczyzny i uwłaszczenie w Rosji do zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych (ibidem).

71 Ibidem.

72 "Naša Niwa"/"Наша Ніва", 7 IV 1911. Białoruskie czasopismo z Wilna, ukazywało się jednocześnie w dwóch alfabetach dostosowanych do tego języka: w cyrylicy oraz w alfabecie łacińskim, który w 1911 r. stosował jeszcze literę "w", a nie "v".

73 Syn ziemi kresowej, "Głos Polski", 24 IX 1965. Autor niepodany, redaktorem naczelnym tygodnika był wówczas Roman Dąbrowski.

74 W tym czasie "Nasza Niwa" wydrukowała kilkanaście wierszy autorstwa "F. Czernyszewicza".

75 Poza tym dyplom ukończenia gimnazjum skracał okres czynnej służby wojskowej dla ochotników do 1,5 roku (M. Kopczyński, Wielka transformacja. Badania nad uwarstwieniem społecznym i standardem życia w Królestwie Polskim 1866-1913 w świetle pomiarów antropometrycznych poborowych, Warszawa 2006, s. 46-47).

76 "Mam cztery klasy szkoły średniej w Bobrujsku" (Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie [dalej: ML], 4729, List Floriana Czarnyszewicza do Marii Czapskiej, 14 V 1964 r., k. 52). O przerwaniu nauki "w czwartej średniej "Gorodskoje Uczyliszcze"" pisał Radzymińskiej (ML, 2545, t. 3, List Floriana Czarnyszewicza do Józefy Radzymińskiej, 26 XI 1956 r., k. 44). W liście do Eweliny Żółtowskiej pisał: "Uczyłem się w szkołach ruskich, przerywając naukę w czwartej średniej Bobrujskiej Gorodskoje Uczyliszcze (?)" (MNK, 2570, Brudnopis listu Floriana Czarnyszewicza do Eweliny Żółtowskiej, b.d., b.p.). Żółtowska w swoim artykule (Krwawy żywot..., s. 19) zapisała to tak: "W 1914 r. musiał przerwać naukę w czwartej klasie szkoły średniej". Nie wiadomo, czy (w odróżnieniu od brudnopisu) oryginał listu od Czarnyszewicza zawierał taką informację, czy to tylko interpretacja autorki.

77 Według strony https://bobr.by/city/social/education/2213 (dostęp 30 I 2019 r.) mieściła się tam "Городское мужское 4-классное училище" (czteroklasowa męska szkoła średnia). Budynek zachował się do czasów obecnych (Улицы, парки и скверы: Из истории улиц Бобруйска, red. O.W. Mitkiewicz, Bobrujsk 2017, s. 15).

78 Temat "pójścia na księdza" przewija się w Nadberezyńcach. Tadeusz Jarocki, chargé d'affaires poselstwa II RP w Buenos Aires, twierdził, że Czarnyszewicz rozpoczął studia w seminarium duchownym, które musiał przerwać z uwagi na rewolucję (Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce, Kolekcja osobowa nr 154, 185, Pismo Poselstwa RP w Buenos Aires do Poselstwa RP w Meksyku, 26 VII 1943 r., b.p.). Gdyby rzeczywiście tak było, to Czarnyszewicz powinien trafić do seminarium w Petersburgu. Trudno sobie wyobrazić, że takim epizodem ze swojego życia nie podzieliłby się nawet z Marią Czapską. Wydaje się, że Jarocki nie otrzymał tej informacji od samego zainteresowanego, ale np. zasłyszał ją od jakichś pośredników bądź sam sobie dopowiedział.

79 Ze względu na wiek Floriana jego edukacji w szkole średniej bardziej odpowiadałby okres 1911/12-1915/16. Do ustalenia pozostaje, czy tak jak gimnazja w Mińsku i Bobrujsku (zob. B. Bajków, D. Maksimiuk, Nieznane dokumenty do biografii..., s. 157), również bobrujskie "gorodskoje ucziliszcze" około 1916 r. zostało ewakuowane, a także czy Czarnyszewicz został absolwentem tej placówki. Można mieć co do tego wątpliwości, w aktach policyjnych mowa jest bowiem tylko o szkole ludowej (LCVA, f. 89, a. 1, b. 924, Życiorys, 1 VII 1921 r., b.p.; LCVA, f. 89, a. 6, b. 45, Karta policyjna Floriana Czarnyszewicza, k. 110). Odnotowano jego średnią znajomość języka rosyjskiego w mowie i piśmie.

Wstęp

"Jest to człowiek bliski i pełen uroku! Dyskretny, nieco nieśmiały, choć jednocześnie mocny w wierze w swój samorodny talent i w sprawy, które wypowiada. Jest zacny do szpiku kości, jest bogato wyposażony w inteligencję serca i w niezwykłą wrażliwość lingwistyczną. Marzyciel, idealista - "człowiek niedzisiejszy". Jakże sercu miły - Czarnyszewicz!"1 Tak w czasie teraźniejszym, choć już rok po śmierci, pisała o jednym z emigracyjnych pisarzy bliska mu Maria Szumowska. Inna z jego przyjaciółek, Janina Surynowa-Wyczółkowska, odnotowała z kolei: "Nie pamiętam, kto powiedział, że człowiek delikatny nie potrzebuje znajomości form towarzyskich ani tzw. "dobrego wychowania". To można było zastosować do Czarnyszewicza. Mógł służyć za wzór niejednemu emigracyjnemu inteligentowi w prowadzeniu dyskusji. Nigdy nie zacietrzewiony ani chamski, a zawsze mocno broniący swoich przekonań religijnych i patriotycznych"2. Dotychczas pochylający się nad dziełem Czarnyszewicza badacze dość rzadko cytowali słowa charakteryzujące samego autora. Bardzo często natomiast przywoływali piękne i wymowne słowa traktujące o jego twórczości3. Być może dlatego, że padły z ust ludzi cieszących się ogromnym autorytetem. W gronie osób zauroczonych pisarstwem Czarnyszewicza czy z uznaniem wyrażających się o jego pracy literackiej znajdujemy bowiem Czesława Miłosza, Melchiora Wańkowicza, Michała Kryspina Pawlikowskiego, Marię Czapską i jej brata Józefa oraz Jerzego Giedroycia4. Sam Czarnyszewicz, człowiek prosty i skromny, nie byłby zapewne tym zasmucony. Dziwi jednak, że po wielu latach zachwytów nad jego spuścizną nie poświęcono więcej uwagi osobie pisarza, tym bardziej że jego życiorys jak soczewka skupia w sobie ogromne doświadczenie Polaków zmuszonych do życia na obczyźnie.

Czarnyszewicz zasłynął na emigracji dzięki swojej fascynującej powieści Nadberezyńcy, która ukazała się drukiem w 1942 r. w Buenos Aires. Zasłynął na emigracji, gdyż reżim, który po drugiej wojnie światowej zainstalował się nad Wisłą, zadbał o to, by jego twórczość nie dostała się do powszechnego obiegu. Tym sposobem Czarnyszewicz został zapomniany, choć tak naprawdę w kraju nie został po prostu odkryty5. Nadzieja na zmianę przyszła wraz z upadkiem komunizmu w Polsce. Jednak i to, nie wiedzieć czemu, nie przyniosło spektakularnych efektów. Być może miał rację Krzysztof Masłoń, gdy pisał o Czarnyszewiczu: "Gdy w wolnej Polsce wreszcie przebiła się [jego twórczość] do czytelników, było już o wiele za późno, przede wszystkim z powodów, jak mi się zdaje, pozaliterackich. Dla wielu rodaków losy Polaków znad Berezyny, o których pisał Florian Czarnyszewicz, stanowiły zamierzchłą historię. Nie pamiętano o tragedii ludzi zamieszkujących ziemię, którą po wojnie z bolszewikami, na mocy traktatu ryskiego, pozostawiono Sowietom. Skazując, jak miało się okazać, na zagładę"6. I tak autor Nadberezyńców nadal jest dość anonimową - może poza gronem polonistów i miłośników Kresów Wschodnich - postacią, co nie oznacza, że zupełnie nieznaną. Podstawowe informacje biograficzne można znaleźć w słownikach czy leksykonach (Mały słownik pisarzy polskich na obczyźnie 1939-1980, red. B. Klimaszewski, Warszawa 1992; Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik biobibliograficzny, t. 2, red. J. Czachowska, A. Szałagan, Warszawa 19947; L.M. Bartelski, Polscy pisarze współcześni 1939-1991. Leksykon, Warszawa 1995; Leksykon kultury polskiej poza krajem od roku 1939, t. 1, red. K. Dybciak, Z. Kudelski, Lublin 2000).

Ogrom pracy na rzecz upowszechnienia twórczości i nazwiska Czarnyszewicza wykonali literaturoznawcy. Dzięki nim pisarz znalazł godne miejsce wśród polskich twórców emigracyjnych. W pierwszej kolejności należy wskazać głosy, które wypłynęły z kręgów emigracji. Wypada wspomnieć Marię Danilewicz-Zielińską, która w swoich Szkicach o literaturze emigracyjnej (Paryż 1978, Wrocław 1991 i nast.) bardzo wysoko oceniła jego pierwsze dzieło. Do tego trzeba dodać grono recenzentów twórczości Czarnyszewicza8. Niemało opracowań powstało także w ostatnich latach w kraju9. Ponadtrzydziestoletni okres funkcjonowania wolnej Polski przyniósł owoce przede wszystkim w postaci krajowych wydań powieści Czarnyszewicza. W 1991 r. staraniem lubelskiego Wydawnictwa FIS ukazali się Nadberezyńcy. W 2011 r. wydano Wicika Żywicę, w 2012 r. - Chłopców z Nowoszyszek, a dopiero w 2015 r. - Losy Pasierbów10. Przez pryzmat oceny Nadberezyńców jako jednego z nielicznych arcydzieł (ta opinia zdaje się dziś jednomyślna, a nabiera jeszcze wyrazu w zestawieniu z osobą autora, pisarza samouka, "samosiejki"11 - jak o sobie mówił, a który z kolei nazywany był "emigracyjnym Sienkiewiczem"12) dotychczasowe efekty wydawnicze mogą wywoływać niedosyt. I tu przychodzi moment na wyartykułowanie zasadniczego pytania: kim był człowiek, który stworzył dzieło obwołane "Panem Tadeuszem XX w."? Próbą odpowiedzi jest oddawana do rąk czytelników publikacja.

Podjęcie trudu badawczego nad biografią autora Nadberezyńców znalazło swoje podłoże w znikomej wiedzy nie tylko o dzieciństwie i wczesnej młodości Czarnyszewicza, lecz także o bardzo krótkim okresie jego życia, kiedy ważyły się losy niepodległości Polski i kształt jej granicy, a więc o latach 1918-1923, tuż przed wyjazdem pisarza do Argentyny. Swoją drogą, jak się okazało, czas, który przeżył na emigracji, stanowiący bez mała dwie trzecie jego egzystencji na ziemskim padole, nie został dotychczas lepiej rozpoznany. Asumptem do kwerendy stały się też rozbieżności w dotychczasowych ustaleniach, dotyczące choćby daty i miejsca urodzenia Czarnyszewicza, czy podawane fakty budzące jednak wątpliwości. Nie bez znaczenia było nadto, że "współzawodnictwo", jeśli posłużyć się można takim obrazowym porównaniem, między rozpoznaniem dzieła i jego autora zdecydowanie korzystniej wypadło w odniesieniu do tego pierwszego. Mamy tu na myśli szczególną książkę autorstwa Pauliny Subocz-Białek i Ireneusza Staronia zatytułowaną Poza mapą. O "Nadberezyńcach" Floriana Czarnyszewicza (Kraków 2020). Ta monografia poświęcona pierwszemu dziełu Czarnyszewicza wieńczy dotychczasowe rozważania literaturoznawców nad kreacją "utraconej Atlantydy" ujętą w ramy trzytomowej powieści. Białek i Staroń, rozkładając dzieło na czynniki pierwsze, ukazali obraz dalekich kresów z początków XX w., który Czarnyszewicz zakonserwował kunsztownie w formie literackiej i ocalił od zapomnienia. Choć autorzy ze zrozumiałych względów nie pokusili się, by poszerzyć wiedzę o losie Czarnyszewicza, co mogłoby dać wiele odpowiedzi na nasuwające się pytania, to pochyliwszy się nad dziełem, nie zapomnieli o kontekście historycznym i samym autorze. Zauważyli, że pisarstwo jego "jest w najgłębszej istocie biograficzne"13, po czym rzetelnie i sumiennie zebrali dotychczasowe ustalenia. Kwerendę w literaturze przedmiotu, którą wykonali, należy uznać za wzorową, a fragment książki poświęcony biografii Czarnyszewicza zaliczyć do wciąż aktualnego stanu badań nad zagadnieniem stanowiącym przedmiot rozważań niniejszego tomu14.

Niezaprzeczalnie największe zasługi w odkrywaniu Czarnyszewicza mają Maciej Urbanowski, Krzysztof Polechoński, Marta Bryszewska oraz Bartosz Bajków. Pierwszy stworzył fundament dla późniejszych poszukiwaczy: opracował wszystkie cztery dzieła Czarnyszewicza, które po latach wyszły w kraju staraniem wydawnictw Arcana i LTW, i opatrzył je posłowiami zawierającymi cenne informacje biograficzne, wydobyte zwłaszcza z emigracyjnej prasy. Drugi, również upowszechniając twórczość "Pana Floriana", zainicjował swoimi publikacjami swego rodzaju projekt zakładający zinwentaryzowanie, zebranie i zgromadzenie w jednym miejscu rozproszonej korespondencji pisarza. Dziś tego rodzaju kolekcje źródeł epistolograficznych mają niebagatelne znaczenie dla badaczy. Z kolei za sprawą Marty Bryszewskiej, kierującej już od wielu lat Biblioteką Polską im. Ignacego Domeyki w Buenos Aires, mogliśmy poznać szereg nieznanych dotychczas wątków, zwłaszcza z emigracyjnego życia Czarnyszewicza. Biblioteka wspólnie ze Stowarzyszeniem "Wspólnota Polska" przygotowała wystawę zatytułowaną "Florian Czarnyszewicz: żołnierz, robotnik pisarz i patriota polski". Jej uroczyste otwarcie miało miejsce na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie jesienią 2013 r.

Bartosz Bajków, wykonując benedyktyńską pracę, krok po kroku starał się odtworzyć życiorys Czarnyszewicza. Dzięki niemu spragnieni wiedzy o pisarzu otrzymali więcej niż tylko rys biograficzny. Szkic autorstwa Bajkowa opublikowany w 2017 r. w dwumiesięczniku "Arcana", stanowiący, jak się okazało, dopiero początek drogi wiodącej do celu, nie tylko stał się przeciwwagą w odniesieniu do dość skąpych wzmianek o Czarnyszewiczu, lecz także ukazał mnogość problemów, z którymi zetknął się każdy badacz podejmujący się tematu15. O przełomowym znaczeniu tego opracowania świadczą trzy elementy. Po pierwsze, wyłuskanie i usystematyzowanie przez autora informacji z opublikowanych już źródeł, po drugie, dotarcie do niedostępnej w kraju prasy polonijnej ukazującej się w Argentynie oraz innych dokumentów zarchiwizowanych w Bibliotece Domeyki, po trzecie zaś, na podstawie ustaleń amerykańskiej genealog Megan Smolenyak odkrycie pokrewieństwa Czarnyszewicza z wokalistą zespołu Aerosmith Stevenem Tylerem, które utorowało drogę do bezcennych źródeł rodzinnych. Dotychczas badacze wiedzieli tylko o bezpotomnej śmierci jedynej córki Czarnyszewicza.

Wbrew temu badacz zajmujący się biografią autora Nadberezyńców nie znalazł się w zupełnie krytycznej sytuacji. Mimo że Czarnyszewicz nie pozostawił po sobie tak wyraźnych śladów jak dzielący z nim los emigranta w Argentynie Witold Gombrowicz (Dziennik wydany w czterech tomach, Kronos), to dzięki jego twórczości - która choć nie ma charakteru autobiograficznego, zawiera jednak elementy biograficzne - istnieje punkt zaczepienia do poszukiwań. Staroń i Subocz-Białek w odniesieniu do Nadberezyńców pisali: "mamy do czynienia z biografią wielokrotnie beletryzowaną, na różne sposoby przekształcaną artystycznie, z nierzadko wręcz fotograficznym autentyzmem, który nie tracąc nic ze swej szczegółowości, zostaje mocno wpisany w literackie konwencje"16. Również Polechoński zwracał uwagę, że fabułę tej powieści "przenika historyczny i obyczajowy autentyzm, a żywioł epickiej narracji wchodzi w ścisły związek z autobiografizmem i faktografizmem"17. Sam Czarnyszewicz przyznawał swego czasu, pisząc o Chłopcach z Nowoszyszek, że gdy konstruował powieść, rzeczy zasadnicze w niej "opierał na życiu i wydarzeniach prawdziwych, włączał to, czego był świadkiem", choć "nie mógł się obejść bez powiązań i przyczepek fantazyjnych"18. Marii Czapskiej w jednym z listów wspomniał z kolei z nadzieją, "że jeśli strona ideowa książki zawiedzie, to pozostanie przynajmniej taki siaki obraz bytności polskiej na Kresach, świadectwo przeczące twierdzeniom bolszewików, że Polska tam nic nie zrobiła. Pozostaną utrwalone obyczaje tamtych stron, ich język..."19.

Nikt dotychczas nie potraktował książek Czarnyszewicza jak źródła historycznego20. A szkoda21. Zdajemy sobie sprawę, że przy podjętym temacie - biografii - takie podejście może się spotkać z krytyką, nie chcieliśmy jednak przejść obojętnie obok jego twórczości i nie potraktować jej jak swego rodzaju źródła informacji. Korelowanie faktów powieściowych z materiałem źródłowym sui generis (zwłaszcza z korespondencją) przyniosło bowiem nieoczekiwane rezultaty. To z kolei i wiedza, że pierwotnie Czarnyszewicz napisał Nadberezyńców w formie pamiętnika, ośmieliły czy nawet skłoniły nas do próby rekonstrukcji tych okresów w życiu pisarza, które stały się uchwytne tylko w świetle jego dzieł literackich22. W wielu wypadkach to, co wyszło spod pióra Czarnyszewicza, stanowiło także bezcenny drogowskaz do dalszych kwerend archiwalnych.

Podążając śladem opublikowanych listów Czarnyszewicza, o czym była już mowa, sięgnięto do zbiorów epistolograficznych przechowywanych w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie (tu w spuściźnie po Józefie Radzymińskiej znajduje się ponad 40 listów Czarnyszewicza z lat 1951-1962), w Muzeum Narodowym w Krakowie (archiwum Józefa i Marii Czapskich), w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku (spuścizna Michała Kryspina Pawlikowskiego), w Archiwum Emigracji w Toruniu, w Bibliotece Kórnickiej PAN, w Muzeum Polskim w Rapperswilu (spuścizna Jerzego Stempowskiego), w Instytucie Literackim Kultury w Paryżu i w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu. Udało się również dotrzeć do listów, które znajdują się w zbiorach prywatnych - archiwum domowym Melchiora Wańkowicza23 oraz kolekcji dokumentów Jerzego Woszczynina.

Kolejną grupę źródeł stanowi materiał wspomnieniowy. Najciekawsza wydaje się relacja Feliksa Karola Czarnyszewicza, najstarszego brata Floriana, a zarazem najbliższego świadka wydarzeń, szczególnie ważna w rekonstrukcji najsłabiej rozpoznanej części życia pisarza, czyli dzieciństwa. Powstały zapis dźwiękowy z rozmowy z synem Erwinem przeprowadzonej w grudniu 1969 r. zachował się w zbiorach rodzinnych wspomnianego wokalisty Tylera, który jest wnukiem Feliksa. Kopia nagrania znajduje się w rękach Aleksandra Czernuszewicza, mieszkającego od kilkunastu lat w Polsce wnuka Bernarda, młodszego brata Floriana. Udostępniając autorom ten zapis, podzielił się on też swoimi wspomnieniami i dokumentami dotyczącymi historii rodziny, a także pomógł w dotarciu do potomków Bernarda żyjących na Białorusi. Ich relacje, a przede wszystkim udostępnione fotografie w ogromnej mierze wzbogaciły biografię pisarza o fakty, których nigdy byśmy nie odnaleźli w powszechnych archiwach.

W przypadku tych ostatnich sprawa okazała się również niełatwa. Mimo informacji uzyskanych z korespondencji i cennych drogowskazów, które w swojej twórczości pozostawił Czarnyszewicz, autorzy zderzyli się z problemem, gdzie szukać. Choć na pozór odpowiedź na pytanie wydawała się prosta - abstrahując od kwestii konieczności przeprowadzenia kwerendy nawet w odległych miejscach na świecie, co wynikało z banalnej przyczyny skomplikowanych losów naszego bohatera, stanowiących niechybnie konsekwencję niełatwych dziejów Polski i Polaków pierwszej połowy XX w. - prostą nie była.

Z krajowych archiwów wykonano kwerendę w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, w Centralnym Archiwum Wojskowym Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego w Warszawie, w Muzeum Emigracji w Gdyni, a także we wspomnianym już Archiwum Emigracji w Toruniu. W przypadku dwóch pierwszych ośrodków poszukiwania skoncentrowane były przede wszystkim na zdobyciu informacji dotyczących udziału Czarnyszewicza w wojnie polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920 oraz służby w policji państwowej na Wileńszczyźnie (nie odnaleziono jednak ani akt personalnych policyjnych, ani wojskowych). O wiele bardziej owocne okazały się kwerendy w instytucjach zagranicznych. Sięgnięto po księgi metrykalne z Narodowego Archiwum Historycznego Białorusi w Mińsku i z Narodowego Archiwum Historycznego Białorusi w Grodnie. Przeszukano Litewskie Centralne Archiwum Państwowe w Wilnie, gdzie odnaleziono teczkę osobową funkcjonariusza policji Floriana Czarnyszewicza. Przejrzano niedostępne w kraju polonijne czasopisma ukazujące się w Argentynie, zgromadzone w Bibliotece Domeyki w Buenos Aires24. Udało się dotrzeć do dokumentów wytworzonych przez Związek Polaków w Berisso oraz Stowarzyszenie Polskie w Cordobie - działające wciąż organizacje, z którymi Czarnyszewicz związany był przez niemal cały okres emigracyjnego życia. Dotyczące ich materiały odnaleziono też w Polskim Ośrodku Katolickim oo. Bernardynów w Martin Coronado (Maciaszkowo), największym polskim centrum duszpasterskim, kulturalnym i społecznym w Argentynie25. Na szlaku poszukiwań nie ominięto również Muzeum Imigracji w Buenos Aires.

W szukaniu informacji odnoszących się do drugowojennego okresu życia Czarnyszewicza sięgnięto po dokumenty z archiwum Instytutu Hoovera na Uniwersytecie Stanforda, Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce w Nowym Jorku, Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. W tej ostatniej z emigracyjnych instytucji w dokumentacji Stowarzyszenia Lotników Polskich w Wielkiej Brytanii starano się dotrzeć do materiałów, dzięki którym można było poznać historię córki autora - Władysławy. Pomocne w tej materii okazały się ponadto dokumenty dotyczące Pomocniczej Wojskowej Służby Kobiet w Polskich Siłach Zbrojnych z zasobu Ministerstwa Obrony Narodowej Wielkiej Brytanii. W Londynie w Bibliotece Polskiej Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego odnaleziono cenny materiał, jakim jest powstała w 1986 r. na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie praca magisterska Heleny Janiny Gładkowskiej pt. "Czarnyszewicz i jego twórczość. Zarys monograficzny", w której zachowały się m.in. zdjęcia oraz korespondencja córki i zięcia Czarnyszewicza z autorką.

Podstawowym źródłem, wykorzystanym zwłaszcza w badaniu aktywności emigracyjnej bohatera biografii, była prasa. Sięgnięto przede wszystkim po takie tytuły jak: "Codzienny Niezależny Kurjer Polski w Argentynie" ukazujący się w latach 1928-1947, "Głos Polski", który od 1922 r. z różną częstotliwością wychodzi w Buenos Aires do dziś, czy powstały w 1957 r. w kontrze do "Głosu" "Kurier Polski". Cennych informacji dostarczyły też inne tytuły prasy emigracyjnej wydawane poza kontynentem południowoamerykańskim - wymieńmy tylko paryską "Kulturę" czy londyńskie: "Wiadomości", "Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza", "Gazetę Niedzielną", "Życie".

Opisując koleje życia autora Nadberezyńców, nie można było pominąć i nie ukazać wydarzeń, bez których nie dałoby się poprowadzić zrozumiałej narracji i które de facto determinowały jego losy. Ten szerszy kontekst to przedstawienie sytuacji na kresach przed wybuchem pierwszej wojny światowej i w jej trakcie, rewolucji bolszewickiej, polskiej drogi do niepodległości i historii emigracji Polaków do Argentyny. To ostatnie, szczególnie istotne zagadnienie, stało się przedmiotem zainteresowania wielu badaczy, choć brakuje monografii dotyczącej argentyńskiej emigracji po 1945 r.26 Cenne z punktu widzenia przygotowanej biografii okazały się przede wszystkim publikacje: Józefa Włodka (Argentyna i emigracja ze szczególnem uwzględnieniem emigracji polskiej, Warszawa 1923), Stanisława Pyzika (Polacy w Argentynie i innych krajach Ameryki Południowej, przeł. A. Nowakowska, Warszawa 2004), Tadeusza Palecznego (Idea powrotu wśród emigrantów polskich w Brazylii i Argentynie, Wrocław-Warszawa-Kraków 1992), Jerzego Mazurka (Kraj a emigracja. Ruch ludowy wobec wychodźstwa chłopskiego do krajów Ameryki Łacińskiej (do 1939 roku), Warszawa 2006), Marty Guillermo-Sajdak (Bilingwizm polsko-hiszpański w Argentynie. Drogi akulturacji polskich emigrantów w Buenos Aires, Córdobie, Santa Fé oraz Misiones, Warszawa 2020), Tomasza Pindla (Za horyzont. Polaków latynoamerykańskich przygody, Kraków 2018), ks. Józefa Szymańskiego (Duszpasterze Polonii i Polaków za granicą. Słownik biograficzny, t. 1-2, Lublin 2010-2011), Wiesława Kukli i Mariana Miszczuka (Dzieje harcerstwa na obczyźnie 1912-2006. Zarys problematyki, Warszawa 2006) oraz opracowania o charakterze źródłowym: Polonia argentyńska w piśmiennictwie polskim. Antologia (wyb. i oprac. M. Bryszewska, J. Gmitruk, J. Mazurek, Buenos Aires-Warszawa 2004), To szczęście, co my go szukamy, jest nikczemne... Listy emigrantów z Argentyny 1913-1939 (wyb. i oprac. K. Porada, Warszawa 2018)27.

Biografia została podzielona na dwa tomy. Prezentowany dotyczy lat 1900-1955, a więc okresu życia od narodzin do przejścia Czarnyszewicza na emeryturę. W drugim natomiast ukazane zostaną koleje losu po zakończeniu aktywności zawodowej aż do śmierci w 1964 r., które związane były z nowym miejscem zamieszkania na argentyńskiej ziemi, po przeprowadzce z Berisso do górskiej miejscowości w prowincji Córdoba - Villa Carlos Paz. W książce wyodrębniono części i rozdziały, które stanowią odbicie etapów życia, charakterystyczne dla biografii emigrantów. W pierwszej części, zatytułowanej Ojczyzna, przedstawiono losy bohatera na polskiej ziemi, zaczynając od rodzinnej Bobrujszczyzny, kończąc zaś na krótkim pobycie na Wileńszczyźnie, gdzie zasadniczym źródłem podziałów były głównie wydarzenia polityczne, jak pierwsza wojna światowa czy konflikt niepodległej Rzeczypospolitej z bolszewicką Rosją. W drugiej części, pt. Berisso, poświęconej ponad 30 latom życia emigracyjnego w Argentynie, w systematyzowaniu narracji obok przełomowych wydarzeń politycznych ("operacji polskiej", drugiej wojny światowej) posłużono się przede wszystkim działalnością literacką Czarnyszewicza, najbardziej, jak nam się wydaje, naturalną i dla niego istotną.

Parafrazując słowa Romana Mazurkiewicza, konsula generalnego RP w Buenos Aires, pragniemy, aby ta biografia przypomniała Floriana Czarnyszewicza Polakom żyjącym dziś zarówno w wolnej Polsce, jak i na świecie, i zachęciła do czytania jego książek oraz poznawania historii28. Mamy nadzieję, że publikacja ta choć w części wypełni badania nad polską emigracją w Argentynie. Zdając sobie sprawę, iż nie na wszystkie pytania udało się znaleźć odpowiedzi i że wciąż mogą gdzieś czekać materiały, do których nie udało się nam dotrzeć, wierzymy, że książka stanie się solidnym początkiem do dalszych poszukiwań.

Rozdział I

Kraj rodzinny

Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, Bobrujsk ("Ilustracja Polska "Placówka"" 1919, z. XVI)

Kraj rodzinny Floriana Czarnyszewicza to ziemie za Berezyną, leżące na północny wschód od Bobrujska. To obszar, który zanim Rosja pochłonęła w 1793 r., już po I rozbiorze Polski i Litwy znalazł się przy samej granicy, jaką wyznaczyła rzeka Druć. Na początku XX w. tereny te w przeważającej większości zamieszkiwali białoruscy prawosławni chłopi. Wcześniej, do 1839 r. przynależeli do obrządku greckokatolickiego, a do 1861 r. odrabiali pańszczyznę. Wśród tej ludności żyła szlachta zagrodowa, trzymająca się wiary katolickiej i dumnie pamiętająca o swym stanowym pochodzeniu. Różny był jej poziom znajomości języka polskiego, a ponadto niektórzy spośród tej grupy ulegali stopniowej rusyfikacji, zatracając pamięć o tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jedni pracowali we własnych zaściankach i okolicach, inni dzierżawili pola od dziedziców bądź najmowali się u nich na rozmaite stanowiska, a ten i ów przenosił się do miast i miasteczek. Ogromnymi majątkami wciąż cieszyły się polskojęzyczne dawne rody magnackie, takie jak Potoccy i Wielopolscy1, choć niektóre dobra car po powstaniu styczniowym skonfiskował i przekazał Rosjanom.

Obraz ten można potwierdzić spisem ludności sporządzonym w grudniu 1919 r. przez polską administrację. Zebrano wtedy dane z powiatu (po rosyjsku ujezdu) bobrujskiego, ale bez najbardziej interesującej nas jego wschodniej, zaberezyńskiej części. Nie ma jednak podstaw, by sądzić, że akurat ją cechowała odmienna struktura narodowościowa. Zbadany obszar zamieszkiwało 188 967 osób, z których 140 600 (74,4 proc.) zadeklarowało się jako Białorusini, 27 009 (14,3 proc.) jako Żydzi, a tylko 9194 (4,9 proc.) jako Polacy. Oprócz tego spis wykazał jeszcze 2,5 proc. "tutejszych", 0,3 proc. Litwinów oraz 3,6 proc. przedstawicieli innych narodowości m.in. Rosjan (staroobrzędowców - raskolników). Kryterium religijne pokazuje nam nieznacznie inny obraz: udział katolików wynosił 7,5 proc., prawosławnych 74 proc., a wyznawców judaizmu 16 proc. Więcej ludności uważającej się za polską żyło w sąsiednim, graniczącym od północy powiecie ihumeńskim - miało jej tam być 12,2 proc. (katolików 12,4 proc.). Znacznie więcej naliczono jej dopiero w powiatach borysowskim - 21,7 proc. (katolików 23,4 proc.) i mińskim (bez miasta) - 28,9 proc. (katolików 35,1 proc.). Za to w przylegającym od zachodu powiecie słuckim już tylko 6,3 proc. (katolików 9,1 proc.)2.

Widzimy więc dwie zależności. Im bardziej na północ i zachód od okolic Bobrujska, tym statystycznie więcej osób przyznających się do polskości. Jednocześnie odsetek wyznawców wiary rzymskokatolickiej za każdym razem był nieco wyższy w każdym z wymienionych rejonów. Podsumowując - zarówno pod kątem narodowościowym i wyznaniowym Polacy i katolicy żyjący wokół Bobrujska byli wyraźną mniejszością wśród swoich białoruskich sąsiadów. Nad środkową Berezyną nie zaszły takie procesy jak na Wileńszczyźnie i nawet Mińszczyźnie, gdzie trwała polonizacja warstw chłopskich. Na tamtych ziemiach katolicy albo przeważali, albo stanowili duży odsetek ludności. Tu do polskości poczuwała się w zasadzie tylko zdecydowana większość dawnej szlachty, zarówno tej najuboższej zagrodowej, jak i magnackiej. Włościanie, pogardliwie zwani mużykami, będąc pod wpływem rosyjskiej Cerkwi i carskich urzędników, pozostali odrębną grupą etniczną, która dopiero mogła uformować się w oddzielny naród.

Żywioł polski, choć nieliczny, wyróżniał się pozycją społeczną. Niemal w całości pełnił funkcję kulturotwórczą, a warstwy ziemiańskie dominowały ekonomicznie. Znaczenie to po 1831 r. Rosja administracyjnie ograniczała, a po 1864 r. wręcz tłumiła, spychając polskość w sferę prywatną. Sytuacja nieco poprawiła się po 1905 r., kiedy to zelżała polityka rusyfikacyjna, pozwalano np. na kolportaż polskiej prasy czy handel ziemią. Prawosławne białoruskie chłopstwo nie czuło już jednak żadnego związku z dawną Rzeczpospolitą. Nieliczni ich przedstawiciele, którzy uzyskali wykształcenie, stawali się inteligencją rosyjską, co carska władza chętnie popierała. Procesy rusyfikacji zachodziły również w wyższych warstwach społeczeństwa żydowskiego. Na początku XX w. liczba tej ludności powoli spadała wskutek emigracji3 (głównie za ocean, ale też do dawnego Królestwa Polskiego), do czego skłaniała ich także rosnąca niechęć ze strony rosyjskiego państwa.

W Bobrujsku liczącym na początku XX w. ponad 30 tys. mieszkańców więcej niż połowę stanowiła ludność żydowska4. Jedyny w rejonie ośrodek o cechach prawdziwie miejskich nabrał znaczenia dopiero po rozbiorach Rzeczypospolitej, kiedy to car Aleksander I przezornie nakazał w 1810 r. zbudować tu twierdzę. Zaledwie dwa lata później świeżo powstała forteca sprawdziła się w boju podczas wyprawy Napoleona na Moskwę, gdy blokowała ją (rezygnując z próby zdobycia) polska 17. Dywizja Piechoty gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. W efekcie tej inwestycji w obrębie szańców znalazł się parafialny kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, jak i cała dotychczasowa zabudowa miejska. W XIX w. nowe budynki lokowano więc na zachód od wałów fortyfikacji5. Skutkiem tych przeobrażeń "Bobrujsk z powierzchowności ma wygląd niemal miasta amerykańskiego. Jest nader rozległy, i ma ulice, wytknięte pod sznur i szerokie, lecz jednocześnie pozbawione bruków"6, o czym pisał w swoim przewodniku Napoleon Rouba. Stara świątynia nawiedzona kolejnym w swojej historii pożarem 15 grudnia 1885 r. ostatecznie została (z finansową rekompensatą) odebrana wiernym. Drewniany budynek, który po wielu zabiegach w 1896 r. postawiono na Słuckim Przedmieściu przy późniejszej ul. Kościelnej (obecnie Kastrycznickiej, co po białorusku znaczy: Październikowej), spłonął już po sześciu latach. W tym czasie pożogi często nawiedzały Bobrujsk, siejąc tam prawdziwe spustoszenie. Tym razem katolikom pod przewodnictwem proboszcza ks. Jana Krassowskiego7 udało się od władz carskich uzyskać zgodę na wzniesienie murowanego obiektu sakralnego w stylu neogotyckim. Budowę kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny rozpoczęto w 1903 r. Po trzech latach poświęcił ją dziekan miński ks. Kazimierz Michalkiewicz. Uroczysta konsekracja nastąpiła 9 września 1912 r. w czasie wizyty arcybiskupa mohylewskiego Wincentego Kluczyńskiego8. Po śmierci ks. Krassowskiego parafię w 1913 r. objął ks. Wacław Pacewicz9.

Ulica w Bobrujsku (domena publiczna)

W Bobrujsku funkcjonowały rządowe gimnazja męskie i żeńskie oraz prywatne gimnazjum męskie i prywatne progimnazjum żeńskie10. Miasto dysponowało bezpośrednim połączeniem kolejowym jedynie z Mińskiem Litewskim i Homlem, dzięki zbudowanej w latach siedemdziesiątych XIX w. Kolei Libawsko-Romieńskiej11. Do transportu (głównie drewna) wykorzystywano również drogę rzeczną po Berezynie, gdzie kursowały statki parowe. Do komunikacji służyły też wybudowane około 1850 r. nowe trakty pocztowe do Brześcia Litewskiego i do Mohylewa. Były to drogi nowego typu, tzw. szosy12, utwardzone i wyprofilowane w długie, proste odcinki13.

Ksiądz dziekan Jan Krassowski (domena publiczna)

Pierwsza Komunia Święta, Bobrujsk, 12 V 1916 r. (AAN)

Bobrujsk wyróżniał się inwestycjami z zakresu ówcześnie nowoczesnych technologii. Na początku XX stulecia w twierdzy zainstalowano iskrową radiostację Telefunkena. O widocznych z daleka dwóch masztach radiowych dwukrotnie wspominał w Nadberezyńcach Florian Czarnyszewicz14. Pamiętał o nich też jego brat Feliks15. Urządzenie do kontaktu z Warszawą wykorzystywał wiosną 1918 r. I Korpus Polski. Radiostacją dowodził wtedy ppor. Bronisław Sroka16. W 1908 r. w mieście zaczęła zaś działać prywatna sieć telefoniczna łącząca wzajemnie sto numerów17.

W powiecie bobrujskim, o nizinnym profilu, przeważały tereny zalesione. Na piaszczystej albo błotnistej glebie rolnictwo rozwinęło się słabo, pokrywając jedynie 19 proc. obszaru18. Brakowało dużych fabryk i rozwiniętego przemysłu, stąd niski poziom urbanizacji, a w ślad za tym niewielka gęstość zaludnienia (około 20 osób/km kw.)19. Handel skupiał się w rękach Żydów, którzy zasiedlali głównie Bobrujsk, a także nieliczne miasteczka. Poza wspomnianymi szosami większość dróg, zwłaszcza tych na uboczu i w lasach, wyglądała tak jak w poprzednich stuleciach, dlatego podróżowanie po nich nastręczało wielu kłopotów.

Rozdział II

Lata dzieciństwa z bratem Feliksem

Rodzice Floriana Franciszek i Apolonia, brat Bernard z żoną Jadwigą, siostra Wiktoria i adoptowana sierota, Przesieka (zbiory Swietłany Grażul)

Florian Czarnyszewicz urodził się 2 lipca 1900 r.1 prawdopodobnie w Tuczach, gdzie spędził większość swego dzieciństwa2. Chutor ten leżał wśród gęstych lasów, tuż obok wideł dwóch bagnistych strumieni - Pieriesopni i jej dopływu Przesieki (Pieriesieki)3. Ta druga struga ma swe źródło niedaleko nieistniejącej już szlacheckiej okolicy (wsi), którą zwano tak samo i o której wkrótce będzie tu mowa. Pieriesopnia, minąwszy osadę o wspólnym imieniu, wpada do większego cieku o nazwie Sucza, który z kolei dołącza do płynącej od strony Kliczewa Olsy - ta zaś przez Bacewicze (stolicę gminy) spływa do Berezyny. Odległość z Bobrujska do Tuczów w prostej linii wynosi około 32 km4.

"Tuczy" (тучы) po białorusku znaczy chmury. To właśnie to miejsce w powieści Nadberezyńcy Czarnyszewicz nazwał "Rogami"5. To tutaj w 1875 r. znad Dniepru6 przybył jego dziadek Ksawery7, urodzony w 1838 r. szlachcic8, który trudnił się wcześniej udzielaniem korepetycji z języków: polskiego, rosyjskiego i francuskiego. Wydzierżawił wśród lasów teren wielkości blisko 750 ha (3 mile kwadratowe)9. Ożeniony (ślub około 1873 r.10) z Francuzką Agnieszką Morat11 dochował się sześciorga dzieci: Małgorzaty, Soni, Doroty12, Mikołaja, Justyna13 i Franciszka. Ten ostatni, pierworodny, wziął ślub z Apolonią Emilit14, z którą miał pięcioro dzieci: Feliksa Karola (ur. 10 maja 1899 r.), Floriana, Bernarda (1902 r.), Stanisława (1903 r.) i Wiktorię (1914 r.)15.

Apolonia również pochodziła z herbowego, ale bardzo zubożałego czy nawet schłopiałego rodu16. Wychowała się w pobliskiej okolicy, lecz jej rodzinna wieś, którą była leżąca w pobliżu Kliczewa Smolarnia, została zlikwidowana17 z woli polskiego, zrusyfikowanego ziemianina o nazwisku Pawlikowski, a policyjnymi rękami rosyjskich wykonawców. Dziedzic po upływie dwudziestu lat, w obawie przed zasiedzeniem się uboższych rodaków na swojej ziemi, wymówił im dzierżawę. Apolonia opowiedziała dziesięcioletniemu Florianowi tę historię i pokazała ruiny zburzonych budynków, ślady po zasypanych stawach, stare drzewa18. Ten widok i obraz krzywdy został w pamięci młodego chłopca i zapewne jeśli nie zapoczątkował, to mocno wpłynął na jego uraz do bogatych posiadaczy ziemskich.

Apolonia o typowo słowiańskiej urodzie miała łagodny charakter, była nieco bezwolna, swoje dzieci obdarzała miłością, nie traktując ich surowo. Feliks po latach wspominał, że w swoim odczuciu był jej ulubieńcem19. Prawdopodobnie na Boże Narodzenie w 1906 r. matka sama, nocą, przeszła około 11 km przez lasy, przy złej pogodzie, aby odwiedzić mieszkającego na stancji Feliksa i przynieść mu ciasteczka. Jedyna reprymenda, jakiej mu udzielała (a pewnie i młodszemu rodzeństwu), sprowadzała się do groźby, że o wszystkim powie ojcu.

Franciszek z wyglądu bardziej przypominał Francuza. To on został wybrany na głowę rodziny i szefa gospodarstwa. Pozostali dorośli członkowie rodu (stryj i dwie ciotki)20 mogli w razie konfliktu odwoływać się do dziadka, ale Ksawery zwykle przychylał się do decyzji swojego najstarszego syna. Franciszek był silny, surowy, autokratyczny. W otoczeniu, wśród swoich pracowników i parobków, a także pośród dzieci budził respekt, ale i strach przed skarceniem. Winnych karał chłostą, dzieci, a nawet jego żona (czego ojciec później żałował) dostawały lanie rzemieniem21. Feliks wspominał, że w wypadku synów odbywało się to zwykle po obiedzie, a matka wielokrotnie potrafiła wybawić ich od tej przykrości. Ojciec był oszczędny w okazywaniu uczuć (nie tulił i nie całował Feliksa, rzadko go chwalił).

Franciszek najbardziej upodobał sobie Floriana, który jako syn nie sprawiał kłopotów. Jak matka był łagodny, miły i posłuszny. Tata nie musiał go karać. Te zalety doceniał także Feliks, który bardzo lubił Floriana22. Wykorzystywał te przymioty we wspólnej zabawie, narzucając młodszemu bratu zajęcia. Mógł liczyć na jego lojalność oraz rozsądną radę, która hamowała Feliksa przed zbyt ryzykownymi pomysłami.

Bracia mieli jednak odmienne zainteresowania. Feliksa interesowały wynalazki, maszyny, zagadnienia techniczne (fascynowała go praca młynów, wiatraków itp.), lubił też arytmetykę. Florian z kolei niespecjalnie za nią przepadał, ale miał elastyczny umysł i uwielbiał bardzo dużo czytać. Miał również talent gawędziarski, dzięki temu potrafił snuć ciekawie historie. W późniejszym czasie (po przeprowadzce do Przesieki) najczęściej robił to przy ognisku, które okoliczna młodzież urządzała wieczorami. Skupiał uwagę nawet starszych od siebie, o co Feliks bywał zazdrosny. Florian tak pięknie opowiadał, że słuchacze nierzadko odnosili wrażenie, iż znajdują się wewnątrz historii.

Bernard ujawniał trudniejszy charakter23. Z tego powodu wchodził często w zatargi z Feliksem, który specjalnie jeszcze go drażnił. A ten, będąc większy i silniejszy, wykorzystywał to, za co później zbierał kary od ojca. W oczach taty to pierworodny syn stawał się głównym winowajcą i prowodyrem wszystkich sprzeczek. Rodziciela musiały w tym przekonaniu utwierdzać skargi Bernarda, który zawsze całą winę zwalał na starszego brata. Bernard według relacji Feliksa kłócił się także z kolegami. Być może po prostu dlatego, że był wrażliwym chłopcem, potrzebującym zaprotestować, kiedy jego zdaniem działa się niesprawiedliwość24. Bernard jednak dobrze dogadywał się z poczciwym i dobrotliwym Florianem, którego potrafił sobie zjednać.

Bracia Floriana: Bernard z żoną Jadwigą (siedzą) i Stanisław z siostrą Jadwigi Anną (zbiory Swietłany Grażul)

Najmłodszy z męskiego rodzeństwa Stanisław podobno najbardziej wdał się w ojca25. Z racji większej różnicy wieku Feliks mniej już go pamiętał, również dlatego, że w związku z nauką przez większą część roku musiał mieszkać w Kliczewie, a później w Bobrujsku i w domu przebywał tylko latem i w święta26.

Feliks edukację rozpoczął pod okiem dziadka, gdy miał 5 lat. Ksawery potajemnie uczył go pisać i czytać po polsku (co jeszcze wtedy było zakazane), a także po rosyjsku oraz wpoił mu podstawy matematyki. Można przypuszczać, że podobnie rzecz miała się w przypadku Floriana. Zresztą senior rodu już wcześniej uczył swoje dzieci, które nigdy nie poszły do żadnej szkoły. Dlatego Franciszkowi bardzo zależało na zapewnieniu Feliksowi dobrego wykształcenia, którego sam nie posiadł i czego później żałował27.

Ojciec wymagał od Feliksa czytania gazet (które docierały do nich z dużym opóźnieniem) i referowania ich treści przy obiedzie. Następnie sam objaśniał różne kwestie i przedstawiał domownikom swój punkt widzenia. Pierwsza taka sprawa, która utkwiła w pamięci chłopca, to przegrana wojna Rosji z Japonią, zakończona sromotną klęską carskiej floty28.

W 1906 r. Feliks został wysłany do odległego o około 11 km (7 mil) Kliczewa, gdzie zamieszkał u rosyjskiej rodziny i poszedł do tamtejszej rosyjskiej szkoły. Ta obszerna wieś przynależała do sąsiedniego powiatu ihumeńskiego. Jej część o miejskim charakterze, zaludniona głównie przez Żydów, wraz z okolicznymi terenami należała do dóbr Potockich. W Kliczewie były cerkiew i szkoła elementarna29, a od 1904 r. także fabryka wyrobów szklanych30. To tę miejscowość Florian opisał w Nadberezyńcach jako Wończę. "Zwykłe kresowe miasteczko: budynki drewniane, ulice bez bruku i bez trotuarów; moc żydów, sklepy, rzemieślnicy, młyn, cerkiew, monopolka, poczta, synagoga i szkoła. Powszechna szkoła 4-oddziałowa i jedyna na przestrzeni 350 wiorst kwadratowych. Budynek szkoły szczupły, staroświecki, prawie nieróżniący się od porządnej gospodarskiej chaty"31. Rok lub dwa lata później Florian dołączył do brata i wspólnie uczęszczali do kliczewskiej placówki32.

Feliks różnił się od większości uczniów (językiem, ubiorem, pochodzeniem), dlatego był bity, wyśmiewany i zaczepiany. Nazywano go "Żydem", czyli przedstawicielem nacji, której miejscowi nie darzyli sympatią (był to już okres pogromów). Poza tym ojciec, słusznie wierząc w jego zdolności intelektualne, posłał go od razu do trzeciej klasy. Biedny Feliks ledwie umiał czytać po rosyjsku, ale wkrótce okazało się, że bardzo dobrze sobie radzi z nauką, zwłaszcza z zadaniami matematycznymi. Po szkole chłopcy nie mieli co robić. Brakowało jakichkolwiek rozrywek. Zimą, kiedy dzień trwa krótko i szybko zapada zmierzch, po lekcjach było już ciemno. Nie trzeba chyba pisać, że elektryczność i związane z nią udogodnienia jeszcze tam nie dotarły. Feliks więc z radością wracał do domu na wakacje. I wtedy przypominał sobie, jak mówić po polsku, gdyż w Kliczewie przebywał wśród osób używających tylko języka rosyjskiego lub białoruskiego. Ta trójjęzyczność u tak młodego chłopca mieszała mu w głowie. Tym bardziej że w domu też czasem mówiono po białorusku, dialektem, jakim posługiwali się otaczający ich sąsiedzi33.

Tuczy leżały na lekkim wzniesieniu opadającym ku obu łączącym się strumieniom. Nad ich brzegiem rosły trzy duże sosny34, na których umieszczono ule. Życie w odizolowanym gospodarstwie uczyło zaradności i zmuszało do nabycia wielu umiejętności. Większość rzeczy trzeba było zrobić samemu. Latem leśne drogi były błotniste, bujna zieleń przysłaniała wszystko. Paradoksalnie zimą podróżowało się szybciej i wygodniej. Nie tylko kiedy rzeki i grunt zamarzały, lecz także nawet wtedy, kiedy napadało tyle śniegu, że przykrywał płoty i okna na parterze. Jazda saniami zapewniała mobilność nieosiągalną w ciepłej porze roku.

Do pracy w gospodarstwie latem zatrudniali okolicznych mużyków, nawet 180 osób. Pracowali oni za niskie stawki, pod nadzorem stróża. Nieraz ci sami ludzie zimą i wiosną, na przednówku, wygłodzeni, napadali na Tuczy. Zwykle Czarnyszewiczowie wiedzieli o tym wcześniej, gdyż około pięciu Białorusinów miało u nich posadę całoroczną. Ci ostrzegali przed planami swoich ziomków. Franciszek zrywał więc most przez Pieriesopnię, ale jeśli była ona zamarznięta, to nic to nie dawało. W czasie takiego najazdu Feliks i inne dzieci wchodziły na dach, obserwując, co się dzieje. Napastnicy chcieli dostać fasolę, siano i wszystko, co potrzebne do przeżycia. Jednego razu, gdy Feliks miał około 5 lat, ojciec się opierał. Musiał jednak jak zwykle ustąpić, bo agresorzy straszyli i grozili zabiciem i spaleniem gospodarstwa. Napadnięci mogli co prawda wzywać policję z Bobrujska, ale oczekiwanie na jej przybycie zajęłoby dwa tygodnie. Zresztą władza nie była przychylna Polakom, nie sprzyjała im, choć wiele można było załatwić za sowite łapówki. Układ z mużykami przypominał system naczyń połączonych. Trzeba było dojść z nimi do porozumienia - zimą nakarmić i rozdać potrzebne rzeczy. Zdaniem Feliksa, nie było sensu zadbać o zaopatrzenie ich latem, bo potem i tak przyszliby z roszczeniami, sprzedawszy i przepiwszy otrzymane wcześniej dobra35.

Według Feliksa ta bieda była przyczyną tego, że komunizm trafił na tak podatny grunt36. To dość celna uwaga (mimo że tak oczywista), aktualna także w obecnych czasach, kiedy zastanawiamy się, dlaczego Białoruś, w odróżnieniu od Ukrainy, nawet nie próbuje wyrwać się z zależności od Rosji. A w przestrzeni kraju wciąż funkcjonują postsowieckie elementy: nazwy, pomniki, symbole, święta, przyzwyczajenia itp. Wynika to z faktu, że Białorusini wtedy niemal nie mieli elit i stanowili grupę popańszczyźnianych, biednych chłopów, tzw. mużyków. Niezwiązani już z dawną Rzeczpospolitą czy Wielkim Księstwem Litewskim, tym bardziej z nieistniejącą Polską (kojarzoną tylko z panami), poddawani rusyfikacji (w szkole i cerkwi), nagle po 1917 r. przeżyli ogromną zmianę. "Chwycił ich dopiero ZSRR, razem ze swoją przyspieszoną, nachalną wręcz industrializacją, urbanizacją, przesuwaniem szerokich mas z drewnianych, rozpadających się chałup krytych strzechą [...] do bloków z łazienkami, kuchniami, ogrzewaniem [...]. Stali się obywatelami Białorusi, ale radzieckiej"37.

Kilka lat przed pierwszą wojną światową (prawdopodobnie w 1911 r.38) Czarnyszewiczowie przeprowadzili się z Tuczów do wspomnianej już Przesieki. Powody tej decyzji mogły być takie jak opisane w pierwszej powieści Floriana: wrogość białoruskich sąsiadów (napastnicy z książkowych Nitów pochodzili z pobliskiej Pieriesopni albo raczej z większej Biordy) i niechęć dziedzica do przedłużenia dzierżawy ziemi39. Przeprowadzka trwała stopniowo: powoli wyzbywali się części majątku (sprzętu, zwierząt) i urządzali skromniejsze gospodarstwo z dwoma domami (osobne dla rodziny Franciszka i jego brata). Dwie ciotki, Małgorzata i Sonia40, zostały wydane za mąż.

Fragment sowieckiej mapy topograicznej z 1926 r. (http://polski.mapywig.org)

Przesieka leżała niedaleko, w prostej linii przez lasy około 6 km na północ od Tuczów. Z niej do Bacewicz (w książce zwanych Kuncewiczami, gdzie swoją siedzibę miał uwieczniony jako dziedzic Nieśmiertelny41 Karol Niezabytowski42) drogami jechało się około 18 km. Bliżej stąd było (około 7 km) do Kliczewa43. Z Nadberezyńców wiadomo, że "Smolarnia" liczyła "22 gospodarki"44. Dzięki mapom z tego okresu można zobaczyć, że tak naprawdę istniały dwie Przesieki - Przesieka Pierwsza i Przesieka Druga. Pierwsza miała formę luźno rozlokowanych budynków. Na różnych mapach z tego czasu można naliczyć ich siedem. O tylu właśnie domach wspomina Feliks45 i to jeden z nich kupili, ten największy i leżący na skraju46. Tam też znajdował się cmentarz47. Druga Przesieka rozwinęła się w formie zabudowy zwartej, typowo wiejskiej, choć najprawdopodobniej liczyła zaledwie dwa gospodarstwa48. Obok w bezpośrednim sąsiedztwie istniała jeszcze jedna polska wieś: Apolinarowo49. Wszędzie tam mieszkali: Danowscy, Jabłońscy, Kaweccy, Pawliucze, Umeccy, Czarnyszewiczowie50, Ostrowscy, Stańczykowie, Wojciechowscy51.

Teren ten od zachodu, za Apolinarowem, sąsiadował z zapewne białoruską wsią Biorda (wcześniej własność Kotowiczów52), skąd blisko do leżącej za Olsą miejscowości o nazwie Smolarnia. To przypuszczalnie ona "użyczyła" w Nadberezyńcach swej nazwy Przesiece53. Od wschodu zaś, przy źródle Pieriesopni leżały Ubołocie (Ubołotje), czyli pewnie książkowe Uberezie - wieś przyjazna Polakom ("sąsiedzkie Uberezie: Rusieckie, Szpakowskie, Harasimowicze, nie Polakiż to dawniejsze jest?")54.

W Apolinarowie mieszkał urodzony w 1888 r. Antoni Kawecki. Jego córka po latach wspominała: "Tatuś opowiadał, że tam były duże lasy, jak oni chodzili polować na wilki. Całą rodziną piłowali ten las i wykopywali korzenie, żeby powiększyć swoje pole"55. Antoni walczył w szeregach polskiej armii z bolszewikami i po 1920 r. nie wrócił już do domu. Podobnie potoczyły się losy jego sąsiada Aleksandra Danowskiego56. Obaj zostawili tam swoje rodziny.

Wkrótce po przeprowadzce umarła (już od roku chorująca) babcia Floriana, a niedługo potem dziadek. Pochowano ich na tamtejszym cmentarzu57. Posługi pogrzebowej być może udzielił ksiądz z parafialnego kościoła w Grzybowcu58, leżącego w linii prostej około 16 km na wschód od Przesieki ("Okoliczni ludzie z tych nadberezyńskich hutorów przyjeżdżali do kościoła do Grzybowca właśnie"59). Świątynia ta (zamknięta przez władze sowieckie w latach trzydziestych) spłonęła w czasie drugiej wojny światowej, podczas niemieckiej ekspedycji karnej realizowanej przez składające się również z Ukraińców i Rosjan oddziały zbrodniarza wojennego Oskara Dirlewangera. Wymordowały one wtedy wielu mieszkańców tej oraz okolicznych wsi, w tym pradziadków Jerzego Żurawowicza60.

Synowie Ksawerego podzielili się gospodarką i należy sądzić, że każdemu w udziale przypadła równa część działki. W tym wypadku, na podstawie opracowanego przez Dmitrija Drozda spisu posiadaczy ziemskich, wynikałoby, że bratem Franciszka, który wcześniej razem z nim gospodarował w Tuczach, był Mikołaj. Odtąd każdy dysponował majątkiem o wielkości 24 dziesięcin. Zatem drugim stryjem Floriana, który znacznie wcześniej zamieszkał w Przesiece, był Justyn, posiadacz 31 dziesięcin61, prawdopodobnie ojciec Witalisa62, zdrobniale zwanego Wicikiem.

Karol i Zofia Niezabytowscy (zbiory Jerzego O'Rourke'a)

Na początku 1914 r. Apolonii i Franciszkowi urodziła się córeczka Wiktoria. Dotychczas ojciec - jak stereotypowy mężczyzna - nie posiadał się z dumy, spłodziwszy wcześniej aż czterech synów. Miał zapewnionych następców i wydawało się, że jako rodzic został spełniony. Jednak tak późne w jego małżeństwie przyjście na świat dziewczynki bardzo go rozczuliło. Feliks zapamiętał słodki obrazek siostrzyczki leżącej w dziecięcym łóżeczku63. Nie dane mu było dłużej cieszyć się nią i obserwować jej dorastanie, bo wiosną niespodziewanie już na zawsze zostawił swoich bliskich.

Prawdopodobnie w 1912 r. ojciec uznał, że Feliks na tyle już urósł, iż musi pomóc rodzinie i zarobić na swoją kosztowną edukację w Bobrujsku. Zaproponował mu pracę w charakterze letniego nauczyciela w sąsiednich wsiach szlacheckich. Jeśli wolał, mógł też pójść do innej pracy, jaką znalazłby w okolicy. Za pierwszym razem Feliks wybrał zatrudnienie przy ścinaniu drzewa dla wspomnianej fabryki szkła. Była to jednak tak ciężka robota, że zmienił zdanie i w następnym roku skorzystał z pomysłu ojca. Nauczanie przypadło mu nawet do gustu. W 1914 r. trafił do zaścianka, gdzie mieszkał kolejny (raczej dalszy) wujek. Tam wpadła mu w oko młodziutka Elżbieta. On sam z kolei spodobał się jej matce, która zaczęła go uwodzić. Przestraszony poinformował o tych zalotach wujka. Zrobił się szum. Nie tylko nie było już mowy o dalszym nauczaniu, lecz także stało się pożądane, aby latem Feliks znikł ze swojej okolicy.

Początkowo uradził z ojcem wyprawę statkiem na Krym, a może nawet na Kaukaz. Franciszek wyrobił mu wewnętrzny paszport (nieco postarzając syna), niezbędny do dalszej podróży po Cesarstwie Rosyjskim. Ostatecznie jednak w porozumieniu ze swoim szkolnym kolegą Karlem Ritzbagerem, Niemcem, postanowili wybrać się do jego wujka do Wittenbergi. Chłopcy poznali się w gimnazjum w Bobrujsku, do którego od dwóch lat uczęszczał Feliks. Życie w mieście mu się spodobało. Ale pragnął też poznać świat, zobaczyć miejsca, o których tylko czytał w książkach i gazetach. Uważał się za kąpanego w gorącej wodzie, w odróżnieniu od swego brata Floriana64.

Przed wyjazdem wycałował ręce rodziców oraz pożegnał czule wszystkich braci. Matka płakała i przeczuwała, że to nie będzie zwykła wycieczka. Ojciec odwiózł go na stację kolejową, z której nazajutrz z Karlem pojechali do Wilna, a następnie dalej do granicy, którą Feliks przekroczył nielegalnie, przemycony wraz z grupą innych ludzi chyłkiem wymykających się z rosyjskiego państwa. Z kolegą dotarł do Wittenbergi nad Łabą. Według podkoloryzowanej wersji Feliksa dowiedzieli się tam o zamachu w Sarajewie65. W Europie pachniało wojną. Trzeba było szybko decydować. Albo wracać do domu, albo znaleźć inne rozwiązanie. Ta opowieść nie zgadza się jednak z faktami, o których za chwilę.

Feliksowi Niemcy spodobały się jeszcze bardziej niż Bobrujsk. Zachwyciło go tam wszystko, ulice wolne od błota, ładne, nowoczesne otoczenie. W szkole wpajano mu, że to Rosja jest najlepszym na świecie krajem do życia. Tymczasem rzeczywistość przedstawiała się zgoła inaczej. Możliwość powrotu wcale mu się nie uśmiechała, a Karl też nie miał na to ochoty. Wujek kolegi zaproponował im, aby popłynęli na jakiś czas do Ameryki i tam przeczekali nadchodzącą zawieruchę. Przez Berlin (gdzie kupili bilety) dotarli do Hamburga. Tam oczekiwanie na statek przedłużyło się do dwóch tygodni, co wzbudziło spory niepokój także innych emigrantów. W końcu jako pasażerowie trzeciej klasy 13 czerwca wypłynęli na statku "President Lincoln", który kursował na linii obsługiwanej przez przedsiębiorstwo żeglugowe Hamburg-Amerikanische Packetfahrt-Actien-Gesellschaft. Po jedenastu (według Feliksa osiemnastu66) dniach podróży dotarli na Ellis Island koło Nowego Jorku. Feliks podał tam urzędnikom Bobrujsk jako miejsce swojego dotychczasowego zamieszkania. Zanim go wpuszczono na terytorium Stanów Zjednoczonych, musiał odbyć kwarantannę w szpitalu z powodu infekcji ucha67.

Wyjeżdżając, Feliks miał świadomość swego polskiego pochodzenia. Tak został wychowany przez rodziców68. Wydaje się jednak, że nie stanowiło to dla niego niezbywalnej wartości. Zaobserwował, że w otaczającym go świecie liczebnie dominowali białoruscy chłopi, najniższa klasa społeczna. Chęć bycia kimś lepszym, z wyższymi aspiracjami, z możliwościami rozwoju, awansu wymagała przynależności do innej grupy. Polskość kojarzyła się z nieistniejącym już państwem, z centrum nad daleką Wisłą69, z dawną szlachtą, z właścicielami ogromnych terenów, a także jeszcze niedawno panami pańszczyźnianych chłopów70. Rosjanie stanowili tu stosunkowo nową władzę, sprawującą administrację i nadzorującą edukację. Ta narodowość, kojarzona ze wschodnim barbarzyństwem, chyba go jednak nie pociągała. Zgodnie z zastanymi warunkami był Polakiem. Większość życia spędził w leśnym chutorze, a dopiero ostatnie lata w polskiej wsi. Z tego dłuższą część roku i tak przebywał w rosyjskiej szkole, a później w gimnazjum w Bobrujsku. Opuścił rodzinną ziemię jako piętnastoletnie dziecko. Nie zdążył już przeżyć patriotycznych uniesień, które mogłyby stać się jego udziałem dopiero w nadchodzących latach. Miał umysł ścisły, więc może do egzystencji podchodził praktycznie. Życie w Ameryce nie tylko mu się spodobało, lecz także dało ponadprzeciętne szanse, które wykorzystał71.

Gimnazjum w Bobrujsku (domena publiczna)

Być może w wypadku Floriana polskość rozwijała się z biegiem czasu. Co pewne, w przeciwieństwie do starszego brata uwielbiał czytać, a nie konstruować. Lektury w języku ojczystym musiały wpływać na budowanie jego związków z Polską, a w przyszłości ułatwiły pisanie książek. W czasie gdy pobierał edukację w Kliczewie, czasopismo "Nasza Niwa" opublikowało napisany po białorusku wiersz pt. Chrystus Zmartwychwstał (Chrystos Uwaskros). Jako autor utworu figuruje "F. Černyševič" (w cyrylickiej wersji "Ф. Чэрнышэвіч")72. Pięćdziesiąt cztery lata później, już po śmierci Czarnyszewicza, znający go redaktor Roman Dąbrowski nie miał wątpliwości, czyja ręka stworzyła tę poezję73. Takich wierszy powstało jednak wtedy więcej74. Ze względu na młody wiek Floriana przypisywanie mu autorstwa budzi poważne wątpliwości. Oczywiście twórczość w języku większości sąsiadów, ładnie wpisywałaby się w jego postać artysty obojga narodów. Najprawdopodobniej jednak faktycznym twórcą tych wierszy był mało znany białoruski literat Fiodor/Chwiedar Czernyszewicz/Czarnyszewicz (Фёдор/Хведар Чернышевич/Чарнышэвіч), kolega bardziej rozpoznawalnego Maksima Hareckiego (represjonowanego na Litwie Środkowej, a potem, w 1938 r., rozstrzelanego w Białoruskiej SRS).

W Rosji nie istniało pojęcie obowiązku szkolnego. Uczyły się te dzieci, których rodzice chcieli i zdecydowali się na to przeznaczać fundusze75. Po szkole wiejskiej (elementarnej) lub nauce domowej można było kontynuować edukację w szkole średniej, w ośmioletnich gimnazjach bądź w placówkach bez tego tytułu. Dla Floriana wybrano "gorodskoje ucziliszcze"76, szkołę średnią, przypuszczalnie mieszczącą się w budynku przy ul. Adamowskiej (obecnej Komsomolskiej)77. Możliwe, że na pomniejszonej gospodarce rodzice nie mieli już środków, aby go także umieścić w gimnazjum. Może też pojawiły się inne powody, jak np. chęć wysłania syna do seminarium78. Jeśli naukę na średnim szczeblu rozpoczął w 1913 r., to przerwanie (lub po prostu zakończenie) jej po czterech latach (chyba wiosną 1917 r.) wydaje się zrozumiałe79. Po rewolucji lutowej obalającej cara czasy zrobiły się niespokojne.

Dalsza część w wersji pełnej

Od autorów

Po kilku latach pracy nad życiorysem "Pasierba" - jak sam siebie określił Florian Czarnyszewicz, wybierając tytuł swojej trzeciej powieści - zostaliśmy zapytani, dlaczego zajęliśmy się tą postacią. Szukając szybko krótkiej a treściwej odpowiedzi, każde z nas zwróciło uwagę na twórczość Czarnyszewicza, tak ujmującą, że nie mogliśmy poprzestać na samej lekturze. Wraz z poznawaniem dzieła nabieraliśmy ochoty na poznanie jego autora. Okazało się, że jest nam bliski system wartości, którym hołdował Czarnyszewicz.

Gdyby nie Czarnyszewicz, zapewne nigdy byśmy się nie poznali i nie napisalibyśmy wspólnie tej książki. Choć na okładce są dwa nazwiska, książka jest owocem wysiłku grona osób. Żywiąc nadzieję, że nikogo nie pominęliśmy na tej długiej liście, dziękujemy zwłaszcza Irenie Rewie, Reginie Kazeko, Aleksandrowi Czernuszewiczowi. Wiele zawdzięczamy śp. Wiktorowi Czernuszewiczowi oraz innym krewnym pisarza, których część wciąż żyje w swojej rodzinnej okolicy nad Berezyną. Dziękujemy dyrektor Biblioteki Polskiej im. Ignacego Domeyki w Buenos Aires Marcie Bryszewskiej i pomagającej jej w tej społecznej pracy Barbarze Tracz. Obie Panie z ogromną życzliwością udzieliły nam bardzo dużego wsparcia, odnajdując i udostępniając wiele cennych materiałów. Uznanie należy się również potomkom argentyńskich Polaków z Berisso i okolic (Noeli Szymanowski, Beatriz Swirski), z Buenos Aires (Claudii Stefanetti Kojrowicz) i Cordoby (Barbarze Braun). Wdzięczni jesteśmy za pomoc zajmującym się twórczością Czarnyszewicza profesorom Krzysztofowi Polechońskiemu i Maciejowi Urbanowskiemu, a także młodszym naukowym stażem badaczom - Paulinie Subocz-Białek i Ireneuszowi Staroniowi. Nie do przecenienia jest rola Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, ostatniej asystentki Melchiora Wańkowicza, która w archiwum sławnego pisarza odnalazła cenną korespondencję Czarnyszewicza, a także udzieliła wielu przydatnych rad. Wojciech Klas (Polski Uniwersytet na Obczyźnie w Londynie) poświęcał swój czas m.in. na powielenie wartościowej pracy magisterskiej Heleny Gładkowskiej o Czarnyszewiczu. W tej kwestii pomogli też Grzegorz Pisarski (Biblioteka Polska POSK w Londynie) oraz Małgorzata Ostrówka (zajmująca się językiem kresowym), która umożliwiła dotarcie do oryginału pracy znajdującej się w zbiorach Leszka Bednarczuka. Zasłużonemu profesorowi dziękujemy za zgodę na publikację oryginalnych, kolorowych, bezcennych fotografii.

Ważny krok do poznania życiorysu Czarnyszewicza uczyniliśmy dzięki Elżbiecie Skoczek, dyrektor festiwalu Józefa Czapskiego, która skierowała nas do spuścizny malarza i jego siostry Marii. Przy tym zagadnieniu nieoceniony okazał się ówczesny kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie Janusz Nowak, który nie tylko wskazał konkretne materiały, lecz także wspomógł nas w odczytaniu zapisów z dzienników sławnego artysty i współtwórcy paryskiej "Kultury". Skoro zaś o zasłużonym czasopiśmie mowa, to podziękowania należą się też Annie Bernhardt, prezes Stowarzyszenia Instytut Literacki Kultura, która udostępniła m.in. listy Czarnyszewicza do Jerzego Giedroycia.

Nie może zabraknąć wyrazów wdzięczności dla Pawła Bema, dzięki któremu mogliśmy się zapoznać z listami Czarnyszewicza adresowanymi do Czesława Miłosza. Za wsparcie dziękujemy także biografowi Miłosza Andrzejowi Franaszkowi. Za udostępnienie korespondencji Czarnyszewicza ze Stanisławem Vincenzem chylimy czoło przed Janem Choroszym, a Grzegorzowi Kubackiemu (Biblioteka Kórnicka PAN) dziękujemy za możliwość zapoznania się z listami ze spuścizny Jędrzeja Giertycha. Słowa podziękowania kierujemy do Mirosława Kocika, który dwadzieścia lat wcześniej przymierzał się do napisania biografii Czarnyszewicza, a teraz przekazał nam pozostałe z tamtego czasu materiały. Pomocną dłoń w zakresie ustalania życiorysów księży okazał franciszkanin ojciec Jan Fibek, a w sprawach związanych z okolicami Wojstomia nieocenieni byli Radomir Pyzik i Natalia Czekulajewa. Ponadto wielkie brawa i podziękowania należą się Alenie Liaszkiewicz z Mińska, Tomaszowi Czarnyszewiczowi z Gdyni, Tadeuszowi Pyzikowi z Krakowa, Marii Buchcie ze Szczecina, Natalii Hardziejence z Mińska, Barbarze Gill z Buenos Aires, Tomaszowi Pindlowi z Krakowa.