łabędź z kormoranem
W poniedziałek raz nad ranem
dyskutował stary łabędź
z jeszcze starszym kormoranem.
Temat był jak zwykle taki
jaki mogą miewać tylko
bardzo stare morskie ptaki:
jak się dzielić rybim plonem
kto ma rządzić falochronem
czy czas młode z gniazd wypędzić
czy na zimę ryby wędzić?
Najważniejszy jednak temat,
od stu sztormów, to dylemat
wspólna wola i niedola:
jak przepędzić mewy z mola!
Wszak i one i rybitwy
zawsze skore są do bitwy,
pośród licznej ptasiej braci,
do stu szkwałów,
latający to piraci.
Nie odpuszczą ani śledzia
wyrwą z dziobu resztkę szprotki
i roznoszą, co najgorsze,
nad plażami
wśród turystów niecne plotki.
Ich piskami wszystkie ptaki
ciągle lżone a do tego
wciąż latają nastroszone
jakby wielce urażone.
Tak ględzili do niedzieli
więc i wiedzieć nie wiedzieli
że w sobotę przeszedł sztorm,
mewy z rybitwami
wyłowiły wokół mola
caluteńki morski plon
i zajęły fal... o... chron.
Stary łabędź
z jeszcze starszym kormoranem
gdy ocknęły się nad ranem
ważąc sprawę, oniemiały
i... bez słowa... zapłakały.
Dopomogła mądra sowa
pomoc zawsze nieść gotowa:
- Nie zostało nic innego
jak rozpocząć te dyskusję
w poniedziałek, znów od nowa.