REDAKCJA: Irena Kloskowska
SKŁAD: Tomasz Piłasiewicz
PROJEKT OKŁADKI: Iga Maliszewska
Wydanie I
Białystok 2021
ISBN 978-83-8171-515-7
? Copyright for this edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2016
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.
Książka ta zawiera informacje dotyczące zdrowia. Wydawca dołożył wszelkich starań, aby były one pełne, rzetelne i zgodne z aktualnym stanem wiedzy w momencie publikacji. Tym niemniej nie powinny one zastępować porady lekarza lub dietetyka, ani też być traktowane jako konsultacja medyczna lub inna. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś koniecznie skonsultować się z lekarzem, zanim samodzielnie rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia. Wydawca ani Autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek negatywne skutki dla zdrowia, mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.
Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.
www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii
15-762 Białystok
ul. Antoniuk Fabr. 55/24
85 662 92 67 - redakcja
85 654 78 06 - sekretariat
85 653 13 03 - dział handlowy - hurt
85 654 78 35 - www.talizman.pl - detal
strona wydawnictwa: www.studioastro.pl
Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl
WSTĘP
Radiestezja interesowała mnie od wielu lat, nie miałem jednak z nią praktycznego kontaktu, nie miałem również dostępu do literatury dotyczącej tego tematu. Zatem tak jak to jest w większości przypadków, kończyło się na samym zainteresowaniu. Próbowałem wprawdzie posługiwać się własnoręcznie wykonanym z kasztana wahadełkiem, ale były to pierwsze, samodzielne i bardzo nieporadne próby.
Przyszedł jednak czas, że znalazłem ogłoszenie o usługach radiestezyjnych. Ponieważ byłem dosyć wrażliwy i odczuwałem, że warunki panujące w moim domu nie są sprzyjające, postanowiłem więc zbadać swoje mieszkanie.
Trafiłem w ten sposób na wspaniałego człowieka, mistrza radiestezji pana Jana Pondo. Pan Janek, bo tak później zaczęliśmy go nazywać, był wielkim pasjonatem i propagatorem radiestezji. Prowadził w Tarnobrzegu Stowarzyszenie Psychotroniczne, był jego prezesem.
Pan Janek przeprowadził ekspertyzę mojego mieszkania, z której wynikało, że krzyżuje się pod nim kilka płytkich cieków wodnych. Natężenie promieniowania geopatycznego w mieszkaniu było wysokie, zachodziła więc konieczność przestawienia mebli i zainstalowania neutralizatora.
Na tym się nie zakończyło. Znajomość zawartą z panem Jankiem utrzymywałem w dalszym ciągu. Ponieważ znalazło się grono zainteresowanych osób, więc w 1994 roku zorganizowaliśmy u nas, w Nowej Dębie, podstawowy kurs radiestezyjny. W ten sposób moja przygoda z radiestezją rozpoczęła się na dobre. W miarę poszerzania wiadomości i zdobywania nowych umiejętności moje zainteresowanie radiestezją wzrastało coraz bardziej.
Po zakończeniu kursu założyliśmy w Nowej Dębie Klub Radiestezyjny, działający przy Stowarzyszeniu Psychotronicznym w Tarnobrzegu. Opiekunem i duszą klubu był oczywiście pan Janek. Posiadał on nie tylko dużą wiedzę z zakresu radiestezji, imponowało nam przede wszystkim jego morale. Był on dla nas ogromnym autorytetem i motorem napędowym klubu, poświęcał nam mnóstwo czasu.
Byli wśród nas wspaniali ludzie o bardzo zróżnicowanych zainteresowaniach: jedni interesowali się bioenergoterapią i mieli na tym polu dosyć duże osiągnięcia, inni - bardziej radiestezją, zielarstwem czy też wróżbiarstwem. Chłonęliśmy wszystkie zagadnienia z dziedziny psychotroniki, byliśmy zgraną paczką i często prowadziliśmy bardzo burzliwe dyskusje.
Po kilku latach klub rozpadł się, każdy stawał się samodzielny i szedł swoją drogą. Stare przyjaźnie jednak pozostały.
Przez ten czas zaszczepiłem się i zafascynowałem radiestezją na dobre. W miarę jednak jak moje umiejętności wzrastały, odczuwałem coraz większy niedosyt. Radiestezja była dziedziną bardzo tajemniczą i niezrozumiałą, wszyscy posługiwali się nią trochę po omacku. Na pytania, które mnie nurtowały, literatura nie dawała jasnych odpowiedzi. Były różne próby tłumaczenia występujących w przyrodzie zjawisk radiestezyjnych, różne sposoby badania i mierzenia tych zjawisk. Próby badania zjawisk radiestezyjnych za pomocą urządzeń technicznych i w oparciu o znane zjawiska fizyczne nie przynosiły rezultatów.
Tak naprawdę wiadomo było tylko tyle, że istnieją różne rodzaje promieniowania, dobre i złe, że radiesteci mogą je za pomocą swojego organizmu odebrać, posługując się sprzętem radiestezyjnym. Wiadomo było również, że za pomocą specjalnych neutralizatorów można na niektóre z tych rodzajów promieniowania do pewnego stopnia wpływać.
Uważano również, że nie ma sposobu neutralizacji wielu rodzajów szkodliwego promieniowania: promieniowania towarzyszącego promieniowaniu elektromagnetycznemu, promieniowania kształtu (neoenergii), promieniowania rusztu siatki globalnej (zwanej również siatką szwajcarską lub siatką Hartmanna) czy też niezwykle silnego promieniowania towarzyszącego radioaktywności.
Była to wiedza bardzo niewystarczająca, a ja chciałem wiedzieć i zrozumieć znacznie więcej. Przez wszystkie lata poświęcone radiestezji miałem więc tylko jeden cel, jedną pasję: pragnąłem znacznie głębiej poznać oraz zrozumieć prawa rządzące zjawiskami radiestezyjnymi. Intuicja podpowiadała mi, że jest to możliwe, że prawda jest dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Nie chciałem kontynuować wyłącznie tego, co zastałem, w literaturze dotyczącej tego tematu było bowiem zbyt wiele nieścisłości i niedomówień. Pragnąłem iść swoją zupełnie nową drogą. Wszystko więc, czego w czasie badań doświadczałem, próbowałem, jak puzzle, ułożyć w jedną logiczną, zrozumiałą całość. Swoje badania prowadziłem w trzech kierunkach.
- Z jednej strony poświęciłem się badaniu energii pozytywnych, rozpoznawaniu ich oraz badaniu wpływu tych energii na nasze zdrowie.
- Drugim kierunkiem moich zainteresowań było zrozumienie i ujarzmienie szkodliwego promieniowania geopatycznego.
- Musiałem również osobiście zająć się konstrukcją urządzeń, które byłyby w stanie aktywnie na to promieniowanie wpływać. Zauważyłem bowiem, że neutralizatory dostępne w handlu są często przereklamowane, a ich działanie - bardzo dyskusyjne. Z tego też powodu radiesteci uważali, że większości zagrożeń, szczególnie tych najbardziej uciążliwych, nie da się metodami radiestezyjnymi usunąć. Musiałem więc na własną rękę stworzyć coś pewniejszego, ażeby nad tym szkodliwym promieniowaniem zapanować w sposób znacznie skuteczniejszy.
Nie chciałem traktować radiestezji zarobkowo, chciałem być wolny i niezależny, ażeby mieć czas oraz całkowitą swobodę podczas badań. Badania moje dotyczyły bowiem niezwykle silnych energii, co często bywało przyczyną utraty wrażliwości radiestezyjnej, a w konsekwencji powodowało trwające nieraz tygodniami blokady i przerwy w doświadczeniach, tak zwane fadingi.
Przerwy te, chociaż bardzo uciążliwe i przykre, były jednak konieczne, aby organizm mój przystosował się do bardziej subtelnych energii, które próbowałem w sposób świadomy rozpoznawać. Moja podświadomość, zmuszona do badania i rozróżniania energii o znacznie mniejszej długości fali niż długość fali mojego organizmu, musiała się dopiero tych nowych subtelniejszych energii uczyć, musiała więc zmieniać długość fali mojej energii na bardziej subtelną. Dawało mi to do ręki nowe, coraz doskonalsze narzędzia do dalszej pracy. Po każdym fadingu mogłem więc badać energie znacznie bardziej subtelne niż poprzednio.
Najważniejszym narzędziem w pracy radiestety nie jest bowiem różdżka lub wahadełko, jak się potocznie uważa. One są tylko i wyłącznie martwymi wskaźnikami, wzmacniaczami sygnałów biegnących od naszej podświadomości. Najważniejszym narzędziem jest sam radiesteta, a mówiąc bardziej precyzyjnie, jego podświadomość. To ona wykonuje bowiem całą pracę. Niezbędne jest więc, ażeby przygotować nasze ciało energetyczne do odbioru coraz bardziej subtelnych energii oraz maksymalnie ułatwić i usprawnić kontakt naszego świadomego umysłu z podświadomością.
Tak jak za pomocą kamery noktowizyjnej możemy ujrzeć w ciemności to, co było wcześniej dla naszych oczu niewidoczne, tak dzięki naszej podświadomości możemy odbierać z otaczającego nas świata energii to, co dotychczas było przed nami ukryte, niewidoczne dla naszych niedoskonałych zmysłów.
W sposób świadomy odbieramy bardzo wąski wycinek rzeczywistości, która nas otacza. Nasze fizyczne zmysły mają bowiem bardzo ograniczony zakres postrzegania. Ponadto z tego, co mogą one rozpoznać i wyróżnić z otoczenia, potrafimy świadomie zarejestrować zaledwie kilka procent, reszta pozostaje w podświadomości.
Kiedy jednak w sposób celowy i świadomy korzystamy z naszej podświadomości, to zakres naszych możliwości ogromnie się zwiększa, a wyniki naszych ekspertyz są zdecydowanie lepsze.
To nie jakieś złe licho, czy też coś innego złego, mającego swoją świadomość, siedzi w naszym wahadełku, jak próbują to sobie wytłumaczyć ludzie niemający pojęcia o radiestezji czy też ludzie próbujący oczernić tę dziedzinę wiedzy i świadomie jej zaszkodzić.
Drobne mikroskurcze naszych mięśni, mające poruszyć wskaźnik, jakim jest wahadełko czy też różdżka, są dla naszej podświadomości czymś bardzo prostym do wykonania. Trzeba tylko jej zaufać i pozwolić działać.
Zjawiska radiestezyjne są w dalszym ciągu zjawiskami czysto fizycznymi, choć na nieco bardziej subtelnym, energetycznym poziomie.
Szybko przekonałem się, jak ważna w pracy radiestety jest umiejętność posługiwania się biometrami. Pozwalają one na ogromne skrócenie czasu pomiaru, na większą precyzję w odczytywaniu otaczających nas zjawisk oraz na powtarzalność wyników wykonywanych pomiarów.
Pracując na biometrze, nie musimy skupiać swojej uwagi na liczeniu obrotów wahadełka ani też na wymyślaniu potrzebnej w danym momencie konwencji mentalnej. Można więc całkowicie się wyluzować i wyłączyć. Kiedy uspokojony umysł znajduje się w stanie alfa, możemy uzyskać energetyczne połączenie świadomego umysłu z niedostępną na co dzień duchową częścią naszej osobowości. Wówczas, korzystając z pomocy naszej podświadomości, w bardzo łatwy sposób będziemy zdobywali potrzebne nam informacje.
Biometrami starałem się posługiwać już od samego początku moich doświadczeń. Najpierw był to sprzęt bardzo prosty. Początkowo korzystałem ze zwykłych, liniowych lub kołowych biometrów, z namalowanymi kolorowymi polami. Używałem również wahadełka neutralnego z kolorowymi koralikami. Później przyszedł jednak czas, że musiałem swój sprzęt coraz bardziej udoskonalać, aby ułatwiać sobie wykonywanie coraz trudniejszych, bardziej precyzyjnych badań.
Biometrem do badania długości fali interesującego mnie promieniowania i jego natężenia, skalą Bovisa oraz opartą na niej skalą BSM posługiwałem się już na kursie radiestezyjnym. Również później wszystkie moje ekspertyzy wykonywałem za ich pomocą, notując jednocześnie skrupulatnie wszystkie wyniki. Badałem długości fal i ich natężenie oraz promieniowanie energii życiowej (promieniowanie w skali Bovisa) ludzi, rzeczy i miejsc, zarówno tych pozytywnych, jak i geopatycznych.
Badałem w ten sposób cieki wodne, kładąc szczególny nacisk na ich wzajemne ułożenie w ziemi, ruszt siatki globalnej (siatki Hartmanna), promieniowanie pól elektromagnetycznych, promieniowanie uskoków geologicznych oraz promieniowanie towarzyszące radioaktywności.
Badałem tak również rośliny, minerały i neoenergię (promieniowanie kształtu) pod kątem ich oddziaływania na człowieka oraz ich ewentualnej przydatności do wykonywania neutralizatorów.
Zawsze też sprawdzałem witalność, uwrażliwienie radiestezyjne, długość fali koloru radiestezyjnego oraz promieniowanie energii życiowej mojego organizmu. Zdawałem sobie bowiem sprawę ze szkodliwości energii, z którymi miałem do czynienia podczas badań radiestezyjnych.
Niejednokrotnie na własnej skórze odczułem, jak strefy promieniowania geopatycznego wpływają na zdrowie człowieka, a w szczególności na zdrowie radiestety, usiłującego w czasie badań bardziej uwrażliwić się na odbiór tego promieniowania. Zakres moich badań musiał bowiem obejmować również te najbardziej szkodliwe miejsca.
Wszystko oczywiście skrupulatnie notowałem, ażeby podczas następnych badań mieć jak najbogatszy materiał porównawczy, a także po to, ażeby nie wykonywać wielokrotnie tych samych doświadczeń, pamięć bywa bowiem bardzo zawodna.
Dzięki stałym, dokładnym pomiarom szybko okazało się, że zlokalizowanie w mieszkaniu cieków wodnych jeszcze zupełnie o niczym nie świadczy. Promieniowanie cieków i oddziaływanie tego promieniowania na ludzi, którzy pod ich wpływem stale przebywają, może być w wielu przypadkach krańcowo odmienne.
Okazało się, że rodzaj i jakość tego promieniowania zależą głównie od wzajemnego ułożenia się cieków w ziemi oraz od głębokości, na jakiej te cieki płyną.
Systematyczne badania, notowanie, a następnie porównywanie wyników tych badań pozwoliły mi również na odkrycie podstawowego prawa łączącego długości fal promieniowania radiestezyjnego z energią życiową.
Pomiędzy siłą promieniowania w skali Bovisa a długością fali występującego w danym miejscu promieniowania istnieje stała zależność. Im długość fali jest krótsza, tym promieniowanie w skali Bovisa jest silniejsze. Fale o mniejszej długości są bowiem nośnikami większej ilości energii.
Kiedy przekonałem się już, jak olbrzymie znaczenie w badaniu promieniowania radiestezyjnego, w badaniu energii życiowej, ma skala Bovisa, stała się ona nieodzownym rekwizytem podczas wszystkich moich badań.
Umiejętność rozróżniania długości fal badanego promieniowania oraz umiejętność posługiwania się skalą Bovisa jest niezwykle ważna w pracy radiestety. Rozpoznanie długości fali badanego promieniowania i niesionej przez te fale energii życiowej daje nam podstawowe pojęcie o tym, czy wpływ promieniowania jakiegoś miejsca lub obiektu na człowieka jest pozytywny czy też negatywny. Pozwala również zorientować się, jaki neutralizator i gdzie należy umieścić, w przypadku konieczności neutralizacji szkodliwej strefy.
Oparta na skali Bovisa skala BSM jest bardzo przydatna podczas wykonywania podstawowych ekspertyz, do badania mieszkania lub działki budowlanej, a także w czasie badań podczas zabiegów wykonywanych za pomocą bioenergoterapii. Szybko jednak okazało się, że podczas badania Miejsc Mocy oraz przy badaniu materiałów potrzebnych do budowy neutralizatorów nie jest już ona wystarczająca, dlatego musiałem ją ciągle modyfikować. Ażeby więc to wszystko uprościć, wróciłem na własny użytek do jej pierwotnej nazwy, do skali Bovisa. Od tej pory mogłem już ją sobie dowolnie rozciągać, nie przejmując się nazewnictwem w miarę przybywania z tyłu ciągle nowych zer.
Przy tworzeniu skali BSM intuicja słusznie podpowiedziała jej autorom, że na końcu skali należy postawić znak oznaczający nieskończoność.
Jeżeli mamy pewne predyspozycje, dużo zapału i otwartą głowę, stale gotową do zmiany poglądów na otaczającą nas rzeczywistość, to przekonamy się wkrótce, że zmiany zachodzące zarówno w nas samych, jak i w naszych możliwościach odkrywania nowego w otaczającym nas świecie, mogą postępować bardzo szybko.
W czasie każdego fadingu, spowodowanego świadomą pracą na maksymalnych dostępnych dla nas wartościach w skali Bovisa, organizm stara się przystosować do odbioru nowego dla niego promieniowania. Próbuje nauczyć się odbioru znacznie subtelniejszego promieniowania, próbuje dostosować się do niego i w związku z tym przestraja się. Długość fali naszego koloru radiestezyjnego zmniejsza się.
Podstawowym warunkiem jednak jest, ażeby była to próba świadomego odbioru interesującej nas energii. W przeciwnym wypadku nasza podświadomość nie będzie sama próbowała zajmować się tym tematem, jako że jest zbyteczny dla jej normalnego funkcjonowania. Musimy więc ją do tego zmusić, musimy ją przyzwyczaić i przekonać, że jest to dla nas ważne i konieczne.
Promieniowanie naszego organizmu staje się wówczas subtelniejsze, a tym samym udoskonala się podstawowe narzędzie pomiarowe, jakim jest właśnie nasz organizm.
Nasze zmysły stają się bardziej czułe. Po każdym fadingu możemy rozpoznawać fale promieniowania znacznie subtelniejsze i badać Miejsca Mocy wielokrotnie silniejsze. W pewnym momencie, po prawidłowej praktyce, dochodzi do tego, że zmianie zacznie ulegać również długość fali naszego koloru osobistego, osiągniemy kolor biały i będziemy ciągle go udoskonalać, będziemy czynić go coraz bardziej subtelnym. Będziemy mogli odbierać promieniowanie otaczającego nas świata w pełnej gamie i na wielu zakresach. Należy tylko być całkowicie otwartym, nie bać się i nie stawiać sobie sztucznych granic, gdyż te mogłyby nas tylko hamować i zatrzymywać w dalszym rozwoju.
Mówiąc o prawidłowej praktyce, nie miałem oczywiście na myśli wyłącznie kontaktu z miejscami, w których występuje silniejsze promieniowanie. Nie mniej ważne, a nawet zdecydowanie ważniejsze są zarówno jakość naszych myśli, jak i nasz stosunek do otaczającej nas rzeczywistości.
Nasze myśli powinny być czyste, pozbawione egoizmu i gniewu. Do otaczającego nas świata musimy odnosić się z miłością, musimy starać się odczuwać z nim całkowitą jedność, gdyż tylko w ten sposób możemy dostroić swój organizm, swoje zmysły, do bardziej subtelnych energii w otaczającym nas świecie.
Świat fizyczny oraz światy duchowe tworzą jedną, wspólną całość i wzajemnie się przenikają. My również jesteśmy wprawdzie małą, ale wspólną cząstką tego wielkiego, złożonego świata. Oprócz ciała fizycznego mamy ciało duchowe z odpowiednimi zmysłami. Są one jeszcze niedoskonałe, w uśpieniu, dlatego nie potrafimy dostrzec złożoności otaczającego nas świata, ale jednak są. Dlatego też istnieje możliwość ich rozwoju.
Kierując swoją uwagę na jedność, harmonię z otaczającym nas światem, z którym na poziomie duchowym stanowiliśmy jedność od zawsze, uaktywniamy te zmysły i przyspieszamy ich rozwój.
Przyczyną mojego głębszego zainteresowania neutralizatorami był ten pierwszy, który miałem zainstalowany w moim mieszkaniu.
Ponieważ byłem młodym (tylko stażem, gdyż miałem już prawie 45 lat) i pełnym zapału radiestetą, badałem wszystko, co tylko można było dookoła. Również za pomocą skali 10-stopniowej sprawdzałem działanie założonego w moim mieszkaniu neutralizatora, zgodnie z zaleceniami bowiem co jakiś czas należało go przemyć pod bieżącą wodą.
Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że co chwilę przestaje on działać. Trzeba było przez chwilę płukać go pod bieżącą wodą oraz ustawić i dostroić od nowa.
Wystarczały gwałtowne zmiany atmosferyczne, jak burza, a nawet awantura w domu (gdyż myśl jest bardzo silną energią, z czego niestety nie zdajemy sobie na co dzień sprawy, rozsiewając wokół siebie wiele zła), ażeby natężenie szkodliwego promieniowania geopatycznego w mieszkaniu szybko wróciło do stanu istniejącego przed założeniem neutralizatora. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem i zmusiło mnie do częstszych kontroli.
Kiedy nauczyłem się precyzyjnie rozpoznawać i badać poszczególne długości fal, łącznie z pełnym zakresem koloru szarego i białego, oraz towarzyszącą im energię życiową, wszystkie badania przeprowadzałem za pomocą dokładniejszych pomiarów. Pod tym kątem zacząłem też sprawdzać neutralizatory, również ten, który miałem zainstalowany u siebie w domu.
Okazało się wówczas, że neutralizator, którego używałem, położony w szkodliwym miejscu lub też w miejscu neutralnym obok szkodliwej strefy, spisuje się niestety bardzo kiepsko i tak naprawdę nie potrafi zneutralizować występującego tam szkodliwego promieniowania.
Neutralizator nie potrafił przekształcać długich fal, będących przyczyną powstawania promieniowania geopatycznego, nie miał również żadnego wpływu na poziom promieniowania energii życiowej, mierzonej za pomocą skali Bovisa. Okazało się, że był przereklamowany i zupełnie nie nadawał się do celu, do jakiego był przeznaczony.
Działanie jego mierzone za pomocą skali 10-stopniowej polegało chyba głównie na mentalnym zabezpieczeniu miejsca przez radiestetę. Dlatego potrzebne było długie strojenie, a skutek był bardzo nietrwały.
Myśl nasza może być bardzo silną energią, szczególnie u osób, które potrafią nad tym panować. Nie jest to jednak energia trwała i łatwo może ulec zmianie pod wpływem czynników zewnętrznych.
Potrzebne mi więc było urządzenie techniczne, niezależne od warunków panujących w jego pobliżu i zapewniające stałe, na celowo ustalonym poziomie, parametry pracy. Nie próbowałem wykupywać i badać wszystkich dostępnych na rynku urządzeń. Skoro bowiem radiesteci w książkach i mediach wypowiadali się, że większości, szczególnie tych najbardziej szkodliwych rodzajów promieniowania nie da się metodami radiestezyjnymi usunąć, więc takich naprawdę skutecznych neutralizatorów nie było. Ponieważ pośród tych, do których miałem dostęp, nie znalazłem dobrego neutralizatora, postanowiłem stworzyć go sobie sam.
W tym celu wybrałem miejsce o silnym promieniowaniu geopatycznym, gdzie występowało wyłącznie promieniowanie o największej długości fal z zakresu kolorów szarego i czarnego, natężenie promieniowania geopatycznego dochodziło do 9,5 stopnia w skali 10-stopniowej a poziom energii życiowej wynosił tylko 1500 jednostek w skali Bovisa.
W miejscu tym zacząłem testować różne materiały; rośliny, minerały, a także wpływ neoenergii (promieniowania kształtu) na to szkodliwe promieniowanie. Okazało się, że we wszystkich tych grupach można było znaleźć potencjalne neutralizatory.
Uwagę moją zwróciła pewna stała zależność. Otóż skuteczność pracy neutralizatora miała zawsze związek z generowanym przez niego promieniowaniem, długością fali oraz siłą jego energii życiowej. I to niezależnie od tego, czy było to tylko promieniowanie samego materiału, czy też promieniowanie generowane za pomocą neoenergii (promieniowania kształtu wykorzystywanego w tym urządzeniu). Zasięg działania również był od tego promieniowania zależny.
Problemem była natomiast niejednorodność tego promieniowania. W pobliżu neutralizatora promieniowanie to było bardzo wysokie, a następnie w miarę oddalania się od urządzenia poziom promieniowania gwałtownie się zmniejszał.
Jednak w wyniku następnych doświadczeń udało mi się rozwiązać zarówno ten problem, jak również wiele innych, które stale powstawały w miarę dalszych badań. I tak powoli, lecz systematycznie, krok po kroku, odkrywałem następne prawa fizyki rządzące neutralizatorami i radiestezją.
- Nauczyłem się neutralizować promieniowanie: szkodliwych cieków wodnych, skrzyżowań uskoków geologicznych, siatki globalnej, promieniowanie towarzyszące promieniowaniu elektromagnetycznemu, promieniowanie kształtów, a także to, które okazało się najtrudniejsze do usunięcia i zajęło mi dwa lata celowej pracy - promieniowanie towarzyszące radioaktywności.
- Nauczyłem się generować, za pomocą urządzeń radiestezyjnych, promieniowanie o jednej długości fali lub też promieniowanie złożone z fal o różnej długości.
- Mogłem działać tym nowo wytworzonym promieniowaniem na dowolną odległość, a także ustalać na dowolnym poziomie siłę promieniowania energii życiowej, zachowując przy tym całkowitą jednorodność tego promieniowania w całym zasięgu działania neutralizatora.
- Nauczyłem się wykorzystywać szkodliwe promieniowanie o długości fali odpowiadającej kolorowi szaremu do różnych pożytecznych celów, traktując je jako źródło energii do zasilania niektórych typów neutralizatorów.
Można bowiem promieniowanie o długości fali z zakresu koloru szarego zamieniać w promieniowanie o korzystnej dla nas długości fali, podnosząc równocześnie poziom promieniowania energii życiowej do takiego stopnia, ażeby miejsce o szkodliwej dotychczas energii stało się przyjazne i działało na człowieka energetyzująco.
Można również otrzymywać dowolne promieniowanie w miejscu, gdzie nie występuje promieniowanie koloru szarego, jednak wówczas potrzebne są bardziej zaawansowane neutralizatory.
Zmiana długości fali występującego w danym miejscu promieniowania oraz wzrost poziomu promieniowania w skali Bovisa wcale nie muszą odbywać się chaotycznie, lecz mogą odbywać się w sposób w pełni kontrolowany. Poziom tego promieniowania może być całkowicie zależny od tego, co wcześniej sobie zaplanujemy. Ponadto możemy uzyskać zupełnie jednorodne wartości tego promieniowania w całym zasięgu działania naszego neutralizatora.
Nie działamy wówczas w sposób przypadkowy, lecz świadomie wykorzystujemy zjawiska fizyczne, w celu osiągnięcia z góry zaplanowanych wyników.
Do wykonywania neutralizatorów konieczne są odpowiednie predyspozycje, duży zasób wiedzy radiestezyjnej oraz wiele doświadczenia. Trzeba umieć rozpoznawać pełny zakres długości fal promieniowania leżącego w kręgu zainteresowania radiestezji i dokładnie znać granicę pomiędzy falami najkrótszymi i najdłuższymi. Trzeba również nauczyć się badać energię przenoszoną przez te fale.
Radiesteta powinien precyzyjnie rozpoznawać promieniowanie, które zastaje w badanym miejscu. Powinien również zdawać sobie sprawę, jak metodami technicznymi można na to promieniowanie wpłynąć, ażeby osiągnąć zamierzony efekt. Powinien również dokładnie wiedzieć, jakie promieniowanie po sobie pozostawia.
Prawie od samego początku mojej przygody z radiestezją próbowałem posługiwać się teleradiestezją. Na początku robiłem to ze zwykłej ciekawości i czasami, ku mojej uciesze, udawało mi się uzyskać pozytywne wyniki. Kiedy już jednak przekonałem się, że jest to możliwe, i zrozumiałem, jak wielkie korzyści z tego wynikają, zacząłem stosować tę metodę systematycznie.
W miarę praktyki wszystko staje się znacznie prostsze, nasze zmysły fizyczne oraz te bardziej subtelne zmysły duchowe rozwijają się i ulegają wyostrzeniu. Zatem i teleradiestezja stała się dla mnie z czasem zjawiskiem bardzo prostym, codziennym. Stała się ona niezwykle przydatną techniką pracy, szczególnie z tego powodu, że wymaga ona, w porównaniu z tradycyjnymi metodami, znacznie mniej wysiłku i czasu. Jest bez porównania bezpieczniejsza, a także znacznie rozszerza możliwości i zakres naszej pracy.
Można poznawać odległe i niedostępne miejsca osobiście przez zwiedzanie. Można również robić to wygodniej, siedząc w fotelu w swoim własnym pokoju i oglądając film. Szczególnie jeśli możemy sami kierować kamerą, a ilość informacji oraz szczegółów zawartych w filmie jest zależna od naszej woli i zupełnie nas zadowala. Podobnie jest z teleradiestezją.
Jak się więc okazuje, przed radiestezją stoją bardzo duże możliwości, a to, czym obecnie się zajmujemy, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Radiestezja jest zajęciem niezwykle ciekawym. Najpiękniejsze jednak w radiestezji jest to, że jest tak bardzo nieprzewidywalna. Zjawiska, jakimi radiestezja się zajmuje, występują na pograniczu zjawisk i praw fizycznych, dotyczą sfery energetycznej, eterycznej, i chociaż początkowo wydaje nam się, że są podobne do tych ogólnie nam znanych, to jednak czasem potrafią nas bardzo zaskoczyć.
Można mieć bardzo dobrze rozwiniętą intuicję i wiele zjawisk dotychczas nieznanych przewidywać. Ale nawet wówczas, kiedy te nasze przewidywania się sprawdzają, jesteśmy w końcu tak bardzo zaskakiwani przez coś zupełnie nowego, że nie możemy wyjść ze zdziwienia. Za każdym razem, kiedy wydawałoby się, że wgryźliśmy się już w samo jądro tajemnicy, okazuje się, że jest to tylko następna łuska, jak na cebuli. To ciągle jest dla nas nowy i niezwykle interesujący świat.
Radiestezja pomaga nam żyć lepiej, zdrowiej i bezpieczniej. Pozwala również w sposób skuteczny i jednocześnie bardzo przyjazny ingerować w otaczające nas środowisko. Pozwala korygować i naprawiać to, co przy okazji bardzo gwałtownego rozwoju postępu technicznego zostało w naszym środowisku zepsute.
Kiedy przed 20 laty zacząłem poważnie interesować się radiestezją, była ona czymś tajemniczym i nie bardzo rozumianym. Była zbiorem niepowiązanych ze sobą i czasami mylnie rozumianych zjawisk. Również metody badania zjawisk radiestezyjnych pozostawiały bardzo wiele do życzenia.
Mam nadzieję, że moja praca wniesie do tej trudnej dziedziny wiedzy trochę światła. Że ludzi praktykujących radiestezję przybliży do jej fizycznych podstaw oraz pozwoli zrozumieć radiestezję w szerszym zakresie. Natomiast współczesnej nauce pozwoli zrozumieć, że radiestezja i zjawiska jej towarzyszące to nie jest jakaś magia i kuglarstwo, lecz zwyczajne zjawiska fizyczne, chociaż dotyczące bardziej subtelnych granic tej dziedziny nauki. Granic, gdzie materia powoli przechodzi w energię.
Moim marzeniem jest, ażeby granica pomiędzy nauką - z jej ogromnymi możliwościami technicznymi, a wiedzą - z jej możliwościami głębszego wglądu w badane zjawiska, a więc i możliwością pełniejszego zrozumienia tych zjawisk, jak najszybciej ulegała zatarciu. Wspólnie można osiągnąć znacznie więcej.
W obecnych czasach nauka bardzo szybko prze do przodu, nie mając czasu zatrzymać się ani na chwilę i obejrzeć za siebie, "cel uświęca środki". Niekontrolowany rozwój przemysłu pozostawia więc za sobą bardzo zniszczone i zanieczyszczone środowisko. Radiestezja ma tutaj ogromne pole do popisu, przywracając w tym coraz bardziej zatrutym świecie zdrowe warunki życia.
CO TO JEST RADIESTEZJA
Materia całego świata, ożywionego i nieożywionego, znajduje się w nieustannym ruchu. Porusza się i drga każdy atom, każda najmniejsza jego cząstka. Wszystko, co nas otacza, jest energią, my również. To tylko nasze zmysły, poprzez specjalne przystosowanie do funkcjonowania w świecie fizycznym, dostrzegają różne skupiska zorganizowanej energii, w postaci stałych, materialnych obiektów.
Wszystko, co tylko w przyrodzie istnieje, wysyła w otaczającą przestrzeń swoje wibracje i fale. Otacza nas promieniowanie kosmiczne, promieniowanie ziemskie, promieniowanie wytwarzane przez człowieka w sposób sztuczny, własne promieniowanie energii życiowej wszelkich obiektów, miejsc oraz wiele jeszcze innych, mniej lub bardziej subtelnych rodzajów energii. Żyjemy w nieskończonym oceanie energii.
Energia ta nie jest jednorodna, dlatego organizmy żyjące na ziemi starały się przystosowywać do warunków najbardziej dla nich korzystnych.
Najczęściej promieniowanie, z którym mamy bezpośredni kontakt, jest dla nas obojętne, jesteśmy do niego przystosowani. Jednak pewna część otaczającego nas promieniowania, pomimo że jest ono niewidoczne dla naszych zmysłów, wykazuje silniejsze oddziaływanie na nasz organizm.
W swojej negatywnej formie promieniowanie to może występować w postaci szkodliwego dla nas promieniowania geopatycznego, będącego skutkiem zakłócenia falowego promieniowania ziemskiego. Także promieniowanie wytwarzane sztucznie przez człowieka może występować w postaci bardzo szkodliwego promieniowania towarzyszącego różnym zjawiskom fizycznym.
Zdarza się również, że możemy spotkać się z energią dla nas korzystną, w postaci promieniowania pozytywnego, a nawet z tak zwanymi Miejscami Mocy.
W sposób świadomy organizm nasz odbiera lub odczuwa tylko bardzo niewielką część zakresu tego promieniowania. Cała reszta dla nas nie istnieje. Każdy organizm uwrażliwia się bowiem tylko na to, co jest dla niego najbardziej istotne do przeżycia.
Dawniej zagrożeń energetycznych było mniej, ludzie nie musieli więc w sposób szczególny uodparniać się na nie, a ponadto mieli większą możliwość ich unikania.
Nie każdy człowiek uwrażliwiony jest na otaczające go promieniowanie w jednakowym stopniu, przyroda lubi różnorodność. Niektórzy ludzie, a do tej grupy należą radiesteci, potrafią silniej i w znacznie szerszym zakresie odczuwać i rozpoznawać fale energii z otaczającego ich promieniowania.
Energia badana metodami radiestezyjnymi nie może być przez nas odbierana za pomocą zmysłów fizycznych, nie jest również dostępna urządzeniom technicznym. Są to bowiem fale energii występujące na poziomie znajdującym się poza naszym postrzeganiem zmysłowym, na poziomie eterycznym.
Radiesteta jednak, rozwijając w swoim ciele bardziej subtelne, wrażliwsze zmysły, potrafi rozpoznawać obiekty nie tylko po ich zewnętrznym wyglądzie. Radiesteta potrafi rozpoznawać ich energetyczną naturę. Uwrażliwiając się na energię obiektów, potrafi je od tej strony badać, rozpoznawać i klasyfikować.
Uaktywniając swoją podświadomość, mentalną i duchową część swojej osobowości, radiesteta znacznie poszerza zakres swojego postrzegania. Może "widzieć", reagować na energie, które w naszej codziennej, fizycznej rzeczywistości są dla naszych oczu zasłonięte i są niewidoczne.
Może więc rozpoznawać obiekty znajdujące się pod ziemią, nawet bardzo głęboko. Może również badać obiekty znajdujące się w znacznej odległości.
Skupiając swoją uwagę na promieniowaniu konkretnego obiektu, z pominięciem całej reszty, jest w stanie zbadać charakterystykę promieniowania każdego z kilku wzajemnie pokrywających się w ziemi cieków wodnych. Może dokładnie określić ich właściwości fizykochemiczne, kierunek przepływu, głębokość, szerokość, wydajność itd.
Ogromna ilość wzajemnie przenikających się fal, o różnej długości i subtelności, pozornie tworzy w otaczającym nas świecie jeden wielki chaos. Będzie on jednak chaosem tylko dla tych osób, których to promieniowanie nie interesuje.
Natomiast dla ludzi, którzy się na te drgania, na te fale energii otworzą w sposób świadomy i którzy zaczną używać bardziej subtelnych, uśpionych dotychczas zmysłów, będzie to ogromny, nieskończony zbiór informacji o otaczającym ich świecie.
To, co dla człowieka mniej uwrażliwionego może wydawać się czymś nierealnym, nadprzyrodzonym lub wręcz kuglarstwem, dla radiestety jest zjawiskiem czysto fizycznym, naturalnym.
Tak jak niektóre zwierzęta przystosowane są do aktywnego życia w porze nocnej, w ciemności, mają bowiem lepiej rozwinięty zmysł wzroku lub słuchu, tak radiesteta przystosowany jest do pracy z energiami dla innych, mniej uwrażliwionych ludzi "niewidocznymi", nieodczuwalnymi.
Używane przez radiestetę przyrządy przeznaczone są do ułatwienia odbioru badanych energii. Są tylko wskaźnikami służącymi wyłącznie do wzmocnienia sygnałów płynących od jego podświadomości.
Każdy obiekt istniejący w przyrodzie, każda najmniejsza cząsteczka, wysyłają w otaczającą je przestrzeń charakterystyczne tylko dla siebie wibracje i fale energii. Dzięki temu stają się czymś indywidualnym i za pomocą odpowiednich metod mogą być z tego ogólnego chaosu energetycznego wyróżnione i rozpoznane.
Dla radiestetów mogą to być ciekawe i potrzebne, mniej lub bardziej złożone informacje. Dzięki nim możemy otaczający nas świat poznawać znacznie dokładniej, głębiej, a nie tylko powierzchownie, jak to się odbywa za pomocą zmysłów fizycznych. Możemy dostrzegać i poznawać bardziej subtelne rzeczy i zjawiska.
Kiedy mamy już jakąś wiedzę na temat zjawisk występujących w przyrodzie, możemy starać się zrozumieć zależności występujące pomiędzy tymi zjawiskami, a także, jeżeli zachodzi taka potrzeba, w sposób świadomy wpływać na te zjawiska.
Nasze fizyczne zmysły odbierają z otaczającego nas świata to, co ułatwia przeżycie. Tak bowiem zostaliśmy zaprogramowani w wyniku ewolucji. Nieprzygotowany organizm, który z tego ogólnego chaosu odbierałby zbyt dużo informacji, byłby zagubiony i nie mógłby przetrwać. Dlatego za pomocą fizycznych zmysłów przystosowaliśmy się głównie do odbioru tylko tego, co może zapewnić nam bezpieczeństwo, zdobycie pożywienia oraz ułatwia kontakt z partnerem w celu przedłużenia gatunku. Reszta dzieje się na poziomie podświadomości lub w ogóle poza nami.
Nie oznacza to jednak, że poza naszymi zwykłymi zdolnościami percepcyjnymi nic już nie może dla nas istnieć. Możemy postrzegać znacznie więcej. Nie da się wprawdzie zrobić tego zmysłami fizycznymi, mamy jednak do swojej dyspozycji zmysły i narzędzia znacznie lepsze, znacznie subtelniejsze.
Nasz rozwój nie kończy się na świecie fizycznym. Ewolucja gatunku ludzkiego nie zakończyła jeszcze swojej pracy, jesteśmy tylko na pewnym jej etapie. Dalszym celem są światy duchowe, jesteśmy bowiem częścią tego duchowego świata. Nie dostrzegamy tego, nie jesteśmy jeszcze na tyle doskonali, lecz praca nad naszym rozwojem trwa nieustannie. Rozwijają się w nas równolegle, chociaż znacznie wolniej, ciała i zmysły bardziej subtelne.
Istnieją więc możliwości, ażeby dla naszego dobra znacznie poszerzyć postrzeganie bardziej subtelnych zjawisk. Możemy wówczas promieniowanie interesujących nas sygnałów, napływających z otaczającego nas świata, odbierać i rozpoznawać w znacznie większym zakresie, niż się do tej pory przyzwyczailiśmy.
Podstawowym narzędziem, z którego musimy korzystać przy odbiorze i rozpoznawaniu zjawisk radiestezyjnych, jest nasza podświadomość. To dzięki niej mamy możliwość wglądu w sfery znacznie subtelniejsze, gdzie materia staje się energią, gdzie czas i przestrzeń przestają istnieć. Nasz świadomy umysł może bowiem mieć kontakt z wyższą świadomością wyłącznie poprzez podświadomość.
To właśnie za pomocą podświadomości możemy rozróżniać i badać otaczające nas energie. Możemy to robić w sposób mniej lub bardziej świadomy, intuicyjnie lub za pomocą nastawionych na celową współpracę metod radiestezyjnych.
Podświadomość jest zawsze gotowa i chętna do współpracy. Kiedy nawiązujemy z podświadomością kontakt świadomy i celowy, możemy znacznie poszerzyć zakres postrzegania otaczającego nas świata, możemy wówczas korzystać z informacji normalnie dla nas nieosiągalnych.
Informacje te przekazywane są poprzez odrębny, używany tylko przez podświadomość, autonomiczny układ nerwowy do mięśni, a następnie poprzez odpowiednie ich skurcze, do używanych przez nas przyrządów radiestezyjnych. Wprawiane są one wówczas w uzgodnione wcześniej pomiędzy świadomym umysłem a podświadomością ściśle określone, czytelne dla radiestety ruchy.
Przynależny do podświadomości autonomiczny układ nerwowy, ewolucyjnie starszy system perineuralny, kontroli świadomości nie podlega, dlatego tak wiele ważnych rzeczy dzieje się w naszym organizmie bez naszej wiedzy. A skoro nie mamy wiedzy ani wglądu w codzienną pracę podświadomości, nie rozumiemy jej i nie doceniamy.
Nasz świadomy umysł ma do swojej dyspozycji własny system nerwowy, łączący mózg ze zmysłami i poprzez nie ze środowiskiem zewnętrznym. Jednak z autonomicznego układu nerwowego mózg nie potrafi korzystać.
Zadaniem świadomości podczas wykonywania pracy radiestezyjnej jest wyłącznie rozpoznawanie wskazań sprzętu. Uzgodniony wcześniej, na początku naszej przygody z radiestezją, wzajemny kod porozumienia pomiędzy świadomym umysłem a podświadomością pozwala precyzyjnie je odczytywać.
Współczesna technika pomaga lekarzowi wnikać w głąb naszego ciała bez użycia skalpela, ażeby dokładnie oglądać stan poszczególnych narządów i lepiej poznać stopień zaawansowania choroby. Często również pomaga całkowicie się upewnić, że nie ma potrzeby dokonywania skomplikowanych operacji, gdyż potencjalne zagrożenie nie istnieje lub też istnieje możliwość zastosowania znacznie prostszej, bezinwazyjnej metody leczenia.
Podobnie jest w radiestezji. Korzystając celowo, w sposób świadomy, z pomocy naszej podświadomości, możemy stosować techniki pozwalające nam lepiej wnikać w głąb rzeczy ukrytych przed naszymi fizycznymi zmysłami. Możemy nie tylko badać takie zjawiska, ale także pracować lepiej, skuteczniej oraz bezpieczniej.
Radiesteta powinien dbać o jakość energii swojego organizmu. Powinien swoją energię ciągle udoskonalać. Sprawność naszego poznawania zależy bowiem (tak jak w komputerze) od pojemności informacji, które mogą być przetwarzane. Im bardziej subtelne jest promieniowanie naszego organizmu, im mniejsza długość fali i wyższe wibracje, tym łatwiej możemy coś wysyłać i tym doskonalszym narzędziem będziemy dysponowali do odbioru i odczytania informacji, które z otaczającego świata do nas napływają.
Za pomocą fali o mniejszej długości w łatwy sposób będziemy mogli wpływać na energie posiadające większą długość fali. Subtelniejszym narzędziem będziemy w stanie odbierać więcej, będziemy mieli dostęp do znacznie większej ilości informacji, dotychczas dla nas niewidocznych.
Radiestezja - jest wiedzą ukazującą nam, jak w sposób świadomy współżyć z otaczającym nas zewsząd promieniowaniem. Promieniowaniem wpływającym pozytywnie, jak i negatywnie na człowieka. Promieniowaniem pochodzącym zarówno od świata ożywionego, jak też nieożywionego.
Radiestezja pokazuje, jak za pomocą podświadomości wnikać w sposób nadzmysłowy, nadświadomy w naturę rzeczy i zjawisk fizycznych.
Radiestezja uczy, jak to promieniowanie rozpoznawać. Jak części tego promieniowania, w jego szkodliwej postaci, unikać. Jak w sposób świadomy z różnych rodzajów tego promieniowania korzystać i jak się nim posługiwać dla naszego zdrowia i pożytku.
Radiestezja jest darem, który pozwala, w większym niż normalnie stopniu, odbierać subtelne sygnały z otaczającego nas świata. Radiestezja pozwala w sposób głębszy postrzegać otaczające nas zjawiska, pozwala je odbierać i wnikać w ich wewnętrzną naturę. Pozwala to na ich zrozumienie oraz na świadome ingerowanie w energetyczną naturę tych rzeczy i zjawisk.
Radiestezja bada zjawiska fizyczne pod kątem ich pozytywnego lub negatywnego energetycznego oddziaływania na człowieka.
W przypadku, gdy zjawiska te oddziałują na nas w sposób szczególnie negatywny, szkodliwy dla zdrowia, radiestezja szuka sposobów neutralizacji tego oddziaływania.
Zgodnie z teorią Alberta Einsteina energia jest niezniszczalna. Może jedynie zmieniać swoją formę, przekształcając się w inny rodzaj energii.
- W świecie fizycznym może zachodzić zjawisko całkowitej zamienności masy i energii.
- W przypadku zjawisk radiestezyjnych, istniejących na subtelniejszym, energetycznym poziomie, energia jest bardziej plastyczna, bardziej podatna na zmiany. Bardzo łatwo może więc zachodzić zjawisko zamiany szkodliwej dla nas energii na inną, korzystniejszą, lepszą dla nas jakościowo.
Radiestezja umożliwia wpływanie na otaczający nas świat i dostosowywanie panujących w nim warunków energetycznych do potrzeb przebywających w danym środowisku ludzi. Dzięki znajomości pewnych praw i zjawisk fizycznych można tego dokonywać za pomocą technicznych urządzeń radiestezyjnych.
Radiestezja jest zawodem polegającym na wykorzystaniu naturalnej zdolności człowieka do odczuwania i rozróżniania promieniowania falowego otaczającego nas środowiska, w celu rozpoznawania źródeł tego promieniowania. Pozwala to na poszukiwanie miejsc dla wykonania ujęć wody, złóż minerałów i kopalin, rozpoznawanie zagrożeń ze strony promieniowania geopatycznego, zabezpieczanie miejsc zamieszkania itd.
Jest to zdolność do odczuwania, odbierania, rozróżniania i klasyfikowania różnych rodzajów promieniowania falowego, pochodzącego od miejsc, rzeczy i osób. Jest to umiejętność celowej zmiany tego promieniowania poprzez świadome wpływanie, za pomocą różnego rodzaju naturalnych i technicznych urządzeń radiestezyjnych, na jego długości fali, zasięg oraz poziom energii życiowej, w zależności od jego szkodliwości i naszych potrzeb.
Radiestezja niechętnie uznawana jest za naukę, zjawiska, którymi się zajmuje, występują bowiem na pograniczu znanych oficjalnie zjawisk fizycznych lub tę granicę przekraczają, są od nich znacznie bardziej subtelne.
W przypadku radiestezji ogólnie znane prawa fizyczne zaczynają rozmywać się i ulegać stopniowej zmianie. Z powodu więc swojej subtelności i złożoności zjawisk, których dotyczy, radiestezja wymyka się stosowanym przez naukę urządzeniom technicznym, które są ciągle zbyt niedoskonałe. Trudno więc współczesnej nauce w pełni zaakceptować tę tak bardzo interesującą i obiecującą, lecz jednocześnie tajemniczą, nieuchwytną i niezrozumiałą "nową" dziedzinę.
Radiestezja jest darem, który należy szanować i rozwijać, służy on bowiem do poprawy warunków życia innych ludzi, którzy takich zdolności nie posiadają.
Ludzie nie są jednakowi, gdyby tak było, byliby niepotrzebni. Wystarczyłby tylko jeden człowiek żyjący wiecznie. Dla Boga byłoby to zadanie bardzo proste do wykonania - tylko po co, czemu by to mogło służyć? Na szczęście dla nas miał On jednak inny zamiar, różnimy się więc pomiędzy sobą. Różnimy się charakterem, urodą, doświadczeniem, wiedzą, upodobaniami, bogactwem, różnimy się również wrażliwością na otaczające nas promieniowanie.
Radiesteta - jest człowiekiem o większej niż przeciętna wrażliwości na odbiór promieniowania falowego otaczającego nas środowiska, człowiekiem pracującym w sposób świadomy na rzecz wykorzystania tej zdolności, tego daru, dla poprawy warunków zdrowotnych i potrzeb ludzi w ich środowisku.
Radiesteta powinien umieć, w sposób bardzo selektywny, odbierać interesujące go sygnały z chaosu otaczających go i przenikających się wzajemnie różnych rodzajów promieniowania.
Dyrygent wielkiej orkiestry symfonicznej potrafi wśród pozornego chaosu dźwięków wydawanych jednocześnie przez dużą liczbę instrumentów rozpoznać osobno i cały czas kontrolować każdy poszczególny instrument. Potrafi on wyłapać każdy fałszywy dźwięk, wydany przez konkretnego muzyka, nie tracąc jednocześnie nic z całej reszty.
Radiesteta również nastawia się na odbiór jednej, konkretnej fali. Potrafi ją wyizolować z całego otaczającego go szumu energetycznego. Potrafi się na niej skupić i przez dłuższy czas ją kontrolować.
Bardzo dobry radiesteta będzie odbierał dużo więcej, uaktywniając swoją podświadomość w większym stopniu, będzie w stanie odbierać całe sekwencje fal. Potrafiąc jednocześnie odbierać wszystkie długości fali, o różnej subtelności, będzie mógł odbierać i odczytywać pełniejsze obrazy tego, co go interesuje w otaczającym go środowisku.
Radiesteta powinien umieć rozróżniać długości fal i natężenie szkodliwego dla człowieka promieniowania geopatycznego, a także siłę promieniowania energii życiowej, mierzonej za pomocą skali Bovisa.
W razie zaistniałej potrzeby powinien umieć, poprzez świadome wpływanie na środowisko za pomocą różnego rodzaju neutralizatorów naturalnych lub technicznych, zapobiegać wpływowi szkodliwego promieniowania geopatycznego na zdrowie człowieka. Musi umieć wpływać w trwały sposób na otaczające go fale promieniowania, w celu ich "oswojenia", gdyż są wśród nich zarówno te dobre, niosące korzystną dla nas energię, jak również i takie, które mogą nas niszczyć i zabijać.
Radiesteta powinien charakteryzować się bardzo wysoką etyką zawodową, pracuje bowiem z energiami niewidocznymi wprawdzie dla innych ludzi, lecz mającymi na nich bardzo silny wpływ zdrowotny.
Radiesteta musi umieć korzystać z daru, jakim jest jego zwiększona wrażliwość, gdyż przy niewłaściwym korzystaniu z tych umiejętności, przy nieprzestrzeganiu obowiązujących w tym zawodzie zaleceń i przepisów BHP, w kontakcie z bardzo szkodliwymi energiami prędko zostanie narażony na poważne kłopoty zdrowotne.
Radiestezja jest zawodem dużego ryzyka, wszystkie narządy i komórki naszego organizmu pracują bowiem na tym samym poziomie energetycznym, na którym zachodzą zjawiska badane metodami radiestezyjnymi: pozytywne promieniowanie Miejsc Mocy, szkodliwe promieniowanie geopatyczne czy też szkodliwe promieniowanie towarzyszące różnym zjawiskom fizycznym. Dlatego energie te mogą mieć bardzo silny zakłócający wpływ na energetyczne przemiany zachodzące wewnątrz naszego organizmu.
Ażeby dokładnie rozpoznać istniejące wokół promieniowanie, radiesteta zmuszony jest na czas wykonywania badania otworzyć się na to promieniowanie. Musi otworzyć swoje pole energetyczne, którym, tak jak każdy inny człowiek, jest stale otoczony. Musi w sposób świadomy uwrażliwić się na odbiór tego promieniowania. Dlatego docierają do niego wówczas znacznie większe i mocniejsze, niż dzieje się to normalnie, ilości szkodliwej energii.
Radiesteta narażony jest więc na to, że energia jego organizmu zostanie trwale i silnie zakłócona.
Radiestezja nie jest więc zawodem łatwym i bezpiecznym, trzeba do niej podchodzić z szacunkiem, z dużą ostrożnością i rozwagą. Jeżeli tak ją potraktujemy, to nie tylko będziemy w tej dziedzinie odnosić sukcesy, ale także nasze zdrowie będzie ulegać stałej poprawie. Będziemy w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej.
Teleradiestezja - polega na badaniu jakiegoś obiektu (miejsca, osoby lub rzeczy), a także oddziaływaniu na ten obiekt, kiedy znajduje się on w pewnej odległości od radiestety, gdy jest jego zmysłom fizycznym niedostępny. Oddziaływanie więc na te obiekty musi się odbywać nie w sposób bezpośredni, ale za pomocą tzw. świadka radiestezyjnego.
Świadek radiestezyjny potrzebny jest w teleradiestezji po to, ażeby radiesteta mógł za jego pomocą nawiązać kontakt mentalny z interesującym go obiektem badań.
Radiesteci stosują tę metodę dosyć często przy poszukiwaniu cieków wodnych, złóż minerałów, przy poszukiwaniu zaginionych osób lub rzeczy. Świadkiem radiestezyjnym może być wówczas: małe naczynie z wodą, które szukający cieku będzie trzymał w ręce, kawałek iłu, który kładziemy na ziemi, badając warstwy nieprzepuszczalne, dzielące nas od interesującego nas cieku, najprzeróżniejsze minerały schowane w popularnych obecnie wahadełkach ze świadkiem.
Takim świadkiem radiestezyjnym mogą być na przykład: zdjęcia osób lub miejsc, mapa o odpowiedniej skali, plan mieszkania czy działki własnoręcznie podpisany i z adresem, jakiś osobisty przedmiot należący do zaginionej osoby itd. Chodzi o to, ażeby świadek radiestezyjny pozwalał precyzyjnie zidentyfikować, czy też inaczej mówiąc, zindywidualizować daną osobę lub miejsce, co pozwoli następnie nawiązać kontakt mentalny i energetyczny z promieniowaniem interesującej nas osoby, rzeczy lub miejsca.
Olbrzymi postęp techniczny pozwala obecnie znaleźć w Internecie interesującą nas działkę za pomocą współrzędnych geograficznych. Można wówczas zrobić jej zdjęcie i dokładnie ją zbadać.
Odległość radiestety od badanego obiektu nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Dla bardzo zaawansowanego teleradiestety wystarczającym świadkiem radiestezyjnym jakiejś osoby lub miejsca będzie na przykład pamięć, wspomnienie tej osoby lub miejsca. Wystarczy tylko podczas badania odpowiednio długo utrzymać swoją skupioną uwagę na badanym obiekcie. Można też zrobić z pamięci plan jakiegoś miejsca i doskonale, precyzyjnie na nim pracować.
Zaawansowany radiesteta powinien umieć pracować na odległość za pomocą metody teleradiestezji. Jest to bowiem wbrew powszechnej opinii metoda dosyć prosta. Jest ona, jak się okaże w czasie praktycznego zastosowania, niezwykle przydatna, w ogromnym stopniu ułatwiająca oraz czyniąca pracę radiestety bezpieczniejszą.
Praca z obiektami znajdującymi się w dowolnej od nas odległości może początkowo wydać się komuś dziwna i niezrozumiała. Można to jednak wytłumaczyć w dosyć prosty sposób.
Jako istota ludzka jesteśmy znacznie bardziej doskonali i złożeni, niż się nam na pierwszy rzut oka wydaje. Zbudowani jesteśmy nie tylko z ciała fizycznego, które na co dzień widzimy, odczuwamy i za pomocą którego mamy stały kontakt z całym otaczającym nas fizycznym światem. Jesteśmy również istotą energetyczną i duchową, choć bardzo rzadko (a niektórzy ludzie nawet wcale) zdajemy sobie z tego sprawę. Nie jest to bowiem konieczne do codziennego życia.
W świecie fizycznym funkcjonujemy za pomocą naszych pięciu zmysłów fizycznych, takich jak: wzrok, słuch, dotyk, węch i smak. To nam na co dzień w zupełności wystarcza. Ponieważ jednak jesteśmy równocześnie istotą energetyczną i duchową, posiadamy zmysły (chociaż słabo rozwinięte) pozwalające nam kontaktować się z otaczającym i przenikającym nas niewidzialnym światem duchowym, z którym na pewnym poziomie stanowimy jedność. O kimś, kto potrafi w jakimś silniejszym stopniu tych zmysłów używać, mówi się, że posiada dodatkowy, szósty zmysł.
W świecie fizycznym nasza świadomość obejmuje jednocześnie całe nasze ciało fizyczne. Kiedy za pomocą naszych zmysłów odczuwamy ból, zmianę temperatury czy też głód, nie potrzebujemy jakichś żmudnych badań i kombinacji myślowych, ażeby to rozpoznać i zrozumieć. Nie ma dla nas żadnego znaczenia odległość skaleczonego miejsca ciała od mózgu, wszystko odbywa się automatycznie na poziomie podświadomości. Od razu zdajemy sobie sprawę z tego, co i w jakiej części ciała się stało. Nasza reakcja jest więc natychmiastowa, automatyczna.
W świecie duchowym, którego jesteśmy cząstką, świadomość jest bardziej rozszerzona, obejmuje ona jednocześnie wszystko, co nas otacza, łącznie z nami samymi. Przestrzeń, odległość nie są tutaj przeszkodą, gdyż niczego już nie rozgraniczają. Wszystko stanowi jedność, a także posiada wspólną świadomość. Tak, jakby wszystko, co dzieje się w czasie i przestrzeni, odbywało się w jednym punkcie.
Ponieważ my również jesteśmy wspólną cząsteczką tego całego duchowego świata (przejawiającego się w świecie fizycznym jako poszczególne, pojedyncze byty: jako ludzie, zwierzęta, rośliny, rzeczy i miejsca), więc poprzez wspólną świadomość na poziomie duchowym możemy nawiązywać bezpośredni kontakt ze wszystkim, co tylko istnieje.
Jest jednak podstawowy warunek. Otóż wcześniej musimy wyobrazić sobie obiekt, z którym pragniemy ten kontakt nawiązać. I tu potrzebny jest właśnie świadek radiestezyjny, jest on bowiem dla nas kluczem do obiektu, który zamierzamy badać. Pozwala on nam poznać i zindywidualizować jakiś obiekt nawet wtedy, gdy wcześniej był on dla nas zupełnie obcy, gdy dla nas dotychczas nie istniał. Powstaje więc możliwość nawiązania wzajemnego kontaktu mentalnego, zjednoczenia naszej świadomości z interesującym nas obiektem, a wówczas rozdzielająca nas na poziomie fizycznym przestrzeń przestanie nas rozgraniczać.
Możemy nawiązać mentalny i energetyczny kontakt z dowolnym obiektem, osobą lub miejscem, niezależnie od odległości, jaka nas dzieli.
Początkowo może to być utrudnione niedoskonałością narzędzi, jakimi są nasze uśpione zmysły, łączące nasze fizyczne ciało ze światem duchowym, a także trudnością utrzymania przez odpowiednio długi czas skupionej uwagi na badanym obiekcie. Jednak kiedy już uwierzymy w nasze własne możliwości i zaczniemy tych zmysłów używać, tchniemy w nie życie. Obudzą się, zaczną się udoskonalać i wtedy nasza praca za pomocą teleradiestezji stanie się możliwa. Nasze możliwości zarówno w zawodzie radiestety, jak i w życiu codziennym wzrosną, praca stanie się znacznie prostsza oraz łatwiejsza.
Nasza świadomość nie będzie już ograniczała się wyłącznie do naszego ciała fizycznego i tego, co mamy w zasięgu wzroku, ale w razie potrzeby będziemy mogli (dzięki naszej podświadomości) objąć nią to, co znajduje się w olbrzymiej od nas odległości. Odległość po prostu przestanie dla nas istnieć.
RADIESTEZJA - NAUKA CZY WIEDZA
Współczesna nauka zajmuje się coraz mniejszymi cząsteczkami materii. Fizyka kwantowa bada subtelne zjawiska przekraczające dotychczasowe granice świata fizycznego. Coraz częściej odbywa się to na poziomie tak subtelnym, że badane zjawiska powoli zaczynają wymykać się ogólnie przyjętym prawom fizycznym. Zauważono również, że od pewnego poziomu materia powoli zaczyna zmieniać zależność od znanych praw fizycznych i w coraz większym stopniu zaczyna podlegać sile ludzkiego umysłu.
Fizyka sięga obecnie daleko poza czas i przestrzeń. Zaglądając głęboko w kosmos, możemy oglądać zjawiska dziejące się miliardy lat temu, w czasie, kiedy nasz wszechświat zaczynał się dopiero tworzyć. Obraz widziany przez nas na ekranach teleskopów leciał bowiem z tych najodleglejszych galaktyk przez wiele miliardów lat.
Dzisiejsza nauka nie boi się już myśleć o pokonaniu takich (wydawałoby się nie do pokonania) barier, jak prędkość światła. Współcześni fizycy próbują podejmować takie wyzwania w sposób praktyczny.
Fizyka ze swoimi badaniami powoli przesuwa się w stronę nieznanego i wkracza na teren, gdzie zaczyna następować styk dwóch tak różnych światów - znanego nam doskonale materialnego świata fizycznego i pełnego tajemnic, niedostępnego dla naszych fizycznych zmysłów świata energii.
Te światy nie są dla siebie obce. Tak naprawdę wzajemnie się przenikają, a my przez cały czas mamy z nimi bezpośredni kontakt. Nasze fizyczne zmysły przeznaczone są jednak tylko do odbioru wrażeń ze świata fizycznego, więc nasza świadomość nie potrafi dostrzegać tego, co nas otacza w bardziej subtelnych sferach i jest dla naszych oczu niewidoczne.
Pomiędzy tymi dwoma pozornie różnymi światami nie ma jakiejś określonej, sztucznej granicy. Przejście ze sfery fizycznej do bardziej subtelnych "wyższych" sfer: energetycznej i duchowej, odbywa się płynnie. Energia do nich przynależna jest coraz bardziej subtelna. W pewnym momencie wymyka się więc z naszego ograniczonego zakresu postrzegania zmysłowego otaczającego nas świata i zaczyna podlegać zmysłom coraz bardziej subtelnym.
Podobnie jest w przypadku światła. Promieniowanie fali elektromagnetycznej widzimy tylko w bardzo niewielkim zakresie. Cała reszta, od fal nieskończenie długich po nieskończenie krótkie, jest przed naszym wzrokiem ukryta. W odróżnieniu od wielu gatunków zwierząt, nie umiemy ich w większym stopniu rozpoznać.
Jeszcze nie tak dawno takie pojęcia, jak promieniowanie podczerwone czy też nadfioletowe, były dla człowieka obce. Jednak postęp techniczny pozwolił na odkrycie i wykorzystanie w życiu codziennym zarówno tego promieniowania, jak i wielu bardziej subtelnych rodzajów promieniowania fali elektromagnetycznej.
Ciągle zmieniają się teorie dotyczące powstania i ewolucji wszechświata oraz przepełniającej go energii. Teorie te, często bardzo rewolucyjne, nie powstają jednak wyłącznie dzięki systematycznej, mrówczej pracy laboratoryjnej, za pomocą urządzeń technicznych. Powstają one głównie dzięki intuicji, dzięki świadomemu i celowemu otwarciu się na idee pochodzące ze sfery duchowej. Gdyby tak nie było, to do chwili obecnej, zamiast udoskonalania współczesnej techniki, dalej udoskonalalibyśmy wyłącznie swoje narządy, służące do obrony i zdobywania pożywienia. Stawalibyśmy się takimi coraz większymi dinozaurami. Metodami technicznymi można pewne teorie tylko próbować potwierdzać. Narzędzia do badania wykonuje się już pod konkretny, przemyślany obiekt lub obraz jakiejś rzeczywistości.
Współczesna fizyka coraz bardziej zbliża się do radiestezji, do tego subtelnego świata, w którym zjawiska radiestezyjne zachodzą. Radiestezją zainteresowana jest nie tylko wąska grupa zafascynowanych nią ludzi, wykonujących ten zawód w sposób praktyczny. Z uwagi na tkwiący w niej ogromny potencjał od dawna interesuje się nią również świat naukowy.
Radiestezja ma ogromne możliwości, co od wieków potwierdzane jest przy poszukiwaniu ujęć wody, złóż minerałów, rozpoznawaniu stref szkodliwego promieniowania itd. Nauka niejednokrotnie więc podejmowała próby ujarzmienia zjawisk radiestezyjnych, przejęcia nad nimi kontroli. Badano jednak radiestezję od złej strony, stawiano sobie niewłaściwe pytania i używano niewłaściwego sprzętu. Ponieważ jak dotąd efekty badań naukowych były mizerne i nic z tego nie wynikło, więc pomiędzy radiestezją i fizyką postawiono olbrzymi mur, który w zamierzeniu ma przesłaniać to niewygodne i kłopotliwe zjawisko. Radiestezja jest więc ośmieszana i negowana. Łatwiej bowiem coś wyśmiać niż zrozumieć.
Oto, co przeczytałem na ten temat kilka lat temu, wpisując w Internecie hasło "radiestezja" i otwierając stronę Wikipedii, która w naukowy sposób próbuje wyjaśniać różne zjawiska fizyczne:
"Radiestezja (łac. radiatio - promieniowanie i gr. aesthesia - wrażliwość) - W najprostszym tłumaczeniu jest to wrażliwość na promieniowanie. Termin radiestezji wprowadził w latach 30. XX wieku francuski ksiądz-radiesteta Abbé Alexis Bouly (1865-1958). Wcześniej stosowano pojęcie rabdomancji albo różdżkarstwa. Różdżkarstwo to technika rzekomego wykrywania m.in. tzw. żył wodnych i minerałów za pomocą specjalnej różdżki, wahadła itp.
W zdecydowanej większości krajów zachodnich oraz w środowisku naukowym radiestezja uznawana jest za pseudonaukę, a rzetelnie prowadzone badania naukowe wykazują, że radiesteci nie są w stanie odszukiwać ukrytych obiektów ze skutecznością większą, niż wynikałoby z czystego przypadku. W Polsce radiestezja została prawnie zakwalifikowana jako rzemiosło (obok zawodów takich jak astrolog, wróżbita, bioenergoterapeuta, refleksolog), a merytoryczna wartość dowodu z opinii biegłego została uznana przez Sąd Najwyższy.
Naukowych prób wyjaśnienia radiestezji podjął się w Polsce zespół naukowców z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Prowadzone przez kilka lat badania w żaden sposób nie potwierdziły, by radiestezja miała cokolwiek wspólnego z nauką w jej obecnym rozumieniu.
Pewną próbą powiązania zjawisk opisywanych przez radiestezję z oddziaływaniami fizycznymi była koncepcja Lakhovsky'ego. George Lakhovsky (1869-1942) - fizyk, naukowiec, wykładowca na Uniwersytecie w Sorbonie badał promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez każdą komórkę na skutek procesów elektrochemicznych. Według Lakhovsky'ego radiesteta podczas przeprowadzania ekspertyz z poszukiwaniem obiektu (wody, metalu, osób zaginionych) jest w stanie wyczuć rezonans promieniowania emitowanego przez niego spowodowany oddziaływaniem z poszukiwanym obiektem.
Zdaniem niektórych naukowców ruch różdżki spowodowany jest położeniem środka ciężkości poza punktami podparcia. Ten metastabilny układ jest wrażliwy na niedoskonałości mocowania (np. trzymanie w ręce)".
Tekst opatrzono ilustracją pokazującą różdżkarza, pochodzącą (jak podano w tekście) z francuskiej książki o przesądach.
W tekście tym przemyca się więc do naszej podświadomości, że radiestezja to: przesądy, rzekome wykrywanie tak zwanych żył wodnych i minerałów, że jest to pseudonauka, a rzetelnie prowadzone badania naukowe wykazują, że radiesteci nie są w stanie odszukiwać ukrytych obiektów ze skutecznością większą, niż wynikałoby z czystego przypadku, a prowadzone przez kilka lat badania w żaden sposób nie potwierdziły, by radiestezja miała cokolwiek wspólnego z nauką w jej obecnym rozumieniu. Natomiast wychylenia różdżki spowodowane są niedoskonałym trzymaniem jej poza środkiem ciężkości.
Chciałbym zobaczyć uczonego "naukowca" pracującego różdżką trzymaną w doskonały sposób, najlepiej za środek ciężkości.
Obecnie, na aktualnych stronach Wikipedii, można zauważyć pewną zmianę w podejściu do tego tematu. Aktualne stanowisko nie jest już wyłącznie tak radykalne i w bardziej obiektywny sposób próbuje wyjaśniać zjawiska radiestezyjne.
RADIESTEZJA W POJĘCIU OGÓLNYM NIE JEST JESZCZE NAUKĄ - CIĄGLE JESZCZE JEST WIEDZĄ, ponieważ nie ma na razie ścisłego powiązania do znanych i ogólnie przyjętych pojęć fizycznych. Radiesteci potrafią rozpoznawać szkodliwe energie, potrafią również wykonywać i stosować w praktyce urządzenia techniczne zdolne wpływać na te energie w sposób zamierzony. Nie ma natomiast jeszcze przyrządów technicznych zdolnych do badania i weryfikacji wyników badań zjawisk radiestezyjnych przez osoby wprawdzie posiadające tytuły naukowe, lecz nieposiadające predyspozycji radiestezyjnych. Bowiem głównym "odbiornikiem" tych zjawisk był, jest i na długo jeszcze pozostanie człowiek.
Zjawiska radiestezyjne występują na granicy doskonale znanej naszym zmysłom sfery fizycznej. W znacznym również stopniu zahaczają o bardziej subtelne sfery duchowe. Nie można więc rozpatrywać radiestezji wyłącznie za pomocą ogólnie znanych zjawisk fizycznych, pomijając lub wręcz zupełnie negując energie bardziej subtelne oraz dotyczące radiestezji aspekty duchowe.
Badając zjawiska radiestezyjne za pomocą prymitywnych, niedoskonałych narzędzi, zawsze będziemy skazani na porażkę. Wyniki naszej pracy będą przypadkowe, niepewne i niezrozumiałe. Natomiast teorie wysuwane na podstawie cząstkowych danych będą tylko zwiększały chaos informacyjny. Będą odsuwały nas od prawdy i zrozumienia tych zjawisk.
Naukowcy podejmują próby badania zjawisk radiestezyjnych, badając wyłącznie uboczne zjawiska fizyczne, towarzyszące zjawiskom radiestezyjnym, a najważniejszą część negując. Najczęściej skupiają się na badaniu wyłącznie jednego z takich zjawisk, na przykład zmiany oporności nad badaną strefą, zakłócenia pola magnetycznego lub temperatury. Uzyskują w ten sposób zlepek nic nieznaczących danych, zależnych głównie od zewnętrznych zakłóceń, co w konsekwencji doprowadza ich do konkluzji, że radiestezja nie istnieje.
Badanie otaczającej nas, bardzo złożonej rzeczywistości wyłącznie za pomocą fizycznych narzędzi i zmysłów, przy jednoczesnym negowaniu całej bardziej subtelnej otoczki energetycznej oraz duchowej, nigdy nie przyniesie zadowalających wyników. W ten sposób można poznać tylko bardzo niewielki odłamek skorupy otaczającej interesujące nas zjawiska i rzeczy. Cała reszta, cały sens tego, co jest badane, pozostanie w ukryciu i będzie niedostępna.
Adam Mickiewicz w balladzie "Romantyczność" odpowiada uczonemu starcowi:
Dziewczyna czuje - odpowiadam skromnie -
A gawiedź wierzy głęboko;
Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce!
Ludzie od zawsze rozumieli, że otaczający ich świat jest bardziej złożony, niż możemy to dostrzec i zbadać fizycznymi zmysłami. Wielu ludzi osobiście tego doświadczało. Jednak pomimo to jakoś tak dziwnie się składa, że oficjalna nauka z uporem godnym lepszej sprawy, stara się temu zaprzeczać. Świat nauki nie chce albo nie potrafi za pomocą "szkiełka i oka" tego pojąć. Jeśli się więc czegoś nie rozumie, to łatwiej ogłosić, że to nie istnieje, i mieć problem z głowy.
Jest chyba jeszcze jedna przyczyna negowania radiestezji ze strony świata nauki. Nauka finansowana jest głównie przez przemysł. Ten jednak, z powodów finansowych, rozwija się w sposób niekontrolowany. Radiestezja potrafiąca rozpoznać wiele zagrożeń, które rozwój przemysłu za sobą pozostawia, staje się więc niewygodna.
Każdy stan skupienia materii czy też różne rodzaje energii mają swoje własne, różniące się między sobą prawa fizyczne. Naturalne więc jest, że również promieniowanie badane przez radiestezję oraz zjawiska im towarzyszące mogą posiadać swoje własne, odmienne prawa.
Ta przynajmniej częściowa odmienność nie może być jednak przyczyną negowania radiestezji. Rozsądek nakazuje te zjawiska badać (szczególnie z powodu bardzo szkodliwego wpływu części z nich na nasze zdrowie) i odkrywać towarzyszące im prawa fizyczne, ażeby tę na razie dziedzinę wiedzy oswoić i znaleźć przynależne jej miejsce wśród nauk fizycznych.
Duży wkład w "odczarowanie" radiestezji, poprzez próby naukowego wyjaśnienia towarzyszących jej zjawisk, wniósł wybitny polski radiesteta mgr inż. Jerzy Woźniak. Wyniki jego badań, zawarte w książce "Nowoczesna Radiestezja", utwierdziły mnie w przekonaniu, że zjawiska radiestezyjne, którymi się zajmuję, nie są czymś nieokreślonym, czymś nadprzyrodzonym, lecz tak naprawdę są one tylko zwykłymi, wprawdzie trudno uchwytnymi i tajemniczymi, lecz czysto fizycznymi zjawiskami.
Rozumiałem, że nie mogą to być zjawiska chaotyczne. Że tak jak wszystkie inne zjawiska fizyczne, muszą być zorganizowane i muszą podlegać odpowiadającym im prawom fizycznym. Musi więc być również sposób ścisłego badania i usystematyzowania tych zjawisk.
Inne prawa rządzą bowiem ciałami stałymi, inne - cieczami, gazami czy też elektrycznością, której nie widać, a jednak wszyscy odczuwamy skutki jej działania. Tak po prawdzie to nie potrafimy nawet dostrzec zwykłego wiatru. Możemy tylko poczuć jego działanie. Widzimy tylko skutki jego oddziaływania na przyrodę: przenoszone przez ruch powietrza cząsteczki wody, śmieci, poruszane przez ten wiatr trawy, drzewa czy też skrzydła wiatraków. Zatem pomimo że jest to forma energii, której nie widzimy, a dostrzegamy tylko jej skutki, to kiedy jej natężenie się zwiększa, potrafi ona powalać całe lasy czy też doszczętnie niszczyć miasta.
Skutki oddziaływania prądu czy też wiatru są natychmiastowe, ich działanie może być niszczące. Ludzie mogli więc bardzo łatwo zauważyć i skojarzyć ich przyczyny. Dlatego uznali te zjawiska i przyjęli je za normalność.
Natomiast promieniowanie geopatyczne jest promieniowaniem zakłócającym. Skutki oddziaływania promieniowania geopatycznego przychodzą w znacznie większym przedziale czasowym, może to trwać nawet przez całe lata. Trudno jest więc w tym wypadku powiązać przyczynę ze skutkiem. Trudno uwierzyć w coś mało znanego, co podobno istnieje, czego nie widać i co prawdopodobnie szkodliwie na nas oddziałuje.
Promieniowanie geopatyczne tylko w bardzo niewielkim stopniu odbierane jest przez nasze fizyczne zmysły, a i to dopiero po odpowiednim uwrażliwieniu. Z tego też powodu jest nierozpoznawalne dla większości ludzi. Jednak pomimo swej subtelności, promieniowanie geopatyczne silnie oddziałuje na nas na poziomie energetycznym, zakłócając pracę organizmu, jego narządów i komórek. Organizm, którego cała praca również odbywa się na tym samym energetycznym poziomie, słabnie, system odpornościowy zostaje zakłócony.
W związku z tym, że oddziaływanie promieniowania geopatycznego na nasz organizm odbywa się w długim przedziale czasowym, skutki tego promieniowania mogą być bardzo poważne, ciągle bowiem się kumulują i nakładają na siebie. Osłabiony organizm broni się coraz słabiej.
Musimy być świadomi tego, że także jesteśmy istotami energetycznymi. Wszystkie, nawet najmniejsze cząsteczki naszego organizmu znajdują się w nieustannym ruchu, pracując swoim własnym rytmem. Rytm ten nie może być zbyt mocno zakłócany przez zewnętrzne przyczyny, szczególnie gdy trwają one bardzo długo. Praca poszczególnych komórek i narządów oraz harmonia całego organizmu zostaną bowiem poważnie i trwale zachwiane.
Znaczna część ludzi nie odczuwa większej różnicy pomiędzy promieniowaniem pozytywnym a promieniowaniem geopatycznym. Ludzie nie kojarzą bezsenności, ciągłego zmęczenia, depresji, chorób stawów, serca i wielu innych jeszcze poważniejszych chorób z długotrwałym pobytem w strefie, gdzie występuje silne promieniowanie geopatyczne.
Dla ludzi bardziej wyczulonych, wśród których są osoby zajmujące się radiestezją, różnica pomiędzy strefą pozytywną a geopatyczną potrafi być ogromna. W strefie promieniowania pozytywnego mogą wypoczywać, odprężać się czy też medytować. Natomiast pobyt w miejscu, gdzie występuje bardzo silne promieniowanie geopatyczne, szczególnie podczas badań i ekspertyz radiestezyjnych, będzie bardzo przykry. Będzie powodował gwałtowny wzrost ciśnienia, osłabienie czy nawet omdlenia. Często otwarcie i uwrażliwienie się na silnie szkodliwe promieniowanie strefy geopatycznej wywołuje w organizmie radiestety bardzo silną reakcję, podobnie jak gwałtowne wypicie 100 gramów wódki. Są to energie bardzo mocno odczuwalne, szczególnie wówczas, gdy w sposób świadomy staramy się na nie uwrażliwić.
Radiesteci, z racji fachowego przygotowania do wykonywania swojego zawodu, są przyzwyczajeni do dostrzegania, odczuwania oraz rozróżniania zjawisk charakterystycznych dla stref geopatycznych.
Radiesteta po różnicach temperatury, po roślinności, po mrowiskach i kretowiskach na pierwszy rzut oka rozpozna miejsce, gdzie może występować szkodliwe promieniowanie geopatyczne. Potrafi również rozpoznać je innymi wrażeniami zmysłowymi, a przede wszystkim metodami radiestezyjnymi, za pomocą własnej podświadomości i sprzętu radiestezyjnego.
Dla radiestety mającego stały, świadomy kontakt z tymi strefami i często widzącego skutki oddziaływania tych stref na rośliny, zwierzęta i ludzi różne rodzaje promieniowania geopatycznego oraz zjawiska im towarzyszące są czymś zupełnie naturalnym, fizycznym. Tak jak dla ludzi, których radiestezja zupełnie nie interesuje, czymś zupełnie normalnym i naturalnym jest wiatr, prąd elektryczny (nawet jeżeli nie potrafią samodzielnie wymienić spalonej żarówki), czy chociażby używane powszechnie w technice i medycynie promieniowanie rentgenowskie.
Tego promieniowania również nie odczuwamy, możemy tylko po jakimś czasie zauważyć skutki jego przedawkowania. Jednak z powodu stałej i dużej ilości informacji na jego temat, już od młodych szkolnych lat, zdążyliśmy uwierzyć w jego istnienie i szkodliwość. Jesteśmy więc obecnie bardzo ostrożni w jego stosowaniu.
Różdżkarstwo uprawiano od wielu tysięcy lat, zarówno w celu poszukiwania wody czy minerałów, jak i pod kątem zabezpieczania miejsc pobytu ludzi lub zwierząt domowych przed szkodliwym promieniowaniem geopatycznym. Powszechnie jednak promieniowanie to jest mało znane, niezrozumiane i bardzo lekceważone.
Szkodliwe promieniowanie geopatyczne, a także inne formy promieniowania, w tym różne rodzaje promieniowania pozytywnego, będące w kręgu zainteresowania radiestezji, są jednak faktem, niezależnie od tego, czy ktoś nieobeznany z tematem ten fakt przyjmuje do wiadomości, czy też temu zaprzecza.
Istnieją niepoznane jeszcze prawa fizyki, rządzące tą bardziej subtelną energią, którą próbujemy rozpoznać i ujarzmić za pomocą metod radiestezyjnych. Prawa, które pomogą łatwiej ująć w określone ramy i zrozumieć te zjawiska. Ważne jest tylko, ażeby starać się je poznać, a wtedy fizyka zjawisk radiestezyjnych zacznie stopniowo uchylać przed nami swoje szczelnie dotychczas zamknięte drzwi.
Wiemy, jakie oddziaływanie mogą mieć różne rodzaje szkodliwej energii geopatycznej na ludzi, zwierzęta i otaczającą nas przyrodę, wiemy też, że za pomocą metod radiestezyjnych można mieć na te energie znaczny wpływ. Nawet te najbardziej szkodliwe rodzaje energii można, podobnie jak energię elektryczną czy też wiatr, zaprząc do pracy i wykorzystać w sposób pożyteczny, zmieniając na przykład długość generowanej fali tak, ażeby to szkodliwe dotychczas promieniowanie stało się dla nas przyjazne.
Radiestezja ciągle pozostaje tajemniczą dziedziną wiedzy, uprawianą wyłącznie przez ludzi o większej wrażliwości na otaczające ich promieniowanie. Przez ludzi będących nie tylko "urządzeniami" do odbioru, rozpoznawania czy też przekazywania różnych rodzajów energii, ale także potrafiących w razie konieczności te energie przekształcać, na potrzeby tych ludzi, którzy tego nie potrafią i muszą z fachowej pomocy radiestety skorzystać.
Radiestezja jest - i chyba jeszcze na pewien czas pozostanie - wiedzą przeznaczoną dla wąskiej grupy osób "wtajemniczonych", osób posiadających dar odczytywania zjawisk radiestezyjnych w otaczającej nas przyrodzie.
Z uwagi bowiem na subtelność i złożoność zjawisk radiestezyjnych, nie ma obecnie urządzeń technicznych do ich precyzyjnego i jednoznacznego odczytywania.
Można wprawdzie pokusić się o zbudowanie detektora zdolnego częściowo wyróżnić z otoczenia (a nie rozpoznać) ciek wodny znajdujący się płytko pod powierzchnią ziemi. Ale wpływu promieniowania tego cieku na organizm ludzki nie da się już za pomocą takiego urządzenia ustalić.
Promieniowanie ziemskie, podświetlające podziemne cieki wodne, może mieć krańcowo różną charakterystykę. Promieniowanie nad ciekami wodnymi może być dla nas zarówno bardzo korzystne, jak i może oddziaływać w sposób bardzo destrukcyjny na nasz organizm. Cieki wodne mogą się układać w ziemi bardzo różnie, mogą się wzajemnie na różnych głębokościach pokrywać, krzyżować, mogą bardzo różnić się między sobą siłą przepływu, ilością i jakością wody. Cieki wodne mogą przepływać na bardzo różnych głębokościach, mogą przepływać przez bardzo różniące się między sobą warstwy geologiczne.
Zależności i niewiadomych mających wpływ na końcowy wynik badania może być bardzo dużo. Dodatkowo dochodzą do tego różne nakładające się na siebie zakłócenia, zarówno te pochodzące od składu fizycznego i chemicznego warstw skalnych wewnątrz Ziemi, jak i bardzo silne zakłócenia występujące na jej powierzchni. Urządzenie techniczne nie będzie więc do końca wiarygodne. Będzie rozpoznawało tylko niektóre parametry, nad tylko niektórymi ciekami.
Dobry radiesteta natomiast jest w stanie wyróżnić i dokładnie rozpoznać każdy z kilku wzajemnie pokrywających się na różnych głębokościach cieków wodnych.
Przez długie miliony lat ewolucji Ziemia przeszła wiele burzliwych okresów geologicznych. Warstwy skalne zapadały się, wypiętrzały, zachodziły na siebie, rozstępowały. Morza, lodowce i wiatry również wiele namieszały. Warstwy geologiczne w Ziemi nie są więc jednorodne. Czasami na niewielkim obszarze może występować bardzo duże ich zróżnicowanie.
Istnieją więc tylko dwie możliwości dokładnego poznania tego, co Ziemia skrywa w swoim wnętrzu. Wielokrotne, bardzo długotrwałe, niezwykle kosztowne i niepewne co do wyniku wiercenia albo szybsza, tańsza, znacznie trafniejsza i eliminująca znaczną liczbę wierceń ekspertyza radiestezyjna.
Podobnie jest również z innymi zjawiskami radiestezyjnymi. Dlatego nic nie jest na razie w stanie zastąpić pracy radiestety, pracy jego podświadomości i pracy na poziomie mentalnym. Urządzenia techniczne nie potrafią wniknąć w te subtelne poziomy, a bez tego ekspertyzy zawsze będą niepełne.
Oczywiście są lepsi i gorsi fachowcy zajmujący się zjawiskami radiestezyjnymi, ale tak jest również we wszystkich innych zawodach, nawet tych najbardziej szanowanych. Nie wylewajmy więc dziecka z kąpielą.
Nasz świadomy umysł nie dostrzega i nie kontroluje procesów energetycznych zachodzących w naszym organizmie. Nie widzi tego, co na tym poziomie zachodzi w pracy naszych narządów, komórek i ich jeszcze mniejszych struktur wewnętrznych. Wszystko to dzieje się bowiem na poziomie podświadomości. Nie kontrolujemy również w sposób świadomy występującego w naszym środowisku promieniowania towarzyszącego zjawiskom radiestezyjnym, zarówno w jego postaci pozytywnej, jak i negatywnej.