Fizyka przyszłości. Nauka do 2100 roku - Michio Kaku

Kup ebooka

44.00 zł
33.88 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

 

Podziękowania

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pracowali bez wytchnienia, aby ta książka odniosła sukces. Po pierwsze, pragnę wyrazić wdzięczność moim wydawcom, Rogerowi Schollowi, który prowadził tak wiele moich poprzednich książek i wystąpił z pomysłem zmierzenia się z tą, a także Edwardowi Kastenmeierowi, który cierpliwie wprowadzał niezliczone sugestie i korekty, co w znacznym stopniu poprawiło siłę przekazu i poziom prezentacji. Chciałbym także podziękować Stuartowi Krichevskiemu, mojemu wieloletniemu agentowi, który zawsze zachęcał mnie do podejmowania kolejnych, coraz bardziej ekscytujących wyzwań.

I oczywiście, chciałbym wyrazić podziękowanie ponad trzystu naukowcom, z którymi przeprowadzałem wywiady lub odbywałem naukowe dyskusje. Powinienem przeprosić za wciąganie do ich laboratoriów zespołu operatorów kamer telewizyjnych z kanałów BBC czy Discovery and Science i wciskanie im pod nos mikrofonów i kamer. Mogło to spowodować przerwę ich badaniach, ale mam nadzieję, że końcowy rezultat był tego wart.

Chciałbym podziękować wszystkim wymienionym poniżej, którzy przecierali nowe szlaki i wnosili nowe pomysły.

Eric Chivian, laureat Nagrody Nobla, Center for Health and the Global Environment, Harvard Medical School

Peter Doherty, laureat Nagrody Nobla, St. Jude Children's Research Hospital

Gerald Edelman, laureat Nagrody Nobla, Scripps Research Institute

Murray Gell-Mann, laureat Nagrody Nobla, Santa Fe Institute i Caltech

Walter Gilbert, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet Harvarda

David Gross, laureat Nagrody Nobla, Kavli Institute for Theoretical Physics

?Henry Kendall, laureat Nagrody Nobla, MIT

Leon Lederman, laureat Nagrody Nobla, Illinois Institute of Technology

Yoichiro Nambu, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet Chicagowski

Henry Pollack, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet Michigan

Joseph Rotblat, laureat Nagrody Nobla, St. Bartholomew's Hospital

Steven Weinberg, laureat Nagrody Nobla, Uniwersytet Teksaski w Austin

Frank Wilczek, laureat Nagrody Nobla, MIT

Amir Aczel, autor książki Uranium Wars

Buzz Aldrin, były astronauta NASA, drugi człowiek na Księżycu

Geoff Andersen, pracownik naukowy US Air Force Academy, autor książki The Telescope

Jay Barbree, korespondent NBC, współautor książki Moon Shot

John Barrow, fizyk, Cambridge, autor książki Kres możliwości?

Marcia Bartusiak, autorka książki Einstein's Unfinished Symphony

Jim Bell, profesor astronomii, Uniwersytet Cornella

Jeffrey Bennet, autor książki Beyond UFOs

Bob Berman, astronom, autor książki Secrets of the Night Sky

Leslie Biesecker, kierownik zakładu, Genetic Disease Research Branch, National Institutes of Health

Piers Bizony, autor książek popularnonaukowych, w tym How to Build Your Own Spaceship

Michael Blaese, były pracownik naukowy National Institutes of Health

Alex Boese, fundator Museum of Hoaxes poświęconego demistyfikacji

Nick Bostrom, humanista, Uniwersytet Oksfordzki

podpułkownik Robert Bowman, Institute for Space and Security Studies

Lawrence Brody, kierownik zakładu, Genome Technology Branch, National Institutes of Health

Rodney Brooks, były dyrektor MIT Artificial Intelligence Laboratory

Lester Brown, założyciel Earth Policy Institute

Michael Brown, profesor astronomii, Caltech

James Canton, założyciel Institute for Global Futures, autor książki The Extreme Future

Arthur Caplan, dyrektor Center for Bioethics, Uniwersytet w Pensylwanii

Fritjof Capra, autor książki The Science of Leonardo

Sean Carroll, kosmolog, Caltech

Andrew Chaikin, autor książki A Man on the Moon

Leroy Chiao, były astronauta NASA

George Church, dyrektor Center for Computational Genetics, Harvard Medical School

Thomas Cochran, fizyk, Natural Resources Defence Council

Christopher Cokinos, pisarz, autor Fallen Sky

Francis Collins, dyrektor National Institutes of Health

Vicki Colvin, dyrektor Biological and Environmental Nanotechnology, Uniwersytet Rice'a

Neil Comins, autor książki The Hazard of Space Travel

Steve Cook, dyrektor Space Technologies, Dynetics, były rzecznik NASA

Christine Cosgrove, autorka książki Normal at Any Cost

Steve Cousins, prezes zarządu Willow Garage

Brian Cox, fizyk, Uniwersytet w Manchesterze, prowadzący program BBC

Phillip Coyle, były asystent sekretarza obrony, Sekretariat Obrony

Daniel Crevier, autor książki AI: The Tumultuous History of the Search for Artificial Intelligence, prezes zarządu Coreco

Ken Croswell, astronom, autor książki Magnificent Universe

Steven Cummer, informatyk, Uniwersytet Duke'a

Mark Cutkosky, inżynier, Uniwersytet Stanforda

Paul Davies, fizyk, autor książki Superforce

Aubrey de Gray, kierownik naukowy SENS Foundation

?Michael Dertouzos, były dyrektor Laboratory for Computer Science w MIT

Jared Diamond, laureat Nagrody Pulitzera, profesor geografii, Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles

Mariette DiChristina, redaktor naczelny "Scientific American"

Peter Dilworth, były pracownik naukowy, MIT AI Lab

John Donoghue, twórca BrainGate, Uniwersytet Browna

Ann Druyan, wdowa po Carlu Saganie, Cosmos Studios

Freeman Dyson, emerytowany profesor fizyki, Institute for Advanced Study, Princeton

Jonathan Ellis, fizyk, CERN

Daniel Fairbanks, autor książki Relics of Eden

Timothy Ferris, emerytowany profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, autor książki Coming of Age in the Milky Way

Maria Finitzo, producentka filmu Mapping Stem Cell Research, który zdobył nagrodę Peabody

Robert Finkelstein, specjalista od sztucznej inteligencji

Christopher Flavin, WorldWatch Institute

Louis Friedman, współzałożyciel Planetary Society

James Garvin, były kierownik naukowy NASA Goddard Space Flight Center

Evalyn Gates, autorka książki Teleskop Einsteina

ambasador Thomas Graham, ekspert od satelitów szpiegowskich

Jack Geiger, współzałożyciel Physicians for Social Responsibility

David Gelernter, profesor informatyki, Uniwersytet Yale

Neil Gershenfeld, dyrektor Center of Bits and Atoms w MIT

Paul Gilster, autor książki Centauri Dreams

Rebecca Goldburg, były starszy wykładowca w Environmental Defense Fund, dyrektor Marine Science, Pew Charitable Trust

Don Goldsmith, astronom, autor książki The Runaway Universe

Seth Goldstein, profesor informatyki, Uniwersytet Carnegie Mellon

David Goodstein, były wicerektor Caltechu, profesor fizyki

J. Richard Gott III, profesor nauk astrofizycznych, Uniwersytet Princeton, autor książki Time Travel in Einstein's Universe

?Stephen Jay Gould, biolog, Harvard Lightbridge Corp.

John Grant, autor książki Corrupted Science

Eric Green, dyrektor National Human Genome Research Institute, National Institutes of Health

Ronald Green, autor książki Babies by Design

Brian Greene, profesor matematyki i fizyki, Uniwersytet Columbia, autor książki Piękno Wszechświata

Alan Guth, profesor fizyki, MIT, autor książki Wszechświat inflacyjny

William Hanson, autor książki The Edge of Medicine

Leonard Hayflick, profesor anatomii, Uniwersytet Kalifornijski przy San Francisco Medical School

Donald Hillebrand, dyrektor Center for Transportation Research, Argonne National Laboratory

Frank von Hipple, fizyk, Uniwersytet Princeton

Jeffrey Hoffman, były astronauta NASA, profesor aeronautyki i atronautyki, MIT

Douglas Hofstadter, laureat Nagrody Pulitzera, autor książki Gödel, Escher, Bach

John Horgan, Stevens Institute of Technology, autor książki Koniec nauki

Jamie Hyneman, gospodarz programu "Myth Busters"

Chris Impey, profesor astronomii, Uniwersytet Arizony, autor książki The Living Cosmos

Robert Irie, były pracownik naukowy AI Lab, MIT, Massachusetts General Hospital

P. J. Jacobowitz, magazyn "PC"

Jay Jaroslav, były pracownik naukowy, MIT AI Lab

Donald Johanson, paleoantropolog, odkrywca Lucy

George Johnson, dziennikarz naukowy, "New York Times"

Tom Jones, były astronauta NASA

Steve Kates, astronom i gospodarz programów radiowych

Jack Kessler, profesor neurologii, dyrektor Feinberg Neuroscience Institute, Northwestern University

Robert Kirshner, astronom, Uniwersytet Harvarda

Kris Koenig, filmowiec i astronom

Lawrence Krauss, Uniwersytet Arizony, autor książki Tajemnice kosmosu

Robert Lawrence Kuhn, filmowiec i filozof, serial Closer to Truth PBS TV

Ray Kurzweil, wynalazca, autor książki The Age of Spiritual Machines

Robert Lanza, biotechnolog, Advanced Cell Technology

Roger Launius, współautor książki Robots in Space

Stan Lee, twórca wydawnictwa Marvel Comics i komiksu Spider-Man

Michael Lemonick, były redaktor naukowy magazynu "Time", Climate Central

Arthur Lerner-Lam, geolog, wulkanolog, Uniwersytet Columbia

Simon LeVay, autor książki When Science Goes Wrong

John Lewis, astronom, Uniwersytet Arizony

Alan Lightman, MIT, autor książki Sny Einsteina

George Linehan, autor książki SpaceShipOne

Seth Lloyd, MIT, autor książki Programming the Universe

Joseph Lykken, fizyk, Fermi National Accelerator Laboratory

Robert Mann, autor książki Forensic Detective

Michael Paul Mason, autor książki Head Cases

W. Patrick McCray, autor książki Keep Watching the Skies!

Glenn McGee, autor książki The Perfect Baby

James McLurkin, były pracownik naukowy MIT AI Laboratory, Uniwersytet Rice'a

Paul McMillan, dyrektor Spacewatch, Uniwersytet Arizony

Pattie Maes, MIT Media Laboratory

Fulvio Melia, profesor fizyki i astronomii, Uniwersytet Arizony

William Meller, autor książki Evolution Rx

Paul Meltzer, National Institutes of Health

Marvin Minsky, MIT, autor książki The Society of Mind

Hans Moravec, profesor, Uniwersytet Carnegie Mellon, autor książki Robot

?Phillip Morrison, fizyk, MIT

Richard Muller, astrofizyk, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley

David Nahamoo, były pracownik IBM Human Language Technology

Christina Neal, wulkanolog, Alaska Volcano Observatory, U.S. Geological Survey

Michael Novacek, kustosz, Fossil Mammals, American Museum of Natural History

Michael Oppenheimer, ekolog, Uniwersytet Princeton

Dean Ornish, profesor medycyny klinicznej, Uniwersytet Kalifornijski, San Francisco

Peter Palese, profesor mikrobiologii, Mt. Sinai School of Medicine

Charles Pellerin, były pracownik NASA

Sidney Perkowitz, profesor fizyki, Uniwersytet Emory, autor książki Hollywood Science

John Pike, dyrektor Global Security.org

Jena Pincott, autor książki Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki?

Tomaso Poggio, specjalista od sztucznej inteligencji, MIT

Correy Powell, redaktor naczelny magazynu "Discover"

John Powell, założyciel JP Aerospace

Richard Preston, autor książek Strefa skażenia i The Demon in the Freezer

Raman Prinja, profesor astrofizyki, University College w Londynie

David Quammen, pisarz naukowy, autor książki The Reluctant Mr. Darwin

Katherine Ramsland, specjalista medycyny sądowej

Lisa Randall, profesor fizyki teoretycznej, Uniwersytet Harvarda, autorka książki Ukryte wymiary Wszechświata

sir Martin Rees, profesor kosmologii i astrofizyki, Uniwersytet Cambridge, autor książki Przed początkiem

Jane Rissler, Union of Concerned Scientists

Steven Rosenberg, National Cancer Institute, National Institutes of Health

Jeremy Rifkin, założyciel Foundation on Economic Trends

David Riquier, dyrektor Corporate Outreach, MIT Media Lab

Paul Saffo, futurysta, dawniej w Institute for the Future, profesor konsultant, Uniwersytet Stanforda

?Carl Sagan, Uniwersytet Cornella, autor książki Kosmos

Nick Sagan, współautor You Call This the Future?

Michael Salamon, program NASA - Beyond Einstein

Adam Savage, prowadzący program "Myth Busters"

Peter Schwartz, futurysta, współzałożyciel Global Business Network, autor książki The Long View

Michael Shermer, założyciel Skeptics Society i magazynu "Skeptic"

Donna Shirley, były menedżer NASA Mars Exploration Program

Seth Shostak, SETI Institute

Neil Shubin, profesor biologii organizmów i anatomii, Uniwersytet Chicagowski, autor książki Nasza wewnętrzna menażeria

Paul Shuch, były dyrektor SETI League

Peter Singer, autor książki Wired for War, Brookings Institute

Simon Singh, autor książki Big Bang

Gary Small, współautor książki iBrain

Paul Spudis, Planetary Geology Program of the NASA Office of Space Science, Solar System Division

Steven Squyres, profesor astronomii, Uniwersytet Cornella

Paul Steinhardt, profesor fizyki, Uniwersytet Princeton, współautor książki Nieskończony Wszechświat

Gregory Stock, Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles, autor książki Redesigning Humans

Richard Stone, autor The Last Great Impact on Earth, "Discover Magazine"

Brian Sullivan, były pracownik Planetarium Haydena

Leonard Susskind, profesor fizyki, Uniwersytet Stanforda

Daniel Tammet, autystyczny geniusz, autor książki Urodziłem się pewnego błękitnego dnia

Geoffrey Taylor, fizyk, Uniwersytet Melbourne

?Ted Taylor, projektant amerykańskich głowic nuklearnych

Max Tegmark, fizyk, MIT

Alvin Toffler, autor książki Trzecia fala

Patrick Tucker, World Future Society

admirał Stansfield M. Turner, były dyrektor CIA

Chris Turney, Uniwersytet Exeter (Wielka Brytania), autor książki Ice, Mud and Blood

Neil deGrasse Tyson, dyrektor Planetarium Haydena

Sesh Velamoor, Foundation for the Future

Robert Wallace, współautor książki Spycraft, były dyrektor Office of Technical Services CIA

Kevin Warwick, specjalista od ludzkich cyborgów, Uniwersytet Reading (Wielka Brytania)

Fred Watson, astronom, autor książki Stargazer

?Mark Weiser, Xerox PARC

Alan Weisman, autor książki The World Without Us

Daniel Werthimer, SETI at Home, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley

Mike Wessler, były pracownik naukowy, MIT AI Lab

Arthur Wiggins, autor książki The Joy of Physics

Anthony Wynshaw-Boris, National Institutes of Health

Carl Zimmer, autor książek popularnonaukowych, w tym Evolution

Robert Zimmerman, autor książki Leaving Earth

Robert Zubrin, założyciel Mars Society

 

Wstęp:

prognoza na następne sto lat

Imperia przyszłości będą imperiami umysłu.

- Winston Churchill

Kiedy byłem dzieckiem, dwa wydarzenia pomogły ukształtować moją osobowość, a także rozwinęły dwie pasje, które wpłynęły na całe przyszłe życie.

Kiedy miałem osiem lat, pamiętam, jak wszyscy nauczyciele z podnieceniem omawiali ostatnie doniesienie o śmierci wielkiego uczonego. Tego wieczoru gazety zamieściły zdjęcie z jego gabinetu z niedokończonym rękopisem na biurku. Podpis głosił, że największy uczony naszej ery nie zdołał ukończyć swego najważniejszego dzieła. Co też mogło być tak skomplikowane i tak ważne? Odpowiedź na to pytanie wydawała mi się bardziej fascynująca niż jakakolwiek zagadka kryminalna, bardziej intrygująca niż jakakolwiek historia przygodowa. Musiałem sprawdzić, co było w tym niedokończonym rękopisie.

Później dowiedziałem się, że uczony ten nazywał się Albert Einstein, a niedokończony rękopis miał być ukoronowaniem jego osiągnięć, próbą stworzenia "teorii wszystkiego", równania, może nie dłuższego niż kilka wierszy, które otwarłoby sekrety Wszechświata i pozwoliłoby mu na "odczytanie zamysłów Boga".

Tymczasem nadeszło inne przełomowe przeżycie z dzieciństwa, kiedy w sobotnie poranki oglądałem telewizję, a w szczególności serial Flash Gordon1 z Busterem Crabbe'em. Co tydzień siadałem przed telewizorem z nosem przyklejonym do ekranu. Cudownym sposobem przenosiłem się do dziwnego świata kosmitów, gwiezdnych statków, walk z użyciem promienistej broni, podwodnych miast i potworów. Odtąd, ilekroć zastanawiałem się nad przyszłością, ogarniało mnie dziecinne zaciekawienie.

Jednakże po obejrzeniu wszystkich odcinków serialu zacząłem zdawać sobie sprawę, że chociaż Gordon Flash cieszy się największym uznaniem, to najważniejszą rolę odgrywa naukowiec - doktor Zarkov. To on wynalazł rakietowy statek kosmiczny, tarczę zapewniającą niewidzialność, źródło energii dla kosmicznego miasta itd. Urodziwy przystojniak może być obiektem podziwu otoczenia, ale wszystkie te cudowne wynalazki przyszłości zawdzięczamy anonimowemu, pozbawionemu sławy naukowcowi.

Później, kiedy byłem w szkole średniej, zdecydowałem się pójść w ślady tego wielkiego uczonego i wypróbować niektóre zdobyte wiadomości. Chciałem być uczestnikiem tej wielkiej rewolucji, o której wiedziałem, że może zmienić świat. Zdecydowałem się skonstruować zderzacz atomów. Poprosiłem mamę o pozwolenie zbudowania w garażu akceleratora cząstek o energii 2,3 miliona elektronowoltów. Wprawdzie była nieco zaskoczona, ale wyraziła zgodę. Udałem się więc do sklepów budowlanych, nabyłem 180 kilogramów stali transformatorowej, 35 kilometrów miedzianego drutu i skonstruowałem betatronowy akcelerator w garażu mamy.

Wcześniej zbudowałem komorę mgłową z potężnym polem magnetycznym i fotografowałem tory cząstek antymaterii, ale fotografowanie antymaterii mi nie wystarczało. Moim celem było teraz wytworzenie wiązki antymaterii. Magnetyczne cewki zderzacza atomów z powodzeniem wytwarzały potężne pole magnetyczne o natężeniu 10 tysięcy gausów (około 20 tysięcy razy silniejsze niż ziemskie pole magnetyczne i wystarczające, na przykład, do wyrwania z ręki młotka). Maszyna miała moc 6 kilowatów, a więc pobierała cały prąd przeznaczony dla naszego domu. Kiedy ją włączałem, często przepalały się wszystkie domowe bezpieczniki. (Moja biedna mama musiała się zastanawiać, dlaczego jej syn nie wolałby po prostu pograć w piłkę).

Całe moje życie więc zdominowały dwie pasje: pragnienie zrozumienia wszystkich fizycznych praw Wszechświata ujętych w jednej spójnej teorii oraz pragnienie przejrzenia przyszłości. W końcu zrozumiałem, że te dwie pasje są właściwie komplementarne. Kluczem do zrozumienia przyszłości jest uchwycenie fundamentalnych praw natury, a następnie zastosowanie ich do wynalazków, urządzeń i terapii, które wpłyną na zmianę naszej cywilizacji w odległej przyszłości.

Odkryłem, że podjęto już wiele wnikliwych i użytecznych prób przewidywania przyszłości. Jednakże były one dziełem głównie historyków, socjologów, pisarzy SF i futurystów, to znaczy autsajderów, którzy prognozowali świat nauki, nie znając samej nauki z pierwszej ręki. Naukowcy, ludzie pracujący w nauce i kreujący przyszłość w swoich laboratoriach, są zbyt zajęci dokonywaniem przełomowych odkryć, aby znaleźć czas na pisanie książek o przyszłości dla laików.

Oto dlaczego ta książka jest inna. Mam nadzieję, że z perspektywy człowieka nauki ukaże ona, jakie cudowne odkrycia nas czekają, oraz zapewni najbardziej autentyczny i wiarygodny wgląd w świat roku 2100.

Oczywiście, nie da się przewidzieć przyszłości z absolutną dokładnością. Mam wrażenie, że najlepszą drogą jest wykorzystanie umysłów naukowców pracujących na najbardziej wysuniętych rubieżach nauki i wykonujących mozolne prace kształtujące przyszłość. To oni tworzą urządzenia, wynalazki i terapie, które zrewolucjonizują cywilizację. Książka ta jest właśnie ich historią. Miałem okazję zasiadać w pierwszym rzędzie krzeseł tego wielkiego rewolucyjnego spektaklu, gdy przeprowadzałem ponad 300 wywiadów ze światowej sławy specjalistami, myślicielami i marzycielami w publicznej telewizji i radiu. Zabierałem także ekipy telewizyjne do ich laboratoriów, aby sfilmować prototypy godnych uwagi urządzeń, które zmienią naszą przyszłość. Miałem wyjątkowy zaszczyt przyjmować wielu luminarzy nauki w programach BBC-TV, Discovery Channel i Science Channel; w tych audycjach opisywali oni odkrycia i wynalazki wizjonerów, którzy odważyli się kreować przyszłość. Mając możliwość kontynuowania pracy nad teorią strun i podglądania pierwszej linii frontu badań, które zrewolucjonizują to stulecie, czułem, że wybrałem jeden z najbardziej pożądanych zawodów w nauce. W ten sposób zrealizowały się moje dziecinne marzenia.

Książka ta jednak różni się od poprzednich. W poprzednich, takich jak Dalej niż Einstein, Hiperprzestrzeń czy Wszechświaty równoległe, omawiałem nowe rewolucyjne idee kiełkujące na moim polu fizyki teoretycznej, idee, które otwierały nowe drogi rozumienia Wszechświata. W Fizyce rzeczy niemożliwych zastanawiałem się, jak ostatnie odkrycia mogą w końcu sprawić, że nawet najbardziej odlotowe pomysły naukowej fantastyki staną się możliwe.

Obecna książka najbardziej przypomina inną - Wizje, w której przewiduję, jak nauka będzie ewoluowała w nadchodzących dekadach. Ku mojej satysfakcji wiele z przewidywań zawartych w tamtej książce obecnie spełnia się zgodnie z planem. Trafność mojej książki w dużym stopniu zależała od wiedzy i zdolności przewidywania wielu naukowców, z którymi prowadziłem wywiady.

Jednakże obecna książka znacznie głębiej sięga w przyszłość, omawiając technologie, które mogą dojrzeć w ciągu stu lat i które ostatecznie określą losy ludzkości. To, w jaki sposób odniesiemy się do wyzwań i szans na przestrzeni następnych stu lat, zdeterminuje ostateczny przebieg trajektorii losów ludzkiej rasy.

Prognozowanie na następne stulecie

Prognozowanie na kilka lat naprzód, nie mówiąc o stuleciu, jest zadaniem zniechęcającym. Jednakże wyzwanie takie skłania nas do marzeń o technologiach, które, jak wierzymy, zmienią pewnego dnia losy ludzkości.

W 1863 roku wielki pisarz Juliusz Verne podjął swój może najambitniejszy projekt. Napisał profetyczną powieść pod tytułem Paryż w XX wieku, w której z całą mocą ujawnił swój niezwykły talent do przewidywania realiów następnego stulecia. Niestety, manuskrypt zaginął na długi czas aż do momentu, kiedy jego prawnuk natknął się nań przypadkowo w sejfie, gdzie bezpiecznie przeleżał w zamknięciu prawie 130 lat. Zrozumiawszy, na jaki natrafił skarb, doprowadził do jego wydania w 1994 roku, a publikacja ta stała się natychmiast bestsellerem.

W 1863 roku królowie i cesarze wciąż rządzili dawnymi imperiami, a zubożali chłopi zginali karki w mozolnej pracy na roli. Stany Zjednoczone trawiła wojna domowa, która niemal rozdarła kraj na dwie części, podczas gdy energia parowa właśnie zaczynała rewolucjonizować świat. Juliusz Verne zaś przewidział, że Paryż w 1960 roku będzie miał szklane drapacze chmur, klimatyzację, telewizję, windy, superszybkie pociągi, samochody napędzane benzyną, faksy, a nawet coś przypominającego Internet. Z niesamowitą precyzją przedstawił obraz życia współczesnego Paryża.

Nie był to tylko udany przypadek, ponieważ już kilka lat później przedstawił inną spektakularną wizję. W 1865 napisał książkę Z Ziemi na Księżyc, w której przewidział szczegóły misji wysłania astronautów na Księżyc przeprowadzonej ponad sto lat później, w 1969 roku. Opisał rozmiar kapsuły kosmicznej z dokładnością do kilku procent, miejsce startu na Florydzie niedaleko przylądka Canaveral, liczbę astronautów w misji, czas trwania wyprawy, nieważkość, której doświadczali astronauci, i finalne lądowanie na powierzchni oceanu. (Jedynym większym błędem było zastosowanie przez niego prochu strzelniczego zamiast paliwa rakietowego do wyniesienia astronautów na Księżyc, ale płynnego paliwa rakietowego nie wynaleziono jeszcze przez następnych siedemdziesiąt lat).

W jaki sposób Juliusz Verne mógł przewidywać sto lat naprzód z taką wprost zapierającą dech w piersiach dokładnością? Jego biografowie zwrócili uwagę, że chociaż on sam naukowcem nie był, to wciąż wyszukiwał ludzi nauki, zasypując ich pytaniami o wizje przyszłości. Zgromadził olbrzymie archiwum stanowiące zbiór wielkich odkryć tamtych czasów. Verne bardziej niż inni zdawał sobie sprawę, że nauka jest machiną wstrząsającą podstawami cywilizacji, dającą jej napęd do wkroczenia w nowy wiek z jego zaskakującymi zjawiskami i cudami. Kluczem do wizji Verne'a i jego dogłębnego spojrzenia jest zrozumienie potęgi nauki w dziele rewolucjonizowania społeczeństwa.

Innym wielkim prorokiem technologii był Leonardo da Vinci, malarz, myśliciel i wizjoner. W drugiej połowie XV wieku kreślił piękne i dokładne plany maszyn, które miały pewnego dnia pojawić się na niebie: szkice spadochronów, helikopterów, szybowców, a nawet samolotów. Warto zauważyć, że wiele jego wynalazków mogłoby latać. (Wprawdzie owe latające maszyny wymagały jeszcze jednego elementu - co najmniej jednokonnego silnika, a więc czegoś, co pojawiło się dopiero po czterystu latach).

Równie zdumiewający był narysowany przez Leonarda plan mechanicznego sumatora, który może o 150 lat wyprzedził swój czas. W 1967 roku błędnie skatalogowany manuskrypt został ponownie przeanalizowany, dzięki czemu ujawniono jego pomysł sumującej maszyny z trzynastoma cyfrowymi kółkami. Kiedy zakręciło się korbką, wewnętrzne przekładnie obracały się w odpowiedniej kolejności, przeprowadzając obliczenia arytmetyczne. (Maszyna została zbudowana w 1968 roku i działała).

Na dodatek w latach pięćdziesiątych XX wieku odkryto inny rękopis, który zawierał szkic automatycznego wojownika noszącego germańsko-włoską zbroję. Mógł on robić przysiady, poruszać ramionami, szyją i żuchwą. W rezultacie także go zbudowano i stwierdzono, że działa.

Podobnie jak Juliusz Verne, Leonardo miał możliwość uzyskania głębokiego wglądu w przyszłość dzięki konsultacjom z kilkoma wizjonerskimi indywidualnościami swojej epoki. Należał bowiem do niewielkiego kręgu ludzi z pierwszej linii frontu innowacyjności. W dodatku Leonardo zawsze eksperymentował, budował i wykreślał plany, co jest kluczową właściwością każdego, kto chce przekuć myśl w rzeczywistość.

Biorąc pod uwagę niezwykłe prorocze zdolności Verne'a czy Leonarda da Vinci, zadajemy sobie pytanie, czy można przewidzieć, jak będzie wyglądał świat w 2100 roku. Zgodnie z tradycją obu tych wizjonerów będziemy w tej książce przyglądać się dokładnie pracom czołowych naukowców budujących prototypy technologii, które zmienią naszą przyszłość. Treść tej książki nie jest fikcją ani ubocznym produktem przegrzanej wyobraźni hollywoodzkiego scenarzysty, opiera się natomiast na solidnych podstawach wiedzy uprawianej w najważniejszych laboratoriach na całym świecie.

Prototypy wszystkich tych technologii już istnieją. William Gibson, autor powieści Neuromancer, który stworzył słowo "cyberprzestrzeń", powiedział pewnego razu: "Przyszłość już tu jest, tyle że nierównomiernie rozdzielona".

Prognozowanie przyszłości może budzić zniechęcenie, ponieważ żyjemy w erze przewrotów, w której rytm odkryć stale przyspiesza. Przez ostatnich kilka dekad nagromadzono więcej wiedzy aniżeli w ciągu całej historii ludzkości. A do 2100 roku wiedza ta znów ulegnie wielokrotnemu podwojeniu.

Być może najlepszą drogą do zrozumienia ogromu trudności stojących przed próbą przewidywania sto lat naprzód jest przywołanie świata z 1900 roku i przypomnienie, jak wyglądało życie naszych dziadków.

Dziennikarz Mark Sullivan proponuje, abyśmy wyobrazili sobie kogoś czytającego gazetę w 1900 roku:

W gazecie z 1 stycznia 1900 roku Amerykanin nie znajdzie takiego słowa jak radio, bo jego nadejście miało nastąpić dopiero za dwadzieścia lat; ani słowa "film", gdyż wciąż była to kwestia przyszłości; ani słowa "szofer", bo samochody dopiero się pojawiały i były nazywane powozami bezkonnymi. Nie spotka też słowa "lotnik"... Farmerzy nie słyszeli o traktorach, bankierzy zaś - o Federalnym Systemie Rezerw. Handlowcy nie słyszeli o sieciach sklepowych ani o samoobsłudze, a żeglarze o silnikach na ropę... Na polnych drogach wciąż można było spotkać zaprzęgi wołów... Konie i muły stanowiły praktycznie uniwersalny środek transportu, a do codziennych widoków należał kowal pracujący pod rozłożystym kasztanowcem.

Aby zrozumieć wyzwania związane z przewidywaniem sto lat w przód, musimy ocenić stopień trudności, przed jakimi stali ludzie z 1900 roku mający przewidzieć świat z roku 2000.

W 1893 roku, w ramach Wystawy Światowej w Chicago2, poproszono 74 wybitne osobistości o wypowiedzenie się, jak będzie wyglądało życie w ciągu następnych stu lat. Jednym z problemów był fakt, że na ogół nie doceniali oni tempa przyrostu wiedzy. Na przykład wielu z nich prawidłowo przepowiedziało, że pewnego dnia będziemy mieli transatlantyckie statki powietrzne, ale sądzili, iż będą to balony. Senator John J. Ingalls powiedział: "Wynajmowanie sterowca będzie tak powszechne jak teraz wynajmowanie dorożki czy czyścibuta". Nikt z nich także nie przewidział skonstruowania samochodów. Prezes Poczty John Wanamaker twierdził, że amerykańska poczta będzie dostarczana dyliżansami i konno nawet za sto lat.

Niedocenianie nauki i odkrywczości charakteryzowało nawet biuro patentowe. W 1899 roku Charles H. Duell, komisarz Amerykańskiego Biura Patentowego, oświadczył: "Wszystko, co miało być wynalezione, zostało już wynalezione".

Czasami eksperci w jakiejś dziedzinie nie doceniali tego, co działo się tuż pod ich nosem. W 1927 roku Harry M. Warner, jeden z założycieli Warner Brothers, stwierdził w erze niemego kina: "A któżby, u diabła, chciał słuchać gadających aktorów?".

A Thomas Watson, prezes IBM, powiedział w 1943 roku: "Zapotrzebowanie światowego rynku na komputery wynosi może pięć sztuk".

Przed taką postawą nie ustrzegli się także redaktorzy szacownego "New York Timesa". (W 1903 roku "Times" oświadczył, że latające maszyny to strata czasu, a było to dokładnie tydzień przed udanym lotem braci Wright samolotem Kitty Hawk w Karolinie Północnej. W 1920 roku "Times" skrytykował zajmującego się rakietami naukowca, Roberta Goddarda, stwierdzając, że jego praca jest pozbawiona sensu, ponieważ rakiety nie mogą latać w próżni. Czterdzieści dziewięć lat później, kiedy astronauci misji Apollo 11 wylądowali na Księżycu, "Times", co trzeba przyjąć z uznaniem, pospiesznie wycofał swoją opinię, stwierdzając: "Zostało definitywnie ustalone, że rakiety mogą funkcjonować w próżni. Redakcja wyraża ubolewanie z powodu pomyłki").

Oto nauczka, jak niebezpiecznie jest czynić zakłady dotyczące przyszłości.

Prognozy na przyszłość, z kilkoma wyjątkami, nigdy nie doceniały tempa procesów technologicznych. Historia, której się wciąż uczymy, jest pisana przez optymistów, nie pesymistów. Jak to powiedział pewnego razu prezydent Dwight Eisenhower: "Pesymizm nigdy nie wygrał wojny".

Możemy zauważyć, że nawet autorzy książek fantastycznonaukowych nie doceniali tempa odkryć naukowych. Kiedy oglądamy powtórki starych odcinków telewizyjnego serialu Star Trek z lat sześćdziesiątych, widzimy, że większość tej "technologii XXIII" wieku jest już obecna. Siedzący wówczas przed telewizorami zdumiewali się, widząc mobilne telefony, przenośne komputery, mówiące maszyny i maszyny piszące pod dyktando. Wszystkie te technologie są już dziś dostępne. Wkrótce pojawi się wersja uniwersalnego tłumacza, który będzie mógł symultanicznie tłumaczyć z jednego języka na drugi, a także "trikorder" potrafiący diagnozować choroby na odległość. (Z wyjątkiem napędu nadprzestrzennego - warp - i teleporterów większość tych osiągnięć "nauki XXIII wieku" została urzeczywistniona).

W jaki sposób zatem zabierzemy się do zdobycia solidniejszych naukowych podstaw dla naszych przewidywań, biorąc pod uwagę rażące błędy tych, którzy tak dalece nie docenili przyszłości?

Zrozumienie praw natury

Nie żyjemy obecnie w mrocznych dla nauki czasach, kiedy pioruny i zarazy uznawano za dzieło bogów. Mamy ogromną przewagę nad Verne'em i Leonardem da Vinci, którzy nie posiadali dogłębnego zrozumienia praw natury.

Przewidywania nigdy nie będą pozbawione wad, ale jedyną drogą do osiągnięcia możliwie wysokiego stopnia ich niezawodności jest uwzględnienie czterech fundamentalnych sił natury, które kierują całym Wszechświatem. Za każdym razem, kiedy kolejna z tych sił została zrozumiana i opisana, następowała zmiana w historii ludzkości.

Pierwszą siłą, która znalazła wyjaśnienie, była siła grawitacji. Izaak Newton dał nam prawa mechaniki, które mogły wyjaśnić, że obiekty poruszają się w wyniku działania sił, a nie zjawisk mistycznych i metafizycznych. Pomogło to wymościć drogę dla rewolucji przemysłowej i dla wprowadzenia energii parowej, a zwłaszcza lokomotyw.

Drugą siłą, którą zrozumieliśmy, była siła elektromagnetyczna. Rozjaśniła ona miasta i stała się napędem dla naszych urządzeń. Kiedy Thomas Edison, Michael Faraday, James Clerk Maxwell i inni przyczynili się do wyjaśnienia elektryczności i magnetyzmu, otworzyli tym samym bramy dla rewolucji elektronicznej, która stworzyła nieprzebraną ilość naukowych cudów. Obserwujemy to za każdym razem, gdy dochodzi do wyłączenia światła i cofamy się nagle o sto lat w przeszłość.

Siły trzecia i czwarta, które mieliśmy zrozumieć, to oddziaływania jądrowe: słabe i silne. Kiedy Einstein napisał E = mc2 i kiedy w latach trzydziestych rozbito atom, naukowcy po raz pierwszy zaczęli pojmować siły, które zapaliły światła na niebie. Gwiazdy odsłoniły swoje tajemnice. Doszło nie tylko do uwolnienia przerażających sił broni atomowej, lecz także do złożenia obietnicy, że pewnego dnia będziemy umieli siłę tę ujarzmić i wykorzystać.

Mamy dzisiaj dość dobre pojęcie o tych czterech siłach. Pierwszą, grawitację, obecnie opisuje ogólna teoria względności Einsteina, a pozostałe trzy siły są ujęte w teorii kwantowej, która pozwala nam rozszyfrować sekrety świata subatomowego.

Teoria kwantowa dała nam poza tym tranzystor, laser i cyfrową rewolucję, będącą siłą napędową nowoczesnego społeczeństwa. Naukowcy z pomocą teorii kwantowej mogli również rozszyfrować tajemnicę cząsteczki DNA. Ta porażająca szybkość rewolucji biotechnologicznej jest bezpośrednim rezultatem technologii komputerowej, ponieważ sekwencjonowanie DNA w całości wykonują maszyny, automaty i komputery.

W konsekwencji możemy lepiej określić kierunek, w jakim będzie zmierzać nauka i technologia w następnym stuleciu. Nigdy nie zabraknie zupełnie nieoczekiwanych niespodzianek, które wprawią nas w osłupienie, ale fundamenty współczesnej fizyki, chemii i biologii są w dużej mierze ustalone i nie oczekujemy żadnej większej korekty w podstawowej wiedzy, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości. W rezultacie prognozy, które przedstawiamy w tej książce, nie są produktem dzikiej spekulacji, ale wytworem uzasadnionych oszacowań, kiedy prototypowe technologie dnia dzisiejszego osiągną dojrzałość.

Mamy więc kilka powodów, aby wierzyć, że jesteśmy w stanie pokazać zarys świata roku 2100:

1. Książka ta jest oparta na wywiadach z ponad trzystoma wybitnymi naukowcami zaliczającymi się do czołówki odkrywców.

2. Każde osiągnięcie naukowe wspomniane w tej książce jest zgodne ze znanymi prawami fizyki.

3. Cztery rodzaje sił i fundamentalne prawa natury są już w dużej mierze poznane i nie spodziewamy się żadnych większych zmian w ich obrębie.

4. Prototypy wszystkich technologii wymienione w tej książce już istnieją.

5. Książka ta została napisana przez człowieka ze świata nauki, który ma dostęp "z pierwszej ręki" do technologii pojawiających się na pierwszej linii frontu badań naukowych.

Przez niezliczone eony lat byliśmy biernymi obserwatorami tańca natury. Wpatrywaliśmy się tylko ze zdumieniem i przerażeniem w komety, błyskawice, erupcje wulkaniczne i skutki zarazy, zakładając, że wykraczają one poza naszą zdolność pojmowania. Dla starożytnych siły natury stanowiły wieczną tajemnicę, której należało się bać i którą trzeba było czcić, zatem stworzyli mitycznych bogów, aby nadać rozciągającemu się wokół nich światu jakiś sens. Starożytni mieli nadzieję, że modląc się do bogów, zasłużą na zmiłowanie i spełnienie najważniejszych życzeń.

Dzisiaj staliśmy się choreografami tańca natury, potrafimy bowiem tu i ówdzie uszczknąć co nieco z jej praw, ale do roku 2100 staniemy się panami natury.

Rok 2100: stajemy się mitologicznymi bogami

Dzisiaj, gdybyśmy jakimś sposobem mogli odwiedzić naszych starożytnych przodków i pokazać im bogactwo współczesnej nauki i technologii, zostalibyśmy uznani za magików. Za pomocą czarów współczesnej nauki moglibyśmy zaprezentować im odrzutowce unoszące się w obłokach, rakiety badające Księżyc i inne planety, skanery MRI3 ukazujące wnętrze żywego ciała i telefony komórkowe pozwalające na łączność z dowolną osobą na planecie. Jeślibyśmy pokazali im laptopa, za pomocą którego w jednej chwili przesyłamy obrazy i wiadomości poprzez kontynenty, uznaliby to za czarnoksięstwo.

A to dopiero początek. Nauka nie jest statyczna. Nauka eksploduje wykładniczo wszędzie wokół nas. Jeśli policzylibyśmy pojawiające się publikacje naukowe, stwierdzilibyśmy, że ładunek wiedzy podwaja się średnio co dziesięć lat. Innowacje i odkrycia zmieniają całą gospodarkę, politykę i społeczny krajobraz, stawiając na głowie wszystkie stare, kultywowane dotychczas przekonania i uprzedzenia.

Teraz miejmy odwagę wyobrazić sobie świat w roku 2100.

Naszym przeznaczeniem jest, abyśmy do roku 2100 stali się jak bogowie, którzy niegdyś budzili nasz lęk i którym oddawaliśmy cześć. Naszymi narzędziami nie będą zaś magiczne różdżki i eliksiry, ale wiedza komputerowa, nanotechnologia, sztuczna inteligencja, biotechnologia, a przede wszystkim teoria kwantowa stanowiąca podstawę wymienionych technologii.

Do roku 2100 będziemy umieli, niczym bogowie, manipulować obiektami siłą naszego umysłu. Komputery bezszelestnie odczytujące myśli będą mogły spełniać nasze życzenia. Będziemy zdolni do przesuwania obiektów samą myślą, siłą telekinetyczną zarezerwowaną zazwyczaj tylko dla bogów. Potęgą biotechnologii stworzymy perfekcyjne ciała i zwiększymy długość życia. Będziemy też zdolni do stworzenia form życia, które nigdy nie stąpały po powierzchni Ziemi. Dzięki potędze nanotechnologii potrafimy przekształcić dany obiekt w coś zupełnie innego, tworząc na pozór coś z niczego. Nie będziemy poruszać się w ognistych rydwanach, lecz w lśniących pojazdach, które same, bez wysiłku będą się unosiły w powietrzu, prawie nie zużywając paliwa. Dzięki urządzeniom będziemy zdolni do czerpania energii z nieograniczonego źródła, jakim są gwiazdy. Będziemy też u progu wysłania statków kosmicznych w celu zbadania tych najbliższych.

Chociaż te niemal boskie moce wydają się niewyobrażalnie zaawansowane, nasiona wszystkich opisanych technologii zostały już posiane i kiełkują nawet teraz, kiedy wypowiadamy te słowa. Moc zapewnia nam współczesna nauka, a nie pobożne życzenia i zaklęcia.

Jestem fizykiem kwantowym. Na co dzień borykam się z równaniami rządzącymi subatomowymi cząstkami, z których zbudowany jest Wszechświat. Świat, w którym żyję, jest wszechświatem jedenasto­wymiarowej hiperprzestrzenni, czarnych dziur i wrót do multiświata, ale równania teorii kwantowej stosowane do opisu eksplodujących gwiazd i Wielkiego Wybuchu można równie dobrze wykorzystać do ujawnienia zarysów naszej przyszłości.

Dokąd prowadzą te wszystkie przemiany technologiczne? Gdzie leży ostateczny cel w długiej podróży w głąb nauki i technologii?

Kulminacyjnym punktem tych wszystkich przewrotów jest stworzenie planetarnej cywilizacji nazywanej przez fizyków cywilizacją typu I. Stanowić to będzie może największą przemianę w historii, oznaczając całkowite odejście od wszystkich cywilizacji przeszłości. Każdy tytuł gazetowy dominujący w wiadomościach stanowi w pewien sposób odbicie bólów porodowych tej planetarnej cywilizacji. Handel, przemysł, kultura, język, rozrywka, spędzanie wolnego czasu, nawet wojna - ulegną zmianie w następstwie wyłonienia się cywilizacji planetarnej. Wyliczając zużycie energii na naszej planecie, możemy oszacować, że osiąg­niemy status cywilizacji typu I w ciągu stu lat. O ile nie poddamy się siłom chaosu i szaleństwa, przemiana naszej planetarnej cywilizacji jest nieunikniona, jako końcowy produkt gigantycznych niezbadanych sił historii i technologii leżących poza czyjąkolwiek kontrolą.

Dlaczego przewidywania czasami się nie sprawdzają?

Kilka prognoz dotyczących wieku informatyzacji okazało się spektakularną porażką. Na przykład wielu futurystów przewidywało pojawienie się biur bez papierów, jako że komputer miał uczynić papier czymś przestarzałym. W istocie rzeczy zaszło coś odwrotnego. Wgląd w jakiekolwiek biuro pokazuje, że ilość papierów jest większa niż kiedykolwiek wcześniej.

Niektórzy mieli też wizję "bezludnych miast". Futuryści przewidywali, że telekonferencje internetowe sprawią, iż bezpośrednie spotkania biznesowe przestaną być konieczne, a więc nie będzie potrzeby podróżowania. I rzeczywiście, same centra miast opustoszałyby, stając się miastami wymarłymi, gdyby ludzie pracowali w swoich domach zamiast w zakładach pracy.

Podobnie obserwowalibyśmy wzrost liczby "cyberturystów" - leniuchów, którzy spędzaliby całe dnie, leżąc na kanapach, przemierzając świat i chłonąc widoki przez Internet na komputerach.

Zobaczylibyśmy także "cyberzakupowiczów", którzy zaprzęgaliby do roboty myszki komputerowe, doprowadzając centra handlowe do bank­ructwa. A "cyberstudenci" odbywaliby swoje zajęcia "online", grając jednocześnie w wideogry i popijając piwko. Uniwersytety zostałyby zamknięte z braku zainteresowania.

Rozważmy los wideofonu. Na Wystawę Światową (World's Fair) w 1964 roku firma AT&T4 wydała około 100 milionów dolarów na udoskonalenie ekranu telewizyjnego, który można by podłączyć do systemu telefonicznego, tak aby rozmawiające osoby mogły się wzajemnie widzieć. Pomysł się nie sprawdził. AT&T sprzedała tylko około stu urządzeń, a więc koszt każdego z nich wyniósł około miliona dolarów. Było to bardzo drogie fiasko.

Wreszcie uznano, że zanik tradycyjnych mediów i rozrywek jest nieuchronny. Niektórzy futuryści alarmowali, że Internet połknie żywy teatr, kino, radio i telewizję i wszystkie one znajdą się wkrótce w muzeum.

W rzeczywistości zaszło coś odwrotnego. Uliczne korki są większe, niż były kiedykolwiek, i stały się permanentną cechą miejskiego krajobrazu. Ludzie gromadnie wyjeżdżają za granicę, sprawiając, że turystyka stała się jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi przemysłu na naszej planecie. Kupujący tłumnie odwiedzają sklepy mimo trudnej sytuacji ekonomicznej. Zamiast rozmnażania "cyberuczelni" uniwersytety wciąż rejestrują rekordową liczbę studentów. Co prawda, większa liczba osób decyduje się na pracę w domu lub na telekonferencje ze współpracownikami, ale centra miejskie zdecydowanie nie opustoszały, wręcz przekształciły się w rosnące megamiasta. Łatwo jest obecnie przeprowadzić wideorozmowę przez Internet, ale większość ludzi czuje się źle przed kamerą i woli spotkanie twarzą w twarz. Oczywiście Internet zmienił cały krajobraz medialny, tak że giganci medialni głowią się nad tym, jak można ciągnąć z niego zyski. Nic też nie zapowiada likwidacji telewizji, radia czy teatru. Światła Broadwayu wciąż płoną dawnym blaskiem.

Zasada Jaskiniowca

Dlaczego te przepowiednie się nie ziściły? Domyślam się, że ludzie odrzucili taki rodzaj postępu z powodu czegoś, co nazywam Zasadą Jaskiniowca. Genetyka i dowody wykopaliskowe wskazują, że tak zwani ludzie współcześni, wyglądający tak jak my, pojawili się w Afryce ponad 100 tysięcy lat temu, ale nie mamy żadnych dowodów, iż nasze mózgi i osobowości uległy od tego czasu jakimś znaczącym zmianom. Gdybyśmy wzięli kogoś z tamtych czasów, byłby on pod względem anatomicznym identyczny z nami. Gdyby go wykąpać, ogolić, ubrać w trzyczęściowy garnitur, a następnie przenieść na Wall Street, nikt nie zauważyłby różnicy. A więc nasze chęci, marzenia, osobowości i namiętności nie zmieniły się istotnie w ciągu tych 100 tysięcy lat. Prawdopodobnie wciąż myślimy w taki sposób jak nasi jaskiniowi przodkowie.

Problem polega na tym, że kiedykolwiek dochodzi do konfliktu między nowoczesną technologią a pragnieniami naszych prymitywnych przodków, za każdym razem te prymitywne pragnienia odnoszą zwycięstwo. I to jest Zasada Jaskiniowca. Na przykład człowiek jaskiniowy zawsze potrzebował "dowodu śmierci". Nigdy nie wystarczyło pochwalić się czymś wielkim, co uciekło. Zawsze bardziej ceniono zwierzę złowione niż opowieść o tym, które uciekło. Podobnie my wolimy przechowywać fizyczną kopię, ilekroć mamy do czynienia z plikami komputerowymi. Instynktownie nie wierzymy elektronom przepływającym przez ekran komputera, więc drukujemy e-maile i raporty, nawet jeśli nie jest to konieczne. Oto dlaczego nigdy nie powstały "bezdokumentowe" biura.

Podobnie nasi antenaci zawsze lubili spotkania twarzą w twarz. Pomagało to im związać się z innymi i odczytywać ich ukryte emocje. Dlatego nigdy nie doszło do wyludnienia centrów. Na przykład szef mógłby chcieć dokonać szczegółowej oceny swoich pracowników. Trudno zrobić to online, ponieważ przy bezpośrednim spotkaniu szef może odczytać język ciała i zdobyć cenne podświadome informacje. Obserwując ludzi z bliska, czujemy wspólną z nimi więź i możemy także odczytać subtelną mowę ciała, aby wykryć, jakie myśli lęgną się w ich głowach. Dzieje się tak, ponieważ nasi małpopodobni przodkowie wiele tysięcy lat przed rozwinięciem zdolności mowy używali prawie wyłącznie mowy ciała do przekazywania swoich myśli i emocji.

Między innymi dlatego cyberturystyka nigdy nie oderwała się od ziemi. Czym innym jest obejrzenie obrazka przedstawiającego Tadź Mahal, a czym innym satysfakcja z zobaczenia go na własne oczy. Podobnie słuchanie ulubionego muzyka z płyty CD jest czymś innym niż przeżywanie dreszczu emocji podczas słuchania tego muzyka na żywo na jego koncercie mimo całego zamieszania, gwaru i hałasu. Oznacza to, że jeśli nawet potrafimy ściągnąć realistyczne obrazy naszej ulubionej sztuki czy sławnego twórcy, nie zastąpi to rzeczywistego przedstawienia na scenie i osobistego obejrzenia gry aktorów. Fani zadają sobie wiele trudu, aby zdobyć zdjęcie z autografem i bilety na koncert ulubionego celebryty, chociaż mogą za darmo ściągnąć to zdjęcie z Internetu.

Fenomen ten wyjaśnia, dlaczego prognoza sugerująca, że Internet zmiecie telewizję i radio, nigdy się nie zrealizowała. Najpierw, kiedy pojawiło się kino i radio, opłakiwano już śmierć teatru. Kiedy nadeszła telewizja, przewidywano zniknięcie kina i radia. Doświadczamy teraz współistnienia tych mediów. Nauczyliśmy się, że jedno medium nigdy nie unicestwia poprzedniego, lecz pozostaje z nim w koegzystencji. Jest to mieszanka i rodzaj współzależności podlegających ciągłym przemianom. Ktoś, kto precyzyjnie przewidziałby wzajemne relacje mediów w przyszłości, zostałby bogatym człowiekiem.

Powód tego jest taki, że nasi odlegli przodkowie zawsze chcieli widzieć coś sami, a nie polegać na pogłoskach. Dla naszego przeżycia w dżungli było sprawą niezwykle istotną, aby opierać się na rzeczywistych dowodach, a nie na plotkach. Nawet za sto lat będziemy wciąż chcieli chodzić do teatru i wciąż polować na celebrytów za sprawą dziedzictwa naszej odległej przeszłości.

Na dodatek pochodzimy od polujących drapieżników, uwielbiamy więc obserwować innych, a nawet siedzieć przed telewizorem, obserwując wybryki naszych współbraci, ale natychmiast robimy się nerwowi, kiedy poczujemy, że spoczywa na nas wzrok kogoś innego. Istotnie, naukowcy obliczyli, że zaczynamy się niepokoić, kiedy ktoś obcy obserwuje nas około czterech sekund. Po mniej więcej dziesięciu sekundach czujemy wobec obserwatora wrogość i irytację. Właśnie dlatego wideofon się nie sprawdził. A poza tym, któż chciałby być zmuszanym do czesania się przed rozmową telefoniczną? (Teraz, po dekadach powolnych i bolesnych poprawek, ostatecznie przyjęły się wideokonferencje).

Można już dzisiaj studiować online, ale uniwersytety pękają w szwach. Spotkanie twarzą w twarz z profesorem, który może poświęcić swoją uwagę i odpowiedzieć indywidualnie na osobiście zadane pytania, wciąż ma przewagę nad kursami internetowymi. A podczas starania się o pracę wciąż przywiązuje się większą wagę do stopnia uniwersyteckiego niż do dyplomu uzyskanego w drodze studiów internetowych.

Istnieje więc ciągła konkurencja między high tech a high touch5, tak jak między zasiadaniem w fotelu i oglądaniem telewizji a bezpośrednim kontaktem z otaczającą nas rzeczywistością. W tej konkurencji będziemy potrzebowali obydwu. Oto dlaczego wciąż mamy teatr, koncerty rockowe i turystykę w wieku cyberprzestrzeni i wirtualnej rzeczywistości. Nawet kiedy oferuje się nam za darmo albo zdjęcie naszego ulubionego, sławnego muzyka, albo bilety na jego koncert - weźmiemy bilety i koniec.

Na tym więc polega Zasada Jaskiniowca: chcemy mieć i jedno i drugie, ale kiedy musimy wybierać, wybierzemy high touch, tak jak nasi jaskiniowi antenaci.

Zasada ta ma także pewne następstwa. Kiedy naukowcy stworzyli Internet, jeszcze w latach sześćdziesiątych, uważało się powszechnie, że przekształci się on w forum edukacji, wiedzy i postępu. Zamiast tego zaczął budzić powszechne przerażenie, gdyż szybko ulegał degeneracji, przekształcając się w to, czym jest dzisiaj - pozbawiony jakichkolwiek reguł "Dziki Zachód". Właściwie można się było tego spodziewać. Wniosek, jaki można wyprowadzić z Zasady Jaskiniowca, mówi, że jeśli chce się przewidzieć społeczne interakcje pomiędzy ludźmi w przyszłości, należy sobie po prostu wyobrazić nasze relacje społeczne sprzed 100 tysięcy lat i pomnożyć je przez miliard. Oznacza to skłonność do plotek, sieci społecznościowych i rozrywek. U pierwotnych plemion plotka miała ogromne znaczenie przy uzyskiwaniu szybkich informacji, zwłaszcza o przywódcach i innych autorytetach. Ci, którzy pozostawali poza obiegiem, nie przeżywali i nie mogli przekazać dalej swoich genów. Dzisiaj ślady tego dziedzictwa obserwujemy w supermarketach obok kas, na rozległych stoiskach wypełnionych czasopismami poświęconymi plotkom o celebrytach, a także w postaci pojawienia się kultury żywiącej się ich sławą. Jedyna różnica polega dzisiaj na tym, że wielkość plemiennej plotki została niewyobrażalnie pomnożona przez środki masowego przekazu i może teraz obiegać świat w ułamku sekundy. Gwałtowny wysyp sieci społecznościowych, które niemal w ciągu jednej nocy uczyniły miliarderami młodych przedsiębiorców o dziecinnych jeszcze buziach i które zupełnie zaskoczyły analityków, jest także przejawem tej zasady. W naszej historii ewolucyjnej ten, kto utrzymywał dużą sieć kontaktów, mógł na nich polegać w kwestii zasobów, porady i pomocy, co stanowiło podstawę przeżycia.

Wreszcie rozrywka, która nieprzerwanie rozrasta się w wybuchowym tempie. Czasami niechętnie się do tego przyznajemy, ale dominująca część naszej kultury jest oparta na rozrywce. Po łowach nasi przodkowie relaksowali się i bawili. Było to ważne nie tylko dla utrzymania więzi, lecz także dla ustalenia pozycji wewnątrz szczepu. Nie jest przypadkiem, że taniec i śpiew, które stanowią istotny element zabawy, odgrywają też ważną rolę w świecie zwierzęcym dla zademonstrowania sprawności wobec płci przeciwnej. Kiedy samczyki ptaków wyśpiewują piękne, złożone melodie lub odprawiają dziwne godowe rytuały, odbywa się to głównie w celu pokazania płci przeciwnej, że są one zdrowe, sprawne fizycznie, wolne od pasożytów i że dysponują genami wartymi przekazania.

Poza tym artystyczne kreacje nie służyły tylko zabawie, lecz odgrywały także istotną rolę w ewolucji mózgu, który potrafi posługiwać się informacją w postaci symboli.

Zatem, biorąc pod uwagę, że nie zaszły genetyczne zmiany w podstawach naszej osobowości, możemy oczekiwać, że potęga rozrywki, doniesienia tabloidowe i sieci społecznościowe będą się w przyszłości rozrastały, a nie kurczyły.

Nauka jako miecz

Obejrzałem pewnego razu film, który na zawsze zmienił moje podejście do przyszłości. Był to film Zakazana planeta, oparty na sztuce Szekspira Burza. W filmie tym astronauci natknęli się na starożytną cywilizację, która w swej świetności wyprzedzała nas o miliony lat. Osiągnęła ona ostateczny cel swojej technologii: nieograniczoną moc bez żadnego oprzyrządowania, moc wykonywania wszystkiego tylko za pomocą umysłu. Ich myśli wnikające do kolosalnej siłowni jądrowej ukrytej głęboko we wnętrzu planety realizowały każde życzenie. Innymi słowy, jej przedstawiciele dysponowali boską potęgą.

Będziemy dysponować podobną mocą, ale nie musimy czekać milionów lat. Wystarczy stulecie, a zapowiedzi tej przyszłości możemy dostrzec nawet w dzisiejszej technologii. Film niósł także przekaz moralny, ponieważ boskie moce w końcu doprowadziły tę cywilizację do bezwładu.

Oczywiście nauka jest mieczem obosiecznym. Stwarza tyleż problemów, ile rozwiązuje, ale zawsze na wyższym poziomie. W dzisiejszym świecie istnieją dwa konkurencyjne trendy: jeden zmierza do stworzenia globalnej cywilizacji, która jest tolerancyjna, oparta na nauce i zamożna, ale drugi z nich gloryfikuje anarchię i ignorancję zdolną do rozerwania tkanki naszej społeczności. Wciąż targają nami te same sekciarskie, fundamentalistyczne, irracjonalne namiętności naszych przodków, ale różnica polega na tym, że dysponujemy teraz bronią nuklearną, chemiczną i biologiczną.

W przyszłości dokonamy przejścia od etapu, w którym jesteśmy biernymi obserwatorami tańca natury, do etapu, w którym staniemy się choreografami natury, staniemy się panami natury, a w końcu jej opiekunami. Miejmy więc nadzieję, że potrafimy dzierżyć miecz nauki z mądrością i opanowaniem, poskramiając barbarzyńskie instynkty przeszłości.

Ruszajmy zatem w tę hipotetyczną podróż przez następne stulecie naukowych innowacji i odkryć, tak jak widzą ją uczeni pracujący nad jej urzeczywistnieniem. Będzie to szalony rajd po błyskawicznej karierze komputerów, telekomunikacji, biotechnologii, sztucznej inteligencji i nanotechnologii. Bez wątpienia to one zmienią przyszłość naszej cywilizacji.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

Podziękowania

Wstęp: prognoza na następne sto lat

Rozdział 1. Przyszłość komputera: umysł nad materią

Rozdział 2. Przyszłość SI: bunt maszyn

Rozdział 3. Przyszłość medycyny: do doskonałości i dalej

Rozdział 4. Nanotechnologia: wszystko z niczego?

Rozdział 5. Przyszłość energii: energia z gwiazd

Rozdział 6. Przyszłość podróży kosmicznych...do gwiazd

Rozdział 7. Przyszłość bogactwa: zwycięzcy i przegrani

Rozdział 8. Przyszłość ludzkości: cywilizacja planetarna

Rozdział 9. Jeden dzień życia w 2100 roku

Zalecane lektury i źródła cytatów

Uwagi do przypisów

1 Bohater amerykańskiego serialu science fiction z lat trzydziestych, w którym tytułową rolę grał atleta Buster Crabbe.

2 Wystawa (World's Columbian Exposition) została zorganizowana dla uczczenia 400 rocznicy lądowania Kolumba w Ameryce.

3 MRI - ang. Magnetic Resonance Imaging - obrazowanie za pomocą rezonansu magnetycznego.

4 AT&T - American Telephone and Telegraph - największe amerykańskie przedsiębiorstwo telekomunikacyjne.

5 High touch - termin użyty po raz pierwszy na początku lat osiemdziesiątych w książce Johna Naisbitta Megatrendy, oznacza bezpośredni kontakt z człowiekiem, a nie z komputerem, podkreślając, że kontakt z najbardziej wyrafinowaną maszyną (high tech) nigdy nie zastąpi kontaktu z istotą ludzką.