Most San Juan
MOST SAN JUAN
Wieczorem 4 lutego 1899 r. amerykańscy żołnierze z kompanii D 1.
ochotniczego pułku piechoty z Nebraski opuścili nowy posterunek przy
drodze z Santol do Santa Mesa na północno-wschodnim przedmieściu Manili
i wyruszyli na rutynowy patrol w kierunku wschodniego odcinka linii
demarkacyjnej oddzielającej wojska amerykańskie i filipińskie.
Po kilku minutach marszu, około 21.00, na dzisiejszej ulicy Sociego,
pomiędzy filipińskim posterunkiem - Blokhauzem numer 7 i osiedlem
(barrio) Santol, za płotem, gdzie przebiegała administracyjna granica
miasta, szeregowi William Grayson i Orville Miller dostrzegli w ciemności trzy albo cztery niewyraźne postaci ludzkie, przemykające
chyłkiem w zaroślach przed linią rozgraniczenia. Kilka godzin wcześniej
nowy dowódca amerykańskiego posterunku w Santol por. Burt Wheedon
dowiedział się, że filipiński oficer dowodzący Blokhauzem numer 7
przestrzegał jego ludzi przed zbliżaniem się do filipińskich linii i zażądał opuszczenia Santol, co Amerykanie odebrali jako groźbę
potencjalnego ataku i zapowiedź nieuchronnej konfrontacji zbrojnej.
"Rankiem 4 lutego powstańcy kazali moim ludziom opuścić miasteczko, a kiedy nasi odmówili, ich dowódca zagroził, że nocą sprowadzi więcej
swoich żołnierzy i wyrzuci ich siłą" - napisał później w meldunku
Wheedon.
Pamiętając o groźbach Filipińczyków, por. Wheedon polecił swoim
podwładnym zatrzymywać wszystkich uzbrojonych ludzi usiłujących wejść do
Santol od strony odległych o niecały kilometr pozycji powstańców
pomiędzy Blokhauzem numer 7 i pobliskim mostem San Juan odsyłać ich na
stronę filipińską. W przypadku oporu jego ludzie mieli rozkaz
aresztowania opornych, a gdyby to nie było możliwe, dostali zgodę na
otwarcie ognia. Dla większego bezpieczeństwa zwiększono częstotliwość
patroli, które kontrolowały ulice prowadzące z posterunków filipińskich
co pół godziny.
Widząc podejrzany ruch po stronie Filipińczyków, młody, ale mający już
doświadczenie w służbie wartowniczej Grayson dał Millerowi ręką znak do
zatrzymania. Potem przyklęknął na skraju ulicy, wymierzył z karabinu
Springfielda i głośno krzyknął do kryjących się ludzi:
- Stój!
Nie doczekawszy się odpowiedzi, głośno i wyraźnie powtórzył rozkaz, a wówczas z drugiej strony padła taka sama komenda wypowiedziana po
filipińsku. Zaskoczony bliskością obcego Grayson poderwał karabin i nie
namyślając się, wystrzelił do słabo widocznej postaci przed sobą. Młody
ochotnik nie zdawał sobie sprawy, że przez przypadek oddał pierwszy
strzał w wojnie amerykańsko-filipińskiej.
"Około ósmej wieczorem - wspominał później Grayson - Miller i ja
ostrożnie patrolowaliśmy nasz odcinek. Podeszliśmy do płotu i próbowaliśmy zobaczyć, co robią Filipińczycy po drugiej stronie. Nagle,
niemal pod naszym nosem, po lewej stronie, usłyszeliśmy cichy, ale
wyraźny sygnał gwizdka z filipińskiego posterunku. Natychmiast
odpowiedział mu podobny gwizdek około dwudziestu pięciu kroków po prawej
stronie. Wtedy z Blokhauzu numer 7 rozbłysła czerwona latarnia. Nigdy
przedtem nie widzieliśmy takiego znaku. Po chwili coś podniosło się
powoli przed nami. To był Filipińczyk. Krzyknąłem "Halt!". Zrobiłem to
dostatecznie głośno, biorąc przykład z oficerów dowodzących strażą,
którzy czynili tak zgodnie z regulaminem wojskowym. Głośno powtórzyłem
rozkaz i wówczas on odkrzyknął do mnie "Halto!". To oznaczało wyzwanie
do walki. Usłyszałem trzask odciąganego kurka karabinu. Pomyślałem
wtedy, że najlepsze, co mogę zrobić, to strzelić do niego. Bez chwili
wahania wystrzeliłem. Mój impertynencki Filipińczyk padł. Nawet jeśli go
nie zabiłem, musiał umrzeć ze strachu".
Natychmiast po strzale Grayson i Miller zaczęli się wycofywać. Wtedy z trawy, kilka metrów od płotu, poderwało się dwóch innych Filipińczyków,
próbując odciąć im drogę ucieczki do Santol. Grayson znowu krzyknął
"Stój!", a Miller strzelił do blokujących drogę postaci, powalając jedną
z nich na ziemię. Grayson wygarnął do drugiego z nieprzyjaciół i - jak
mu się wydawało - "dostał swojego drugiego Filipińczyka".
"Strzelaj! - wrzasnąłem do Millera i sekundę potem drugi Filipińczyk
padł trupem" - mówił po powrocie do kraju 1 sierpnia 1899 r. w wywiadzie
dla korespondenta wychodzącej w San Francisco gazety "Globe-Democrat".
"W następnej chwili sam położyłem swojego drugiego Filipińczyka. Sądzę,
że go zabiłem. Mój pierwszy był, jak myślę, owym porucznikiem, który dał
mi ostrzeżenie za dnia. Nie wiem, ale chyba dostał za swoje".
Nie wiadomo, czy w ciemnościach i ferworze walki Grayson niezbyt
dokładnie ocenił sytuację, czy też, chcąc zrobić większe wrażenie na
czytelnikach, podkoloryzował swoją opowieść, ale jego relacja nie do
końca odpowiada prawdzie. Później ustalono, że w wyniku potyczki na
ulicy Sociego po stronie filipińskiej zabity został tylko jeden
człowiek. Był nim kpr. Anastacio Felix z 4. kompanii batalionu Morong,
stacjonującego w podstołecznej miejscowości San Juan del Monte, którym
dowodził płk Luciano San Miguel.
Biegnąc z powrotem do swojego posterunku przy drodze do Santol, Grayson
krzyczał ostrzegawczo:
- Wstawać chłopaki, czarnuchy są wszędzie i zaraz tu będą!
Ostrzeżenie Graysona przyszło w samą porę. Po pierwszych strzałach na
ulicy Sociego od strony filipińskiej zaczęła się gęsta palba i wkrótce
dwie kompanie z batalionu Morong prowadzone przez kapitanów Serapio
Narvaeza i Vicente Ramosa przeszły most San Juan, nacierając na
stanowiska amerykańskie po drugiej stronie rzeki. W ciągu 15 minut na
całym odcinku rozbrzmiały wystrzały i zaczęła się całonocna pukanina.
"Cała armia czekała na ten mój pierwszy strzał - ciągnął Grayson - i kiedy w końcu padł, wszyscy byliśmy gotowi do walki. Filipińczycy też
się na nas szykowali, ale chyba nie byli jeszcze całkiem gotowi. Jeszcze
jedna noc i pewnie byliby zupełnie przygotowani, aby nas zaatakować.
Wszyscy wyglądali na zadowolonych, że w końcu się zaczęło".
Pod naciskiem atakujących Filipińczyków trzydziestoosobowa załoga
posterunku por. Wheedona w pośpiechu opuściła swoje pozycje w Santol i zaległa wzdłuż wykopu skrywającego rurę wodociągu, który biegł na tyłach
osiedla. Podobny los spotkał niektóre inne oddziały rozmieszczone wzdłuż
ponad dwudziestopięciokilometrowej linii demarkacyjnej wokół Manili.
W opinii naczelnego dowódcy wojsk amerykańskich na Filipinach gen.
Elwella Otisa wybuch walk nie był zamierzony i doszło do niego
przypadkiem.
"Jeden z powstańców podchodząc do patrolu pułku z Nebraski nie chciał
się zatrzymać ani odpowiedzieć na wezwanie - wspominał później. - W rezultacie nasz wartownik strzelił z karabinu i zabił Filipińczyka, a wtedy siły powstańcze w Santa Mesa otworzyły ogień do naszych wojsk,
które tam stacjonowały [...]. Cała noc upłynęła na wymianie ognia
pomiędzy obydwoma stronami na odcinku dwóch mil [...]. Nie sądzę, aby
przywódcy powstańców życzyli sobie w tym momencie otwartej
wrogości"1.
W wyniku nocnej strzelaniny i ataków filipińskich Amerykanie zostali w paru miejscach wyrzuceni ze swoich stanowisk, przy czym powstańcy
zdobyli jedno z ich dział. "Do godziny 10 w nocy wojska amerykańskie
zostały zaangażowane w walkę na odcinku dwóch mil na północ i zachód od
rzeki Pasig" - napisał amerykański historyk.
Wojska filipińskie rzeczywiście nie były jeszcze przygotowane do
konfrontacji z Amerykanami. W poniedziałek 6 lutego Senat amerykański
miał głosować w sprawie ratyfikacji traktatu pokojowego z Hiszpanią i w tej sytuacji nikt nie spodziewał się wybuchu nowej wojny. 4 lutego
wypadała sobota, więc wielu wyższych oficerów filipińskich udało się na
krótki urlop do swoich domów. Naczelny dowódca armii filipińskiej gen.
Antonio Luna składał wizytę rodzinie w San Fernando, na północ od
Manili. Jeden z jego zastępców gen. Mariano Noriél czynił przygotowania
do swojego ślubu w leżącym 20 km na południe od Manili Para?aque, a dwaj
inni wyżsi oficerowie, gen. Artemio Ricarte i płk San Miguel, sprawujący
bezpośrednią komendę nad wojskami w Santa Mesa i San Juan del Monte,
byli w tym czasie na spotkaniu z prezydentem Aguinaldo rezydującym w Malolos. Dowództwo nad 1800 żołnierzami pozostawili w rękach młodego i mało doświadczonego mjr. Antonio Graya. Brakowało też wielu innych
oficerów. W decydującym momencie żołnierze filipińscy zostali właściwie
bez przywództwa. Jedynym, który pozostał na stanowisku, był gen.
Pantaleon García, którego punkt dowodzenia znajdował się w Maypajo, parę
kilometrów na północ od Manili.
Nie lepsza sytuacja panowała po stronie amerykańskiej. W momencie
wybuchu wrogości amerykańscy dowódcy, gen. Otis i jego szef sztabu gen.
Robert Hughes, grali w bilard. Wojskowy komendant Manili gen. Arthur
MacArthur i jego oficerowie sztabowi zabawiali się, grając w karty, a większość wyższych dowódców liniowych przebywała z dala od swoich
jednostek. Pod murami otaczającymi historyczne centrum Manili
(Intramuros) setki żołnierzy amerykańskich i cywilów obserwowały
występy cyrkowe. Kiedy rozeszły się wieści o rozpoczęciu walk i ogłoszono alarm, specjalni gońcy rozbiegli się po całym mieście,
ściągając wałęsających się żołnierzy do koszar. Nieliczni oficerowie
próbowali zaprowadzić porządek, ale zostali praktycznie unieruchomieni,
kiedy okazało się, że spieszący do koszar żołnierze pozabierali konie od
ich powozów stojących na ulicach. Dopiero nad ranem 5 lutego udało się
zaprowadzić pewien porządek i Amerykanie ruszyli do kontrataku.
Wokół incydentu z 4 lutego 1899 r. narosło potem wiele nieporozumień.
Obie strony oskarżały się o sprowokowanie walki, zarzucając sobie próbę
bezprawnego wtargnięcia na teren drugiej strony. Wielu obiektywnych
obserwatorów znajdowało przyczyny konfliktu po stronie amerykańskiej.
Senator Richard Pettigrew z Dakoty Południowej w trakcie debaty na temat
kosztów interwencji na Filipinach doszedł do wniosku, że był on skutkiem
jednostronnej próby Amerykanów rozszerzenia kontrolowanej przez nich
strefy:
"Wydaje się, że pomiędzy liniami obu armii znajdowało się miasteczko
[Santol] zajmowane przez siły Aguinaldo. Leżało ono jakieś 150 jardów
przed pozycjami amerykańskimi i generał Otis chciał je zająć. Uzgodnił
więc z Aguinaldo, że ten każe wycofać swoje patrole i odsunąć pozycje na
dalszą odległość, co zostało zrobione. Następnej nocy powstańczy patrol
wkroczył do opuszczonego miasta. To nie była wyprawa wojenna, tylko
zwiad poszukujący maruderów. Jeszcze poprzedniej nocy zajmowali to
miasteczko i tego wieczora wysłali patrol, aby sprawdził, czy nie
zostawili tam swoich ludzi, którzy mogli się gdzieś zawieruszyć. Nasi
założyli tam własny posterunek i kiedy ci Malajowie, którzy nie mówili
naszym językiem, nadeszli, chłopak z Nebraski kazał im się zatrzymać, a oni tego nie zrobili"2.
Niezależnie od okoliczności, w jakich doszło do wybuchu walk, szer.
Graysona okrzyknięto wkrótce "człowiekiem, który oddał strzał
rozpoczynający wojnę amerykańsko-filipińską". To sprawiło, że po
powrocie do kraju stał się na krótko bohaterem amerykańskiej prasy i znacznej części opinii publicznej.
O ile nigdy nie było wątpliwości co do osoby, która 4 lutego 1899 r.
sprowokowała wybuch wojny na Filipinach, o tyle długo nie było pełnej
zgodności co do miejsca, w którym się to stało. Przez ponad 100 lat
panowało powszechne przekonanie, że pierwszy strzał padł z posterunku na
moście San Juan. Wynikało to pewnie z faktu, że w tym miejscu 29
stycznia, tydzień przed strzelaniną na ulicy Sociego, zawarte zostało
porozumienie o zawieszeniu broni, podpisane przez lokalnych dowódców
wojskowych, płk. San Miguela i płk. Stotsenburga, i tam znajdował się
jeden z głównych punktów kontrolnych na linii demarkacyjnej wokół
Manili. W pobliżu mostu San Juan w dniach 4 i 5 lutego toczyły się też
najcięższe walki. Dopiero w 2003 r. dokonano właściwej lokalizacji i 4
lutego 2004 r. z inicjatywy filipińskiego Narodowego Instytutu
Historycznego (NHI) przeniesiono dwie pamiątkowe tablice (w języku
angielskim i filipińskim) z mostu San Juan kilkaset metrów dalej, na róg
ulic Sociego i Silencio w dzielnicy Santa Mesa, gdzie aktualnie się
znajdują.
Era hiszpańska
ERA HISZPAŃSKA
Archipelag Filipiński
Filipiny są państwem wyspiarskim położonym w Azji Południowo-Wschodniej,
na Archipelagu Filipińskim. Archipelag leży w zachodniej części Oceanu
Spokojnego, pomiędzy Chinami, Malezją i Indonezją. Powierzchnia Filipin
wynosi 300 tys. km2 i jest porównywalna
z wielkością Polski. Archipelag składa się z 7107 wysp rozciągających
się na długości prawie 2 tys. km, z których 880 jest zamieszkanych.
Ponad 4500 wysepek stanowią skały i atole koralowe. Linia brzegowa kraju
o długości 36 289 km jest urozmaicona, bardzo malownicza i obfituje w liczne zatoczki z białymi plażami, otoczone rafami koralowymi i podwodnymi skałami. Znaczna część kraju jest aktywna tektonicznie i wulkanicznie. Kraj często nawiedzają wybuchy wulkanów i trzęsienia
ziemi, powodujące duże straty materialne i liczne ofiary w ludziach.
Filipiny należą do grupy najludniejszych krajów świata i liczą około 100
mln ludności. Ponad 95% mieszkańców stanowią Filipińczycy, niecałe 2%
Chińczycy i 3% pozostali. Największymi wyspami Filipin są Luzon i Mindanao, zamykające archipelag od północy i południa. Powierzchnia
Luzonu wynosi 104 700 km2, a Mindanao
94 630 km2. Razem stanowią one 66%
powierzchni kraju. Tylko dziewięć innych wysp liczy ponad 2600 km2 powierzchni: Samar, Negros, Palawan, Panay,
Mindoro, Leyte, Cebu, Bohol i Masbate. Stolica Filipin Manila jest jedną
z największych i najruchliwszych aglomeracji świata. Miasto leży w centralnej części Luzonu w odległości 11 228 km od San Francisco w Stanach Zjednoczonych. Oba miasta dzieli 6061 mil morskich przestrzeni
oceanu.
Ludność Filipin posługuje się ponad 170 różnymi dialektami. Około 90%
ludności mówi 12 głównymi językami, z których najważniejsze są: Tagalog,
Cebuano i Ilocano. Najbardziej rozpowszechniony jest narodowy język
Tagalog, zwany popularnie filipino (pilipino). W sferze urzędowej,
gospodarczej i w dziedzinie instruktażowej powszechnie używa się języka
angielskiego, który niemal całkowicie wyparł dominujący przedtem język
hiszpański. W życiu codziennym Filipińczycy posługują się mieszaniną
filipino i angielskiego, nazywaną Taglish (od Tagalog i English).
Filipiny są krajem o dużym zróżnicowaniu etnicznym i kulturowym.
Przeważająca większość mieszkańców wysp ma pochodzenie malajskie.
Ludność ta dzieli się na trzy główne grupy: Tagalogów, Cebuan i Ilocan.
Większość Tagalogów żyje w rejonie Manili oraz w środkowym i południowym
Luzonie. Cebuanie stanowią większość mieszkańców środkowych Filipin
(tzw. regionu Visayas), zwłaszcza wysp Cebu, Leyte, Bohol, Negros i części Mindanao. Ilocanie to przede wszystkim mieszkańcy północnego
Luzonu. Mniejsze grupy etniczne zamieszkują różne części Visayas i centralnego Luzonu lub w wyniku migracji wymieszały się z przedstawicielami większych grup. Ciekawą grupą etniczną, mającą
zupełnie odmienną kulturę od społeczności nizinnych, są dawni łowcy głów
z gór Cordillery - Igoroci. Pozostała ludność to przede wszystkim
potomkowie Hiszpanów i Chińczyków. Ci ostatni stanowią obecnie
najbardziej przedsiębiorczą, najzamożniejszą i mającą największe
znaczenie w gospodarce i polityce mniejszość narodową na Filipinach.
Filipiny są jedynym krajem azjatyckim, w którym dominującą religią jest
katolicyzm. Chrześcijanie stanowią ponad 90% ludności, przy czym 82% to
katolicy, a prawie 9% protestanci. Pozostali to wyznawcy islamu (niecałe
5%), animiści (3,4%) i inni (1,4%).
Powierzchnia Filipin jest w 75% górzysta, z nielicznymi dolinami i niżej
położonymi równinami. Tereny górskie są oddzielone od wybrzeża wąskimi
pasami nizin. Pozostałe niziny znajdują się głównie w dolinach rzek
między pasmami górskimi. Północną część wyspy Luzon przecinają trzy
główne pasma górskie: Sierra Madre, Cordillera Central i Caraballo.
Sierra Madre, która jest największym i najdłuższym pasmem górskim na
Filipinach, ciągnie się po wschodniej stronie wyspy i jest zwrócona
frontem do Oceanu Spokojnego. W zachodniej części północnego Luzonu,
równolegle do Sierra Madre, rozciąga się pasmo Cordillera Central z drugim co do wysokości szczytem górskim, Mount Pulog. W regionie
Cordillery znajdują się najbogatsze w kraju złoża miedzi i złota oraz
słynne ryżowe tarasy Banaue. Najmniejsze z trzech pasm górskich,
Caraballo, przecina Sierra Madre w jego środkowej części i dochodzi do
południowego końca Cordillery. Na południe od Caraballo rozciąga się
serce kraju, Centralna Równina Luzonu, zwana "Ryżowym spichlerzem
Filipin". W południowo-zachodniej i południowo-wschodniej części Luzonu
znajdują się mniejsze pasma górskie, Zambales i Quezon, sięgające
półwyspów Bataan i Bicol. Górski charakter ma także większość wysp
regionu Visayas, z wyjątkiem Samar i Bohol. Południową wyspę Mindanao
także pokrywają pasma górskie. Najwyższy masyw górski na Mindanao nosi
nazwę Balatukan Mountains. Znajdują się tam liczne szczyty wulkaniczne z najwyższą górą na Filipinach, Mount Apo (2954 m n.p.m.).
Filipiny są rozwijającym się krajem rolniczo-przemysłowym. Na
powierzchni nieco ponad 30% kraju uprawia się głównie rośliny
przemysłowe: palmy kokosowe, trzcinę cukrową, drzewa kauczukowe, tytoń
oraz kakao i kawę. Podstawowymi roślinami spożywczymi są: ryż,
kukurydza, maniok, bataty oraz liczne gatunki owoców. Na obszarach
górskich uprawy rolnicze mają charakter tarasowy. Hodowla zwierząt
domowych jest słabo rozwinięta (z wyjątkiem drobiu i udomowionego bawołu
wodnego carabao, używanego jako zwierzę robocze). Dużą rolę w wyżywieniu ludności odgrywa rybołówstwo. Eksploatowane są zwłaszcza
bogate łowiska na wodach wewnętrznych archipelagu, a także wody
śródlądowe. Ważnymi dziedzinami gospodarki są: górnictwo, przemysł
spożywczy, włókienniczy, chemiczny i drzewny. Głównym okręgiem
przemysłowym jest aglomeracja Manili, która skupia 90% potencjału
przemysłowego kraju. Wyspiarski charakter kraju i wiele dogodnych miejsc
do lokalizacji portów morskich sprawia, że Filipiny mają świetnie
rozwiniętą żeglugę wewnętrzną i transport morski, a ich flota rybacka,
kabotażowa i handlowa, pływająca pod "tanią banderą", należy do
największych w świecie3. Dobrze rozwinięty jest transport
lotniczy. Za to jedyna użytkowana linia kolejowa, łącząca Manilę z miastami Naga i Legazpi w południowo-wschodnim Luzonie, bywa często
wyłączana z eksploatacji w wyniku uszkodzeń torów spowodowanych przez
ruchy tektoniczne i trzęsienia ziemi na półwyspie Bicol.
Wyspy obfitują w liczne bogactwa naturalne: ropę naftową, chrom, rudy
żelaza, miedź, nikiel, srebro, złoto, sól kamienną oraz węgiel kamienny,
rtęć i kobalt. Ważnym surowcem naturalnym Filipin jest drewno. Na
wyspach występuje prawie 10 tys. gatunków roślin, w tym 3 tys. gatunków
drzew, z których najcenniejszymi są mahoń filipiński oraz liściasty
palisander, uważany za drzewo narodowe Filipin. Kiedyś namorzyny i lasy
deszczowe porastały prawie cały kraj. Obecnie w wyniku degradacji
środowiska naturalnego ich pozostałości zajmują tylko nieco ponad 35%
powierzchni archipelagu, głównie na terenach górskich wewnątrz wysp,
gdzie wraz z lianami, mchami i porostami tworzą trudny do przebycia
labirynt.
Na Filipinach znajduje się ponad 50 wulkanów, w tym kilkanaście
czynnych. Sieć rzeczna Filipin jest gęsta, a rzeki mają wysokie stany z racji częstych opadów. Rzeki są na ogół krótkie i mają charakter górski.
Należą do dwóch zlewisk: Oceanu Spokojnego i Oceanu Indyjskiego. Tylko
główne wyspy archipelagu przecinają liczne duże rzeki. Najdłuższe z nich
to Mindanao (550 km) na wyspie Mindanao i Cagayan (513 km) w północnym
Luzonie. Brzegi rzek są zwykle bagniste i porośnięte krzewami. Pomiędzy
wyspami Samar i Leyte znajduje się San Juanico Strait, najwęższa
cieśnina na świecie. Jezior na Filipinach jest niewiele, a najokazalsze
z nich Laguna de Bay niedaleko Manili o powierzchni 2400 km2 jest największym zbiornikiem słodkiej wody
w Azji Południowo-Wschodniej. Pośrodku Morza Sulu, na wschód od wyspy
Palawan, znajduje się słynna piaszczysta łacha i rafa koralowa
Tubbataha, będąca celem amatorów nurkowania i miejscem schronienia dla
niezliczonych gatunków ptaków morskich, żółwi, ogromnych kałamarnic i innych zwierząt morskich.
Klimat Filipin zaliczany jest do klimatów strefy równikowej. Pogoda na
Filipinach jest gorąca i wilgotna. Główną cechą klimatu jest cykliczność
zmian kierunków wiatrów i intensywności deszczy, co ma związek z monsunami. Temperatura powietrza nie ulega większym zmianom w ciągu roku
i wynosi średnio 27-28oC. Nieco
chłodniej jest w górach, ale i tam temperatura nie spada poniżej 15oC. Odczuwalne temperatury potęguje duża
wilgotność dochodząca do 80% (w czasie monsunów nawet 100%). Kraj leżący
w strefie równikowej cechuje się obfitością deszczy. Najwięcej opadów
przypada na okres od maja do października. Na Filipinach nie ma wyraźnej
pory suchej. Najmniej opadów przypada na okres od grudnia do maja.
Częstymi zjawiskami są tropikalne burze, powodzie i tajfuny. Tajfuny
powstają w zachodniej części oceanu, a następnie przesuwają się nad
wschodnie wybrzeża kraju.
Przed przybyciem Hiszpanów
Na długo przed przybyciem hiszpańskich kolonizatorów Filipiny zostały
zasiedlone przez różne grupy ludności o odmiennym pochodzeniu i kulturze. Pierwszym, który się tam pojawił w czasach prehistorycznych,
był pierwotny "Człowiek świtu", podobny do tego, jaki osiedlił się w Indonezji ("Człowiek jawajski") i innych regionach Azji około 250 tys.
lat temu. Człowiek ten zajmował się łowiectwem i zbieractwem,
przesuwając się stopniowo w głąb kraju w poszukiwaniu nowych źródeł
pożywienia. W okresie kamienia łupanego, około 25-30 tys. lat temu, na
wyspach osiedliły się grupy niskorosłych i ciemnoskórych ludzi zwanych
Negrytami (Negritos). Ludzie ci mieli bardzo ciemną skórę, czarne
wełniste włosy, okrągłe ciemne oczy, płaskie nosy i mierzyli około 150
cm wzrostu. Prawdopodobnie dotarli na Filipiny jeszcze w okresie, w którym istniał korytarz łączący je z Półwyspem Malajskim, Borneo i Australią. Trzecią grupą, która przybyła na Filipiny około 5-6 tys. lat
temu, był żeglarski lud Nusantao pochodzenia indonezyjskiego z południowych Chin i Tajwanu. Pierwsi Indonezyjczycy byli wyżsi, mieli
jaśniejszą skórę i cienkie usta. Posługiwali się prymitywnymi
narzędziami, dzięki którym wprowadzili rolnictwo i hodowlę, zastępując
dotychczasowych myśliwych i zbieraczy. Około 1500 do 500 r. p.n.e.
przybyła druga fala migracyjna ludności pochodzenia indonezyjskiego. W przeciwieństwie do poprzedników ludzie ci byli niżsi, mocniej zbudowani,
mieli ciemniejszą skórę i wydatniejsze wargi. Osiedlili się w górach i -
mając bardziej rozwiniętą kulturę - w krótkim czasie zajęli miejsce
dawnych Negrytów. Ostatnią grupą ludności, jaka przybyła drogą morską na
Filipiny, byli Malajowie, którzy przynieśli ze sobą na wyspy kulturę
żelaza. Przybysze ci byli w większości rolnikami i rybakami. Osiedlali
się głównie nad brzegami rzek w społecznościach wiejskich (barangay) w okresie od około 300 r. p.n.e. do XIV i XV w. n.e., przesuwając się
stopniowo w głąb lądu. Barangay, niezależnie od tego, czy liczyło
wiele tysięcy ludzi, czy składało się tylko z kilku osamotnionych
rodzin, pozostało główną formą organizacji społecznej wczesnych
Filipińczyków, mającą wyraźnie zaznaczone cechy polityczne, ekonomiczne
i religijne i kierowaną przez dziedzicznego przywódcę zwanego datu lub
radżą. Rozwój cywilizacyjny powodował, że poszczególne barangay
konsolidowały się w większe organizmy społeczne przez małżeństwa i lokalne sojusze pieczętowane przez rytualne braterstwo krwi. Z czasem
rozwarstwienie społeczeństwa doprowadziło do wyodrębnienia się klas
społecznych, różniących się statusem materialnym, wpływami politycznymi
i przywilejami socjalnymi. Najwyżej w hierarchii społecznej stali datu
jako klasa rządząca sprawująca władzę administracyjną, polityczną,
sądowniczą i wojskową, następnie arystokracja rodowa (maharlika),
najliczniej reprezentowana klasa średnia (timagua) i w końcu najniżej
stojąca ludność zależna (alipin). Kiedy w XVI w. przybyli tu pierwsi
Hiszpanie, byli zaskoczeni, widząc warunki, w jakich żyli ówcześni
Filipińczycy w swoich dobrze zorganizowanych i samodzielnych barangay.
Mieszkali w wioskach składających się z lekkich i wygodnych domów na
palach, pokrytych dachami z liści palmowych.
Mniej więcej na przełomie naszej ery na Filipiny zaczęli przybywać w celach handlowych mieszkańcy sąsiednich krajów wyspiarskich. Kontakty te
rozwijały się wraz z rozwojem coraz nowocześniejszych środków transportu
morskiego. Życie społeczne w decydującym stopniu zaczął determinować
handel, przyczyniając się do rozwoju żeglugi oraz specjalizacji
zawodowej rzemieślników i drobnych wytwórców. Intensywne wewnętrzne
kontakty handlowe sprzyjały umacnianiu się wspólnej kultury i religii. Z czasem w handlu całej Azji Południowo-Wschodniej zaczął dominować język
malajski, przenikając także do wielu języków filipińskich. Powstałe w VII w. na Sumatrze, południu Półwyspu Malajskiego i w zachodniej części
Jawy potężne buddyjskie królestwo Sri Vijaya, które w swoim szczytowym
okresie około roku 1000 utrzymywało już kontakty handlowe z Chinami i Indiami, w X-XII w. rozciągnęło swoje wpływy na Archipelag Sulu i pozostałe Wyspy Filipińskie4.
Już w pierwszych wiekach naszej ery Filipiny były znane chińskim kupcom
i żeglarzom. Pierwsze wiarygodne źródła na temat Filipin pochodzą z okresu dynastii Sung, nazywając je Ma-yi. Ma to prawdopodobnie związek
z wizytą w 982 r. filipińskich kupców, którzy przybyli do Kantonu na
pokładzie arabskiego statku, aby sprzedać tam swoje towary. Pierwszy
filipiński dokument potwierdzający istnienie dobrze zorganizowanego
wczesnośredniowiecznego Królestwa Tondo w Zatoce Manilskiej na Luzonie,
pozostającego pod wpływami imperium Sri Vijaya, datowany jest 21
kwietnia 900 r. Rządzone przez królów noszących tytuł Lakan Tondo
prowadziło aktywny handel z dzisiejszymi Chinami, Japonią, Malajami i innymi ludami Azji Południowo-Wschodniej. Królestwo Tondo obejmowało
znaczną część wybrzeża Zatoki Manilskiej i przetrwało do przybycia
Hiszpanów w 1571 r. Chiński kupiec Chau Ju-kua w 1225 r. opisał swoją
podróż do różnych części Archipelagu Filipińskiego, wspominając o kwitnącym państewku Ma-yi, którego centrum umiejscowił na Mindoro. W swojej relacji z podróży do "barbarzyńców z Mórz Południowych"
podkreślał wyjątkową gościnność Filipińczyków i ich uczciwość w handlu z chińskimi kupcami. Przez całe późne średniowiecze chińscy kupcy
wypływali swymi dżonkami z Shantou, Kantonu i innych portów w Chinach,
aby handlować z ludźmi z Lingayen, Mindoro, Manili i Sulu.
Przez prężnie funkcjonujące do połowy XIII w. królestwo Sri Vijaya do
Filipin docierali również kupcy indyjscy, których specjalizacją stał się
handel perłami i cennymi muszlami. Pierwsza kolonia założona pomiędzy
900 a 1200 r. przez imigrantów z indyjskiego królestwa Champa w Indochinach powstała na wyspie Basilan leżącej pomiędzy Archipelagiem
Sulu i półwyspem Zamboanaga na zachodzie Mindanao. Za sprawą
przedsiębiorczych przybyszów z Champa, którzy byli wówczas wasalami
władców Sri Vijaya, pobliskie wyspy Sulu stały się centrum połowu i handlu perłami w całym regionie Azji Południowo-Wschodniej. Wielowiekowe
kontakty Filipińczyków z indyjskimi kupcami i imigrantami pozostawiły
trwałe ślady w historii i kulturze Filipin. Szczególnie silnym piętnem
odbiły się na wierzeniach religijnych, języku, literaturze i zwyczajach
ślubnych dawnych Filipińczyków. Pochodzenie indyjskie mają także
niektóre dziedziny rzemiosła: szkutnictwo, produkcja tkanin z bawełny i kowalstwo artystyczne oraz złotnictwo i produkcja pewnych instrumentów
muzycznych. Za sprawą przybyszów z Indii na Filipinach pojawiły się
niektóre gatunki kwiatów oraz owoców i warzyw.
Oprócz Chińczyków i Hindusów przed Europejczykami na Filipiny przybywali
także muzułmańscy wyznawcy Allaha. Wraz z nimi dotarły na wyspy
islamskie wpływy kulturowe: sułtanat jako forma rządów, arabski alfabet,
islamskie święta i arabska sztuka użytkowa. Islamscy pionierzy założyli
pierwsze muzułmańskie osiedle na Archipelagu Sulu na początku XIV w.
Przybysz z Półwyspu Arabskiego Karim ul Makhdum, szanowany nauczyciel z Mekki, po nawróceniu sułtana i ludności Malakki, w 1380 r. przybył na
Sulu, gdzie rozpoczął działalność misyjną. Wybudował meczet na położonej
przy malezyjskim brzegu wyspie Simunul i zyskał wielu wiernych,
zwłaszcza w dawnej stolicy Sulu - Buansie na wyspie Jolo. Około roku
1390 w Buansie wylądował muzułmański książę Baginda z Sumatry, który
pokonał opór miejscowych i rozciągnął władzę islamu na cały Archipelag
Sulu. Zwycięstwo Baginda osiągnął głównie dzięki temu, że jego wojownicy
jako pierwsi na filipińskiej ziemi używali broni palnej. W 1450 r.
przybył do Buansy Sayd Abu Bakr, arabski uczony i znawca prawa z Malakki. Abu Bakr poślubił piękną córkę starego Bagindy, księżniczkę
Paramisuli, i jeszcze w tym samym roku, po śmierci swego teścia, założył
sułtanat Sulu. Organizując nowe państewko, wziął za wzór arabski kalifat
i wprowadził pierwszy na Sulu kodeks prawny. Jako sułtan rządził Sulu do
śmierci w roku 1480. Wszyscy późniejsi sułtani Sulu aż do naszych czasów
byli jego potomkami.
W pierwszym ćwierćwieczu XVI stulecia na Wyspy Filipińskie migrowało
więcej muzułmanów. W 1475 r. islamskiego podboju południowej części
Mindanao dokonał legendarny Sharif Muhammad Kabungsuwan, który pojął za
żonę miejscową księżniczkę i narzucił jej pogańskim ziomkom wiarę
Mahometa. W 1515 r. Kabungsuwan założył sułtanat Maguindanao. W późniejszych latach w tej części wyspy powstało kilka innych sułtanatów.
Na krótko przed przybyciem Magellana dotarli na Filipiny muzułmańscy
misjonarze z Borneo. Dzięki ich wysiłkom rozwój islamu na wyspach uległ
przyspieszeniu. Ostatnim ze znanych krzewicieli wiary muzułmańskiej był
Arab z Sarawaku, Alawe Balpake. W pierwszych latach XVII w. zakorzenił
islam w północnej i środkowej części Mindanao, po czym przeniósł się na
wyspę Basilan i został jej pierwszym muzułmańskim sułtanem.
Klasycznymi filipińskimi organizmami państwowymi ery prekolonialnej były
też hinduistyczne księstewka (radżanaty) Butuan i Cebu. Mała monarchia
Butuan w północno-wschodniej części Mindanao od około 1000 r.
utrzymywała regularne kontakty handlowe z królestwem Champa i cesarskim
dworem chińskim. Dzięki zyskownemu handlowi z dawnymi cywilizacjami
Indii, Chin, Japonii, Indonezji, Tajlandii, Wietnamu i Kambodży Butuan
doszedł do dużego znaczenia w regionie i pod rządami ostatniego
niezależnego władcy, radży Siagu, przetrwał do przybycia Hiszpanów.
Założenie radżanatu Cebu (Sugbu) na wyspie o tej samej nazwie przypisuje
się Sri Lumayowi, mniejszemu sumatrzańskiemu księciu z potężnej dynastii
Chola władającej południowymi Indiami oraz Sri Lanką i częścią Sumatry
wydartą królestwu Sri Vijaya. Po ostatecznym podbiciu przez wschodnich
Jawajczyków około roku 1290 osłabionego niszczycielskimi najazdami
wrogów królestwa Sri Vijaya, w 1450 r. młody Lumay został wysłany przez
maharadżę Chola na Filipiny, aby poszukać dobrego miejsca na nową bazę
wypadową dla jego floty. Po latach walk z piratami Moro i łowcami
niewolników z Mindanao Sri Lumay umocnił się w regionie Visayas i wypowiedział posłuszeństwo swemu panu, zakładając w 1497 r. własne
księstwo ze stolicą w Sugbu. Za panowania najmłodszego syna Lumaya, Sri
Bantuga, a potem jego wnuka, radży Humabona, księstwo Sugbu stało się
ważnym i uznanym centrum handlowym w regionie Visayas. Porty radżanatu
nazywano potocznie sinibuayng hingpit ("miejsce handlu"), a w skrócie
sibu, od czego pochodzi współczesna nazwa Cebu. To za rządów Humabona
do jego kraju przybył z Borneo młody wódz imieniem Lapu-Lapu. Po
złożeniu radży hołdu Lapu-Lapu otrzymał ziemię, na której powstało
później miasto Mandaue, wraz z połową przyległej wysepki Opong
(dzisiejszy Mactan). Pozwalając osiedlić się obcym przybyszom na swojej
ziemi, Humabon miał nadzieję, że zagospodarują oni nieużytki i przyczynią się swoimi produktami rolnymi do rozwoju potencjału
handlowego portu w Sugbu. Stosunki pomiędzy Humabonem i Lapu-Lapu
pogorszyły się, gdy ten ostatni obok uprawy roli zajął się piractwem i zaczął napadać na statki handlowe przepływające koło Opong, co miało
negatywny wpływ na handel Sugbu. Wkrótce wyspę Opong zaczęto nazywać
Mangatang, co znaczy "bandyta" lub "ten, kto czyha w zasadzce". Z czasem nazwa ewoluowała, aby ostatecznie przyjąć formę Mactan. Obaj
władcy, Humabon i Lapu-Lapu, odegrali dużą rolę w wydarzeniach, które
doprowadziły do śmierci Ferdynanda Magellana.
Magellan i "pierwszy obrońca niepodległości Filipin"
W ostatnich dwustu latach średniowiecza (1300-1500) po odbiciu Ziemi
Świętej z rąk muzułmanów Europejczycy zdołali ustanowić kontakty
handlowe z krajami Orientu. Zasmakowali wówczas w aromatycznych i ostrych korzeniach ze Wschodu, poznali woń nieznanych w Europie
pachnideł Arabii, docenili lekkość chińskich jedwabiów i indyjskich
adamaszków oraz piękno cejlońskich pereł. Te rzadkie luksusowe specjały
pozwalały wyśmienicie poprawić smak potraw i zabezpieczyć przetwory
mięsne na zimę, zaspokoić próżność eleganckich kobiet i podnieść komfort
życia. Nic dziwnego, że egzotyczne produkty krajów Wschodu ceniono na
równi ze złotem. Upadek Konstantynopola w 1453 r. i wzrost potęgi Turków
Otomańskich w Azji Mniejszej zamknął dla Europy dotychczasowe szlaki
handlowe i spowodował braki w kuchni, piwnicy i alkowie, zmuszając
królów i żeglarzy do znalezienia nowych dróg morskich. Pierwsi wyruszyli
na dalekie morza Portugalczycy, wyprzedzając o kilka lat Hiszpanów.
Zachęceni przez twórcę floty portugalskiej i protektora odkrywców,
księcia Henryka Żeglarza (1394-1460), portugalscy żeglarze ruszyli na
południe wzdłuż zachodnich brzegów Afryki, aby dotrzeć do krajów
Wschodu, Indii i Chin okrężną drogą. Z inicjatywy księcia Henryka
Portugalczycy w 1445 r. dotarli do Senegalu, a w 1471 r., już po jego
śmierci, pierwsi z nich przekroczyli równik. W 1484 r. jeden z największych żeglarzy "wieku odkryć geograficznych" Diego Cam wylądował
u ujścia rzeki Kongo. Trzy lata później Bartolomeo Díaz przypadkowo
dopłynął do południowego krańca Afryki, któremu król portugalski Jan II
nadał później nazwę Przylądka Dobrej Nadziei. W maju 1488 r. słynny
Vasco da Gama, "w służbie Boga, a dla korzyści portugalskiej korony", po
opłynięciu burzliwego Przylądka Dobrej Nadziei i wschodnich brzegów
kontynentu afrykańskiego, przez Ocean Indyjski dotarł do wybrzeży Indii.
Zyskał tym nieśmiertelną sławę odkrywcy właściwej drogi do Indii i zaszczytny tytuł "admirała indyjskich mórz".
Zwycięski koniec rekonkwisty i usunięcie ostatnich Maurów z Półwyspu
Iberyjskiego w 1492 r. pozwoliły Hiszpanii włączyć się do rywalizacji o szlaki morskie i otworzyły Krzysztofowi Kolumbowi drogę do Nowego
Świata. Kolumb, któremu nie udało się przekonać króla Portugalii, że
można dotrzeć na Wschód, żeglując w kierunku zachodnim, uczynił to
dzięki wsparciu Korony hiszpańskiej. Od tej chwili Portugalia i Hiszpania stały się zaciekłymi rywalami, dążącymi do kolonizacji nowo
odkrytych krajów, gdzie na zdobywców czekały niezmierzone bogactwa:
złoto, wonne przyprawy i korzenie oraz inne cenne towary, w jakie
obfitował legendarny Orient. 4 maja 1493 r. papież Aleksander VI, chcąc
zakończyć szkodliwą rywalizację miłych swemu sercu krajów i ułatwić
gorliwą chrystianizację ludów tubylczych, wydał bullę papieską znaną pod
nazwą Inter caetera. Dokonał w niej podziału świata i stref wpływów,
przyznając Hiszpanii prawo eksploracji nowych ziem położonych na zachód
od umownej linii północ-południe biegnącej 100 mil na zachód od Azorów,
portugalskich wysp na środku Atlantyku odległych 1200 km od Europy.
Wszystkie ziemie położone na wschód od linii demarkacyjnej miały
przypaść w udziale Portugalii. 7 czerwca 1494 r. oba królestwa zgodziły
się w traktacie z Tordesillas przesunąć linię rozgraniczenia o 370 mil
na zachód od Azorów i Wysp Zielonego Przylądka, akceptując pozostałe
ustalenia zawarte w bulli papieża z roku 14935. W ten sposób Nowy
Świat znalazł się w większości pod berłem Hiszpanii, natomiast Indie
pozostały w rękach Portugalii.
Kilka lat po ostatecznym podziale "sfer zainteresowań", 25 marca 1505
r., Lizbonę opuściła wielka flota wojenna złożona z 20 okrętów, wioząca
pierwszego portugalskiego wicekróla (namiestnika) Francisca d'Almeidę do
Indii Wschodnich. Wśród 1500 żołnierzy towarzyszących admirałowi
Almeidzie w jego zdobywczej wyprawie do Indii znalazł się
dwudziestopięcioletni, nikomu nie znany szlachetka nazwiskiem Ferdynand
Magellan.
Magellan urodził się w 1480 r. prawdopodobnie w Porto lub Sabrosie na
północnym wschodzie Portugalii w ubogiej rodzinie szlacheckiej. Po
śmierci rodziców, w wieku dwunastu lat trafił na dwór królewski w Lizbonie i został paziem króla Jana II oraz jego żony, królowej
Eleonory. Pobierając nauki na dworze portugalskiego króla, młody
Magellan interesował się szczególnie historią i geografią. Jako zwykły
żołnierz (sobresaliente) pod rozkazami Almeidy przeszedł swój chrzest
bojowy 16 marca 1506 r. pod Cannanore w ciężkiej bitwie morskiej z flotą
władcy Kalikatu, Zamorina. Opłacił to paskudną raną, którą najpierw
musiał leczyć w Afryce, a potem w rodzinnym kraju. Podczas jego
rekonwalescencji Portugalczycy odkryli Madagaskar (1506) oraz wyspę
Mauritius (1507). Po wyleczeniu rany i powrocie do Indii, w sierpniu
1509 r. Magellan wraz z innymi został wysłany na pięciu statkach do
Malakki na krańcu Półwyspu Malajskiego. Dzięki odwadze i sprytowi, które
zwróciły na niego uwagę przełożonych, w październiku 1510 r. został
mianowany kapitanem i w tej randze w grudniu wziął udział w zdobyciu Goa
w zachodnich Indiach. W następnym roku uczestniczył w zdobywczej
wyprawie przeciwko sułtanowi Malakki pod komendą nowego wicekróla
portugalskich Indii, admirała Alfonsa de Albuquerque. W jej wyniku
Portugalczycy w sierpniu 1511 r. zagarnęli Malakkę i otworzyli sobie
wrota do Półwyspu Malajskiego. Rok później, po siedmiu latach służby w dalekich Indiach i na Malajach, Magellan wrócił do Portugalii,
pozostając wciąż biednym i niedocenionym żołnierzem.
W czasie swoich dalekich podróży morskich i służby na froncie indyjskim,
obserwując skomplikowany układ wiatrów oraz pływy oceanów w różnych
porach roku, Magellan doszedł do wniosku, że możliwe jest dotarcie do
krajów Wschodu, płynąc w kierunku zachodnim przez nieznany jeszcze ocean
oddzielający Nowy Świat od Azji Wschodniej. Podobnie jak inni
współcześni odkrywcy i kartografowie nie wiedział, czy istnieje
przejście wodne łączące Atlantyk ze "wschodnim oceanem". Studiując
dostępne mapy i relacje z wypraw poprzedników, przypuszczał jednak, że
może znajdować się ono na wysokości ujścia rzeki La Plata, a jeśli go
tam nie ma, możliwe jest opłynięcie zagradzającego drogę kontynentu
amerykańskiego od południa.
Szukając okazji do wybicia się i przedstawienia swoich planów następcy
Jana II, królowi Manuelowi I, zwanemu Wielkim lub Szczęśliwym, w 1513 r.
Magellan wziął udział w wielkiej wyprawie wojennej do Maroka. W bitwie z Maurami pod Azamorem odniósł poważną ranę nogi, która miała mu
doskwierać do końca życia. Kiedy po powrocie Magellana z Maroka
niechętny mu król Manuel uznał jego plan za absurd i odmówił finansowego
wsparcia wyprawy, zawiedziony kapitan w październiku 1517 r. wyjechał do
Hiszpanii. Pozbawiony portugalskiego obywatelstwa znalazł nowy dom w Sewilli, gdzie szybko zdobył sobie poparcie i pozycję. Pozwoliło mu to
sforsować drzwi do królewskiego zamku w ówczesnej siedzibie władców
Kastylii w Valladolid i przekonać do swego śmiałego planu młodego króla
Karola I Habsburga (od 1519 r. cesarza Karola V). 22 marca 1518 r. Karol
I podpisał osobiście umowę z Magellanem (i jego zapomnianym wspólnikiem,
ocierającym się o szarlatanerię i posądzanym przez wrogów o kontakty z diabłem portugalskim uczonym, astronomem i kartografem, Ruy Faleirem),
co ostatecznie otworzyło drogę do najdalszej i najśmielszej wyprawy
odkrywczej w dziejach świata.
Po wielu miesiącach przygotowań i odpierania zawistnych intryg
portugalskiego dworu, 20 września 1519 r. Magellan wypłynął z hiszpańskiego portu San Lucar de Barrameda w andaluzyjskiej prowincji
Kadyks. Celem jego wyprawy było znalezienie drogi wodnej do Moluków,
upragnionych "Wysp Korzennych", które według jego przewidywań miały
leżeć w hiszpańskiej strefie wpływów wyznaczonej linią demarkacyjną z 1493 r. W skład jego flotylli wchodziło pięć statków z 265 ludźmi na
pokładach: flagowa karawela "Trinidad" pod dowództwem Magellana oraz
klasyfikowane jako karraki (nao) "San Antonio", "Concepción", "Victoria"
i "Santiago". Po minięciu zachodnich wybrzeży Afryki i spłynięciu w dół
brzegów Brazylii, na początku stycznia 1520 r. wyprawa dotarła do ujścia
La Platy. Tutaj Magellan doznał pierwszego rozczarowania. Wbrew
wcześniejszym obliczeniom Faleira spodziewanego przejścia wodnego
łączącego dwa oceany nie było. Na dodatek hiszpańscy kapitanowie "San
Antonio", "Concepción" i "Victorii" pod przewodem Juana de Cartageny
zorganizowali bunt, który Magellan z trudem zlikwidował, surowo karząc
jego przywódców. Po spędzeniu zimy w zatoce San Julian u wybrzeży
zimnego i niegościnnego kraju, któremu Hiszpanie nadali nazwę Patagonii,
w październiku wyprawa ruszyła dalej na południe, tracąc uprzednio
rozbity o skały najmniejszy ze statków, zwiadowczy "Santiago". W czasie
tej podróży w listopadzie 1520 r. Magellan odkrył upragnioną, blisko
sześćsetkilometrową cieśninę łączącą Atlantyk z Oceanem Spokojnym, która
dziś nosi jego imię (Cieśnina Magellana). Opuściwszy cieśninę 28
listopada, trzy statki Magellana ("San Antonio" tchórzliwie
zdezerterował 20 listopada i wrócił do Hiszpanii z nieprawdziwą wieścią
o krachu wyprawy) kontynuowały rejs na zachód, płynąc bardziej na północ
"morza tak wielkiego, że duch człowieczy ledwo to może pojąć". Z powodu
ciszy i spokoju, jakie na nim panowały, Magellan nazwał nowo odkryty
ocean "Morzem Spokojnym" (Mar Pacifico). W koszmarnych warunkach, bez
dostatecznej ilości pożywienia i wody, w wyniku czego umarło prawie
dwudziestu ludzi, po niemal czterech miesiącach głodowej podróży, 6
marca 1521 r. wyprawa dostrzegła w końcu trzy zamieszkane wyspy (Guam,
Rota i prawdopodobnie Saipan). Wyspy te ze względu na bezczelność
krajowców i irytujący zwyczaj zabierania przez nich wszystkiego, co im
wpadło w ręce, nazwano Wyspami Złodziejskimi (Islas
Ladrones)6.
17 marca Magellan z trzema statkami i 150 ludźmi załogi wylądował na
wyspie Homonhon u wejścia do zatoki Leyte w Archipelagu Filipińskim.
Początkowo sądzono, że wyprawa dotarła do rzeczywistego celu podróży -
Moluków. Wkrótce okazało się, że płynąc za daleko na północ, przypadkiem
odkryto zupełnie inny nieznany dotąd archipelag. W poszukiwaniu Moluków
Magellan odkrył Filipiny, składając w darze królowi Hiszpanii nową
kolonię, która miała pozostać we władzy Madrytu dłużej niż jakikolwiek
inny kraj zdobyty dla Korony hiszpańskiej przez najsłynniejszych
konkwistadorów.
Po kilku dniach odpoczynku i krótkim rejsie przez cieśninę Surigao, 28
marca statki Magellana stanęły u brzegów małej rajskiej wyspy Limasawy u południowego krańca Leyte. W Niedzielę Wielkanocną 31 marca Magellan
kazał wznieść na brzegu Limasawy wielki drewniany krzyż i odprawić
uroczystą mszę, po której nastąpiła ceremonia chrztu jej mieszkańców.
Wieczorem hiszpański krzyż ustawiono na szczycie wzgórza wznoszącego się
nad brzegiem morza, a Magellan uroczyście nadał nowo odkrytym wyspom
nazwę Wysp Św. Łazarza (Islas de San Lazaro). Zachwycony błyskawicami
armatnich wystrzałów i obleczonymi w zbroje nieznanymi przybyszami, z których "każdy wart jest stu wojowników", radża Limasawy imieniem
Kalambu zgodził się nie tylko przyjąć nową wiarę. Z radością zawarł
tradycyjne braterstwo krwi z Magellanem i zapowiedział, że chętnie
poprowadzi cudzoziemców do najznaczniejszej ze znanych mu wysp
archipelagu, Cebu.
Magellan prowadzony przez Kalambu wylądował na Cebu 7 kwietnia. Radża
wyspy Humabon, przestraszony hukiem potężnej salwy z dział, jeszcze tego
samego dnia zawarł z Magellanem przymierze krwi i zgodził się przyjąć
chrzest. W niedzielę 17 kwietnia Magellan urządził na rynku miasta
wspaniałe widowisko, uroczyście przyjmując władcę (już jako Karola
Humabona), jego rodzinę i 800 uczestniczących w mszy Filipińczyków w poczet chrześcijańskich poddanych Karola I. W ciągu paru dni Magellan
przyjął kolejne hołdy i ochrzcił prawie wszystkich wodzów okolicznych
wysp, włącznie z władającym połową sąsiedniej wysepki Mactan, datu
Zulą. Najpotężniejszy z nich, Don Carlos Humabon z Cebu, jako główny
sojusznik i reprezentant hiszpańskiego króla miał odtąd władać nimi i pobierać stosowny trybut z nadania Hiszpanów.
Jedynym, który oparł się zabiegom Hiszpanów i odmówił pełnego poddaństwa
Humabonowi, był drugi wódz z Mactanu, wspomniany już wcześniej
Lapu-Lapu. Jego reakcja wydaje się być całkiem uzasadniona, gdyż
nieodpowiedzialni Hiszpanie podczas jednej z wizyt aprowizacyjnych na
jego wyspie próbowali porwać tamtejsze kobiety, a gdy napotkali opór, w odwecie spalili kilka chat krajowców. Pokojowy do tej pory w swych
intencjach Magellan postanowił wykorzystać bierny opór małego
mactańskiego wodza do manifestacji siły i pokazania filipińskim wodzom
potęgi hiszpańskiego oręża.
27 kwietnia Magellan na czele 60 zakutych w blachy Hiszpanów,
posiłkowanych przez tysiąc wojowników Humabona na 30 łodziach, dokonał
inwazji na Mactan. Na nieszczęście dla Hiszpanów przybrzeżne płycizny i gęsto rozsiane rafy koralowe w dzisiejszej Zatoce Magellana w północno-wschodniej części wyspy nie pozwoliły statkom hiszpańskim
zbliżyć się do brzegu, aby wspierać lądujących żołnierzy ogniem dział.
Nie zrażony tym i pewny siebie Magellan wsadził swoich ludzi do szalup,
każąc cebuańskim wojownikom pozostać na łodziach i podziwiać sztukę
walki Europejczyków. Nie bacząc na setki półnagich wojowników Lapu-Lapu
zgromadzonych na brzegu zatoki, 49 ciężko uzbrojonych Hiszpanów
wskoczyło do głębokiej po pas wody (reszta pozostała pilnować łodzi).
Idący na przedzie Magellan, niczym "dobry pasterz", powiódł ich długą
drogą na spotkanie dziko wyjącego i wymachującego bronią wroga. Oddajmy
głos kronikarzowi wyprawy Magellana, młodemu włoskiemu arystokracie z Vicenzy i rycerzowi Zakonu z Rodos, Antonio Lombardo, zwanemu Pigafettą,
który do końca towarzyszył wielkiemu odkrywcy w jego ostatniej walce i pozostawił najbardziej wiarygodny opis bitwy.
"Skoczyliśmy aż po pas do wody - pisze Pigafetta - i mieliśmy przed sobą
odległość dobrych dwóch strzałów z łuku, którą przebrnąć musieliśmy do
brzegu, gdyż nasze łodzie nie mogły dalej podążyć z powodu raf. Na
brzegu zastaliśmy tysiąc pięciuset wyspiarzy podzielonych na trzy
gromady, które ze strasznym wrzaskiem ruszyły na nas. Dwie zaatakowały
nas z obydwóch flanków, a trzecia od frontu. Nasz kapitan podzielił
załogę na dwie grupy. Nasi muszkieterzy i rusznikarze dawali przez pół
godziny ognia z łodzi, ale niczego nie dokonali, gdyż ich kule i strzały
z tak wielkiej odległości nie mogły już drewnianych tarcz przebijać i najwyżej raniły wrogów w ręce. Dlatego kapitan wydał głośno rozkaz, aby
dłużej nie strzelać, prawdopodobnie żeby oszczędzić amunicję na walkę
ostateczną, ale go nie usłuchano. Gdy więc wyspiarze zobaczyli, że nasze
strzały przyczyniają im małe szkody lub w ogóle o straty nie
przyprawiają, przestali się cofać. Wrzeszczeli tylko coraz głośniej i skacząc z nogi na nogę, aby minąć nasze strzały, zbliżali się pod osłoną
swych tarcz, zaczęli tak gęsto rzucać strzały, dzidy, w ogniu hartowane
lance, kamienie i nawet błoto, że ledwo mogliśmy im się bronić. Kilku z nich cisnęło nawet na admirała lance z żelaznymi ostrzami. Aby więc
napędzić im strachu, kapitan wysłał paru naszych ludzi, żeby podpalili
mieszkalne chaty wyspiarzy. To ich jeszcze bardziej rozwścieczyło.
Niektórzy pobiegli do pożaru, który strawił 20 czy 30 domów, i zabili
dwóch z naszych ludzi. Reszta rzuciła się na nas z jeszcze większym
zacietrzewieniem. Gdy się spostrzegli, że wprawdzie korpusy mamy
zabezpieczone, ale nogi nieopancerzone, zaczęli celować wyłącznie w dół.
Zatruta strzała przebiła kapitanowi prawą nogę, wobec czego wydał rozkaz
odstępowania krok za krokiem. Ale prawie wszyscy nasi ludzie rzucili się
teraz w zbytnim pośpiechu do ucieczki i pozostało z nim zaledwie sześciu
czy ośmiu ludzi (admirał, kulawy od lat, bardzo teraz przedłużał
odwrót). Byliśmy ze wszystkich stron narażeni na lance i kamienie,
jakimi przeciwnik nas zarzucał, a nie mogliśmy mu się już przeciwstawić.
Kartaczownice, które pozostawiliśmy w łodziach, niewiele nam pomagały,
gdyż płytkość wód trzymała je w oddaleniu. Cofaliśmy się więc coraz
dalej od brzegu, walcząc nieustannie i odstępując krok za krokiem.
Znaleźliśmy się już na odległość strzału z łuku, a woda sięgała nam do
kolan, lecz wyspiarze wytrwale dążyli za nami i stale wyławiali dzidy,
które już raz w nas rzucili, ciskając w ten sposób każdą po pięć i sześć
razy. Ponieważ poznali kapitana, celowali przeważnie w niego, dwukrotnie
strącili mu hełm z głowy, on jednak z kilkoma z nas pozostał jako
dzielny rycerz na stanowisku, nie próbując dalszego odwrotu. W ten
sposób walczyliśmy przeszło godzinę, aż jednemu z Hindusów udało się
trafić kapitana trzcinowym pociskiem w twarz. Admirał w gniewie przebił
natychmiast pierś napastnika jego własną lancą, lecz gdy pozostała w ciele zabitego i kapitan właśnie usiłował wyciągnąć z pochwy miecz, a wydobył go zaledwie do połowy, rzucona dzida zraniła go ciężko,
paraliżując mu rękę. Widząc to, wrogowie rzucili się na niego gromadnie
i jeden z nich zadał mu szablą taką ranę w lewą nogę, że kapitan upadł
na twarz. Natychmiast wszyscy Hindusi natarli na niego, przebijając jego
ciało lancami oraz wszelką inną bronią, jaką posiadali. W ten sposób
pozbawili życia nasze zwierciadło, nasze światło, naszą pociechę i wiernego przewodnika"7.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki