MAPY I PLANY
1. Ziemie wokół Morza Egejskiego, 356 r. p.n.e.
2. Regiony Macedonii, 356 r. p.n.e.
3. Ekspansja macedońska, 498-336 p.n.e.
4. Ryc. 1a: Klin konnicy
Klin 55 jeźdźców. Dowódca na przedzie szyku; zastępca dowódcy pośrodku tylnego szeregu; przyboczni na jego skrajach.
Brak pewności w kwestii stanu liczebnego
ile oraz jej organizacji uniemożliwia precyzyjne
określenie "standardowej" formacji.
Rzeczywistość kampanijna nieuchronnie
musiała pociągać za sobą modyfi kacje
teorii odpowiednio do okoliczności.
Ryc. 1b: Ile macedońska
Hipotetyczny szkic macedońskiej
ile uformowanej w cztery
oddzielne kliny. Taka formacja
jest bardziej prawdopodobna
niż pojedynczy klin złożony
z 200 lub więcej jeźdźców, ponadto
współgra z późniejszym
ofi cjalnym podziałem ile na cztery
pododdziały. O ustawieniu
poszczególnych klinów źródła
historyczne milczą. W większości
przypadków sensowne
byłoby utrzymywanie - przynajmniej
początkowo - jakiegoś
odwodu.
5. Imperium perskie u szczytu potęgi
Do 336 r. p.n.e. niektóre satrapie zostały utracone lub wchłonięte przez inne. Podwójna linia łącząca Sardes i Suzę oznacza Drogę Królewską.
6. Kampanie Aleksandra
7. Bitwa nad Granikiem, 334 r. p.n.e
Skala nierzeczywista. Topografia znacznie uproszczona. Szczegóły formacji hipotetyczne
A - konnica tesalska
B - konnica grecka
C - konnica tracka
1 - falanga Meleagra
2 - falanga Filipa
3 - falanga Amyntasa
4 - falanga Kraterosa
5 - falanga Kojnosa
6 - falanga Perdikkasa
7 - hypaspiści Nikanora
D - prodromoi
E - ile konnych hetajrów Sokratesa
F - siedem ile konnych hetajrów Filotasa
8 - łucznicy kreteńscy
9 - Agrianie
8. Bitwa pod Issos, 333 r. p.n.e.
Skala nierzeczywista. Elementy topografii, w tym rzeka i wybrzeże, uproszczone. Koryto Pinarosu mogło biec pod znacznie większym kątem.
A - konnica tesalska
B - łucznicy kreteńscy i Trakowie
1 - falanga Kraterosa
2 - falanga Meleagra
3 - falanga Ptolemeusza
4 - falanga Amyntasa
5 - falanga Perdikkasa
6 - falanga Kojnosa
7 - hypaspiści Nikanora
8? - przypuszczalna pozycja greckich sprzymierzeńców i najemników
C - sześć ile konnych hetajrów Filotasa
D - prodromoi
E - dwie ile konnych hetajrów
9 - łucznicy i Agrianie
9. Kampanie w Azji Mniejszej
10. Oblężenie Tyru
11. Kampanie w satrapiach środkowych
12. Kampanie w satrapiach górnych
13. Bitwa pod Gaugamelą, 331 r. p.n.e.
Skala nierzeczywista. Ustawienie armii hipotetyczne.
A - konnica tracka Agatona
B - gracka konnica zaciężna Andromachosa
C - konnica tesalska Filipna
1 - falanga Kraterosa
2 - falanga Simiasa (z-ca Amyntas)
3 - falanga Poliperchona
4 - falanga Meleagra
5 - falanga Perdikkasa
6 - falanga Kojnosa
7 - hypaspiści Nikanora
8 - piechota zaciężna
9 - traccy harcownicy
10 - łucznicy kreteńscy
E - konni hetajrowie Filotasa
F - prodromoi Anetesa
G - grecka konnica zaciężna Menidasa
H - konnica pajońska Arystona
11 - część Agrian i inna lekke piechota
12 - pozostali Agrianie
13 - łucznicy
14 - "stara" piechota zaciężna
15 - piechota sprzymierzona i zaciężna
Rozmiary tej drugiej linii oraz to, jak ściśle była powiązana z pierwszą poprzez inne kontyngenty, pozostają niejasne. Armia Aleksandra mogła trzymać luźny szyk pustego kwadratu bądź równoległoboku z liniami skrzydłowymi ustawionymi ukośnie względem frontowej i tylnej.
14. Bitwa nad Hydaspesem, 326 r. p.n.e.
Skala nierzeczywista. Rekonstrukcja oparta tylko na domysłach
1 - falanga Meleagra
2 - falanga Attalosa
3 - falanga Gorgiasa
4 - falanga Klejtosa
5 - falanga Kojnosa
6 - hypaspiści Seleukosa
7 - lekka piechota
A - konni hetajrowie
B - konni hetajrowie Kojnosa
C - łucznicy konni
D - konnica azjatycka
15. Kampanie w Indiach
16. Trasa pochodu Aleksandra i założone przezeń miasta
Nazwy miast od imienia Aleksandra podkreślone. Wiele innych miejscowości założono na nowo, powstały też liczne mniejsze placówki.
KALENDARIUM
Wszystkie daty odnoszą się do czasu przed naszą erą. Jak wyjaśniono w tekście, chronologia wielu wydarzeń, szczególnie za panowania Filipa,
jest niepewna.
499-494
Bunt Jonów przeciwko Persji
498/497
Śmierć Amyntasa I (Macedonia). (Data początku panowania niepewna)
498/497-ok. 454
Panowanie Aleksandra I (Macedonia)
490
Armia Dariusza najeżdża Grecję. Zwycięstwo Ateńczyków i Platejczyków pod Maratonem
480
Kserkses dokonuje drugiego najazdu na Grecję; forsuje przesmyk Termopile, lecz jego flota ponosi klęskę pod Salaminą.
479
Klęska Persów pod Platejami
454-413
Panowanie Perdikkasa II (Macedonia)
431
Wybuch wojny peloponeskiej
415-413
Katastrofalna ekspedycja ateńska na Sycylię
413-399
Panowanie Archelaosa (Macedonia)
404
Koniec wojny peloponeskiej. Zburzenie Długich Murów w Atenach i ustanowienie tyranii
403
Odrodzenie demokracji ateńskiej
399-398/397
Panowanie Orestesa (Macedonia)
398/397-395/394
Panowanie Areoposa II (Macedonia)
394-393
Panowanie Pauzaniasza (Macedonia)
393-370/369
Panowanie Amyntasa III (Macedonia)
386
Zawarcie pokoju królewskiego
382
Spartanie zajmują twierdzę tebańską.
ok. 382
Narodziny Filipa
379/378
Tebańczycy gromią garnizon spartański.
371
Armia tebańska pod wodzą Epaminondasa i Pelopidasa pokonuje Spartan pod Leuktrami.
370/369-367
Panowanie Aleksandra II (Macedonia)
ok. 368-365
Filip zakładnikiem w Tebach
367-365
Panowanie/regencja Ptolemeusza
365-359
Panowanie Perdikkasa III
362
Taktyczna porażka Spartan pod Mantineją bez rozstrzygnięcia strategicznego (po części z powodu śmierci Epaminondasa).
359
Perdikkas III ginie w bitwie. Filip przejmuje przywództwo w Macedonii jako król bądź regent. Odpiera i pokonuje kilku argeadzkich kontrpretendentów.
359-336
Panowanie Filipa II (Macedonia)
358
Filip podporządkowuje sobie Pajonię, następnie pokonuje króla Ilirii Bardylisa. Interwencja w Tesalii (?)
357
Filip zajmuje Amfipolis. Ateny uwikłane w wojnę ze zbuntowanymi sojusznikami. Ślub Filipa z Olimpias. (Z początku rządził jako regent w imieniu bratanka Amyntasa, lecz mniej więcej w tym czasie stał się pełnoprawnym władcą). Filip zawiera sojusz ze Związkiem Chalkidyckim.
356
Filip zdobywa Pydnę i inne miasta. Pokonuje luźną koalicję Traków, Ilirów i Pajonów. Narodziny Aleksandra. Filip zajmuje Potidaję i przekazuje ją chalkidyckim sprzymierzeńcom.
355
Działania Filipa w Tesalii (?). Początek oblężenia Metone. Wybuch III wojny świętej
354
Filip podczas oblężenia traci oko. Upadek Metone. Jesienna kampania w Tracji (?)
353
Filip ponownie zjawia się w Tesalii i włącza się do III wojny świętej, ponosi jednak klęskę w bitwie z Onomarchosem.
352
Filip powraca i wygrywa bitwę na Krokusowym Polu. Silna armia koalicyjna blokuje Termopile i nie dopuszcza do wtargnięcia Macedończyków do południowej Grecji. Pod koniec roku Filip wojuje w Tracji, tam zapada na zdrowiu.
351
Działania w Tracji w okolicy półwyspu Chersonez oraz w Ilirii
350
Interwencja Filipa w Epirze
349
Filip atakuje Związek Chalkidycki.
348
Filip zdobywa Olint.
347
Filip oblega Halos. Ateńczycy usiłują stworzyć sojusz antymacedoński, jednak bez większego powodzenia. Filip prawdopodobnie zaczyna kampanię w Tracji.
346
Działania w Tracji. Kontynuacja rokowań z Atenami i innymi państwami. Filip ciągnie na południe i dzięki umiejętnym manipulacjom przyjmuje kapitulację Fokidy. Koniec wojny świętej. Jesienią Filip przewodniczy igrzyskom pytyjskim.
345
Kampania Filipa przeciwko Dardanom
344
Kampania Filipa przeciwko Ilirom. Działania w Tesalii. Negocjacje z Atenami
343
Filip wysyła posłów do Aten. Demostenes stawia Ajschinesa przed sądem.
342
Filip obala króla Epiru i wprowadza na tron brata Olimpias, Aleksandra z Epiru. Arystoteles zostaje nauczycielem Aleksandra, syna Filipa i Olimpias.
341
Kampania w Tracji
340
Oblężenie Peryntu, Selimbrii i Byzantionu. Zagarnięcie ateńskiej floty zbożowej. Aleksander pozostawiony jako regent pokonuje trackich Majdów i zakłada Aleksandropolis.
339
Amfiktionia wypowiada świętą wojnę Amfisie i powierza przywództwo Filipowi. Filip odstępuje od oblężenia Byzantionu i podejmuje kampanię przeciwko Scytom. W drodze powrotnej zostaje ranny w potyczce z Tryballami; po wyleczeniu maszeruje na południe i pod koniec roku zdobywa Elateję.
338
Filip zwycięża pod Cheroneą z Tebami, Atenami oraz ich sojusznikami i narzuca im warunki pokoju.
337
Filip wzywa przywódców greckich do Koryntu i zostaje wodzem panhelleńskiej wojny z Persją. Jego ślub z Kleopatrą wzbudza niesnaski na dworze i doprowadza do ucieczki Aleksandra, który jednak później wraca na ojcowskie wezwanie.
336-323
Panowanie Aleksandra III Wielkiego
337
Ekspedycja Parmeniona i Attalosa z dziesięciotysięczną armią do Azji Mniejszej. Filip szykuje się, by podążyć za nimi, lecz zostaje zamordowany. Aleksander obejmuje tron w chaosie egzekucji i zabójstw politycznych. Błyskawicznie tłumi początkowy opór w Grecji i zapewnia sobie nominację na hegemona sił panhelleńskich w wojnie z Persją.
335
Kampania Aleksandra przeciwko Trakom i Ilirom. Wypowiedzenie wojny przez Teby zmusza go do szybkiego powrotu.
334
Aleksander maszeruje lądem ku Dardanelom i w maju przeprawia się do Azji. W bitwie nad Granikiem pokonuje miejscowych satrapów. Zdobywa Milet i oblega Halikarnas.
333
Memnon zaczyna ofensywę morską, która jednak traci impet po jego śmierci, a potem Dariusz odwołuje większość najemników służących we flocie. Aleksander wojuje w Azji Mniejszej; przecina węzeł w Gordion. Dotarłszy późnym latem do Cylicji, zapada na zdrowiu, odzyskuje jednak siły i pokonuje Dariusza pod Issos.
332
Oblężenie Tyru. Flota perska się rozprasza; większość jednostek przechodzi na stronę Aleksandra. Po upadku miasta król zdobywa także Gazę. Pod koniec roku zajmuje niebroniony Egipt.
331
Założenie Aleksandrii i wizyta Aleksandra w wyroczni Zeusa Amona w oazie Siwa. Następnie monarcha wraca do Tyru i rozpoczyna natarcie na samą Persję. Rozbija Dariusza pod Gaugamelą i zajmuje Babilon. W drugiej połowie roku (niewykluczone, że w następnym) docierają doń wieści o buncie i klęsce króla Sparty Agisa III.
330
Złupienie i spalenie Persepolis. Kampania przeciwko Mardom. Aleksander wznawia pościg za Dariuszem, który zostaje uwięziony i zamordowany przez własną arystokrację. Spisek na dworze macedońskim. Egzekucja oskarżonego o zdradę Filotasa. Bessos ogłasza się królem królów.
329
Macedończycy najeżdżają Sogdianę i Baktrię. Aleksander prowadzi armię za Hindukusz. Pojmanie Bessosa. Powszechna rebelia przeciwko Macedończykom w Sogdianie i Baktrii.
328
Brutalna walka z różnymi przywódcami buntu. W przerwie w działaniach pod koniec roku Aleksander w pijackiej kłótni zabija Klejtosa Czarnego.
328 lub 327
Aleksander zdobywa Skałę Sogdiańską i Skałę Chorienesa.
327
Kontynuacja walk z buntownikami. Wykrycie spisku paziów i egzekucje przywódców. Ekspedycja nad Indus
326
Aleksander zwycięża Porosa w bitwie nad Hydaspesem. Dociera nad rzekę Hyfasis, lecz wojsko odmawia jej przekroczenia. Król zawraca i maszeruje w dół Hydaspesu ku morzu, atakując każdą napotkaną społeczność, która by odmówiła poddania się. Pod koniec roku (lub na początku następnego) zostaje ciężko ranny podczas szturmu na miasto Mallów.
325
Rany wodza spowodowały tylko nieznaczne powstrzymanie marszu. Powstanie braminów zostaje stłumione. Aleksander dociera nad Ocean Indyjski i rezygnuje z dalszej ofensywy. Na drogę powrotną do Persji rozdziela siły. Przodem wysyła Kraterosa, drugą kolumnę prowadzi sam, trzecią - spóźnioną wskutek złej pogody flotę - powierza Nearchosowi. Oddział Aleksandra musi się zmagać z trudami marszu przez pustynną Gedrozję.
324
Ponowna koncentracja macedońskiej armii i floty w Karmanii. Aleksander zwalnia oddziały zaciężne najęte przez satrapów; wysyła też posła do Olimpii, by obwieścić powrót wygnańców do miast greckich. Jego wojsko raz jeszcze podnosi bunt w Opis, ulega jednak woli króla. Wesele w Suzie - zbiorowy ślub Aleksandra i około dziewięćdziesięciu Macedończyków z perskimi arystokratkami. Duży kontyngent weteranów wyrusza pod wodzą Kraterosa w drogę powrotną do Grecji. Śmierć Hefajstiona
323
Aleksander w Babilonie. Zarządza przygotowania do wielkiej wyprawy do Arabii, lecz złożony chorobą umiera przed wyznaczoną datą jej rozpoczęcia.
WSTĘP
"PARĘ SŁÓW O ALEKSANDRZE"
Niektóre jednostki odciskają widoczne piętno na historii. Być może
wszyscy to robimy, przynajmniej w mikroskali, jednak niektórzy przywódcy
wywierają przemożny wpływ na kształtowanie nie tylko ich świata, lecz i tego, co po nim następuje. Stwierdzenie to w żadnej mierze nie
deprecjonuje czynników ogólniejszych. Tło i kontekst rozkwitu i upadku
ludów stanowią stosunki społeczne, gospodarka, trendy demograficzne i technologia danej epoki. Charakter i czyny ludzkie mają jednak w tym
istotny udział, największy zaś naturalnie przypada liderom. Weźmy
oczywisty przykład: do powstania dyktatury w Niemczech po I wojnie
światowej przyczyniło się wiele rzeczy, lecz to osobowość Hitlera
decydująco wpłynęła na tragizm wynikłych z tego wydarzeń. Gdyby
Roosevelt i Churchill zmarli w niemowlęctwie, Stany Zjednoczone i Wielka
Brytania miałyby w tym samym czasie innych przywódców, ale bez decyzji,
jakie podejmowali ci dwaj politycy, przebieg II wojny światowej byłby
zupełnie inny. Przywódcy się liczą - na dobre lub złe - w każdej epoce i wielekroć w dziejach się zdarzało, że poczynania garstki ludzi pociągały
za sobą doniosłe skutki. Nawet jeśli w licznych przypadkach efekt był
niezamierzony.
Takimi przywódcami byli Filip II i jego syn Aleksander. We dwójkę
zmienili bieg historii, i to z zadziwiającą szybkością. W niecałe
czterdzieści lat podzielone prowincjonalne królestwo macedońskie zdobyło
hegemonię w Grecji, a następnie porwało się na największą potęgę
ówczesnego świata - i zwyciężyło. Dwaj władcy stworzyli i poprowadzili
najlepszą siłę bojową, jaką do ich czasów widziano. Ich armia rzuciła na
kolana Ateny i Spartę, zniszczyła Teby, spaliła pałac perskiego króla i zapuściła się aż za Hindukusz, na ziemie dzisiejszego Pakistanu. Nie
były to zwykłe najazdy; obydwaj wodzowie założyli wiele miast,
osiedlając swych żołnierzy na podbitych terytoriach, by trzymali je pod
kontrolą. Imperium stworzone przez Filipa i Aleksandra nie przetrwało
ich wprawdzie jako byt polityczny, odegrało jednak wielką rolę jako
nośnik greckiej mowy i kultury na ogromnym obszarze - i to kultury
innego rodzaju, już nie tej zdominowanej przez wiodące miasta-państwa.
Konsekwencje były liczne i dalekosiężne: to właśnie sprawiło, że Nowy
Testament został spisany w języku Arystotelesa, a greckojęzyczne
wschodnie cesarstwo "rzymskie" istniało jeszcze tysiąc lat po upadku
ostatniego cesarza rządzącego z Italii.
Aleksander nazwany Wielkim należy do grona nielicznych postaci, z którymi ten przymiotnik zrósł się na stałe. Dziś już mało kto pamięta,
że taki przydomek nosił Rzymianin Pompejusz, zostali nam więc tylko
Alfred w Anglii, Karol w państwie Franków, Kazimierz w Polsce, dużo
późniejsi Piotr i Katarzyna w Rosji oraz pruski Fryderyk - ostatnia
trójka działała w tym samym, stosunkowo krótkim okresie. Zwycięstwa i znaczenie Aleksandra przyćmiewają dokonania pozostałych Wielkich - tym
bardziej że nigdy nie poniósł katastrofalnej klęski w boju, jak choćby
Napoleon - po części dzięki uśmiechom losu i własnemu talentowi, ale też
dlatego, że nie dożył trzydziestych trzecich urodzin.
Jego historia w znacznej mierze ukształtowała zachodni wzorzec
młodzieńczego bohatera; ten niewysoki, chłopięcej urody blondyn o jasnych oczach kipiał pewnością siebie, działał niekonwencjonalnie i porywczo, a ilekroć sprzeciwił się mądrości starszyzny, bieg wydarzeń
przyznawał mu słuszność. Bił się w sposób tyleż zajadły, ile sprytny.
Dowodząc w pierwszej linii, odniósł więcej wiktorii niż którykolwiek
fikcyjny heros. Mknąc ścieżką kariery typu "żyj szybko, umrzyj młodo",
na krótko stał się panem większości znanego wówczas świata. Tak naprawdę
nie zapłakał nad tym, że nie zostało już więcej krain do podbicia, ani
nie schował miecza do pochwy z braku argumentów, ale to w żadnym razie
nie umniejsza ogromu jego czynów dokonanych w tak krótkim czasie.
Dopiero we współczesnej epoce mechanizacji kilku armiom udało się
dotrzeć tak daleko i wojować tak długo, jak wiarusom
Aleksandra1.
Filip, nieokrzyknięty "Wielkim" (jak zresztą i Aleksander do czasów
rzymskich), znalazł się w cieniu swojej latorośli. Jeżeli się o nim
wspomina, to najczęściej jest to element historii Aleksandra: pamięta
się go jako starca zbyt pijanego, by przejść przez komnatę, gdy
rozjuszyło go synowskie zachowanie. Jednooki i kulejący od licznych ran,
może sprawiać wrażenie człowieka zniszczonego, zwykłej przeszkody na
drodze olśniewająco utalentowanego potomka, któremu żadna z odniesionych
kontuzji nie zniekształciła trwale ciała i któremu nie było dane się
zestarzeć. Wieki później cesarz August nie pozwalał, by jakakolwiek
rzeźba, obraz czy moneta przedstawiały go starszego niż
dwudziestokilkulatka, ale był to wynik ścisłej kontroli wizerunku
publicznego, a nie prawdziwe odbicie mężczyzny, który dożył
siedemdziesiątki i miał zepsute uzębienie. Macedończyk także starannie
pilnował tej kwestii, jednak w przeciwieństwie do ojca i rzymskiego
władcy zmarł, nim wiek mógł stać się problemem.
Bez Filipa nie byłoby jednak Aleksandra, on bowiem przekształcił
Macedonię, uczynił ją większą, silniejszą i bardziej zjednoczoną, od
zera zbudował też armię i nawet stworzył plan ataku na Persję. Syn
odziedziczył po nim to wszystko w idealnym wieku i momencie, by
spróbować własnego szczęścia i zdobyć o wiele większą chwałę. Filip
zmarł w czterdziestym szóstym roku życia i łatwo zapomnieć, że wstępując
na tron, mógł mieć najwyżej dwadzieścia trzy lata. Był wtedy młodym,
przystojnym, charyzmatycznym władcą nienaznaczonym bliznami, skromny
dorobek militarny zaś kompensował wystarczającą pewnością siebie i energią, by ocalić królestwo balansujące na krawędzi rozpadu i obrócić
je w wojskową i gospodarczą potęgę. Jak tego dokonał, to temat godny
osobnej opowieści - nie tylko tło niezbędne do zrozumienia osiągnięć
jego syna.
Nie zmienia to faktu, że Aleksander wysoko wyrasta ponad przeciętność i niełatwo innym młodym bohaterom - nie mówiąc o jego ojcu - dorównać
takiemu wizerunkowi. Tak samo Cezar zawsze będzie tylko podstarzałym
kochankiem Kleopatry, podczas gdy w Marku Antoniuszu widzi się
dziarskiego kawalera, chociaż w chwili samobójstwa był on dobrze po
pięćdziesiątce - najwyżej parę lat młodszy niż Cezar w idy marcowe.
Rzymianom zresztą poświęca się znacznie więcej uwagi w literaturze,
kinematografii, a nawet w dokumentalistyce. Odkrycie w latach
osiemdziesiątych XX wieku grobów królewskich w Werginie (północna
Grecja) i prawdopodobna identyfikacja zawartości jednego z nich jako
szczątków Filipa II na krótko wzbudziły falę zainteresowania, lecz nawet
motyw Aleksandra tylko od czasu do czasu pojawia się w telewizji,
zazwyczaj w kontekście jego bitew. Jego historię próbowały opowiedzieć
dwie hollywoodzkie megaprodukcje, z Richardem Burtonem (1956) i Colinem
Farrellem (2004) w roli tytułowej, oba filmy jednak z trudem ogarniały
temat, zbyt szeroki, by dać się łatwo upchnąć w paru godzinach
projekcji. W jednym i drugim mamy Filipa jako starca, którego czas mniej
więcej się skończył; akcja rusza żwawiej dopiero, gdy po jego
niespodziewanym zabójstwie władzę obejmuje syn.
Moje zamiłowanie do świata starożytnego także zaczęło się od Rzymian, a ściślej mówiąc, od ich armii i obecności w Brytanii, ale w miarę
rosnącego zainteresowania zdałem sobie sprawę, jak wszyscy, że Rzym
można zrozumieć tylko w kontekście Grecji klasycznej i hellenistycznej.
W dzieciństwie Aleksander był dla mnie w zasadzie jedynie imieniem.
Uwielbiałem naturalnie filmowe eposy i z zapartym tchem oglądałem w telewizji ten z Burtonem, niewiele jednak zostało mi w pamięci poza
potknięciem Filipa, gdy usiłował uderzyć syna, oraz przedbitewną oracją
Aleksandra zakończoną wezwaniem, by "zabić Dariusza! Zabić Dariusza!
Zabić Dariusza!". Dopiero jako siedemnastolatek pierwszy raz zająłem się
nieco pogłębionymi studiami nad tą postacią, na Filipa zaś natknąłem się
poważnie jeszcze później, zwłaszcza gdy jako młody wykładowca otrzymałem
zadanie poprowadzenia seminariów o ojcu i synu.
Grecka historia i kultura potrafi oczarować, o czym dobrze wiedzieli już
Rzymianie. Jest coś niesamowitego w tej erupcji kreatywności u ludu
zamieszkującego niewielką krainę, który w tak krótkim czasie wymyślił
demokrację (i debaty polityczne), rozwinął tyle idei filozoficznych i dał podwaliny myśli naukowej, a przy tym tworzył dzieła dramaturgiczne i literackie, które po dziś dzień potrafią poruszyć i dać do myślenia.
Grecy umieli też portretować człowieka w sztukach plastycznych tak, że
powstające wizerunki były bardziej naturalne niż kiedykolwiek przedtem i zarazem wyidealizowane. Grecja klasyczna jest przede wszystkim
mikrokosmosem ludzkości - oprócz całego tego piękna i geniuszu były w niej też dzikość i okrucieństwo, samolubstwo i uprzedzenia, pogarda a priori dla reszty świata jako barbarzyńców tudzież traktowanie
niewolnictwa jak coś najnormalniejszego pod słońcem. Hellenowie byli
zarazem wielcy i straszni i - jak wszystkie ludy w historii - okazywali
się zdolni do najwyższego dobra i zła. Pod wieloma względami Filip i Aleksander byli uosobieniem tego paradoksu jako burzyciele i budowniczowie kierujący się w działaniu jakże greckim dążeniem do
doskonałości dla niej samej (ale oczywiście również korzyściami
osobistymi).
Moim celem jest przedstawienie każdego z nich możliwie najrzetelniej i szczegółowo, ponieważ do tej pory żadna publikacja popularnonaukowa tego
nie zrobiła. O Aleksandrze napisano całą bibliotekę; każdego roku
pojawia się co najmniej jedna nowa biografia lub studium jakiegoś
aspektu jego kampanii; niektóre z nich są bardzo dobre i nie jest moim
zamiarem dołożenie kolejnej pozycji na tę stertę. Natomiast Filip to
postać zaniedbywana: niezwykle rzadko pisze się o nim samym, a jeśli
już, to najczęściej jest to coś w rodzaju prologu do historii jego
sławnego syna. To nie tylko niesprawiedliwe w ocenie jego znaczenia, ale
także nie pozwala nam w pełni zrozumieć postępowania Aleksandra, gdyż
podobieństwa w ich sposobach wojowania i prowadzenia polityki są
naprawdę wymowne. Spojrzenie na nich obu pozwala na znacznie lepsze
umiejscowienie ich w kontekście, to zaś z kolei tylko jeszcze bardziej
uwypukli ich osiągnięcia.
Już sama skala dokonań ojca i syna może oszołamiać. Nie znaczy to, że
były czymś dobrym dla świata, daleki też jestem od sugestii, jakoby
motywacja ich obu miała cokolwiek wspólnego z altruizmem. Zadaniem
historyka jest odkrywać i zrozumieć przeszłość, a rzecz to niełatwa,
zwłaszcza w odniesieniu do starożytności. W tej pracy nie chcę oceniać
Filipa ani Aleksandra, ani też ich współczesnych w kategoriach
moralności; próbuję jedynie ustalić, co się wydarzyło, jak do tego
doszło i - tam, gdzie to możliwe - dlaczego. Wyłożenie czytelnikowi, co
dziś wiemy o tamtej epoce, jest równie ważne jak uświadomienie mu, czego
nie wiemy, oraz jasne stwierdzenie, że domysły i spekulacje są tylko
tym, czym są - nie zaś faktami. Aleksandra przedstawiano w dziejach na
wiele sposobów, od świętego do potwora, od geniusza militarnego do
sprawnego zbója, a całkiem niedawno także jako ikonę homo- lub
biseksualności. Kto patrzy na przeszłość, by szukać usprawiedliwienia
swoich poglądów na teraźniejszość, zobaczy w nim to, co chce ujrzeć, ale
takie podejście to nie jest dobra historia, gdyż nie przybliża nas do
zrozumienia ani tego, co naprawdę zaszło, ani ogólniej świata tamtych
ludzi.
Prawdziwej biografii Filipa czy Aleksandra napisać się nie da - zbyt
wiele jest w tych postaciach, zwłaszcza gdy chodzi o ich myśli, emocje i poglądy, aspektów, których poznanie jest niemożliwe. W przeciwieństwie
do Cezara czy Augusta nie zachowało się prawie nic z ich własnych słów,
a już zupełnie nic z ich osobistych przemyśleń (przynajmniej takich, co
do których można by mieć pewność, że są prawdziwe). W tej książce staram
się opisać życie ich obu na tyle wyczerpująco, na ile pozwala dostępność
źródeł. Trzeba pamiętać, że i ci dwaj królowie, i ich otoczenie byli po
prostu ludźmi jak my, choć przy tym wytworami zupełnie innej kultury.
Warto naturalnie stawiać niektóre z typowo biograficznych pytań, choć na
większość z nich nie ma rzetelnej odpowiedzi. Natomiast jednym z największych błędów, jakie można popełnić przy pisaniu takiej pozycji,
byłoby stworzenie własnych Filipa i Aleksandra, a następnie zalepienie
luk domysłami, że właśnie tak czy owak by postąpili w danych
okolicznościach. Rzetelność jest istotna zawsze, lecz może szczególnie
wtedy, gdy trzeba przyznać, co jest niewiadome.
Pod wieloma względami jest to historia pisana po staremu, z naciskiem na
wojny i politykę, gdyż takie było nastawienie źródeł starożytnych (jak
zresztą samych Filipa i Aleksandra), przedstawiona w sposób narracyjny.
Nie będę za to przepraszał. W takim ujęciu jest to sprawdzian
zrozumienia dowolnej epoki, albowiem najlepsze nawet teorie historyczne
w aspekcie socjologii lub ekonomii zawodzą, jeżeli nie pasują - lub, w przypadku idealnym, nie pomagają ich wyjaśnić - do szerszej perspektywy
biegu wydarzeń. Za jeden z celów obrałem ustalenie, gdzie i kiedy Filip
i Aleksander przebywali i co tam robili. To znaczy, że wiele tu opisów
kampanii, bitew i oblężeń, jako że obydwaj spędzili większość dorosłego
życia na wojaczce. Karty książki pełne są zabijania, szturmów na miasta,
masakry lub niewolenia ich mieszkańców; szczegóły są tyleż ponure, ile
powtarzalne. Korciło mnie, by wiele z tego pominąć, i zdarza się, że
tygodnie i miesiące działań streszczam w kilku raptem wierszach, lecz
ogólnie starałem się zwalczać tę pokusę - uleganie jej groziło bowiem
zapomnieniem, ile czasu obaj królowie poświęcili na drobne wojenki.
Filip i Aleksander dowodzili swoimi armiami w stylu znacznie bardziej
ryzykownym dla nich samych niż rzymscy wodzowie, jak Juliusz Cezar, nie
mówiąc już o generałach z bliższych nam stuleci. Obaj wielokrotnie byli
ranni i obaj znaleźli się najbliżej śmierci podczas walk z ludami i społecznościami marginalnie znanymi nawet w świecie starożytnym. Znosili
trudy marszów przez najróżniejsze tereny we wszelkich warunkach
pogodowych, cały czas w pierwszej linii bądź w obozach wśród żołnierzy.
Żaden z nich nie pozwolił sobie na luksus dłuższego wypoczynku, kiedy to
można rozważnie i starannie formułować politykę. Obcych posłów
zdumiewało ponoć, gdy trafiali przed oblicze pogromcy Persji i zastawali
go w zbroi, spoconego i pokrytego pyłem, nie zaś otoczonego splendorem i ceremoniałem, jakie się zwykle kojarzy z monarchami. Owszem, zdarzały mu
się chwile sybaryckiego zbytku, znacznie częściej miał jednak do
czynienia z niebezpieczeństwem, niewygodami i zmęczeniem2.
Nie da się powiedzieć, co to wszystko znaczyło dla któregokolwiek z nich
ani jak te doświadczenia mogły ich zmienić, ani jaki był dla nich koszt
tych trudów i ran. Przez większość czasu głównymi doradcami króla byli
mężczyźni dzielący z nim wojenne życie; był jak oni, z tą tylko różnicą,
że nie dźwigali brzemienia władzy. Ileż tu rzeczy przed nami ukrytych!
Matka Aleksandra, Olimpias, musiała mieć silną osobowość i dużo by nam
dało, gdybyśmy więcej wiedzieli o niej samej i o stosunkach łączących ją
z mężem i synem - materiałów na ten temat jednak nie mamy. W większości
historii starożytnej obecność kobiet jest tylko mgliście zaznaczona i choć wiadomo, że często cieszyły się ogromnymi wpływami, to jednak ich
własne głosy się nie zachowały i widzimy je wyłącznie przez pryzmat
mężczyzn. Można nad tym ubolewać, ale sytuacji to nie zmieni.
Królowie macedońscy tradycyjnie uprawiali wielożeństwo. Filip miał co
najmniej siedem połowic i pięcioro z jego dzieci dożyło wieku dorosłego.
Jeśli wierzyć greckim dziejopisom, pogardzającym nim za charakter (choć
raczej nie za dokonania), nie stronił też od romansów i z kobietami, i z młodzieńcami. Aleksander w ostatnich kilku latach życia żenił się
trzykrotnie, lecz jego legenda jest zupełnie inna: podobno miłości
fizycznej zaznał dopiero jako dwudziestotrzylatek, gdy wziął sobie
pierwszą kochankę. Domniemywa się, że utrzymywał stosunki homoseksualne
z Hefajstionem, przyjacielem od wczesnej młodości, a później także z eunuchem Bagoasem i prawdopodobnie innymi, zawsze jednak podkreśla się
jego wstrzemięźliwość i panowanie nad popędami, wyjątkowe jak na
ówczesne normy, zwłaszcza w porównaniu z rozwiązłym życiem tatusia. Z dostępnych źródeł wynika, że wielu macedońskich władców i arystokratów
miewało kochanków obu płci, choć należy to traktować ostrożnie - relacje
te pisali w końcu ludzie z zewnątrz, ze skłonnością do malowania tego
ludu jako barbarzyńskiego, a przy tym kierujący się głęboko zakorzenioną
opinią, że nadmierna, często agresywna aktywność seksualna to znak
firmowy królów i tyranów. Tu każdy przypadek trzeba rozpatrywać kolejno,
nawet jeśli rzadko kiedy możliwe jest ustalenie prawdy. Bo przecież nie
sposób nie zauważyć, jak mało uwagi poświęcają autorzy tekstów
źródłowych życiu erotycznemu obu naszych bohaterów - i zresztą każdej
wybitnej postaci świata antycznego. Kiedy Grecy i Rzymianie starali się
zrozumieć czyjś charakter, seksualnością niezbyt się przejmowali; czy
nie powinno to skłonić nas do spojrzenia na dzisiejsze obsesje z szerszej perspektywy?
Materiały historyczne (pełniejszą ich listę podaję w aneksie 1)
sprawiają sporo problemów nawet jak na akademickie normy w studiach nad
rzymską i grecką historią, i nie tylko dlatego, że nie omawiają wielu
rzeczy nas interesujących. O Filipie napisano niemało za jego życia i bezpośrednio po śmierci, nie licząc jego własnych pism publicznych i dekretów, nic z tego jednak nie zachowało się w stanie nienaruszonym.
Dostępne nam informacje z jego czasów to zaledwie urywki takich prac
cytowane przez autorów późniejszych, niewielka liczba inskrypcji oraz
mowy ateńskich oratorów wygłaszane przed audytoriami znacznie lepiej
rozumiejącymi swoją epokę, niż nam może to być dane, na dodatek w atmosferze politycznej, w której prawda nie miała większego znaczenia.
Jedyne ocalałe historie jego życia powstały dużo później. Najpełniejsze
stworzyli Diodor Sycylijski w Bibliotece historycznej z I wieku p.n.e.
oraz Justyn w Zarysie dziejów powszechnych starożytności na podstawie
Pompejusza Trogusa (między II a IV wiekiem n.e.). Dla obu autorów Filip
nie był głównym tematem i jego kariera jest tylko bardzo krótkim
epizodem w ich ogólniejszych studiach nad przeszłością. Pod względem
rzetelności historycznej żadna z tych pozycji nie byłaby pierwszym
wyborem badacza, gdyby miał dostęp do czegokolwiek lepszego.
Znacznie więcej źródeł przetrwało na temat Aleksandra, często przy tym
tak skupionych na tej postaci, że brak im szerszego kontekstu
historycznego. Historycy tradycyjnie czerpali garściami z Arriana i Plutarcha; obydwaj pisali jednak w II wieku n.e., ponad czterysta lat po
śmierci Macedończyka, czyli z takiego dystansu chronologicznego, jak my
patrzymy na czasy elżbietańskie i najwcześniejsze dni kolonialnej
Ameryki. Grecy piszący w cesarstwie rzymskim - obydwaj mieli jego
obywatelstwo, Arrian był szanowanym senatorem - żyli w bardzo odmiennym
świecie i trudno ocenić, czy i kiedy ich wersja jest interpretacją
historii według obowiązujących wówczas norm. W jeszcze większym stopniu
dotyczy to Kurcjusza Rufusa, rzymskiego senatora, pisarza i historyka z I wieku n.e., którego twórczość była ewidentnie uwarunkowana
doświadczeniami życia pod berłem cesarzy. Diodor więcej uwagi poświęca
Aleksandrowi niż Filipowi, lecz spore partie tekstu zaginęły, podobnie
jak istotna część dzieła Kurcjusza opisująca wczesne lata króla i niektóre miesiące u schyłku jego życia.
Autorzy wszystkich zachowanych źródeł opierali się na wcześniejszych,
które nie przetrwały, napisanych przez naocznych świadków lub ludzi
żyjących znacznie bliżej czasu wydarzeń. Arrian przyznaje, że
najbardziej polegał na Arystobulu z Kasandrei, dworzaninie Aleksandra,
oraz Ptolemeuszu, jednym z jego dowódców, który później władał Egiptem;
ufał ich relacjom, ponieważ z racji piastowanych funkcji mogli znać
prawdę, a poza tym - w drugim przypadku - królowi "wstyd byłoby" kłamać.
Uczeni nie szczędzili wysiłków i inwencji przy przekopywaniu
istniejących materiałów w nadziei na dotarcie do źródeł pierwotnych i w oparciu o to oceniali wiarygodność ich treści. Rezultat? Domki z kart,
chwiejące się od nadmiaru domysłów i przypuszczeń. Często "oficjalnym"
wersjom żywota Aleksandra, z reguły rzeczowym i raczej pochlebnym, jak
na przykład u Arriana, przeciwstawia się "wulgatę" Diodora i pracę
Kurcjusza, nastawionego wrogo i skłonnego do sensacji. Tym sposobem, i w najlepszych intencjach, próbowano wykreować pewność z zamieszania i sprzeczności w dowodach, nie zważając na kruchość przyjmowanych założeń
i to, z jaką łatwością cała ta konstrukcja może runąć. Uczciwiej i po
prostu lepiej jest przyznać, że posiadane przez nas materiały
historyczne są znacznie późniejszej daty i że zwyczajnie nie da się
określić precyzyjności informacji dostępnych dla ich autorów, ani też
czy właściwie je wykorzystali. Mamy tylko takie, jakie się zachowały, i jedno, co nam pozostaje, to wydobyć z nich możliwie najwięcej, każdego z pisarzy oceniając z osobna według wad i zalet jego dzieł3.
Źródła narzucają limit tego, co możemy powiedzieć o Filipie i Aleksandrze, i mimo pracy pokoleń uczonych wciąż pozostajemy w sferze
licznych nieporozumień i niepewności. I to jeszcze jedna przyczyna, dla
której zdecydowałem się napisać tę książkę: chęć ukazania części tego
dorobku czytelnikom spoza kręgu specjalistów. Zacząć mi wypada od
uznania, jak wiele im zawdzięczamy. Literatura na temat obu
Macedończyków jest niezwykle obszerna i wciąż się rozrasta, stawiane są
nowe pytania, przyjmowane są nowe formy analizy. Obsesja na punkcie
Aleksandra rozwinęła się w ogólniejsze studia nad historią Macedonii,
obejmujące szerszy niż kiedyś zakres zagadnień. Zainteresowany czytelnik
w przypisach i bibliografii znajdzie wstępne dojście do literatury
akademickiej; nie starałem się jednak sporządzać ich wyczerpująco,
gdybym bowiem chciał przytaczać każdą pracę na ten temat, rozrosłyby się
grubo ponad tekst książki4.
Moja główna specjalność to Rzym, jestem więc outsiderem, jeśli chodzi o historię IV wieku p.n.e., i nie twierdzę, że potrafię odpowiedzieć na
wszystkie pytania, które do tej pory nie doczekały się wyjaśnienia, ani
też zrewolucjonizować naszą wiedzę o tej epoce. Natomiast mam nadzieję,
że dzięki temu zyskuję szerszą perspektywę i moje podejście okaże się
zarazem świeże i użyteczne. Jednym z największych problemów każdego
historyka jest to, że patrzy na wydarzenia post factum; ich ogląd może
mu też zaburzyć długotrwałe obcowanie z tematem, zbyt wiele się wtedy
bowiem przyjmuje jako oczywistość. Wzrost potęgi Macedonii pod rządami
Filipa i Aleksandra był tyleż szybki, ile nieoczekiwany - i nader łatwo
się o tym zapomina. Gdy umierał Aleksander, w jego otoczeniu pełno
jeszcze było ludzi pamiętających chaotyczne lata przed wstąpieniem na
tron jego ojca. Ten czas doprawdy nie jest aż tak odległy, jednakże
świadomość, że reformy Filipa zasadniczo zmieniły charakter państwa,
obracając je w groźną siłę, i że niedługo potem jego syn miał
pomaszerować do samych Indii, zdecydowanie utrudnia nam zrozumienie, jak
zaskakujące i szokujące musiało to wszystko być dla im współczesnych.
Filip zginął z ręki mordercy w wieku czterdziestu sześciu lat;
Aleksander umarł krótko przed trzydziestymi trzecimi urodzinami, nie
pozostawiając oczywistego następcy. Takie są fakty - i ważne jest, by
pamiętać, że nikt wtedy nie wiedział, iż się wydarzą ani że dwaj władcy
poprowadzą Macedończyków do tylu zwycięstw nad tak rozmaitymi
przeciwnikami w tak odmiennych warunkach. Jednym z kluczy do zrozumienia
tych ludzi jest właśnie uświadamianie sobie, jak wiele i w jak krótkim
czasie dokonali. W miarę możliwości podchodzę do tematu tak, jak gdyby
zakończenie nie było przewidywalne, i choć jeszcze raz podkreślam, ile
zawdzięczam ogromowi pracy, jaką moi poprzednicy wykonali, studiując
obie postaci i ich epokę, to jednak wrócę do źródeł z otwartym umysłem i sam zobaczę, jaką historię opowiadają.
ROZDZIAŁ 1
POCZĄTEK
Na długo przed Filipem i Aleksandrem była sobie Macedonia, królestwo w północnej Grecji rządzone przez dynastię Argeadów. Charakter rodu ma
istotne znaczenie, albowiem jego wyłącznego prawa do tronu nigdy nie
kwestionował nikt z arystokracji. Jednym z powodów tego stanu rzeczy
była odrębność klanu wynikająca z pierwotnej obcości w regionie.
Argeadzi mieli się wywodzić od nobila wygnanego z Argos na Peloponezie,
który w VII wieku p.n.e. przeniósł się z rodziną i domownikami na północ
i podbił tam nowe królestwo. Jako arystokraci z Argos twierdzili, że
pochodzą od samego Heraklesa, półboskiego syna Zeusa. Takich historii
nie brakowało w świecie starożytnym; Rzymianie, jak wiadomo,
utrzymywali, że założyciel ich miasta, Romulus, był synem Marsa, a za
praprzodka po kądzieli miał Eneasza (który sam zrodził się z Afrodyty),
przywódcę osiadłej w Italii grupy uchodźców ze zburzonej Troi. W I wieku
p.n.e. Eduowie, duże plemię galijskie, podawali się za potomków innych
Trojan, a więc "braci" Rzymian, co ułatwiło im zawarcie przymierza z republiką5.
Starożytne ludy lubiły tego rodzaju legendy, ochoczo też je wymyślały,
gdy im to pasowało, toteż trudno określić, czy którakolwiek z nich
zawierała choćby okruszek prawdy. Możliwe, że Argeadzi naprawdę
pochodzili skądinąd - ot, watażka z drużyną zmuszony do opuszczenia
ojczyzny lub migranci szukający nowych szans - ale tego ustalić nie
sposób. Jakakolwiek była przyczyna, tylko Argeada mógł być królem
Macedonii i ta zasada pozostała niezłamana aż do ostatecznego
wygaśnięcia linii po zamordowaniu Aleksandra IV, syna wielkiego
zdobywcy, w 310 roku p.n.e. Coś w tej dynastii postrzegano jako
wyjątkowe i nawet święte (w końcu monarcha miał wpisane w rolę bliższe
powiązania z bogami). Jak głosił przekaz, jeden z przodków Filipa,
intronizowany po śmierci ojca, był jeszcze niemowlęciem, gdy niesiony na
rękach "dołączył" do armii macedońskiej toczącej bitwę z Ilirami i grożącą jej klęskę zamienił w zwycięstwo. W bardziej typowych
przypadkach dorosły władca sam dowodził wojskiem w każdej ważniejszej
wyprawie, celebrował oficjalne święta, a każdy dzień zaczynał,
własnoręcznie podcinając gardło zwierzęciu ofiarnemu6.
Wyjątkowy status Argeadów nie zapewniał jednak królestwu stabilizacji,
skoro każdy członek rodu mógł zasiąść na tronie, jeśli wystarczająco
dużo poddanych go poparło lub chociaż akceptowało. Z tego, co nam
wiadomo, nie było ustalonych reguł dotyczących następstwa po zmarłym
królu. Jeżeli najstarszy z królewiczów zdążył osiągnąć wiek męski, to
zapewne trzeba by ważnych przesłanek, by odrzucić jego kandydaturę, ale
niewątpliwie było to możliwe. Lud mógł preferować któregoś z młodszych
braci lub członka innej gałęzi klanu. Intronizację nowego monarchy
symbolicznie zatwierdzało zgromadzenie dorosłych wojowników, lub
przynajmniej najważniejszych z nich, przez rytualne uderzanie bronią o tarcze, nic jednak nie wskazuje, aby odbywało się to drogą elekcji. Ktoś
po prostu ogłaszał się królem i sprawdzał, czy znajdzie posłuch i czy w ogóle przeżyje. Dostępnych opcji bywało wiele, Argeadzi płodzili bowiem
potomstwo bez umiaru, w czym pomagał zwyczaj wielożeństwa. Z reguły byli
też długowieczni (przynajmniej ci, których nie spotkała gwałtowna
śmierć)7.
Znamy imiona królów z najwcześniejszych dni dynastii, w tym pierwszego
Filipa, poza tym niewiele jednak wiadomo na pewno. Ród zaczął figurować
w zapisanej historii w drugiej połowie VI wieku p.n.e., kiedy to rządził
Amyntas I, po którym około 498 roku p.n.e. tron objął jego syn
Aleksander I, a następnie w 454 roku p.n.e. wnuk Perdikkas II. Po tych
trzech długich panowaniach królestwo straciło stabilność; wielu
kolejnych monarchów ginęło z rąk ludzi z własnego otoczenia. W 399 roku
p.n.e. Archelaosa I zamordowano podczas łowów. Spiskowcom nie
najzgrabniej wyszła próba przedstawienia tego jako wypadku. Arystoteles
orzekł, że króla zgubiła własna słabostka - zabił go rozczarowany młody
kochanek - choć przyznał, iż swoją rolę odegrały też polityka i osobiste
urazy. Archelaos rządził, i to dość udanie, przez czternaście lat i umocnił państwo, sam jednak też doszedł do władzy po trupach. Był synem
Perdikkasa II, według Platona jednak jego matka była tylko niewolnicą
jego stryja. Może to zwykła insynuacja, przypadek niezrozumienia
monarszej poligamii, ale niewykluczone, że taka była prawda - to zaś
dowodziłoby, że dziecko konkubiny mogło być uznane za prawowitego
potomka. Tak się składa, że po wstąpieniu na tron Archelaos uśmiercił i owego stryja, i jego syna, a także przyrodniego brata8.
Amyntas III został królem w 393 roku p.n.e. - już piątym w sześciu
latach od zabójstwa Archelaosa. Jeden z czterech jego poprzedników mógł
umrzeć wskutek choroby, pozostałych jednak zamordowano; okresy oraz
szczegóły ich panowania pozostają trudne do ustalenia. Amyntas
najprawdopodobniej zabił aktualnie rządzącego. Był prawnukiem Aleksandra
I, który żył długo i spłodził co najmniej sześcioro dzieci, w tym
dziadka Amyntasa, ten jednak, podobnie jak ojciec nowego władcy, sam
korony nigdy nie włożył. Z niewiadomych powodów ich gałąź była pomijana
- Amyntas był już dojrzałym mężczyzną, lecz najwyraźniej do tej chwili
nie upatrywano w nim oczywistego kandydata do tronu. Mimo dużej w ostatnich latach śmiertelności wśród Argeadów rywali wciąż nie brakowało
i wkrótce mieli wychynąć na powierzchnię. Na dodatek królestwo było
otoczone przez obcych nieprzyjaciół9.
Pierwsi ruszyli do akcji Ilirowie, odwieczni wrogowie Macedończyków z północnego zachodu - lud liczny i wojowniczy, podzielony na wiele
plemion posłusznych różnym królom i wodzom. Nazwę tę nadali im Grecy,
swoim zwyczajem chętnie wrzucający różne grupy do jednego
"barbarzyńskiego" worka w rodzaju Celtów, Traków czy Scytów, wydawały
się im bowiem podobne, a łatwiej było posługiwać się takimi zbiorczymi
etykietkami, niż starać się zrozumieć skomplikowaną rzeczywistość
plemienno-klanową. Mało jest powodów, by podejrzewać Ilirów o jakieś
wyraźniejsze poczucie tożsamości zbiorowej, a już z pewnością nie o wspólnotę typu narodowego. Niemniej na początku IV wieku p.n.e. wodzowi
o imieniu Bardylis, najprawdopodobniej władcy plemienia Dardanów, udało
się zjednoczyć pod swym berłem nie tylko własny lud, lecz i wiele
sąsiednich. To on mógł być motorem poważnej inwazji na Macedonię
zaledwie kilka miesięcy po intronizacji Amyntasa III. Którykolwiek odłam
Ilirów odpowiadał za najazd, świeżo upieczony król zmuszony był uciec i przypuszczalnie schronił się u południowych sąsiadów,
Tesalczyków10.
Z ich pomocą Amyntas w końcu wrócił na swoje; Ilirom z reguły bardziej
chodziło o to, by się obłowić na grabieży i okupach, a nie o trwałe
zajęcie ziem przeciwnika, nie musiał więc ich wyrzucać siłą. Możliwe, że
nieobecność króla wykorzystał niejaki Argajos, by samemu przejąć tron;
według niektórych źródeł Diodora człowiek ów rządził dwa lata, jest to
jednak mglisty epizod i trudno go dobrze zinterpretować. Dziesięć lat
później Ilirowie zaatakowali ponownie; tym razem wrogie działania
podjęły też niektóre społeczności greckie z trójpalczastego Półwyspu
Chalkidyckiego na wschodzie, na czele z miastem Olint, które Amyntas
wcześniej starał się zjednać. I znów monarcha musiał salwować się
ucieczką; władzę odzyskał w 382 roku p.n.e., gdy w sukurs przyszli mu
Spartanie11.
Trudno oszacować, jak dużą częścią królestwa realnie władał. Sercem
państwa była Dolna Macedonia - żyzne równiny na północ od Olimpu i wokół
Zatoki Termajskiej na wybrzeżu egejskim. To była dobra rolnicza kraina,
z bardziej osiadłą populacją żyjącą w miastach i wsiach. Najważniejszymi
z nich były stary ośrodek władzy królewskiej w Ajgaj, "miejscu kóz"
(obecnie Wergina), oraz większa od niego Pella, która rozrosła się i zdobyła znaczenie za panowania Archelaosa I.
Dolną Macedonię otaczają góry. Za nimi leży Górna Macedonia, również
wciśnięta między pasma górskie, z nielicznymi tylko przełęczami. Jej
ludność, wciąż zajmująca się głównie pasterstwem, była podzielona na
kilka regionów o silnym poczuciu tożsamości, jak Linkestis i Elimiotis,
rządzonych przez własne dynastie. Ci lokalni królowie nigdy nie
próbowali rywalizować z Argeadami o panowanie nad całą Macedonią,
stawiali jednak stanowczy opór przeciwko władzy centralnej i byli gotowi
bronić swej niezależności, nie stroniąc od sojuszów z Ilirami oraz
innymi sąsiadami, jak Molossowie z Epiru. Silniejsi z Argeadów potrafili
narzucić swą wolę większości lub nawet całej Górnej Macedonii; słabsi w rodzaju Amyntasa musieli budować pozycję ugodowością i perswazją12.
Amyntas III miał co najmniej dwie żony; o ile nam wiadomo, raczej w tym
samym czasie, nie kolejno. Poligamia była obca i wstrętna Hellenom - w każdym razie wykształconym Ateńczykom, którzy w przeważającej mierze
kształtowali to, co przywykliśmy uważać za grecką opinię powszechną.
Wielożeństwo postrzegano jako przejaw barbarzyństwa, jak zresztą samą
instytucję monarchii. W tym świecie stanowiło ono cechę tyrana, który z definicji miał być seksualnym drapieżnikiem i w ogóle typem amoralnym i okrutnym. (Wszystko to ateńscy krytycy zarzucali później Filipowi). Obcy
królowie, zwłaszcza perscy, na ogół miewali po kilka małżonek, co tylko
umacniało przekonanie, że to zwyczaj nienaturalny i zły. Dla Ateńczyków
nie do przyjęcia było, aby królowe posiadały jakiekolwiek wpływy
polityczne - nic dziwnego zatem, że gdy w grę wchodziło ich więcej niż
jedna naraz, a każda żądna władzy, rzecz wydawała się szczególnie godna
potępienia13.
Dla nas najlepszego dowodu na macedońską poligamię dostarcza sam Filip,
mąż siedmiu lub nawet ośmiu pań. Jego ojciec także miał dwie żony,
zresztą sama liczebność rodu świadczy, że musiała to być ustalona
tradycja - w przeciwnym razie nasze źródła z pewnością krytykowałyby
Filipa za tak niesmaczną innowację. Nic nie świadczy, aby wielożeństwo
uprawiał także szary Macedończyk, mogło to więc być zastrzeżone
wyłącznie dla Argeadów lub - co bardziej prawdopodobne - takie prawo
miał jedynie panujący monarcha.
Miało to jedną zasadniczą konsekwencję: potencjalnych królów bywało
sporo i trafiali się śmiałkowie gotowi rzucić wyzwanie aktualnie
panującemu. Jak wiadomo, większość koronowanych głów ginęła gwałtowną
śmiercią, nierzadko z ręki kogoś bliskiego; nie inaczej było z innymi
Argeadami, których mordowano, bo sięgali - lub po prostu mogli zechcieć
sięgnąć - po władzę.
Jedna z żon Amyntasa III, Eurydyka, powiła Filipa w 382 roku p.n.e.
(możliwe, że rok wcześniej - jedno ze źródeł podaje, że umarł w wieku
czterdziestu sześciu, inne, że czterdziestu siedmiu lat). Ten rozrzut
mógł wynikać z różnych przyczyn, jak choćby odmienne metody liczenia
czasu, bądź kwestia, czy człowieka uznawano za osobę już od momentu
narodzin, czy później. W Grecji posługiwano się różnymi układami
kalendarzowymi, zazwyczaj opartymi na miesiącu księżycowym, z których
żaden nie koresponduje z nowoczesnym systemem dwunastu miesięcy
słonecznych, wywodzącym się z reformy wprowadzonej przez Juliusza Cezara
w 46 roku p.n.e. To zaś oznacza, że jeśli nawet źródło wymienia
konkretną datę jakiegoś zdarzenia, równie dobrze mogło ono nastąpić pod
koniec roku - z naszej perspektywy - poprzedniego. Inna rzecz, że
starożytni kronikarze i biografowie najczęściej nie przejmowali się
bliższymi okolicznościami przyjścia kogoś na świat, chyba że korelowało
to z ważnym wydarzeniem lub chodziło o przyozdobienie czyjejś historii
post factum wróżbami przyszłej wielkości dziecięcia. Skutek jest taki,
że nie mamy pewności, kiedy się urodzili Cezar, Kleopatra czy Marek
Antoniusz, nie wspominając już o pomniejszych postaciach antycznego
świata - materiały literackie po prostu o tym nie mówią14. Inaczej
było tylko w przypadku nielicznych jednostek, jak Aleksander czy August,
choć wiele tekstów to późniejsze wytwory o romantycznej genezie.
Tego rodzaju brak danych dotyczy też narodzin i wczesnego dzieciństwa
Filipa. Historycy rzadko poświęcali uwagę biografiom kobiet i dzieciarni. Jeśli chodzi o Cezara i innych rzymskich patrycjuszy z jego
czasów, mamy pewne informacje co do rytuałów okołoporodowych przyjętych
w ich warstwie i możemy sobie stworzyć wizję, jak to ogólnie wyglądało.
Takich przekazów o praktykach macedońskiej dynastii królewskiej w IV
wieku p.n.e. najzwyczajniej pod słońcem nie ma, a jeśli nawet, to nie
przedstawiają większej wartości historycznej. Filip miał jakoby
zdymisjonować jednego z dowódców za branie gorących kąpieli - na taki
luksus Macedończycy nie pozwalali nawet rodzącym kobietom. Wiadomo też
jednak, że w Dion (u stóp Olimpu) miała świątynię Ejlejtyja, bogini
porodu i połogu. Ponieważ obrzędami i ofiarami religijnymi przesycony
był każdy aspekt życia starożytnych, zwłaszcza zaś władców macedońskich,
możemy spokojnie przyjąć, że przyjście na świat syna Amyntasa III
uczczono stosownymi uroczystościami przynajmniej w samym pałacu. Na
zewnątrz pewnie mało kto odnotował to wydarzenie, królestwo leżało
bowiem na rubieżach - według niektórych nawet poza nimi - greckiego
świata i nie było ani wielką potęgą, ani choćby ważnym ośrodkiem
kultury15.
Poród był niebezpieczny i dla matki, i dla dziecka. Rodzicielka Filipa
wcześniej dała mężowi dwóch synów, Aleksandra i Perdikkasa. Para miała
też córkę Eurynoe, nie wiemy jednak, które miejsce zajmowała w rodzeństwie, choć najpewniej była starsza od Filipa. Bardzo możliwe, że
były też inne dzieci, które zmarły przedwcześnie. Poziom śmiertelności
niemowląt był wówczas szokująco wysoki, ryzyko zaś jeszcze zwiększała -
według niektórych badaczy - plaga przenoszących malarię komarów. W każdym razie wymieniona czwórka i ich matka żyli dłużej niż głowa
rodziny16.
Amyntas III był też żonaty z kobietą o imieniu Gygea, z którą również
miał trzech synów i wszyscy oni osiągnęli wiek męski. Preferowanymi
kandydatami do tronu były jednak dzieci Eurydyki, co może świadczyć o ich starszeństwie, jeżeli w grę nie wchodziły inne powody owego
pominięcia. Niewykluczone, że jakaś inna żona lub żony umknęły uwagi
kronikarzy, gdyż u Diodora czytamy o jeszcze jednym męskim potomku
Amyntasa. Nie dziwiłoby też specjalnie uznanie nieślubnego syna za
prawowitego dziedzica. Dlatego Filip od chwili narodzin miał szanse
zostać królem, jednakże nie była to kandydatura oczywista, a już na
pewno nie przeszłaby bez rywalizacji; gdyby starsi bracia dłużej pożyli,
może nigdy by nie zasiadł na tronie17.
Eurydyka wywodziła się z jednej z górnomacedońskich dynastii; jej
dziadkiem po kądzieli był król Linkestis. Jej ojciec nosił jednak imię
Sirras i mógł być Ilirem. Kraj ten był najbardziej narażony na
iliryjskie najazdy i taki sojusz przez małżeństwo byłby sensownym
posunięciem ze strony lokalnego władcy. Z tego samego powodu Iliryjkę
poślubił w swoim czasie Filip II, prawdopodobieństwo zatem istnieje,
choć część uczonych woli wersję, że Eurydyka była czystej krwi
Linkestyjką. Plutarch jednak nazywa ją wprost Iliryjką, "zatem potrójnie
barbarzynką", i twierdzi, że była analfabetką, dopóki w dojrzałym wieku
wraz z dziećmi nie nauczyła się pisać i czytać po grecku. Biograf cytuje
zaginioną dziś inskrypcję, którą zadedykowała muzom: "Kiedy w duszy
odkryła pragnienie nauki, była już matką młodych, jurnych synów i dzięki
pilności swej poznała litery"18.
W Werginie zachowały się dwie zamówione przez Eurydykę inskrypcje, obie
poświęcone bogini Euklei, uosobieniu chwały i dobrej sławy. Jej
świątynię w Atenach wzniesiono dla upamiętnienia zwycięstwa nad Persami
pod Maratonem, jednakże w innych miastach bóstwo nie miało widocznych
konotacji militarnych. Kojarzono ją raczej z Artemidą (dziewiczą
łowczynią, bliźniaczką Apolla), czasem też uważana była za córkę
Heraklesa. Przybytki Euklei, zwykle lokowane w pobliżu agory, często
odwiedzały pary narzeczeńskie, by przed ślubem złożyć jej ofiarę.
Jakikolwiek był charakter lokalnego kultu bogini w Werginie, Eurydyka
była pierwszą Macedonką krwi królewskiej, która pozostawiła po sobie
ślad obecności publicznej, choć mogło to nastąpić dopiero po śmierci jej
męża.
Część iliryjskich kobiet, jak sądzono, odbierała wyszkolenie wojskowe.
Dało to asumpt do spekulacji, jakoby żona Amyntasa miała silniejszy
charakter niż większość macedońskich królowych. Ponieważ tak mało o niej
wiemy, niemądrze byłoby posunąć się w domysłach dalej. Może Eurydyka po
prostu umiała postawić na swoim, a okoliczności jej na to pozwoliły.
Wielu Greków, zwłaszcza Ateńczyków, mierziła sama myśl o kobiecie
dzierżącej władzę, nieprzypadkowo więc niektóre źródła przedstawiają ją
w wyjątkowo wrogi sposób jako osobę perfidną i zniewoloną przez
namiętności. Podobne motywy pojawiają się także w wypadku innych
wpływowych przedstawicielek krwi królewskiej19.
Amyntas III zmarł w 370 roku p.n.e. Jak na ówczesne normy w rodzie
Argeadów, przetrwał bardzo długo; przeżył wiele zagrożeń z najróżniejszych stron, choć często kosztem poważnych ustępstw na rzecz
obcych potęg, przez co pozostawił królestwo bardzo osłabione. Odszedł z tego świata śmiercią naturalną, co też można uznać za ewenement w krwawej polityce wewnętrznej Macedonii. Historyk z III wieku Marek
Justyn w Zarysie dziejów powszechnych... przytacza pogłoskę, jakoby
Eurydyka knuła zamordowanie męża. Według tej wersji miała romans z zięciem, zamierzała go poślubić i uczynić królem. Jaki los czekałby
wtedy jej córkę, nie wiadomo; na szczęście dziewczyna wykryła spisek i ostrzegła ojca. Plan spalił na panewce, monarcha jednak oszczędził żonę
ze względu na dzieci. Żadne inne źródło nie wspomina o tej dziwacznej,
nieprawdopodobnej historii, za to jest ona jedynym dowodem istnienia
siostry Filipa, Eurynoe20.
Gdy Filip miał około dwunastu lat, tron odziedziczył najstarszy syn
Eurydyki, Aleksander II. Musiał mieć co najmniej osiemnaście lat, gdyż w młodszym wieku nie mógłby sprawować rządów bez regenta. Z pewnością był
śmiały i skory do działania; wkrótce poprowadził wyprawę, by
interweniować w walce o władzę w Tesalii. Macedonia pozostawała jednak
słaba i zewsząd zagrożona. Ilirowie znowu weszli na ścieżkę wojenną i możliwe, że Aleksander kupił sobie spokój za daninę - jak królowie
anglosascy płacili wikingom danegeld, czy dzisiejsi przedsiębiorcy
haracz gangsterom. Takie desperackie metody nigdy nie dają trwałego
efektu, agresor wkrótce bowiem powraca. By przypieczętować porozumienie,
Filip mógł być oddany Ilirom jako zakładnik. W tym samym czasie w Tesalii panoszyły się Teby, nowa potęga po druzgocącej rozprawie ze
Spartą pod Leuktrami w 371 roku p.n.e. Macedonia nie miała szans w rywalizacji z taką siłą. W 369 roku tebański wódz Pelopidas narzucił
królestwu pokój; jednym z warunków było odesłanie do Teb zakładników:
właśnie Filipa oraz trzydziestu synów arystokracji21.
Filip spędził tam niemal trzy lata, z czego większość w gościnie w domu
Pammenesa, zamożnego i ustosunkowanego nobila. Nie mógł wprawdzie
wyjechać, był to jednak bardzo luźny i wygodny rodzaj uwięzienia.
Argeadzi od pokoleń chłonęli grecką, zwłaszcza zaś ateńską kulturę i chłopiec był już dobrze obeznany z wielkimi dziełami literackimi i dramaturgicznymi. Od małego był też uczony jeździectwa i sztuki walki.
Dodatkowy trening do wojaczki zapewniało myślistwo, ulubiony sport
arystokracji. Dopóki Macedończyk nie ubił dzika bez uwikłania go w sieć,
na uczcie musiał siedzieć, zamiast rozpierać się wygodnie na sofie. Bez
wątpienia zwyczaj ten dotyczył tylko nobilów i w praktyce mógł być mniej
rygorystycznie egzekwowany, niż sądzili obcy, na pewno jednak od
argeadzkiego młodzieńca wymagano odwagi i sprawności
żołnierskiej22.
Mieszkańcy greckich polis postrzegali monarchie w rodzaju Macedonii jako
symbol zacofania, jednakże ich nobilom ten staroświecki styl był nieco
bliższy. W Atenach i gdzie indziej tę warstwę średniozamożną zwano
hippeis - jeźdźcami. Oni mogli sobie pozwolić na utrzymanie koni dla
przyjemności, podróży i łowieckich podniet. Prócz tego mieli wolny czas
na edukację i dyskusje, oddawali się też namiętnie ćwiczeniom fizycznym
i współzawodnictwu w gimnazjonach. Pelopidas znany był z obsesyjnego
wręcz zamiłowania do sportu i atletyki. Filipowi, choć doświadczenie
miał inne, wszystko to nie było obce. W dorosłym życiu miał do Teb
stosunek pragmatyczny, bez wielkiej sympatii, ale też szczególnej
nienawiści. Pammenesa traktował jak przyjaciela; wprawdzie miał w tym
interes polityczny, jednak wiążące ich uczucie mogło być szczere.
Gościna u arystokraty, czy to w ramach prywatnej wizyty, czy
reprezentowania państwa lub nawet w roli zakładnika, sprzyjała tworzeniu
się obopólnej więzi, jaką znamy z poematów Homera. Według jednego ze
źródeł Filipa łączył z gospodarzem nawet romans, lecz tego typu historie
często się pojawiają, kiedy młodzieniec wchodzi w relację z mężczyzną
sławnym, i trudno orzec, czy aby jest w nich ziarno prawdy23.
Pammenes był ważną personą, zdobył już renomę wojownika i miał później
dowodzić armiami tebańskimi. Pozostawał w bardzo dobrych stosunkach z Epaminondasem, który wraz z Pelopidasem doprowadził do odrodzenia potęgi
miasta, dowodził wojskiem i bił się w pierwszej linii pod Leuktrami. Tym
sposobem, poprzez gospodarza, Filip wszedł w kontakt z najsłynniejszym
wodzem tamtych czasów. Epaminondas był człowiekiem poważnym, wyznawcą
filozofii pitagorejskiej, co - prócz zainteresowania liczbami i równaniami - skłoniło go do rezygnacji ze spożywania mięsa i udziału w składaniu ofiar ze zwierząt. Z urodzenia arystokrata, nie posiadał
jednak majątku i uważano go za ekscentryka, gdyż zdawał się delektować
prostym życiem w prawości i atencji dla nauki. Jak pisze Plutarch,
Filipowi "imponowała sprawność wojenna Epaminondasa", jednak ani z charakteru, ani z wyboru nie odpowiadało mu naśladownictwo jego
"powściągliwości, poczucia sprawiedliwości, wielkoduszności i łagodności, pod którymi to względami był on prawdziwie wielki"24.
Część źródeł starożytnych podaje, że lata spędzone w Tebach wywarły
istotny wpływ na Filipa, nie wdają się jednak w szczegóły. Współcześni
badacze często idą znacznie dalej i twierdzą, że właśnie wtedy
zaznajomił się z wojskowym sprzętem i szkoleniem, taktyką, strategią,
polityką i dyplomacją. Z całą pewnością możemy powiedzieć tylko, że
przez kilka lat wiódł życie wśród elity ważnego greckiego miasta-państwa
i miał okazję śledzić meandry polityki zarówno lokalnej, jak i w szerszym kontekście, w tym czasie bowiem Teby cieszyły się największym
prestiżem. Polityka i wojna musiały zajmować przynajmniej tyle samo
miejsca w konwersacjach, ile idee i kultura. Jak dużo z tego zrozumiał i przyswoił, możemy tylko snuć domysły25.
Pod koniec 368 lub na początku 367 roku p.n.e. - dokładnie nie da się
określić z uwagi na problem z kalendarzową różnorodnością - Aleksander
II Macedoński został zasztyletowany podczas rytualnego tańca wojennego
(telesias) odbywanego w ramach święta. Była to jedna z sytuacji, w których król z konieczności przebywa w pobliżu grupy młodych uzbrojonych
mężczyzn. Jednego z nich stracono za morderstwo, w większości jednak
uważano, że spisek uknuł Ptolemeusz z Aloros, wymieniony w inskrypcji w Atenach jako prominentny dworzanin Amyntasa III. Według Diodora był on
synem Amyntasa - możliwe, że powitym przez jego trzecią, skądinąd
nieznaną małżonkę - czyli bratem młodego króla. Równie dobrze mógł być
tylko członkiem innej gałęzi Argeadów - jak zwykle, po prostu tego nie
wiemy. Justyn oskarża natomiast Eurydykę o mord na własnym synu,
niektórzy historycy identyfikują zatem Ptolemeusza z nienazwanym zięciem
i kochankiem, z którym kilka lat wcześniej jakoby
spiskowała26.
Perdikkas był jeszcze za młody, by przejąć berło, Ptolemeusz rządził
więc w jego imieniu jako regent lub opiekun (epitropos). Nie bił
monety ze swoim wizerunkiem i zdania są podzielone, czy rzeczywiście
ogłosił się królem, niewątpliwie jednak pod każdym istotnym względem był
władcą Macedonii. Mógł poślubić Eurydykę, która też w tym czasie zaczęła
aktywniejszą działalność publiczną. Z jednej strony potwierdzałoby to
wersję Justyna o niedozwolonej, zabójczej namiętności, z drugiej jednak
królowa mogła nie mieć w tej kwestii wyboru i zwyczajnie zrobiła, co
musiała, by chronić siebie i pozostałych synów. To, że poświęciła statuę
w przybytku bogini dobrego imienia - na co mamy dowody - mogło być
działaniem przypadkowym, próbą uciszenia kłamliwych plotek na swój temat
lub nawet bezczelnym odwracaniem kota ogonem27.
Pozycja Macedonii się nie poprawiała. Krótko po zabójstwie Aleksandra
ruszył z interwencją Pelopidas, spuścił jednak z tonu i zawarł układ,
kiedy Ptolemeuszowi udało się przekupić część jego wojsk zaciężnych.
Tebańczykom przekazano kolejnych pięćdziesięciu zakładników, w tym syna
Ptolemeusza, lecz on sam utrzymał władzę. Bardziej bezpośrednie
zagrożenie pojawiło się w 367 roku p.n.e., kiedy Pauzaniasz, banita
prawdopodobnie z innej linii Argeadów, dokonał inwazji z własną armią
najemników. Uzurpator przygotowywał się do kampanii na Chalkidiki, gdzie
zyskał - czy to dzięki własnej reputacji, czy po prostu z powodu
niepopularności Ptolemeusza w regionie - duże poparcie. Szybko zdobył
lub przeciągnął na swoją stronę kilka macedońskich miast. Ptolemeuszowi
brakowało siły, by się z nim zmierzyć, postąpił więc jak wielu
macedońskich władców w przeszłości: poszukał wsparcia z zewnątrz28.
Ifikrates, słynny strateg ateński, żonaty z tracką księżniczką, wiele
lat spędził na kampaniach na północy tak pod sztandarem swej polis, jak
i w roli dowódcy najemników. Swego czasu miał układ z Amyntasem III,
który podobno go usynowił. W tej chwili akurat dowodził eskadrą
ateńskich okrętów i kręcił się u wybrzeży Chalkidiki w pobliżu
Amfipolis, próbując mimo wrogiego nastawienia tamtejszych miast
odbudować obecność Aten na półwyspie. Do niego właśnie zwrócił się o pomoc Ptolemeusz, choć według naszych źródeł było to posunięcie
Eurydyki. Dziesiątki lat później ateński mówca Ajschines przechwalał
się, jak to wypomniał Filipowi II tę dawną przysługę, mówiąc że jego
matka "pchnęła twego brata w ramiona Ifikratesa, a ciebie posadziła mu
na kolanach, bo byłeś ledwie chłopięciem". Jak twierdził, Eurydyka miała
odwołać się do pamięci wodza o swym zmarłym mężu Amyntasie, który
"uczynił [go] synem i cieszył się przyjaźnią Aten". Błagała, by w imię
tej przeszłej więzi ochronił teraz jej synów i Macedonię. Apel
poskutkował, Ifikrates przepędził Pauzaniasza z Macedonii i "ocalił
waszą dynastię"29.
Ajschines przytoczył tę historię w ramach obrony przed zarzutem o szkodliwe działanie podczas posłowania do Filipa, chciał bowiem wykazać,
że przypomniał królowi, co zawdzięcza Atenom on sam i jego rodzina.
Oracje tego rodzaju, zwłaszcza w gorącej atmosferze ateńskiej polityki,
nie słynęły ze ścisłej zgodności z prawdą. Część tej przemowy jest
wyraźnie dziwna. Filip miał wtedy czternaście lub piętnaście lat,
Perdikkas był starszy odeń co najmniej o rok, nie byli więc maluchami i wizja ich siedzących na Ifikratesowych kolanach nie wydaje się
prawdopodobna. Poza tym Filip był wtedy zakładnikiem w Tebach i nie miał
szans znaleźć się na ojcowskim dworze. Z drugiej strony tyrada miała na
celu przekonać Ateńczyków o okazanej w przeszłości dobrej woli Filipa;
byłoby dziwne, a nawet niebezpieczne dla Ajschinesa, gdyby wygłosił to
wszystko, nie mając podstaw do twierdzenia, że Ateny wsparły rodzinę
króla w sytuacji kryzysowej. Należy przyjąć, że mówca raczej upiększał,
niż fałszował rzeczywistość. Nieco wcześniej powiedział, że był to czas,
kiedy obu synom Eurydyki groziło niebezpieczeństwo, ją zaś "zdradzili
ci, którzy podawali się za ich przyjaciół". Być może to aluzja do
zabójstwa Aleksandra i przejęcia sterów państwa przez Ptolemeusza, z sugestią, że królowa była raczej pionkiem uwikłanym w walkę o władzę niż
spiskującą cudzołożnicą. Jedyna wzmianka Ajschinesa o Ptolemeuszu jest
daleka od pozytywnej oceny, albowiem gdy tylko odparto Pauzaniasza,
regent wszedł w układ z Tebami i sprzymierzył się z Amfipolis przeciwko
Atenom. Mówca nazwał to postępkiem "niewdzięcznym i oburzającym", choć
takie raptowne zmiany sojuszy były typowe także dla wcześniejszych
władców Macedonii - jak zresztą i dla samych Aten30.
Ptolemeusza zamordował w 365 roku p.n.e. Perdikkas lub ktoś działający z jego polecenia. Z tą chwilą drugi z braci Filipa został jedynowładcą,
już niekontrolowanym przez regenta. Być może po prostu osiągnął już
odpowiedni do tego wiek, albo też nie chciał się podporządkować i wywołał spięcie, które w kulminacji doprowadziło do tej zbrodni.
Przyjęta przezeń polityka nie różniła się od Ptolemeuszowej i na
początku nie faworyzowała Aten. Perdikkas zaczął od odnowienia
przymierza z Tebami i w ramach tego porozumienia Filip mógł wrócić do
domu. Nigdy już nie miał znaleźć się w rękach nieprzyjaciół ani
jakiejkolwiek obcej potęgi31.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Żadne ze źródeł starożytnych nie odnotowało epizodu z Aleksandrem płaczącym z żalu, że nie ma już więcej światów do podbicia - to wymysł późniejszy. W Henryku V Szekspira fragment słynnego monologu króla "Raz jeszcze w wyłom, kochani" brzmi: "Najszlachetniejsi z synów Anglii, wy, krew z krwi herosów hartowanych w boju - naprzód! Ojcowie wasi, każdy męstwem Aleksandrowi równy, w tych to stronach toczyli bitwy od świtu do zmroku, miecze chowając do pochew dopiero, gdy zbrakło im żywego przeciwnika" [Akt III, sc. 1; przeł. S. Barańczak - dop. J.S.]. W rzeczywistości tylko śmierć przeszkodziła Macedończykowi w dalszych podbojach. [wróć]
Plutarch, Aleksander 58, 4-5. [wróć]
Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego 1.1, Wstęp 1-2. [wróć]
Rzut oka na bibliografię ukaże, jak często opierałem się zwłaszcza na pracach Boswortha, Carneya, Griffitha i Hammonda. Po dziesięcioleciach rewizji nie miało większego sensu odwoływanie się do autorów w rodzaju Tarna, którego koncepcje znalazłyby dzisiaj niewielu (jeśli w ogóle) zwolenników. Nie znaczy to jednak, że chcę negować ogromny wkład wcześniejszych pokoleń badaczy. Zmieniło się podejście, starsze interpretacje dziejów Aleksandra nie znajdują już uznania, lecz taka jest natura historii: dowody trzeba nieustannie poddawać ponownej ocenie i korygować nasze rozumienie. [wróć]
Historia pochodzenia Argeadów jako wygnańców z Argos - patrz Herodot 8.137, którego twierdzenie podtrzymał Tukidydes (2.99.3, 5.80.2). Omówienie ogólne w: N. Hammond, G. Griffith, A History of Macedonia. Vol. II 360-336 BC (1979), s. 3-11, 27-28, 31-39. W kwestii Eduów zob. D. Braund, The Aedui, Troy and Apocolocyntosis, "Classical Quarterly" 30 (1980), s. 420-425. [wróć]
O dziecku zabranym na pole bitwy, by zapewnić zwycięstwo, zob. Justyn 7.2.8; o religijnej roli króla pisze N. Hammond w The Macedonian State. The Origins, Institutions and History, s. 21-23. [wróć]
Zatwierdzanie wyboru króla szczękiem broni - patrz Kurcjusz 10.7.13-14, gdzie opisany jest epizod po śmierci Aleksandra; o sukcesji - zob. omówienie: E. Anson, Philip II, Amyntas Perdiccas and Macedonian royal succession, "Historia" 58 (2009), s. 276-286, zwł. 277-280. [wróć]
Diodor Sycylijski 14.37.6; Arystoteles, Polityka 1311b 8-35, z omówieniem w: N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 167-168; o Archelaosie jako synu niewolnicy - zob. Platon, Gorgiasz 471a-c. [wróć]
N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 167-172; D. March, The kings of Macedonia 399-369 BC, "Historia" 44 (1995), s. 257-282, gdzie autor podważa ortodoksyjną rekonstrukcję chronologii. [wróć]
Diodor 14.92.3; N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 172-173; oraz N. Hammond, The kingdoms in Illyria circa 400-167 BC, "The Annual of the British School in Athens" 61 (1966), s. 239-253. [wróć]
Diodor 14.92.3-4, 15.19.2-3; Izokrates 6.46; Ksenofont, Historia grecka 5.2.11-20, 42, 5.3.1, 3-6, 26; N. Hammond, G. Griffith op. cit., s. 177-178; E. Borza, In the Shadow of Olympus. The Emergence of Macedonia (1990), s. 182-189, oraz w kwestii Argajosa s. 296-297. [wróć]
N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 14-22 o dynastiach górnomacedońskich. [wróć]
E. Carney, Women and Monarchy in Macedonia (2000), s. 23-37, oraz E. Carney, The politics of poligamy: Olympias, Alexander and the murder of Philip, "Historia" 41 (1992), s. 169-189, zwł. 171-172. [wróć]
Pauzaniasz 8.76, gdzie jest podane, że Filip miał czterdzieści sześć lat, gdy go zamordowano w 336 r. p.n.e., oraz Justyn 9.8.1, według którego Filip zginął w wieku czterdziestu siedmiu lat. [wróć]
O statusie macedońskiego rodu królewskiego pisze N. Hammond, w The Macedonian State, s. 16-24. Zob. też rozdział "Elite education and high culture in Macedonia", w: E. Carney, King and Court in Ancient Macedonia. Rivalry, Treason, and Conspiracy (2015), s. 191-205 z zestawieniem informacji na temat kształcenia, czerpanych głównie ze źródeł traktujących o Aleksandrze Wielkim. O wczesnych latach materiału jest bardzo mało. Dymisja oficera za gorącą kąpiel - Poliajnos, Podstępy wojenne 4.2.2; kult Artemidy - zob. P. Christesen, S. Murray, "Macedonian Religion", w: J. Roisman, I. Worthington (red.), A Companion to Ancient Macedonia (2010), s. 428-445, zwł. 431. [wróć]
Justyn 7.4.5, 7 o dzieciach Eurydyki; o malarii - zob. E. Borza, Some observations on malaria and the ecology of Central Macedonia, "American Journal of Ancient History" 4 (1979) s. 102-124. [wróć]
Patrz E. Carney, op. cit., s. 40-46 o Eurydyce i s. 46-47 o Gygei. [wróć]
Plutarch, O wychowaniu dzieci 20 (14). [wróć]
O Eurydyce - zob. G. Macurdy, Queen Eurydice and the evidence for woman power in early Macedonia, "The American Journal of Philology" 48 (1927), s. 201-214 oraz odniesienia w przyp. 9; część uczonych wątpi, czy pracę zawierającą cytat z Plutarcha rzeczywiście napisał ów autor - szczegółowe omówienie w: E. Carney, op. cit., s. 269, przyp. 12-14. [wróć]
Diodor 15.60.3; Justyn 7.4.5, 7-8; E. Carney, op. cit., s. 39-40, 42. [wróć]
Justyn 7.5.1; Diodor 16.2.2; Plutarch, Pelopidas 26. Wszystkie te źródła różnią się co do szczegółów. [wróć]
Atenajos (1.18a) podaje, że syn jednego z wyższych oficerów Aleksandra do trzydziestego piątego roku życia siedział na ucztach, gdyż nie dopełnił tego rytuału. [wróć]
Filip i Pammenes kochankami - Księga Suda, s.v. Karanos. [wróć]
Plutarch, Pelopidas 26.4-5. [wróć]
Por. np. I. Worthington, Philip II of Macedonia (2008), s. 17-19; R. Gabriel, Philip II of Macedonia. Greater than Alexander (2010), s. 23-28; N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 204-206; o znaczeniu tych lat - Justyn 6.9.7, 7.5.3. [wróć]
Diodor 15.71.1; Justyn 7.5.4; Plutarch Pelopidas 26-27; Marsjasz FGrH 135/6 = Atenajos 14.629d; N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s.181-184; E. Borza, In the Shadow of Olympus, s. 190-195; E. Carney, op.cit., s. 42-44. [wróć]
Ptolemeusza opiekunem (epitropos) nazywają Plutarch (Pelopidas 27.3) i Ajschines (O poselstwie 2.29); królem (basileus) jest natomiast u Diodora (15.71.1, 15.77.5) oraz na niektórych późniejszych listach władców (por. N. Hammond, G. Griffith, op. cit., s. 183-184). Twierdzenie, jakoby Eurydyka wyszła za Ptolemeusza, oparte jest na komentarzu scholiasty w O poselstwie 2.29. [wróć]
Plutarch, Pelopides 27-28; Diodor 16.2.6; Ajschines, op. cit., 26-29; Nepos, Ifikrates 3.2. [wróć]
Ajschines, op. cit., 2.28-29. [wróć]
Ajschines, op. cit., 2.26, 29. [wróć]
Diodor 15.77.5, 16.2.4. [wróć]