Mądrość i dobroć. Podstawy etyki buddyjskiej
Nieporuszony, nie kultywując dobra.
Żywiołowy, nie czyniąc zła.
Łagodny, wolny od przywiązań zmysłów.
Jasny, umysł bez obsesji.
Hui-neng
Etyka buddyjska od dawna przyciągała uwagę Zachodu, z jednej strony
fascynując perspektywą osiągnięcia doskonałości i metodami pracy nad
własnym rozwojem, z drugiej zaś intrygując odmiennością przesłanek, z których zostały wywiedzione normy moralne. Zaciekawiał związek z ideą
karmy i reinkarnacji. Analizowano podobieństwa i różnice między etyką
buddyjską a chrześcijańską, doszukując się dowodów na wyższość jednej z nich albo podkreślając to, co wspólne i - być może - po prostu
uniwersalne.
Kwestie te budziły zainteresowanie także w Polsce. Podpisujący się
inicjałami W.Z. polski tłumacz Katechizmu buddyjskiego w 1888 roku
podkreślał z entuzjazmem, że buddyzm stworzył "wzniosłe zasady
moralności", której podstawy stanowią: "miłość bezgraniczna bliźniego i wszystkich istot żyjących, poświęcenie dla ludzkości, przeświadczenie o równości ludzi, pogarda rozkoszy zmysłowych, cześć dla wiedzy i mądrości"8. Buddyzm jest bowiem "systemem zwyciężania siebie
samego przez opanowanie namiętności; systemem rozwoju i postępu
wewnętrznego, przez zdobycie zasług, czyli dobrego Karma, przez dobre
uczynki"9. Kilkadziesiąt lat później wybitny polski filozof i orientalista Stanisław Schayer (1899-1941) tłumaczył, że filary etyki
buddyjskiej stanowią "ideał moralnej "autokatharsis" oraz hasło moralnej
solidarności wszystkich żywych istot". Była to moralność
antyrytualistyczna i demokratyczna, kazała wierzyć, że w każdym
człowieku niezależnie od jego biologicznej przynależności do tej lub
innej grupy tkwi możność stania się "czymś więcej" i że tę możliwość
rozwinąć i realizować należy nie przez sakrament "nałożony" mechanicznie
z zewnątrz, ale przez pracę z samym sobą, przez "oczyszczenie",
uświęcenie i udoskonalenie własnego ja na skutek odpowiedniego moralnego
trybu życia i odpowiednich psychoterapeutycznych praktyk10.
Etyka buddyjska, ze względu na zerwanie ze spekulacjami metafizycznymi i poleganiem na cudownych interwencjach oraz wagę przykładaną do pracy nad
sobą, nierzadko bywa uważana za szansę na odnowę moralną. W ten sposób
postrzegana jest w Indiach - wybitny polityk Jawaharlal Nehru
(1889-1964) pisał:
Budda miał odwagę wystąpić przeciwko powszechnie uznanej religii,
zabobonom, obrzędom i kapłaństwu oraz przeciwko wszelkim związanym z nimi przywilejom. Potępiał też poglądy metafizyczne i teologiczne, wiarę
w cuda, w objawienie i w obcowanie z siłami nadprzyrodzonymi. Odwoływał
się do logiki, rozumu i doświadczenia; kładł nacisk na etykę i posługiwał się metodą psychologicznej analizy, psychologią bez duszy. Po
stęchłej atmosferze spekulacji metafizycznych metoda jego orzeźwia jak
powiew świeżego, górskiego powietrza11.
Nacisk na poszukiwanie prawdy, która leży "w samym życiu, a nie w roztrząsaniu spraw leżących poza obrębem życia, a tym samym poza
zasięgiem rozumu ludzkiego"12, okazał się pociągający i atrakcyjny dla wielu adeptów buddyzmu na Zachodzie. Związane z tym
podejściem aspekty etyczne bywały jednak różnie rozumiane. Często
podkreśla się, że zasady moralne stanowią jedynie zalecenia, których
przestrzeganie jest dobrowolne, a nie narzucone z góry obowiązki, z których rozlicza ludzi jakaś wyższa siła. Jak nauczał Samana13,
polski adept buddyzmu z napisanej w 1894 roku powieści
Fin-de-si?cle'istka Gabrieli Zapolskiej: "Buddhyzm nie przymusza do
niczego... [...] W buddhyzmie nie ma przymusu i... w tym jego wyższość nad
innymi odcieniami religijnymi... Szanuje wszystkie wyznania... i wszelkie
sposoby udoskonalania się!..."14.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia etyka buddyjska jawiła się jako
niejednoznaczna. Praktykowanie zbliżonych do Dekalogu zasad moralnych
przy jednoczesnym braku odwołania do Boga jako prawodawcy, a więc nauki
zarazem bliskie i odmienne od koncepcji chrześcijańskich, powodowało
dystans i krytycyzm. Wprawdzie nawet osoby wypowiadające się na temat
buddyzmu z dużą niechęcią, takie jak księża Władysław Dębicki
(1853-1911) i Jan Czuj (1886-1957), wyrażały uznanie dla buddyjskich
zasad moralnych, jednak zarazem kwestionowały ich podstawy i cel. Ksiądz
Dębicki, choć przyznawał w opublikowanej w 1896 roku książce Filozofia
nicości. Rzecz o istocie buddyzmu, że buddyzm "ze wszystkich religii
pogańskich, wyznawanych tak przed, jak i po narodzeniu Chrystusa Pana,
[...] głosi najwięcej zdrowych, a nawet wzniosłych zasad moralnych", to
zastrzegał jednocześnie, że wyrastają one z niewłaściwych, czy wręcz
niemoralnych przesłanek. Zastrzeżenia wzbudzał także sam cel,
postrzegany jako
unicestwienie istoty ludzkiej przez zniechęcenie do życia czynnego i apatię na wszystko. Buddyzm zakazuje nienawidzić, pragnąć zemsty,
zapalać się gniewem, zazdrościć, smucić się, pysznić, kraść i zabijać,
ale dlaczego? Dlatego tylko, że się to nie opłaca, że czynić tego nie
warto, że wszystko jest albo może być źródłem cierpienia, że wszystko
jest marnością, prędzej lub później przemijającą, wszystko złudzeniem,
mamidłem, snem. Z tejże pobudki buddyzm potępia wszelkie, nawet godziwe
przywiązanie do istot i rzeczy ziemskich, wszelki zapał, heroizm i gorętsze porywy serca15.
Wtórował mu ksiądz Czuj, podkreślając, że co prawda system etyczny
buddyzmu stwarza ramy dla właściwego postępowania, jednak buddysta czyni
dobro "nie z prawdziwej, bezinteresownej miłości bliźniego, ale po
prostu bezmyślnie, lub tylko dla własnej przyjemności". Wynikać ma to z faktu, że "obowiązkiem buddysty jest dążyć do unicestwienia; jedynie
żelazna konieczność życiowa zmusza go do działania i to działanie -
jakie ono tam jest - domaga się pewnych norm i reguł
etyczno-społecznych". Powołując się przy tym na doniesienia na temat
przypadków demoralizacji mnichów buddyjskich, stanowczo twierdził, że
"wszystkie przykazania niemal i przepisy, chociaż na pozór wzniosłe,
kryją w gruncie rzeczy wielkie zepsucie"16.
A podstawowym źródłem zła ma być brak oparcia całego systemu norm na
autorytecie Boga, gdyż "bez Boga, substancjalnej duszy i realnego świata
nie ma moralności: kto neguje Stwórcę, duszę i świat, ten wartość
najlepszych nawet czynów człowieka sprowadza do zera"17. Z tego
powodu - jak dowodzili wspomniani księża - w etyce buddyjskiej żadna
zasada, niezależnie od tego, jak słuszna by się wydawała, nie ma w istocie wartości, a "w naszej etyce najdrobniejszy szczegół nosi na
sobie piętno wielkości, bo ogólny fundament wielki"18. Tego typu
argumentacja, opierająca się na założeniu, że normy moralne wymagają
sankcji boskiej, a każde jednostkowe zachowanie nieetyczne czy choćby
tylko nie do końca zgodne z etyką chrześcijańską jest widomym
świadectwem nihilizmu lub wręcz deprawacji całego systemu, powtarzana
jest do dziś. Skrajną formę ten sposób rozumowania przybiera w wywodach
- prowadzącej od dziesięcioleci krucjatę przeciwko "zwodniczemu
mistycyzmowi Orientu" - siostry Michaeli [Zofii] Pawlik (ur. 1938),
która przekonywała na przykład, że
człowiek nie znający lub nie uznający autorytetu Boga i Jego przykazań,
opierając rozwój swej duchowości na błędnej mistyce, potrafi doprowadzić
swoje sumienie do takiego zwyrodnienia, że nawet ohydne obrzędy może
nazwać "świętymi". Rytualne praktyki oparte na błędnej mistyce są tym
bardziej niebezpieczne, że zwykle wciągają one osoby bardziej religijne,
a religijne zaangażowanie musi się manifestować w codziennym
postępowaniu19.
Etyka buddyjska bywa przedstawiana także jako etyka uniwersalna, która
zachowuje swoje walory poza kontekstem buddyjskim i dążeniem do
oświecenia. W tym ujęciu miałaby ona wyrażać wrodzoną naturę każdego
człowieka, a zarazem uniwersalną energię dobra i miłości. W taki sposób
zasady etyczne buddyzmu prezentuje na przykład Thích Nh?t H?nh
(1926-2022)20, mający sporą grupę uczniów także w Polsce21.
Podkreśla on, że powinnością człowieka - każdego, niezależnie od
wyznania - jest postępowanie zgodnie z istotą uniwersalnego dobra. W tym
celu należy dążyć do odkrycia w sobie jego źródła, przy czym nie ma
znaczenia, czy określamy je mianem Boga, Buddy lub jeszcze innym, gdyż
jest ono obecne w każdym z nas, niezależnie od tego, z jaką religią się
identyfikujemy.
Według tradycji buddyjskiej Budda mieszka w nas pod postacią energii -
jest to energia uważności, energia koncentracji, energia wglądu. Te
energie budzą w nas zrozumienie, współczucie, miłość, radość, poczucie
wspólnoty i postawę wolną od dyskryminacji (postawę nieróżnicowania).
[...] Jeśli mieszka w tobie ta energia, jesteś buddą, przynajmniej przez
tę jedną chwilę. Tę energię możesz w sobie rozwijać tak, aby
zamanifestowała się w tobie w pełni22.
Również niezwykle w Polsce popularny XIV Dalajlama (ur. 1935) podkreśla
uniwersalny charakter etyki buddyjskiej jako tej, która opiera się na
zrozumieniu fundamentalnej prawdy, ważnej dla wszystkich ludzi: celem
człowieka jest dążenie do osiągnięcia szczęścia i unikanie cierpienia, a na każdym z nas spoczywa obowiązek takiego działania, by nie pomniejszać
czyjegoś szczęścia ani nie zadawać komuś niepotrzebnego cierpienia. Stąd
też wielokrotnie powtarzane przez niego wezwanie, zawierające
kwintesencję nauczania: "Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz innym pomóc,
przynajmniej ich nie krzywdź". Na tej podstawie sformułował zasady
"świeckiej etyki", opartej na podejściu ogólnohumanistycznym. "Wierzę,
iż to czy ktoś podąża za jakąś religią, czy też nie, nie jest ważne.
Człowiek powinien mieć dobre serce, ciepłe serce. To jest esencją
szczęśliwego życia, ważniejszą nawet niż stan buddy. To część tego, co
zwykłem określać świecką etyką". Jej podstawą jest opanowanie umysłu,
który - gdy jest zaciemniony i chaotyczny - przynosi "wiele myśli, wiele
wątpliwości, wiele smutku...". Jednak dobrze użyta inteligencja może też
stać się przydatnym narzędziem przezwyciężania cierpienia. "Kluczem jest
ludzka serdeczność, dobre serce i powinniśmy starać się je rozwijać -
jeśli nie przez modlitwę, to, posiłkując się inteligencją, medytację
analityczną"23. Najważniejsze w tym ujęciu jest po prostu
bycie dobrym człowiekiem i kierowanie się empatią w stosunku do innych.
Jest to wiara, do której praktykowania
nie potrzebujemy świątyń, kościołów, meczetów ani wyrafinowanych
filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią jest nasze własne serce i nasz
własny umysł. Doktryną - współczucie. Wszystko, czego nam trzeba - to
miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności, niezależnie od
tego, kim lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych i,
powodowani poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to -
wykształceni czy prości, wierzący w Buddę, Boga, coś innego czy zgoła w nic - bez wątpienia będziemy szczęśliwi24.
I inni ludzie wokół nas też.
Czym więc jest etyka buddyjska i jakie są jej podstawy?
Podstawy i cel etyki buddyjskiej
Jak lapidarnie ujął to Padmarisi de Silva, buddyzm "zajmuje się naturą
zła, które zaciemnia umysł, oraz stanami, w których zostaje on
oświecony"25. Jako drogę moralnego rozwoju proponuje nie tylko
poznanie i zrozumienie doktryny (definicje dobra i zła, określenie ich
źródeł i przejawów), lecz także proces samodoskonalenia się. Jest to
ścieżka, którą każdy musi przebyć samodzielnie, ponosząc
odpowiedzialność za popełnione czyny; nikt z zewnątrz nie może tego
zmienić:
Samemu czyni się zło, samemu sprowadza się na siebie skalania.
Samemu można zło odwrócić, samemu można samego siebie oczyścić.
Czystość i nieczystość zależą od nas samych - nikt nie może oczyścić
drugiego26,
choć zaawansowany w praktyce buddysta, mnich lub nauczyciel, może
udzielić odpowiednich wskazówek lub pomóc w zrozumieniu błędu i naprawieniu go.
Punkt wyjścia i podstawę rozwoju duchowego stanowi etyka buddyjska (p?li
s?la, sanskr. ś?la). Jest ona dostępna dla wszystkich, prostych
ludzi i wykształconych mnichów, początkujących i doświadczonych, choć w zależności od stopnia zaawansowania praktykującego zmienia się zakres i stopień wymagań. Jednak na każdym poziomie to moralne postępowanie jest
najczulszym i najbardziej dostępnym miernikiem poziomu rozwoju
duchowego. W swojej podstawowej formie etyka ta nie wymaga ani głębokich
studiów, ani czasochłonnych praktyk. Wystarczy być dobrym człowiekiem.
Od osób bardziej zaawansowanych w praktyce, nauczycieli i mnichów,
oczekuje się ściślejszego przestrzegania wielu - często bardzo
drobiazgowych - zasad i większej wrażliwości na popełnione przewinienia,
ponieważ na wyższych etapach praktyki przyjmowane są kolejne wskazania,
a zarazem powinno pogłębiać się ich zrozumienie.
Zalecenia etyczne wynikają z Czwartej Szlachetnej Prawdy, o ścieżce
prowadzącej do ustania cierpienia. Termin duhkha, stanowiący
przeciwieństwo pojęcia sukha (przyjemność), odnosi się do szerokiego
spektrum nieprzyjemnych doznań psychicznych i fizycznych, jak
cierpienie, ból, nieszczęście, niedola, gorycz, strach, brak poczucia
sensu... Dukkha wiąże się z tym, że wszystkie obiekty i zjawiska na tym
świecie są nietrwałe i podlegają nieustannym zmianom. Cierpieniem
naznaczone są elementarne ludzkie doświadczenia, stanowiące punkty
zwrotne w życiu człowieka: narodziny, choroba, starość, śmierć czy
strata. Odnosi się do tego Pierwsza Szlachetna Prawda, która mówi, że
wszyscy nieuchronnie podlegają cierpieniu: "Oto, o mnisi, szlachetna
prawda o cierpieniu: narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem,
choroba jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem, połączenie z tym, co
niemiłe, jest cierpieniem, rozłąka z tym, co miłe, jest cierpieniem,
niezdobycie tego, czego się pragnie, jest cierpieniem".
Cierpienie to może być trojakiego rodzaju: 1) cierpienie cierpienia,
czyli powszechnie uświadamiane cierpienie spowodowane narodzinami,
chorobą, starością i śmiercią, 2) cierpienie zmiany, spowodowane
przejściem od tego, co odczuwamy jako lepsze, do tego, co odczuwamy jako
gorsze (każda przyjemność zawiera w sobie ziarenko cierpienia, gdyż nic
nie trwa wiecznie), i najsubtelniejsze z nich - 3) wszechprzenikające
cierpienie, związane ze złudzeniem "ja", które czegoś pragnie lub coś
odrzuca.
O rodzaju i skali cierpienia doświadczanego przez czujące istoty
decyduje prawo karmy ("czyn, działanie"): bezosobowe prawo przyczyny i skutku, które powoduje, że każde działanie tworzy przyczyny, prowadzące
do pojawiania się w późniejszym okresie życia lub - zgodnie z doktryną
reinkarnacji - w kolejnych wcieleniach rozmaitych skutków karmicznych,
pozytywnych, neutralnych lub negatywnych. Dobre moralnie uczynki są
źródłem dobrej karmy, a złe - złej. Nagromadzenie dobrej karmy prowadzi
do powodzenia w obecnym życiu i zapewnia w przyszłości odrodzenie w którejś z wyższych sfer; zła karma oznacza nieszczęścia i kolejne
przyjście na świat w niższych sferach egzystencji.
Jednak nagromadzenie nawet najlepszej karmy samo w sobie nie uchroni
przed cierpieniem. Dukkha w którejś ze swoich form dotyka wszystkich
czujących istot w sześciu światach samsary27, od istot
dręczonych w piekłach po opływających w rozkosze bogów - wszyscy cierpią
i wszyscy muszą zostać wyzwoleni. Piekła, świat głodnych duchów i królestwo zwierząt przepojone są przede wszystkim cierpieniem
cierpienia, w jego wymiarze fizycznym i psychicznym. W światach wyższych
- półbogów i bogów - doznaje się natomiast głównie cierpienia zmiany
(kiedy nadejdzie pora zejścia w niższe sfery egzystencji) i wszechprzenikającego cierpienia. Jednak żadna istota w żadnym z sześciu
światów samsary nie jest od niego wolna. Jak ujął to Nagardżuna:
Taka jest samsara:
Nie ma żadnego dobrego odrodzenia pośród bogów,
Ludzi, istot piekielnych, głodnych duchów i zwierząt.
Zrozum, że narodziny niosą za sobą jedynie szereg cierpień28.
Z tego względu cierpienie i wszystko, co się do niego przyczynia i je
podtrzymuje, uznawane jest za złe, za dobre zaś - jego wykorzenienie i to, co do tego prowadzi. Duhkha samo w sobie nie jest złem, ponieważ
po prostu tak wygląda natura świata. A ponieważ samsara jest
nieuchronnie naznaczona cierpieniem, doświadczanym przez wszystkich bez
wyjątku, ostatecznym i najwyższym celem będzie uwolnienie od niej i siebie, i innych. Kryterium etycznej oceny czynu stanowi to, czy
prowadzi on do zniesienia cierpienia, własnego lub innych czujących
istot oraz - na wyższym poziomie - czy pozwala na usunięcie jego
przyczyn, czy też stanowi przeszkodę w zmniejszaniu skali cierpienia lub
wręcz przyczynia się do jego nasilania. Zgromadzenie dobrej karmy,
uzyskane w wyniku przestrzegania zasad moralnych, nie jest zatem jedynie
zbieraniem zasług, by zapewnić sobie korzystne odrodzenie - na wyższym
poziomie ma ono prowadzić do poznania Dharmy, a finalnie do ostatecznego
wyzwolenia się z karmicznego prawa przyczyny i skutku.
Przyczyną trwania samsary, a więc utrzymywania się cierpienia, jest
przede wszystkim pragnienie. Mówi o tym Druga Szlachetna Prawda:
Oto, o mnisi, szlachetna prawda o powstawaniu cierpienia: to pragnienie
prowadzi od odrodzenia do odrodzenia, wraz z radością i pożądaniem; to
pragnienie znajduje radość tu i tam, pragnienie rozkoszy, pragnienie
stawania się, pragnienie przemijania.
Pragnienie odnosi się do rozmaitych obiektów, stąd też jest różnie
określane: jako żądza, pożądanie, chciwość, zachłanność czy lgnięcie.
Jednak za pierwotną przyczynę cierpienia uznawana jest
niewiedza29, ponieważ to ona uniemożliwia zrozumienie, że
zaspokajanie pragnień w istocie przyczynia się do nasilania cierpienia i oddala od jego wygaszania. Niewiedza i związane z nią pragnienie
stanowią punkt wyjścia dla ciągu zdarzeń prowadzącego do ciągłego
odradzania się, a tym samym podtrzymującego samsarę i rodzącego wciąż
nowe cierpienie. Wynika to z prawa współzależnego powstawania, które
mówi, że w rzeczywistości nie ma niczego, co powstaje niezależnie od
innych elementów. Wszystko jest wzajemnie uwarunkowane, a zatem we
wszystkim można znaleźć przyczynę i skutek czegoś innego. Zrozumienie
pustki i współzależności, a w konsekwencji uwolnienie się od wszelkich
pragnień, staje się podstawą etyki, która nie przynosi skutków
karmicznych i nie powoduje odrodzenia w samsarze. Po osiągnięciu nirwany
buddysta ma spontanicznie kierować się w swoim postępowaniu etyką,
oddającą najgłębsze zrozumienie natury rzeczywistości i każdej
pojedynczej sytuacji.
Uwolnienie się od cierpienia jest możliwe poprzez usunięcie jego
przyczyn. Mówi o tym Trzecia Szlachetna Prawda:
Oto, o mnisi, szlachetna prawda o usuwaniu cierpienia: usuwanie tego
pragnienia przez całkowite zniszczenie pragnienia, porzucenie go,
wyzbycie się go, uwolnienie się od niego, niedawanie mu przystępu do
siebie.
Usunięcie cierpienia i wykorzenienie jego przyczyn oznacza przejście w stan nirwany: ostatecznego wygaszenia pragnień, całkowitego spokoju i najwyższego szczęścia. Nie jest to stan jednoznaczny z zakończeniem
doczesnej egzystencji, lecz z położeniem kresu podleganiu prawom
samsary.
Czwarta Szlachetna Prawda mówi o drodze prowadzącej do ustania
cierpienia. Tą drogą jest Ośmioraka Szlachetna Ścieżka:
Oto, o mnisi, szlachetna prawda o drodze do usunięcia cierpienia: to ta
szlachetna ścieżka ośmioraka, jaką jest właściwa wiara, właściwe
postanowienie, właściwe słowo, właściwy czyn, właściwe życie, właściwe
dążenie, właściwe pamiętanie, właściwe zagłębianie się.
Ośmioraka Szlachetna Ścieżka składa się z trzech części. Pierwszą
stanowi moralna dyscyplina: właściwe słowo (mowa), właściwy czyn
(przestrzeganie zasad etycznych) i właściwe życie (zarobkowanie na
życie). Drugą - medytacyjne zrównoważenie: właściwe postanowienie,
właściwe dążenie (do oświecenia) i właściwe pamiętanie (oczyszczanie
umysłu i uważność). Trzecią i najwyższą - doskonała mądrość, pradżnia
(p?li pa???; sanskr. praj??): właściwa wiara (właściwy pogląd) i właściwe zagłębianie się (medytacja). Jak widać, osiem elementów ścieżki
wyznacza kolejne etapy rozwoju. Punktem wyjścia jest właściwy pogląd
(zrozumienie cierpienia i ścieżki prowadzącej do uwolnienia się od
niego), postanowienie podążania ścieżką do oświecenia oraz stosowanie
się do zasad moralnych. Celem - osiągnięcie najwyższej mądrości, która
przejawia się także w nieskazitelnej etyce.
Podstawowe normy moralne obejmują trzy punkty z Ośmiorakiej Szlachetnej
Ścieżki: właściwe słowo, właściwy czyn i właściwe życie. Właściwe słowo
to wystrzeganie się kłamstwa, obmowy i plotek. Właściwy czyn oznacza
postępowanie w sposób pożyteczny i nieprzynoszący krzywdy. Właściwe
życie to utrzymywanie się przez wykonywanie zawodu, który nie wiąże się
z zabijaniem lub krzywdzeniem czujących istot.
Etyczne przesłanie Czterech Szlachetnych Prawd można właściwie zawrzeć w stwierdzeniu, że celem jest wykorzenienie istniejącego w świecie
cierpienia. A jedynym sposobem ostatecznego i nieodwracalnego uwolnienia
się od cierpienia jest przerwanie koła wcieleń i wyzwolenie się z samsary. Ze światem samsary wiąże ludzi - i wszystkie czujące istoty -
przede wszystkim pragnienie, które można jednak opanować i przezwyciężyć, oraz niewiedza, którą można zastąpić mądrością
(pradżnią).
Uświadomienie sobie, że celem wszelkich zaleceń i praktyk jest przede
wszystkim osiągnięcie wyzwolenia z koła wcieleń, do czego prowadzi nie
moralność, lecz mądrość, ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia etyki
buddyjskiej. Jednak trzeba też pamiętać, że na każdym etapie ścieżki
buddyjskiej moralność stanowi niezbędne wsparcie i dopełnienie mądrości,
tworząc z nią harmonijną całość. Uważa się, że niewłaściwa moralność
prowadzi do splamień i zaciemnień umysłu, stanowiących poważną
przeszkodę w rozwoju duchowym, a przestrzeganie norm moralnych - do
uspokojenia i oczyszczenia umysłu, dzięki czemu możliwe jest rozwijanie
wiedzy o istocie rzeczywistości, a w konsekwencji - poprzez kolejne
wglądy - zmierzanie do nirwany. Zarazem za najważniejsze źródło
niewłaściwego postępowania uznaje się niewiedzę, a jej wykorzenienie ma
zaowocować najwyższą etyką.
Znaczenie ścisłego powiązania moralności i mądrości w praktyce
buddyjskiej podkreślano od początku naukowych badań nad buddyzmem.
Hermann Oldenberg (1854-1920) w swoim kanonicznym opracowaniu Życie,
nauczanie i wspólnota Buddy pisał: "Fundamentem jest przede wszystkim
zacne, obyczajne życie, ale i na odwrót - zewnętrzna zacność staje się
pełna i doskonała dopiero dzięki nabożnej mądrości". Najważniejszym
celem jest rozwijanie mądrości, dlatego też "wedle poglądu buddyjskiego
punkt ciężkości działań moralnych leży nie w obowiązkach zewnętrznych,
jakie ma świadczyć jeden człowiek drugiemu człowiekowi, [...] lecz w sferze życia wewnętrznego, w nieprzerwanej samodyscyplinie". Zarazem
niemiecki indolog akcentował, że "wartość moralności płynie jedynie
stąd, że jest ona środkiem do celu: w małej skali środkiem do celu
skromnego, jakim jest szczęśliwe życie tu, na ziemi, bądź w przyszłych
egzystencjach, w skali wielkiej zaś - przygotowaniem do osiągnięcia celu
ostatecznego, absolutnego - Wyzwolenia"30.
Na drodze do oświecenia należy zatem zarówno pracować nad udoskonalaniem
swojego charakteru, jak i rozwijać poznanie, eliminując tym samym
negatywne emocje i niewiedzę. Wykorzenianie złych intencji stwarza
warunki do rozproszenia niewiedzy i zyskania mądrości, a pogłębienie
mądrości prowadzi do rozwijania buddyjskich cnót na głębszym poziomie.
Trucizny umysłu
Dharmę najprościej można streścić: "Unikaj zła, podtrzymuj dobro,
oczyszczaj swój umysł - oto nauka Buddów31". Konieczność łączenia
moralności z mądrością, podtrzymywania dobra z oczyszczaniem umysłu,
wynika z tego, że zgodnie z nauczaniem buddyjskim nie wystarczy
gromadzenie moralnych zasług; ostatecznym celem jest oświecenie,
wyzwolenie siebie i - zwłaszcza w ujęciu mahajany - wszystkich czujących
istot od cierpienia i jego przyczyn. Z tego względu o określeniu czynu
jako kuśala lub akuśala (właściwego lub niewłaściwego) decyduje jego
ostateczny skutek - to, czy zbliża do wyzwolenia się z samsary, czy od
tego oddala. Złe postępowanie prowadzi do odrodzenia w niekorzystnych
warunkach, przez co oddala od możliwości uzyskania oświecenia.
Nagromadzenie przyczyn przynoszących pozytywne skutki nie prowadzi
bezpośrednio do wyzwolenia się z samsary, lecz sprzyja poznaniu i zgłębianiu Dharmy, a w konsekwencji uzyskaniu wglądu w naturę umysłu i ostatecznemu przekroczeniu prawa karmy. Z takiego rozumienia dobra i zła
wynika, że na jednym poziomie znajdują się na przykład właściwe moralnie
uczynki i medytacja czy też przestępstwa i brak zrozumienia nietrwałości
"ja".
Ogromne znaczenie przy tym przywiązuje się nie tylko do czynu, lecz
także do intencji i nastawienia umysłu, z jakim jest dokonywany.
Dhammapada rozpoczyna się od słów:
Umysł poprzedza wszelkie myśli. Umysł jest ich zwierzchnikiem; umysł je
kształtuje. Gdy ktoś mówi lub działa z nieczystym umysłem, cierpienie
podąża w ślad za taką osobą niczym koła wozu za kopytami wołu.
Umysł poprzedza wszelkie myśli. Umysł jest ich zwierzchnikiem; umysł je
kształtuje. Gdy ktoś mówi lub działa z czystym umysłem, szczęście podąża
za taką osobą niczym nie opuszczający jej własny cień32.
Zły skutek karmiczny mają przynosić działania podejmowane w wyniku
kierowania się jedną z trzech niewłaściwych motywacji, określanych też
jako trucizny umysłu. Są to:
głupota, odurzenie, ułuda, ignorancja;
pragnienie, chciwość, pożądanie, lgnięcie;
nienawiść, gniew, obejmujące spektrum od irytacji po wściekłość.
Jeśli więc dane działanie wynika z pragnienia, nienawiści lub ułudy,
jest ono złe, jeśli zaś u jego podstaw leży tolerancja, współczucie i mądrość - jest dobre. Trucizny umysłu prowadzą do wyrządzania krzywdy
sobie i innym, a tym samym łamania jednej z podstawowych zasad buddyzmu,
przejętej z dżinizmu zasady niekrzywdzenia, ahimsa (p?li avihi?s?;
sanskr. ahi?s?). W wyniku nienawiści powstają mordercze myśli i złe
zamiary, wypowiada się oszczerstwa lub używa ostrych słów, a w skrajnych
przypadkach dopuszcza przemocy i morderstwa. Pragnienie, pożądanie i chciwość mogą wywołać impuls, by posiąść coś nawet wbrew obowiązującym
zasadom, a w konsekwencji sprzyjają oszustwom, kradzieży i nawiązywaniu
niewłaściwych relacji seksualnych. Ignorancja i odurzenie powodują, że
żywimy i głosimy niewłaściwe poglądy, dogmatycznie lgniemy do koncepcji
oraz nie jesteśmy świadomi negatywnych skutków podejmowanych działań.
Intencje i nastawienie umysłu mają znaczenie także przy ocenie zachowań
przynajmniej z pozoru moralnie poprawnych, a które w istocie mogą okazać
się źródłem złej karmy. Na przykład gdy ktoś ofiaruje pieniądze osobie
potrzebującej, to ten gest sam w sobie nie musi być jeszcze dobry. Ważne
jest, czy wynika ze szczodrości, czy też z chęci popisania się; czy
towarzyszy mu współczucie, czy pogarda; czy przejawia się w nim
zrozumienie sytuacji drugiego człowieka: rozpoznanie głodu lub nałogu,
czy jest to jedynie skupienie na sobie i swoich potrzebach.
O kwalifikacji czynu decyduje także sposób jego dokonania, bezpośredni
jego skutek (cierpienie czy szczęście własne i innych) oraz skutek z punktu widzenia ostatecznego celu - osiągnięcia wyzwolenia. Waga danego
czynu zależy ponadto od jego obiektu: na przykład większym obciążeniem
karmicznym jest zabicie człowieka o wysokim stopniu rozwoju duchowego
lub takiego, któremu wiele się zawdzięcza; dlatego też czynem
szczególnie nagannym jest zabicie osoby oświeconej lub własnego ojca czy
matki.
Jako konsekwencja karmiczna czynów wynikających z działania
poszczególnych trucizn umysłu wskazywane jest prawdopodobne miejsce
odrodzenia w kolejnym wcieleniu. I tak głupota i ignorancja ma prowadzić
do odrodzenia w świecie zwierząt, pragnienie i chciwość - w świecie
głodnych duchów, a nienawiść - w piekle. Jednak często zwraca się uwagę,
że gdy nasz umysł jest zatruty którąś z tych szkodliwych emocji, to już
teraz - pomimo ludzkiej formy - tak naprawdę mentalnie znajdujemy się w jednej z tych sfer egzystencji.
Znaczenie przywiązywane do czystości umysłu i właściwej motywacji
działań przesądza o uznaniu niewiedzy za najważniejszy czynnik uwikłania
w samsarę, determinujący ludzką kondycję. Ostateczne uwolnienie się od
cierpienia jest możliwe poprzez uświadomienie sobie i wyeliminowanie
iluzji stwarzanych przez nasze własne umysły. Człowiek nie potrafi
zmienić natury ciała, które nieuchronnie skazuje każdego z nas na ból i cierpienie, lecz może zmienić sposób myślenia, a tym samym wykorzenić
złudzenia i błędne poglądy. Budda tłumaczył, że życie, starość, choroba
i śmierć tak naprawdę nie istnieją, lecz są złudzeniem. Nasza prawdziwa
natura nigdy nie rodzi się ani nie umiera.
Podstawowa iluzja to przekonanie o istnieniu odrębnego i niezależnego
"ja". Nasze postrzeganie siebie wypływa z wyobrażeń o tym, kim jesteśmy:
kobietą lub mężczyzną, człowiekiem młodym lub starym, rzemieślnikiem
bądź profesorem, biedakiem albo bogaczem. Pojawia się różnicowanie na
"lepszych" i "gorszych", a w konsekwencji niezadowolenie z własnego
"ja", zazdrość i rywalizacja:
wszyscy bezlitośnie między sobą współzawodniczymy w codziennym życiu,
tylko po to, aby wywyższyć nad innych nasze "ja jestem". Kłamiemy i oszukujemy. Kłócimy się i obgadujemy innych nie tylko po to, aby stać
się sławnym, ale również żeby pokazać, że to moje "ja jestem" jest w jakiś sposób lepsze od twojego i jej. I całe to cierpienie i ból
pochodzą tylko od tej jednej iluzorycznej myśli, do której każdy jest
przywiązany: ja jestem33.
Tymczasem jaźń, jak wszystko w uwarunkowanym świecie, jest nietrwała i zmienna, a to, co nazywamy indywidualnym "ja", w swej istocie stanowi
amalgamat czynników psychicznych i fizycznych, ulegających nieustannej
zmianie. Dopiero zrozumienie koncepcji bezjaźniowości (p?li anatt?;
sanskr. an?tman), braku "ja", umożliwia wyzwolenie się z postawy
egoistycznej i wykształcenie w sobie miłującej dobroci i współczucia,
gdyż pozwala zobaczyć, że w gruncie rzeczy "ja" i "inni" niczym się nie
różnimy i "nie jesteśmy od siebie oddzieleni. Ich cierpienie jest moim
cierpieniem: to ta sama substancja. Ich szczęście jest moim szczęściem,
dlatego działanie tylko dla innych istot jest możliwe"34.
Dopiero gdy porzuci się własne "ja", możliwe staje się wtopienie w Dharmę, a zarazem autentyczne zaangażowanie w Dharmę pozwala na odcięcie
"ja". Trzeci Patriarcha Seng Tsan (Jianzhi Sengcan; ok. 529-613) wyraził
to wierszem:
Gdy umysł w pełni jednoczy się z Drogą,
egocentryczne dążenia znikają.
Kiedy odchodzą zwątpienia i zamęt,
Prawdziwa wiara płonie w naszym życiu35.
Wtedy wszystkie działania mogą być wykonywane ze skromnością i czystością intencji, bez szukania własnej korzyści czy ludzkiego
uznania. Takie czyny, które są "czyste, niezbrukane ja", prowadzą do
pełnego wyzwolenia. Budda wzywał: "Zrzeknijcie się owoców czynu dla
siebie, czyńcie dobrze, aby dobrze czynić, a wtedy wyzbędziecie się
przywiązania do czynów, do świata. Taka, bracia moi, jest tajemnica
czynu i taka jest droga do nirwany"36.
I nie chodzi tu tylko o własne wyzwolenie się od cierpienia. Zgodnie z nauką Buddy głupota i niewiedza są źródłem nieszczęść i cierpień nie
tylko pojedynczego człowieka czy całych społeczeństw - ich konsekwencje
dotykają całości życia na Ziemi, przyjmując rozmiary wręcz kosmiczne.
Jak dowodził Philip Kapleau:
Świadomość naszej prawdziwej istoty, która jest zarazem istotą
wszechrzeczy, przesłonięta jest przeświadczeniem, że istniejemy jako
odrębne, różne od wszystkiego, co je otacza, jednostki. Ten
egocentryczny punkt widzenia stwarza w nas poczucie osamotnienia i zagrożenia, powoduje nieustanne wewnętrzne konflikty, a także konflikty
z innymi ludźmi, konflikty społeczne i narodowe oraz konflikt człowieka
z jego naturalnym środowiskiem. Konflikty te owocują cierpieniem w postaci chorób, nerwic, antagonizmów oraz wojen i katastrof
ekologicznych37.
Przekroczenie egocentrycznego doświadczenia siebie i otaczającego świata
ma zatem prowadzić nie tylko do osiągnięcia jedynego możliwego
szczęścia, jakim jest nirwana, lecz także do zaprowadzenia harmonii w całym świecie.
Buddyjskie cnoty
Antidotum na negatywne motywacje są ich pozytywne odpowiedniki - źródła
pozytywnych działań. Antidotum na głupotę to unikanie odurzania się,
ćwiczenie jasności umysłu i uzyskanie wglądu w naturę rzeczywistości;
antidotum na pragnienie to powstrzymywanie się przed oszukiwaniem i kradzieżą, szczodrość, dzielenie się z innymi, wreszcie porzucenie
świeckich przyjemności; antidotum na nienawiść to niekrzywdzenie,
cierpliwość, miłująca dobroć i współczucie. Rozwijanie pozytywnych cech
ma prowadzić do lepszego odrodzenia - lepszego i w znaczeniu osobistego
dobrostanu (jako człowiek zdrowy, piękny i bogaty), i warunków do
ostatecznego wyzwolenia (jako człowiek mądry, który napotka na swej
drodze nauczanie buddyjskie i będzie umiał je zastosować). Uwolnienie
umysłu od negatywnych emocji i zastąpienie ich pozytywnym nastawieniem
jednak już w tym życiu ma mentalnie przenosić praktykujących do innej,
lepszej rzeczywistości.
Zasadniczymi buddyjskimi cnotami, dzięki którym "podtrzymuje się dobro",
są miłująca dobroć, współczucie, współradość oraz bezstronność (są to
tak zwane cztery niezmierzoności). Dzięki nim moralne postępowanie staje
się naturalną manifestacją zinternalizowanych poglądów i wartości, a nie
wynikiem restrykcyjnego przestrzegania norm. Kluczowe znaczenie mają
przy tym miłująca dobroć i współczucie, które stanowią dopełnienie
zasady niekrzywdzenia.
Podstawą jest współczucie (p?li karun?; sanskr. karu??), ściśle
związane z mądrością. Nie oznacza ono litowania się nad kimś ani nawet
empatii, lecz zrozumienie uniwersalności doświadczenia wszystkich
czujących istot - tego, że wszystkie są dotknięte jakąś formą
cierpienia, a zarazem wszystkie pragną być szczęśliwe i uniknąć
cierpienia. Z czasem współczucie staje się "bezwarunkowe, bezstronne i powszechne. Towarzyszy mu uczucie bliskości wobec wszystkich żywych
istot, również tych, które nas krzywdzą"38. Gdy uświadomimy
sobie, że wszyscy mamy tę samą naturę i istniejemy współzależnie,
połączeni gęstą siecią przyczyn i skutków, pojawia się prawdziwe
współczucie: pełne wczucie się w sytuację drugiego człowieka, odczuwanie
jego szczęścia i cierpienia jako własnego. Troska o innych, która rodzi
się wtedy w naturalny sposób, przyczynia się do gotowości, by podejmować
działania - o różnym charakterze i skali - zmniejszające cierpienie
własne i innych, a w końcu całkowicie je eliminujące. Stanowi tym samym
podstawę dyscypliny duchowej i jest oznaką głębokiej mądrości. Wtedy
Wszechświat, w którym żyjemy, jawi się nam jako żywy organizm. Wszystkie
komórki harmonijnie współdziałają, aby wspomóc całość. Jeśli coś stanie
się jednej (na przykład zachoruje), znika równowaga, co stanowi
zagrożenie dla całego organizmu. Z tego zaś wynika, że nasze szczęście
jest ściśle związane ze szczęściem innych i ze środowiskiem, w którym
żyjemy. Nie ulega też wątpliwości, że nasze działania - czyny, słowa i myśli - nawet te pozornie błahe i nic nie znaczące - mają konsekwencje
nie tylko dla nas, ale i dla innych39.
Tak rozumiane współczucie stanowi nierozerwalną parę z miłującą
dobrocią. Termin ten - w języku palijskim mett?, a w sanskrycie
maitr? - pochodzi od słowa mitra, czyli "przyjaciel". Oznacza miłość
wobec wszystkich czujących istot. Pod względem intensywności często bywa
ona porównywana do uczucia, jakim matka darzy swoje dziecko, jest to
jednak zarazem doświadczenie wszechobejmujące i pozbawione przywiązania.
Jego czynny aspekt stanowi czynienie dobra względem każdej czującej
istoty, którą spotykamy w swej ziemskiej wędrówce.
Pielęgnowanie miłującej dobroci (mett? bh?van?) jest popularną
praktyką medytacyjną w buddyzmie, stosowaną w wielu szkołach i szczególnie polecaną dla początkujących. Jej źródłem jest Mowa o miłującej dobroci, która głosi:
Niech szczęście i łagodność trwają,
niechaj wszystkie istoty osiągną pomyślność.
Niechaj wszystkie istoty które żyją;
poruszające się, nieruchome czy jakiekolwiek inne,
długie i duże,
średnie, małe, subtelne czy odrażające,
widzialne i niewidzialne,
żyjące daleko i tuż obok,
narodzone czy mające przyjść na świat -
niechaj wszystkie istoty będą szczęśliwe i mają się dobrze.
Niech się nie umniejsza niczyjej wartości
czy bez powodu uważa kogoś za gorszego.
Niech się nie sprawia przykrości innym
będąc prowokowanym przez gniewne i awersyjne usposobienie.
Niczym matka troszcząca się o życie swojego jedynego syna,
takie samo nastawienie należy rozwijać wobec wszystkich istot, bez
rozróżniania.
Rozwijaj pełną miłości dobroć względem wszystkich istot,
ogarniając cały świat,
czy to w górze, czy u dołu, czy w środku.
Bez przeszkód, nienawiści, czy wrogości.
Czy to stojąc, idąc czy siedząc,
a nawet leżąc, lecz nie śpiąc.
Wzbudzaj w sobie tę wolę i nastawienie,
to jest nazywane domeną najwyższych bogów40.
Zazwyczaj praktykę tę rozpoczyna się od kultywowania miłującej dobroci w stosunku do siebie samego, następnie obejmujemy nią najbliższych,
przyjaciół, nauczycieli, znajomych i obcych ludzi, a w końcu wrogów i nieprzyjaciół. Obejmować miłującą dobrocią można i należy także osoby
nielubiane. W ten sposób rozwija się troskę i bezwarunkową miłość oraz
pragnienie, by wszystkie czujące istoty, bez żadnego wyjątku, były
szczęśliwe.
Koncepcję wszechogarniającej miłującej dobroci i współczucia do
najwyższego stopnia rozwinął buddyzm mahajany, tworząc ideał bodhisattwy
(p?li bodhisatta; sanskr. bodhisattva), istoty, która pomaga innym,
by uwolnili się od cierpienia nierozerwalnie związanego z samsarą.
Termin "bodhisattwa" ma przy tym trzy znaczenia:
ten, kto obdarza wszystkie istoty miłującą dobrocią i współczuciem;
ten, który przyjął ślubowania bodhisattwy;
ten, kto stał się bodhisattwą, jak np. Mandźiuśri czy
Awalokiteśwara.
Ideał ten najpełniejszą realizację znajduje w postaci bodhisattwy
współczucia, Awalokiteśwary czy też którejś z jego form: tybetańskiej
Tary, chińskiej Guan Yin, koreańskiej Kwan Um czy japońskiej Kannon.
Kieruje się on lub ona - w zależności od formy, w której się przejawia -
bodhiczittą (p?li, sanskr. bodhicitta), chęcią osiągnięcia poziomu
buddy dla dobra innych, czemu służy rozwinięcie współodczuwania ze
wszystkimi czującymi istotami oraz osiągnięcie wglądu w pustą naturę
zjawisk. Bodhiczitta wiąże się z postawą "wielkiego współczucia" -
objęcia współczuciem zarówno każdej indywidualnej istoty, jak i całości
istnienia, a w efekcie rozwinięcia altruizmu wyrażającego się w całkowitym poświęceniu się na rzecz niesienia pomocy innym, by uwolnić
ich od cierpienia i jego przyczyn, a ostatecznie wyzwolić wszystkie
czujące istoty.
Wyrazem "wielkiego współczucia" jest ślubowanie bodhisattwy, które
dotyczy trzech głównych aspektów: dążenia, by uwolnić czujące istoty od
cierpienia, wykorzenić złudzenia i postępować zgodnie z naukami Buddy.
Przyjmuje ono różne formy, na przykład w Szkole Zen Kwan Um brzmi ono:
Czujące istoty są niezliczone, ślubujemy je wszystkie wyzwolić.
Iluzje są nieprzebrane, ślubujemy je wszystkie wykorzenić.
Nauki są niewyczerpane, ślubujemy je wszystkie zgłębić.
Droga Buddy jest doskonała, ślubujemy ją osiągnąć.
Działania podejmowane z taką motywacją nabierają wymiaru religijnego,
nie odnoszą się bowiem tylko do sytuacji jednostki, lecz wpływają na
cały wszechświat.
Ślubowania bodhisattwy to deklaracja gotowości do pełnego wdrażania nauk
Buddy. Założyciel szkoły Kwan Um mistrz s?n (koreańskiego zen) Seung
Sahn (1927-2004) podkreślał: "Karma bodhisattwy oznacza życie tylko dla
wszystkich istot. Moje życie i moje działanie nie jest dla mnie. [...]
Te ślubowania mówią o naszym głównym zadaniu tu na tej ziemi: w jaki
sposób mogę pomóc innym istotom?"41. Punktem wyjścia jest
właściwe rozumienie idei wyzwolenia wszystkich czujących istot - w tym
celu niezbędne jest pełne urzeczywistnienie nauk Buddy, doprowadzenie do
zmiany sposobu myślenia oraz postrzegania świata i innych czujących
istot. W ostatecznym rozrachunku dążenie do wyzwolenia wszystkich istot
powinno być spontaniczne, wypływając z pełnego doświadczenia jedności, a nie z pragnienia dobra. Wtedy w każdej sytuacji można podejmować
właściwe działania bez zastanawiania się, kierując się najwyższą
mądrością i wglądem. Jak ujął to Seung Sahn: "Osiągnięcie mojej
prawdziwej jaźni oznacza po prostu, że z chwili na chwilę utrzymuję
właściwą sytuację, właściwą relację oraz właściwą funkcję na tym
świecie. W jasny sposób funkcjonuję w tym wszechświecie, aby wyzwolić
wszystkie istoty"42. Jest to ideał, w którym nie tyle dąży się do
dobra, ile w naturalny sposób wyraża najgłębszą istotę człowieczeństwa i całego świata.
Bodhisattwa, kierując się nieskończoną miłującą dobrocią i współczuciem,
nieustannie pracuje dla dobra innych, rozwijając doskonałości, zwane
paramitami (p?li, sanskr. p?ramit?; to, co przenosi na drugi brzeg):
szczodrość (dotyczy dóbr materialnych i duchowych, w tym nauk
buddyjskich), etykę, cierpliwość, wytrwałość, medytację, mądrość.
Najwyższa z nich to paramita mądrości (pradżnia paramita). Jednak trzeba
pamiętać, że nie mają one charakteru hierarchicznego: wszystkie paramity
dopełniają się i wzmacniają nawzajem.
Wykorzenianie trucizn umysłu i rozwijanie cnót, poprzez kształtowanie
właściwego nastawienia umysłu, prowadzi do wyzwolenia. Do tego celu
można dążyć zarówno rezygnując ze światowego życia i dołączając do
wspólnoty mnisiej, jak i funkcjonując w społeczeństwie i prowadząc życie
rodzinne.
Etyka mnichów i świeckich
Buddyjskie zasady moralne nie są jednakowe dla wszystkich, gdyż zostały
dostosowane do poziomu rozwoju praktykujących. W szczególności odmienne
oczekiwania odnoszą się do świeckich i do mnichów. Świeccy są
zobowiązani do przestrzegania kilku podstawowych postulatów etycznych,
które w swej istocie wskazują drogę postępowania. Mnisi i zaawansowani
praktykujący są związani regułami bardziej rygorystycznymi i szczegółowymi. Jednak cel pozostaje ten sam, a o stopniu zaawansowania
na ścieżce decyduje nie status mnicha, lecz poziom moralny. Dhammapada
głosi:
Kto będąc zdeprawowany, pozbawiony samoopanowania i prawdomówności,
przywdziewa żółtą mnisią szatę, z pewnością nie jest jej wart.
Lecz kto oczyścił się z nieprawości, ma ugruntowane cnoty i jest pełen
samoopanowania i prawdomówności, jest prawdziwie godny mnisiej
szaty43.
Nakazy moralne odnoszące się do osób świeckich tworzą niejako pierwszy
stopień całego systemu etycznego doktryny buddyjskiej. Podlegają one
logice nagród i kar, określonej przez prawo karmy: motywacją do pracy
nad charakterem i dokonywaniem dobrych uczynków ma być zgromadzenie jak
największej zasługi, by uzyskać nagrodę - pomyślne odrodzenie w przyszłości, związane z bogactwem, zdrowiem, urodą, pozycją społeczną.
Na ostatecznym etapie pomyślne odrodzenie oznacza możliwość poznania i praktykowania Dharmy, a dzięki temu doprowadzenie wędrówki przez kolejne
wcielenia do końca, do nirwany. Jest to model stopniowy, a związane z nim nieuchronnie pozostawanie w kole samsary nadaje mu odcień negatywny
- wydłużanie łańcucha istnienia, który jest źródłem cierpienia.
Mnisi i mniszki są postrzegani jako ucieleśnienie ideału duchowego,
ponieważ porzucili przywiązanie do świata i całkowicie poświęcili swoje
życie dążeniu do rozwoju duchowego, którego częścią jest uwalnianie się
od pragnienia, nienawiści i złudzeń. Ostateczny cel to osiągnięcie
nirwany, stanu, w którym zasługi ani przewiny karmiczne nie odgrywają
już żadnej roli. Jest to model, który daje nadzieję na szybsze uzyskanie
najdoskonalszego ludzkiego stanu - nirwany, w tym wcieleniu bądź też w perspektywie kilku kolejnych wcieleń.
Można zatem wyróżnić dwa podstawowe modele etyczne: doczesny i ostateczny, adresowane odpowiednio do świeckich wyznawców i mnichów. Nie
są one jednak całkowicie rozłączne. Wielu młodych ludzi, zwłaszcza w Azji Południowo-Wschodniej, wstępuje do klasztorów przed rozpoczęciem
dorosłego życia na określony - przeważnie niezbyt długi - czas. Co
więcej, reguły klasztorne w większości przypadków - choć występują tu
istotne różnice w zależności od kraju i tradycji - dopuszczają ponowne
wyświęcenie mnicha, który opuścił zakon i powrócił do świeckiego życia.
Laicy z kolei mogą podejmować bardziej zaawansowaną praktykę buddyjską,
okresowo lub na stałe, przeważnie pod kierunkiem mnicha lub innego
przewodnika duchowego. Zgodnie z nauczaniem Buddy wyzwolenie jest
dostępne dla wszystkich - praktyka mnisia może stwarzać lepsze warunki,
jednak sama w sobie nie gwarantuje dostąpienia nirwany. Liczy się
osobisty wysiłek i osobista doskonałość. Z tego powodu podkreśla się, że
na każdym etapie ścieżki praktyka powinna być prowadzona z największym
możliwym zaangażowaniem:
Cokolwiek człowiek robi, czy pozostaje w życiu świeckim jako
rzemieślnik, kupiec, czy żołnierz w służbie króla, czy też odchodzi od
świata, aby prowadzić życie religijnej medytacji, niech całym sercem
oddaje się swojemu zadaniu, niech będzie staranny, energiczny,
roztropny. Niechaj będzie jako lotos, który choć z mulistych wód
wyrasta, pozostaje czysty44.
Ostateczne wyzwolenie jest jedno - nie ma znaczenia, czy osiąga je
świecki praktykujący, czy mnich. "Czy to będzie pan domu, czy też
asceta, słusznie postępując, z powodu dobrego postępowania odnosi
zupełny sukces względem metody, prawa i zasługi"45.
Wspólne dla laików i mnichów są też fundamenty etyczne. Podstawowy
zestaw zaleceń, uznawany we wszystkich tradycjach i szkołach, to tak
zwane cztery rdzenne ślubowania, związane z zakazem odbierania życia,
kradzieży, niewłaściwych zachowań seksualnych oraz kłamstwa. W pierwotnej formie brzmiały one:
Wyrzeka się zabijania i powstrzymuje się od zabijania, pozostaje bez
kija i noża, skromny, współczujący, zatroskany o dobro wszelkich żywych
istot. To należy do jego moralności.
Wyrzeka się kradzieży i powstrzymuje się od kradzieży, pozostaje z czystym sercem i nie ma złodziejskich zamiarów, przyjmując i pragnąc
tylko to, co ofiarowane. To należy do jego moralności.
Wyrzeka się nieczystości i prowadzi czysty i wstrzemięźliwy tryb życia,
powstrzymuje się od obcowania płciowego, któremu oddaje się pospólstwo.
To należy do jego moralności.
Wyrzeka się kłamstwa i powstrzymuje się od kłamstwa, mówi prawdę i jest
wierny, niezawodny, godny zaufania i nie zawodzi świata. To należy do
jego moralności46.
Z czasem powszechnie przyjętą formą stało się pięć wskazań (p?li
pa?cas?la; sanskr. pa?caś?la) lub pięć zasad treningu,
obowiązujących zarówno mnichów, jak i osoby świeckie. Obok wymienionych
powyżej czterech obejmują one także zakaz odurzania się. W tej wersji
pojawiają się już w Dhammapadzie:
Kto niszczy życie, kłamie, bierze, co nie jest mu dane, odwiedza żony
innych mężczyzn i używa oszałamiających trunków - taki ktoś podkopuje
swe korzenie już na tym świecie47.
Są one uznawane przez niemal wszystkie tradycje i szkoły, choć występują
pewne różnice - a nawet spore rozbieżności - w ich dokładnym
formułowaniu i rozumieniu.
Pierwszy zakaz - niezabijania, niekrzywdzenia czujących istot - wynika z zasady ahimsy. Zabijanie może być podyktowane nienawiścią, pożądaniem,
pragnieniem (chęć zdobycia mięsa, skór, wzbogacenia się), ale też
głupotą i niewiedzą, jak w przypadku składania bogom krwawych ofiar.
Zasada niekrzywdzenia w wersji buddyjskiej obejmuje nie tylko inne
istoty, lecz także samego czyniącego - jej złamaniem jest samobójstwo
czy wyniszczająca asceza, zalecana na przykład przez dżinizm. Za
szczególnie naganne uznaje się zabicie własnego ojca, który jest
jednocześnie osobą zaawansowaną na ścieżce duchowej. Drugi zakaz
obejmuje branie - siłą, po kryjomu czy w wyniku oszustwa - tego, co nie
zostało komuś dane. Kwalifikowaną postacią naruszenia tego zakazu jest
kradzież dóbr należących do duchowego mistrza lub sangi. Trzeci,
niewłaściwa aktywność płciowa, to w wypadku mnichów wszelkie akty
seksualne, a w wypadku świeckich wyznawców - złamanie norm społecznych i krzywdzenie48. Czwarty zakaz, obejmujący kłamstwo, należy
rozumieć nie tylko jako oszukiwanie innych (np. w celu przyniesienia
sobie pożytku lub zaszkodzenia komuś), lecz również odrzucenie lub
kwestionowanie prawidłowych poglądów, a także przypisywanie sobie roli
przewodnika duchowego i prowadzenie innych ludzi mimo braku odpowiedniej
wiedzy i kwalifikacji. Na szczególne potępienie zasługuje rzucanie
oszczerstw pod adresem przebudzonych oraz okłamywanie swojego duchowego
nauczyciela. Piąty zakaz wynika z tego, że picie alkoholu i odurzanie
się narkotykami przyćmiewa jasność umysłu, a tym samym uniemożliwia
percepcję prawdy, ponadto może prowadzić do łamania pozostałych
wskazań49.
Podstawowe pięć wskazań zostało sformułowanych w formie negatywnej
(zakazów). Ich zasadniczy sens sprowadza się do tego, by nie krzywdzić
siebie i innych, nie zwiększać cierpienia. Podkreślane jest w tym
kontekście także dostosowywanie się do reguł współżycia społecznego i norm obowiązujących w danym kraju czy środowisku. Zakazom towarzyszą
wskazówki dotyczące prawego życia, które składają się na etykę
pozytywną. Są to: ochranianie życia czujących istot, praktykowanie
szczodrości (również poprzez krzewienie Dharmy), czyste postępowanie
seksualne, używanie mowy w sposób przynoszący dobro (np. mówienie
prawdy, przynoszenie pociechy lub jednanie tych, którzy nie są ze sobą w harmonii) oraz utrzymywanie jasności umysłu. W ten sposób można pomagać
sobie i innym.
Tradycyjnie przyjmuje się, że przestrzeganie tych pięciu wskazań stanowi
podstawę etyki dla świeckich praktykujących - mężczyzny (up?saka) i kobiety (up?sik?). Zalecano przy tym (np. w Mowie do
Si?g?li50), by dążyć do harmonii w relacjach rodzinnych i społecznych, stosując się do obowiązujących zasad. Laik - zwłaszcza pan
domu - miał zatem czcić bogów zgodnie z obyczajem swego środowiska,
odnosić się z szacunkiem do mistrzów religijnych, a także szanować
przodków, rodziców, żonę i dzieci, przyjaciół i towarzyszy,
rzemieślników i służbę. Jego rolą było podtrzymywanie spokoju i harmonii
w swoim otoczeniu: obejmowało to zarówno dbanie o dobrobyt rodziny i dobrostan jej członków (w tym troskę o żonę i dzieci), jak i utrzymywanie właściwych relacji w środowisku społecznym, co wiązało się
z kultywowaniem tradycji. Natomiast żona winna okazywać mężowi szacunek,
godnie przyjmować jego przyjaciół i krewnych, dobrze się prowadzić, a także utrzymywać dom w odpowiednim porządku, oszczędnie przy tym
gospodarząc. Dzieci z kolei, gdy dorosną, powinny wypełniać wszelkie
obowiązki rodzinne, w szczególności podtrzymywać ród, utrzymywać
rodziców i czcić ich pamięć. Do służby należy się odnosić po ludzku,
przydzielając pracę na miarę sił, odpowiednio za nią wynagradzając i zapewniając opiekę w chorobie.
Przestrzeganie norm społecznych zostało wyraźnie powiązane z podstawową
buddyjską cnotą miłującej dobroci, która miała pomagać pozostającym w świecie w oczyszczaniu i uspokajaniu umysłu oraz rozwijaniu mądrości w jej wymiarze doczesnym. Jak głosi Mowa o miłującej dobroci:
Oto te dobre czyny
pozwalają osiągnąć stan spokoju:
bycie dostępnym, uczciwym, prostolinijnym,
uprzejmym, delikatnym i niezarozumiałym.
Łatwym do zadowolenia, skromnym w utrzymaniu,
mającym niewiele obowiązków do spełnienia, oraz oszczędnym.
Dzięki uspokojeniu umysłu - przenikliwym.
Ani zbyt śmiałym, ani desperacko przywiązanym do rodziny.
Nie popełniając nawet najdrobniejszych niewłaściwych uczynków,
za które później mędrcy mogliby upominać"51.
Etykę miała dopełniać i podtrzymywać wiara, wyrażająca się w przyjęciu
schronienia w Trzech Klejnotach: Buddzie (jako nauczycielu), Dharmie
(jego nauce) i Sandze (jako wspólnocie buddyjskiej). Trzecią - obok
etyki i wiary - cnotą, przewyższającą nawet pozostałe dwie, jest
szczodrość, szczególnie wobec społeczności mnichów, wyrażająca się w darach (p?li, sanskr. dana). W tekstach można znaleźć szczegółowe
listy odpowiednich darów dla mnichów: zostały w nich wymienione między
innymi szaty, miska na jałmużnę, miejsce schronienia, leki, jedzenie i picie, środki lokomocji, kwiaty, pachnidła, łoże czy lampy. W jednej z mów Budda zaleca praktykowanie siedmiu "chwalebnych czynów materialnych,
przynoszących wielką zasługę":
Tu, na tym świecie, Czundo, wierny syn lub córka rodu nadaje
czterorakiemu zgromadzeniu mnichów (l) park (ogród) - oto jest pierwszy
przedmiot chwalebnego czynu materialnego, przynoszący wielką zasługę,
dzięki któremu zdobywa się wielką zasługę [...]; (2) w tym parku
zbudowanie klasztoru [...]; (3) umeblowanie klasztoru [...]; (4)
przyznanie odpowiedniego stałego dochodu [...]; (5) wspieranie gości i podróżnych [...]; (6) opieka nad chorymi [...]; (7) podczas słoty i deszczów, wiatru i chłodu rozdawanie zgromadzeniu papki ryżowej i suchej
odzieży52.
W zamian za szczodrość mnisi z kolei powinni odwdzięczać się laikom
dobrą myślą i wyjaśnianiem ścieżki prowadzącej do duchowego szczęścia.
Ufano, że życie wedle tych wskazówek w połączeniu z błogosławieństwem
Buddy sprawi, iż w przyszłym wcieleniu świeccy wyznawcy będą kontynuować
swój rozwój i osiągną przebudzenie.
Alternatywą dla życia rodzinnego było odejście do zakonu. Termin "sanga"
(p?li sa?gha; sanskr. sa?gha) w podstawowym znaczeniu odnosi się do
wspólnoty zakonnej, do której wstępują adepci w celu urzeczywistnienia
najwyższego celu religijnego - osiągnięcia oświecenia. Przyjmowani byli
niemal wszyscy, niezależnie od wcześniejszego wyznania, kasty, majątku
czy wykształcenia. Jedynym warunkiem była możliwość swobodnego
dysponowania sobą: słudzy i niewolnicy potrzebowali zgody swoich panów,
a dzieci - rodziców. Do zakonu mogły wstępować także kobiety, choć
przysługiwał im niższy status53. Jako podstawowe cechy mnicha i mniszki wymienia się: czystość seksualną, dobrowolne ubóstwo, pokorę,
prostotę, bezinteresowną służbę, samokontrolę, cierpliwość i współczucie.
Zasady regulujące życie mnichów i mniszek, zwane pratimoksza (p?li
pattimokha, sanskr. pr?timok?a), są niezwykle rozbudowane i rygorystyczne. Ich źródłem jest Winaja Pitaka (p?li i sanskr.
vinayapi?aka) - zbiór tekstów, stanowiących jeden z trzech "koszy",
które składają się na najstarszy kanon pism buddyjskich. Podczas
ceremonii wyświęcenia na mnicha lub mniszkę otrzymuje się odpowiednie
wskazania, w zależności od tradycji i stopnia wyświęcenia. Podstawowe
zasady etyki mnicha buddyjskiego są sformułowane w ślubowaniu:
Ślubuję nie niszczyć żadnego życia. Ślubuję nie kraść. Ślubuję
powstrzymać się od nieczystości. Ślubuję nie kłamać. Ślubuję powstrzymać
się od gorących napojów, które tamują postęp, rozwój i cnotę. Ślubuję
nie przyjmować pożywienia w zakazanym czasie. Ślubuję powstrzymywać się
od tańca, śpiewu, muzyki i przedstawień. Ślubuję nie używać wieńców,
pachnideł, maści i klejnotów. Ślubuję nie używać wysokiego lub
szerokiego łoża. Ślubuję nie przyjmować srebra ani złota54.
Pierwsze pięć nakazów pokrywa się ze wskazaniami dla osób świeckich,
jednak dodano kolejne pięć, które miały na celu ograniczenie dostępu do
przyjemności zmysłowych, ale także i prestiżu (jak np. wysokie łoża).
Ostatecznym celem składanych ślubów miało być poskromienie ludzkich
namiętności, które uniemożliwiały poznanie i praktykowanie Dharmy.
Najważniejsze są przy tym pierwsze cztery wskazania, traktowane jako
cztery rdzenne ślubowania, których złamanie pociąga za sobą bezwzględne
i dożywotnie wykluczenie z zakonu. Owe paradżika (p?r?jika, "upadek")
to: stosunki płciowe, kradzież, zabicie człowieka i kłamstwo, rozumiane
jako zafałszowanie osiągnięć duchowych. Od samych początków buddyzmu
zobowiązanie to przyjmowali mnisi składający śluby nowicjatu; zasady te
nadal funkcjonują w niemal wszystkich tradycjach i szkołach.
W regule zakonnej zalecenia etyczne mają zapewnić harmonijne współżycie
mnichów i nieskazitelność wspólnoty, a zarazem służą jako ćwiczenie
przygotowujące mnicha do stawienia czoła trudniejszym i bardziej
złożonym wymaganiom. Obok fundamentalnych zaleceń o charakterze moralnym
funkcjonowało wiele zasad, które wynikały z uwzględnienia istniejących
ograniczeń kulturowych i społecznych. Winaja - w różnych wersjach -
określała nierzadko niezwykle drobiazgowe zakazy. Listy kolejnych
wykroczeń obejmowały na przykład spanie na lewym boku, łapczywe jedzenie
palcami, rozmawianie z pełnymi ustami czy spoglądanie na miskę sąsiada.
Inne tradycje kładły nacisk raczej na niewłaściwą mowę: oczernianie,
grubiańskie słowa, niepotrzebną gadaninę czy złośliwość.
Różnice w dokładnym brzmieniu i liczbie wskazań mnisich wynikają przede
wszystkim z różnic doktrynalnych między tradycjami i szkołami. O wadze
przywiązywanej do reguł dyscypliny zakonnej świadczy fakt, że
rozbieżności dotyczące kanonicznego zbioru reguł stały się przyczyną
rozłamu w sandze, który dokonał się podczas drugiego soboru buddyjskiego
w miejscowości Waisiali55. Powstał wtedy podział na "starszych"
(p?li thera; sanskr. sthavira), uważających się za strażników
oryginalnego nauczania Buddy, i "wielką wspólnotę" (sanskr.
mahasanghika), której zwolennicy większy nacisk kładli na uchwycenie
intencji Buddy niż na dosłowne znaczenie jego zaleceń. Z czasem na
fundamencie tych grup wykształciły się dwie główne tradycje istniejące
do dzisiaj: therawada i mahajana56.
W tradycji therawady szczególne znaczenie ma Suttavibhanga (opis
reguł), pierwsza księga Winai. Stanowi ona komentarz do reguł
pratimoksza mnisiej społeczności; każda zasada jest poprzedzona historią
opowiadającą, w jaki sposób ustanowił ją Budda. Natomiast w kręgu
mahajany szczególne znaczenie zyskała Sutra Sieci Brahmy (sanskr.
Brahm?j?la; chiń. Fanwangjing), zachowana tylko w języku chińskim. Z Chin przeniknęła ona następnie do Korei, Japonii i innych krajów Azji
Południowo-Wschodniej. Niektóre szkoły zen dowodzą, że ze względu na
swoje bardziej uniwersalne źródło pochodzenia sutra ta jest ważniejsza
od Winai, która powstała w konkretnych warunkach kulturowych i historycznych.
Sam przekaz Brahmadżali pochodzi od Siakiamuniego Buddhy, ale jego
źródłem jest Wairoczana Buddha, który wypromieniował dziesięć bilionów
ciał Nirmanakaji, wszystkie w postaci Siakiamunich, którzy mieli
przekazać w niezliczonej ilości światów nauki dotyczące Wskazań Umysłu,
jako jedynych przekazywanych od Buddhy do Buddhy, co nie należy mylić ze
zwyczajną Winają opartą i powstałą na błędach i wykroczeniach uczniów za
czasów życia Buddhy57.
Podstawowa różnica między tradycjami therawady a mahajany to ideał, do
którego realizacji należy zmierzać. Według nauk therawady ostatecznym
celem praktyki jest osiągnięcie poziomu arhata58 (p?li arhant,
sanskr. arahat, arhat), czyli uwolnienie się od cyklu narodzin i śmierci na wzór historycznego Buddy Siakjamuniego dzięki wejrzeniu w prawdziwą naturę istnienia, wyzwoleniu się z więzów pragnienia i osiągnięciu nirwany. Natomiast bodhisattwa - ideał mahajany - dąży do
oświecenia, by móc pełniej pomagać w uwolnieniu się od cierpienia każdej
czującej istocie. Różnica w intencji przyjmowania i dotrzymywania
wskazań jest mocno podkreślana także podczas ceremonii ślubowań:
Zwykłe ślubowania [...] przyjmuje się z intencją oczyszczenia własnych
negatywności i w celu osiągnięcia własnego wyzwolenia. Kiedy jednak
przyjmujemy te ślubowania etyczne w intencji przyniesienia pożytku
wszystkim istotom, wówczas - ze względu na niezwykle wielką moc
motywacji - skutki utrzymywania takiej samodyscypliny będą niepomiernie
większe59.
Stan arhata najłatwiej osiągnąć poprzez praktykę w zakonie lub w samotności. Natomiast ścieżka bodhisattwy wyrasta z ideału jedności i solidarności moralnej wszystkich istot, a nakaz służenia wszystkim
czującym istotom wiąże się z aktywnością w świecie społecznym. Cnoty
bodhisattwy (paramity) mogą i powinny być realizowane w społeczeństwie;
co więcej, wszyscy buddyści powinni praktykować je w swoim życiu
codziennym.
Realizacja ideału bodhisattwy możliwa jest - jak widać - bez porzucania
doczesnego świata i obierania stanu mnisiego, choć w opisach życia
mistrzów i w poezji zen zachowało się wiele przekazów, że najlepszą
formą praktyki jest samotne życie w otoczeniu natury. Jednak w większości przypadków po kilku miesiącach czy latach takiego
rygorystycznego odosobnienia powracano do świata, by nauczać i prowadzić
innych. Buddyści dążący do realizacji tego wzorca lokują się zatem
niejako pomiędzy światem świeckich a życiem zakonnym: mnisi są związani
ze społecznością nie tylko w aspekcie zabezpieczania ich podstawowych
potrzeb, a laicy mają dostęp do nauk i praktyk wcześniej dostępnych
jedynie dla mnichów. Wspomniane powyżej ślubowania bodhisattwy od wieków
przyjmują zarówno mnisi, jak i świeccy praktykujący. W wielu szkołach
wiąże się z nimi przyjmowanie nie tylko pięciu podstawowych wskazań,
lecz także pięciu dodatkowych, bliskich tradycyjnym ślubowaniom mnisim.
Dokładne ich sformułowanie różni się między poszczególnymi tradycjami;
na przykład w szkole Bukkoin brzmią one następująco:
Nie krytykuj innych.
Nie wywyższaj siebie i nie umniejszaj innych.
Nie skąp nauk ani materialnego wsparcia.
Nie dawaj upustu nienawiści i gniewowi.
Nie oczerniaj Trzech Klejnotów60.
Ślubowania te - podobnie jak pięć podstawowych wskazań - mają silny
wydźwięk prospołeczny. Dotyczą przede wszystkim czynów związanych z mową: z krytyką, oczernianiem, dawaniem upustu nienawiści i poczuciu
wyższości, skąpieniem nauk, a ich podstawowym celem jest ochrona
wspólnoty, pierwotnie mnisiej, a następnie wszystkich buddystów
angażujących się w poważniejszą praktykę mahajany. Ceremonia
przyjmowania dziesięciu wskazań w tradycji japońskiej nosi nazwę
jukai. Jak wyjaśniał opat Misji Buddyjskiej "Trzy Schronienia" w Polsce, Czcigodny Daiko Kanzen Osho (Jeremi Szczęsny Maślankowski),
pierwotnie jukai udzielano tylko w pełni wyświęconym mnichom, co
wynikało z faktu, że "otrzymanie Jukai, to nie jest wyłącznie kwestia
samych wskazań, dotyczy dogłębnego zrozumienia ostatecznych nauk o Naturze Buddhy i pojmowania wskazań Buddhy właśnie z tego
poziomu"61. Później ślubowania zaczęły przyjmować także osoby
świeckie.
Odmienne ideały oraz zróżnicowany stopień zaangażowania w praktykę
buddyjską rzutują na sposób rozumienia wskazań i zakres ich
przestrzegania. Suthammo Bhikkhu (Dawid Konrad Schwalkowski), polski
mnich z tradycji therawady, podkreśla, że intensywność praktyki i stopień rygoryzmu pozostają w gestii samego praktykującego, gdyż zależą
od jego sytuacji oraz zaawansowania na ścieżce. Najwyższy poziom mają
osiągać mnisi. Za przykład mogą posłużyć rozważania na temat pierwszego
wskazania, nakazującego powstrzymywanie się od odbierania życia:
Dla walczącego na froncie żołnierza powstrzymywanie się od zabicia
człowieka będzie olbrzymim wyzwaniem, gdy tymczasem siedzącego w tajskiej dżungli mnicha mogą bezkarnie kąsać komary. Ba! Intensywność
wskazań dla mnichów jest tak wielka, że intencjonalnie nie uszkodzą
nawet najmniejszej rośliny. [...] Praktyka pierwszego wskazania jest
więc płynna. Pierwszym etapem jest powstrzymywanie się od odbierania
życia innym ludziom, drugim etapem jest włączenie do puli istot
chronionych także zwierząt, trzecim owadów, czwartym roślin62.
W kręgu tradycji mahajany podkreśla się raczej rodzaj i głębokość
motywacji. Jak tłumaczył Hae Mahn Sunim (Henryk Kulik), polski mnich z koreańskiej tradycji Taego, pierwszy poziom - łączony z therawadą - to
przestrzeganie wskazań w codziennym życiu dla siebie, dla własnego dobra
i spokoju, a także dla osiągnięcia nirwany. Drugi - typowy dla mahajany
- to stosowanie ich z nastawieniem wynikającym z postawy miłującej
dobroci i współczucia wobec innych ludzi.
Zaczynamy rozumieć, że w tym świecie wszystko jest połączone, że to jest
jedna wielka sieć. I w tym momencie zaczyna się w nas pojawiać coś
więcej niż chęć utrzymywania tych wskazań tylko po to, by nasze życie
było ciekawsze; chcemy pomóc innym, bo widzimy, że inni nie rozumieją
pustki "ja", ciągle są przywiązani, ciągle za czymś biegną, za czymś
gonią, nie mogą tego osiągnąć albo - jeżeli już to osiągnęli - to boją
się, że to stracą.
Na tym poziomie zakazy zostają rozszerzone o wskazówki odnoszące się do
skutecznego pomagania innym: na przykład wskazówka "nie zabijać"
uzyskuje dopełnienie: "ochraniać życie". Trzeci poziom - stanowiący
pełną realizację ideału bodhisattwy - osiąga się, kiedy podejmowane
działania wynikają z pradżni, uświadomienia sobie, że "my" i wszechświat
to jedno.
Wtedy nie ma, że "ja" coś zrobię dla siebie, nie ma, że "ja" coś zrobię
dla innych, po prostu nie ma tego "ja", a każde działanie staje się
przepełnione Wielką Miłością i Wielkim Współczuciem. Każde działanie
takiej istoty pomaga temu światu i wszystkim innym czującym
istotom63.
Kiedy zostanie osiągnięty ten najwyższy poziom, dążenie do wyzwolenia
wszystkich istot nabiera spontaniczności, ponieważ wynika z pełnego
doświadczenia jedności, a nie z kierowania się zasadami czy nawet
pragnieniem czynienia dobra.
Zagadnienie poziomów praktyki ze wskazaniami etycznymi prowadzi nas do
kolejnej kwestii: na ile wskazania są wiążące i od czego to zależy?
Moc wiążąca wskazań i konsekwencje ich nieprzestrzegania
Wskazania nie są rygorystycznymi nakazami, narzuconymi mocą autorytetu
siły wyższej, a jedynie zbiorem zaleceń, stanowiących drogowskazy dla
tych, którzy nie dostąpili jeszcze oświecenia. Zostały sformułowane
przez Buddę i jego uczniów, czyli osoby o najwyższym stopniu rozwoju
duchowego, na podstawie ich własnych doświadczeń. Ukierunkowują na
ścieżce prowadzącej do wyzwolenia, ale samo ich przestrzeganie nie
gwarantuje osiągnięcia celu. Nierzadko podkreśla się przy tym
rozróżnienie na etykę naturalną, płynącą ze zrozumienia i urzeczywistnienia nauk, oraz etykę konwencjonalną, która wynika z dostosowania się do norm obowiązujących w danym społeczeństwie, przez co
bliższa jest etykiecie. Przykładem mogą być zasady związane z kultem
religijnym, na przykład wymóg okazywania czci poprzez nakrycie głowy czy
zakrycie ramion w świątyni. Przestrzeganie tego typu zaleceń,
dostosowanie się do przyjętej konwencji w zakresie miejsca praktyk oraz
stroju, gestów lub sposobu mówienia, może wynikać z własnej wiary lub z szacunku wobec wiary innych ludzi. Jednak zdarzają się sytuacje, gdy
głęboką cześć można okazać w odmienny sposób, stanowiący naturalny wyraz
odczuć danej osoby. Na przykład Jongmae Kenneth Park64 w swoich
wspomnieniach przywołuje koreańską mniszkę Yi Jung, która, kiedy
znalazła się na plaży Venice Beach w Los Angeles, zaczęła głośno śpiewać
ku zaskoczeniu zarówno samego Parka, jak i przebywających tam ludzi.
"Kiedy odchodziliśmy, powiedziała mi, że pobłogosławiła właśnie
wszystkich turystów w Venice Beach"65. Wynikało to z jej potrzeby
dzielenia się bezgranicznym współczuciem i najwyższą miłością, nawet
jeśli formy ekspresji mogły nieco zdumiewać.
Poszczególne tradycje i szkoły różnią się przy tym nie tylko
sformułowaniem podstawowych zasad etycznych, lecz także podejściem do
ich stosowania: w tradycji therawady zasadniczym i rygorystycznym, w tradycji mahajany, wadżrajany i zen - o wiele swobodniejszym,
akcentującym raczej ducha prawa, a nie jego literę. Od początku
wskazywano, że są sytuacje, w których dopuszczalne jest odstąpienie od
wskazań. Zgodnie z Sutrą Mahaparinirwany Budda głosił, że "Jeśli tego
zapragną [...] Sangha może porzucić mniejsze i pośrednie
reguły"66. Nie wyjaśnił jednak, które z reguł są "mniejsze", a które "większe". W praktyce przy wartościowaniu uwzględniane są zmiany
spowodowane czasem i środowiskiem, a także konieczność dokonywania
samodzielnych ocen w każdej sytuacji. Pewne inspiracje można odnaleźć w historii samego Buddy, który na przykład, odwiedzając w jej celi swoją
umierającą przybraną matkę, Pradżapati Gautami, złamał ustanowioną przez
siebie regułę - zakaz odwiedzania mniszki przez mnicha.
Kwestia oceny, które ze wskazań odzwierciedlają istotę nauczania, a które są jedynie efektem dostosowania się pierwotnej sangi do
konkretnego kontekstu historycznego i kulturowego Indii V wieku p.n.e.,
pozostaje przedmiotem nieustannych dyskusji i sporów między różnymi
tradycjami i szkołami buddyjskimi.
Jak podkreśla Suthammo Bhikkhu, mnisi therawady ściśle przestrzegają
Winai pomimo zmieniających się okoliczności i środowiska, nie
dopuszczając możliwości wprowadzania zmian nawet w nadzwyczajnych
sytuacjach. Na przykład wciąż ściśle stosują się do zasady
nieprzyjmowania pożywienia w określonej porze dnia oraz noszą szaty
szyte wedle zaleceń z czasów Buddy, choć obecnie żyją w różnych
warunkach społecznych i klimatycznych. Niewielkie odstępstwa od
dosłownie rozumianych zasad są możliwe jedynie z uwagi na powagę zakonu.
Polski bhikkhu argumentuje:
coraz więcej mnichów buddyjskich jest zapraszanych do krajów zachodnich,
gdzie kultura i warunki klimatyczne bardzo różnią się od tych w Azji.
Gdyby mnisi upierali się przy wiernym dochowaniu rytuałów, jak to ma
miejsce w ich ojczyźnie, ich zachowanie wydawałoby się dziwaczne i śmieszne. Zamiast zdobywać szacunek, byliby narażeni na kpinę. Także
tutaj mnich musi kierować się zdrowym rozsądkiem i starać się nie robić
z siebie pośmiewiska w oczach ludzi, którzy należą do innego kręgu
kulturowego niż jego własny67.
Odmienne stanowisko prezentuje buddyzm tybetański, w którym - ze względu
choćby na bardziej surowe warunki klimatyczne - niektóre mnisie
wskazania dawno temu zostały zakwestionowane i zarzucone. Dzongsar
Dziamjang Khjentse (ur. 1961) podkreślał, że zawsze należy brać pod
uwagę okoliczność miejsca, czasu i osoby, której dotyczyć ma dana
reguła. Z tego powodu poddał krytyce rygorystyczne podejście, zwracając
uwagę:
Jedna z reguł wprawdzie mówi, że mnisi nie powinni jeść od południa, cóż
jednak począć w sytuacji, kiedy mnich jest chory i potrzeba mu
pożywienia? I co z regułą mówiącą, że szata mnicha kryje go od pasa w dół, jeśli wziąć pod uwagę tych, którzy żyją w Himalajach? Członkowie
sanghi z rejonów Magadhy68 nie potrzebowali kamizelek ani
swetrów z wełny, gdyby jednak mnisi mieszkający w górach odczytali te
słowa jako ścisłą regułę postępowania, zamarzliby na śmierć69.
Uważa się, że o znaczeniu czynu przesądzają przede wszystkim jego
pobudki: na przykład zgodnie z regulacjami przyjętymi w therawadzie (na
mocy Suttavibhanga) nie popełniali kradzieży mnisi, którzy powodowani
współczuciem uwalniali zwierzęta z pułapek zakładanych przez myśliwych.
Mahajana dodatkowo uelastyczniła zasady etyczne, uznając je za relatywne
i podporządkowując je ślubowaniom bodhisattwy oraz tak zwanym zręcznym
środkom (p?li up?ya kusala; sanskr. up?yakauśalya). Ażeby komuś
pomóc, bodhisattwa może się dopuścić złamania wskazań, świadomie
akceptując negatywne konsekwencje karmiczne swego czynu. Powoływano się
przy tym na przykład samego Buddy, jak choćby na przypowieść z dżatak o jednym z wcześniejszych wcieleń Buddy, w którym był kapitanem okrętu
wiozącego pięciuset kupców. Gdy dowiedział się, że jeden z pasażerów
planuje wymordować pozostałych i przywłaszczyć sobie ich towar, zabił
go; podstawową intencją miało być przy tym pragnienie uchronienia
złodzieja przed odrodzeniem się w piekle. Nie wyjawił też jego zamiarów
innym marynarzom, bo gdyby zabili złoczyńcę, kierując się jedynie chęcią
ochronienia swojego majątku i życia, sami zgromadziliby złą karmę. Budda
wziął konsekwencje tego czynu na siebie. Ponieważ jednak motywacja tego
czynu była w pełni altruistyczna, jego skutkiem karmicznym okazał się
jedynie kolec wbity w stopę w kolejnym wcieleniu, a nie złe odrodzenie.
Spory margines dowolności wprowadza także buddyzm zen, który kładzie
nacisk na ideał bodhisattwy i umiejętność spontanicznego reagowania na
to, co wydarza się "tu i teraz". Jak podkreślał Seung Sahn, ponieważ
celem przestrzegania wskazań nie jest własne wyzwolenie, lecz dobro
wszystkich czujących istot, "czasami, w niektórych sytuacjach, złamanie
wskazań może pomóc innym dużo skuteczniej niż utrzymywanie ich. Jeśli
twój umysł jest jasny, wtedy utrzymywanie wskazań jest właściwą
praktyką, i łamanie wskazań jest właściwą praktyką"70.
Klasycznym przykładem jest wielokrotnie przytaczana w różnych wariantach
przypowieść o mnichach i kobiecie. Dawno temu mieli wędrować po ziemi
dwaj chińscy mnisi, Li i Wu, którzy złożyli śluby niedotykania kobiet.
Pewnego dnia droga prowadziła ich do rzeki: stała tam piękna kobieta,
która chciała przedostać się na drugi brzeg, lecz nie była w stanie
zrobić tego o własnych siłach. Pierwszy mnich odwrócił od niej wzrok i wierny złożonym ślubowaniom minął kobietę, całkowicie ją ignorując, i samodzielnie przebrnął przez rzekę. Natomiast drugi bez dłuższego
namysłu posadził sobie kobietę na ramionach i przeniósł ją na drugi
brzeg. Kobieta podziękowała i poszła w swoją stronę, a dwaj mnisi w swoją. Po jakimś czasie Li zapytał swojego towarzysza, jak mógł wziąć na
ramiona kobietę, do tego tak piękną. Wtedy padła słynna odpowiedź:
"Bracie, ja pozostawiłem tę kobietę na brzegu rzeki. Czyżbyś ty ją nadal
dźwigał?". Wzorem miało być niekoncentrowanie się na tym, że zostało
złamane dosłownie rozumiane wskazanie, lecz kierowanie się miłującą
dobrocią i współczuciem.
Dotrzymywanie wskazań zawsze i wszędzie, a zwłaszcza podejmowanie
trafnych wyborów w sytuacjach, gdy dochodzi do konfliktu między nimi
(np. między zakazem dotknięcia kobiety a wynikającą ze współczucia i miłującej dobroci chęcią udzielenia pomocy czującej istocie), wymaga nie
tylko dyscypliny, lecz także mądrości i umiejętności wyważenia racji.
Dalajlama podkreślał, że
w przypadku etyki i moralności trudno o sensowne uogólnienia i absolutną
precyzję. Rzadko, jeśli w ogóle, mamy do czynienia z sytuacjami
czarno-białymi. Ten sam czyn będzie miał inny odcień, inną wartość
moralną w różnych okolicznościach. Jednocześnie jednak musimy dojść do
zgody w kwestii tego, co jest postępowaniem pozytywnym, a co negatywnym,
co jest dobre, a co złe, co stosowne, a co niestosowne71.
I nie chodzi tu tylko o to, że złe czyny długofalowo mogą prowadzić do
pozytywnych skutków czy też że dobre czyny mogą być działaniem na pokaz
lub sposobem na dopieszczanie swojego "ja" (jako dobrego i miłosiernego). Najważniejsze jest to, że jeśli nie łączy się dobra i mądrości, niemożliwa jest właściwa ocena sytuacji i trafny wybór
środków, by komuś faktycznie pomóc. Wtedy nawet czyny, które w zamierzeniu są wyrazem postawy współczucia i miłującej dobroci, mogą
przynieść negatywne skutki. Jak mówił o tym rosi Yasutani: "Kto jest
opętany ideą pomagania innym, ten czuje się zmuszony do pomagania nawet
tym, którym być może byłoby lepiej bez tej pomocy. [...] Budda jest
współczujący, lecz nie jest opętany pragnieniem zbawiania
innych"72.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki