Amanda
Amanda Żukowska, dwudziestoletnia, piękna dziewczyna, miała pecha, jeśli chodziło o sąsiadów. Gdy Kaśka zadzwoniła do niej z pytaniem, czy może wpaść, Amanda słuchała akurat awantury pary zza ściany, która kłóciła się ostatnio niemal codziennie, i błagała w myślach, żeby skończyli. Ta dwójka działała jej już na nerwy. Nie dało się ich nie słyszeć. Amanda nie chciała podsłuchiwać, czasami nawet zagłuszała te krzyki muzyką, bo miała swoje zasady, ale sąsiedzi wymieniali uwagi tak głośno, że niemożliwością było ich nie słyszeć.
Moglibyście się już rozstać - pomyślała teraz, próbując ignorować awanturę. Tak byłoby chyba lepiej dla wszystkich. A już dla niej na pewno, bo czasami poważnie zastanawiała się nad zmianą mieszkania.
Odkąd rok temu, w Boże Narodzenie, rozstała się z narzeczonym, prowadziła dość samotne i monotonne życie. Rano jeździła na uczelnię, potem robiła zakupy albo odwiedzała rodziców i resztę czasu spędzała sama w mieszkaniu. Wynajmowanym, choć w tamtym roku na Gwiazdkę rodzice podarowali jej własne lokum. Amanda jednak nie potrafiła się przemóc i w nim zamieszkać. To był prezent ślubny dla niej i Tomka. Czuła, że jeśli zdecydowałaby się tam osiąść, to często myślałaby o byłym narzeczonym.
O jego zdradzie na szczęście dowiedziała się przed ślubem, a nie po złożeniu przysięgi. Rozstali się, a osiemdziesięciometrowe mieszkanie na nowoczesnym osiedlu stało odłogiem, czekając, aż Amanda upora się z duchami przeszłości. Na szczęście rodzice wynajęli dla niej urokliwe, dwupokojowe mieszkanie w kamienicy w sercu miasta.
- Żebyś miała blisko na uczelnię i do galerii handlowych, córeczko - powiedział do niej ojciec, wręczając jej klucze.
Amanda była wdzięczna rodzicom, którzy po tym, gdy rozstała się z Tomkiem, okazali jej ogromne wsparcie. Wiedziała, że oni również bardzo przeżyli jej zawód miłosny, traktowali Tomka trochę jak syna. Powoli jednak wszyscy stawali na nogi. Amanda nie płakała już co wieczór z tęsknoty za narzeczonym, nie nękały jej koszmary, w których Tomek całował się ze swoją drugą dziewczyną. Nadal nie była gotowa na nowy związek, o co wierciła jej często dziurę w brzuchu Kasia, ale całą sobą czuła, że niedługo na dobre wróci do równowagi. I że rozpocznie nowy rozdział w życiu, może nawet piękniejszy od tego, który zakończył się w zeszłe święta. Na razie nie cieszyła się na kolejne Boże Narodzenie. Czasem, patrząc na listopadową chlapę za oknem, była nawet zadowolona, że nie spadł jeszcze śnieg, bo jej serce i bez niego pozostawało zimne jak lód. Jeszcze niższych temperatur by na ten moment raczej nie zniosła.
Amanda przed przyjazdem przyjaciółki zajęła się sprzątnięciem mieszkania. Nie było duże, ale dziewczyna uważała, że na razie w zupełności jej wystarcza. Po rozstaniu z Tomkiem rodzice zaproponowali jej, żeby nadal mieszkała u nich, lecz ona chciała wyprowadzić się wreszcie z dziecięcego pokoju w ich domu. I choć czasem było jej smutno, kiedy samotnie spędzała wieczory i widziała na Instagramie, jak jej przyjaciele dobrze bawią się w parach albo w większych grupach, uważała decyzję o wyprowadzeniu się z domu za jedną z najlepszych w swoim życiu. Pragnęła samodzielności. Przez większość czasu cieszyła się z tego, że zdecydowała się na ten krok. A gdy popadała w nostalgię, odwiedzała rodziców albo umawiała się z Kaśką i to poprawiało jej humor.
No właśnie, Kaśka - pomyślała, zamykając szafę po włożeniu do niej swoich rzeczy. Ciekawe, co też mogła chcieć od niej przyjaciółka.
Wpuściła ją, gdy zadzwonił domofon, a potem wstawiła wodę na kawę i poszła otworzyć drzwi.
Kaśka szła po schodach, ubrana w szary płaszcz, jej rozpuszczone włosy podskakiwały lekko, kiedy wchodziła na kolejne stopnie.
- Cześć! - zawołała do niej radośnie Amanda.
Kaśka uniosła wzrok i Amanda w mig się zorientowała, że przyjaciółka nie jest w najlepszym humorze.
- Coś się stało? - zapytała przejęta.
Kaśka podeszła do niej bez słowa. Amanda przytuliła ją, jeszcze zanim przeszły przez próg, ponieważ czuła, że przyjaciółka tego potrzebuje. Gdy odsunęły się od siebie, weszły do mieszkania. Amanda zamknęła drzwi, a Kaśka pozbyła się płaszcza i butów. Miała zapuchnięte powieki, co sugerowało, że niedawno płakała, i była przygarbiona.
- Pokłóciłaś się z Mikołajem? - zapytała Amanda.
Kaśka objęła się dłońmi.
- Gorzej.
- Weź mnie nie strasz - zatrwożyła się Amanda. - Nie lubię złych wieści.
- A ktoś lubi?
Amanda pomyślała, że masochiści na pewno, ale zostawiła tę refleksję dla siebie. Zaprosiła Kaśkę do strefy kuchennej.
- Napijesz się kawy?
- Nie, dziękuję.
- Chora jesteś? Przecież ty kochasz kawę.
- Niby mówią, że to, co mi dolega, to nie jest choroba.
Amanda nic z tego nie rozumiała.
- Jestem w ciąży - westchnęła Kaśka.
Żukowska zaniemówiła.
- Oj, nie patrz tak na mnie - poprosiła ją Kaśka. - Już i tak źle się czuję.
Amanda potrząsnęła głową. Nie chciała jej zranić.
- Ale... Ale jak to? - spytała zaskoczona.
Kaśka położyła swoją torebkę na blacie i usiadła na stojącej pod ścianą kanapie.
- Mam ci teraz wytłumaczyć, skąd się biorą dzieci?
- Nie to miałam na myśli.
- Wpadliśmy z Mikołajem - obwieściła, ponownie ciężko wypuszczając powietrze. - Zrobiłam wczoraj test, wyszły dwie kreski. Przeczytałam w internecie, że bardziej wiarygodny jest z krwi, dlatego pojechałam rano do laboratorium, ale wynik był taki sam. W moim brzuchu rozwija się dziecko.
- Wow! To cudowna wiadomość!
Kaśka popatrzyła na nią wymownie.
- Cudowna? Mówisz teraz tak, jakbyśmy nie znały się od dawna.
- Nie cieszysz się?
- Jak na razie to nadal jestem w szoku. Właściwie to jeszcze nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.
- Będziecie mieli dziecko - powtórzyła Amanda, która w przeciwieństwie do Kaśki była rodzinną osobą.
Kasia opadła na kanapę i nakryła twarz dłonią.
- Niedobrze mi - wyznała. - Masz może miętę?
- A od kiedy mięta pomaga na mdłości?
- Jak mnie w dzieciństwie bolał żołądek, to mama zawsze parzyła mi miętę.
- Zaparzę ci herbatę z imbirem - zaproponowała Amanda. - Powinna sprawić, że poczujesz się lepiej.
- Dzięki. Wiedziałam, że coś wymyślisz.
- Moja kuzynka niedawno była w ciąży. Milena. Chyba mówiłam ci o niej.
- Może rzeczywiście coś wspominałaś.
- Wiem, że jak źle się czuła, to kupowała sobie w aptece gumy do żucia z wyciągiem z imbiru. Pomagały jej. Może też powinnaś spróbować?
- Tak zrobię. Pamiętasz może ich nazwę?
- Tak dobrej pamięci to nie mam. Ale jak wytłumaczysz w aptece, o co ci chodzi, to na pewno farmaceuta będzie wiedzieć.
Kasia obróciła się do niej i popatrzyła jej w oczy.
- Widzisz? Ja się nie nadaję na matkę.
Amanda podeszła do niej i usiadła na podłokietniku kanapy. Kaśka przysunęła się i położyła głowę na jej kolanie.
- Ja się nie znam na tych wszystkich ciążowych dolegliwościach, gumach z imbirem, wózkach czy śliniaczkach. Ja nawet nie wiem, czy w ciąży można pić kawę!
Amanda zaczęła ją głaskać po głowie.
- To, że nie znasz się na tematach ciążowych, nie sprawia, że będziesz złą matką.
Kaśka jęknęła.
- Nie wiem, co robić. Wizja posiadania dziecka jest dla mnie przerażająca.
- Myślisz o... - zaczęła Amanda.
W przeciwieństwie do Kaśki ona była w tej sprawie konserwatywna. Nigdy by tego nie zrobiła.
- Myślałam - oznajmiła jej przyjaciółka.
- Czas przeszły - zauważyła Amanda. - Czy to znaczy, że po namyśle postanowiłaś urodzić?
- Mikołaj się cieszy z tej ciąży. Nie mogłabym mu tego zrobić.
- A ty?
- Mówiłam ci już, na razie jestem przerażona.
- A w głębi serca?
- Mam mnóstwo obaw.
Amanda uśmiechnęła się lekko i odgarnęła przyjaciółce włosy za ucho.
- Będziesz świetną mamą. Ja nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że poradzisz sobie z opieką nad dzieckiem.
- Ty zawsze jesteś optymistką. Nie wiem, czy powinnam ci wierzyć.
Amanda zaparzyła herbatę z imbirem. Podała Kaśce kubek i z takim samym w ręce usiadła obok niej na kanapie. Przyjaciółka zaczęła jej opowiadać o tym, jak się stresowała, kiedy robiła wczoraj test ciążowy, i jakie podejrzenia ją do tego skłoniły. Amanda naprawdę cieszyła się z jej ciąży, ale w pewnej chwili poczuła ukłucie zazdrości. Gdyby Tomek jej nie zdradził i wzięliby ślub, być może ona też byłaby teraz w ciąży albo nawet tuliła już dziecko.
Upiła łyk herbaty, walcząc z tym paskudnym uczuciem. Jeszcze kiedyś będę miała rodzinę - pomyślała. W dodatku założę ją z kimś o wiele wartościowszym niż Tomek i godnym zaufania.