ROZDZIAŁ 1
Milek i ja jechaliśmy na rowerach po Mikołaja. Mieliśmy zagrać czwarty mecz w sezonie na naszym boisku. Gramy przeciwko Holmsg?rd. Nadal jeżdżę na treningi specjalistyczne do Farum, ale tylko jeden raz w tygodniu, żebym miał dość czasu na trenowanie i grę w FC Mezzi. Do szkoły też trzeba coś przygotować. Nie miałem czasu w nadmiarze, a są przecież jeszcze koledzy i Ula.
- Słyszałeś, że Mads i Magnus nie mogą dzisiaj grać? - zapytał Milek i ominął dużą kałużę.
- Tak, słyszałem. Mają w rodzinie jakieś urodziny, okrągły jubileusz - odpowiedziałem. - Ostatnio, kiedy graliśmy przeciwko Holmsg?rd, też nie grali, a wtedy wygraliśmy.
- Tak, to było wtedy gdy graliśmy w składzie 8 na 8. Tata Zlatana był trenerem i został wykluczony, a ty strzeliłeś zwycięską bramkę - powiedział Emil.
- Strzał ze szpica - dodałem. - Będzie nas dzisiaj 14?
- Tylko, jeżeli Mikołajowi udało się przekonać Wiolkę, żeby z nami zagrała.
- Jak się czuje Miko? - zapytał Milek.
- Nie było cię wczoraj u niego?
- No, tak. Byłem, ale odnoszę wrażenie, że nie czuje się dobrze - powiedział Emil. - Jego tata się już wyprowadził. Ale on ma nadzieję, że Kingo wkrótce przeprowadzi się z powrotem do domu i zamieszka
z nimi.
- Nic dziwnego, że ma taką nadzieję - powiedziałem. Jakby to było, gdyby to ich rodzice mieli się rozwieść? W wielu rodzinach zdarzały się takie rzeczy, ale z pewnością to nie jest nic przyjemnego. Mikołaj zrobił się milczący.
- Może Kingo znowu będzie naszym trenerem - powiedziałem.
- Mamy przecież Krysię. Emil spojrzał na mnie. - Uważasz, że ona nie jest dostatecznie dobra?
- Ona jest doskonała, ale w Farum mają kilku trenerów. To byłby wypas, gdyby oni oboje...
- Ale tu nie Farum - przerwał Emil sucho. - Jak to jest, gdy się zostanie wytypowanym?
- Właściwie ciężko powiedzieć... To dość trudne, kiedy nie uczestniczy się w treningach tak często jak pozostali.
- Ale za to trenujesz w dwóch miejscach - powiedział Emil.
Skinąłem głową. W Farum zgodzili się, żebym uczestniczył w treningach tylko raz w tygodniu przez resztę sezonu, ale w następnym sezonie to już nie przejdzie. O ile w ogóle będą mnie tam chcieli w następnym sezonie. Było sporo ludzi, którym podziękowano, tak słyszałem.
To nie Mikołaj otworzył nam drzwi... To był Kingo!
- Cześć, chłopaki - powiedział i zaśmiał się
z naszych zdziwionych min. - Przygotowani do dzisiejszego meczu?
- Oczywiście, trenerze - powiedział Emil.
- Cześć, Kingo - powiedziałem. - Wróciłeś?
- W rzeczy samej - wtrącił Mikołaj, który właśnie wszedł. - Wprowadził się i zamierza zobaczyć nasz mecz.
- Super - powiedziałem. Od dawna nie widziałem Mikołaja tak szczęśliwego.
- Tylko musicie mi obiecać, że wygracie - odparł Kingo.
- Obiecujemy - powiedzieliśmy wszyscy trzej chórem i wtedy przypomniałem sobie, jak udało nam się namówić Kingo, żeby został naszym trenerem. Wydawało się, że to było tak dawno temu.
- Kingo dostał pracę w sklepie sportowym - powiedział Miko. - Więc będzie nas stać na to, żeby dalej mieszkać w domu.
Kingo pokiwał głową i poklepał Mikołaja.
- Miko też będzie tam trochę dorabiać, przez parę dni w tygodniu południami, więc pewnie znowu sobą się znudzimy.
- Ja już się znudziłem twoim bredzeniem od rzeczy - powiedział Miko z szerokim uśmiechem.
- A co z...? - zamilkłem. Miko wspominał, że dziewczyna Kingo została w Stanach.
- Nie jesteśmy już ze sobą - powiedział Kingo. - Tak to czasami jest. Z pewnych relacji się wyrasta.
Skinąłem głową. Kingo wydawał się trochę smutny. Czy nie mógłby po prostu zostać chłopakiem Krysi? No w każdym razie łączyłaby ich miłość do piłki nożnej.
Nagle Wiolka wyrosła jak spod ziemi. Ze swoją torbą sportową. Przywitała się z nami.
- No więc, nie jestem jakaś szczególnie dobra - powiedziała. Ale w każdym razie mogę być rezerwową na czarną godzinę.
- Jesteś całkiem niezła - powiedział Miko i się zarumienił.
Pojechaliśmy na rowerach do szkoły
i skierowaliśmy się do szatni. Wiola poszła z Anką
i Ulą, żeby się przebrać.