Rozdział 1
Słońce wyglądało zza chmur. Wraz z Mikołajem Byliśmy w drodze na trening. Tak jak mieliśmy w zwyczaju i to nie miało się zmienić, pomimo że byliśmy teraz parą z Ulą. Emil nie mógł dzisiaj przyjechać na trening, bo miał grypę. Mikołaj kierował jedną ręką, a drugą położył mi na ramieniu.
- Widziałeś wczoraj zwycięski mecz Barcelony?
- Jasne. Mieli trochę szczęścia z tym rzutem wolnym Messiego.
- Tak, ale i tak grali lepiej.
Rozmawialiśmy tak o Barcelonie i ich meczu przeciwko Manchesterowi City w Champions League. Obydwaj zgodziliśmy się, że Barcelona wygra ligę dzięki Messiemu, Neymarowi i Suarezowi. W tym roku mieli rozgromić Bayern Monachium w finale.
- Czekaj chwilę - zatrzymałem się, żeby poprawić mój wyświetlacz, który nie był dobrze przymocowany.
- Słuchaj... Jak to jest mieć dziewczynę?
- Super sprawa.
- Co masz na myśli?
- Sam powinieneś spróbować. Co się dzieje między tobą i Anią?
- Sam nie wiem... Na pewno nie zechce.
- Zapytałeś ją?
- Nie...
- No to na co czekasz? Nie masz nic do stracenia. W najgorszym wypadku się nie zgodzi, chociaż jestem pewny, że powie tak.
- Ula coś ci na ten temat mówiła?
- Nie bezpośrednio, ale... No i gotowe. Możemy jechać dalej.
Na treningu mieliśmy zajmować się tylko jednym problemem: meczem z G?rdehavn i tym, w jaki sposób go wygrać.
[Insert illustration from PDF, p. 11]
- Na pewno szykują się na rewanż i będą chcieli nas pokonać za wszelką cenę - powiedział Kingo. - Zagramy defensywnie, głównie na naszej połowie, odczekamy i będziemy liczyli na kontry.
- Czyli tak trochę, jak to robią Norwegowie... - zaśmiał się Marco.
- Można tak powiedzieć - odpowiedział Kingo.
- Albo tak, jak Chelsea z Barceloną. Spróbujemy tak zagrać dzisiaj sześcioro na pięciu. Liczniejsza drużyna będzie się bronić i postara się wywalczyć kontrę. Ja dzisiaj wejdę na bramkę za Emila.
Razem ze Zlatanem trafiłem do szóstki. Kingo kierował i głośno cały czas podpowiadał, a nam udawało się ich zatrzymywać i nie dopuścić do tego, żeby strzelili nam bramkę. I gdy zdobyłem piłkę w środku naszej połowy, Zlatan rzucił się w szaleńczy bieg. Posłałem mu piłkę do przodu, znalazł się w sytuacji jeden na jeden i pewnie strzelił bramkę.
- Tak jest! - krzyknął Kingo. - Dokładnie tak musimy grać przeciwko G?rdehavn.
W drodze do domu Mikołaj opowiedział nam o czymś, co spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Okazało się, że możliwe jest, że Kingo przestanie być naszym trenerem. Razem ze swoją dziewczyną starali się o stypendium na jednej z Akademii Wychowania Fizycznego w Stanach Zjednoczonych. I gdyby im się udało...
- Ale kiedy miałby wyjechać?
- Myślę, że od razu. Na dniach powinien otrzymać informację zwrotną.
- Co my zrobimy jeśli odejdzie?
- Nie mam pojęcia - westchnął Mikołaj. - Musimy poszukać nowego trenera.
- Ale kto mógł by go zastąpić? - miałem cichą nadzieję, że Kingo się nie dostanie, ale to przecież niezbyt ładnie z mojej strony. USA. Dla Kingo pewnie spełnienie marzeń.
Mikołaj skręcił do siebie do domu. Przez resztę drogi jechałem sam. Tego wieczoru miałem jechać do Uli. Mieliśmy razem odrobić lekcje z angielskiego i napić się herbaty. Musiałem pamiętać, żeby zapytać o tę Anię. Byłoby super, gdyby Mikołaj i ona też ze sobą chodzili. Wtedy w dwie pary moglibyśmy chodzić razem do kina i tak dalej. A może Ula miała jakiś pomysł co do nowego trenera? Przecież szło nam teraz tak dobrze. Wygraliśmy ostatnie mecze wielobramkową przewagą i jeśli wygralibyśmy ligę, pojechalibyśmy na Mistrzostwa Danii, na tygodniowy wyjazd na Fionię.