Rozdział IAmerykańskie pogranicze nad rzeką Ohio
Rozdział I
Amerykańskie pogranicze nad rzeką Ohio
W roku 1790 Stany Zjednoczone liczyły 3,9 mln mieszkańców, w tym 60 tys.
wolnych Murzynów i prawie 700 tys. niewolników. Większość z nich żyła w odległości mniejszej niż 200 km od wybrzeża Atlantyku. Terytorium
państwa rozciągało się jednak znacznie dalej na zachód, odgrodzone od
wybrzeża pasmami Appalachów. Na ziemiach leżących na zachód od nich
mieszkało ok. 230 tys. ludzi, osiadłych w pogranicznych okręgach stanu
Pensylwania oraz zachodniej części Wirginii, z których później stworzono
stany Wirginia Zachodnia i Kentucky. Terenem osadnictwa były dwa obszary
o nieuregulowanym statusie kontrolowane przez rząd amerykański. Pierwszy
z nich, określany jako Terytorium Południowo-Zachodnie (Southwest
Territory), z czasem miał się stać stanem Tennessee. Drugi, zwany
Terytorium Północno-Zachodnim (Northwest Territory), obejmował
późniejsze stany: Ohio, Indiana, Illinois, Michigan, Wisconsin i częściowo Minnesotę. Amerykanie przekraczali Appalachy dużymi dolinami,
które oddzielały wschodnie i zachodnie pasma gór. Stary indiański szlak,
z którego osadnicy uczynili główną drogę na południowy zachód, wiódł
tymi dolinami do dzisiejszego Kingsport w Tennessee oraz do doliny
Holston i rzeki Tennessee. Do roku 1790 tym szlakiem przybyło na zachód
ok. 70 tys. ludzi.
Na północny zachód, po drugiej stronie Appalachów, prowadził szlak wodny
długą na 1570 km rzeką Ohio, za którą leżał rozległy obszar zwany krainą
Ohio (Ohio Country). Rozciągała się ona na zachód do rzeki Wabash i na
północ do Wielkich Jezior, obejmując: dzisiejsze ziemie zachodniej
Pensylwanii, Wirginię Zachodnią, Ohio i wschodnią Indianę. Tereny
należące do Wirginii położone na zachód od Appalachów i na południe od
rzeki Ohio zwykło się wtedy nazywać Kentucky, co w języku miejscowych
Indian oznaczało równinę lub trawiastą łąkę (kain-tuck-ee). Były to
ziemie indiańskiego plemienia Czirokezów (Cherokee), które grupa wodzów
z Pochylonym Drzewem (Attacullaculla) i Oconostotą na czele sprzedała za
pewną liczbę towarów konsumpcyjnych wartości 10 tys. funtów brytyjskich
spekulantom ziemskim z tzw. Kompanii Transylwańskiej (Transylvania
Company). Reprezentowali ją pionierzy z Wirginii: pułkownik Richard
Henderson i jego wspólnicy, John Williams oraz Thomas i Nathaniel
Hartowie, których rzeczywistym celem było utworzenie w Ameryce Północnej
14. kolonii, a może nawet nowego państwa na terenach Kentucky za pasmem
gór Cumberland.
Układ z Czirokezami został zawarty 17 marca 1775 roku w forcie Watauga
przy mieliźnie Sycamore Shoals w dzisiejszym Tennessee, w obecności
ponad 1200 Indian i wielu prominentnych pionierów z Pogranicza,
zainteresowanych zakupem indiańskiej ziemi. Najbardziej znani spośród
nich byli: John Sevier, Isaac Shelby, James Robertson oraz Christopher
Gist, słynny badacz, geodeta i agent indiański działający wśród
Czirokezów. Rozmowy nad Sycamore Shoals należały do najbardziej
dramatycznych momentów w dziejach plemienia Czirokezów i były kamieniem
milowym w historii Ameryki.
Transakcja z fortu Watauga, popularnie zwana zakupem transylwańskim lub
zakupem Hendersona, dotyczyła prawie całego Kentucky pomiędzy rzekami
Ohio, Kentucky i Cumberland oraz północnej części Tennessee aż do
dzisiejszego Nashville. Była nielegalna zarówno w myśl zwyczajów Indian,
jak i prawa brytyjskiego, dlatego wywołała ostrą reakcję królewskich
gubernatorów Karoliny Północnej i Wirginii. Wielu młodszych wodzów
Czirokezów, w tym syn Pochylonego Drzewa Ciągnący Czółno (Cheukunsene)
oraz Kruk (Savanooko-Coronoh), też było jej przeciwnych, ale nie zdołali
zapobiec sprzedaży. Na zakończenie obrad Ciągnący Czółno w wybuchu
złości i frustracji przestrzegł Hendersona i jego wspólników, że chociaż
zrobili dobry interes, ziemia, którą nabyli, stanie się dla nich
"mrocznym i krwawym polem bitwy". Jego słowa okazały się niemal prorocze
i dobrze oddawały to, co się działo w Kentucky w następnych latach. Po
wybuchu rewolucji amerykańskiej większość Czirokezów stanęła do walki po
stronie Brytyjczyków i próbowała odzyskać utracone tereny. Nie otrzymali
jednak większej pomocy od brytyjskich sojuszników z północy i zostali
pokonani. W maju 1777 roku Czirokezi musieli podpisać traktat w DeWitt's
Corner w Karolinie Południowej, odbierający im jeszcze więcej ziemi.
Po wojnie o niepodległość najbardziej wojownicza część plemienia
Czirokezów, znana jako Dolni Czirokezi albo Czikamaugowie, nie
zrezygnowała z dalszej walki1. Pod przywództwem Ciągnącego Czółno
sprzymierzyli się oni z plemionami Krików i Szaunisów przeciwko
osadnikom amerykańskim na całej granicy południowej od Kentucky do
Georgii. Pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku
dziewięćdziesiątych XVIII wieku Ciągnący Czółno i tysiąc jego
wojowników, zaopatrywani przez Hiszpanów z Florydy i popierani przez
Brytyjczyków z Detroit, skutecznie powstrzymywali ekspansję Amerykanów.
Administracja prezydenta Waszyngtona próbowała zakończyć wojnę,
podpisując w lipcu 1791 roku traktat z Indianami w Holston nad
Tennessee. Negocjacje powierzono, niezbyt niefortunnie, gubernatorowi
Terytorium Południowo-Zachodniego Williamowi Blountowi, agresywnemu
spekulantowi ziemskiemu, którego Indianie z powodu zachłanności
pogardliwie przezywali Brudnym Królem. Blount zignorował obietnicę
Waszyngtona, który zapowiedział, że jeśli Indianie oddadzą ziemie zajęte
już przez osadników, Stany Zjednoczone zagwarantują im nienaruszalność
pozostałych terenów plemiennych. Traktat nie uspokoił sytuacji i wojna
rozgorzała na nowo. Dopiero w 1794 roku, dwa lata po nagłej śmierci
Ciągnącego Czółno i zaprzestaniu udzielania pomocy Indianom przez
Hiszpanię z powodu wojny w Europie, plemię Czikamaugów zostało pokonane,
a ich nowy przywódca, półkrwi Czirokez John Watts (jego indiańskie imię
brzmiało Kunnesseei, czyli Młoda Kita), musiał w imieniu swoich ludzi
prosić o pokój.
W końcu XVIII wieku osadnicy ze Wschodu mogli wędrować do brzegów rzeki
Ohio przez sześć górskich przełęczy w pasmie Appalachów. Najdalej na
północnym wschodzie tzw. droga Forbesa (Forbes Road), stary indiański
szlak przystosowany do przejazdu wozów, prowadził z Carlisle w Pensylwanii do dzisiejszego Pittsburgha. Pięć innych dróg możliwych do
przebycia tylko konno lub pieszo także prowadziło do brzegów Ohio.
Najważniejsza z nich, biegnąca najdalej na południowy zachód przez
słynną przełęcz Cumberland (Cumberland Gap), nazwano Drogą w Dziczy; w ostatecznym kształcie wiodła z Kingsport do dzisiejszego Louisville w Kentucky2.
Do 1791 roku na terenach pogranicznych w dolinie Ohio osiedliło się ok.
160 tys. ludzi. Byli to głównie osadnicy z Wirginii i Karoliny
Północnej, którzy przybyli w te strony w poszukiwaniu żyznej ziemi i niższych podatków. Główne skupiska osadników znajdowały się przy
szlakach i wzdłuż brzegów Ohio. Prawie wszyscy mieszkali na małych
farmach, często bardzo odległych od siebie. Do ochrony budowali małe
drewniane fortyfikacje zwane fortami lub stacjami (stations), gdzie
mogli się schronić w razie wojny. Do największych osiedli, w których
żyło ok. 500 osób, należały Lexington i Washington w dzisiejszym
Kentucky. Pittsburgh w zachodniej Pensylwanii liczył 400 mieszkańców, a Louisville nad rzeką Kentucky ok. 200. Stosunkowo niewielki postęp
osadnictwa na Północnym Zachodzie wynikał z faktu, że rząd sprawował tu
ściślejszą kontrolę niż na Południowym Zachodzie, oraz że opór plemion
indiańskich był tu znacznie silniejszy. W pierwszych latach po rewolucji
Stany Zjednoczone nabyły wiele ziem od Indian, ale ponieważ stroną cesji
były najczęściej pojedyncze plemiona lub ich odłamy, ci Indianie, którzy
nie wyrazili na to zgody, ostro się temu sprzeciwiali, organizując
konfederację mającą na celu przeciwstawienie się inwazji Amerykanów. Na
początku lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku plemiona konfederacji
północnej sprzymierzyły się z Czikamaugami z Tennessee, tworząc sojusz
obronny, który wspierali Hiszpanie na południu i Brytyjczycy na północy.
Osiedli amerykańskich nad Ohio broniło siedem posterunków wojskowych.
Linia fortyfikacji ciągnęła się od fortu Franklin nad Allegheny w zachodniej Pensylwanii do fortu Vincennes nad Wabash w dzisiejszej
Indianie. Pomiędzy nimi, na długości 1130 km rzeki Ohio, od Pittsburgha
do Louisville, leżało pięć innych fortów: Pitt, McIntosh, Harmar,
Washington i Steuben.
Daleko poza linią amerykańskich fortów, na terenach, które dziś znajdują
się w: północno-zachodnim Ohio, północnej Indianie, południowym Michigan
i południowej części kanadyjskiej prowincji Ontario, mieszkało ok. 20
tys. potomków Francuzów, Indian i brytyjskich osadników oraz osób
mieszanej krwi. Zaledwie sto lat wcześniej region ten był prawie
całkowicie wyludniony. Powodem tego był wieloletni konflikt pomiędzy
plemionami Irokezów z potężnej Konfederacji Pięciu Narodów a ludami
indiańskimi żyjącymi dalej na zachód, aż do rzeki Missisipi3.
Krwawe walki międzyplemienne powodowały, że normalne życie na tych
terenach było zbyt niebezpieczne, dlatego pojawiali się tam wyłącznie:
myśliwi, zbiegowie oraz walczący Indianie.
Kiedy trwający przez 70 lat konflikt Irokezów z zachodnimi plemionami,
znany jako wojny o bobry (Beaver Wars), dobiegł końca w 1701 roku,
Francuzi z Kanady i Indianie ponownie zaczęli zasiedlać bezludną do
niedawna krainę. Po zakończeniu wojny siedmioletniej (1756-1763), której
amerykańska faza znana jest pod nazwą wojny z Francuzami i Indianami
(French and Indian War), dołączyli do nich także osadnicy brytyjscy ze
Wschodniego Wybrzeża. W 1791 roku wielu z tych ludzi miało problemy z jednoznacznym określeniem się jako Francuzi, Indianie czy Brytyjczycy.
Lata mieszanych małżeństw, adopcji jeńców i wzajemne przejmowanie
różnych zwyczajów rozmyły tradycyjną identyfikację narodową, czego
wynikiem była skomplikowana mozaika narodowościowa.
Indiańscy mieszkańcy tego regionu należeli do plemion algonkińskiej
grupy językowej: Delawarów, Miamisów, Szaunisów, Czipewejów, Ottawów i Potawatomich, oraz mówiących irokeskim narzeczem Mingów i Wyandotów
(Huronów), a także mniejszych grup, które powstały z wymieszania się
części tych plemion. Niezależnie od różnic i poczucia przynależności
plemiennej wspólną cechą tych ludów był tradycyjny indiański sposób
życia. Plemiona te były zbyt ważne i zbyt liczne, aby je lekceważyć.
Leżące w szerokim łuku od rzeki Sandusky do północno-wschodniego Ohio i dalej w dół rzeki Ohio mieszane wioski indiańskich plemion mogło
zamieszkiwać nawet 15 tys. osób, w tym do 3 tys. wojowników.
Największym ośrodkiem miejskim w regionie było Detroit w dzisiejszym
Michigan, położone nad rzeką o tej samej nazwie, łączącą jeziora Huron i Erie. Detroit zamieszkiwało ponad tysiąc osób, a jego centrum stanowił
potężny fort z brytyjską załogą ochraniający miasto oraz pobliskie
osiedla zamieszkane przez brytyjskich i francuskich osadników. W pobliżu
Detroit, wzdłuż rzek Maumee, Wabash, Auglaize i Sandusky, znajdowało się
wiele wiosek należących do Indian. Ich mieszkańcy zajmowali się typowymi
czynnościami: kobiety, dzieci i niewolnicy uprawiali poletka kukurydzy i dbali o sady owocowe, a mężczyźni polowali lub prowadzili działania
wojenne.
Na początku lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku wioski Indian w tej
części kraju oddzielał od amerykańskich fortów nad Ohio ok.
250-kilometrowy pas prawie niezamieszkanej ziemi. Pusta przestrzeń
dzieląca obie cywilizacje powstała w wyniku wojen prowadzonych przez
prawie 40 lat przez Indian z Ohio, najpierw z angielskimi kolonistami, a potem z Amerykanami. Zapoczątkowała je klęska Brytyjczyków nad
Monongahelą w Pensylwanii w lipcu 1755 roku, która stała się pierwszym
akordem wojny z Francuzami i Indianami (1755-1760). W jej trakcie
Indianie, sprzymierzeńcy Francji, atakowali osiedla brytyjskie na wschód
od Appalachów.
Po zakończeniu wojny siedmioletniej w 1763 roku, kiedy Francja oddała
Wielkiej Brytanii ziemie w krainie Ohio, Indianie wywołali wielkie
powstanie, znane jako wojna Pontiaka. W następnym roku armia brytyjska
dowodzona przez pułkownika Henry'ego Bouqueta wkroczyła do krainy Ohio i przesądziła o klęsce powstania. Na dziesięć lat zapanował względny
spokój. W tym czasie amerykańscy osadnicy umocnili swoją obecność po
zachodniej stronie Appalachów. W 1774 roku wybuchła tzw. wojna lorda
Dunmore'a. Jej kulminacją była bitwa z Indianami u ujścia Wielkiej
Kanawhy w Wirginii Zachodniej, w miejscu znanym dziś jako Point
Pleasant. Po tej batalii Indianie ostatecznie zrezygnowali z ziem
położonych na południe i wschód od rzeki Ohio. W 1775 roku wybuchła
rewolucja amerykańska. Indianie z Ohio w przeważającej liczbie walczyli
w niej po stronie Brytyjczyków. Siły brytyjsko-indiańskie mimo wielu
zwycięstw nie zdołały jednak pobić Amerykanów i wyrzucić ich z pogranicznych fortów. Z kolei Amerykanie, których osiedla w zachodniej
Pensylwanii i Kentucky były oddzielone od siebie o setki kilometrów, nie
potrafili skoordynować swoich działań militarnych przeciwko głównej
bazie Brytyjczyków na zachodzie w Detroit.
Rozdział IIProblem indiański przed wybuchem wojny o niepodległość
Rozdział II
Problem indiański przed wybuchem wojny o niepodległość
Sytuacja w północnych koloniach brytyjskich w latach 1763-1774
Zwycięstwo w wojnie siedmioletniej wyniosło Wielką Brytanię na szczyt
potęgi imperialnej. Na kontynencie północnoamerykańskim przyniosło jej
bogate zdobycze terytorialne w postaci: Kanady, terenów w dolinach rzek
Missisipi i Ohio oraz Florydy. Na północy, po pokonaniu Francuzów i usunięciu ich z doliny Ohio oraz obszarów na południe od Wielkich
Jezior, plemiona indiańskie będące dotąd sojusznikami Francji zostały
pozostawione na łaskę Anglików. Wprawdzie rząd królewski w Londynie
starał się bronić Indian przed nadmierną chciwością kolonistów, wydając
oficjalne proklamacje zabraniające osiedlania się na niektórych terenach
bez zgody władz, ale niewiele z tego wynikało. Wraz z napływem
brytyjskich kupców i osadników wśród Indian nasiliły się obawy, że ich
tradycyjny sposób życia zostanie zniszczony na zawsze. Skargi Indian na
bezprawne wdzieranie się białych kolonistów na ich ziemie zmusiły
komendanta fortu Pitt (dzisiejszy Pittsburgh w Pensylwanii) pułkownika
Henry'ego Bouqueta do wydania w październiku 1761 roku zakazu polowania
i osiedlania się na zachód od gór Alleghenów bez zezwolenia gubernatorów
prowincji lub naczelnego dowódcy wojsk brytyjskich w Ameryce. Bouquet
czuwał nad przestrzeganiem proklamacji i starając się usuwać siłą
niechcianych osadników, co jakiś palił bezprawnie pobudowane chaty
kolonistów. We wrześniu 1761 roku w Detroit podobne działania mające
uspokoić rdzenną ludność podjął wpływowy pełnomocnik do spraw Indian sir
William Johnson, rok później w Lancaster (Pensylwania) tak samo uczynił
jego bliski współpracownik George Croghan, nadzorujący sprawy indiańskie
w dolinie Ohio.
Wybór Williama Johnsona (1715-1774) na pełnomocnika nadzorującego sprawy
indiańskie nie był dziełem przypadku. Od chwili przybycia w 1738 roku do
kolonii Nowy Jork w brytyjskiej Ameryce, pochodzący z dobrej
szlacheckiej rodziny irlandzkiej Johnson związał swoje życie z Indianami. Młody Irlandczyk zaczynał jako zarządca dóbr swego wuja
admirała, sir Petera Warrena, właściciela dużej posiadłości w dolinie
rzeki Mohawk, w górnej części dzisiejszego stanu Nowy Jork. Szybko
odnalazł się jako kupiec w handlu z miejscowymi Indianami. W ciągu roku
przekroczył Mohawk i nabył duży kawał ziemi, na której wybudował swój
pierwszy dom - Mount Johnson. Z czasem skromna drewniana chata zmieniła
się w murowaną faktorię handlową o nazwie fort Johnson. W 1763 roku na
jej miejscu powstał okazały ufortyfikowany dwór zwany Johnson Hall.
Prowadząc lukratywny handel z Indianami, William Johnson ustanowił
długie i dobre relacje z Mohawkami oraz innymi plemionami Irokezów. Jego
wrodzone talenty dyplomatyczne, spryt, temperament i szczególne poczucie
humoru w połączeniu z uczciwością w handlu pozwoliły mu zyskać
uprzywilejowaną pozycję wśród Sześciu Narodów. W 1742 roku wdzięczni
Mohawkowie przyjęli go jako honorowego członka do swego plemienia i nadali mu dźwięczne, jakże pasujące do niego imię Warraghijagey, co w ich języku znaczy Ten, Który Robi Dużo Interesów.
Pozycję Warraghijageya umacniał podziw i szacunek, jakimi darzył swych
indiańskich przyjaciół. Johnson słynął z tego, że podczas narad ubierał
się w ceremonialny strój indiański, uczestniczył w indiańskich tańcach,
spędzał wiele czasu przy ogniskach Indian i poznawszy język Irokezów,
cierpliwie wysłuchiwał tego, co mają do powiedzenia. Poza tym jego dom
zawsze był otwarty dla Indian, których często obdarowywał prezentami. Po
śmierci swojej pierwszej białej żony poślubił Caroline, wnuczkę
wielkiego wodza Mohawków, Theyanoguina, zwanego przez Brytyjczyków
królem Hendrickiem. Kiedy ponownie owdowiał, w 1753 roku wziął za żonę
Mary (Molly) Brant, urodziwą siostrę przyszłego mówcy, męża stanu i słynnego przywódcy wojennego Mohawków Thayendaneagi, czyli Josepha
Branta (1742-1807). Ich małżeństwo, zawarte zgodnie z indiańskimi
zwyczajami, okazało się trwałym, opartym na wzajemnej miłości i szacunku
związkiem, a Molly Brant, nazywana często brązową lady Johnnson,
urodziła sir Williamowi ośmioro dzieci.
Sposób, w jaki Johnson rozwijał swoje handlowe i społeczne kontakty z Irokezami, przyniósł mu sporą fortunę, a przy okazji dużą popularność
wśród kolonistów. Zwrócił też na niego uwagę władz. W kwietniu 1755
roku, na krótko przed swoją letnią wyprawą do doliny Ohio, zakończoną 9
lipca katastrofą w bitwie nad Monongahelą, głównodowodzący wojsk
brytyjskich w Ameryce Północnej generał Edward Braddock mianował
Johnsona pełnomocnikiem do spraw Indian w północnych prowincjach. Od tej
pory miał on pełnię władzy i ponosił odpowiedzialność za wszystkie
sprawy związane z Indianami na pograniczu Nowej Anglii, Pensylwanii i Nowego Jorku. To oznaczało, że w jego kompetencji znalazły się nie tylko
kontakty z Ligą Irokezów, ale także ze wszystkimi innymi ludami
indiańskimi w dolinie Ohio.
Wkrótce po nominacji na pełnomocnika do spraw Indian Johnson otrzymał
awans na generała-majora armii kolonialnej. Po wybuchu wojny z Francuzami i Indianami, chociaż nie miał doświadczenia wojskowego,
stanął na czele blisko 300 Mohawków i Oneidów oraz 1500 równie
niezdyscyplinowanych kolonistów z Nowej Anglii. W sierpniu 1755 roku
poprowadził atak na francuski fort St. Frederic (angielski Crown Point)
nad jeziorem Champlain, który był kluczową pozycją obronną Francuzów w drodze do Kanady. 8 września nad jeziorem George jego ludzie stoczyli
niezwykle zaciętą, ale zwycięską bitwę z niedawno przybyłymi do Ameryki
wojskami francuskimi barona Dieskaua. Irokezi króla Hendricka walczyli
dzielnie, a sam wódz zginął przebity francuskim bagnetem w chwili, gdy
próbował się wydostać spod zastrzelonego konia4. W uznaniu roli,
jaką Johnson odegrał w bitwie z Dieskauem, w 1756 roku król Jerzy II
uczynił go baronetem i nadał mu honorowy tytuł wyłącznego agenta i pełnomocnika do spraw północnych Indian oraz ich sprzymierzeńców.
Jako pełnomocnik do spraw Indian Johnson w 1757 roku energicznie
zabiegał o lojalność Irokezów i odbył z nimi wiele długich narad. W rezultacie udało mu się zdobyć ich wsparcie dla armii brytyjskiej w wojnie z Francuzami. W październiku 1758 roku jego zastępca George
Croghan wynegocjował traktat z Easton nad rzeką Delaware, w którym
władze Pensylwanii zrezygnowały z roszczeń do ziemi Indian na zachód od
Appalachów. Układ na pewien czas uspokoił plemiona z Ohio i odciągnął je
od sojuszu z Francją, która w ten sposób stanęła "na skraju
przepaści"5. Dzięki układowi z kilkunastoma plemionami z doliny Ohio w listopadzie gubernator Pensylwanii William Denny mógł
uroczyście obwieścić, że "w Easton zabezpieczono powszechny pokój".
Także pułkownik Bouquet na grudniowej naradzie w zrujnowanym francuskim
forcie Duquesne (późniejszy Pitt) zapewnił Indian, że Brytyjczycy "nie
przybyli z wrogimi zamiarami, aby wziąć w posiadanie ich tereny
łowieckie".
Po zabezpieczeniu pokoju na zachodzie latem 1759 roku William Johnson
poprowadził prawie tysiąc irokeskich wojowników, niemal całą siłę
Sześciu Narodów, na potężny francuski fort Niagara. Była to część
wielkiej wyprawy generała Johna Prideaux. Zdobycie fortu obsadzonego
przez silną załogę ponad 500 żołnierzy kapitana Pierre'a Pouchota miało
decydujące znaczenie dla odcięcia francuskiego handlu skórami na
zachodzie, co musiało mieć bezpośredni wpływ na relacje Francuzów z pełnymi wahań indiańskimi sojusznikami w regionie. Kiedy po dwóch
tygodniach bezskutecznego oblężenia Prideaux zginął rażony odłamkiem
własnego ładunku armatniego, Johnson przejął dowództwo. Pięć dni
później, 24 lipca, prowadząc 2300 żołnierzy i 900 Irokezów, pobił
odsiecz 1300 Francuzów i Indian w bitwie na polanie La Belle-Famille, 3
km na południe od Niagary. Następnego dnia fort skapitulował. Jego
upadek zmusił Francuzów do opuszczenia linii Wielkich Jezior i skupienia
większości sił do obrony Quebeku. Kiedy we wrześniu 1759 roku przegrali
decydującą bitwę na równinie Abrahama u wrót Quebeku, wojna została
praktycznie rozstrzygnięta. Rok później, po zdobyciu Montrealu przez
generała Jeffery'ego Amhersta, francuska kolonia w Kanadzie przestała
istnieć. Jednocześnie upadły nadzieje Paryża na utrzymanie swojego
imperium w Ameryce Północnej. Pozostałe francuskie forty w dolinie Ohio
i krainie Illinois dostały się w ręce Brytyjczyków. Wraz z upadkiem
Nowej Francji otworzył się nowy rozdział w karierze Johnsona i jego
asystentów, Georga Croghana i Alexandra McKee (jego matka pochodziła z plemienia Szaunisów lub była białą branką wychowaną przez Indian), na
których spadł trudny obowiązek negocjacji z dotychczasowymi indiańskimi
sprzymierzeńcami Francji.
Wysiłki władz brytyjskich na rzecz unormowania handlu i utrzymania
pokoju z Indianami po wojnie z Francuzami i Indianami załamały się w 1763 roku. Indianie, rozgniewani łamaniem przez kolonistów traktatu z Easton oraz ograniczeniami w handlu, zawiązali wiosną 1763 roku luźną
konfederację, w której czołową rolę odgrywał wybitny wódz plemienia
Ottawów, Pontiak (ok. 1720-1769). Kiedy na dodatek głównodowodzący wojsk
brytyjskich w Ameryce generał Jeffery Amherst podjął pochopną decyzję o wstrzymaniu dostaw zwyczajowych prezentów w postaci europejskich towarów
(głównie prochu, amunicji i rumu), Indianie, mamieni obietnicą pomocy
francuskiej, w maju wszczęli otwarte powstanie przeciwko Brytyjczykom. W pierwszych tygodniach sprzymierzonym plemionom udało się zdobyć
większość pogranicznych fortów brytyjskich w: Venango, Le Boeuf, Presque
Isle, Miami, Sandusky, St. Joseph, Quiatenon i Michimalickinac. Tylko
najmocniejsze forty Detroit i Pitt oparły się ich atakom.
Nawet Senekowie, najliczniejsze plemię sprzymierzonej z Brytyjczykami
Ligi Irokezów, wzburzone nadmierną zachłannością kolonistów i osadzaniem
brytyjskich weteranów na ziemiach plemienia w pobliżu fortu Niagara,
przyłączyli się do powstania. To właśnie Senekowie, prowadzeni przez
lojalnych dotąd wobec Brytyjczyków wodzów Starego Dymu (Sayengeragtha) i Siewcę Kukurydzy (Garganwahgah), w połowie czerwca urządzili krwawą
łaźnię garnizonowi fortu Venango, a później wzięli udział w ataku na
konwój brytyjski w gęstych lasach nad przepaścią Devil's Hole przy
wodospadach Niagara. Załoga Venango została wycięta w pień i nie wiadomo
nawet, kiedy to się stało. Do zasadzki na konwój 25 krytych wozów typu
Conestoga zaprzężonych w setkę koni i wołów, zdążający pod silną eskortą
do fortu Niagara, doszło 14 września. Kosztowała ona białych 102
zabitych i dziewięciu ciężko rannych, w tym 22 cywilnych woźniców i 89
żołnierzy. Były to największe straty, jakie armia brytyjska poniosła w całej wojnie. Jak przyznał później jeden z indiańskich uczestników
bitwy, w zasadzce na konwój brało udział ponad 300 wojowników, z których
tylko jeden został ranny.
Za radą Williama Johnsona rząd brytyjski odpowiedział na powstanie
Pontiaka 7 października 1763 roku królewską proklamacją (Royal
Proclamacion of 1763) zakazującą osadnikom osiedlania się na zachód od
Appalachów. W zamierzeniach Brytyjczyków ziemie leżące pomiędzy tymi
górami i rzeką Missisipi miały być krajem Indian, wolnym od ingerencji
białego człowieka. Jedynymi białymi uprawnionymi do wstępu na ziemie
plemion indiańskich mieli być koncesjonowani kupcy i żołnierze
garnizonów królewskich.
Podejmowane latem i jesienią 1763 roku pokojowe wysiłki komisarza
Johnsona oraz klęska poniesiona przez powstańców w dwudniowej bitwie
stoczonej 5 i 6 sierpnia z wojskami pułkownika Bouqueta nad potokiem
Bushy Run w pobliżu fortu Pitt osłabiły wolę walki Indian. Dużym ciosem
dla powstania było też nieudane oblężenie przez wojowników Pontiaka
fortu Detroit, a całkowitym zawodem wiadomość o zawarciu 10 lutego 1763
roku przez Anglię i Francję pokoju w Paryżu kończącego wojnę
siedmioletnią, co przekreślało nadzieje na pomoc Francuzów. Pontiak
dowiedział się o tym w obozie pod Detroit 29 października. Kiedy w 1764
roku nowe armie brytyjskie Bouqueta i generała Johna Bradstreeta
najechały krainę Ohio, wódz znalazł schronienie w krainie Illinois i Indianie zakończyli działania wojenne.
Po wyjeździe generała Amhersta do Anglii w lipcu 1764 roku William
Johnson doprowadził do wynegocjowania traktatu w forcie Niagara z udziałem ponad 2 tys. Indian z regionu Wielkich Jezior; Brytyjczycy
obiecali przywrócić handel i rozpatrzyć ich skargi. Zmianie uległy także
interesy Wielkiej Brytanii w regionie. Z wyjątkiem fortów
Michimalickinac, Detroit i Niagara Brytyjczycy zaczęli likwidować swoje
posterunki wojskowe na zachód od Appalachów. Pontiak odmawiał zawarcia
pokoju, ale zmęczony wojną, 17 sierpnia 1765 roku w towarzystwie
Croghana, podpisał w Detroit formalne porozumienie pokojowe z udziałem
władz wojskowych i przedstawicieli wrogich do niedawna plemion Irokezów.
W lipcu 1766 roku wraz z 40 innymi wodzami przyjął zaproszenie Johnsona
na naradę w forcie Ontario w dzisiejszym stanie Nowy Jork. Obdarowany
licznymi prezentami, 25 lipca uścisnął dłoń Johnsona i przyrzekł
posłuszeństwo władzom brytyjskim. Podobno przyjął wówczas pensję równą
poborom kapitana armii brytyjskiej. W każdym razie zerwał z Francuzami i zaniechał dalszego oporu przeciwko Brytyjczykom, co zraziło wielu jego
zwolenników i być może przyczyniło się do przedwczesnej śmierci wodza
Ottawów6.
W późniejszym okresie rządów kolonialnych na Pograniczu narastał chaos,
spowodowanym brakiem wypracowanych zasad w kontaktach z Indianami i niekontrolowanym wdzieraniem się na ich tereny kupców, osadników i spekulantów w handlu ziemią. Proklamacja królewska z 1763 roku i traktaty wynegocjowane przez Johnsona w latach 1764 i 1766 nie
powstrzymały fali osadnictwa, która szybko przewaliła się przez
Pensylwanię i wschodnie Kentucky, docierając do brzegów Ohio. Względny
spokój i bezpieczne warunki życia na zachodnim pograniczu po 1765 roku
zachęciły kolonistów do poszukiwania nowych terenów pod farmy i pola
uprawne. Korzystając z okresu pokoju, biali osadnicy założyli wiele
nowych farm i osiedlili się nad Monongahelą i jej dopływami oraz w dolinie Ohio w zachodniej Pensylwanii. Osiedla te stanowiły coś w rodzaju pierwszej linii obrony, która osłaniała wnętrze kolonii przed
ewentualnymi atakami Indian. Wkrótce napłynęło do nich wielu osadników z Maryland, Pensylwanii i Wirginii, a liczba białych na pograniczu z krajem Indian stale rosła.
Mając nadzieję na złagodzenie napięcia pomiędzy białymi i plemionami z doliny Ohio, rząd Wielkiej Brytanii postanowił zrewidować dotychczasowe
stosunki z Indianami i wynegocjować traktat, który ustanowiłby nową
granicę brytyjskiego osadnictwa. Po wielu miesiącach przygotowań 5
listopada 1768 roku William Johnson i George Croghan zawarli w imieniu
Wielkiej Brytanii traktat z plemionami Ligi Irokezów w forcie Stanwix,
niedaleko dzisiejszego miasta Rome w stanie Nowy Jork. Obrady rozpoczęły
się 24 października. Uczestniczyło w nich 3100 Indian, w tym delegacja
Szaunisów i Delawarów. Po prawie dwóch tygodniach rozmów wodzowie
Irokezów w zamian za zagwarantowanie ich praw do ojczystych ziem w zachodniej części obecnego stanu Nowy Jork i obietnicę ustanowienia
stałej granicy na rzece Ohio zgodzili się odstąpić Brytyjczykom rozległe
tereny na południe i wschód od rzek Susquehanna i Ohio, o które przez
całe dziesięciolecia walczyli z plemionami Algonkinów, zamieszkującymi
ziemie na zachodzie, aż do rzeki Missisipi7. Wodzowie
Irokezów uczynili to bez zgody zachodnich plemion, argumentując, że
zdobyli te ziemie w poprzednim stuleciu, a żyjące tam ludy są ich
wasalami. Przyszło im to o tyle łatwo, że oddając w praktyce ziemie
innych plemion, otrzymali od Brytyjczyków dużą rekompensatę pieniężną
oraz 20 barek (bateaux) wypełnionych po brzegi prezentami i żywnością.
Brytyjska obietnica z fortu Stanwix dała Irokezom złudne poczucie
bezpieczeństwa przed przyszłą agresją białych, z kolei Brytyjczycy
zapewnili sobie ich neutralność w przyszłych wojnach z Indianami z Ohio.
Główne plemiona tego regionu, Szaunisi, Delawarowie i Mingowie, które
jeszcze niedawno walczyły przeciwko Anglii u boku Pontiaka, nie były
stronami układu ze Stanwix. Głęboko oburzone nie uznały prawa Irokezów,
którzy nawet tam nie mieszkali, do cesji tych obszarów na rzecz białych
i nie chciały z nich zrezygnować.
Traktat z Irokezami zabezpieczył na jakiś czas ich ziemie w kolonii Nowy
Jork, ale pozwolił na osadnictwo w Kentucky, zachodniej Pensylwanii i znacznej części dzisiejszej Wirginii Zachodniej. To postawiło w trudnym
położeniu przede wszystkim ruchliwe plemię Szaunisów, dla których gęsto
zalesione obszary Kentucky na południe od rzeki Ohio stanowiły ulubione
tereny łowieckie. Stanęli oni nagle w obliczu ciągnących ze wschodu hord
białych osadników.
Pierwotnie Szaunisi (Shawnee) mieszkali w dolinie Ohio, zachodniej
Pensylwanii i Wirginii Zachodniej. Należeli do najważniejszych plemion
algonkińskiej grupy językowej i byli blisko spokrewnieni z plemionami:
Sauków, Lisów, Mascouten i Kikapu. Nazwa plemienia pochodzi od słowa
shawun, co w języku algonkińskim oznacza "południowcy", i prawdopodobnie odnosi się do ich oryginalnego miejsca zamieszkania w Ohio, na południe od większości Algonkinów z regionu Wielkich Jezior. W drugiej połowie XVII wieku Szaunisi zostali wygnani przez uzbrojonych w broń palną Irokezów i rozproszyli się na dużym obszarze od Pensylwanii
do: Illinois, Karoliny Południowej, Georgii i Alabamy. W tym czasie byli
najbardziej wysuniętym na południe ludem algonkińskim. Jedną z ich
głównych wiosek była Eskippakithiki (Stare Pola) nad rzeką Kentucky, w pobliżu dzisiejszego miasta Winchester. Na początku XVIII wieku Szaunisi
weszli w konflikt z południowymi plemionami Czirokezów i Katabwów
(Catabwa). W wyniku tego zostali odepchnięci na północ od rzeki
Cumberland, z powrotem do doliny Ohio, gdzie sprzymierzyli się z Delawarami i Mingami, chociaż dzieliły ich pochodzenie i język. W wojnie
z Francuzami i Indianami byli sojusznikami Francji. Pokój z Brytyjczykami zawarli dopiero w 1758 roku, podpisując traktat z Easton,
który ustanawiał granicę między nimi a koloniami brytyjskimi na linii
Alleghenów. Pokój ten przetrwał do powstania Pontiaka w 1763 roku, w którym Szaunisi walczyli pod wodzą Kaczana Kukurydzy (Keigh-tugh-qua) i Czarnego Kopyta (Catahecassa). W 1758 roku prawie wszyscy Szaunisi w liczbie 6 tys. osób mieszkali na północnym brzegu Ohio, od Alleghenów do
rzeki Scioto. Jako plemię tworzyli luźną konfederację, na którą składało
się pięć odłamów: Chalahgawtha (Chillicothe), Mekoche (Mekuachake),
Pekowi (Piqua), Hathawekela (Chalaka) i Kispoko (Kiscopocoke). Każdy z nich miał swoją główną wioskę i tradycyjnie odgrywał w plemieniu
określoną rolę. Chalahgawtha i Hathawekela zwykle typowały politycznych
przywódców Szaunisów, z Mekoche pochodzili biegli w sztuce lekarskiej
szamani, Pekowi wskazywali przywódców ceremonialnych, a najmniejszy
odłam, Kispoko, dziedzicznych wodzów wojennych.
Na nieszczęście dla Szaunisów podobną politykę co Irokezi na Północnym
Zachodzie przyjęli na południu Czirokezi. W nadziei odsunięcia
osadnictwa białych od swoich tradycyjnych ziem w Karolinie Północnej i Tennessee odstąpili Brytyjczykom ogromne terytoria na północy,
pieczętując swoją decyzję wspomnianym układem z fortu Watauga, zawartym
w marcu 1775 roku. W rezultacie jeszcze przed rokiem 1770 osadnicy z północy i południa zaczęli masowo napływać do środkowego Kentucky na
łowiska Szaunisów, którzy przez egoizm Irokezów i Czirokezów stali się
pierwszymi na Zachodzie ofiarami chciwości białego człowieka. Osadnicy,
kiedy mocno usadowili się na nowych terenach, zaproponowali nawet
utworzenie nowej kolonii o nazwie Vandalia, która miała obejmować ziemie
dzisiejszej Wirginii Zachodniej i północno-wschodniego Kentucky. Jej
północną granicę planowano oprzeć na rzece Ohio. Vandalia z przyszłą
stolicą u ujścia Wielkiej Kanawhy nigdy nie uzyskała akceptacji korony
brytyjskiej ani rządu kolonialnego, ale przyciągnęła pewną liczbę
kolonistów, którzy od razu weszli w konflikt z Indianami.
William Johnson, zaniepokojony konfliktami na Pograniczu, zorganizował w latach 1770-1773 kilka długich narad z Indianami, ale jego prestiż wśród
plemion, zwłaszcza Algonkinów z doliny Ohio, których ziemie znalazły się
w największym niebezpieczeństwie, znacznie osłabł - stało się tak z powodu roli, jaką odegrał przy podpisywaniu traktatu ze Stanwix w 1768
roku. Ostatecznie zabiegi Johnsona zawiodły, kiedy grupa osadników z Wirginii oświadczyła kilku wodzom Szaunisów z wiosek nad Scioto na
północnym brzegu Ohio, że także ich ziemie zostaną wkrótce wymierzone i zasiedlone przez białych. We wrześniu 1773 roku delegacja Szaunisów,
którym towarzyszyli Wyandoci, Delawarowie i kilku Seneków, ostrzegła
Johnsona, że przekroczenie przez białych linii rzeki Ohio będzie miało
"niedobre konsekwencje". Zgodnie z tymi zapowiedziami próby nielegalnego
przekraczania przez białych granicy na Ohio sprowokowały niedługo potem
pierwsze wyprawy wojenne Indian przeciwko osadnikom w Kentucky.
Brak jednolitej polityki rządu wobec Indian w warunkach silnej
rywalizacji poszczególnych kolonii oraz rosnącego niezadowolenia plemion
sprawił, że sytuacja na Pograniczu stała się prawie beznadziejna.
Zabiegi o uregulowanie handlu i utrzymanie kontroli osadnictwa
praktycznie ustały i całe Pogranicze pogrążyło się w anarchii. Jesienią
1752 roku handlarz z Pensylwanii John Finley i jego czterej pomocnicy
jako pierwsi biali spłynęli w dół Ohio i zagłębili się w lasy
dzisiejszego Kentucky. Płynąc dalej w górę rzeki Kentucky, Einley
wyładował swoje towary nad strumieniem Upper Howard w szauniskiej wsi
Eskippakithiki i założył tam pierwszą faktorię handlową. Jego marzenia o zyskownym handlu z plemionami indiańskimi z Kentucky szybko się
skończyły, bo już w styczniu 1753 roku Indianie z północy zabili trzech
jego ludzi i zrabowali wszystkie towary.
Chociaż Finley musiał uciekać z powrotem do Pensylwanii, nie zrezygnował
z marzeń o Kentucky i później często tam powracał. Jego barwne opowieści
o wędrówkach, jakie odbył, i o dziewiczych terenach, które odkrył,
rozpaliły wyobraźnię innych. W maju 1769 roku Daniel Boone, mało znany
myśliwy z doliny Yadkin w Pensylwanii, razem z czterema towarzyszami i starym Finleyem jako przewodnikiem przekroczył słynną przełęcz
Cumberland we wschodnim Kentucky i podążył dalej na zachód do krainy, w której tylko raz przed nim stanęła stopa białego człowieka. Cztery lata
później, we wrześniu 1773 roku, Boone poprowadził pierwszą grupę
osadników, w której było sześć rodzin z doliny Yadkin i 40 innych osób,
w głąb Kentucky. W tym czasie najmował się on jako przewodnik różnych
grup mierniczych wyruszających do Kentucky. Podczas jednej z takich
wypraw dotarł do ujścia rzeki Kentucky i spenetrował całą krainę aż do
malowniczych progów wodnych na rzece Ohio (Falls of Ohio) - dziś leży
tam Louisville. Nad strumieniem Big Spring zbudował chatę niedaleko
miejsca, w którym w czerwcu 1774 roku inny pionier z Pensylwanii James
Harrod wraz z grupą 37 osób znad Monongaheli założył nad rzeką Kentucky
ufortyfikowaną osadę Harrodstown (obecnie Harrodsburg).
10 października, krótko po przybyciu Boone'a i jego ludzi do doliny
Powella w Kentucky, zaalarmowani nadejściem białych Szaunisi i Czirokezi
napadli na kolumnę osadników. Zabili sześć osób i rozpędzili bydło
niechcianych przybyszów. Tego dnia Boone stracił najstarszego syna,
siedemnastoletniego Jamesa. Ranny chłopak trafił do indiańskiej niewoli
i został zamordowany razem ze swoim przyjacielem Henrym Russelem; byli
wymyślnie torturowani ku przestrodze białych intruzów. Wieść o tym
okrutnym czynie rozniosła się po całym Pograniczu, a większość
przestraszonych i pozbawionych zapasów ludzi z grupy Boone'a, w obawie o bezpieczeństwo kobiet i dzieci, wycofała się z Kentucky na zamieszkane
tereny w Tennessee.
Indianie, ośmieleni odparciem pierwszej próby inwazji białych,
postanowili kontrolować drogę do Kentucky, którą przybyła grupa Boone'a,
zamierzając powstrzymać każdą następną próbę wtargnięcia do ich kraju.
Osadnicy odkryli jednak inne drogi prowadzące do Kentucky z różnych
kierunków. Wielu z nich było weteranami wojny z Francuzami i Indianami.
Niektórzy, w oczekiwaniu na obiecane przydziały ziemi na zachodzie,
jesienią 1773 roku przybyli do fortu Pitt. Inni wraz z mierniczymi
zaczęli penetrować dolinę Ohio aż do wodospadów w Louisville, skąd
ruszali dalej w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do wytyczenia działek
pod osadnictwo8. W reakcji na to 10 marca 1774 roku rząd
brytyjski w imieniu króla Jerzego III wydał kolejną proklamację,
zabraniającą nielegalnego osadnictwa na Zachodzie i potwierdzającą
wyłączne prawo Indian do kraju na północ od Ohio. W dokumencie zapisano
również, że wszystkie zakupy indiańskiej ziemi dokonane po 1763 roku bez
sankcji królewskiej będą utraktowane jako "oszukańcze i nieważne". Ta
sama proklamacja rozwiązała problem francuskojęzycznych mieszkańców
Illinois, przyznając im takie same prawa, jakie mieli francuscy poddani
w Kanadzie. Bez względu na to, jakie były intencje władz brytyjskich,
nie udało się zahamować migracji na zachód ani zapobiec wybuchowi nowej
wojny.
Wojna lorda Dunmore'a
Śmierć syna Boone'a i jego pięciu towarzyszy była właściwym wstępem do
tzw. wojny lorda Dunmore'a. Jej nazwa pochodzi od nazwiska ostatniego
brytyjskiego gubernatora Wirginii, Johna Murraya, lorda Dunmore'a, który
popierał osadnictwo na Zachodzie i zorganizował kilka ekspedycji
przeciwko Indianom z doliny Ohio. Daniel Boone, który po ataku Indian w Dolinie Powella wraz z rodziną spędził zimę nad rzeką Clinch, zaledwie
65 km od miejsca tragedii, awansowany do stopnia porucznika, a potem
kapitana milicji, walczył w niej, chcąc się zemścić za śmierć syna.
Wojna wybuchła wiosną 1774 roku. Rozpoczęła ją 27 kwietnia potyczka
grupy mierniczych i spekulantów ziemskich pracujących na rzecz Kompanii
Ziemskiej Ohio z Indianami nad strumieniem Pipe, dopływem rzeki Ohio,
160 km poniżej Pittsburgha. Koloniści prowadzeni przez wybitnego
pioniera kapitana Michaela Cresapa, kupca i szefa zespołu geometrów z fortu Redstone nad Monongahelą (dzisiejsze Brownsville w Pensylwanii),
zabili wówczas dwóch Szaunisów, którzy próbowali im przeszkodzić w pracach nad wytyczaniem nowych działek dla osadników. 30 kwietnia grupa
32 kolonistów z Wirginii pod przywództwem Daniela Greathouse'a z zimną
krwią zamordowała kilkunastu Indian z obozu popularnego wodza Mingów,
Logana (Tah-gah-ju-te). Przypłynęli oni z wizytą handlową do tawerny
białego kupca Joshui Bakera nad potokiem Yellow, niedaleko dzisiejszego
Steubenville w Ohio, 80 km dalej w górę rzeki. Biali prawdopodobnie
najpierw upili swoje ofiary, a potem je wystrzelali. Ciała zamordowanych
wrzucili do kanu i puścili z prądem rzeki. Wśród zabitych byli: brat
Logana, jego żona, brzemienna córka i dziesięciu innych członków rodziny
wodza. Jego samego nie było i być może dlatego odpowiedzialnością za
zbrodnię obarczył znanego z wrogości wobec Indian kapitana Cresapa.
W okresie względnego spokoju, jaki nastał po 1765 roku, morderstwa
Indian w tym regionie zdarzały się już wcześniej, ale dotyczyły one
pojedynczych osób i kończyły zazwyczaj wypłaceniem odszkodowania przez
władze Wirginii oraz symboliczną karą dla sprawców9. Zdarzało
się, że Indianie mścili się na niewinnych osadnikach. Tak stało się w czerwcu 1772 roku nad Elk - Szaunisi zamordowali wtedy żonę i siedmioro
dzieci Adama Strouda. Wydarzenie to odbiło się głośnym echem na całym
Pograniczu i wywołało akcję odwetową kolonistów. W jej wyniku
bezlitośnie wymordowano pięć indiańskich rodzin w wiosce Bulltown nad
Małą Kanawhą.
Zabójstwo Mingów nad Yellow Creek rozpaliło żądzę zemsty w sercach
Indian z Ohio, podsycaną przez brytyjskich emisariuszy i kanadyjskich
kupców. Wpływowi wodzowie tego regionu, tacy jak przywódca Szaunisów
Kaczan Kukurydzy, nazywany przez białych Cornstalkiem, naczelnik
Delawarów Białe Oczy (Koquethagechton) oraz przewodzący Senekom wuj
Siewcy Kukurydzy Guyasuta próbowali powstrzymać wybuch wojny, ale
zgodnie z indiańską tradycją Logan miał prawo do zemsty. Ulegając
wpływom wzywających do pokoju misjonarzy morawskich, większość Delawarów
pozostała spokojna, ale oddziałki: Mingów, Wyandotów, Seneków i Szaunisów, którzy za namową swych wojennych przywódców Niebieskiego
Kaftana (Weyapiersenwah), Czarnego Kopyta i Puckeshinwy poparli Logana,
w odwecie zaczęły atakować pograniczne farmy i osiedla kolonistów w zachodniej Pensylwanii. Sam Logan podobno zabił i oskalpował 13 białych,
mszcząc się w ten sposób za śmierć swoich bliskich. W rezultacie wielu
osadników uciekło w głąb kraju, część schroniła się w fortach Pitt i Redstone, jeszcze inni w obawie przed Indianami zamknęli się w większych
grupach w umocnionych blokhauzach i tymczasowych forteczkach, przezornie
wybudowanych przed wybuchem wojny.
Ponieważ wśród atakujących Indian byli Senekowie, William Johnson, w obawie przed zaangażowaniem się w konflikt pozostałych plemion Irokezów,
w lipcu 1774 roku w Johnson Hall zorganizował wielką naradę z udziałem
przedstawicieli Sześciu Narodów. 11 lipca, po zakończeniu długiej,
czterogodzinnej przemowy, która miała spacyfikować wojownicze nastroje
zaproszonych gości i zagwarantować ich neutralność w wojnie, sir William
niespodziewanie doznał udaru mózgu i dwie godziny później zmarł. Wieści
o jego śmierci rozeszły się po całym indiańskim świecie i wywołały
powszechny lament. W pogrzebie Johnsona, który odbył się 13 lipca i został uznany za wydarzenie dekady, uczestniczyło ponad 2 tys. osób, w tym wielu Indian. Następnego dnia wodzowie Irokezów odprawili własne
ceremonie pogrzebowe, a następcą Warraghijageya ogłosili jego asystenta
i zięcia, Guya Johnsona (1740-1788). Wiele wskazuje na to, że na krótko
przed śmiercią sir William użył wszelkich wpływów, aby nakłonić Mohawków
do wyboru swojego szwagra Josepha Branta wojennym wodzem plemienia. Fakt
ten może potwierdzać obecność Branta na wielkiej naradzie we wsi
Onondagów w październiku 1774 roku. Jako oczy i uszy Guya Johnsona Brant
starał się wtedy mocniej związać Irokezów z interesami Korony
brytyjskiej i nakłonić ich do odrzucenia prośby Szaunisów, którzy za
pośrednictwem Seneków i Kajugów zwrócili się do Sześciu Narodów o pomoc
w wojnie z białymi.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki