Excalibur - Piotr (Magik) Łuszcz

Kup ebooka

29.00 zł
24.07 zł (24,65 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nowiny

Okej, teraz go zarymuję

Są nowiny! Skurwysyny! Dziewczyny!

Są nowiny! Z wykopaliska mej skamieliny!

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili

Pokaż, że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej

Życie to nie zawsze droga, na niej róże

Duże PFK, raz na dole, raz na górze

I potrafię słodko-kwaśny być jak chili, gdy się wkurzę

To nie do wiary! To czary-mary! Słyszę w oddali

To surrealizm, jak Salvador Dali

M-A-G-I-K tak jak Mulder i Scully

Za was jointa spali, tym, co się odwrócili

PFK nie są mili jak Milli Vanilli, czyli

Zapraszam, skurwysyny, na me narodziny!

To nowiny z wykopaliska mej skamieliny!

Życie to teatrzyk, nikt się nie ogląda, każdy patrzy

Jak zdobyć główną rolę, najlepiej raz, dwa, trzy i pierdolę!

Wolę być otwarty, odkryty, na stole karty

Chcieli mnie pogrzebać, oho! Wolne żarty, żarty!

Czy zajmujesz się biznesem czy hip-hopem

Tu i tu łapią okazję, podróżując autostopem

I pochopne opinie egzotyczne jak pinie

Spójrzmy prawdzie w oczy, z tego nikt się nie wywinie

Skurwysynie, ej, uważaj, kiedy znajdziesz się na minie

Będzie bum! Bum! Czy słyszysz ten tłum?

Gra M-A-G-I-K, znów robi szum

I szura nie jak huragan, wichura

A wbrew zasadom, wbrew fizyki prawom

Ruszam się żwawo, a więc bijcie brawo!

.

Nie odejdę sam

Zabiorę ze sobą paru skurwysynów

Wiesz, stary, ja nie mogę dalej ciągnąć z tym gównem

Chodzi mi o to, mam chęć je sprzątnąć

Ale marnować się dla tych śmieci?

Wiem, że mogę, ale jeżeli przyjdzie taki dzień

W którym dowiem się, kiedy zginę

To będzie to nasz ostatni dzień, skurwysynu!

Moje serce płonie ogniem nienawiści do ciebie

Moje oczy chcą zobaczyć, jak spalasz się w piekle

Tylko i tylko wtedy spocznę w spokoju

Gdy razem z Tobą, gnoju, zmarły będę

Pamiętacie, skurwysyny, te wszystkie dni

Gdy na drodze mego życia stanęliście mi

Upokorzenie, strach czy bezsilność

Pamięć nie zniknie, choć wszystko znikło

Zadawałeś nam ból, nie wiedziałeś, jak to boli

Teraz się dowiesz, jak łeb ci rozpierdoli

To coś, co trzyma moja dłoń właśnie

Nabyłem to specjalnie na tę okazję

Brat nie ma już miłości dla mnie, dla ciebie

Mam zamiar z tym skończyć, czy ty o tym wiesz, że ja

Nie odejdę sam, nie odejdę sam, nie odejdę sam

Spojrzyj, stary, oni zadawali ból nie tylko mnie

Zakrzyknij: muszę się spodziewać, wiem

Że nie ma już miłości dla mojego brata

Tylko krew i ręka kata

Czy ty się boisz? Czy ty się boisz?

Czy to kał wypełnia twoje galoty?

Bo coś tu śmierdzi, gówno, brudna sprawa

Za to was wszystkich, glisty, czeka kara!

Zdmuchnę cię, stary, jak ty wciąż mi o tym

Że ułomność twoja nie zna granic głupoty

Myślę, że, chuju, już pogodziłeś się

Że czeka cię wielka kula w łeb!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki