Ewangelia dla sceptyków - Mariusz Rosik ks.

Reflow text when sidebars are open.
Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy,
którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego,
aby człowiek, poznając Go i miłując,
mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie.
Jan Paweł II, Fides et ratio
Lektura ewangelii, niewielkich objętościowo dzieł opowiadających o życiu Jezusa z Nazaretu, po dwudziestu wiekach od ich powstania może nastręczać wiele trudności, niekiedy budzić wątpliwości bądź wręcz sceptycyzm. Osoba stąpająca twardo po ziemi, racjonalnie oceniająca rzeczywistość i kierująca się logiką w podejmowaniu decyzji, może z pewnym niedowierzaniem czy wręcz zakłopotaniem przyglądać się niektórym scenom narysowanym piórem przez dwóch apostołów i dwóch uczniów apostołów. Z jednej strony mamy do czynienia z tekstami, które w dużej mierze ukształtowały fundamenty zachodniej cywilizacji, z drugiej - z dziełami, które nie tylko rodzą liczne pytania, ale też mogą zwyczajnie powodować konsternację.
Niniejsza książka nie jest zachętą do porzucenia sceptycyzmu. Jest zaproszeniem do dialogu. Sceptycyzm może się stać autentycznym narzędziem poznania, zdobywania wiedzy i poszerzania horyzontów myślenia. Wiara bowiem nie boi się konfrontacji z rozumem, a Biblia, czytana z uwagą i krytycznym zacięciem, okazuje się księgą o wiele bardziej fascynującą i ludzką, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Taki właśnie cel - konfrontacji wiary z rozumem - postawiliśmy sobie kilka lat temu z Adrianną Sierocińską, redaktorką Radia "Rodzina", gdy rozpoczynaliśmy roczny cykl cotygodniowych audycji pod nazwą "Ewangelia dla sceptyków". To te audycje stały się impulsem do powstania niniejszych refleksji, choć treściowo w dużej mierze odbiegają one od tych emitowanych w eterze.
✽✽✽
Termin "ewangelia" w tytule niniejszej publikacji został użyty w znaczeniu "dobra nowina", co oznacza, że nie ogranicza się jedynie do pism czterech ewangelistów, ale do całego Bożego przesłania zawartego w Biblii. Generalnie jednak będziemy się koncentrować na treściach zawartych w ewangeliach jako dziełach literackich.
Poruszone zostaną kwestie związane z dzieciństwem Jezusa (tu niebagatelną rolę odegrała postać Maryi) i z wystąpieniem Jana Chrzciciela, którego osoba stoi u początków publicznej działalności Nauczyciela z Nazaretu. Pojawią się także teksty dotyczące nauczania i cudów dokonywanych przez Jezusa i kilka refleksji osnutych wokół wydarzeń paschalnych, czyli męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Tytuł każdego z rozdziałów jest pytaniem, bo zasadniczo w ten właśnie sposób swoje obiekcje formułują sceptycy.
✽✽✽
Serdecznie dziękuję Redaktorom dominikańskiego wydawnictwa "W drodze" za inspirację do napisania niniejszej książki i wspaniałą, twórczą współpracę. Pamiętam, gdy jako kleryk - zwłaszcza na niezbyt porywających wykładach (nie było ich wiele, oczywiście!) - z wypiekami na twarzy oddawałem się lekturze dwóch książek ojca Jacka Salija OP. Ich tytuły brzmiały: Pytania nieobojętne i Szukającym drogi. Obie miały wydźwięk wręcz egzystencjalny i śmiało mogę powiedzieć, że po kilkudziesięciu latach od pierwszej ich publikacji wcale nie straciły na aktualności. Na aktualności nie traci także sama Dobra Nowina głoszona przez Jezusa, winna być jednak w każdym pokoleniu odczytywana na nowo, by jej przesłanie mogło skutecznie przemieniać życie wierzących.
Zapraszam więc do swoistej podróży ścieżkami, którymi poprowadzą nas ewangeliści opowiadający o nazaretańskim Nauczycielu. Sprawdźmy, co mówi Jezus, kiedy milczy, czy Jego nauczanie jest racjonalne w dzisiejszym znaczeniu tego słowa i czy w świecie rządzonym przez naukę jest jeszcze miejsce na pytania o anioły, piekło i celibat.
ks. Mariusz Rosik, Kair, 2 marca 2026
Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil
i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu,
abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk,
których ci udzielono.
Łk 1,3-4
Pytanie, które pojawia się w umysłach wielu osób po raz pierwszy biorących do ręki ewangelie, brzmi: skąd mam wiedzieć, czy przekaz tu zawarty jest wiarygodny? Jezus urodził się około 7 roku p.n.e. (o dacie narodzin Jezusa traktuje jeden z rozdziałów niniejszej publikacji), a zmarł około 30 roku n.e. Pierwsza Ewangelia - a była to Ewangelia Marka - powstała ponad trzydzieści lat później. Ostatnia (Ewangelia Jana) - przypuszczalnie więcej niż sześćdziesiąt lat po śmierci Jezusa.
Postawmy trzy pytania sceptyka. Po pierwsze, czy można wierzyć dziełom, które powstały kilka dziesięcioleci po śmierci bohatera, którego dzieje opisują? Po drugie, czy przypadkiem zbyt mała liczba starożytnych kopii ewangelii nie podważa ich wiarygodności? A poza tym - to po trzecie - jak wyglądał proces ich powstawania?
✽✽✽
Podejdźmy do sprawy systematycznie i rozpocznijmy od odpowiedzi na pierwsze pytanie. Z punktu widzenia genologii (nauki o rodzajach literackich) ewangelie są podgatunkiem antycznej biografii. Dla przykładu biografia Aleksandra Wielkiego, która wyszła spod pióra Diodora Sycylijskiego, powstała około trzystu lat po jego śmierci, choć zapiski (nie biografie) innych autorów sięgają życia samego Aleksandra. Najważniejszy grecki hagiograf Aleksandra, niejaki Arianus, pisał o nim cztery i pół wieku po jego śmierci!
Współczesny Jezusowi Oktawian August, najpotężniejszy spośród cesarzy, doczekał się biografii autorstwa Swetoniusza, powstałej sto dwadzieścia lat po śmierci. Wcześniejsza jest tylko krótka inskrypcja autobiograficzna, zatytułowana Res gestae divi Augusti. Podobnie rzecz ma się z Tyberiuszem. Jedynie biografia autorstwa Wellejusza Paterkulusa sięga czasów samego cesarza, natomiast biografie, które wyszły spod pióra Tacyta, Swetoniusza i Diona Kasjusza, powstawały w czasie od siedemdziesięciu pięciu do dwustu lat po śmierci Tyberiusza. W porównaniu z tymi dziełami należy uznać, że ewangelie są dziełami literackimi powstałymi bardzo wcześnie po śmierci (i zmartwychwstaniu) bohatera, którego życiorys przedstawiają. Dzieła ewangelistów są niemal współczesne Jezusowi, natomiast wzmianki o innych postaciach historycznych często powstawały wieki później. Dodajmy, że niewiele jest postaci świata starożytnego (a może nawet nie ma ich wcale), o których istniałoby tak wiele wzmianek źródłowych, jak o Jezusie.
✽✽✽
Pytanie drugie: może starożytnych kopii ewangelii jest zbyt mało, by można je uznać za wiarygodne? Sięgnijmy po przykładowe porównania ze słynnymi dziełami wielkich pisarzy starożytności.
Pisma Tukidydesa (ok. 460-400) znamy dziś dzięki zaledwie ośmiu pisanym manuskryptom, które powstały mniej więcej tysiąc trzysta lat po powstaniu oryginału. Czy jednak ktoś kwestionuje ich wiarygodność? Podobnie rzecz ma się z Dziejami Herodota. Arystoteles pisał Poetykę około 343 roku przed Chr., a najstarsza kopia, którą posiadamy, pochodzi z około 1100 roku (ponad tysiąc czterysta lat różnicy). Do dziś przetrwało czterdzieści dziewięć manuskryptów. Jeśli chodzi o Tacyta, jego Annales powstały na początku II stulecia po Chr. Dziś posiadamy zaledwie jeden egzemplarz jego dzieła (dokładnie sześciu pierwszych ksiąg), który pochodzi z IX wieku po Chr. Do naszych czasów przetrwało natomiast dziewięć manuskryptów greckich Wojny żydowskiej Józefa Flawiusza. Najstarszy pochodzi z X wieku po Chr. Nikt z badaczy nie podważa wiarygodności przekazu pism Tukidydesa, Herodota czy Arystotelesa, Tacyta czy Flawiusza.
W porównaniu z tymi danymi liczba starożytnych manuskryptów Nowego Testamentu jest oszałamiająca. Dysponujemy dwudziestoma tysiącami kopii Nowego Testamentu. Na drugim miejscu jest Iliada Homera z sześciuset czterdziestu trzema manuskryptami. Jest różnica, prawda? Co więcej, jak już wspomnieliśmy, czas, jaki upłynął od wydarzeń opowiadanych w Nowym Testamencie od powstania pierwszych kopii tegoż, to zaledwie kilkadziesiąt lat.
✽✽✽
Zapytajmy wreszcie o proces powstawania ewangelii jako dzieł literackich. Był to proces złożony. Nie można zgodzić się z tezą, że dany autor po prostu zasiadł z rylcem w ręku i od początku do końca napisał Ewangelię, nie korzystając przy tym z żadnych innych źródeł. Było wręcz odwrotnie. Każdy z pisarzy natchnionych wykorzystywał nie tylko własną pamięć i zdolności, ale opierał się na przekazie innych świadków (był to przekaz ustny) oraz na materiałach pisanych. Trzy etapy powstawania poszczególnych ewangelii - swoistych portretów Jezusa - można odtworzyć, wczytując się w prolog Ewangelii Łukasza:
Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1,1-4)1.
U początków dzieł ewangelistów leży fakt historyczny. Jest nim życie i publiczna działalność Jezusa Chrystusa. Nie ulega wątpliwości, że historyczność Jezusa - choć niegdyś podważana, głównie z racji ideologicznych - jest faktem. Świadczą o tym pisma starożytnych pisarzy niechrześcijańskich. Wystarczy wymienić wśród nich Tacyta, Pliniusza Młodszego, Swetoniusza, Józefa Flawiusza i Marę bar Serapiona. Wszyscy oni wspominają o Jezusie, a niektórzy także o chrześcijanach.
Drugi etap w procesie kształtowania się ostatecznego tekstu czterech ewangelii konstytuuje tradycja ustna połączona z pierwszymi próbkami literackimi. Treść Dobrej Nowiny przekazywano ustnie w sposób jasny i tak, by ułatwić jej zapamiętanie. Wykorzystywano sprawdzone metody nauczania, które wywodziły się ze środowiska żydowskiego, gdzie - zwłaszcza wśród faryzeuszy - przykładano dużą wagę do wiernego przekazywania tradycji. Dobrą Nowinę o zbawieniu przedstawiano w kontekście prawdy o zmartwychwstaniu. Wielu nauk Jezusa uczniowie nie byli w stanie całkowicie pojąć za Jego życia; dopiero po zmartwychwstaniu stały się one dla nich zrozumiałe. Nauczanie dostosowywano także do potrzeb ówczesnych gmin chrześcijańskich, skupiając się na tych aspektach przesłania, które były szczególnie ważne dla pierwszych wspólnot kościelnych.
Ostatni etap powstawania ewangelii polegał na redakcyjnej pracy ewangelistów. Każdy z autorów porządkował zebrane informacje, dzielił je na odpowiednie części i grupował różne notatki, by nadać im właściwy kształt. Ewangeliści nie opisali wszystkiego, co wiedzieli o życiu i działalności Jezusa - wybierali te treści, które były zgodne z ich zamierzeniami teologicznymi oraz odpowiadały potrzebom wspólnoty, dla której pisali. Dzięki odpowiedniej strukturze swoich dzieł przekazywali także konkretne przesłanie teologiczne.
Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść,
wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go
wraz z łożem w sam środek przed Jezusa.
On widząc ich wiarę rzekł:
Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy.
Łk 5,19-20
Gdy autobus zatrzyma się na parkingu przy stanowisku archeologicznym w Kafarnaum, trzeba jeszcze podejść około 150 metrów do głównego wejścia. Pielgrzymów wita napis Town of Jesus, choć jest to także miasto Piotra i jego teściowej. Dom, w którym mieszkał pierwszy z apostołów, budzi szczególne zaciekawienie wśród zwiedzających.
Badania archeologiczne wykazały, że już w I wieku funkcjonował tu dom rodzinny, będący częścią kompleksu zwanego insula (łac. "wyspa"), obejmującego połączone ze sobą domostwa i zabudowania gospodarcze. Ponieważ według tradycji judeochrześcijańskiej lokalizacja ta była znana jako dom Piotra, w krótkim czasie przekształcono budynek w domus ecclesia ("dom - kościół"), przeznaczony na spotkania i modlitwy chrześcijan. Potwierdzenie tej funkcji znajduje się zarówno w zapiskach pątniczki Egerii, jak i w inskrypcjach odkrytych w obiekcie sakralnym, który w V wieku przebudowano na kościół. Świątynia została wzniesiona na planie dwóch ośmiokątów. Wśród graffiti, wykonanych w językach greckim, aramejskim, syryjskim i łacińskim, znajduje się inskrypcja określająca Piotra mianem "obrońcy Rzymu". Zachowana absyda pochodzi z V wieku. Na uwagę zasługuje mozaikowa posadzka, zdobiona motywami geometrycznymi oraz wizerunkiem pawia z rozłożonym ogonem umieszczonym centralnie. To właśnie tu dokonała się opisana przez ewangelistów scena uzdrowienia sparaliżowanego mężczyzny.
✽✽✽
Największy dotychczas odkryty podczas wykopalisk prywatny dom w Palestynie tego okresu miał długość pięciu metrów, co pozwala przypuszczać, że jego pojemność nie przekraczała trzydziestu kilku osób. Budynek ten był wyposażony w zewnętrzne schody. Analizując ówczesne techniki budowlane stosowane na terenie Palestyny, można założyć, że do konstrukcji dachu wykorzystywano glinę zmieszaną ze słomą, nakładaną na strop wykonany z trzciny i drewna, spoczywający bezpośrednio na belkach nośnych. Dla silnych i zdeterminowanych mężczyzn, którym przyświecał cel przywrócenia zdrowia przyjacielowi, demontaż takiego dachu nie stanowił większego wyzwania. Wszelkie podjęte przez nich działania - obejście zgromadzonych osób, wejście na dach, przymocowanie lin do noszy, rozbiórka stropu oraz opuszczenie chorego - można uznać za niewerbalną prośbę o uzdrowienie. Czynności te tworzą wyraźny kontrast wobec postawy uczonych w Piśmie, którzy całą sytuację obserwowali biernie i z rezerwą.
Jezus, zanim uzdrowi sparaliżowanego, wypowiada formułę odpuszczenia grzechów. Używa przy tym ciekawej formy gramatycznej, zbliżonej do tzw. passivum divinum, czyli "boskiej strony biernej". Aby - ze względu na szacunek - uniknąć wypowiadania imienia Bożego, Żydzi chętnie sięgali po tę właśnie formę. Takie samo użycie strony biernej zanotował Izajasz w opisie sceny powołania, kiedy dokonuje się oczyszczenie z grzechów. Gdy z Bożej inicjatywy węgiel dotyka warg proroka, jeden z serafinów oznajmia: "Oto dotknęło to warg twoich. Twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech" (Iz 6,7). Zwrot "oto dotknęło" oznacza tyle co "sam Bóg dotknął". Jezus jednak nie występuje w opowiadaniu jedynie jako zwiastun Bożego przebaczenia: uczeni w Piśmie jednoznacznie oceniają Go jako kogoś, kto uzurpuje sobie władzę absolucji. Było dla nich jasne, że skoro paralityk leży przykuty do łóżka, to znaczy, że na to zasłużył. "Czyż Bóg nie jest sędzią sprawiedliwym? Czyż nie karze chorobą za popełniony grzech?" - myśleli uczeni w Piśmie. "Jak Jezus może wchodzić w kompetencje samego Boga? Przecież tylko Bóg może odpuszczać grzechy!"
Uczeni w Piśmie, znani również jako skrybowie lub doktorzy Prawa, najczęściej należeli do faryzeuszy. Ich początki sięgają czasów Salomona, kiedy to pojawili się jako urzędnicy państwowi; w kolejnych epokach często byli inicjatorami oraz autorami literatury mądrościowej. W okresie działalności Jezusa Chrystusa społeczeństwo postrzegało ich jako prawników, moralistów i teologów zarazem, co potwierdzają słowa przypisywane Jezusowi według relacji Mateusza: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie i zachowujcie wszystko, co wam mówią" (Mt 23,2). Skrybowie wywodzili się z grona pisarzy, którzy po powrocie z niewoli babilońskiej stopniowo zyskiwali coraz większe znaczenie we wspólnocie żydowskiej. Tworząc intelektualną i duchową elitę tamtego społeczeństwa, specjalizowali się w badaniu i interpretacji kwestii religijnych.
Jezus, odpuszczając grzechy sparaliżowanemu mężczyźnie jeszcze przed jego uzdrowieniem, pokazuje, że sfera duchowa człowieka jest ważniejsza nawet niż zdrowie fizyczne. Wolność od grzechu powinna być priorytetem, choć nie można przy tym zaniedbywać troski o ciało. Swoim postępowaniem Jezus wzbudza sprzeciw wśród dotychczas biernych uczonych w Piśmie, którzy oskarżają Go o bluźnierstwo, ponieważ według nich tylko Bóg ma prawo przebaczać grzechy.
✽✽✽
Jakie jest główne przesłanie tej perykopy? Można tu wyodrębnić kilka istotnych myśli. Uzdrowiony mężczyzna zabiera swoje nosze i wraca do domu. Wcześniej był do nich przykuty, teraz może je samodzielnie nieść. Nosze symbolizują słabość, która go ograniczała i z którą sam nie potrafił sobie poradzić. Po spotkaniu z Jezusem ta słabość nie znika od razu, lecz uzdrawiany otrzymuje siłę, by się z nią zmierzyć. To wydarzenie pokazuje, że kontakt z Jezusem nie zawsze natychmiast usuwa nasze problemy, ale pozwala nam je pokonywać. Nawet mając słabości, można robić postępy i nie poddawać się wewnętrznemu paraliżowi. Słowa Jezusa "idź do domu" wskazują na konkretny cel - nie należy oglądać się na innych ani porównywać się z nimi, tylko dążyć do własnego celu, jakim jest "dom". Jeśli potraktować paraliż jako symbol, to paralitykiem może być ktoś, kto boi się odezwać w grupie, ciągle się porównuje i czuje, że jest oceniany przez innych, a każdą uwagę odbiera jako krytykę, nawet pochwały traktując z rezerwą. Taki "duchowy" paraliż często prowadzi do utraty poczucia własnej wartości.
✽✽✽
Proces uzdrowienia dokonany przez Jezusa podkreśla również znaczenie relacji przyjaźni. Istotne w tej interpretacji jest stwierdzenie ewangelisty, że uzdrowienie nastąpiło ze względu na wiarę osób towarzyszących i wspierających chorego. Tu właśnie kryje się odpowiedź na tytułowe pytanie niniejszego rozdziału. Jezus, "widząc ich wiarę", objawił swoją cudotwórczą moc wobec paralityka. Sytuacja ta sugeruje, iż autentyczna przyjaźń międzyludzka oraz relacje oparte na wzajemnym zaufaniu i gotowości do niesienia pomocy są wysoko cenione przez Boga, nawet jeśli osoba potrzebująca nie wykazuje pełnego zaufania do Boga (brak informacji o wierze samego paralityka).
Opowiadanie to stanowi także modelowy przykład modlitwy wstawienniczej: Jezus dokonuje uzdrowienia na prośbę przyjaciół chorego, którzy angażują się zarówno poprzez modlitwę, jak i konkretne działania zmierzające do zapewnienia mu pomocy.
Warto sięgnąć po interesującą hipotezę opracowaną przez teologów. Nosi ona miano zbawienia zastępczego. Skoro istnieje zastępcze odkupienie (łac. redemptio vicaria), czemu nie dopuścić myśli o takim zbawieniu (łac. salus vicaria)? W ogromnym uproszczeniu hipotezę tę sformułować można w następujących słowach: możliwe, że Bóg obdarzy zbawieniem tych, którzy żyją pogrążeni w grzechu z dala od Niego nie z powodu ich wiary, ale ze względu na miłość, którą otaczają ich najbliżsi. Myśl taka zrodziła się z egzystencjalnych pytań i biblijnych podpowiedzi. Czy kochająca mama może być szczęśliwa, gdy w niebie nie będzie jej dzieci? Czy wierna żona naprawdę będzie się w pełni cieszyć zbawieniem, gdy na wieki rozłączy się z niewierzącym mężem? Czy możemy liczyć na to, że Bóg uczyni wszystko, abyśmy zabrali do nieba tych, których kochamy? Dla niektórych pytania te mogą brzmieć naiwnie, dla wielu jednak są naprawdę ważne.
Bez pogłębionej analizy przytoczmy tylko kilka biblijnych miejsc, które dały podwaliny hipotezie zbawienia zastępczego. W omówionej scenie Jezus odpuścił grzechy człowiekowi sparaliżowanemu, jeszcze zanim go uzdrowił, ze względu na wiarę jego przyjaciół (Mk 2,5). Może sam paralityk takiej wiary nie miał? Paweł Apostoł przekonuje: "Niewierzący mąż uświęca się bowiem dzięki żonie i uświęca się niewierząca żona dzięki mężowi" (1 Kor 7,14). I dodaje: "Gdy cierpi jedna część ciała, cierpią pozostałe części, a gdy jedna część odbiera chwałę, cieszą się wszystkie części" (1 Kor 12,26). Ten sam Paweł przekonuje przestraszonego strażnika więzienia: "Uwierz w Pana Jezusa (...), a zbawisz się ty i twoja rodzina" (Dz 16,31).
Idea zbawienia zastępczego nie jest zresztą całkiem nowa. Podwaliny dał jej poeta i mistyk żyjący na przełomie X i XI stulecia, św. Symeon Nowy Teolog. W jednej ze swych mów pisał:
Znałem człowieka, który tak bardzo pragnął zbawienia swych braci, że często we łzach serdecznych prosił Boga, żeby albo bracia ci zbawieni byli razem z nim, albo by on był potępiony razem z nimi. Był on bowiem złączony z nimi w Duchu Świętym taką więzią miłości, że nie chciałby nawet wejść do królestwa niebieskiego, jeśli miałby być przez to od nich odłączony (Oratio 21).
Niczym echo pobrzmiewa tu wyznanie Szawła z Tarsu: "Wolałbym być sam odłączony od Chrystusa dla moich braci, którzy z pochodzenia są moimi rodakami" (Rz 9,3).
Jeśli zbawienie zastępcze jest możliwe, to hipoteza ta otwiera całkiem pocieszającą perspektywę. Dlaczego? Bo jeśli miłość jednego człowieka do drugiego może przybliżyć go do zbawienia, to cóż dopiero wszechogarniające miłosierdzie Boga, nieskończenie większe niż każdy ludzki akt miłości. A przecież On "pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1 Tm 2,4).
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy.
Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili:
Pan rzeczywiście zmartwychwstał.
Łk 24,23-24
Ewangelia według Łukasza rozpoczyna się opisem wydarzenia w świątyni jerozolimskiej, gdzie Zachariasz otrzymuje objawienie dotyczące narodzin Jana Chrzciciela. Również zakończenie tej Ewangelii ma miejsce w świątyni - uczniowie Jezusa, powróciwszy z Góry Oliwnej po wniebowstąpieniu, pozostają na modlitwie w tym samym miejscu. Dzieło kończy się więc tam, gdzie się rozpoczynało, co tworzy kompozycyjną klamrę narracyjną. Początkowo czytelnik opuszcza Święte Miasto, by następnie do niego powrócić, podczas gdy w centralnej części Ewangelii ewangelista prezentuje najważniejsze wydarzenia z życia Jezusa w układzie wędrówki. Oś geograficzna tej trzeciej Ewangelii opiera się na strukturze: Jerozolima - Galilea - Jerozolima.
Według tradycji Łukasz był Grekiem, który znał grecką literaturę, często wykorzystującą motyw cyklicznej wędrówki. Kompozycja topograficzna tego typu polega na tym, że akcja dzieła zamyka się w miejscu jej rozpoczęcia, choć bohaterowie osiągają na zakończenie inną świadomość, niż posiadali na początku. Przemiana ta dokonuje się zazwyczaj poza miejscem otwierającym i kończącym fabułę.
✽✽✽
Motyw wędrówki cyklicznej jest regularnie wykorzystywany przez Łukasza. Jego inspiracją była najprawdopodobniej literatura grecka. Dwa najważniejsze dzieła poety Homera - Iliada oraz Odyseja - zaliczane są do kręgu mitów trojańskich. Szczególnie Odyseja prezentuje powrót głównego bohatera spod Troi i stanowi kluczowy przykład motywu wędrówki cyklicznej. Ukazany przez Homera schemat podróży Odyseusza przebiega według następującego wzorca: Itaka - Troja - Itaka. Bohater opuszcza rodzinną Itakę, by wziąć udział w wojnie trojańskiej, a po licznych przygodach wraca do punktu wyjścia, wzbogacony nowymi doświadczeniami.
W trakcie dziesięcioletniej wędrówki powrotnej Odyseusz zmaga się z wieloma niebezpieczeństwami, takimi jak ataki napastników, zagrożenie śmiercią ze strony ludożerców czy nieprzychylne warunki atmosferyczne. Powraca do domu w przebraniu i zostaje rozpoznany dzięki bliźnie, pozostałej po dawnej ranie, a także dzięki wspomnieniom wydarzeń znanym jedynie jemu i najbliższym.
Łącznie poza Itaką Odyseusz spędza dwadzieścia lat. Motyw wędrówki cyklicznej, ukształtowany przez Homera, znalazł odzwierciedlenie w licznych dziełach klasycznych autorów greckich oraz w literaturze hellenistycznej. Pojawia się również w twórczości Łukasza Ewangelisty.
✽✽✽
Motyw wędrówki cyklicznej został w sposób szczególnie trafny zaadaptowany w opisie chrystofanii podczas drogi do Emaus (Łk 24,13-35). Doświadczenie uczniów podążających do Emaus ma istotną cechę: wędrówka ta rozpoczyna się i kończy w Jerozolimie. Kleofas oraz jego towarzysz opuszczają Jerozolimę - miasto o kluczowym znaczeniu w Ewangelii Łukasza - i zmierzają do enigmatycznej miejscowości Emaus, o której wiadomo jedynie, że położona była sześćdziesiąt stadiów od Miasta Świętego. Nazwa tej miejscowości pojawia się wyłącznie w kontekście analizowanego epizodu i nie jest wspominana w innych księgach Nowego Testamentu.
Mając na uwadze koncentrację wydarzeń zbawczych w Jerozolimie oraz Łukaszową koncepcję drogi, zasadne wydaje się przyjęcie symbolicznego odczytania tej wędrówki: uczniowie kierują się ku miejscu pozbawionemu znaczenia, a ich podróż pozostaje bez jasno określonego celu. Przełomem staje się rozpoznanie Zmartwychwstałego w tajemniczym Wędrowcu, co całkowicie odmienia kierunek ich drogi - decydują się na natychmiastowy powrót do Jerozolimy. Decyzja ta zostaje podjęta bez zwłoki: "W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy" (Łk 24,33).
Droga, którą pokonują uczniowie, odpowiada trasie przebytej przez Jezusa. Proces Jego wędrówki do Jerozolimy, zakończony śmiercią, pozornie pozbawiony był sensu. Jednak poprzez przejście przez śmierć i powrót do życia Jezus ustanawia paradygmat powrotu, którym nadaje sens zarówno swojej, jak i uczniowskiej drodze.
✽✽✽
Autor trzeciej Ewangelii przez pewien czas towarzyszył Pawłowi podczas jego misji. Najprawdopodobniej właśnie od niego przejął ideę Jerozolimy jako miasta o głębokim znaczeniu symbolicznym - miejsca objawienia i zbawienia. Paweł wyjaśniał Galatom, że "górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką" (Ga 4,26), co oznacza, że tak jak Jezus zmierzał do ziemskiej Jerozolimy, by dokonać zbawienia, chrześcijanie dążą do niebiańskiej Jerozolimy, gdzie będą mogli w pełni go doświadczyć. W chwili gdy Łukasz tworzył swoje dzieło, Jerozolima była zniszczona przez wojska Tytusa, więc dla niego miasto nie mogło być jedynie historycznym punktem odniesienia. Podkreślając ważność Jerozolimy, chciał pokazać jej duchowy i symboliczny wymiar. To miasto zbawienia, które trwa wiecznie, podobnie jak samo zbawienie - i to właśnie do niego zmierzają wszyscy wierzący w Chrystusa.
✽✽✽
W Ewangelii Łukasza idea cyklicznej wędrówki jest szczególnie widoczna w przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32), który opuszcza rodzinny dom, następnie trwoni w dalekich stronach majątek ojca i w rezultacie wraca do domu. Całą opowieść można zmieścić w schemacie: dom ojca - podróż na ziemię pogańską - postanowienie powrotu - droga powrotna - ponownie dom ojca. Kluczowym momentem jest decyzja młodszego syna, by wrócić: "Wstanę i pójdę do mojego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie" (Łk 15,18-19).
To właśnie prostota tego wyznania czyni je piękną definicją nawrócenia: powrót do Ojca. Nawrócenie, czyli metanoia, oznacza przemianę myślenia, prowadzącą do przemiany działania - zaczynam postrzegać świat w sposób zgodny z Bożym zamysłem. Prorok Izajasz przekazał słowa Boga: "Myśli moje nie są myślami waszymi, ani drogi moje waszymi drogami" (Iz 55,8). Przyswajając słowo Boże, nasze myślenie stopniowo upodabnia się do Bożego, a tym samym stajemy się zdolni do prawdziwego nawrócenia.
✽✽✽
W Ewangelii według Łukasza znajdują się dwa opisy wysłania uczniów Jezusa na misje: najpierw apostołów (Łk 9,1-10a), później siedemdziesięciu dwóch uczniów (Łk 10,1-20). Każda z tych narracji zbudowana jest na podobnym planie - początkowa scena rozgrywa się we wspólnocie z Jezusem, który przekazuje polecenia misyjne, a końcowa ukazuje rezultaty misji w tej samej grupie. Środek tego schematu to aktywność misyjna: pierwsza odbywa się "we wsiach" (Łk 9,6), druga zaś obejmuje "każde miasto i miejscowość"(Łk 10,1), do których Jezus planował się udać. Oba fragmenty kończą się raportem uczniów z przebiegu misji: apostołowie mówią Jezusowi o wszystkim, czego dokonali (Łk 9,10), a grupa siedemdziesięciu dwóch wyraża radość, podkreślając, że nawet złe duchy były im posłuszne ze względu na Jego imię (Łk 10,17).
✽✽✽
Z szerszej perspektywy wcielenie Chrystusa można rozpatrywać przez pryzmat cyklicznej wędrówki i wiecznego powrotu według modelu Łukasza. Syn Boży stał się człowiekiem, podjął śmierć na krzyżu, a poprzez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie powrócił do życia w chwale u boku Ojca. Ta podróż kończy się więc dokładnie tam, gdzie się rozpoczęła - przy Ojcu, jednak jej najważniejszy cel, czyli odkupienie, zostaje spełniony. Wydaje się, że powracający w Ewangelii Łukasza motyw cyklicznej wędrówki oraz powrotu do punktu wyjścia jest wykorzystany po to, by podkreślić wagę wcielenia Syna Bożego. To właśnie uniżenie Chrystusa aż po krzyż staje się punktem zwrotnym prowadzącym do zbawienia.