Europa Środkowo-Wschodnia, Polska a Niemcy w Europie. Wybrane studia i eseje - Stefan Troebst, Magda Włostowska

Kup ebooka

26.00 zł
18.31 zł (17,91 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Zażarta ogólnospołeczna debata poświęcona polityce wschodniej Willy'ego Brandta i Egona Bahra stała się także dla mnie - reprezentującego pokolenie, które nie zdążyło wziąć udziału w rewolcie 1968 roku - źródłem osobistego upolitycznienia. Głosowanie parlamentarnego wniosku o wotum nieufności dla kanclerza Brandta śledziłem na bieżąco z kolegami z gimnazjum, słuchając tranzystorowego radia w autobusie szkolnym, i razem z nimi dzieliłem radość z powodu fiaska tej inicjatywy. Oczywiście niedługo później doszło do bójki z chłopcami z klasy, którzy będąc zwolennikami chadeckiej młodzieżówki Junge Union, byli takim obrotem sprawy w najwyższym stopniu sfrustrowani. W tamtym czasie, kiedy uczyłem się języka rosyjskiego jako trzeciego języka obcego i w 1973 roku w "przodującym" państwie bloku wschodniego wziąłem udział w kursie językowym w Wołgogradzie (byłym Stalingradzie), Polska była mi w gruncie rzeczy nieznana. Coś niecoś jednak wiedziałem, i to nie tyle z lekcji geografii, podczas których jeszcze w 1967 roku skandowaliśmy na stojąco: "Danzig ist eine deutsche Stadt!"1, ile z kolportowanego w naszym gimnazjum bezpłatnie polskiego miesięcznika "Polen"2. Do dziś zachodzę w głowę, kto w arcykonserwatywnej wtedy Badenii-Wirtembergii stał za inicjatywą dystrybucji tego drukowanego na kredowym papierze periodyku z dalekiej Warszawy.

W trakcie studiów slawistycznych i z zakresu historii Europy Wschodniej, najpierw na Eberhard-Karls-Universität w Tybindze, następnie na Freie Universität w Berlinie Zachodnim, Polska także nie odgrywała większej roli. Aby zostać pełnoprawnym slawistą, wystarczyło bowiem wybrać języki z dwóch słowiańskich rodzin językowych - zdecydowałem się na języki wschodniosłowiańskie (znałem już rosyjski) oraz dodatkowo na południowosłowiańskie, nie zaś zachodniosłowiańskie, w tym polski.

Ciekawa rzecz, ale to właśnie tą okrężną drogą przez języki południowosłowiańskie (bułgarski, macedoński i - wtedy jeszcze - serbsko-chorwacki) trafiłem w końcu do Polski.

Pod koniec lat siedemdziesiątych, pracując nad rozprawą doktorską poświęconą polityce Benita Mussoliniego wobec Europy Południowo-Wschodniej, szukałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego Druga Rzeczpospolita udzieliła azylu owianemu złą sławą bułgarsko-macedońskiemu terroryście Iwanowi Michajłowowi jako politycznemu uchodźcy3. Przy okazji Pierwszego Międzynarodowego Kongresu Bułgarystyki w maju 1981 roku w Sofii (była to bombastyczna impreza reżimu komunistycznego z okazji tysiąctrzystuletniego jubileuszu założenia państwa bułgarskiego w 681 roku) rozmawiałem o tym z warszawskim historykiem dziejów najnowszych Jerzym Tomaszewskim. Dowiedziałem się od niego, że przygotowuje akurat do publikacji w "Tekach archiwalnych" dotyczącą tego zagadnienia dokumentację z archiwum polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych4. W rezultacie tej rozmowy przysłał mi do Berlina Zachodniego kopie swoich odpisów i zadbał o zaproszenie mnie na sympozjum "Bałkany - Polska. Balcanicum III" na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu we wrześniu 1985 roku. Po raz pierwszy występowałem wtedy w polskiej instytucji naukowej, wygłaszając referat Ivan Michajlov im polnischen Exil (1938-1939/40). Zu einem merkwürdigen Kapitel polnisch-balkanischer Beziehungen5. Po zakończeniu sympozjum odwiedziłem Jerzego Tomaszewskiego w Warszawie i od tamtego czasu spotykaliśmy się przede wszystkim w Bułgarii, a potem także w Lipsku. Profesor omówił również w Polsce moją pierwszą książkę6.

Swój drugi wczesny kontakt z polską historiografią najnowszą zawdzięczam Jerzemu W. Borejszy, który w 1984 roku trafił jako fellow do Komisji Historycznej w Berlinie Zachodnim i z którym połączyło mnie zainteresowanie polityką zagraniczną faszystowskich Włoch. Dyskutowaliśmy w następnych latach często o jego tezie "antyslawizmu Adolfa Hitlera". Była to figura myślowa, która - jeśli się uwzględni bułgarskich, słowackich i chorwackich sojuszników Adolfa Hitlera - niespecjalnie mnie przekonywała.

W mojej książce habilitacyjnej o stosunkach szwedzko-moskiewskich w XVII wieku Polska pojawia się oczywiście także, chociaż tylko na marginesie, podobnie jak i w późniejszych studiach o zapośredniczonej przez Ormian wymianie handlowej między Persją Safawidów a Europą, której nie udało się jednak, mimo prób wielu magnatów, skierować przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów7.

Moje związki z polską historią i historiografią uległy od drugiej połowy lat osiemdziesiątych czasowemu rozluźnieniu, a to wskutek innego zadania realizowanego w ramach projektu habilitacyjnego - obowiązków delegowanego przez niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych członka misji długoterminowych KBWE (dzisiaj OBWE) w Macedonii i Mołdawii oraz dyrektora założyciela duńsko-niemieckiego European Center for Minority Issues we Flensburgu. Wraz z jednoczesnym powołaniem w 1999 roku na stanowisko profesora historii kultury na Uniwersytecie Lipskim oraz w Leibniz-Institut für Geschichte und Kultur des östlichen Europa (GWZO), dawne związki uległy ponownemu zacieśnieniu, o czym świadczy choćby niniejszy tom. Już w lipskim wykładzie inauguracyjnym w 2000 roku umieściłem w jego centrum historię Polski z jej morskimi odniesieniami8. Mojemu ówczesnemu koledze w GWZO, Bogusławowi Dybasiowi, zawdzięczam inicjatywę dokonania przekładu tego wykładu, zamieszczonego w prezentowanym zbiorze, na język polski.

Po objęciu profesury w Lipsku zaczęły się rozrastać moje polskie kontakty i rozszerzała się współpraca z koleżankami i kolegami w Polsce. Wymienić chcę tu przede wszystkim Krzysztofa Ruchniewicza, Włodzimierza Borodzieja, Witolda Matwiejczyka, Marka Zyburę, Kazimierza Wóycickiego, Kornelię Kończal, Jerzego Kochanowskiego, Annę Kurpiel i Pawła Machcewicza - obok wielu innych.

W rezultacie rozwoju tych kontaktów instytucjonalizacji uległ przy GWZO cykl Rocznych Wykładów (GWZO-Jahresvorlesung) im. Oskara Haleckiego. Wśród dotychczasowych siedemnastu mówców znaleźli się wybitni Polacy: Włodzimierz Borodziej, Piotr Wandycz, Adam Daniel Rotfeld i Karol Modzelewski. Również rozwijany w GWZO, finansowany ze środków Federalnego Ministerstwa Oświaty i Nauki, projekt poświęcony dziejom i kulturze Ormian w Europie Środkowo-Wschodniej od średniowiecza do XVIII wieku (w którego ramach ukazuje się książkowa seria "Armenier im östlichen Europa - Armenians in Eastern Europe") spowodował znaczną intensyfikację kontaktów naukowych z Polską, w tym wymiarze przede wszystkim z Krzysztofem Stopką w Krakowie oraz z Konradem Siekierskim w Warszawie i we Lwowie.

W trakcie podjętej z Konradem Siekierskim wyprawy w ukraińskie Karpaty śladami dawnej ormiańskiej tam obecności dogoniła nas niespodziewanie wczorajsza polska historia. Kiedy zwiedzaliśmy w Kutach ormiański (i żydowsko-polsko-rusińsko-niemiecko-austriacko-węgierski) cmentarz, pracujący w nim ogrodnik poradził nam odwiedzić miejscowego kronikarza. Zwrócił on nam uwagę na znaczenie Kut dla dziejów Drugiej Rzeczypospolitej i zaprowadził nas do byłego polskiego urzędu celnego, będącego dzisiaj ruiną w pośrodku trudno dostępnego odstępu leśnego. Przez uszkodzony dach pięły się w górę wysokie drzewa. Budynek znajduje się nad brzegiem Czeremoszu, rzeki, która stanowiła wtedy granicę między Polską i Rumunią. Przez (zniszczony w czasie drugiej wojny światowej) most, prowadzący stąd na drugi brzeg, ewakuowała się w 1939 roku polska armia, internowana następnie w Rumunii. Na pytanie, dlaczego to centralne polskie miejsce pamięci pozostawiono na pastwę sił natury, nasz przewodnik nie znał odpowiedzi. Wiedział tylko, że raz trafił tu z krótką wizytą polski prezydent Aleksander Kwaśniewski, obiecując renowację zapuszczonego budynku. Ale wszystko zostało po staremu, dlatego to centralne polskie lieu de mémoir, mające przecież znaczenie ogólnoeuropejskie, niszczeje dalej w leśnej głuszy.

Pracując w Lipsku, zostałem z czasem członkiem różnych gremiów związanych z problematyką polską, jak Rada Kuratorów Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego (której jestem od 2019 roku przewodniczącym), Europejskiej Sieci "Pamięć i Solidarność", mającej swoją siedzibę w Warszawie, czy Rady Naukowej (jestem jej przewodniczącym) Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki. Poświęcony niemiecko-polskiemu dyskursowi na temat wypędzeń tom źródeł jest między innymi jednym z rezultatów tych kontaktów, zajęć i zainteresowań9. Poznałem przy tej okazji kolejnych polskich historyków najrozmaitszej orientacji zawodowej i politycznej, w tym Jana Rydla, Andrzeja Nowaka, Roberta Kostro, Marka Cichockiego, Dariusza Stolę i jeszcze kilku innych. Dane mi również było poznać polityków (historycznych), na przykład fascynującego Władysława Bartoszewskiego. Szczególna zażyłość połączyła mnie w trakcie wspólnego, niewolnego czasem od tarć, zawiązywania wspomnianej Europejskiej Sieci "Pamięć i Solidarność" z Andrzejem Przewoźnikiem, długoletnim sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Po burzliwych niekiedy posiedzeniach wstępnych przed założeniem Sieci ruszaliśmy razem na, mówiąc jego słowami, "odprężające spacery" po Warszawie lub jego rodzinnym Krakowie. Tak przy okazji, naszym wspólnym językiem był - horribile dictu - rosyjski. Rozmawiając wtedy, doszliśmy do wniosku, że co prawda my, historycy, dokładamy zawsze wszelkich starań, aby dla polityków wyciągać kasztany z ognia, ale to nie my rozniecamy te ogniska. W 2010 roku Andrzej Przewoźnik zginął w wieku czterdziestu siedmiu lat podczas katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Uczestnictwo w tłumnym nabożeństwie żałobnym w kościele garnizonowym przy ulicy Długiej w Warszawie, a następnie w samym pogrzebie na Cmentarzu Powązkowskim, któremu towarzyszyły honory wojskowe, było dla mnie smutnym, lecz ważnym doświadczeniem.

Jeżeli moja akademicka dokumentacja nie ma luk, to w minionych dwudziestu latach brałem udział w konferencjach, sympozjach, kongresach i warsztatach we Wrocławiu, w Krzyżowej, Poznaniu, Wałbrzychu, Krynicy, Gdańsku, Warszawie, Kazimierzu Dolnym i Krakowie oraz wizytowałem placówki naukowe w Przemyślu, Szczecinie, Lublinie i Łodzi. Szczególnie miło wspominam studyjną wyprawę terenową śladami uciekinierów greckiej wojny domowej z lat 1946-1949, którzy otrzymali w Polsce azyl polityczny i których osiedlono w latach pięćdziesiątych między innymi w okolicach Krościenka. Obok wciąż funkcjonującego cmentarza grekokatolickiego, na którym grzebani są także wierni obrządku prawosławnego, znajduje się tam zapuszczony cmentarz zmarłych greckich uciekinierów komunistów. Prowadzony niegdyś przez nich kołchoz "Nea zoi" działa dziś jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością "Nowe Życie" (co jest polskim tłumaczeniem greckiej nazwy kołchozu) - z posągiem greckiego stalinisty Nikosa Belojannisa przed budynkiem administracyjnym. "Polsko-ludowa" przeszłość tkwi jeszcze w polskiej teraźniejszości członka Unii Europejskiej i NATO, na poły widoczna, na poły już zdziczała.

Te do dziś gołym okiem rozpoznawalne historyczne fazy rozwoju Polski - średniowiecze, Rzeczpospolita Obojga Narodów, czasy rozbiorów, Druga Rzeczpospolita, wojna i okupacja, komunistyczna dyktatura i budowa demokracji - fascynują mnie, dostarczając inspiracji do zajmowania się jej dziejami. Widać te fascynacje częściowo i w niniejszym tomie, obok zainteresowania tematami polsko-niemieckimi, wschodnio-środkowoeuropejskimi i ogólnie europejskimi.

Serdeczne podziękowania za inicjatywę przygotowania tej książki zechcą przyjąć redaktor naczelny serii Polonica leguntur: literatura polska w krajach języka niemieckiego Marek Zybura oraz mój długoletni kolega i partner przy realizacji wielu projektów Krzysztof Ruchniewicz. Dziękuję licznym - częściowo mi znanym, częściowo nieznanym osobiście - tłumaczom tekstów, dziękuję również mojej amerykańskiej koleżance Patrice Dabrowski oraz mojemu lipskiemu koledze Dietmarowi Müllerowi za wyrażenie zgody na włączenie do tego zbioru dwóch wspólnie napisanych tekstów, oraz, last but not least, mojej lipskiej doktorantce Magdzie Włostowskiej za troskliwe przygotowanie manuskryptu do druku. Jej będąca na ukończeniu dysertacja, poświęcona początkom ruchu LGBT w Polsce, z jego transnarodowymi powiązaniami w dekadzie "Solidarności" i generała Wojciecha Jaruzelskiego, przyda niebawem tematowi niniejszego tomu Europa Środkowo-Wschodnia - Polska i Niemcy w Europie nieznanej właściwie dotąd płaszczyzny interakcyjnej.

Stefan Troebst

Berlin i Lipsk, w grudniu 2020 roku

1 Gdańsk jest miastem niemieckim!

2 Por. szkic Peerelowska otwartość? Reminiscencje z zimnowojennego lata 1976 roku [w niniejszym tomie].

3 S. Troebst, Ivan Mihajlov im türkischen und polnischen Exil 1934- -1939/40. Fragmente zur politischen Biographie des Chefs der "Inneren Makedonischen Revolutionären Organisation, "Südost-Forschungen" 1987, t. 46, s. 139-196.

4 J. Tomaszewski, Sprawa udzielenia azylu Iwanowi Michajłowowi w Polsce w dokumentach MSZ, "Teki archiwalne" 1989, s. 261-318.

5 Iwan Michajłow na uchodźstwie w Polsce (1938-1939/40). O dziwnym rozdziale w historii stosunków polsko-bałkańskich.

6 Tenże [rec.], Stefan Troebst: Die bulgarisch-jugoslawische Kontroverse um Makedonien 1967-1982 (München 1983), "Studia z dziejów ZSRR i Europy Środkowej" 1986, t. 22, s. 235-236.

7 S. Troebst, Handelskontrolle - "Derivation" - Eindämmung. Schwedische Moskaupolitik 1617-1661, Wiesbaden 1997; tegoż, Die Kaspi-Volga-Ostsee-Route in der Handelskontrollpolitik Karls XI. Die schwedischen Persien-Missionen von Ludvig Fabritius 1679-1700, "Forschungen zur osteuropäischen Geschichte" 1998, t. 54, s. 127-204.

8 Tenże, "Intermarium" und "Vermählung mit dem Meer": Kognitive Karten und Geschichtspolitik in Ostmitteleuropa, "Geschichte und Gesellchaft" 2002, t. 28, z. 3, s. 435-469 (zeszyt tematyczny: Mental Maps).

9 Vertreibungsdiskurs und europäische Erinnerungskultur. Deutsch-polnische Initiativen zur Institutionalisierung. Eine Dokumentation, red. S. Troebst, Osnabrück 2006 (= "Veröffentlichungen der Deutsch-Polnischen Gesellschaft Bundesverband e. V.", t. 11).

O używaniu i nadużywaniu historii. Polityka historyczna i kultury pamięci w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej (1791-1989)1

To właśnie owych siedem P, które decydują o tym, co będzie pamiętane przez kolektyw: profesorowie, politycy, proboszczowie, pedagodzy, poeci, publicyści i piarowcy.

Reinhart Koselleck, 20062

Terminologia i stan badań

Rządzący i rządzeni w równym stopniu używają i nadużywają przeszłości, przede wszystkim do tworzenia zbiorowych tożsamości, legitymizowania i umacniania władzy lub mobilizacji przeciwko niej. Od momentu ukazania się w 1970 roku przełomowej książki Howarda Zinna The Politics of History i niemieckiego sporu historyków w latach osiemdziesiątych3 politologowie, socjologowie i historycy określają tę kombinację koncepcji politycznych i strategii stosowania historii w sferze publicznej mianem "polityki historycznej"4. Polityka historyczna nie jest wyłącznie dziełem panujących, prezydentów, rządów i innych instancji państwowych, lecz także partii i ruchów politycznych, Kościołów, związków zawodowych, przedsiębiorstw, mediów i innych podmiotów, w tym w pewnym zakresie również historii akademickiej. Wszystkie te czynniki - wraz z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego, jak stowarzyszenia ofiar czy inicjatywy na rzecz przepracowywania przeszłości, oraz z pamięcią rodzinną i indywidualnymi wspomnieniami - kształtują kulturę pamięci danego społeczeństwa5.

Polityka historyczna sięga przy tym daleko w przeszłość. Średniowieczna doktryna o królach "z Bożej łaski" służy do dzisiaj jako dynastyczna legitymizacja - jeśli nie władzy politycznej, to przynajmniej monarchii. W XIX wieku zarówno w polityce, jak i w politycznej sferze publicznej rozwijała się koncepcja praw historycznych, które miały przede wszystkim wspierać proces powstawania narodów i państw wraz z ich roszczeniami terytorialnymi. Władcy dynastyczni, a także obieralne rządy, partie, instytucje religijne, organizacje społeczeństwa obywatelskiego, dziennikarze, artyści i inni wymyślali i uprawiali politykę historyczną dla własnych celów. Wykorzystywali przy tym pomniki, święta, jubileusze, uroczystości publiczne, miejsca historyczne, muzea, wystawy, przedstawienia i opery, nie wspominając już o symbolach narodowych, religijnych, regionalnych i kulturowych, kulcie świętych i bohaterów wojennych. Działania polityczne tego rodzaju - w połączeniu z rodzinnymi opowieściami, przekazywanymi ustnie w danej społeczności podaniami, folklorem, literaturą, sztukami pięknymi i naukami humanistycznymi - wpływają na kultury pamięci. Dotyczy to szczególnie społeczeństw narodowych, ale odnosi się również do grup etnicznych, wspólnot językowych, mieszkańców konkretnych regionów oraz grup społecznych, zawodowych, religijnych, kulturowych. W Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej kategorie "religia" i "wyznanie", później "naród" i "język", a w końcu "państwo" tworzyły ramy koncepcyjne dla polityki historycznej, czego konsekwencją było powstanie narodowych kultur pamięci (z elementami ponadnarodowymi).

Przetrwanie imperiów Osmanów, Habsburgów, Hohenzollernów i Romanowów aż do XX wieku i związany z tym późny początek procesów narodowotwórczych wyjaśniają bliskie związki koncepcji narodu i religii na wschodzie Europy. Przed pojawieniem się państw narodowych ich zadania realizowały Kościoły narodowe. Innymi słowy, zanim państwo mogło wystąpić w roli obrońcy narodu, jego strażnikiem był Kościół. Było tak w wypadku Rumunów, Bułgarów, Greków, Serbów, Chorwatów i Polaków (nawet jeśli u tych ostatnich w mniejszym stopniu). Wyjątek od tej reguły stanowi wieloreligijna, muzułmańsko-prawosławno-katolicka Albania, w której "religią Albańczyka jest albańskość", jak pisał w 1880 roku albański pisarz i polityk Pashko Vasa6.

Nauki historyczne zakładają, że zarówno pamięć, jak i historia są konstruktami. Pierwszą ważną publikacją na ten temat był zbiór tekstów pod redakcją Erica Hobsbawma i Terence'a Rangera Tradycja wynaleziona z 1983 roku7. Książka ta przyczyniła się do rozpowszechnienia się nowej wówczas myśli, że wiele państwowych rytuałów (jak brytyjskie koronacje) czy symboli narodowych (jak określające rzekomo przynależność klanową szkockie tartany), które uchodziły za szacowne tradycje, wykreowano w rzeczywistości dopiero w XIX wieku.

Literatura na temat uroczystości pamiątkowych jest bardzo bogata. Szczególnie ważny dla Europy Centralnej jest zbiór artykułów Staging the Past. The Politics of Commemoration in Habsburg Central Europe, 1848 to the Present8, którego autorzy odnoszą się do wielu pomocnych koncepcji, między innymi spopularyzowanych przez Pierre'a Norę lieux de mémoire9. Lukę badawczą dotyczącą Europy Południowej wypełnia przełomowe studium autorstwa Claudii Weber. Dotyczy ono polityki historycznej rządów bułgarskich i częściowo zbieżnej, a częściowo sprzecznej z nią kultury pamięci społeczeństwa bułgarskiego - od powstania Księstwa Bułgarii w 1878 roku do przejęcia władzy przez komunistów w 1944 roku10. Prace takie jak ta sugerują, że pamięć może być wprawdzie tworzona, jednak konstrukcja jako taka nie powstaje w próżni, lecz bazuje na realnej podstawie fizycznej lub historycznej11.

W tym czasie boom pamięciowy dotarł również do nauk humanistycznych i społecznych w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowej. Jan Assmann już w 1997 roku sformułował ważną hipotezę: "Wszystko przemawia za tym, że kwestia pamięci wpłynie na wytworzenie się nowego paradygmatu nauk o kulturze"12. To założenie odnosi się w coraz większym stopniu również do historyków, antropologów społecznych i socjologów od Estonii po Czarnogórę. Dotychczas punkt ciężkości stanowią głównie badania nad polityką historyczną okresu komunistycznego, przy których znajduje zastosowanie zwłaszcza metoda oral history13. "Przemysł pamięci" ("Memory Industry" - określenie Gavriela D. Rosenfelda14) rozwinął się jednak w pierwszej kolejności nie na gruncie nauki, lecz poza nią, pod postacią seriali telewizyjnych, filmów i powieści15, a przede wszystkim za pośrednictwem wciąż powstających lub modernizowanych muzeów historycznych, pełniących funkcję "fabryk tożsamości"16. Polska stanowi tu przykład skrajny, choć niekoniecznie nietypowy dla całego regionu. Muzeum Powstania Warszawskiego otworzyło swoje bramy w 2004 roku, Muzeum Historii Żydów Polskich rozpoczęło zaś działalność w 2014 roku. Również od 2014 roku pracuje Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku. Planowane jest Muzeum Historii Polski na warszawskim Mokotowie, trwa budowa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Powstała nowa z perspektywy typologicznej forma muzeum historii współczesnej: muzeum okupacji, zbrodni przeciwko ludzkości czy też totalitaryzmu, jak Muzeum Okupacji w Tallinie, które przedstawia oba okresy władzy sowieckiej (1940-1941 i 1944-1991) oraz rządy nazistów (1941-1944). Podobny model reprezentuje Dom Terroru w Budapeszcie, w którym zestawia się krótki okres dyktatury faszystowskiej partii strzałokrzyżowców (1944-1945) z trwającymi dziesięciolecia rządami komunistów (1945-1989). Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Wilnie poświęcono z kolei tylko poszkodowanym w czasie rządów sowieckich po 1944 roku, wyłączywszy Żydów, Litwinów, Romów, Polaków i innych, którzy zostali zamordowani pod okupacją niemiecką w latach 1941-1944, chociaż dzisiejsza siedziba muzeum była używana nie tylko przez KGB (do 1991 roku), lecz także wcześniej jako więzienie gestapo17. Przytaczając ponownie słowa Gavriela D. Rosenfelda: w przewidywalnej przyszłości nie nastąpi żadne "miękkie lądowanie" pamięciowej koniunktury w Europie Wschodniej, nie mówiąc już o "zagrożeniu nagłym lądowaniem"18. Maszyna znajduje się jeszcze wciąż w locie wznoszącym.

Poniżej chcielibyśmy zaprezentować wybrane przykłady używania i nadużywania historii w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowej od XVIII wieku do 1989 roku. Nawiązujemy tym samym do koncepcji historycznego mezoregionu o nazwie East-Central Europe, rozwiniętej i ugruntowanej w okresie zimnej wojny przez Oskara Haleckiego i Jenő Szűcsa19.

Analizę tego okresu podzielono na trzy części. Pierwsza skupia się na obchodach świąt i uroczystości historycznych, które odbyły się do czasu pierwszej wojny światowej pod panowaniem niemieckim, habsburskim (austriackim) i rosyjskim, ponadto w obrębie imperium osmańskiego i jego europejskich spadkobierców. Drugi okres rozpoczął się w 1918 roku, gdy państwa Europy Środkowo-Wschodniej uzyskały niepodległość. Dla południowej części interesującego obszaru decydującą cezurę stanowiła sama wojna. W nowo utworzonym państwie południowych Słowian, nazwanym ostatecznie Jugosławią, podejmowano daremne próby stworzenia nowej "jugosłowiańskiej" narracji z Serbami w roli bohaterów. Zamiast tego przeważały nadal regionalne chorwackie, czarnogórskie, słoweńskie, serbskie i inne perspektywy etnocentryczne. Wiele tych narracji (wraz z ich bohaterami) współtworzy do dzisiaj tkankę pamięci obszaru byłej Jugosławii. Trzecia część poświęcona jest okresowi rządów komunistycznych. W uwagach końcowych doprowadzono refleksję do współczesności.

Przed pierwszą wojną światową Rytuały i reprezentacje

Po uroczystym złożeniu przysięgi na właśnie przyjętą ustawę zasadniczą, które odbyło się w warszawskim kościele św. Jana 3 maja 1791 roku, rozległy się okrzyki na cześć króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i konstytucji. Wiwatujące tłumy niosły władcę po ulicach stolicy. Zwolennicy tej pierwszej spisanej w Europie konstytucji byli świadomi historycznego znaczenia reformy, która miała oszczędzić Polsce dalszych brutalnych interwencji państw ościennych i wewnętrznych niepokojów. Sejm postanowił wprowadzić coroczne święto konstytucji, "którą my i nasi potomkowie będziemy wspominać", a w stolicy wznieść upamiętniającą ten akt Świątynię Opatrzności.

Jeszcze zanim wydarzenie to przeszło do historii, pojawiło się wyraźne życzenie, by przyszłe generacje pamiętały o tym historycznym dniu. Ustanawiając święto konstytucji, Polacy podążali za radą Jana Jakuba Rousseau. W Considérations sur le gouvernement de Pologne, spisanych w 1772 roku, gdy nastąpił pierwszy rozbiór Polski, Rousseau twierdził, że Polska musi "établir tellement la République dans les c?urs des Polonois, qu'elle y subsiste malgré tous les efforts de ses oppresseurs"20 ("ustanowić tak dalece Rzeczpospolitą w sercach Polaków, iżby w nich trwała, mimo wszystkie usiłowania swych uciemiężycielów"21). Jedną z dróg do osiągnięcia tego celu miały stanowić uroczystości publiczne upamiętniające wydarzenia historyczne. Historia powinna więc zatem pozostać żywa dla przyszłych pokoleń Polaków, uczyć doceniania pamięci oraz nie tylko utożsamiania się z bohaterami narodowymi, ale także podążania ich śladem. Rousseau dodał słuszne przewidywanie dotyczące gnębicieli Polski: "Vous ne sauriez emp?cher qu'ils ne vous engloutissent, faites au moins qu'ils ne puissent vous digérer"22 ("Nie możecie przeszkodzić, iżby was nie połknęli; sprawcie przynajmniej, iżby was strawić nie mogli"23). W rzeczywistości pierwsza rocznica uchwalenia konstytucji, obchodzona 3 maja 1792 roku, okazała się zarazem ostatnią świętowaną w państwie polsko-litewskim. W ciągu następnych trzech lat doszło do kolejnych dwóch rozbiorów, po których Rzeczpospolita zniknęła z mapy Europy, a jej mieszkańcy stali się, jak wiele innych ludów Europy Środkowo-Wschodniej, poddanymi obcych władców.

Nowi panowie tego rozległego terenu nie byli skłonni pozwolić swoim nowym poddanym na świętowanie chwalebnej przeszłości sprzed zaborów i przyłączenia do imperiów Europy Środkowo-Wschodniej. Caryca Katarzyna II szczyciła się tym, że biorąc udział w rozbiorach Polski, jedynie odzyskała terytoria bezprawnie oderwane od Rosji. Kazała nawet wybić z tej okazji stosowny medal pamiątkowy. Władca Prus Fryderyk II zgłaszał pretensje do obszarów, nad którymi panował niegdyś Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego i które wobec tego uchodziły za pruskie. Z kolei Maria Teresa wykreowała historyczną fikcję, nazywając nowe terytoria Królestwem Galicji i Lodomerii i usprawiedliwiając ich rewindykację wywodzącymi się ze średniowiecza roszczeniami Węgrów do tych ruskich księstw, których granice nie pokrywały się zresztą prawie w ogóle ze zdobytymi przez Habsburgów ziemiami24. Zaborcy porozumieli się nawet potajemnie co do usunięcia nazwy Polska ze zbiorowej pamięci.

Używanie i nadużywanie historii nie skończyło się w żadnym razie na imperialnej manipulacji polską przeszłością. To był dopiero początek. Wielkie imperia Europy Środkowo-Wschodniej panowały nad wieloma ludami, których historie przekształcono w taki sposób, aby wpasować je w spójną narrację imperialną. Mimo to w okresie badanym w artykule doszło wręcz do nadprodukcji opowieści historycznych. Podczas gdy w oświeceniu położono podwaliny nowoczesnej, opartej na źródłach historiografii regionu, to jeszcze radykalniejsze zmiany nastąpiły na skutek rewolucji francuskiej. Pochodzący z Prus Wschodnich Johann Gottfried Herder stworzył romantyczne wizje świetlanej przyszłości ludów słowiańskich, które miały święcić triumfy w Europie Środkowo-Wschodniej. Pisma Herdera wpłynęły na takich czołowych historyków jak Joachim Lelewel czy František Palacký w Czechach. Podobnym echem odbił się apel Herdera o wspieranie edukacji25.

Wiele narracji historycznych miało naturalnie charakter narodowy. Trawienie Europy Środkowo-Wschodniej, zgodnie z sugestią Rousseau, poważnie obciążało imperia, zwłaszcza że ich panowanie zbiegło się z procesem formowania się nowoczesnych narodów środkowoeuropejskich. Po pierwszej wojnie światowej wielkie imperia się rozpadły, ustępując miejsca mniejszym jednostkom terytorialnym, aspirującym do miana państw narodowych. Narodowe narracje jawiły się wówczas z perspektywy czasu jako triumfalne mity: opowiadały o istnieniu narodu od niepamiętnych czasów, wbrew wrogom i wszelkim przeciwnościom losu. Narodom przypisywano cechy, które pozwoliły im ostatecznie - gdy się wreszcie "przebudziły" - zatriumfować nad przeciwnikami.

Procesy narodowotwórcze przebiegały jednak w tym rejonie w sposób bardziej skomplikowany, niż to sugerują te opowieści. Teorie konstruktywistyczne potwierdzają ich całościowość, przedstawiając naród jako konstrukt nowoczesności. Podczas gdy według dawnego poglądu narodowi aktorzy jedynie budzili świadomość narodów, dzisiaj uchodzą za ich właściwych twórców (nation-builder). Ci "etnonarodowi przedsiębiorcy", jak nazywa ich Rogers Brubaker w nawiązaniu do Maksa Webera i Josepha Rothschilda, z początku nie byli liczni, a tym bardziej nie reprezentowali całego przekroju społecznego26. Na przykład ludność wiejska określała się raczej jako "chrześcijanie", "mieszkańcy wioski", "nasi" lub "tutejsi", a także jako "ludzie cesarza" - i to nawet pod koniec interesującego nas okresu27.

Artykuł ten dotyczy jednak nie tylko genezy nowoczesnych narodów. Liczne inne zobowiązania konkurowały z poczuciem przynależności narodowej: lojalność wobec rządzonego przez dynastię cesarstwa, czasem zabarwiona narodowo, lojalność wyznaniowa, a nawet lojalność wobec ponadnarodowej ideologii, na przykład panslawizmu czy międzynarodowego ruchu robotniczego. Jeremy King odniósł się do tej sytuacji, pisząc, że populacja Europy Środkowo-Wschodniej rozsypała się niczym budowla z klocków, aby następnie łączyć się na nowo "w coraz to innych konstelacjach często krzyżujących się, luźnych grup kulturowych i językowych"28. Wbrew przekonaniom "etnonarodowych przedsiębiorców" istnienie jakiejś dominującej identyfikacji nie było konieczne. Mieszkaniec danego regionu nie był też zmuszany przez los do wyboru jednej ze swoich tożsamości. Nowsze badania wielokrotnie potwierdziły, że na przykład ludność niemieckojęzyczna mogła się przyłączyć do narodu czeskiego - i odwrotnie, że członkowie obu grup mogli preferować ponadnarodową lojalność, przykładowo wobec dynastii Habsburgów, a poszczególne jednostki wahały się między różnymi możliwościami, równoważyły je w osobistej tożsamości lub przyjmowały postawę obojętną wobec jakichkolwiek przynależności29. Skrajny przykład stanowią Ormianie w Galicji i Siedmiogrodzie, którzy pod koniec XIX wieku prawie w całości się spolonizowali bądź zhungaryzowali pod względem języka, wyznania, a nawet przynależności etnokulturowej. Z wcześniejszej tożsamości pozostały im jedynie herby rodzinne i tradycje kulinarne30.

Taki stan rzeczy nie ułatwia ustalenia, kto i w jakich celach używał historii. Najróżniejsze grupy mogły ją zawłaszczać, aby polepszyć swoją pozycję w państwie, regionie, społeczeństwie czy świecie. Co więcej, w ich interesie leżało wywoływanie wrażenia, że lojalność wobec danej grupy jest raz ustalona i niezmienna, a nawet zdeterminowana przez los, jak to sugeruje metafora przebudzenia. Podczas gdy nation-builders napawali się Herderowską wizją ludów jako wiecznych i trwałych całości, panujące dynastie podejmowały wysiłki w celu połączenia historii poddanych im ludów w spójną narrację, która legitymowałaby ich władzę nad wielonarodowymi imperiami. Również przedstawiciele innych ideologii używali i nadużywali historii, aby udowodnić prawdziwość przekonań lub umocnić fundamenty swojego światopoglądu. Żeby nie popaść w tani krytycyzm wobec tej czy innej interpretacji historycznej, powinniśmy pamiętać, że nie istnieje żadne absolutnie obowiązujące spojrzenie na przeszłość. Historycy z konieczności wybierają i ważą przeciwko sobie fakty, szczególnie ci zajmujący się popularyzacją historii, która często jest jeszcze bardziej zabarwiona ideologicznie. W odniesieniu do każdej interpretacji historycznej należy postawić sobie pewne pytania. Przede wszystkim: czyją historię się właściwie opowiada, a czyją się pomija? Jest to wręcz kluczowa kwestia w wypadku społeczeństwa wieloetnicznego, wielowyznaniowego i heterogenicznego. Można pisać historię jednostki terytorialnej (na przykład regionu czy kraju), narodu, grupy etnicznej, stanu, klasy, wspólnoty religijnej lub jakiejkolwiek innej całości. Trzeba również zadać pytanie, co jest przypominane, jaka perspektywa historyczna jest propagowana, za pomocą jakich środków i do kogo się ją kieruje.

Zastosujmy te kryteria do opisanego wcześniej przykładu Polski. Konstytucja 3 maja miała znaczenie dla całego państwa, ale ogłosiła ją szlachta polska, "naród szlachecki", który zwracał się tym samym przede wszystkim sam do siebie. Mieszczanie byli pełnoprawnymi obywatelami tylko wtedy, gdy posiadali ziemię, chłopi zaś zostali jedynie objęci opieką "prawa i rządu krajowego". Przy okazji kolejnych świąt nie przywoływano zatem wydarzeń ze średniowiecza, do którego to okresu szczególnie chętnie nawiązywali nation-builders w Europie Środkowo-Wschodniej, aby podkreślić odwieczną egzystencję narodu31. Polacy zwrócili się w 1792 roku w stronę innowacji, która była ni mniej, ni więcej tylko całkowitym zerwaniem z przeszłością. Mimo wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeń, które ostatecznie miały spowodować upadek Rzeczypospolitej, świętowano zdolność narodu do reformy.

Polacy mieli nadzieję, że za pomocą święta konstytucji majowej stworzą nową tradycję i umożliwią rodakom emocjonalną identyfikację ze zreformowaną Rzecząpospolitą, dokładnie tak, jak radził im Rousseau. Zdecydowali się obchodzić rocznicę uchwalenia konstytucji oraz stworzyć trwały pomnik tego wydarzenia w postaci Świątyni Opatrzności (należy zwrócić tu uwagę na religijny wydźwięk tego gestu). Wynika z tego, że istniało wiele sposobów przywołania pamięci o tym fakcie32. Obie wspomniane wyżej formy upamiętnienia nadawały się prawdopodobnie wyjątkowo dobrze do zastosowania w jedynie częściowo piśmiennym, ale za to tradycyjnie bardzo pobożnym społeczeństwie, dlatego punkt ciężkości położono na wizualne i publiczne nośniki pamięci, które mogły dotrzeć do większej grupy odbiorców niż drukowane podręczniki szkolne.

Dynastie panujące w imperiach Europy Środkowo-Wschodniej uciekały się do podobnego patosu. Również wznosiły pomniki, na przykład miedzianego jeźdźca z 1782 roku, słynny hołd Katarzyny II dla Piotra I, który miał, jak wiadomo, otworzyć Rosji okno na Zachód, czy pomnik Józefa II, ufundowany przez jego bratanka Franciszka I w 1807 roku w Wiedniu. W obchodzenie rozmaitych uroczystości cesarskich i królewskich: urodzin, ślubów, koronacji i jubileuszy, wkładano wiele wysiłku, najwięcej w wypadku carów rosyjskich, znanych z rozmachu, który osiągnął nowe rozmiary za Mikołaja II, mniej zaś w wypadku prusko-niemieckich Hohenzollernów, przynajmniej do czasu objęcia tronu przez Wilhelma II33. Takie ceremonie często uświęcał swoim udziałem Kościół państwowy, tym samym wyraźnie potwierdzając panowanie władcy "z Bożej łaski". Nie miały one jednak wcale długiego rodowodu. Niejedna z nich stanowiła raczej "tradycję wynalezioną", jak określiliby to Eric Hobsbawm i Terence Ranger34. Ciekawsze niż kontynuacje tradycji są więc być może dające się zauważyć nieciągłości i powody, dla których sięgano ponownie po rytuały imperialne bądź wynajdywano nowe w celu przekazania określonego obrazu przeszłości.

Dobrze widać to na przykładzie domu Habsburgów. Ani Maria Teresa, ani jej syn i następca Józef II nie cenili specjalnie pełnego pompy ceremoniału dworskiego i wiele jego elementów zniknęło za ich panowania. Również ich następcy nie czynili nic, by na nowo ożywić dawne tradycje. Do połowy XIX wieku przetrwały już tylko nieliczne imperialne uroczystości, które obchodzono publicznie, i to bez wielkiego entuzjazmu ze strony panujących.

Historyk Daniel Unowsky następująco opisuje sytuację do momentu wstąpienia na tron Franciszka Józefa35. Młody cesarz objął swój urząd w bardzo niepewnych warunkach, w samym środku zawieruchy rewolucyjnej lat 1848-1849, i włożył wiele wysiłku w podkreślenie swoich - pochodzących od Boga - roszczeń do władzy nad ogromnym, wieloetnicznym imperium. Na skutek rewolucji 1848-1849 próbował nawiązywać do tradycyjnej religijności domu Habsburgów, znanej jako Pietas Austriaca. Za jego czasów nie wyrażały jej już od dawna niepraktykowane uroczystości religijne, pielgrzymki i ceremonie, lecz wyłącznie kilka starannie wybranych momentów, w których cesarz ukazywał się poddanym w ramach drobiazgowo wyreżyserowanych rytuałów.

Najbardziej imponującym z nich była procesja Bożego Ciała. Jak pisze James Shedel: "Pomijając uroczystości koronacyjne, żadna inna publiczna ceremonia nie unaoczniała tak efektownie ciągłości i świętości panowania Habsburgów"36. Habsburgowie odzyskali kontrolę nad procesją po tym, jak podczas rewolucji zawłaszczył ją prosty lud, który przejął role dynastii, dworu i armii. W 1849 roku Franciszek Józef rozwiał już wszelkie wątpliwości co do faktu, że rewolucja została stłumiona, a "legalna władza dynastyczna" - przywrócona. Przedstawiciele armii i Kościoła katolickiego, czyli dwóch filarów imperium, pospieszyli zademonstrować bezwarunkowe poparcie dla monarchii. Dwór, arystokracja i rodzina cesarska wraz z dalszymi krewnymi wzięli udział w procesji razem z młodym cesarzem, który na znak pokory kroczył z odsłoniętą głową i świecą w ręce za arcybiskupem Wiednia, niosącym Najświętszy Sakrament. W ten sposób Franciszek Józef próbował nawiązać do tradycyjnej pobożności swojego przodka, Rudolfa I, cesarza z XIII wieku, który okazywał szczególną cześć Hostii. (Oczywiście ta habsburska legenda rodzinna o nadzwyczaj bliskim stosunku do Najświętszego Sakramentu wywodziła się w rzeczywistości z okresu kontrreformacji. Bezpośredni związek między Rudolfem a Franciszkiem Józefem był wobec tego historycznym zmyśleniem).

Można więc powiedzieć, że za panowania Franciszka Józefa wynajdywano tradycje lub co najmniej "odkrywano je na nowo". Ceremoniał i rytuał ponownie ożyły, a Kościół i armia solidaryzowały się z monarchą. Za sprawą długiego panowania Franciszka Józefa niejednokrotnie twierdzono, że rozmaite pełne godności ceremonie cesarskie, jak urodziny, wesela i rocznice koronacji, które obchodzono w całym państwie, były pradawnymi i niezmiennymi rytuałami habsburskimi. Nie miało przy tym żadnego znaczenia, że w poprzednim stuleciu na długi czas prawie z nich zrezygnowano. Austriacki hymn Niech Bóg zachowa [cesarza], skomponowany przez Józefa Haydna w 1797 roku i bardzo szybko spopularyzowany w całym cesarstwie, dopasowano do obecnych okoliczności dopiero w 1854 roku, gdy miał być odśpiewany z okazji cesarskiego ślubu. Mimo to takie symbole były emblematami cesarskiego patriotyzmu, który przetrwał prawie do końca cesarstwa.

Oczywiście publiczne wyrażanie patriotyzmu i okazywanie oddania cesarzowi następowało nie tylko w kościołach i przestrzeni miejskiej, lecz także w szkołach. Na końcu każdego podręcznika dla uczniów szkół podstawowych w austriackiej części podwójnej monarchii znajdował się tekst hymnu austriackiego. Jednak od 1867 roku nie drukowano go już po niemiecku, tylko w języku, którym posługiwali się uczniowie. Te same podręczniki, jak relacjonuje historyk Ernst Bruckmüller, stanowiły interesujący amalgamat elementów historii narodowej i imperialnej. Prehistoryczne legendy i rekwizyty, na przykład z czeskiego średniowiecza, wplatano w historię dynastii habsburskiej, która była opowieścią na wzór eposu bohaterskiego, kładącą nacisk na postaci władców i wielkie bitwy. Słoweński podręcznik propagował stereotyp kochających wolność Słowian, którzy ze względu na skłonność do społecznego chaosu i niezdolność do samodzielnych rządów zostali ujarzmieni przez sąsiadów. Drażliwych kwestii i konfliktów wewnątrz cesarstwa, na przykład wojen husyckich, w tych książkach w ogóle nie omawiano. Miały one raczej propagować wizję cesarskiego patriotyzmu i harmonijnego współżycia ludów habsburskich. Nawet w Galicji, która po 1868 roku cieszyła się daleko idącą autonomią, marginalizowano narodową, a więc polską historię: nie była przedmiotem obowiązkowym, lecz jedynie fakultatywnym, i jeszcze do lat dziewięćdziesiątych XIX wieku podręczniki historii średniowiecznej i habsburskiej były wyłącznie nieznacznie zmodyfikowanymi tłumaczeniami wzorów niemieckich37.

Znacznie lepiej udało się Polakom tworzenie zbiorowej pamięci o bohaterach narodowych i ich czynach dzięki uroczystościom okolicznościowym. Ostatnie trzydziestolecie XIX wieku było w Europie Środkowo-Wschodniej prawdziwą epoką pamięci. Najwyraźniej objawiło się to w krajach habsburskich. Mniejszości narodowe pod rządami niemieckimi i rosyjskimi musiały zachować dużo większą ostrożność podczas swoich obchodów, które albo były zupełnie zabronione, albo musiały odbywać się w zamkniętych grupach. Artykuł 19 konstytucji austriackiej z 1867 roku zezwalał ludom cesarstwa na pielęgnowanie ich narodowej kultury i języka. Narodowi aktorzy agitowali za świętami na cześć rozmaitych historycznych miejsc pamięci. Niektóre z nich pasowały nawet do schematu oficjalnej historii Habsburgów, na przykład odsiecz wiedeńska 1683 roku dokonana przez polskiego króla Jana III Sobieskiego, której dwusetną rocznicę obchodzono w 1883 roku38. Inne jubileusze były bardziej kontrowersyjne, na przykład czterechsetna rocznica urodzin Mikołaja Kopernika w 1873 roku. Odkrywcę faktu, że to Ziemia kręci się wokół Słońca, za swojego rodaka uznawali zarówno Polacy, jak i Niemcy39. Jan Kollár, jeden z ojców słowackiej literatury narodowej i zwolennik panslawizmu, poświęcił Kopernikowi wiersz ze zbioru Slávy dcera (Córka sławy) i postrzegał go jako Słowianina. Również Czesi uczcili astronoma hucznie w 1873 roku, ponieważ dopatrzyli się korzeni jego rodziny w swoim kraju40. W rzeczywistości Kopernik nie daje się jednoznacznie zidentyfikować ani jako Polak, ani jako Niemiec, Słowianin lub Germanin, ponieważ żył w epoce, w której nie wytworzyły się jeszcze wyraźne tożsamości narodowe. Mimo to rozmaite fragmenty jego biografii dostarczały rozlicznym ruchom narodowym i ideologiom pretekstów, żeby rościć sobie do niego prawa.

Listę różnorodnych (nad)użyć historii w ramach uroczystości jubileuszowych odbywających się w międzynarodowych imperiach można dowolnie wydłużać. Szczególnie wyróżnił się 1898 rok, w którym skumulowała się spora liczba okrągłych rocznic - potencjalnych okazji do świętowania w Europie Środkowo-Wschodniej. Wiele z nich znalazło rzeczywiście publiczny oddźwięk, w związku z czym rok ten dostarcza bogatego materiału empirycznego do badań. Wiosna Ludów lub "punkt zwrotny, który nie przyniósł żadnego zwrotu", a więc rewolucja lat 1848-1849, stanowiła tylko jedną, choć bardzo ważną okazję do manifestacji pamięci zbiorowej41. Poniżej został przedstawiony przegląd wydarzeń, które wspominano, inicjatorów uroczystości i ich intencji.

Rok 1848 i jego skutki

Wielu historyków rewolucji lat 1848-1849 koncentrowało się wyłącznie na krajach niemieckich, które nie były jeszcze wówczas zjednoczone pod pruską egidą i w których przynajmniej część monarchii habsburskiej zaliczano do Niemiec. Nie można również zapominać, że w 1848 roku opublikowano najbardziej wpływowy dokument następnych lat i dziesięcioleci - Manifest komunistyczny nieznanego wówczas reńskiego dziennikarza Karola Marksa. Jednak w Rzeszy Niemieckiej nie odbyły się w 1898 roku uroczystości upamiętniające rewolucję, nie było tam miejsca na pamięć o wydarzeniach sprzed pięćdziesięciu lat. Zdaniem niektórych, stanowiły one ślepą uliczkę, zwłaszcza że trzeba było "białego rewolucjonisty" Ottona von Bismarcka, aby zjednoczyć w końcu w 1871 roku większość wcześniejszego Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego pod pruskim przewodnictwem42.

Mimo że w 1898 roku pierwszy kanclerz Rzeszy nie sprawował już swojej funkcji, a niedługo później umarł, zdążył stać się podmiotem zbiorowej pamięci: w całym kraju licznie wyrastały wieże Bismarcka. Co ciekawe, były one popularną odpowiedzią na pomniki Wilhelma I, pierwszego cesarza zjednoczonych Niemiec. Ich wznoszenie zaś osobiście wspierał wnuk tego ostatniego. Podczas gdy dziadek konsekwentnie sprzeciwiał się łączeniu pruskiego ceremoniału z narodem niemieckim, Wilhelm II kochał pompatyczne rytuały i zamierzał zaszczepić całemu narodowi dynastyczny patriotyzm Hohenzollernów. Cesarz był odpowiedzialny za prawdziwą obfitość upamiętnień, które pozwalały mu bez zahamowań oddawać się pasji podróżowania, wygłaszać mowy i na wszelkie możliwe sposoby zaskarbiać poparcie mas dla dynastii - tak intensywnie, że mówiono nieraz o dużej przesadzie43. Wilhelm II nie życzył sobie jednak, żeby przywoływano rewolucję 1848 roku, przynajmniej nie publicznie. Tak więc oficjalnie obchody upamiętniające 1848 rok zostały zabronione.

Z pewnością nie znaczyło to, że nikt nie pamiętał o 1848 roku. Walki na barykadach berlińskich z 18 marca 1848 roku stanowiły okazję do corocznych obchodów, które od lat sześćdziesiątych XIX wieku organizowali w mieście robotnicy i socjaldemokraci. Mieli oni w zwyczaju udawać się w małych, niepozornych grupach na cmentarz poległych w dzielnicy Friedrichshain. Wieńce składali w ciszy, podczas ceremonii o charakterze niemalże religijnym, co raczej zaskakiwało w wypadku członków ruchu robotniczego. Tylko napisy na wstęgach zdobiących wieńce głosiły rewolucyjne hasła, przynajmniej do chwili konfiskaty przez policję. Ten kult zmarłych mógł "prowokować politycznie"44.

Prawdopodobne, że przynajmniej niektórzy niemieccy liberałowie uczestniczyli we mszy we frankfurckim kościele św. Pawła. Wspominali rok, w którym wydawało się, że niewiele już dzieli ich od upragnionego zjednoczenia Niemiec. Wielu z nich było jednak od dawna lojalnymi zwolennikami cesarstwa Hohenzollernów i wspierało publiczne obchody rocznicy zwycięstwa nad Francją w wojnie z lat 1870-1871, tak zwany Dzień Sedanu (Sedantag), który stawiał w centrum uwagi "małoniemiecki patriotyzm, Rzeszę Niemiecką, cesarza i Bismarcka"45. Alan Confino udowodnił, że narodowo-liberalne święto nie wszędzie witano z radością, ponieważ nie było ono oficjalnie popierane, a już w żadnym wypadku nie spotkało się ono z aprobatą katolików, demokratów i socjaldemokratów, których postrzegano jako niewystarczająco "niemieckich". Niemniej dwudziestopięciolecie utworzenia Rzeszy obchodzono w 1896 roku z odpowiednim przepychem46.

Pamięć o Wiośnie Ludów pod habsburskim panowaniem

Rok 1898 dostarczył Austro-Węgrom licznych okazji do świętowania. Nie chodziło jedynie o wydarzenia sprzed pięćdziesięciu lat, przypominane przez liberałów i socjaldemokratów. Przypadało wówczas wiele setnych rocznic, o których będzie jeszcze mowa. W całym cesarstwie wspominano istotne daty, w których odbijały się różnorodne doświadczenia historyczne i różna pamięć poszczególnych części społeczeństwa habsburskiego.

Zarówno liberałowie, jak i socjaldemokraci próbowali wykorzystać rewolucyjną przeszłość Wiednia do własnych celów. W 1864 roku wzniesiono obelisk upamiętniający męczenników rewolucji wiedeńskiej, jednak minęły całe trzy lata, zanim uzyskano pozwolenie na umieszczenie na nim stosownego napisu47. Wśród ugrupowań politycznych, które obchodziły tę rocznicę, pielgrzymując do obelisku, było nie tylko wielu socjaldemokratów, lecz także członkowie Unii Postępu z rady miasta, austro-niemieccy nacjonaliści, a nawet anarchiści. Jakby na dowód plastyczności pamięci każde z tych ugrupowań przedstawiało się jako prawowity spadkobierca wiedeńskich męczenników, niezależnie od tego, czy opowiadało się za rewolucją, czy za pełnym zjednoczeniem narodu niemieckiego48. Nie dziwi, że Austriak Adolf Hitler posłużył się właśnie symboliką 13 marca, aby czterdzieści lat później dokładnie tego dnia wprowadzić oddziały niemieckie do Wiednia w celu dokonania anszlusu Austrii.

Pamięć o rewolucji 1848 roku znalazła swój oddźwięk w 1898 roku również w innych częściach Austro-Węgier, jak można się przekonać na przykładzie kraju koronnego Galicji. W jego stolicy, we Lwowie, socjaldemokraci zachowali się podobnie jak ich niemieckojęzyczni towarzysze partyjni w Wiedniu i wybrali dzień 14 marca na termin opozycyjnego wiecu. Inni mieszkańcy Galicji łączyli z wydarzeniami 1848 roku raczej smutne, specyficzne dla ich regionu wspomnienia. Przypomniały o nich obchody z 3 listopada, które upamiętniały zaatakowanie Lwowa przez oddziały habsburskie 2 listopada 1848 roku.

Przynajmniej niektórzy galicyjscy Polacy byli w stanie doszukać się pozytywnych aspektów w wydarzeniach z 1848 roku. Jako przykład można podać obchody 17 marca 1898 roku we lwowskiej radzie miejskiej. Przy tej okazji nadano zupełnie nową interpretację adresowi do cesarza, wystosowanemu w 1848 roku przez dwóch prominentnych polityków polskich. Choć pismo to nie pociągnęło za sobą żadnych skutków, a nawet zostało całkowicie zignorowane, to z perspektywy czasu żądanie większych praw dla Polaków zostało zinterpretowane jako przesłanka do przyznania im autonomii w 1868 roku49.

W ten sposób galicyjscy poddani cesarza znajdowali różne sposoby na reinterpretację 1848 roku: jako zwiastuna mającej nadejść rewolucji, nad którą ubolewano ze względu na jej niszczące skutki, lub jako nasienia, które miało przynieść plon dopiero w przyszłości, to znaczy w 1898 roku.

Wszystkie te obchody stanowią elementy alternatywnej pamięci Austro-Węgier. Podobnie jak w Rzeszy Niemieckiej, wspomnienie o rewolucji 1848 roku nie było mile widziane przez władze monarchii. Cesarz Franciszek Józef mógłby ewentualnie odwoływać się do zwycięskiego stłumienia rewolucji, dokonanego przez armię habsburską z energicznym wsparciem oddziałów rosyjskich (które jednak w 1898 roku konsekwentnie skazywano na zapomnienie). Ofiarność habsburskiego wojska została upamiętniona na Górze Bohaterów w Dolnej Austrii. Górę poświęcono "bohaterskim królewskim i cesarskim armiom: włoskiej i węgierskiej, za ich niezachwianą wierność i odwagę w latach 1848 i 1849"50. Przy czym nie odgrywał żadnej roli fakt, że właśnie w tym czasie Włosi i Węgrzy próbowali wybić się na niepodległość. Lojalna wielonarodowa armia habsburska miała przecież stać się za panowania Franciszka Józefa jednym z filarów imperium, o czym cesarz nigdy nie zapominał.

Nowa orientacja pamięci: cesarskie jubileusze

Głosy imperialnych patriotów w 1898 roku przebrzmiały bez szczególnego echa w prasie. Habsburska władza koncentrowała się raczej na innym wydarzeniu z okresu rewolucji - w 1898 roku przypadała pięćdziesiąta rocznica wstąpienia na tron cesarza, który 2 grudnia 1848 roku jako osiemnastolatek objął panowanie w cesarstwie pogrążonym w politycznym zamęcie. Jubileusz koronacji od jakichkolwiek obchodów rewolucji dzieli przepaść. W rzeczy samej w wielkim jubileuszowym 1898 roku świętowano raczej powrót do absolutyzmu i kontrrewolucję, przynajmniej w austriackiej części cesarstwa. Węgrzy nie uczestniczyli w tych obchodach, ponieważ woleli świętować rocznicę koronacji Franciszka Józefa na króla Węgier w 1867 roku. Władza próbowała skierować uwagę całego społeczeństwa na jubileusz cesarski, gdyż wydawał się on jej odpowiedniejszą okazją do świętowania niż rocznica rewolucji.

Habsburska biurokracja zorganizowała najrozmaitsze wydarzenia, by uczcić Franciszka Józefa w Przedlitawii. Cały rok kalendarzowy został ogłoszony jubileuszowym. Uznanie dla cesarza miało przyćmić jakąkolwiek pamięć o krótkim, ale pełnym przemocy okresie rewolucji sprzed pięćdziesięciu lat. Jednym z wydarzeń 1898 roku była wystawa jubileuszowa, otwarta 7 maja w wiedeńskim Praterze. Prezentowała ona obraz modernizującego się imperium, podobnie jak inne wielkie wystawy tego dziesięciolecia w monarchii naddunajskiej51. Oprócz cesarskich urodzin 18 sierpnia w ciepłych miesiącach letnich zaplanowano w Wiedniu paradę. Oczywiście uczczono także odpowiednio dzień, w którym pięćdziesiąt lat wcześniej cesarz wstąpił na tron.

Narracja habsburska

Szczególnie wiele wyjaśnia sztuka powstała z okazji cesarskiego jubileuszu. Choć wystawiona dużo później (ze względu na żałobę po zamordowaniu cesarzowej Elżbiety jesienią 1898 roku), rzuca światło na sposoby zarówno używania i nadużywania historii, jak i stosowania cenzury przez elitę austro-węgierską52.

Sztuka składała się z następujących po sobie tableaux vivants, które obrazowały historię monarchii. Pomysł był prosty, ale chodziło o szczegóły: co należało pokazać, a co pominąć. Na początku historyk Joseph Alexander von Helfert i kierownik teatru dworskiego August Freiherr Plappart von Leenheer przedstawili propozycje, z których ostatecznie pozostało pół tuzina, wybranych przez dwóch wysokich rangą cesarskich urzędników: ministra spraw zagranicznych Agenora Gołuchowskiego i austriackiego ministra Franza ks. von Thun und Hohenstein. Podczas tej czasochłonnej procedury należało zwrócić szczególną uwagę na godność tej okazji i nie poruszyć w żaden sposób tematów drażliwych dla poszczególnych narodowości cesarstwa53.

Jakie sceny zdały więc ten trudny egzamin? Pierwszy żywy obraz (tableau vivant) rozgrywał się w 1282 roku, kiedy Rudolf, pierwszy habsburski cesarz, oddał swoim synom w lenno kraje austriackie. Druga scena przedstawiała podwójne zaślubiny wnuków cesarza Maksymiliana I w wiedeńskiej katedrze św. Szczepana w 1515 roku. Przypominała o tym, w jaki sposób Habsburgowie ostatecznie zdobyli panowanie nad Czechami i Węgrami: przez małżeństwo. Osoby odpowiedzialne za wybór scen zdecydowały się również na odsiecz wiedeńską z 1683 roku, czyli ratunek z osmańskiego oblężenia, z którym przybył do stolicy Świętego Cesarstwa Rzymskiego król Jan III Sobieski dowodzący międzynarodową armią. Bardzo prawdopodobne, że scena ta szczególnie przypadła do gustu Polakowi Gołuchowskiemu. Na czwarty obraz urzędnicy wybrali przedstawienie sankcji pragmatycznej, umowy, która zapewniła Marii Teresie następstwo tronu, a cesarstwu - dynastyczną ciągłość. Bohaterami piątej sceny byli Maria Teresa oraz jej syn i następca Józef II. Na koniec cesarz Franciszek I jako gospodarz kongresu wiedeńskiego z lat 1814-1815 zapewnił scenę o międzynarodowym wymiarze. Serię wieńczyło przedstawienie Franciszka Józefa jako życzliwego ojca swoich ludów oraz patrona sztuki i rzemiosła. Ta apoteoza, ukazująca cesarstwo pod postacią alegorycznych figur Czech, Węgier i Galicji jako harmonijną mozaikę, miała oddawać motto jubileuszu - viribus unitis (wspólnymi siłami)54.

Równie znaczące były sceny, które pominięto. Mimo że sztuka miała upamiętniać złoty jubileusz Franciszka Józefa, brak w niej było jakiegokolwiek epizodu z okresu jego pięćdziesięcioletniego panowania, na przykład ugody z 1867 roku, wskutek której powstała podwójna austriacko-węgierska monarchia, albo najmniejszego odniesienia do cesarstwa jako monarchii konstytucyjnej. Wybrane sceny miały bowiem podkreślać tradycyjny, to znaczy ponadnarodowy koncept cesarskiego panowania nad różnorodnymi krajami.

Od porażki do zwycięstwa? Zagadkowe przemiany na Węgrzech

W drugiej połowie cesarstwa - w Królestwie Węgier - pamięć zbiorowa o wydarzeniach lat 1848-1849 przechodziła próbę. Dla Węgrów, jak stwierdziła Alice Freifeld, był to czas zarówno "totalnej rewolucji", jak i "totalnej porażki"55. Pod wrażeniem wieczoru autorskiego Sándora Petőfiego 15 marca 1848 roku ludzie wyszli na ulicę i spisali listę dwunastu żądań. Patrioci węgierscy utworzyli armię narodową (jej członków nazywano honwedami), która walczyła z wojskami austriackimi i rosyjskimi i została przez nie pokonana w 1849 roku.

Do końca stulecia wiele zdążyło się zmienić. Od trzydziestu lat istniała dualistyczna monarchia, która pozwalała Madziarom samodzielnie rządzić połową cesarstwa. W 1896 roku triumfalnie obchodzono przybycie Węgrów do Europy Środkowo-Wschodniej. Panorama namalowana z tej okazji przedstawiała zwycięstwo Madziarów nad Słowianami i w ten sposób demonstrowała całemu światu wyraźną hierarchię narodowości w węgierskiej części cesarstwa. Czy to przez efemeryczne uroczystości, czy to przez trwały pomnik w trakcie węgierskiego milenium porównywano Franciszka Józefa, koronowanego na króla Węgier dopiero w 1867 roku, z wielkim wodzem średniowiecznych Madziarów i stylizowano go na "nowego Árpáda"56.

Jednak na Węgrzech nie zapomniano o 1848 roku. Data 15 marca wydawała się miejscem pamięci dla całej węgierskiej części cesarstwa, choć pozostawała problematyczna dla podwójnej monarchii. Ten dzień oznaczał bowiem dla patriotycznych Madziarów początek ich rewolucji narodowej i był predestynowany do stania się świętem narodowym, gdyby tylko nie kojarzył się jednocześnie z węgierskim separatyzmem. Dezső Bánffy, węgierski liberał i premier Królestwa Węgier w 1898 roku, lojalny wobec panującej dynastii, opowiadał się za obchodami święta narodowego nie 15 marca, ale 11 kwietnia. Był zdania, że tak zwane ustawy kwietniowe, które 11 kwietnia 1848 roku podpisał poprzednik Franciszka Józefa, cesarz Ferdynand V, były podstawą ugody z 1867 roku, a wraz z nią ustanowienia dualistycznej monarchii. W związku z tym 11 kwietnia wydawał się bezdyskusyjną datą na węgierskie święto narodowe w ramach podwójnej monarchii. Podobnie jak Polacy we lwowskiej radzie miasta, cesarscy lojaliści na Węgrzech starali się wpisać rewolucję 1848 roku w szerszy wymiar politycznego postępu, który osiągnęła zalitawska część monarchii po 1867 r. Postrzegali więc rewolucję jako pierwszy krok na drodze do podwójnej monarchii, zapewniającej Madziarom (prawie) wszystkie prawa polityczne, których żądali w 1848 r. Poza tym deklaracja króla z 11 kwietnia głosiła, że dzień ten stanowi fundament podwójnej monarchii, co oznaczało, że przynajmniej niektóre aspekty rewolucji są godne oficjalnego upamiętnienia i świętowania57.

Niektórzy członkowie społeczeństwa węgierskiego woleli jednak wspominać dzień, który uczynił nieśmiertelnym Petőfiego i krąg jego przyjaciół. Tak więc 15 marca 1898 roku nad budynkami niepaństwowymi wywieszono trójkolorowe flagi węgierskie. Kobiety przechadzały się w strojach narodowych, a sklepy były zamknięte. Woleli tę datę studenci, uczniowie, mieszczanie, a nawet wieśniacy. Po czerwonych odznakach można było rozpoznać również wielu socjaldemokratów. Zorganizowali oni procesję do posągu Petőfiego, gdzie konkurowali o uwagę publiczności z liberałami odbywającymi własny wiec, przy czym socjaldemokraci śpiewający Międzynarodówkę zdecydowanie zdystansowali liberałów z ich repertuarem. Innymi słowy, obie grupy uznawały się za prawowitych spadkobierców rewolucji 1848 roku58.

W Królestwie Węgier nie tylko Madziarowie pamiętali o 1848 roku. Inne narodowości żyjące pod panowaniem węgierskim wykorzystały rocznicę rewolucji do zorganizowania własnych protestów. Jednym z nich był wiec zainicjowany przez Rumuński Komitet Narodowy w maju 1898 roku. Fakt ten pokazuje, jak plastyczna jest pamięć historyczna: może służyć zarówno do ugruntowania, jak i do podważenia politycznej legitymizacji władzy.

Jak kontrowersyjne pozostawały wydarzenia 1848 roku, dowodził do 1898 roku posąg Hentziego, który znajdował się w centrum Budy. Ten neogotycki pomnik upamiętniał lojalnego habsburskiego generała Heinricha Hentziego, poległego w walce z armią honwedów. Wydając rozkaz bombardowania Pesztu, umożliwił carowi Mikołajowi I wysłanie oddziałów na pomoc Austrii, a tym samym przyczynił się do porażki rewolucji węgierskiej. Dla cesarza Franciszka Józefa Hentzi był bohaterem. Władca zlecił nie tylko zbudowanie odsłoniętego w 1852 roku budapeszteńskiego pomnika, lecz także namalowanie obrazu przedstawiającego śmierć generała, a dzieło to kazał zawiesić w swojej sypialni w Wiedniu. Z kolei dla rewolucjonistów madziarskich Hentzi był zdrajcą, który nie dotrzymał słowa danego Lajosowi Kossuthowi, że nie będzie strzelał do węgierskich rodaków. Michael Laurence Miller wykazał, że pomnik służył "odtworzeniu habsburskiej władzy i autorytetu po rewolucji 1848 roku"59. Jednocześnie był solą w oku dla węgierskich patriotów. Regularnie protestowano przeciwko niemu, a nawet podjęto próbę wysadzenia go w powietrze. W końcu w 1898 roku przeniesiono posąg do niedostępnego publicznie ogrodu akademii wojskowej, gdzie miał służyć kadetom węgierskim za niezupełnie jednoznaczny przykład. W ten sposób na centralnym placu zwolniło się miejsce dla pomnika zamordowanej cesarzowej Elżbiety, wyjątkowo popularnej wśród Węgrów60.

Ponownie 1898 rok: wymiar pansłowiański

Na ziemiach czeskich obchodzono w 1898 roku jeszcze jedną rocznicę: setne urodziny Františka Palackiego. Ten historyk i polityk był uważany przez wielu za ojca czeskiego narodu. Fryderyk Engels określił go zaś jako "uczonego Niemca, który oszalał"61. Wszystko z tego powodu, że Palacký uznawał się za Czecha, jak dał do zrozumienia w swoim słynnym liście do niemieckiego Zgromadzenia Narodowego wiosną 1848 roku62. Palacký był autorem monumentalnej historii Czech, której pierwszą wersję napisał po niemiecku. Druga wersja, po czesku, otrzymała tytuł Dějiny národa českého v Čechách a v Moravě (Historia narodu czeskiego w Czechach i na Morawach). Co ciekawe, Palacký zakończył historię w 1526 roku, gdy Czechy dostały się pod panowanie Habsburgów, jakby chciał w ten sposób podkreślić słynne zdanie swojego autorstwa: "Byliśmy tu przed Austrią, będziemy też po niej"63.

Obchody urodzin Palackiego odbyły się w Pradze między 12 a 20 czerwca. Pierwszy raz od praskiego Kongresu Słowian z 1848 roku spotkali się w czeskiej stolicy reprezentanci wszystkich ludów słowiańskich64. Okazja sprzyjała (nad)używaniu historii, ponadto przyczyniła się do obciążenia stosunków Austro-Węgier z Rosją, ponieważ część obchodów miała charakter panslawistyczny. W związku z tym, że reprezentowana była każda narodowość słowiańska, nie dziwi fakt, że wznoszono toasty za pansłowiańskie braterstwo, chociaż sam Palacký jako jeden z pierwszych angażował się na rzecz austroslawizmu, a ruch ten obawiał się zdominowania Słowian przez cesarstwo rosyjskie. Inne znane stwierdzenie Palackiego głosiło: "Doprawdy, gdyby cesarstwo austriackie nie istniało już od dawna, należałoby je stworzyć w interesie Europy i ludzkości"65.

Wśród uczestników tego spotkania towarzyskiego ku pamięci Palackiego znajdował się Wissarion W. Komarow, wydawca gazety rosyjskiej "Swiet" (Świat). W swoim toaście wspomniał on odległe wydarzenie: bitwę pod Grunwaldem (Tannenbergiem, Žalgiris) w 1410 roku. Co bitwa ta miała wspólnego z przyjaźnią ludów słowiańskich? Chodziło o zwycięstwo połączonych wojsk polsko-litewskich i ich sojuszników, wśród nich Czechów i Morawców, nad budzącą strach armią Krzyżaków66. Mimo że często uważa się Prusy lub Niemcy za spadkobierców zakonu krzyżackiego, w rzeczywistości jego rycerze pochodzili z bardzo różnych krajów. Komarow twierdził jednak, że pod Grunwaldem Polacy, Czesi i Rosjanie wspólnie pokonali "niemiecki" zakon rycerski, który zagrażał światu słowiańskiemu. Na polu bitwy nie było wprawdzie żadnych wojsk rosyjskich czy moskiewskich, jedynie białoi czerwonoruscy - według dzisiejszego nazewnictwa: białoruscy i ukraińscy - wojownicy z państwa polsko-litewskiego. To jednak nie przeszkodziło wydawcy rosyjskiemu wrzucić przy tej okazji ludów wschodniosłowiańskich do jednego worka z ich późniejszym (wielko)rosyjskim panem. Nie miało też dla niego żadnego znaczenia, że wielki udział w tej rzekomo "słowiańskiej" armii mieli niesłowiańscy Litwini - w końcu stanowili oni jeden z głównych celów krucjat zakonu krzyżackiego, chrystianizującego za pomocą miecza ludy pogańskie w rejonie Morza Bałtyckiego.

Tego rodzaju subtelne różnice, które zwiększyły, zdaniem Mariji Wakounig, napięcia między Austro-Węgrami a Rosją, najwyraźniej całkowicie umknęły uczestnikom uroczystości na cześć Palackiego w 1898 roku67. U schyłku XIX wieku przeorganizowano średniowieczne szyki bojowe w nową formację - Słowian przeciwko Germanom, a potomkowie zwaśnionych stron przyswajali sobie ten uproszczony obraz. Przykładowo wskazywała na to zarządzona przez Wilhelma II renowacja dawnej twierdzy krzyżackiej w Malborku (Marieburgu), nie mówiąc już o retoryce stosowanej przez obie strony w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku przy okazji pięćsetnej rocznicy bitwy68.

Rok 1898: Mickiewicz kontra Murawjow

Pięćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem w 1910 roku przybrała formę największych publicznych obchodów, które odbyły się przed pierwszą wojną światową w Krakowie, zachodniogalicyjskiej metropolii, a w średniowieczu - stolicy Polski. Jednak ponad dziesięć lat wcześniej, w 1898 roku, krakowianie, Polacy z Galicji i innych regionów dawnej Rzeczypospolitej świętowali inny jubileusz. Chodzi o setną rocznicę urodzin wielkiego poety romantycznego i wieszcza polskiego ruchu narodowego Adama Mickiewicza. Kilka lat wcześniej przeniesiono szczątki poety zmarłego na emigracji do Krakowa, gdzie pochowano je obok polskich królów i wielkich wodzów w krypcie katedry wawelskiej. W tamtym czasie Mickiewicza cechowała już otwarta na różne interpretacje, ale być może przez to właśnie mile widziana, elokwencja zmarłego, który nie może się już więcej bronić przed błędnymi interpretacjami swoich słów i czynów. Dziedzictwo poety wykorzystywali zarówno Polacy wszelkich orientacji politycznych, jak i Litwini i Białorusini. W epoce masowych ruchów politycznych wszyscy pragnęli zbić kapitał na jego charyzmie69.

W 1898 roku wzniesiono Mickiewiczowi pomniki z brązu w Krakowie i Warszawie, gdzie nigdy nie postała stopa wieszcza pochodzącego z Kresów. Kraków miał już bogate doświadczenie jako miejsce uroczystości narodowych, ponieważ Polacy galicyjscy od lat sześćdziesiątych XIX wieku cieszyli się sporą wolnością polityczną, dla Warszawy z kolei było to novum. Wbrew wszelkim oczekiwaniom nowy cesarz rosyjski Mikołaj II pozwolił swoim poddanym polskim uczcić w ten sposób poetę. Jego poprzednicy zakazywali obchodów innych jubileuszy, na przykład setnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja w 1891 roku, a Polacy, którzy mimo to próbowali publicznie świętować własną historię narodową, byli karani przez carski reżim. Ostatecznie odsłonięcie pomnika odbyło się w zupełnej ciszy, ponieważ Polacy odmówili odśpiewania na początku hymnu Boże, chroń cara. Był to dowód na to, jakie napięcia wywołało bezprecedensowe zezwolenie na uczczenie bohatera narodowego70.

W rzeczywistości zamiary Mikołaja zostały pokrzyżowane, gdyż patrioci rosyjscy zorganizowali niemal równocześnie swego rodzaju antyobchody. Poświęcili je Michaiłowi Murawjowowi, nazywanemu przez Polaków "wieszatielem" ze względu na szczególną brutalność, z jaką tłumił na Wileńszczyźnie skierowane przeciwko władzy carskiej powstanie styczniowe. Uchodzący wśród Rosjan za bohatera, przez Polaków był nienawidzony, ponieważ nie tylko organizował egzekucje i deportacje powstańców, ale także czynił wszystko, by usunąć wszelkie ślady katolicyzmu i kultury polskiej z północno-zachodnich prowincji Imperium Rosyjskiego71.

Wśród zwolenników pomnika Murawjowa był panslawistyczny wydawca prasowy Komarow, który obstawał przy tym, że pomnik nie jest skierowany przeciwko Polakom, a jedynie przeciwko powstańcom, których Murawjow jako lojalny poddany cara zwalczał sprawiedliwie. Interesujące, że inni patrioci rosyjscy zgadzali się z Komarowem co do tego, że motywacja Murawjowa nie była antypolska72. Mikołaj II wysłał z okazji odsłonięcia pomnika telegram, w którym wychwalał zarówno upamiętnionego człowieka, jak i pamięć o nim. Zdaniem Theodore'a R. Weeksa, odsłonięcie pomnika i towarzyszące mu uroczystości miały uświadomić poddanym carskim, że Wilno jest miastem rosyjskim, choć Litwini i Białorusini uznawali je za swoją stolicę, a wśród mieszkańców było zdecydowanie więcej Polaków i Żydów niż Rosjan.

Wymienione rocznice stanowiły zaledwie niewielką część obchodów historycznych, które odbyły się w Europie Środkowo-Wschodniej w 1898 roku. Należałoby uzupełnić je o rocznicę zniesienia pańszczyzny pół wieku wcześniej: w wydarzeniu tym chłopi w Austro-Węgrzech widzieli powód do radości73. Również pięćdziesiątą rocznicę publikacji Manifestu komunistycznego Karola Marksa świętowało zapewne wielu jego czytelników.

Szczególny przykład imperium osmańskiego

Richard Wortman, Daniel Unowsky i inni opublikowali imponujące prace o "scenariuszach władzy" oraz "pompie i polityce patriotycznej" w carskiej Rosji i monarchii habsburskiej74. Brakuje jednak podobnego studium imperium osmańskiego. Podać można co najmniej trzy powody takiego stanu rzeczy. Po pierwsze, wysoko wyspecjalizowane badania dziejów tego imperium dopiero zaczynają przyswajać kategorię zwrotu kulturowego. Po drugie, w imperium padyszacha władza, polityka i jej inscenizacja należały do tajników pałacu sułtańskiego. Po trzecie, imperium osmańskie aż do ostatnich lat swojego istnienia podlegało prawu islamskiemu i w związku z tym nie znało figuralnych przedstawień nawet swoich bohaterów historycznych. Mimo to głębokie przemiany polityczne i próby reform w XIX wieku doprowadziły do ewidentnej historyzacji - historia stała się częścią polityki - również w kulturze osmańskiej.

We wcześniejszych stuleciach rozkwitała historia tworzona przez całe pokolenia dworskich historyków. Pozostawała ona jednak nieznana szerszej publiczności. Aż do początku XIX wieku sułtani, wielcy wezyrowie i elita administracji lubowali się w budowaniu pałaców i ogrodów o bajkowej piękności, wspieraniu rozwoju liryki, sztuki i architektury, a nawet w europejskim stylu życia, pozostawali jednak hermetycznie odgrodzeni od reszty społeczeństwa osmańskiego, niezależnie od tego, czy wyznawało ono islam, czy nie. Nawet intronizacje, wesela i pogrzeby sułtanów nie były uroczystościami publicznymi. Padyszach rzadko pokazywał się ograniczonej grupie poddanych podczas piątkowej modlitwy (selaml?k) w meczecie w pobliżu pałacu. Imperium ukazywało się swoim mieszkańcom przede wszystkim w formie biurokracji, wojska oraz instytucji feudalnych i religijnych. Nie należało zaś do zwyczajów osmańskich szukanie publicznej legitymizacji w historyzujących inscenizacjach, ponieważ sułtan-kalif otrzymał swoją misję bezpośrednio od Boga i tym samym prawowitość jego władzy dynastycznej i religijnej jako wojownika i obrońcy islamu sunnickiego była potwierdzona raz na zawsze75.

Zmiana nastąpiła wraz ze wstąpieniem na tron Mahmuda II, panującego w latach 1808-1839. Do jego ambitnego planu reform należała - według słów Darina Stephanova - "pierwsza zmiana w nowoczesnych regułach publicznych występów władcy"76. Odtąd z okazji urodzin władcy i rocznic wstąpienia na tron w Stambule, na prowincji, a nawet za granicą urządzano ceremonie publiczne i wystawiano na widok publiczny portrety sułtana77. Od 1854 roku Ahmed Cevdet Paşa, wysoki rangą konserwatywny urzędnik, publikował kolejne tomy monumentalnej historii imperium, napisanej z nowoczesnej perspektywy78. Z kolei sułtan Abdülaziz, panujący w latach 1861-1876, zerwał z jedną z żelaznych reguł Osmanów, jadąc w 1867 roku na paryska wystawę światową, gdzie po raz pierwszy na oczach świata osobiście reprezentował islamskie imperium trzech kontynentów79.

W ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku, gdy buntował się Egipt, europejskie części imperium stopniowo odłączały się od niego, mnożyły się porażki militarne i zagraniczne interwencje, a finanse państwa zupełnie się załamały, co pociągnęło za sobą konieczność międzynarodowego zarządzania długiem państwowym, sułtan Abdülhamid II, panujący w latach 1876-1909, ostatecznie włączył politykę historyczną do osmańskiej kultury politycznej. Kierował się przy tym przykładami Petersburga, Wiednia, szczególnie zaś Londynu, publicznie inscenizując dom osmański i jego chwalebną przeszłość. Gdy w pierwszym roku panowania wewnętrzne niepokoje i naciski z zewnątrz zmusiły go do zaakceptowania konstytucji i parlamentu, otwarto go podczas wystawnej uroczystości w sułtańskim pałacu Dolmabahçe80. Abdülhamid niebawem sam zaangażował się w "wynajdywanie tradycji", jak zapisał M. Şükrü Hanio?lu w prekursorskiej historii późnego imperium osmańskiego: "W ramach próby odnowienia mitu założycielskiego państwa [w 1886 roku] odkryto, nazwano i bogato odnowiono groby towarzyszy Ertu?rula Beya (ojca Osmana I, założyciela dynastii osmańskiej). Sześćsetlecie założenia państwa [w 1904 roku] było obchodzone z ogromnym przepychem i pompą, co miało zapoczątkować nowe zwyczaje polityczne. Przeciwnicy sułtana, młodzi Turcy, nic nie mogli na to poradzić, jedynie przyglądać się temu z emigracji. W salach szkolnych w całym imperium pojawiły się nowe mapy przedstawiające imperium jako całość - wbrew osmańskiej tradycji nakazującej pokazywać każdy kontynent osobno - inspirujące młodzież do wyobrażania sobie ogromnej społeczności międzykontynentalnej"81.

Zaraz potem Abdülhamid stworzył kult jednostki, łączący tradycję osmańską z europejską, o czym Hanio?lu pisze następująco: "Dwudziestą piątą rocznicę rządów Abdulhamida II w 1901 roku obchodzono w sposób jednoznacznie przypominający złoty jubileusz królowej Wiktorii w 1887 roku - aż do wznoszenia wież zegarowych na głównych placach wielu miast"82.

Abdülhamid zabronił jednak wystawiania swojego portretu na widok publiczny i wznoszenia figuralnych pomników władców. Zamiast nich wolał symbole, takie jak godło imperium czy wykaligrafowane hasła typu "Niech żyje sułtan!". W Stambule nie wolno było wznosić posągów nawet postaciom spoza świata polityki, na przykład pisarzom czy filozofom. Jak wykazał Klaus Kreiser, nie była to polityka islamska, lecz osmańska. Pod koniec XIX wieku pomniki władców na koniach w muzułmańskich metropoliach - Teheranie czy w dawniej osmańskich miastach Aleksandrii i Kairze w Egipcie - były częstym widokiem83. Jednak nawet wówczas upamiętnienie historii osmańskiej i kult jej bohaterów nie mogły oddziaływać naprawdę masowo, zrezygnowawszy z przedstawień figuratywnych. Powodem był fakt, że większość poddanych sułtana nie rozumiała osmańsko-tureckiego języka pisanego. Nawet ci, którzy znali alfabet arabski, często nie byli w stanie zrozumieć skomplikowanego osmańskiego stylu literackiego, zwłaszcza że posługiwano się w nim wieloma słowami obcymi i zapożyczeniami z arabskiego i perskiego. Wiedzę historyczną przekazywano więc prawie wyłącznie ustnie, w codziennych rozmowach, w pamięci rodzinnej, przy okazji publicznego opowiadania historii lub wykonywania pieśni ludowych. Kultura pamięci transkontynentalnego imperium osmańskiego była niemal do samego końca kształtowana przede wszystkim religijnie i ludowo, a półoficjalna wizja historii wywierała na nią niewielki wpływ.

Starania Abdülhamida, aby przedstawić swoje panowanie w nowych formach, zbiegły się z zainicjowaną u schyłku stulecia rewolucją wizualną - triumfalnym pochodem fotografii i filmu (niemego) - która zapewniła im zupełnie nowe bodźce do rozwoju84. W miastach można było kupić pocztówki ze zdjęciami i obejrzeć filmy ukazujące sułtana w miejscach historycznych razem z gośćmi państwowymi, miedzy innymi cesarzem Wilhelmem II, który przybył do Stambułu w 1898 roku. Nowymi mediami wizualnymi posługiwał się nie tylko rząd, ale korzystali z nich także inni aktorzy polityczni, na przykład młodoturecki Komitet na rzecz Jedności i Postępu (?ttihat ve Terakki Cemiyeti), który zorganizował w 1908 roku skierowany przeciwko sułtanowi zamach stanu. Ruch młodoturecki, składający się z nacjonalistycznych oficerów zawodowych, urzędników, intelektualistów i studentów, był szczególnie popularny wśród muzułmańskiej i chrześcijańskiej ludności Bałkanów. We wsi Manast?r (Bitola, dzisiejsza Macedonia) dwaj pionierzy filmowi, bracia Janaki i Milton Manaki, pokazywali nagrania prominentnych polityków młodotureckich, aby ich w ten sposób wesprzeć85.

W ostatnich dekadach imperium osmańskiego jego elita polityczna podzieliła się na konserwatystów islamistycznych i kształtującą się właśnie turecko-nacjonalistyczną opozycję. Co ciekawe, historyczna doktryna panturkizmu żywiła się zarówno pismami zagranicznych uczonych, jak i tekstami emigrantów tureckojęzycznych z Krymu, Kaukazu, a przede wszystkim z regionu Wołgi w carskiej Rosji86. Po przejęciu władzy w 1908 roku młodoturcy rozpoczęli program turkizacji, który był wymierzony zwłaszcza przeciwko grupom ludności chrześcijańskiej: Grekom, Ormianom i Słowianom południowym, lecz także przeciwko muzułmańskim Arabom. Następujące bezpośrednio po sobie wojny w latach 1912-1918 umożliwiły młodoturkom przeprowadzenie tureckiego nation-building i westernizacji przy wykorzystaniu brutalnej przemocy i środków charakterystycznych dla stanu wyjątkowego. Gdy imperium - sojusznik państw centralnych - się rozpadło, skończyło się panowanie młodoturków. Jednak to ich wcześniejszy członek, Mustafa Kemal Pasza, który zdobył sławę jako "ojciec Turków" (Atatürk), zbudował na ruinach imperium osmańskiego nowoczesne, autokratyczno-świeckie państwo narodowe. Rozległe niegdyś posiadłości bałkańskie skurczyły się do małego pasa ziemi wokół miasta Edirne, podczas gdy prowincje arabskie i afrykańskie zostały zupełnie utracone. Aby wspomóc projekt przekształcenia Turcji w "europejskie" państwo narodowe, Atatürk drastycznie zredukował wpływ islamu, w dużej mierze pozbył się dziedzictwa osmańskiego i zaczął przedstawiać Turków czasów przedislamskich jako zwiastunów świeckiej, a przez to prawdziwie tureckiej kultury87.

Społeczeństwa narodowe na Bałkanach

Dla prawosławnych społeczności Greków, Bułgarów, Rumunów i Serbów (jak i Albańczyków w górach Epiru) charakterystyczne były etniczno-religijne kultury pamięci, w których dominowały mit ofiary i kult świętych. Stefan Rohdewald wymienia prototypiczne dla regionu miejsca pamięci: "serbskie królestwo niebieskie" i "bułgarskiego Boga" (obok "macedońskiego Boga"), podkreśla również zjawiska "długiego trwania", takie jak kult narodowych świętych, na przykład św. Sawy, patrona Serbów, czy św. Cyryla i św. Metodego oraz ich ucznia św. Klemensa, patronów Bułgarów i Macedończyków88. Według Rohdewalda, "panowanie polityczne", "religijna memoria" i "pamięć narodowa" są ze sobą nierozerwalnie splecione, co niesie dużą homogeniczność każdej z tych kultur pamięci i możliwość szybkiej mobilizacji społecznej. Jednocześnie Rohdewald zwraca uwagę na fakt, że prawosławie i idea słowiańska miały ponadnarodowe rysy, które przezwyciężały czasem różnice języka czy kultury narodowej, a nawet statusu społecznego. Podkreśla względną przewagę, którą cieszyli się Serbowie i Bułgarzy, dysponujący w ramach własnej pamięci historycznej średniowiecznymi królestwami. Rumuni mogli zaś przeciwstawić im swoją postulowaną "starożytną" romanité, Grecy uznawali się za spadkobierców cesarstwa bizantyńskiego, a tym samym także antyku, z kolei Albańczycy wywodzili swoje początki od starożytnych plemion Ilirów i Dardanów. Wyraźniej na średniowieczu koncentrowały się greckie pojęcie "turkokracji", bułgarska figura myślowa "tureckiego jarzma" i serbska obsesja na punkcie porażek (a nie zwycięstw) w starciach z Osmanami. Jak trafnie stwierdził János Bak, ta "mediewializacja" nie ograniczała się tylko do Bałkanów, lecz była równie typowa dla Europy Środkowo-Wschodniej w ogóle, a dla Węgrów szczególnie89.

Jak dowodzą nowe studia autorstwa Melissy Bokovoy, Claudii Weber, Marii Bucur i Martiny Balevy, zarówno bałkańsko-chrześcijańskie kultury pamięci, jak i oficjalne, rządowe polityki historyczne państw bałkańskich koncentrowały się zwłaszcza na wydarzeniach militarnych, takich jak powstania przeciwko Osmanom, wojny bałkańskie i pierwsza wojna światowa90. Prace te podkreślają genderowy wymiar obchodzenia się z rzeszłością, zwłaszcza jeśli chodzi o uporanie się ze śmiercią niezliczonych rodaków. Wyróżniają one "obywatelskie" i "oficjalne" kultury pamięci: te pierwsze charakteryzują kobiece praktyki pamięci, jak żałoba, lament i rytuały religijne, drugie zaś są bardziej męskie, cechują je cześć dla bohaterów, pielęgnowanie dumy narodowej i mocno sformalizowany ceremoniał wojskowy.

Mit kosowski, dzień św. Wita i kult Sawy: Serbowie

W okresie powstań serbskich przeciwko panowaniu osmańskiemu w 1805 i 1815 roku pamięć o średniowiecznym złotym wieku sprzed okresu tureckiego jarzma nie odgrywała zbyt dużej roli i była przekazywana jedynie ustnie pod postacią eposów. Mimo to młode, na poły autonomiczne Księstwo Serbii od momentu swojego powstania w 1830 roku obrało drogę umacniania więzi narodowych za pomocą pielęgnowanej w szkole, armii i historiografii pamięci historycznej, która gloryfikowała średniowieczne królestwo, szczególnie kultywowała mit kosowski. Rzekoma serbskość tego regionu, osmańskiego od końca XIV do początku XX wieku, do którego odwoływano się jako do "kołyski narodów", stała się głównym tematem literatury i sztuki narodowej. Wraz z nadejściem niepodległości w 1878 roku doszło do dalszej intensyfikacji tego programu narodowego, posługującego się bogatym repertuarem świąt i symboli. Najważniejszym jego składnikiem był dzień św. Wita (serb. Vidovdan) 28 czerwca, dzień bitwy na Kosowym Polu w 1389 roku, który ustanowiono w jej pięćsetną rocznicę w 1889 roku świętem państwowym i uczczono uroczystościami patriotycznymi w całej Serbii i na obszarach "serbskiego" zasiedlenia poza granicami kraju. Mit kosowski łączył religijny kult św. Łazarza, to znaczy księcia Łazarza Hrebeljanovicia, z czcią oddawaną bohaterowi wojennemu Milošowi Obiliciowi, który według legendy zabił na Kosowskim Polu sułtana Murada I. "Kosowo!" stało się więc zawołaniem bojowym zarówno w przeddzień prowadzonej przeciwko imperium osmańskiemu pierwszej wojny bałkańskiej 1912-1913, jak i po zwycięstwie nad państwami centralnymi w 1918 roku91. Przyniosło to przynajmniej tymczasowy sukces, gdyż w latach 1912-1915, 1918-1941 i 1944-1999 regionem kosowskim rządzono z Belgradu. Innym ważnym miejscem pamięci dla Serbów był patron narodowy św. Sawa, który w 1219 roku założył serbsko-prawosławny Kościół. W dziewiętnastowiecznej serbskiej pedagogice, literaturze i sztukach pięknych przywoływano go jako wzorzec osobowy, był również obiektem kultu zarówno religijnego, jak i narodowego (Svetosavlje)92.

W gruntownej analizie dwustu dwudziestu trzech nazw ulic belgradzkich w końcu XIX wieku Dubravka Stojanović wykazała, że większość z nich pochodziła jeśli nie od imion osobistości z historii politycznej serbskiego średniowiecza, to od miast, gór i regionów średniowiecznego królestwa. Poza tym zwrócił jej uwagę fakt, że w kontraście do "patriotycznych" nazw ulic trzysta gospód i restauracji ówczesnego Belgradu nosiło przeważnie nieserbskie nazwy, na przykład "Ameryka", "Mały Paryż", "Syberia", a także "Garibaldi", "Chiński cesarz", a nawet "Albania"93. Polityka historyczna rządu i miasta najwyraźniej nie umożliwiała władzom całkowitej kontroli nad życiem codziennym zwykłych mieszkańców, kupców i klientów gastronomii w serbskiej stolicy.

Od Cyryla i Metodego do San Stefano: Bułgarzy

W 1844 roku opublikowano w habsburskiej Budzie (Ofen) książkę w języku bułgarskim, która była pierwszym drukowanym wydaniem rękopisu zatytułowanego Słowianobułgarska historia. Rękopis stworzył w 1762 roku mnich Paisjusz z klasztoru Chilandar na górze Athos (Paisjusz Chilendarski). Paisjusz wzywał swoich rodaków, aby nie wstydzili się bułgarskości i z dumą posługiwali się językiem ojczystym. Ze szczególnym naciskiem przypominał, że Bułgarzy pierwsi spośród Słowian przyjęli chrześcijaństwo, mieli cara i własnego patriarchę oraz skodyfikowali swój język w dwóch różnych alfabetach, głagolicy i cyrylicy, którą przejęli Rosjanie i Serbowie, a później Ukraińcy, Białorusini, Czarnogórcy i Macedończycy. Paisjusz zwracał również uwagę rodaków na to, że tak jak Grecy czy Serbowie, posiadali oni we wczesnym średniowieczu wielkie królestwo94. Poza tym św. Cyryl i św. Metody, Apostołowie Słowian, i ich pięciu uczniów, spośród których wyróżniał się św. Klemens z Ochrydy, byli według niego etnicznymi Bułgarami.

Ze względu na niewielki nakład dzieła Paisjusza i jego późną recepcję pozostaje wątpliwe, czy miało ono rzeczywiście tak ogromny wpływ na przebudzenie narodowe (văzraždane) Bułgarów w imperium osmańskim, jaki przypisuje mu do dzisiaj bułgarska historiografia narodowa95. Tak czy inaczej, od połowy XIX wieku w prowincjach osmańskich zamieszkanych w większości przez Bułgarów rozwinął się ogólnonarodowy kult św. Cyryla i św. Metodego, którego kulminacja przypadała zawsze na 11 (24) maja. Najważniejszym pasem transmisyjnym przekazu o wyższości Bułgarów nad sąsiednimi narodami - zaraz po Kościele bułgarsko-prawosławnym, który od 1870 roku miał własnego egzarchę - była pokrywająca kraj sieć czytelni (čitališta), zakładana i finansowana przez patriotycznie i filantropijnie nastawionych čorbadžii, czyli bogatych mieszczan, kupców i właścicieli manufaktur. Wkrótce na emigracji w Rumunii powstał bułgarski narodowy ruch rewolucyjny, który dążył do uniezależnienia się od Wysokiej Porty.

W lecie 1877 roku Rosja wykorzystała krwawe stłumienie regionalnego powstania Bułgarów przez regularne i nieregularne wojska osmańskie jako pretekst do interwencji militarnej. Po kilku miesiącach ciężkich walk, katastrofalnych dla armii osmańskiej, 19 lutego (3 marca) 1878 roku sułtan musiał podpisać pokój w San Stefano pod Stambułem. Przewidywał on stworzenie Wielkiej Bułgarii od Dunaju do Morza Egejskiego i od Morza Czarnego do Jeziora Ochrydzkiego, a więc prawie do wybrzeża Adriatyku. Przewidziany zasięg terytorialny, który umożliwił carowi obejście cieśnin morskich przez bułgarskie porty nad Morzem Egejskim, został już latem 1878 roku zdecydowanie zrewidowany pod naciskiem Wielkiej Brytanii i Austro-Węgier. W rezultacie powstało wiele mniejsze Księstwo Bułgarii, obok niego autonomiczny region bułgarski o nazwie Rumelia Wschodnia pod zwierzchnictwem sułtana, a cała Macedonia i największa część Tracji pozostały osmańskie.

Nowe państwo bułgarskie z księciem, rządem i parlamentem uprawiało politykę historyczną, która opierała się na dwóch filarach. Po pierwsze, przywoływała sławę średniowiecznego królestwa bułgarskiego. W tym celu ustanowiono Tyrnowo, które było stolicą do najazdu osmańskiego w XIV wieku, drugą stolicą nowoczesnej Bułgarii (po pierwszej Sofii), do nazwy dodano zaś przymiotnik "Veliko" - Wielkie Tyrnowo. Książę Ferdynand I von Sachsen-Coburg-Koháry, monarcha "importowany" z Europy Środkowej, nazwał swojego pierworodnego syna i następcę tronu Borysa (von Sachsen-Coburg-Gotha) imieniem średniowiecznych carów bułgarskich Borysa I i Borysa II, nadając mu przy tym tytuł księcia Tyrnowa. Dwa decydujące lata między skierowanym przeciwko Osmanom powstaniem kwietniowym w 1876 roku a ostatecznym zwycięstwem Rosjan nad sułtanem w 1878 roku zostały włączone w narodową narrację z bohaterami bułgarskimi (Christo Botew, Georgi Benkowski, Wasyl Lewski i inni), miejscami historycznymi (Oborište, gdzie zapadła decyzja o powstaniu, Batak, gdzie wojska osmańskie dopuściły się masakry cywilów bułgarskich) i ze stoczonymi w 1877 roku "wspólnie" przez Rosjan i Bułgarów bitwami pod Plewną i na Przełęczy Szipczeńskiej. Świadomie zbagatelizowano przy tym fakt, że wkład militarny Bułgarów w zwycięstwo rosyjskie nad Osmanami w wojnie 1877-1878 był niewielki. Nie bacząc na to, obchodzono nie tylko dwudziestą piątą rocznicę powstania kwietniowego w 1901 roku, ale także dwudziestą piątą rocznicę bitwy na Przełęczy Szipczeńskiej. Były to pierwsze wielkie ceremonie publiczne upamiętniające najnowszą historię bułgarską, utrzymane przeważnie w tonie narodowym i patriotycznym, w dużo mniejszym stopniu "pansłowiańskim" czy "panprawosławnym". Mimo to wzniesiono wiele pomników i kościołów w rosyjskim stylu, które stanowiły symbole wdzięczności dla Rosji i jej władców, na przykład gigantyczną katedrę Aleksandra Newskiego w centrum Sofii (zbudowana w latach 1882-1912) i pomnik cara wyzwoliciela Aleksandra II na koniu (zaprojektowany przez włoskiego rzeźbiarza Arnolda Zocchiego i odsłonięty w 1907 roku). Oprócz tego tworzono dwunarodowe miejsca pamięci, na przykład pamiątkowy kościół na Przełęczy Szipczeńskiej, który przypominał poległych Bułgarach i Rosjanach. Pierwszym wyłącznie bułgarskim miejscem pamięci był kościół św. Niedzieli w Bataku, gdzie w 1876 roku regularne wojska osmańskie dokonały masakry na cywilach bułgarskich. Od połowy lat dziewięćdziesiątych XIX wieku w podręcznikach do szkół podstawowych i średnich umieszczano rozdziały historyczne, które rozpoczynały się przybyciem Protobułgarów (ludu tureckiego!) oraz św. Cyryla i św. Metodego do średniowiecznych królestw, a kończyły pokojem w San Stefano w 1878 roku. Nową narodową narrację propagowały publicznie również patriotyczne organizacje weteranów, inwalidów, rezerwistów, wdów wojennych i uciekinierów z "niewyzwolonych obszarów" w Macedonii i Tracji, nie mówiąc już o pisarzach, reżyserach teatralnych i historykach96.

W tym ujęciu św. Cyryl i św. Metody okazali się najważniejszym w bułgarskiej kulturze pamięci przykładem "długiego trwania": od wczesnego XIX wieku i pierwszych dziesięcioleci odnowionej bułgarskiej państwowości przez okres międzywojenny i komunizm aż po obecność w Unii Europejskiej. Jak wyraził się Wasyl Drumew, premier Bułgarii w latach 1879-1880, od 1884 roku zaś metropolita Tyrnowa, z okazji tysięcznej rocznicy śmierci św. Metodego w 1885 roku, obaj bracia i święci zapewnili Bułgarom status "historycznego narodu" i "honorowe miejsce w historii ludzkości"97. Według Stefana Rohdewalda "w XIX wieku zauważyć można mniej lub bardziej wyraźne zsekularyzowanie postaci świętych w ramach historyzmu i nacjonalizmu, a w latach trzydziestych XX wieku i podczas drugiej wojny światowej posłużyli oni do sakralizacji nacjonalizmu"98. Dla Bułgarów Apostołowie Słowian do dzisiaj symbolizują ich kulturową, intelektualną i "historyczną" wyższość nad innymi słowiańskimi lub słowiańskojęzycznymi narodami i państwami, łącznie z Rosją (a wcześniej Związkiem Radzieckim).

Od Mołdawii i Wołoszczyzny do Rumunii

Kolejny koronowany Niemiec na Bałkanach, pruski oficer Karl Eitel-Friedrich Zephyrinus von Hohenzollern-Sigmaringen, który rządził jako Karol I, najpierw jako książę Mołdawii i Wołoszczyzny (1866-1881), a potem jako król Rumunii (1881-1914), skutecznie zmodernizował wojsko i politykę swojego kraju. Choć sam był z natury skromny, stosował język symboli, by robić wrażenie prawdziwie "rumuńskiego" monarchy. Koronę, której użył w maju 1881 roku do koronacji, wykuto z metalu dział osmańskich, zdobytych w 1877 roku przez sprzymierzone z Rosjanami wojska rumuńskie w bitwie pod Plewną. Pięćdziesiątą rocznicę objęcia przez niego tronu w 1906 roku również świętowano z ogromnym rozmachem99. Za panowania Karola powstały liczne pomniki, których większość oddawała cześć średniowiecznym władcom, takim jak Stefan Wielki czy Michał Waleczny. Jego najbardziej imponującym projektem była jednak budowa mostu kolejowego nad Dunajem w Cernavodzie, który połączył Wołoszczyznę z Dobrudżą. Most, który otrzymał imię Karola I, miał symbolizować zjednoczenie niezwykle heterogenicznych terenów królestwa100.

Przedmurze chrześcijaństwa: Chorwaci

Do końca monarchii habsburskiej, która w wypadku Chorwacji, Slawonii i Dalmacji była równoznaczna z panowaniem węgierskim, Chorwaci uważali się za potrójny bastion: chrześcijaństwa przeciwko islamowi, katolicyzmu przeciwko prawosławiu i Zachodu przeciwko Orientowi. Ta wizja zdeterminowała pamięć zbiorową i politykę historyczną chorwackiego ruchu narodowego. Ponieważ był on w znacznej mierze antywęgierski, przynajmniej częściowo odwoływał się do idei jedności Słowian południowych i jugoslawizmu, a więc był nastawiony na (ponowne) zjednoczenie z prawosławnymi Serbami. Częściowo zaś miał wydźwięk austroslawistyczny, a więc dążył do przekształcenia monarchii podwójnej w potrójną, w której Chorwaci, Słoweńcy, Czesi, Słowacy, Rusini, Polacy i inni Słowianie stanowiliby obok Niemców i Madziarów trzeci element konstytutywny.

"Postacią centralną dla mitu Chorwacji jako regionu granicznego lub przedmurza - pisze zagrzebski historyk Ivo Žanić - jest bohaterski ban Nikola Šubić Zrinski, "chorwacki Leonidas", który poległ w 1566 roku pod murami bronionej przez siebie twierdzy w Szigetvárze, nazywanej "chorwackimi Termopilami""101. W związku z tym licznym ulicom, parkom i towarzystwom nadano jego imię, a trzechsetna rocznica oblężenia Szigetváru w Baranyi, gdzie poległ sułtan Sulejman Wspaniały, zainspirowała w 1866 roku dziesiątki malarzy, kompozytorów, pisarzy, reżyserów teatralnych i innych do sportretowania Zrinskiego jako uosobienia chorwackiego antemurale christianitatis. W tym samym roku z inicjatywy chorwackiego burmistrza Zagrzebia, Janka Kamaufa, wzniesiono w chorwackiej stolicy za pieniądze zamożnego mieszczaństwa pomnik Josipa Jelačicia, habsburskiego generała o chorwackich korzeniach, który w 1848 roku stłumił rewolucję węgierską za pomocą kartaczy102. Oprócz aspektów antyislamskich, antyprawosławnych i antywęgierskich chorwacka polityka historyczna w czasach Habsburgów miała również rys marynistyczny: słynny obraz Otona Ivekovicia z 1905 roku Dolazak Hrvata na Jadran (Przybycie Chorwatów na wybrzeże adriatyckie) przedstawiał Chorwatów jako pierwszych Słowian, którzy dotarli nad Morze Śródziemne. Dokonali tego już w VI wieku, czyli trzy stulecia przed przybyciem Węgrów do Europy. Według poglądu popularnego w XIX wieku do utworzenia państwa zdolne były tylko te narody, które mogły poszczycić się dostępem do morza. Odróżniało to Chorwatów od narodów kontynentalnych, takich jak Węgrzy, Czesi czy Serbowie103.

Gdy w pierwszej dekadzie nowego wieku Austro-Węgry próbowały zdominować gospodarczo Serbię w tak zwanej świńskiej wojnie i anektowały Bośnię i Hercegowinę, część inteligencji chorwackiej zapaliła się do swego rodzaju neojugoslawizmu (jugoslavenstvo)104. W 1907 roku rzeźbiarz chorwacki Meštrović zaprojektował "kosowską świątynię", która miała powstać na miejscu bitwy na Kosowym Polu i symbolizować wspólną chorwacko-serbską tożsamość historyczną. W 1913 roku wykonano ten pomnik zwycięstwa na pamiątkę serbskiego udziału w wojnach bałkańskich w belgradzkim parku Kalemegdan105. W tym okresie austroslawizm został wyparty przez jugoslawizm, ale dotyczy to jedynie lat wojennych. Po 1918 roku szybko się okazało, że serbskie dążenie do hegemonii w nowym Królestwie Serbów, Chorwatów i Słoweńców uczyniło panjugoslawizm Mestrovicia religią mniejszości wśród Chorwatów i licznych słowiańskojęzycznych nie-Serbów, nie mówiąc już o nie-Słowianach, takich jak Madziarzy, Albańczycy, Turcy, Żydzi, Niemcy, Romowie, Arumuni, Rumuni i inni.

Przekształcenia i nowe formy w międzywojniu i podczas drugiej wojny światowej

Po upadku wielonarodowych imperiów na skutek wojny i rewolucji i pojawieniu się na ich miejsce rzekomo "narodowych" państw nic nie stało już na przeszkodzie reinterpretacjom historii Europy Środkowo-Wschodniej w duchu narodowym. We wszystkich nowych państwach wznoszono pomniki nieznanego żołnierza, które wyrażały potrzebę wpisania niedawnego doświadczenia wojny w narodową narrację historyczną. Bez wątpienia najlepiej udawało się to tam, gdzie nowe państwa regionu mogły prezentować swoje istnienie jako rezultat walki o niepodległość. Węgry były tu wyjątkiem. Chociaż symboliczny grobowiec wzniesiono w Budapeszcie w bezpośrednim sąsiedztwie niedługo wcześniej postawionego pomnika tysiąclecia, który przedstawiał tysiąc defilujących bohaterów narodowych, służył on na Węgrzech jednoznacznie upamiętnieniu bohaterów wojennych lat 1914-1918. Druga inskrypcja brzmiała: "Poświęcony tysiącletnim granicom narodowym", co było stwierdzeniem o tyle pełnym gorzkiej ironii, że Węgry właśnie na skutek wojny te granice utraciły. Ten bolesny związek historycznej wielkości tysiąclecia i wojennych strat podsycał w następnych dekadach węgierski rewizjonizm106. Węgry międzywojenne trzymały się kurczowo swoich granic historycznych, które obejmowały tereny Korony św. Stefana. Ta obsesja wyrażała się również w odnowionym kulcie św. Stefana, koncentrującym się wokół silnego państwa i dwóch symbolicznych relikwii religijnych: korony świętego i jego zmumifikowanej prawej dłoni107.

Liczne nowe państwa próbowały zakorzenić swoje narracje historyczne w micie bohatera narodowego, jednocześnie personifikującego naród i podkreślającego cechy charakterystyczne jego historii, tak by społeczeństwo mogło się wokół nich zjednoczyć. Ten proces nie był jednak w żadnym razie pozbawiony kontrowersji, jak pokazują poniższe przykłady. Obie wojny bałkańskie z lat 1912-1913, szczególnie trzecia wojna bałkańska w latach 1914-1918, znalazły się wkrótce - wraz z niezliczoną masą poległych żołnierzy i ofiar wśród ludności cywilnej, a przede wszystkim z milionami uchodźców i wygnańców - w centrum nie tylko polityki historycznej rządów bałkańskich, ale także ogólnospołecznej kultury pamięci. Zarówno w Europie Środkowo-Wschodniej, jak i w Europie Południowo-Wschodniej powstały setki pomników wojennych, posągów i miejsc upamiętnień, zakładano stowarzyszenia rezerwistów, weteranów i wdów wojennych, świętowano uroczyście rocznice kampanii wojennych i czczono poległych bohaterów. W rezultacie społeczeństwa narodowe na Bałkanach postrzegały swoje kraje jako wieczne pola bitwy, a państwa narodowe jako cel niekończących się inwazji, okupacji i prób anihilacji podejmowanych przez zaciekłych wrogów i żądnych mordu "innych".

"Prawda zwycięży"? Konkurencyjne narracje czeskie i słowackie

Rozbieżne spojrzenia na historię czechosłowacką nie dziwią, jeśli weźmie się pod uwagę odmienne doświadczenia Czechów i Słowaków w każdej z obu części Austro-Węgier. Podczas gdy Czesi ścierali się z Niemcami, Słowacy i Rusini pod panowaniem węgierskim byli narażeni na madziaryzację. Stworzenie nowej czechosłowackiej tożsamości i narracji z tych zupełnie odmiennych losów historycznych i wyznaniowych było prawdziwym wyzwaniem. Dla dużej mniejszości niemieckiej w nowo powstałej Republice Czechosłowackiej już strącanie pomników było jak uderzenie obuchem w głowę, na przykład usuwanie zaraz po uzyskaniu niepodległości symboli cesarskich czy licznych posągów Józefa II, które - według Nancy Wingfield - stały się w poprzednich dekadach symbolem nacjonalizmu niemieckiego w Czechach. Oprócz tego zniszczono barokową kolumnę maryjną w Pradze na podstawie błędnego przypuszczenia, że Habsburgowie wznieśli ją na pamiątkę bitwy na Białej Górze108.

Sami Czesi też różnie postrzegali bohaterów narodowych i najważniejsze wydarzenia historyczne. Cynthia Paces wykazała, że nie wszyscy obywatele młodej czechosłowackiej republiki byli zagorzałymi zwolennikami reformatora Jana Husa, choć zarówno Palacký, jak i czechosłowacki prezydent Tomáš Masaryk właśnie jego lansowali na bohatera narodowego109. Czescy protestanci uczcili Husa pomnikiem, który odsłonięto w kompletnej ciszy w 1915 roku, w dniu pięćsetnej rocznicy jego śmierci, i rokrocznie obchodzili uroczystości na jego cześć, od kiedy tylko - w 1918 roku - przestały być one nielegalne. Pobożnych czeskich i słowackich katolików nieszczególnie radował fakt, że centralną postacią czechosłowackiej narracji historycznej miał stać się akurat spalony na stosie heretyk. Po ustanowieniu rocznicy śmierci Husa świętem narodowym i uczczeniu jej hucznie w 1925 roku przybrały na sile kontrowersje narodowe i międzynarodowe. Dlatego w 1929 roku z królewskim przepychem świętowano w zamian milenium mniej dyskusyjnego dla państwa św. Wacława, który schrystianizował Czechów110.

Kreacja litewskiego bohatera narodowego

W ten sposób rozdarta była więc nawet Czechosłowacja, kraj opisywany przez wielu historyków jako jedyny wzór prawdziwego sukcesu w międzywojennej Europie Środkowo-Wschodniej111. Również inne państwa zabrały się do ustanawiania postaci historycznych lub momentów kluczowych dla egzystencji narodu. Średniowiecze znów okazało się kopalnią najwartościowszego materiału, co widać na przykładzie litewskiej sympatii do wielkiego księcia Witolda, który zdobył sławę w całej Europie jako jeden ze zwycięzców bitwy pod Grunwaldem w 1410 roku. Średniowieczna Litwa nie była królestwem, tylko wielkim księstwem, ponadto historia tego kraju splotła się nierozerwalnie na stulecia z Królestwem Polski. Poprzednik Witolda, jego kuzyn Jogaila, został jako Władysław II Jagiełło królem Polski, co współcześni litewscy nacjonaliści postrzegali jako zdradę, mimo że sojusz Polski i Litwy był konieczny, aby w 1410 roku pokonać zakon niemiecki. Pięćset lat później główni gracze litewskiego ruchu narodowego przedkładali Witolda nad Jagiełłę, gdyż ten pierwszy stanowił ciągłe zagrożenie dla unii polsko-litewskiej. Odczuwali wielką potrzebę wyjścia z cienia Polski, której Litwini zawdzięczali w końcu fakt przyłączenia nie tylko do Rzeczypospolitej, ale także do zachodniego chrześcijaństwa112.

Jednakże w okresie międzywojennym Litwini nie po raz pierwszy postawili Witolda na piedestale jako bohatera narodowego. Według Linasa Eriksonasa już na początku XX wieku, kiedy Litwa była jeszcze częścią Imperium Rosyjskiego, nazywano go Witoldem Wielkim. Wzniesienie pomnika Katarzyny II w Wilnie, kolejny przykład imperialnej symboliki w historycznej stolicy Litwy, wzbudziło wśród Litwinów zainteresowanie ich własnymi bohaterami narodowymi. Popularność Witolda rosła jednak powoli. Dopiero po zamachu stanu Atanasa Smetony w 1926 roku średniowieczny książę stał się oficjalnie bohaterem i symbolem Litwy. Około 1939 roku co trzeciego męskiego noworodka na Litwie chrzczono imieniem Witold - imię to nosił między innymi pierwszy niekomunistyczny prezydent Litwy Vytautas Landsbergis113.

Polska Józefa Piłsudskiego

Demontaż instytucji demokratycznych w regionie szedł często w parze ze wzmożonym używaniem i nadużywaniem historii. Z pewnością dotyczyło to także Polski okresu międzywojennego. Podczas gdy 3 maja od razu uznano za święto narodowe, prawdziwy boom na wszelkiego rodzaju uroczystości i upamiętnienia nastąpił dopiero po zamachu majowym marszałka Józefa Piłsudskiego w 1926 roku. Jego zwolennicy lansowali narrację historyczną, w której zasługi Piłsudskiego dla odtworzenia państwa polskiego i jego obrona w okresie międzywojennym stanowiły kontynuację dziewiętnastowiecznej walki narodowowyzwoleńczej i jednocześnie jej punkt kulminacyjny - taką interpretację propagował zresztą sam marszałek. Stawiano go również w jednym rzędzie z wielkimi ludźmi dawnej Polski, na przykład z królem Janem III Sobieskim, "obrońcą Zachodu" przed Osmanami114. Z braku innych źródeł legitymizacji po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku jego następcy podłączali się pod rosnący kult marszałka, który opierał się wprawdzie na specyficznej interpretacji historii, był jednak całkowicie skoncentrowany na osobie stojącej na czele państwa115. Dało się to szczególnie zauważyć podczas obchodzonych z rozmachem imienin następcy Piłsudskiego, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Jak stwierdził Piotr Osęka, nacjonalistyczne uroczystości końca lat trzydziestych w pewnym sensie nie były aż tak odległe od późniejszych "rytuałów stalinizmu"116.

Pamięć o pierwszej wojnie światowej i konflikt etniczny: Jugosławia

Jugoslawizm powstał na skutek wczesnonowożytnego podziału Słowian południowych na imperium osmańskie i monarchię habsburską. Teoretycznie koncepcja ta oznaczała zjednoczenie wszystkich Słowian południowych, łącznie z Bułgarami. W praktyce jednak doprowadziła do dominacji Serbów, do której przyczyniła się nawet motywowana względami taktycznymi współpraca serbskich i chorwackich elit politycznych w nowym Królestwie Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Bułgaria, która uzyskała własną państwowość w 1878 roku, a w 1885, 1913 i 1915 roku prowadziła wojny z Serbią, już dawno pożegnała się z pomysłem zjednoczenia wszystkich Słowian południowych w jednym państwie.

W następstwie wojny w grudniu 1918 roku powstało wspólne państwo południowo-słowiańskie. Trzy narody tytularne - Serbowie, Chorwaci i Słoweńcy - miały stworzyć "jeden lud trojga imion" (troimeni narod) pod panowaniem serbskiej dynastii Karadziordziewiczów, z Belgradem jako stolicą oraz kombinacją centralizmu i unitaryzmu jako podstawą ustroju politycznego117. Cztery wyznania chrześcijańskie, dwa alfabety, dwa i pół języka, a do tego niesłowiańskie i niechrześcijańskie mniejszości tworzyły wielokształtną strukturę, w której prawdziwa "jugosłowiańska" panpołudniowosłowiańska (pan-südslavische) polityka historyczna okazała się niemożliwa do zrealizowania w pierwotnej wersji. Na południu kraju przewagę miała tradycyjna serbska kultura pamięci - i to nie tylko w Serbii, ale także w Czarnogórze, Macedonii, w Kosowie, Sandżaku i Bośni - podczas gdy Chorwaci i Słoweńcy na północy pielęgnowali własne kultury pamięci.

Sytuacja zmieniła się na jakiś czas po wprowadzeniu przez króla Aleksandra I Karadziordziewicza w 1929 roku rządów autorytarnych i zmianie nazwy kraju na Królestwo Jugosławii. Nie podejmowano wprawdzie poważnych starań o przekształcenie "ludu trojga imion" w etnicznie homogeniczny naród jugosłowiański (brakowało do tego środków i można było się spodziewać zaciekłego oporu w większej części kraju), jednak król prowadził politykę, która miała na celu stworzenie "syntetycznej kultury jugosłowiańskiej"118. Zdaniem Wolfganga Höpkena, nawet na taki projekt było już wówczas za późno - i to z dwóch powodów. Po pierwsze, Serbowie, Chorwaci i Słoweńcy mieli wtedy własne wysoko rozwinięte kultury pamięci. Po drugie, polityczny "jugoslawizm" był postrzegany przez nie-Serbów jako całkowicie serbski. Dotyczyło to przykładowo uznanego w 1919 roku za ogólnojugosłowiańskie święto serbskiego dnia św. Wita (28 stycznia). Zniesiono je co prawda dekadę później, ale jedynie po to, aby rozpropagować pierwszą wojnę światową jako jugosłowiańskie miejsce pamięci i mit fundacyjny nowego państwa. Jednak nawet tak zmodyfikowane zarządzanie tożsamością nie funkcjonowało zgodnie z wyobrażeniami króla. Belgradzka polityka historyczna lat dwudziestych, zgodnie z którą Serbowie jako sojusznicy ententy wygrali wojnę, podczas gdy Chorwaci i Słoweńcy ją przegrali, walcząc po fałszywej stronie u boku państw centralnych, zdążyła pozostawić po sobie trwały ślad119.

Tę serbocentryczną interpretację podkreślało dodatkowo zarówno gorączkowe stawianie pomników (dwieście nowych monumentów podpisano czcionką łacińską, a nie cyrylicą), jak i częsty udział króla w uroczystościach upamiętniających serbskie zwycięstwa i porażki od średniowiecza po wojnę światową120. Serbska polityka historyczna Aleksandra I miała wymiar nie tylko jugosłowiański, ale także europejski. Odnosiła się do serbskiego sojuszu z państwami ententy, szczególnie do początkowo udanego oporu Serbii przeciwko ofensywie państw centralnych w latach 1914-1915 i serbskiego wkładu w utrzymanie, a w końcu przełamanie frontu salonickiego w latach 1916-1918. Z inicjatywy króla w 1936 roku przekształcono cmentarz żołnierski w Zejtinlinku na zachodnim krańcu Salonik w sąsiedniej Grecji, gdzie pochowano ponad siedem tysięcy poległych Serbów, w wielkie serbsko-prawosławne mauzoleum121. Przesłanie Karadziordziewiczów i serbskiej elity politycznej było jasne: Jugosławia istnieje jedynie dzięki serbskiej ofierze w "narodowych wojnach wyzwoleńczych" w latach 1912-1918.

W międzywojennej Jugosławii pole do realizacji pomysłów konkurencyjnych wobec serbskiej państwowej polityki historycznej było bardzo ograniczone. Jednak właśnie z powodu swojej niewątpliwie jugosłowiańskiej orientacji, udowodnionej już przed 1918 rokiem, wspomniany wcześniej artysta Meštrović mógł tworzyć zdecydowanie chorwackie pomniki. Jeden z nich, wzniesiony na placu Strossmayera w Zagrzebiu w 1926 roku, był poświęcony Josipowi Jurajowi Strossmayerowi, chorwackiemu politykowi i biskupowi z XIX wieku. Pomnik jego średniowiecznego poprzednika, Grzegorza z Ninu, ufundowano w Splicie w 1932 roku, jeszcze inny - brązową statuę siedzącej kobiety, która przypominała matkę artysty i otrzymała zagadkowe miano "historii Chorwatów" - postawiono przed uniwersytetem w tym mieście. Meštrović zaprojektował także Dom Sztuk Pięknych w Zagrzebiu, wybudowany w latach 1934-1938 na cześć serbskiego króla Piotra I Karadziordziewicza na placu jego imienia122.

Podjęta w sierpniu 1939 roku przez ówczesną głowę państwa, księcia-regenta Pawła Karadziordziewicza, próba zasypania przepaści między Serbami a Chorwatami za pomocą zwiększonej chorwackiej autonomii w ramach Jugosławii (sporazum) przyszła zbyt późno. W kwietniu 1941 roku kraj został zajęty przez wojska niemieckie i podzielony między Bułgarię, Węgry, Włochy i Niemcy. Proniemiecki rząd serbskiego ultranacjonalisty i antysemity Milana Nedicia w marionetkowej Serbii był zbyt zależny od Berlina, aby prowadzić samodzielną politykę historyczną. Rządy ustaszy w latach 1941-1944 w krótkotrwałym i wyłącznie nominalnie niepodległym państwie chorwackim, które w rzeczywistości było jedynie wspólnym satelitą Niemiec i Włoch, zerwały całkowicie z panslawistycznymi i jugoslawistycznymi tendencjami, a nawet zanegowały w ogóle słowiański charakter Chorwatów. Zamiast tego ideolodzy reżimu skonstruowali mit aryjski i etnocentryczny projekt chorwacki z elementami rasistowskimi i eksterminacyjnymi, którego ofiarą padli Żydzi, Serbowie, Romowie, komuniści i inni. Od tego czasu z pozoru drobna zmiana w chorwackim godle, czerwono-białej szachownicy (šahovnica), stała się symbolem ideologii ustaszów. Kolor pola w lewym górnym rogu godła zmieniono na biały - na średniowiecznym oryginale i późniejszej wersji z 1991 roku pole to było czerwone. Jeszcze bardziej osobliwa, ale równie ewidentna, była decyzja chorwackiego poglavnika Ante Pavelicia z 1941 roku o przerobieniu Domu Sztuk Pięknych Meštrovicia w Zagrzebiu na meczet przez dostawienie do niego trzech minaretów. Zabieg ten miał symbolizować rzekomo harmonijne włączenie muzułmanów z chorwackiej wówczas Bośni do Niepodległego Państwa Chorwackiego.

Poza Kosowem jeszcze dwa ważne regiony bałkańskie były w okresie międzywojennym przedmiotem wyłącznie serbskiej polityki historycznej. Były to Bośnia i Macedonia. W 1912 roku przemianowano zamieszkane przez Serbów bośniackie miasto Varcar(ev) Vakuf na Mrkonjić Grad: Mrkonjić to pseudonim używany przez Piotra Karadziordziewicza, późniejszego króla Serbii Piotra I, w trakcie antyosmańskiego powstania w Bośni i Hercegowinie w latach siedemdziesiątych XIX wieku. W 1938 roku wzniesiono w Sarajewie podobny do kościoła monument na cześć "bohaterów dnia św. Wita", czyli serbskich uczestników zamachu na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w 1914 roku. W tym samym czasie w miastach bośniackich Tuzli i Ugleviciu postawiono pomniki konne króla Aleksandra I Karadziordziewicza.

Wobec przeważająco probułgarsko i antyserbsko (oraz antyjugosłowiańsko) nastawionej ludności Macedonii Wardarskiej, zwanej wówczas oficjalnie Serbią Południową, Belgrad prowadził politykę przymusowej serbizacji. Książę-regent Paweł, premier Milan Stojadinović i inni członkowie rządu jugosłowiańskiego 31 października i 1 listopada 1937 roku hucznie obchodzili dwudziestą piątą rocznicę "wyzwolenia" Skopje i jego okolic spod panowania osmańskiego i wcielenia go do Serbii. W mieście odsłonięto pomnik króla Piotra I Karadziordziewicza, "wielkiego wyzwoliciela", podczas gdy drugi, króla Aleksandra I Karadziordziewicza, "zjednoczyciela", nie został skończony na czas. Oprócz tego wydano tysiącstronicowy pamiątkowy album ze zdjęciami. Miał on dokumentować postęp, który dokonał się pod panowaniem Karadziordziewiczów, i serbską misję cywilizacyjną123.

Chociaż rzeczywiście nastąpiła poprawa w sferze gospodarczej, infrastrukturze, a nawet szkolnictwie, to polityka serbizacji w Macedonii Wardarskiej poniosła klęskę, ponieważ jej najważniejszy pas transmisyjny stanowił jednocześnie największą przeszkodę. Bułgarskojęzyczna ludność wiejska i mała grupa rzemieślników oraz inteligencji regionu zdecydowanie przeciwstawiały się wprowadzaniu języka serbskiego. W 1944 roku Josip Broz, zwany Titą, przywódca "drugiej Jugosławii", wyciągnął z tego wnioski: serbizacja regionu wardarskiego została wstrzymana. Nie rozpoczęto tam również jugoslawizacji, zamiast tego prowadzono politykę macedonizacji kulturowej, językowej i "historycznej", która oznaczała w tym wypadku usuwanie wpływów bułgarskich, i to z natychmiastowym skutkiem. Głównym filarem Titowskiego projektu macedonizacji - wraz z nowym, słowiańskim językiem narodowym, macedońskim, w pośpiechu przygotowaną literaturą narodową i autokefalicznym Macedońskim Kościołem Prawosławnym - była nowo wykreowana i spisana w formie książkowej historia narodowa. Śledziła ona początki narodu od chwili pojawienia się kapitalizmu na Bałkanach we wczesnym XIX wieku, a nawet już od średniowiecznego królestwa "macedońskiego" cara Samuela w XI wieku. Święty Klemens z Ochrydy, powstanie przeciwko Osmanom w dzień św. Eliasza, 22 czerwca (2 sierpnia) 1903 roku i partyzancki parlament w czasie drugiej wojny światowej (Antyfaszystowskie Ludowe Zgromadzenie Wyzwolenia Macedonii - Antifašističko Sobranie na Narodnoto Osloboduvanje na Makedonija, ASNOM) stały się najważniejszymi miejscami pamięci. Niezależnie od ich częściowo komunistycznej treści stanowią one do dzisiaj konstytutywne składniki polityki historycznej i kultury pamięci w powstałej w 1991 roku Republice Macedonii124.

Bóle fantomowe: Bułgaria

Z wojen w latach 1912-1918 Bułgaria wyszła z terytorium powiększonym o jedną dziesiątą, jednocześnie jednak utraciła na skutek porażki w wojnie światowej Trację Zachodnią i Macedonię Wardarską, co polityczne i intelektualne elity kraju oceniły jako "narodową katastrofę". Mimo to trzy wojny, z których dwie zostały przegrane, uchodziły za "wiek chwały", ponieważ Bułgaria była wówczas przez kilka lat w posiadaniu wspomnianych wyżej terytoriów125. W sytuacji całkowitej izolacji politycznej po 1918 roku w Bułgarii rozwinął się autystyczny kult męczeństwa, żywiący się fantomowymi bólami na skutek kolejnego po San Stefano "ograbienia" kraju z ogromnej części jego "etnicznych" i "historycznych" terenów. Ten polityczny kult był w mniejszym stopniu wynikiem celowej polityki państwa, a bardziej dążeń nacjonalistycznie nastawionego społeczeństwa, zdominowanego przez organizacje reprezentujące interes uciekinierów z Macedonii, Tracji i Dobrudży. Do najbardziej znanych należała Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna (Vătrešna Makedonska Revoljucionna Organizacija, VMRO). Oprócz niej pewną rolę odgrywały organizacje prawicowe, jak Wszechbułgarska Unia "Ojciec Paisjusz" (Vsebălgarski săjuz "Otec Paissij"), której patronem był mnich z XVIII wieku, i zbliżone do wojska zrzeszenia. Te związki i organizacje powstały w latach dwudziestych XX wieku, gdy rządząca lewicowa Bułgarska Agrarna Unia Ludowa (Bălgarski Zemedelski Naroden Săjuz) próbowała na przemian z umiarkowanymi konserwatystami uporać się ze skutkami traktatu pokojowego z Neuilly z 1919 roku, obierając kurs "pokojowego rewizjonizmu", który opierał się na współpracy z Ligą Narodów i Wielką Brytanią. Politycy bułgarscy okresu międzywojennego podkreślili szczególnie pięćdziesiątą rocznicę uzyskania niepodległości w 1928 roku, ale pamiętali także średniowieczną historię Bułgarii126.

W 1941 roku program "pokojowego rewizjonizmu" zastąpiono akcesem do sojuszu niemiecko-włosko-japońskiego, który miał na celu "odzyskanie" Macedonii i Tracji w następstwie działań wojskowych Wehrmachtu przeciwko Jugosławii i Grecji. Już w kwietniu 1941 roku oddziały bułgarskie okupowały większą część jugosłowiańskiej Macedonii i greckiej Tracji. W następnych latach nastąpiła radykalna rebułgaryzacja byłej Serbii Południowej, z której usuwano wpływy serbskie. Jednak w kwietniu 1944 roku partyzantka Tity i szybko posuwająca się naprzód Armia Czerwona wyparły Bułgarię z Macedonii po raz drugi od 1918 roku. Komunistyczny zamach stanu w Sofii w następnym miesiącu doprowadził do wycofania się wojsk bułgarskich z Grecji. W 1946 roku na skutek referendum Bułgaria została przekształcona z monarchii w republikę ludową, a święto narodowe z 3 marca (San Stefano) zostało przeniesione na 9 września (data przejęcia władzy przez komunistów w 1944 roku). Musiało upłynąć dwadzieścia lat, zanim Bułgarska Partia Komunistyczna (Bălgarska Komunističeska Partija) przyswoiła sobie "burżuazyjne" bułgarskie lieux de mémoire: Paisjusza, Cyryla i Metodego, powstanie kwietniowe i San Stefano, a odrzucany dotychczas "wielkobułgarski szowinizm", to znaczy tradycyjny bułgarski nacjonalizm, zaczął stopniowo wypierać "proletariacki internacjonalizm".

Kult bohaterów: Rumunia

We wrześniu 1919 roku, bezpośrednio po usankcjonowanym konferencją pokojową w Paryżu znacznym powiększeniu terytorium Rumunii, król Ferdynand I von Hohenzollern-Sigmaringen założył na poły państwową, na poły prywatną organizację o nazwie Kult Bohaterów (Cultul Eroilor), która miała "upamiętniać co roku bohaterów tego narodu, którzy w równej mierze co ci, którzy przeżyli [...], w wielkim stopniu przyczynili się do zjednoczenia naszego narodu"127. Ta nowa tradycja corocznego święta ku czci bohaterów, obchodzonego za pomocą świeckich i religijnych rytuałów, rozpoczęła się 20 maja 1920 roku. Wiece, nabożeństwa i procesje w całym kraju miały uczynić ze wszystkich warstw ludności patriotycznych obywateli. Cel ten został osiągnięty jedynie częściowo, ponieważ przez swój zdecydowanie prawosławny charakter święto nie było atrakcyjne dla protestantów i katolików z Siedmiogrodu, nieważne - węgierskiego, niemieckiego, słowackiego czy innego pochodzenia, nie mówiąc już o muzułmanach i Żydach128. Poza tym różne - habsburskie, rosyjskie, osmańskie - doświadczenia historyczne w wołoskich, mołdawskich, besarabskich, dobrudżańskich i bukowińskich częściach Wielkiej Rumunii doprowadziły do tego, że takie narodowe święta, jak 24 stycznia (zjednoczenie Wołoszczyzny i Mołdawii w 1859 roku) czy 10 maja (ogłoszenie niezależności Zjednoczonych Księstw Mołdawii i Wołoszczyzny od Osmanów w 1878 roku), niewiele znaczyły dla węgierskojęzycznego rzemieślnika w siedmiogrodzkim Braszowie (Kronstadt) lub żydowskiego posiadacza ziemskiego w besarabskim Kiszyniowie. Również 1 grudnia - tego dnia w 1918 roku Siedmiogród opowiedział się za przyłączeniem do Rumunii - nie miał żadnego znaczenia dla tatarskiego pasterza w Dobrudży129.

Ostatecznie żadna z powyższych dat, lecz nieoficjalne święto przezwyciężyło przepaść dzielącą rozmaite terytoria składające się na ten kulturowy konglomerat. Chodzi o 6 sierpnia 1917 roku, kiedy w bitwie pod Mărăşeşti na wschodnim stoku Karpat starli się po jednej stronie Rumuni i Rosjanie, po drugiej - Niemcy i Austriacy, i kiedy poległo dwadzieścia siedem tysięcy żołnierzy rumuńskich. Rocznice w Mărăşeşti były organizowane przez Kult Bohaterów we współpracy z Prawosławnym Narodowym Stowarzyszeniem Kobiet Rumuńskich. W pobliżu wioski otwarto 18 września 1938 roku wielkie mauzoleum skrywające szczątki pięciu tysięcy żołnierzy rumuńskich130. Istotnym wydarzeniem ze sfery polityki historycznej była również koronacja Ferdynanda I na "króla wszystkich Rumunów" w 1922 roku w transylwańskiej Alba Julii. Odbyła się ona w specjalnie na tę okazję wybudowanej prawosławnej katedrze koronacyjnej, położonej w bezpośredniej bliskości katedry rzymskokatolickiej. "Imponująca koronacja w Alba Julii - pisze Roland Prügel - miała pełnić podwójną funkcję: po pierwsze, celebrowała Ferdynanda jako prawowitego egzekutora narodowej jedności, po drugie, czyniła dynastię Hohenzollernów częścią panteonu bohaterów rumuńskich"131. Użyto wówczas tej samej korony, którą Karol I kazał wykuć z metalu dział osmańskich w 1881 roku.

Długa kariera średniowiecznego wodza: Albania

Kultura pamięci powstałego w 1912 roku państwa albańskiego była mocno skoncentrowana na postaci średniowiecznego chrześcijańskiego szlachcica Jerzego Kastrioty, zwanego Skanderbegiem, który stawił opór ekspansji osmańskiej na Bałkanach. Skanderbeg był popularny wśród Albańczyków aż do XVIII wieku, później ze względu na bliskie związki elity albańskiej z Wysoką Portą popadł w zapomnienie. Sytuacja zmieniła się wraz z powstaniem albańskiego ruchu narodowego pod koniec XIX wieku i z narodzinami niezależnego państwa, szczególnie jednak w związku ze wstąpieniem na tron albański Ahmeda Zogu w 1928 roku. Nadał on sobie tytuł cesarza Albańczyków oraz dodatkowy przydomek Skanderbega III i w ten sposób zainicjował osobliwy kult tego średniowiecznego bohatera. Ponieważ Republika Austriacka wzbraniała się przed przekazaniem oryginalnego miecza i hełmu Skanderbega, król Zog I nosił koronę w formie hełmu z wygrawerowanymi inicjałami "A.Z." (Ahmed Zogu). Po anektowaniu Albanii przez faszystowskie Włochy w posiadanie korony wszedł włoski król Wiktor Emanuel III, który także jej używał. Również nazistowskie Niemcy podchwyciły mit Skanderbega, nazywając dywizję Waffen-SS stworzoną z kosowskich Albańczyków jego imieniem. Skanderbeg był i pozostał bohaterem albańskim w czystej formie, zarówno w czasach komunistycznych, jak i w późniejszym okresie przejściowym132.

Epilog: czasy komunizmu

W dawnej stolicy Polski - Krakowie - 3 maja 1946 roku obchodzono sto pięćdziesiątą piątą rocznicę uchwalenia konstytucji 1791 roku, od której przypomnienia rozpoczął się niniejszy artykuł. Uroczystości te wypadły nieciekawie w porównaniu z pierwszą rocznicą 3 maja, nie mówiąc już o obchodach międzywojennych. Mimo to na ulicach Krakowa zebrały się tłumy. Wprawdzie wcześniejsze święto narodowe nie zostało zdelegalizowane, ale nowy reżim komunistyczny zareagował na spontaniczne obchody, jakby chodziło o próbę przewrotu politycznego. Tajna policja i jej pomocnicy zaczęli strzelać do tłumu, nastąpiły liczne aresztowania. Represjami objęto sporą grupę studentów, stłumiono także pamięć o tych wydarzeniach. Niektórzy historycy sądzą, że była to komunistyczna prowokacja133. Niezależnie od interpretacji tych zajść nowa tajna policja niewątpliwie dała do zrozumienia Polakom, że to reżim, a nie społeczeństwo decyduje o tym, kogo i w jakiej formie należy wspominać.

Jak twierdzi Nancy Wingfield w odniesieniu do Czechosłowacji - dotyczy to jednak również innych państw bloku wschodniego - rządy komunistyczne wykorzystywały "z jednej strony społecznie zorganizowane zapominanie: wykluczanie, ucisk, represje, a z drugiej - społeczną pamięć: celowe wynajdywanie, podkreślanie, popularyzowanie konkretnych elementów zbiorowej świadomości"134. Partia i państwo skazały historię wygnanych po wojnie Niemców na zapomnienie, zmieniając nazwy ulic, budynków, dzielnic, a nawet całych miast, jeśli tylko kojarzyły się z niemieckością. Jednym z najbardziej znanych przykładów takiego postępowania jest polskie miasto Wrocław, wcześniej habsburskie, pruskie i niemieckie Breslau, w którym na miejscu pomnika króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II na Rynku postawiono rzeźbę pisarza Aleksandra Fredry, polskiego Moliera. Pomnik ten powstał pierwotnie w 1897 roku we Lwowie, ówczesnej stolicy habsburskiej Galicji, i w 1956 roku został przeniesiony z wówczas sowiecko-ukraińskiego miasta do Wrocławia135. Zastąpienie pruskiego króla polskim literatem miało podwójny wydźwięk, zarówno partyjno-ideologiczny, jak i kryptomieszczański: kultura polska zatriumfowała nad barbarzyństwem niemieckim, a wschodniogalicyjskiej tradycji kulturowej, zniszczonej przez Hitlera i Stalina, udało się przetrwać w ukryciu na Dolnym Śląsku. Jej dalszy żywot potwierdza również przeniesienie do metropolii dolnośląskiej lwowskiej biblioteki Ossolineum i gigantycznej panoramy malarskiej przedstawiającej bitwę pod Racławicami w 1794 roku, w której złożone z chłopów wojsko polskie pokonało świetnie uzbrojone oddziały carskie.

Komuniści w Europie Środkowo-Wschodniej przejęli wiele świąt, które obchodzono już wcześniej w Związku Radzieckim: 1 Maja, a więc tradycyjne Święto Pracy, rocznicę rewolucji październikowej 7 listopada, w końcu 9 maja jako Dzień Zwycięstwa nad narodowosocjalistycznymi Niemcami i koniec drugiej wojny światowej136. Propagowano kult Lenina i Stalina, ich imionami nazywano ulice, przedsiębiorstwa, domy i całe miasta, na przykład Katowice (wcześniej Kattowitz) stały się Stalinogrodem, Braşov w Rumunii - Oraşul Stalin, Dunaújváros na Węgrzech - Sztálinváros. Pomniki Lenina i Stalina wyrastały jak grzyby po deszczu. Niektóre ze świąt państwowych przypominały o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną i utworzeniu prowizorycznych rządów pod kierownictwem komunistów lub przynajmniej miały jakiś związek z tymi wydarzeniami. Tak było na przykład na Węgrzech, gdzie dzień 15 marca, obchodzony w okresie międzywojennym jako rocznica węgierskiego zwycięstwa w 1848 roku, pozostał nadal świętem państwowym. Jednak komuniści połączyli tę datę z wypędzeniem faszystów węgierskich - strzałokrzyżowców - przez wojska sowieckie w 1945 roku, będącym niejako realizacją wizji Kossutha i Petőfiego. Setną rocznicę 15 marca 1948 roku obchodzono z wyjątkową pompą, przy tej okazji Petőfiemu wzniesiono wiele pomników137.

Jednak takie palimpsestowe święta mogą powracać niczym bumerang. Gdy w 1956 roku doszło do wybuchu powstania w Poznaniu, a na czele Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej stanął liberalny Władysław Gomułka, intelektualiści węgierscy z kręgu Petőfiego i nowo założona studencka organizacja Kółko 15 Marca przekuli pierwotnego rewolucyjnego ducha 1848 roku w program antystalinowski. Złożyli 23 października 1956 roku wieniec pod pomnikiem generała Józefa Bema, który walczył w rewolucji węgierskiej w latach 1848-1849, i w akcie prowokacji obalili brązową statuę Stalina na placu Bohaterów w Budapeszcie138. Na reakcję sowieckich wojsk okupacyjnych nie trzeba było długo czekać.

Inne wschodnioeuropejskie pomniki Stalina zostały usunięte później. W wypadku Czechosłowacji konieczne były rozkazy z Moskwy, by kierownictwo Komunistycznej Partii Czechosłowacji poleciło wysadzić w powietrze gigantyczny monument na wzgórzu nad praskim Starym Miastem. Zmumifikowane zwłoki czechosłowackiego kieszonkowego Stalina, zmarłego w 1956 roku szefa partii Klementa Gottwalda, spotkał taki sam los jak mumię samego Stalina: obaj zostali usunięci ze swoich mauzoleów. Czasami wykorzystywano również pomniki z okresu przedkomunistycznego. Przykładowo w czasie praskiej wiosny 1968 roku pomniki Jana Husa i św. Wacława, z którymi identyfikowały się dawniej różne części społeczeństwa czechosłowackiego, stały się tłem dla masowych zgromadzeń139.

Komunistyczną interpretację wydarzeń historycznych podawano czasem w wątpliwość. W Polsce 966 rok oznaczał zarówno narodziny państwa polskiego, jak i chrzest Polski. Bardzo zręczny taktycznie był krok prymasa Stefana Wyszyńskiego: ogłoszenie Wielkiej Nowenny, czyli dziewięcioletnich obchodów przyłączenia Polski do świata chrześcijańskiego, które miały osiągnąć punkt kulminacyjny w trakcie milenium w 1966 roku, tak by polski katolicyzm mógł raz jeszcze mocno zaakcentować obecność w sferze publicznej140. Komuniści byli ateistami z przekonania, odpowiedzieli więc na ten pomysł obietnicą zbudowania tysiąca szkół na tysiąclecie państwa polskiego. Najważniejsze uroczystości zorganizowano 22 lipca, w rocznicę manifestu lubelskiego z 1944 roku i powstania Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a nie 3 maja, który to dzień hierarchia kościelna wybrała świadomie na swoje obchody, ponieważ był on jednocześnie rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 maja141.

Ikonografia religijna i narodowa w Polsce pozostawały w dużej mierze komplementarne wobec siebie. W epoce "Solidarności" Polacy mogli wznieść pomniki ku czci rodaków poległych w zamieszkach 1956 i 1970 roku. Z taką intencją w Poznaniu oraz Gdańsku postawiono wielkie krzyże142. Podobnie Lech Wałęsa, przywódca związku zawodowego "Solidarność", demonstracyjnie nosił w klapie znaczek z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej - Matkę Bożą czczono od XVII wieku jako "królową Polski"143.

"Trzykrotnie w ciągu niecałych dziesięciu lat - pisze Anders ?man w przełomowej książce o architekturze i ideologii w Europie Wschodniej w okresie stalinowskim - wszystko zaczęło się od nowa: pod koniec wojny, w 1949 i w 1956 roku"144. Ma on oczywiście na myśli wkroczenie Armii Czerwonej i początek sowietyzacji, wprowadzenie stalinizmu cztery lata później i nagły zwrot ku destalinizacji po tajnym referacie Nikity Chruszczowa. Mimo że tak krótka, epoka stalinowska pozostawiła głębokie ślady w narodowych kulturach pamięci i w nie mniejszym stopniu w architekturze miejskiej. Usunięto jedynie bezpośrednie odniesienia do Stalina, przy czym Albania była tu wyjątkiem. Kult Stalina przetrwał tam zarówno zmianę sojusznika ze Związku Radzieckiego na maoistyczne Chiny w 1961 roku, jak i zerwanie z Pekinem w 1978 roku - aż do 1991 roku pozostał niezwykle żywy. Destalinizacja rozpoczęta po słynnym tajnym referacie Chruszczowa wygłoszonym na XX Zjeździe KPZR, kiedy bez ogródek wyliczył on zbrodnie stalinowskie, przyniosła falę usuwania pomników Stalina i zmian nazw miast, którym nadano wcześniej jego imię, od Polski po Bułgarię. Podczas gdy taki adept Stalina, jak urzędujący do 1954 roku pierwszy sekretarz Bułgarskiej Partii Komunistycznej Wyłko Czerwenkow, został objęty anatemą, arcystaliniście Walterowi Ulbrichtowi udało się uniknąć śmierci politycznej w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Jego polski sąsiad Bolesław Bierut zmarł zaś niedługo po referacie Chruszczowa.

Swoboda działania, którą Chruszczow przyznał demokracjom ludowym i ich rządom komunistycznym, pozwoliła na nowo ożywić toposy narodowe i pseudonarodowe. Ekstremalny przykład stanowiła Rumunia, gdzie przywódca partii i państwa Gheorghe Gheorghiu-Dej, a w jeszcze większym stopniu jego następca od 1965 roku - Nicolae Ceau?escu konstruowali dacką przeszłość Rumunów od V wieku przed Chrystusem i podkreślali cywilizujący wpływ Imperium Romanum na jego północnowschodnich przyczółkach w prowincjach Dacia Superior i Dacia Inferior. Na polecenie Ceau?escu i jego współrządzącej żony Eleny rumuńscy historycy, archeolodzy, onomaści, lingwiści i inni musieli utrzymywać, że łacińskość Rumunów jest potwierdzeniem ciągłości ich osadnictwa po obu stronach Karpat, a tym samym również historycznej starożytności ich państwa i kulturowej przewagi narodu rumuńskiego nad Węgrami i Słowianami, włączając Rosjan i Ukraińców w Związku Radzieckim145. Widocznym wyrazem tej polityki historycznej było przemianowanie w 1974 roku zamieszkanego przez Węgrów siedmiogrodzkiego Klużu (Klausenburgu, Koloszvár) na Kluż-Napokę, przy czym Napoka była rzymską nazwą tej dackiej osady146.

Komuniści bułgarscy próbowali w bardzo podobny sposób przesunąć w czasie początki obecności Bułgarów na Bałkanach. Powoływali się nie tylko na przybycie Słowian na południowe brzegi Dunaju w VI stuleciu po Chrystusie, ale także na Traków z VII wieku przed Chrystusem jako rzekomych przodków Bułgarów. Ludmiła Żiwkowa, córka przywódcy Todora Żiwkowa, od 1970 roku właściwie kierująca polityką kulturalną państwa, poleciła propagować tradycje trackie za pomocą wystaw, wykopalisk i publikacji nie tylko w samej Bułgarii, lecz również poza jej granicami, przede wszystkim w Republice Federalnej Niemiec, we Francji, w Holandii i innych państwach zachodnich147.

Od lat sześćdziesiątych XX wieku również w Bułgarii przywracano politykę historyczną z okresu przedkomunistycznego. Wspólnym mianownikiem czasów sprzed 1944 roku i po nim była rewolucja: "ruch narodowo-rewolucyjny" w trzeciej ćwierci XIX wieku i "ludowo-demokratyczna rewolucja" pod koniec drugiej wojny światowej, między którymi z perspektywy partii istniał związek przyczynowo-skutkowy. "Tureccy feudałowie" i "osmańscy rzeźnicy" byli dziewiętnastowiecznymi odpowiednikami nieprzyjacielskich "monopolistycznych kapitalistów" i "monarchofaszystów" z XX wieku148. W realnym socjalizmie typu sowieckiego powstanie antyosmańskie z kwietnia 1876 roku czy zasługi Rosji carskiej dla niepodległości Bułgarii nie budziły wątpliwości ideologicznych149. Z kolei dyskusja intelektualistów o Wasylu Lewskim, bohaterze narodowym XIX wieku, i o postępowaniu z jego doczesnymi szczątkami, prowadzona w latach osiemdziesiątych na poły publicznie i niesterowana przez partię, wywoływała jej obawy150. Ponadto drażliwa kwestia macedońska, a więc roszczenia bułgarskie, aby do historii narodowej włączyć nie tylko Macedonię Piryńską w południowo-zachodniej Bułgarii, ale także jugosłowiańską Macedonię Wardarską, a w najlepszym wypadku również grecką Macedonię Egejską, wbijała klin między oficjałów partyjnych i historyków bułgarskich z jednej strony a sąsiadów na Bałkanach czy nawet sowieckich hegemonów z drugiej. Moskwa zabroniła Bułgarii otwarcie atakować należącego do NATO greckiego sąsiada na południu, ale od 1967 roku czołowi bułgarscy politycy, historycy, archeologowie, językoznawcy, etnografowie i inni prowadzili zaciętą polemikę ze swoimi kolegami z Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii i z jednej z jej republik - Macedonii. Sofia twierdziła, że Macedonię Wardarską do 1944 roku zamieszkiwali mówiący po bułgarsku Bułgarzy, naród macedoński zaś, posługujący się własnym językiem, jest nowym i sztucznym tworem okresu powojennego, zarządzanym przez Komunistyczną Partię Jugosławii. Politycy i historycy w Belgradzie i Skopje uważali z kolei, że pojawienie się macedońskiego narodu i języka we wszystkich trzech historycznych częściach Macedonii, łącznie z górami Pirynu w Bułgarii, należy datować mniej więcej na 1900 rok, jeśli nie na lata trzydzieste XIX wieku, kiedy to w tym regionie pojawił się "kapitalistyczny sposób produkcji"151. Z powodu takich właśnie debat o historii Macedonii i jej mieszkańców, w których nie cofano się przed zadawaniem pytań o dzień dzisiejszy i granice państwowe, stosunki między Bułgarią a Jugosławią aż do 1989 roku pozostawały niezwykle napięte.

W komunistycznej Jugosławii polityka historyczna leżała zazwyczaj w gestii republik związkowych. Od lat sześćdziesiątych idea integralnego jugoslawizmu została zredukowana do "braterstwa i jedności" sześciu narodów federacji: Słoweńców, Chorwatów, Bośniaków i Hercegowińczyków, Czarnogórców, Serbów i Macedończyków oraz około dwudziestu innych narodowości, z których dwie - węgierska i albańska - cieszyły się od 1966 roku autonomicznym statusem w ramach Republiki Serbii. Ponieważ Liga Komunistów Jugosławii składała się z sześciu lig poszczególnych republik, Jugosłowiańska Armia Ludowa była jedyną ogólnopaństwową instytucją wciąż propagującą ideologię jugoslawizmu.

Jednak był jeszcze inny ogólnojugosłowiański element tej układanki: głowa państwa i partii - kreujący się na marszałka Josip Broz-Tito, otoczony od końca drugiej wojny światowej aż do śmierci w maju 1980 roku (i dłużej) państwowym kultem jednostki. Do 1988 roku odbywała się coroczna sztafeta młodzieżowa, która startowała z miejsca narodzin Tity, Kumrovca w słoweńsko-chorwackim rejonie granicznym, i po przebiegnięciu przez stolice wszystkich republik docierała do Belgradu w dniu jego urodzin - 25 maja152. Druže Tito, mi ti se kunemo (Towarzyszu Tito, składamy pokłon) - tak zatytułowany był singiel autorstwa popularnego do dziś wykonawcy szlagierów Zdravka Čolicia, który to utwór w roku śmierci "marszałka" szturmował jugosłowiańskie listy przebojów.

Kult Tity był sprzęgnięty z kultem narodowego wyzwolenia podzielonej i okupowanej Jugosławii przez partyzantkę komunistyczną w 1944 roku - nie było w tej narracji miejsca dla partyzantów niekomunistycznych, którzy tak samo walczyli z niemieckim, bułgarskim, węgierskim i włoskim okupantem oraz chorwackim, serbskim i słoweńskim Quislingiem153. Podobnie jak w wypadku innych bałkańskich dyktatur partyjnych, pierwsza, "burżuazyjna" Jugosławia okresu międzywojennego nie stanowiła żadnego punktu odniesienia dla polityki historycznej reżimu Tity. To samo dotyczyło oficjalnie także dziewiętnastowiecznych tworów państwowych, na przykład księstwa i królestwa Serbii i Czarnogóry, chociaż historycy republik jugosłowiańskich nie trzymali się tej reguły bezwarunkowo.

Wnioski końcowe

Oprócz średniowiecznych mitów i doświadczenia komunizmu zarówno "długi" XIX wiek, jak i wojny "krótkiego" XX wieku mają decydujący wpływ na kultury pamięci, społeczeństwa narodowe i państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej, a tym samym na pamięć zbiorową dzisiejszych Polaków, Litwinów, Węgrów, Słowaków, Czechów, Rumunów, Bułgarów, Albańczyków, Serbów, Macedończyków, Chorwatów i innych narodów. Można tu mówić o prawdziwej wspólnocie pamięci, która pokrywa się z koncepcją regionu historycznego Europy Środkowo-Wschodniej Oskara Haleckiego i Jenő Szűcsa.

Szczególnie ponadnarodowy charakter miał i ma religijny wymiar pamięci, w tym takie elementy kultu, jak rzymskokatolicki, przenikający jednakże również do prawosławia, kult maryjny154 czy typowy dla całej Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej kult patronów narodowych155, zwłaszcza pamięć o Apostołach Słowian Cyrylu i Metodym ma znaczenie ponadwyznaniowe156. Wyjątkową siłę oddziaływania, przede wszystkim wsytuacjach kryzysu i przełomu, mają ponadnarodowe toposy pamięci typu antemurale o wydźwięku religijno-cywilizacyjnym. Służą one odgraniczaniu się od Europy Wschodniej, Rosji i Eurazji, a także od Orientu157, podobnie jak (nie zawsze współgrająca z toposem "przedmurza") wizja "ogólnosłowiańskiej wspólnoty", która oprócz kulturowego ma także wymiar religijny przez skojarzenie z Apostołami Słowian158. Nie dotyczy to co prawda Węgrów, podczas gdy odnosi się do Rumunów i częściowo również do wyznających prawosławie Albańczyków.

Trzy czynniki określają pamięć historyczną w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Po pierwsze, indywidualne doświadczenie ludzi, którzy przeżyli realny socjalizm, drugą wojnę światową, a częściowo okres międzywojenny, obecne w dyskursie publicznym dzięki dużej liczbie opublikowanych po okresie 1989-1991 wspomnień rozmaitych autorów. Ich pamięć różni się znacznie w zależności od narodowości, ówczesnej przynależności i obecnych poglądów politycznych. Kto był prześladowany w czasie drugiej wojny światowej i w okresie powojennym, ten będzie wspominał analizowany okres inaczej niż sprawcy zbrodni wojennych i czystek etnicznych. Po drugie, w społeczeństwach, które jeszcze do niedawna cechowały niewielki stopień alfabetyzacji i nieunikniona dominacja przekazu ustnego, pamięć rodzinna odgrywa nadal istotną rolę. W latach komunizmu dodatkowo zyskała ona na znaczeniu, ponieważ w sferze publicznej zatajano wspomnienia niezgodne z państwową narracją. Świadczy o tym datujący się od lat dziewięćdziesiątych rozkwit badań z nurtu historii mówionej od Tirany po Tallin. Po trzecie, używanie i nadużywanie historii przez rządy od momentu przełomu polega przede wszystkim na powtarzaniu polityki historycznej, prowadzonej przez polityków okresu międzywojennego. Przykładowo: w 1990 roku w postkomunistycznej Bułgarii ponownie wprowadzono święto państwowe 3 marca, które już w latach 1879-1944 służyło pielęgnowaniu pamięci o pokoju z San Stefano. W związku z tym data ta symbolizuje program terytorialnej ekspansji Bułgarii kosztem dzisiejszej Turcji, Grecji, Macedonii, Albanii, Kosowa, Serbii i Rumunii. W tym samym roku Polska ustanowiła ponownie świętem państwowym dzień 3 maja - rocznicę uchwalenia konstytucji w 1791 roku - aby podkreślić ciągłość niepodległego państwa i demokratycznej republiki. Z kolei w Rumunii wprowadzono w 1990 roku przypadający na 1 grudnia Dzień Jedności, odnoszący się do zjednoczenia dawnego królestwa z Siedmiogrodem w 1918 roku.

W dzisiejszej częściowo demokratycznej, częściowo ciągle jeszcze autorytarnie rządzonej Serbii dzień św. Wita (28 czerwca) stał się prawdziwym palimpsestem. Oficjalnie przywołuje on bitwę na Kosowym Polu w 1389 roku, a więc mit kosowski, podczas gdy w pamięci nieoficjalnej odnosi się zarówno do zamordowania habsburskiego następcy tronu Franciszka Ferdynanda w Sarajewie 28 czerwca 1914 roku przez serbskich zamachowców, jak i do mowy, którą wygłosił prezydent Serbii Slobodan Milošević 28 czerwca 1989 roku w Gazimestan, miejscu upamiętnienia bitwy na Kosowym Polu. Nieprzypadkowo więc Zgromadzenie Wspólnoty Autonomicznych Prowincji Kosowa i Metohiji (Skupština Zajednice opština Autonomne pokrajine Kosovo i Metohija) - przeciwparlament kosowskich Serbów w Mitrovicy, powstały krótko po proklamowaniu niepodległości przez parlament Republiki Kosowa w Prisztinie w lutym 2008 roku - ukonstytuowało się dokładnie w dniu św. Wita. Przesłanie było jasne: żądamy przyłączenia Kosowa do Serbii! Trafnie zauważył William Faulkner: "The past is never dead. It's not even past"159. Dlatego w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej przeszłość nadal pozostaje potencjalnym przedmiotem (nad)użyć ze strony teraźniejszości i przyszłości.

Tłum. Joanna Kalicka

1 We współautorstwie z Patrice Dabrowski.

2 R. Koselleck, Dziewiąty maja pomiędzy pamięcią a historią, tłum. J. Górny, "Borussia" 2006, nr 39, s. 176.

3 H. Zinn, The Politics of History, Urbana-Champaign 1970; Historikerstreit. Die Dokumentation der Kontroverse um die Einzigartigkeit der nationalsozialistischen Judenvernichtung, red. R. Augstein i in., München-Zürich 1987.

4 S. Troebst, Geschichtspolitik. Politikfeld, Analyserahmen, Streitobjekt, w: Geschichtspolitik in Europa seit 1989. Deutschland, Frankreich und Polen im internationalen Vergleich, red. E. François i in., Göttingen 2013, s. 15-34; The Convolutions of Historical Politics, red. A. Miller, M. Lipman, Budapest-New York 2012; E. Wolfrum, Geschichtspolitik, w: Kleines Lexikon der Politik, red. D. Nohlen, F. Grotz, München 2011, s. 207-210. Ponadto w 2010 roku założono rocznik poświęcony tej tematyce: "Jahrbuch für Politik und Geschichte" 2010, nr 1 (numer tematyczny Historische Gerechtigkeit. Geschichtspolitik im Vergleich).

5 S. Troebst, Geschichtspolitik..., s. 27-29; Ch. Cornelißen, Erinnerungskulturen. Version 2.0, w: Docupedia-Zeitgeschichte, 22 października 2012 roku, http://docupedia.de/zg/Erinnerungskulturen_Version_2.0_Christoph_Corneli.C3.9Fen?oldid=84892 [dostęp: 13 września 2013 roku].

6 Za: F. Lubonja, Between the Glory of a Virtual World and the Misery of a Real World, w: Albanian Identities. Myth and History, red. S. Schwandner-Sievers, B.J. Fischer, London 2002, s. 92. W Albanii bektaszyzm jest uznawany - oprócz islamu sunnickiego - za "czwartą religię".

7 Tradycja wynaleziona, red. E. Hobsbawm, T. Ranger, tłum. F. Godyń, P. Godyń, Kraków 2008.

8 Staging the Past. The Politics of Commemoration in Habsburg Central Europe, 1848 to the Present, red. M. Bucur, N.M. Wingfield, West Lafayette 2001. Ogólniej na ten temat: Commemorations. The Politics of National Identity, red. J.R. Gillis, Princeton 1994.

9 Les lieux de mémoire, red. P. Nora, t. 1-7, [Paris] 1986-1992. Częściowe tłumaczenie niemieckie: Erinnerungsorte Frankreichs, red. P. Nora, München 2005.

10 C. Weber, Auf der Suche nach der Nation. Erinnerungskultur in Bulgarien von 1878-1944, Berlin 2006.

11 Do podobnego wniosku doszedł Miroslav Hroch, kiedy rozważał stosunek konstrukcji do rzeczywistości w związku z "narodem i świadomością narodową (lub narodową tożsamością i nacjonalizmem)". Zob. M. Hroch, Real and Constructed. The Nature of the Nation, w: The State of the Nation. Ernest Gellner and the Theory of Nationalism, red. J.A. Hall, Cambridge 1998, s. 104. Zob. także: tenże, Das Europa der Nationen. Die moderne Nationsbildung im europäischen Vergleich, tłum. E. Melville, R. Melville, Göttingen 2005.

12 J. Assmann, Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych, tłum. A. Kryczyńska-Pham, Warszawa 2008, s. 27.

13 Dwa przykładowe studia dotyczące Polski i Bułgarii: P. Śpiewak, Pamięć po komunizmie, Gdańsk 2005; D. Koleva, Vărchu chrastite ne padat mălnii. Komunizmăt - žitejski sădbi, Sofija 2007.

14 G.D. Rosenfeld, A Looming Crash or a Soft Landing? Forecasting the Future of the Memory 'Industry', "The Journal of Modern History" 2009, nr 81, s. 122-158.

15 Symptomatyczne są tu dwa fikcyjne przedstawienia literackie: J. Littell, Łaskawe, tłum. M. Kamińska-Maurugeon, Kraków 2008; W.T. Vollmann, Europe Central, New York 2005, ponadto dwa seriale telewizyjne: pierwszy z nich to wyświetlony w 1979 roku w Republice Federalnej Niemiec Holocaust - historia rodziny Weiß - niemiecka wersja czteroczęściowego amerykańskiego filmu telewizyjnego Holocaust Marvina J. Chomsky'ego z 1978 roku (por. Die Fernsehserie "Holocaust". Rückblicke auf eine "betroffene Nation". Beiträge und Materialien, red. Ch. Classen, "Zeitgeschichte", marzec 2004 - październik 2005 roku, http://www.zeitgeschichte-online.de/thema/die-fernsehserie-holocaust [dostęp: 18 sierpnia 2013 roku], drugi zaś, najnowszy przykład stanowi trzyczęściowy film telewizyjny Nasze matki, nasi ojcowie w reżyserii Nico Hofmanna, pokazany w marcu 2013 roku w telewizji niemieckiej i austriackiej. Ze względu na obecne w nim odniesienia do okupacji Polski przez Niemcy w trakcie drugiej wojny światowej i do działającej w podziemiu Armii Krajowej wywołał duże kontrowersje w obu krajach - zob. http://de.wikipedia.org/wiki/Unsere_M%C3%BCtter,_unsere_V%C3%A4ter [dostęp: 18 sierpnia 2013 roku].

16 Das historische Museum. Labor. Schaubühne. Identitätsfabrik, red. G. Korff, M. Roth, Frankfurt am Main-New York 1990.

17 Na temat tego i innych muzeów por.: Der Kommunismus im Museum. Formen der Auseinandersetzung in Deutschland und Ostmitteleuropa, red. V. Knigge, U. Mählert, Köln-Weimar-Wien 2005; A. Bartetzky, Visualisierung der Diktaturerfahrung. Der Kommunismus im Museum, w: Neue Staaten - neue Bilder? Visuelle Kultur im Dienst staatlicher Selbstdarstellung in Zentral- und Osteuropa seit 1918, red. M. Dmitrieva, A. Bartetzky, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2005, s. 221-232; Past for the Eyes. East European Representations of Communism in Cinema and Museums after 1989, red. O. Sarkisova, P. Apor, Budapest-New York 2008; Erinnern an den Zweiten Weltkrieg. Mahnmale und Museen in Mittel- und Osteuropa, red. S. Troebst, J. Wolf, Leipzig 2011.

18 G.D. Rosenfeld, A Looming Crash..., s. 122.

19 O. Halecki, Historia Europy - jej granice i podziały, Lublin 1994; tenże, The Borderlands of Western Civilization. A History of East Central Europe, New York 1952; J. Szűcs, Die drei historischen Regionen Europas, Frankfurt am Main 1999. Mimo że książki zarówno Haleckiego, jak i Szűcsa zostały przetłumaczone na język niemiecki, ich szeroka - obejmująca Bałkany - definicja Europy Środkowo-Wschodniej nie przebiła popularnością węższej, rozpowszechnionej w Niemczech koncepcji Europy Środkowo-Wschodniej. Zob. G. Rhode, Die Geschichte Ostmitteleuropas als ganzes und in seinen Teilen als Problem und Aufgabe, w: Probleme der Ostmitteleuropaforschung, red. Johann-Gottfried-Herder-Forschungsrat, Marburg 1975, s. 35-43; W. Eberhard, Ostmitteleuropa als historische Strukturregion, w: Perspektiven geisteswissenschaftlicher Forschung, Berlin 2003, s. 73-80.

20 J.-J. Rousseau, Considérations sur le gouvernement de Pologne, et sur sa réformation projettée, Londres 1782, s. 15-16.

21 Tenże, Uwagi nad rządem polskim oraz nad odmianą, czyli reformą onego projektowaną przez J. Jakuba Russo obywatela genewskiego. Z francuskiego na ojczysty język przełożone miesiąca grudnia dnia 20 r. 1788, [tłum. M.F. Karp], cz. 1, Warszawa 1789, s. 17.

22 Tenże, Considérations sur le gouvernement..., s. 16.

23 Tenże, Uwagi nad rządem polskim..., s. 18.

24 Por. L. Wolff, The Idea of Galicia. History and Fantasy in Habsburg Political Culture, Stanford 2010, s. 11.

25 J.G. Herder, Ludy słowiańskie, w: tegoż, Myśli o filozofii dziejów, t. 2, tłum. J. Gałecki, wstęp i komentarz E. Adler, Warszawa 1962, s. 324-324; H. Sundhaussen, Der Einfluss der Herderschen Ideen auf die Nationsbildung bei den Völkern der Habsburger Monarchie, München 1973.

26 R. Brubaker, Ethnicity without Groups, Cambridge 2004, s. 2, passim.

27 T. Zahra, Imagined Noncommunities. National Indifference as a Category of Analysis, "Slavic Review" 2010, t. 69, s. 93-119.

28 J. King, The Nationalization of East-Central Europe. Ethnicism, Ethnicity, and Beyond, w: Staging the Past..., s. 126.

29 Tamże. Por. także: J. King, Budweisers into Czechs and Germans. A Local History of Bohemian Politics, 1848-1948, Princeton 2002; P.M. Judson, Guardians of the Nation. Activists on the Language Frontiers of Imperial Austria, Cambridge 2006; T. Zahra, Kidnapped Souls. National Indifference and the Battle for Children in the Bohemian Lands, 1900-1948, Ithaca 2008

30 K. Stopka, Die Armenier im österreichischen Galizien. Ethnische Verwandlungen in der modernisierenden Gesellschaft, w: Armenier im östlichen Europa. Eine Anthologie, red. T. Ganjalyan, B. Kovács, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2014; I. Bertényi, Politiker armenischer Abstammung in Ungarn im Zeitalter des Dualismus, w: Armenier...; J. Pál, Armenier im Donau-Karpatenraum, im besonderen in Siebenbürgen, w: Minderheiten, Regionalbewußtsein und Zentralismus in Ostmitteleuropa, red. H.D. Löwe, G.H. Tontsch, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2000, s. 121-137.

31 T. Snyder, Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś 1569-1999, tłum. M. Pietrzak-Merta, Sejny 2006.

32 Symbol przerwanej ciągłości w historii Polski stanowi Świątynia Opatrzności Bożej - obecnie kończy się jej budowa, rozpoczęta w 1791 roku.

33 R.S. Wortman, Scenarios of Power. Myth and Ceremony in Russian Monarchy, t. 1-2, Princeton 1995-2000; I.V. Hull, Prussian Dynastic Ritual and the End of Monarchy, w: German Nationalism and the European Response, 1890-1945, red. C. Fink, I.V. Hull, Norman 1985, s. 13-41.

34 Tradycja...

35 D. Unowsky, The Pomp and Politics of Patriotism. Imperial Celebrations in Habsburg Austria, 1848-1916, West Lafayette 2005, s. 26-32.

36 J. Shedel, Emperor, Church, and People. Religion and Dynastic Loyalty during the Golden Jubilee of Francis Joseph, "Catholic Historical Review" 1990, nr 1, s. 78.

37 E. Bruckmüller, Patriotic and National Myths. National Consciousness and Elementary School Education in Imperial Austria, w: The Limits of Loyalty. Imperial Symbolism, Popular Allegiances, and State Patriotism in the Late Habsburg Monarchy, red. L. Cole, D.L. Unowsky, New York 2007, s. 11-35; J. Maternicki, Dydaktyka historii w Polsce 1773-1918, Warszawa 1974, s. 90-108; J. von Puttkamer, Schulalltag und nationale Integration in Ungarn. Slowaken, Rumänen und Siebenbürger Sachsen in Auseinandersetzung mit der ungarischen Staatsidee 1867-1914, München 2003.

38 O tych i innych obchodach świąt polskich w: P.M. Dabrowski, Commemorations and the Shaping of Modern Poland, Bloomington 2004.

39 O. Gingerich, The Copernican Quinquecentennial and its Predecessors. Historical Insights and National Agendas, "Osiris" 1999, t. 14, s. 37-60.

40 A. Grobelný, Rola uroczystości kopernikowskich w 1873 r. w czeskim ruchu narodowym, "Sobótka" 1973, nr 2, s. 195-201.

41 A.J. Taylor, The Course of German History. A Survey of the Development of Germany Since 1815, New York 1946, s. 68.

42 L. Gall, Bismarck, der weiße Revolutionär, Frankfurt am Main-Berlin-Wien 1980.

43 I.V. Hull, Prussian Dynastic Ritual..., s. 25, passim.

44 M. Hettling, Shattered Mirror. German Memory of 1848. From Spectacle to Event, w: 1848. Memory and Oblivion in Europe, red. Ch. Tacke, Bruxelles-Oxford 2000, s. 79-80.

45 A. Confino, The Nation as a Local Metaphor. Württemberg, Imperial Germany, and National Memory, 1871-1918, Chapel Hill 1997, s. 46.

46 Tamże, s. 89-90.

47 J. Kaye, I. Matauschek, A Problematic Obligation. Commemorating the 1848 Revolution in Austria, w: 1848. Memory..., s. 106.

48 D. Unowsky, The Pomp..., s. 150.

49 C. Majorek, H. Żaliński, The Revolution of 1848 in Polish Historical Consciousness. Celebrations (1898, 1948, 1998), w: 1848. Memory...,  s. 123-152.

50 Za: J. Kaye, I. Matauschek, A Problematic..., s. 105.

51 D. Unowsky, The Pomp..., s. 164. Na temat wystaw z lat 1891 (Praga), 1894 (Lwów) i 1896 (Węgry) w: C. Albrecht, Pride in Production. The Jubilee Exhibition of 1891 and Economic Competition Between Czechs and Germans in Bohemia, "Austrian History Yearbook" 1993, s. 101-118; P.M. Dabrowski, Commemorations..., s. 118-129; A. Gerö, Imagined History. Chapters from Nineteenth and Twentieth Century Hungarian Symbolic Politics, New York 2006, s. 159-162. Ogólnie na temat wystaw krajowych i narodowych w latach 1891-1929 w: Bilder vieler Ausstellungen. Großexpositionen in Ostmitteleuropa als nationale, mediale und soziale Ereignisse, "Zeitschrift für Ostmitteleuropaforschung" 2009, nr 1-2.

52 T. Snyder, Czerwony Książę, tłum. M. Antosiewicz, Warszawa 2010, s. 15-21 (przedstawiona jest inscenizacja z 1908 roku).

53 D. Unowsky, The Pomp..., s. 84-89.

54 Tamże, s. 83-88.

55 A. Freifeld, Nationalism and the Crowd in Liberal Hungary, 1848-1914, Washington 2000, s. 1.

56 Á. von Klimó, Nation, Konfession, Geschichte. Zur nationalen Geschichtskultur Ungarns im europäischen Kontext (1860-1948), München 2003, s. 152-157.

57 A. Freifeld, The Cult of March 15. Sustaining the Hungarian Myth of Revolution, 1849-1999, w: Staging the Past..., s. 268. O tej rocznicy również w: P. Hanák, Die Parallelaktion von 1898. Fünfzig Jahre ungarische Revolution und fünfzigjähriges Regierungsjubiläum Franz Josephs, "Österreichische Osthefte" 1985, s. 366-380.

58 A. Freifeld, The Cult..., s. 267.

59 M.L. Miller, A Monumental Debate in Budapest. The Hentzi Statue and the Limits of Austro-Hungarian Reconciliation, 1852-1918, "Austrian History Yearbook" 2009, s. 220.

60 Dokładniej o wizerunku cesarzowej Elżbiety na Węgrzech w: A. Gerö, Imagined..., s. 96-103.

61 "Czołowy bojownik narodowy Czech, profesor Palacký, sam jest tylko zbzikowanym uczonym niemieckim, który po dziś dzień nie umie mówić poprawnie i bez cudzoziemskiego akcentu po czesku" (zob. F. Engels, Rewolucja i kontrrewolucja w Niemczech, rozdz. 8: Polacy, Czesi i Niemcy, "New York Daily Tribune", 5 marca 1852 roku, s. 76).

62 F. Palacký, Eine Stimme über Österreichs Anschluß an Deutschland. An den Fünfziger-Ausschuß zu Handen des Herrn Präsidenten Soiron in Frankfurt am Main, w: F. Palacký, Oesterreichs Staatsidee, Prag 1866. Por. krytyczną edycję: A. Helmedach, František Palackýs Schreiben an das Paulskirchenparlament: "Eine Stimme über Österreichs Anschluß an Deutschland", "Jahrbücher für Geschichte und Kultur Südosteuropas" 1999, nr 1, s. 164-168.

63 D. Sayer, The Coasts of Bohemia. A Czech History, Princeton 1998, s. 68, 76, 108, 127-129, 136-137. Więcej o Palackým w: M. Baár, Historians and Nationalism. East-Central Europe in the Nineteenth Century, Oxford 2010, s. 29-35, szczególnie s. 32-34. Za: F. Palacký, Österreichs..., s. 77.

64 M. Wakounig, Palacký-Feiern (1898) als bilaterales Problem zwischen Österreich-Ungarn und Russland, "Slovanské štúdie" 2004, nr 4, s. 67-68.

65 F. Palacký, Eine Stimme..., s. 166.

66 S. Ekdahl, Die Schlacht bei Tannenberg 1410. Quellenkritische Untersuchungen, t. 1: Einführung und Quellenlage, Berlin 1982; R. Petrauskas, D. Stali?nas, Die drei Namen der Schlacht. Erinnerungsketten um Tannenberg/Grunwald/Žalgiris, w: Verflochtene Erinnerungen. Polen und seine Nachbarn im 19. und 20. Jahrhundert, red. M. Aust, K. Ruchniewicz, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2009.

67 M. Wakounig, Palacký-Feiern..., s. 67-68.

68 P.M. Dabrowski, Commemorations..., s. 161.

69 Tamże, rozdz. 3 i 5. Na temat litewskich i białoruskich tłumaczeń Mickiewicza w: T. Snyder, Rekonstrukcja..., zwł. rozdz. 2.

70 P.M. Dabrowski, Commemorations..., s. 109-112, 148-154.

71 Zob. T.R. Weeks, Monuments and Memory. Immortalizing Count M.N. Muraviev in Vilna, 1898, "Nationalities Papers" 1999, s. 551-564.

72 Tamże, s. 558.

73 O wcześniejszych uroczystościach organizowanych przez Rusinów mieszkających w Galicji w celu przypomnienia faktu zniesienia pańszczyzny przez cesarza Józefa II w: D.L. Unowsky, Celebrating Two Emperors and a Revolution. The Public Contest to Represent the Polish and Ruthenian Nations in 1880, w: The Limits..., s. 113-137.

74 R. Wortman, Scenarios of Power in Russian Monarchy. From Peter I the Great to the Abdication of Nicholas II, Princeton 2006 [skrócona wersja dwutomowego wydania]; D. Unowsky, The Pomp...

75 Legitimizing the Order. The Ottoman Rhetoric of State Power, red. H.T. Karateke, M. Reinkowski, Leiden 2005.

76 D. Stephanov, Minorities, Majorities, and the Monarch. Nationalizing Effects of the Late Ottoman Royal Public Ceremonies, 1808-1908, Memphis 2012.

77 H. Karateke, Padişah?m Çok Yaşa! Osmanl? Devletinin Son Yüzy?l?nda Merasimle [Niech żyje sułtan! Nowe stulecie osmańskiego ceremoniału dworskiego], ?stanbul 2004; S. Deringil, The Well-Protected Domains. Ideology and the Legitimation of Power in the Ottoman Empire 1876-1909, London-New York 1998.

78 Ch.K. Neumann, Das indirekte Argument. Ein Plädoyer für die Tanz?m?t vermittels der Historie. Die geschichtliche Bedeutung von Ahmed Cevdet Paşas Ta' rih, Münster-Hamburg 1994.

79 K. Kreiser, Der Osmanische Staat 1300-1922, München 2008, s. 42; G. Canol, Agency and Representation. Ottoman Participation in Nineteenth Century International Fairs, Saarbrücken 2010.

80 S.J. Shaw, E.K. Shaw, History of the Ottoman Empire and Modern Turkey, t. 2: Reforms, Revolution, and Republic. The Rise of Modern Turkey, 1808-1975, Cambridge 1978, s. 181-182.

81 M. Şükrü Hanio?lu, A Brief History of the Late Ottoman Empire, Princeton 2008, s. 128; S. Deringil, The Well-Protected..., s. 31-32.

82 M. Şükrü Hanio?lu, A Brief..., s. 126.

83 K. Kreiser, Public Monuments in Turkey and Egypt, 1840-1916, "Muqarnas. An Annual on the Visual Culture of the Islamic World" 1997, s. 103-117; tenże, Denkmäler für Heroen des Geistes. Materialien zu einer osmanischen Obsession, w: Südosteuropa. Von vormoderner Vielfalt und nationalstaatlicher Vereinheitlichung. Festschrift für Edgar Hösch, red. K. Clewing, O.J. Schmitt, München 2005, s. 303-314; tenże, Midhat Paşa zwischen Sofia und Basra. K(l)eine Denkmäler für einen großen Mann, w: Schnittstellen. Gesellschaft, Nation, Konflikt und Erinnerung in Südosteuropa. Festschrift für Holm Sundhaussen zum 65. Geburtstag, red. U. Brunnbauer, A. Helmedach, S. Troebst, München 2007, s. 421-433.

84 W. Shaw, Ottoman Photography of the Late Nineteenth Century. An 'Innocent' Modernism?, "History of Photography" 2009, nr 1, s. 80-93; A. Genç i in., Sultan II. Abdülhamid arşivi ?stanbul fotograflari / Photographs of Istanbul from the Archives of Sultan Abdülhamid II, ?stanbul 2008; Imperial Self-portrait. The Ottoman Empire as Revealed in the Sultan Abdul Hamid II' s Photographic Albums Presented as Gifts to the Library of Congress (1893) and the British Museum (1894). A Pictorial Selection with Catalogue, Condordance, Indices, and Brief Essays, red. E. Carney, S. Gavin, Duxbury 1988; E. Çizgen, Photography in the Ottoman Empire, 1839-1919, ?stanbul 1987.

85 M. Özen, Visual Representation and Propaganda. Early Films and Postcards in the Ottoman Empire, 1895-1914, "Early Popular Visual Culture" 2008, nr 2, s. 149.

86 S.J. Shaw, E.K. Shaw, History..., s. 260-263; M. Fuhrmann, Der Traum vom deutschen Orient. Zwei deutsche Kolonien im Osmanischen Reich 1851-1918, Frankfurt am Main 2006.

87 E. Copeaux, Une Vision turque du monde a travers les cartes de 1931 a nos jours, Paris 2000; F. Adan?r, Zum Geschichtsbild der nationalen Erziehung in der Türkei, "Internationale Schulbuchforschung" 1988, s. 7-40.

88 S. Rohdewald, Sava, Ivan von Rila und Kliment von Ohrid. Heilige in nationalen Diensten Serbiens, Bulgariens und Makedoniens, w: Die Renaissance der Nationalpatrone. Erinnerungskulturen in Ostmitteleuropa im 20./21. Jahrhundert, red. S. Samerski, Köln-Weimar-Wien 2007, s. 181-216; tenże, Götter der Nationen. Religiöse Erinnerungsfiguren in Serbien, Bulgarien und Makedonien (ca. 800-1944), Köln-Weimar- -Wien 2014.

89 J. Bak, Die Mediävisierung der Politik im Ungarn des 19. und 20. Jahrhunderts, w: Umkämpfte Vergangenheit. Geschichtsbild, Erinnerung und Vergangenheitspolitik im internationalen Vergleich, red. P. Bock, E. Wolfrum, Göttingen 1999, s. 103-113.

90 M. Bokovoy, Scattered Graves, Ordered Cemeteries. Commemorating Serbia' s Wars of National Liberation, 1912-1918, w: Staging the Past..., s. 236-254; taż, Kosovo Maiden(s). Serbian Women Commemorate the Wars of National Liberation, 1912-1918, w: Gender and War in Twentieth-Century Eastern Europe, red. N.M. Wingfield, M. Bucur, Bloomington 2006, s. 157-171; C. Weber, Auf der Suche...; M. Bucur, Heroes and Victims. Remembering War in Twentieth-Century Romania, Bloomington 2009; M. Baleva, Bulgarien im Bild. Die Erfindung von Nationen auf dem Balkan in der Kunst des 19. Jahrhunderts, Köln-Wien-Weimar 2012.

91 W. Höpken, Zwischen nationaler Sinnstiftung, Jugoslawismus und "Erinnerungschaos". Geschichtswissenschaft und Geschichtskultur in Serbien im 19. und 20. Jahrhundert, w: Serbien und Montenegro. Raum und Bevölkerung - Geschichte - Sprache und Literatur - Kultur - Politik - Gesellschaft - Wirtschaft - Recht, red. W. Lukan, L. Trgovčević, D. Vukčević, Wien-Berlin 2006, s. 346-358; T. Emmert, Serbian Golgotha Kosovo, 1389, Boulder 1997; Kosovo. The Legacy of a Medieval Battle, red. W. Vucinich, T. Emmert, Minneapolis 1991; B. Anzulovic, Heavenly Serbia. From Myth to Genocide, New York-London 1999.

92 K. Buchenau, Svetosavlje und Pravoslavlje, Nationales und Universales in der serbischen Orthodoxie, w: Nationalisierung der Religion und Sakralisierung der Nation im östlichen Europa, red. M. Schulze Wessel, Stuttgart 2006, s. 203-232.

93 D. Stojanović, Orte der Veränderung und Orte der Erinnerung. Die Straßen Belgrads 1885-1914, w: Schnittstellen..., s. 75-77.

94 W zasadzie istniały dwa królestwa: pierwsze w latach 681-1018, drugie w latach 1186-1393.

95 Ch.A. Moser, A History of Bulgarian Literature 865-1944, Hague- -Paris 1972, s. 43.

96 Akapity na temat Bułgarii za: C. Weber, Auf der Suche..., s. 37-164. Por. także: M.N. Todorova, Bones of Contention. The Living Archive of Vasil Levski and the Making of Bulgaria' s National Hero, Budapest-New York 2009, s. 203-235; B. Lory, Cent lieux de mémoire pour la Bulgarie, w: tegoż, Les Balkans de la transition post-ottomane a la transition post-communiste, Istanbul 2005, s. 340-354.

97 Za: S. Rohdewald, Figures of (Trans-)National Religious Memory of the Orthodox Southern Slavs before 1945. An Outline on the Examples of SS. Cyril and Methodius, "Trames" 2008, nr 3, s. 291, http://www.eap.ee/public/trames_pdf/2008/issue_3/trames-2008-3-287-298.pdf [dostęp: 2 sierpnia 2013 roku].

98 Tamże, s. 287.

99 K. Zach, Karl I, w: Biographisches Lexikon zur Geschichte Südosteuropas, t. 2: G-K, red. M. Bernath, F. von Schroeder, München 1976, s. 367-369.

100 Tenże, Stefan der Große. Landesfürst, Nationalheld und Heiliger in Rumänien, w: Die Renaissance..., s. 157-158; W. van Meurs, Die Entdeckung Stefans des Großen, w: Stefan der Große - Fürst der Moldau. Symbolfunktion und Bedeutungswandel eines mittelalterlichen Herrschers, red. E.B. Iijima, V. Dumbrava, Leipzig 2005, s. 79-92. O moście na Dunaju w: M. Bucur, Heroes..., s. 24-31.

101 I. Žanić, The Symbolic Identity of Croatia in the Triangle Crossroads-Bulwark-Bridge, w: Myths and Boundaries in South-Eastern Europe, red. P. Kolst?, London 2005, s. 35.

102 Pomnik został obalony w 1947 roku w Jugosławii pod rządami Tity, a w 1990 roku postawiony na nowo w Chorwacji rządzonej przez Franja Tuđmana, krótko przed uzyskaniem przez ten kraj niepodległości. Na ten temat - zob. D. Rihtman-Auguštin, The Monument in the Main City Square. Constructing and Erasing Memory in Contemporary Croatia, w: Balkan Identities. Nation and Memory, red. M. Todorova, London 2004, s. 180-196.

103 S. Troebst, "Intermarium" und "Vermählung mit dem Meer". Kognitive Karten und Geschichtspolitik in Ostmitteleuropa, "Geschichte und Gesellschaft" 2002, s. 435-469.

104 G. Schödl, Kroatische Nationalpolitik und "Jugoslavenstvo". Studien zu nationaler Integration und regionaler Politik in Kroatien-Dalmatien am Beginn des 20. Jahrhunderts, München 1990.

105 W. Höpken, Zwischen nationaler..., s. 358. O pomniku zwycięstwa w: A. Wachtel, Making a Nation, Breaking a Nation. Literature and Cultural Politics in Yugoslavia, Stanford 1998, s. 114-116; Yugoslavism. Histories of a Failed Idea, 1918-1992, red. D. Djokić, London 2003.

106 A. Gerö, Imagined..., s. 204, passim.

107 A. von Klimó, Nation..., zwł. rozdz. 8 (o wcześniejszym rozwoju kultu - por. rozdz. 3).

108 N.M. Wingfield, Statues of Emperor Joseph II as Sites of German Identity, w: Staging the Past..., s. 178-208; taż, Flag Wars and Stone Saints. How the Bohemian Lands Became Czech, Cambridge 2007, rozdz. 1. O kolumnach maryjnych w: tamże, s. 145-147; C. Paces, Prague Panoramas. National Memory and Sacred Space in the Twentieth Century, Pittsburgh 2009, s. 87-99.

109 Na temat poglądów Masaryka i odnoszenia się przez niego do Husa w: D. Sayer, The Coasts..., s. 138.

110 Nawet Watykan zabrał w tej sprawie w 1925 roku głos pełen oburzenia: C. Paces, Religious Heroes for a Secular State. Commemorating Jan Hus and Saint Wenceslas in 1920s Czechoslovakia, w: Staging the Past..., s. 209-235, zwł. s. 217-221; taż, Prague Panoramas..., s. 74-84, 131-138; S. Samerski, Wenzel. Altes und neues Staatssymbol der Böhmischen Länder, w: Die Renaissance..., s. 99-115; M. Schulze Wessel, Katholik und Staatsbürger? Zur republikanischen Loyalität der Katholiken in der Ersten Tschechoslowakischen Republik, w: Loyalitäten in der Tschechoslowakischen Republik. Politische, nationale und kulturelle Zugehörigkeiten, red. M. Schulze Wessel, München 2004, s. 179-191; tenże, Konfessioneller Konflikt im Nationalstaat ČSR, w: Religion im Nationalstaat zwischen den Weltkriegen. Polen - Tschechoslowakei - Ungarn - Rumänien, red. Ch. Maner, M. Schulze Wessel, Stuttgart 2002, s. 75-105.

111 J. Rothschild, East-Central Europe Between the Two World Wars, Seattle [1974], s. 100, 124-125, 134-135.

112 T. Snyder, Rekonstrukcja..., passim.

113 L. Eriksonas, National Heroes and National Identities. Scotland, Norway and Lithuania, Brussels 2004, s. 280.

114 P.M. Dabrowski, The Uses and Abuses of the Polish Past by Józef Piłsudski and Roman Dmowski, "The Polish Review" 2011, nr 1-2, s. 73-109; H. Hein, Der Piłsudski-Kult und seine Bedeutung für den polnischen Staat 1926-1939, Marburg 2002, s. 286-290.

115 H. Hein, Der Piłsudski-Kult..., s. 361-368.

116 P. Osęka, Rytuały stalinizmu. Oficjalne święta i uroczystości rocznicowe w Polsce 1944-1956, Warszawa 2007, zwł. s. 204-218. Na ten temat również w: M. Zaremba, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w Polsce, Warszawa 2001.

117 D. Djokić, Elusive Compromise. A History of Interwar Yugoslavia, London 2007.

118 A. Wachtel, Making..., s. 67.

119 W. Höpken, Zwischen nationaler..., s. 358-365.

120 M. Bokovoy, Scattered..., s. 251. Na ten temat również w: S. Zečević, Kult mrtvih kod Srba, Beograd 1982.

121 M. Bokovoy, Scattered..., s. 250-251. O wizualizacji serbskiej pamięci wojny w obu Jugosławiach w: R. Blagojević, Spomenici i groblja iz ratova Srbije 1912-1918 / Les monuments et les ciméti?res des guerres de la Serbie 1912-1918, Beograd 1976; R. Marjanović, Ratni Album Riste Marjanovića 1912-1915, Beograd 1987; A. Popović, Ratni Album, 1914-1918 / Album de la guerre, 1914-1918, Beograd 1926.

122 A. Wachtel, Making..., s. 108-117.

123 Spomenica dvadesetpetgodišnjice oslobođenja Južne Srbije 1912-1937, red. A. Jovanović, Skopje 1937; N. Boškovska, Das jugoslawische Makedonien 1918-1941. Eine Randregion zwischen Repression und Integration, Wien-Köln-Weimar 2009, s. 123-124.

124 S.E. Palmer Jr., R.R. King, Yugoslav Communism and the Macedonian Question, Hamden 1971; S. Troebst, Yugoslav Macedonia, 1943-1953. Building the Party, the State and the Nation, w: State-Society Relations in Yugoslavia, 1945-1992, red. M.K. Bokovoy, J.A. Irvine, C.S. Lilly, New York 1997, s. 243-266; tenże, Das makedonische Jahrhundert. Von den Anfängen nationalrevolutionärer Bewegung zum Abkommen von Ohrid 1893-2001, München 2007.

125 C. Weber, Europäische Kriege - eine europäische Erinnerung. Kriegsmythen im nationalen Gedächtnis Bulgariens, w: Der Krieg in den Gründungsmythen europäischer Nationen und der USA, red. N. Buschmann, D. Langewiesche, Frankfurt am Main 2003, s. 372-397; R. Koneva, Goljamata srešta na bălgarskija narod. Kulturata i predizvikatelstvata na vojnite 1912-1918, Sofija 1995.

126 C. Weber, Auf der Suche..., s. 205-383; S. Troebst, The Internal Macedonian Revolutionary Organization and Bulgarian Revisionism, 1923-1944, w: Territorial Revisionism and the Allies of Germany in the Second World War. Goals, Expectations, Practices, red. M. Cattarruzza, S. Dyroff, D. Langewiesche, New York 2013, s. 161-172.

127 Za: M. Bucur, Heroes..., s. 100.

128 Tamże, s. 103-109.

129 M. Bucur, Birth of a Nation. Commemorations of December 1st, 1918 and the Construction of National Identity in Communist Romania, w: Staging the Past..., s. 286-325.

130 M. Bucur, Heroes..., s. 98-99, 114-118, 125-132.

131 R. Prügel, "König aller Rumänen". Visualisierung der Monarchie unter Ferdinand und Maria in Großrumänien, w: Neue Staaten..., s. 87-98.

132 O.J. Schmitt, Skanderbeg reitet wieder. Die Wiedererfindung und Erfindung eines (National-)Helden im balkanischen und gesamteuropäischen Kontext (15. - 21. Jahrhundert), w: Schnittstellen..., s. 401-419; tenże, Skanderbeg. Der neue Alexander auf dem Balkan, Regensburg 2009.

133 Na ten temat na przykład w: C. Brzoza, 3 maja 1946 w Krakowie. Przebieg wydarzeń i dokumenty, Kraków 1996.

134 N.M. Wingfield, Statues..., s. 262, 277.

135 G. Thum, Die fremde Stadt. Breslau 1945, Berlin 2003. Na ten temat również w: N. Davies, R. Moorhouse, Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego. Vratislavia - Breslau - Wrocław, tłum. A. Pawelec, Warszawa 2002.

136 Na ten temat na przykład w: P. Osęka, Rytuały... 1 Maja stał się w Polsce narodowym świętem w 1950 roku. Zob. J. Kubik, The Power of Symbols Against the Symbols of Power. The Rise of Solidarity and the Fall of State Socialism in Poland, Pennsylvania 1994, s. 59.

137 A. Freifeld, The Cult..., s. 274-275. O świętach w Europie Wschodniej w okresie komunizmu i postkomunizmu w: Transforming National Holidays. Identity Discourse in the West and South Slavic Countries, 1985-2010, red. L. Šarić, K. Gammelgaard, K. R? Hauge, Amsterdam-Philadelphia 2012; D. Koleva, The Memory of Socialist Public Holidays. Between Colonization and Autonomy, w: Zwischen Amnesie und Nostalgie. Die Erinnerung an den Kommunismus in Südosteuropa, red. U. Brunnbauer, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2007, s. 185-198.

138 A. Freifeld, The Cult..., s. 274-276.

139 C. Paces, Prague Panoramas..., s. 212.

140 J. Kubik, The Power..., s. 110-117.

141 Tamże, s. 113-114.

142 O gdańskim pomniku w: tamże, s. 196-206; R. Laba, The Roots of Solidarity. A Political Sociology of Poland's Working-Class Democratization, Princeton 1991, s. 135-138. O poznańskim pomniku w: J. Kubik, The Power..., s. 214-216; R. Laba, The Roots..., s. 139-140.

143 A. Gąsior, Die Gottesmutter. Marias Stellung in der religiösen und politischen Kultur Polens, w: Die Renaissance..., s. 77-98.

144 A. ?man, Architecture and Ideology in Eastern Europe during the Stalin Era. An Aspect of Cold War History, New York 1992, s. vii.

145 Przykład perspektywy komunistycznej w: The Dangerous Game of Falsifying History. Studies and Articles, red. Ş. Pascu, S. Stefănescu, Bucharest 1987. Krytycznie na ten temat w: K. Strobel, Die Frage der rumänischen Ethnogenese. Kontinuität - Diskontinuität im unteren Donauraum in Antike und Frühmittelalter, "Balkan-Archiv" 2005-2007,  s. 59-166. Zob. K. Verdery, National Ideology Under Socialism. Identity and Cultural Politics in Ceausescu' s Romania, Berkeley 1995.

146 Nationalist Politics and Everyday Ethnicity in a Transylvanian Town, red. R. Brubaker, M. Feischmidt, J. Fox, L. Grancea, Princeton 2006.

147 L. Shivkova, Das Grabmal von Kasanlak, Recklinghausen 1973; Y. Kerov, Lyudmila Zhivkova - Fragments of a Portrait, w: Radio Free Europe / Radio Liberty Research, RAD Background Report (Bulgaria), 27 października 1980 roku.

148 Partyzancki folklor drufiej wojny światowej uprzedził tę paralelę przez zamianę w tradycyjnych pieśniach bojowych słowa "asker" (nazwa żołnierza osmańskiego) na "fašist".

149 W.U. Friedrich, Die bulgarische Geschichtswissenschaft im Spannungsverhältnis zwischen ideologischem Anspruch und historischer Realität. Die Geschichtsschreibung der Befreiungsbewegung und der Anfänge des Nationalstaates, "Jahrbücher für Geschichte Osteuropas" 1981, s. 412-435; H.J. Hoppe, Politik und Geschichtswissenschaft in Bulgarien 1968-1978, "Jahrbücher für Geschichte Osteuropas" 1980, s. 243-286.

150 M. Todorova, Was there civil society and a public sphere under socialism? The debates around Vasil Levskis's alleged reburial in Bulgaria, w: Schnittstellen..., s. 163-173.

151 The Macedonian Question. Historical and Political Information, Sofija 1968; S. Troebst, Die bulgarisch-jugoslawische Kontroverse um Makedonien 1967-1982, München 1983. Nawet w Skopje - inaczej niż dziś - nie wyrażano wówczas poglądu, że władcy macedońscy z IV wieku przed Chrystusem, Filip II i jego syn Aleksander Wielki, byli przodkami narodu macedońskiego.

152 M. Halder, Der Titokult. Charismatische Herrschaft im sozialistischen Jugoslawien, München 2013.

153 Podsumowanie tego tematu w: V. Strugar, Der jugoslawische Volksbefreiungskrieg 1941-1945, Berlin 1969.

154 A. Halemba, From Dzublyk to Medjugorje. The Virgin Mary as a Transnational Figure, w: Marienkult, Cyrillo-Methodiana und Antemurale. Religiöse Erinnerungsorte in Ostmitteleuropa vor und nach 1989, red. A.C. Kenneweg, S. Troebst, Marburg 2008, s. 329-345; Maria in der Krise. Kultpraxis zwischen Religion und Politik in Ostmitteleuropa, red. A. Gąsior, S. Samerski, Köln-Weimar-Wien 2014.

155 Die Renaissance...; S. Rohdewald, Götter der Nationen...

156 Dotyczy to na przykład katolickich Serbołużyczan, którzy w 1862 roku założyli stowarzyszenie Cyryla i Metodego, lub w większości katolickich Słowaków. Zob. E. Kowalská, Kyrill und Method. Ihre Tradition in Politik und Geisteswelt der Slowakei, w: Die Renaissance..., s. 116-127. Katolicka tradycja związana z Cyrylem i Metodym została ponownie ożywiona przez papieża Jana Pawła II i jego encyklikę Slavorum Apostoli z 1985 roku.

157 A.C. Kenneweg, Antemurale Christianitatis, w: Europäische Erinnerungsorte, t. 2: Das Haus Europa, red. P. den Boer i in., München 2012, s. 73-81; I. Žanić, The Symbolic...

158 Gemeinsam einsam. Die Slawische Idee nach dem Panslawismus, red. A. Gąsior i in., Berlin 2009; Post-Panslavismus. Slavizität, Slavische Idee und Antislavismus im 20. und 21. Jahrhundert, red. A. Gąsior, L. Karl, S. Troebst, Göttingen 2014.

159 W. Faulkner, Requiem for a Nun, w: tegoż, Novels 1942-1954, red. J. Blotner, N. Polk, New York 1994, s. 535.

"Międzymorze" i "zaślubiny z morzem" - mapy mentalne a polityka historyczna w Europie Środkowo-Wschodniej

Spoglądając na kluczową rolę, jaką przypuszczalnie po dokonanym rozszerzeniu Unii Europejskiej odgrywać będzie Polska w polityce wschodniej Wspólnoty, Kristian Gerner, szwedzki historyk specjalizujący się w dziejach Europy Wschodniej, zwrócił niedawno uwagę na ciągłe oddziaływanie w Polsce dwóch rywalizujących ze sobą koncepcji państwowych: na ideę Polski "jagiellońskiej" i "piastowskiej". Zgodnie z mitem założycielskim, który opiera się na symbolicznej postaci chłopa Piasta, względnie na nazwanej jego imieniem średniowiecznej dynastii władców, Polska jest zorientowanym na zachód, katolickim, centralistycznym i jednolitym etnicznie państwem narodowym, którego wrogim obozem są niemieckie twory państwowe. Z kolei przypisana dynastii Jagiellonów koncepcja federalistyczna skierowana jest na wschód i południowy wschód - uwzględniając Litwinów, Ukraińców oraz Białorusinów, przedstawia ideę państwa wielowyznaniowego, multietnicznego, państwa na miarę imperium, którego przeciwnikiem jest Rosja1. W tej historycznej perspektywie umieszczeni zostają dwaj najważniejsi polscy politycy okresu pierwszego trzydziestolecia XX wieku - ideolog Narodowej Demokracji (endecji) Roman Dmowski i związany z Polską Partią Socjalistyczną (PPS) Józef Piłsudski - jako czołowi przedstawiciele tradycji "piastowskiej" względnie "jagiellońskiej". Jednocześnie stylizuje się ich na współczesne galiony obu przeciwstawnych koncepcji państwowych2. Imię wielkiego księcia litewskiego Jogaiły, który w 1386 roku zawarł unię z Polską i objął rządy jako Władysław II Jagiełło, łączone jest zatem z nazwiskiem Piłsudskiego jako twórcy Drugiej Rzeczpospolitej w 1918 roku. Wspólnym mianownikiem jest w tym porównaniu idea zdominowanego przez Polskę państwa związkowego, które rozciąga się od Bałtyku aż po Morze Czarne. Pod koniec XIX wieku koncepcję takiego wielkiego państwa zaczęto określać mianem "międzymorza", względnie "intermarium", a więc "obszaru leżącego między morzami"3. Z kolei elementem łączącym pierwszego historycznego władcę piastowskiego Mieszka I (X wiek) z Romanem Dmowskim (XX wiek) jest program "małej Polski", którego terytorium pokrywać się miało z polskim obszarem językowym, sięgając tym samym "od Bałtyku po Karpaty", a więc już nie do wybrzeży Morza Czarnego4. Widocznym wyrazem tej ostatniej koncepcji była (i nadal jest) "wynaleziona" w 1920 roku przez władze Drugiej Rzeczypospolitej, odnowiona w komunistycznej "Polsce Ludowej" oraz pielęgnowana w powstałej w 1989 roku Trzeciej Rzeczypospolitej, "tradycja" rytuału "zaślubin Polski z morzem", uściślając: z Morzem Bałtyckim. W polskim mental mapping XX wieku centralnemu punktowi obu koncepcji, a więc wybrzeżom i morzu, zostaje nadana koronna funkcja: dostęp do nich uchodzi za warunek i jednocześnie specyfikę polskiej państwowości.

"Europa Środkowo-Wschodnia" - Le mot et la chose

Zdaniem Hansa-Dietricha Schultza, określenia przestrzeni geograficznych "nie istnieją", lecz "są tworzone"5, i tym samym z jego punktu widzenia "dla działającego człowieka świat fizyczno-materialny ma znaczenie tylko jako świat objaśniany w kategoriach społecznych"6. Analizując "przestrzenie historyczne", również Jürgen Kocka dochodzi do wniosku, że nie są one "jednoznacznie zdeterminowane ani przez naturę i geografię, ani przez wydarzenia historyczne, ale że wraz z ich granicami i konotacjami są zawsze produktem aktu poznawczego, za pomocą którego historycy przestrzennie porządkują minione dzieje, a więc w pewnym sensie je kartografują, a czynią to zawsze z różnych, zmieniających się, a czasem i przeciwnych perspektyw, na które wpływ mają doświadczenia i oczekiwania, lecz również i zainteresowania, ideologie czy strategie"7.

Tym samym wschodnia część Europy Środkowej jawi mu się "jako laboratorium dla teoretycznie interesujących studiów na temat historycznego konstruktywizmu i jego realno-historycznych podstaw"8. W nurcie historycznych badań nad Europą Wschodnią (Osteuropaforschung) przeważnie ta kwestia jest postrzegana inaczej: "Europa Środkowo-Wschodnia nie jest [...] tylko konstruktem historyków czy antropologów kultury, ale [...] "rzeczywistością", którą można ująć na podstawie znamiennych strukturalnych cech wspólnych"9. W jednej z aktualnych syntez "dające się dowieść od wczesnego średniowiecza aż po XX wiek specyficzne dla tego regionu elementy strukturalne", które sprawiają, że "Europa Środkowo-Wschodnia jawi się jako odrębny region historyczno-kulturowy"10, zostały określone następująco: chrystianizacja, powstanie państw narodowych oraz krajów o niemieckich wpływach prawnych i kulturowych, osiedlanie się ludności żydowskiej w okresie średniowiecza, społeczeństwa stanowe o dużym stopniu niezależności podczas "długiego" okresu wczesnonowożytnego, dominacja mocarstw i nacjonalizm językowy XIX wieku, wreszcie "era małych państw" oraz sowietyzacja w XX wieku11. Punktem wyjścia tego spojrzenia jest średniowieczno-wczesnonowożytna "Europa Środkowo-Wschodnia", względnie, według Holma Sundhaussena, "Europa Zachodnia"12, która obejmuje swoim zasięgiem kraje Korony św. Stefana, Czechy oraz polsko-litewski Commonwealth13. Również Werner Conze w swoim niedokończonym zarysie dziejów Europy Środkowo-Wschodniej cofa się aż do średniowiecza, widząc w historii osadnictwa klucz do zrozumienia specyfiki tego regionu i tłumacząc tym "struktury polityczno-społeczne" oraz "decyzje i przemiany historii politycznej": "Uwzględniając aspekt osadniczy oraz kształtowania się struktur, będziemy w stanie nie tylko lepiej zrozumieć przyczyny występujących w XIX i XX wieku napięć na tle narodowym, ale dotrzemy również do polityczno-społecznych wyznaczników odrębności tego regionu, i to już na początku, w IX i X wieku"14.

Ale badania nad historią Europy Wschodniej w odniesieniu do stwierdzonego przez Jürgena Kockę wzajemnego oddziaływania między wynikiem badań a konstrukcją kwestionują również te ostatnie komponenty. Michael G. Müller charakteryzuje "Europę Środkowo-Wschodnią" jako "twór nienaturalny - pojęcie sztuczne, a przede wszystkim jedną z dziedzin wiedzy"15. Rudolf Jaworski sklasyfikował "przydatność i akceptowalność historycznego pojęcia pomocniczego", jakim jest "Europa Środkowo-Wschodnia", na poziomie najwyżej średnim i zażądał, aby "to pojęcie nigdy nie przekształciło się w sztywny gorset, nadający przymusowo wszystkim wydarzeniom historycznym i epokom tego regionu powszechnie przyjęty wymiar znaczeniowy"16. Sam Conze uznał za "metodycznie wątpliwe", aby "śledzić przez dzieje, w odniesieniu do regionu pojmowanego kategoriami politycznymi, pojęcie historycznie tak młode i nowoczesne"17. Na pytanie "czy i w jakim stopniu na tle dziejów Europy jako pewnej całości uzasadnione jest mówienie o specyficznym regionie "Europa Środkowo-Wschodnia"" proponuje on kilka wariantów odpowiedzi, ale na żaden z nich ostatecznie się nie decyduje18. Mówiąc innymi słowy: badacze dziejów wschodnioeuropejskich zdają sobie doskonale sprawę z niebezpieczeństwa wpadnięcia w pułapkę swoistego "samookreślania się" pojęcia "Europa Środkowo-Wschodnia", funkcjonowania przez nie samodzielnie, w sposób niezależny i niekontrolowany, co grozi podczas formułowania nowych postulatów badawczych oraz przy wyborze przedmiotu badań.

Także heurystyczna funkcja "Europy Środkowo-Wschodniej", tworząca ramy dla badań historyczno-porównawczych w ramach określonych regionów lub między nimi oraz implikowanego tymi badaniami tertium comparationis, jest coraz częściej podawana w wątpliwość. "Nauka historyczna - twierdzi Müller - stopniowo odchodzi od założenia, że każdy przedmiot jej badań musi zostać przyporządkowany typologicznej strukturze, jaką jest formacja lub region"19. Tym samym opowiada się on za tym, aby ramy analiz historycznych badań porównawczych rozszerzyć na całą Europę i podzielić ją nie według kierunków geograficznych, ale według kryteriów związanych z pojęciami centrum i peryferii. Jako przykład przytacza on takie procesy historyczne, jak wykształcenie się mieszczaństwa lub społeczeństwa partycypującego względnie obywatelskiego, które nie dają się podzielić - ani skartografować - według pojęć "Wschód" i "Zachód". To samo odnosi się według niego także do rozwoju społeczno-ekonomicznego: "W historii europejskiej protoindustrializacji Czechy i Bułgaria typologicznie należałyby do tej samej strefy co Niemcy środkowe i południowo-zachodnie lub Flandria, podczas gdy Niemcy na wschód od Laby czy dużą część Skandynawii musiano by zaliczyć do Europy Wschodniej"20.

Aż tak daleko nie idzie Kocka, ponieważ w całej projekcji, jaka cechuje "Europę Środkowo-Wschodnią", nie widzi w zasadzie zaprzeczenia jej "realno-historycznej jedności" - decydujące pytanie o współzależność między wyobrażonym a napotkanym stanem rzeczy rozwija on w dwóch kierunkach, których zalążki w badaniach nad dziejami Europy Wschodniej zaczęto opracowywać dopiero niedawno21. Pierwszy z nich to kwestia punktu widzenia i motywacja protagonistów historyczno-regionalnej koncepcji Europy Środkowo-Wschodniej: perspektywa wewnętrzna czy spojrzenie z zewnątrz, podejście historyczno-"naukowe", czy odnoszące się do teraźniejszości, a więc "polityczne"? Drugi z nich to kwestia wzajemnego oddziaływania na siebie różnych płaszczyzn znaczeniowych: "Jak zależały i zależą od siebie projekcyjne koncepcje Europy Środkowo-Wschodniej jako przestrzeni wyobrażonej, urojonej z jednej strony, a jej historyczno-strukturalne definicje jako regionu historycznie ukształtowanego z drugiej strony? Jak oddziałują one na siebie, uskrzydlają i kontrolują się wzajemnie, jak się przenikają?"22.

Czy można zmierzyć "orientację morską"?

Apelem o uwzględnianie perspektyw postrzegania oraz występujących różnic będziemy kierować się na przykładzie tego, co z braku bardziej precyzyjnej terminologii określimy poniżej mianem "orientacji morskiej" (Maritimität), w odróżnieniu od "orientacji lądowej", kontynentalnej (Kontinentalität). Mam tu na myśli rozbieżność między perspektywą zewnętrzną, według której Europa Środkowo-Wschodnia jest obszarem prymarnie zdefiniowanym i ograniczonym wybrzeżami, a występującym głównie od nowożytności samopostrzeganiem regionu, w myśl którego jest on pojmowany jako kontynentalno-lądowy, a nawet "antymorski". Maria N. Todorova ujęła te rozbieżne punkty widzenia jako: "paradox of an outside perception of a region bordering on seas, and a, generally, landlocked continental self-perception"23. Ta przepaść w odniesieniu do Europy Środkowo-Wschodniej staje się szczególnie wyraźna, gdy przeniesiemy ją na kontrastowe tło tego, co Geoff Quilley, historyk sztuki, skonstatował w badaniach nad obrazem morza i wpływie jego bliskości na tożsamość narodową w malarstwie brytyjskim XVIII wieku: "The explicit subjects of the sea and of navigation recur in images of the period more consistently and more significantly than bas generally been supposed, [...] they can be closely related to ideologies of commerce and patriotism, and [...] they figured importantly in the construction of a multifaceted and complex, but homogeneous, idea of nation"24. W wypadku Wielkiej Brytanii kategorie "morza" i "podróży morskiej" są nie tylko przypisane jej z perspektywy zewnętrznej, ale także stanowią integralną część dominującego, wyznaczonego przez politykę imperialną i świadomość misji samopostrzegania: "Rule, Britannia, Britannia rules the waves, / Britons never, never shall be slaves"25. Punktem kontrastowym jest poniekąd obserwacja gdańskiego historyka Józefa Borzyszkowskiego, który jednoznacznie ocenia, że "w świadomości historycznej i tradycji całej Polski obecność morza, mit Bałtyku i Pomorza był i dotąd jest niespotykanie ubogi albo przynajmniej ograniczony"26 - mimo bliskości geograficznej i bez względu na opisaną powyżej koncepcję polskiej państwowości i jej morskich odniesień. Uwzględniając więc wschodnio-środkowoeuropejską perspektywę patrzenia na świat, należy zrekonstruować oddziałujące w długich i średnich okresach mapy mentalne i dodatkowo naświetlić takie sytuacje, w których za pomocą całego arsenału metod polityki historycznej została podjęta próba sterowania przez państwo "mapami w umysłach".

To, że określenia "morze" i "Europa Środkowa", a zwłaszcza "Europa Środkowo-Wschodnia", nie są symbiotyczną parą pojęć, ilustruje już przysłowiowy zwrot "Czechy nad morzem" w szekspirowskim oryginale z 1623 roku: "Bohemia, a desert country near the sea"27. Powszechnie uważany jest on za paradoks, jako przeciwieństwo samo w sobie. W takim znaczeniu stosowany był przez pisarzy, takich jak Ingeborg Bachmann, Hans Magnus Enzensberger, Volker Braun i innych28, a także literacko przetwarzany. Stosowany był również w sztukach plastycznych, na przykład przez Adama Willaertsa29 czy Anselma Kiefera30, oraz przez socjologów, na przykład Dereka Sayera. The Coasts of Bohemia: A Czech History - tak brzmi ironizujący tytuł jego wydanej w 1998 roku historii Czech31. Zgodnie z tym w Czechach na przełomie XIX i XX stulecia zaszło coś, co Katherine David-Fox określiła mianem "społecznego uprzestrzennienia Czech", bynajmniej nie za sprawą tej opacznej morskiej perspektywy, lecz w odniesieniu do "otaczających Czechy łańcuchów górskich", które z Czech i Moraw z ich wewnętrznego punktu widzenia uczyniły "naturalną i niepodzielną całość"32. Greenowsko-szekspirowskie błędne umiejscowienie Czech podchwycone zostało co najwyżej w sensie metaforycznym, a i to wyjątkowo. Nawiązał do niego poeta i animator kultury Svetozár Hurban Vajansky w wydanym w 1879 roku tomiku wierszy Tatry i morze33, a Gustav Eim, przedstawiciel "Młodych Czech", w 1894 roku samokrytycznie skomentował obraz historii czeskiego ruchu narodowego: "Zbyt rzadko spoglądamy poza granice naszego kraju, zupełnie jakby szekspirowskie morze rzeczywiście otaczało czeską wyspę"34.

Dla współczesnych mieszkańców Czech i Moraw, a więc dla obywateli Republiki Czeskiej, morze leży daleko za horyzontem. Na co dzień posługują się wprawdzie morskim pozdrowieniem "Ahoj!", ale niewielu z nich zdaje sobie sprawę z pochodzenia tego słowa, które wywodzi się od specjalizującego się w kajakarstwie studenckiego ruchu sportowego rywalizującego w latach dwudziestych XX wieku35. A fakt, że późnośredniowieczne Czechy pod rządami króla Przemysła II Ottokara i cesarza Karola IV rzeczywiście sięgały prawie aż do wybrzeży, mianowicie Adriatyku36, jest wśród ich potomków równie głęboko zapomniany, jak podejmowane przez Tomáša G. Masaryka, architekta Republiki Czechosłowackiej w okresie międzywojennym, próby zapewnienia młodemu państwu chociażby pośredniego dostępu do tego morza37. Podobną tendencję można obserwować w mental map dzisiejszych Węgier - w podręcznikach szkolnych wprawdzie jest mowa o regencie Miklósu Horthym, który był przywódcą kraju w latach 1920-1944, jednocześnie posiadając stopień admiralski, jednak niewiele osób potrafiłoby ten stan rzeczy wyjaśnić38. To samo dotyczy przywódcy węgierskiej rewolucji w 1848 roku, Lajosa Kossutha, który propagował narodowo-ekspansywne hasło: "Tengerre, Magyar!" ("Na morze, Madziarzy!"39). Wprawdzie zostanie ono wykorzystane w węgierskim przemyśle turystycznym po upadku komunizmu w nowym znaczeniu - zachęcając Węgrów do wyjazdu na Majorkę lub Grecję, lecz wiedza o historycznych korzeniach tego hasła, jego politycznym przekazie czy choćby samym autorze jest w znikomym stopniu udziałem węgierskiego społeczeństwa40. Mapa polityczna Węgier dziewiętnastowiecznych i ich mapa mentalna u progu XXI wieku różnią się szczególnie mocno.

"Intra mares"

Nieprzypadkowo stopień orientacji morskiej w społeczeństwie nowo powstałego w 1918 roku państwa polskiego był o wiele wyższy niż w tym samym czasie na terytorialnie uszczuplonych Węgrzech czy w nowej Republice Czechosłowackiej. Fakt ten można wyjaśnić z jednej strony skomplikowanymi terytorialno-politycznymi postanowieniami pokojowymi w odniesieniu do Rzeszy Niemieckiej i młodego państwa polskiego, dotyczącymi południowych wybrzeży Bałtyku, eksklawy Prus Wschodnich, Wolnego Miasta Gdańska, problemu "korytarza", łącznie z prowadzoną przez Warszawę w okresie międzywojennym intensywną polityką historyczną w odniesieniu do Morza Bałtyckiego. Z drugiej jednak strony konkretny wpływ na to miały także geopolityczne koncepcje polskiej polityki zagranicznej. Propagowana w XIX wieku przez ruch narodowy perspektywa "jagiellońska", w której Polska sięga "od morza do morza", została zinstrumentalizowana nie tylko przez Piłsudskiego do celów jego antysowieckiej polityki wschodniej41, ale także podchwycona przez jego następców. W szczególnym stopniu dotyczy to sprawującego swój urząd od 1932 roku ministra spraw zagranicznych pułkownika Józefa Becka, który po śmierci marszałka w 1935 roku rozwinął w polityce zagranicznej bardzo ambitne plany. Z jednej strony chodziło mu o zmniejszenie wpływu Czechosłowacji - zamiar podyktowany aktualnymi wydarzeniami, mianowicie bilateralnymi układami Pragi z Moskwą i jednocześnie napiętymi już od 1919 roku stosunkami polsko-czechosłowackimi. Jednym z wielu celów było ponadto zapewnienie dostępu Polski do umiędzynarodowionego w 1921 roku Dunaju, a tym samym i do Morza Czarnego. Z drugiej jednak strony pułkownik zmierzał do nadania Polsce statusu siły przywódczej w kręgu małych państw położonych między Estonią a Grecją, aby w ten sposób wzmocnić prowadzoną przez Warszawę politykę równowagi w stosunkach ze Związkiem Radzieckim i z Trzecią Rzeszą. W obszarze Morza Bałtyckiego liczył on na poparcie ze strony Londynu, a w Europie Południowo-Wschodniej - Rzymu42. W odniesieniu do poszerzonego terytorium późnośredniowiecznej unii polsko-litewskiej i opierając się na koncepcjach z wczesnych lat dwudziestych, swoją ideę począł Beck od 1935 roku określać jako "międzymorze"43. Koncepcja ta, obejmująca również wybrzeża Morza Adriatyckiego i Morza Egejskiego, podszyta była ponadto prowadzoną przez Warszawę regionalną polityką komunikacji i infrastruktury, którą koordynowała "Międzyministerialna Komisja Doradcza ds. Polskiej Polityki Morskiej"44. Dzięki porozumieniu o budowie linii kolejowej Gdynia, jedyne miasto portowe w Polsce, została połączona z greckimi Salonikami nad Morzem Egejskim. Warszawa uniemożliwiła Bukaresztowi i Sofii budowę mostu nad Dunajem. Polskie towarzystwa lotnicze łączyły stolice państw nadbałtyckich ze stolicami południowo-wschodnioeuropejskimi. Powstawać zaczęły pierwsze plany połączeń kanałami rzecznymi Wisły, przez Dniestr i Prut, aż do rumuńskiego portu nad Dunajem Gala?i45. W polityce międzynarodowej Polska, zakleszczona między Berlinem a Moskwą, nie była jednak w stanie objąć roli regionalnego przywódcy. Różnica zdań między Warszawą a Pragą oraz szczególne stosunki polsko-węgierskie uniemożliwiły instrumentalizację czechosłowacko-rumuńsko-jugosłowiańskiej Małej Ententy zgodnie z polskim punktem widzenia. Koncepcja "międzymorza" autorstwa Becka pozostała chimerą, tak samo jak podobny do niej późniejszy projekt zdominowanej przez Polskę i Włochy "Trzeciej Europy", która miałaby leżeć między "Pierwszą Europą" mocarstw zachodnich i "Drugą" - dyktatorów Hitlera i Stalina46.

Po "czwartym" rozbiorze Polski przez Trzecią Rzeszę i Związek Radziecki w 1939 roku koncepcja "międzymorza" znalazła swoją kontynuację w kręgach politycznej emigracji, a co więcej, przeżyła tam nadspodziewany rozkwit. Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) Stanisława Mikołajczyka, które od 1943 roku kierowało rządem na emigracji w Londynie, bezpośrednio po wkroczeniu wojsk niemieckich i sowieckich postawiło żądanie "Polski trzech mórz". "Walczymy - cytując organ partyjny "Warta" z sierpnia 1941 roku - o Polskę Piastów i Jagiellonów, Batorych i Sobieskich - o Polskę od Odry do Dniestru, od Bałtyku do Adriatyku, Dunaju, aż do Morza Czarnego"47. W sierpniu 1942 roku w piśmie partii "Polak" żądanie dostępu Polski do Morza Czarnego i Odessy zostało uzasadnione tym, że w ten sposób "zostanie nam przywrócony dawny szlak handlowy ze Światem arabskim"48. Geopolitycznie polska koncepcja "międzymorza" pokrywała się z brytyjskimi planami ładu powojennego, które przewidywały, że państwa wschodnioeuropejskie, których emigracyjne rządy znalazły schronienie w Londynie, zawrą umowę konfederacyjną. Celem jej byłoby utworzenie odpornego na zakusy Moskwy związku państw wschodnioeuropejskich - zamiar, który rozbił się o kategoryczny sprzeciw sowieckiego sojusznika49. Mimo to polskiemu rządowi emigracyjnemu udało się zainteresować innych wschodnioeuropejskich polityków emigracyjnych koncepcją "międzymorza" jako synonimem planów konfederacyjnych. Zgodnie z tym aż do 1952 roku "Federal Clubs of Central and Eastern Europe in London, Rome, Paris, Brussels, and Jerusalem" wydawały periodyk pod tytułem "The Intermarium Bulletin", który opowiadał się za powołaniem konfederacji państw50. Ta konserwatywna polska idea "międzymorza" straciła swój sens po powołaniu Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG) w 1949 roku, względnie Paktu Warszawskiego w 1955 roku, a więc "intermariów" całkiem nowego typu.

W dobie epokowego przełomu 1989 roku pojęcie "międzymorze" pojawiło się w Polsce jednak znowu - w 1987 roku - jako tytuł jednego z organów podziemnych warszawskich adeptów myśli politycznej Piłsudskiego51, w 1993 roku jako określenie dla polsko-ukraińskiej współpracy w dziedzinie polityki bezpieczeństwa, którą prezydent Polski Lech Wałęsa zaproponował prezydentowi Ukrainy Leonidowi Krawczukowi52, oraz w 1995 roku jako miano geopolitycznej koncepcji "silnego [...] neutralnego bloku państw" pod przywództwem Polski53. Po tym okresie termin ten utracił jednak wśród społeczeństwa polskiego swoją funkcję jako hasło dla określonej koncepcji prowadzenia polityki zagranicznej54 - zapewne z powodu imperialnych skojarzeń i niewątpliwej krytyki ze strony Ukrainy55. Od tej pory używany jest jedynie z samoironią, jednak nie bez nostalgii, jako pojęcie zbiorcze dla "utraconego wschodu", a więc Litwy, Białorusi i Ukrainy.

Omówione tu polskie spojrzenie na Europę Środkowo-Wschodnią jako na region potencjalnych wpływów, od północy i południa ograniczony przez morza, a na wschodzie i zachodzie przez imperia, w swojej istocie koresponduje z zewnętrznym postrzeganiem środkowego wschodu Europy, które dominuje w opinii publicznej pozostałych jej części od wczesnej nowożytności. Według Larry'ego Wolffa, który ostatnio szczegółowo zbadał tę kwestię, między imperiami: osmańskim, Romanowów, habsburskim i Hohenzollernów znajdowała się grupa państw zdominowanych przez szlachtę lub społeczeństwo stanowe, graniczących z Adriatykiem, Bałtykiem czy Morzem Czarnym: siedemnastowieczna "Barri?re de l'Est", "Północ" w XVIII i XIX wieku, "kordon sanitarny" okresu międzywojennego i w końcu niesowiecka część bloku sowieckiego czasów zimnej wojny56. Przykładu na tę perspektywę dostarczył Winston Churchill w słynnym przemówieniu w Fulton z 1946 roku, w którym "żelazną kurtyną [...] wzdłuż całego kontynentu", rozciągającą się na linii "od Szczecina nad Bałtykiem, do Triestu nad Adriatykiem", oddzielił "wolną Europę" od strefy sowieckiej57. Podobnie patrzą na to historycy od początku zimnej wojny: "Od Bałkanów po Gdańsk", względnie "od Bałtyku do Dunaju" sięga terytorium, które Fernand Braudel określa mianem "polskiego przesmyku"58. Oskar Halecki zdefiniował na emigracji w Stanach Zjednoczonych "swoją" Europę Środkowo-Wschodnią jako obszar między dwiema granicami, z których wschodnia przebiega "między Oceanem Lodowatym a Morzem Czarnym, [...] mniej więcej od Petsamo do Cetatea Alba", a zachodnia stanowi "linię od Lubeki po Triest", względnie "między Bałtykiem a Adriatykiem"59. Jego węgierski kolega Jenő Szűcs umiejscowił drugi ze swoich "trzech historycznych regionów Europy" w "wąskim pasie od Łaby po łuk Karpat, od Bałtyku po Adriatyk"60. Z kolei Conze odgraniczył obszar, w którym "odgrywała się historia [Europy Środkowo-Wschodniej] [...] przez Morze Bałtyckie i Adriatyckie"61, a w najnowszym ujęciu Dan Diner scharakteryzował współczesną Europę Środkowo-Wschodnią jako "kulturowo-geograficzny obszar graniczny, który rozpościera się od Bałtyku przez obszar wschodniej Polski i Białorusi aż po Ukrainę i Morze Czarne"62.

Społeczeństwa nadmorskie?

O ile Europa Środkowo-Wschodnia z lotu ptaka dumnie prezentuje się jako "międzymorze", o tyle w postrzeganiu wewnętrznym ta perspektywa nie jest rozpowszechniona. Bez względu na nigdy niezrealizowane koncepcje pułkownika Becka i jego naśladowców stopień świadomości położenia nadmorskiego ściśle rozumianej Europy Środkowo-Wschodniej, jej państw i społeczeństw, w okresie od wczesnej nowożytności do teraźniejszości wprawdzie podlegał koniunkturalnym wahaniom, ale ogólnie wydaje się, że był bardzo niski - przynajmniej w porównaniu z miastami Hanzy, ze skandynawskimi "monarchiami mieszanymi" ("państwami złożonymi"), z kolejnymi wariantami państwa rosyjskiego i przypisywaną im "ekspansją na ciepłe morza"63, czy z bałtyckim regionem handlu tranzytowego, a już szczególnie z klasycznymi północno-zachodnioeuropejskimi państwami handlowymi, czyli z Holandią i Wielką Brytanią.

Zgodnie jednak z analityczną koncepcją pre- i protoindustrialnych społeczeństw nadmorskich, która wywodzi się z poświęconego Morzu Śródziemnemu dzieła Braudela, wskazane jest tutaj regionalne rozróżnienie. W myśl tej idei nadbrzeżne regiony mórz postrzegane są jako obszary intensywnych interakcji; jako "a single region of which the existence has been hidden by national boundaries and national histories"64. W tym ujęciu społeczeństwa nadmorskie były "wprawdzie częścią danego społeczeństwa śródlądowego, ale jednocześnie w specyficzny [przemijający] sposób odcisnęło się na nich położenie nadmorskie", tak że wykazują one między sobą wiele cech wspólnych, należą wręcz do "morskiej wspólnoty kulturowej"65. Podobnie jak zwolennicy uznania ukierunkowanej na Morze Bałtyckie nowożytnej "Europy Północno-Wschodniej" za historyczny region Europy Wschodniej (a po części jak zwolennicy "świata bałtyckiego") i włączenia do swojego modelu również Morza Północnego66, także architekci wczesnonowożytnego "obszaru Morza Północnego" uwzględniają w swojej koncepcji południowe regiony nadbałtyckie i koncentrują się na Gdańsku jako "a nucleus of North-Sea Culture"67. Wymienione są przy tym cechy charakterystyczne tej "kultury Morza Północnego": pokrewieństwo językowo-dialektowe, dolnoniemiecki jako lingua franca, duże kompetencje językowe, wczesna urbanizacja, szybkie przyjęcie protestantyzmu, brak prześladowań czarownic, podobne wzorce migracji i struktur rodzinnych, takie same poglądy na wychowanie potomstwa, niski stopień analfabetyzmu, poszanowanie prawa, podobieństwa w zwyczajach żywieniowych i preferencjach używek, regionalnie zróżnicowane formy sztuki i architektury renesansowej oraz zintensyfikowany przepływ ludzi, towarów i informacji68. Jeśli te czynniki uznamy za konstytutywne dla "kultury Morza Północnego", to na pasie wybrzeża, który tworzyły Prusy Królewskie związane z Rzeczpospolitą, rzeczywiście możemy stwierdzić istnienie sięgającego aż dotąd społeczeństwa nadmorskiego. Nieprzypadkowo "prusko-królewski" trójkąt wyznaczony przez miasta Elbląg, Gdańsk i Toruń określany był mianem "Małej Holandii", a przez historyków uważany za potencjalny zalążek tworu państwowego na wzór Niderlandów69. O głębszym oddziaływaniu na Rzeczpospolitą, względnie na późniejsze terytoria rozbiorowe, co postulowane było przez twórców koncepcji społeczeństw nadbrzeżnych, nie może być jednak mowy - bariery polityczne, prawne, wyznaniowe, językowe i kulturowe były zbyt wysokie.

Wyraźną linię oddzielającą społeczeństwa nadbrzeżne od lądowych można wyznaczyć przy uwzględnieniu innych litoralnych części Europy Środkowo-Wschodniej, a więc dla Istrii i Dalmacji nad Adriatykiem oraz dla wybrzeży Morza Czarnego: Dobrudży, Delty Dunaju oraz Besarabii70. Dostęp do Adriatyku utrudniały góry, do Morza Czarnego - stepy, limany oraz bagna. Podczas gdy jeszcze przed założeniem Odessy w późnym XVIII wieku na północno-zachodnim wybrzeżu Morza Czarnego nie było ani jednego portu morskiego71, to sytuacja nad Adriatykiem wyglądała na pierwszy rzut oka o wiele lepiej. Wprawdzie litoralny Adriatyk formalnie już w 1509 roku przeszedł z rąk Wenecjan w posiadanie Habsburgów, jednak władza polityczna, militarna i przede wszystkim merkantylna nadal sprawowana była przez pierwotnych właścicieli. Dopiero w 1719 roku Triest uzyskał prawo wolności żeglugi po Adriatyku i stał się głównym portem naddunajskiej monarchii. Począwszy od drugiej połowy XIX wieku ta "wyspa nowoczesności" była - mimo braku korzystnych połączeń z centrami państwa habsburskiego - drugim co do wielkości portem Morza Śródziemnego, zanim nowe uregulowania graniczne, jakie przyniósł ze sobą XX wiek, nie zdegradowały go do swoistego "dodatku" do Włoch72. Jeśli chodzi o Chorwację, to jej średniowieczne początki lokalizowane są w nadbrzeżnym regionie Dalmacji, lecz ekspansja Wenecji i państwa osmańskiego w okresie średniowiecza i wczesnej nowożytności doprowadziła do zepchnięcia w głąb lądu centrum politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Wyjątkiem pozostało do XVIII wieku portowe miasto Raguza (Dubrownik), którego terytorium sięgało daleko w głąb Bałkanów73. Po tym okresie wybrzeże aż do końca lat sześćdziesiątych XX wieku musiało zadowolić się statusem peryferyjnym. Według geografa Petera Jordana spadek znaczenia i zahamowanie rozwoju ekonomicznego Dalmacji w XIX wieku nastąpiły "przez zakonserwowany, hamujący rozwój gospodarczy system feudalny, opóźnienia w rozwoju transportu szynowego, upadek wielu małych portów wskutek przejścia od statków żaglowych do parowych oraz wskutek kryzysu uprawy winorośli". Tym samym nastąpił wysoki wzrost migracji za ocean74. Nadzieje - we współczesnym sensie - "Kopciuszka Dalmacji" na ustanowienie połączenia kolejowego między "Dunajem a błękitnym morzem", wyrażane przez dalmacką gazetę w 1901 roku75, spełnić się miały dopiero w Jugosławii generała Tity.

Relatywna słabość środkowo-wschodnioeuropejskich społeczeństw nadbrzeżnych podkreślana jest przez okoliczność, że aż do XIX, a nawet XX wieku to nie państwa lądowe regionu, ale imperia zamorskie utrzymywały władzę nad wybrzeżami. Dotyczyło to nie tylko dominacji Wenecji nad wschodnimi wybrzeżami Adriatyku, ale także kontrolowania południowych wybrzeży Morza Czarnego przez państwo osmańskie i panowania Rosji w części obszaru bałtyckiego oraz na Krymie. Państwo zakonu krzyżackiego i tak zwane Prusy Królewskie i Książęce, przejściowa szwedzka blokada Wisły podczas wojny trzydziestoletniej, drugiej wojny północnej oraz podczas wielkiej wojny północnej miały skutki bardzo podobne. Stwierdzenie Jacques'a Le Goffa, że "nigdzie w Europie nie jest daleko do morza", jest geograficznie rzecz biorąc wprawdzie słuszne76, ale w odniesieniu do płaszczyzny politycznej rację ma Halecki, kiedy konstatuje: "Dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej dostęp do morza nigdy nie był łatwy"77. Odpowiednio żyły więc w Europie Środkowo-Wschodniej społeczeństwa nadbrzeżne i śródlądowe, seascapes i landscapes, z reguły obok siebie, a często nawet i w konfrontacji - transfer "kultury nadmorskiej" mógł się więc odbywać jedynie w stopniu bardzo ograniczonym.

"Mapy w umysłach": Polska we wczesnej nowożytności

W badaniach nad stopniem orientacji morskiej w Europie Środkowo-Wschodniej, obok historyczno-gospodarczej oraz historyczno-kulturowej koncepcji społeczeństw nadmorskich, niezwykle pouczające jest konstruktywistyczne spojrzenie na mapy mentalne, a więc na przestrzenne umiejscowienie procesów społecznych. Jest przy tym kwestią kluczową, jakie czynniki wpływają na to, że pewne regiony postrzegane są jako "własne", względnie jak wydziela się regiony "obce". Jeśli chodzi o stosunek polskiej szlachty, a później mieszczaństwa oraz inteligencji, do położenia morskiego, to w okresie nowożytności trzeba stwierdzić jego dwie istotne zmiany, które zaszły w przeciwstawnych kierunkach. Pierwsza z nich wystąpiła w XVI, a druga pod koniec XIX wieku. W polsko-litewskim państwie unijnym, które do końca XV wieku rzeczywiście sięgało od Morza Czarnego do Bałtyku78, odniesienia morskie były integralną częścią składową legitymującego władzę mitu sarmackiego. Morza, wybrzeża oraz statki były uosobieniem ambicji imperialnych władzy oraz jej ekspansyjnego potencjału, w tym czasie znana była już także metafora statku-państwa, co potwierdza alegoria Jana Aleksandra Gorczyna Argo Sarmatica z 1664 roku79. Współczesny mu poeta Wespazjan Kochowski prorokował, że morska i kolonialna ekspansja potęgi Polski sarmackiej zaowocuje "uwolnieniem" Półwyspu Bałkańskiego oraz Egiptu od "pogańskich" Osmanów, dzięki czemu "Persja, Afryka Czarna oraz odległe Chiny podadzą Bogu swe dłonie", a więc zostaną schrystianizowane80. Tym samym horyzont "sarmackiego" świata rozciągnął się do Morza Śródziemnego, Morza Czarnego, Morza Kaspijskiego, a nawet jeszcze dalej81.

Te imperialne wizje znalazły odzwierciedlenie w mocarstwowej polityce Rzeczypospolitej szlacheckiej i sposobach jej realizacji. Obok Szwecji-Finlandii, Danii-Norwegii oraz Wielkiego Księstwa Moskiewskiego w połowie XVI wieku również Polska przystąpiła do walki o dominium maris Baltici, a więc o panowanie nad Bałtykiem82. Tak jak i w innych państwach nadbałtyckich, król polski zainicjował budowę floty wojennej, a miasta portowe Gdańsk i Elbląg miały floty handlowe, dzięki czemu mogły uprawiać aktywny handel zagraniczny83. Zwycięski handlowy pochód Niderlandów w obszarze Morza Bałtyckiego w XVII wieku przyniósł jednak istotną zmianę: handel zagraniczny odtąd odbywał się tylko pasywnie: statki niderlandzkie przybywały do Gdańska, gdzie od miejscowych pośredników skupowały zboże z położonych w głębi Polski regionów rolnych. Skutkiem tego był szybki rozkwit gospodarczy Gdańska - rozwój, który doprowadził do długotrwałego i zaciekłego konfliktu Polski śródlądowej z tym miastem portowym84. Spór ten znalazł odzwierciedlenie w agrarno-bukolicznej kulturze szlacheckiej, z jej głównymi symbolami, jakimi były pług, koń oraz miecz. Inaczej niż w micie sarmackim, nie było w niej miejsca na morze, wybrzeża i statki, wręcz przeciwnie: "Może nie wiedzieć Polak co morze / Gdy pilnie orze" - napisał w 1595 roku renesansowy poeta Sebastian Fabian Klonowic85. Współczesny mu Mikołaj Rej świadomie ograniczył się do tego, aby "pożeglować po polskiej kałuży", zamiast "łowić śledzie" na Bałtyku86. Klonowic napisał także inny wiersz, Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą, w którym szczególnie mocno uwidacznia się antymarynistyczne nastawienie szlachty, łącznie z awersją do "wszystko wchłaniającego polipa", czyli Gdańska: "Iż co się rodzi na polskim ugorze, / Połknie to morze. / Pan nie nasyci morza bezdennego, / Wsi nie nasycą pana choć jednego. / Tak wszystko ginie, co użną poddani, / Jako w otchłani. / Bo tak idzie ten nierządny porządek, / Poźrze folwarki, gdy pan żyje szumno, / I wszystko gumno, / Te zaś żołądki prowadzą do Gdańska"87. Głosy ostrzegawcze, które twierdziły, że Gdańsk jest nie tylko "łakomą paszczą" Rzeczypospolitej, ale także jej egzystencjalnie ważną "szyją", której w żadnym wypadku nie należy podcinać88, pozostały wyjątkiem. Jak silna była awersja szlachty do bogatej, nieinteresującej się bonum commune kraju metropolii portowej Gdańska i jak silna tym samym odraza do "morza", niech świadczy reakcja na "prywatne" zwycięstwo morskie, które 28 listopada 1627 roku flota króla Zygmunta III Wazy odniosła na redzie Gdańska (pod Oliwą) w potyczce ze szwedzką flotą. Mimo zwycięskiego wyniku tej bitwy morskiej nie przeszła ona do annałów Rzeczypospolitej, nie mówiąc już o tym, żeby stała się częścią narodowej mitologii. Po raz pierwszy świętowana była dopiero jej trzechsetna rocznica, a więc już w okresie Drugiej Rzeczypospolitej89. Powołując się na gdańskiego historyka Edmunda Kizika, który z kolei opiera się na gruntownych badaniach gdańskiego literaturoznawcy Edmunda Kotarskiego90, Heide Gerstenberger obrazowo ujęła tę antymerkantylną, "wrogą morzu" postawę - polska szlachta żyła "odwrócona do morza plecami"91.

Ta specyficzna dla Polski lądowej odraza do morza jako symbolu Gdańska korespondowała poniekąd w XVII wieku z ogólnoeuropejskim strachem przed morzem. Alain Corbin w badaniach dotyczących "zamiłowania do morza" dochodzi do wniosku, że tęsknota za plażą i morzem jest produktem XVIII wieku. Przedtem "morze wzbudzało w ludziach uczucia strachu i wstrętu. Uważane było za pozostałość potopu i miejsce chaosu"92, za siedlisko potworów morskich, a według Michela Mollata nawet za "ulubione miejsce pobytu siły zła [...], która w chrześcijańskiej Europie określana była pojęciem szatana"93. W szczególnym stopniu lęk ten dotyczył przebywania na brzegu. "Zarazie przejmującej zgrozą plaży - pisze Corbin - tej niewiadomej, ciągle zagrożonej atakami granicy, na której głębokie wody osadzają swe ekskrementy"94, przypisywane były konkretne, szkodliwe dla zdrowia działania. Również chorobę morską tłumaczono trującymi wyziewami morza.

Ta typowa dla tych czasów demonizacja morza przejawiała się najjaskrawiej w sposobie myślenia i w języku mieszkańców Rzeczypospolitej. Przykładem na to są określenia "nawała" względnie "potop" w odniesieniu do przybyłej w 1655 roku do Elbląga i Pomorza Tylnego wojennej floty szwedzkiej, co było wstępem do drugiej wojny północnej. W tym samym roku wojska szwedzkie przedarły się aż do Krakowa i Jarosławia, całkowicie pustosząc w 1656 roku Małopolskę i Mazowsze95. W Lamencie nad ojczyzną anonimowy autor pisał: "Aż w roku piątym / I pięćdziesiątym / Nawała / Na polską nawę / Przez bożą sprawę / Powstała. / Szturm od północy / Uderzył w nocy / Do styru. / A szwedzka burza, / Wypadłszy z morza, / Koronę / Pod swoją bierze, / Ale nieszczerze, / Obronę"96. Według zawartego w tej metaforze apokaliptycznego obrazu zatamowany przejściowo na Bałtyku potop uderzył w stały ląd jako ociekający krwią bałwan morski. Dopiero pierwszy rozbiór Polski w 1772 roku, który przyniósł utratę Prus Królewskich, a przede wszystkim koniec państwa w 1795 roku, doprowadziły stopniowo do zmiany tego pełnego wstrętu i odrazy spojrzenia na morze. Wspominając utraconą Rzeczpospolitą, dostęp do Bałtyku i Morza Czarnego zaczęto postrzegać jako dowód na potęgę państwa polsko-litewskiego. Tym samym w XIX wieku z dużym echem przyjęta została przepowiednia kozackiego jasnowidza Wernyhory, który prorokował "zmartwychwstanie" Polski, która "wolna, od jednego po drugi kres, / [...] J znów rozciąga się do wybrzeży obu mórz"97.

Ambiwalencja stosunku do morza, określanego w Polsce jako "świadomość morska"98, obejmująca zarówno jagiellońsko-sarmacką tradycję "międzymorza", jak i "oceanofobię" drobnej szlachty, znajduje swoje odbicie również w literaturze. Z jednej strony stworzone w 1825 roku przez romantyczno-mesjańskiego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza na emigracji w Odessie sonety krymskie Żegluga, Cisza morska i Stepy akermańskie stanowią kanon literatury narodowej99, z drugiej zaś strony inny polski pisarz, którego nazwisko najściślej związane jest z morzem i żeglugą, zataił swoje polskie korzenie: Teodor Józef Konrad Korzeniowski, lepiej znany jako Joseph Conrad, autor Lorda Jima i innych morskich bestsellerów na przełomie XIX i XX wieku, odniósł sukces jako Brytyjczyk piszący po angielsku, a nie Polak piszący po polsku100. Rozwijany od trzeciego rozbioru przez polski ruch narodowy projekt odrodzenia państwa polskiego spowodował, że dostęp Polski do morza znalazł się z powrotem na mapie kształtującej się w umysłach szlachty, mieszczaństwa i inteligencji. Jagielloński program maksymalny Polski sięgającej "od Morza Czarnego do Bałtyku" stał się pod koniec XIX wieku wspólnym mianownikiem dla szerokiego obozu społecznego i politycznego, który obejmował zarówno czcicieli Wernyhory, ukraińskich anarchistów, jak i socjalistów - zwolenników Piłsudskiego czy etnocentrycznych zwolenników Dmowskiego101.

Granice "naturalne"?

Dla polskiego ruchu narodowego, tak samo jak dla podobnych ruchów w Europie Środkowo-Wschodniej, ważną rolę odgrywały oparte na historycznych, religijnych, etnicznych, lingwistycznych i innych projekcjach, względnie na argumentach geograficznych, gospodarczych albo militarnych, wyobrażenia o istnieniu granic "naturalnych". Zgodnie z maksymą Ernsta Moritza Arndta z 1803 roku - "Każdy kraj, tam gdzie natura mu tego nie odmawia, musi mieć dostęp do morza"102 - w pierwszym rzędzie chodziło o łańcuchy górskie, działy wodne oraz rzeki, ujścia mórz i miasta portowe. W odniesieniu do polskich terytoriów rozbiorowych oddziaływanie Arndta pod tym względem nie ograniczało się do spraw podstawowych, co więcej, jego uparta "morska" interpretacja przyczyn rozbiorów Polski spotykała się z pozytywnym echem: "Polska przez zakon krzyżacki straciła na północy swoje morze, Prusy i Kurlandia były koloniami niemieckimi pod niezależnymi rządami - co prawda stały się one w XV i XVI wieku znów zależne, ale ludność innego języka, a wraz z nią inne narody uprawiające żeglugę pochłonęły polskie bogactwa. Anarchiczna konstytucja, przez którą ten piękny kraj zaczął podupadać, podczas gdy inne kraje w tym czasie urastały do silnych państw, nie skłoniła Polaków do refleksji, że przede wszystkim oni jako naród muszą na północy opanować morze, i że to mniejsza liczba Niemców z ich mniejszym prawem językowym musi ustąpić większemu, geograficznemu prawu całego kraju. To zaniedbanie stało się śmiercią Polski, gdy pod koniec XVIII wieku Rosja i Prusy doszczętnie opanowały dla siebie ich morza - gdyż północna część Morza Czarnego należała w większości geograficznie do Rosji. I w tym momencie Polska była zgubiona: bez żadnego morza, otoczona przez silnych sąsiadów, bez żadnych naturalnych przeszkód, bez żadnych granic umocnionych siłami natury nie mogła istnieć - wcześniej czy później musiała zginąć"103. W 1847 roku Georg Ludwig Wilhelm Funke podchwycił tę geograficznie zdeterminowaną interpretację przyczyn upadku Polski, czyli przede wszystkim utratę wybrzeży Morza Czarnego i Morza Bałtyckiego104, a w 1857 roku również Karol Marks podzielił pogląd na związek przyczynowy między siłą polityczno-militarną a dostępem do morza w Europie Środkowo-Wschodniej. Według niego wybicie się Rosji na mocarstwo w regionie bałtyckim stało się możliwe "dopiero dzięki przeistoczeniu się Moskwy z kraju lądowego w państwo graniczące z morzami". Inaczej jednak niż Arndt, Marks zakładał istnienie "antymorskiej właściwości cechującej rasę słowiańską" - "Prawie wszędzie zadowalała się ona terytorium lądowym i pozostawiła wybrzeża plemionom niesłowiańskim"105.

Wyobrażenie o konieczności zdobycia granic "naturalnych" podzielały za czasów Arndta nawet tak kontynentalne elity władzy jak ta w węgierskiej części monarchii Habsburgów. Uzyskanie portu adriatyckiego Rijeka (wł. Fiume, niem. Sankt Veit am Flaum) w 1776 roku, które odwoływało się do uzasadnień państwowo-prawnych, wzbudziło w Budapeszcie nadzieje na "węgierską Odessę", dzięki której obszar Morza Śródziemnego miał zostać zalany zbożem z Niziny Panońskiej106. W tym wymiarze trzeba widzieć wspomniane już wcześniej, nawiązujące do średniowiecznego przykładu hasło Kossutha z 1846 roku "Na morze, Madziarzy!", które obok komponentów merkantylnych zawierało także imperialne: Adriatyku jako węgierskiego mare nostrum107. Nierozwiązane techniczne problemy połączenia portu z bazą w kraju zniweczyły te nadzieje, i to mimo utworzenia linii kolejowej, która od 1873 roku łączyła Węgry centralne z Rijeką108.

W reakcji na węgierską ekspansję na morze również budzący się chorwacki ruch narodowy zaczął podkreślać swoje dalmackie korzenie i związki z Adriatykiem109. W połowie XIX wieku powstał popularny do dziś obraz historyczny Otona Ivekovicia Dolazak Hrvata na Jadran (Przybycie Chorwatów nad Adriatyk), który w narodowo-romantycznym duchu przedstawia przedzieranie się ludów południowosłowiańskich nad wybrzeże dalmatyńskie pod koniec VI wieku, a więc cztery stulecia przed Węgrami110. Chorwacki hymn narodowy, czyli napisany w 1835 roku przez Antuna Mihanovicia wiersz Lijepa naša domovino (Nasza piękna ojczyzna), wspomina tylko rzeki Sawę, Drawę i Dunaj, ale nie Adriatyk111. Został jednak w 1990 roku, to jest na krótko przed uzyskaniem przez Chorwację niepodległości, dołączony do hymnu, mimo że nie nazwany bezpośrednio: "Niebieskie morze, oznajmij światu, / że Chorwat kocha swoją ojczyznę"112. Ta w wypadku Chorwacji szczególnie widoczna linia oddzielająca śródlądowe centrum od litoralnej perspektywy znajduje odzwierciedlenie również w kolektywnej mapie mentalnej. Podczas gdy perspektywa dominującego śródlądowego mitu antemurale, a więc przekonanie, że Chorwacja uosabia "przedmurze chrześcijaństwa", jest ograniczona do Bałkanów, skoncentrowana na ortodoksji i islamie, to spojrzenie Chorwacji nadbrzeżnej, dalmatyńskiej, kieruje się ponad horyzont. "As somebody who comes from untold generations of mariners - emfatycznie twierdzi amerykański historyk i wcześniejszy chorwacki intelektualista Ivo Banac - whose grandfather sailed to Japan in the 1880s, whose great-great uncle was lost in the storm in the Bay of Biscay on a return trip from Philadelphia, also in the 1880s, I can assure you that the coastal Croats are the only Slavic people totally devoted to the sea"113.

W wyobrażonym świecie rumuńskiego nacjonalizmu morze - w tym wypadku Czarne - odgrywa rolę tylko poboczną, dlatego nie ma o nim wzmianki w hymnie "Obudź się Rumunio ze swojego snu zmarłego". Powodu dla tego stanu rzeczy należy szukać w barierach dostępu. Co znaczące, od założenia państwa narodowego w 1859 roku bariery te są postrzegane pozytywnie. "Jedyny sąsiad, który nigdy nie uczynił nam niczego złego - mówi rumuńska mądrość ludowa - to Morze Czarne"114. Podobny jest bułgarski stosunek do tego morza: także tutaj dochodzi do głosu wspomniany już paradoks Todorovej115, i to nie zważając na fakt, że w wypadku Bułgarii właściwie nie może być mowy o barierze między obszarem lądowym a nadbrzeżnym, nawet do pierwszego dziesięciolecia XX wieku da się wyraźnie stwierdzić istnienie wieloetnicznego społeczeństwa nadbrzeżnego116.

Morska polityka historyczna: Polska w XX wieku

Jeśli chodzi o marynistyczne aspekty polityki historycznej, państwo polskie po uzyskaniu w 1918 roku niepodległości stanowiło wyjątek od środkowo-wschodnioeuropejskiej reguły. Jak już wspomniano, na przełomie wieków dokonało się przejście na mental map polskiego ruchu narodowego od zdecydowanie negatywnego do obecnie pozytywnego postrzegania morza. W czasie pierwszej wojny światowej emigracja polska przedstawiała mocarstwom centralnym oraz państwom ententy postulaty, po pierwsze, ponownego utworzenia państwa polskiego - optymalnie w granicach sprzed rozbiorów w XVIII wieku, a po drugie, konieczności dostępu Polski do morza. Podczas gdy proklamowane 5 listopada 1916 roku przez Wilhelma II i Franciszka Józefa I "Królestwo Polskie" odpowiadało terytorium Polski Kongresowej, a więc nie obejmowało dostępu ani do Bałtyku, ani do Morza Czarnego, to trzynasty punkt programu amerykańskiego prezydenta Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 roku zakładał utworzenie "niezawisłego państwa polskiego, któremu powinien zostać zagwarantowany "wolny dostęp do morza""117. Tym większe było rozczarowanie, gdy powołana 11 listopada 1918 roku Rzeczpospolita, której ostateczny kształt wyznaczyły w 1919 roku konferencja paryska oraz w latach 1920-1921 wojna z Litwą i Rosją Sowiecką, sięgała tylko do Besarabii, a nie do Morza Czarnego, a linia nadbrzeżna nad Bałtykiem liczyła tylko 74 kilometry (bez Półwyspu Helskiego). Pomorze Tylne i Prusy Wschodnie pozostały niemieckie, Gdańska nie przyłączono do Polski, ale przekształcono w Wolne Miasto pod protektoratem Ligi Narodów, a nawet w samym wąskim polskim "korytarzu" musiano przyznać państwu niemieckiemu prawa tranzytu118. Do tego doszedł fakt, że na wybrzeżu Polska miała tylko jeden port wojenny w Pucku, ale nie miała żadnego nowoczesnego portu handlowego, takiego jak sąsiadujący z nim Gdańsk. W obliczu tej niekorzystnej sytuacji elity polityczne młodego państwa polskiego wyciągnęły dwa wnioski: po pierwsze, postanowiono o budowie portu w Gdyni jako stacji końcowej "magistrali transportu węgla" z Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego oraz jako "bramy do Bałtyku". Miał to być nie tylko wielki projekt infrastrukturalny, ogólnopaństwowy119, proklamowano i propagowano bowiem także utworzenie "nowego miasta słowiańskiego nad morzem" jako priorytetowe, wspólne zadanie całego narodu120. Po drugie zaś, w stosunku do "korytarza", Gdyni i Gdańska rozwinięto aktywną politykę historyczną, której rezultatem było stworzenie prawdziwie marynistycznego kultu narodowego.

Impulsem do tego stała się wspomniana już ceremonia "zaślubin Polski z morzem", która po raz pierwszy odbyła się 10 lutego 1920 roku - w dniu przejęcia "korytarza" przez Polskę - w Pucku, przy udziale wysokich rangą wojskowych, warszawskich polityków, regionalnych urzędników administracyjnych, katolickich duchownych oraz artystów. W związku z tym, co od tej pory dumnie zaczęto określać "polską polityką morską", Puck stał się miejscem symbolicznym: to tu król August II Mocny chciał utworzyć w 1697 roku port dalekomorski, aby ograniczyć konkurencję uprzywilejowanego Gdańska121. W 1920 roku sytuacja terytorialno-polityczna była podobna: również i teraz miasto portowe Gdańsk z powodu swojego szczególnego statusu było dla Polski śródlądowej niedostępne. Choreografia ceremonii "zaślubin" była w równym stopniu synkretyczna, co zapadająca w pamięć: najpierw przed ołtarzem zanurzono chorągwie pułkowe w falach Bałtyku, a następnie generał Józef Haller wkroczył na koniu do wody i wrzucił w fale pierścień z platyny122. "Oto dzisiaj dzień czci i chwały - przemówił generał - jest on dniem wolności, bo rozpostarł skrzydła Orzeł Biały nie tylko nad ziemiami polskimi, ale i nad morzem polskim. [...] żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego Orla, cały świat stoi mu otworem"123. Polscy malarze Wojciech Kossak, Julian Fałat i Henryk Uziembło przedstawili to wydarzenie w heroicznej interpretacji w patriotycznych wielkoformatowych obrazach124. W tym samym dniu odbyło się w sejmie uroczyste posiedzenie z okazji uzyskania dostępu do morza, na którym marszałek Wojciech Trąmpczyński określił "szum morza" jako "najpiękniejszy hymn naszej państwowości"125.

Nie da się jednoznacznie ustalić źródła rytuału zaślubin. Różne elementy ceremonii w Pucku zostały najwyraźniej wybrane i zaaranżowane przez samego Hallera126. Generał nie dał żadnych informacji co do wzorców, jakimi się kierował. Przypuszczalnie zainspirował się stworzonym w 1608 roku przez pochodzącego z Niderlandów gdańskiego malarza Izaaka van den Blocke'a malowidłem sufitowym w Sali Czerwonej Ratusza Miejskiego w Gdańsku, które ukazuje zaślubiny boga mórz Neptuna z Ceres, boginią wegetacji i urodzajów, jako alegorię portowego miasta Gdańska i wytwarzającej zboże Polski lądowej127. Pochodzący z Wielkiej Brytanii badacz dziejów Polski Norman Davies przypuszcza, że ceremonia zbliżona była do corocznego święta sposalizio del mare, obchodzonego w Wenecji od XII wieku w przeddzień Wniebowstąpienia, podczas którego doża, wrzucając pierścień do wody, "zaręcza się z Adriatykiem"128. To przypuszczenie pokrywa się ze wskazaniem badacza Hieronima Kroczyńskiego na polską gazetę regionalną, w której w 1835 roku na stronie tytułowej znajduje się ilustracja weneckiego rytuału129, oraz z badaniami Walentego Aleksandrowicza130.

Ale na płaszczyźnie polityki historycznej ta nowa "polityka morska" nie ograniczyła się tylko do ceremoniału zaślubin. Z inicjatywy Ligi Żeglugi Polskiej ustanowiono Święto Morza, które po raz pierwszy obchodzono 24 czerwca 1923 roku131. Organizacja ta, która w 1924 roku zmieniła nazwę na Liga Morska i Rzeczna, zaangażowała się głównie w działalność wychowawczą, szerząc "świadomość morską" wśród uczniów132. Kolejna zmiana nazwy nastąpiła w 1930 roku (Liga Morska i Kolonialna) i przyniosła ze sobą niesamowity wzrost liczby członków - z 70 tysięcy w 1933 roku do 990 tysięcy w 1939 roku, w tym 300 tysięcy uczniów. Powodem były jej polityczne plany kolonialne, kierowane głównie w stronę pogrążonej w głębokim kryzysie Liberii, które od 1934 roku głosiła najpierw z inicjatywy własnej, a od 1936 roku w porozumieniu z ministrem spraw zagranicznych Beckiem133. Jednocześnie trzeba także wspomnieć o utworzonym w 1925 roku w Toruniu Instytucie Bałtyckim, który w 1938 roku został przeniesiony do Gdyni134. W publikowanych przez niego pismach "Balticum" i "Dominium maris" oraz w wydawanym od 1935 roku czasopiśmie "Baltic Countries" (od 1937 roku "Baltic and Scandinavian Countries") reprezentowano koncepcję przestrzenną, która łączyła "the South Baltic and Scandinavian states" z "those on the route between the Baltic and the Black Sea"135 oraz propagowała specyficzny polski światopogląd morski136, aby zmniejszyć w ten sposób przepaść między "kulturą morską" a "lądową"137. Działania te wspierane były przez intelektualistów, na przykład aspirującego do Literackiej Nagrody Nobla Stefana Żeromskiego, który na początku lat dwudziestych opublikował patriotyczną i marynistyczną, wielogatunkową trylogię, której poszczególne tomy noszą tytuły: Wisła, Wiatr od morza i Międzymorze138. To samo dotyczyło wspomnianych już malarzy: Kossaka, Fałata i Uziembły oraz Michaliny Krzyżanowskiej, która w romantycznym ujęciu przedstawiła w licznych obrazach budowę nowego portu w Gdyni139, przede wszystkim zaś Włodzimierza Nałęcza, który w 1922 roku założył Polskie Koło Malarzy Morskich i stworzył cykl obrazów na temat historii polskiej marynarki wojennej140. Szczytowym osiągnięciem tego narodowo-patriotycznego prądu jest olejny obraz MS Piłsudski, który został stworzony przez należącego do Koła Mariana Mokwę w 1936 roku jako część cyklu Polska nad morzem. Ukazuje on nowoczesny, oflagowany polskimi barwami i nazwany imieniem twórcy Drugiej Rzeczpospolitej statek pasażerski na wzburzonym morzu141 - porównanie z alegorią statku-państwa z czasów wczesnej nowożytności nasuwa się samo.

Osiemnastego marca 1945 roku, a więc w dwudziestą piątą rocznicę aktu w Pucku, w okolicach Kołobrzegu na Pomorzu odbyła się powtórna ceremonia zaślubin. Zorganizowana została przez te polskie jednostki walczące wspólnie z Armią Czerwoną, które pierwsze dostały się nad "wydłużone" wybrzeże bałtyckie powojennej Polski, "Nowej Demokratycznej Polski Morskiej"142. Podczas tej uroczystości przejęto choreografię Hallera: chorągwie zostały zanurzone w wodzie, pierścień wrzucony w fale, a nawet wzniesiono ołtarz143. Kilka lat później morze stało się częścią symbolicznej terminologii w nowej, zdominowanej przez komunistów Polsce Ludowej, co wykazał Paweł Sowiński na podstawie filmów propagandowych powstałych podczas uroczystości 1 maja 1953 roku w Sopocie: "W Sopocie tańczyli ludzie na molo. Widać było marynarzy i ludzi w strojach ludowych. Taniec w tym miejscu [...] prowadzi nas w sferę narodowych skojarzeń. Wirujące pary dotykały prawie piany morskiej "polskiego Bałtyku". Kamerzysta pokazywał na zmianę fale rozbijające się o brzeg i tancerzy aż do zachodu słońca po drugiej stronie rozciągniętego morskiego horyzontu"144. "Morze Bałtyckie - tak Sowiński interpretuje te sceny filmowe - stało się tu symbolem dalszego utrzymania uroczyście zawartego związku między morzem a narodem polskim, który potwierdzał zasadność powrotu na ziemie zachodnie i nierozerwalność więzi łączącej morze z Polską. Przeprowadzone w tej atmosferze uroczystości majowe przypominały narodowi o tym, że jest teraz silny i podkreślały, kto przywrócił mu swe prawdziwe znaczenie"145 - mianowicie polscy komuniści. Po ponownym zaistnieniu państwa polskiego na politycznej mapie Europy również mapa mentalna w umysłach jej mieszkańców musiała być zrewidowana, przede wszystkim na Wybrzeżu, wśród nowo osiedlonych tam Polaków z terenów wschodnich i przymusowo przesiedlonych w 1947 roku z górzystego, południowego wschodu kraju Ukraińców i Łemków146. Także podczas trzydziestolecia obchodów powstania Polski Ludowej w 1974 roku tradycja morska odgrywała centralną rolę. Częścią uroczystości 18 czerwca było otwarcie gdańskiego Portu Północnego przez Edwarda Gierka. W przemówieniu podczas głównej ceremonii w Warszawie 22 czerwca podkreślił on, że to "socjalizm" umożliwił Polsce "powrót na dawne, od niepamiętnych czasów należące do Polski piastowskie ziemie nad Odrą i Bałtykiem"147. I w końcu w 1990 roku, w procesie zastępowania Polski Ludowej przez Trzecią Rzeczpospolitą, znaczeniu "zaślubin Polski z morzem" została nadana nowa jakość. Dziesiątego lutego, w obecności prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego, ponownie uroczyście obchodzono w Pucku siedemdziesiątą rocznicę zatopienia w Bałtyku pierścienia przez generała Hallera148. W osiemdziesiątą rocznicę w 2000 roku premier Jerzy Buzek ponownie wrzucił do wody pierścień - tym razem ze srebra - w Pucku, a bezpośrednio po tym w położonym niedaleko Władysławowie otworzył poświęcone generałowi Hallerowi muzeum149.

Fakt, że w tej postaci morze znów znalazło się na mapie mentalnej i w narodowej mitologii polskiej, nie wynika jedynie z zainscenizowanej przez państwo tradycji. Przyczynił się do tego również "kryzys bałtycki", a więc najpierw gwałtowne potyczki milicji z demonstrującymi robotnikami zimą 1970- -1971 roku w Gdańsku, Gdyni, Sopocie i Szczecinie oraz niespokojne dziesięciolecie 1980-1990, ruch opozycyjny "Solidarność" i Stocznia Gdańska jako jego bastion. Do symboli "Solidarności" należała kotwica, która wcześniej wykorzystywana była podczas drugiej wojny światowej przez działającą w podziemiu Armię Krajową150, a w czasie zaborów oraz w Rzeczypospolitej szlacheckiej na płaszczyźnie politycznej i religijnej stanowiła symbol nadziei i ratunku w zmartwychwstaniu - w sensie zarówno duchowym, jak i państwowym151. Znak kotwicy używany był ponadto przez miasta portowe, szczególnie przez pracowników stoczni152. Jednocześnie wykorzystywany był również przez dysydencką "Kartę 77" w Czechosłowacji, obok jej "oficjalnego" symbolu, którym było słońce153. Szczytowym punktem symboliki marynistycznej był odsłonięty w grudniu 1980 roku gdański Pomnik Poległych Stoczniowców - Ofiar Grudnia '70154, ku uczczeniu ponad osiemdziesięciu zabitych pracowników stoczni gdańskiej. Zaprojektowany przez inżyniera ze Stoczni im. Lenina Bogdana Pietruszkę pomnik łączy w sobie obecny w tradycji polskiej sztuki sakralnej symbol krzyża z symbolem kotwicy155. Model tego pomnika pojawił się w mediach już podczas strajków sierpniowych w 1980 roku i stał na umieszczonym na podium stole podczas ceremonii podpisywania porozumień między komitetem strajkowym a komisją rządową 31 sierpnia w bezpośredniej bliskości statuy Lenina156. Sześćdziesiątą piątą rocznicę "zaślubin Polski z morzem" w 1985 roku wykorzystał Lech Wałęsa, przywódca wzmocnionej "Solidarności", wspólnie z prymasem Polski kardynałem Józefem Glempem, aby zademonstrować "inną, niekomunistyczną Polskę w miejscu tak historycznym, jakim był Puck"157. W emocjonalnej mowie o Hallerze W służbie człowiekowi i odrodzonej ojczyźnie Glemp zinterpretował symboliczny akt generała jako wyraz nierozerwalnego związku polskiego narodu z wybrzeżem bałtyckim i morzem, a za istotę tego symbiotycznego stosunku uznał "miłość" i "gotowość obrony"158. Zapożyczona przez reżim komunistyczny od Polski obywatelskiej okresu międzywojennego symbolika morska celowo została partii wyrwana przez opozycję i Kościół. Spoglądając wstecz na "krótki" XX wiek, można więc stwierdzić, że w fundamencie Trzeciej Rzeczpospolitej po 1989 roku aspekt morski obecny jest w trojakiej postaci: narodowej, religijnej, ale również społeczno-obywatelskiej.

Bilans "milenijny"

Jeśli Kocka w odniesieniu do historycznie rozumianego pojęcia "Europa Środkowo-Wschodnia" postawił pytanie: "Ile zawartej jest w nim realno-historycznej spójności, ile projekcji i z czyjej perspektywy?"159, to omawiany tu aspekt morski proponuje kilka możliwych odpowiedzi, ale jednocześnie otwiera nowe kwestie badawcze. Próba rekonstrukcji mental mapping elit regionalnych - ze szczególnym uwzględnieniem morza i z wykorzystaniem źródeł politycznych, literackich oraz dzieł sztuki - przyniosła trzy rozpoznania natury ogólnej: po pierwsze, z perspektywy "historyczno-morskiej" "Europa Środkowo-Wschodnia" przez długi okres prezentuje się jako zespół rywalizujących ze sobą politycznych tworów, który ze względu na zewnętrzne oddziaływania zamorskie, a niekiedy przez obecność "obcych" mu społeczeństw nadmorskich, był zdecydowanie odcięty od morza. Po drugie, projekcje nacjonalizmów regionu w odniesieniu do "historycznych", "naturalnych" i innych połączeń lądu z morzem stoją nierzadko w sprzeczności z pod wieloma względami peryferyjnym charakterem obszarów nadbrzeżnych. Po trzecie, potwierdziło się wrażenie, że to, co z perspektywy zewnętrznej jawi się jako prototypowy "obszar międzymorski", w perspektywie wewnętrznej ma charakter zdecydowanie kontynentalny. Z drugiej strony przykład Polski może być uważany za o tyle specyficzny, że wychylenia wyimaginowanej "amplitudy morskości" są szczególnie widoczne. Z tego względu obok (dotąd nieprzeprowadzonego) wewnątrzregionalnego porównania "Europy Środkowo-Wschodniej chociażby z adriatycką polityką Habsburgów, łącznie z jej staraniami w celu stworzenia nowej tradycji, adekwatne byłoby przeprowadzenie (również dotąd nieuwzględnianego) wewnątrzregionalnego porównania Europy. Przy czym nie należy nadużywać, zgodnie z cytowanym ostrzeżeniem Jaworskiego, skoncentrowanych na uwidocznieniu struktur analitycznych ram "Europy Środkowo-Wschodniej" jako prokrustowego łoża.

Serię pytań stawianych przez Kockę należałoby uzupełnić przez uwzględnienie płaszczyzny czasu, gdyż mapy mentalne są dynamiczne pod dwoma względami: to, co dzisiaj ma znaczenie, może być w dniu następnym nieważne, lecz znów za kolejne dwa dni ponownie odzyskać rangę i siłę symbolu. A to, co raz kojarzyło się pozytywnie, może obrócić się w skojarzenie negatywne - i odwrotnie. Z "sarmackiego" czy narodowo-polskiego punktu widzenia morze było (względnie nadal jest) centralnym punktem odniesienia i symbolem tożsamości, z perspektywy wczesnonowożytno-drobnoszlachecko-wiejskiej było czynnikiem zakłócającym, o sporym niebezpiecznym potencjale. Stosunek między wyobrażeniem a stanem faktycznym określony jest przy tym w znacznym stopniu przez filtr polityczny. W polityce regionalnej oraz w polityce historycznej poszczególnych państw czynnik marynistyczny został postawiony w centrum, ale jego sukces bywał zmienny, o czym najlepiej świadczy przykład Polski w XX wieku. Podczas gdy ambitna koncepcja "międzymorza" autorstwa Becka w polu sił dyktatur nie rozwinęła mocy działania, to obrazowy morski akt "zaślubin Polski z morzem" na zawsze zyskał rangę symbolu. Ta "wymyślona tradycja" na tyle zaczęła żyć własnym życiem, że bez uszczerbku przetrwała dwa reżimy. Przyczyną jej sukcesu są, po pierwsze, zawarte w niej elementy quasi-religijne oraz odniesienia do religijnego rytuału, po drugie, trochę już zbladły, ale nadal obecny ogólnonarodowy wymiar. W kolektywnej pamięci nie zapomniano bowiem, że dostęp Polski do morza i przesunięcie granicy zachodniej są bezpośrednim skutkiem "negatywnej polityki wobec Polski" (Klaus Zernack) ze strony rozbiorców: Prus-Niemiec i Rosji-Związku Radzieckiego.

Podobny skomplikowany stosunek do morza nie występuje na mapach mentalnych innych społeczeństw Europy Środkowo-Wschodniej. Ale przynajmniej mapy polityczne rozszerzane są obecnie w procesie powiększania Unii Europejskiej oraz zakresu obowiązywania układu z Schengen sukcesywnie o sektory morskie, tak więc "kontynentalne" państwa regionu zbliżają się coraz bardziej do morza - jeśli nie pod względem stricte geograficznym, to przecież gospodarczym, infrastrukturalnym i prawnym. Z rozszerzeniem Unii Europejskiej o "państwa nadbrzeżne": Polskę, Estonię, Litwę, Łotwę i Słowenię, a następnie o Rumunię, Bułgarię i być może Chorwację, a później także i o Albanię oraz Bośnię i Hercegowinę, również "państwa śródlądowe", a więc Republika Czeska, Słowacja, Węgry i Macedonia, stają się częścią jednolitego obszaru prawnego, walutowego i gospodarczego, który graniczyć będzie bezpośrednio z Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Jednak mimo to jest mało prawdopodobne, że zgodnie z cytowanym na wstępie przypuszczeniem uppsalskiego historyka Gernera to nowe "międzymorze" ze swoimi rzeczywiście konfederacyjnymi elementarni, tak jak w koncepcjach Piłsudskiego i Becka, w jakikolwiek sposób mogło się łączyć z tym stanem rzeczy. Wprawdzie na "nowym" wschodzie Unii Europejskiej Polska będzie stanowić - w swoim propagowanym przez Dmowskiego "piastowskim" terytorialnym kształcie - grawitacyjne centrum ekonomiczne i być może także polityczne, ale w perspektywie średnioterminowej dominujące staną się integracyjne tendencje w ramach rdzenia Unii. Prowadzona nadal w duchu narodowym polityka historyczna poszczególnych aktorów państwowych będzie wpływać na proces integracji tylko marginalnie - longue durée map mentalnych oddziaływać będą nadal: "Czechy nad morzem" nie staną się projekcją na "mapach w umysłach", lecz nadal pozostaną fikcją.

Uzupełnienie z 2006 roku

Rolę Gdyni w "polityce morskiej" Polski międzywojennej po raz pierwszy systematycznie zbadała Beate Störtkuhl (Gdynia - Meeresmetropole der Zweiten Polnischen Republik, w: Neue Staaten - neue Bilder? Visuelle Kultur im Dienst staatlicher Selbstdarstellung in Zentral- und Osteuropa seit 1918, red. A. Bartetzky, M. Dmitrieva, S. Troebst, Köln-Weimar-Wien 2005, s. 33-46). Bardzo szczegółowe studia na temat koncepcji "międzymorza" Józefa Piłsudskiego w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przedłożył poznański historyk Piotr Okulewicz (Koncepcja "międzymorza" w myśli i praktyce politycznej obozu Józefa Piłsudskiego w latach 1918-1926, Poznań 2001), a porównywalne badania na temat polskiej emigracji politycznej okresu powojennego pochodzą od wrocławskiego historyka Mariana S. Wolańskiego (Europa Środkowo-Wschodnia w myśli politycznej emigracji polskiej 1945-1975, Wrocław 1996). Hagiograficzna, ale z ciekawymi ilustracjami jest książka Czesława Skonka Śladami zaślubin Polski z morzem (Gdańsk-Puck-Kołobrzeg 2002). Strategiczno-militarną oraz techniczną stronę polskiej "morskiej myśli wojskowej" w XX wieku wyjaśnia Bogdan Zalewski (Polska morska myśl wojskowa 1918-1989, Toruń 2001). Z perspektywy polonistycznej i historii literatury Maria Zadencka przeprowadziła ponowne badania nad "stepem i morzem" (Transformations in the National Landscape. Steppe and Sea in Polish Literature and Art, w: Koht ja Paik - Place and Location II, red. V. Sarapik, K. Tüür, M. Laanemets, Tallinn 2002, s. 511-528, http:// www.eki.ee/km/place/pdf-s/KP2_28zadencka.pdf). Podstawowe są monografie Petera Olivera Loewa Danzig und seine Vergangenheit 1793-1997. Die Geschichtskultur einer Stadt zwischen Deutschland und Polen (Osnabrück 2003) i Markusa Krzoski Für ein Polen an Oder und Ostsee. Zygmunt Wojciechowski (1900-1955) als Historiker und Publizist (Osnabrück 2003). Ostatnio na temat Czechosłowacji pisał Stefan Albrecht (Böhmen liegt am Meer. Bemühungen um den Aufbau einer eigenen tschechoslowakischen Hochseeschiffahrt in der Zwischenkriegszeit, "Österreichische Osthefte" 2004, t. 46, s. 515-534). Jednocześnie warte wymienienia są: historyczno-geograficzny przegląd Jörga Hackmanna "Zugang zum Meer": Die Ostsee in der polnischen Historiografie ("NORDEUROPAforum" 2004, t. 14, z. 2, s. 43-66) oraz artykuł Karla-Petera Schwarza Festtag auf "3. Maj". Trotz aller Schwierigkeiten wollen die Kroaten weiter Schiffe bauen ("Frankfurter Allgemeine Zeitung", 7 września 2005 roku, s. 10).

Tłum. Weronika Buchwald

1 K. Gerner, Piast, Jagiello or Jadwiga? Poland and Europe at the End of the 20th Century, w: The Changing Map of Europe. The Trajectory Berlin-Poznań-Warsaw. A tribute to Antoni Kukliński, red. R. Domański, Warsaw 1999, s. 35-51 [tu s. 39]. O mitycznych komponentach obu koncepcji państwowych - por.: J. Serczyk, Confabulationes et/sive transformationes. Über Mythen und Legenden in der polnischen Geschichtsschreibung, w: Mythos und Nation. Studien zur Entwicklung des kollektiven Bewußtseins in der Neuzeit, red. H. Berding, t. 3, Frankfurt 1996, s. 245-256; N. Davies, Polish National Mythologies, w: Myths and Nationhood, red. G. Hoskings, G. Schöpflin, New York 1997, s. 141-157; W. Molik, "Noch ist Polen nicht verloren", w: Mythen der Nationen: Ein europäisches Panorama, red. M. Flacke, München 1998, s. 295-320; Z.R. Wilkiewicz, Die großen nationalen Mythen Polens, w: Politische Mythen und Rituale in Deutschland, Frankreich und Polen, red. Y. Bizeul, Berlin 2000, s. 59-72.

2 Na ten temat ostatnio w: P.S. Wandycz, Poland's Place in Europe in the Concepts of Piłsudski and Dmowski, "East European Politics and Societies" 1990, t. 4, nr 3, s. 451-468; R. Jaworski, C. Lübke, M.G. Müller, Eine kleine Geschichte Polens, Frankfurt am Main 2000, s. 295 i n.; N. Davies, Im Herzen Europas. Geschichte Polens, München 2000, s. 291-295.

3 J. Cisek, Kilka uwago myśli federacyjnej Józefa Piłsudskiego, w: Międzymorze. Polska i kraje Europy Środkowo-Wschodniej: XIX-XX wiek. Studia ofiarowane Piotrowi Lossowskiemu w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. A. Ajnenkiel, Warszawa 1995, s. 91-99. Por. także: O. Halecki, Idea Jagiellońska, "Kwartalnik Historyczny" 1937, t. 51, nr 1-2, s. 486-510. Równie krytycznie na ten temat w: K. Baczkowski, Die sogenannte Jagiellonen-Idee in der Innen- und Außenpolitik der Dynastie im 15. und 16. Jahrhundert, "Berichte und Beiträge des Geisteswissenschaftlichen Zentrums Geschichte und Kultur Ostmitteleuropas" 1997, Leipzig 1998, s. 37-56.

4 A. Walicki, The Troubling Legacy of Roman Dmowski, "East European Politics and Societies" 1999, t. 14, nr 1, s. 13-46; B.A. Porter, Who Is a Pole and Where Is Poland? Territory and Nation in the Rhetoric of Polish National Democracy before 1905, "Slavic Review" [dalej: SR] 1992, t. 51, s. 639-653; tenże, When Nationalism Began to Hate: Imagining Modern Politics in Nineteenth-Century Poland, New York-Oxford 2000.

5 H.-D. Schultz, Räume sind nicht, Räume werden gemacht. Zur Genese "Mitteleuropas" in der deutschen Geographie, "Europa Regional" 1997, t. 5, z. 1, s. 2-14.

6 Tenże, Land - Volk - Staat. Der geografische Anteil an der Erfindung der Nation, "Geschichte in Wissenschaft und Unterricht" 2000, t. 51, z. 1, s. 4-16 [tu abstrakt na s. 2]. Na temat przestrzeni historycznej - por.: J. Osterhammel, Die Wiederkehr des Raumes: Geopolitik, Geohistorie und historische Geographie, "Neue Politische Literatur" 1998, t. 43, z. 3, s. 374-397; tenże, Raumbeziehungen. Internationale Geschichte, Geopolitik und historische Geographie, w: Internationale Geschichte. Themen, Ergebnisse, Ansichten, red. W. Loth, J. Osterhammel, München 2000, s. 287-308; K. Schlögel, Die Wiederkehr des Raumes. Die Konkretwerdung der Welt nach dem Verschwinden der Systeme, "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 19 czerwca 1999 roku (dodatek "Bilder und Zeiten", s. I i n.); D. Diner, Das Jahrhundert verstehen. Eine universalhistorische Deutung, München 1999; A. Helmedach, Historische Raumbegriffe, w: Studienhandbuch Östliches Europa, red. H. Roth, t. 1: Geschichte Ostmittel- und Südosteuropas, Köln-Weimar-Wien 1999, s. 3-7; A. Strohmeyer, Historische Komparatistik und die Konstruktion von Geschichtsregionen: der Vergleich als Methode der historischen Europaforschung, "Jahrbücher für Geschichte und Kultur Südosteuropas" 1999, t. 1, s. 39-55.

7 J. Kocka, Das östliche Mitteleuropa als Herausforderung für eine vergleichende Geschichte Europas, "Zeitschrift für Ostmitteleuropa-Forschung" [dalej: ZfO] 2000, t. 49, z. 2, s. 159-174 [tu s. 163 i n.].

8 Tamże, s. 166. Na temat "politycznej" koncepcji Europy Środkowej od późnego XVIII do końca XX wieku por. nową obszerną publikację: R. Schmidt, Die Wiedergeburt der Mitte Europas. Politisches Denken jenseits von Ost und West, Berlin 2000.

9 G. Schramm, Ein Rundgespräch über "Ostmitteleuropa". Vom sinnvollen Umgang mit einem Konzept für unsere Zunft, "Jahrbücher für Geschichte Osteuropas" [dalej: JGO] 2000, t. 48, s. 119-122 [tu s. 122].

10 J. Bahlcke, Ostmitteleuropa, w: Studienhandbuch Östliches Europa, t. 1, s. 59-72 [tu s. 59].

11 Tamże, s. 59-66. Wprowadzenie w temat w: K. Zernack, Osteuropa. Eine Einführung in seine Geschichte, München 1977, s. 33-41; F. Hadler, Geschichte und Kultur Ostmitteleuropas in vergleichender Absicht, "Comparativ" 1998, t. 8, z. 5, s. 7-13; C. Lübke, Die Prägung im Mittelalter: frühe ostmitteleuropäische Gemeinsamkeiten, "Comparativ" 1998, t. 8, z. 5, s. 14-24. Por.: E. John, "Ostmitteleuropa" - Neue Definitionen und historische Traditionen, "Tel Aviver Jahrbuch für deutsche Geschichte" 1999, t. 28, s. 93-116. Na temat pewnych zagadnień z perspektywy wschodnio- i środkowoeuropejskiej - por.: E. Niederhauser, A történetírás története Kelet-Európában, Budapest 1995; tenże, Kelet-Európa története, Budapest 2001; J. Kłoczowski, East Central Europe in the Historiography of the Countries of the Region, Lublin 1995; tenże, Wprowadzenie, w: Historia Europy Środkowo-Wschodniej, red. J. Kłoczowski, t. 1, Lublin 2000, s. 7-19.

12 H. Sundhaussen, Osteuropa, Südosteuropa, Balkan: Überlegungen zur Konstruktion historischer Raumbegriffe, w: Was ist Osteuropa?, red. H. Sundhaussen, Berlin 1998, s. 4-22 [tu: s. 7].

13 G. Schramm, Polen - Böhmen - Ungarn. Übernationale Gemeinsamkeiten in der politischen Kultur des späten Mittelalters und der frühen Neuzeit, "Przegląd Historyczny" 1985, t. 76, z. 3, s. 417-437 [wydanie rozszerzone w: Ständefreiheit und Staatsgestaltung in Ostmitteleuropa. Übernationale Gemeinsamkeiten in der politischen Kultur vom 16. - 18. Jahrhundert, red. J. Bahlcke, H.J. Bömelburg, N. Kersken, Leipzig 1996, s. 13-38]; H. Schilling, Die neue Zeit. Vom Christenheitseuropa zum Europa der Staaten. 1250 bis 1750, Berlin 1999, s. 98-129.

14 W. Conze, Ostmitteleuropa. Von der Spätantike bis zum 18. Jahrhundert, red. K. Zernack, München 1992, s. 7. Por. także: tenże, Ethnogenese und Nationsbildung - Ostmitteleuropa als Beispiel, w: Studien zur Ethnogenese, red. Rheinisch-Westfälische Akademie der Wissenschaften, Opladen 1985, s. 189-208.

15 M.G. Müller, Ostmitteleuropa: Begriff-Traditionen - Strukturen, s. 2 [manuskrypt referatu wygłoszonego w ramach cyklu wykładów "Nationalstaat und Demokratie in Ostmitteleuropa zwischen den Weltkriegen", Freie Universität Berlin, 25 kwietnia 1990 roku].

16 R. Jaworski, Ostmitteleuropa. Zur Tauglichkeit und Akzeptanz eines historischen Hilfsbegriffs, w: Westmitteleuropa - Ostmitteleuropa. Vergleiche und Beziehungen. Festschrift für Ferdinand Seibt zum 65. Geburtstag, red. W. Eberhard, H. Lemberg, H.-D. Heimann, R. Luft, München 1992, s. 37-45 [tu s. 45]. Por. także: tenże, Ostmitteleuropa - Versuch einer historischen Spurensicherung, "Geographische Rundschau" 1991, t. 43, s. 692-697.

17 W. Conze, Ostmitteleuropa..., s. 4.

18 Tamże, s. 5.

19 M.G. Müller, In cerca dell'Europa: realta e rappresentazioni di un continente, "Contemporanea" 1999, t. 2, nr 1, s. 81-87 [tu s. 81].

20 Tamże, s. 84.

21 W zainicjowanej na łamach czasopisma "Osteuropa" przez badacza dziejów Rosji Jörga Baberowskiego debacie na temat zasadności podejmowania historycznych badań nad Europą Wschodnią kwestia ogólnego podziału Europy na historyczne regiony "Wschodu" i "Zachodu" odgrywa wprawdzie rolę, ale klasyfikacja bardziej szczegółowa - Europa Południowo-Wschodnia, Europa Północno-Wschodnia - już nie. Por. między innymi zbiór artykułów na ten temat w: Wohin steuert die Osteuropaforschung? Eine Diskussion, red. S. Creuzberger, I. Manteuffel, A. Steininger, J. Unser, Köln 2000. Por. także: A. Kappeler, Das Universitätsfach Osteuropäische Geschichte nach dem Zusammenbruch des "Ostblocks", "Österreichische Osthefte" 1998, t. 40, nr 3-4, s. 487-500; M. Schulze Wessel, Geographie ist geduldig. Debatte über die Zukunft des Fachs Osteuropäische Geschichte, "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 24 lutego 1999 roku, s. N 6; J. Baberowski, Das Ende Osteuropas und das Fach Osteuropäische Geschichte, "Neue Zürcher Zeitung", 13/14 listopada 1999 roku, s. 57. Pośrednio wiąże się z tą debatą dyskusja wokół pierwszego tomu cytowanej tu publikacji Studienhandbuch Östliches Europa, zawarta w: "ZfO" 2000, t. 49, z. 2, s. 242-262.

22 J. Kocka, Das östliche Mitteleuropa..., s. 166.

23 Informacja ustna z 18 lutego 2000 roku.

24 G. Quilley, "All Ocean Is Her Own": The Image of the Sea and the Identity of the Maritime Nation in Eighteenth-Century British Art, w: Imagining Nations, red. G. Cubitt, Manchester-New York 1998, s. 133-152 [tu s. 135]. Na temat niderlandzkiego przeciwieństwa, czyli "hydrograficznego społeczeństwa" ("hydrographische" Gesellschaft) względnie "półwodnego sposobu życia" ("halb-aquatischen Daseinsweise"), por. S. Schama, Überfluß und schöner Schein. Zur Kultur der Niederlande im Goldenen Zeitalter, München 1988 [tu s. 59]. Por. także określenie Europy Zachodniej jako coastland Europe i Europy Wschodniej jako landlocked w: H. Mackinder, The Geographical Pivot of History, "The Geographical Journal" 1904, t. 23, s. 421-437.

25 Słowa refrenu nieoficjalnego brytyjskiego hymnu narodowego, napisanego przez Jamesa Thompsona i skomponowanego w 1740 roku przez Thomasa Augustine Arne'a.

26 J. Borzyszkowski, Kaschubische Mythen. Kaschuben und ihre Identität, "Nordost-Archiv" 1997, t. 7, s. 729-757 [tu s. 731]. W 1998 roku inny polski historyk, Edmund Cieślak, podał tę tezę w wątpliwość i zainicjował w Polskiej Akademii Nauk konferencję "Komisja ds. Historii Mórz Północnych". Na ten temat por. A. Hutnikiewicz, Gdańska sesja naukowa poświęcona aspektom militarnym w dziejach morskich Polski, "Zapiski Historyczne" 1999, t. 64, z. 3-4, s. 214, 638.

27 W. Shakespeare, The Winters Tale, London 1623 [za wydaniem C.H. Herforda, London-Glasgow 1947, s. 44]. Twórcą toposu Czech leżących nad morzem jest jednak nie Szekspir, lecz Robert Greene, który użył go już w 1588 roku w pisanym prozą romansie Pandosto: The Triumph of Time - por. wprowadzenie Herforda do cytowanego wydania, s. VII-XXIV [tu s. VIII].

28 I. Bachmann, Böhmen liegt am Meer, w: tejże, Sämtliche Gedichte, München 1978, s. 177 i n.; H.M. Enzensberger, Böhmen am Meer von Timothy Taylor ["The New New Yorker", 21 lutego 2006 roku], w: tegoż, Ach Europa! Wahrnehmungen aus sieben Ländern. Mit einem Epilog aus dem Jahre 2006, Frankfurt am Main 1987, s. 449-500; V. Braun, Böhmen am Meer, Frankfurt am Main 1992. Por. także: L. Moníková, Prager Fenster. Essays, München 1994; Böhmen am Meer. Literatur im Herzen Europas, red. W. Schmitz, A. Teufel, L. Udolph, K. Walther, Chemnitz 1997.

29 W ukończonych w 1620 roku obrazach Gemsenjagd an der Küste i Küstenlandschaft malarz z Utrechtu zastosował szkice skał, gór i dolin, które jego czynny na praskim dworze do 1613 roku kolega Roelant Savery przywiózł ze sobą z Czech i Tyrolu. Por. T. Ketelsen, Vom Verschwinden der Wege, w: tegoż, Böhmen liegt am Meer. Die Erfindung der Landschaft um 1600, Hamburg 1999, s. 7-37 [tu s. 7-9].

30 Trzyczęściowy cykl "Czechy leżą nad morzem" A. Kiefer stworzył w latach 1995-1996. Zob. na ten temat: K. Thomas, Vernetzte Zeiten, http://www.kunstforum.de/zeitmodelle/archiv/baende/ 150/150022.htm. Na temat dalszych odniesień do Europy Środkowo-Wschodniej w jego malarstwie - por.: A. Kiefer, Über Räume und Völker, Frankfurt am Main 1990; M. Rosenthal, Anselm Kiefer, Chicago 1987.

31 D. Sayer, The Coasts of Bohemia: A Czech History, Princeton 1998.

32 K. David-Fox, Prague-Vienna, Prague-Berlin: The Hidden Geography of Czech Modernism, SR 2000, t. 59, s. 735-760 [tu s. 738].

33 S.H. Vajansky, Tatra a more, Martin 1879 (tę wskazówkę zawdzięczam Ute Raßloff z Lipska).

34 Za: J. Penížek, Politické úvah Gustava Eima, Praha 1898, s. 653 (tę wskazówkę zawdzięczam Martinowi Schulze Wesselowi z Halle). Więcej na temat współczesnego "samoumiejscowienia" Czech "w oceanie pierwiastka niemieckiego" - por. P. Bugge, ""Land und Volk" - oder: Wo liegt Böhmen?", "Geschichte und Gesellschaft" 2002, t. 28, z. 3, s. 404-434. Na temat komplementarnej niemiecko-czeskiej perspektywy - por. P. Judson, Frontiers, Islands, Forests, Stones: Mapping the Geography of a German Identity in the Habsburg Monarchy, 1818-1900, w: The Geography of Identity, red. P. Yaeger, Ann Arbor 1996, s. 382-406.

35 D. Bartz, Wie das Ahoj nach Böhmen kam. Kleine Geschichte eines maritimen Zurufs, "Mare. Die Zeitschrift der Meere" 2000, z. 21, s. 33-37 [tu s. 35]. W katolickiej w przeważającej części Słowacji, w której to pozdrowienie również jest popularne, tłumaczy się je jako skrót od "Ad honorem Jesu" (tamże, s. 36).

36 H. Schilling, Die neue Zeit..., s. 98-110.

37 Masaryk uważał położenie geograficzne krajów czeskich za bardzo niekorzystne, "ponieważ w samym sercu Europy otoczeni jesteśmy przez wrogie nam narody i nie posiadamy dostępu do morza". Z tego powodu czechosłowacka dyplomacja starała się na konferencji pokojowej w Paryżu o uzyskanie przebiegającego wzdłuż granicy austriacko-węgierskiej korytarza prowadzącego do Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (od 1929 roku Jugosławii), by móc korzystać z adriatyckiego portu Sušak. Ponieważ starania te nie przyniosły rezultatu, praska polityka handlu zagranicznego w okresie międzywojennym zaczęła koncentrować się na Dunaju i portach Morza Czarnego oraz wykorzystywaniu swoich stref wolnego handlu w niemieckich portach morskich w Hamburgu i Szczecinie - w 1930 roku Czechy utrzymywały tam łącznie jedenaście statków dalekomorskich. Por.: T.G. Masaryk, Problém malého národa, Praha 1946, s. 22; J. Kalhous, Strategický význam Dunaje a korridoru, Paris, 22. Februar 1919, Hoover Institution on War, Revolution and Peace, Stanford, Stefan Osusky Papers (kopię tego dokumentu zawdzięczam Frankowi Hadlerowi z Lipska); I. Jakubec, Donau - Verkehrs- und Handelsachse. Die Bedeutung der Donau für die Tschechoslowakei in den Jahren 1918-1938, "Prager wirtschafts- und sozialhistorische Mitteilungen" 1997/1998, t. 4, s. 19-47; tenże, Eisenbahn und Elbeschiffahrt in Mitteleuropa 1918-1938. Die Neuordnung der verkehrspolitischen Beziehungen zwischen der Tschechoslowakei, dem Deutschen Reich und Österreich in der Zwischenkriegszeit, Stuttgart 2001.

38 Oficer marynarki wojennej monarchii habsburskiej w randze kontradmirała Horthy von Nagybánya został w 1918 roku mianowany komendantem floty austro-węgierskiej. Na ten temat w: T. Sakmyster, Hungary's Admiral on Horseback: Miklós Horthy, 1918-1944, New York 1994.

39 L. Kossuth, Tengerre, Magyar!, "Pesti Hirlap" 1846, nr 8, s. 1.

40 Więcej na temat powstania i znaczenia tego hasła por. poniżej.

41 Por. na ten temat: W. Balcerak, Koncepcje integracyjne w polskiej polityce zagranicznej 1918-1939, "Dzieje Najnowsze" 1970, t. 2, z. 1, s. 31-56; M.K. Dziewanowski, Joseph Pilsudski. A European Federalist, 1918-1922, Stanford 1969.

42 Por. na ten temat: H. Roos, Polen und Europa. Studien zur polnischen Außenpolitik 1931-1939, Tübingen 1965, s. 260-273; P. Łossowski, Polska w Europie i na świecie 1918-1939. Szkice z dziejów polityki zagranicznej i położenia międzynarodowego II Rzeczypospolitej, Warszawa 1990, s. 203-209.

43 A. Chojnowski, Międzymorze, w: Encyklopedia historii Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1999, s. 227. Prekursorami koncepcji "międzymorza" byli w latach 1918-1923 zwolennicy marszałka Piłsudskiego: pierwszy premier Ignacy Paderewski, pierwszy polski ambasador w Pradze Erazm Piltz oraz minister spraw zagranicznych Eustachy Sapieha, poza tym również poseł endecki Marian Seyda. W zwięzłej formie koncepcja ta została przedstawiona w memorandum nieznanego dyplomaty, zatytułowanym Założenia polskiej polityki w Europie Środkowej i na Bałkanach z 1934 roku, które sporządzono najwyraźniej w ministerstwie Becka. Por. P. Łossowski, Polska..., s. 204 i n.

44 Na temat Komisji - por. B. Dopierała, Gdańska polityka Józefa Becka, Poznań 1960, s. 5 i n. Podczas urzędowania Beck podkreślał wielokrotnie swoje wybitnie morskie upodobania, co przejawiało się w eksponowaniu w salach modeli statków oraz występowania w "morskich mundurach" podczas podróży zagranicznych (H. Roos, Polen..., s. 263). Komisarz Ligi Narodów ds. Gdańska Carl J. Burckhardt informował o niespodziewanym spotkaniu w lipcu 1938 roku, które odbyło się bez wyraźnego powodu w porze nocnej na jednym z polskich statków wojennych przed Półwyspem Helskim. Por. C.J. Burckhardt, Meine Danziger Mission 1937-1939, München 1962, s. 152-154.

45 B. Dopierała, Wokół polityki morskiej Drugiej Rzeczypospolitej. Studia historyczne, Poznań 1978; tenże, Polska polityka morska a kraje naddunajskie w latach 1933-1939, w: Najnowsze dzieje Polski. Materiały i studia z okresu 1914-1939, t. 9, Warszawa 1965, s. 151-180; tenże, Polska polityka morska a kraje naddunajskie w latach 1919-1932, "Przegląd Zachodni" [dalej: PZ] 1963, t. 19, s. 196-217; E. Znamierowska-Rakk, Sprawa połączenia Bałtyku z Morzem Czarnym i Morzem Egejskim w polityce II Rzeczypospolitej, w: Międzymorze. Polska i kraje Europy Środkowo-Wschodniej..., s. 287-298; E. Damjanova, Bălgarija i Polša 1918-1941, Sofija 1982, s. 211-233.

46 H. Roos, Polen..., s. 273-397; S. Sierpowski, Stosunki polsko-włoskie w latach 1918-1940, Warszawa 1975; J. Borejsza, Il fascismo e l'Europa Orientale. Dalia propaganda all'aggressione, Roma 1981. Por. także: J. Beck, Dernier rapport. Politique polonaise 1926-1939, Paris 1951.

47 [b.a.], Polska walczy o swą wielkość, "Warta", 10 sierpnia 1941 roku [za: M. Orzechowski, Odra - Nysa Łużycka - Bałtyk w polskiej myśli politycznej okresu drugiej wojny światowej, Wrocław 1969, s. 16]. Więcej o uwarunkowaniach w: W. Borodziej, Die polnische Grenzdiskussion im Lande und im Exil (1939-1945), w: Grenzen in Ostmitteleuropa im 19. und 20. Jahrhundert. Aktuelle Forschungsprobleme, red. H. Lemberg, Marburg 2000, s. 137-148.

48 [b.a.], Ku Polsce Trzech Mórz. Walka o ziemię, "Polak", 17 września 1942 roku [za: M. Orzechowski, Odra..., s. 15 i n.].

49 D. Brandes, Konföderationspläne der ostmitteleuropäischen und südosteuropäischen Exilregierungen, w: Friedenssicherung in Südosteuropa. Föderationsprojekte und Allianzen seit dem Beginn der nationalen Eigenstaatlichkeit, red. M. Bernath, K. Nehring, München 1985, s. 163-177; W. Wrzesiński, Problem integracji europejskiej w polskiej myśli politycznej okresu II wojny światowej, w: Polska wobec idei integracji europejskiej w latach 1918-1945, red. M. Wojciechowski, Toruń 2000, s. 219-244.

50 J. Łaptos, Koncepcje integracji Europy środkowo-wschodniej w Świetle publikacji "Intermarium", w: Ku zjednoczonej Europie. Studia nad Europą środkową i południowo-wschodnią w XIX i XX wieku, red. I. Stawowy-Kawka, W. Rojk, Kraków 1997, s. 125-140.

51 "Międzymorze. Pismo sekcji wschodniej PPS" (Warszawa 1987- -1989) [za: The Independent Press in Poland 1976-1990. Holdings in the European Division Library of Congress, compiled by Z. Kantorosiński, 1991, http://wwwloc.gov/rr/european/indepres/indepres.html].

52 O. Pavliuk, Ukrainian-Polish Relations: A Pillar of Regional Stability?, w: The Effects of Enlargement on Bilateral Relations in Central and Eastern Europe, red. M. Wohlfeld, Paris 1997 [za: http://www.weu.int/ institute/chaillot/chai26e.htmSN_87].

53 M. Giertych, Polityka zagraniczna, "Opoka" 1995, z. 14 [za: G. Tokarz, Koncepcje polityki wschodniej polskiego ruchu narodowego w latach 1989-1997, w: Z badań nad współczesną problematyką państw Europy Środkowej i Wschodniej, red. J. Albin, J.M. Kupczak, Wrocław 2000, s. 257]. "Intermarium" - tak brzmiał, na marginesie, tytuł założonego w 1995 roku "first online journal of East Central European postwar history and politics", który od tej pory wydawany był wspólnie przez Instytut Studiów Politycznych PAN i Institute on East Central Europe der Columbia University in New York. Do tej pory nie zawierał on jednak właściwego artykułu odnoszącego się do tego kręgu problemowego - por. hup://www.columbia.edu/cu/sipa/REGIONAL/ ECE/intermar.html.

54 Na temat próby rehabilitacji wariantu "Międzymorza A (Adriatyk) B (Bałtyk) i C (Morze Czarne)" - por. J. Kieniewicz, Del Báltico al mar Negro: "Intermarium" en la politica europea, "Politica Exterior" 1998, t. 61, nr 12, s. 59-73 [tu s. 65].

55 Por. W. Matwiejczyk, Soziale, historische und kulturelle Aspekte der polnisch-ukrainischen Beziehungen unter dem Gesichtspunkt der EU-Osterweiterung, w: Die EU-Beitrittsstaaten und ihre östlichen Nachbarn, red. I. Kempe, W. van Meurs, B. von Ow, Gütersloh 1999, s. 174-204 [tu s. 192].

56 Por. L. Wolff, Inventing Eastern Europe: The Map of Civilization on the Mind of the Enlightenment, Stanford 1994; tenże, Voltaire's Eastern Europe: The Mapping of Civilization on the Itinerary of Charles XII, "Harvard Ukrainian Studies" 1990, t. 14, s. 623-647; tenże, Voltaire's Public and the Idea of Eastern Europe: Toward a Literary Sociology of Continental Division, SR 1995, t. 54, s. 932-942. Ostra krytyka wobec Wolffa z powodu ahistorycznego używania pojęcia "Eastern Europe" w: M. Confino, Re-Inventing the Enlightenment: Western Images of Eastern Realities in the Eighteenth Century, "Canadian Slavonic Papers" 1994, t. 26, s. 505-522; C. Dupcsik, Postcolonial Studies and the Inventing of Eastern Europe, "East Central Europe/L'Europe du Centre Est. Eine wissenschaftliche Zeitschrift" 1999, t. 26, cz. 1, s. 1-14. Na temat historyczno-terminologicznego tła por. przede wszystkim: H. Lemberg, Zur Entstehung des Osteuropabegriffes im 19. Jahrhundert: Vom "Norden" zum "Osten" Europas, JGO 1985, t. 33, s. 48-91.

57 W.S. Churchill, His Complete Speeches, 1897-1963, t. 7, red. R. Rhodes James, London 1974, s. 7290.

58 R. Braudel, Das Mittelmeer und die mediterrane Welt in der Epoche Philipps II., t. 1, Frankfurt am Main 1990, s. 280.

59 O. Halecki, Europa. Grenzen und Gliederung seiner Geschichte, Darmstadt 1957, s. 92.

60 J. Szűcs, Die drei historischen Regionen Europas, Frankfurt am Main 1990, s. 14 [polskie wydanie: Trzy Europy, Lublin 1995].

61 W. Conze, Ostmitteleuropa..., s. 5.

62 D. Diner, Das Jahrhundert verstehen..., s. 83. Por. także: tamże,  s. 9-16.

63 R.J. Kerner, The Urge to the Sea: The Course of Russian History. The Role of Rivers, Portages, Ostrogs, Monasteries, and Furs, Berkeley 1942.

64 J. Roding, L. Heerma van Voss, Conclusion, w: The North Sea and Culture (1550-1800). Proceedings of the International Conference Held at Leiden 21-22 April 1995, red. J. Roding, L. Heerma van Voss, Hilversum 1996, s. 492-498 [tu s. 492].

65 H. Gerstenberger, Was macht das Meer mit den Menschen? Küstengesellschaften unter der Lupe, "Das Parlament" 2000, nr 7, 14 stycznia 2000 roku, s. 4.

66 Na ten temat - por.: K. Zernack, Nordosteuropa. Skizzen und Beiträge zu einer Geschichte der Ostseeländer, Lüneburg 1993; D. Kirby, The Baltic World 1772-1993. Europe's Northern Periphery in an Age of Change, London 1995; tenże, Northern Europe in the Early Modern Period. The Baltic World 1492-1772, London 1990; M. Klinge, Die Ostseewelt, Helsinki 1995; R. Tuchtenhagen, Nordosteuropa, w: Studienhandbuch Östliches Europa, t. 1, s. 73-80. Zob. także ogólne opracowanie: S. Troebst, Nordosteuropa: Geschichtsregion mit Zukunft, "Scandia. Tidskrift för historisk forskning" 1999, t. 66, s. 153-168.

67 J. Roding, L. Heerma van Voss, Conclusion..., s. 496. Dalsze punkty oparcia dla tej koncepcji w: M. Bogucka, Gdańscy ludzie morza w XVI-XVIII w., Gdańsk 1984; taż, Mentalität der Bürger von Gdańsk im XVI. - XVII. Jh., "Studia Maritima" 1978, t. 1, s. 64-75.

68 Por. J. Roding, L. Heerma van Voss, Preface, w: The North Sea..., s. 7; W. Blockmanns, L. Heerma van Voss, Urban Networks and Emerging States in the North Sea and Baltic Areas: A Maritime Culture?, w: tamże, s. 10-20; L. Heerma van Voss, North Sea Culture, 1500-1800, w: tamże, s. 21-40; J.L. Price, Regional Identity and European Culture: The North Sea Region in the Early Modern Period, w: tamże, s. 78-95.

69 S. Herbst, Świadomość narodowa na ziemiach pruskich w XV-XVII w., "Komunikaty Mazursko-Warmińskie" [dalej: KMW] 1962, nr 1, s. 3-10; K. Friedrich, Politisches Landesbewußtsein und seine Trägerschichten im Königlichen Preußen, "Nordost-Archiv" 1997, t. 7, s. 541-564; taż, The Other Prussia. Royal Prussia, Poland and Liberty, 1569-1772, Cambridge 2000 [polskie wydanie: Inne Prusy. Prusy Królewskie i Polska między wolnością a wolnościami (1569-1772), Poznań 2005].

70 Na ten temat - zob. Der ruhelose Balkan. Die Konfliktregionen Südosteuropas, red. M.W. Weichmann, München 1993 [tu: M. Strupp, Istrien und Dalmatien, s. 253-292; A. Schmidt-Rösler, Dobrudscha, s. 94-107, E. Völkl, Bessarabien - Moldova, s. 44-63].

71 P. Herlihy, Odessa: A History, 1794-1914, Cambridge 1986. Na temat gospodarczej reintegracji regionu, która spowodowała ekspansję państwa carów w kierunku Morza Czarnego wraz z jego otwarciem na żeglugę międzynarodową i założeniem Odessy w: Y.E. Özveren, A Framework for the Study of the Black Sea World, 1789-1915, "Review. A Journal of the Fernand Braudel Center" 1997, t. 20, s. 77-113.

72 A. Helmedach, Triest, w: Studienhandbuch Östliches Europa..., t. 1, s. 394-397 [tu s. 394 i n.].

73 V. Rogić, Historische Geographie Kroatiens, w: Kroatien. Landeskunde - Geschichte - Kultur - Politik - Wirtschaft - Recht, red. N. Budak, P. Jordan, W. Lukan, P. Moissi, Wien 1995, s. 63-84 [tu s. 71]. Por. także: L. Wolff, Venice and the Slavs of Dalmatia: The Drama of the Adriatic Empire in the Venetian Enlightenment, SR 1997, t. 56, s. 428-455; tenże, Venice and the Slavs: The Discovery of Dalmatia in the Age of Enlightenment, Stanford 2001; C.W. Bracewell, The Uskoks of Senj. Piracy, Banditry, and Holy War in the Sixteenth-Century Adriatic, Ithaca 1992.

74 P. Jordan, Grundzüge der Raumstruktur Kroatiens, w: Kroatien...,  s. 27-61 [tu s. 42].

75 "Żeljeznica (Split)", nr 1, 12 stycznia 1901 roku [za: A. Jakir, Dalmatien zwischen den Weltkriegen. Agrarische und urbane Lebenswelt und das Scheitern der jugoslawischen Integration, München 1999, s. 264].

76 J. Le Goff, Die Geschichte Europas, Frankfurt am Main 1997, s. 17.

77 O. Halecki, Grenzraum des Abendlandes. Eine Geschichte Ostmitteleuropas, Salzburg 1956, s. 190.

78 B. Spuler, Mittelalterliche Grenzen in Osteuropa, Teil 1: Die Grenze des Großfürstentums Litauen im Südosten gegen Türken und Tataren, JGO 1941, t. 6, s. 152-170. Por. także mapę "Kgr. Polen-Litauen unter Władysław Jagiełło (um 1420)" w: J. Hoensch, Geschichte Polens, Stuttgart 1990 [wydanie drugie], s. 70 i n.

79 J.A. Gorczyn, Sarmatisches Schiff, w: B. Suchodolski, Geschichte der polnischen Kultur, Warschau 1986, il. 188. Por. na ten temat: K. Estreicher, Bibliografia polska, t. 24, Kraków 1912, s. 320 i n.. W nawiązaniu do biblijnego archetypu antyczna metafora państwa-statku została zaadaptowana jako religijny symbol Kościoła, również w Polsce, o czym świadczy choćby malowidło z 1490 roku w Gdańskim Dworze Artusa - por. il. 4 w: K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie polskim, Gdańsk 1990, ilustracje oraz s. 41 i n. Por. również: J. Litwin, Próba rekonstrukcji "Okrętu Kościoła" przedstawionego na obrazie z Dworu Artusa w Gdańsku, "Gdańskie Studia Muzealne" [dalej: GSM] 1978, t. 2, s. 174-185.

80 W. Kochowski, Psalmodia polska oraz wybór liryków i fraszek, red. J. Krzyżanowski, Kraków 1926, s. 180 [za: M. Bogucka, Das alte Polen, Leipzig 1983, s. 181, 237].

81 E. Kotarski, Sarmaci i morze. Marynistyczne początki w literaturze polskiej XVI-XVII wieku, Warszawa 1995. Por. także: tenże, U progu marynistyki Polskiej XVI-XVII wiek, Gdańsk 1978; N. Ascherson, Schwarzes Meer, Berlin 1996, s. 357-378.

82 W. Odyniec, Polskie dominium Maris Baltici w XVI i XVII w. Koncepcja i realizacja, KMW 1995, nr 3 (209), s. 223-232; tenże, Polskie dominium Maris Baltici. Zagadnienia geograficzne, ekonomiczne i społeczne X-XVIII w., Warszawa 1982. Więcej na temat całego tego zagadnienia - por. A. Attman, The Struggle for Baltic Markets. Powers in Conflict 1558-1618, Göteborg 1979.

83 Por. L. Mokrzecki, Początki wiedzy o morzu w dawnej Rzeczypospolitej. Problematyka morska w nauce gdańskiej doby baroku i oświecenia, Wrocław 1983; J. Pertek, Polacy na morzach i oceanach, t. 1: Do roku 1795, Poznań 1981.

84 Zwięzły przegląd wyników badań w: M.G. Müller, Zweite Reformation und städtische Autonomie im Königlichen Preußen. Danzig, Elbing und Thorn in der Epoche der Konfessionalisierung (1557-1660), Berlin 1997, s. 29-32.

85 Za: E. Kizik, Zum Alltagsleben Danziger Seeleute, w: Das Handwerk der Seefahrt im Zeitalter der Industrialisierung, red. H. Gerstenberger, U. Welke, Bremen 1995, s. 97-111 [tu s. 100 i n.]. Por. również polskie przysłowie: "Szlachcic orze, po co mu morze".

86 Za: Z. Boras, Refleksje o świadomości morskiej szlachty polskiej w XVI-XVII w., w: Świadomość historyczna Polaków. Problemy i metody badawcze, red. J. Topolski, Łódź 1981, s. 250-289 [tu s. 253].

87 S.F. Klonowic, Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą (1595) [za tłumaczeniem E. Merian pracy: M. Boguckiej, Das alte Danzig. Alltagsleben vom 15. bis 17. Jahrhundert, Leipzig 1980, s. 13 (polska wersja: M. Bogucka, Życie codzienne w Gdańsku, wiek XV-XVII, Warszawa 1967, s. 7 - przyp. tłum.)].

88 W. Sobieski, Kampf um die Ostsee von den ältesten Zeiten bis zur Gegenwart, Leipzig 1933, s. 157 [polskie wydanie: Walka o Pomorze, Poznań 1928].

89 M. Bogucka, Das alte Polen..., s. 181. Jednak bitwa ta malowana była w tym samym czasie przez gdańskich artystów, takich jak Bartłomiej Milwitz (1650) czy Adolf Boy (il. 57 w: J. Pertek, Polacy na morzach..., s. 152, 665). Na ten temat - por.: J. Pertek, O znanych i nieznanych obrazach bitwy pod Oliwą, PZ 1954, t. 10, s. 568-575; K. Cieślak, Malarz gdański Bartłomiej Milwitz, GSM 1981, t. 3, s. 157-174; taż, Obraz Bartłomieja Milwitza "Bitwa pod Oliwą" z Białej Sali Ratusza Głównomiejskiego w Gdańsku, GSM 1985, t. 4, s. 79-88; K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie..., s. 44.

90 E. Kotarski, Sarmaci i morze...; tenże, U progu marynistyki polskiej, w: Kto ma państwo morskie. Problemy morza w opinii dawnej Polski, red. E. Kotarski, Gdańsk 1970; Trzymajmy się morza. Problemy morza w opinii Rzeczypospolitej XVIII wieku, red. E. Kotarski, Gdańsk 1985.

91 H. Gerstenberger, Was macht das Meer...

92 A. Corbin, Meereslust. Das Abendland und die Entdeckung der Küste, Frankfurt am Main 1994, s. 1.

93 M. Mollat du Jourdin, Europa und das Meer, München 1993,  s. 242.

94 A. Corbin, Meereslust..., s. 79.

95 A. Mączak, W czasach "potopu", Wrocław 1999; R.I. Frost, Afer the Deluge. Poland-Lithuania and the Second Northern War, 1655-1660, Cambridge 1993. Por. także niezwykle popularną, tak samo zatytułowaną powieść Henryka Sienkiewicza Potop (Warszawa 1886; pierwsze wydanie w "Dzienniku Poznańskim" w latach 1884-1886).

96 J. Nowak-Dłużewski, Okolicznościowa poezja polityczna w Polsce. Dwaj młodsi Wazowie, Warszawa 1972, s. 161.

97 N. Davies, Im Herzen Europas..., s. 204. Więcej na temat Wernyhory i jego wpływu w: F. Ziejka, Wesele. W kręgu mitów polskich, Kraków 1997.

98 Więcej na temat tego pojęcia - por. Z. Boras, Refleksje o świadomości morskiej...

99 A. Mickiewicz, Sonety krymskie, Moskwa 1826. Por. także: tenże, Sonety odeskie, Moskwa 1826. Więcej na ten temat - por. N. Ascherson, Schwarzes Meer..., s. 229-257; S. Schama, Landscape and Memory, New York 1995, s. 53-60.

100 Por. C. GoGwilt, The Invention of the West. Joseph Conrad and the Double-Mapping of Europe and Empire, Stanford 1995; W. Krajka, The Past Moribund Legacy of Polishness? The Case of Joseph Conrad, w: East Central European Traumas and a Millennial Condition, red. Z. Białas, W. Krajka, Boulder-Lublin 1999, s. 19-40. Na temat wykorzystania twórczości Conrada dla narodowo-polskiej "ideologii morskiej" - por. R. Dyboski, Żywioł morski w twórczości Józefa Conrada, w: Światopogląd morski, red. J. Borowik, Toruń 1934, s. 177-195 [tu s. 193-195]. Więcej na temat porównania "wyimaginowanych geografów" Conrada i Mickiewicza w: R. Bivand, Spaces beyond the horizon? Alternative imaginative geographies between Europe and the Orient, http://www.nhh.no/geo/gib/ /gib1998/gib98-2/ga99.html [dostęp: styczeń 1999 roku].

101 Por.: F. Ziejka, Wesele..., s. 327, 356, 367, 372, 412, 416 i n.; B. Dopierała, Wokół polityki morskiej..., s. 15-47; J. Tazbir, Graniczne pretensje, w: Idee a urządzanie świata społecznego. Księga dla Jerzego Szackiego, red. E. Nowicki, M. Chałubiński, Warszawa 1999, s. 233-242. Na temat różniącego się od bałtyckiego programu "małej Polski" stworzonego przez Dmowskiego, a więc Polski sięgającej "nie tylko do Karpat, ale może nawet i do Morza Czarnego" autorstwa współzałożyciela endecji Jana Ludwika Popławskiego - por.: J. Popławski, Sprawa Ruska, w: tegoż, Pisma polityczne, red. Z. Wasilewski, Kraków 1910, s. 299-300 [za: B.A. Porter, When Nationalism Began to Hate..., s. 224].

102 E.M. Arndt, Germanien und Europa (1803), Stuttgart 1940, s. 216 [podkreślenia jak w oryginale]. Więcej na temat geopolitycznych, długofalowych oddziaływań wywodzącego się od Hegla światopoglądu Arndta, względnie tego, co Karl Haushofer określa jako "najtrwalszy, najsilniejszy motyw w historii ludzkości", mianowicie "kontrakcje idei śródlądowych oraz morskich - por.: A.T. Mahan, The Influence of Sea Power upon History, 1660-1783, Boston 1890; tenże, The Influence of Sea Power upon the French Revolution and Empire, 1793-1812, Boston 1892; E. Ratzel, Das Meer als Quelle der Völkergröße. Eine politisch-geographische Studie, München 1900; C. Müller, Altgermanische Meeresherrschaft, Gotha 1914; C. Schmitt, Land und Meer. Eine weltgeschichtliche Betrachtung, Leipzig 1942. Zob. także niedawno wydany przegląd: D. van Laak, Von Alfred T. Mahan zu Carl Schmitt: Das Verhältnis von Land- und Seemacht, w: Geopolitik. Grenzgänge im Zeitgeist, red. I. Diekmann, P. Krüger, J. H. Schoeps, t. 1: 1890 bis 1945, Potsdam 2000, s. 257-282. Więcej na temat poglądów Karla Haushofera - zob. jego książkę Geopolitik der Pan-Ideen (Berlin 1931 [tu s. 56]), a także: D. Diner, "Grundbuch des Planeten". Zur Geopolitik Karl Haushofers, "Vierteljahreshefte für Zeitgeschichte" 1984, t. 32, s. 1-28.

103 E.M. Arndt, Germanien..., s. 217-218. Na temat tej interpretacji w Niemczech - por. H.-D. Schultz, Die Theorie der natürlichen Grenzen" am Beispiel Polens. Ein Beitrag zur Geschichte des Nationalismus und der deutschen Geographie, w: Grenzen und Grenzräume in der deutschen und polnischen Geschichte. Scheidelinie oder Begegnungsraum?, red. G. Stöber, R. Maier, Hannover 1999, s. 9-56. Na temat recepcji w Polsce - zob.: E. Romer, Poland: The Land and the State, "Geographical Review" 1917, t. 4, s. 6-25; Z. Wojciechowski, Rozwój terytorialny Prus w stosunku do ziem macierzystych Polski, Toruń 1933.

104 G.L.W. Funke, Die geographische Weltlage Polens, "Zeitschrift des Vereins für deutsche Statistik" 1847, t. 1, s. 803-825.

105 K. Marx, Enthüllungen zur Geschichte der Diplomatie im 18. Jahrhundert, red. K.A. Wittfogel, Frankfurt am Main 1981, s. 127 i n.

106 A. Helmedach, Das Verkehrssystem als Modernisierungsfaktor. Straßen, Fuhrwesen Post und Reisen nach Triest und Fiume vom Beginn des 18. Jahrhunderts bis zum Eisenbahnzeitalter, München 2002.

107 Kossuth nawiązuje tym samym do żądania Arndta z 1803 roku: "Węgry [...] dla wyższej, geograficznej konieczności musiałyby poświęcić konieczność mniejszą - lingwistyczną - i szukać granic dla wspaniałych prowincji naddunajskich nad Morzem Czarnym i Adriatyckim" (E.M. Arndt, Germanien..., s. 227).

108 N. Stražičić, Rijeka - Haupthafen Kroatiens und wichtiger Transithafen, w: Kroatien..., s. 109-132 [tu s. 110].

109 G. Schödl, Kroatische Nationalpolitik und "Jugoslavenstvo". Studien zu nationaler Integration und regionaler Politik in Kroatien-Dalmatien am Beginn des 20. Jahrhunderts, München 1990; K. Clewing, Staatlichkeit und nationale Identitätsbildung. Dalmatien in Vormärz und Revolution 1848/49, München 2001.

110 Por. reprodukcje w: P. Majstorović, Ilustrirana povijest Hrvata, Zagreb 1971.

111 O. Jászi, The Dissolution of the Habsburg Monarchy, Chicago 1929, s. 448.

112 "Sinje more, svijetu reči, / Da svog doma Hrvat ljubi" [za: Discover Croatia: Anthem, http://sf.hr/klokan/anthem.html].

113 Informacja ustna otrzymana przez autora 5 grudnia 1999 roku. Do tego wzoru nie do końca pasuje urodzony w Mostarze i wykładający w Zagrzebiu, a więc właściwie "lądowo-chorwacki" literaturoznawca Predrag Matvejević. Według Claudia Magrisa "głos Europy Środkowej, albo lepiej: głos świata kontynentalnego, chorwacko-panońskiej niziny" oraz zawarte w jego marynistycznej książce Mediteranski Brevijar (Zagreb 1987) wyznania. Por. przedmowę: C. Magris, Für eine Philologie des Meeres, w: P. Matvejević, Der Mediterran. Raum und Zeit, Zürich 1993, s. 5-11 [tu s. 6].

114 Za: M. Dinescu, Der Schwanz des Teufels. Rumänien und das Gift, "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 18 lutego 2000 roku, s. 41.

115 Por. na ten temat: S. Rajčevski, Bălgarinăt i moreto, Sofija 1997.

116 Więcej na ten temat oraz o działaniach podejmowanych przeciwko greckiej ludności na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego, łącznie z sukcesywnym exodusem, w: R.J. Crampton, Bulgaria, 1878-1918. A History, Boulder 1983, s. 296-298.

117 R. Jaworski, C. Lübke, M.G. Müller, Eine kleine Geschichte...,  s. 298-301. Por. także: K. Lundgreen-Nielsen, The Polish Problem at the Paris Peace Conference. A Study of the Politics of the Great Powers and the Poles, 1918-1919, Odense 1979.

118 J. Hoensch, Geschichte Polens..., s. 250-259.

119 W okresie 1920-1939 liczba mieszkańców dawnej wioski rybackiej, czyli Gdyni, wzrosła do 150 tysięcy osób, a w 1939 roku w porcie tym przeładowywano największy tonaż ze wszystkich portów bałtyckich. Por. A.M. Ciencala, Poland (History), w: Encyclopedia of Eastern Europe. From the Congress of Vienna to the Fall of Communism, red. R. Frucht, New York 2000, s. 590-617 [tu s. 600].

120 W. Sobieski, Kampf um die Ostsee..., s. 240. Por. także: M. Sołtysik, Gdynia. Miasto dwudziestolecia międzywojennego. Urbanistyka i architektura, Warszawa 1993. Pismo propagandowe: E. Kwiatkowski, Gdynia - port Rzeczypospolitej, Toruń 1934. Nieprzypadkowo polski sejm postanowił o budowie portu w Gdyni 10 lutego 1920 roku, a więc w dniu "zaślubin Polski z morzem". Por. D. Duda, "Zaślubiny Polski z morzem": historia, tradycja, współczesność (z badań nad najnowszymi dziejami Pomorza Gdańskiego), Gdynia 1997, s. 34.

121 J. Trzoska, Naval Forces and Sea-Borne Trade in Augustus II's Policy, "Acta Poloniae Historica" 1997, t. 75, s. 85-100. Por. Historia Pucka, red. A. Groth, Gdańsk 1998.

122 Por. fotografię w: J. Haller, Pamiętniki. Z wyborem dokumentów i zdjęć, London 1964, s. 224 (przedruk w: Powrót Pomorza do Polski 1918- -1920, red. M. Wojciechowski, Warszawa-Poznań-Toruń 1981, s. 204). Więcej na temat choreografii ceremonii - por. H. Kroczyński, Zaślubiny Polski z morzem, Koszalin 1989, s. 50-64.

123 Fragmenty relacji "Monitora Polskiego" (z 12 lutego 1920 roku) z uroczystości zaślubin Polski z morzem: 1920, luty 10, Puck, w: W stronę Odry i Bałtyku. Wybór źródeł (1795-1950), red. L. Smołka, t. 2: Między listopadem a wrześniem w Polsce Niepodległej (1918-1939), Wrocław 1990, dokument nr 32, s. 50 i n. [tu s. 50] (tę wskazówkę bibliograficzną zawdzięczam Jörgowi Hackmannowi z Greifswaldu).

124 Na temat obrazu Wojciecha Kossaka Zaślubiny Polski z morzem z 1930 roku - por.: il. 72 w: K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie... Por. również: tamże, s. 62.

125 B. Dopierała, Wokół polityki morskiej..., s. 48 i n.

126 D. Duda, "Zaślubiny Polski z morzem"..., s. 13-15.

127 Por. il. 12 w: K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie.... Zob. także: tamże, s. 44.

128 N. Davies, Polish National Mythologies..., s. 154.

129 "Przyjaciel Ludu" (Leszno), nr 37, 18 marca 1835 roku, s. 290. Por. il. 2 w: H. Kroczyński, Zaślubiny..., s. 109.

130 W. Aleksandrowicz, Geneza i znaczenie ceremoniału zaślubin z morzem w rozwoju historycznym, "Nautologia" 1979, t. 14, z. 4, s. 48-57.

131 Na ten temat ogólnie w: T. Białas, Liga Morska i Kolonialna 1930-1939, Gdańsk 1983, s. 252. W 1932 roku zainicjowano w Gdyni trwające trzy dni Święto Morza - zob. W. Vogel, Polen als Seemacht und Seehandelsstaat in der Geschichte, w: Deutschland und Polen, red. A. Brackmann, München 1933, s. 111-122 [tu s. 111]. Na temat obchodzonego na Litwie Wielkiego Dnia Morza, po raz pierwszy uczczonego 12 sierpnia 1934 roku w Kłajpedzie, i który ponownie był obchodzony od 1963 roku pod rządami sowieckimi - por. U. Neumärker, "Das Meer ist unser und niemals nicht geben wir es her", "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 12 sierpnia 2001 roku, s. 47.

132 T. Wróblewska, Wychowanie morskie i kształtowanie świadomości morskiej w szkołach powszechnych i średnich ogólnokształcących w II Rzeczypospolitej (1918-1939), "Rocznik Gdański" 1998, t. 58, z. 1, s. 117-149.

133 Por. A. Kołodziejczyk, Liga Morska i Kolonialna, w: Encyklopedia historii Drugiej Rzeczypospolitej..., s. 191; P. Łossowski, Polska..., s. 110-120.

134 B. Piotrowski, W służbie nauki i narodu. Instytut Bałtycki w latach 1925-1939, Poznań 1993. Por. także: J. Hackmann, Zugang zum Meer: Die Ostsee in der polnischen Historiographie (manuskrypt wykładu wygłoszonego na konferencji "Geschichtsschreibung zum Ostseeraum. Supranationale Ansätze und nationale Realitäten", Greifswald, 8-9 grudnia 2000 roku, s. 10-13); tenże, Strukturen und Institutionen der polnischen Westforschung (1918-1960), ZfO 2001, t. 50, s. 230-254 [tu s. 233 i n.].

135 Editorial Policy, "Baltic Countries. A Survey of the Peoples and States on the Baltic with Special Regard to Their History, Geography and Economics" 1935, t. 1, nr 1 (sierpień), wewnętrzna strona okładki przedniej.

136 Taki tytuł wydanego w 1934 roku w ramach "Dominium maris" zbioru rozpraw Instytutu Bałtyckiego - por. Światopogląd morski...

137 Taki tytuł pierwszej rozprawy w wymienionym w poprzednim przypisie zbiorze: F. Bujak, Kultury morskie i lądowe, w: tamże, s. 1-19.

138 S. Żeromski, Wisła, Warszawa 1918; tenże, Wiatr od morza, Warszawa 1922; tenże, Międzymorze, Warszawa 1924. Na temat pozaliterackich poglądów autora dotyczących polskiej "polityki morskiej" - por. Powrót Polski nad Bałtyk 1920-1945. Antologia tekstów historycznych, red. M.M. Drozdowski, Warszawa 1997, s. 48-56.

139 Por. obraz Widok portu w Gdyni z Oksywia z 1935 roku, który ukazuje nazwany imieniem Piłsudskiego największy basen portowy (il. 82 w: K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie...).

140 Tamże, s. 63. Por. jego obraz Bitwa morska pod Oliwą w 1627 r. z lat trzydziestych, który ukazuje wspomnianą wyżej szwedzko-polską potyczkę morską na redzie przed Gdańskiem (il. 78 w: tamże).

141 MS Piłsudski (il. 80 w: tamże). Na temat Mokwy - por. tamże, s. 63.

142 Bandera na maszcie, "Rzeczpospolita", nr 12, 8 kwietnia 1945 roku, s. 3 [za przedrukiem w: Powrót Polski nad Bałtyk..., s. 242].

143 H. Kroczyński, Zaślubiny..., s. 73-89. Por. także: Powrót Polski nad Bałtyk..., s. 220-246.

144 P. Sowiński, Der 1. Mai als totalitäres Theater in der Volksrepublik Polen (1949-1954), ZfO 1999, t. 48, s. 350-381 [tu s. 365]. Na temat ponownie podjętego zwyczaju obchodzenia Święta Morza w Polsce Ludowej - por. H. Kroczyński, Zaślubiny..., s. 90-92.

145 P. Sowiński, Der 1. Mai..., s. 365.

146 Komunistyczna partia wykorzystała do tego również "ideologie morskie" Drugiej Rzeczypospolitej, na przykład tę byłego przewodniczącego Ligi Morskiej i Kolonialnej oraz wieloletniego ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego - por. E. Kwiatkowski, Morze jako instrument polityki gospodarczej nowej Polski, w: Morze i Odra. Treść zeszytu. IV sesja Rady Naukowej dla zagadnień ziem odzyskanych 18-21 XII 1946 r., Kraków 1947, s. 5-20. Już na początku 1945 roku Liga została założona ponownie, w 1953 roku zlikwidowana, a w 1981 roku reaktywowana. Por.: Polskie morze, "Sztandar", nr 7, 16 kweitnia 1945 roku, s. 1 [za: Powrót Polski nad Bałtyk..., s. 243]; A. Kołodziejczyk, Liga..., s. 191.

147 Za: J. Kubik, The Power of Symbols Against the Symbols of Power. The Rise of Solidarity and the Fall of State Socialism in Poland, Pittsburgh 1994, s. 56.

148 D. Duda, "Zaślubiny Polski z morzem"..., s. 44.

149 Polska Agencja Prasowa (PAP), 80 rocznica zaślubin Polski z morzem, 11 lutego 2000 roku, http://dziennikpap.pl/Pol/pol_l.html.

150 Symbolem Armii Krajowej była kotwica składająca się w litery "P" i "W" - Polska Walcząca. Zob. T. Szarota, Resistenz und Selbstbehauptung der polnischen Nation, w: Deutsch-polnische Beziehungen 1939-1945-1949. Eine Einführung, red. W. Borodziej, K. Ziemer, Osnabrück 2000, s. 135-162 [tu s. 144]. Kotwica Armii Krajowej pojawiła się w różnorodnych formach podczas strajków sierpniowych w gdańskiej Stoczni im. Lenina, jeden z jej wariantów opatrzony był znakiem zapytania (por. zdjęcia w: K. Madoń-Mitzner, Dni Solidarności, "Karta" 2000, z. 30, s. 5). Inne warianty w: K.S. Long, We All Fought for Freedom: Women in Poland's Solidarity Movement, Boulder 1996, s. 110.

151 Por. między innymi znajdujące się w opactwie benedyktyńskim w Staniątkach alegoryczne malowidło nieznanego twórcy z wczesnego XIX wieku - ukazuje ono statek niesiony falą przed skałą, na której stoi krzyż. U dołu krzyża oparta jest kotwica, a na górze znajduje się płonące serce. Krzyż, kotwica i serce symbolizują triadę z Nowego Testamentu: wiara, nadzieja i miłość (1 Kor. 13,13). Por. il. 27 w: K. Fabijańska-Przybytko, Morze w malarstwie.... Zob. także komentarz w: tamże, s. 54. Na temat tła religijnego - por. E. Sauser, Art. Anker, w: Lexikon der christlichen Ikonographie, red. E. Kirschbaum, t. 1, Rom 1968, s. 119.

152 K. S. Long, We All Fought..., s. 94 i n.

153 Więcej na temat symbolu składającego się z liter "C" i "H" ("Karta") oraz kotwicy - por.: H.G. Skilling, Charter 77 and Human Rights in Czechoslovakia, London 1981, okładka; Charta 77 1977-1989. Od morální do demokratické revoluci. Dokumentace, red. V. Prečan, Bratislava-Praha 1990, posłowie. Sygnet ten został zaprojektowany przez założyciela "Karty", Karola Trinkewitza, w 1977 roku na prośbę Ludvíka Vaculíka. Ponieważ w ramach "Karty" mieściło się wiele antyreligijnych prądów (w skład wchodzili między innymi anarchiści i trockiści), Trinkewitz zmierzał za pomocą tego zdecydowanie chrześcijańskiego symbolu do osiągnięcia ideologicznej równowagi. Stworzenie paraleli z Armią Krajową najwyraźniej nie było jego zamiarem (informacja ustna Karola Trinkewitza z Hamburga z 12 kwietnia 2001 roku). Informację o tym, że to Trinkewitz jest twórcą tego symbolu, podał mi Jiří Fajt z Lipska.

154 Sformułowania programu "Solidarność" z 17 kwietnia 1981 roku [za: S. Stecko, Ideologie und Erinnerung. Was bleibt von der Solidarnosc, "Transit. Europäische Revue" 2000/2001, z. 20, s. 165].

155 Por. fotografia Gdańsk Monument w: J. Kubik, The Power..., s. 197.

156 Por. fotografia w: K. Madoń-Mitzner, Dni Solidarności..., s. 57, 100 i n.

157 D. Duda, "Zaślubiny Polski z morzem"..., s. 43 i n.

158 J. Glemp, W służbie człowiekowi i odrodzonej ojczyźnie. Homilia podczas 65-lecia Zaślubin Polski z Morzem w Pucku 10 II 1985, załącznik 5 w: D. Duda, "Zaślubiny Polski z morzem"..., s. 81.

159 J. Kocka, Das östliche Mitteleuropa..., s. 16

Spis treści

Wstęp

I Polityka historyczna

O używaniu i nadużywaniu historii. Polityka historyczna i kultury pamięci w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej (1791-1989) (we współautorstwie z Patrice Dabrowski)

"Międzymorze" i "zaślubiny z morzem" - mapy mentalne a polityka historyczna w Europie Środkowo-Wschodniej

Europeizacja pamięci o wypędzeniach 2002-2007?

II Pamięć o dyktaturze

Pakt Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku w europejskiej historii oraz we wspomnieniach (we współautorstwie z Dietmarem Müllerem)

Pamięć o dyktaturach i kultura historyczna w Europie Wschodniej i Południowej. Zestawienie ujęć porównawczych

Postkomunistyczne kultury pamięci w Europie Wschodniej. Stan, kategoryzacja, periodyzacja

III Migracja przymusowa

Od transferu ludnościowego do zakazu wypędzenia - europejska historia sukcesu?

"Wysiedlenie" i "wypędzenie". Przymusowe przesiedlenia i czystki etniczne Polaków i Niemców w latach 1938-1948

Silesia balcanica: uchodźcy z Bałkanów na Dolnym Śląsku po drugiej wojnie światowej

IV Cezury

"1945" - (ogólno)europejskie miejsce pamięci?

Jałta jako polskie miejsce pamięci

Od Nikity Chruszczowa do Sandry Kalniete. Lieu de mémoire 1956 roku i obecne problemy z pamięcią historyczną w Europie

V Budowanie tożsamości narodowej

Komunistyczne konstrukcje narodu. Indygenizacja, przymusowa asymilacja/przymusowe przesiedlenia, separatystyczny nation building oraz ponadnarodowe koncepcje

VI Region historyczny

Europa Północno-Wschodnia?

VII Aneks

Galicja a prawa człowieka. Stefan Troebst w rozmowie z Jakubem Muchowskim

Peerelowska otwartość? Reminiscencje z zimnowojennego lata 1976 roku

Wędrowiec między krainami (prof. dr hab. Krzysztof Ruchniewicz)

Wykaz pierwodruków

Indeks osób

Tomy Wydane

Tom l: Krzysztof Huszcza, Polska i Polacy w pracach Ottona Forst de Battaglii

Tom 2: "Patagończyk w Berlinie". Witold Gombrowicz w oczach krytyki niemieckiej

Tom 3: "Nasz nauczyciel Tadeusz". Tadeusz Różewicz i Niemcy

Tom 4: Magdalena Marszałek, "Życie i papier". Autobiograficzny projekt Zofii Nałkowskiej: "Dzienniki" 1899-1954

Tom 5: Beata Halicka, "Niektórzy lubią poezję". Wiersze Wisławy Szymborskiej w Niemczech

Tom 6: Olaf Kühl, Gęba Erosa. Tajemnice stylu Witolda Gombrowicza

Tom 7: Brigitte Schultze, "Z chłopa król". Cztery wieki tradycji tematu literackiego w Polsce

Tom 8: Uta Schorlemmer, Magia zbliżenia i tajemnica dystnasu. Krystiana Lupy poszukiwania "nowych mitów" w teatrze

Tom 9: Gerhard Bauer, Radość pytania. Wiersze Wisławy Szymborskiej

Tom 10: Heinrich Kunstmann, Pisma wybrane

Tom 11: Brigitta Helbig-Mischewski, Strącona bogini. Rzecz o Marii Komornickiej

Tom 12: Alfred Gall, Humanizm performatywny. Polemika z filozofią w praktyce literackiej Gombrowicza

Tom 13: German Ritz, Poeta romantyczny i nieromantyczne czasy. Juliusz Słowacki w drodze do Europy - pamiętniki polskie na tropach narodowej tożsamości

Tom 14: Hans-Jürgen Bömelburg, Polska myśl historyczna a humanistyczna historia narodowa (1500-1700)

Tom 15: Karl Dedecius, Szkiełko tłumacza i oko poety. Eseje

Tom 16: Andreas Lawaty, Intelektualne wizje i rewizje w dziejach stosunków polsko-niemieckich XVIII-XXI wieku

Tom 17: Heinrich Olschowsky, Klucze do kultury. Literatura polska z perspektywy niemieckiej

Tom 18: Witold Wirpsza, Heinrich Kunstmann, "Salut Henri! Don Witoldo!" Witold Wirpsza - Heinrich Kunstmann. Listy 1960-1983

Tom 19: Matthias Freise, Czesław Miłosz i historyczność kultury

Tom 20: Karl Dedecius, Tadeusz Różewicz, Karl Dedecius - Tadeusz Różewicz. Listy 1961-2013, t. I-II

Tom 21: "Bardzo potrzebna mi jest przyjaźń Pana" - Zbigniew Herbert, Heinrich Kunstmann. Listy 1958-1970

Tom 22: Alois Woldan, Studia galicyjskie

Tom 23: Dirk Uffelmann, Polska literatura postkolonialna. Od sarmatyzmu do migracji poakcesyjnej