Etnografia - Marian Pokropek

Kup ebooka

134.00 zł
107.19 zł (83,08 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

KATARZYNA WASZCZYŃSKA Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego

Kultura ludowa Słowian - na XXI wiek

Kilka słów o książce Profesora Mariana Pokropka

Gdy w 1929 roku ukazał się pierwszy tom monumentalnego dzieła Kazimierza Moszyńskiego zatytułowany Kultura ludowa Słowian część I Kultura materialna1, Aleksander Brückner w recenzji, którą opublikowano w 1931 roku, podkreślał, że:

"Dzieło prof. Moszyńskiego wysunęło się na same czoło etnografii słowiańskiej. Żadna podobna praca nie może z niem zawodniczyć"2.

Sam autor jednak postrzegał swoją pracę raczej w kategoriach podręcznika, z czym nie zgadzał się przywołany recenzent:

"on je podręcznikiem nazwał, najniesłuszniej, bo podręcznik zbiera treści przez innych ustalone, gdy nasz autor nieraz sam dopiero treść ustalał i nie możemy dosyć podziwiać rzutkości i energii, z jaką się przez gąszcze materjału dopiero przez niego wybieranego przebijał"3.

Bez wątpienia ów "gąszcz materiału", pozyskanego z literatury, a przede wszystkim badań etnograficznych4, umiejętność ich porządkowania, systematyzowania oraz syntetyzowania sprawiły, że "Kultura ludowa Słowian" zyskała renomę, a sam autor stał się dobrze rozpoznawalny wśród wszystkich, którzy zajmowali się dziejami kultur i języków narodów słowiańskich5. Co więcej, upływ czasu nie zmienił wysokiej rangi tej pozycji, mimo że dzieło opisuje świat funkcjonujący do lat trzydziestych XX wieku. Korzystano i nadal korzysta się z niej, by wyszukać informacje o początkach czy rozwoju kultury społeczności zamieszkujących Słowiańszczyznę, a także - a może przede wszystkim - szczegółu etnograficznego: opisów konkretnych wytworów kultury materialnej, ich zasięgów występowania oraz nomenklatury. Należy podkreślić, że rozstrzygnięcia dotyczące tej ostatniej, dzięki jej precyzyjności i ścisłości, są traktowane jako podstawowe i obowiązują w szeroko rozumianych naukach o kulturze do dziś. To wszystko sprawia, że kolejne pokolenia: archeologów, etnografów, etnologów, antropologów kultury, historyków kultury, regionalistów, muzealników sięga do Kultury ludowej Słowian6.

Po niemal stu latach od wydania tego dzieła do rąk Czytelnika trafia książka Mariana Pokropka zatytułowana Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym. I już sam tytuł wskazuje na nawiązanie do tomu pierwszego dzieła Kazimierza Moszyńskiego. Związków jest jednak więcej. Należy do nich wybór podejmowanych tematów, choć już ich układ jest tylko zbliżony, co Autor tłumaczy tym, że "skorygował ewolucyjny rozwój kultury ludowej zaproponowany przez Moszyńskiego" (s. 20). Łączy postrzeganie publikacji w kategoriach podręcznika, w którym - podobnie jak Kazimierz Moszyński - Marian Pokropek wykracza poza referowanie informacji zebranych w wyniku kwerend i zestawień literaturowych, i włącza własne spostrzeżenia poczynione podczas prowadzonych badań i obserwacji. Te zaś, zasygnalizowane w tytule przez odniesienie geograficzne "Polska" oraz zwrot: "na tle porównawczym" pokazują jeszcze jedną zbieżność (choć nie tożsamość obu prac), czyli poddawany opisowi teren. Swoimi badaniami Marian Pokropek objął bowiem - poza najbliższym mu obszarem polskim - także Białoruś, Ukrainę, Rosję, Litwę, Łotwę, Rumunię, Słowację, Czechy, Węgry, Bułgarię i państwa byłej Jugosławii. Jeszcze innym elementem łączącym są liczne odwołania do rozstrzygnięć Kazimierza Moszyńskiego. Ich obecność wynika z dwóch powodów. Pierwszym jest korzystanie z wprowadzonej przez Moszyńskiego nomenklatury przy opisie faktów, wytworów kultury materialnej. Drugim zaś - traktowanie wskazań Moszyńskiego jako bazy wyjściowej, która poddawana jest weryfikacji i uzupełnieniu danymi pochodzącymi z lat późniejszych: efektami badań Mariana Pokropka, prowadzonych od lat pięćdziesiątych XX wieku po lata dziewięćdziesiąte XX wieku.

Wreszcie ów związek widoczny jest na poziomie stosowanej metody - łączenia różnych źródeł informacji - zarówno w przypadku literatury, jak i wspomnianych już etnograficznych badań terenowych.

Zasygnalizowane podobieństwa i związki nasuwają dwie refleksje - pierwsza jest związana z postrzeganiem książki Mariana Pokropka. Można ją bowiem uznać za swego rodzaju kontynuację dzieła Kazimierza Moszyńskiego, za czym mogłaby przemawiać wspomniana zbieżność podejmowanej tematyki, zbliżony układ, widoczne nawiązania w tytule. Jej lektura ujawnia jednak, że to nie tyle kontynuacja, ile propozycja odmiennego spojrzenia. Celem Kazimierza Moszyńskiego była rekonstrukcja kultury i wykrycie praw jej rozwoju, a Mariana Pokropka - ukazanie kultury materialnej na tle procesów historycznych, a zwłaszcza procesów gospodarczych i społecznych, pokazanie zachodzących pod ich wpływem przekształceń, a także zmian wynikających z postępu technologicznego. W efekcie badacz rejestruje odchodzący świat tradycyjnej kultury materialnej. Zwrócenie uwagi na zanik tradycyjnej kultury sprawia, że nazywa siebie "etnografem-historykiem" (s. 22).

Druga refleksja związana jest z samą postacią Kazimierza Moszyńskiego. Już we Wstępie Marian Pokropek zdradza atencję, którą darzy Moszyńskiego i jego pracę - podkreśla jej doskonałość i swoje naśladownictwo (s. 20). Wyznanie to nie musi jednak oznaczać tylko szacunku, a może stanowić dowód istnienia czegoś w rodzaju relacji mistrz-uczeń (choćby w sensie mentalnym). Wymownym potwierdzeniem tego faktu jest wspomnienie, którym Profesor podzielił się w trakcie prac redakcyjnych nad niniejszą książką. Dotyczyło ono pogrzebu Kazimierza Moszyńskiego (zmarł w 1959 roku), w którym brał udział. Jak się okazało, nie uczestniczył w nim tylko jako jeden z licznych odprowadzających, ale był jednym z tych, którzy nieśli trumnę. Fakt, że wydarzenie to pozostało do dzisiaj w pamięci Mariana Pokropka, może dowodzić, że było ono dla niego ważne.

Pisząc o relacji mistrz-uczeń i wpływie Kazimierza Moszyńskiego na Mariana Pokropka, warto dodać, że także prace innych badaczy stanowiły inspirację. Wśród nich bez wątpienia można wymienić Zygmunta Glogera (1845-1910) oraz Jana Stanisława Bystronia (1892-1964). Odniesienia do ich opracowań są prawie równie liczne, jak te nawiązujące do Kultury materialnej Kazimierza Moszyńskiego.

Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym jest dziełem obszernym - składa się ze wstępu, jedenastu rozdziałów tematycznych oraz zakończenia. Struktura ta sugeruje klasyczny układ opracowań oraz lekturę liniową, czyli od początku do końca. W praktyce jednak, każda z tych części jest zbudowana w taki sposób, że może być potraktowana jako odrębna całość i może być czytana oddzielnie i w dowolnej kolejności, zależnej od decyzji czytelnika i jego zainteresowań czy potrzeb. Rozdziały mają co prawda podobny schemat narracyjny, ale nie są łączone warunkującymi się wątkami. Nie oznacza to jednak braku spójności książki. Tę bowiem gwarantuje wspomniany poziom organizacyjny - plan opisu oraz fragmenty Wstępu, wyjaśniające cele książki. Klamrę stanowią zaś podsumowanie i refleksje o charakterze wniosków, zawarte w Zakończeniu.

Publikację otwiera tekst zatytułowany "Wstęp, czyli parę słów na temat etnografii, etnologii (charakterystyka w układzie historycznym)". Został on pomyślany przez Autora jako wprowadzenie w tajniki, uprawianej przez niego dyscypliny naukowej - etnologii. Rozpoczyna się więc od krótkiego przeglądu pojęć, takich jak: etnografia, etnologia, antropologia kulturowa, folklor oraz ich znaczeń. Następnie Autor zarysowuje początki krystalizowania się etnografii/etnologii i przedmiotu jej zainteresowań oraz wymienia postaci z nimi związane: Hugona Kołłątaja, Adama Czarnockiego (Zoriana Dołęgę-Chodakowskiego), Ryszarda Wincentego Berwińskiego, Oskara Henryka Kolberga. Gros miejsca poświęca także późniejszym naukowcom: Janowi Karłowiczowi, Stanisławowi Ciszewskiemu, Wincentemu Polowi, Adamowi Fisherowi, Janowi Czekanowskiemu, Stanisławowi Poniatowskiemu, Janowi Stanisławowi Bystroniowi, Ludwikowi Krzywickiemu. Przybliżając ich sylwetki, a przede wszystkim dzieła i zapisane w nich poglądy, odnosi do szerszego tła kształtującej się dyscypliny. W tym kontekście wspomina przede wszystkim o ewolucjonizmie, szkole kulturowo-historycznej i ich wpływie na polskich badaczy. W dalszych partiach wstępu wskazuje także na wpływ semiotyki. Swoją uwagę koncentruje również na wymienianym już wielokrotnie Kazimierzu Moszyńskim i jego metodzie badań. Postulowany przez niego holizm odnajduje zaś i w metodzie integralnej Kazimierza Dobrowolskiego. Swój przegląd kończy w zasadzie na autorach dwutomowego opracowania Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, opublikowanego w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i początku lat osiemdziesiątych XX wieku7 - Annie Kutrzebie-Pojnarowej, Kazimierzu Dobrowolskim, Marii Dobrowolskiej, Andrzeju Woźniaku, Józefie Gajku. Sygnalizuje co prawda zmiany zainteresowań etnologii i nowe wątki przez nią podejmowane, sam jednak pozostaje wierny jej klasycznym tematom: historii kultury przede wszystkim warstw chłopskich oraz zachodzącym w niej zmianom. Wstęp zatem stanowi rodzaj krótkiego wprowadzenia, ale nie tyle w meritum książki (o nim Czytelnik dowiaduje się w ostatnich akapitach Wstępu), co w historię etnologii polskiej. To wprowadzenie pokazuje, jak kształtował się przedmiot zainteresowań etnografii/etnologii, stanowiąc tło dalszych rozważań. W następujących rozdziałach zostały podjęte takie zagadnienia, jak: podstawy gospodarowania, osadnictwo i rolnictwo; hodowla zwierząt i pasterstwo; dodatkowe zajęcia ludności wiejskiej: zbieractwo, łowiectwo, rybołówstwo, bartnictwo (wraz z pasiecznictwem i pszczelarstwem); budownictwo; systemy ogniowe oraz wyposażenie wnętrza (sprzęty, meble); plecionkarstwo; tkactwo; zajęcia związane z obróbką drewna; kowalstwo; wreszcie komunikacja i transport. Wybór tych tematów wynikał z przekonania, że kultura materialna jest odbiciem działań człowieka, związanych z jego uniwersalnymi potrzebami zapewnienia podstaw własnej egzystencji: schronienia, ubrania, pożywienia, ale także realizacji potrzeby przemieszczania się.

Każdy z rozdziałów - jak już wspomniałam - realizuje podobny schemat narracyjny. Jego początkiem jest przeszłość, często sięgająca odległych epok i ustaleń archeologicznych, poprzedzająca opis w ujęciu chronologicznym, a końcem - lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Na tak zarysowywanym tle historycznym zaznaczono przemiany gospodarcze, które Autor uznaje za istotne cezury w organizacji życia społecznego. W opowieść tę wplecione są zaś opisy szeregu wytworów kultury materialnej: narzędzi, urządzeń, sprzętów, przedmiotów codziennego użytku, ale także budynków. Opisy te są mniej lub bardziej formalne, dlatego też często są dodatkowo zilustrowane odpowiednim materiałem rysunkowym i fotograficznym. Wiele z tej dokumentacji ma już walor historyczny, wśród zarejestrowanych wytworów można bowiem znaleźć takie, które wypadły ze sfery użytkowania, ale też takie, które powoli zaczynają podzielać ten los. Warto też dodać, że ich opis nie ogranicza się tylko do rejestracji, lecz także uwzględnia sposoby ich użytkowania. Tak jakby Autor przewidywał, że w przyszłości trzeba będzie wiele z nich "poznawać na nowo", wyjaśniać zasady ich działania oraz możliwości wykorzystywania. Z tych chociażby powodów warstwa ilustracyjna książki jest tu nie do przecenienia i jasno dowodzi, że przyjęta przez Autora rola "etnografa historyka" była zasadna. Warto zaznaczyć, że prezentowany materiał pochodzi w większości z archiwum profesora Mariana Pokropka i stanowi tylko znikomą część zbiorów Autora.

W Zakończeniu, poza podsumowaniem toczonych rozważań, Autor dzieli się dwoma istotnymi konstatacjami. O jednej z nich - uniwersalności potrzeb człowieka, których odbiciem jest kultura materialna - już wspomniałam. Natomiast druga doprecyzowuje zakres tematyczny książki. Autor dowodzi bowiem, że odrębność kultury polskiej opiera się na kulturze rustykalnej, która kształtuje się począwszy od czasów piastowskich po XVIII wiek (s. 545). W wieku XIX8 ulega zaś przekształceniom, które w XX wieku doprowadziły do zaniku jej tradycyjnych form. Można powiedzieć, że te konstatacje są znamienne, szczególnie współcześnie, kiedy namysł nad chłopskością jako istotnym elementem charakterystyki społeczeństwa i narodu polskiego powraca i zyskuje nowe rozstrzygnięcia9. W powyższym kontekście warto zwrócić uwagę na używane przez Autora terminy. W tytule książki pojawia się "kultura ludowa". Co jednak symptomatyczne, w zasadzie poza nim oraz Wstępem, w którym Autor - co warto przypomnieć - przybliża zainteresowania etnografii oraz kształtowanie się etnologii - nauki i jej przedmiotu badań, sformułowanie to pojawia się rzadko. Jeśli już, to występuje w odniesieniu do dziedzin rzemiosła, czy tzw. "przemysłu ludowego", jak na przykład garncarstwo, choć też jest używane w kontekście ubioru odświętnego - stroju. Poza tymi przypadkami Autor używa innych wyrażeń terminologicznych, takich jak: "kultura chłopska", "kultura rolnicza", "kultura tradycyjna", wymieniona już "kultura rustykalna", a w kontekście współczesności - "kultura lokalna". Nie wyjaśnia jednak żadnego z nich, wychodząc prawdopodobnie z założenia, że kontekst ich użycia będzie wystarczający do zrozumienia ich znaczeń. Innym wartym odnotowania zabiegiem związanym z wspomnianymi terminami jest stosowanie liczby mnogiej. Często więc jest mowa o "tradycyjnych kulturach chłopskich", "tradycyjnych kulturach wiejskich", "współczesnych kulturach społeczności wiejskich", "kulturach wiejskich Europy środkowej", "kulturach wiejskich Europy środkowej i wschodniej". Dwa ostatnie przykłady wskazują także na doprecyzowania regionalne. To wszystko zaś dowodzi, że Autor dostrzega fakt, że kultura nie stanowi monolitu, ale zróżnicowane, choć często zazębiające się jakości (czasowe, przestrzenne, społeczne itd.).

Warto również zwrócić uwagę na parę innych kwestii. Jedną z nich jest skoncentrowanie się Autora, w poszczególnych rozdziałach, na prezentacji faktów (w układzie chronologicznym i tematycznym), a nie sposobach ich interpretacji. Nie znaczy to, że nie można w rozważaniach tych dostrzec inspiracji teoretycznych, choćby sympatii do ewolucjonizmu czy szkoły kulturowo-historycznej, a także realizacji postulatów metody integralnej i antropogeograficznej. Autor unika jednakże opowiedzenia się za jedną metodologią, teorią. Koncentruje natomiast uwagę na szczególe etnograficznym i wiedzy na jego temat, pozyskanej z literatury, ale przede wszystkim wieloletnich badań terenowych. To zaś sprawia, że tekst (a nie tylko materiał ilustracyjny) można potraktować w kategoriach dokumentacji rzeczywistości kulturowej. Co prawda, nie wszystkie przejawy wspomnianej rzeczywistości są w równym stopniu rejestrowane, co wynika z autorskiego wyboru oraz zainteresowań, które widoczne są zwłaszcza w opisach rolnictwa i narzędzi rolniczych, budownictwa, tkactwa, czy transportu. Warto też podkreślić przykładanie dużej wagi do stosowanej nomenklatury - Marian Pokropek sięga tu do terminologii Kazimierza Moszyńskiego i, w miarę możliwości, uzupełnia ją o określenia regionalne. Wskazany dokumentacyjny charakter książki - choć sam w sobie jest atutem, pozwala też na wykorzystanie zawartych w niej informacji do konstruowania nowych rozstrzygnięć i interpretacji przez innych badaczy i naukowców. Szczególnie zaś tych, którzy, choć są zainteresowani kulturą materialną, to jednak nie mieli szansy się z nią zetknąć inaczej niż w taki właśnie zapośredniczony sposób. W ten sposób może stać się ona bazą przyszłych interpretacji, porównań czy zestawień. Sprzyja temu brak zakończeń rozdziałów. Można powiedzieć, że to kolejny zabieg Autora, którym sygnalizuje, że choć rejestrowany przez niego świat tradycyjnej kultury materialnej odchodzi do przeszłości (lub już nią jest), to kultura materialna jest zjawiskiem żywym, choć ulegającym przekształceniom. Daje zatem Czytelnikowi możliwość - a może zadanie - kontynuowania poszukiwań.

Warto też wskazać na wykorzystaną i przywołaną w przypisach literaturę, która jest bardzo zróżnicowana, ale traktowana podobnie - jako źródło wiedzy o interesującym Autora zjawisku kulturowym, czy szczególe etnograficznym. Czytelnik znajdzie więc odniesienia do Biblii, kronik (m.in. Jana Długosza, Galla zwanego Anonimem), poradników i podręczników (m.in. Piotra Crescentyna, Jakuba Haura, Anzelma Gostomskiego, Krzysztofa Kluka), literatury pamiętnikarskiej (m.in. Stanisława Pigonia, Stanisława Kulona) oraz Literatury pięknej (od Mikołaja Reja po współczesnych autorów, ze szczególnym uwzględnieniem piszących w XIX i na początku XX wieku). Obok nich zaś pojawiają się odniesienia do opracowań archeologicznych, historycznych oraz ogromnej liczby etnograficznych. Wiele z przywoływanych przez Autora nazwisk, tytułów czy czasopism jest dzisiaj zapomnianych lub niedocenianych, a mogą stanowić ciekawy trop w wielu współczesnych poszukiwaniach. Szczególną rolę pełnią przypisy, w których znaleźć można - z przyczyn zrozumiałych - tylko wybór literatury, ale tak przygotowany, by pokazać, że dana kwestia, zagadnienie były już podejmowane, ale zainteresowania nimi są kontynuowane. Pokazuje to potencjał bibliograficzny i tematyczny, ale też zachęca do poszukiwań i jednocześnie obiecuje, że nie będą to poszukiwania bez sukcesów.

Dobór tak zróżnicowanej literatury i łatwość, z jaką Autor się po niej porusza, dowodzi jego erudycji i pozwala mówić o nim jako humaniście. Takie szerokie zainteresowania i postawa są dziś - w świecie dominacji wąskich specjalizacji - niezwykle rzadkie.

Profesor Marian Pokropek to bez wątpienia etnograf obdarzony autorytetem, wynikającym nie tyle z wieku, ile posiadanej ogromnej wiedzy terenowej. Wielokrotnie badania stały się źródłem wielu spostrzeżeń i obserwacji, o których Autor pisze następująco:

"stałem się świadkiem przebudowy życia na wsi. Miałem bowiem możliwość uchwycenia tego wszystkiego, co do połowy XX wieku zachowało się w kulturze tradycyjnej, a także obserwowania zachodzących zmian i powolnego "odchodzenia" owych "form tradycyjnych" i to nie tylko z użytkowania, ale - z czasem - także pamięci" (s. 22).

To sprawia, że już ponad sześćdziesiąt lat, z nieodłącznym aparatem fotograficznym w ręku (a czasem aparatami) śledzi zmieniający się świat kultury i go rejestruje10. Cechuje go charakterystyczna pośpieszność ruchów podczas dokumentacji, a jednocześnie uważność w stosunku do każdego, nawet najmniejszego szczegółu oraz ogromna wiedza. O sposobie pracy mogłam przekonać się osobiście, obserwując warsztat Profesora podczas jednego ze wspólnych wyjazdów terenowych11, z wiedzy i zasobności biblioteki Profesora korzystałam nieraz podczas wielu spotkań.

Na zakończenie należy jeszcze odpowiedzieć na pytanie o odbiorcę książki profesora Mariana Pokropka "Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym". W zasadzie może nim stać się każdy: specjalista lub ten, który chciałby się nim stać, osoba zainteresowana kulturą materialną obszaru Europu Środkowej i Środkowo-Wschodniej. Znajdą oni w niej bowiem syntezę wiedzy o tradycyjnej kulturze materialnej Polski z licznymi odniesieniami do kultur społeczności z obszaru Słowiańszczyzny - efekt systematycznych badań prowadzonych w zasadzie do końca XX wieku, dokumentację fotograficzną do przełomu XX i XXI wieku. Lektura książki z pewnością będzie inspirująca ze względu na holistyczne podejście do źródeł i humanistyczny warsztat autora. Jej bezapelacyjną wartością są wskazania bibliograficzne, w tym te, o których wiedza albo jest pomijana, albo zapomniana, a może być atrakcyjna dla poszukiwaczy szczegółu i konkretu etnograficznego. Dla niespecjalistów lektura tej książki może okazać się wspaniałą podróżą w nieznany już często świat kultury materialnej, ale i dowodem przemyślności człowieka i wielu podejmowanych przez niego działań, opartych na relacjach z otaczającym go światem zwierząt i roślin.

Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym może też stać się podpowiedzią dla tych, którzy działając w ruchach ekologicznych starają się odkrywać sposoby życia i funkcjonowania sprzed zmian technologicznych, w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Może stać się pomocna w działaniach grup rekonstrukcyjnych, realizacji edukacyjno-popularyzatorskich programów "ginących zawodów", czy szerzej działalności społeczności lokalnych, które w kulturze materialnej będą chciały szukać elementów własnej specyfiki kulturowej.

Oddając do rąk Czytelnika książkę profesora Mariana Pokropka Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym i licząc na jej życzliwe przyjęcie, jestem przekonana, że ma ona szansę stać się Kulturą ludową Słowian na XXI wiek.

Literatura:

Brückner A., Kazimierz Moszyński: Kultura Ludowa Słowian. Część pierwsza. Kultura Materjalna. Z 21 mapkami, oraz z rycinami 1138 przedmiotów. Kraków 1929. Polska Akademja Umiejętności. IX i 710 str. 8?; (recenzja), "Lud", 1931, seria 2, t. 10 [zeszyt 1 i 2 ogólnego zbioru, t. 30], s. 213-216.

Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, red. M. Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska, A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej nr 32, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1976; Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, sekretarz tomu: M. Drozd-Piasecka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej nr 34, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1981.

Gładysz M., Kazimierz Moszyński jako człowiek i uczony, [w:] Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. J. Klimaszewska, seria: Prace Komisji Etnograficznej - Polska Akademia Nauk. Oddział w Krakowie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 7-16.

Grochowski G., Kwestia chłopska, "Teksty Drugie: teoria literatury, krytyka, interpretacja", 2017, nr 6, Chłopskość, s. 7-12.

Klimaszewska J., Kazimierz Moszyński - badacz i nauczyciel, [w:] Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. J. Klimaszewska, seria: Prace Komisji Etnograficznej - Polska Akademia Nauk. Oddział w Krakowie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 17-30.

Regiony, granice, rubieże. Tom w darze dla Profesora Mariana Pokropka, red. L. Mróz, M. Zowczak, K. Waszczyńska, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2005.

Filmografia:

Podróż z Profesorem Pokropkiem, realizacja: Maria Małanicz-Przybylska, Pola Rożek, muzyka Kuba Burakiewicz, Warszawa 2008, 21.23 min.; https://youtu.be/X_6R4ZNLBko; dostęp: 19.07.2019.

Wstęp, czyli parę słów na temat etnografii, etnologii

Charakterystyka w układzie historycznym

Etnografia jest nauką historyczną, w węższym rozumieniu jedną z licznych odmian nauk historycznych. Przedmiotem jej badań jest historia kultury warstw chłopskich w europejskich społecznościach klasowych oraz historia tzw. społeczeństw pierwotnych kontynentów pozaeuropejskich: Azji, Afryki, Ameryki i Australii. To najbardziej powszechne rozumienie zakresu zainteresowań tej dyscypliny naukowej, choć nie zawsze adekwatne, przy tak niezmiernie zróżnicowanych kulturach, z którymi mamy do czynienia w czasie i przestrzeni. Przykładowo, możemy zanegować dychotomiczny podział na kulturę warstw chłopskich w europejskich społecznościach klasowych i na kulturę społeczeństw pierwotnych innych kontynentów, skoro w Azji (Indie, Chiny, Japonia) istniały rozwinięte społeczeństwa o dużej ekonomiczno-społecznej i kulturowo-religijnej stratyfikacji, nie mówiąc już o starożytnych kulturach basenu Morza Śródziemnego.

Zachowujemy jednakże usankcjonowane tradycją terminy, które w odniesieniu do historii kultury warstw chłopskich i ludów pierwotnych określane były jako etnografia, a czasem jako etnologia. Używane w języku polskim określenie etnografia składa się z dwóch członów wywodzących się etymologicznie z greki: ethnos - "lud" i graphein - "opisywać", co oznacza - "naukę opisującą lud, ludy"1. W niektórych językach europejskich funkcjonowały także inne określenia, na przykład już pod koniec XVIII wieku w Niemczech pojawił się termin Volkskunde, w XIX wieku w Czechach - narodopis, na Węgrzech - néprajz, co odpowiadało w dosłownym tłumaczeniu polskiemu ludoznawstwu2. Z kolei termin etnologia wyjaśniany był nieco odmiennie, ethnos rozumiano w kontekście kwestii pochodzenia etnicznego, czyli jako naród, a logos jako "słowo", "prawo". A zatem nauka ta miała zajmować się także problematyką etniczną i miała mieć charakter nie tyle opisowy, co nomotetyczny3, a także porównawczy4.

Do nomenklatury tej dyscypliny naukowej, zajmującej się wprawdzie tylko niektórymi aspektami kultury ludowej, wprowadzono też termin angielski folklore. Jego utworzenie przypisuje się Williamowi Johnowi Thomsowi - brytyjskiemu pisarzowi i antykwariuszowi, który użył go po raz pierwszy w 1846 roku zamiast popularnych wówczas "starożytności ludowych"5. Również ten termin można rozbić na dwa człony, z których folk oznacza "lud", a lore - "wiedzę". Jednakże kiedy zaczęto korzystać z tego określenia, okazało się, że może mieć ono różne zakresy. I tak w nauce przyjmuje się dwa znaczenia folkloru: (1) wąskie (sensu stricto), pod którym rozumie się twórczość ludową, głównie literacką, (2) szerokie (sensu largo), dodające do powyższego wyliczenia: wierzenia, zwyczaje, obrzędy, dramat, muzykę itd.6 Z kolei w języku potocznym najczęściej używa się pojęcia sensu largissimo, czyli w znaczeniu zdecydowanie najszerszym, a nierzadko rozmytym, nieostrym, często wówczas słowo folklor staje się "synonimem całej tradycyjnej kultury ludowej"7 lub też odnosi się do sztuki ludowej.

Obok wymienionych wyżej terminów funkcjonuje jeszcze jeden: antropologia (rozpowszechniony początkowo w krajach anglosaskich). Etymologicznie pojęcie to wywodzi się z greckiego anthropos - "człowiek" i logos - "słowo". Jest to zatem "nauka o człowieku". Często jednakże mówi się o antropologii przymiotnikowej - kulturowej czy społecznej, precyzując w ten sposób zainteresowania relacjami człowieka i kultury, którą wytwarza, oraz człowiekiem jako jednostką społeczną i w społeczeństwie. Co miało odróżnić te dyscypliny od antropologii fizycznej zainteresowanej genezą, pochodzeniem, zróżnicowaniem rasowym człowieka.

Powróćmy do pierwszego zdania, w którym pojawia się stwierdzenie, że etnografia jest nauką historyczną. W łacińskiej sentencji historia magistra vitae8 ("historia nauczycielką życia") możemy odczytać nadrzędność historii w stosunku do wielu innych dziedzin naukowych, nie tylko zresztą humanistycznych. Posługujemy się choćby terminem historia naturalna opisującą dzieje ziemi, z czego się składa i tego wszystkiego, co ją zamieszkuje. W zakresie przestrzennym możemy mówić o historii świata - poszczególnych kontynentów i państw, aż po historię pomniejszych terytoriów: regionów, miast i wsi. W zakresie czasowym mamy historię ujętą w ścisłe ramy chronologiczne lub umownie nazwane okresy dziejów, takie jak: starożytność, średniowiecze, renesans, oświecenie itp. Możemy wyróżnić także historię określonych dziedzin działalności człowieka, poszczególnych wytworów i zjawisk kulturowych. Wszystko, co z przeszłości zostało przekazane za pomocą pisma (źródła pisane), wytworu i tradycji, stanowi przedmiot zainteresowań historii.

Każda z wymienionych wyżej dziedzin wypracowała metody badawcze dostosowane do wykorzystywanych źródeł. Podobnie etnografia zawdzięcza swoje wyodrębnienie specyficznym rodzajom źródeł, pozwalającym na rekonstruowanie kultur ludowych, tradycyjnych (ale nie tylko). Owa specyfika opierała się na tym, że były to źródła wywołane (były to wypowiedzi zapisywane przez badacza) i informacje pozyskane dzięki obserwacji zwyczajów i obrzędów, życia codziennego oraz wytwory, przedmioty kultury materialnej (nierzadko o charakterze reliktów-przeżytków). Truizmem będzie stwierdzenie, że pokrewna etnografii i historii archeologia także została wyodrębniona na podstawie specyficznych rodzajów źródeł i metod badawczych, czyli prac wykopaliskowych. Warto może przypomnieć, że archeologię dawniej określano jako prehistorię. Przedrostek pre- odnosił się jednak nie tyle do zainteresowań odległymi czasowo cywilizacjami, co wiązał się właśnie ze źródłami, wśród których dominowały materialne ślady życia człowieka. Natomiast historię przez długi czas postrzegano jako naukę wykorzystującą tylko źródła pisane. Dopiero współcześnie nastąpiły zmiany i dziś nikt już nie kwestionuje potrzeby uwzględniania, brania pod uwagę innych kategorii źródeł (niepisanych, ale i wywołanych).

U podstaw każdej nauki leży opis, stwierdzenie istnienia jakiejś określonej rzeczy, zjawiska. Owe rzeczy i zjawiska w dalszym postępowaniu badawczym wymagają uporządkowania i dostrzeżenia podobieństw i różnic (nierzadko typologizacji, a więc wyróżnienia poszczególnych odmian). Dzięki temu zaś można odpowiedzieć na pytania o ich genezę, chronologię, występowanie (zasięgi), a także oddziaływanie na inne zjawiska. Kolejnym etapem powinno być weryfikowanie i ocenianie poprawności przeprowadzonych wnioskowań. Służą temu dodatkowe pytania, a wśród nich także te dotyczące wiarygodności źródła. Jako przykład możemy przywołać spór dotyczący oceny wiarygodności Pieśni Osjana, których autorem miał być legendarny wojownik i bard celtycki z końca XIII wieku. W rzeczywistości zaś zostały one napisane i wydane przez Jamesa Macphersona (1736-1796), szkockiego pisarza. Podobna dyskusja dotyczyła braci: Jacoba Ludwika Karla Grimma (1785-1863) i Wilhelma Karla Grimma (1786-1859) oraz opublikowanych przez nich baśni (Baśni braci Grimm9). Poddawano w wątpliwość, czy poszukiwane w nich i prezentowane wzorce najstarszych motywów baśniowych rzeczywiście takimi były, skoro baśnie stanowiły efekt opracowania podań, mitów i opowieści ludowych10. Warto dodać, że to zainteresowanie i zbieranie utworów ludowych zostało zapoczątkowane przez niemieckiego filozofa Johanna Gottfrieda von Herdera (1744-1803). Twierdził on bowiem, że "poezja ludowa przedstawia najdokładniej charakter jakiegoś narodu i stanowi jego najwyższy wyraz"11.

Powracając na grunt etnografii polskiej, warto zwrócić uwagę, że z niewielkim opóźnieniem idee europejskiego zainteresowania twórczością ustną i kulturą ludową dotarły do Polski, ale z uwagi na zaistniałe wówczas wydarzenia polityczne (rozbiory Polski i utrata państwowego bytu) przybrały inny charakter. Oświeceniowy program badań nad tradycyjną kulturą ludową przypisuje się Hugonowi Kołłątajowi (1750-1812)12. Został on zawarty w liście z 15 lipca 1802 roku, który Kołłątaj napisał z więzienia w Ołomuńcu13 do Jana Maya, księgarza krakowskiego. Wskazuje on w nim potrzebę opracowania dzieła o historii narodu polskiego, w którym uwzględnione byłyby rozmaite wątki, dotyczące nie tylko szlachty:

Chcąc atoli szukać w obyczajach naszych wiadomości o tradycyjach początkowych i podobieństwa do dawnych ludów, trzeba nam poznać obyczaje pospólstwa we wszystkich prowincyach, województwach i powiatach. Osobliwie zaś: 1) różnicę w ich mowie albo w dyalektach jednej mowy; 2) różnicę w ubiorze nie tylko co do kroju, ale nawet co do koloru, żadnego gatunku ich okrycia nie opuszczając; 3) każdy ich porządek przy godach weselnych, przy urodzinach, przy pogrzebach, dobrze rozstrząsnąć; bo choć te obrządku religia nasza zrobiła jednakimi, wszędzie wszelako zostało się jeszcze coś z dawnych zwyczajów co do wesołości, smutku i t. d.; 4) o zabawach pospólstwa stosownie do części roku, o ich muzyce, o instrumentach muzycznych, o godach rocznych [...], o pieśniach [...], o bajkach i historyach; 5) o gusłach i zabobonach [...]; 6) o postaciach i fizyognomiach; 7) o gatunkach pożywności i onych zaprawiania sposobie, o mieszkaniach, o sposobie budowania, o gatunkach sprzętów do wygody życia; 8) o pasterstwie i rolnictwie; 9) o rękodziełach pospólstwa; 10) o nałogach i wadach; 11) o chorobach szczególnych i o sposobie ratowania chorych między pospólstwem14.

Pisze również, że należałoby systematycznie gromadzić informacje we wszystkich dzielnicach Polski. Tłumaczy, że:

Takowe zaś dzieło nieskończenie byłoby potrzebne: 1) dla objaśnienia naszej historii początkowej; 2) dla dania odpowiedzi na tysiączne kalumnie i czernidła obcych pisarzów; 3) dla zostawienia potomności rzetelnego świadectwa, w jakim stanie były obyczaje naszego ludu przy ostatecznej rzeczy naszych zmianie15.

Wśród wskazanych powodów nie ma wątpliwości, że dwa z nich: "objaśnienie naszej historii początkowej" oraz "zostawienie potomności rzetelnego świadectwa" były szczególnie ważne w odniesieniu do czasów ogłoszenia programu oraz wpisywały go w postulaty badań historycznych.

Hasła te i motywacje zostały wkrótce zrealizowane przez liczne grono amatorów i naukowców. Wśród nich warto wymienić Adama Czarnockiego, znanego pod pseudonimem: Zorian Dołęga-Chodakowski (1784-1825), przedstawiciela dość powszechnego w pierwszej połowie XIX wieku nurtu badań starożytniczych. Wynikiem prowadzonych przez niego badań etnograficznych we wsiach Podola i Wołynia, podczas których zapisywał pieśni, legendy, opowiadania, była praca zatytułowana O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem (1818)16. Stawiał w niej tezę, że w twórczości ustnej oraz obrzędowości ludności wiejskiej zachowały się najstarsze składniki kultury narodowej. To zaś sprawia, że powinna być ona równie ważna, co źródła pisane przy odtwarzaniu najdawniejszej historii Polski. Konsekwencją takiego stanowiska było to, że tradycja ustna ludu została uznana za pełnowartościowe źródło historyczne, a samą kulturę ludową zaczęto traktować jako pierwotną, nieskażoną obcymi wpływami, a zatem najbliższą duchowi narodu (łatwo dostrzec tu wpływ myśli Johanna Gottfrieda von Herdera).

Rewizji tych poglądów17 dokonał Ryszard Wincenty Berwiński (1819-1979), działacz polityczny, literat, slawista. W jednej ze swoich rozpraw Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki (1854)18, już na początku zaznaczał, że to, co było pisane o:

reprezentacyi pierwiastka ludowego, że ona się w ciągu prawie całej naszej literatury daje postrzegać; co za prawdziwe przyjmując, zmodyfikować jednak twierdzenie to trzeba o tyle, że w dawniejszej literaturze nie można pierwiastku tego brać bezwzględnie i bezpośrednio za pierwiastek ludowy. Nie był on bowiem zwykle wprost zaczerpnięty od ludu. I owszem piszący w tym rodzaju w gust tylko najczęściej starał się trafić ludu, odgadywać skłonności i umysłowe usposobienia ogółu, i pod formą najpopularniejszą i najprzystępniejszą jak największej massie publiczności, podawał jéj często własne, częściej jeszcze cudze z obcych nawet dzieł brane pomysły i bajdy19.

Spostrzeżenia te oraz analiza prac naukowych doprowadziły Berwińskiego do wniosków, że:

Wszystkie nieomal dzieła wyliczone mieszczą w sobie i pomieszane mają dwa jéj różne momenta. Chcą być zarazem zbiorami, kronikami, i pragmatyczną historyją, artystyczném obrobieniem. Średniego momentu krytyki, wcale nie dostaje. [...] Obrobienie nie może być ani ścisło-naukowe, ani artystyczno-piękne, skorośmy jeszcze "ogółu literatury ludowéj nie schwycili," skorośmy "charakteru jéj dobrze nie poznali;" zbiory zaś, jako zbuory nie mogą być ani wierne, ani za źródłowe poczytane, skoro przedwcześni ich obrabiacze, zamiast nam kreacye ludowe podawać surowo i nago, przymięszywali do nich "dozę własnych wymysłów," że dziś trudno odgadnąć, "co od ludu, a co brali z głowy." Tu więc dopiero trojaki mój podział na pracę kronikarsko-bibliograficzną, krytyczną, a dopiero naukowo-poetyczną, pokazuje się jedynie prawdziwy i z natury rzeczy płynący20.

Dokonany przez Berwińskiego wyłom w dotychczasowych poglądach na kulturę ludową oraz jej opis przyczynił się do ożywienia studiów porównawczych oraz poszukiwania różnych kategorii źródeł i osobnego, ale równoprawnego ich traktowania.

W drugiej połowie XIX stulecia następuje intensyfikacja badań nad kulturą ludową. Głównym przedstawicielem tego okresu pozostaje bez wątpienia Oskar Henryk Kolberg (1814-1890), z wykształcenia muzyk, z zainteresowań badacz kultury ludowej. Podobnie jak współcześni mu badacze rozpoczyna od zbierania pieśni ludowych. Już w 1839 roku rejestruje twórczość muzyczną mieszkańców wsi z okolic Wilanowa koło Warszawy. Później zbiór ten sukcesywnie uzupełniana i publikuje w pracy Pieśni ludu polskiego (1857). Jednakże zastosowany w niej podział tematyczny nie pozwalał "dopatrzeć i wyróżnić szczegółów prowincyjonalnych"21 ani tła społeczno-kulturowego, w którym utwory te były wykonywane.

Podejście to zmienił w kolejnych publikacjach i postawił cel nakreślenia ogólnego obrazu etnograficznego kraju. Jego realizację rozpoczął opracowaniem Sandomierskie, wydanym w 1865 roku, którym też otwiera wielotomowe dzieło zatytułowane Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Od 1865 do 1890 roku (roku śmierci Kolberga) udało się opublikować, poza wspomnianym tomem, także: Kujawy (dwa tomy), Krakowskie (cztery tomy), Wielkie Księstwo Poznańskie (siedem tomów), Lubelskie (dwa tomy), Kieleckie (dwa tomy), Radomskie (dwa tomy), Łęczyckie, Kaliskie (po jednym tomie). Równolegle z nimi (począwszy od 1882 roku) ukazywała się zbudowana na podobnych zasadach co Lud, i również wielotomowa, seria Obrazy etnograficzne. W jej ramach Kolberg opublikował: Mazowsze (cztery tomy), Pokucie (cztery tomy) i Chełmskie (jeden tom). Zaplanowany piąty tom Mazowsza, drugi tom ChełmskiegoPrzemyskie zostały wydane w 1891 roku, już po śmierci Kolberga, przez jego współpracownika, Izydora Kopernickiego22.

Poszczególne monografie terytorialne wypełnione były treścią obejmującą przede wszystkim literaturę ludową, wierzenia, obrzędy, ale towarzyszyły im informacje dotyczące tła społecznego oraz kultury materialnej. Działalność Kolberga przyczyniła się do rozwoju badań monograficznych terytorialno-tematycznych, a jego monumentalny dorobek z zakresu etnografii polskiej i słowiańskiej drugiej połowy XIX wieku wciąż jest postrzegany w kategoriach skarbnicy wiedzy o tradycyjnej kulturze ludowej, zwłaszcza w wymiarze folkloru.

Badania etnograficzne Oskara Kolberga i jego naśladowców w Polsce XIX wieku miały wyraźnie wydźwięk historyczno-patriotyczny, podejmowany również w literaturze pięknej "ku pokrzepieniu serc". Pośrednio dotykamy tu pojawiających się w tym właśnie okresie tendencji wiązania kultury ludowej z kulturą narodową. Nie sposób w tym krótkim wstępie przedstawić całościowego dorobku etnografii polskiej, dlatego zainteresowanego czytelnika odsyłamy do lektury opracowań poświęconych tym wątkom23.

Powróćmy do kwestii początków formowania się etnografii, etnologii jako dyscypliny naukowej. Podejmowane w jej ramach badania dotyczyły przede wszystkim zainteresowań kulturą warstwy chłopskiej w europejskich społeczeństwach zróżnicowanych klasowo oraz ludów pierwotnych na kontynentach pozaeuropejskich. Te ostatnie były efektem odkryć geograficznych i powiązanym z nimi kolonializmem. "Odkrywanie" różnych ludów przyniosło spostrzeżenia o różnym stopniu ich rozwoju cywilizacyjnego (oczywiście z punktu widzenia "odkrywających" ich Europejczyków), co stało się podstawą pierwszej teorii w etnologii, zwanej ewolucjonizmem. Przyjmując koncepcję praw naturalnych, niezmienności oraz równości natury ludzkiej, wskazywano na ewolucję kultur społeczeństw w ujęciu globalnym i wyodrębniono trzy podstawowe je stadia: dzikość, barbarzyństwo i cywilizację.

Przy systematyzowaniu różnych kultur i języków poszczególnych kontynentów i okresów historycznych posiłkowano się systematyką biologiczną Karola Linneusza (1707-1778), przyrodnika szwedzkiego, oraz teorią o pochodzeniu i zmienności gatunków Karola Darwina (1809-1882), brytyjskiego przyrodnika i geologa. Wspomnianej ewolucji podlegał cały świat naturalny (biologiczny), w tym również człowiek i jego kultura, ale to właśnie człowiek osiągnął najwyższy stopień, tworząc podstawy cywilizacji. W myśl tych założeń ewolucję można śledzić także w samych wytworach kultury, biorąc pod uwagę różne kryteria, na przykład rodzaj surowca użytego do wyrobu potrzebnych człowiekowi narzędzi i broni. Duński archeolog (amator) Christian Jürgensen Thomsen (1788-1865), porządkując kolekcję znalezisk archeologicznych (przed ich zaprezentowaniem na wystawie), podzielił je na trzy grupy pochodzenia: epokę kamienia, brązu i żelaza, dając tym samym początek periodyzacji dziejów ludzkości.

Nie sposób przedstawić wszystkich założeń ewolucjonizmu z uwagi na różnorodny, wzajemnie uzupełniający się dorobek wielu uczonych drugiej połowy XIX wieku, wśród których warto wymienić: Lewisa Henry'ego Morgana, Edwarda Burnetta Tylora, Johna Lubbocka, Herberta Spencera. Byli oni zwolennikami stadialnego rozwoju kultury, jej różnorodności, ale także zmienności i wzajemnego oddziaływania oraz zapożyczeń. Postęp, doskonalenie narzędzi produkcji, ale także dążenie człowieka do tworzenia złożonych struktur społeczno-kulturowych stawał się podstawą ciągłego i równomiernego rozwoju, a więc ewolucji kulturowej. Twierdzenia ewolucjonizmu oddziaływały na naukę, czego jednym z przykładów może być stosowanie ogólnej chronologii następstw, zdarzeń, zjawisk i przedmiotów w metodologii badań historycznych. W obecnych czasach rozwija się ewolucjonizm krytyczny czy neoewolucjonizm.

Zwolennikami ewolucjonizmu w etnologii polskiej z przełomu XIX i XX wieku byli przede wszystkim Jan Karłowicz, Stanisław Ciszewski, częściowo też Ludwik Krzywicki24. Szczególnie ważna jest dla nas postać Jana Karłowicza (1836-1903), współautora pierwszego syntetycznego opracowania - podręcznika pod tytułem Lud. Rys ludoznawstwa polskiego (1906)25. Pracę rozpoczyna krótka charakterystyka ludności zamieszkującej kulę ziemską, w której autor bierze pod uwagę cechy antropologiczne (kolor skóry, budowę ciała, rodzaj włosów) i kulturowe (język, normy prawne, zwyczaje). Następnie koncentruje uwagę na Słowianach i ich języku:

Pewną jest rzeczą, że przeszło tysiąc lat temu już się mowa słowiańska dzieliła na trzy gromady: zachodnią, południową i wschodnią. Do zachodniej należały nieistniejące już dzisiaj narzecza nadelbiańskie, czyli połabskie, oraz dzisiejsze języki: polski, łużycki, słowacki, czeski. Do południowej: umarły język starobułgarski, zwany też starosłowiańskim albo cerkiewnym, bułgarski, serbsko-chorwacki i słoweński. Do wschodniej trzy języki ruskie: wielkoruski czyli rosyjski, rusko-ukraiński albo małoruski i białoruski26.

Podział ten staje się podstawą późniejszego omówienia grup (czasem nazywanych szczepem), mówiących wymienionymi językami. Wśród nich znajdują się również Polacy. Zanim jednak nastąpi ich opis, zostaje krótko scharakteryzowana ludność zamieszkująca ziemie polskie w granicach przedrozbiorowych (na ówczesnych mapach politycznych Polski jako państwa nie było), czyli: Białorusinów, Rosjan, Małorusinów27, Litwinów, Łotyszy, Żydów.

W charakterystyce Polaków można natomiast znaleźć opisy: cech antropologicznych, języka, warunków życia codziennego, wsi, domów, gospodarstw, ubiorów, pożywienia, zwyczajów, obrzędów, pieśni, muzyki, tańców, przysłów. Uwzględnione zostało także zróżnicowanie regionalne, autor zapowiada:

zaglądniemy do wszystkich okolic kolejno i nadmienimy, czem jedna od drugiej się różni (w mowie, wierzeniach, zwyczajach, strojach, i t. d.)28.

Tłumacząc zaś, powody, a w zasadzie konieczność tak wnikliwego opisu Karłowicz stwierdzał:

Dlatego ludoznawstwo najwięcej poznaniem ludu wiejskiego się zajmuje? Dlatego, że klasy tak zwane inteligentne mniej pod każdym względem zachowują odrębności narodowej w mowie, ubiorze, mieszkaniu, w zwyczajach i pojęciach; lud zaś wiejski oddalony od miast, które nadzwyczaj ujednostajniają ludzi wewnętrznie i zewnętrznie, przechowuje wiele cech prastarych, wyróżniających plemię od innych29.

W omawianej pracy można dostrzec chęć pogodzenia teorii o dawności kultury ludowej z ewolucyjnym rozwojem tejże. Należy jednak dodać, że prezentowane podejście ewolucyjne było ściśle związane z interpretacją historyczną. Autorowi przyświecało także przekonanie, że poznanie kultury własnego narodu przeciwdziała jego wynaradawianiu30.

Drugą wybitną postacią spośród etnologów przełomu XIX i XX wieku i zwolenników ewolucjonizmu był Stanisław Ciszewski (1865-1930), etnolog i folklorysta. Jego zasługą było wprowadzenie na grunt polskiej nauki zasady genetycznej danego zjawiska kulturowego, którą wzmocnił postulatami "bardziej pedantycznej analizy faktów", co wiązał z weryfikacją podczas badań terenowych31. Podjął również próbę "wiązania badań nad kulturą ludzi z badaniami nad kulturą Polski"32. Należy dodać, że Stanisław Ciszewski był założycielem pierwszej na ziemiach polskich Katedry Etnografii. Została ona powołana w 1910 roku na Uniwersytecie we Lwowie33. Co prawda wykłady uniwersyteckie z etnografii były prowadzone dużo wcześniej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a ich autorem był Wincenty Ferreriusz Jakub Pol (1807-1872), geograf, etnograf, poeta34.

Wspomniana katedra przetrwała zaledwie dwa lata, ale została przywrócona po I wojnie światowej. Jej kierownikiem w 1924 roku został Adam [Robert] Fischer (1889-1943) - "entuzjasta pracy ludoznawczej, zbieracz i systematyk materiałów etnograficznych"35, czego przykładem mogą być jego opracowania monograficzne o charakterze podręcznikowym: Lud Polski. Podręcznik Etnografii Polski (1926)36, Rusini. Zarys etnografii na Rusi (1928)37 i trzech zeszytów z serii "Etnografia Słowiańska"(1932-1934)38.

Adama Fischera określa się jako zwolennika podejścia historycznego w etnologii. Był to kolejny po ewolucjonizmie kierunek, zwany szkołą kulturowo-historyczną, dyfuzjonizmem. Za jego twórców i przedstawicieli w etnologii europejskiej uznaje się Friedricha Ratzla, Bernharda Ankermanna, Fritza Graebnera, Wilhelma Schmidta i innych. Podstawową tezą metody dyfuzyjnej było to, że rozwój kultury dokonuje się przez zapożyczenia i przenikanie poszczególnych wytworów kulturowych z jednego terytorium na inne obszary, z jednej grupy etniczno-językowej do innej. O dynamice kultury decyduje zatem intensywność kontaktów międzykulturowych. Te zaś dokonują się na skutek wędrówek przedmiotów, języka, religii, idei i to zarówno w przestrzeni, jak i czasie. Nie tylko poszczególne elementy kultury mogą zostać zapożyczone, ale całe ich zespoły, określane kompleksem kulturowym. Ważny pojęciem dla tego nurtu badawczego był krąg kulturowy (niem. Kulturkreis) i związana z nim koncepcja, mówiąca o rozprzestrzenianiu się wytworów kulturowych. Prześledzenie owego rozchodzenia się, analiza wędrówek czy zapożyczeń zarówno elementów, jak i cech kulturowych miały pozwolić na odtworzenie rozwoju kultury. Zastosowanie w etnologii metody dyfuzyjnej skoncentrowało uwagę na badaniach przestrzennego zróżnicowania kultur, mapowaniu zjawisk kulturowych, wykreślaniu kierunków ich ekspansji oraz zapożyczeń.

Jak już wspomnieliśmy, zwolennikiem takiego podejścia wśród polskich badaczy-etnologów był Adam Fischer, choć w jego pracach można odnaleźć tylko drugorzędne postulaty dyfuzjonizmu. Zdecydowanie inaczej odnosił się do metody kulturowo-historycznej Jan Czekanowski (1882-1965), antropolog, etnograf, językoznawca. Dobrze uwidacznia to praca Wstęp do historii Słowian (1957)39, w której prześledził on migracje różnych grup etnicznych na terenie Europy Środkowej sprzed okresu ukształtowania się państw narodowych. Warto też dodać, że jego warsztat wyróżnia łączenie różnych dyscyplin naukowych: etnografię, antropologię fizyczną, statystykę, historię.

Powróćmy jednakże jeszcze na chwilę do postaci Adama Fischera i zastosowanego przez niego, przy opisie polskiego obszaru etnograficznego (opartego na historycznych dzielnicach-krainach Polski) i polskich grup etnicznych, podziału kultury na: kulturę materialną, społeczną i duchową40. Podobny schemat jest widoczny również w innym podręczniku Etnografia Polski (1932)41 Stanisława Poniatowskiego (1884-1945), który również był przedstawicielem szkoły kulturowo-historycznej. I zgodnie z jej postulatami starał się poszukiwać genezy wytworów, określać grupę twórców oraz kolejnych użytkowników - swoje stanowisko przedstawił w trzech pracach, w tym w krytycznym tekście Zadania i przedmiot etnologii (1922)42. We wspomnianym podręczniku podkreślał zatem, że przedmiotem analizy powinien stać się "wytwór kulturowy posiadający swą strukturę, funkcję i ideologię"43. Opisując więc grupy kulturowe zamieszkujące obszar Polski, zwracał uwagę na wytwory kulturowe (w podziale na kulturę materialną, społeczną i duchową), szukał ich genezy oraz późniejszych zapożyczeń, nawarstwień, ustalał ich wzajemne relacje, to bowiem one miały określać ich kultury i odpowiadać historycznym grupom etnicznym. Należy dodać, że Stanisław Poniatowski wykładał etnografię początkowo w Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie (1916-1934)44, a od 1934 roku na Uniwersytecie Warszawskim.

W gronie polskich etnografów z dwudziestolecia międzywojennego wyróżniał się także Jan Stanisław Bystroń (1892-1964), etnolog i socjolog. Autor wielu wartych polecenia publikacji, w tym: Ugrupowania etniczne ludu polskiego (1925)45, Wstęp do ludoznawstwa polskiego (1926)46, Megalomania narodowa (1924, 1939)47, Kultura ludowa (1936)48. Wszystkie on dają nowe spojrzenie na kształtowanie się i funkcjonowanie kultury ludowej.

Jana Stanisława Bystronia zwykło określać się - jak już wspominaliśmy - etnologiem i socjologiem, ale był on także doskonałym historykiem, wykorzystującym w studiach nad kulturą ludową nadzwyczaj różnorodne źródła pisane i to od średniowiecza począwszy aż po literaturę narodową przełomu XIX i XX wieku49. Dzięki temu mógł ukazywać ogrom treści zawartych w dawnych kronikach, kazaniach, księgach sądowych, instruktarzach gospodarczych, pamiętnikach, relacjach z podróży, kalendarzach, literaturze jarmarcznej i odpustowej itp. Tak rozszerzone pole badawcze pozwalały Bystroniowi na badania interdyscyplinarne, przez co pokazywał kulturę ludową (tradycyjną) jako produkt złożonych, wielowiekowych procesów społeczno-gospodarczych i kulturowych.

Warto też dodać, że w sposób szczególny traktował twórczość ludową - ustną (pieśni, legendy). Dostrzegał w niej dowód istnienia świadomości historycznej u ludu (mieszkańców wsi i małych miast). Uważał, że była ona przekazywana w postaci tradycji w obrębie rodziny, grupy zawodowej, społeczności lokalnej. Wskazywał także na rolę autorytetów, które wywierały wpływ na kulturę chłopską. Wśród nich zaś wymieniał: kościół, dwór, miasto, szkołę, wojsko, ludzi starszych, ludzi wędrujących (postać dziada wędrownego50), przedstawicieli różnych zawodów i stanów, cieszących się autorytetem i wiedzą.

Postawa badawcza Jana Stanisława Bystronia była niewątpliwie postawą historyka i socjologa kultury, ale nie tylko dlatego że wykorzystywał bogate źródła historyczne obok tradycyjnych źródeł etnograficznych, ale także dlatego że traktował kulturę jako ciągły proces historycznych zmian. Dostrzegał także ścieranie się dwóch postaw: tradycjonalizmu form i funkcji oraz ulegania procesom rozkładowym.

Koncepcja historyzmu w etnografii-etnologii była kontynuowana w pracach etnografów po II wojnie światowej, choć znaczny wpływ wywarła narzucana wówczas teoria materializmu dialektyczno-historycznego. Z tego czasu na szczególną uwagę zasługuje dwutomowa monografia zatytułowana Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej (1976, 1981)51, która powstała w gronie etnografów skupionych w Instytucie Historii Kultury Materialnej Polskiej Akademii Nauk. I tak w pierwszym tomie znalazły się zagadnienia związane z procesami kształtowania się kultury ludowej w świetle dawnych i współczesnych badań, produkcja i konsumpcja oraz życie społeczne wsi. Natomiast w drugim tomie omówiono: wierzenia, wiedzę, zwyczaje i obrzędy, kulturę artystyczną (sztuki plastyczne, muzykę, taniec, folklor słowny) oraz kulturę ludową w odniesieniu do kultury narodowej.

Już sam układ tej publikacji wskazuje na odejście od wcześniej stosowanego podziału kultury na kulturę materialną, społeczną i duchową oraz od koncepcji genetyczno-ewolucyjnych i historycznych w ujęciu chronologii długiego trwania52. Głównym założeniem omawianego opracowania stała się problematyka zmian gospodarczo-społecznych i kulturowo-świadomościowych, zachodzących na przestrzeni stulecia, od rozpadu stosunków pańszczyźnianych, czyli drugiej połowy XIX wieku, do zmian ustrojowych, gospodarczych, społecznych lat 60. i 70. XX wieku. Przedmiotem zainteresowania etnografii stały się bowiem zagadnienia z teorii kultury, pozwalające opisać i zrozumieć mechanizmy i czynniki przemian.

Redaktorzy wydawnictwa przeciwstawiali dawnym studiom porównawczym kultur tradycyjnych i rekonstrukcji procesów ich rozwoju, ale i rozpadu, pogłębione badania na temat funkcjonowania kultury. Zwracali uwagę, że kultura tradycyjna oceniana w przeszłości, na skutek nierównomiernego podziału dóbr i wiedzy, jako stojąca na niższym poziomie w stosunku do innych grup społecznych, w wyniku zmian ustrojowych, industrializacji i urbanizacji może stać się pełnowartościową częścią kultury narodowej. Wartość omawianego podręcznika podnoszą rozdziały autorstwa: Anny Kutrzeby-Pojnarowej53, Kazimierza Dobrowolskiego i Andrzeja Woźniaka54, Marii Dobrowolskiej55 oraz Józefa Gajka56. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje studium Kazimierza Dobrowolskiego i Andrzeja Woźniaka, w którym odnajdujemy założenia metody integralnej57. Nazwa tej metody wywodzi się od słów: "integralizm", "integralny", co oznacza "dążenie do scalenia poszczególnych elementów w jedną całość". W metodzie tej kładzie się nacisk na dążenie do osiągnięcia celów badawczych przez wykorzystanie różnych dyscyplin naukowych, a wraz z nimi charakterystycznych dla nich źródeł i metod, aby uzyskać pełniejszy obraz badanego zjawiska, na przykład kultury.

Postulaty heurystyczne metody integralnej sprowadzają się do wymogu pełnego, w miarę możliwości, wykorzystania wszelkich kategorii źródeł zarówno zastanych, jak i powstałych wskutek woli badacza [...] oraz do integralnego wyzyskania "wszelkich metod i technik badawczych, o ile są one przydatne, celowe i wykonalne [...]". Ze względu na swoje założenia jest ona szczególnie użyteczna dla rekonstrukcji procesów historycznych węższych wycinków rzeczywistości społeczno-kulturowej. Pełne jej zastosowanie jako instrumentu badawczego wymaga podejścia wyraźnie interdyscyplinarnego58.

Pragniemy podkreślić, że również w metodzie integralnej podstawową rolę odgrywała historia.

Świadomie, na samym końcu tego krótkiego i siłą rzeczy wybiórczego przeglądu dorobku etnografii polskiej, omawiamy dokonania Kazimierza Moszyńskiego (1887-1959) - etnografa, etnologa i slawisty (mimo że chronologicznie należałoby umieścić je przed Adamem Fischerem, Stanisławem Poniatowskim i Janem Stanisławem Bystroniem). Jedną z najbardziej znanych i uznanych prac tego autora stała się Kultura ludowa Słowian, tom pierwszy: Kultura materialna (1929)59. W odniesieniu do tej publikacji często używa się określenia dzieło, a także traktuje się jako encyklopedię kultury Polski i Słowiańszczyzny. Jego wartość tkwi bowiem w nagromadzeniu nadzwyczaj bogatej faktografii, a także dokonanej systematyki wytworów kultur ludowych (tradycyjnych) wraz z wnioskowaniem genetyczno-historycznym.

Należy dodać, że Kazimierz Moszyński stworzył własną metodę postępowania naukowego, którą nazwał ewolucjonizmem krytycznym i co jest ważne - konsekwentnie ją realizował. Z ewolucjonizmu przejął teorię stadialnego rozwoju i ciągłą ewolucję wytworów kultury, natomiast ze szkoły kulturowo-historycznej dyfuzję kulturową, w myśl której wytwory powstałe na określonych terytoriach i w różnych grupach etnicznych mają zdolność przemieszczania i przenikania. Przyjęcie takich założeń pozwoliło autorowi rozpatrywać poszczególne wytwory kulturowe w szerokich zasięgach terytorialnych. Co więcej, doskonaląc metody właściwe etnografii, zwracał uwagę na odrębności przyrodnicze wpływające na rozwój kultur. Przykładowo, w polemice na temat istnienia rubieży etnograficznych60 zwracał uwagę na znaczenie lasów i gór jako naturalnych barier utrudniających swobodne przemieszczanie wytworów, na zachowawczość i trwanie starszych składników kultury. W swojej metodzie wykorzystywał również osiągnięcia językoznawstwa porównawczego, traktując nazewnictwo gwarowe wytworów jako pełnowartościowe źródła poznania kultur etnicznych.

Nie można również pominąć poglądów Kazimierza Moszyńskiego na temat praw natury, które obowiązują w postępowaniu człowieka i które normalizują zachowanie w większych społecznościach. Kulturę zatem można traktować jako zespół rzeczy i czynności pozwalających na opanowanie przyrody przez człowieka, dzięki czemu ma zapewnioną egzystencję i rozwój.

Już po śmierci Kazimierza Moszyńskiego zostaje opublikowana praca O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian (1962)61. Pracę tę można potraktować jako komentarz do wspominanej książki Kultura ludowa Słowian, wyjaśniający raz jeszcze zastosowane w niej metody badawcze. Można jednakże potraktować ją jako właściwy program badań wszelkich kultur z dominującym postulatem interdyscyplinarności:

Dla każdego, kto choćby cokolwiek głębiej zająć się tą rekonstrukcją, bądź też rekonstrukcją obrazu kultury którego bądź ze słowiańskich narodów, jest jasne, że jedna dziedzina wiedzy żadną miarą nie może tu wystarczyć. Mniej lub więcej pełne odtworzenie zasadniczego zrębu i pewnej ilości szczegółów dawnej kultury materialnej danej grupy etnicznej możliwe jest tylko wtedy, jeżeli uwzględnimy, nie licząc wcale obszernych danych przyrodniczych, co najmniej cztery z takich dziedzin, a mianowicie: 1) historię kultury w rozumieniu umiejętnego badania i wykorzystywania danych o kulturze materialnej, zawartych w dawniejszych i całkiem dawnych źródłach pisanych oraz we wskazówkach ikonograficznych62, 2) językoznawstwo pojęte jako fachowe badanie i wykorzystywanie danych porównawczego słownictwa63, 3) etnografię w charakterze nauki odtwarzającej rozwój kultury ludowej i 4) archeologię, gromadzącą oraz badającą materiał kopalny64.

Przypomnijmy, że do spojrzenia holistycznego na kulturę i wykorzystania różnych materiałów/źródeł oraz metod zachęcał wspomniany przez nas wcześniej Kazimierz Dobrowolski (chronologicznie jednak wypowiadający się później niż Kazimierz Moszyński).

Wróćmy do rozstrzygnięć Kazimierza Moszyńskiego. Spośród wskazanych przez niego nauk i właściwych im metod najważniejszą, z naszego punktu widzenia, jest metoda etnograficzna. Kazimierz Moszyński powtarzał, że przedmiotem zainteresowań etnografii jest kultura warstw chłopskich. Etnografia zaś, jako nauka par excellence historyczna powinna koncentrować się w poszukiwaniach badawczych na odtwarzaniu rozwoju tej kultury, czyli jej dziejów.

Przywoływana wyżej książka Kazimierza Moszyńskiego Kultura ludowa Słowian powstała na podstawie wygłaszanych przez tego naukowca wykładów z etnografii na Uniwersytecie Jagiellońskim (od 1926 roku do 1935 roku65) i miała pełnić funkcję podręcznika. I zachodzi tu pewna analogia z prezentowanym opracowaniem Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym. Ono również ma być podręcznikiem, a także powstało na podstawie wygłoszonych wykładów. Autor tego opracowania prowadził bowiem przez wiele lat wykłady z etnografii Polski i Słowiańszczyzny w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego poprzedzone wykładami z tych samych tematów w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW (wcześniej, w latach 70. i 80. XX wieku w Katedrze Etnografii), a także okazjonalnie na Wydziałach Historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Oczywiście wspominana praca Kultura ludowa Słowian Kazimierza Moszyńskiego i nowy podręcznik Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym są trudno porównywalne, choćby ze względu na doskonałość pierwszej i naśladownictwo drugiej. Niemniej autor tej ostatniej skorygował ewolucyjny rozwój kultury ludowej zaproponowany przez Moszyńskiego, a wyrażający się kolejnością poszczególnych rozdziałów: począwszy od zbieractwa, łowiectwa, rybołówstwa, a kończąc na hodowli i rolnictwie (w części poświęconej zdobywaniu żywności i surowców). W Etnografii natomiast w rozdziale pierwszym zostały omówione podstawy gospodarcze, które - według autora i w na podstawie prowadzonych rozważań od początków państwowości polskiej, a zatem i kultury ludowej/tradycyjnej, mogły mieć wpływ na dalszy rozwój kultury. Dlatego też wszystkie inne rodzaje zdobywania pożywienia stawały się zajęciami dodatkowymi. Inny też jest układ następnych rozdziałów, poświęconych osadnictwu i budownictwu, wyposażeniu domostw oraz różnych zajęć i rzemiosł z zachowaniem właściwej hierarchii w kulturze tradycyjnej. Są też i podobieństwa, przede wszystkim ten sam rodzaj źródeł66. Wśród nich są: źródła wytworzone w obrębie kultury chłopskiej, źródła dotyczące tej kultury; w przypadku kultury materialnej to również wytwory, przedmioty wyróżniające się zewnętrznymi cechami: (1) materiałem, z którego są wykonane, (2) kształtem nadanym im przez twórcę i funkcją, którą mają pełnić, (3) celom, którym mają służyć.

W odniesieniu do tych ostatnich warto przypomnieć, że dokładny opis takich wytworów, to jednak dopiero początek dalszych studiów, mających wyjaśnić ich genezę, rozprzestrzenienie czy współwystępowanie z innymi wytworami tworzącymi większe zespoły kulturowe. Jednym z etapów jest też porządkowanie nagromadzonych opisów, czyli próba ich usystematyzowania (podziału na rodzaje, typy, odmiany, kategorie, gatunki). W naukach etnograficznych systematyka wytworów (podobnie jak w archeologii i innych naukach) ma szczególne znaczenie, pozwala bowiem określić stopień rozwoju danego wytworu, a tym samym i jego chronologię, przyjmując że formy najprostsze odpowiadają najstarszym okresom historycznego rozwoju (można tu dostrzec echa ewolucjonizmu).

W systematyce zaproponowanej przez Kazimierza Moszyńskiego dokonaliśmy kilku drobnych zmian. Przykładowo: podział narzędzi rolniczych proponowany przez tego badacza został oparty na budowie części pracujących i sposobów sprzęgania ich z siłą pociągową, czyli zwierzętami: wołem, krową, koniem, osłem. Tak więc pługiem było tylko narzędzie, które miało krótką drewnianą grządziel wspartą na koleśnicy (kółkach). Z kolei na przełomie XIX i XX wieku i w pierwszej połowie XX wieku powstały nowe i liczne odmiany pługów o innej budowie z zastosowaniem coraz większej ilości części żelaznych, aż do powstania całkowicie żelaznych pługów. Również w klasyfikacji radeł próżno szukać radełek do obredliwania roślin okopowych (ziemniaków, buraków), mimo że zachowały tradycyjną budowę radeł rylcowych lub ramowatych. Te dwa przykłady świadczą o tym, że systematyka może ulegać zmianom z co najmniej dwóch przyczyn: po pierwsze - powiększenie się zasobów informacji o nowo powstających wytworach lub o zmianach, jakie dokonywały się w starszych formach wytworów, i po drugie - przyjętej metody oraz celów badawczych, na przykład zwrócenia większej uwagi na genezę i ewolucję albo na zmiany wynikające z określonych procesów historycznych.

Między ukazaniem się Kultury ludowej Słowian a opracowaniem Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym minęło 90 lat. To długi okres, charakteryzujący się ogromnymi zmianami, które dokonały się w kulturze, szczególnie istotnymi były te z lat 80. i 90. XX wieku, określane, nie bez powodu, wszechstronną transformacją. Mogłem się o tym przekonać także osobiście. Otóż jako początkujący etnograf w latach 50. XX wieku prowadziłem badania terenowe m.in. dla potrzeb Polskiego Atlasu Etnograficznego67. We wsiach północno-wschodniej Polski odnajdywałem zachowane jeszcze wówczas sochy i radła, miałem możliwość śledzenia rozwoju pługów, bron, środków transportu, różnych narzędzi i sprzętów, po których dziś nie zostało żadnych śladów - oprócz publikacji i zbiorów muzealnych. Można powiedzieć, że stałem się świadkiem przebudowy życia na wsi. Miałem bowiem możliwość uchwycenia tego wszystkiego co do połowy XX wieku zachowało się w kulturze tradycyjnej, a także obserwowania zachodzących zmian i powolnego "odchodzenia" owych "form tradycyjnych" i to nie tylko z użytkowania, ale - z czasem - także pamięci. Już to uświadomiło mi, że stałem się etnografem historykiem.

Okres, który dzieli ukazanie się obu prac, cechuje również wszechstronny rozwój nauk etnograficzno-etnologicznych. Powstało wiele prac monograficznych - tematycznych i regionalnych, prac tak monumentalnych, jak Polski Atlas Etnograficzny (mapy i kilkutomowe komentarze), nastąpiło wielokrotne pomnożenie zbiorów muzealnych i wyodrębnienie się muzealnictwa typu skansenowskiego, przejmującego badania regionalistyczne. Zainteresowanego czytelnika odsyłamy do przypisów, w których przywołujemy wiele pozycji z tego dorobku, a także do bibliografii zamieszczonej na końcu książki.

Obok wspomnianych źródeł należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną ich kategorię - źródła powstałe poza środowiskiem wiejskim. Z jednej strony będą to źródła pisane i ikonograficzne, opisujące i ilustrujące kulturę ludową widzianą przez inne warstwy społeczne, a z drugiej strony - przedmioty kultury materialnej (technicznej) wytworzone poza wsią, ale przez ludność wiejską przejęte i uznane za swoje. Dotyczy to także całej strefy społeczno-prawnej oraz obrzędowej. Wymieńmy chociażby narzucone przez administrację państwową przepisy normujące na przykład układy osadnicze, systemy gospodarcze czy przepisy i ustawy ingerujące w rzemiosło, handel, transport itp. W badaniach etnograficznych często dostrzegamy same skutki, nie mając dostatecznej wiedzy historycznej: w jakim czasie, na jakich terenach i dlaczego zostały wprowadzone. Zauważmy też, że zachodzi duża dysproporcja między założeniami badawczymi a możliwością ich realizacji, co sprawia, że często ograniczamy się do przypadkowych informacji, bo tylko takie się zachowały lub takie zdołaliśmy pozyskać. Jestem świadomy tych problemów i ograniczeń, prawdopodobnie również w tym opracowaniu źródła pisane i ikonograficzne zostały wykorzystane w sposób wybiórczy, ale zdecydowanie nieprzypadkowy.

Charakterystycznym rodzajem źródeł powstałych poza kulturą wiejską, a które dotyczą tej kultury jest literatura piękna i ikonografia (obrazy, drzeworyty, rzeźba)68. Najlepszym przykładem może być choćby twórczość Adama Mickiewicza69, ale także literatura okresu pozytywizmu i Młodej Polski. Szczególne zaś warto wymienić powieści obyczajowe, nasycone wątkami wiejskimi, takich autorów jak: Józef Ignacy Kraszewski, Adolf Dygasiński, Eliza Orzeszkowa, Władysław Reymont, Stefan Żeromski, także Władysław Orkan (właściwie: Franciszek Ksawery Smaciarz, później Smreczyński), Stanisław Witkiewicz i wielu innych. Z kolei w dziale ikonografii wymienić możemy na przykład twórczość Józefa Chełmońskiego. W niniejszym opracowaniu z tego typu źródeł znalazły się tylko drobne wyimki, a i to głównie z literatury.

Transmisja kultury przebiegała najczęściej dwutorowo - przez przejęcia i zapożyczenia. Kultura chłopska przejmowała z kultury warstw wyższych, utożsamianych z kulturą narodową, znacznie więcej elementów, niż działo się to odwrotnie. Jednakże te elementy kultury ludowej (tradycyjnej), które trafiły bezpośrednio lub pośrednio do kultury warstw wyższych, oświeconych, tworzyły zręby kultury ogólnonarodowej.

W pracy tej zajmujemy się przede wszystkim kulturą materialną. Trzeba jednak pamiętać, że kultura materialna nie tworzy samoistnej struktury, ale jest ściśle powiązana z kulturą społeczną i umysłową, wyrasta z wiedzy, współdziałania społecznego, jest wyrazem potrzeb religijnych, wierzeń, sztuki.

Należy wspomnieć jeszcze o jednej kwestii. Otóż w etnografii-etnologii pobocznym kierunkiem badań stała się semiotyka, która zajmuje się wyjaśnianiem znaków, tkwiących na przykład w wytworze kulturowym. Wytwór, który ma postać materialną, oprócz właściwej mu funkcji użytkowej może też pełnić funkcje, wyrażane za pomocą różnych znaków i symboli. Ten sam wytwór może zatem mieć przypisane różne role i mieć różną treść poznawczą70. Właściwie każdy przedmiot kultury materialnej mógłby być rozpatrywany w kontekście kultury duchowej (religii, wierzeń, sztuki) i kultury społecznej. Takie postępowanie jednakże w przypadku niniejszego opracowania przekroczyłoby jego ramy, co nie znaczy, że jest ono całkowicie pomijane.

Kończąc, warto jeszcze wyjaśnić zakres pojęciowy drugiego członu tytułu niniejszej pracy - na tle porównawczym. Tym tłem są państwa Europy Środkowej, głównie państwa słowiańskie. Przyznam, że nie miałbym odwagi zająć się w całości etnografią Słowian wobec ogromu materiałów i tematów z nią związanych. Pozostałem jednak na stanowisku, że warto gdzieniegdzie uwzględnić tereny poza granicami Polski, a szczególnie te, które poznałem osobiście (Białoruś, Rosja, Ukraina, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Czechy, Węgry, Bułgaria i państwa byłej Jugosławii), w których mogłem korzystać ze zbiorów muzealnych i niezmiernie bogatej literatury, a przede wszystkim z inwentarza kulturowego, który mogłem poznać podczas badań terenowych. Niejednokrotnie odkrywałem wytwory i zjawiska zaskakujące swoją archaicznością i odrębnością, z drugiej zaś strony potwierdzające powszechność występowania takich samych/podobnych zjawisk na szerszym terenie i świadczących o uniwersalizmie kulturowym.

Osobnej wzmianki wymaga materiał ilustracyjny, stanowiący nieodłączną część tej pracy. Obok rysunków i planów o różnym pochodzeniu (zawsze z podanym źródłem), zamieszony jest duży zestaw autorskich fotografii pochodzących z lat 1950-2019, wykonanych podczas licznych wyjazdów terenowych w Polsce i krajach sąsiednich. Wiele z nich przedstawia przedmioty i zjawiska zanikające lub dziś już zanikłe, co stanowi ich dodatkowy walor dokumentacyjno-poznawczy. Można tylko żałować, że liczba fotografii musiała być ograniczona i nie wszystkie zagadnienia zostały zilustrowane. Warto jednak nadmienić, że w prywatnym archiwum autora znajduje się kilkadziesiąt tysięcy negatywów dokumentujących zjawiska kultury różnych kategorii, czasu i miejsca.

Oddając do rąk czytelnika tę pracę, pragnę wyznać, że w swoich pracach naukowo-badawczych zawsze z pełnym szacunkiem odnosiłem się do osiągnięć swoich poprzedników. Ceniąc ich wkład w budowanie zrębu nauki i kultury, korzystałem z ich dorobku, ale też usiłowałem dorzucić kilka kolejnych bierwion, dając świadectwo zmian zachodzących w kulturze XX wieku. Nie obce jest mi jednak wyznanie Jana Stanisława Bystronia, które traktuję także jako własne: "Pożyteczna jest każda praca, choćby bardzo niedoskonała, która stara się ująć jakąś obszerniejszą całość"71.

Znakomity polski historyk, Henryk Łowmiański, pisząc o Słowianach w okresie wczesnośredniowiecznym, dowodził, że:

w warunkach naturalnych środkowej i wschodniej Europy, tzn. w sferze leśnej, uformowanie się społeczeństwa klasowego i zorganizowanie trwałych i rozległych państw było możliwe tylko na szczeblu rolnictwa ornego1.

Rolnictwo to miało stanowić podstawę gospodarowania, musiało zatem istnieć stałe osadnictwo w formie wsi i wspólnot terytorialnych, a w ich obrębie rodzinnych, a może jeszcze rodowych gospodarstw rolnych. Dokładne odtworzenie różnych form osadniczych, systemów uprawy ziemi, narzędzi rolniczych, rodzajów uprawianych roślin i hodowanych zwierząt, z których część musiała być użyta do orki sprzężajnej i transportu, dla okresu formowania się państwa polskiego (IX-X wieku) jest jednakże utrudnione. Powodem jest brak dostatecznej ilości materiałów źródłowych. Znaleziska archeologiczne z tego czasu mają często formę szczątkową lub dotyczą tylko niektórych wytworów. Wynikać to może w dużej mierze z faktu wykonywania ich z surowców nietrwałych. Dla przykładu możemy podać, że z drewnianych narzędzi służących do orki, a były nimi dawniej tylko radła, najczęściej zachowywały się żelazne części, czyli radlice, a czasem i kroje. Po narzędziach do obróbki ziemi zaś, wykonywanych całkowicie z drewna, na przykład bron, w materiałach archeologicznych nie pozostało żadnych śladów.

Źródła pisane są jeszcze bardziej ubogie i ograniczają się do krótkich wzmianek w kronikach i w latopisach, relacjach podróżników, w zachowanych gdzieniegdzie inwentarzach. Informacje te będziemy starali się wykorzystywać przy opisie poszczególnych wytworów i zjawisk kulturowych. Uwzględniane będą również dane językowe, w każdym języku bowiem można wskazać stare słowa, które funkcjonują do dziś, a co wskazywałoby na długotrwałe istnienie określanego tym słowem wytworu lub zjawiska kulturowego. Zwracał na to uwagę Kazimierz Moszyński, wskazując na prawidłowości kontynuantów prastarej nazwy danego prymitywnego wytworu, występujących w różnych słowiańskich językach2.

Wobec tak małej liczby bezpośrednich źródeł odnoszących się do pierwotnych form rolnictwa w Polsce IX-X wieku, a nawet do XII wieku, pozostaje czerpać takie wiadomości ze źródeł historycznych z epok późniejszych, a przede wszystkim z materiałów etnograficznych pochodzących z XVII-XIX wieku, zarówno w formie zachowanych zabytków kultury materialnej, jak i opisów opartych na przekazach tradycji ustnej. Zadziwiającym zjawiskiem jest to, jak wiele wytworów kultury materialnej, ale także kultury społecznej i duchowej, zachowanych do niedawna (a sporadycznie aż do dzisiaj) na niektórych terenach Polski, Słowiańszczyzny, czy szerzej Europy, ma swoje prawzory i odpowiedniki w odległych epokach. Co więcej, mimo istnienia różnych regionalnych odmian poszczególnych wytworów, zachowują się również ich pierwotne składniki obejmujące większe terytoria i różnorodne grupy etniczno-językowe.

Typy wsi w Polsce (wg S. Poniatowskiego, 1932)

Korzystając z tak różnych źródeł, wzajemnie się uzupełniających i weryfikujących, przedstawiony obraz rozwoju rolnictwa wiejskiego w Polsce, a w szerszych ujęciach w Europie Środkowo-Wschodniej, wydaje się być wielce prawdopodobny.

Jak już wspomniano, powstanie rolnictwa ornego i sprzężajnego mogło dokonać się w okresie rozwoju osadnictwa stałego: powstania wsi i wspólnot terytorialnych. W literaturze historycznej, geograficznej i etnograficznej przyjmuje się, że najstarszymi formami wsi były owalnice, okolniceulicówki oraz wsie o chaotycznej, nieregularnej zabudowie, a także osady jednodworcze3. Cechą charakterystyczną wszystkich pierwotnych form wsi było to, że składały się z dwóch oddzielnych części: z nawsia, placu, obszaru czy też terytorium, na których były usytuowane zagrody z budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi, często z małymi przyzagrodowymi ogrodami, oraz z pól uprawnych, pozostających w nieregularnej szachownicy, wspólnych pastwisk i łąk. Pierwotny układ wsi często był uzależniony od warunków naturalnych: gatunku ziemi, cieków wodnych, systemu drożnego.

Owalnice i okolnice przybierały kształt zbliżony do owalu lub wrzeciona, często wokół stawu; ulicówki lokowane były wzdłuż jednej drogi biegnącej równolegle do jakiegoś cieku wodnego - jeziora, rzeki. Zabudowa w tych wsiach była zazwyczaj zwarta, o charakterze obronnym. Dodatkowym zabezpieczeniem przed dostaniem się do wsi obcych ludzi były płoty i bramy ustawiane na drogach wjazdowych. Warto wspomnieć, że jeszcze w pierwszej połowie XX wieku można było spotkać wsie, w których drogi wjazdowe na noc były zamykane szlabanami. Taka praktyka stosowana była również na drogach prowadzących do miast, na mosty i na targowiska, choć jej celem było pobieranie myta. Przykłady te pozwalają sformułować tezę, że szlabany graniczne miały genezę ochronną i celną.

Środkowy plac we wsiach owalnicach i okolnicach, oprócz często znajdującej się tam sadzawki, spełniał też funkcję wygonu, tzn. placu, na którym gromadzono zwierzęta przed ich codziennym wypędzaniem na wspólne pastwiska, a niekiedy koszarowano je tam na czas nocy. Przetrzymywanie zwierząt hodowlanych pod gołym niebem zachowało się powszechnie w pasterstwie górskim, o czym będziemy pisali w rozdziale poświęconym hodowli i pasterstwu. Wyodrębnienie się wygonu dla zwierząt mogło nastąpić także we wsiach typu ulicówka. W takim przypadku droga wewnątrz wsi rozszerzała się, przybierając formę wydłużonego placu. Z kolei wyodrębnienie się nawsia, niepowiązanego z polami uprawnymi, spowodowane było wyborem odpowiedniego miejsca pod zabudowę zagród. Dokonywali tego zaś pierwsi osadnicy.

Nawsie było własnością wspólną. Ziemię pod uprawę zbóż należało natomiast pozyskiwać stopniowo, wykorzystując w pierwszej kolejności najbardziej dogodne pola: przede wszystkim urodzajne i bliżej położone. W dalszej kolejności pozyskiwano polany śródleśne, nieużytki oraz lasy, zamieniając je na pola uprawne przez trzebież (usuwanie nadmiaru drzew) i karczowanie. Nie bez powodu za najbardziej archaiczny typ rolnictwa uważany jest system wypaleniskowo-żarowy. Miał on szczególne zastosowanie w strefie leśnej Europy Środkowo-Wschodniej i to nawet w okresach historycznych, jak na przykład w XVI wieku, w czasie tzw. pomiary włócznej, o której szerzej będziemy pisali w dalszej części rozdziału.

System wypaleniskowo-żarowy sporadycznie występował na niektórych terenach Europy jeszcze w XIX wieku, choć nie w jego klasycznej postaci. Na czym polegał ów system? Otóż ziemię uprawną pozyskiwano z lasu. Duże drzewa okorowywano, powodując ich uschnięcie. Następnie ścinano je, przeznaczając drewno na budulec i na surowiec do wytwarzania narzędzi oraz sprzętów gospodarczych i domowego użytku, w tym mebli. Na miejscu trzebieży pozostawiano pniaki, gałęzie, zarośla, krzewy i spalano je. Uzyskiwano grubą warstwę popiołu, do którego bezpośrednio rzucano ziarno. Należało je co najwyżej zmieszać z popiołem i ziemią.

Do tego celu mogły być użyte kopaczki i motyki drewniane lub drewniano-żelazne oraz całkiem możliwe, że również brony. Te ostatnie mogły być o prymitywnej budowie, przypominającej znane z materiałów etnograficznych z przełomu XIX i XX wieku brony typu sukowatek (sękowe) lub brony wykonane z kilku gałęzi o gęstych i ostrych odroślach. Najbardziej nadawały się do tego gałęzie drzew, na przykład brzozy, oraz krzaki tarniny lub głogu. Takie udoskonalone brony, w których gałęzie były umocowane do belki lub zębatej deski, sporadycznie używane były u Słowian południowych, a nazywano je tam bronami płotkowymi lub bronami gałęziowatymi.

Północno-wschodnim typem najprostszych bron były natomiast wspomniane sukowatki. Ich nazwa wywodzi się od rosyjskiego słowa suk, czyli sęk. W Rosji były bowiem bardzo popularne, odnotowano, że używano ich jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Takie brony to nic innego jak czubek drzewa świerkowego z krótko przyciętymi gałęziami, z ciągadłem umieszczonym przy wierzchołku.

Opisane wyżej najprostsze formy bron mogły mieć zastosowanie w epoce gospodarki wypaleniskowo-żarowej, choć - jak już wspominaliśmy - nie mamy na to bezpośrednich dowodów. Wielce prawdopodobne jest jednak, że w okresie rolnictwa wypaleniskowego używano tzw. bron smykowych, które możemy wywodzić bezpośrednio z bron typu sukowatki. Brony smykowe, zwane po prostu smykiem, wykonane były z kilku przepołowionych pni młodego świerku, ze skróconymi gałęziami spełniającymi funkcję zębów. Kilka takich połówek (6, 12 sztuk) wiązano ze sobą za pomocą jarzemek - zwykłych drążków ułożonych w poprzek gałęzi i związanych z nimi za pomocą łyka, korzeni lub prętów leszczynowych (takich samych jak te używane w plecionkarstwie). Dwa zewnętrzne pniaki były dłuższe i do nich przyczepiano ciągadło, ale tak, żeby bronę można było ciągnąć sagowo, czyli pod skosem. Mówiono: "brona musiała iść sagowo po to, by zęby nie zachodziły za siebie, by lepiej zasypywały ziarno". O występowaniu bron smykowych można przeczytać u Leona Potockiego, pisarza z drugiej połowy XIX wieku:

w Litwie, prostszy jeszcze musiał być skład brony, do dziś dnia bowiem jej miejsce zastępuje w wielu okolicach tak nazywany smyk, czyli kilka zbitych szczap sękowatej jedliny [...]4.

W XIX wieku brony smykowe były używane na terenach współczesnej Litwy, Białorusi, Łotwy i Rosji, głównie na obszarach zalesionych, tam bowiem najdłużej zachowywał się system wypaleniskowo-żarowy.

Ziemia wydarta z lasu i przysposobiona do uprawy przez wypalanie mogła być uprawiana tylko przez kilka lat - najczęściej od trzech do pięciu lat. Potem takie pola porzucano i przysposabiano nowe, stosując tę samą technikę, stare zaś szybko zarastały chwastami, krzewami i młodym lasem - tzw. samosiejkami. W wyniku takiej gospodarki tworzył się szachownicowy, nieregularny układ pól. Poszczególne poletka były rozrzucone na znacznej przestrzeni, a wielkość jednego wypaleniska nie przekraczała dwóch hektarów (przyjmując współczesny system metryczny). Dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki rodzinnej - rodowej należało pozyskać kilka takich pól.

Wykorzystując je pod uprawę kilku gatunków zbóż, tworzono podstawy nowego systemu rolnego, jakim mogła być dwu- lub wielopolówka leśna. Równolegle, na terenach o mniejszym zalesieniu, również mogły rozwijać się systemy dwu- i więcej polowe. Pola nieobsiewane zbożem stawały się ugorem. W początkowej fazie rolnictwa ornego ugory były zazwyczaj wieloletnie. Dopiero w rozwijającym się od XII wieku systemie trójpolówki, pola ugorowały w regularnym cyklu trójrocznym. Warto dodać, że wówczas musiała być też stosowana uprawa zbóż ozimych i jarych.

Oczywiście w systemie wypaleniskowo-żarowym także wysiewano zboża ozime i jare. Wzmiankuje o tym Ibrahim ibn Jakub. W relacji spisanej około 965 roku pisze, że u Słowian zboże sieje się w ciągu roku dwukrotnie5. Zapewne miał na myśli niektóre gatunki żyta, których ziarna wysiewano jesienią, a żęto latem następnego roku i pozostałe zboża, tzw. jare, wysiewane wiosną i zbierane jesienią. Do tych jarych zbóż należała pszenica, proso, jęczmień i owies. Oprócz zbóż wysiewano len, mak, sadzono groch, bób i soczewicę. Na te rośliny, wymagające dokładniejszej uprawy, przeznaczano pola leżące bliżej osad i stosowano system upraw zwany ogrodowo-kopieniaczym, z uwagi na to, że podstawowym narzędziem służącym do upraw pozostawały kopaczki-motyki. Warto dodać, że system ogrodowo-kopieniaczy najdłużej zachował się u Słowian południowych, w górzystych częściach Bułgarii, Macedonii i Serbii, a zatem zupełnie innych warunkach przyrodniczych, historycznych i ekonomiczno-społecznych niż u Słowian zachodnich i wschodnich.

Droga prowadząca do wsi, zamykana bramką z żerdzi. Mazowsze, 1956

Wieś Mąkosy w Puszczy Radomskiej. Przykład stopniowego pozyskiwania pól w obrębie lasów i tworzenia się szachownicy gruntów (wg J. Burszty, 1958)

Układ małych poletek na terenie górzystym, z dużą ilością nieużytków. Bułgaria, Rodopy, 1996

We wczesnym okresie rolnictwa sprzężajnego (ornego), przy przeważającej technice pozyskiwania ziemi przez wypalanie i stosowanie gospodarki przemienno-odłogowej, musiało istnieć ścisłe współdziałanie gospodarcze rodzinno-sąsiedzkie. Jedna rodzina, nawet dwu- czy trzypokoleniowa, licząca 6, 12 osób, nie mogłaby podołać nadzwyczaj uciążliwym pracom przy karczunku lasów. Do tych prac włączała się cała społeczność wioskowa, ale pozyskiwane nowe kawałki ziemi z trzebieży były oddawane poszczególnym rodzinom, które stawały się nie tylko ich użytkownikami, ale i właścicielami.

Na ziemiach polskich, już od wczesnego średniowiecza najbardziej typowymi były gospodarstwa rodzinne oparte na tzw. małej rodzinie - dwu- i trójpokoleniowej. Inaczej było na sąsiedniej Rusi, gdzie formą dominującą były tzw. miry, wierwie, obszcziny oraz u Słowian południowych (Serbów, Bułgarów i innych), gdzie występowała wspólnota krewniacza (biologiczna), określana mianem wielkiej rodziny - zadrugi. Warto poświęcić kilka zdań tym dwóm pierwotnym formom organizacji społeczeństwa, z uwagi na to, że u Słowian zachodnich również mogły one występować (w mniej lub bardziej wyrazistych formach) we wczesnym średniowieczu, a szczególnie przed zmianami społeczno-gospodarczymi, jakie dokonywały się na skutek wprowadzania książęcego prawa polskiego i tzw. kolonizacji na prawie niemieckim.

Pierwszą formą wspólnot terytorialnych są wspomniane obszcziny na terenie Rosji wywodzące się z mirów, wierwi z okresu Rusi Kijowskiej. Geneza i cechy charakterystyczne obszcziny są ciągle przedmiotem naukowych dociekań i sporów, a bibliografia dotycząca tego tematu obejmuje kilka tysięcy prac. Pierwsze pojawiły się na początku XIX wieku i przeważał w nich pogląd, że "obszczina", jako wspólnota terytorialna, istniała od najdawniejszych czasów Rusi, a obowiązujące w niej stosunki własnościowe miały źródła w pierwotnej idei jedności wspólnoty i równych prawach każdego chłopa do części jej gruntów. Inne teorie głosiły m.in., że na miejsce ustroju patriarchalnego (rodowego) odgórnym zarządzeniem wprowadzono terytorialną wspólnotę sąsiedzką. Jeden z rosyjskich badaczy podał, że w 1478 roku skonfiskowano ziemie bojarów nowogrodzkich i przekazano je we władanie wspólnotom wiejskim6.

Niemniej niemal wszyscy badacze, opierając się na współczesnych im źródłach, byli zgodni co do podstawowych zasad funkcjonowania obszcziny. Obszczina to wspólnota terytorialna, w której ziemia była własnością ogółu i dzielono ją co rok lub co kilka lat pomiędzy poszczególne rodziny, z uwzględnieniem liczby dorosłych osób w rodzinie zdolnych do gospodarowania. Podział ziemi następował podczas zebrania wszystkich członków obszcziny. Obok gruntów użytkowanych przez poszczególne rodziny były też tereny wspólne, z prawem do swobodnego korzystania: pastwiska, łąki i lasy, a także wody znajdujące się w obrębie obszcziny. Każda rodzina musiała też, poza pracą na ziemi, która została im przydzielona, uczestniczyć w pracach zespołowych: trzebieży lasu w celu pozyskania nowych ziem, utrzymywaniu dróg, grobli, mostów i tym podobnych. Obszczina była również zobowiązana do płacenia zbiorowego podatku i świadczeń na rzecz cerkwi. Miała uprawnienia sądownicze oraz odpowiadała za czyny popełnione przez członków obszcziny, ale też za kradzieże i rozboje dokonywane przez innych na podległym sobie terenie.

Przyjmuje się, że obszczina w swej podstawowej formie dotrwała na znacznych obszarach Rosji do drugiej połowy XIX wieku, a dokładnie do ukazu carskiego z 1861 roku znoszącego pańszczyznę i dającego chłopom prawo do występowania ze wspólnot terytorialnych. Obszcziny formalnie przestały istnieć, ale sposób życia, funkcjonowania wielu rodzin chłopskich niewiele się zmieniły. Dopiero uczyniły to reformy rolne Piotra Stołypina, premiera Rosji, rozpoczęte w 1906 roku. Problemem było jednak to, że zakładały one obowiązek wykupu ziemi, z czego skorzystali nieliczni. W ostatecznym rozrachunku więc reformy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Wkrótce wybuchła rewolucja bolszewicka (rewolucja październikowa 1917 roku). Powstały gospodarstwa spółdzielcze (kołchozy) i państwowe (sowchozy), a chłopi stali się w nich najemnymi pracownikami rolnymi bez prawa własności do uprawianej ziemi.

Zupełnie odmienna była struktura społeczno-ekonomiczna u Słowian południowych. Tu występowała wspólnota rodzinna typu wielkorodzinnego, określana jako zadruga. Nazwę tę wprowadził do literatury Vuko Karadžić (1787-1864), serbski językoznawca i etnograf. Odnosiła się ona do zjawiska, występującego w Serbii, zamieszkiwania kilku spokrewnionych rodzin pod jednym dachem. Zadruga ma kilka innych nazw: kuca [kuča, kuća], zajednica, skupčina, golema familija i kilka innych. Wszystkie te nazwy są zbieżne i oznaczają dom z jednym ogniskiem, wspólnotę, pokrewieństwo.

Zadrugi liczyły trzydzieści, czterdzieści osób, ale zdarzały się i takie liczące sto i więcej osób. W jej skład wchodzili rodzice z dziećmi, wnukami, prawnukami. Członkami zadrugi mogli także zostać dalsi krewni, a nawet ludzie obcy, ale zwyczajowo włączeni do rodziny7. Na czele zadrugi stał ojciec rodu, a po jego śmierci najstarszy z synów lub matka - wdowa. Nazywano ich: domačinem, gazdą, gospodarjem itp.

W obrębie zadrug istniała rada (wiec) złożona ze wszystkich dorosłych mężczyzn. Naczelnik i rada przydzielali każdemu członkowi zadrugi określone zadania. Mężczyźni zajmowali się uprawą roli, pasterstwem, rzemiosłami, kobiety pracami domowymi, tkactwem. Zadruga jako całość płaciła podatki (i pod tym względem była podobna do obszcziny), dokonywała zakupów i wszelkich transakcji. W jej obrębie rozstrzygano wszelkie spory. Zadrugę traktowano jednakże nie tylko jako związek krewniaczy, prowadzący wspólne gospodarstwo, ale także jako organizację społeczną służącą obronie przed wyzyskiem obcych feudałów. W przypadku Serbii i Bułgarii byli to Turcy, okupujący te kraje od końca XIV8 do połowy XIX wieku. Pod tym względem zadruga odegrała ważną rolę w zachowaniu tożsamości narodowo-religijnej Serbów i Bułgarów.

Nas jednak bardziej interesują zagadnienia gospodarczo-społeczne zadrug. W rolnictwie, pasterstwie oraz w rzemiosłach wiejskich zadrugi przyczyniły się bowiem do zachowania wielu archaicznych form (wielokrotnie będziemy to stwierdzać w dalszych częściach pracy). Dopiero ich rozpad na przełomie XIX i XX wieku uruchomił procesy modernizacji w rolnictwie i w innych dziedzinach życia gospodarczego oraz powstawanie rodzinnych gospodarstw rolnych na wzór gospodarstw ogólnoeuropejskich ukształtowanych w XII-XIII wieku i następnych stuleciach.

W systemie gospodarczo-społecznym Słowian zachodnich, głównie w Polsce i Czechach, z okresu średniowiecza i to przed rozpowszechnieniem się tzw. prawa niemieckiego w XIII wieku, możemy dostrzec pewne podobieństwa w organizacji wspólnot terytorialnych w różnych częściach Europy Środkowej. W przypadku ziem polskich taką wspólnotą terytorialną mogło być opole. Składało się ono z kilku lub nawet kilkunastu mniejszych osiedli (wsi) i osad jednodworczych, tzw. źrebi, leżących pod lasem, stanowiących całość topograficzną związaną sąsiedztwem. Opola w stosunku do sąsiednich wspólnot terytorialnych miały kilka wyróżniających się cech: (a) wyznaczały granice użytkowanych przez siebie ziem, (b) przejmowały funkcje fiskalne - ściągano daniny od ludności tam zamieszkującej, ale bez wyznaczania ich wielkości, zależnej od powierzchni uprawianej ziemi, (c) regulowały zasady prawne i sądownicze wobec wszelkiego rodzaju wykroczeń i przestępstw popełnionych w jego obrębie. Opole nie miało jednak funkcji samorządu złożonego z najstarszych członków poszczególnych rodzin czy rodów.

Luźna organizacja opolna nie stanęła na przeszkodzie formowaniu się nowożytnych form osadniczych i rozwojowi nowych systemów rolnych, jakim była trójpolówka. Jej początków można się doszukiwać w XII wieku, kiedy ziemia była lepiej uprawiana, a żyźniejsze gleby pozwalały na krótsze ugorowanie. Stosowana wówczas dwupolówka ugorowa i dwupolówka bezładna (chaotyczna) mogła pozwolić na wprowadzenie trójpolówki, choć jeszcze w nieregularnej postaci. Ta właściwa związana była z nowymi, regularnymi układami wsi: niwowychłanów leśnych, których organizacja przypada na okres kolonizacji na prawie niemieckim, czyli przełom XII i XIII wieku. Objęła ona tereny Polski, ale również Czech i Węgier, a w późniejszych wiekach, za pośrednictwem Polski rozprzestrzeniła się na kraje bałtyckie i ziemie ruskie należące do Rzeczpospolitej, dostosowując się do lokalnych warunków społeczno-gospodarczych.

Okres kolonizacji na prawie niemieckim przyczynił się do znacznego rozwoju osadnictwa, rozpowszechnienia się nowych systemów gospodarowania, łącznie z wprowadzeniem nowych narzędzi i technik uprawy ziemi, a w innych dziedzinach także do rozwoju rzemiosł i wymiany handlowej. Uczestniczyli w nim osadnicy przybywający na ziemie polskie z zachodniej Europy i ludność miejscowa - była to tzw. kolonizacja wewnętrzna.

W czasie kolonizacji zakładano zupełnie nowe wsie, czyli wsie na surowym korzeniu lub przebudowywano istniejące już osady według nowych, ujednoliconych zasad. Wsie na surowym korzeniu zakładano na terenach zazwyczaj jeszcze porośniętych lasem. Pierwszą czynnością było wykarczowanie lasu. W dalszym ciągu musiano stosować technikę wypaleniskowo-żarową, a pola pozyskiwano za pomocą trzebieży lasów. Drzewa ścinano, karczowano pnie, przeznaczając je na opał bądź na przetwórstwo terpentyny, dziegciu i smoły. Ograniczono jednak wypalanie, a jeżeli posługiwano się ogniem, to tylko do spalania gałęzi i zarośli.

Karczowano całą powierzchnię, jaką wyznaczono na nowo zakładaną wieś, a jej wielkość zależała od liczby zgłoszonych osadników. Każdy z nich powinien otrzymać jeden łan, dwa lub trzy łany otrzymywał sołtys zasadźca, czyli ten, który organizował akcję osadniczą i reprezentował grupę osadników przed właścicielami ziemi, którymi mogli być: książęta, rycerze, duchowieństwo. Łany były różne. Na terenie Polski obowiązywały łany flamandzkie, czyli chełmińskie lub średzkie oraz łany frankońskie. Te pierwsze przeważały w Polsce północnej, te drugie w Polsce południowej: na Śląsku i w Małopolsce.

Łan chełmiński liczył około trzydziestu morgów (tj. około szesnastu, siedemnastu hektarów), łany frankońskie były większe i liczyły około czterdzieści mórg (tj. około dwudziestu dwóch, dwudziestu pięciu hektarów). Obie jednostki powierzchni ziemi nie miały ściśle określonej wielkości, ponieważ przy wymierzaniu łanów brano pod uwagę gatunek ziemi, dzieląc ją na ziemię dobrą, średnią, podłą i bardzo podłą. Uwzględniano możliwość pozyskania podobnej wielkości zbiorów zbóż.

Podział Polski na dwie strefy: północną i południową, gdzie obowiązywały odmienne kategorie łanów, koresponduje z dwoma typami wsi, jakie powstawały w czasie kolonizacji. Pierwszy z nich to tzw. wieś niwowa, typowa dla terenów nizinnych północnej i środkowej Polski. Ziemie uprawne dzielono tu na trzy niwy, czyli pola, w obrębie których wyznaczano dla każdego osadnika jeden szeroki zagon, biegnący przez całą szerokość lub długość niwy. Osadnik otrzymywał pola w trzech kawałkach, choć w zależności od istniejących uwarunkowań topograficznych mogły być nadawane dodatkowe kawałki ziemi zwane naddawkami.

Jeżeli wieś lokowana była od nowa, czyli na surowym korzeniu, zabudowę siedliskową lokowano pośrodku, na niwie środkowej lub na styku dwóch lub trzech niw, w zależności, czy niwy miały układ szeregowy, czy blokowy. Nawsie było wydzieloną częścią wsi, gdzie zagrody nie miały bezpośredniego połączenia z zagonami w poszczególnych trzech niwach. We wsiach już istniejących, w których od nowa wymierzano trzy niwy na wcześniej uprawianych już polach, nawsie z reguły zachowywało stary układ. Dlatego też we wsiach niwowych, oprócz typowych ulicówek, mogły występować stare formy wsi: owalnice i okolnice.

Podział pól na trzy niwy dostosowywano również do nowego systemu uprawy ziemi, jakim była trójpolówka (trzyletnim cyklu użytkowania ziemi, z podziałem na niwy obsiewane zbożem ozimym, głównie żytem, a także zbożem i roślinami jarymi oraz niwy ugorujące, czyli odpoczywające). Corocznie następowała zmiana użytkowania poszczególnych niw. Na niwie ugorującej w następnym roku siano zboża ozime. Na niwie, na której rosło zboże ozime, wysiewano zboża jare i sadzono rośliny w rodzaju grochu, bobu itp. Niwy jare na drugi rok stawały się znów ugorami. Jak widzimy, w tym systemie dwie trzecie powierzchni były zawsze brane pod uprawę, a jedna trzecia odpoczywała, czyli ugorowała.

W trójpolówce istniał tzw. przymus polny, polegający na tym, że wszyscy gospodarze musieli na poszczególnych niwach uprawiać takie same zboża i rośliny, i wszyscy musieli jedną z niw co trzy lata pozostawiać na ugór. Ugory zamieniano na pastwiska, na których wszyscy gospodarze mogli wypasać bydło, owce i trzodę chlewną. Wytworzyła się swoista organizacja wspólnego wypasu, o czym będziemy szerzej pisali w rozdziale poświęconym hodowli. Dodatkową zaletą ugorowania było to, że podczas wspólnego wypasu zwierząt ugory te były nawożone naturalnym nawozem zwierzęcym. Ten system uprawy ziemi przyczynił się do ujednolicenia nie tylko samych czynności gospodarczych obejmujących całą wieś, ale również do wytworzenia określonych norm społeczno-prawnych oraz zwyczajów i obrzędów.

Wieś niwowa z podziałem na trzy niwy. Rębowo w Wielkopolsce, pomiar z 1824 roku (wg J. Burszty, 1958)

Markowa koło Przeworska w Małopolsce. Wieś łańcuchówka - przykład wsi łanów leśnych (wg J. Burszty, 1958)

Drugim typem wsi były wsie łanów leśnych, określane też jako łańcuchówki. Tego rodzaju wsie zakładano na terenach wyżynnych Polski Południowej, od Śląska począwszy, poprzez Małopolskę, Wyżynę Lubelską, po Podkarpacie. Kształty takich wsi dostosowywały się do topografii terenu. Lokowano je wzdłuż cieków wodnych i dróg przebiegających dolinami. Łany wydzielano w jednym kawałku, od jednego do drugiego wzniesienia. W części środkowej, czyli na polach najniżej położonych, budowano zagrody poszczególnych osadników - gospodarzy. W początkowej fazie osadnictwa była to zazwyczaj zabudowa jednostronna, tzn. zagrody stawiano wzdłuż drogi i strumienia po stronie południowej.

We wsiach łanów leśnych także obowiązywała trójpolówka, ale była ona trójpolówką nieregularną i indywidualną. Osadnik, posiadając ziemię w jednym, dość szerokim, ale długim, nadziale musiał przy podziale gruntów na trzy części uprawowe uwzględniać miejscowe warunki topograficzne i przyrodnicze. Gleba w niższych częściach nadziału była żyźniejsza, im zaś wyżej - gorsza. Ponadto miała różne nasłonecznienie, na przykład na stokach północnych dłużej zalegały śniegi, co opóźniało podejmowanie wiosennych prac rolnych. Warunki te wpływały o wyborze poszczególnych części gruntów pod uprawę zbóż ozimych i jarych oraz innych roślin, i zależały od decyzji każdego z osadników. Nie było tu przymusu polowego, jaki obowiązywał we wsiach niwowych. Korzystano również z ugorów pozostawianych, częściej i na dłużej, w wyżej położonych nadziałach, przeznaczając je na wspólne, wioskowe pastwisko.

We wsiach łanów leśnych nie było nawsia, w rozumieniu ogólnego placu przeznaczonego pod zabudowę siedlisk. W tych wsiach każdy osadnik budował zagrody na swoim łanie, co powodowało, że wsie te miały kształt rozluźnionej ulicówki i były bardzo długie. Zachowane do dziś na Podkarpaciu "wsie łanów leśnych" mają niekiedy po 8-12 kilometrów długości i dzielą się na części: niżne i wyżne. Przykładem mogą być: Ochotnica Dolna i Ochotnica Górna (Gorce), Zubrzyca Dolna i Zubrzyca Górna (Orawa), Sromowce Niżne i Sromowce Wyżne (Pieniny). To ślad rozwoju osadnictwa idącego zawsze z części dolnych ku stokom górskim wzdłuż potoków.

We wsiach niwowych i wsiach łanów leśnych nie tylko regulowano układy pól z trójpolówką, jako podstawową formę uprawy rolnej, ale również ujednolicono system podatkowy i wprowadzono nowe formy prawno-społeczne. Do najważniejszych przepisów prawa niemieckiego należało wprowadzenie czynszu. Samo słowo czynsz pochodzi z języka niemieckiego - der Zins. Była to stała coroczna opłata za użytkowanie ziemi. Składano ją panu feudalnemu w postaci pieniężnej, ale przy zachowaniu niektórych danin w naturaliach (renta naturalna) i ograniczonych świadczeniach (renta odrobkowa). W porównaniu ze świadczeniami obowiązującymi przed okresem kolonizacji na prawie niemieckim, a opierających się tylko na pobieraniu danin w naturaliach i pracy najemnej, wprowadzenie czynszu pieniężnego przyczyniło się do znacznego rozwoju gospodarki rolnej, produkty której weszły w szerszy obieg wymiany handlowej, nie tylko między wsią a tworzącymi się wówczas większymi ośrodkami miejskimi, ale również między poszczególnymi dzielnicami kraju i państwami.

Większemu usamodzielnieniu się gospodarstw chłopskich sprzyjały także ustanowione prawa zapewniające: wolność osobistą, dziedziczenie ziemi, ale z ograniczonym prawem dzielenia, prawo odwoływania się do sądów itp. Tworzył się samorząd lokalny pod przewodnictwem sołtysa. Wszelkie świadczenia obliczane były od wielkości gospodarstwa. Podstawową miarą były wspomniane łany. Gospodarz na jednym łanie stawał się kmieciem. Były jednak gospodarstwa mniejsze, pół- i ćwierćłanowe, a więc gospodarstwa zagrodników i chałupników. Rozwarstwienie społeczne na wsi istniało od dawien dawna i niezależnie od przeprowadzanych reform. Było to spowodowane wieloma czynnikami: wielkością rodzin i jej możliwościami produkcyjnymi, umiejętnościami i życiową zaradnością. Duży wpływ wywierały czynniki zewnętrzne: klęski żywiołowe, zarazy i pomory, wojny itp. Dlatego w historii osadnictwa, jak i gospodarki rolnej, mamy do czynienia z okresami rozwoju i regresu charakteryzującego się powrotami do starszych, prymitywniejszych form.

Omówione wyżej dwa typy wsi, powstałe w okresie kolonizacji na prawie niemieckim, w następnych stuleciach przeobrażały się w nowe formy, ale przy zachowaniu odrębnych układów przestrzennych. Tymi wsiami były: szeregówki, wsie nadrzeczno-bagienne, powstające w okresie kolonizacji olenderskiej, wsie kolonii sznurowych, zwane rzędówkami, z okresu drugiego czynszowania, przypadającego na przełom XVIII i XIX oraz na sam XIX wiek.

System wsi niwowych został przyjęty we wsiach szeregówkach, powstałych w wyniku reformy agrarnej w połowie XVI wieku, przeprowadzonej na ziemiach północno-wschodniej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. System łanowy znalazł natomiast zastosowanie we wsiach powstających w okresie kolonizacji holenderskiej od XVI wieku oraz we wsiach rzędówkach-kolonii sznurowych w XIX wieku.

Jak się można było przekonać, wsie stanowią jednostki osadnicze o odmiennych strukturach przestrzenno-gospodarczych i społecznych. Co więcej, powstawały najczęściej w wyniku odgórnych rozporządzeń i reform przeprowadzanych przez różne władze: książęcą, królewską, kościelną czy w późniejszym czasie państwową. Dobrym przykładem są wsie szeregówki, przyjmujące system niwowy i trójpolówkę zbiorową, które zostały zaprowadzone przez dwór królewski Jagiellonów (Zygmunta Starego, królową Bonę i ich syna Zygmunta Augusta) w ich dobrach, czyli w królewszczyznach, obejmujących ogromne terytoria Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Mapa wsi szeregówki z pomiary włócznej ze starostwa suraskiego z 1713 roku o układzie trzech pól dostosowanych do trójpolówki (AGAD 134.2/8)

Ta reforma agrarna, największa w dziejach ówczesnej Europy, nazywana jest pomiarą włóczną (pamierą wołoczną). Interesująca jest już sama nazwa, pochodząca od słowa włóka. Była to miara powierzchni gruntów licząca około 30 morgów, tj. około 16 hektarów. Odpowiadała ona mniej więcej wielkości łanów średniowiecznych, wprowadzanych do wymierzania pól przy osadnictwie na prawie niemieckim. Słowo włóka, zaczerpnięte z języka wschodniosłowiańskiego, używane było na terenach wschodnich Rzeczpospolitej i dotrwało właściwie do końca XIX wieku na terenach zaboru rosyjskiego.

Pomiara włóczna była niewątpliwie zmodyfikowanym prawem osadniczym z okresu kolonizacji niemieckiej, dostosowanym do miejscowych warunków naturalnych i potrzeb ekonomicznych Wielkiego Księstwa Litewskiego. U podstaw ustanowienia pomiary włócznej była chęć regulacji własności ziemskiej, oddzielenie królewszczyzn od innych własności, określenie ich wielkości pozwalającej wprowadzić jednolite podatki i świadczenia, wynikające z faktycznego posiadania ziemi. Bezpośrednim celem tych reform miało być zwiększenie dochodów do skarbu królewskiego, co rzeczywiście po ich udanym przeprowadzeniu nastąpiło.

Najważniejsze zasady pomiary włócznej w zakresie osadnictwa i rolnictwa były następujące:

1. Dokonanie komasacji gruntów znajdujących się w zawiłej i nieregularnej szachownicy, będącej wynikiem trzebieży lasów, jeszcze za pomocą techniki wypaleniskowo-żarowej. Respektowano prawo zwyczajowe:

kto ziemię wykarczował i pod uprawę przysposobił, ten wchodził w jej posiadanie, a przy dostatecznej ilości sił roboczych jedno gospodarstwo mogło swój obszar uprawy powiększać bez ograniczeń, aż do zetknięcia się z terenem działalności innego osadnika9.

2. Oddzielenie królewszczyzny, czyli ziem należących do dworu królewskiego, od innych ziem prywatnych. W wypadku istnienia szachownicy między tymi ziemiami stosowano zamianę gruntów.

3. Przeprowadzono dokładne pomiary ziemi, przyjmując za jednostkę włókę, a ta mogła mieć różną wielkość w zależności od gatunku ziemi.

3. Nowo wymierzone wsie przybierały formę regularnego czworoboku (prostokąta) i to niezależnie od warunków topograficznych.

4. Ziemię dzielono na trzy części, czyli pola (niwy), według dwóch podstawowych schematów: trzy pola leżały jedno za drugim, pole środkowe, będąc tzw. polem średnim, przylegało do dwóch pól skrajnych. Drugi sposób polegał na wyznaczaniu dwóch pól leżących naprzeciw siebie i trzecim polem przylegającym do nich. Zwano je polem bocznym.

5. Każde pole, zarówno w pierwszym, jak i w drugim układzie, dzielono na tzw. rezy - równoległe pasy-zagony. Liczba rez na polach była jednakowa, zatem każdy osadnik otrzymywał równy nadział w trzech polach. Wprowadzono jako obowiązującą formę gospodarkę trójpolową zbiorową.

Należy zwrócić szczególną uwagę na sam kształt wsi i zabudowy siedliskowej. W odróżnieniu od wsi na prawie niemieckim, gdzie mogły zachowywać się nawsia, we wsiach z pomiary włócznej poszczególne zagrody budowane były na rezach w jednym z pól: środkowym lub bocznym, ale na styku dwóch pozostałych.

Zasady pomiary włócznej w następnych stuleciach były stosowane także w dobrach magnacko-szlacheckich oraz kościelnych, co przyczyniło się do ujednolicenia kształtów wsi i systemów gospodarowania i to na bardzo dużych obszarach Rzeczpospolitej Obojga Narodów, w skład których wchodziły dzisiejsze tereny Litwy i Białorusi. Relikty tych układów osadniczych przetrwały na tych ziemiach do czasów współczesnych, mimo zmian w systemach rolniczych.

Innymi przykładami są układy łanowe, przyjęte w osadnictwie na prawie wołoskim (więcej będziemy pisali o nim w rozdziale poświęconym hodowli i pasterstwu) oraz w kolonizacji na prawie holenderskim (powszechnie określanym jako kolonizacja olenderska10). Pierwotnie byli to rzeczywiście osadnicy holenderscy. Przybywali do Polski na skutek prześladowań religijnych, których doświadczali od Hiszpanów w okresie ich panowania w Niderlandach w XVI wieku. Karol V i jego syn Filip II dążyli do utrzymania katolicyzmu i zwalczali reformację, która właśnie wtedy rozprzestrzeniała się na terenach Niemiec i Holandii. Wyznawcy różnych odłamów protestantyzmu chronili się przed prześladowaniami religijnymi, emigrując do innych krajów, w tym również do Polski, gdzie mimo że religią panującą był katolicyzm, to jednak byli tu objęci pełną tolerancją.

Pierwsza osada holenderska została założona w okolicach Pasłęka już w końcu XIII wieku, a w XV wieku na Żuławach Wiślanych. Koloniści holenderscy byli specjalistami od osuszania bagien i zabezpieczania brzegów rzek przed wylewami, a taką wylewającą rzeką była tu Wisła. Układ wsi z kolonizacji holenderskiej przybierał formę zbliżoną do wsi łanów leśnych. Tu także wymierzano łany biegnące od rzeki w górę, jeden za drugim, bez dzielenia ich na trzy pola z obowiązkiem trójpolówki zbiorowej. Stosowano tu trójpolówkę indywidualną i dość wcześnie, bo już od XVII wieku, z odmianą trójpolówki bezugorowej, dlatego że niektóre tereny zalewowe były bardziej urodzajne dzięki naniesionym przez wodę mułom i iłom. Kolonizacja na prawie holenderskim posuwała się na południe, w górę Wisły i jej dopływów, aż po Bug, Narew, Pilicę i San. Kolonizacja holenderska skierowała się także na tereny bagienno-leśne leżące wzdłuż Noteci i Warty, wówczas jeszcze niezamieszkane i stanowiące naturalną granicę między dawnymi dzielnicami plemiennymi: Pomorzem, Wielkopolską, Śląskiem.

Dość szybko, podobnie jak przy kolonizacji na prawie niemieckim, w kolonizacji na prawie holenderskim uczestniczyła ludność miejscowa - polska, korzystając z lepszych warunków gospodarowania, wolności osobistej i lżejszych, bardziej ustabilizowanych świadczeń podatkowych. Zakładanie nowych wsi lub przechodzenie już istniejących wsi na prawo holenderskie dla ludności miejscowej było pewnego rodzaju ucieczką przed pańszczyzną, która już w XVII wieku stawała się powszechną formą renty odrobkowej, nakładanej przez wielką własność ziemską (folwarki) na ludność wiejską.

Przełom XVIII i XIX wieku oraz cały XIX wiek charakteryzuje się ponownym rozwojem gospodarki czynszowej wobec coraz bardziej pogłębiającego się kryzysu w rolnictwie opartym na pracy pańszczyźnianej. Czynszowanie włościan w XIX wieku przybierało nieco inne formy niż jego średniowieczny pierwowzór. Nowe gospodarstwa czynszowe stawały się bowiem bardziej samodzielne. Poza tym znoszono wszelkie inne świadczenia, tj. te w naturze i odrobku.

Czynszowanie włościan najczęściej wiązało się z przebudową całej wsi, czyli z dokonaniem zupełnie nowego podziału pól na kolonie sznurowe. Były to nadziały ziemi w jednym lub w kilku kawałkach w formie wydłużonych prostokątów. Zanika trójpolówka zbiorowa, a powszechna w systemie rolnym staje się wielopolówka i płodozmian, do wprowadzenia których przyczyniły się nowe upraw roślin okopowych i motylkowych (buraki cukrowe, ziemniaki, łubin, wyka, koniczyna itp.). Równocześnie z przebudową starych wsi powstawały nowe osady na gruntach parcelowanych folwarków. Te zmiany osadniczo-gospodarcze trwały w różnym natężeniu aż do dwudziestolecia międzywojennego. Należy również wspomnieć o tzw. poniatówkach, czyli wsiach powstających po reformie rolnej, przeprowadzonej po I wojnie światowej przez Juliusza Poniatowskiego (1886-1975), trzykrotnego ministra rolnictwa za czasów II Rzeczpospolitej.

Nim omówimy ostatnią fazę rozwoju wsi i systemów rolnych, musimy cofnąć się do okresów powstania, rozwoju i upadku folwarku pańszczyźnianego oraz do swoistej formy osadniczej i społeczno-gospodarczej, jakimi były na terenach środkowo-wschodniej Polski przysiółki drobnoszlacheckie ze specyficznymi dlań stosunkami ekonomiczno-społecznymi.

Folwarki istniały od dawna. Były to duże gospodarstwa rolne i rolno-hodowlane. W ostatnim okresie ich występowania w XIX i początkach XX wieku, także rolno-przemysłowe, związane z przetwórstwem płodów rolnych (młyny, gorzelnie, cukrownie itp.). Okres kształtowania się folwarków przypada na XIII-XIV wiek. Zakładano je w dobrach książęcych, rycersko-szlacheckich i w dobrach duchownych, głównie klasztornych. Znane były także folwarki należące do większych miast. Wielkość folwarków była zazwyczaj większa od gospodarstw sołtysich i kmiecych i wynosiła kilka, a nawet kilkanaście łanów, a na wschodnich terenach Polski - włók, bo w czasie pomiary włócznej, oprócz wsi szeregówek, zakładano folwarki hospodarskie w proporcji 1 na 10-20 wsi.

Na przestrzeni kilku stuleci (XV-XVIII wiek) folwarki przybierały najrozmaitsze formy przestrzenne i organizacyjne. Nas będą interesowały folwarki pańszczyźniane pozostające w bezpośrednich relacjach gospodarczych ze wsiami. Istnieje wiele poglądów w literaturze naukowej na temat pochodzenia folwarków i ich form gospodarczych. Niewątpliwie jednym ze sposobów powstawania folwarków były bezpośrednie nadania: "książęta hojną ręką wydzielali na folwarki znaczne przestrzenie znaczniejszym osobom"11.

Dość powszechną jest teoria o pochodzeniu folwarków z gospodarstw sołtysich. W okresie kolonizacji na prawie niemieckim sołtys-zasadźca otrzymywał większy nadział ziemi - dwa-cztery łany, ale w obrębie lokowanej wsi. Sołtys sam stawał się właścicielem folwarku lub gospodarstwo sołeckie sprzedawał komuś innemu - szlachcicowi. W pierwszym okresie tworzenia się takich folwarków grunta folwarczne pozostawały w bezpośredniej szachownicy z gruntami chłopskimi z obowiązkiem stosowania trójpolówki zbiorowej.

Owieczki koło Rogoźna w Wielkopolsce. Wieś niwowa z polami sołtysa i folwarku we wspólnej zabudowie nawsia. Pomiar z 1785 roku (wg J. Burszty, 1958)

Janów koło Sokółki na Podlasiu. Wsie rzędówki w dobrach rządowych po uwłaszczeniu. Stan z 1865 roku (oprac. I. Tłoczka, 1968, w posiadaniu autora)

Bystre koło Bielska Podlaskiego. Rozplanowanie założenia dworskiego usytuowanego poza wsią w wyniku przeprowadzenia nowego podziału ziemi po oczynszowaniu w drugiej połowie XIX wieku. 1. Dwór; 2. Folwark; 3. Czworaki; 4. Osiedle wiejskie (oprac. I. Tłoczka, 1968, w posiadaniu autora)

Popławy koło Bielska Podlaskiego. Dom typu dworkowego we wsi drobnoszlacheckiej - zamieszkały przez rodzinę gospodarza i rodzinę wyrobnika - osobne wejście w ścianie szczytowej (1968)

Zwikiele koło Sejn, Suwalszczyzna. Przykład wsi o zabudowie kolonijnej, 1962

Właściciele folwarków dążyli jednakże do oddzielenia swoich gruntów od gruntów chłopskich. Dokonywano tego za pomocą wykupu, zamiany i rug, czyli zwykłej grabieży i wywłaszczania. Folwarki powiększały swoją powierzchnię także przez włączanie pustkowi (zagonów opuszczonych) i pozyskiwanie nowizn w wyniku karczowania lasów bądź zagospodarowania łąk. O ile w pierwszym przypadku zabudowania folwarczne były lokowane w centrum wsi (na przykład przez rozbudowę istniejącej już zagrody sołtysa), to w drugim - folwark lokowany był poza wsią i tworzył nową, oddzielną jednostkę osadniczą. W wyniku późniejszych regulacji, połączonych zazwyczaj z nowymi pomiarami, folwarki lokowano z dala od wsi, pośrodku własnych gruntów.

Folwark, aby mógł funkcjonować, potrzebował pracowników, dlatego - o ile nie posiadał własnej wystarczającej załogi - musiał korzystać z pracy chłopów, właścicieli gospodarstw rodzinnych. Chłopi osadzani na prawie niemieckim płacili czynsz, składali daniny na rzecz sołtysa i władzy zwierzchniej oraz wypełniali inne świadczenia. Do tych ostatnich należała praca najemna organizowana w szczególnych wypadkach, takich jak: żniwa, omłoty, orka, sianożęcia itp. Wyznaczane były wówczas tzw. dniówki obrachunkowe, uzależnione od wielkości użytkowanej przez chłopa ziemi. W początkowym okresie był to jeden dzień w tygodniu od jednego łana. W folwarkach korzystano także z najmu, z którego najczęściej korzystali chłopi biedniejsi: zagrodnicy i chałupnicy.

Na rozpowszechnienie się i rozwój folwarków wpłynęło kilka czynników. Już w XV-XVI wieku czynsz pieniężny, wobec wyraźnego spadku wartości pieniądza, stawał się mało opłacalny. Jednocześnie znacznie wzrosło zapotrzebowanie na produkty rolne, głównie zboże. Odbiorcą był rynek wewnętrzny: rozwijające się miasta i wyodrębniająca się nowa warstwa społeczna - mieszczaństwo, zajmujące się rzemiosłem i handlem. Wkrótce polskie zboże w dużych ilościach eksportowano do innych krajów: Niemiec, Holandii, Anglii czy Szwecji. Folwarki przekształcały się w wielkie przedsiębiorstwa rolne, które przez powiększanie areału intensyfikowały produkcję zboża.

Właściciele folwarków w stosunku do gospodarstw chłopskich wprowadzali dwie zmiany: (a) oddzielanie gruntów folwarcznych od chłopskich i powiększanie ich, często przez wspomniane rugi, i (b) zamianę renty pieniężnej (czynszu) na rentę odrobkową (pańszczyznę). Stosowano pańszczyznę sprzężajną i pieszą. Do pańszczyzny sprzężajnej zobowiązani byli kmiecie i zagrodnicy, posiadający własny sprzężaj, czyli woły i konie. Co więcej, musieli obrabiać pańskie ziemie także własnymi narzędziami. Pańszczyzna piesza obejmowała takie prace jak: żniwa, sianokosy, różnego rodzaju posługi, czasem też proste prace rzemieślnicze.

Ten początkowo dobrze funkcjonujący system gospodarczy (oczywiście z punktu widzenia pana feudalnego, bo przynoszący mu znaczne korzyści i dochody) już w następnych wiekach, XVII-XVIII, stawał się coraz mniej wydajny. Złożyło się na to wiele przyczyn, z których najważniejszymi były toczące się na ziemiach Polski i Europy ciągłe wojny, doprowadzające do zniszczenia i wyludnienia (grabieże wojsk, pomory, klęski żywiołowe, pożary, kryzysy gospodarcze itp.). Narastały też coraz ostrzejsze konflikty społeczne, a na niektórych terenach Rzeczpospolitej także narodowościowe.

W ostatniej fazie istnienia gospodarki folwarcznej, przypadającej na okres ponownego czynszowania chłopów i zniesienia pańszczyzny (od końca XVIII wieku do 1864 roku), następuje reorganizacja folwarków, które zmuszone były przejść na pracę najemną. Miało to pozytywny skutek, przynajmniej w dziedzinie rozwoju techniki rolniczej. Następuje wszechstronna wymiana narzędzi rolniczych, propagowanie nowych upraw i technik gospodarowania, rozwija się przetwórstwo rolne.

Na przełomie XVIII i XIX wieku dokonuje się naturalny podział na rolnictwo chłopskie i rolnictwo folwarczne. To pierwsze do co najmniej przełomu XIX i XX wieku pozostaje w stagnacji, to drugie zaczyna być propagatorem nowoczesnego rolnictwa, z którego niebawem będą korzystać także gospodarstwa chłopskie. Te przemiany gospodarczo-społeczne w XIX wieku będziemy mogli prześledzić na przykładzie chociażby rozwoju narzędzi rolniczych. Radła, pługi, płużyce, sochy, brony, jako narzędzia służące do uprawy ziemi, na przestrzeni wielu stuleci właściwie nie ulegały zmianom. Te nastąpiły dopiero w XIX i XX wieku. Niektóre przeobraziły się w nowe formy przez zastępowanie drewna żelazem, inne całkowicie zanikły.

Wieś drobnoszlachecka z szachownicowym układem pól (przed scaleniem) - grubymi kreskami zaznaczono pola/zagony jednego gospodarza (wg S. Rosłońca, 1928)

Nim jednak zajmiemy się historią narzędzi rolniczych, wykorzystując w dużym stopniu materiały etnograficzne, musimy powrócić do dwóch jeszcze form osadniczych z typowymi dla nich systemami rolnymi. Były to osady drobnoszlacheckie i gospodarstwa jednodworcze typu fermowego, oczywiście oba z różnych okresów i z odmiennych terytoriów.

Podobnie jak w przypadku przedstawionych wyżej typów osadnictwa i form gospodarowania, tak i w przypadku osad drobnoszlacheckich, istnieje bogata literatura z wieloma teoriami dotyczącymi ich genezy12. W formie bardziej anegdotycznej przytaczamy za Józefem Grajnertem wytłumaczenie, dlaczego na Mazowszu i Podlasiu znajduje się tak dużo szlachty:

Złośliwi dowcipnisie utrzymują, że kiedy diabeł szlachtę z całej Korony Polskiej do worka zabrał i z nią powietrzem do swej dziedziny dążył, nad Podlasiem rozwiązał mu się worek, i z niego wysypała się tam szlachta jak groch na ziemię! Niechże sobie zostaną przy tem twierdzeniu; my możemy rozwiązać to pytanie w ten sposób: Podlasie, jak wiadomo, zarosłe niegdyś lasami, w których się Jadźwingowie kryli, musiało być przez długi czas po ich wytępieniu mało zamieszkałe; królowie więc polscy, chcąc je zaludnić, albo pozwalali szlachcie tam się osiedlać na pewnych warunkach, lub też wyznaczali jej odpowiednie grunta za zasługi krajowe: ztąd też w następstwie tyle tam szlachty urosło13.

Wielce prawdopodobne jest, że osady drobnoszlacheckie na Mazowszu i Podlasiu (choć były one znane także na innych terenach Polski) powstały z osadnictwa rycerskiego. Pozostawmy jednak historykom dowodzenie tej teorii, a zajmijmy się interesującą nas charakterystyką osad drobnoszlacheckich pod względem układów przestrzennych i sposobów gospodarowania. Wyodrębnienie szlachty zagrodowej jako osobnej grupy społeczno-gospodarczej wynikało z tego, że posiadała ona wolność osobistą i własne gospodarstwo rolne, uprawiane własnymi rękami, choć zdarzały się wypadki (co poświadczają nawet materiały etnograficzne), że rodzina drobnoszlachecka pod wspólnym dachem mieszkała z rodziną służebną (tak przynajmniej sugerował Zygmunt Gloger, szukając genezy domu na dwie strony14 - dworu szlacheckiego). Relikty takich domów drobnoszlacheckich zamieszkałych przez dwie rodziny niespokrewnione, z których jedna była rodziną komorniczą, stwierdziliśmy jeszcze w połowie XX wieku na Podlasiu.

Wieś drobnoszlachecka z szachownicowym układem pól po komasacji ( ta sama na s. 41 przed komasacją) - grubymi kreskami zaznaczono pola/zagony jednego gospodarza (wg S. Rosłońca 1928)

Na terenach osadnictwa drobnoszlacheckiego typowymi były tzw. przysiółki - małe osady liczące 6-12 i więcej zagród w układzie ulicowym, placowym, wielodrożnym. Mogły one tworzyć tzw. okolice, wówczas były złożone z kilku, a nawet kilkunastu przysiółków. Wyróżniały się one dwuczęściowymi nazwami, wywodzącymi się z nazewnictwa rodowego, patronimicznego, etnograficznego, topograficznego i przezwiskowego. Za Słownikiem geograficznym Królestwa Polskiego15 przytaczamy nazewnictwo jednej z takich okolic - Tymianek (od nazwy rodowej Tymiński), leżącej koło miejscowości Nur, na pograniczu Mazowsza z Podlasiem. Tymianki mają 11 przysiółków: Adamy, Bucie, Dębosze, Moderki, Okunie, Pachoły, Skorki [al. Skóry], Stasie, Synaki, Szklarze i Wachnie16. Przysiółki zabudowane były na nawsiach, czyli na gruntach wspólnych, niepowiązanych z polami uprawnymi. Te były rozrzucone i pozostawały w bezładnej szachownicy, jako wynik trzebienia lasów i pozyskiwania nowych pól. Jednakowoż obowiązywał tu przymus trójpolówki zbiorowej.

Drobna szlachta, zwana też zagrodową (bo posiadała tylko swoją zagrodę) lub pogardliwie szaraczkową (bo jej miejsce na sejmikach szlacheckich było na szarym końcu lub dlatego że nosiła szare kontusze, a raczej szare sukmany), różniła się od chłopów tym, że będąc właścicielem ziemi, mogła nią swobodnie dysponować, dzielić między dzieci i sprzedawać. I rzeczywiście dzieliła ją, i to tak skutecznie, że pierwotne, szerokie pola stawały się bardzo wąskimi zagonami liczącymi po sześć-osiem skib. Warto dodać, że pola zawsze dzielono wzdłuż. W XIX wieku mówiono złośliwie o drobnoszlacheckich zagonach, że były one tak szerokie, że pies, który się na nich położył w poprzek, pysk i ogon miał już na zagonach sąsiadów. Długość tych wąskich zagonów sięgała nawet po kilka kilometrów. Rataj (czyli oracz) orzący sochą w ciągu dnia mógł zaorać dwa-trzy takie zagony, leżące zresztą w różnych częściach przysiółka.

Gospodarowanie na tak rozdrobnionych polach stawało się niemożliwe, dlatego też w połowie XIX wieku nastąpiło tzw. samorzutne scalanie gruntów. Dlaczego samorzutne? Ta część północno-wschodniej Polski (głównie Podlasie) znajdowała się pod zaborem rosyjskim. Władze carskie, realizując ustawy uwłaszczeniowe połączone z komasacją ziemi, wyłączyły z tych reform gospodarstwa drobnoszlacheckie. Scalanie gruntów w przysiółkach zakończyło się dopiero w okresie międzywojennym po przejęciu tej czynności przez nową administrację polską. Dobrą ilustracją zmian osadniczych we włościach drobnoszlacheckich mogą być dwa pomiary przysiółka Żebry sprzed i pokomasacji17.

Rozdrabnianie pól, które dokonywało się w przysiółkach, widzimy także we wsiach chłopskich. Ten proces nasilił się po zniesieniu pańszczyzny. Największe rozmiary przybrało ono w drugiej połowie XIX wieku w ówczesnej Galicji (Małopolska, Podkarpacie) - tu często powoływanym przykładem jest wieś Husów18. Zmiany przestrzenne w osadnictwie są procesami ciągłymi i - jak próbowaliśmy to przedstawić - powodowały one także zmiany w systemach rolniczych i w stosunkach społeczno-gospodarczych.

Koniec XIX i początek XX wieku przyniósł jeszcze jedną istotną zmianę. Wiele wsi o starej zabudowie, a także wsie raz lub nawet dwa razy przebudowywane, ulegały ponownej regulacji. Była ona związana z tworzeniem wsi kolonijnych, złożonych z pojedynczych zagród lokowanych pośrodku nowych nadziałów ziemi o kształtach regularnych prostokątów. Takie wsie zwykło określać się koloniami blokowymi lub wsiami typu fermowego (od określenia francuskiego une ferme - gospodarstwo rolne). Przejście na system kolonijny pozwalało wprowadzić kilka innowacji w zakresie techniki rolnej. Likwidacji ulegał system trójpolowy, na miejsce którego rozpowszechniła się wielopolówka i płodozmian z uprawą nowych gatunków roślin okopowych (buraki cukrowe, ziemniaki), roślin motylkowych i przemysłowych. Z czasem wielość uprawianych roślin w pojedynczym gospodarstwie zaczęła ustępować monokulturze, co związane było ze specjalizacją. Przeprowadzane były melioracje. Rozpowszechniają się nowe typy narzędzi, które definitywnie wypierają narzędzia drewniane i drewniano-żelazne własnej produkcji o wielowiekowej tradycji.

Narzędzia

Rozpatrzmy rozwój, typologię i zasięgi tych narzędzi rolniczych, które były głównym przedmiotem zainteresowań nowej, bo powstałej w XIX wieku nauki - etnografii. Nauki przyrodnicze, a w ślad za nimi nauki historyczno-społeczne, sformułowały ewolucyjną teorię dziejów ludzkości19. Nie sposób jej pominąć także w naszym opracowaniu, skoro dążymy do wyjaśnienia genezy poszczególnych wytworów i do prześledzenia dalszych zmian. Na wstępie tego rozdziału, wspominając początki rolnictwa, stwierdziliśmy, że musiały zaistnieć co najmniej dwa czynniki: osiadły tryb życia i użycie zwierząt do pracy przy uprawie ziemi. Powstało nawet osobne określenie - rolnictwo sprzężajne. Poprzedziło je kopieniactwo i ogrodownictwo, ale nie w rozumieniu upraw roślin ogrodowych (na przykład grochu) tylko zbóż (na przykład prosa) wysiewanych na małych poletkach pozyskiwanych z lasów metodą wypaleniskowo-żarową.

Może to być poczytane przez czytelnika jako niepoprawność metodologiczna, ale trudno oprzeć się pokusie w postawieniu tezy, że wytwory i zjawiska kulturowe o archaicznej, reliktowej formie, odnotowane w materiałach współczesnych lub pozyskanych stosunkowo niedawno, mogą być z powodzeniem wykorzystywane w odtwarzaniu kultur archeologicznych i wczesnohistorycznych. Jako dowód może posłużyć kopaczka, motyka lub kilof wykorzystywane do dzisiaj, do uprawy małych poletek na niektórych terenach górskich w Bułgarii, Macedonii, w Serbii, niekiedy także na Słowacji. Faktem jest, że są to narzędzia o częściach żelaznych, niemniej jednak ich kształt i praktyka ich użycia mają znamiona archaiczności.

Formy kopaczek z naturalnie wyciętych gałęzi (Polesie białoruskie) i drewniana kopaczka w formie łopaty (Muzeum Etnograficzne w Rydze, Łotwa, 1962

Spulchnianie ziemi do sadzenia roślin za pomocą kopaczek. Bułgaria, Rodopy, 1993

Ogrodowa uprawa papryki i cebuli. Spulchnianie ziemi i pogłębianie rowków odwadniających kilofem. Macedonia, 1986

Motyki do uprawy ziemi i kopania ziemniaków. Zlata koło Bardejova, Słowacja, 1959

Kobieta z kopaczką, niosąca w płachcie ziemniaki. Zlata koło Bardejova, Słowacja, 1959

Motyki dwuzębne, tzw. grace. Vyžny Klatov koło Košic, Słowacja, 1959

Radła z naturalnie wygiętych pni z gałęzią stanowiącą rączkę. Radło bose - bez żelaznej radlicy, Macedonia (1996), i radło z radlicą tulejowatą ze skróconą grządzielą, wzmocnione stupicą. Serbia, 1959

Radło rylcowe krzywogrządzielowe (Muzeum Etnograficzne w Rydze, Łotwa, 1962) i radło rylcowe z prostą grządzielą - odmiana radeł zewnątrzrylcowych (Muzeum Etnograficzne w Prešovie, Słowacja, 1959)

Radło długogrządzielowe jednorękojeściowe, z płozem i dwiema beleczkami do odgarniania ziemi - typ zbliżony do radeł płużnych. Macedonia, 1986

Radło długogrządzielowe, rylcowo-płozowe, jednorękojeściowe. Bośnia, 1960

Orka radłem rylcowo-płozowym z długą grządzielą sprzęgniętą do jarzma. Macedonia, 1996

Orka radłem płużnym. Bułgaria, Rodopy, 1995

Przyjmuje się, że z kopaczek i motyk, ale także z wideł i łopat mogły rozwinąć się narzędzia orne typu rylcowego. Do nich należą radła i później wyodrębnione sochy. Radło rylcowe byłoby najstarszym narzędziem, służącym do orki w zaprzęgu zwierzęcym, choć odnajdujemy wzmianki, że takie narzędzie mogło być ciągnięte przez ludzi. Najstarsze radła odnalezione na naszych ziemiach, datowane na okres żelaza, są radłami krzywogrządzielowymi. Ich budowa jest nadzwyczaj prosta - to pień drzewa z zakrzywioną odroślą pełniącą funkcję rylca lub długa, gruba gałąź z obrobioną w formie rylca częścią pnia. Można wśród radeł krzywogrządzielowych wyróżnić dwa typy: radła rylcowe, w których część pracująca, wzruszająca ziemię była nachylona skośnie do ziemi, i radła płozowe, w których rylec, tworzący jedną całość z krzywą grządzielą, opierał się bezpośrednio na ziemi.

Pierwotne radła krzywogrządzielowe rylcowe lub zbliżone do płozowatych miały długie grządziele (około dwóch i pół, trzech i pół metra), pozwalające na bezpośrednie wprzęgnięcie zwierząt do narzędzia za pomocą jarzma. Wspomniany podział radeł można tłumaczyć rodzajami gleb, choć uwzględniając niemal światowy zasięg radeł, nie wydaje się, aby była to jedyna przyczyna. Niemniej jednak, ograniczając się tylko do terenu Europy, dostrzegamy pewne zależności między rodzajem narzędzi rolniczych a rodzajem gleb i systemów rolnych. Narzędzia rylcowe w powszechnym użyciu - i to aż do końca XIX wieku - występowały na terenach północno-wschodniej Europy, wyróżniających się ziemiami lekkimi, piaszczystymi, pozyskiwanymi z trzebieży lasów. Są to także tereny polodowcowe z dużą ilością kamieni narzutowych. Z relacji chłopów, posługujących się jeszcze na przełomie XIX i XX wieku radłami rylcowymi lub sochami, wynika, że narzędzia te były bardziej dostosowane do właśnie takich gleb. Narzędzia rylcowe występowały jednak i na innych terenach w rozproszeniu, w tym także na terenach górzystych, na przykład w Sudetach, na Podkarpaciu, w Czechach. Z kolei na ziemiach ciężkich - ilastych, gliniastych i czarnoziemach - do orki bardziej nadawały się radła płozowe.

Krzywogrządzielowość jest jedną z wyróżniających się cech w klasyfikacji narzędzi ornych. Jak już pisaliśmy, krzywa grządziel w formach naturalnych mogła stawać się jednocześnie rylcem lub była osadzona, jako osobna część, w rylec leżący poziomo. Ten typ radeł często spotykany był na Bałkanach, w różnych lokalnych odmianach, jeszcze pod koniec XX wieku. Jedną z odmian były radła, w których rylec tworzył jedną całość z rączką (rękojeścią) wykonaną z jednego kawałka drzewa. Do takiej rękojeści wprawiano krzywą grządziel, którą dodatkowo łączono z rylcem za pomocą słupicy. Takie narzędzia określano nazwą radło płozowe lub płozowo-ramowate.

Inną cechą wyróżniającą i rozróżniającą typy radeł był sposób mocowania części pracującej, czyli rylca. Tu jednakże należy zwrócić uwagę, że nie chodzi jedynie o osadzenie rylca w pozycji skośnej, co było charakterystyczne dla radeł rylcowych, a prostopadłej do ziemi - radeł płozowych, ale także - szczególnie - w typie radeł rylcowych sposobu umocowania rylca w grządzieli. Wyróżnia się bowiem radła wewnątrz-zewnątrzrylcowe.

Radła wewnątrzrylcowe należały do narzędzi ornych niegdyś bardzo rozpowszechnionych na znacznych terenach Europy, szczególnie w jej części północno-wschodniej. Znano je także w Azji. Wymagają one dokładniejszego omówienia także dlatego, że z tego typu radeł mogły rozwinąć się bardziej udoskonalone narzędzia, jakimi były sochy. Osnowę radła wewnątrzrylcowego stanowiła grządziel z dwoma rączkami. Ta część narzędzia wykonana była z pnia sosny lub świerku z pozostawionymi dwoma korzeniami. W części tzw. odziomka, czyli w miejscu najgrubszym w pniu, z którego wyrastały korzenie, wydłubywano skośny otwór i zasadzano weń rylec, wykonany zazwyczaj z twardego drzewa: dębu, grabu lub brzozy.

Aleksander Sierżputowski, pisząc o narzędziach rolniczych na Polesiu, wspominał, że Poleszuk, obcując przez całe życie z lasem, z niebywałą łatwością i wprawą potrafił z naturalnych form drzew wykonać każdy przedmiot potrzebny mu w gospodarstwie20. Wewnątrzrylcowość występowała także w radłach, w których grządziel była połączona z dwoma rączkami w układzie poziomym. Rączki mogły być wykonane z rozwidlonej części prostej grządzieli lub przybite do niej równolegle. Skośny, duży rylec wprawiano w miejscu rozwidlenia się grządzieli. Ten typ radeł był odnotowywany tylko na niektórych terenach Wielkopolski, Pomorza i Śląska jako forma mniej powszechna obok radeł płozowo-ramowatych.

Osobną grupę tworzą tzw. radia zewnątrzrylcowe - rylec z rączką tworzy w nich jedną część w formie łukowato wygiętej lub skośnie ustawionej beleczki, w którą wprawiano prostą grządziel.

Osobliwym typem radeł rylcowych był tzw. hak lub karak21. Właściwie są trzy obszary, na których odnotowano to narzędzie. Krzysztof Ruszel wspomina, że takie radło używane było do początku XX wieku we wsiach w okolicy Łańcuta, Przeworska oraz Leżajska. Badacz twierdzi, że hak był wymieniany w inwentarzach tego regionu już w XV wieku. Przypuszcza jednakże, że narzędzie to upowszechnili przybyli tu w minionych stuleciach koloniści śląsko-łużyccy22. Takie pochodzenie jest wielce prawdopodobne, bowiem ten typ narzędzia w przeszłości znany był na Dolnym Śląsku. Co ciekawe, pojedyncze znaleziska radeł typu hak zostały odnalezione również na terenie ziemi lwowskiej, a także na Żuławach. Takie zjawisko przemieszczania odmiennych typów narzędzi wraz z kolonistami będziemy mogli stwierdzić także w przypadku innych narzędzi, na przykład sochy łopatkowej, którą na tereny Polski przenieśli rosyjscy staroobrzędowcy.

Najbardziej rozpowszechnionym typem radeł, zarówno w Polsce, jak i w Europie, są wymieniane już radła płozowo-ramowate. Ich nazwa - ramowate - wywodzi się stąd, że są one zbudowane z czterech podstawowych części tworzących ramę: płozu, rękojeści, grządzieli i słupicy, czyli pionowego słupka łączącego płóz z grządzielą. W bardziej archaicznych formach radeł ramowatych często wykorzystywano naturalne formy drzewa. Pień z odroślą mógł stanowić płóz z rączką lub płóz ze słupicą. Już w okresie średniowiecza właściwie wszystkie radła były wyposażone w żelazne radlice lub rylce albo płozy były okuwane żelazną blachą.

W materiałach archeologicznych znajdujemy dwa podstawowe typy radlic: tulejowatestrzałowate, zwane też łopatkowymi. Występowanie ich poświadczają źródła historyczne i ikonograficzne z późniejszych wieków oraz współczesny materiał etnograficzny. Przynależność poszczególnych typów radlic do różnych odmian radeł jest trudna do określenia, choć dają się zauważyć pewne prawidłowości.

Radlice tulejowate częściej występowały w radłach rylcowych, szczególnie w radłach wewnątrzrylcowych. Radlice miały kształt symetryczny, o mniej lub bardziej szerokim ostrzu. Zapewne zależało to od tego, do jakiej orki narzędzie było przysposabiane. Rzadko, ale zdarzało się, że radlice były wymienianie i dostosowywane do podorywek lub do orki właściwej. W zasadzie nie była to orka, ale rycie, radlenie, spulchnianie ziemi. Symetryczne radlice odrzucały ziemię na obie strony. Trudno stwierdzić, od jak dawna i jak powszechnie stosowany był sposób orania radłem, odnotowany jeszcze w XX wieku na niektórych terenach górzystych. Orząc w poprzek stoku, nachylano radło na jedną stronę, dzięki czemu część wzruszonej radlicą ziemi mogła być przewrócona, podobnie jak skiba przy orce pługiem. Drugim zabiegiem umożliwiającym odwalanie ziemi, a nie tylko rycie, było zastosowanie radlic o nieco szerszym ostrzu w jednym z boków, zatracając prawidłową symetrię. Takie radło stawało się radłem płużnym.

Typologia radeł z ich odmianami jest nadzwyczaj bogata. Wykonawcami radeł byli zazwyczaj sami użytkownicy, stąd niemal każde narzędzie odróżniało się jakimiś drobnymi szczegółami. Zamieszczamy schematyczne rysunki radeł z opracowania Polskiego Atlasu Etnograficznego23 z podziałem na płozowe radła czworoboczne (mapa 140) i radła rylcowe (mapa 141)24. Przedstawiono tu najważniejsze odmiany radeł, jakie w XIX i XX wieku były spotykane na ziemiach polskich.

Radła na przestrzeni swego kilkunastowiekowego istnienia zmieniały swą funkcję trzy razy. Do czasów rozpowszechnienia się pługów (a na wschodzie Europy soch), a to mogło nastąpić dopiero po XII-XIV wieku, radło było jedynym narzędziem w zaprzęgu zwierzęcym używanym do orki. Skoro w zaprzęgu pracowała para wołów w jarzmach, ówczesne radła musiały mieć długą grządziel.

Z chwilą rozpowszechnienia się pługów i soch (przypuszczalnie po XIII-XIV wieku) radła stawały się narzędziem pomocniczym. Używano ich przed orką pługiem, radląc w poprzek ziemię po ugorach i karczunkach, ziemię zachwaszczoną i o cięższych glebach. Wspominał o tym w XVIII wieku Krzysztof Kluk25. Radła do radlenia przed orką podlegały pewnym innowacjom i zmianom konstrukcyjnym. Chcąc zwiększyć efektywność przewracania ziemi, a nie tylko rycia, słupicę okręcano powrósłem ze słomy, łyka lub wici, albo przybijano do słupicy - rozgony - w formie małych deseczek lub krótkich cienkich skrzydełek-drążków.

Po raz trzeci radła zmieniały swą funkcję w XIX wieku, a dokonało się to na skutek wprowadzenia do upraw polowych roślin okopowych, przede wszystkim ziemniaków i buraków cukrowych oraz roślin pastewnych. Wówczas we wszystkich gospodarstwach chłopskich pojawiły się radła. Dzięki prostej, drewnianej budowie były one wykonywane przez samych użytkowników. Dodawano do nich żelazne radlice i jakieś dodatkowe okucia produkcji kowalskiej. Radełka ziemniaczane, bo tak je najczęściej określano, miały krótkie grządziele czasem zaopatrzone w kółko lub drewnianą deseczkę w formie kroju - prowadnicy.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

Radła: 1) krzywogrzędzielowe, 2) wewnątrzrylcowe, 3) wewnątrzrylcowe-soszkowate, 4) wewnątrzrylcowe z prostą grzędzidą beleczkową, 5) wewnątrzrylcowe z prostą grzędzidą i kołkiem, 6) wewnątrzrylcowe jednorękojeściowe, 7) zewnątrzrylcowe, 8) zewnątrzrylcowe z odkładnicami, 9) zewnątrzrylcowe dwurękojeściowe, 10) dwukolne zwane karak lub hak, 11) i 12) płozowe (ramowate) bezkoleśne jednorękojeściowe, 13) i 14) płozowe (ramowate) z jednym kółkiem i dostawną parą kół (według Polskiego Atlasu Etnograficznego. Mapy 144-146)

Krótkogrządzielowość zadecydowała też o zmianie rodzaju zaprzęgu. Podstawowym zwierzęciem pociągowym stawał się koń i to zazwyczaj wprzęgnięty pojedynczo. Najistotniejszą innowacją w tym typie narzędzi były skrzydełka (odkładnice) przybite na stałe lub ruchome, dzięki którym można było regulować szerokość bruzdy. Początkowo skrzydełka wykonywano z dwóch desek, które później obijano blachą lub zastępowano wykonanymi całkowicie z blachy skrzydełkami, na wzór rozpowszechniających się żelaznych odkładnic w pługach. Najnowszym typem stały się radełka całkowicie żelazne, najpierw produkcji kowalskiej, a w połowie XX wieku produkcji fabrycznej26.

Warto podkreślić, że w wielu przypadkach, mimo zmiany funkcji, radełka zachowywały swe pierwotne kształty. I tak tam, gdzie występowały radła rylcowe wewnątrzgrządzielowe oraz sochy, tzn. na Mazowszu, Podlasiu i w części Lubelskiego, taki sam kształt miały radełka ziemniaczane, zwane też soszkami. Na terenach występowania radeł ramowatych i pługów, radła ziemniaczane miejscowej produkcji miały zawsze konstrukcję ramowato-płozową. Interesującym jest także to, że w radełkach typu soszka najczęściej występowały radlice tulejowate nasadzane na rylec, podczas gdy w radełkach ramowatych radlice miały kształt trójkątny i nabijane były na słupicę. Ten podział na strefę zachodnią radełek ziemniaczanych typu ramowatego i strefę wschodnią soszek - radełek rylcowych, przebiegającą wzdłuż prawego brzegu Wisły i Wieprza, mógł dotyczyć tego samego narzędzia, służącego dawniej do orki pomocniczej, chociaż w strefie występowania sochy zastosowanie radełek było rzadsze. Wtórne przeobrażenie soch w radła ziemniaczane nastąpiło także na terenach zwartego występowania soch łopatkowych, co poświadcza radło z terenu Łotwy. Tu także rylec zaopatrzony w symetryczną strzałowatą radlicę osadzony jest w dwa hołoble do zaprzęgu końskiego.

Pługi, będące dziś podstawowymi narzędziami ornymi, charakteryzują się wyjątkową różnorodnością rozwiązań konstrukcyjnych, materiałów zastosowanych do ich budowy, rodzaju zaprzęgów, nazewnictwa poszczególnych ich części oraz technik orki. Spośród wielu definicji i opisów pługów, jakie spotykamy w literaturze historyczno-etnograficznej oraz rolniczej warto zwrócić uwagę na opis autorstwa księdza Krzysztofa Kluka27. Pisał on, że pług złożony jest z części drewnianych: płozu, słupicy, rączekgrządzieli oraz odkładnicy oraz z części żelaznych: lemieszatrzusła. Pług taki był wyposażony w koleśnicę ułatwiającą pracę tym narzędziem i umożliwiającą regulację głębokości i szerokości skiby podczas orki. Budowa takiego pługa opierała się na wcześniejszym typie narzędzia ornego, jakim było radło ramowate (płozowe).

Nie bez powodu większość badaczy uważa, że pług powstał z radeł ramowatych przez dokonanie trzech istotnych zmian. Po pierwsze, nastąpiła zamiana żelaznej radlicy o kształcie symetrycznym na żelazny lemiesz o kształcie asymetrycznym. Po drugie, dodano drewnianą odkładnicę umieszczoną na słupicy między drewnianym płozem z żelaznym lemieszem a grządzielą. Asymetryczność lemiesza i dodanie odkładnicy spowodowało, że oraną glebę można było odwrócić, co w sposób istotny wpłynęło na jej urodzajność. Po trzecie, istotnym dodatkiem było oparcie skróconej grządzieli na koleśnicy.

Pisząc o radłach, wspomnieliśmy o radłach płużnych. To mogły być formy wtórne, powstałe na skutek naśladownictwa pługa, ale mogły to być również formy wyjściowe dla powstania pługów. Już przy oraniu radłem próbowano ziemię nie tylko ryć, ale i ją odwracać przez przechylanie narzędzia podczas orki lub przez dodawanie mniej lub bardziej ukształtowanych radlic asymetrycznych, ale jeszcze bez dodawania drewnianych odkładnic, chociaż i tu możemy dostrzec pewne próby efektywniejszej orki przez okręcanie słupicy radła ramowatego słomą.

Do najbardziej istotnych innowacji przy wyodrębnianiu się pługów zalicza się wyposażenie ich w koleśnicę. I tu pojawiają się kłopoty w definiowaniu tego narzędzia. Otóż niektóre typy pługów - i to w okresach wcześniejszych - nie miały koleśnicy, zachowując długą grządziel, do której bezpośrednio wprzęgano zwierzęta za pomocą jarzma. Taki typ narzędzia dawniej nazywano płużycą. Tę terminologię zachowuje jeszcze Kazimierz Moszyński, który w Kulturze ludowej Słowian 28 pisał tak:

Jak dowodzą niedwuznaczne wskazówki, pługiem nazywali Słowianie radła odkładnicowe, jedno- lub dwuręczne o tyle tylko, o ile były koleśne. Do dziś dnia bezkoleśne radło tego rodzaju z długą grządzielą nazywają w Polsce płużycą, a nie zaś pługiem, w północno-zachodniej Bułgarii zwie się ono wprost radłem (rało) i dopiero, gdy ma kółka, wtedy zowią na nie pług. Także Serbowie rozróżniają koleśny pług (plug) od bezkoleśnej, posiadającej dłuższą grządziel płużycy (plužica)... Te wskazówki pozostają w zupełnej zgodzie ze wszystkim, co wiemy o wyrazie pług. Jest on niesłowiański: Pliniusz (I w. n.e.) utrzymuje, że w Recji, w Alpach naówczas celtyckich (dziś niemieckich), "wynaleziono" narzędzie na kołach do uprawy roli, zwane plaumorati... Od tego to wyrazu, względnie od jakiejś jego postaci, poszły następnie bezpośrednio lub pośrednio pożyczki germańskie (Niemcy - Skandynawowie - Anglicy) i słowiańskie29.

Soszka - radło ziemniaczane wewnątrzrylcowe, wykonane z wykorzystaniem grządzieli sochy dwupolicowej. Podlasie, 1958

Przyjmując tę klasyfikację, Kazimierz Moszyński pomija narzędzia orne, zwane też pługami, które pojawiły się w XIX i XX wieku na terenie Europy i innych kontynentów (na przykład w Ameryce), a które charakteryzowały się krótkimi grządzielami i brakiem koleśnicy. Dziś nie sposób tych form pominąć, skoro stanowią one istotne ogniwo w historii narzędzi rolniczych.

Radło płozowo-ramowate, jeszcze w XIX w. służące do radlenia w poprzek zagonów przed orką pługiem. Kieleckie, 1958

Radlice żelazne, strzałowate (łopatkowe). Macedonia, 1994

Radełko ramowate z dwoma skrzydełkami, używane do radlenia ziemniaków (przebudowane z radła płużnego). Mazowsze, 1956

Konstrukcja pługa drewnianego (także płużycy). Typ archaiczny: płóz z rączkami, wykonany z naturalnej formy drzewa - rączki stanowią dwie gałęzie, płóz wycięty z pnia. Na płóz nałożony żelazny lemiesz (brak drewnianej odkładnicy). Kieleckie, 1956

Nowsza konstrukcja pługa drewnianego, dwurękojeściowego. Słupica i rączki osadzone w szeroki, prostokątny płóz; na fotografii brak części żelaznych - lemiesza i odkładnicy. Kieleckie, 1956

O genezie i historii pługów zgromadzono liczną literaturę30. Nie podejmując prezentacji różnych, czasem sprzecznych hipotez i bogatych materiałów źródłowych, szczególnie z okresów późniejszych, z XVIII i XIX stulecia, musimy ograniczyć się do kilku ogólnych stwierdzeń. Pług koleśny, jako bardziej udoskonalone narzędzie rolnicze, mógł w Polsce rozpowszechnić się w okresie kolonizacji na prawie niemieckim, czyli w XII-XIII wieku, jako import z Niemiec i Czech, gdzie wcześniej został przejęty z kultury celtyckiej. Koncepcja celtyckiego pochodzenia pługa koleśnego jest w świetle współczesnego stanu wiedzy najbardziej prawdopodobna.

Najwcześniej pługi koleśne pojawiły się na Śląsku i stamtąd rozprzestrzeniły się w dwóch kierunkach: na północ, obejmując Wielkopolskę i Pomorze, oraz na południowy wschód - na Małopolskę i dalej na Ukrainę. Należy zwrócić uwagę, że Śląsk i Małopolska z Podkarpaciem charakteryzowały się krajobrazem wyżynnym, a ten sprzyjał rozpowszechnianiu się pługów koleśnych, bardziej dostosowanych do orki na takich właśnie terenach. Może nie przypadkowo te warunki przyrodnicze zaważyły na powstaniu pługów koleśnych właśnie na terenach alpejskich wówczas, gdy były one zamieszkane przez Celtów. Do przełomu XVIII i XIX wieku utrzymywał się wyraźny podział Europy Środkowej na zachodnią strefę występowania pługów koleśnych i na strefę wschodnią występowania sochy. Granica ta przebiegała przez środek Polski, obejmując tereny środkowej Wisły, głównie Mazowsza. Pokrywała się ona także ze strefami przyrodniczymi - obszary wschodnie dłużej pozostawały obszarami leśnymi.

Na styku pługów koleśnych i soch pojawiła się płużyca, tzn. pług bezkoleśny z długą grządzielą. Musiało to być narzędzie znane już w XV-XVI wieku, skoro pojawiają się o nim wzmianki w źródłach pisanych i to właśnie pochodzących z Mazowsza - z Księgi sądowej Ziemi Warszawskiej dotyczącej 1425 i 1427 roku, z Księgi Czerskiej z 1425 roku i z Wizytacji Ziemi Łowickiej z lat 1511-151231. Niemniej pozostaje niewyjaśniona geneza płużycy, tym bardziej że narzędzie to znane było nie tylko na terenie Polski, ale i w innych krajach europejskich, na przykład w Chorwacji, na co zwrócił uwagę w swoich pracach Branimir Bratanič32.

Pług drewniany, koleśny. Forma pługa typowa dla okresu międzywojennego. Słupica i płóz z drewna zostały zastąpione żelaznym lemieszem i odkładnicą produkcji fabrycznej. Obodowe kółka płużne z drewnianą osią. Lasowiacy, wieś Cmolas koło Kolbuszowej, 1964

Orka pługiem koleśnym w zaprzęgu krowim. Słowacja, wieś Vyžny Klatov koło Košic, 1959

Orka pługiem koleśnym. Nizina Nowotarska, 1958

Orka pługiem w zaprzęgu wołów. Bośnia, 1962

Czy nie należałoby wysunąć przypuszczenia, że płużyca mogła powstać po XIII-XIV wieku pod wpływem pługa koleśnego, ale z narzędzi ornych typu długogrządzielowych radeł płozowo-ramowatych (radeł płużnych), ewentualnie też z sochy dwupolicowej o długiej grządzieli, o ile jej występowanie dałoby się stwierdzić w tym czasie? To, że sochy były znane w XII-XIII wieku, wiemy ze źródeł ruskich, ale dotyczy to soch łopatkowych w zaprzęgu końskim w hołoblach.

Warto też zwrócić uwagę na współwystępowanie różnych narzędzi ornych: radeł, soch, pługów koleśnych i płużyc używanych w różnych gospodarstwach i na różnych glebach. Płużyce na przełomie XVIII i XIX wieku, już w okresie ich szczątkowego występowania, najdłużej były używane w gospodarstwach folwarcznych. W okresie pańszczyzny, kiedy sam folwark organizował orkę, zalecał stosowanie płużyc, jako narzędzi bardziej wydajnych od radeł i soch. Ponadto płużyce bardziej nadawały się do orki w szerokie zagony, a takie posiadały głównie pola folwarczne. Według tradycyjnej terminologii płużycami powinno nazywać się także wszystkie pługi bezkoleśne o krótkiej grządzieli, które pojawiły się w XVIII i XIX wieku. Jednakowoż termin płużyca wyszedł z użycia z chwilą zaniku tego narzędzia33. Terminem pług objęto zatem wszystkie narzędzia orne o konstrukcji ramowej z asymetrycznym lemieszem i odkładnicą, bez względu na to, czy była długa, czy krótka grządziel, czy grządziel była wsparta na koleśnicy, czy jej nie posiadała.

W klasyfikacji pługów, którą proponujemy, uwzględniamy dwa podstawowe typy: starszy, czyli pługi z kółkami (koleśnicą), i nowszy - pługi bezkoleśne z krótkimi grządzielami. Oba typy już w pierwszej połowie XX wieku ulegały daleko idącym przeobrażeniom, polegającym na zamianie części drewnianych na żelazne, co zakończyło się na pługach wykonanych całkowicie z żelaza. Oczywiście do powstania i rozpowszechnienia się pługów żelaznych przyczyniła się produkcja fabryczna tych narzędzi, przy dość znacznym współudziale warsztatów rzemieślniczych i wiejskich kowali, którzy z powodzeniem przerabiali fabryczne wzory narzędzi (na przykład sochy żelazne i pługi sparzaste, o których będziemy pisali w dalszej części rozdziału), dostosowując je do miejscowych warunków glebowych, ale także do starych nawyków, upodobań, tradycji.

Przyjrzyjmy się jednak uważniej formom pługów. Pierwsze, najbardziej archaiczne, często były wykonane z naturalnych form drzewa. Płóz i rączka, podobnie jak płóz i słupica, mogły być wykonane z tego samego kawałka drewna (pnia i gałęzi). Umiejętność wykorzystywania naturalnych form widzimy także w konstrukcjach pługów dwurękojeściowych. Rączkami były tu dwie odrośle (gałęzie) odpowiednio przycięte, wyrastające z pnia, z którego wykonywano płóz. Korzystając z takiej naturalnej formy drzewa, wystarczyło dodać słupicę, by po połączeniu jej z grządzielą uzyskać ramę narzędzia. Do tej ramy dodawano dwie nowe części: żelazny lemiesz oraz drewnianą odkładnicę, którą później zastępowano odkładnicą obitą blachą lub wykonaną całkowicie z żelaza.

Sprzedaż na targu pługów i koleśnic produkcji rzemieślniczej. Nowy Targ, 1958

Pługi koleśne - wymiana części drewnianych na żelazne, przy zachowaniu podobnej konstrukcji. Małopolska, 1958

Pług koleśny, podwójny do orania pól na stokach. Słowacja, okolice Bardejova, 1959

Pług koleśny, drewniany, dwurękojeściowy z długą deską odkładnicową - współcześnie wykorzystany jako reklama wiejskiego hotelu turystycznego. Słowenia, Alpy Julijskie, 2002

Płużyca z Kieleckiego. Rysunek wykonany na podstawie fotografii narzędzia zniszczonego w 1958 r.

Pług krótkogrządzielowy, drewniany. Żelazny lemiesz i odkładnica produkcji fabrycznej. Na końcu grządzieli ciągadło z regulatorem orki - głębokości i szerokości skib. Używany na Mazowszu i Podlasiu po zaniku soch w pierwszej połowie XX wieku. Podlasie, Nowe Berezowo, pow. Hajnówka, 1959

Jesienna podorywka pługami żelaznymi. W zaprzęgu po dwa konie w szlejach. Jest to tzw. sprzążka - pomoc rodzinno-sąsiedzka, polegająca na wspólnej orce w dwa lub więcej zaprzęgów. Suwalszczyzna, 1962

Pług żelazny, krótkogrządzielowy, produkcji kowalskiej. Rozpowszechniony na Mazowszu i Podlasiu po zaniku soch. Mazowsze, 1959

Pług spażasty, zwany też sochą żelazną, z rozdwojoną odkładnicą, podobną do polic u soch dwupolicowych. Mazowsze, wieś Mamino koło Przasnysza, 1958

Jak już pisaliśmy, pług staje się nim wówczas, gdy posiada asymetryczny lemiesz. Początkowo były to lemiesze podobne do radlic i tak samo jak radlice w radłach ramowatych nabijane na drewniany płóz. Znano lemiesze typu tulejowatego i strzałowego. Czasem lemieszem stawało się blaszane okucie szerokiego drewnianego płozu, co upodabniało tę część narzędzia do okuwanej żelazem drewnianej łopaty.

Najstarsze odkładnice były wykonywane z deski i były umieszczane po prawej stronie narzędzia. Przybijano je do słupicy i do prawej rękojeści lub specjalnej beleczki połączonej z rączką, o ile pług był jednorękojeściowy. Wymiary odkładnic mogły być różne: szerokość (czyli wysokość) wynosiła około 30 centymetrów, długość 50 centymetrów i więcej (szczególnie duże rozmiary, przekraczające 60-70 miały odkładnice w płużycach). Umieszczenie odkładnicy po prawej stronie powodowało, że ziemię orano tylko na prawą stronę. Stosowano dwa rodzaje orki: na tzw. zagon, czyli na skład, i na rozgoń (rozorywka). Przy orce dwukrotnej: podorywka i orka właściwa, najpierw orano od brzegu zagonu, pozostawiając pośrodku bruzdę. Przy drugiej orce rozpoczynano od środka, z prawej strony bruzdy i zaorywano ją. Tę właśnie orkę nazywano na zagon.

Na terenach górzystych, na Podkarpaciu, a w szczególności w Czechach i na Słowacji, po stronie południowej Karpat Zachodnich, pod koniec XIX wieku zaczęto stosować pługi dwustronne, z dwoma częściami pracującymi, dzięki czemu można było skiby przekładać na prawą i lewą stronę, nie obchodząc wokół pola. Pługi z podwójnymi lemieszami i odkładnicami propagowały fabryki narzędzi rolniczych, wkrótce jednak ich produkcją zajęły się warsztaty rzemieślnicze i wiejscy kowale. Na przestrzeni co najmniej 30-40 lat (od końca XIX wieku do około 1914 roku) w produkcji pługów rywalizowały specjalistyczne fabryki maszyn rolnych z warsztatami rzemieślniczo-kowalskimi i często obie strony wykorzystywały nowe rozwiązania techniczno-konstrukcyjne, dostosowując się do miejscowych potrzeb i nawyków.

Właściwe zmiany w konstrukcjach pługów nastąpiły, gdy na miejsce prostych odkładnic z desek wprowadzono odkładnice cylindryczne, czyli wklęsłe, a te można było wykonać tylko z żelaza. Początkowo obłe odkładnice przymocowywano do prostych lemieszy, ale wkrótce zaczęto łączyć obie części, tworząc jedną cylindryczną (skręconą) powierzchnię, doskonale spełniającą wymogi podcinania, odkładania i odwracania skib. Ze względu na szybsze zużycie lemiesze były wymienne. Przytwierdzano je do odkładnicy za pomocą śrub lub nitów.

Pługi fabryczne, a tym bardziej produkcji rzemieślniczej, w początkowym okresie swego rozwoju mogły mieć drewniane grządziele, słupice i rączki. Z czasem części te zamieniano na żelazne. Najdłużej zachowywały się drewniane grządziele, choć i te wyposażane były już w różne dodatkowe części żelazne (haki, grzebienie, okucia itp.). Przy zmianie materiału z drewna na żelazo zmieniał się także kształt poszczególnych części, głównie grządzieli - z prostej na wygiętą, esowatą. Najwięcej zmian konstrukcyjnych nastąpiło w pługach bezkoleśnych wykonywanych całkowicie z żelaza. Pługi te zaczęły wypierać pługi koleśne nawet na tych terenach, na których były kiedyś bardzo powszechne.

Osobnego omówienia wymagają tzw. koleśnice (kółka, kolca), czyli dwukoleśny przodek pługa. Tę funkcję mógł spełniać zwykły przodek od wozu - na belce umieszczonej nad osią opierano grządziel pługa i "wiązano" ją za pomocą wici lub tybli (gwoździ). Natomiast specjalnie wykonywane koleśnice do pługów posiadały kilka dodatkowych urządzeń ułatwiających kierowanie narzędziem i regulujących szerokość i głębokość orki. Prymitywne urządzenia do regulowania głębokości orki miały właściwie wszystkie narzędzia orne z długimi grządzielami: radła, płużyce, sochy dwupolicowe.

Na grządzieli zawsze znajdowało się kilka otworów służących do zaczepiania jarzma. Jarzmo umocowane na skraju grządzieli powodowało jej obniżenie, a tym samym i części pracującej, co pozwalało na głębszą orkę. Podnoszenie i obniżanie grządzieli pługów koleśnych znalazło zastosowanie w koleśnicy, ale w nieco inny sposób. Oprócz regulowania za pomocą tybli zatykanych w poszczególne otwory udoskonalone formy koleśnic miały na progu przytwierdzone dwie poziome beleczki, na które zasadzano ruchomy górny przodek. Mógł on być obniżany lub podnoszony ku górze i przetykany tyblami (drewnianymi lub żelaznymi) w odpowiednich otworach w beleczkach.

W koleśnicach płużnych możemy wyróżnić kilka rodzajów kół. Najbardziej archaiczne są tzw. koła obodowe, czyli obginane, w których obręcze z osadzonymi weń szprychami były wykonane z jednego kawałka grubej gałęzi, najczęściej jodłowej, dębowej lub grabowej. Takie obodowe koleśnice do pługów najdłużej zachowywały się w południowo-wschodniej Polsce. Na pozostałych terenach, gdzie były używane pługi koleśne, koła wykonywano z kilku tzw. dzwon nieokutych żelazem, czyli bosych i z kół z obręczami żelaznymi. Najwcześniej koła okute pojawiły się na Śląsku, bo już w XV-XVI wieku. Kółka w koleśnicach płużnych mogły mieć też inne wymiary: mniejsze i większe, przystosowane do nierówności gruntu. W ten sposób dążono do wyrównania położenia pługa podczas orki. Prawe kółko idące bruzdą mogło być większe.

Warto dodać, że głębokość i szerokość orki w starych typach narzędzi ornych z częściami drewnianymi regulowano za pomocą klinów zabijanych w miejscu połączenia grządzieli z rączkami i słupicą, a także za pomocą później dodawanych żelaznych grzebieni, umieszczanych na końcu grządzieli.

O jakości orki decydowały jednak umiejętności oracza. W języku staropolskim nazywano go ratajem. W schyłkowym okresie pańszczyźnianym nazwa ta przeszła na określenie parobka folwarcznego zatrudnionego przy orce wołami lub ogólnie, doglądającego wołów.

Dawne pługi, drewniane i płużyce, były wyposażane również w przyrządy do czyszczenia lemieszy i odkładnic z chwastów, gliny i lepkiej, ciężkiej gleby. W Słowniku języka polskiego z początku XIX wieku Samuel Bogumił Linde34 przytacza dwie nazwy tego przyrządu: kozica oraz styk. "STYK [...]; kozica, kiy osadzony w żelazo, którym z lemiesza ziemię zgarnywaią"35, natomiast kozicą36 zwykło się określać zwykły kij, czasem rozwidlony. Kozicą nazywano także bat, którym oracze często odgarniali z lemiesza ziemię i perz. Stanisław Pigoń, urodzony w 1885 roku w Komborni (wsi leżącej w gminie Korczyna w powiecie krośnieńskim), w swoich wspomnieniach z młodości pisał z kolei o istyku:

Pługa o lemieszu drewnianym, a tylko okutym ja już nie pamiętam, ale z opowiadania rodziców wiem, że za ich młodych lat takie tylko było w użyciu. Deska lemiesza oblepiała się przy robocie gliną, oracz więc miał na zakrzywionej rączce łopatkę żelazną, tzw. istyk, którym co jakiś czas oskrobywał lemiesz. Orka w tych warunkach nie należała do prac lekkich. W młodości swej matka śpiewała jeszcze piosneczkę pastuszą: Powiadała wrona wronie // Nie chodź po zagonie // Bo jak przyjdzie chłop z istykiem // To ci nogę złomie37.

Zginęły pługi i płużyce drewniane, zginęły i istyki. Określające je słowa, a szczególnie odnoszące się do dwóch ostatnich narzędzi wyszły z użycia. Zupełnie inaczej było ze słowem "socha". Narzędzia orne określane nazwą socha całkowicie zanikły, ale słowo "socha" jest nadal "żywe". Co prawda jest ono wieloznaczne, ma zasięg ogólnosłowiański i poświadczone jest w najstarszych źródłach pisanych języków słowiańskich. I tak sochą określano drzewo rozdzielone, widlaste, z dwoma odnogami, a także jakikolwiek kij, gałąź "rosochatą". Na sosze opierał się żuraw studzienny, sochami w dawnych konstrukcjach dachowych były słupy, na których spoczywał dach. Sochami nazywano też niektóre części o kształtach rozwidlonych w sieciach rybackich, w środkach transportu itp. Zdarzało się, że na sochach umieszczano sygnaturki w prymitywnych formach dzwonnic kościelnych lub cmentarnych.

Soch nie mogło zabraknąć także w narzędziach rolniczych. Warto zwrócić uwagę, że żywotność tego słowa dotrwała do czasów współczesnych na oznaczenie "jakiegoś" bliżej nieokreślonego, starego, drewnianego narzędzia rolniczego, które właściwie sochą nie było, ale było raczej radłem, pługiem czy płużycą. Sochą nazywano także niektóre części innych narzędzi ornych, na przykład rączki od pługów, co prawdopodobnie było spowodowane ich rozwidlonym kształtem.

W odróżnieniu od radeł i pługów, o których miejscu pochodzenia i czasie pojawienia się istnieją bardziej wiarygodne źródła i relacje, na temat soch nie mamy już takiej wiedzy. Można jedynie przypuszczać, biorąc pod uwagę historię zasięgu występowania sochy, że mogła rozwinąć się na znacznych terenach Rusi Kijowskiej, od stepów europejsko-azjatyckich na południu do strefy leśnej północno-wschodniej, zamieszkanej przez ludy wschodnio-słowiańskie, bałtyjskie i ugrofińskie. Socha na tych terenach stała się podstawowym narzędziem ornym. Jednakże znaleziska narzędzi podobnych do soch z terenu Azji i sąsiadującej z nią północnej Afryki oraz Europy Śródziemnomorskiej utrudniają rozstrzygnięcie jej genezy. Co więcej, socha występuje w dwóch różniących się odmianach: sochy łopatkowej i sochy dwupolicowej, które mogły powstać na podstawie zupełnie innych narzędzi. Prawzorów soch dopatrywano się bowiem w radłach rylcowych, kopaczkach, widłach i bronach.

Przyjrzyjmy się budowie obu wymienionych typów soch. Socha łopatkowa składała się z rylca rozdwojonego, czyli z właściwej sochy. Była to gruba deska lub beleczka, pień o długości ponad jednego metra z wycięciem tworzącym dwa rogi, choć zdarzały się też formy samorodne w postaci pnia z dwoma równolegle ułożonymi odroślami. Do górnej części beleczki - sochy przytwierdzano biegnący w poprzek drążek spełniający funkcję rączek. W tym samym miejscu przybijano dwa niezbyt długie (około dwu, dwu i pół metrowe) drążki zwane hołoblami lub ołoblami. Służyły one do wprzęgnięcia zwierzęcia, a był nim prawie wyłącznie koń. W celu zachowania odpowiedniego kąta między rozdwojonym rylcem a hołoblami (kąt nachylenia wynosił około 35-45 stopni) oraz wzmocnienia obu części narzędzia dodawano dwie podpórki (beleczki, drążki) pod rylec i na hołoblach, wiążąc je powrósłami. Na końce dwóch zębów nabijano tulejowate żelazne sośniki nieco skierowane swymi płaszczyznami do środka.

Do wspomnianego wiązadła przytwierdzano łopatkę. Był to drążek zakończony drewnianą, a częściej żelazną łopatką. Łopatkę opierano na jeden z sośników pod pewnym kątem, co powodowało, że ziemia podcięta przez sośniki była przez łopatkę odrzucana na bok. To właśnie występowanie łopatki decydowało o wyodrębnieniu się tego narzędzia w osobny typ, czyli w sochę łopatkową. Pierwowzorem tych narzędzi mogły być drewniane dwuzębne widły lub dwuzębne kopaczki albo też rylcowe radła z rozdwojoną częścią pracującą. Wszystkie te narzędzia używano do uprawy ziemi w systemie wypaleniskowo-żarowym. Nie mając żadnych okuć żelaznych i urządzeń do odwracania ziemi, mogły jednak być używane do zasypywania ziarna wysiewanego w popiół na łazach, a także do spulchniania i wyrównywania ziemi po siewie. Warto też zwrócić uwagę, że sochy łopatkowe, dzięki temu że były lekkie i niezbyt duże, mogły być ciągnięte przez człowieka, co zdarzało się nawet w czasach historycznych, szczególnie po klęskach żywiołowych i pomorach, kiedy brakowało koni do prac w polu.

Orka sochą na Mazowszu, XIX wiek. Rysunek W. Gersona

Socha dwupolicowa z sośnikami i odkładnicami (policami) żelaznymi o skróconej grządzieli, dostosowanej do zaprzęgu w jednego konia. Przy jednej z rączek tzw. mulica - drążek przytwierdzony do grządzieli w miejscu związania podyjmy. Białoruś, okolice Grodna

Sośniki od soch dwupolicowych, Białoruś, 1962

Sposoby umocowania właściwej sochy (rozwidlonej części) do grządzieli. Wiązanie sochy z grządzielą za pomocą tzw. podyjmy. Pierwotnie była to podyjma drewniana związana łykiem, w XIX wieku zastosowano "podyjmy" żelazne ściągnięte drutem. Podlasie, wieś Kojły pow. Hajnówka, 1958

Inną budowę miały sochy dwupolicowe. Przypomnieć należy opis radeł wewnątrzrylcowych, osnową których był pień drzewa z dwoma naturalnymi odroślami - korzeniami. Tę podstawową część narzędzia określano grządzielem z rogaczem. Podobnie jak w radłach wewnątrzrylcowych, tak i w sochach dwupolicowych, na styku grządzieli z rogaczem (rączkami), w miejscu tzw. odziomka wydłubywano skośny otwór, w który zasadzano rozdwojony rylec, zwany po prostu sochą. Nie była to jednak jedyna nazwa na oznaczenie tej części narzędzia. Na terenie Polski znane były następujące określenia: rozocha, widły, płocha, spary, łupa, stołby, rogiszczapa. Przytaczamy te nazwy dlatego, że niektóre z nich mogą posłużyć do wyjaśnienia genezy tego narzędzia.

Takim słowem są na przykład widły. Szczególnie na tych terenach, gdzie występowały dawniej sochy, używane były drewniane widły o kształcie łopatkowym, z dwoma zębami okutymi żelazem. Służyły one do rozgarniania nawozu do uprawy jarzyn. Dostrzegamy duże podobieństwo w budowie takich wideł z rozdwojonym rylcem u sochy. Niektórzy badacze stwierdzali wprost, że socha dwupolicowa mogła powstać z radła wewnątrzrylcowego, do którego dodano widły, czyli rylec rozdwojony, okuty żelaznymi sośnikami. Był to jednak początek rozwoju tego narzędzia. Socha okazała się, wbrew panującym opiniom o jej prymitywności, narzędziem doskonałym, bowiem posiadała odpowiednio ukształtowane dwie odkładnice, pozwalające na odwracanie oranej ziemi.

Nazwa socha dwupolicowa bierze się od polic, czyli odkładnic. Nietrudno skojarzyć, że słowo to może oznaczać także półkę. W sosze police to właśnie półki, na które sośniki nakładały ziemię, a te odwracały ją na drugą stronę. Police miały kształt obły, łatwy do wykonania w drewnie, a jeszcze łatwiejszy w żelazie, bowiem w drugiej połowie XIX wieku w sochach nastąpiła zmiana polic drewnianych na żelazne. Polica lewa była nieco szersza i bardziej wygięta. Polica prawa była dłuższa, a obie ustawione były pod kątem w stosunku do sośników. Ich sparzastość, czyli rozdwojenie, sprzyjało orce ziem lżejszych, piaszczystych i kamienistych, pozyskiwanych po trzebieży lasów.

Police wpasowywano do sośników, które nieznacznie różniły się kształtem, ale zawsze był on tulejowaty. W starych typach soch były to jedyne części żelazne wykonywane przez wiejskich kowali38. O ich wartości świadczą chociażby zapisy testamentowe. Oto jeden z przykładów, pochodzący z 1698 roku z Rzeszowskiego: "co mi przychodziło po nieboszczyku ojcu moim to jest pół wozu i pół brony i naróg jeden"39. Wymieniony tu naróg to nic innego, jak określenie sośnika, lemiesza, kroju, chociaż te dwie ostatnie nazwy wydają się być późniejszego pochodzenia.

Dość istotną częścią sochy dwupolicowej były tzw. podyjmy, podwoje, podpałki, wicieuże. Te wszystkie nazwy oznaczają podobne urządzenie, podtrzymujące od spodu sochę (płochę) i wiążące ją z grządzielą. Podyjmą była beleczka lub później pręt żelazny, podkładany pod spód sochy i wiązany z grządzielą za pomocą grubych powrozów z konopi albo łyka, później także z wici żelaznych. Rączki narzędzia tworzyły naturalne odrośla (korzenie), ale by je przysposobić do lepszego trzymania, przybijano do jednej rączki drążek zwany mulicą, do drugiej klukę z naturalnie zakrzywionego kawałka drewna.

Grządziel sochy dwupolicowej była długa na około trzy i pół-cztery metry. Do niej zaczepiano jarzmo dla pary wołów, podobnie jak do radeł długogrządzielowych i płużyc. Dopiero w końcowych latach występowania soch, tj. na przełomie XIX i XX wieku, gdzieniegdzie, z braku wołów, zaprzęgano jednego konia, ale aby to uczynić, należało skrócić grządziel i wiązać ją z hołoblami.

Orka sochą należała do najcięższych prac, bowiem narzędzie to trzeba było podtrzymywać rękami, by sośniki nie zarywały się w ziemię. Dlatego też, dla ułatwienia pracy, na obu rączkach sochy przywiązywano pas parciany, który rataj-oracz nakładał na kark. Inny rodzaj sprzężaju stosowany przy sochach łopatkowych i dwupolicowych zadecydował zapewne, że oba narzędzia rozwijały się odrębnie na różnych terytoriach. Socha łopatkowa była typowym narzędziem ornym na terenie Rosji aż po Ural. Była jednak używana i na północy Europy: w Szwecji, Finlandii oraz w państwach nadbałtyckich, choć na znacznych terenach Litwy i Łotwy sąsiadowała z sochami dwupolicowymi. Socha łopatkowa dotarła na Suwalszczyznę i na Mazury jako narzędzie przeniesione przez wielkoruskich staroobrzędowców i była używana tylko przez nich aż do I wojny światowej. Jest to klasyczny przykład wędrówki wytworu kulturowego, związanego z określoną grupą etniczną, językową czy wyznaniową.

Żelazne części narzędzi rolniczych. Radlice tulejowe. Wołyń i okolice Chełma Lubelskiego (wg A. Kokowskiego i M. Pokropka, 2005)

Socha łopatkowa z Białorusi, fotografia z Archiwum Białoruskiej Akademii Nauk, 1962

Przypisy

1 Pełny tytuł brzmiał: Kultura ludowa Słowian", część 1. Kultura materjalna z 21 mapkami oraz z rycinami 1138 przedmiotów, Polska Akademja Umiejętności, Kraków 1929. Jako ciekawostkę warto dodać, że praca ta została przetłumaczona na język szwedzki przez Torstena Nilssona i pod tytułem: Slavernas folkkultur, d. 1. Materiell kultur, wydana Sztokholmie w 1936 roku. Kolejna część zatytułowana "Kultura duchowa" została opublikowana w 1934 roku - zeszyt 1, a w 1939 roku - zeszyt 2.
2 Kazimierz Moszyński: Kultura Ludowa Słowian, część I Kultura materjalna (A. Brückner), "Lud", 1931, seria 2, t. 10 [zeszyt 1 i 2 ogólnego zbioru, t. 30], s. 213.
3 Kazimierz Moszyński: Kultura Ludowa Słowian, część I Kultura materjalna (A. Brückner), "Lud", 1931, seria 2, t. 10 [zeszyt 1 i 2 ogólnego zbioru, t. 30], s. 215.
4 Kazimierz Moszyński wykorzystywał materiał etnograficzny zbierany od 1911 roku, przy okazji wykonywanego zawodu nauczyciela jak i ten pochodzący z systematycznych badań realizowanych w latach 1914-1928. W rezultacie dysponował materiałami z Polski, zachodniej Białorusi, Polesia, zachodniej Ukrainy, a także będącym wynikiem "poszukiwania w terenie i muzeach w latach 1926-1928 w Bułgarii, Jugosławii, na Węgrzech i w Austrii, to można stwierdzić, że prawie całą Słowiańszczyznę poznał z autopsji, wyjąwszy Rosję, Łużyce i Czechosłowację" (J. Klimaszewska, Kazimierz Moszyński - badacz i nauczyciel, [w:] Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. J. Klimaszewska, seria: Prace Komisji Etnograficznej - Polska Akademia Nauk. Oddział w Krakowie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 20).
5 M. Gładysz, Kazimierz Moszyński jako człowiek i uczony, [w:] Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. J. Klimaszewska, seria: Prace Komisji Etnograficznej - Polska Akademia Nauk. Oddział w Krakowie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 8.
6 Warto dodać, że "Kultura ludowa Słowian", poza wydaniem w 1967 roku (część I. Kultura materialna i część II. Kultura duchowa, zeszyt 1; w 1968 ukazał się zaś zeszyt 2 części II), opracowanym przez uczennicę Kazimierza Moszyńskiego - Jadwigę Klimaszewską, została - w postaci reprintu - wydana w 2009 i 2010 roku przez wydawnictwo Graf_ika (Graf_ika Usługi Wydawnicze Iwona Knechta); poza tym na portalu Docer.pl można pobrać pdf pierwszego tomu, opublikowany tam 22.12.2016 roku.
7 Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, red. M. Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska, A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej nr 32, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1976; Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, sekretarz tomu: M. Drozd-Piasecka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej nr 34, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1981.
8 W wieku, w którym właśnie z powodu zmian będących efektem rewolucji przemysłowej i modernizacji oraz z pobudek patriotycznych, podejmowano działania ratownicze (dawnej) kultury i głoszono hasła stworzenia syntezy kultury polskiej, co dało impuls do powołania nowej dyscypliny naukowej - etnografii/etnologii i wygenerowało jej przedmiot zainteresowań.
9 Por. G. Grochowski, Kwestia chłopska, "Teksty Drugie: teoria literatury, krytyka, interpretacja", 2017, nr 6, Chłopskość, s. 7-12.
10 Należy dodać, że rejestrowanie zmian skierowało zainteresowania profesora Mariana Pokropka na twórczość ludową i nieprofesjonalną. Dostrzega w niej tak sztukę jak i artystę oraz jego stosunek do świata, w tym tego materialnego. Zainteresowania te zaowocowały bogatymi zbiorami i stworzeniem niezwykłego miejsca - Muzeum Sztuki Ludowej w Otrębusach.
11 Sylwetkę profesora Mariana Pokropka można też poznać dzięki filmowi zrealizowanemu przez Marię Małanicz-Przybylską i Polę Rożek w 2008 roku, a zatytułowanemu: Podróż z Profesorem Pokropkiem, patrz: https://youtu.be/X_6R4ZNLBko; dostęp: 19.07.2019. Z kolei, o jego zainteresowaniach oraz działalności naukowej i dydaktycznej można przeczytać w tekstach: Lecha Mroza, Krzysztofa Brauna, Marka A. Kowalskiego, Barbary Chudzińskiej, Michała Treszczyńskiego i Grażyny Czerwińskiej zawartych w książce: Regiony, granice, rubieże. Tom w darze dla Profesora Mariana Pokropka, red. L. Mróz, M. Zowczak, K. Waszczyńska, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2005.
1 Patrz więcej: J. Burszta, Etnografia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Poznań-Warszawa 1987, s. 89-91. Warto zaznaczyć, że współcześnie termin etnografia posiada dwa znaczenia w naukach antropologicznych: historii etnografii i uprawiania etnografii (etnografia jako proces). Patrz więcej: R. Sanjek, Etnografia [hasło tłum. W. Kruszelnicki], w: Encyklopedia antropologii społeczno-kulturowej, red. A. Barnard, J. Spencer, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2008, s. 200-206.
2 Ludoznawstwo - ruch polegający na gromadzeniu materiałów o ludzie (mieszkańcach kraju), w który byli zaangażowaniu wykształceni badacze oraz amatorzy.
3 Patrz więcej: J. Burszta, Etnologia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, op. cit., s. 97-100.
4 Samo pojęcie zostało wprowadzone do nauki europejskiej przez Adama Františka Kollára i Alexandra Cézara Chavannesa w latach 80. XVIII wieku. Z kolei w piśmiennictwie polskim pojawiło się za sprawą artykułu Jana Rymarkiewicza pod tytułem Nauka o narodowości, czyli etnologia w 1849 roku. Patrz więcej: Z. Jasiewicz, Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku 1918), seria: Prace Komitetu Nauk Etnologicznych Polskiej Akademii Nauk, nr 15, Komitet Nauk Etnologicznych PAN, Instytut im. Oskara Kolberga, Poznań 2011, s. 122-129.
5 Patrz więcej: J. Burszta, Folklor, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, op. cit., s. 124.
6 J. Burszta, Współczesny folklor widowiskowy. Zarys postaci zjawiska, w: idem, Kultura ludowa - kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1974, s. 316.
7 Ibidem. Por. też: J. Dziadowiec, Festum folkloricum. Performatywność folkloru w kulturze współczesnej. Rzecz o międzykulturowych festiwalach folklorystycznych, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2016, s. 70-72.
8 Autorem tej sentencji jest Cyceron. Patrz: Cyceron, O mówcy, przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył B. Awianowicz, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2010, s. 36.
9 Chodzi o: Kinder- und Hausmärchen, Realschulbuchhandlung, Berlin 1812 (t. 1), 1815 (t. 2). Pierwsze wydanie w języku polskim nosiło tytuł: Baśnie dla dzieci i młodzieży, oprac. C. Niewiadomska, Gebethner i Wolff, Warszawa 1895.
10 Patrz więcej: G. Cocchiara, Dzieje folklorystyki w Europie, tłum. W. Jekiel, wstęp J. Krzyżanowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971, s. 251-255.
11 Ibidem, s. 190.
12 Patrz: A. Kutrzebianka, Rozwój etnografii i etnologii w Polsce, seria: Historia Nauki Polskiej w Monografiach, XIV, nakładem Polskiej Akademii Umiejętności z zasiłku Prezydium Rady Ministrów, Skład Główny w Księgarniach Gebethnera i Wolffa, Kraków 1948, s. 5-6.
13 Powodem osadzenia Hugona Kołłątaja w więzieniu w Ołomuńcu i Josephstadt (1794-1802) przez władze austriackie było jego zaangażowanie w działalność polityczną i oświatowo-naukową oraz insurekcję kościuszkowską.
14 H. K[ołłątaj], Z listu do Jana Maya, księgarza krakowskiego, pis. d. 15 lipca 1802 r. z Ołomuńca, w: Wiek XIX. Sto lat myśli polskiej. Życiorysy, streszczenia, wyjątki, t. 1: wypisy nr 1-142, red. I. Chrzanowski, H. Galle, S. Krzemiński, Gebethner i Wolff, Warszawa 1906, s. 94-95.
15 Ibidem, s. 95
16 Z. Dołęga-Chodakowski, O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, "Ćwiczenia Naukowe. Oddział Literatury", t. 2, u N. Glücksberga Księgarza Typografa uprzywilejowanego Królewskiego Uniwersytetu, Warszawa 1818, s. 3-32.
17 Warto zaznaczyć, że poglądy te były typowymi i powszechnymi w połowie XIX wieku, także za sprawą narodowej literatury romantycznej.
18 Praca ta miała dwa tomy. Została też wznowiona w 1862 roku pod zmienionym tytułem: R. Berwiński, Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych, t. 1 i 2, nakładem i czcionkami Ludwika Mierzbacha, Poznań 1862.
19 R. Berwiński, Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, t. 1, nakładem autora, Poznań 1854, s. 7.
20 Ibidem, s. 41.
21 O. Kolberg, Sandomierskie, w: idem, Dzieła Wszystkie, t. 2, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Wrocław-Poznań 1962, s. 5.
22 Spuścizna Oskara Kolberga wykracza jednakże poza wymienione tomy. Wiele zgromadzonego materiału pozostało w rękopisach i teczkach, które są sukcesywnie wydawane przez Instytut im. Oskara Kolberga, w ramach serii: "Dzieła wszystkie Oskara Kolberga". Warto dodać, że decyzja o powołaniu Instytutu została podjęta uchwałą Rady Państwa w 1960 roku. Do dzisiaj przygotowano 86 tomów.
23 A. Kutrzebianka, Rozwój etnografii i etnologii w Polsce, op. cit.; Historia etnografii polskiej, pod red. M. Terleckiej, seria: Pracownia Historii Nauk Społecznych. Historia Nauk Społecznych i Humanistycznych w Polsce, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973; Z. Jasiewicz, Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku 1918), seria: Prace Komitetu Nauk Etnologicznych Polskiej Akademii Nauk, nr 15, Komitet Nauk Etnologicznych PAN, Instytut im. Oskara Kolberga, Poznań 2011.
24 Ludwik Krzywicki był w zasadzie jedynie zwolennikiem ewolucji, sam bowiem stosuje materializm historyczny, "włączanie elementów historycznego myślenia do teorii ewolucji"- patrz: Z. Sokolewicz, Szkoły i kierunki w etnografii polskiej (do 1939 r.), w: Historia etnografii polskiej, op. cit., s. 147.
25 Praca ta została wydana już po śmierci Jana Karłowicz - patrz: J. Karłowicz, Lud. Rys ludoznawstwa polskiego, t. 1, seria: Polska. Obrazy i Opisy, Macierz Polska, Lwów 1906.
26 Ibidem, s. 82.
27 Rozdział o Małorusinach został napisany przez Aleksandra Jabłonowskiego.
28 J. Karłowicz, Lud. Rys ludoznawstwa polskiego, op. cit., s. 130.
29 Ibidem, s. 136.
30 Ibidem, s. 214.
31 Z. Sokolewicz, Szkoły i kierunki w etnografii polskiej (do 1939 r.), w: Historia etnografii polskiej, op. cit., s. 136.
32 Ibidem, s. 137.
33 A. Kutrzebianka, Rozwój etnografii i etnologii w Polsce, op. cit., s. 28. Warto dodać, że wówczas Uniwersytet we Lwowie nosił nazwę: Uniwersytet Franciszkański. Nazwa ta obowiązywała w latach 1817-1918, potem zaś w latach 1919-1939 placówka została przemianowana na Uniwersytet Jana Kazimierza, a od 1944 roku już oficjalnie stała się Uniwersytetem Iwana Franki.
34 Wincenty Pol prowadził wykłady od 1850 roku na Wydziale Geografii. Warto wyjaśnić, że wówczas geografię traktowano jako nadrzędną w badaniach kultury poszczególnych plemion i grup etnicznych i uznawano, że uwarunkowania geograficzne (naturalne) stanowią główny czynnik zróżnicowania kultur. Kierunek ten określano jako antropografię. O determinantach podłoża geograficznego na powstawanie odrębnych kultur Pol pisał w pracach: Rzut oka na północne stoki Karpat, Czcionkami Drukarni "Czasu" przy ulicy Szczepańskiej 369, Kraków 1851; Obrazy z życia natury, nakład i własność Towarzystwa Przyjaciół Oświaty, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1869 (seryja/tom 1), 1870 (seryja/tom 2), 1871 (seryja/tom 3).
35 A. Kutrzebianka, Rozwój etnografii i etnologii w Polsce, op. cit., Kraków 1948, s. 32.
36 A. Fischer, Lud polski. Podręcznik etnografii Polski, Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Lwów-Warszawa-Kraków 1926.
37 A. Fischer, Rusini. Zarys etnografii na Rusi, Zakład Narodowy im. Ossoliński, Lwów-Warszawa-Kraków 1928.
38 A. Fischer, Etnografia Słowiańska, Książnica - Atlas, Lwów-Warszawa [z. 1: Połabianie, 1932, z. 2: Łużyczanie, 1932, z. 3: Polacy, 1934].
39 J. Czekanowski, Wstęp do historii Słowian. Perspektywy antropologiczne, etnograficzne, archeologiczne i językowe. Z 53 rycinami i 8 tablicami, wyd. 2, na nowo oprac., Instytut Zachodni, Poznań 1957.
40 Szczególnie dobrze jest to widoczne w: A. Fischer, Lud polski. Podręcznik etnografii Polski, op. cit.
41 S. Poniatowski, Etnografia Polska, w: Wiedza o Polsce, t. 3: Geografia, oprac. T. i S. Radlińscy, Etnografia Polski, oprac. S. Poniatowski i inni, Wydawnictwo Wiedza o Polsce, Warszawa 1932, s. 191-334. Warto dodać, że obok opracowania Poniatowskiego znalazły się także teksty: Eugeniusza Frankowskiego o sztuce ludowej (nie rozpatrywał wytworów jako rezultatu zastosowania określonego surowca i technik, ale koncentrował uwagę na wykonawcy i użytkowniku) i Juliana Krzyżanowskiego o literaturze ludowej (autor zastosował metodę genetyczno-komparatystyczną z uwzględnieniem literatury narodowej jako źródła oddziaływania, zapożyczeń, ale i wzajemnych wątków).
42 S. Poniatowski, Zadania i przedmiot etnologii, t. 2, "Archiwum Nauk Antropologicznych" [organ Towarzystwa Naukowego Warszawskiego], 1922, s. 1-30.
43 S. Poniatowski, Etnografia Polska, w: Wiedza o Polsce, t. 3: Geografia, op. cit., s. 191.
44 A. Posern-Zieliński, Etnologia jako samodzielna dyscyplina naukowa, w: Historia etnografii polskiej, op. cit., s. 104.
45 J.S. Bystroń, Ugrupowania etniczne ludu polskiego = les groupes ethnographiques polonaise, seria: Krakowskie Odczyty Geograficzne/Conférences Géographiques Cracoviennes, red. L. Sawicki, nr 2, nakładem Księgarni geograficznej "Orbis", Kraków-Cracovie 1925.
46 J.S. Bystroń, Wstęp do ludoznawstwa polskiego, seria: Lwowska Biblioteka Slawistyczna, t. 2, K.S. Jakubowski, Lwów 1926 [wyd. 2 - 1939].
47 J.S. Bystroń, Megalomanja narodowa. Źródła - teorie - skutki, Gebethner i Wolf, Warszawa 1924. Kolejne wydania już pod tytułem: Megalomania narodowa, Towarzystwo Wydawnicze "Rój", Warszawa 1935; cop. "Książka i Wiedza", Warszawa 1995.
48 J.S. Bystroń, Kultura ludowa, Nasza Księgarnia sp. akc. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1936.
49 Przykładem jest dwutomowe dzieło: J. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce (wiek XVI-XVIII), t. 1-2, wyd. 1, nakładem Księgarni Trzaski, Everta i Michalskiego, Warszawa 1933 (t. 1), 1934 (t. 2). O ważności tej pracy mogą świadczyć kolejne wydania w roku: 1960, 1976, 1994.
50 Warto przy tej okazji wskazać dwie książki, które szczególnie ciekawie poruszają ten wątek (późniejsze oczywiście w stosunku do J.S. Bystronia): P. Grochowski, Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach, seria: Paralele: Folklor - Literatura - Kultura, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2009; K. Michajłowa, Dziad wędrowny w kulturze ludowej Słowian, Oficyna Naukowa, Warszawa 2010.
51 Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, red. M. Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska, A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej, nr 32, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1976; Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, sekretarz tomu: M. Drozd-Piasecka, seria: Biblioteka Etnografii Polskiej, nr 34, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1981.
52 Pomysłodawcą koncepcji czasów historii, w tym czasu długiego trwania, był francuski historyk Fernand Braudel - patrz: F. Braudel, Historia i trwanie, tłum. B. Geremek, przedm. B. Geremek, W. Kula, Czytelnik, Warszawa 1971; patrz też: W. Wrzosek, Braudelowska idea kultury materialnej, "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej" 1994, t. 30, nr 2, s. 167-172.
53 A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, op. cit., s. 19-57.
54 K. Dobrowolski, A. Woźniak, Historyczne podłoże polskiej kultury chłopskiej, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, op. cit., s. 59-90.
55 M. Dobrowolska, Rola środowiska geograficznego i procesów osadniczych w kształtowaniu zróżnicowań kulturowych, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, op. cit., s. 91-141.
56 J. Gajek, Etnograficzne zróżnicowanie na obszarze Polski, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, op. cit., s. 143-177.
57 Co prawda założenia metody integralnej zostały sformułowane wcześniej, a ich autorem był Kazimierz Dobrowolski. Przedstawia je m.in. w szkicu Dwa studia nad powstaniem kultury ludowej w Karpatach Zachodnich, [s.n.], Kraków 1938. Patrz też: W. Kwaśniewicz, Metoda integralna Kazimierza Dobrowolskiego, "Etnografia Polska" 1969, t. 13, s. 41-57; A. Kutrzeba-Pojnarowa, Metoda integralna Kazimierza Moszyńskiego (założenia teoretyczne i program badań), w: Metody etnologii część I, red. E.Z. Szulc, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1981, s. 17-38.
58 J. Bednarski, Metoda integralna, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, op. cit., s. 236-237.
59 K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 1: Kultura materjalna, Polska Akademja Umiejętności, Kraków 1929.
60 Rubież etnogeograficzna - granica występowania danych wytworów kulturowych. Określenie to por. w: Z. Kłodnicki, Tak zwana rubież etnogeograficzna a problem genezy przestrzennego zróżnicowania kultury ludowej w Polsce, "Lud" 1994, t. 77, s. 47-68.
61 K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, seria: Biblioteka etnografii polskiej, nr 6, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków 1962.
62 Metoda pomocnicza historyczna winna zatem odpowiadać na trzy pytania: (1) czy treść wiadomości jest wiarygodna, (2) do jakiego czasu należy ją odnieść i (3) do jakiego terytorium. Przy odtwarzaniu historii kultury mogą być przydatne różnorodne: kroniki, księgi uposażeń, wizytacje, przywileje, statuty, przepisy bartne, podręczniki gospodarcze, relacje z podróży, pamiętniki, wreszcie utwory literackie - patrz więcej: K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, op. cit., s. 59-84. Podobnie sądził Bystroń, co więcej - wykorzystywał tak różne źródła. Na temat źródeł historycznych przydatnych etnografom przy odtwarzaniu kultury minionych epok została poświęcona praca: M. Maciszewska, Etnografia historyczna Polski. Wybór źródeł, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1993.
63 W metodzie pomocniczej językoznawczej można badać nazwy wytworów, wyróżniając nazwy jednorodne i wspólne dla danej grupy etniczno-językowej, nazwy pochodzenia obcego świadczące o zapożyczeniach, nazwy archaiczne zachowane tylko na niektórych terenach, dowodzące zachowawczości, izolacji i odrębnym (zapóźnionym) rozwój. Patrz więcej: K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, op. cit., s. 39-58.
64 K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, op. cit., s. 17. Metoda pomocnicza archeologiczna nie korzysta z metod badawczych typowych dla archeologów, ale wykorzystuje jedynie materiał archeologiczny pozwalający na odtwarzanie najstarszych form wytworów, o ile znajdują one kontynuację w materiałach historycznych i etnograficznych. Patrz więcej: K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, op. cit., s. 85-98. Przywołać tu należy przynajmniej jeden przykład, np. z tkactwa. O dawności technik przędzenia i tkania stosowanych do niedawna w kulturach ludowych mogą poświadczyć znaleziska archeologiczne takich przedmiotów jak na przykład przęśliki do wrzecion i warsztatów tkackich.
65 Od 1 września 1935 roku do 1945 roku Kazimierz Moszyński przebywa w Wilnie, w którym kieruje w latach 1935-1940 Katedrą Etnologii i Etnografii Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Warto dodać, że lata 1926-1939 były okresem jego najbardziej wytężonej pracy naukowej. Patrz: J. Klimaszewska, Kazimierz Moszyński - badacz i nauczyciel, w: Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. J. Klimaszewska, seria: Prace Komisji Etnograficznej - Polska Akademia Nauk. Oddział w Krakowie, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 24.
66 Warto dodać, że podobny rodzaj źródeł odnajdziemy w innych opracowaniach autorstwa: Jana Karłowicza, Adama Fischera, Stanisława Poniatowskiego, Jana Stanisława Bystronia, Kazimierza Dobrowolskiego.
67 Na temat idei i prac prowadzonych w ramach Polskiego Atlasu Etnograficznego patrz: J. Gajek, Etnograficzne zróżnicowanie na obszarze Polski, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, op. cit., s. 143-177; Z. Kłodnicki, Polski Atlas Etnograficzny - historia, stan obecny i perspektywy, "Lud" 2001, t. 85, s. 239-275.
68 Dobrym przykładem wykorzystywania tego typu źródeł może być praca: J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce (wiek XVI-VXIII), op. cit.
69 Dodajmy, że powstała nawet praca na ten temat - patrz: Ludowość u Mickiewicza. Praca zbiorowa, red. J. Krzyżanowski, R. Wojciechowski, seria: Z Prac Instytutu Badań Literackich PAN, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1958.
70 Prowadząc zajęcia ze studentami, podczas jednego z semestrów w ramach ich obowiązków zaliczeniowych zaproponowałem, by każdy samodzielnie wybrał dowolny przedmiot z kultury materialnej i odkrył w nim różnorodność znaczeń. Z dużym zaciekawieniem i satysfakcją czytałem jeden z takich esejów, liczący ponad 20 stron maszynopis na temat sierpów i kos - ludowych narzędzi żniwnych, znanych we wszystkich kulturach rolniczych świata. Do tekstu załączone były liczne ilustracje ze sztuki polskiej i światowej, potwierdzające uniwersalizm znaczeń i symboli. Pojawiały się one w różnych religiach, wierzeniach, miały wydźwięk historyczno-patriotyczny, społeczny, ideologiczny.
71 Za: K. Dobrowolski, A. Kutrzeba-Pojnarowa, Sylwetka naukowa Jana Stanisława Bystronia, "Etnografia Polska" 1966, t. 10, s. 25.
1 H. Łowmiański, Podstawy gospodarcze formowania się państw słowiańskich, PWN, Warszawa 1953, s. 245.
2 K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, seria: Biblioteka etnografii polskiej, nr 6, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław-Kraków-Warszawa 1962, s. 41.
3 Literatura na temat osadnictwa jest obszerna, wśród niej warto wymienić: B. Zaborski, O kształtach wsi w Polsce i ich rozmieszczeniu, seria: Prace Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, nr 1, nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, Skład Główny w Księgarniach Gebethnera i Wolffa, Warszawa-Kraków-Lublin-Łódź-Paryż-Poznań-Wilno-Zakopane 1927; J. Burszta, Od osady słowiańskiej do wsi współczesnej. O tworzeniu się krajobrazu osadniczego ziem polskich i rozplanowań wsi, seria: Biblioteka Popularna - Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, t. 1, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1958; M. Chilczuk, Osadnictwo wiejskie Polski (formy i układy przestrzenne), PWN, Warszawa 1970; H. Szulc, Morfogeneza osiedli wiejskich w Polsce, seria: Prace Geograficzne, nr 163, Wydawnictwo Continuo, Wrocław 1995; J. Tkocz, Organizacja przestrzenna wsi w Polsce, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 1998. Jedną z nowszych książek opisujących procesy osadnicze, w tym kształty wsi, w szerszym kontekście: D. Szymańska, Geografia osadnictwa, wyd. 2 zmienione, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013 [wyd. 1 - 2009].
4 L. Potocki, Pamiętniki pana Kamertona, cz. 1, Nakładem Księgarni J.K. Żupańskiego, Poznań, 1869, s. 18.
5 Relację tę przytaczamy w opracowaniu Tadeusza Kowalskiego i Józefa Kostrzewskiego: "We wszystkich krajach północy [Słowian - przyp. red.] głód nie powstaje wskutek braku opadów i długotrwałej suszy, lecz jedynie z powodu częstych deszczów i długotrwałego nagromadzenia wody gruntowej. Susza nie jest u ich zgubną, toteż nikt, kogo ona dotknie, nie boi się jej (a to) z powodu wilgotności ich krain i ich wielkiego zimna. Sieją w dwóch porach roku, (późnym) latem i na wiosnę, i zbierają dwa zbiory. Najwięcej sieją prosa" - patrz: Relacja Ibr?h?ma Ibn Ja'k?ba z podróży do krajów słowiańskich w przekazie al-Bekr?ego, wydał, wstępem, komentarzem i przekładem opatrzył T. Kowalski przy współudziale J. Kostrzewskiego [et al.], w: Pomniki Dziejowe Polski, Seria II, t. 1, Skład Główny w Księgarniach Gebethnera i Wolffa, Kraków 1946, s. 52.
6 Chodzi o pracę Borysa Čičerina (1828-1904) o instytucjach terenowych w Rosji w XVIII wieku, napisaną po 1849 roku - za: L. Bazylow, Historia nowożytnej kultury rosyjskiej, PWN, Warszawa 1986, s. 433.
7 Tu wypada wspomnieć o ruskim, ale i o mazowieckim sibractwie (sibrastwie) - gospodarowaniu na wspólnej ziemi członków rodziny wywodzących się od jednego przodka wraz z pobratymcami - osobami obcymi krewniaczo/rodzinnie, ale połączonymi więziami przyjaźni.
8 Od 1389 roku po bitwie na Kosowym Polu, stanowiącej o początku podporządkowania Serbii i od upadku państwa bułgarskiego w latach 1393-1396.
9 W. Pociecha, Królowa Bona (1494-1557). Czasy i ludzie Odrodzenia, t. 3, Nakładem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Czcionkami Drukarni Uniwersytetu Poznańskiego, Poznań 1949-1958, s. 17.
10 Na temat zabytków pozostałych na przykład na Mazowszu patrz: J. Szałygin, Katalog zabytków osadnictwa holenderskiego na Mazowszu, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2004; M. Prarat, Gdzie olędrzy mieszkali... Z badań nad drewnianymi zagrodami na Nizinie Saratowicko-Nowskiej, Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej, Toruń 2009; W cieniu domów. Opowieści o żuławskich domach podcieniowych, red. i korekta A. Jarzębska, Centrum Spotkań Europejskich "Światowid" w Elblągu, Elbląg 2014.
11 W. Pociecha, Królowa Bona (1494-1557). Czasy i ludzie Odrodzenia, t. 1, op. cit., s. 17.
12 Przykładem mogą być prace: S. Rosłoniec, Samorzutne scalanie gruntów wśród mazowieckiej i podlaskiej szlachty zagrodowej, Ministerstwo Reform Rolnych, Warszawa 1928; M. Biernacka, Wsie drobnoszlacheckie na Mazowszu i Podlasiu. Tradycje historyczne a współczesne przemiany, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1966.
13 [zapis oryginalny] J. Grajnert, Wycieczka na Podlasie, "Biblioteka Warszawska. Pismo Poświęcone Naukom, Sztukom i Przemysłowi", nowa serya, t. 4, Warszawa 1857, s. 60.
14 Z. Gloger, Chałupa, w: idem, Budownictwo drzewne i wyroby z drzewa w dawnej Polsce, t. 1, Drukarnia Wł. Łazarski, Warszawa 1907, s. 173.
15 Pełny tytuł: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 1-15 (t. 15: cz. I i II), pod. red. B. Chlebowskiego, przy współudziale od połowy t. 6 J. Krzywickiego, według planu F. Sulimierskiego, t. 1-15, Warszawa: nakładem do t. 10 Władysława Walewskiego, od 11-15 (cz. I i II) - z zasiłku Kasy im. dr. Mianowskiego, Warszawa 1880-1902.
16 Tymianki [hasło], w: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 12, op. cit., s. 706.
17 S. Rosłoniec, Samorzutne scalanie gruntów wśród mazowieckiej i podlaskiej szlachty zagrodowej, op.cit.
18 Wnikliwie zmiany we wsi Husów opisał Wincenty Styś w monografii Drogi postępu gospodarczego wsi: studium szczegółowe na przykładzie zbiorowości próbnej wsi Husowa, seria: Prace Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, seria A, Wrocławskie Towarzystwo Naukowe, Wrocław 1947. Ten sam autor przybliżył również problematykę rozdrobnienia wsi galicyjskich we wcześniejszej monografii Rozdrabnianie gruntów chłopskich w byłym zaborze austrjackim w latach 1787 do 1931, Towarzystwo Naukowe, Lwów 1934.
19 Patrz dla przykładu: L.H. Morgan, Społeczeństwo pierwotne, czyli badanie kolei ludzkiego postępu od dzikości przez barbarzyństwo do cywilizacji, tłum. A. Bąkowska, Warszawa 1887 [oryg. Ancient Society, or Researches in the Lines of Human Progress from Savagery, through Barbarism, to Civilization, H. Holt and Company, Nowy Jork 1877].
20 A. Sierżputowski, Očerki Bielarussi. I. Siabryna. II. Bonda. Iż žizni Polesskich bielarusov južnoj časti Sluckago u(jezda) Minskoj gub(ernii), "Živaja [Zhivaja] Starina" 1907, z. 1, s. 25-33.
21 Najpełniejszy opis haków znajdujemy w opracowaniach: J. Burszta, Rylcowe radło na kołach (hak) w Rzeszowskiem, "Łódzkie Studia Etnograficzne" 1967, t. 9, s. 183-191; oraz K. Ruszel, Leksykon kultury ludowej w Rzeszowskiem, Muzeum Okręgowe w Rzeszowie: Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Rzeszowie, Rzeszów 2004.
22 K. Ruszel, Leksykon kultury ludowej w Rzeszowskiem, op. cit., s. 137.
23 Polski Atlas Etnograficzny, zeszyty I-VI, red. J. Gajek, Polskie Wydawnictwo Naukowe, Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych, Warszawa 1964-1981. Od 1993 roku publikowane są też Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, posiadające formę opisową, dobrze uzupełniające wcześniejsze mapy. Dostępny jest on także w wersji elektronicznej. Na temat historii i realizacji Atlasu pisał m.in. Z. Kłodnicki, Polski Atlas Etnograficzny - historia, stan obecny i perspektywy, "Lud" 2001, t. 85, s. 239-275.
24 Karta LXII. Mapa 140. Płozowe radła czworoboczne, oprac. B. Garyga i D. Osuchowska, pod kier. nauk. J. Gajka oraz Karta LXIII. Mapa 141. Radła rylcowe, oprac. B. Garyga i D. Osuchowska, pod kier. nauk. J. Gajka w: Polski Atlas Etnograficzny, z. 3, mapy 130-190, red. J. Gajek, Polskie Wydawnictwo Naukowe, Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych, Warszawa 1968.
25 K. Kluk, Roslin Potrzebnych, Pozytecznych, Wygodnych, Osobliwie Kraiowych, Albo Ktore W Kraiu Uzyteczne Być Mogą, Utrzymanie, Rozmnozenie I Zazycie, t. 3: O Rolnictwie, Zbozach, Łąkach, Chmielnikach, Winnicach, I Roslinach Gospodarskich, Drukarnia XX. Pijarów, Warszawa 1781; patrz też w opracowaniu: K. Kluk, O rolnictwie, zbożach, łąkach, chmielnikach i roślinach gospodarskich, w oprac. S. Inglota, Zakład im. Ossolińskich, Wrocław 1954.
26 Na temat funkcji radeł i radełek patrz: Karta LXIV. Mapa 142. Funkcje radeł i radełek, oprac. B. Garyga i D. Osuchowska, pod kier. nauk. J. Gajka w: Polski Atlas Etnograficzny, z. 3, mapy 130-190, op. cit.
27 Uczyniliśmy to specjalnie z uwagi na czas powstania tego dzieła - połowa XVIII wieku, a więc okres, w którym zachodzą pierwsze istotne zmiany w rolnictwie; ukazanie drukiem nastąpiło jednakże dopiero w XX wieku - patrz. K. Kluk, O rolnictwie, zbożach, łąkach, chmielnikach i roślinach gospodarskich, op. cit.
28 Monumentalna praca Kazimierza Moszyńskiego Kultura ludowa Słowian ukazała się drukiem w okresie międzywojennym: tom 1 Kultura materialna w 1929 roku i kolejno dwie części tomu 2 Kultura duchowa w latach 1934 i 1939, Kraków. Wydanie drugie - do którego odwołujemy się w niniejszej książce - pochodzi z 1967-1968 roku.
29 K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 1: Kultura materialna, red. nauk. J. Klimaszewska, wyd. 2, Książka i Wiedza, Warszawa 1967 [wyd. 1 - 1929], s. 186-187.
30 Patrz z literatury polskojęzycznej: E. Frankowski, Sochy, radła, płużyce i pługi w Polsce, seria: Wydawnictwa Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu Poznańskiego, nr 1, Wydawnictwo Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu Poznańskiego, Poznań 1929; B. Garyga, Zasady klasyfikacji narzędzi uprawy ziemi. Zagadnienia systematyki elementarnej kultury materialnej, "Lud" [1960] 1961, t. 46, s. 196-258; Z. Podwińska, Techniki uprawy roli w Polsce średniowiecznej, Ossolineum, Wrocław- Warszawa-Kraków 1962; B. Baranowski, T. Dziekoński, J. Bartys, Źródła ikonograficzne do historii rolnictwa polskiego; seria: Źródła do Historii Kultury Materialnej, pod red. A. Wolffa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław-Warszawa-Kraków 1965; Z. Sokolewicz, Pług i płużyca, w: Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. 1. Rolnictwo i hodowla, część 1/ Commentaries to Polish Ethnographic Atlas, vol I. Agriculture and breeding, part 1, red. nauk. J. Bohdanowicz, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1993, s. 129-159; a z literatury obcej chociażby: P. Leser, Entsehung und Verbreitung des Pfluges, Verlag: Aschendorffische Verlagsbuchhandlung, Münster 1931.
31 Patrz: Księga Ziemi Czerskiej 1404-1425 poprzedzona wstępem historycznym, wyd. T. Xże L., seria: Najdawniejsze księgi sądowe, [s.n.], Warszawa 1879; T. Lalik, Zagroda na Mazowszu w XV wieku, "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej" 1957, t. 5, nr 3/4, s. 487-502.
32 B. Bratanič, Orače sprave u Hrvata. Obliči, nazivlje, raširenje, Etnološki seminar Sveučilišta u Zagrebu, Zagreb 1939.
33 Patrz: Karta LXVII. Mapa 148. Relikty płużyc, oprac. Z. Szyfelbein-Sokolewicz pod kier. nauk. W. Dynowskiego, w: Polski Atlas Etnograficzny, z. 3, mapy 130-190, op. cit.
34 Samuel Bogumił Linde (1771-1847) - autor pierwszego Słownika języka polskiego, wydawał swoje dzieło własnym sumptem w Warszawie w latach 1807-1814, w Drukarni XX. Pijarów. Miał on cztery tomy, z czego dwa pierwsze miały po dwie części. Druga edycja, z uzupełnieniami A. Bielowskiego, ukazała się drukiem we Lwowie już po śmierci Lindego, 1854-1861.
35 STYK, w: Słownik języka polskiego przez M. Samuela Bogumiła Linde, t. 5, cz. III [R-T], Drukarnia XX. Pijarów, Warszawa 1812, s. 455.
36 "KOZICA [...] palica, pręt [...] b) robi sobie kozicę rolnik, któraby nizkich koł pługowych z tyłu popierała [...]"; Kozica, w: Słownik języka polskiego przez M. Samuela Bogumiła Linde, t. 1, cz. II [G-L], Drukarnia XX. Pijarów, Warszawa 1808, s. 1111.
37 S. Pigoń, Z Komborni w świat. Wspomnienia młodości, wyd. 5, LSW, Kraków 1983, s. 87-88.
38 Należy wspomnieć, że kowal wioskowy, utrzymywany przez całą wieś, był zobowiązany do wykonywania w pierwszej kolejności sośników do soch i narzędzi do żęcia zboża dla mieszkańców wsi.
39 K. Ruszel, Leksykon kultury ludowej w Rzeszowskiem, op. cit., s. 375.