Rozdział 1Wprowadzenie - witalna esencja życia
Wspaniałe moce i możliwości
Jak by to było móc w końcu znowu budzić się rano bez bólów, bez zesztywniałych stawów, bez duszności czy potrzeby zamartwiania się o poziom cukru albo ciśnienie krwi? Jak by to było żyć bez silnych leków i uzależnienia od medycyny? Jak by to było, gdyby pierwsza myśl po przebudzeniu brzmiała: jestem zdrowy, mogę swobodnie i lekko spełnić dar nowego dnia?
Czy znasz to? Masz wspaniałe pomysły i inspiracje, chcesz jak najszybciej koniecznie zmienić wiele rzeczy. Ale już po kilku dniach stwierdzasz, że czujesz się zbyt zmęczony, ociężały i pozbawiony inicjatywy, więc po prostu nie jesteś w stanie uczynić pierwszego kroku. Możesz sobie wyobrazić, że nagle znów odczuwasz ochotę i świeżość i z nowym rozmachem zabierasz się za coś nowego? Może nawet realizujesz całkiem nowy styl życia? To, co możemy sobie wyobrazić i przeczuć, możemy też osiągnąć. Cóż za świetna perspektywa!
Chciałbym zaprosić cię, abyś odbył ze mną podróż przez wspaniały świat pełen możliwości. Abyś obejrzał skarby, które mogą uczynić życie zdrowszym i bardziej witalnym. Skarby, które mogą nam pomóc ze świeżą energią i wolnym umysłem osiągnąć spełnienie serca. Z pewnością masz jakieś wyobrażenie o tym, jak mogłoby wyglądać szczęśliwe i spełnione życie, może masz już nawet jakąś wizję, plan czy całkiem konkretny projekt. Nieważne, czy chciałbyś być zdrowszy, silniejszy, bardziej spełniony czy szczęśliwy, masz moc, by to zmienić. Możesz wejść w proces transformacji i przezwyciężyć przeszkody między tobą a szczęściem. Aby tę siłę obudzić i wzmocnić, a także wyeliminować przeszkody na drodze rozwoju możliwości i potencjałów, możesz wykorzystać tradycyjne, obejmujące wysokie dawki składników preparaty medycyny naturalnej ze wszystkich części naszej planety. Mogą one posłużyć jako narzędzie ułatwiające proces transformacji do nowego, bardziej spełnionego życia. Stabilne zdrowie jest możliwe. Uleczenie przewlekłych chorób może się udać. Od nas zależy, czy odkryjemy nową chęć życia, która pozwoli odczuć lepsze zdrowie i większe spełnienie, a dawna wiedza lecznicza innych kultur może się w tym dla nas okazać bardzo użyteczna.
Dysponujemy dziś bezprecedensową wiedzą, która pozwala znaleźć pomoc i wsparcie zarówno w przypadku słabości fizycznej, jak i psychicznej.
W dowolnym momencie możemy trwale poprawić stan zdrowia, samopoczucie i siłę życiową, a także w całkiem naturalny sposób pobudzić proces uzdrawiania bez potrzeby uzależniania się od chemii z jej zagrożeniami.
Tradycyjna i sprawdzona wiedza lecznicza przypomina skarbiec pełen ekscytujących doświadczeń, które ułatwiają bycie człowiekiem: to wiedza empiryczna, gromadzona przez tysiąclecia we wszystkich kulturach przez uzdrawiaczy, zielarki i szamanów dla dobra ich społeczności i przekazywana następnym pokoleniom. Mieli oni przed oczami cel: ułatwić i wzbogacić życie ludzi z ich otoczenia. To, co sprawdziło się, było zachowywane i przekazywane dalej. To, co sprawdziło się w poszczególnych kulturach, chciałbym zaprezentować w tej książce.
Skupię się na pytaniach:
Co ma dla mnie natura, gdybym chciał
... żyć długo i zdrowo?
... mieć jasny, czujny umysł?
... znów poczuć w sobie młodzieńczą siłę i wigor?
... profilaktycznie utrzymywać na wysokim poziomie odporność i siły obronne organizmu?
... odnaleźć pełnię sił twórczych i prawdziwe spełnienie?
Jak mogę zmobilizować siły dla pełnego rozwinięcia mojego potencjału, jeśli
... jestem wyczerpany i wypalony?
... cierpię na ostre lub przewlekłe dolegliwości i choroby?
... nie jestem z siebie zadowolony, a smutek lub lęki zatruwają mi życie?
... brakuje mi radości, odwagi i woli życia?
... nie mogę po prostu uciec od stresu i zregenerować się?
Czego tak naprawdę potrzebujemy, aby długo i zdrowo żyć - i w jakiej ilości?
W skrócie: co możemy rozsądnie wykorzystać ze skarbnicy natury, by mieć więcej siły, by zregenerować się w niezbędny sposób, by znów był dla nas całkowicie dostępny nasz pełny potencjał? Gdzie właściwie biją źródła tej siły, jak możemy je wykorzystać i co tak naprawdę oddziela nas od mocy, którą moglibyśmy dysponować? Nie załatwią tego ani witaminy, ani liczne zalewające rynek suplementy diety, niekontrolowane, przesadnie drogie, o beznadziejnie niskich zalecanych dawkach.
Jagody zamiast beta-blokerów - nie zawsze musi to być chemia
Po okresie mojej pracy w szpitalach miałem wątpliwości co do mocy ziół leczniczych, dziś jednak po wielu latach obserwacji jest dla mnie pewne: istnieje silna medycyna naturalna. Zawierające wysokie dawki składników preparaty ziołowe z całego świata wytrzymują próbę badań naukowych. Przy odpowiedniej dawce i składzie ich skuteczność jest zdumiewająca. Mogą one wykazać jeszcze silniejszą moc uzdrawiającą, jeśli stosuje się je w odpowiednich warunkach. Kiedy pacjent aktywnie kształtuje korzystne okoliczności, takie leki mogą przejawić pełną skuteczność i dochodzi do uzdrowienia. W wielu przypadkach można wówczas nawet odstawić chemiczne farmaceutyki. Szczególnie w chorobach żołądka i jelit, reumatyzmie, zaburzeniach metabolizmu lipidów, cukrzycy, zaburzeniach lękowych i depresjach oraz wielu chorobach serca, także w nadciśnieniu można bez żadnego ryzyka, pod fachową kontrolą odstawić leki bądź znacząco ograniczyć ich dawkę.
Istnieją preparaty zawierające wysokie dawki leków naturalnych mogące poszerzyć świadomość, wyciągi z korzeni dające wewnętrzne oparcie i stabilność, wyciągi z jagód czyniące nas bardziej odpornymi na wszystkich płaszczyznach, glony wzmacniające życiową pewność siebie, grzyby lecznicze pobudzające procesy psychicznego puszczania oraz enzymy i OPC (oligomeryczne proantocyjanidyny) rozniecające wewnętrzny ogień.
Dawna wiedza lecznicza odkryta na nowo
Moje podróże w poszukiwaniu źródeł siły życiowej, szczęścia i zdrowia zabrały mnie w najodleglejsze zakątki świata. Poznałem wielu małych i wielkich mistrzów. Byli wśród nich uwodziciele popełniający mnóstwo niedorzeczności oraz inni, którzy przemawiali bez słów, głęboko mnie poruszając. Wszystkim im jestem głęboko wdzięczny. Wszyscy oni poszerzyli moje horyzonty i wzbogacili mnie swoim istnieniem.
Z każdej podróży przywoziłem inspiracje i nową wiedzę, a potem wykorzystywałem je w mojej praktyce. Zebrałem tutaj to, co rzeczywiście działa. Są to w moim przekonaniu najbardziej sprawdzone kompozycje roślin leczniczych, które ludzie odkryli i których skuteczności doświadczyli. Pochodzą z najróżniejszych regionów ziemi, z głębi australijskiego interioru, a także z najodleglejszych rejonów Uralu, wysokich dolin Tybetu i Nepalu, pustyń Bliskiego Wschodu i Afryki Zachodniej, z pampasów Ameryki Południowej albo tropikalnych lasów pierwotnych Azji Południowej, by wymienić tylko kilka miejsc.
Receptury, które sprawdzają się od tysiącleci, a z powodu swojej skuteczności są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Aby mieć pewność, że także dawka będzie odpowiednia, sprawdziliśmy składniki najważniejszych roślin leczniczych w specjalnych amerykańskich uniwersyteckich bankach danych (między innymi NCBI/PubMed), wyjaśniając też decydującą kwestię efektywnej dawki leczniczej. Poznaliśmy tam wyniki zdumiewająco wielu badań dotyczących składników roślin leczniczych oraz ich dowiedzionych naukowo sposobów działania. Mogliśmy przy tym stwierdzić, że nawet uzdrawiacze z głębi australijskiego interioru wykazali się niewiarygodnie dobrym instynktem, wybierając rośliny lecznicze i sposoby ich dawkowania. Badania wciąż potwierdzają to, co szamani i tak już wiedzieli dzięki "wewnętrznemu wczuwaniu się". Dawni uzdrowiciele nie potrafiliby nazwać składników roślin, ale dzięki obserwacji dowiadywali się, na co one pomagają, uzyskując przy tym zaskakująco trafne wyniki. Są to leki naturalne, z reguły doskonale tolerowane przez organizm, niewykazujące żadnych działań niepożądanych i bogate w niesyntetyczne, często pełne mocy substancje czynne.
Ograniczę się do tego, co sprawdziło się podczas 25 lat mojej praktyki lekarskiej. Można tu zasadniczo wyróżnić trzy segmenty:
- najnowocześniejszą diagnozę (w tym czytanie pulsu i diagnostykę laboratoryjną);
- stosowanie tradycyjnych metod uzdrawiania (preparaty ziół leczniczych ze wszystkich części świata);
- psychoterapię (podstawy terapii ajurwedyjskiej/duchowej).
Ponieważ medycyna naturalna wymaga pewnych warunków ramowych, dzięki którym jest bardziej skuteczna, włączyłem też kilka rozdziałów o regeneracji, optymalnym odżywianiu, sporcie, medytacji oraz nauce o energii. Więcej szczegółowych informacji można znaleźć w moich wcześniejszych książkach.
Nieważne, jaki kierunek terapeutyczny jest twoją pasją, czy jesteś nauczycielem jogi lub tai chi, coachem, trenerem regeneracji, psychoterapeutą, osteopatą, fizjoterapeutą, trenerem sportowym, mistrzem reiki, lekarzem, stomatologiem, weterynarzem czy farmaceutą, nie gra to żadnej roli. Pozwól się zainspirować i otwórz na wspaniałe skarby tej bardzo wielostronnej medycyny naturalnej.
Równowaga, wzrost i dalszy rozwój - plan natury
Rozwój oznacza, że coś istniejącego w stanie utajonym może w sprzyjających warunkach rozkwitać i wzrastać. Jeśli wzrost ten ustaje za sprawą czynników wewnętrznych lub zewnętrznych, organizm może to okazywać w postaci zaburzeń samopoczucia lub nawet objawów chorobowych. Zupełnie jakby chciał zwrócić nam na to uwagę i zmotywować do podjęcia kroków w celu zmiany sytuacji, przywrócenia równowagi i ponownego sprowadzenia do centrum. Tak więc we wczesnym okresie medycyny lekarze zawsze dążyli do tego, aby znaleźć właściwy "medy-kament", "re-medium", aby przywrócić utracone wcześniej zdrowe centrum. To samo podejście naturalnie wykorzystuje "medy-tacja".
W mojej codziennej pracy jestem zawsze głęboko poruszony, obserwując, jak wspaniałe siły działają w człowieku, jak rany same się zabliźniają, złamane kości zrastają i wszystko wciąż dąży z chaosu do nowego porządku = uzdrowienia. Tak więc uzdrowienie jest dla mnie zawsze wyrazem procesów samouzdrawiania. Zachodzi od wewnątrz.
Być żywą istotą oznacza rozwijać się.
Ajurweda, indyjska nauka o zdrowym życiu w zgodzie z naturą, wychodzi z założenia, że w każdej jednostce ludzkiej drzemie potencjał zdrowia, wewnętrzna siła dążąca do wyższego porządku i optymalnego dalszego rozwoju, źródło energii życiowej, które jest do naszej dyspozycji i z którego w każdej chwili możemy czerpać. Samouzdrowienie jest możliwe, jeśli się na to zdecydujemy. Jak jednak urzeczywistnić ten potencjał? Na początku oczywiście żyjąc w zgodzie z prawami natury, słuchając głosu naszej percepcji i intuicji, zamiast go ignorować. Wiele czynników z natury, jak na przykład światło, ciepło, świeżość, klimat, woda, odżywianie, zioła i oczywiście rośliny lecznicze, może nam pomóc zachować równowagę. Leki i preparaty chemiczne mogą w szczególnych przypadkach, zwłaszcza nagłych, okazać się pomocne, ratować życie i być dla nas wszystkich błogosławieństwem. Często jednak zaburzają naturalne mechanizmy regulacyjne i procesy samouzdrawiania. Poprzez swoje liczne, nierzadko nieprzewidywalne działania niepożądane mogą spowodować nowe nieszczęście, ograniczając nasze życie.
Mamy w sobie wszystko, czego potrzebujemy, aby móc żyć zdrowo i w pełni sił.
Zaprasza nas ono, abyśmy dane nam istnienie zorganizowali w taki sposób, żeby żyć zgodnie z własną indywidualną konstytucją, a przy tym w coraz większej harmonii z naszymi własnymi, całkiem indywidualnymi podstawowymi wibracjami, i to w formie, która umożliwia wzrost. Inteligencja naszego ciała, nasza zdolność odczuwania siebie i postrzegania naszych potrzeb pomagają nam znaleźć całkiem osobisty rytm i styl oraz świadomie prowadzić autentyczne życie.
Matka Ziemia - organizm, który nigdy nie śpi
Każdego dnia najróżniejsze spektakle natury nadają naszej planecie nowe oblicze: jest to ogromny organizm, który nigdy nie śpi i wciąż podąża za własnym rytmem. Cóż za zapierające dech w piersiach piękno i różnorodność otwierają się przed nami, gdy spoglądamy z góry w dal albo możemy podziwiać ziemię z samolotu: imponująca układanka lasów, strumieni, rzek, jezior, oceanów, wysp, gór, pustyń i dryfujących lodów. Wszystko jest w ruchu, płynie i nieustannie ewoluuje. Ziemia troszczy się o nas, pijemy jej wodę, jej rośliny i owoce wykorzystujemy jako pożywienie. Liście drzew dają nam świeże powietrze do oddychania, odpoczywamy w ich cieniu i zawsze możemy wesprzeć się o ich pień. W równowadze natury wszystko ma swój sens, a każde, nawet najmniejsze i najmarniejsze stworzenie - własne zadanie. Zatem także każda roślina w szczególny sposób służy swemu bliższemu lub dalszemu otoczeniu, wnosząc wkład w zachowanie równowagi w ramach specjalnych prawidłowości.
Wszędzie istnieje życie, wszystko wydaje się tak wspaniale przeplatać, łączyć i wzajemnie wspierać.
Kiedy jesteśmy gotowi całkiem świadomie widzieć, słyszeć, wąchać, smakować, odczuwać, oddychać, mówić, śpiewać, jeść, dotykać się, poruszać i kroczyć naprzód na własnych nogach, otwiera się przed nami zupełnie szczególna pełnia.
Doświadczamy wówczas wspaniałej siły wszystkich objawiających się nam darów, które pozostają do naszej dyspozycji, jeśli zechcemy je wykorzystać. Rośliny i owoce lecznicze to cenna część tych darów, z ważnego powodu dostępnych dla wszystkich żywych istot.
Co świadczy o jakości życia?
Czy nie byłoby wspaniale, gdyby nasze działania były przeniknięte świeżą siłą życiową, gdyby swobodny umysł pozwalał nam lekko i energicznie przejść przez dzień, gdyby uczucia pełni i wdzięczności dawały spełnienie serca? Wszystko to byłoby tak istotne, a jednak zwykle przeważają zewnętrzne bodźce i zagłuszają to, co rzeczywiście ważne. Wielu z nas tak naprawdę nie zauważa, czego dla siebie potrzebujemy i co w rzeczywistości rozwesela nasze serce. "Kiedy ostatni raz miałem ochotę zawołać "hurra!"? Dlaczego tak trudno mi skupić się na wszystkich tych otwierających serce momentach?". Zamiast tego pozwalamy, aby naszą codzienność determinowały niezadowolenie i wynikające stąd zmęczenie, apatia i napięcia. Jak pięknie byłoby po prostu oddychać i być! Być, cieszyć się bez myślenia i oceniania! Do tego jednak muszę zauważać, co mi służy, co mnie ożywia i daje dobre samopoczucie.
Mieszanki roślin leczniczych mogą nas w bardzo szczególny sposób wesprzeć na drodze do ugruntowania, odwagi i asertywności.
Jesteśmy zaproszeni, aby bardziej wsłuchiwać się w siebie i zwracać większą uwagę na własną świadomość w konfrontacji z wymaganiami świata zewnętrznego. Do tego potrzebne jest dobre ugruntowanie, wewnętrzna stabilność.
Jasne spojrzenie - równomierny przepływ energii
Każdego dnia doświadczam cudownych mocy, które emanują od ludzi. Przez nasze ciało przepływa niewidzialna siła życiowa, której istnienie trudno naukowo udowodnić i którą możemy odczuć - czasem bardziej, czasem mniej. Może przejawiać się w sposób silny lub też słaby. Źródło to czasem tryska, a czasem nie. Z tego źródła wraz z wejściem w życie powstaje biegunowość yin i yang, z której rozwija się współgra pięciu elementów (żywiołów), a z niej wszystkie inne rzeczy. Z tego wewnętrznego centrum karmi się dzień po dniu nasza wewnętrzna siła. Szczery, otwarty uśmiech na twarzy - czy może to być oznaka pełni, wdzięczności i zgody na to, co jest? Nasze źródło energii tryska często, kiedy zdajemy sobie sprawę ze swojej pełni i czujemy, że stanowimy jedność w przepływie, że jesteśmy w swoim żywiole, w swojej mocy.
Człowiek, którego energia życiowa w ten sposób płynie, ma jasne, pewne spojrzenie, lśniące oczy, silny, wyraźny głos, mocny uścisk dłoni oraz zdecydowany, przytomny wygląd. Jego aura, podobnie jak jego tarcza obronna lub układ odpornościowy pozostają nietknięte. Jest on pozytywnie nastawiony do życia, autentyczny, w harmonii z sobą i światem, potrafi śmiać się z siebie i własnych wad. Dzięki tej pewności siebie otwiera serce na ludzi, nie kryjąc się przed nimi. Gdziekolwiek się pojawi, cieszy swoją żywotnością ludzkie serca, jest więc mile widziany. Jego charyzma tryska energią, a każdy nieświadomie (lub świadomie) chciałby coś z tego uszczknąć.
Z azjatyckiego punktu widzenia każde ziemskie życie jest wyrazem wszechogarniającej siły, dynamicznej energii, która wszystko przenika i prześwietla.
Żywotność, charyzma, pogoda ducha, opanowanie, wewnętrzna siła, odwaga, radość, entuzjazm i pasja świadczą o równomiernym przepływie energii życiowej.
Tajemnica shen: moc stojąca za świadomością
Serce odgrywa kluczową rolę w równowadze sił. Z punktu widzenia tradycji chińskiej jest ono pośrednikiem i zwornikiem między uniwersalnym duchem a ziemskim istnieniem. Tutaj odzwierciedla się wyższa świadomość. Ludzka świadomość jako mały wycinek uniwersalnej kosmicznej świadomości jest niczym fala unosząca się na oceanie Tao (wszystkiego, co istnieje). Świadomość serca to znacznie więcej niż rozum i myślenie. Chodzi raczej o postrzeganie pozarozumowe.
Możemy wiele zobaczyć, jeśli po prostu patrzymy.
Shen bierze początek z miejsca, gdzie całują się niebo i ziemia. Jest źródłem inspiracji i pozostaje w bezpośrednim związku z uniwersalną mocą twórczą.
Świadomość związaną z sercem Chińczycy nazywają shen. Jest to niezwykle subtelna i niematerialna postać qi. Wraz z qi pozostaje w nieustannej współgrze oddziaływań. Shen to czysta świadomość. Karmi się sama sobą, jest jednocześnie percepcją, świadomością i wglądem. Jest to głos serca, który wskazuje nam drogę, abyśmy dokładnie wiedzieli i czuli, co należy robić.
Shen jest, by tak rzec, subtelną jakością życia: kwitnieniem i migotaniem. Spojrzenie człowieka o silnym shen jest uderzająco jasne jako wyraz czujnego ducha. Jego postawa jest wyprostowana, co odpowiada "wewnętrznemu wyprostowaniu". Także jego z siłą wypowiadane słowa są poruszające, pociągające i przekonujące. Stan shen zależy od esencji i qi. Podczas gdy esencja (to, co dziedziczymy głównie od rodziców) przedstawia nasz stan najgęstszy, a qi nasz stan wysubtelniony, shen jest naszym stanem najsubtelniejszym i udziałem w istocie.
Jeśli esencja i qi pozostają silne i kwitnące, to shen jest czujne, jasne i zrównoważone. Jeśli qi lub esencja ulegną wyczerpaniu, cierpi na tym shen, staje się niejasne i przymglone. Szczególnie stres emocjonalny i wszelkie formy nadmiernego wysiłku osłabiają esencję i qi. Shen ma najściślejszy związek z sercem. Tu przebywa ono i stąd oddziałuje na wszystkie komórki organizmu. Dlatego nazywane jest też duchem serca. I przeciwnie: subtelna percepcja zmysłami prowadzi do wzmocnienia shen.
To, co mówimy, zmieni nasz świat.
Kiedy jesteśmy w pełni świadomi, duch serca pozostaje jasny. Jeśli natomiast jest on zamglony lub nagle wyczerpany, tracimy świadomość. Ostatecznie to właśnie duch serca - shen - może "odczuwać" emocje i odczucia z dystansu. Jeśli shen jest silne, to świadomość i percepcja są czujne i jasne. Bodźce mogą być przyjmowane i uświadamiane. Zainicjowana zostaje odpowiednia reakcja. Im silniejsze jest shen, tym lepsza zgodność z naturalnym światem takim, jaki on jest. Mądrość i inteligencja wyrastają z silnego serca.
Shen jest wyrazem świadomości i percepcji. Im bardziej ono rozkwita i iskrzy, tym subtelniejsze jest nasze postrzeganie.
Czujna świadomość zwraca się na zewnątrz, aby nawiązać kontakt z otoczeniem. Kiedy kieruję uwagę na przyrodę lub człowieka, wtedy wykorzystuję shen. Również sen jest wyrazem shen. W nocy shen zawiesza swą aktywność w świecie zewnętrznym, wycofując się do serca. Świadomość jest wtedy skierowana do wewnątrz i człowiek śpi. Ponieważ shen jest też strażnikiem naszych marzeń sennych, niespokojne sny wskazują na zaburzenie qi serca (pustka krwi albo yin w sercu), podobnie jak zaburzenia snu świadczą generalnie o zaburzeniu przepływu energii serca. Także przestrzenie naszej podświadomości są przeniknięte przez shen. Jest to bogaty świat archetypicznych obrazów, z których utkane są mity, symbole i ryty ludzkości. Kryją się tutaj głębokie mądrości, które mogą się okazać przydatne w naszym życiu, ale także je zniszczyć.
Kiedy odżywiamy serce tak, że bije namiętnie i czyni radosne skoki, mamy silne shen.
Oznaki silnego shen
- wizje, sny i pomysły, które nadają sens naszemu życiu;
- mądrość, inteligencja, szybkie myślenie, dobra pamięć;
- świadomość, percepcja, wgląd, przytomność;
- obecność, charyzma, jasne spojrzenie, wyprostowana postawa;
- bycie aktywnym, ożywionym, intuicyjnym, konsekwentnym w dążeniu, skupionym.
Oznaki słabego shen
- zmęczenie, przyćmiona świadomość;
- bezustanne myślenie, zła pamięć, roztargnienie;
- brak wglądu, niewielkie zrozumienie;
- niepokój, nieład, nieuporządkowane wyobrażenia;
- nierozsądne i chaotyczne działanie, niepokój;
- osłabienie świadomości i zdolności percepcji;
- niewielka zgodność ze światem natury.
Jakie czynniki odpowiadają za osłabienie, blokadę czy przymglenie subtelnej energii shen-qi, pokazuje szczegółowy wywiad chorobowy połączony z diagnozą pulsową oraz badaniem oglądowym języka, oczu i moczu. Terapia polega, zależnie od przyczyny, na detoksykacji, zmianie sposobu odżywiania, stosowaniu ziół, medytacji i ćwiczeniach oddechowych. Centralnym elementem jest stara tybetańska metoda akupunktury, której korzenie sięgają medycyny Żółtego Cesarza z dawnych Chin. Wiedza o shen i umiejętność postępowania z nim należy do najlepiej strzeżonych tajemnic dawnego Tybetu. To, że możemy dzisiaj pracować z shen, otwiera przed nami nieprzeczuwane źródła siły.
Preparaty leków naturalnych w wysokich dawkach jak Wurzel-Komplex ("zestaw korzeni") i Herzkraft ("moc serca") oraz Schisandra 13 mogą wzmocnić shen.
Sok życia - osiem szlachetnych kropli
Z punktu widzenia nauk ajurwedy my, ludzie, mamy do dyspozycji jako energię życiową osiem szlachetnych kropli. Kiedy te osiem kropli wyczerpie się, wydobywa się z nas ostatnie tchnienie i życie dobiega końca. Od nas zależy, jak troskliwie obchodzimy się z tą energią.
Gdyby porównać dostępną nam energię do zawartości butelki, możemy podzielić nasze zachowania na działania, które nas karmią, a tym samym napełniają butelkę, oraz te, które nas wyniszczają, a więc zużywają energię. Jeśli czerpiemy z butelki więcej energii, niż jej tam umieszczamy dzięki regeneracji, jej poziom obniża się, aż osiągnie wartość rezerwową. Wtedy system zaczyna dawać sygnały ostrzegawcze, zwracając uwagę na groźną sytuację. Sprawdź, gdzie zużywasz więcej energii niż twój system jest w stanie wytrzymać. Zaprzestań tego albo bardziej zadbaj o "tankowanie", robiąc rzeczy, które naprawdę uzupełniają zużyte "paliwo".
Przesłanie objawów brzmi: "Zatrzymaj się i spójrz".
Coraz wyraźniejsze przesłania eskalują do silniejszych objawów, które coraz bardziej uwidaczniają konieczność zmiany. Coś, co zaczyna się od przykrego odczucia, może prowadzić do złego samopoczucia, niepokoju, bezsenności, braku apetytu i coraz ostrzejszych bólów. System organizmu chce zapobiec poprzez te wezwania osiągnięciu, a nawet przekroczeniu najniższego stanu rezerwy. Jeśli do tego dojdzie, następuje "zwarcie". Komórki ulegają zniszczeniu, pojawia się poważna choroba dająca się stwierdzić i zdiagnozować metodami medycyny akademickiej.
Źródła siły
Nasza siła życiowa (prana, qi), symboliczna zawartość naszego akumulatora, karmi się z dwóch podstawowych źródeł: 1) odziedziczonej energii naszej konstytucji fizycznej, która manifestuje się poprzez nasze geny. Karma indywidualna oraz rodzinna (grupowa) zagęszcza się tutaj jako struktura genetyczna 2) pozyskanej energii, na którą w każdym momencie możemy aktywnie wpływać. Obejmuje ona głównie:
- energię z oddychania i dostawy tlenu;
- energię ze sprzyjającej życiu i naturalnej żywności;
- energię ze struktury rodzinnej i więzi społecznych;
- energię z więzi i kontaktu z naturą;
- energię z rytmu spokoju, relaksu i ruchu;
- energię z zaufania do życia;
- energię z miłości do siebie i do życia w ogóle;
- energię z pasji, entuzjazmu i radości z tego, co czujemy i robimy;
- energię z siły obecności w teraźniejszości;
- energię ze świadomości, empatii wobec siebie i więzi ze sobą;
- energię z pewności, że jest się na właściwej drodze życiowej (sens/spełnienie);
- energię z wdzięczności oraz akceptacji teraźniejszości i przeszłości;
- energię ze współczucia i chęci wzniesienia swego wkładu, wzbogacenia życia innych;
- energię z wizji i dalekowzrocznych kreatywnych i twórczych aspektów;
- energię z zaspokojenia naszych fizycznych i psychoemocjonalnych podstawowych potrzeb (szczegóły, patrz: dalej);
- energię z poczucia pewności, bezpieczeństwa i przynależności;
- energię z osobistej autentyczności, prawdomówności i uczciwości.
Od nas zależy, czy uświadomimy sobie istnienie tych źródeł i w wystarczającym stopniu zwrócimy się ku nim.
Rzeczywiste odczuwanie pragnienia życia
Poczucie bycia żywym jest wyrazem głębokiego spotkania z tym, co właśnie jest. Jest to kontakt z działającą rzeczywistością. Czujemy się tym szczęśliwsi, im bardziej dostrzegamy szczęście w nas samych w chwili obecnej, doskonałej chwili, do której nie można niczego dodać ani której nie można niczego ująć, będącej wyrazem i urzeczywistnieniem całego kosmosu w teraźniejszości. Cóż to za wspaniałe uczucie! Kto je zna, pragnie go więcej. Nasze ciało samo może nam służyć do uchwycenia tego momentu za pomocą wszystkich dostępnych narzędzi. Dlatego ciało wraz z narządami zmysłów jest niedocenionym instrumentem pozwalającym rzeczywiście doświadczyć świeżości przestrzeni. W każdym momencie jesteśmy zachęcani do przeżywania wspaniałej szansy chwili obecnej. Udaje się to tym łatwiej, im mniej oceniamy i osądzamy. W każdym momencie jesteśmy zaproszeni, by ćwiczyć się w akceptacji i zaufaniu do prawdy oraz poprawności tego, co teraz jest, zaufaniu, że wszystko płynie i że jest to w porządku.
"Nie zadawaj sobie pytania, czego potrzebuje świat. Zapytaj siebie, co sprawia, że naprawdę żyjesz. A potem idź i rób to. Świat bowiem potrzebuje ludzi, którzy przebudzili się do życia".
Harold Whitman
Siła dzięki zdumiewającemu oddaniu dla życia
Większość technik medytacyjnych i rytuałów uczy nas, jak nawiązać kontakt z chwilą obecną oraz odczuwać i praktykować moc milczenia. Zatrzymujemy się, aby poczuć treść nas samych i wyostrzyć zmysły, kierując je zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz. Tak więc pozwalamy sobie praktykować i obserwować to, co się w nas rozwija. To oddanie, w którym "odpuszczamy", uwalnianie, które pozwala ciału, uczuciom i myślom iść swoim biegiem w pulsującej obecności chwili. Jest to droga do doświadczenia własnej prawdy, która po prostu wszystko obejmuje i wchodzi w kontakt ze światem jako całością.
Siła dzięki entuzjazmowi, zachwytowi i dreszczowi wzruszenia
Wiele praktyk duchowych jest zachętą dla nas, byśmy nie tłumili tęsknot i pragnień, lecz świadomie je spełniali. Wówczas staną się one paliwem, które ostatecznie doprowadzi nas do kontaktu z prawdziwymi podstawami egzystencji. Jest to świadome zaangażowanie się w życie bez kierowania się wyobrażeniami innych. Ale zarazem konfrontacja z własnym cieniem, lękami i projekcjami, które stoją między nami a rzeczywistością. Cieniem, który zostanie prześwietlony i wydobyty na światło dzienne, abyśmy mogli swobodniej, a ostatecznie z większym pragnieniem i pasją zanurzyć się zdumieni w teraźniejszości, którą nazywamy życiem. To zdumienie i zachwyt są najsilniejszymi źródłami mocy, jakie posiadamy.
Uczucia jako wskazówki kierujące ku mocy
Uczucia wiążą nas z naszymi potrzebami. Pomagają pozostać przy życiu, podtrzymywać dobre samopoczucie, a ostatecznie stać się szczęśliwymi. Ilekroć odbieramy i doceniamy jakieś uczucie, pojawia się ulga. Przyjemne uczucia, jak radość, zadowolenie czy pogoda ducha wskazują, że potrzeby są zaspokojone, a nasze energie mogą płynąć bez przeszkód. Uczucia przykre, jak zwątpienie, pomieszanie, zazdrość czy lęk objawiają się szybko jako zaburzenia samopoczucia, objawy czy nawet bóle. Pokazują, że nasze życie jest ograniczone, a potrzeby pozostają niezaspokojone. Dochodzi do blokad w przepływie energii, które stają się coraz bardziej zauważalne. Mogą one nasilić się aż do konkretnych chorób. Pomagają nam zachować życie i wypełnić nasze powołanie.
Jest godne uwagi, że często już samo postrzeganie i uznanie uczucia niesie ulgę. Kiedy jednak na przykład poprzez wzorzec wychowania oduczymy się postrzegać i wyrażać nasze uczucia, alienujemy się wobec samych siebie. Dochodzi do zastoju uczuć (zastój qi = choroba). Racjonalność i kierowanie się normami i wzorcami zachowania pochodzącymi z zewnątrz, nawyki i dogmaty utrudniają połączenie z sobą. Postrzeganie siebie zostaje zredukowane. Ogranicza to życie. Bo to percepcja świata zewnętrznego tworzy więź. Z wymiany i związku z otoczeniem powstaje pełnia. Generuje to moc, a tym samym wspiera życie. Zredukowana percepcja ogranicza życie i jest skierowana przeciwko ewolucji. Jeśli świadomość jest ograniczona, potrzeba zastępczej gratyfikacji jest wielka. Intensywniej poszukuje się na zewnątrz, podczas gdy wewnątrz brakuje oparcia lub połączenia. W dzisiejszej kulturze coraz więcej ludzi czuje, że są odcięci od swoich uczuć. Są one często chwiejne i zniekształcone. Właściwie wielu nie chce już czuć. Lepiej pozostawać odrętwiałym niż podejmować ryzyko, że trzeba będzie kiedyś znosić nieprzyjemne uczucia.
Związek z samym sobą, z naturą oraz z bliźnimi to trzy wielkie dostępne nam źródła mocy.
Im bardziej jesteśmy związani z naszymi uczuciami, tym równomierniej płyną strumienie naszej siły życiowej (qi) i tym większy jest nasz wigor.
Potrzeby i ich moc
To, jak bardzo jesteśmy obecni i uważni na naszej duchowej drodze, szczególnie uwidacznia się w naszym języku. Wyraża on naszą wewnętrzną postawę. Pozwala rozpoznać, jak bardzo możemy wczuć się w siebie i w innych. Pokazuje nasz stopień współczucia i empatii. W zależności od tego, jak dalece uwzględniamy potrzeby i uczucia nasze oraz drugiego człowieka, wchodzimy w związek lub też oddzielamy się. Empatia jest przy tym podstawową postawą wyrażającą życzliwość i pragnienie wzbogacenia innych. Aby jednak móc wczuć się w innych, bardzo pomocna jest umiejętność postrzegania własnych uczuć. Moje uczucia wskazują mi moje potrzeby. Złe uczucia świadczą o tym, że czegoś mi brakuje, że jakaś potrzeba pozostaje niezaspokojona. Ponieważ wszystko, co na co dzień robimy, służy zaspokojeniu którejś z naszych potrzeb, dobrze jest rozumieć, jakie właściwie potrzeby mamy jako istoty ludzkie. Wszystkie one łączą nas, ludzi, wzajemnie ze sobą.
Siedem grup elementarnych potrzeb determinuje całe nasze myślenie, działanie, a zatem nasze życie.
"Uzdrawianie odbywa się poprzez mówienie o tym, co się właśnie dzieje w chwili obecnej".
M. Rosenberg
1. Opieka fizyczna.
Te potrzeby fizyczne, jeśli przez dłuższy czas pozostają niezaspokojone, szybko dają o sobie znać za pomocą różnych sygnałów i objawów. Potrzeba powietrza i oddychania jest tak zasadnicza, że już kilkuminutowy brak wystarczy, by zakończyć nasze istnienie. Powietrze do oddychania jest zatem źródłem siły życiowej numer jeden.
Inne źródła siły: powietrze, woda, pożywienie, ruch, zdrowie, pomieszczenie (ochrona, ciepło i tak dalej), spokój/relaks, sen, bliskość fizyczna, seksualność (erotyka).
2. Związek/uznanie.
Od pierwszej chwili życia niemowlę pragnie więzi poprzez dotyk skóry, kontakt i postrzeganie znajomego zapachu, uderzeń serca i tak dalej. Związek i komunikacja na różnych poziomach stanowią w konsekwencji najsilniejsze źródła energii.
Inne źródła siły: bezpieczeństwo, zaufanie, ludzka serdeczność i czułość, harmonijne relacje, poczucie więzi, zrozumienie, szacunek, przynależność/poczucie wspólnoty, szczere opinie innych, uwaga i miłość, wsparcie, porządek, struktura.
3. Niezależność.
Każda forma ucisku i zacieśnienia w strukturach społecznych ogranicza ludzki potencjał. Jeśli człowiekowi nie wolno przeżywać swoich uczuć, choruje. Wiele tradycyjnych przekonań i wyobrażeń niesie ze sobą wysoki potencjał chorobowy (dokładnie tak jak religijny "kaftan bezpieczeństwa"). Potrzeba wolności, niezależności i samorealizacji nie została jednak uwzględniona jako podstawowe prawo człowieka w konstytucjach wszystkich oświeconych państw.
Inne źródła siły: wolność, samostanowienie, godność ludzka.
4. Uczciwość i szczerość.
Bardzo wysoki potencjał wywoływania choroby drzemie w nonkonformistycznym (normopatycznym) zachowaniu. Jeśli ludzie zawsze mówią "tak", chociaż myślą "nie", powstaje wewnętrzny sprzeciw, który nie jest dobry dla duszy i pochłania mnóstwo sił. Jeśli ludzie robią dobrą minę do złej gry i nie zaprzestają działania wbrew własnemu przekonaniu, wkrada się "złość" jako rabuś energii, złość na samego siebie - zwątpienie w siebie, wyrzuty wobec siebie. Nasza głęboka wewnętrzna potrzeba autentyczności zostaje zaburzona, a ciało zwraca nam na to uwagę. System "oczekuje" od nas twórczego i kreatywnego, a przede wszystkim odważnego rozwijania naszych możliwości. Jeśli nie rozwijamy się na poziomie duchowym, to zamiast tego może szybko rozwinąć się coś na poziomie fizycznym (na przykład rak).
Inne źródła siły: autentyczność, kreatywność, twórczy rozwój, samoakceptacja, zaufanie do siebie, wzrost i rozwój.
5. Śmiech/zabawa/celebracja.
Kiedykolwiek odczuwamy radość i chęć życia oraz dajemy temu wyraz, napełnia nas to energią i karmi nasze życie. Ale trzeba też celebrować lub docenić momenty najróżniejszych życiowych przejść.
Inne źródła siły: zwycięstwo, sukces, celebrowanie marzeń i życiowych przejść, relaks i czas wolny, niedziela i święto, urozmaicenie, przygoda, zabawy, ale także strata czy rozstanie (rytuały okresu dojrzewania i menopauzy).
6. Zrobienie czegoś dla innych.
Kierując się współczuciem i empatią, zrobić coś, by złagodzić lub wzbogacić życie innych: troszczyć się o ich dobro albo pomagać im przeżyć.
Inne źródła siły: pomaganie, troska o innych, społeczna współodpowiedzialność za chorych, cierpiących, dzieci i osoby starsze, okazywanie innym wsparcia czy zainteresowania.
7. Duchowość.
Głęboko w każdym z nas tkwi motor ewolucji, siła zaprogramowana na dalszy rozwój. Ciekawość, żądza wiedzy i wyczucie wzrostu są siłą napędową. Podobnie jak nurtujące nas intelektualne pytania. Skąd przychodzimy? Dokąd zdążamy? Co kieruje nami lub naszym życiem? Jaki jest sens naszej egzystencji?
Inne źródła siły: rozwój świadomości, postrzeganie wszystkimi zmysłami, nasze magiczno-mistyczne moce, sensowność, pokój, jasność, orientacja duchowa, piękno, harmonia, inspiracja.
"Bardziej polubisz innych ludzi, jeśli będziesz słuchać ich serc, a nie głów".
M. Rosenberg
Gra życia - taniec sił pięciu elementów (pięciu żywiołów)
Ponad pięć tysięcy lat temu chińscy lekarze, wykorzystując system porządkowania rzeczywistości oparty na koncepcji pięciu elementów (żywiołów), opracowali mające podstawy filozoficzne, a zarazem niezwykle praktyczne podejście do leczenia. Ten jedyny w swoim rodzaju system klasyfikowania i diagnozowania miał pomóc ludziom zrozumieć, kim są, dlaczego zachowują się w określony sposób i jaki wpływ ma to na ich środowisko. Mieli zdać sobie sprawę, jak niepodzielnie związane są świat wewnętrzny i zewnętrzny, jak świat wewnętrzny odzwierciedla się na zewnątrz. Przy użyciu sił pięciu elementów możemy rozpoznać stany nierównowagi w naszym systemie i usunąć je, zanim rozwinie się choroba.
Według tych dawnych, do dziś aktualnych nauk moce pięciu elementów kierują naszą egzystencją fizyczną, emocjonalną i duchową, a także cyklami wzrostu i przemian w nas i świecie zewnętrznym. System ten wciąż zaskakuje swoją przejrzystością i precyzją w opisie wszelkich procesów życia. Wyjaśnia przyczyny i działanie energii przyrody oraz ich podstawowe elementy składowe.
Wiedza o mocach elementów drewna, ognia, ziemi, metalu i wody, ich jakościach i właściwościach, a także dynamicznych wzajemnych oddziaływaniach jest kluczem do zrozumienia wszelkich zdarzeń naturalnych.
Owe pięć żywiołów (elementów) oddziałuje ze sobą wzajemnie według specyficznych wzorców i cykli. Dzięki sposobowi, w jaki w całkiem indywidualny sposób znajdują one wyraz w każdym z nas, powstaje nasza całkiem swoista osobowość ze wszystkimi jej emocjonalnymi reakcjami, duchowymi tęsknotami, a także fizycznymi mocnymi i słabymi stronami.
Jeśli moc któregoś z tych elementów przejawia się zbyt silnie lub zbyt słabo, dochodzi do zaburzeń w przepływie energii, które oddziałują na emocje, zachowanie, a w końcu na samopoczucie fizyczne. Głębokie zrozumienie relacji tych wewnętrznych sił ze światem wokół nas umożliwia celowe ich wykorzystywanie, a przez to wprowadzanie zmian w naszym życiu.
"Życie prawdziwie wymaga wielkiej miłości, głębokiego poczucia ciszy, wielkiej prostoty z bogactwem doświadczeń. Wymaga to umysłu, który jest zdolny do jasnego myślenia, który nie jest związany przez przesądy czy uprzedzenia, przez nadzieję czy strach".
Jiddu Krishnamurti
Cykl sił
Każda z sił pięciu elementów wymaga równowagi.
Woda nawilża naturę i umożliwia wzrost drzew, dając siłę drewnu. Im więcej płynie energii drewna, tym więcej potrzeba wody. Jeśli jednak nadmiernie podlewa się roślinę, może też szybko zgnić.
Drewno odżywia ogień. Bez drewna opałowego nie ma ognia. Siła i jakość drewna decydują o tym, jak silnie i jak długo może płonąć ogień. Jeśli dołoży się zbyt wiele drewna naraz, płomień zgaśnie.
Ogień spala drewno na popiół. A ten odżywia ziemię i daje jej siłę. Jeśli nie otrzyma ona dostatecznej ilości nawozu, pozostanie jałowa. Ale nadmiar popiołu lub nawozu zakryje ją i zdusi.
Ziemia przekazuje swoją siłę elementowi metalu. Słaba ziemia nie tworzy żadnych bogactw naturalnych. Jeśli jednak ziemia jest nadmiernie silna, nie mamy dostępu do cennego metalu.
Metale, minerały i skały tworzą grunt, na którym porusza się woda. Nadają jej kierunek i karmią ją solami mineralnymi i pierwiastkami śladowymi. Jeśli metal jest słaby, woda pozostaje bez siły życiowej. Nadmiar metalu czyni ją zaś niezdatną do picia. Mogą też powstawać zaburzające przepływ osady.
Cykl dzienny
To samo przeżywamy podczas 24 godzin doby. Wczesnemu rankowi, kiedy kwiaty otwierają się, przyporządkowana jest faza drewna. Potem następuje południe, gdy słońce stoi najwyżej, jako faza ognia. Człowiek osiąga najwyższą formę i wykorzystuje energię ognia, aby wykonać codzienną pracę. Następnie przychodzi popołudnie jako faza ziemi i wreszcie wieczór, faza metalu, gdy natura wycofuje się na noc. Dzienna praca została wykonana i można skoncentrować się na rzeczach, które są dla każdego osobiście ważne. Zapada noc, faza wody, czas spokoju i uzupełniania energii. Jest teraz ciemno i większość ludzi śpi, aby zgromadzić energię na nowy dzień.
Cykl pór roku
Siły elementów odzwierciedlają się też w porach roku. Na wiosnę, gdy drzewa zaczynają puszczać pędy, energia drewna jest najsilniejsza. Jeśli nasienie krokusa rozwinie w marcu swoją energię drewna, da mu ona siłę, by przebić się przez zmarzniętą, może jeszcze pokrytą śniegiem ziemię. Kiedy słońce w lecie rozgrzewa ziemię, energia ognia jest najsilniejsza. Teraz natura przejawia swój najbardziej ognisty, namiętny rozwój. Woń kwiatów, przepych barw, taniec motyli i świergot ptaków to szczyt naturalnej ekspresji. Przyroda jest w pełnym rozkwicie, namiętnie rozgrywa swoją siłę. Późnym latem w naturze zaczyna dominować energia elementu ziemi. Matka Ziemia wydaje teraz swoje skarby: zboże i wszystko, co z niej pochodzi, może zostać zebrane. Na jesieni natura zaczyna powoli wycofywać się. Jest to pora metalu. Natura odpuszcza. Liście spadają z drzew, świat zwierząt i roślin szykuje się do zimy. Kiedy przyroda pogrąża się w zimowym śnie, panuje czas energii wody. Na pierwszy plan wysuwają się refleksja i wycofanie się, ale też spokój i gromadzenie. W zimie zamyka się cykl elementów.
Fazy życia i ich moce
W poszczególnych fazach życia moce energetyczne określonego etapu są nam dostępne w specyficznej postaci.
Moc drewna
Tak jak na wiosnę nasza kreatywność i wigor są największe, ponieważ wspiera nas silna, dynamiczna energia drewna, a później ognia, tak faza młodości i wczesnej dorosłości jest odpowiednia przede wszystkim do tego, by kroczyć drogą działania. Głód i pragnienie życia są ogromne i należy je zaspokoić. Wzrastać poprzez wyzwania, śmiało kroczyć nowymi drogami - takie są zadania. Nie jest to pora na drogę medytacji, zatopienia czy zen. Można teraz objąć w posiadanie prawa natury, formułować zamiary i intencje, które tworzą rzeczywistość odpowiadającą młodzieńczej twórczości.
Narodziny, wzrost, duch odkrycia, nieograniczone myślenie i działanie determinują ten etap życia. W żadnej jego fazie nie rozwijamy się tak szybko i niepohamowanie jak w pierwszych dwóch dekadach. Dziewiczo kształtujemy plany, bez ograniczeń podążamy za tęsknotami. Codziennie podejmujemy wyzwania, a każda porażka staje się zarazem motywacją do nowej próby. W tej fazie śmiało stosujemy się do praw natury, dopóki w późniejszym okresie uwarunkowane przekonania i zbędne lęki nie ograniczą zdolności do wzrostu i nie będą coraz bardziej paraliżować.
Preparat Immukraft ("moc odporności") wzmacnia element drewna.
Preparaty leków naturalnych w wysokich dawkach pozwalają wzmocnić osłabione elementy energetyczne.
Moc ognia
Kolejna faza, ognia, jest kulminacją odwagi i pragnienia próbowania nowych rzeczy. Dziki płomień entuzjazmu, miłości i namiętności wygasa. Droga do "ty", a więc do głębszej komunikacji nabiera kształtu. Uczucia są bardziej świadomie postrzegane i poddawane refleksji na różnych poziomach. Świadomość zyskuje na znaczeniu.
Preparaty Enzymkraft ("moc enzymów") i OPC-Kraft ("moc OPC") wzmacniają element ognia.
Moc ziemi
Z punktu widzenia tradycji chińskiej w połowie życia występuje punkt zwrotny od yang do yin. Okres materialnej ekspansji i podbojów minął. Teraz nadszedł czas, aby wyznaczyć nowe priorytety, skoncentrować się i skierować uwagę do wewnątrz. Wraz z wkroczeniem w okres elementu ziemi zaczynamy tworzyć bezpieczne ramy dla nas samych i naszej rodziny. Teraz często rezygnujemy z własnych spraw, rozpoczyna się pora służby. Nie jest to już czas na wielkie cele i niezmordowane wysiłki, lecz faza opieki, miłującej troski i współczucia. Motto brzmi teraz: obserwować i wczuwać się. Możemy w ten sposób pogłębić nasze wglądy bez konieczności zwracania się na zewnątrz. Nasze dzieci uczą nas wszystkiego, co musimy wiedzieć. Jest to droga miłości, współczucia i poznania przez obserwację i refleksję.
Jeśli konieczność reorientacji tej "ziemnej" fazy życia zostanie zignorowana i wyparta, powstaje zaburzenie równowagi. Naturalny przepływ ulega zakłóceniu. Tak zwany kryzys wieku średniego, właściwie tylko wycofanie dla zrewidowania nastawienia, zostaje stłumiony i desperacko próbujemy przez resztę życia zachowywać się tak, jakbyśmy byli wiecznie młodzi i wciąż musieli robić rzeczy odpowiadające fazie ognia. Zwiększa to zagrożenie chorobami dróg żółciowych, występuje też ryzyko zawału serca.
Preparat Wurzel-Komplex ("zestaw korzeni") wzmacnia element ziemi.
"Narodziny nie są jednym aktem; jest to proces. Celem życia jest być w pełni narodzonym, choć jest jego tragedią, że większość z nas umiera, zanim w ten sposób się urodzi".
(tłum. M. Macko)
Erich Fromm
Moc metalu
Następująca teraz jesień życia (faza metalu, przyporządkowana płucom) to pora "żniw". To, co zostało zasiane na wiosnę, rozkwitło w lecie i wydało owoce późnym latem, może zostać zebrane. Przyjemność, dojrzałość, mądrość, poszukiwanie sensu, postrzeganie subtelnych uczuć, uważność, świadomość i pogodny spokój mogą charakteryzować ten etap życia. Można się teraz w końcu skoncentrować na tym, co jest naprawdę trwałe, zwrócić do wnętrza i oddać refleksji nad poczynionymi doświadczeniami, zwycięstwami i porażkami, a także wyciągniętymi z nich wnioskami.
We wszystkich epokach i kulturach ludzi będących na tym etapie życia traktowano w sposób godny i z szacunkiem, bardzo też doceniano bogactwo ich doświadczeń. Zajmowali honorowe miejsce w społeczności, a na przykład w radzie starszych byli często tymi, od których ostatecznie zależał los wspólnoty.
Jest to etap udoskonaleń i ponownego namysłu. Odejście dzieci stwarza psychiczną przestrzeń na zwrócenie się do wnętrza. Przestrzeń, której często brakowało przez dziesiątki lat, zostanie teraz wypełniona. Dojrzewa lepsze zrozumienie głębszych współzależności. Wewnętrzne skarby chcą się ujawnić, przypominamy sobie o niewykorzystywanych dotąd talentach i potencjałach, rozwijamy je. Przynajmniej teraz jest możliwość poddania życia gruntownej transformacji.
Preparat Pilzkraft ("moc grzybów") wzmacnia element metalu.
Moc wody
Mądrość, wglądy, skromność i niewymuszone opanowanie charakteryzują fazę wody. Dzięki refleksji i syntezie zajmuje się inną postawę wobec rzeczywistości, inaczej też ją ocenia. Teraz filozofuje się wobec życia. Wykorzystane możliwości, przeżyte miłości i namiętności, szacunek i wdzięczność wobec tego, co było i jest, lecz także istota tego, co się zrobiło dla wielkiej całości i współistnienia determinują jakość tej retrospekcji.
W tym cyklu życia przygotowujemy się, aby opuścić nasze ciało i znowu połączyć się z jednością, z której przyszliśmy. Życie wycofuje się z ciała, by w innym czasie i miejscu odrodzić się i przejść tam na nowo cały cykl.
Jest to faza kontemplacji i ascezy, droga mądrości i poszukiwania związku z boskością, droga zen. Nie trzeba już niczego robić, głód i pragnienie słabną. Gotowość do tej ostatniej przemiany rośnie w miarę, jak ma się poczucie, że zrobiło się, co należało. Jeśli spróbuje się niewłaściwych rzeczy w nieodpowiednim momencie przy nieadekwatnym wysiłku, można szybko stracić centrum. Ostatecznie chodzi o to, aby jak w łucznictwie w odpowiedniej fazie życia znaleźć odpowiednie napięcie - i we właściwym momencie odpuścić.
Preparat Algenkraft ("moc glonów") wzmacnia element wody.
Wszystko jest dobre takie, jakie jest. I wszystko w życiu ma swój czas.
Procesy samouzdrawiania (salutogeneza)
Procesy samoorganizacji zależą w ogromnej mierze od warunków, w jakich ona zachodzi. Medycyna, którą stosujemy w przypadku zaburzeń, może korzystnie lub niekorzystnie wpływać na proces samouzdrawiania. Może go wspierać i pobudzać albo też blokować. Jakich warunków potrzebujemy my, ludzie, aby móc zaktywizować siły samoleczenia? Jakie warunki musimy czynnie kształtować, aby samouzdrawianie dało lepsze efekty?
Korzystne warunki ramowe, w których samouzdrawianie lepiej się powiedzie, panują wtedy, gdy pacjent:
- jest świadomy, że chce odzyskać (lub zachować) zdrowie;
- dzięki wycofaniu się tworzy spokój i przestrzeń na uzdrawianie;
- ma poczucie, że rzeczywiście może uczestniczyć w tym procesie;
- rozumie, jak odbywa się proces uzdrawiania;
- ma zaufanie do własnych zdolności samoleczenia, działających w jego wnętrzu;
- ma zaufanie do osób, które chcą mu pomóc;
- potrafi wyobrazić sobie, jak to jest cieszyć się znowu stabilnym zdrowiem;
- wykazuje zrozumienie i pokorę względem zależności przyczynowych (w sensie: choroba jako symbol bądź szansa) albo też jasnych przyczyn w sensie błędów kształtowania życia (nieprawidłowe odżywianie, niedobór ruchu i tak dalej).
Szczęściarze z nas. Jak wszystkie żyjące systemy jesteśmy w stanie uruchomić procesy samoorganizacji. Jest to dla nas wszystkich wielkie szczęście, oznacza bowiem, że uzdrawianie zachodzi od wewnątrz, musi więc stać za tym jakaś moc.
Jak to możliwe z naukowego punktu widzenia, że organizmowi udaje się zdrowo wzrastać, rozwijać i rozmnażać? Salutogeneza jako nauka o podstawach zdrowego ludzkiego rozwoju zajmuje się, w przeciwieństwie do patogenezy (nauki o powstawaniu chorób), procesami i zewnętrznymi warunkami, które umożliwiają zdrowy rozwój. Z tej salutogenetycznej perspektywy powstawanie choroby jawi się w zupełnie innym świetle niż w przypadku, gdy a priori zajmujemy się wyłącznie unikaniem i zwalczaniem. Jeśli jednak nasze myślenie, badanie i działanie zorientujemy wyłącznie na patogenezę, całkowicie tracąc z oczu podstawy zdrowego ludzkiego rozwoju, jak to się obecnie dzieje w znacznej części medycyny akademickiej, to powstaje niebezpieczeństwo, że skierujemy się przeciwko zdrowemu rozwojowi człowieka i sami będziemy tworzyć choroby.
Salutogeneza: nauka o procesach sprzyjających zdrowiu.
Jeśli chodzi o procesy wspierające zdrowie, to naukowiec Andronow, pionier badań nad salutogenezą, tak opisuje kryteria sprzyjające procesowi samouzdrawiania:
1. Wewnętrzna zgodność, autentyczność i poczucie więzi wzmacniają proces zdrowienia podobnie jak podnosząca na duchu komunikacja międzyludzka. Dążenie do wewnętrznej zgodności (koherencji) jest zasadą nadrzędną, działającą prawdopodobnie we wszystkich żywych organizmach. Odpowiada ona za to, że żywe stworzenia mogą w sposób złożony i zdrowy organizować się z chaosu wbrew fizycznym prawom entropii.
2. Atrakcyjne cele i wyobrażenia zorientowane na dobre samopoczucie, pewność, pożądanie, jakość życia, radość, sprawność fizyczną, poczucie sensu, mądrość i tym podobne są bardziej pomocne niż praca ukierunkowana przede wszystkim na walkę z chorobami i czynnikami ryzyka.
3. Myślenie i działanie zorientowane na zasoby, związane z własnymi zdolnościami i potencjałami, a więc skupiające się na źródłach dobrego samopoczucia i dalszego rozwoju, a nie na deficytach, zaburzeniach i blokadach.
4. Szacunek do autopercepcji oraz indywidualnych interpretacji i ocen własnego spostrzegania.
5. Dynamiczne działanie zorientowane na znajdowanie rozwiązań, ukierunkowane na rozwój (auto-)regulacji i regeneracji.
6. Samoregulacja i zdolność samouzdrawiania człowieka postrzegane są wielowymiarowo w jego odniesieniach rodzinnych, wspólnotowych, kulturowych, globalnych, a także uniwersalnych. Procesy społeczno-kulturowe rozumiane są jako samoregulujące promowanie zdrowia.
7. Zdrowie i choroba - w procesie życia występuje zawsze zarówno choroba, jak i zdrowie (a nie: albo-albo).
Dwie strony rzeczywistości
Byłoby wielką arogancją uznawać za godną zaufania rzeczywistość wyłącznie to, czego istnienie naukowo dowiedziono. Wciąż się przekonuję, że istnieje subtelna, intuicyjna wiedza wykraczająca poza to, co da się udowodnić, a oparta na doświadczeniu. Twierdzenia nauki przypominają mi często sytuację, jakby morze przeczesano siecią o pięciocentymetrowych okach, a na koniec powiedziano "teraz już wszystkie ryby wyłowiono z morza". Tutaj mamy według naszych definicji materialny, uchwytny świat, którego istnienie da się udowodnić naukowo, a obok istnieje świat niematerialny, subtelny, który często można postrzegać tylko intuicyjnie, w którym jednak przebiegają przecież efektywne procesy. Ostatecznie wiara w absolutność nauki jest po prostu kolejną wiarą wśród wielu.
Nasze zwykłe naukowe myślenie z jego "chęcią i koniecznością udowodnienia" pozwala uchwycić tylko fragment rzeczywistości.
Dlatego musimy przyjąć do wiadomości istnienie zarówno świata obiektywnie realnego, jak i świata niewidocznego potencjału, uzupełniając jeden punkt widzenia drugim. Na ten subtelny poziom w sposób korzystny bądź niekorzystny wpływa nasza świadoma lub nieświadoma wewnętrzna postawa oraz nasze zachowanie w interakcji ze środowiskiem społecznym.
Całą rzeczywistość możemy uchwycić tylko wtedy, kiedy rozszerzymy perspektywę na oba światy.
Na tym poziomie działa wiele ze starych technik duchowych, a także niektóre z tradycyjnych, szczególnie indyjskich i chińskich leczniczych mieszanek ziołowych. Te odkrycia pradawnej filozofii indyjskiej opisano już w Wedach, a zrealizowano praktycznie w medycynie ajurwedyjskiej, na długo nim fizyka kwantowa uzyskała dokładnie te same wyniki. Zatem z punktu widzenia ajurwedy najbardziej ukryty, najgłębszy i najskuteczniejszy potencjał znajduje się jako prawdziwa jaźń w nas samych, a nie poza nami. Zachęca się nas do podjęcia decyzji, czy chcemy pójść tym śladem i w naturalny sposób zbliżyć się do tego jądra, źródła naszej siły.
Rozdział 2Zaburzenia równowagi energetycznej
Przez pośpiech tracimy to, co ważne
Dramat nas wszystkich w dzisiejszych czasach polega na tym, że nasze zmysły automatycznie przyciągane są i nadmiernie pobudzane z zewnątrz w krzyżowym ogniu rozpraszających wrażeń, myśli i kłębowisku przelewających się bodźców. Nie uświadamiamy już sobie tak naprawdę nie tylko natężenia dźwięku gorączkowej codzienności, ale też naszej trwałej heteronomii (poddawania się normom ustalonym przez innych). Sprawy, które muszą być bezwarunkowo i natychmiast wykonane, wywierają na nas presję, zmuszając często do robienia więcej w tym samym czasie. Nie możemy już więc całkowicie skierować świadomości na jedną rzecz, nie domyślamy myśli do końca, stajemy się zapominalscy, powierzchowni, niekonsekwentni, popełniamy błędy. To żonglowanie wszystkimi tymi wewnętrznymi i zewnętrznymi koniecznościami wymaga mnóstwa energii. Funkcjonowanie w gorączkowym i wymagającym świecie zewnętrznym sprawia, że zapominamy o właściwej jaźni. Wychodzimy z siebie, stoimy obok siebie. Jest to niezdrowe i wymaga dodatkowej energii, gdyż nie jesteśmy już połączeni. Mamy problem energetyczny. Przyczyną jest utrata kontaktu z intuicją, "interfejsem" naszej naturalnej inteligencji. Jeśli wewnętrzny głos wyłączy się, bo nie zważamy już na niego w zgiełku codzienności, tracimy równowagę, a przez to pakujemy się z jednego nieszczęścia w drugie. Prowadzi to do tego, że innego człowieka nie postrzegamy już jako partnera i sojusznika, lecz jako przeciwnika i konkurenta, nad którym należy uzyskać przewagę. Wywołuje to stres, zużywa siły. Ten nieustanny konflikt sprzeczny jest z głębokim wglądem naszej naturalnej inteligencji, mówiącym, że wszystko jest ze sobą wzajemnie nierozerwalnie związane.
Jeśli oddzielimy się od siebie samych, przestaniemy być częścią całości.
Każdy jest częścią całości, a całość jest częścią jaźni. Dokładnie to odczuwali ludzie, którzy decydowali się żyć w odosobnieniu. Kierują oni swoją świadomość do wnętrza i w całkiem naturalny sposób stwierdzają, czego im potrzeba. Pozostają tu i teraz, zajęci bezpośrednią rzeczywistością, a przez to pozostają w związku z sobą i otoczeniem. Z tego połączenia czerpią siłę - życie w zadowoleniu. Tymczasem większość ludzi nadmiaru wykorzystuje znaczą część swego życia na to, by wciąż posyłać swój umysł w inny czas bądź inne miejsce. Błądzą oni mentalnie w czasie i przestrzeni, żałując przeszłości lub zamartwiając się o przyszłość. Całość jest prawie zawsze zabarwiona mylnym przekonaniem, że w przyszłości automatycznie wszystko będzie lepiej. Nie będzie! Trzeba albo zacząć działać natychmiast, tu i teraz, albo wcale.
Siła bierze się z więzi z naturą.
Burnout - gdy wszystko się wypaliło
Przeżywamy dzisiaj epidemię syndromu burnout. Bycie wypalonym stało się powszechnym fenomenem nowoczesnego społeczeństwa nastawionego na osiąganie sukcesów. Nie da się tu znaleźć spójnej diagnozy, ale prawdopodobnie chodzi o szereg objawów wyczerpania na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej, umysłowej i społecznej. Za twórcę pojęcia burnout (wypalenia) uważa się psychoanalityka Freudenbergera. W 1974 roku jako jeden z pierwszych opisał on wielokrotnie dziś przytaczane objawy takie jak:
wyczerpanie, niemoc, zmęczenie, apatia, ociężałość kończyn, długotrwałe napięcia barków/karku, zawroty głowy, szumy uszne, zaburzenia snu, zaburzenia koncentracji, skłonność do zapominania, smutek, drażliwość, za dużo myślenia i roztrząsania, wewnętrzny sprzeciw, sztywność myślenia, egotyzm, nadciśnienie, poczucie beznadziejności.
Podstawową przyczyną wypalenia zawodowego jest utrata kontroli osoby dotkniętej tym problemem w jej interakcjach z sobą oraz środowiskiem psychospołecznym.
Faza 1 - presja, by się wykazać: ta faza cechuje się przesadną ambicją i perfekcjonizmem. Osoba taka pragnie szczególnie dobrze wykonywać swoje zadania, nieomal obsesyjnie, opanowana wyobrażeniem, by dać z siebie co najmniej sto procent możliwości.
Faza 2 - zwiększone zaangażowanie: uczucie z fazy 1 nasila się, często połączone z przekonaniem, że wszystko trzeba robić samemu i to szczególnie pilnie. Zadania są wykonywane niezwykle szybko. Ciężko jest powierzyć coś innej osobie. Poczucie: "muszę jeszcze..." dominuje w codziennym myśleniu i działaniu.
Faza 3 - zaniedbywanie własnych potrzeb: osoba taka odczuwa ten zawodowo "twardy" stan jako coś normalnego i opisuje go nawet jako przyjemny. Potrzeby społeczne są odczuwane jako drugorzędne. Koledzy z pracy, którzy ulegają tym potrzebom, są czasem nawet dyskredytowani. Styl życia staje się coraz bardziej niezdrowy, występują pierwsze drobne pomyłki i błędy.
Faza 4 - wyparcie konfliktów i potrzeb: narastające konflikty z kolegami z pracy, partnerem/partnerką pozostają w równej mierze niezauważane jak niedobór snu i pierwsze objawy fizyczne. Ponadto mnożą się coraz wyraźniejsze niedopatrzenia, takie jak zapominanie terminów spotkań, omawianie się z kilkoma osobami na ten sam termin, niepunktualność i inne pomyłki.
Faza 5 - reinterpretacja wartości: percepcja zmienia się, osoby takie stają się zobojętniałe, często twarde i wyrachowane. Pojmowanie czasu zostaje zaburzone, pozostaje już tylko teraźniejszość. Ludzie i rzeczy, dawniej ważni dla takiej osoby, schodzą na dalszy plan w porównaniu z pracą. Osobisty horyzont zacieśnia się.
Faza 6 - wypieranie problemów: osoby takie odnoszą się wobec swego otoczenia w sposób coraz bardziej cyniczny, zgorzkniały i surowy, w następstwie zaczynają się izolować. Ton ich zachowaniu nadają niecierpliwość, nietolerancja, ukryta bądź jawna agresja. Spadki wydajności stają się wyraźnie zauważalne, obok zmęczenia i zaburzeń snu dochodzą do tego dalsze dolegliwości fizyczne.
Faza 7 - wycofanie: partner/partnerka, rodzina i przyjaciele stają się teraz obciążeniem, często postrzeganym jako wrogie. Krytyka nie jest już tolerowana; osoby takie opisują siebie jako zdezorientowane, a swój stan jako beznadziejny. Aby zrobić sobie przyjemność, pogrążają się w zastępczych gratyfikacjach. W życiu zawodowym już tylko wykonują swoje zadania z obowiązku.
Faza 8 - zmiana zachowania: chorym w coraz większym stopniu wszystko obojętnieje, mogą stać się apatyczni, często wykazują też skłonności paranoidalne; wszystko odbierając jako atak. Każde dodatkowe wezwanie do pracy odczuwane jest jak obciążenie; osoby takie uciekają się do wymówek.
Faza 9 - depersonalizacja: w tej fazie niektórzy mają wrażenie, że nie są już sobą; opisują się jako "maszyny, które [muszą] funkcjonować" i postrzegają swoje życie jako bezsensowne i nieuniknione. Zaniedbują własne zdrowie.
Faza 10 - wewnętrzna pustka: w tej fazie chorzy są już całkowicie zniechęceni, puści, bezużyteczni, zmarniali i zalęknieni nawet do stanu paniki. Możliwe są fobie i napady paniki. Fazy spokoju, snu i regeneracji stają się prawie niemożliwe.
Faza 11 - depresja: to stadium depresji charakteryzuje głęboka rozpacz, nienawiść do siebie, wyczerpanie, pragnienie, by się więcej nie obudzić oraz myśli samobójcze. Zaczynają dominować apatia i coraz większa bezwładność i ospałość.
Faza 12 - pełne wyczerpanie: w tej fazie następuje załamanie fizyczne (choroba), psychiczne i emocjonalne; jest to już teraz sytuacja absolutnie kryzysowa. (Model dwunastu faz według Herberta Freudenbergera i Gail North).
Przykłady czynników ryzyka dla wystąpienia wypalenia zawodowego, które mogą być zakotwiczone we wpojeniach i predyspozycjach osobowości
- wysoka motywacja i identyfikacja;
- perfekcjonizm;
- ambicja;
- nieumiejętność mówienia "nie";
- brak kompensacji - brak strategii zwalczania stresu.
Przykłady wczesnodziecięcych wpojeń (chitta)
- jeśli masz osiągnięcia, jesteś wspaniały i godny miłości;
- musisz zawsze robić wszystko nienagannie i perfekcyjnie;
- kiedy wszystko robisz właściwie, kochamy cię;
- kto mówi "nie", przestaje być lubiany;
- wszyscy muszą mnie lubić;
- muszę wszystkich zadowolić.
Odziedziczone, silnie wyćwiczone ego (ahamakara)
- chcę być najlepszy;
- nie wolno mi okazywać słabości;
- chcę więcej mieć;
- robię dobrą minę do złej gry, ponieważ chcę;
- kto ma najwięcej zabawek, wygrywa.
Radzenie sobie z tymi wpojeniami i przekonaniami może się udać tylko dzięki świadomości i ćwiczeniu nowych sposobów zachowania.
Przyczyny chorób z perspektywy medycyny tybetańskiej
Z punktu widzenia medycyny tybetańskiej przyczyny chorób są dokładnie zdefiniowane. Rozróżnia się tu czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Pominę w tym miejscu szczegółowe wyjaśnienia przyczyn chorób, odsyłając do mojej książki Heilgeheimnisse aus Tibet.
Czynniki wewnętrzne
1. Pragnienia, chciwość (błędne myślenie), za dużo oddzielającego = ograniczającego życie myślenia.
2. Emocje: złość (nienawiść, zazdrość, zawiść), radość (niedobór), zmartwienia, smutek, lęk i niepokój.
3. "Niewiedza" (zaślepienie, ignorancja)
- niespostrzeganie albo niezwracanie uwagi na podstawowe potrzeby fizyczne, psychiczne i duchowe;
- ignorancja, inercja: wiedzieć, co robić, a jednak tego nie robić.
4. Niewłaściwe (niekorzystne) zachowanie.
5. Cykle życiowe i wiek.
6. Dziedziczna konstytucja fizyczna i wrodzony potencjał strukturalny.
7. Karma (zniekształcenia, defekty "genetyczne" i tak dalej).
8. Zaburzenia w systemie rodzinnym (także przekaz międzypokoleniowy).
Czynniki zewnętrzne
1. Nieprawidłowe odżywianie.
2. Trucizny ze środowiska i pożywienia.
3. Pory roku i klimat (wiatr, gorąco, zimno, wilgoć, suchość).
4. Czynniki biologiczne (bakterie i tak dalej).
5. Opętanie przez "złe duchy" (na przykład w przypadku psychoz i neuroz).
6. Wpływy kosmiczne (także astrologiczne), jakość czasu.
Przeszkody, które zamącają naszą percepcję i zużywają siły
Jeśli powstawanie chorób rozważymy z perspektywy ajurwedyjskiej, to wewnętrzne nastawienia, które mogą zaburzać nasz system, a przez to wywoływać blokady przepływu energii, są jak pogoda:
wątpliwość: jak pogoda w kwietniu - na niczym nie można polegać;
niepokój: jak silny wiatr wiejący ze zmiennych kierunków;
ociężałość: jak bycie spowitym gęstą mgłą;
pożądanie: jak wspaniały dzień lata pełen nieskończonych możliwości;
awersja: jak burza z piorunami.
To zwłaszcza awersja i pożądanie towarzyszą nam przez całe życie. Nie jesteśmy jednak odpowiedzialni za wiele przeszkód, które nękają nasze umysły. Ale nasza odpowiedzialność polega na tym, że mamy wpływ na to, jak postępujemy z przeszkodami.
Co możemy zrobić - ćwiczyć wciąż od nowa
zwątpienie: nazywać i rozwijać zaufanie;
niepokój: doświadczać i znajdować wyspę spokoju;
apatia: przeżywać i rozbudzać entuzjazm;
pożądanie: rozpoznać i zrównoważyć nienasycenie - zachowywać równowagę i ćwiczyć wspaniałomyślność;
awersja: badać korzenie odrazy, rozpoznać i zastąpić kryjące się za tym myśli, rozwijać akceptację i współczucie.
Puls życia - diagnoza pulsowa
Wśród różnych tradycyjnych metod diagnostycznych, takich jak badanie oglądowe języka lub tęczówki, poczesne miejsce zajmuje diagnoza pulsowa. Chciałbym w tym miejscu krótko ją omówić, gdyż w codziennej pracy stała się dla mnie nieodzownym narzędziem wczesnego rozpoznawania chorób.
Diagnoza z pulsu stanowi podstawę wszystkich azjatyckich systemów diagnostycznych. Nierzadko wykorzystywana jest przez doświadczonych lekarzy jako jedyna metoda, gdyż pozwala uchwycić całokształt sytuacji energetycznej pacjenta. Badanie oglądowe języka czy moczu oraz wypytanie pacjenta służą potem już tylko potwierdzeniu tego, co zostało wcześniej rozpoznane na podstawie pulsu. Badanie pulsu jest zatem pierwszą rzeczą, która interesuje lekarza myślącego w kategoriach medycyny dalekowschodniej, jeszcze zanim przeprowadzi on rozmowę z chorym.
Metoda ta stanowi procedurę diagnostyczną o zdumiewającej precyzji, wymagającą jednak oprócz wieloletniego doświadczenia dużej intuicji, jak również wrażliwości palców, zmysłu dotyku i zdolności empatii, zwłaszcza wtedy, gdy chce się zobaczyć coś więcej niż widać na pierwszy rzut oka.
Wypoczęty lekarz kładzie palec wskazujący, środkowy i serdeczny bezpośrednio obok siebie na dokładnie określonych miejscach badania pulsu na skórze pacjenta, aby następnie kolejno uciskać palcami ciało - jak podczas gry na fortepianie. Tak jak burza może wzbudzać na morzu ogromne fale albo tylko łagodne zmarszczki na wodzie, tak puls ma określoną długość, szerokość, głębokość, ale także siłę, pełnię i formę, w sumie można wyróżnić 15 cech poszczególnych fal pulsu. Jakość fal pulsu w odpowiednich miejscach wiele mówi o zagrożonych lub już chorych narządach.
Za pomocą tej metody można ocenić zarówno stan energetyczny najważniejszych systemów narządowych, jak też równowagę oraz konstytucję fizyczną pacjenta. Diagnoza pulsowa jest bardzo pomocna w ocenie stanu psychoemocjonalnego i możliwych blokad. Pozwala ustalić przyczyny zaburzeń samopoczucia oraz rozpoznać choroby we wczesnym stadium, na długo zanim objawią się na poziomie fizycznym.
Diagnostyka laboratoryjna - wczesne rozpoznanie zagrożeń
Czy często czujesz się zmęczony, wyczerpany i wypalony? Masz zawroty głowy i trudno ci się skupić? A może twoja motywacja i zdolność jasnego dotąd myślenia osłabły? Często dokuczają ci bóle głowy lub karku, którym towarzyszą szumy w uszach?
Korzystając z najnowocześniejszej techniki, możemy dzisiaj bardzo dokładnie ustalić, co dzieje się w organizmie, kiedy coś wydaje się nie w porządku. Jeśli chodzi o przedłużenie oczekiwanej jakości życia, radiologiczne badania przesiewowe nie zapewniają tego, co na pierwszy rzut oka obiecują. Natomiast ultranowoczesna diagnostyka laboratoryjna stworzyła w ostatnich latach nowe zdumiewające możliwości wczesnego rozpoznawania nieprawidłowości, tak że można zastosować środki zaradcze, by ponownie poprawić zdrowie i jakość życia.
Jednak holistycznie zorientowany lekarz opiera się na swojej pierwszej obserwacji. Zwykle o diagnozie decydują dlań już pierwsze sekundy. Pierwszy kontakt wzrokowy, twarz pacjenta, jego postawa, "aura", chód, uścisk dłoni, pierwsze wybrane przezeń słowa oraz siła, z jaką je wypowiada. Obserwacja, palpacja, wąchanie i osłuchiwanie były pierwszymi możliwościami diagnostycznymi i także dzisiaj mają kluczowe znaczenie dla uzyskania pełnego obrazu tego, co się w organizmie dzieje. Odbyta następnie rozmowa pozwala już sformułować diagnozę w 80-90 procentach. Dopiero potem potwierdza się to za pomocą procedur obrazowania lub badań laboratoryjnych. Oprócz krwi i moczu dużą rolę odgrywają też włosy, ślina i stolec. Prostymi metodami i bez bolesnych wysiłków można tu uzyskać wyniki dotyczące głębokiej aktywności organizmu. Decydujące znaczenie mają dla mnie:
- diagnostyka nowotworów za pomocą markerów nowotworowych we krwi i nowych analiz białek nowotworowych zawartych w moczu;
- diagnostyka alergii pokarmowych i nietolerancji histaminy na podstawie badań krwi;
- zaburzenia stanu flory jelitowej - mikrobiologiczna analiza stolca;
- obciążenie metalami ciężkimi, między innymi profil zagrożenia amalgamatem na podstawie badania krwi, włosów i moczu;
- profil stresowy/stres antyoksydacyjny/test na wypalenie zawodowe;
- analiza substancji witalnych (witamin, minerałów) we krwi i włosach;
- stan immunologiczny - diagnostyka różnicowa limfocytów dla oznaczenia zdolności obronnych;
- profil ryzyka miażdżycy tętnic dla oceny ryzyka zawału serca i udaru mózgu.
Przegląd najważniejszych profili laboratoryjnych
- profil przeciwstarzeniowy;
- przeciwutleniacze - stres oksydacyjny;
- profil zagrożenia amalgamatem (mocz);
- profil ryzyka miażdżycy;
- badanie poziomu lipidów we krwi;
- borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu;
- profil na wypalenie zawodowe/zespół chronicznego zmęczenia;
- badanie zagrożenia cukrzycą;
- kobiecy profil hormonalny z testem płodności;
- profil hormonalny łysienia;
- profil zapalenia wątroby;
- badanie ryzyka zawału serca z badaniem poziomu homocysteiny;
- ogólny stan szczepień + ochrona szczepienna ze strony medycyny podróży;
- stan immunologiczny (skłonność do infekcji i alergii);
- badanie zagrożenia wątroby;
- męski profil hormonalny z poziomem testosteronu;
- zespół metaboliczny;
- badanie aktywności mitochondriów;
- zmęczenie, słaba wydajność;
- badanie na alergie pokarmowe;
- profil czynności nerek;
- diagnostyka osteoporozy;
- profil zagrożenia reumatyzmem;
- obciążenie metalami ciężkimi - metale trujące;
- choroby przenoszone drogą płciową, w tym HIV;
- profil stresu - stres oksydacyjny/wolne rodniki/przeciwutleniacze;
- profil ryzyka zakrzepicy;
- najlepsza dziesiątka markerów dla wszystkich ważnych chorób nowotworowych;
- badanie substancji witalnych z uwzględnieniem wszystkich witamin, w tym B12 i D, minerałów oraz pierwiastków śladowych;
- menopauza - profil hormonalny kobiety;
- ciąża: zaburzenia cech dziedzicznych, na przykład zespół Downa, toksoplazmoza;
- badanie przesiewowe, B-streptokoki, infekcja wirusem cytomegalii, rumień zakaźny.
Chciałbym tu krótko opisać niektóre z ważnych analiz krwi i stolca, ponieważ z ich pomocą można zidentyfikować przyczynę codziennych fizycznych i psychicznych dolegliwości, stanów wyczerpania i zaburzeń koncentracji. W ten sposób można rozpocząć ukierunkowaną terapię wysokimi dawkami leków naturalnych.
Alergie pokarmowe i ich następstwa
Wiele osób podejrzewa, że nie toleruje określonych produktów spożywczych albo chce wiedzieć, gdzie kryją się składniki, które im nie służą. Alergie i nietolerancje pokarmowe, takie jak nietolerancja histaminy, laktozy, glutenu, mleka i kazeiny, upośledzone wchłanianie fruktozy i tak dalej można obecnie dokładnej zdiagnozować. Nowoczesne metody analizy krwi zapewniają tu zdumiewającą precyzję. Mogę tylko polecić, aby każdy regularnie wykonywał sobie takie testy.
Również nadwaga jest chroniczną chorobą zapalną. Uważa się ją też za jedną z przyczyn powstawania nowotworów, ważniejszą nawet niż palenie tytoniu. Nietolerancje pokarmowe znacznie częściej niż dotychczas zakładano mogą prowadzić do chronicznych stanów zapalnych w całym organizmie. Znaczy to, że nieodpowiednie lub niedobrze tolerowane produkty spożywcze są główną przyczyną bardzo wielu chronicznych zaburzeń samopoczucia i chorób. Te reakcje organizmu są niewątpliwie przyspieszane przez przemysłowe produkty spożywcze, szkodliwe chemikalia, zanieczyszczenia i obce kulturowo składniki pożywienia. Na przykład mleko krowie jest dzisiaj pasteryzowane, dlatego ma inną strukturę molekularną, która może być mniej odpowiednia dla jelit. Z kolei organizmy innych osób mogą nie być w stanie rozłożyć takiej ilości glutenu ze zbóż i tak dalej. Oznaczenie immunoglobulin typu IgG1 i IgG3 dokładnie pokazuje gotowość organizmu do reagowania stanem zapalnym. Immunoglobulina IgG4 stanowi przeciwreakcję przeciwzapalną, niejako próbę ograniczenia szkód. Te stałe stany zapalne spowodowane środkami spożywczymi z biegiem lat całkowicie przeciążają funkcje komórek, przez co mogą pojawiać się dolegliwości fizyczne, jak na przykład alergie, migreny, cukrzyca, reumatyzm, chroniczne bóle, choroby nerwowe, depresje, guzy nowotworowe, osłabienie odporności, choroby jelit, choroby naczyń i wiele innych. W przypadku chronicznie chorych pacjentów, w laboratorium można bardzo dokładnie stwierdzić, na jakie artykuły spożywcze organizm silnie reaguje.
Około 90 procent wszystkich chronicznych chorób powstaje przy współudziale długotrwałych stanów zapalnych.
Specjalne preparaty Ethno Health zawierające wysokie dawki leków naturalnych, takie jak Pilzkraft ("moc grzybów"), Algenkraft ("moc glonów"), Wurzel-Komplex ("zestaw korzeni"), Eiweiss-Vitalkomplex ("witalny zestaw białek") i tak dalej, zmiana sposobu odżywiania, przywrócenie symbiozy jelitowej, akupunktura oraz uzupełnienie niedoborów substancji odżywczych pozwalają bardzo dobrze leczyć takie nietolerancje i wywoływane przez nie chroniczne stany zapalne.
Zarówno nadmiar, jak i niedobór ważnych dla organizmu hormonów może wywoływać rozmaite objawy. Oto przegląd najważniejszych:
stany lękowe, brak napędu psychoruchowego, wyczerpanie, zmęczenie, zaburzenia koncentracji, niepokój, nerwowość, bóle głowy, szumy uszne, zaburzenia odżywiania, długotrwałe napięcia barków/karku, niezdolność do odpoczynku, zaburzenia percepcji, zniechęcenie, depresje.
Jeśli pojawią się niepokojące wyniki, można zależnie od występujących objawów wprowadzić ukierunkowane środki zaradcze w postaci specjalnych naturalnych preparatów leczniczych w wysokich dawkach (na przykład Astragalus 10, Bupleurum 9, Ziziphus 9, Wurzel-Komplex i inne).
Wczesne rozpoznanie wypalenia zawodowego, pomiary poziomu hormonów stresu DHEA, kortyzolu, serotoniny, adrenaliny, noradrenaliny, glutaminianu oraz pomiary aktywności mitochondrialnej są pomocne w ukierunkowanym leczeniu zaburzeń przy użyciu specjalnych preparatów.
Probiotyki zamiast antybiotyków
Przewód pokarmowy, a także fragmenty narządów oddechowych i układu moczowo-płciowego są zasiedlone przez najróżniejsze gatunki bakterii. Chronią one przed patogennymi zarazkami. Głównym narządem skolonizowanym przez bakterie jest jelito grube człowieka. Bytuje tutaj społeczność mikrobów obejmująca ponad tysiąc gatunków. Ten "mikrobiom jelitowy", nazywany ostatnio narządem metabolicznym, zawiera informację genetyczną 150 razy większą niż genom człowieka, stanowiąc największy zespół bakterii w ludzkim organizmie. Bakterie jelitowe wpływają przy tym na szereg złożonych interakcji na płaszczyźnie metabolicznej i immunoregulacyjnej: kontrolują istotne procesy przemiany materii, udostępniając między innymi nośniki energii albo uwalniając substancje immunomodulujące. Komensalne bakterie jelitowe nie tylko są w stanie wykorzystać spożyty przez człowieka pokarm i rozłożyć niestrawne dlań składniki. Syntetyzują też ważne dla życia witaminy i substancje przeciwmikrobowe powstrzymujące wzrost patogennych bakterii. Poza tym wpływają pozytywnie na nabłonek jelitowy lub śluzówkę jelita, a także układ odpornościowy. Ponadto przypisuje im się jeszcze inne ważne funkcje:
- stymulację układu odpornościowego, wzmocnienie układu odpornościowego śluzówki, wypieranie zarazków chorobotwórczych dzięki wytwarzaniu beta-defenzyny i sIgA;
- zaopatrzenie w witaminy: synteza witamin B1, B2, B6, B12 i K w jelicie;
- wspieranie trawienia: rozkład ciężkostrawnych węglowodanów, czyli błonnika pokarmowego;
- wytwarzanie krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich jak octowy i masłowy, które współdecydują o środowisku jelita, a także służą jako źródła energii dla komórek śluzówki jelita;
- poprawę perystaltyki jelit dzięki krótkołańcuchowym kwasom tłuszczowym;
- zwalczanie stanów zapalnych: szczególnie kwas masłowy działa przeciwzapalnie i osłania błonę śluzową;
- detoksykację obcych substancji.
Mikrobiom rozmiarem i funkcją jest równoważny narządom.
Bakterie jelitowe mają decydujące znaczenie dla naszego zdrowego życia. Antybiotyki niszczą je, w dłuższej perspektywie wyrządzając niedoceniane szkody.
Bakterie chronią nas przed endogennymi infekcjami, zmieniając środowisko jelita (wartość pH) i obsadzając receptory błon śluzowych. Aktywują układ odpornościowy śluzówki i regulują wytwarzanie i wydzielanie sIgA (wydzielniczej immunoglobuliny A). Ta ostatnia chroni nie tylko przed endogennymi infekcjami, ale też dzięki neutralizacji zarazków i struktur antygenowych na powierzchni błon śluzowych zapobiega nadmiernemu obciążeniu systemowej obrony organizmu, flory jelitowej i metabolizmu pokarmu.
Według wyników badań genetycznych w jelicie występuje około 40 tys. gatunków bakterii należących do około 1800 rodzajów. Ich masa wynosi do 2 kg, a liczba przekracza 100 trylionów!
Mikrobiom jelit ma wpływ na przyrost masy ciała. Mniej więcej 90 procent bakterii jelitowych można zaliczyć do dwóch wielkich grup: Firmicutes i Bacteroidetes. Te pierwsze mogą wykorzystywać substancje balastowe i złożone węglowodany. Powstaje przy tym cukier i krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które organizm wchłania i z których może wytwarzać tkankę tłuszczową. Wyższy odsetek bakterii Firmicutes w jelicie decyduje zatem o tym, ile kalorii przyjmie organizm. Innymi słowy: przy spożyciu tej samej ilości pożywienia zależnie od składu flory bakteryjnej przyswajana jest różna ilość kalorii. Dieta niskowęglowodanowa prowadzi do względnego namnożenia się gatunków Bacteroidetes, a przez to do zmniejszonego przyswajania energii ze spożytego pożywienia. Także podawanie specjalnych prebiotyków i probiotyków pozwala trwale wpłynąć na relację bakterii Firmicutes i Bacteroidetes i przeciwdziałać przyrostowi masy ciała. Według dzisiejszego stanu wiedzy flora jelitowa ma różnorodny wpływ na organizm człowieka. Nie tylko chroni przed infekcjami, ale też oddziałuje na układ nerwowy, odczuwanie bólu i wykorzystanie pokarmu. Jak dowodzą liczne prace z ostatnich lat, na choroby związane rzekomo z ośrodkowym układem nerwowym wpływają w niemałym stopniu bakterie przewodu pokarmowego. Badania flory jelitowej oraz parametrów uzupełniających pomogą zdecydować, czy u danego pacjenta korzystne będzie podawanie probiotyków i jakie szczepy bakteryjne (w postaci jakich probiotyków) pozwolą uzyskać optymalny efekt. Bez odpowiedniej diagnostyki wstępnej rzadko się to udaje. Ponadto może to dostarczyć wskazówek dotyczących zaburzeń trawienia lub nieprawidłowego odżywiania, które pomogą im przeciwdziałać poprzez terapię substytucyjną bądź ukierunkowaną terapię żywieniową. Dodatkowo pojawiają się poszlaki dotyczące powierzchownych lub inwazyjnych podrażnień błony śluzowej, których przyczyny musi wyjaśnić dalsza diagnostyka. Badanie mikrobiomu jelit jest procedurą przeprowadzaną od długiego czasu, która także dzisiaj ma sens. Nawet jeśli wielu opinii wypowiadanych przez dawniejszych autorów nie da się obecnie podtrzymać, badania te w połączeniu z innymi parametrami mogą służyć za podstawę do podejmowania decyzji o kolejnych formach terapii.
Probiotyki coraz bardziej ugruntowują swoją pozycję. Liczne prace naukowe potwierdzają ich skuteczność. Badania nad probiotykami w ciągu ostatnich sześciu lat pozwoliły wyjaśnić wiele wątpliwych kwestii. Liczba tych prac znacznie wzrosła. Nowoczesne probiotyki wieloszczepowe (na przykład Ethno Health Darmkraft, "moc jelit") są w stanie przeciwdziałać zwiększonej przepuszczalności jelita albo zapobiegać występowaniu alergii u niemowląt.
Wybór właściwych probiotyków pozwala zmniejszyć o 95 procent biegunkę związaną z terapią antybiotykami i wyraźnie zminimalizować reakcje zapalne śluzówki dzięki stabilizacji komórek tucznych (mastocytów) i zmniejszeniu ilości cytokin zapalnych.
Wszystkie te wyniki analiz pozwalają wykryć szczególne stany niedoboru lub zaburzenia metabolizmu komórkowego. Mogą one mieć wiele przyczyn, które należy zbadać. W leczeniu tych zaburzeń można zastosować odpowiednio dobrane mieszanki substancji witalnych (na przykład Ethno Health Eiweiss-Vitalkomplex, "witalny zestaw białek"), przeciwutleniaczy (Immunkraft, "moc odporności"), programy detoksykacji (Algenkraft, Leberkraft) czy programy stabilizacyjne (na przykład Wurzel-Komplex, "zestaw korzeni", Darmkraft, "moc jelit") albo inne etnopreparaty.
Tylko osoby sprawne i zdrowe mogą sprostać stale rosnącym wymaganiom współczesnego życia. Ważnym czynnikiem zapewniającym trwałe zachowanie zdrowia jest ukierunkowane zapobieganie (prewencja). Większości chorób można uniknąć dzięki świadomemu stylowi życia. Centralne miejsce zajmują tu odżywianie, ruch, relaks i konsekwentne stosowanie w odpowiednim czasie metod medycyny naturalnej w postaci mieszanek ziół leczniczych, które pobudzają i wzmacniają zdrowe procesy.
Przemysł farmaceutyczny - błogosławieństwo czy nieszczęście?
Na pewno i ty znasz to nieprzyjemne uczucie, które ogarnia nas, kiedy mamy zażyć każdego ranka nasze pigułki. Patrzymy na nie przez chwilę, a potem szybko łykamy. Tak naprawdę nie odważamy się przeczytać ulotki. Aż straszno się robi, jak sobie człowiek pomyśli, co one tam mogą zawierać. Przyjmujesz jakiś lek na żołądek, może zobojętniający? Jeśli tak, to pewnie cierpisz na zgagę lub nieżyt żołądka. Albo masz go brać "zapobiegawczo", bo musisz zażywać zbyt wiele leków naraz?
Kilka tygodni temu miałem pacjenta, który od trzech lat codziennie zażywa osiem tabletek pantoprazolu. Jest to lek zmniejszający kwaśność soku żołądkowego (nieco mocniejszy niż omeprazol), który od prawie dekady jest przez prawie wszystkich lekarzy bezmyślnie przepisywany w coraz łagodniejszych stanach i prowadzi do bardzo poważnej zależności. Pacjent ten cierpi na codzienne bóle żołądka i nic mu nie pomaga. Doskonale pamiętam, jak wprowadzano ten lek. Maksymalny okres stosowania wynosi 14 dni, pisano wówczas, w przeciwnym razie można spodziewać się poważnych działań niepożądanych. Dzisiaj fragment ten wykreślono, a specyfik przepisuje się standardowo w każdym przypadku ucisku w żołądku po obfitych posiłkach (podczas Bożego Narodzenia gwałtownie rośnie sprzedaż Nexium, Antry i Rifunu) oraz jako uzupełnienie leków przeciwbólowych, kortyzonu i leków przeciwreumatycznych. Niestety towarzyszą temu jak najgorsze skutki uboczne, które mogą poważnie ograniczać życie. Te nieuniknione działania niepożądane to:
1. Ucisk żołądka, wzdęcia, nudności, biegunka (bez kwasu ostatecznie niczego nie da się już prawidłowo strawić, więc nie można rozłożyć ważnych substancji odżywczych).
2. Alergie pokarmowe (niecałkowicie strawione cząstki białek przenikają przez błonę śluzową, stając się alergenami).
3. Niedobór witaminy B12 (blokowanie czynnika wewnętrznego, który kieruje wchłanianiem B12 - jej niedobór prowadzi do zaburzeń widzenia, miażdżycy, zmęczenia, neurastenii i wielu innych dolegliwości).
4. Niedobór substancji mineralnych (stany niedoboru magnezu z zawrotami głowy, wyczerpaniem, skurczami), niedoboru cynku i wapnia.
5. Zwiększone ryzyko złamań kości w wyniku niedoboru wapnia.
6. Podejrzewa się występowanie uszkodzeń wątroby i nerek, nie zostało to jednak dowiedzione.
7. Ułatwienie rozwoju infekcji, ponieważ brakuje ochrony kwasowej - także infekcji przez Helicobacter pylori.
Inhibitory kwasu solnego wywołują więc właściwie problem, przeciw któremu są przepisywane (patrz: badania przeprowadzone na uniwersytetach w Kopenhadze i Oslo). Blokery kwasu solnego wywołują zależność i zjawisko odbicia. Kiedy środek ten przyjmuje osoba zdrowa, już po kilku tygodniach staje się on nieodzowny, gdyż podczas jego zażywania wytwarzanie kwasu żołądkowego stopniowo wzrasta. Ten efekt może się utrzymywać jeszcze przez dwa miesiące po odstawieniu. Dzięki etnoterapii przy użyciu glonów i witalnego zestawu białek mój pacjent mógł w ciągu kilku tygodni tak odzwyczaić się od tego leku, że obecnie już nie potrzebuje żadnych środków na żołądek. Od tego czasu zniknęło więcej niż dziesięć objawów, na które cierpiał, nie wiedząc jednak, że są wywoływane przez działanie odbicia blokerów kwasu solnego.
Podobne doświadczenia mam prawie codziennie z lekami obniżającymi poziom lipidów (powodują na przykład uszkodzenia wątroby, demencję), lekami nadciśnieniowymi takimi jak beta-blokery (na przykład zmęczenie, zawroty głowy, zaburzenia potencji), lekami przeciwreumatycznymi (na przykład ciężkie niedobory witamin), antybiotykami (na przykład oporności, zaburzenia funkcji układu odpornościowego), insuliną (na przykład wzrost masy ciała, odkładanie tkanki tłuszczowej) oraz naturalnie kortyzonem (na przykład zatrzymywanie wody). Szczególnie zdumiewa zachowanie wielu kolegów lekarzy, którzy często przepisują jednocześnie nawet cztery środki na obniżenie ciśnienia. Jeden nie działa, no to dołożymy kolejny i tak dalej. Interakcje tych leków są tak złożone i wielowarstwowe, a działania niepożądane po kilku tygodniach tak podstępne, że często nie kojarzy się ich już z tymi specyfikami.
Sześć grup leków, z którymi wiąże się dzisiaj największe zagrożenie działaniami niepożądanymi, to inhibitory pompy protonowej stosowane przeciw bólom żołądka (na przykład esomeprazol), statyny przeciw wysokiemu poziomowi lipidów (na przykład atorwastatyna), antybiotyki (na przykład azytromycyna), leki przeciwpsychotyczne (na przykład risperidon), leki przeciwdepresyjne (na przykład fluoksetyna) oraz opiaty (na przykład ritalin).
Ignorancja czyni chorym
Przez całe życie działałem na rzecz transparencji i szczerości w postępowaniu z farmaceutykami, bo musimy dzisiaj śmiało mierzyć się z kwestią możliwych działań niepożądanych. Musimy wiedzieć, jaką cenę płacimy, kiedy na pozór chcemy sobie uprościć życie dzięki chemicznym lekom. Niedawno udało mi się w ciągu czterech tygodni u 79-letniej pacjentki obniżyć konieczną dawkę insuliny z 54 jednostek do zera. Preparat Diabetes-Komplex ("zestaw na cukrzycę") wystarczył, aby poziom cukru utrzymać u niej poniżej 120. Poczuła taką ulgę, nie mogąc uwierzyć, że nie musi już trzy razy dziennie być dźgana przez pielęgniarkę, a następnie dostawać zastrzyku. Pewien 55-letni inżynier, który przez ponad 10 lat przyjmował codziennie 40 mg Simvastatyny, utrzymując dzięki temu poziom cholesterolu na poziomie 260, po czterech tygodniach zażywania preparatu Cholesterin-Komplex ("zestaw na cholesterol") uzyskał wreszcie wartość około 225. Pewien 42-letni nauczyciel, który przez całe lata cierpiał na działania uboczne przyjmowanych beta-blokerów, mógł dzięki preparatowi Blutdruck-Komplex ("zestaw na nadciśnienie") obniżyć ciśnienie z takim trudem ustabilizowane na poziomie 150/100 do poziomu 125/90. Krzepka 70-latka, od 15 lat skarżąca się na obrzęk palców i poranną sztywność ich ziębnących stawów, już po sześciu tygodniach stosowania preparatu Rheuma-Komplex ("zestaw na reumatyzm") mogła nie tylko zrezygnować z ibuprofenu, ale też budziła się rano, mając nieobrzęknięte, ruchome stawy. Łysiejąca 30-latka po kuracji preparatami Eiweiss-Vitalkomplex ("witalny zestaw białek") i Algenkraft ("moc glonów") z każdym dniem obserwowała, jak łysienie zmniejsza się, a po sześciu tygodniach całkiem ustało. Pacjentka, której ziębły palce rąk i stopy, a do tego miała cichy głos i osłabiony słuch, po dwumiesięcznej kuracji chińską mieszanką Rehmannia 6 odzyskała siły i po półrocznym zwolnieniu chorobowym mogła w końcu znów podjąć pracę. Pewna 12-letnia dziewczyna, która wcześniej co sześć tygodni z powodu grypy dostawała antybiotyk, do dzisiaj nie ma przeziębień po tym, jak przeszła sześciotygodniową kurację probiotykami (Darmkraft, "moc jelit") i środkiem wzmacniającym odporność (Immunkraft, "moc odporności"). Chroniczne bóle pleców zniknęły u 35-letniego robotnika, kiedy zaczął zażywać mieszankę dzięgielu, podczas gdy wcześniej całymi miesiącami musiał przyjmować ibuprofen. Pewna 42-letnia pacjentka, która od kilku dekad musiała przyjmować L-tyroksynę, mogła odtąd dzięki preparatowi Algenkraft ("moc glonów", zawierającemu dużo naturalnego jodu) obywać się bez hormonalnej terapii zastępczej. To tylko kilka przykładów z ostatnich tygodni, które akurat przychodzą mi na myśl. Istnieją alternatywy wobec syntetycznych farmaceutyków. Przetestuj je i wyrób sobie własne zdanie.
Naczelna zasada medycyny brzmi: "po pierwsze, nie szkodzić"
Chcę tu przedstawić sensowne powody, dla których należy zachować ostrożność w przypadku przemysłowych leków. Musimy dzisiaj spojrzeć prawdzie w oczy: wiele z tego, co nam obiecuje branża farmaceutyczna, nie jest tym, czym się wydaje.
Chcielibyśmy wierzyć, że:
- medycyna jest oparta na wynikach solidnych badań;
- lekarz dokładnie wie, co przepisuje i jak przepisywany środek działa;
- leki są testowane nie tylko przez ich producentów;
- organy regulacyjne dopuszczają do obrotu tylko skuteczne leki;
- lekarze rozumieją zasady statystyki, więc znają wyniki badań i potrafią je zinterpretować;
- koncerny farmaceutyczne nie trzymają swoich wyników pod kluczem, lecz wszystkie publikują, także te dla nich niekorzystne;
- niekorzystne wyniki, informacje o niepowodzeniach i działaniach niepożądanych muszą zostać opublikowane;
- badania są starannie prowadzone w krajach Zachodu, a nie w krajach rozwijających się, na przykład wśród najbiedniejszych z biednych w Afryce Środkowej;
- pierwotne wyniki nie są zmanipulowane ani fałszowane w celu wprowadzenia lekarzy w błąd;
- podstawy dowodowe uzasadniające dopuszczenie do użycia leków, które weszły na rynek w latach 70., były lepsze niż obecnie;
- wysokie ceny leków wynegocjowane dla Niemiec mają swoje uzasadnienie;
- korupcja, fałszerstwa i manipulacje nie są możliwe w niemieckim systemie opieki zdrowotnej;
- badania leków wykonywane są na mieszkańcach krajów Zachodu, a nie na ludności Afryki Środkowej;
- badania finansowane przez niezależne uniwersytety dają te same wyniki co te wykonywane na zlecenie firm farmaceutycznych.