Epika - Michał Skrzypczak

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Słowem przedwstępu

Stało się! AD 2025, a ja jestem już tutaj, dosłownie - właśnie w Twoich szanownych, spracowanych rękach.

Mam tak samo jak Ty. Niezliczona liczba książek do przeczytania. Stos powieści już przeczytanych, do tego wiele z nich woła, aby do nich wrócić - i ostatecznie pojawia się dylemat, w którą z nich wlepić swój wzrok. Której przygodzie oddać się bez pamięci? Czy powrócić do znajomych krain, w których starzy dobrzy bohaterowie witają nas jak krajanie z dawna zaginionego ziomka, czy może zapuścić się w nieznane, poznać nowych ludzi, którzy przecież nie wiadomo, jacy będą i czy w ogóle będzie nam się chciało z nimi gadać?

Mam tak samo jak Ty. Wiele pytań, mało odpowiedzi. Jeszcze więcej wątpliwości. To wszystko może jeszcze przyprószone odrobiną zwątpienia i strachu, ale również sowicie polane sosem ekscytacji i nadziei. Bo takie jest właśnie życie, prawda? Jak kartki książek, które czytamy. Jak historie opowiadane przez niestrudzonych autorów... a raczej płynące przez wszechświat i skrzętnie ubierane w słowa przez pisarzy.

W momencie, w którym piszę te słowa, tekst powieści jest już po redakcji i korekcie. Czeka mnie skład. Minęło prawie dwadzieścia lat od ukończenia dzieła. Potrzeba było tak wiele czasu, aby "Epika" ujrzała światło dzienne. To całkiem sporo, patrząc z perspektywy mojego trzydziesto-prawie-siedmioletniego życia. A jednak... Mamy debiut!

Tym bardziej jestem Ci wdzięczny. Za zaufanie, za tę chęć poznania nieznanego, przeżycia przygód, które ja sam kiedyś miałem zaszczyt obserwować i opisywać na stronach niniejszej książki.

Ale zanim zaczniemy, jeszcze ten jeden, nieodłączny fragment wszystkich wstępów, not autora i posłowi. Zdaję sobie sprawę, że w moim życiu pojawiło się wiele osób, dzięki którym dotarłem aż tutaj... i dzięki którym mogę mierzyć jeszcze wyżej.

Magdaleno, moja żono - za wspólną drogę przez życie, podtrzymywanie niegasnącego płomienia miłości i wspólne wzrastanie w raz trudniejszych, a raz łatwiejszych okolicznościach losu. Mamo - za wychowanie, ukształtowanie, za tchnięcie we mnie pasji do literatury. Za pierwsze przymiarki do redakcji. Pani Agnieszko - za owocną psychoterapię, dzięki której wróciłem do pisania, i dzięki której znowu zacząłem się rozwijać. Pani Ewelino, pani Karolino - za pomoc w redakcji i korekcie tej powieści oraz kolejnych jej części.

Dziękuję.

Mógłbym tak pisać bez końca, aż napisałbym następną książkę. Wybaczcie ci, których nie wymieniłem. Zresztą, proszę się nie rozchodzić. Kolejne podziękowania będą jeszcze w zasadniczej przedmowie.

A zatem, bez dalszego przynudzania...

...ruszajmy w drogę!

PS. Dziękuję, że jesteś!

Gdańsk, 15.10.2025