Wstęp
Wstęp
W czerwcu 2021 roku zadzwoniła do mnie koleżanka, którą znam od czasów
gimnazjum. Opowiedziałyśmy sobie w skrócie, co zdarzyło się u nas i u naszych rodzin od poprzedniej rozmowy, a potem powiedziała:
-?Właściwie zadzwoniłam do ciebie z pewnego powodu... Bardzo się martwię o Willa. Mogę cię o coś zapytać?
-?Jasne -?odparłam. Pamiętałam, że jej syn Will, tak jak moja starsza
córka, niedługo pójdzie do czwartej klasy liceum.
-?Kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się, że firma mojego męża przeniesie
nas do Seattle. Przeprowadzamy się pod koniec lata i Will jest w rozsypce. Uwielbia swoich przyjaciół i szkołę w Denver i nie może
uwierzyć, że przenosimy go tuż przed ostatnią klasą liceum. Jest
niezwykle marudny, a w ostatnich dniach nawet płaczliwy. Nie wiem, co
powiedzieć, żeby poprawić sytuację, i zaczynam się martwić, że Will może
mieć depresję.
-?Ma obniżony nastrój przez cały czas, czy pojawiają się na zmianę fale
lepszego i gorszego humoru? -?zapytałam.
-?Raz ma lepszy nastrój, a raz gorszy. Kiedy nie myśli o przeprowadzce,
chyba czuje się dobrze. Ma pracę, którą lubi, i jest bardzo szczęśliwy,
kiedy spędza czas z przyjaciółmi. Ale kiedy pojawia się temat
przeprowadzki, Will strasznie smutnieje. Nie wiem, co robić, i nie umiem
ocenić, czy powinnam się niepokoić.
-?Posłuchaj -?powiedziałam. -?Nie wydaje mi się, by miał depresję. Ale
pozostańmy w stałym kontakcie, bo chciałabym się dowiedzieć, czy nastrój
nie przestanie mu się zmieniać i czy Will nie zacznie czuć się marudny,
otępiały i smutny przez większość czasu. Z tego, co mówisz, wygląda na
to, że jest niezadowolony konkretnie z powodu przeprowadzki i dlatego
czuje smutek i złość.
-?Oczywiście -?odparła moja koleżanka.
-?Ale moim zdaniem to nie jest powód do niepokoju. Te uczucia świadczą
wręcz o tym, że z jego zdrowiem psychicznym jest dobrze.
-?Naprawdę? Jak to?
-?No cóż, nerwy z powodu przeprowadzki tuż przed ostatnią klasą liceum
to całkowicie adekwatna reakcja, zwłaszcza że jest szczęśliwy w Denver.
Właściwie martwiłabym się o Willa bardziej, gdyby ta sytuacja w ogóle go
nie obeszła.
-?To, co mówisz, chyba ma sens -?odpowiedziała moja koleżanka -?ale jak
mam mu pomóc w poradzeniu sobie z tym?
-?Możesz zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, zapewnij Willa, że reaguje
adekwatnie. Trudno ci patrzeć, jak się smuci, i on pewnie też odczuwa
dyskomfort z powodu tych bolesnych emocji. Pomożesz mu odzyskać spokój,
jeśli mu powiesz, że jego uczucia są uzasadnione. Po drugie, spróbuj
oswoić się z myślą, że Will prawdopodobnie wciąż będzie niezadowolony z tej sytuacji, przynajmniej do jesieni, kiedy przyzwyczai się do nowego
miejsca. Zamiast próbować uśmierzyć jego dyskomfort albo mu zapobiec,
skup się na pomaganiu mu w szukaniu sposobów na radzenie sobie z cierpieniem, którego doświadcza.
U nastolatków silne emocje są jedną z ich cech, a nie defektem. Było tak
zawsze, ale wygląda na to, że w ostatnim czasie mniej osób to rozumie.
Szczególnie w ostatniej dekadzie widać ogromną zmianę w sposobie
mówienia i myślenia o uczuciach ogólnie, a zwłaszcza o intensywnych
emocjach charakterystycznych dla okresu dojrzewania.
Mówiąc wprost, w pewnym momencie zaczęliśmy się bać bycia
nieszczęśliwym.
Kiedy niemal trzydzieści lat temu uzyskałam licencję na działalność w dziedzinie psychologii klinicznej, miałam za sobą intensywne szkolenie
obejmujące pełne spektrum emocji -?od najbardziej do najmniej
przyjemnych uczuć -?pojmowane jako oczywisty i niezbędny aspekt ludzkich
doświadczeń.
Dzięki szkoleniu, które przeszłam, nauczyłam się patrzeć na pejzaże
emocjonalne nastolatków uważnie i bez lęku. Od zawsze uważam, że
psychoterapia to wspólne przedsięwzięcie polegające na tym, że zachęcam
nastolatków, którymi się zajmuję, by razem ze mną zainteresowali się
swoim życiem wewnętrznym. Wychodzimy z założenia, że każda ich emocja ma
sens i że ich trudne uczucia -?złość, frustracja, smutek, niepokój i inne -?pojawiają się z jakiegoś powodu, nawet jeśli ten powód jest
niejasny. Choć oczywiście staram się, by poczuli się lepiej, celem
naszej pracy jest nie tyle komfort psychiczny, ile wgląd. Kiedy
nastolatkowie rozumieją, co czują i dlaczego, nagle mogą dokonywać
wyborów, które wcześniej nie były dla nich dostępne.
Dla mnie to pewnik. Nigdy nie wątpiłam w to, że otwartość na wszystkie,
nawet najtrudniejsze i najbardziej bolesne, emocje w moim gabinecie ma
ogromną wartość. Ale w miarę jak pracowałam w ramach swojej praktyki i obserwowałam, jak młodzi ludzie odkrywają, zaczynają rozumieć i akceptować swoje emocje oraz odczuwają upragnioną i w pełni zasłużoną
ulgę, wyczułam, że kultura w moim otoczeniu ulega zmianie. Dwadzieścia
lat temu wciąż czułam, że należę do społeczeństwa, które, wprawdzie
niechętnie, ale przyjmuje, że bolesne uczucia są naturalną częścią
życia. Obecnie staram się zrozumieć, jak doszło do tego, że nieprzyjemne
uczucia są postrzegane jako stany psychiczne, którym należy zapobiegać,
a jeśli to się nie uda, to trzeba się ich pozbyć jak najszybciej.
Co się zmieniło? Jak doszło do tego, że kluczowe aspekty kondycji
ludzkiej stały się niemożliwe do zaakceptowania?
Nie mogę mieć stuprocentowej pewności, jak to się stało, ale mam kilka
pomysłów. Od czasów mojego szkolenia pojawiły się trzy trendy, które
mogą pomóc w wyjaśnieniu zmiany postrzegania bólu psychicznego:
upowszechnienie skutecznych leków psychotropowych, rozwój branży
wellness oraz rosnąca liczba młodych ludzi cierpiących na zaburzenia
psychiczne. Omówmy po kolei te trzy czynniki.
Leki przeciwdepresyjne powstały w latach 50. XX wieku, ale zaczęto je
powszechnie przepisywać pacjentom dopiero pod koniec lat 80. XX wieku,
kiedy na rynek trafił Prozac3. Chciałabym podkreślić w tym
miejscu, że Prozac i liczne inne leki psychotropowe stworzone w ostatnich latach znacznie poprawiają, a niekiedy ratują ludziom życie.
Zanim lekarze zaczęli przepisywać pacjentom Prozac, co miało miejsce w 1987 roku, posługiwali się tzw. antydepresantami "pierwszej generacji".
Leki te często były skuteczne, ale miały przykre skutki uboczne, a ich
przedawkowanie mogło prowadzić do śmierci (co jest tragicznym problemem
w przypadku leczenia pacjentów z tendencjami samobójczymi). Potem
pojawił się Prozac, a wkrótce po nim cała "druga generacja" leków, które
uśmierzały depresję i miały minimalne skutki uboczne. Nagle leki na
receptę stały się mało ryzykownym sposobem na poprawę nastroju.
Nic dziwnego, że te leki zyskały popularność. W 1987 roku tylko 37
procent osób leczących się na depresję przyjmowało
antydepresant4. Do 2015 roku odsetek ten wzrósł do 81
procent5. W tym samym okresie odsetek osób korzystających z psychoterapii w związku z depresją spadł o 20 procent. Co było siłą
napędową tych trendów? Po pierwsze, prawdopodobnie część osób odczuła
dzięki lekom przeciwdepresyjnym na tyle dużą ulgę, że nie potrzebowała
już psychoterapii. Po drugie, firmy ubezpieczeniowe znacznie chętniej
pokrywają koszt tabletek niż drogich rozmów terapeutycznych.
Oprócz powyższych wyjaśnień dodałabym trzecią możliwość:
rozpowszechnienie bezpiecznych i skutecznych leków na depresję -?a także
łagodzących lęk, poprawiających sen i koncentrację uwagi -?zmieniło w naszej kulturze podejście do dyskomfortu emocjonalnego. Zamiast
traktować dolegliwości psychiczne jako coś, co należałoby przeanalizować
i zrozumieć, w coraz większym stopniu uznajemy ból emocjonalny za coś,
co należy powstrzymać poprzez interwencję chemiczną. Liczby nie kłamią:
od początku XXI wieku u dorosłych pacjentów leczonych ambulatoryjnie
antydepresanty są najczęściej przepisywanymi lekami, na równi z lekami
obniżającymi ciśnienie i poziom cholesterolu6.
Żeby było jasne: nie ulega wątpliwości, że leki psychotropowe
zmniejszają ludzkie cierpienie. Ponadto żaden rzetelny lekarz nie
przepisuje tych lekarstw, obiecując, że rozwiążą one problemy życiowe
pacjenta albo go uszczęśliwią, bo nie mają takiej funkcji. Niemniej
jednak zastanawiam się, czy powszechne zastosowanie leków wpływających
na nastrój nie podsyciło przypadkiem przekonania, że my i nasze dzieci
możemy i powinniśmy uciec przed faktem, że bycie człowiekiem wiąże się z odczuwaniem bólu emocjonalnego.
Nie sądzę jednak, by wyłącznie szybkie upowszechnienie leków
psychotropowych mogło wyjaśnić to, że dyskomfort psychiczny zaczął nas
tak mocno niepokoić. Dlatego zajmijmy się teraz drugim czynnikiem:
branżą wellness.
Wellness to żadna nowość. Joga, uważność, aromaterapia i rozmaite
pozamedyczne praktyki i produkty związane ze zdrowiem psychicznym -?to
wszystko istnieje od tysięcy lat. A co jest nowością? Wszechobecny,
agresywny marketing produktów i usług z branży wellness. W 2010 roku w artykule na temat biznesu w "The New York Times" określono wellness jako
branżę intensywnie zyskującą na znaczeniu7. Od tamtej pory
komercyjny rynek wellness wręcz eksplodował. Obecnie sama część branży
wellness związana z dbaniem o zdrowie psychiczne jest molochem
gospodarczym i na całym świecie przyniosła 131 miliardów dolarów
zysku8. By przedstawić tę liczbę w szerszym kontekście, zaznaczę
tu, że branża wellness poświęcona psychice wyprzedza obecnie globalną
branżę rozrywki, która przyniosła 100 miliardów zysku9.
Oczywiście nie są to złe wieści. Badania konsekwentnie wykazują, że
praktyka medytacji, uważności i jogi może łagodzić dyskomfort psychiczny
i poprawiać samopoczucie psychiczne10. Balsamy z wyciągami
roślinnymi, świece zapachowe, kołdry obciążeniowe i inne produkty, które
koją zmysły lub zapewniają przyjemność, bez wątpienia mogą przynieść
krótkotrwałe uczucie spokoju i ulgi.
Niemniej wygląda na to, że z powodu silnych bodźców ekonomicznych branża
wellness składa aktualnie obietnice, których nie jest w stanie
dotrzymać. W reklamach artykułów self-care często padają stwierdzenia
lub sugestie, że oferowany produkt (czy to aplikacja związana z uważnością, czy olejek zapachowy, czy też herbata owocowa) nie tylko
zapewni uczucie komfortu, lecz również odpędzi niechciane emocje. Może
to brzmieć świetnie w teorii, ale zdrowy rozsądek podpowiada nam, że
życie wcale tak nie wygląda. To, że pójdziesz na przyjemne zajęcia z jogi, nie sprawi, że nie zadzwoni do ciebie dyrektor szkoły z informacją, że twoje dziecko uderzyło kolegę na boisku. To, że twoja
rodzina będzie regularnie praktykować uważność, nie zapobiegnie latom
nieszczęść z powodu globalnej pandemii. Praktyki i produkty z branży
wellness mogą tymczasowo poprawić nam nastrój albo pomóc odzyskać
przejściowe poczucie równowagi. Nie mogą ochronić nas ani naszych
nastoletnich dzieci przed cierpieniem emocjonalnym.
Wiemy o tym, a jednocześnie o tym nie wiemy. Wiara w możliwość uzyskania
i utrzymania komfortu psychicznego jest niezwykle kusząca, zwłaszcza
kiedy wszechobecne reklamy produktów i usług z branży wellness sugerują,
że można osiągnąć niezmącony stan zen. Albo przynajmniej go kupić.
Choć oczekiwania rozbudzone przez branżę wellness zakrawają na absurd,
ich skutki to poważna sprawa. Obecnie w swoim gabinecie zdarza mi się
przyjmować nastolatków, którzy czują, że "nie radzą sobie z dbaniem o wellness". Wzięli sobie do serca niebezpieczny przekaz, często promowany
w mediach społecznościowych, że jeśli z zaangażowaniem będą dbać o swój
dobrostan z zastosowaniem produktów i usług self-care, to nie będą czuć
stresu ani lęku. A potem zaczynają się egzaminy semestralne. Wówczas
nastolatkowie naturalnie odczuwają napięcie i nerwy, które zawsze
pojawiają się podczas ważnych sprawdzianów. Ale czują się gorzej niż my
kiedyś pod koniec semestru, ponieważ nieustanne reklamy sugerują im, że
ich dyskomfortowi dało się w jakiś sposób zapobiec. W związku z tym nasi
nastolatkowie, którzy już są zestresowani, do tego wszystkiego czują się
źle z powodu swojego złego samopoczucia.
Ponadto wygląda na to, że rozwój branży wellness doprowadził do zmiany
definicji zdrowia psychicznego w naszej kulturze. Mniej więcej w ciągu
ostatnich dziesięciu lat -?w tym samym okresie, w którym produkty i usługi nakierowane na dbanie o stan psychiczny stały się branżą
przynoszącą miliardy dolarów -?zdrowie psychiczne zostało zrównane z dobrym samopoczuciem. Oczywiście świetnie jest czuć się dobrze (albo
spokojnie czy też swobodnie), ale prawda jest taka, że przyjemne stany
psychiczne pojawiają się i przemijają w trakcie dnia. Niezależnie od
tego, co zrobimy, nie mamy gwarancji, że komukolwiek z nas uda się
osiągnąć długotrwały okres niezmąconego komfortu psychicznego.
Ten rozpowszechniony obecnie przekaz, że zdrowie psychiczne jest
równoznaczne z dobrym samopoczuciem, doprowadził wielu rodziców i nastolatków do logicznego wniosku, że złe samopoczucie jest powodem do
poważnych obaw. Martwię się, że ruch wellness sprawił, że rodzice i ich
nastoletnie dzieci przesadnie boją się zwyczajnych trudności życiowych.
Obecnie znacznie częściej niż we wcześniejszych latach muszę zapewniać
nastolatków i ich rodziców, że ciężki dzień czy nawet tydzień
prawdopodobnie nie jest oznaką, że "dzieje się coś naprawdę złego".
Dochodzimy zatem do trzeciego czynnika mogącego stać za tym, że w obecnych czasach nastolatkowie i ich rodzice niepokoją się cierpieniem
emocjonalnym bardziej niż kiedykolwiek wcześniej: nastolatkowie jako
grupa faktycznie czują się gorzej niż dawniej.
Po części ma to związek z faktem, że nasi nastolatkowie stoją w obliczu
przyszłości naznaczonej przez zawirowania ekologiczne, społeczne i polityczne. Według ankiety przeprowadzonej w 2018 roku przez
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne w porównaniu z ogółem osób
dorosłych ludzie w wieku od piętnastego do dwudziestego pierwszego roku
życia wyrażają wyższy poziom zaniepokojenia kierunkiem, w którym
zmierzają Stany Zjednoczone, powszechnymi masowymi strzelaninami oraz
zmianą klimatu11.
Wśród nastolatków coraz częściej występują również poważniejsze problemy
ze zdrowiem psychicznym12. Od 2009 do 2019 roku odsetek
licealistów skarżących się na stałe uczucie smutku lub braku nadziei
podskoczył od 26 do 37 procent; z kolei odsetek licealistów, którzy
wyznali ankieterom, że planowali samobójstwo, wzrósł od i tak już
przerażających 11 procent do jeszcze bardziej niepokojącego poziomu 16
procent. Mniej więcej w tym samym okresie odsetek licealistów
uskarżających się na lęk o znacznym nasileniu wzrósł od 34 do 44
procent13. Jak zapewne widzisz, te ponure statystyki pokazują,
jak nastolatkowie czuli się, zanim w kluczowym okresie kształtowania się
ich osobowości nagle nastała pandemia, która trwała przez dwa lata.
Choć pandemia była koszmarem dla wszystkich, nastolatkowie zmierzyli się
z wyjątkowymi wyzwaniami, właśnie z tego względu, że COVID-19
przeszkodził im w realizacji podstawowych zadań rozwojowych w wieku
dorastania, jakimi jest spędzanie czasu z rówieśnikami i nabywanie coraz
większej samodzielności. Globalne badania wykazały, że podczas pandemii
liczba nastolatków wykazujących objawy depresji i lęku podwoiła
się14, a ponadto wielu z nich zauważyło u siebie problemy ze snem,
zamknęło się w sobie i wycofało z relacji z rodziną albo zaczęło
przejawiać agresję15. Z badań przeprowadzonych na oddziałach
ratunkowych na początku 2021 roku wynika, że w porównaniu z początkiem
2019 roku liczba wizyt związanych z podejrzeniem próby samobójczej
wzrosła o 51 procent w przypadku nastoletnich dziewczynek i o 4 procent
w przypadku nastoletnich chłopców16. Eksperci nie mają
pewności, jaka była przyczyna ogromnej rozbieżności pomiędzy płciami pod
względem przyrostu liczby prób samobójczych, ale podejrzewają, że
dziewczynki mogły odczuć izolację społeczną z powodu pandemii mocniej
niż chłopcy17.
Sytuacja była jeszcze gorsza w przypadku nastolatków należących do grup
rasowych i etnicznych, które od dawna doświadczają marginalizacji i dyskryminacji. W porównaniu z białymi nastolatkami, czarni
nastolatkowie, nastolatkowie pochodzenia azjatyckiego oraz nastolatkowie
o pochodzeniu zróżnicowanym pod względem rasowym doświadczyli wyższego
poziomu cierpienia psychicznego związanego z pandemią18.
Pandemia oczywiście nałożyła się na liczne kryzysy w kraju, które odbiły
się na naszych nastolatkach, takie jak: silna polaryzacja polityczna,
rosnąca przemoc, a także bolesne i potrzebne rozliczenia policjantów za
zabójstwa czarnych Amerykanów19.
Nic dziwnego, że tak wielu rodziców martwi się dzisiaj o zdrowie
psychiczne swoich nastoletnich dzieci. Zawsze było trudno być
nastolatkiem, a dorastanie w okresie rozmaitych wstrząsów sprawia, że
życie nastolatków -?i ich rodziców -?jest jeszcze większym wyzwaniem.
Kryzys jednak często idzie w parze z nowymi możliwościami i prawdę
mówiąc, uważam, że jeszcze nigdy nie było lepszego momentu, być na
poważnie zająć się wspieraniem nastolatków w radzeniu sobie z życiem
emocjonalnym.
W dekadzie poprzedzającej pandemię napisałam dwie książki poświęcone
wyzwaniom, z którymi mierzą się dziewczęta i młode kobiety. Nie jest
żadnym zaskoczeniem to, że w czasach COVID-19 skoncentrowałam się na
pilnych potrzebach emocjonalnych wszystkich nastolatków, niezależnie od
płci. Zmiana ta przyszła mi z łatwością, ponieważ przez ponad
trzydzieści lat pracy zajmowałam się również wieloma chłopcami i młodymi
mężczyznami. Ponadto moje artykuły na temat okresu dorastania w "The New
York Times", a także mój podcast "Ask Lisa" nigdy nie były poświęcone
tylko jednej płci. W całej niniejszej książce będę ilustrować kluczowe
idee za pomocą przykładów z mojej pracy z udziałem zarówno chłopców, jak
i dziewcząt. Zmieniłam wszelkie szczegóły pozwalające na identyfikację
tych osób, a w kilku przypadkach przedstawiłam historie obejmujące
połączenie przeżyć kilkorga nastolatków, by zapewnić poufność młodym
ludziom, którymi się opiekuję.
Czytasz tę książkę, ponieważ zależy ci na nastolatkach. Chcesz im pomóc
w trudnej fazie życia w trudnych czasach w historii. Chcesz wychować ich
tak, by prowadzili pełne i satysfakcjonujące życie emocjonalne, by byli
troskliwi i czuli więź w relacjach międzyludzkich, by byli opanowani i kompetentni zarówno w dobrych, jak i złych czasach, a także by
wykształcili prawdziwą siłę emocjonalną.
Ta książka pomoże ci osiągnąć powyższe cele. W rozdziale pierwszym
obalimy powszechne zwodnicze mity o tym, jak działają uczucia, i zamiast
kierować się mitami, podeprzemy analizę życia emocjonalnego nastolatków
badaniami psychologicznymi. Rozdział drugi został poświęcony omówieniu
wpływu tradycyjnych ról płciowych na doświadczanie i wyrażanie emocji
przez nastolatków, a także wyjaśnieniu nowych sposobów rozumienia płci i tego, co mogą one oznaczać dla nastolatków i ich rodziców. W rozdziale
trzecim sprawdzimy, co jest wyjątkowego w emocjach w okresie
dojrzewania, a także w jaki sposób rzucają one nowe światło na życie
nastolatków i ich rodzin. Rozdziały czwarty oraz piąty zawierają
konkretne, praktyczne wskazówki oparte na badaniach klinicznych i teorii. Korzystając z nich, rodzice mogą pomóc nastolatkom rozwinąć
niezależne życie emocjonalne dzięki zdrowym sposobom na wyrażanie emocji
i, w razie potrzeby, panowanie nad nimi.
Być może najważniejsze w tym wszystkim jest to, że niniejsza książka
obali niebezpieczny pogląd, że nastolatkowie są zdrowi psychicznie tylko
wtedy, kiedy stale czują się dobrze. Poznamy tu naprawdę przydatną i poprawną pod kątem psychologicznym definicję zdrowia emocjonalnego:
polega ono na odczuwaniu odpowiednich emocji w odpowiednim czasie i na
umiejętności skutecznego radzenia sobie z nimi.
Nie czekajmy ani chwili dłużej, by nauczyć się lepiej rozumieć i wspierać nastolatków, których kochamy.
Rozdział pierwszy. Emocje nastolatków -?lekcja pierwsza
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Emocje nastolatków -?lekcja pierwsza
Obalamy trzy wielkie mity
Wiadomość brzmiała: "Pani doktor, czy mogę przyjść do Pani w tym
tygodniu? Tom". Nie rozpoznałam numeru telefonu, a w grafiku nie miałam
spotkania z żadnym Tomem. Wpatrywałam się z zaciekawieniem w telefon, aż
w końcu na ekranie pojawiła się kolejna wiadomość -?najwyraźniej od
kogoś, kto potrafi czytać w myślach: "To ja, Tommy, dostałem Pani numer
od mamy".
Tommy! Oczywiście. Od razu przypomniałam sobie uroczego dziewięciolatka,
którego po raz pierwszy zobaczyłam w swojej poczekalni kilka lat temu.
Kiedy się spotkaliśmy, stał zaniepokojony obok swojej matki, która
siedziała, trzymając jedną rękę spokojnie na kolanach, a drugą
delikatnie głaszcząc syna po plecach. Wszelkie postępy, które zrobiła do
tej pory w uspokajaniu syna, wyparowały, gdy otworzyłam drzwi do
poczekalni. Tommy spojrzał na mnie oczami szeroko otwartymi z przerażenia. Jego ciemne włosy stały na sztorc z jednej strony, a ten
nieład na głowie, który o dziwo utrzymał się od rana przez wszystkie
lekcje, jeszcze mocniej podkreślał wrażenie, że Tommy czuje się
zaniepokojony. Wcześniej matka Tommy'ego wyjaśniła mi w rozmowie
telefonicznej, że chłopiec doświadcza wieczorami lęków, które nie
pozwalają zasnąć jemu i reszcie rodziny do późna w nocy. Tommy i jego
mama weszli ze mną do mojego gabinetu, a tam powoli zapoczątkowaliśmy
relację terapeutyczną, która okazała się długotrwała i owocna.
Tommy urodził się spięty. W wieku niemowlęcym łatwo się przestraszał, a potem bardzo trudno było mu się rozstać z rodzicami, kiedy nastąpił
czas, by poszedł do żłobka. Jego niepokój zmienił się w lęki nocne,
które na szczęście udało się uśmierzyć dzięki mojej pomocy oraz ciągłemu
wsparciu rodziców. Kiedy lęki Tommy'ego ustały, jego rodzice odezwali
się do mnie mniej więcej po dwóch latach. Latem w siódmej klasie Tommy
odważył się pojechać na obóz, ale już po dwóch dniach błagał, by rodzice
go stamtąd zabrali. Przeprowadziłam kilka rozmów telefonicznych z Tommym, z jego rodzicami, a także skontaktowałam się z dyrekcją obozu.
Wspólnie zdecydowaliśmy, by przerwać udział chłopca w obozie i ewentualnie spróbować jeszcze raz rok później. Tommy przychodził do mnie
potem przez całe lato, by uzyskać pomoc zarówno z lękiem, który zmusił
go do powrotu do domu, jak i z frustracją i upokorzeniem, których
doznawał dlatego, że nie był w stanie wytrzymać do końca obozu.
Przypomniałam sobie to wszystko, patrząc na swój telefon, i uświadomiłam
sobie, że od mojego ostatniego kontaktu z Tommym -?teraz już Tomem -
oraz jego rodzicami minęły już niemal cztery lata, co oznaczało, że
chodził obecnie do czwartej klasy liceum. Ustaliliśmy termin spotkania,
a ja przygotowałam się na to, że mogę niemal nie poznać osoby, która
pojawi się w mojej poczekalni. Oczywiście okazało się, że Tom był teraz
wysokim i barczystym młodym człowiekiem. Miał na sobie długie, luźne
szorty, które nie pasowały do niskiej temperatury pod koniec
października na przedmieściach Cleveland. Niezręcznie, a zarazem
przyjaźnie przywitał mnie niskim głosem, który nieco mnie zaskoczył.
Gdy usiedliśmy w moim gabinecie i przez chwilę porozmawialiśmy o tym, co
się u niego wydarzyło przez ostatnie lata, wyjaśnił, dlaczego napisał do
mnie wiadomość.
-?Pracuję nad podaniami na studia i nie chcę się zgłaszać do uczelni
zbyt oddalonych od domu. Mnie to odpowiada i moim rodzicom też, ale mój
doradca do spraw rekrutacji robi z tego problem.
Tom miał najlepsze wyniki w klasie, niewątpliwie dlatego, że z powodu
lękliwego temperamentu był pilnym uczniem. Był znakomitym zawodnikiem w biegach przełajowych, a także odnosił sukcesy jako oboista. Wyjaśnił
jednak, że choć pod wieloma względami dojrzał, nie był w stanie zdobyć
się na wyjazd do Michigan na pięciotygodniowe szkolenie, w którym chciał
uczestniczyć. Mając na uwadze to doświadczenie, postanowił ubiegać się o przyjęcie wyłącznie do szkół wyższych położonych nie dalej niż trzy
godziny jazdy od domu.
Na północnym wschodzie Ohio nie brakuje świetnych uniwersytetów i innych
uczelni, ale doradca do spraw rekrutacji w szkole Toma mimo to uznał, że
chłopak ogranicza sobie możliwości. Nie byłam pewna, co o tym sądzić.
Siedząc na szarej kanapie w moim gabinecie, Tom wyjaśnił mi, czym się
kierował. Stwierdził, że jeśli zacznie się stresować albo poczuje się
niepewnie po wyjeździe na studia, chciałby móc wrócić do domu na jedną
czy dwie noce, tak aby nie był to wielki problem. Miał zamiar wysłać
podania do siedmiu bardzo dobrych uczelni położonych w miarę blisko domu
-?było pewne, że kiedy ogłoszone zostaną wyniki rekrutacji, będzie miał
kilka świetnych możliwości do wyboru. Nie ubiegał się o przyjęcie do
żadnej ze szkół w promieniu trzydziestu minut jazdy od domu, ponieważ
naprawdę chciał poczuć, że wyjechał na studia.
-?Wciąż dopada mnie lęk -?powiedział Tom. -?Jest lepiej niż kiedyś,
zdecydowanie, ale nigdy nie lubiłem być daleko od rodziny. Po prostu
staram się wymyślić takie rozwiązanie, bym czuł, że nie rozwalę sobie
pierwszego roku studiów z powodu stanów lękowych. Kiedy wyjaśniłem to
doradcy w mojej szkole, powiedział: "Tom, twój niepokój zaciemnia ci
obraz".
Choć wiedziałam, co miał na myśli doradca, nie podzielałam jego opinii.
Moim zdaniem była ona oparta na niezbyt pomocnym, ale powszechnie znanym
micie: że nasze uczucia utrudniają nam trafną ocenę sytuacji.
Mit nr 1: Emocje są wrogiem rozumu
Emocje i rozum zostały obsadzone w roli rywali o wiele wcześniej, niż w serialu Star Trek przedstawiono Spocka -?bohatera, który idealnie
myśli, a jego rozumowanie nigdy nie jest skalane wpływem emocji.
Traktowanie myśli i uczuć jako przeciwieństw wydaje się tak oczywiste,
że filozofowie wypowiadają się na ten temat od wieków. Platon wyobrażał
sobie rozum jako woźnicę skrzydlatego zaprzęgu, który stara się panować
nad rumakami ludzkich emocji20, Kartezjusz, orędownik
racjonalizmu, idealizował "tych, którzy całkowicie panują nad
uczuciami"21, David Hume natomiast odwrócił twierdzenie
Kartezjusza, uznając, że "Rozum jest i winien być tylko niewolnikiem
uczuć"22.
Jak zatem powinniśmy myśleć o emocjach w kontekście podejmowania
decyzji? Platon, Kartezjusz czy Hume -?kto ma rację?
Prawdopodobnie moja przyjaciółka Terry. Również jest psycholożką
kliniczną23 i kiedyś podzieliła się ze mną niezwykle przydatną
metaforą. Według Terry, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, powinniśmy
traktować swoje emocje jako jednego z członków naszego osobistego
zarządu. Pozostałe miejsca w zarządzie mogą należeć do kwestii
etycznych, naszych osobistych ambicji, naszych obowiązków wobec innych,
ograniczeń finansowych lub logistycznych i tak dalej. W idealnych
okolicznościach wszyscy ci członkowie zarządu współpracują ze sobą, by
pomagać nam w podejmowaniu przemyślanych decyzji dotyczących naszego
życia. Zgodnie z powyższą metaforą emocje mają prawo głosu, ale rzadko
jest to głos decydujący. I zdecydowanie nie są prezesem zarządu.
Badania psychologiczne potwierdzają wersję Terry. Według nich w odpowiednich warunkach nasze uczucia mogą wręcz poprawiać jakość naszych
decyzji. W celu sprawdzenia, w jaki sposób emocje wpływają na
rozumowanie, psycholożka Isabelle Blanchette poprosiła brytyjskich
weteranów wojennych, by rozwiązali zadania logiczne dotyczące trzech
tematów24. Jeden zestaw tematów był związany z działaniami
zbrojnymi (np. "W wojnach używa się niektórych rodzajów broni
chemicznej. Wszystko, czego używa się w wojnach, jest niebezpieczne.
Zatem niektóre rodzaje broni chemicznej są niebezpieczne"). Drugi zestaw
dotyczył kwestii wywołujących emocje, ale niezwiązanych z działaniami
zbrojnymi (np. "Niektóre nowotwory są dziedziczne..."). Trzeci natomiast
był neutralny emocjonalnie (np. "Niektóre herbaty to substancje
naturalne..."). Jaki fascynujący wynik dało to badanie? Weterani
rozumowali lepiej, gdy rozwiązywali zadania na temat działań wojennych.
Wygląda na to, że ich zaangażowanie emocjonalne w tematy związane z wojną zwiększyło ich zdolności do wyciągania poprawnych
wniosków25.
Badanie przeprowadzone przez Blanchette na weteranach wojennych
uwzględniało jeszcze jedno założenie, które rzuca światło na interakcję
pomiędzy emocjami a logicznym myśleniem. Mianowicie, połowa uczestników
we wspomnianym badaniu cierpiała na zespół stresu pourazowego (PTSD),
który charakteryzuje się występowaniem bolesnych, zakłócających spokój
myśli i uczuć związanych z traumatycznym doświadczeniem z przeszłości.
Blanchette odkryła, że weterani, u których zdiagnozowano PTSD, radzili
sobie gorzej od pozostałych ze wszystkimi rodzajami zadań logicznych.
Pewien poziom osobistego zaangażowania w dany temat może wpływać
pozytywnie na nasze rozumowanie, ale zbyt wiele emocji stanowi
obciążenie kognitywne, które sprawia, że jest nam trudniej myśleć.
W jakiej sytuacji to wszystko stawia Toma? Moim zdaniem jego uczucia
miały cenny wkład w pracę jego wewnętrznego zarządu. Wiedział z doświadczenia, że trudno mu opuścić dom rodzinny, ale jego emocje nie
były aż tak silne, by przyćmić inne ważne kwestie. Chciał być blisko
rodziny, ale nie zbyt blisko, w razie gdyby wszystko potoczyło się
dobrze i czułby się gotowy na samodzielność. Zależało mu na szkole i chciał mieć wpływ na wybór uczelni. Dzięki temu, że akurat miał
szczęście mieszkać w regionie obfitującym w szkoły wyższe, mógł
uwzględnić wszystkie wymienione wyżej potrzeby, nie musząc szukać daleko
od domu.
-?Wydaje mi się -?powiedziałam -?że naprawdę to przemyślałeś. Skoro to
będzie twój pierwszy prawdziwy wyjazd z domu na dłużej, nic dziwnego, że
chcesz mieć swego rodzaju zabezpieczenie. Nawet jeśli z niego nie
skorzystasz, będziesz czuł się lepiej, wiedząc, że je masz.
-?Właśnie tak czuję -?odparł Tom -?ale co mam powiedzieć doradcy w szkole?
-?Myślę, że możesz dać mu do zrozumienia, że doceniasz jego troskę i że
choć może mu się wydawać, że w twoim przypadku o wszystkim decydują
twoje obawy, to tak naprawdę są one tylko jednym z czynników, które
wziąłeś pod uwagę przy dokonywaniu wyboru.
Następnie porozmawialiśmy o tym, co według Toma było naprawdę istotne w okresie przejściowym między liceum a studiami. Powiedział, że chciałby
patrzeć na wyjazd z nadzieją i czuć, że gdy już będzie na studiach,
wszystko ułoży się po jego myśli. Dzięki uwzględnieniu emocji Tom
znalazł rozwiązanie, które pozwalało mu zrealizować oba te cele. Jego
lęk pełnił funkcję mądrego, wyważonego członka osobistego zarządu.
Jak pomóc nastolatkom nauczyć się ufać intuicji
Przede wszystkim chcemy, by nasi nastolatkowie traktowali swoje uczucia
jako dane. Niezależnie od tego, czy emocje są bolesne, czy też
przyjemne, pełnią głównie funkcję informacyjną. Pojawiają się w trakcie
dnia i przekazują nam ważną wiedzę. Raportują nam status naszego życia i mogą nam pomagać w podejmowaniu decyzji. Jeśli zauważysz, że masz dobry
humor i dużo energii po lunchu z daną koleżanką, może cię to
zainspirować do spędzania z nią większej ilości czasu. Jeśli uświadomisz
sobie, że przeraża cię nadchodząca impreza firmowa, możesz zacząć się
zastanawiać, czy w tym roku warto na nią iść. Zwykle bardziej nam służy
traktowanie emocji jako ciągłego napływu posłańców z nowymi wieściami o rozwoju sytuacji, a nie jako destrukcyjnej siły.
Nastolatkowie zazwyczaj nie patrzą na uczucia w ten sposób. Często czują
się rozdarci pomiędzy sygnałami ze świata zewnętrznego oraz tymi z własnego wnętrza. Mogą wątpić w słuszność swoich emocji, zwłaszcza jeśli
ich uczucia odbiegają od tego, co zdają się odczuwać rówieśnicy. Na
przykład jeśli nastolatka czuje dyskomfort z powodu czegoś, co
najwyraźniej nie przeszkadza jej przyjaciółkom -?przykładowo obgadywania
koleżanki z klasy, eksperymentów z marihuaną albo wagarowania -?czasem
rozmyśla bez końca, próbując ustalić, kto ma rację. Zastanawia się, czy
jej przyjaciółki robią źle, czy to ona jest sztywna.
Nastolatka może przedstawić taki dylemat w domu w sposób mylący dla
dorosłych. Na przykład twoja córka może nagle wspomnieć nonszalancko:
"Niektóre dziewczyny z mojej klasy opuściły lekcję fizyki i wyszły ze
szkoły na lunch". Dorośli niekiedy doznają szoku, kiedy słyszą
nastolatkę przekazującą niepokojące wieści zupełnie zwyczajnym tonem.
Możemy sądzić, że wagary to poważna sprawa, a co gorsza najwyraźniej
nasze własne dziecko nie widzi w nich niczego złego. Zanim zaczniemy
kazanie, warto wziąć pod uwagę ewentualność, że nasza nastolatka może
sama nie wiedzieć, jakie powinna mieć odczucia w tej sytuacji, i udaje
obojętność, by wyczytać z naszych reakcji nasze odczucia. Z tej
perspektywy surowy wykład może nie być najgorszym rozwiązaniem. Dzięki
niemu nasza nastolatka będzie przynajmniej wiedziała, że nie tylko ona
dostrzega nieodpowiednie zachowanie rówieśników, choć być może nie da
nam tej satysfakcji i nie przyzna, że ma taki sam pogląd jak my.
Lepiej sprawdzi się jednak szczere pytanie. Jeśli zapytamy łagodnie:
"Hmm... jak się z tym czujesz?", nasza nastolatka będzie wiedziała, że nie
podoba nam się postępowanie jej koleżanek i że podejrzewamy, że ona
również zapatruje się na tę sytuację tak samo. Wówczas popychamy rozmowę
w obiecującym kierunku. Kiedy pokazujemy, że interesujemy się uczuciami
nastolatków -?zwłaszcza związanymi z tematami, które oni same inicjują -
zachęcamy ich do traktowania emocji jako wiarygodnych informacji.
Nastolatkowie niemal zawsze wychodzą nam naprzeciw, jeśli traktujemy ich
jak niezwykle wnikliwe dusze, czyli tak jak zasługują. Nie zdziw się,
jeśli nastolatka, która zaledwie przed chwilą nonszalancko przekazała
prowokacyjne wieści, nagle zupełnie zmieni ton i odpowie roztropnie:
"Chyba się o nie martwię" albo coś w tym stylu.
Co jeśli jednak wypróbujesz to podejście i okaże się, że twoja
nastolatka nie jest w nastroju do szczerej rozmowy? Pytanie o wątpliwe
zachowanie rówieśnika może wywołać irytację czy wręcz wrogość. Nawet
jeśli czujesz, że zderzysz się ze ścianą, nie załamuj się. Według mnie
ta rozmowa i tak była sukcesem. Kiedy nastolatkowie poruszają w domu
temat wybryków swoich rówieśników, przeważnie zależy im na konfrontacji
z rzeczywistością. Jeśli krytycznie spojrzymy i uniesiemy brwi -?nawet
jeśli nastolatek się za to na nas wścieknie -?to damy mu w ten sposób
właśnie to, czego potrzebuje.
Przede wszystkim powinniśmy szukać okazji, by przekazywać kluczową myśl,
że emocje pomagają nam radzić sobie w życiu. Jeśli ignorujemy swoje
uczucia, oznacza to, że idziemy po omacku. Za każdym razem, gdy
słyszymy, jak nasi nastolatkowie kwestionują uczucia, które w danej
sytuacji są jak najbardziej uzasadnione, powinniśmy szybko ich w nich
upewnić. Możemy powiedzieć: "Masz dobrą intuicję. Zwracaj uwagę na to,
co ci podpowiada, bo niemal zawsze będzie ci wskazywała dobry kierunek".
Okazało się, że Tom postąpił mądrze, słuchając swojego wewnętrznego
głosu. Dostał się do kilku uczelni i wybrał niewielką szkołę artes
liberales położoną około godziny jazdy od domu. Choć latem przed
studiami czuł się podekscytowany na myśl o wyjeździe, pierwszy semestr
był dla niego trudny. Dobrze dogadywał się ze swoim współlokatorem, ale
przebywanie z dala od domu wywoływało u niego niepokój, a ten z kolei
mocno utrudniał mu zasypianie. Stawał się coraz bardziej zmęczony, a wraz ze zmęczeniem rósł poziom lęku. W rezultacie wpadł w błędne koło, a jego problemy ze snem stały się jeszcze poważniejsze. Rozpoczęliśmy
wówczas wspólną pracę na nowo, tym razem w ramach sesji wirtualnych,
kiedy był sam w swoim pokoju w akademiku. Szybko stało się jasne, że Tom
potrzebuje wrócić do domu na kilka dni, by wreszcie się wyspać, a także
by pójść na wizytę do mojego znajomego psychiatry i porozmawiać o lekach.
Przez znaczną część października, a także na początku listopada Tom
jeździł do domu w czwartki po ostatnich zajęciach w tygodniu, a potem
wracał na uczelnię w niedzielne popołudnie zregenerowany po kilku dniach
z rodzicami, po spotkaniu z wieloletnim nauczycielem muzyki, a także po
kilku nocach przespanych we własnym łóżku. Czuł się mocno sfrustrowany
tym, że przegapia weekendowe atrakcje na kampusie, ale dużo bardziej
polubił czas, który spędzał na uczelni, odkąd wiedział, że od
regeneracji w domu dzieli go zawsze tylko kilka dni.
Dzięki naszym regularnym sesjom terapeutycznym, lekom, które ograniczyły
poziom lęku, wyrozumiałemu współlokatorowi oraz wspierającym rodzicom
Tom zaczął zostawać na uczelni na dłuższe okresy. Dwa tygodnie po
rozpoczęciu drugiego semestru jego nauczyciel muzyki zachęcił go, by
wziął udział w przesłuchaniach do uczelnianej orkiestry. Tom został
mianowany pierwszym oboistą -?był tym zaskoczony i zaszczycony. Od
tamtej pory sytuacja błyskawicznie się poprawiła. Próby i koncerty
szybko wypełniły harmonogram Toma, co oznaczało, że powroty do domu
stały się niemożliwe. Na szczęście wtedy Tom już rzadko chciał i potrzebował wracać. W kwietniu podpisał umowę na wynajem mieszkania poza
kampusem, gdzie miał się wprowadzić jesienią wspólnie z dwoma dobrymi
kolegami, których poznał w orkiestrze.
W tamtym roku Tom odezwał się do mnie już tylko raz, kiedy
niespodziewanie zmarła jego babcia. Spotkaliśmy się dwukrotnie i pomogłam mu przepracować uczucie żalu i szoku. Kolejne wieści otrzymałam
dopiero późną jesienią w trakcie drugiego roku studiów Toma, gdy
przypadkiem spotkałam jego matkę w sklepie spożywczym. Zdała mi pełną
relację z tego, jak sobie radzi jej syn.
-?Jest przeszczęśliwy. -?Uśmiechnęła się promiennie. -?Jeździmy na
niektóre z jego występów, ale on wraca do domu tylko w ferie, a i wtedy
nie zawsze. Szczerze mówiąc, teraz równie dobrze mógłby studiować w Kalifornii.
Uwaga: u nastolatków ocena sytuacji może zależeć od kontekstu
Z perspektywy czasu było widać wyraźnie, że Tom słusznie uwzględnił
swoje obawy, planując studia. Jego historia to doskonały przykład
pozytywnego wpływu emocji na podejmowanie decyzji przez nastolatka. Ale
nie zawsze tak się dzieje. Bez wątpienia czasem się zdarza, że emocje
faktycznie przesłaniają nastolatkom obraz sytuacji.
Nastolatkowie znacznie częściej niż dzieci i dorośli mają tendencję do
podejmowania złych decyzji, kiedy robią coś ekscytującego wspólnie z przyjaciółmi26. Wątpię, by było to dla ciebie zaskoczeniem.
Ponieważ masz nastoletnie lata za sobą, prawdopodobnie pamiętasz jakąś
sytuację, w której tobie albo twoim znajomym zdarzyło się zrobić coś
zdumiewająco głupiego tylko dlatego, że przyjaciele robili to samo.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Freud, A., Adolescence, "Psychoanalytic Study of the Child" 13: 958, s. 255-78, 275. [wróć]
2. Ginott, H., Between Parent and Child. New York: Three Rivers Press 1965/2003, s. 21. [wróć]
3. López-Mu?oz, F., Alamo, C., Monoaminergic neurotransmission: The history of the discovery of antidepressants from 1950s until today, "Current Pharmaceutical Design" 15(14): 2009, s. 1563-1586. [wróć]
4. Olfson, M., Marcus, S. C., Druss, B. et al., National trends in the outpatient treatment of depression, "Journal of the American Medical Association" 287(2): 2022, s. 203-209. [wróć]
5. Marcus, S. C., Olfson, M., National trends in the treatment of depression from 1998 to 2007, "Archives of General Psychiatry" 67(12): 2010, s. 1265-1273. Hockenberry, J. M., Joski, P., Yarbrough, C., Druss, B. G., Trends in treatment and spending for patients receiving outpatient treatment of depression in the United States, 1998-2015, "JAMA Psychiatry" 76(8): 2019, s. 810-817. [wróć]
6. Stagnitti, M. N., Top 10 outpatient prescription medicines ranked by utilization and expenditures for the U.S. community population, 2002, Statistical Brief #60, grudzień 2004. Agency for Healthcare Research and Quality, Rockville, Md. meps.ahrq.gov/mepsweb/data_files/publications/st60/stat60.pdf. Cherry, D. K., Woodwell, D. A., Rechtsteiner, E. A., National Ambulatory Medical Care Survey: 2005 Summary. Advance Data From Vital and Health Statistics, No. 387: 2007, Hyattsville, Md.: National Center for Health Statistics. Middelton, K., Hing, E., Xu, J., National Hospital Ambulatory Medical Care Survey: 2005 Outpatient Department Summary. Advance Data From Vital and Health Statistics, No. 389: 2007, Hyattsville, Md.: National Center for Health Statistics. Lewis, S., The top 50 drugs prescribed in the United States, Healthgrades, 5 września 2019. healthgrades.com/right-care/patient-advocate/ the-top-50-drugs-prescribed-in-the-united-states. [wróć]
7. Lohr, S., The wellness industry as an echo of the Internet in the 1990s, "New York Times" 23 maja 2010. bits.blogs.nytimes.com/2010/05/23/the-wellness-industry-asan-echo-of-the-internet-in-the-1990s/. [wróć]
8. Global Wellness Institute, The Global Wellness Economy: Looking Beyond COVID, The Global Wellness Institute, grudzień 2021, globalwellnessinstitute.org/wp-content/uploads/2021/11/GWI-WEMonitor-2021_final-digital.pdf. Callaghan, S., Lösch, M., Pione, A. et al., Feeling good: The future of the $1.5 trillion wellness market, McKinsey & Company, 8 kwietnia 2021, mckinsey.com/industries/consumer-packaged-goods/our-insights/ feeling-good-the-future-of-the-1-5-trillion-wellness-market. [wróć]
9. Rubin, R., Global entertainment industry surpasses $100 billion for the first time ever, "Variety", 11 marca 2020. variety.com/2020/film/news/global-entertainmentindustry-surpasses-100-billion-for-the-first-time-ever-1203529990/. [wróć]
10. Zob. np. Goyal, M., Singh. S., Sibinga, E.M.S. et al., Meditation programs for psychological stress and well-being: A systematic review and metaanalysis, "Journal of the American Medical Association Internal Medicine" 174(3): 2014, s. 357-368. Goldberg, S. B., Tucker, R. P., Greene, P. A. et al., Mindfulnessbased interventions for psychiatric disorders: A systematic review and meta-analysis, "Clinical Psychology Review" 59: 2018, s. 52-60. Gonzalez, M., Pascoe, M. C., Yang, G. et al., Yoga for depression and anxiety symptoms in people with cancer: A systematic review and meta-analysis, "Psycho-Oncology" 30(8): 2021, s. 1196-1208. [wróć]
11. American Psychological Association, Stress in America: Generation Z, Stress in America Survey 2018 apa.org/news/press/releases/stress/2018/stress-gen-z.pdf. [wróć]
12. Centers for Disease Control and Prevention, Youth Risk Behavior Survey: Data summary and trends report 2009-2019, Centers for Disease Control and Prevention, 2019. cdc.gov/healthyyouth/data/yrbs/yrbs_data_summary_and_trends.htm. [wróć]
13. Parodi, K. B., Holt, M. K., Green, J. G. et al., Time trends and disparities in anxiety among adolescents, 2012-2018, "Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology" 57: 2021, s. 127-137. [wróć]
14. Racine, N., McArthur, B. A., Cooke, J. E. et al., Global prevalence of depressive and anxiety symptoms in children and adolescents during COVID-19: A meta-analysis, "JAMA Pediatrics" 175(11): 2021, s. 1142-1150. [wróć]
15. C. S. Mott Children's Hospital, University of Michigan Health, How the pandemic has impacted teen mental health, "National Poll on Children's Health" 38 (2): 2021. mottpoll.org/sites/default/files/documents/031521_MentalHealth.pdf. [wróć]
16. Yard, E., Radhakrishnan, L., Ballesteros, M. F. et al., Emergency department visits for suspected suicide attempts among persons aged 12-25 years before and during the COVID-19 pandemic -?United States, January 2019-May 2021, "MMWR. Morbidity and Mortality Weekly Report" 70(24): 2021, s. 888-894. [wróć]
17. Dr J. Singer, rozmowa prywatna, kwiecień 2022. Ponadto prawdą jest, że nawet przed pandemią dziewczynki częściej podejmowały próby samobójcze niż chłopcy. Zob. np. Ivey-Stephenson, A. Z., Demissie, Z., Crosby, A. E. et al., Suicidal ideation and behaviors among high school students-youth risk behavior survey, United States, 2019, "Morbidity and Mortality Weekly Report" 69(1): 2020, s. 47-55. [wróć]
18. Stinson, E. A., Sullivan, R. M., Peteet, B. J. et al., Longitudinal Impact of Childhood Adversity on Early Adolescent Mental Health During the COVID-19 Pandemic in the ABCD Study Cohort: Does Race or Ethnicity Moderate Findings?, "Biological Psychiatry Global Open Science" 1(4): 2021, s. 324-335. [wróć]
19. U.S. Department of Health and Human Services, Protecting youth mental health: The U.S. surgeon general's advisory, 2021. hhs.gov/sites/default/files/surgeon-general-youth-mental-health advisory.pdf. [wróć]
20. Platon, Fajdros, Kęty 2002: Wydawnictwo Antyk, tłum. Władysław Witwicki, 246B, s. 52. [wróć]
21. Kartezjusz, Adam, C., Tannery, Oeuvres de Descartes (vol. XI, 448). Paris 1964: J. Vrin. Na podstawie: Kartezjusz, Cottingham, J., Stoothoff, R., Murdoch, D., The Philosophical Writings of Descartes (vol. I, 385). Cambridge 1985: Cambridge University Press. [wróć]
22. Hume, D., Traktat o naturze ludzkiej, t. II. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe 1963, tłum. Czesław Znamierowski, s. 188. [wróć]
23. Dr T. Tobias, rozmowa prywatna, marzec 2013. Terry, która ma świetne poczucie humoru, przedstawiła mi również koncepcję "macicznego przyrządu lokalizacyjnego" -?fikcyjnego urządzenia, które wyjaśnia częste zjawisko w domach, w których jeden z rodziców jest kobietą, polegające na tym, że to mama zawsze potrafi znaleźć każdą zgubę. [wróć]
24. Blanchette, I., Campbell, M., Reasoning about highly emotional topics: Syllogistic reasoning in a group of war veterans, "Journal of Cognitive Psychology" 24(2): 2012, s. 157-164. [wróć]
25. Z innych badań wynika natomiast, że wzburzenie emocjonalne z powodów niezwiązanych z osobistym doświadczeniem może zaburzać zdolność do racjonalnego myślenia. Jedno badanie wykazało na przykład, że przypadkowo dobrani uczestnicy mieli problemy z zadaniami logicznymi dotyczącymi śmiertelnych wypadków, nie mieli zaś trudności z zadaniami na temat kotów. Można przypuszczać, że pytania związane ze śmiertelnymi wypadkami (w przeciwieństwie do pytań o koty) wywołały u uczestników badania przykre uczucia, które zużyły u nich część zasobów intelektualnych i utrudniły rozwiązywanie zadań. Viau-Wuesnel, C., Savary, M., Blanchette, I., Reasoning and concurrent timing: A study of the mechanisms underlying the effect of emotion on reasoning, "Cognition and Emotion" 33(5): 2019, s. 1020-1030. [wróć]
26. Gardner, M., Steinberg, L., Peer influence on risk taking, risk preference, and risky decision making in adolescence and adulthood: An experimental study, "Developmental Psychology" 41(4): 2005, s. 625-635. [wróć]