Emocje na talerzu. Jak odbudować zdrową relację z jedzeniem - Elżbieta Lange


Reflow text when sidebars are open.
Encyklopedyczna definicja głodu określa go jako stan organizmu ludzkiego spowodowany całkowitym lub częściowym pozbawieniem go pokarmu, a także jako popęd, który ma ukierunkować organizm na pobranie go, wywołany pobudzeniem (głównie wskutek niskiego poziomu glukozy we krwi) ośrodka głodu w przyśrodkowej części podwzgórza. Głód jest sygnałem organizmu, że zapas energii się wyczerpuje i trzeba uzupełnić ten deficyt, aby organizm mógł dalej prawidłowo funkcjonować. Aby człowiek odczuł przymus zaspokojenia potrzeby fizjologicznej, organizm wysyła odpowiednie sygnały, na przykład skurcze ścian żołądka, poczucie osłabienia, ból głowy, ssanie, problemy z koncentracją, burczenie w brzuchu. Kiedy sygnalizowany deficyt zostanie zaspokojony, pojawia się upragnione uczucie sytości dzięki leptynie, zwanej hormonem apetytu. Wysoki jej poziom informuje nasz mózg, że dostarczono wystarczająco dużo pokarmu, więc zdrowemu człowiekowi odechciewa się jeść.
Ot takie proste... Jednak... Z wiekiem kwestia odczuwania głodu się komplikuje, głównie dlatego, że jedzenie zaczyna pełnić również inne funkcje, między innymi psychologiczną i społeczną. Spożywając pokarm, zaspokajamy swoje potrzeby psychiczne, na przykład potrzebę bezpieczeństwa i akceptacji. W sensie społecznym zaś jest to przede wszystkim sposób na okazanie drugiej osobie miłości i troski, a nierzadko również okazja do wytworzenia więzi. Inną przyczyną, dla której sięgamy po posiłek, jest zwyczajny odruch. Po prostu konkretne sytuacje kojarzymy z jedzeniem. Kino z popcornem, oglądanie telewizji z chrupkami czy orzeszkami. Wtedy jemy automatycznie, nie zastanawiając się nad kolejnymi kęsami. Na nasze preferencje żywieniowe wpływa także apetyt, czyli motywator przyjęcia pokarmu, który wiąże się głównie z uczuciem ulgi. Ponadto odczuwanie apetytu może być nawykowe. Chęć jedzenia jest wtedy wyuczoną reakcją na różne emocje. Złość, radość, zmęczenie, pragnienie... Każda emocjonalna zmiana może powodować chęć wyciągnięcia ręki w kierunku jedzenia.
Z głodem bywają mylone poczucie zagrożenia, lęk, napięcie czy zmęczenie. Skąd się to bierze? Jeśli w dzieciństwie na każdy smutek czy złość podsuwano nam coś do zjedzenia, to w dorosłym życiu postępujemy podobnie. Okazuje się, również że wpływ na rolę jedzenia w naszym życiu ma między innymi to, co słyszeliśmy na jego temat w dzieciństwie. Mogliśmy być poddani pewnej manipulacji jedzeniem, oczywiście często nieświadomie. To, jak i ile jemy, pozostaje w pewnym stopniu zapisane w naszej podświadomości schematem, utrwalonym przy rodzinnym stole. Nasze mamy czy babcie często mimowolnie używały komunikatów, które miały na celu sprawienie, że zjemy wszystko, co było na talerzu. Kto z nas nie słyszał: "zjedz do końca", "jedzenia się nie wyrzuca", "talerz ma być pusty", "jeśli nie zjesz wszystkiego, nie wyjdziesz się bawić". Takie komunikaty, niestety, są pewnego rodzaju manipulacją, która sprawia, że nasza relacja z jedzeniem w dorosłym życiu nierzadko jest trudna i prowadzi do nieracjonalnego odżywiania się.
Z czasem granica między jedzeniem emocjonalnym a tym zaspokajającym odżywczo się zaciera. Od najmłodszych lat uczymy się rozpoznawać uczucia i radzić sobie z nimi, jedzenie zaczyna się świetnie do tego nadawać. Po pierwsze, dlatego że jest przyjemne; po drugie - łatwo dostępne. Mechanizm radzenia sobie z naszymi emocjami jest nazywany "fałszywym głodem". Warto nauczyć się go rozpoznawać.
Dalsza część rozdziału dostępna w pełnej wersji
Co by tu zjeść? Chrup, chrup. Mniam, mniam. Gryziemy i przełykamy. Pyszne. Od razu czujemy się lepiej. Kawałek czekolady sprawia, że znika niepokój, a smutek nie jest już taki trudny do zniesienia. Złość ustępuje, a dzień od razu staje się trochę mniej nudny. Ale czy na pewno? Gdyby tak się dało po prostu jeść i być zadowolonym z samego siebie, swojego ciała i życia! Kiedy już stłumiliśmy pewne uczucia, a jedzenie spełniło swoją rolę, zapewne słyszymy w głowie niekończącą się tyradę: "Po co ja to zjadłem? Znowu mi się nie udało, miałem się przecież odchudzać. Ale ja chcę zjeść więcej! Spójrz na siebie, co ty wyprawiasz? Przecież to takie dobre. Ten ostatni kawałek. Od jutra na pewno się uda. Jesteś beznadziejny...". I tak dalej. To wszystko sprawia, że nieznośne emocje wracają, więc żeby je zagłuszyć, znowu sięgasz po jedzenie. Błędne koło jedzenie-wyrzuty sumienia-dieta-jedzenie-narzekanie trwa. Dlaczego jedzenie może się stać problemem? Dlaczego nie można jeść tylko tyle, ile potrzebujemy? Dlaczego czasami zaglądamy do lodówki, mimo że nie jesteśmy głodni? Dlaczego po powrocie z przyjęcia rodzinnego mamy ogromną ochotę na czekoladę? Dlaczego czasami musimy coś zjeść natychmiast? Najlepiej, żeby było słodkie, tłuste lub słone. Ile razy obiecujemy sobie, że to już ostatni raz, a potem mimo to kupujemy w sklepie wielkie ciacho z bitą śmietaną?
Może nadszedł czas, aby na poważnie się zastanowić, gdzie tkwi problem? Może, drogi czytelniku, zajadasz emocje?
Oczywiście, że nie pożerasz złości, smutku czy niepokoju, ale wybierasz jedzenie zamiast kontaktu z własnymi emocjami. Tego rodzaju zachowanie stało się twoim sposobem na radzenie sobie z problemami w życiu. Podjadasz, ponieważ to działa. Jedzenie cię pociesza, odwraca uwagę, daje zastrzyk energii1. Służy zmniejszeniu napięcia emocjonalnego, staje się panaceum na wszelkie dolegliwości, na smutek, złość, pustkę, nudę. Być może z głodem mylisz poczucie zagrożenia, lęk, napięcie lub zmęczenie. Pełna lodówka łagodzi samotność, porażkę, pusty portfel, ból po stracie. Jedzenie koi, gdy życie rani. Na ludziach nie zawsze można polegać, a czekolada nie pyta, ona "rozumie". W efekcie jesteś najedzony... ale wciąż głodny. Głównie jest to głód miłości, uwagi, spełnienia, akceptacji. Dlatego wciąż podjadasz, przekąszasz, przegryzasz... karmisz siebie lub innych, by coś sobie załatwić, zaspokoić różne potrzeby, złagodzić emocje. Niestety, taki zastępczy sposób zaspokajania własnych potrzeb nigdy nie daje pełnej satysfakcji i dlatego tak często przeradza się w obsesję, uzależnienie od diet, destrukcyjne zachowania, takie jak kompulsywne jedzenie lub zajadanie emocji.
1 Maggan Hagglund, Zajadanie emocji. Jak sobie z tym poradzić?, Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2018.