Eliksir przyśpieszający - Herbert George Wells

Kup ebooka

8.49 zł
6.96 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ELIKSIR PRZYŚPIESZAJĄCY

Nowy Acelerator

Niewątpliwie, jeżeli komu zdarzyło się znaleźć gwineę, kiedy szukał szpilki - to właśnie memu przyjacielowi, profesorowi Gibberne. Zdarzyło mi się już nieraz słyszeć o doświadczeniach, których rezultat przekraczał wszelkie oczekiwanie, ale nigdy jeszcze nie słyszałem o fakcie podobnym. Przyjaciel mój dokonał odkrycia, które - bez najmniejszej przesady - zrewolucjonizuje zupełnie życie ludzkie. I to wtedy, kiedy szukał poprostu środka podniecającego dla nerwów, któryby wzmacniał energię osób, wyczerpanych przyśpieszonem tempem współczesnego życia. Próbowałem kilkakrotnie nowego eliksiru i najlepiej uczynię, opisując jego działanie na mojej własnej osobie. Okaże się wówczas w wystarczającej mierze, że kryją się w nim zdumiewające możliwości dla osób, żądnych nowych wrażeń. Profesor Gibberne, jak wiadomo, jest moim sąsiadem w Folkestone. Jeżeli się nie mylę, "The Strand Magazine" zamieścił w końcu 1899 roku fotografję, przedstawiającą profesora w różnym wieku, nie mogę jednak tego sprawdzić, gdyż pożyczyłem rocznik jakiemuś znajomemu, który mi go, oczywiście, nie oddał. Czytelnik przypomina sobie zapewne wysokie czoło, niezwykle długie, czarne brwi, nadające twarzy Gibberne'a iście mefistofelski wygląd. Zajmuje on jeden z tych miłych domków w stylu "mieszanym", które czynią tak interesującą wschodnią część drogi Upper Landgate. Dom jego, ozdobiony flamandskiemi gołębiami, posiada maurytański portyk. Profesor pracuje zwykle w małym pokoju z wnęką i weneckiem oknem, gdzieśmy tak często wieczorami palili i rozmawiali. Lubi on bardzo dowcipy i żarty, zarówno, jak i poważną rozmowę o swojej pracy; jest to jeden z tych ludzi, dla których dyskusja jest pomocą i bodźcem i dlatego też mogłem śledzić za rozwojem koncepcji Aceleratora od najwcześniejszych stadjów. Niewątpliwie, największej części eksperymentów dokonał Gibberne nie w Folkestone, lecz przy ulicy Gower, w świetnem, należącem do szpitala laboratorjum, z którego on pierwszy zaczął korzystać. Jest to powszechnie wiadome, przynajmniej wśród ludzi inteligentnych, że Gibberne wyróżniał się i zdobył sławę naukową, dzęki swym pracom, badającym oddziaływanie pewnych lekarstw na system nerwowy. Nie posiada on rywali w stosowaniu środków nasennych, znieczulających i uspokajających. Jest też bardzo wybitnym chemikiem i przypuszczam, że w nieprzebytym gąszczu tajemnic, zgrupowanych dookoła działalności komórek gruczołowych i rozgałęzieniu rdzenia pacierzowego, właśnie Gibberne wyrąbał przejście i przelał w nie światło, które aż do chwili opublikowania jego prac nie było dostępne nikomu z żyjących. W ostatnich latach profesor zajął się z niezwykłym zapałem zagadnieniem podniet nerwowych, tak, że jeszcze przed odkryciem Aceleratora uzyskał bardzo ciekawe rezultaty. Wiedza lekarska zawdzięcza mu, co najmniej, trzy środki wzmacniające, niezwykle skuteczne. W wypadkach wyczerpania organizmu, preparat, zwany "Syropem B Gibberna", uratował więcej egzystencyj ludzkich, niż łódź ratunkowa na pobrzeżu morskiem. - Żaden z tych drobiazgów nie zaspokaja mnie jednak - powiedział mi przed rokiem. - Ich działanie jest dwojakie: albo wzmagają energję ośrodków, nie zatrącając nerwów, albo poprostu powiększają ilość niezbędnej energji, zmniejszając przewodnictwo nerwowe; działanie ich jest czysto lokalne i niezrównoważone. Jeden z tych środków pobudza serce i wnętrzności, ale ogłupia mózg, inny - podnieca mózg, nakształ szampana, ale działa nieszczególnie na plexus solaris. Ja tymczasem, chciałbym wynaleźć - jeżeli jest jakakolwiek możliwość po temu - bodziec, podniecający ogólnie, który wstrząśnie panem od głowy do końca wielkiego palca u nogi i wzmoże pańską aktywność organiczną dwa albo i trzy razy. Co? Oto jest rzecz, której szukam. - Będzie to jednak bardzo wyczerpujące dla człowieka - odrzekłem. - Bezwątpienia. Ale będzie się też jadło podwójnie lub potrójnie - i tak dalej. Niech pan tylko pomyśli, co to znaczy! Proszę sobie wyobrazić taki flakon - to mówiąc, podniósł do góry buteleczkę z zielonego szkła i począł nią poruszać w takt swych słów - a w tym flakonie możność myślenia podwójnie, podwójnej szybkości ruchów i podwójnej ilości pracy, niż zazwyczaj... - Ale czyż to możliwe? - Tak sądzę. Jeżeli zaś nie, to tracę napróżno czas od roku. Te, naprzyład, preparaty typofosfitowe świadczyłyby o czemś... Nawet, gdyby chodziło o przyśpieszenie półtora raza. - Tak, toby też wystarczyło - odrzekłem. - Gdyby pan był, naprzykład, mężem stanu, zawalonym robotą - a tu czas ucieka... Co? - Tak! Dać wtedy kilka kropli sekretarzowi prywatnemu! - I zarabiać... podwójnie. A teraz niech pan pomyśli: pragnie pan skończyć książkę... - Zazwyczaj - odrzekłem - pragnąłbym jej wcale nie zaczynać. - Albo doktór, zastanawiający się nad śmiertelnym wypadkiem. Albo adwokat, albo ktoś, zdający egzamin... - Dla tych ludzi - odrzekłem - każda kropla wartaby była gwinei albo i więcej. - A podczas pojedynku - dodał Gibberne - kiedy wszystko zależy od szybkości, z jaką naciska się cyngiel. - Albo zasłoni się szablą. - Widzi pan - mówił Gibberne - gdybym znalazł taki ogólnie przyśpieszający środek, nieszkodliwy dla zdrowia... Tyle tylko, że w bardzo nieznacznym stopniu postarzałby ludzi... Żyłoby się podwójnie w porównaniu z innymi. - Obawiam się jednak - rozważyłem - czy podczas pojedynku byłoby to lojalne... - To już jest pytanie dla sekundantów - odrzekł Gibberne. Znów wyraziłem swą wątpliwość: - I pan naprawdę myśli, że to jest możliwe? - Równie możliwe - odrzekł Gibberne, spojrzawszy przez okno na wehikuł, przejeżdżający z hałasem i stukiem - jak autobus. Właściwie... Zamilkł, uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo i postukał o brzeg biurka swoim zielonym flakonem. - Zdaje się, że mam już to, o co mi chodzi... Właśnie otrzymałem coś w tym rodzaju. Jego nerwowy uśmiech zdradzał powagę rewelacji. Nie miał zwyczaju mówić o nieukończonych jeszcze doświadczeniach, chyba, że był ich zupełnie pewny. - I jest możliwe, możliwe - nie zdziwi mnie to wcale - jeżeli uda mi się osiągnąć szybkość więcej, niż podwójną. - To byłoby wielkie odkrycie!

CIĄG DALSZY TEKSTU W PEŁNEJ WERSJI