Elf, który przestał się bać - Katarzyna Bieńkowska

Kup ebooka

29.90 zł

-
Proszę czekać

Najtrudniejszy był pierwszy raz! Ten pierwszy list, w którym należało wyjaśnić dziecku, że od teraz - przez cały grudzień, aż do Bożego Narodzenia - codziennie pojawi się list. I będzie to specjalny list, z jakimś ważnym zadaniem do wykonania. A wszystko po to, by jak najlepiej przygotować się do świąt!

Elf Eryk - który już trzeci rok opiekował się Chłopcem - sumiennie przygotowywał się do każdego dnia: planował, uzupełniał, szykował drobne prezenciki albo podpowiedzi. Zawsze pamiętał o ważnych wydarzeniach w życiu Dziecka i jego bliskich. Chwalił, gdy maluch odniósł sukces, a gdy psocił, delikatnie sugerował, że można było znaleźć lepsze rozwiązanie w danej sytuacji.

Przypominał, żeby piątego grudnia zostawić mleko i ciasteczko dla Mikołaja, który zajrzy w nocy, a także marchewkę dla renifera. Czasami podrzucił kolorowe bibuły albo znaczek na kartkę z życzeniami, którą należało wysłać do bliskich. Oczywiście co roku obowiązkowo pakował też dla Dziecka woreczek z tajemniczą przyprawą do pierniczków. Bo przecież nie ma świąt bez pysznych pierników polanych kolorowym lukrem!

Elf codziennie zakradał się do pokoju Dziecka i w zawieszonym na klamce worku ze świątecznym wzorem zostawiał list. Czasami jakiś drobiazg. Ale nie zawsze, bo nie o prezenty chodzi przecież!

Z małymi dziećmi jest łatwiej. Każdy list je cieszy, codziennie na niego czekają, a potem zbierają je wszystkie i przechowują w ozdobnych pudełkach. Elfy czasami kręcą się po ich pokojach ukryte między zabawkami. Dzieci mają ich tak dużo, że wcale nie zauważają niewielkiego elfa ukrytego za pluszowym misiem albo skradającego się pod łóżkiem. I elf może spokojnie obserwować zabawę, wieczorne czytanie książek z rodzicami, czasami psoty, gdy rodzeństwo nie może się dogadać. Potem dziecko dorasta, idzie do szkoły i coraz cześciej trafia na kolegów, którzy już nie wierzą... I dziecko słucha, zaczyna się zastanawiać i podejrzewać wszystkich wokoło. Zazwyczaj obrywa się rodzicom, że to oni podrzucają listy, szczególnie gdy w liście jest propozycja, by pomóc w domowych obowiązkach.

Gdy nadchodzi to zwątpienie, elfy gasną, robią się smutne, mniej kolorowe i czują się niepotrzebne. Ale większość ma to szczęście, że dzieci wierzą długo i czekają z niecierpliwością na pierwszy dzień grudnia!