Marek
K.E. Baczewski
Godzina
próby
Powiedziano
mu, że jego los zależy od tego, jak długo uda mu się ustać na
jednej nodze.
Człowiek,
któremu wydano to niezwykłe polecenie, wybuchnął gromkim
śmiechem. Wszystkiego mógłby się spodziewać, ale nie stania na
jednej nodze!
Dlaczego
nie pozwolą mu wykonać salta mortale? Zawiadamia się publiczność,
że z braku potworów do zgładzenia bohater będzie dziś żonglował
słojem z marmoladą.
Co
za ironia! Co za upadek!
Jego
reakcja rozśmieszyła z kolei członków komisji egzaminacyjnej.
Jeśli nie spodziewał się stania na jednej nodze, to znaczy, że
wszystkiego się nie spodziewał. Czyżby stanie na jednej nodze
miało dyspensę od udziału we wszystkim?
Test
na pierwszy rzut oka może się wydać niepoważny, to prawda, ale
powinien wiedzieć, że pozorna błahość to jedna z przyczyn, dla
których wychodzą zeń zwycięsko jedynie nieliczni pretendenci.
Wiadomo na przykład, że egzamin na szlify generalskie polega na
tym, że zasłużeni pułkownicy (mężczyźni w słusznym wieku)
mają za zadanie przejść bezbłędnie tor do gry w klasy.
Konkurencja ta, nawiasem mówiąc, przebiega pod okiem śmiertelnie
poważnych jurorów. Ponadto rozgrywkom pułkowników przypatruje się
skora do kpin publiczność. Egzamin nie jest trudny - nawet dla
mężczyzny o przysłowiowej sztabowej tuszy - tymczasem okazuje
się, że wielu oficerów nie przechodzi pomyślnie próby własnej
śmieszności.
Stajemy
się świadkami zdarzenia na granicy cudu. Oto twardziel, który
przez całe życie przygotowywał się do komenderowania mniejszą
lub większą trzodą, stoi nieporadny niczym mała dziewczynka.
Nieszczęsny pułkownik traci cały animusz. Kolana miękną, ślina
zasycha w gardle. Któż na litość Boską mógłby czuć powołanie
do jakiejś tam gry w klasy?
Jeśli
niektórzy z pułkowników na sam widok kredowego diagramu proszą o przeniesienie w stan spoczynku, to oznacza, że pycha tych żałosnych
ludzi przekracza miarę dumy zastrzeżoną dla pozycji generała.
Najsłuszniej uważa się, że ci kandydaci nie będą się właściwie
wywiązywali ze swych obowiązków.
Pułkownik
powiada do siebie w skrytości: chcą, żebym się wykazał
niefrasobliwością. Będą się ze mnie naśmiewali. Zabawa dla
dziewczynek nie przystoi generalskiej szarży. Każdy by się
domyślił, że nie oczekują od niego popisu sprawności. Chcą
tylko wiedzieć, jakimi słowami wyrazi swój protest. Staje się
jasne, że aby przejść do następnej fazy egzaminu, musi właśnie
odmówić wykonania polecenia.
A
cóż na to wysoka komisja? Wysoka komisja zauważa, że odwagą
cywilną pretendent będzie się mógł popisać w cywilu.
Wykonać
mniej, niż potrafisz! Kto temu podoła w godzinie najwyższej próby?
Sens
opowieści o Dawidzie i Goliacie jest taki: dźwigałem na swych
barkach oceany i światy, i oto upadłem pod zbyt małym brzemieniem.
Zadanie
wydaje mu się banalne? Nie dzieje się tak bez powodu. Jego zadanie
po prostu jest
banalne. Jeśli się spodziewał morderczego toru przeszkód, spotka
go gorzki zawód. Na morderczym torze przeszkód zbankrutowali inni.
To
nie jest tak, że minął popyt na patriotyzm. Ojczyzna nadal
potrzebuje ofiar. To rzecz poza wszelką dyskusją. Problem w tym, że
w cieplarnianych warunkach dzisiejszej epoki kombatanckie uniesienia
przestały się sprawdzać. Współczesny bohater bierze prysznic i nie wzbrania się nawet przed stosunkiem płciowym, o ile nadarza się
po temu okazja. Chodzi nam dziś o taką doskonałość, do jakiej
dochodzi się w domowych kapciach. Polem bitwy może być regularny
kibelek. Złożyć na ołtarzu narodu dar w postaci prawidłowej
przemiany materii. Któż miałby czelność oddawać stolec pro
publico bono?
Mówiąc najprościej: na takiej czelności nam dzisiaj zależy.
Wróćmy
do problemu jednej nogi. Czy kandydat zdaje sobie sprawę, że jego
odmowa stania na jednej nodze w pewnych okolicznościach może być
uznana za dezercję?
Jest
coś niefrasobliwego w normalnym ludzkim życiu. Codzienność to
otchłań wątpliwej jakości. Konkurs musi być trudny. Ale na czym
miałaby polegać jego zawiłość? Myślimy sobie: byłoby
zdecydowanie najlepiej, gdyby organizatorom udało się połączyć
encyklopedię z lekkoatletyką. Albo rysunki i śpiew - gdyby się
człowiek uwziął kibicować nie drużynie materii, lecz drużynie
ducha.
Cóż
jednak, mój drogi pretendencie, jeśli zaproponują ci nagrodę za
wykonanie czynności zwyczajnej?
Prędzej
albo później bohater tej żenującej historii domyśli się, że
lśniące trofeum w przeszklonej gablocie symbolizuje jego
bezradność.
A
więc to koszmarne cacko było jego jałmużną!
Ślubujemy
być gotowi na każde wezwanie. Jest to piękna przysięga, ale
niewykonalna. A jeśli zażądają, żebyś był niegotów? Rozkaz na
dziś brzmi tak: rozkazuje się odmówić wykonania niniejszego
rozkazu.
Kandydat
musi zdać sobie sprawę z tego, jak wiele nadziei pokłada się w jego wytrwałości. Sporo słyszało się o jego wybitnych
zdolnościach, o jego gotowości do najwyższych poświęceń.
Człowiek z takim charakterem nie przewraca się za sprawą byle
podmuchu wiatru. Wszystko to rzeczy znane.
Nie
wypróbowano jego bezsilności.
Co
z tego, że trenował? Ambicja i trening przydają się młodym
ludziom. Jeśli nie będę pewien siebie, szybki jak struna
mandoliny, z duszą otyłą od cudzych mądrości, jeśli w przyziemnym żywocie znajdę sobie azyl, jeżeli nie podejmę
odpowiednich starań, ażebym opuścił ten świat pokonany -
pierwsza lepsza klęska wezwie mnie z powrotem, abym dokończył
swego losu na ziemi, i będę wracał dopóty, dopóki nie uda mi się
zebrać brakujących kapitałów zgryzoty.
Ale
wróćmy do problemu jednej nogi.
Komisja
nie ma zamiaru poddawać go torturom. Chodzi w pewnym sensie o czysto
formalną inicjację, niemniej oczekuje się, że kandydat potraktuje
przeznaczone mu zadanie z powagą. Będzie mógł zmieniać stopy,
ile tylko zapragnie. Byle tylko obydwie kończyny nie dotykały ziemi
jednocześnie. Zwyczajni ludzie, nawet najsilniejsi z silnych, nie
potrafią ustać na jednej nodze dłużej niż godzinę. Po upływie
tego czasu walą się całym ciężarem na ziemię. Będzie to dla
niego godzina próby. Jeśli sprosta wyzwaniu, wszystkie drzwi staną
przed nim otworem. Na szczytach władzy męstwo i upór są w najwyższej cenie. Oto i przed nim otwiera się perspektywa chwały.
Do dzieła, młodzieńcze!
Czy
długo udało mu się ustać? Nie wiadomo. Krążą plotki, że stoi
nadal.
Sypnąć
komuś w oczy solą wyższych przeznaczeń. To sposób dobrze znany i w świecie wielkiej polityki, i w show-biznesie, i w środowisku
literackim. Służy on do eliminacji przeciwników.
A
przecież istnieją prostsze metody.
Gdybym był królem
Eurysteuszem, załatwiłbym Heraklesa w dwóch pracach: zleciłbym mu
wykopać dół tak wielki, żeby nie mógł go przeskoczyć. A potem
kazałbym właśnie przeskoczyć.
Andrzej
Ballo
Dropsy
Człowiek
współczesny, zresztą innego obecnie nie ma, potrzebuje pobudzenia.
Chce, a czasami musi być aktywny kilkanaście godzin na dobę. Doba
staje się powoli czymś anachronicznym a nawet ograniczającym.
Człowiek jak koń w zaprzęgu potrzebuje siana, podków i bata.
Siano dostaje w bankomacie i mlaska, gdy zobaczy wydruk. Bat
najczęściej zwie się administracja państwowa. Podkowy są coraz
gorszej jakości, w dodatku trzeba je zmieniać na zimę albo
zdejmować podczas wizyty u nowobogackich sąsiadów. Żeby żyć,
człowiek współczesny musi biec. Każdy nie tyle niesie swój
krzyż, co biega swoje maratony. Dlatego potrzebuje środków
energetyzujących. Stosował je od dawna w postaci okowity, jakichś
ziół, kawy, walenia głową w mur, przykładania lodu do karku itp.
Ostatnio powstał cały rynek specyfików i wcale na myśli nie mam
laboratoriów z amfetaminą i kontenerów z kokainą. Mam na myśli
napoje energetyzujące. Dostępne w każdym sklepie. Nawet z dewocjonaliami.
Pierwszy
napój energetyzujący ("Red Bull") pojawił się w sprzedaży w 1987 roku, w Austrii. Nikt chyba nie spodziewał się, że
zmodyfikowana receptura napoju z Tajlandii (nie mam pewności,
ponieważ większość znanych mi płynów pochodzi z Warmii) stanie
się tak popularna wśród konsumentów. Gdy "Red Bull" pojawił
się na półkach sklepowych, powstały się plotki na temat
pochodzenia jego składników, np. że produkowany jest z moczu byka.
I jak to zwykle bywa, plotka dała marce rozgłos i bardziej pomogła,
niż zaszkodziła wizerunkowi. Dzięki kampanii reklamowej rok po
wprowadzeniu produktu na rynek sprzedano ponad milion puszek napoju.
Milion zawsze robi wrażenie, zwłaszcza jak jest w gotówce.
Potem
pojawiły się inne marki pod różnymi wdzięcznymi nazwami,
zwłaszcza anglojęzycznymi, bo tak naprawdę nie wiadomo, co po
polsku znaczy "power". Zresztą polskie słowa są dla Polaków
niezrozumiałe, a cóż dopiero słowa angielskie. Niestety, nie da
się polskiego przetłumaczyć na bardziej polski. Stosowałem przez
lata (wiosny też) specyfiki energetyczne, ale znudziły mi się albo
przestały pomagać. Zacząłem więc poszukiwać nowych rozwiązań.
Nie wiadomo właściwie po co, skoro miałem kilka sklepów pod
nosem. Ale cóż, ciekawość odurza, a niektórych ogłupia.
Z
wycieczki do Kazachstanu przywiozłem garść uranu. Sprzedał mi go
facet, u którego kupiłem lody włoskie. Nie tyle sprzedał, wydał
mi resztę. Potem go wzbogaciłem (nie lodziarza) za pomocą ozdób
choinkowych. Teraz mogłem wykorzystać go do własnych potrzeb. 1
gram uranu wytwarza tyle energii, ile powstaje podczas spalania 1,5
tony węgla. To był właściwy trop. Zmieliłem uran w młynku do
kawy. Zmieszałem z cukrem pudrem i cynamonem. Dodałem skórki
pomarańczowej, uformowałem w rulon, a po zastygnięciu pokroiłem
na plasterki. Powstały dropsy.
Spróbowałem
najpierw lekko polizać jednego dropsa. Poczułem się lepiej, a w
pokoju zrobiło się jaśniej. Polizałem dropsa jeszcze kilka razy i pisałem swoje opowiadanka przez całą noc . Nie czułem zmęczenia,
a zamiast śniadania przeszedłem się do sąsiedniego miasta.
Wróciłem do domu, liznąłem dropsa i zrobiłem 500 pompek. Potem
zaniosłem córkę do szkoły. Razem z jej biurkiem. Znowu polizałem
dropsa i wyniosłem całą jedną nawę z farnego kościoła.
Wytrzepałem ją ręką i wstawiłem z powrotem. Wyprostowałem kilka
ulic i pogłębiłem rzekę, aby ryby mogły swobodnie się mijać.
Znowu napisałem kilkanaście opowiadań. Polizałem dropsa i nie
mogłem zasnąć. Nudziłem się trochę. Postanowiłem coś spsocić.
Wydłużyłem dyszel Wielkiego Wozu. Zabieliłem mąką tortową
Drogę Mleczną, aby była lepiej widoczna. Wyrzuciłem z orbity
okołoziemskiej trzy zardzewiałe radzieckie satelity szpiegowskie.
Przez kilka następnych dni lizałem uranowe dropsy i zmieniałem
rzeczywistość na rzeczywistość lepszą. Świata nie miałem
zamiaru zmieniać. Był zbyt potężny. Zresztą podobno się kurczy.
Rozciągnąłbym go, ale nie wiem, gdzie ma końce. Dla siebie też
zrobiłem kilka rzeczy. Nie, nie zrobiłem tego co z Wielkim Wozem.
Wysprzątałem podwórze, trochę za mocno, bo dobrnąłem do
paleozoicznych skał, poprzyklejałem igły na modrzewiach w moim
ogrodzie, pomasowałem sobie plecy i przedmuchałem nos. A propos
dmuchania - dropsy są kilkadziesiąt razy skuteczniejsze niż
viagra. Pomińmy tę kwestię, ze względu na wałęsające się tu
gimnazjalistki.
Moje
potrzeby energetyczne rosły. Lizałem coraz więcej. Zacząłem
mocno świecić. Splunąłem kilka razy i zaraz w tym miejscu
pojawiły się charakterystyczne grzyby. Dokuczać mi zaczął
żołądek.
Któregoś
dnia polizałem za dużo. Nie mogłem się powstrzymać. Zaczęło mi
się odbijać. Za pierwszym odbiciem zniknęła ulica, za drugim
miasto, za trzecim województwo. Potem cały kraj, Europa itp. Nie
mogłem się powstrzymać. Odbijało mi się nadal. Znikał
Wszechświat. Sukcesywnie. Aż... Zobaczyłem jego granice. Trzymał
je w rękach jakiś chłopczyk. Siedząc na nocniku. Trzymał się
jego brzegów.
Nie
przywoźcie nic z Kazachstanu.
Porodówka
Zawiózł
szybko żonę na porodówkę. Właściwie nie wiadomo, czy szybko,
czy szybciej. Nie miał żadnego punktu odniesienia. Nie wiedział
nawet, czy to jego dziecko. Nie miał tu też żadnego punktu
odniesienia. Nic nie jest do końca pewne i poznawalne. Ostatecznie
jest agnostykiem. Nawet poddawał w wątpliwość swoje imię,
dlatego można go pominąć. Żony nie da się pominąć, z racji jej
gabarytów i krzyków, jakie przed chwilą wydawała. Nie wpuścili
go do sali porodów. Zresztą to konsekwencja agnostycyzmu, a nie
sterylności pomieszczeń. Poród przebiegł szybko, szybciej niż
maratończycy. Położna w zakrwawionych rękawicach weszła do
poczekalni, gdzie siedział domniemany ojciec, i krzyknęła - masz
syna!!! Potem znowu weszła, ale do sali porodów. Zawsze gdzieś
wchodziła. Taki typ.
Szczęśliwy
powrócił do domu. Pił kilka dni. Zdarzało mu się to wcześniej,
ale żona nie musiała wtedy rodzić. Pił ze szczęścia, choć nie
wierzył w jego istnienie. Po prostu urodził mu się syn. Takie
rzeczy się zdarzają, nawet w urzędniczych rodzinach.
Czwartego
dnia kupił kwiaty, jakieś niemowlęce ubrania, może to nawet była
tzw. wyprawka, wino, ptasie mleczko dla położnych i dwa piwa dla
szpitalnego portiera, który był jego wujkiem. Podjechał pod
szpital, który przez chwilę wydał mu się jakiś inny. Wujka
portiera nie było, nikt tu o nim nie słyszał. Są ludzie, którzy
chcą być anonimowi i dlatego te dwa piwa musiał wypić sam. Ruszył
na porodówkę. Zobaczył radosną żonę i swojego męskiego
potomka. Uśmiechnął się. Wychodząc, zauważył na ścianie napis
"Strzeż się demagogicznych haseł podziemia i pamiętaj, że
rodzina jest podstawową komórką społeczną". Nad napisem wisiał
krzyż, ale bez Chrystusa. Pomyślał - inna wersja i poprowadził
rodzinę jak św. Józef. W samochodzie zauważył, że jego żona ma
piwne oczy i blond włosy. Trochę się zdziwił, ale cóż, nikt nie
jest doskonały. Ludzie się zmieniają, zmieniają się też i żony.
- Co
tu tak brudno? Gdzie mój rower do ćwiczeń? Po co go wyniosłeś? -
wrzeszczała po wejściu do domu żona.
- Odkurzałem
dziś rano. Rzeczywiście brudny dywan. Przepraszam. Zaraz odkurzę -
odrzekł ze stoickim spokojem.
- Mój
szlafrok jest dla mnie za mały! Kapcie za duże! Kogo futro wisi w hallu? Masz kochankę? - dziwiła się żona.
- To
wszystko jest jakieś dziwne. Niech pomyślę. - Usiadł w fotelu.
- Pokaż
dowód osobisty! - nakazał żonie.
- Po
co? Chcesz wziąć kredyt? Ale masz! Nie chcę kłótni przy dziecku.
- Podała mu dowód.
Zerknął
na nazwisko. Wyszedł szybko z mieszkania. Zerknął na tabliczkę na
drzwiach. Podążył do samochodu, którym przyjechał. Odczytał
tablice rejestracyjne. Wsiadł do auta. Dziwne. Kierownicę miał po
przeciwnej stronie. Pojechał do szpitala, z którego odebrał żonę.
Przeczytał szyld. Wbiegł po schodach. Zauważył położną w zakrwawionych rękawicach wynoszącą męskie spodnie. Tak
energicznie je wynosiła, że aż przetarła. Nic mu się nie
zgadzało. Spojrzał w swój dowód osobisty. Też się nie zgadzało.
- Podmieniono
mi żonę, samochód, mieszkanie, szpital. Podmieniono mnie samego.
Podmieniono mi życie - mówił z przerażeniem do siebie. - Gdzie
ja teraz jestem? - pytał.
Zadzwonił
telefon. Wyświetliło się jego nazwisko. Odebrał.
- Wujek?
Gdzie jesteś? - powiedział jego własny głos.
- Jestem
w samochodzie - odpowiedział nie wiadomo jakim głosem.
- Kup
browca i wpadaj na portiernię - zaproponował jego głos.
Odłożył
słuchawkę. Był swoim wujkiem. Przestał też być agnostykiem,
więc nie mógł tego zakwestionować. Kiedy dokonano podmiany i ktoto zrobił? Nikt tego nie wie, nawet wujek, nawet żona ani
położna. Ale spodnie, które wynosiła były męskie. To już jest
jakiś punkt odniesienia.
Pisałem
wiersz. Podmienił go ktoś na opowiadanie.
Zaraza
W
mieście panowała zaraza. Nad nim chyba też, skoro niebo bywało
trupioblade i przy uważnym osłuchaniu wydawało z siebie warkot
motolotni. Pod miastem nie odnotowano zarazy, ale znaleziono przy
okazji źródła termalne, które z kolei po opukaniu okazały się
zaginioną ostatniego lata kanalizacją miejską. Za miastem nie było
zarazy, ale panowały tam - immoralizm, solipsyzm i sztuka ludowa.
Co trzeci spacer za miasto kończył się demagogicznym gwałtem.
Zaraza
była przedziwna. Nie powodowała szybszej śmierci ani nawet
biegunki. Powodowała małość. Małość była przenoszona drogą
służbową, partyjną i przeciwpożarową. Czasami chodnikiem lub
poboczem. Wszystko powoli robiło się małe. Nawet kościół zrobił
się mały. Podobno, jak mówią członkinie kółka różańcowego,
i Bóg zmalał. Teraz kryje się za aloesem, a nie krzakiem
gorejącym. Proboszcz też zmalał o połowę, choć większość
mówi, że po prostu schudł. Oczywiście nie wszyscy byli dotknięci
zarazą. Epidemia nie atakowała tych, którzy potrafili odróżnić
Dostojewskiego od Czajkowskiego, Vivaldiego od pani Gessler, Utrilla
od Brada Pitta, kulturę od bzdury i tych, którzy w pocie czoła
mężnie znosili swój ciężki, trudny żywot, nie folgując
donosicielstwu i serwilizmowi. I ci ostatni byli najwięksi. Dzieci
oczywiście nie malały. Młodzież podobnież, oprócz ministrantów
i roznosicieli gazet. Nie wiadomo z jakich powodów zaraza
najokrutniej zaatakowała władzę - po chamsku, bez skrupułów i bez 7-dniowego okresu uprzedzenia. Rada Miasta stała się wielkości
pudełka zapałek, a radni mali jak pinezki. Podobnież cała
administracja, straż miejska, placówki kulturalno-oświatowe,
notable, dygnitarze, pseudointeligencja itp. Słynna miejscowa
gazeta, której redakcja stała się miejscem pielgrzymek zwolenników
lobotomii, zmniejszyła się do wielkości paznokcia (w dodatku
obgryzionego). Sławetny Dom Kultury zrobił się jak przecinek. (Mam
go gdzieś w doniczce).
Sytuacja
stała się niezręczna i nieproporcjonalna. Pariasi byli najwyżsi,
a włodarze najniżsi. To odwróciło naturalny stan rzeczy, i wymagało prawnego sprostowania. Wydano uchwałę i odezwę do
mieszkańców miasta. "Małość jest piękna, jest zaszczytem i ukoronowaniem ludzkich dążeń i pragnień, małość czyni
człowieka wyjątkowym, małość to sacrum". Oczywiście nie obyło
się bez imperatywów - "kto naruszy małość, zostanie skazany
na banicję, wywiezie się go za miasto na pastwę sztuki ludowej"
itp.
Niecałą
dobę później mali zmaleli do cna. Nie było ich. Zostały po nich
tylko głosy. Ale przecież właśnie o głosy im chodziło. Głosy
wyborcze.
Miasto
odżywa, Bóg wyszedł zza aloesu. Sztuka ludowa kurą i twarogiem
wkroczyła do miasta. Arkadia. A ja piszę... ale długopis mi coraz
bardziej rośnie.
noty
biograficzne autorów
Marek
K.E. Baczewski
(ur. w 1964 r.) - poeta, prozaik, eseista. Stale współpracuje z katowickim dwumiesięcznikiem kulturalnym "Opcje". Laureat
Nagrody im. R.M. Rilkego; nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia za
tom poetycki Morze
i inne morza
(2007). Opublikował tomy wierszy: Fortepian
Baczewskiego i inne konstrukcje
(1994), Taniec
piórem
(1998), Kasandra
idzie przypudrować nosek
(1999), Wybór
wierszy
(2000), Antologia
wierszy nieśmiałych
(2003), Pięć
poematów
(2006), Morze
i inne morza
(2006), Fortepian
i jego cień
(2010); zbiory opowiadań: Dykteryjki
o Bogu, przyjaźni i wielbłądach
(2009), Bajki
Baczewskiego
(2012) oraz zbiór esejów Była
sobie książka
(2011). Mieszka w Zawierciu.
Andrzej
Ballo
(ur. w 1964 r.) - poeta, prozaik, dramaturg, scenarzysta i autor
tekstów piosenek. Mieszka w Lidzbarku Warmińskim. Wiersze,
opowiadania i felietony publikował m.in. w: "LaRiviście", "Last
and Found", "Migotaniach-Przejaśnieniach", "Pograniczach".
Jako gitarzysta akompaniuje Annie Jurksztowicz, dla której napisał
słowa piosenek wydanych na płycie Poza
czasem. Muzyka duszy
(2014). Wiersze Andrzeja Ballo śpiewa też Monika Lidke na płycie
Gdyby
każdy z nas
(2017). Jego dramat Wszystko
przez Judasza
(2015) został wyreżyserowany przez Stefana Friedmana i Piotra
Szwedesa. Wydał tomy wierszy: Anonse
i przepowiednie
(2011), Wiersze
algebraiczne
(2011), Wiersze
napisane
(2011), Niebawem
(2012), Wierszem
(2012), Lubię
to!
(2013),
Zapewne
(2014), Zaiste
(2014), Wiersze
kolejne
(2015), Ballo
Amoroso. Wiersze z miłości
(2015), Komukolwiek
(2015), Owszem
(2016), Poniekąd
(2016), Onegdaj
(2018), Tempus
fugit
(2020), Albowiem
(2021), Bodajże
(2022) oraz powieści: Dowód
ontologiczny
(2017), Made
in Roland
(2020). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych
polskich opowiadań 2017
(2017) i 2020
(2020).
Marcin
Bałczewski
(ur. w 1981 r. w Łodzi) - prozaik, autor scenariuszy komiksowych.
Mieszka w Łodzi. Wydał powieści: W
poszukiwaniu straconego miejsca
(2002), Eva
Morales de Nacho Lima
(2013), Wzór
(2022) oraz zbiory opowiadań: Malone
(2010), Fugazi
(2019). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych
polskich opowiadań: 2008
(2008) i 2014
(2014).
Waldemar
Bawołek
(ur. w 1962 r. w Ciężkowicach) - prozaik. Laureat Nagrody
Literackiej Gdynia za Pomarłych
(2021). Nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia za To
co obok
(2015) i Echo
słońca
(2018) oraz do Nagrody Literackiej Nike za Pomarłych
(2021). Mieszka w Ciężkowicach. Wydał książki: Delectatio
morosa
(1996), Raz
dokoła
(2005), Humoreska
(2012), To
co obok
(2014), Echo
słońca
(2017),
La
petite ort
(2018), Bimetal
(2019), Pomarli
(2020), Furtka
przy dozorcy
(2021) i Skrawki
dla Iriny
(2022).
Jan
Drzeżdżon
(ur. 1937 r. w Domatowie, zm. 1992 r. w Gdańsku) - prozaik, poeta,
literaturoznawca, autor książek dla dzieci. Stypendysta Fundacji
Kościuszkowskiej (1973). Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody im.
Wilhelma Macha (1975), Nagrody im. Stanisława Piętaka (1976),
Nagrody Związku Literatów Polskich (1977), Nagrody Gdańskiego
Towarzystwa Przyjaciół Sztuki (1991). Uhonorowany "Medalem
Stolema" (1983). Tworzył w języku polskim i kaszubskim. Wydał
m.in. po kaszubsku tomy poezji: Sklaniané
pôcorë
(1974), Przëszlë
do mie
(1993), a także prozę: W
niedzielni wieczór
(1974), Dzwónnik
(1979), Ni
niwoch
(1991), K?l
dwójka razyeksualnyéliwë
(1991), Twirz
Smętki
(1993); po polsku książki dla dzieci: Tajemnica
bursztynowej szkatułki
(1977), Kraina
Patalonków
(1978, 1985), Poszukiwania
(1980, 1986), Wśród
ludzi
(1981, 1988), książki krytycznoliterackie: Piętno
Smętka
(1973), Współczesna
literatura kaszubska 1945-1980
(1986) oraz opowiadania i powieści: Upiory
(1975), Oczy
diabła
(1976), Leśna
Dąbrowa
(1977), Okrucieństwo
czasu
(1977), Wieczność
i miłość
(1977), Rozkosze
miłości
(1981), Karamoro
(1983), Miasto
automatów
(1984), Twarz
Boga
(1984), Twarz
lodowca
(1986), Złoty
pałacyk
(1990), Czerwony
Dwór
(1992). Po jego śmierci ukazały się niewydane wcześniej powieści:
Szary
człowiek
(1993), Michał
Drzymała albo tragedia narodowa
(2007), Pergamonia
(2016), Szalona
Monika
(2017) i tom wierszy Łąka
wiecznego istnienia
(2012).
Joanna
Barbara Bernat
(ur. w 1986 r.) - tłumaczka i wydawczyni literatury norweskiej,
skandynawistka, polonistka. Specjalizuje się w literaturze
dziecięcej i młodzieżowej.
Wiesław
Dymny
(ur. w 1936 r. w Połoneczce / zm. w1978 r. w Krakowie) - malarz,
grafik, aktor, poeta, prozaik, autor scenariuszy filmowych. Studiował
na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jeden z założycieli
krakowskiego kabaretu Piwnica pod Baranami, z którym współpracował
przez ponad dwadzieścia lat jako aktor oraz autor tekstów (napisał
m.in. wiersz Czarny
anioł,
który śpiewała potem Ewa Demarczyk). Był twórcą scenariusza do
filmu Henryka Kluby Pięć
i pół bladego Józka,
którego realizację wstrzymano, a kopię zniszczono. Zagrał w kilku
filmach, m.in. Ktokolwiek
wie...
Kazimierza Kutza. Opublikował tom Opowiadania
zwykłe
(1963), za który otrzymał nagrodę im. Kościelskich. Zmarł w Krakowie 11 lutego 1978 roku. Po jego śmierci ukazały się książki:
Słońce
wschodzi raz na dzień i inne utwory
(1981), Droga
na Dziki Zachód
(1998) i wznowienie Opowiadań
zwykłych
(1997).
Kazimierz
Fajfer
(ur. w 1999 r.) - pisarz. Debiutował w antologii Flash
fiction
(2016). Mieszka w Krzeszowicach. Finalista Połowu 2022 w kategorii
prozatorskiej. Teksty własne i przekłady publikował m.in. w:
"Tlenie Literackim" i "Wizjach". Współautor powieści Pizza
Polska
(2019). Tworzy również literaturę elektroniczną (Blog
Konceptualny,
poemat Transsubstancjacja,
Nieudana.
Powieść internetowa).
Victor
Ficnerski
(ur. 1990 w Berlinie) - publikował m.in. w: "Afroncie",
"Arteriach", "Cegle", "Czasie literatury", "Fabulariach",
"Ricie Baum", "Wyspie" i w książkach: Dzieci
wolności. Antologia przełomu
(2019), Przewodnik
po zaminowanym terenie 2
(2021). Wydał tom poetycki w
tym mieście
(2022). Prowadzi rubrykę internetową na portalu
www.plazaciemnia.pl. Mieszka we Wrocławiu.
Dominik
Flaszyński
(ur. w 1970 r.) - informatyk. Mieszka pod Warszawą. Absolwent
Politechniki Warszawskiej. Laureat 3 miejsca w 3 edycji Konkursu
Literackiego imienia Henryka Berezy "Czytane w maszynopisie".
Wydał powieść Gratuluję!
Wygrał pan w Loto
(2015).
Aneta
Gajda
(ur. w 1986 r. w Warszawie). Mieszka pod Warszawą. Opowiadanie
Wielka
Wojna
jest jej debiutem.
Nina
Igielska
(ur. w 1983 r.) - prozatorka. Mieszka w Hamburgu. Laureatka
konkursów literackich, m.in. organizowanych w ramach Festiwalu Góry
Literatury (2017, 2018), Międzynarodowego Festiwalu Kryminału
(2016, 2017, 2018) oraz gdańskiego festiwalu Afera Kryminalna
(2016). Jej opowiadania były publikowane m.in. w antologiach: Droga,
granica, chleb
(2018) i City
5
(2022). Wydała powieść Oddech
(2022).
Carl
Johansen
(ur. w 1974 r.) - prozaik, scenarzysta telewizyjny, tłumacz,
polityk norweskiej Partii Zielonych. Mieszka w Oslo. Opowiadania
publikował m.in. w antologiach: Jakten
p? tirsdag
(2005), Det
er bare ? lukke ?ya
(2006), Tapt
og funnet
(2013). Wydał powieść Skinn
(2011), zbiór opowiadań Grünerl?kka
(2017) i tom wierszy Kynismer
(2018).
Jolanta
Jonaszko
(ur. w 1986 r. w Szczecinie) - absolwentka studiów literatury
niemieckiej i rosyjskiej na Oxfordzie oraz studiów magisterskich
europeistyki na Yale University. Pracowała w think tankach i firmach
konsultingowych w RFN, obecnie pracuje jako specjalistka od zmian w niemieckich kolejach. Mieszka w Bensheim pod Frankfurtem nad Menem.
Nominowana do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza i Nagrody
Literackiej "Jantar" za zbiór opowiadań Portrety
(2021).Wydała: Bez
dziadka. Pamiętnik żałoby
(2018) oraz Portrety
(2020). Jej opowiadanie znalazło się w antologii współczesnych
polskich opowiadań 2020
(2020).
Kuba
Kapral
(ur. w 1979 r.) - twórca teatralny, autor słuchowisk,
scenarzysta, dramatopisarz. Mieszka w Poznaniu.
Mateusz
Kocowski
(ur. w 1990 r. w Lublinie) - statystyk, sędzia koszykarski,
copywriter. Mieszka w Warszawie. Publikował m.in. w: "Mega*Zine
Lost & Found" i lubelskich "Malkontentach". Wydał e-book
Show
na żywo
(2018).
Marta
Kucharska
(ur. w 1984 r.) - poetka i prozaiczka. Finalistka jednego z Połowów
Biura Literackiego oraz Konkursu Dolina Kreatywna. Mieszka pod
Wrocławiem. Poezję i prozę publikowała m.in. w "Akcencie",
"Latarni Morskiej", "Odrze", "RicieBaum", "Toposie",
"Twórczości" i "Wyspie". Wydała zbiór opowiadań Kino
Objazdowe
(2012) i tom poetycki Abisynia
(2013,
wyróżniony drugą nagrodą w konkursie Złoty Środek Poezji Kutno
2014 za najlepszy debiut poetycki).
Tomasz
Kunicki
(ur. w 1999 r.) - poeta, ilustrator, producent muzyczny, członek
grupy artystycznej Bypass. Mieszka w podwarszawskim Latchorzewie.
Kazimierz
Kyrcz Jr
(ur. w 1970 r.) - prozaik, redaktor, scenarzysta. Mieszka w Krakowie. Tłumaczony na angielski, niemiecki, rosyjski, czeski i słowacki. Na podstawie opowiadania napisanego z Łukaszem Śmiglem
powstał film Head
to Love
wyreżyserowany przez Vana Kassabiana. Jego opowiadania znalazły się
w licznych antologiach, m.in.: City
1
(2009),
City
2
(2011),
City
3
(2016),
2017
(2017), City
4
(2018), Tarnowskie
Góry kryminalnie
(2021), Tarnowskie
Góry fantastycznie 3
(2021), Iron
Tales. Blood
Brothers
(2021), City
5
(2022). Współautor
zbiorów opowiadań: Piknik
w piekle
(2004), Horrorarium
(2006),
Twarze
szatana
(2009),
Chory,
chorszy, trup
(2011), Lek
na lęk
(2011), Groźby
(2021) oraz powieści:
Siedlisko
(2009),
Koszmar
na miarę
(2010), Efemeryda
(2011), Wojna
świrów
(2014). Autor zbiorów opowiadań: Femme
fatale
(2015), Okruchy
mroku
(2017); powieści Podwójna
pętla
(2013, 2022); cyklu powieściowego, w skład którego wchodzą:
Dziewczyny,
które miał na myśli
(2017), Chłopcy,
których kochano za mocno
(2020), Kobiety,
które nienawidzą
(2020), Mężczyźni
w potrzasku
(2020) oraz tomu poetyckiego Punk
Ogito
(2021).
Bogusława
Latawiec
(zm. 01.11.2021 r. w Poznaniu) - poetka, prozaiczka, eseistka.
Redaktorka miesięcznika "Nurt" (1974-1982), naczelna redaktorka
miesięcznika kulturalnego "Arkusz" (1991-2003). Laureatka wielu
nagród literackich, m.in. Nagrody im. Tadeusza Peipera (1970),
Nagrody PEN Clubu za całokształt twórczości poetyckiej (1993),
Nagrody im. Józefa Łukaszewicza (2004). Nominowana do Nagrody
Cogito (2008). Wydała m.in. zbiory opowiadań: Solarium
(1969), Pusta
szkoła
(1987); powieści: Ciemnia
(1989, 1995, 2012), Kochana
Maryniuchna
(2003); zbiory esejów: Gęstwina
(2001), Zegary
nie do zatrzymania. Literackie portrety, listy, szkice
(2012) oraz tomy wierszy: Z
żywych jeszcze źrenic
(1981), Bogusławy
Latawiec nigdy całości
(1995), Razem
tu koncertujemy
(1999),
Odkrytki
(2007), Gdyby
czas był ziemią
(2011), Zmowy
(2015), Pierzchające
ogrody
(2018), Nieoznakowany
szlak
(2021).
Joanna
Lech
(ur. w 1984 r.) - pisarka. Mieszka i pracuje w Krakowie. Laureatka
ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in. im. K.K. Baczyńskiego,
im. T. Sułkowskiego, im. S. Brzozowskiego, im. Z. Dominiaka, im. R.
Wojaczka. Nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius
(2010), Nagrody Literackiej Nike 2011, 2017) i Nagrody Literackiej
Gdynia (2017). Nagrodzona Grand Prix w VI konkursie im. R.M. Rilkego
w Sopocie (2007), Nagrodą Główną w XIII Konkursie im. J.
Bierezina w Łodzi (2007) oraz Nagrodą Specjalną za debiut w X
edycji Konkursu Literackiego PTWK (2010). Stypendystka Miasta Kraków
i Fundacji Grazella (2011). Jej teksty ukazały się w antologiach,
m.in. w: Poeci
na nowy wiek
(2010), Free
Over Blood
(2011), 2104.
Antologia współczesnych polskich opowiadań
(2014), Scattering
the Dark
(2016). Wydała tomy poetyckie: Zapaść
(2009), Nawroty
(2010), Trans
(2016), Piosenki
pikinierów
(2017) oraz powieści: Sztuczki
(2016), Kokon
(2019). Redaktorka antologii wierszy Znowu
pragnę ciemnej miłości
(2018).
Marek
Maj
(ur. w 1962 r. w Szczecinie) - poeta, autor tekstów piosenek,
sztuk teatralnych i spektakli poetyckich. Mieszka Szczecinie. Wydał
tomy wierszy: Obrzeża
i skraje
(2012) i Teorie
naiwne
(2020).
Miłka
O. Malzahn
(ur. w Białowieży) - prozaiczka, poetka, autorka sztuk
teatralnych i tekstów piosenek, dziennikarka i wokalistka. Wydała
tom wierszy Rzeczy
wydarzone
(2001) oraz tomy prozy: Baronowa
Późna Jesień
(2001), Królowa
Rabarbaru
(2004), Nie
ma mono
(2008), Fronasz
(2009), Kosmos
w Ritzu
(2014), 9
mgnień wiosny byłego cara
(2016), W
płaszczu świata
(2018). Jej opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych
polskich opowiadań: 2008
(2008), 2011
(2011), 2014
(2014), 2017
(2017), 2020
(2020). W dorobku muzycznym ma elektropłyty: Mapa
(2001) i Sequel
(jako Miłka & Jacaszek, 2005). Aktualnie tworzy książkę
podcastową Dziennik
Zmian
(https://anchor.fm/milkamalzahn).
Dariusz
Muszer
(ur. w 1959 r.) - poeta, prozaik i tłumacz. Mieszka w Hanowerze.
Laureat
Nagrody Związku Niemieckich Pisarzy "Das neue Buch in
Niedersachsen und Bremen" za powieść Die
Freiheit riecht nach Vanille
(1999). Opublikował
m.in. tomy wierszy: Zatrzymane
wersy
(1987), Pestki
i ogryzki
(1989), Die
Geliebten aus R. und andere Gedichte
(1990), Panna
Franciszka, pomylony akordeon i inne wiersze
(1995), Księga
zielonej kamizelki
(1996), Jestem
chłop
(2004), Wszyscy
moi nieznajomi
(2004), Zapomniany
strajk
(2012), Wiersze
poniemieckie
(2019), Dzieci
krótszej nogi Syzyfa
(2021); zbiór haiku Księga
ramion deszczu
(2020); powieści: Die
Freiheit riecht nach Vanille
(1999, wydanie polskie: Wolność
pachnie wanilią
- 2008), Der
Echsenmann
(2001), Niebieski
(2006), Gottes
Homepage
(2007, wydanie polskie: Homepage
Boga
- 2013), Lummick
(2009) i Schädelfeld
(2015, wydanie polskie: Pole
czaszek
- 2017); zbiór opowiadań Człowiek
z kowadłem
(2019); zbiory baśni: Baśnie
norweskie
(2018), Baśnie
norweskie 2
(2022) oraz baśń Córka
męża i córka żony
(2020).
Paweł
Przywara
(ur. w 1968 r.) - prozaik, doktor nauk humanistycznych, członek
grupy rockowej "Euroman". Mieszka w Rzeszowie. Wydał powieści:
Amnezja.
Antyutopia filozoficzna
(1995), Euroman.
Pierwsza powieść eurorealistyczna
(2001), Zgrzewka
Pandory
(2008), Ricochette
(2019). Jest także autorem dysertacji Teoria
przestrzeni Husserla i Carnapa. Analiza porównawczo-krytyczna
oraz współpracownikiem Powszechnej Encyklopedii Filozofii wydawanej
przez Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu. Jego opowiadania znalazły
się w antologiach współczesnych polskich opowiadań: 2008
(2008), 2017
(2017) oraz antologii polskich opowiadań grozy: City
1
(2009).
Rafał
Skonieczny
(ur. 1983 r. w Warszawie) - poeta i prozaik. Mieszka w Gdańsku.
Opublikował pięć tomów poetyckich, ostatnio: Jestem
nienawiść
(2018), Duża
muzyka
(2019). Autor piosenek i muzyki w zespołach Hotel Kosmos i Rara.
Zredagował wybór wierszy Grzegorza Kaźmierczaka Centra
oraz zbiór piosenek Grzegorza Ciechowskiego Obcy
astronom.
Elżbieta
Stankiewicz-Daleszyńska
(ur. w Markowicach / zm. 26.08.2022 r.) - pedagog i pisarka.
Nagrodzona wieloma odznaczeniami, m.in: Złotą Odznaką Towarzystwa
im. Marii Konopnickiej, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem
Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Autorka książek, poezji i prozy o Pani Eguckiej; literacka postać Pani Eguckiej występuje we
wszystkich jej utworach. Wydała: Pani
Egucka w labiryncie nocy
(2009), Pani
Egucka w galerii szachrajów
(2010), APO
2012
(2011), Pani
Egucka pisze wiersze. Facecik bzdecik
(2011), Triada
oniryczna
(2011), 7
światów i siódme niebo
(2012), Widma
miejsca i czasu
(2014), Spazm
(2016),
Trzy
światy ze zwycięską baranicą
(2018), Pani
Egucka i Trójkąt Metarzeczywisty
(2019). Jej opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych
polskich opowiadań 2014
(2014), 2017
(2017) i 2020
(2020).
Łukasz
Stec
(ur. w 1982 r. w Katowicach) - autor zbioru opowiadań Bimber
(2007) i powieści Psychoanioł
w Dublinie
(2014). Ostatnio w pismach literackich publikuje prozę poetycką.
Mieszka w Warszawie.
Grzegorz
Strumyk
(ur. w 1958 r. w Łodzi) - poeta, prozaik, artysta malarz i fotografik. Mieszka w Łodzi. Wyróżniony w konkursie Fundacji
Kultury Promocja Literatury Polskiej (1999). Dwukrotnie nominowany do
Paszportu Polityki. Był także stypendystą Ministerstwa Kultury
(2001). Jego powieść Łzy
została adaptowana i wyreżyserowana przez Filipa Zylbera dla Teatru
Telewizji. Wydał tomy poetyckie: Bezspojrzenie
(1994), Le
Rutki
(2009), Re
_ Le Rutki
(2010), zbiory prozy: Zagłada
fasoli
(1992), Podobrazie
(1997), Patrzeć
i patrzeć
(2002), Wyjście
(2021) i powieści: Kino-Lino
(1995),
Łzy
(2000), Pigment
(2002), Nierozpoznani
(2008) i Kra
(2016). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych
polskich opowiadań: 2011
(2011), 2014
(2014), 2017
(2017) i 2020
(2020).
Łukasz
Suskiewicz
(ur. w 1977 r.) - prozaik. Mieszka w Częstochowie. Wydał
powieści: Egri
Bikaver
(2009),
Zależności
(2015) i zbiory opowiadań: Mikroelementy
(2016), Hotele
(2022). Jego opowiadania znalazły się w "antologiach
współczesnych polskich opowiadań": 2008
(2008), 2011
(2011), 2014
(2014), 2017
(2017) i 2020
(2020).
Michał
Szablewski
(ur. w 1988 r.) - absolwent prawa na poznańskim UAM. Wyróżniony
m.in. w konkursie na opowiadanie kryminalne "Poznań zły"
(2014), laureat pierwszej nagrody w ogólnopolskim konkursie
literackim "Śląski Shakespeare" (2015), laureat 3 nagrody w konkursie na miniaturę literacką Studium Literacko-Artystycznego
Wydziału Polonistyki UJ "Pamiętam, że..." (2015). Opowiadania
publikował w prasie literackiej.
Henryk
Waniek
(ur. 4 marca 1942 r. w Oświęcimiu) - malarz, pisarz, publicysta.
Mieszka w Brwinowie. Laureat licznych nagród m.in. Prix national na
Biennale Internationale de Peinture w Cagnes-sur-Mer (1974), Nagrody
Warszawskiej Premiery Literackiej (1995), Nagrody im. Andrzeja
Kijowskiego (1997), Nagrody Kulturalnej Śląska i Kraju Związkowego
Dolnej Saksonii (1999), Dolnośląskiej Nagrody Literackiej LAUR
(2005), Nagrody miesięcznika "Śląsk" 'Śląski Orzeł'
(2005) oraz Nagrody im. ks. Augustina Weltzla 'Górnośląski
Tacyt' (2007). Nominowany do Nagrody Literackiej NIKE za Finis
Silesiae
(2004) oraz do Śląskiego Wawrzynu Literackiego za Notatnik
i modlitewnik drogowy
(2014). Ostatnio wydał: Miasto
niebieskich tramwajów
(2017), Notatnik
i modlitewnik drogowy II
(2020), Obrazy
napisane
(2022), Ciulandia
(2022).
Bohdan
Zadura
(ur. w 1945 r. w Puławach) - poeta, prozaik, tłumacz, krytyk
literacki, członek redakcji kwartalnika "Akcent" (1980-2004),
redaktor naczelny miesięcznika "Twórczość" (2004-2020),
członek Rady Fundacji Literatury imienia Henryka Berezy. Wyróżniony
tytułem Honorowego Obywatela Miasta Puławy (2010). Laureat
Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Hryhorija Skoworody (2014),
Nagrody im. C.K. Norwida (2015) i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej
"Silesius" za całokształt twórczości (2018). Opublikował
wiele tomów wierszy, opowiadań, powieści i kilka książek
krytyczno-literackich. W ostatnich latach wydał tomy wierszy: Już
otwarte
(2016), Po
szkodzie
(2018), Płyn
Lugola
(2020).
Marta
Zelwan
(dawniej Krystyna Sakowicz) - pisarka. Mieszka w Warszawie.
Laureatka Nagrody Wydawnictwa "Iskry" (1984), Funduszu Literatury
(1986), Nagrody Literackiej im. Stanisława Piętaka (1988),
Nagrody im.
Edwarda Stachury oraz Nagrody Fundacji Kultury za Księgę
ocalonych snów
(2008). W roku 2001 była nominowana do Nagrody Literackiej NIKE za
Śnienie,
a w 2009 za Księgę
ocalonych snów.
Jako Krystyna Sakowicz wydała książki: Zbrodnie
kobiet
(1984),
Sceny
miłosne, sceny miłosne
(1986), Jaśmiornica
(1987), Po
bólu
(1995), Śnienie
(2000),
Księga
ocalonych snów
(2008) i Praobrazy
(2012). Jako Marta Zelwan wydała tom poetycki Graffiti
(2017) i tom prozy Miejsce
na rzeczywistość
(2020). Ostatnio ukazała się jej korespondencja z Henrykiem Berezą
(2022).