eleWator. antologia 2012-2021. proza - Praca zbiorowa

Kup ebooka

28.50 zł
22.80 zł (20,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Marek K.E. Baczewski

Godzina próby

Powiedziano mu, że jego los zależy od tego, jak długo uda mu się ustać na jednej nodze.

Człowiek, któremu wydano to niezwykłe polecenie, wybuchnął gromkim śmiechem. Wszystkiego mógłby się spodziewać, ale nie stania na jednej nodze!

Dlaczego nie pozwolą mu wykonać salta mortale? Zawiadamia się publiczność, że z braku potworów do zgładzenia bohater będzie dziś żonglował słojem z marmoladą.

Co za ironia! Co za upadek!

Jego reakcja rozśmieszyła z kolei członków komisji egzaminacyjnej. Jeśli nie spodziewał się stania na jednej nodze, to znaczy, że wszystkiego się nie spodziewał. Czyżby stanie na jednej nodze miało dyspensę od udziału we wszystkim?

Test na pierwszy rzut oka może się wydać niepoważny, to prawda, ale powinien wiedzieć, że pozorna błahość to jedna z przyczyn, dla których wychodzą zeń zwycięsko jedynie nieliczni pretendenci. Wiadomo na przykład, że egzamin na szlify generalskie polega na tym, że zasłużeni pułkownicy (mężczyźni w słusznym wieku) mają za zadanie przejść bezbłędnie tor do gry w klasy. Konkurencja ta, nawiasem mówiąc, przebiega pod okiem śmiertelnie poważnych jurorów. Ponadto rozgrywkom pułkowników przypatruje się skora do kpin publiczność. Egzamin nie jest trudny - nawet dla mężczyzny o przysłowiowej sztabowej tuszy - tymczasem okazuje się, że wielu oficerów nie przechodzi pomyślnie próby własnej śmieszności.

Stajemy się świadkami zdarzenia na granicy cudu. Oto twardziel, który przez całe życie przygotowywał się do komenderowania mniejszą lub większą trzodą, stoi nieporadny niczym mała dziewczynka. Nieszczęsny pułkownik traci cały animusz. Kolana miękną, ślina zasycha w gardle. Któż na litość Boską mógłby czuć powołanie do jakiejś tam gry w klasy?

Jeśli niektórzy z pułkowników na sam widok kredowego diagramu proszą o przeniesienie w stan spoczynku, to oznacza, że pycha tych żałosnych ludzi przekracza miarę dumy zastrzeżoną dla pozycji generała. Najsłuszniej uważa się, że ci kandydaci nie będą się właściwie wywiązywali ze swych obowiązków.

Pułkownik powiada do siebie w skrytości: chcą, żebym się wykazał niefrasobliwością. Będą się ze mnie naśmiewali. Zabawa dla dziewczynek nie przystoi generalskiej szarży. Każdy by się domyślił, że nie oczekują od niego popisu sprawności. Chcą tylko wiedzieć, jakimi słowami wyrazi swój protest. Staje się jasne, że aby przejść do następnej fazy egzaminu, musi właśnie odmówić wykonania polecenia.

A cóż na to wysoka komisja? Wysoka komisja zauważa, że odwagą cywilną pretendent będzie się mógł popisać w cywilu.

Wykonać mniej, niż potrafisz! Kto temu podoła w godzinie najwyższej próby?

Sens opowieści o Dawidzie i Goliacie jest taki: dźwigałem na swych barkach oceany i światy, i oto upadłem pod zbyt małym brzemieniem.

Zadanie wydaje mu się banalne? Nie dzieje się tak bez powodu. Jego zadanie po prostu jest banalne. Jeśli się spodziewał morderczego toru przeszkód, spotka go gorzki zawód. Na morderczym torze przeszkód zbankrutowali inni.

To nie jest tak, że minął popyt na patriotyzm. Ojczyzna nadal potrzebuje ofiar. To rzecz poza wszelką dyskusją. Problem w tym, że w cieplarnianych warunkach dzisiejszej epoki kombatanckie uniesienia przestały się sprawdzać. Współczesny bohater bierze prysznic i nie wzbrania się nawet przed stosunkiem płciowym, o ile nadarza się po temu okazja. Chodzi nam dziś o taką doskonałość, do jakiej dochodzi się w domowych kapciach. Polem bitwy może być regularny kibelek. Złożyć na ołtarzu narodu dar w postaci prawidłowej przemiany materii. Któż miałby czelność oddawać stolec pro publico bono? Mówiąc najprościej: na takiej czelności nam dzisiaj zależy.

Wróćmy do problemu jednej nogi. Czy kandydat zdaje sobie sprawę, że jego odmowa stania na jednej nodze w pewnych okolicznościach może być uznana za dezercję?

Jest coś niefrasobliwego w normalnym ludzkim życiu. Codzienność to otchłań wątpliwej jakości. Konkurs musi być trudny. Ale na czym miałaby polegać jego zawiłość? Myślimy sobie: byłoby zdecydowanie najlepiej, gdyby organizatorom udało się połączyć encyklopedię z lekkoatletyką. Albo rysunki i śpiew - gdyby się człowiek uwziął kibicować nie drużynie materii, lecz drużynie ducha.

Cóż jednak, mój drogi pretendencie, jeśli zaproponują ci nagrodę za wykonanie czynności zwyczajnej?

Prędzej albo później bohater tej żenującej historii domyśli się, że lśniące trofeum w przeszklonej gablocie symbolizuje jego bezradność.

A więc to koszmarne cacko było jego jałmużną!

Ślubujemy być gotowi na każde wezwanie. Jest to piękna przysięga, ale niewykonalna. A jeśli zażądają, żebyś był niegotów? Rozkaz na dziś brzmi tak: rozkazuje się odmówić wykonania niniejszego rozkazu.

Kandydat musi zdać sobie sprawę z tego, jak wiele nadziei pokłada się w jego wytrwałości. Sporo słyszało się o jego wybitnych zdolnościach, o jego gotowości do najwyższych poświęceń. Człowiek z takim charakterem nie przewraca się za sprawą byle podmuchu wiatru. Wszystko to rzeczy znane.

Nie wypróbowano jego bezsilności.

Co z tego, że trenował? Ambicja i trening przydają się młodym ludziom. Jeśli nie będę pewien siebie, szybki jak struna mandoliny, z duszą otyłą od cudzych mądrości, jeśli w przyziemnym żywocie znajdę sobie azyl, jeżeli nie podejmę odpowiednich starań, ażebym opuścił ten świat pokonany - pierwsza lepsza klęska wezwie mnie z powrotem, abym dokończył swego losu na ziemi, i będę wracał dopóty, dopóki nie uda mi się zebrać brakujących kapitałów zgryzoty.

Ale wróćmy do problemu jednej nogi.

Komisja nie ma zamiaru poddawać go torturom. Chodzi w pewnym sensie o czysto formalną inicjację, niemniej oczekuje się, że kandydat potraktuje przeznaczone mu zadanie z powagą. Będzie mógł zmieniać stopy, ile tylko zapragnie. Byle tylko obydwie kończyny nie dotykały ziemi jednocześnie. Zwyczajni ludzie, nawet najsilniejsi z silnych, nie potrafią ustać na jednej nodze dłużej niż godzinę. Po upływie tego czasu walą się całym ciężarem na ziemię. Będzie to dla niego godzina próby. Jeśli sprosta wyzwaniu, wszystkie drzwi staną przed nim otworem. Na szczytach władzy męstwo i upór są w najwyższej cenie. Oto i przed nim otwiera się perspektywa chwały. Do dzieła, młodzieńcze!

Czy długo udało mu się ustać? Nie wiadomo. Krążą plotki, że stoi nadal.

Sypnąć komuś w oczy solą wyższych przeznaczeń. To sposób dobrze znany i w świecie wielkiej polityki, i w show-biznesie, i w środowisku literackim. Służy on do eliminacji przeciwników.

A przecież istnieją prostsze metody.

Gdybym był królem Eurysteuszem, załatwiłbym Heraklesa w dwóch pracach: zleciłbym mu wykopać dół tak wielki, żeby nie mógł go przeskoczyć. A potem kazałbym właśnie przeskoczyć.

Andrzej Ballo

Dropsy

Człowiek współczesny, zresztą innego obecnie nie ma, potrzebuje pobudzenia. Chce, a czasami musi być aktywny kilkanaście godzin na dobę. Doba staje się powoli czymś anachronicznym a nawet ograniczającym. Człowiek jak koń w zaprzęgu potrzebuje siana, podków i bata. Siano dostaje w bankomacie i mlaska, gdy zobaczy wydruk. Bat najczęściej zwie się administracja państwowa. Podkowy są coraz gorszej jakości, w dodatku trzeba je zmieniać na zimę albo zdejmować podczas wizyty u nowobogackich sąsiadów. Żeby żyć, człowiek współczesny musi biec. Każdy nie tyle niesie swój krzyż, co biega swoje maratony. Dlatego potrzebuje środków energetyzujących. Stosował je od dawna w postaci okowity, jakichś ziół, kawy, walenia głową w mur, przykładania lodu do karku itp. Ostatnio powstał cały rynek specyfików i wcale na myśli nie mam laboratoriów z amfetaminą i kontenerów z kokainą. Mam na myśli napoje energetyzujące. Dostępne w każdym sklepie. Nawet z dewocjonaliami.

Pierwszy napój energetyzujący ("Red Bull") pojawił się w sprzedaży w 1987 roku, w Austrii. Nikt chyba nie spodziewał się, że zmodyfikowana receptura napoju z Tajlandii (nie mam pewności, ponieważ większość znanych mi płynów pochodzi z Warmii) stanie się tak popularna wśród konsumentów. Gdy "Red Bull" pojawił się na półkach sklepowych, powstały się plotki na temat pochodzenia jego składników, np. że produkowany jest z moczu byka. I jak to zwykle bywa, plotka dała marce rozgłos i bardziej pomogła, niż zaszkodziła wizerunkowi. Dzięki kampanii reklamowej rok po wprowadzeniu produktu na rynek sprzedano ponad milion puszek napoju. Milion zawsze robi wrażenie, zwłaszcza jak jest w gotówce.

Potem pojawiły się inne marki pod różnymi wdzięcznymi nazwami, zwłaszcza anglojęzycznymi, bo tak naprawdę nie wiadomo, co po polsku znaczy "power". Zresztą polskie słowa są dla Polaków niezrozumiałe, a cóż dopiero słowa angielskie. Niestety, nie da się polskiego przetłumaczyć na bardziej polski. Stosowałem przez lata (wiosny też) specyfiki energetyczne, ale znudziły mi się albo przestały pomagać. Zacząłem więc poszukiwać nowych rozwiązań. Nie wiadomo właściwie po co, skoro miałem kilka sklepów pod nosem. Ale cóż, ciekawość odurza, a niektórych ogłupia.

Z wycieczki do Kazachstanu przywiozłem garść uranu. Sprzedał mi go facet, u którego kupiłem lody włoskie. Nie tyle sprzedał, wydał mi resztę. Potem go wzbogaciłem (nie lodziarza) za pomocą ozdób choinkowych. Teraz mogłem wykorzystać go do własnych potrzeb. 1 gram uranu wytwarza tyle energii, ile powstaje podczas spalania 1,5 tony węgla. To był właściwy trop. Zmieliłem uran w młynku do kawy. Zmieszałem z cukrem pudrem i cynamonem. Dodałem skórki pomarańczowej, uformowałem w rulon, a po zastygnięciu pokroiłem na plasterki. Powstały dropsy.

Spróbowałem najpierw lekko polizać jednego dropsa. Poczułem się lepiej, a w pokoju zrobiło się jaśniej. Polizałem dropsa jeszcze kilka razy i pisałem swoje opowiadanka przez całą noc . Nie czułem zmęczenia, a zamiast śniadania przeszedłem się do sąsiedniego miasta. Wróciłem do domu, liznąłem dropsa i zrobiłem 500 pompek. Potem zaniosłem córkę do szkoły. Razem z jej biurkiem. Znowu polizałem dropsa i wyniosłem całą jedną nawę z farnego kościoła. Wytrzepałem ją ręką i wstawiłem z powrotem. Wyprostowałem kilka ulic i pogłębiłem rzekę, aby ryby mogły swobodnie się mijać. Znowu napisałem kilkanaście opowiadań. Polizałem dropsa i nie mogłem zasnąć. Nudziłem się trochę. Postanowiłem coś spsocić. Wydłużyłem dyszel Wielkiego Wozu. Zabieliłem mąką tortową Drogę Mleczną, aby była lepiej widoczna. Wyrzuciłem z orbity okołoziemskiej trzy zardzewiałe radzieckie satelity szpiegowskie. Przez kilka następnych dni lizałem uranowe dropsy i zmieniałem rzeczywistość na rzeczywistość lepszą. Świata nie miałem zamiaru zmieniać. Był zbyt potężny. Zresztą podobno się kurczy. Rozciągnąłbym go, ale nie wiem, gdzie ma końce. Dla siebie też zrobiłem kilka rzeczy. Nie, nie zrobiłem tego co z Wielkim Wozem. Wysprzątałem podwórze, trochę za mocno, bo dobrnąłem do paleozoicznych skał, poprzyklejałem igły na modrzewiach w moim ogrodzie, pomasowałem sobie plecy i przedmuchałem nos. A propos dmuchania - dropsy są kilkadziesiąt razy skuteczniejsze niż viagra. Pomińmy tę kwestię, ze względu na wałęsające się tu gimnazjalistki.

Moje potrzeby energetyczne rosły. Lizałem coraz więcej. Zacząłem mocno świecić. Splunąłem kilka razy i zaraz w tym miejscu pojawiły się charakterystyczne grzyby. Dokuczać mi zaczął żołądek.

Któregoś dnia polizałem za dużo. Nie mogłem się powstrzymać. Zaczęło mi się odbijać. Za pierwszym odbiciem zniknęła ulica, za drugim miasto, za trzecim województwo. Potem cały kraj, Europa itp. Nie mogłem się powstrzymać. Odbijało mi się nadal. Znikał Wszechświat. Sukcesywnie. Aż... Zobaczyłem jego granice. Trzymał je w rękach jakiś chłopczyk. Siedząc na nocniku. Trzymał się jego brzegów.

Nie przywoźcie nic z Kazachstanu.

Porodówka

Zawiózł szybko żonę na porodówkę. Właściwie nie wiadomo, czy szybko, czy szybciej. Nie miał żadnego punktu odniesienia. Nie wiedział nawet, czy to jego dziecko. Nie miał tu też żadnego punktu odniesienia. Nic nie jest do końca pewne i poznawalne. Ostatecznie jest agnostykiem. Nawet poddawał w wątpliwość swoje imię, dlatego można go pominąć. Żony nie da się pominąć, z racji jej gabarytów i krzyków, jakie przed chwilą wydawała. Nie wpuścili go do sali porodów. Zresztą to konsekwencja agnostycyzmu, a nie sterylności pomieszczeń. Poród przebiegł szybko, szybciej niż maratończycy. Położna w zakrwawionych rękawicach weszła do poczekalni, gdzie siedział domniemany ojciec, i krzyknęła - masz syna!!! Potem znowu weszła, ale do sali porodów. Zawsze gdzieś wchodziła. Taki typ.

Szczęśliwy powrócił do domu. Pił kilka dni. Zdarzało mu się to wcześniej, ale żona nie musiała wtedy rodzić. Pił ze szczęścia, choć nie wierzył w jego istnienie. Po prostu urodził mu się syn. Takie rzeczy się zdarzają, nawet w urzędniczych rodzinach.

Czwartego dnia kupił kwiaty, jakieś niemowlęce ubrania, może to nawet była tzw. wyprawka, wino, ptasie mleczko dla położnych i dwa piwa dla szpitalnego portiera, który był jego wujkiem. Podjechał pod szpital, który przez chwilę wydał mu się jakiś inny. Wujka portiera nie było, nikt tu o nim nie słyszał. Są ludzie, którzy chcą być anonimowi i dlatego te dwa piwa musiał wypić sam. Ruszył na porodówkę. Zobaczył radosną żonę i swojego męskiego potomka. Uśmiechnął się. Wychodząc, zauważył na ścianie napis "Strzeż się demagogicznych haseł podziemia i pamiętaj, że rodzina jest podstawową komórką społeczną". Nad napisem wisiał krzyż, ale bez Chrystusa. Pomyślał - inna wersja i poprowadził rodzinę jak św. Józef. W samochodzie zauważył, że jego żona ma piwne oczy i blond włosy. Trochę się zdziwił, ale cóż, nikt nie jest doskonały. Ludzie się zmieniają, zmieniają się też i żony.

- Co tu tak brudno? Gdzie mój rower do ćwiczeń? Po co go wyniosłeś? - wrzeszczała po wejściu do domu żona.

- Odkurzałem dziś rano. Rzeczywiście brudny dywan. Przepraszam. Zaraz odkurzę - odrzekł ze stoickim spokojem.

- Mój szlafrok jest dla mnie za mały! Kapcie za duże! Kogo futro wisi w hallu? Masz kochankę? - dziwiła się żona.

- To wszystko jest jakieś dziwne. Niech pomyślę. - Usiadł w fotelu.

- Pokaż dowód osobisty! - nakazał żonie.

- Po co? Chcesz wziąć kredyt? Ale masz! Nie chcę kłótni przy dziecku. - Podała mu dowód.

Zerknął na nazwisko. Wyszedł szybko z mieszkania. Zerknął na tabliczkę na drzwiach. Podążył do samochodu, którym przyjechał. Odczytał tablice rejestracyjne. Wsiadł do auta. Dziwne. Kierownicę miał po przeciwnej stronie. Pojechał do szpitala, z którego odebrał żonę. Przeczytał szyld. Wbiegł po schodach. Zauważył położną w zakrwawionych rękawicach wynoszącą męskie spodnie. Tak energicznie je wynosiła, że aż przetarła. Nic mu się nie zgadzało. Spojrzał w swój dowód osobisty. Też się nie zgadzało.

- Podmieniono mi żonę, samochód, mieszkanie, szpital. Podmieniono mnie samego. Podmieniono mi życie - mówił z przerażeniem do siebie. - Gdzie ja teraz jestem? - pytał.

Zadzwonił telefon. Wyświetliło się jego nazwisko. Odebrał.

- Wujek? Gdzie jesteś? - powiedział jego własny głos.

- Jestem w samochodzie - odpowiedział nie wiadomo jakim głosem.

- Kup browca i wpadaj na portiernię - zaproponował jego głos.

Odłożył słuchawkę. Był swoim wujkiem. Przestał też być agnostykiem, więc nie mógł tego zakwestionować. Kiedy dokonano podmiany i ktoto zrobił? Nikt tego nie wie, nawet wujek, nawet żona ani położna. Ale spodnie, które wynosiła były męskie. To już jest jakiś punkt odniesienia.

Pisałem wiersz. Podmienił go ktoś na opowiadanie.

Zaraza

W mieście panowała zaraza. Nad nim chyba też, skoro niebo bywało trupioblade i przy uważnym osłuchaniu wydawało z siebie warkot motolotni. Pod miastem nie odnotowano zarazy, ale znaleziono przy okazji źródła termalne, które z kolei po opukaniu okazały się zaginioną ostatniego lata kanalizacją miejską. Za miastem nie było zarazy, ale panowały tam - immoralizm, solipsyzm i sztuka ludowa. Co trzeci spacer za miasto kończył się demagogicznym gwałtem.

Zaraza była przedziwna. Nie powodowała szybszej śmierci ani nawet biegunki. Powodowała małość. Małość była przenoszona drogą służbową, partyjną i przeciwpożarową. Czasami chodnikiem lub poboczem. Wszystko powoli robiło się małe. Nawet kościół zrobił się mały. Podobno, jak mówią członkinie kółka różańcowego, i Bóg zmalał. Teraz kryje się za aloesem, a nie krzakiem gorejącym. Proboszcz też zmalał o połowę, choć większość mówi, że po prostu schudł. Oczywiście nie wszyscy byli dotknięci zarazą. Epidemia nie atakowała tych, którzy potrafili odróżnić Dostojewskiego od Czajkowskiego, Vivaldiego od pani Gessler, Utrilla od Brada Pitta, kulturę od bzdury i tych, którzy w pocie czoła mężnie znosili swój ciężki, trudny żywot, nie folgując donosicielstwu i serwilizmowi. I ci ostatni byli najwięksi. Dzieci oczywiście nie malały. Młodzież podobnież, oprócz ministrantów i roznosicieli gazet. Nie wiadomo z jakich powodów zaraza najokrutniej zaatakowała władzę - po chamsku, bez skrupułów i bez 7-dniowego okresu uprzedzenia. Rada Miasta stała się wielkości pudełka zapałek, a radni mali jak pinezki. Podobnież cała administracja, straż miejska, placówki kulturalno-oświatowe, notable, dygnitarze, pseudointeligencja itp. Słynna miejscowa gazeta, której redakcja stała się miejscem pielgrzymek zwolenników lobotomii, zmniejszyła się do wielkości paznokcia (w dodatku obgryzionego). Sławetny Dom Kultury zrobił się jak przecinek. (Mam go gdzieś w doniczce).

Sytuacja stała się niezręczna i nieproporcjonalna. Pariasi byli najwyżsi, a włodarze najniżsi. To odwróciło naturalny stan rzeczy, i wymagało prawnego sprostowania. Wydano uchwałę i odezwę do mieszkańców miasta. "Małość jest piękna, jest zaszczytem i ukoronowaniem ludzkich dążeń i pragnień, małość czyni człowieka wyjątkowym, małość to sacrum". Oczywiście nie obyło się bez imperatywów - "kto naruszy małość, zostanie skazany na banicję, wywiezie się go za miasto na pastwę sztuki ludowej" itp.

Niecałą dobę później mali zmaleli do cna. Nie było ich. Zostały po nich tylko głosy. Ale przecież właśnie o głosy im chodziło. Głosy wyborcze.

Miasto odżywa, Bóg wyszedł zza aloesu. Sztuka ludowa kurą i twarogiem wkroczyła do miasta. Arkadia. A ja piszę... ale długopis mi coraz bardziej rośnie.

noty biograficzne autorów

Marek K.E. Baczewski (ur. w 1964 r.) - poeta, prozaik, eseista. Stale współpracuje z katowickim dwumiesięcznikiem kulturalnym "Opcje". Laureat Nagrody im. R.M. Rilkego; nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia za tom poetycki Morze i inne morza (2007). Opublikował tomy wierszy: Fortepian Baczewskiego i inne konstrukcje (1994), Taniec piórem (1998), Kasandra idzie przypudrować nosek (1999), Wybór wierszy (2000), Antologia wierszy nieśmiałych (2003), Pięć poematów (2006), Morze i inne morza (2006), Fortepian i jego cień (2010); zbiory opowiadań: Dykteryjki o Bogu, przyjaźni i wielbłądach (2009), Bajki Baczewskiego (2012) oraz zbiór esejów Była sobie książka (2011). Mieszka w Zawierciu.

Andrzej Ballo (ur. w 1964 r.) - poeta, prozaik, dramaturg, scenarzysta i autor tekstów piosenek. Mieszka w Lidzbarku Warmińskim. Wiersze, opowiadania i felietony publikował m.in. w: "LaRiviście", "Last and Found", "Migotaniach-Przejaśnieniach", "Pograniczach". Jako gitarzysta akompaniuje Annie Jurksztowicz, dla której napisał słowa piosenek wydanych na płycie Poza czasem. Muzyka duszy (2014). Wiersze Andrzeja Ballo śpiewa też Monika Lidke na płycie Gdyby każdy z nas (2017). Jego dramat Wszystko przez Judasza (2015) został wyreżyserowany przez Stefana Friedmana i Piotra Szwedesa. Wydał tomy wierszy: Anonse i przepowiednie (2011), Wiersze algebraiczne (2011), Wiersze napisane (2011), Niebawem (2012), Wierszem (2012), Lubię to! (2013), Zapewne (2014), Zaiste (2014), Wiersze kolejne (2015), Ballo Amoroso. Wiersze z miłości (2015), Komukolwiek (2015), Owszem (2016), Poniekąd (2016), Onegdaj (2018), Tempus fugit (2020), Albowiem (2021), Bodajże (2022) oraz powieści: Dowód ontologiczny (2017), Made in Roland (2020). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań 2017 (2017) i 2020 (2020).

Marcin Bałczewski (ur. w 1981 r. w Łodzi) - prozaik, autor scenariuszy komiksowych. Mieszka w Łodzi. Wydał powieści: W poszukiwaniu straconego miejsca (2002), Eva Morales de Nacho Lima (2013), Wzór (2022) oraz zbiory opowiadań: Malone (2010), Fugazi (2019). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań: 2008 (2008) i 2014 (2014).

Waldemar Bawołek (ur. w 1962 r. w Ciężkowicach) - prozaik. Laureat Nagrody Literackiej Gdynia za Pomarłych (2021). Nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia za To co obok (2015) i Echo słońca (2018) oraz do Nagrody Literackiej Nike za Pomarłych (2021). Mieszka w Ciężkowicach. Wydał książki: Delectatio morosa (1996), Raz dokoła (2005), Humoreska (2012), To co obok (2014), Echo słońca (2017), La petite ort (2018), Bimetal (2019), Pomarli (2020), Furtka przy dozorcy (2021) i Skrawki dla Iriny (2022).

Jan Drzeżdżon (ur. 1937 r. w Domatowie, zm. 1992 r. w Gdańsku) - prozaik, poeta, literaturoznawca, autor książek dla dzieci. Stypendysta Fundacji Kościuszkowskiej (1973). Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody im. Wilhelma Macha (1975), Nagrody im. Stanisława Piętaka (1976), Nagrody Związku Literatów Polskich (1977), Nagrody Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki (1991). Uhonorowany "Medalem Stolema" (1983). Tworzył w języku polskim i kaszubskim. Wydał m.in. po kaszubsku tomy poezji: Sklaniané pôcorë (1974), Przëszlë do mie (1993), a także prozę: W niedzielni wieczór (1974), Dzwónnik (1979), Ni niwoch (1991), K?l dwójka razyeksualnyéliwë (1991), Twirz Smętki (1993); po polsku książki dla dzieci: Tajemnica bursztynowej szkatułki (1977), Kraina Patalonków (1978, 1985), Poszukiwania (1980, 1986), Wśród ludzi (1981, 1988), książki krytycznoliterackie: Piętno Smętka (1973), Współczesna literatura kaszubska 1945-1980 (1986) oraz opowiadania i powieści: Upiory (1975), Oczy diabła (1976), Leśna Dąbrowa (1977), Okrucieństwo czasu (1977), Wieczność i miłość (1977), Rozkosze miłości (1981), Karamoro (1983), Miasto automatów (1984), Twarz Boga (1984), Twarz lodowca (1986), Złoty pałacyk (1990), Czerwony Dwór (1992). Po jego śmierci ukazały się niewydane wcześniej powieści: Szary człowiek (1993), Michał Drzymała albo tragedia narodowa (2007), Pergamonia (2016), Szalona Monika (2017) i tom wierszy Łąka wiecznego istnienia (2012).

Joanna Barbara Bernat (ur. w 1986 r.) - tłumaczka i wydawczyni literatury norweskiej, skandynawistka, polonistka. Specjalizuje się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej.

Wiesław Dymny (ur. w 1936 r. w Połoneczce / zm. w1978 r. w Krakowie) - malarz, grafik, aktor, poeta, prozaik, autor scenariuszy filmowych. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jeden z założycieli krakowskiego kabaretu Piwnica pod Baranami, z którym współpracował przez ponad dwadzieścia lat jako aktor oraz autor tekstów (napisał m.in. wiersz Czarny anioł, który śpiewała potem Ewa Demarczyk). Był twórcą scenariusza do filmu Henryka Kluby Pięć i pół bladego Józka, którego realizację wstrzymano, a kopię zniszczono. Zagrał w kilku filmach, m.in. Ktokolwiek wie... Kazimierza Kutza. Opublikował tom Opowiadania zwykłe (1963), za który otrzymał nagrodę im. Kościelskich. Zmarł w Krakowie 11 lutego 1978 roku. Po jego śmierci ukazały się książki: Słońce wschodzi raz na dzień i inne utwory (1981), Droga na Dziki Zachód (1998) i wznowienie Opowiadań zwykłych (1997).

Kazimierz Fajfer (ur. w 1999 r.) - pisarz. Debiutował w antologii Flash fiction (2016). Mieszka w Krzeszowicach. Finalista Połowu 2022 w kategorii prozatorskiej. Teksty własne i przekłady publikował m.in. w: "Tlenie Literackim" i "Wizjach". Współautor powieści Pizza Polska (2019). Tworzy również literaturę elektroniczną (Blog Konceptualny, poemat Transsubstancjacja, Nieudana. Powieść internetowa).

Victor Ficnerski (ur. 1990 w Berlinie) - publikował m.in. w: "Afroncie", "Arteriach", "Cegle", "Czasie literatury", "Fabulariach", "Ricie Baum", "Wyspie" i w książkach: Dzieci wolności. Antologia przełomu (2019), Przewodnik po zaminowanym terenie 2 (2021). Wydał tom poetycki w tym mieście (2022). Prowadzi rubrykę internetową na portalu www.plazaciemnia.pl. Mieszka we Wrocławiu.

Dominik Flaszyński (ur. w 1970 r.) - informatyk. Mieszka pod Warszawą. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Laureat 3 miejsca w 3 edycji Konkursu Literackiego imienia Henryka Berezy "Czytane w maszynopisie". Wydał powieść Gratuluję! Wygrał pan w Loto (2015).

Aneta Gajda (ur. w 1986 r. w Warszawie). Mieszka pod Warszawą. Opowiadanie Wielka Wojna jest jej debiutem.

Nina Igielska (ur. w 1983 r.) - prozatorka. Mieszka w Hamburgu. Laureatka konkursów literackich, m.in. organizowanych w ramach Festiwalu Góry Literatury (2017, 2018), Międzynarodowego Festiwalu Kryminału (2016, 2017, 2018) oraz gdańskiego festiwalu Afera Kryminalna (2016). Jej opowiadania były publikowane m.in. w antologiach: Droga, granica, chleb (2018) i City 5 (2022). Wydała powieść Oddech (2022).

Carl Johansen (ur. w 1974 r.) - prozaik, scenarzysta telewizyjny, tłumacz, polityk norweskiej Partii Zielonych. Mieszka w Oslo. Opowiadania publikował m.in. w antologiach: Jakten p? tirsdag (2005), Det er bare ? lukke ?ya (2006), Tapt og funnet (2013). Wydał powieść Skinn (2011), zbiór opowiadań Grünerl?kka (2017) i tom wierszy Kynismer (2018).

Jolanta Jonaszko (ur. w 1986 r. w Szczecinie) - absolwentka studiów literatury niemieckiej i rosyjskiej na Oxfordzie oraz studiów magisterskich europeistyki na Yale University. Pracowała w think tankach i firmach konsultingowych w RFN, obecnie pracuje jako specjalistka od zmian w niemieckich kolejach. Mieszka w Bensheim pod Frankfurtem nad Menem. Nominowana do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza i Nagrody Literackiej "Jantar" za zbiór opowiadań Portrety (2021).Wydała: Bez dziadka. Pamiętnik żałoby (2018) oraz Portrety (2020). Jej opowiadanie znalazło się w antologii współczesnych polskich opowiadań 2020 (2020).

Kuba Kapral (ur. w  1979 r.) - twórca teatralny, autor słuchowisk, scenarzysta, dramatopisarz. Mieszka w Poznaniu.

Mateusz Kocowski (ur. w 1990 r. w Lublinie) - statystyk, sędzia koszykarski, copywriter. Mieszka w Warszawie. Publikował m.in. w: "Mega*Zine Lost & Found" i lubelskich "Malkontentach". Wydał e-book Show na żywo (2018).

Marta Kucharska (ur. w 1984 r.) - poetka i prozaiczka. Finalistka jednego z Połowów Biura Literackiego oraz Konkursu Dolina Kreatywna. Mieszka pod Wrocławiem. Poezję i prozę publikowała m.in. w "Akcencie", "Latarni Morskiej", "Odrze", "RicieBaum", "Toposie", "Twórczości" i "Wyspie". Wydała zbiór opowiadań Kino Objazdowe (2012) i tom poetycki Abisynia (2013, wyróżniony drugą nagrodą w konkursie Złoty Środek Poezji Kutno 2014 za najlepszy debiut poetycki).

Tomasz Kunicki (ur. w 1999 r.) - poeta, ilustrator, producent muzyczny, członek grupy artystycznej Bypass. Mieszka w podwarszawskim Latchorzewie.

Kazimierz Kyrcz Jr (ur. w 1970 r.) - prozaik, redaktor, scenarzysta. Mieszka w Krakowie. Tłumaczony na angielski, niemiecki, rosyjski, czeski i słowacki. Na podstawie opowiadania napisanego z Łukaszem Śmiglem powstał film Head to Love wyreżyserowany przez Vana Kassabiana. Jego opowiadania znalazły się w licznych antologiach, m.in.: City 1 (2009), City 2 (2011), City 3 (2016), 2017 (2017), City 4 (2018), Tarnowskie Góry kryminalnie (2021), Tarnowskie Góry fantastycznie 3 (2021), Iron Tales. Blood Brothers (2021), City 5 (2022). Współautor zbiorów opowiadań: Piknik w piekle (2004), Horrorarium (2006), Twarze szatana (2009), Chory, chorszy, trup (2011), Lek na lęk (2011), Groźby (2021) oraz powieści: Siedlisko (2009), Koszmar na miarę (2010), Efemeryda (2011), Wojna świrów (2014). Autor zbiorów opowiadań: Femme fatale (2015), Okruchy mroku (2017); powieści Podwójna pętla (2013, 2022); cyklu powieściowego, w skład którego wchodzą: Dziewczyny, które miał na myśli (2017), Chłopcy, których kochano za mocno (2020), Kobiety, które nienawidzą (2020), Mężczyźni w potrzasku (2020) oraz tomu poetyckiego Punk Ogito (2021).

Bogusława Latawiec (zm. 01.11.2021 r. w Poznaniu) - poetka, prozaiczka, eseistka. Redaktorka miesięcznika "Nurt" (1974-1982), naczelna redaktorka miesięcznika kulturalnego "Arkusz" (1991-2003). Laureatka wielu nagród literackich, m.in. Nagrody im. Tadeusza Peipera (1970), Nagrody PEN Clubu za całokształt twórczości poetyckiej (1993), Nagrody im. Józefa Łukaszewicza (2004). Nominowana do Nagrody Cogito (2008). Wydała m.in. zbiory opowiadań: Solarium (1969), Pusta szkoła (1987); powieści: Ciemnia (1989, 1995, 2012), Kochana Maryniuchna (2003); zbiory esejów: Gęstwina (2001), Zegary nie do zatrzymania. Literackie portrety, listy, szkice (2012) oraz tomy wierszy: Z żywych jeszcze źrenic (1981), Bogusławy Latawiec nigdy całości (1995), Razem tu koncertujemy (1999), Odkrytki (2007), Gdyby czas był ziemią (2011), Zmowy (2015), Pierzchające ogrody (2018), Nieoznakowany szlak (2021).

Joanna Lech (ur. w 1984 r.) - pisarka. Mieszka i pracuje w Krakowie. Laureatka ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in. im. K.K. Baczyńskiego, im. T. Sułkowskiego, im. S. Brzozowskiego, im. Z. Dominiaka, im. R. Wojaczka. Nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius (2010), Nagrody Literackiej Nike 2011, 2017) i Nagrody Literackiej Gdynia (2017). Nagrodzona Grand Prix w VI konkursie im. R.M. Rilkego w Sopocie (2007), Nagrodą Główną w XIII Konkursie im. J. Bierezina w Łodzi (2007) oraz Nagrodą Specjalną za debiut w X edycji Konkursu Literackiego PTWK (2010). Stypendystka Miasta Kraków i Fundacji Grazella (2011). Jej teksty ukazały się w antologiach, m.in. w: Poeci na nowy wiek (2010), Free Over Blood (2011), 2104. Antologia współczesnych polskich opowiadań (2014), Scattering the Dark (2016). Wydała tomy poetyckie: Zapaść (2009), Nawroty (2010), Trans (2016), Piosenki pikinierów (2017) oraz powieści: Sztuczki (2016), Kokon (2019). Redaktorka antologii wierszy Znowu pragnę ciemnej miłości (2018).

Marek Maj (ur. w 1962 r. w Szczecinie) - poeta, autor tekstów piosenek, sztuk teatralnych i spektakli poetyckich. Mieszka Szczecinie. Wydał tomy wierszy: Obrzeża i skraje (2012) i Teorie naiwne (2020).

Miłka O. Malzahn (ur. w Białowieży) - prozaiczka, poetka, autorka sztuk teatralnych i tekstów piosenek, dziennikarka i wokalistka. Wydała tom wierszy Rzeczy wydarzone (2001) oraz tomy prozy: Baronowa Późna Jesień (2001), Królowa Rabarbaru (2004), Nie ma mono (2008), Fronasz (2009), Kosmos w Ritzu (2014), 9 mgnień wiosny byłego cara (2016), W płaszczu świata (2018). Jej opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań: 2008 (2008), 2011 (2011), 2014 (2014), 2017 (2017), 2020 (2020). W dorobku muzycznym ma elektropłyty: Mapa (2001) i Sequel (jako Miłka & Jacaszek, 2005). Aktualnie tworzy książkę podcastową Dziennik Zmian (https://anchor.fm/milkamalzahn).

Dariusz Muszer (ur. w 1959 r.) - poeta, prozaik i tłumacz. Mieszka w Hanowerze. Laureat Nagrody Związku Niemieckich Pisarzy "Das neue Buch in Niedersachsen und Bremen" za powieść Die Freiheit riecht nach Vanille (1999). Opublikował m.in. tomy wierszy: Zatrzymane wersy (1987), Pestki i ogryzki (1989), Die Geliebten aus R. und andere Gedichte (1990), Panna Franciszka, pomylony akordeon i inne wiersze (1995), Księga zielonej kamizelki (1996), Jestem chłop (2004), Wszyscy moi nieznajomi (2004), Zapomniany strajk (2012), Wiersze poniemieckie (2019), Dzieci krótszej nogi Syzyfa (2021); zbiór haiku Księga ramion deszczu (2020); powieści: Die Freiheit riecht nach Vanille (1999, wydanie polskie: Wolność pachnie wanilią - 2008), Der Echsenmann (2001), Niebieski (2006), Gottes Homepage (2007, wydanie polskie: Homepage Boga - 2013), Lummick (2009) i Schädelfeld (2015, wydanie polskie: Pole czaszek - 2017); zbiór opowiadań Człowiek z kowadłem (2019); zbiory baśni: Baśnie norweskie (2018), Baśnie norweskie 2 (2022) oraz baśń Córka męża i córka żony (2020).

Paweł Przywara (ur. w 1968 r.) - prozaik, doktor nauk humanistycznych, członek grupy rockowej "Euroman". Mieszka w Rzeszowie. Wydał powieści: Amnezja. Antyutopia filozoficzna (1995), Euroman. Pierwsza powieść eurorealistyczna (2001), Zgrzewka Pandory (2008), Ricochette (2019). Jest także autorem dysertacji Teoria przestrzeni Husserla i Carnapa. Analiza porównawczo-krytyczna oraz współpracownikiem Powszechnej Encyklopedii Filozofii wydawanej przez Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu. Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań: 2008 (2008), 2017 (2017) oraz antologii polskich opowiadań grozy: City 1 (2009).

Rafał Skonieczny (ur. 1983 r. w Warszawie) - poeta i prozaik. Mieszka w Gdańsku. Opublikował pięć tomów poetyckich, ostatnio: Jestem nienawiść (2018), Duża muzyka (2019). Autor piosenek i muzyki w zespołach Hotel Kosmos i Rara. Zredagował wybór wierszy Grzegorza Kaźmierczaka Centra oraz zbiór piosenek Grzegorza Ciechowskiego Obcy astronom.

Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska (ur. w Markowicach / zm. 26.08.2022 r.) - pedagog i pisarka. Nagrodzona wieloma odznaczeniami, m.in: Złotą Odznaką Towarzystwa im. Marii Konopnickiej, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Autorka książek, poezji i prozy o Pani Eguckiej; literacka postać Pani Eguckiej występuje we wszystkich jej utworach. Wydała: Pani Egucka w labiryncie nocy (2009), Pani Egucka w galerii szachrajów (2010), APO 2012 (2011), Pani Egucka pisze wiersze. Facecik bzdecik (2011), Triada oniryczna (2011), 7 światów i siódme niebo (2012), Widma miejsca i czasu (2014), Spazm (2016), Trzy światy ze zwycięską baranicą (2018), Pani Egucka i Trójkąt Metarzeczywisty (2019). Jej opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań 2014 (2014), 2017 (2017) i 2020 (2020).

Łukasz Stec (ur. w 1982 r. w Katowicach) - autor zbioru opowiadań Bimber (2007) i powieści Psychoanioł w Dublinie (2014). Ostatnio w pismach literackich publikuje prozę poetycką. Mieszka w Warszawie.

Grzegorz Strumyk (ur. w 1958 r. w Łodzi) - poeta, prozaik, artysta malarz i fotografik. Mieszka w Łodzi. Wyróżniony w konkursie Fundacji Kultury Promocja Literatury Polskiej (1999). Dwukrotnie nominowany do Paszportu Polityki. Był także stypendystą Ministerstwa Kultury (2001). Jego powieść Łzy została adaptowana i wyreżyserowana przez Filipa Zylbera dla Teatru Telewizji. Wydał tomy poetyckie: Bezspojrzenie (1994), Le Rutki (2009), Re _ Le Rutki (2010), zbiory prozy: Zagłada fasoli (1992), Podobrazie (1997), Patrzeć i patrzeć (2002), Wyjście (2021) i powieści: Kino-Lino (1995), Łzy (2000), Pigment (2002), Nierozpoznani (2008) i Kra (2016). Jego opowiadania znalazły się w antologiach współczesnych polskich opowiadań: 2011 (2011), 2014 (2014), 2017 (2017) i 2020 (2020).

Łukasz Suskiewicz (ur. w 1977 r.) - prozaik. Mieszka w Częstochowie. Wydał powieści: Egri Bikaver (2009), Zależności (2015) i zbiory opowiadań: Mikroelementy (2016), Hotele (2022). Jego opowiadania znalazły się w "antologiach współczesnych polskich opowiadań": 2008 (2008), 2011 (2011), 2014 (2014), 2017 (2017) i 2020 (2020).

Michał Szablewski (ur. w 1988 r.) - absolwent prawa na poznańskim UAM. Wyróżniony m.in. w konkursie na opowiadanie kryminalne "Poznań zły" (2014), laureat pierwszej nagrody w ogólnopolskim konkursie literackim "Śląski Shakespeare" (2015), laureat 3 nagrody w konkursie na miniaturę literacką Studium Literacko-Artystycznego Wydziału Polonistyki UJ "Pamiętam, że..." (2015). Opowiadania publikował w prasie literackiej.

Henryk Waniek (ur. 4 marca 1942 r. w Oświęcimiu) - malarz, pisarz, publicysta. Mieszka w Brwinowie. Laureat licznych nagród m.in. Prix national na Biennale Internationale de Peinture w Cagnes-sur-Mer (1974), Nagrody Warszawskiej Premiery Literackiej (1995), Nagrody im. Andrzeja Kijowskiego (1997), Nagrody Kulturalnej Śląska i Kraju Związkowego Dolnej Saksonii (1999), Dolnośląskiej Nagrody Literackiej LAUR (2005), Nagrody miesięcznika "Śląsk" 'Śląski Orzeł' (2005) oraz Nagrody im. ks. Augustina Weltzla 'Górnośląski Tacyt' (2007). Nominowany do Nagrody Literackiej NIKE za Finis Silesiae (2004) oraz do Śląskiego Wawrzynu Literackiego za Notatnik i modlitewnik drogowy (2014). Ostatnio wydał: Miasto niebieskich tramwajów (2017), Notatnik i modlitewnik drogowy II (2020), Obrazy napisane (2022), Ciulandia (2022).

Bohdan Zadura (ur. w 1945 r. w Puławach) - poeta, prozaik, tłumacz, krytyk literacki, członek redakcji kwartalnika "Akcent" (1980-2004), redaktor naczelny miesięcznika "Twórczość" (2004-2020), członek Rady Fundacji Literatury imienia Henryka Berezy. Wyróżniony tytułem Honorowego Obywatela Miasta Puławy (2010). Laureat Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Hryhorija Skoworody (2014), Nagrody im. C.K. Norwida (2015) i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" za całokształt twórczości (2018). Opublikował wiele tomów wierszy, opowiadań, powieści i kilka książek krytyczno-literackich. W ostatnich latach wydał tomy wierszy: Już otwarte (2016), Po szkodzie (2018), Płyn Lugola (2020).

Marta Zelwan (dawniej Krystyna Sakowicz) - pisarka. Mieszka w Warszawie. Laureatka Nagrody Wydawnictwa "Iskry" (1984), Funduszu Literatury (1986), Nagrody Literackiej im. Stanisława Piętaka (1988), Nagrody im. Edwarda Stachury oraz Nagrody Fundacji Kultury za Księgę ocalonych snów (2008). W roku 2001 była nominowana do Nagrody Literackiej NIKE za Śnienie, a w 2009 za Księgę ocalonych snów. Jako Krystyna Sakowicz wydała książki: Zbrodnie kobiet (1984), Sceny miłosne, sceny miłosne (1986), Jaśmiornica (1987), Po bólu (1995), Śnienie (2000), Księga ocalonych snów (2008) i Praobrazy (2012). Jako Marta Zelwan wydała tom poetycki Graffiti (2017) i tom prozy Miejsce na rzeczywistość (2020). Ostatnio ukazała się jej korespondencja z Henrykiem Berezą (2022).