- Ważniejsze aspekty prawa autorskiego.
- Udział edytora w procesie wydawniczym.
- Redaktor jako edytor.
Ważniejsze aspekty prawa autorskiego obowiązującego w Polsce[24]
Problemy prawa autorskiego w Polsce reguluje ustawa z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. nr 24, poz. 83). Zgodnie z nią nie można wydać utworu, jeśli nie zgadza się na to właściciel praw autorskich, którym mogą być autor lub jego spadkobiercy, a także wydawca. Przystępując do opracowania danego utworu, trzeba przede wszystkim sprawdzić jego status prawny. Jeżeli od śmierci jego twórcy minęło więcej niż 70 lat[25], utwór jest w domenie publicznej i można go wydać w niezmienionej postaci po uiszczeniu opłaty na Fundusz Promocji Twórczości[26]. W pozostałych przypadkach należy odnaleźć spadkobierców autora i zawrzeć z nimi umowę wydawniczą.
Domena publiczna - cały zbiór dzieł (oraz tłumaczeń), których autorzy zmarli przynajmniej 70 lat temu.
Prawa autorskie dzielą się na prawa osobiste i majątkowe. Prawa majątkowe są zbywalne, co oznacza, że na mocy umowy można je przekazać, np. wydawnictwu, oraz podlegają dziedziczeniu[27]. Natomiast prawa osobiste są niezbywalne. Artykuł 49 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi, że "następca prawny [...] nie może, bez zgody twórcy, czynić zmian w utworze, chyba że są one spowodowane oczywistą koniecznością, a twórca nie miałby słusznej podstawy się im sprzeciwić. Dotyczy to odpowiednio utworów, których czas ochrony autorskich praw majątkowych upłynął". Autorzy komentarza do prawa autorskiego dowodzą, że przepis ten ma na celu ochronę integralności utworu, a termin "oczywista konieczność" wprowadzenia zmian jest uzasadniony "np. wobec zaistnienia w nim błędów gramatycznych, ortograficznych lub faktograficznych, naruszania przez część utworu cudzych praw osobistych lub majątkowych", nie ma natomiast zastosowania do wprowadzania "skrótów i innych zmian podyktowanych gustami odbiorców dzieła lub panującymi normami obyczajowymi [...]"[28].
Edytor musi działać w zakresie wyznaczonym przez prawo, a więc nie może zmieniać tytułu utworu, dokonywać w nim modyfikacji ani wprowadzać skrótów. Może jedynie poprawiać błędy, ale musi wówczas zachować wzmożoną czujność, żeby nie zmienić tekstu wbrew woli autora[29]. W przypadku wydań antologii lub dzienników edytor ma prawo decydować o ograniczeniu chronologicznym lub merytorycznym wyboru[30].
Ważnym problemem - zarówno prawnym, jak i moralnym - pozostaje kwestia publikacji utworów, na których udostępnienie autor się nie zdecydował. Art. 78 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych precyzuje jedynie, że spadkobiercy uprawnieni są do "wykonywania autorskich praw osobistych zmarłego twórcy". Zdaniem autorów komentarza do ustawy zgoda taka mogłaby być prawnie uzasadniona jedynie w wyjątkowych przypadkach. W myśl tej ustawy Max Brod najprawdopodobniej nie mógłby wydać tych rękopisów Franza Kafki, które autor kazał zniszczyć.
Inny ważny problem stanowią tzw. dzieła osierocone. Są to utwory pozostające pod ochroną praw autorskich, jednak odnalezienie właścicieli tych praw jest bardzo trudne lub nawet niemożliwe. Pojęcie "dzieło osierocone" dotychczas nie jest uregulowane w polskim prawie, co powoduje, że wydawać takich utworów zgodnie z przepisami nie można[31].
Dzieło osierocone (ang. orphan work) - utwór pozostający pod ochroną praw autorskich, których właściciel mimo starannego poszukiwania nie może być zidentyfikowany bądź jego odnalezienie jest niewykonalne[32]. Pojęcie "dzieło osierocone" dotychczas nie jest uregulowane w polskim prawie.
Edytor musi również pamiętać, że w przypadku korespondencji, mającej charakter twórczości, prawa autorskie przysługują zarówno nadawcy (autorowi listu), jak i jego odbiorcy (adresatowi) - a prawa te dziedziczą spadkobiercy każdego z nich[33].
Ciężar odnalezienia właścicieli praw autorskich oraz zawarcia z nimi umowy spoczywa na wydawnictwie. Edytor może jednak pomóc w odszukaniu właścicieli praw, ponieważ zajmując się twórczością danego autora, często zna spadkobierców i kontaktuje się z nimi w trakcie poszukiwań dokumentów poświadczających wolę autora.
Ślady dzieł - ustalanie podstawy wydania
Najważniejszym zadaniem edytora rozpoczynającym proces wydawniczy jest ustalenie podstawy wydania. Znalezienie wersji utworu najlepiej oddającej wolę autora wymaga poznania biografii dzieła i śladów materialnych, jakie pozostawiło na różnych etapach powstawania. W Mistrzu i Małgorzacie Woland mówi do Mistrza: "rękopisy nie płoną". Ta metafora powinna towarzyszyć w pracy każdemu edytorowi, który niestrudzenie musi dążyć do zgromadzenia jak największej liczby dokumentów mogących pomóc w odtworzeniu intencji autora: rękopisów, maszynopisów, plików komputerowych, notatek na marginesach wydanych dzieł, listów, zapisów w pamiętniku, wykładów, a nawet nagrań autorecytacji. W przypadku dzieł XX-wiecznych źródła takich informacji mogą być zaskakujące, gdyż są nimi np. nagrania policji politycznej[34].
W jaki sposób ustalić podstawę wydania dzieła literackiego z XX wieku? W zależności od losów konkretnego utworu za źródło tekstu można przyjąć:
- wybraną wersję tekstu niepublikowanego: rękopisu, maszynopisu lub wydruku komputerowego zapisu w pliku edytora tekstu;
- konkretne wydanie, najczęściej ostatnie skontrolowane przez autora lub pierwsze;
- pośrednią wersję tekstu, np. wydruk z korektą autorską, której wydawca w całości lub części nie uwzględnił[35].
Edytor musi skolacjonować (porównać) dostępne wersje tekstu i wybrać jedną z nich, dokładnie rozważając wszystkie możliwości. Podstawą powinno być to źródło tekstu, za którym przemawia najwięcej argumentów. Decydująca jest wola autora, ale jej właściwe odczytanie wymaga krytycznego podejścia do zgromadzonych dokumentów, np. jeśli autor w liście do wydawcy napisał, że dane wydanie jest najlepsze, to nie można tego przyjąć bez zastanowienia, gdyż autor mógł po prostu zachować się kurtuazyjnie, a samo wydanie roi się od błędów, które autor opisał w liście do innej osoby lub zaznaczył na marginesach egzemplarza książki.
Przy wyborze konkretnej podstawy wydania inne wersje tekstu, o ile są wiarygodne, mogą rozstrzygać ewentualne wątpliwości. Jeżeli np. dysponujemy maszynopisem ocenzurowanego tekstu, który poza interwencjami cenzury został zaakceptowany przez autora, to jako podstawę powinniśmy przyjąć tekst ocenzurowany i uzupełnić ocenzurowane miejsca tekstem z autorskiego maszynopisu. Może jednak zdarzyć się również tak, że interwencja cenzury wymusiła znaczące przeredagowanie tekstu, w którym np. mamy do czynienia z mową ezopową, co było dokonane za zgodą autora. Wówczas mechaniczne uzupełnianie ocenzurowanych miejsc zniszczyłoby tekst autorski, którego cenzor stał się współautorem. W literaturze polskiej występują liczne przypadki gry z cenzurą czy wręcz pisania do cenzora, chociażby Nowy Świat i okolice Tadeusza Konwickiego[36].
Tekst autorski - tekst pochodzący od autora, nie zawsze odzwierciedlający jego ostateczną wolę.
Warto dodatkowo zaznaczyć, że nie powinno się wybierać jako podstawy danego źródła tylko dlatego, że jest ono np. czytelniejsze od innego[37]. Ważnym argumentem przemawiającym za danym źródłem może być jedynie udowodnienie, że lepiej niż inne przekazuje wolę autora. Jeśli dysponujemy zarówno maszynopisem, jak i rękopisem, można przypuszczać, że to maszynopis jest późniejszy, ale nie znaczy to, że w każdym przypadku maszynopis powinien być podstawą tekstu, ponieważ często zdarza się, że autor pracował na rękopisie, a maszynopis jest efektem przepisywania tekstu, nierzadko przez inną osobę. Podczas tego zabiegu mogły powstać błędy, których autor nie zauważył[38].
Opracowanie tekstu
Tekst wybranej przez edytora podstawy wydania jest fundamentem ustalenia brzmienia tekstu najlepiej oddającego wolę autora. Zwykle jednak nie wystarczy przedruk tekstu z wybranej podstawy. Następnym etapem pracy edytora jest opracowanie tekstu, które polega na starannym przeczytaniu wybranej wersji. Jeżeli edytor nie może zrozumieć jakiegoś fragmentu, to najprawdopodobniej natrafił na miejsce, w które wkradł się błąd.
Błąd - zniekształcenie tekstu najczęściej niezgodne z zamierzeniem autora.
Błędy dzielimy na dwie zasadnicze kategorie - błędy autorskie (popełnione przez autora) oraz błędy tekstu (powstałe na etapie przepisywania tekstu, składu lub druku). W obrębie obu kategorii można rozróżnić błędy językowe i merytoryczne. Należy jednak pamiętać, że błędami tekstu są również zapisy, które nie zawierają błędów językowych i merytorycznych, ale są niezgodne z intencją autorską.
Edytor nie powinien zajmować się poprawianiem większości błędów językowych, należy to do zadań redaktora. Natomiast wspólnie muszą ustalić, które z rzekomych błędów są zamierzone przez autora, a które są zwykłymi pomyłkami, wynikającymi z nieuwagi, niewiedzy czy pośpiechu. Zdarza się także, że autor świadomie tworzy tautologie, pleonazmy czy neologizmy, a nawet popełnia błędy w pisowni. Na ogół jednak pomyłki ortograficzne są rzeczywistymi błędami i edytor może je sam poprawić w sposób "milczący", tj. bez opisywania każdej zmiany, ale jednocześnie w nocie edytorskiej musi poinformować czytelnika o przyjęciu takiej zasady.
Większych problemów nastręczają błędy merytoryczne, które dzielimy na rzeczowe i logiczne. W praktyce często trudno jest odróżnić błędy rzeczowe od lapsus calami, czyli "potknięć ręki", które powstają podczas pisania lub przepisywania. Dotyczy to głównie pomyłek w datach oraz literówek, wśród których wyróżniamy:
- dittografię - powtórzenie litery lub słów,
- haplografię - opuszczenie jednego lub kilku znaków,
- hipermetrię - dodanie sylaby lub sylab,
- lipometrię - opuszczenie sylaby lub sylab.
W pracy edytora najważniejsze jest nie prawidłowe klasyfikowanie błędów, ale zauważanie miejsc, w których mogły one powstać, oraz umiejętność odróżniania błędów od celowo zastosowanych przez autora środków językowych. Wymaga to zarówno dokładności i spostrzegawczości, jak i wiedzy. Na przykład forma "oreł" w wierszu Tytusa Czyżewskiego Kantyczki (ptakowie leśni przylecieli)[39] przy pierwszym czytaniu powinna zostać oznaczona jako potencjalnie błędna i wymagająca sprawdzenia. Utwory z tego tomiku są stylizowane na gwarę podhalańską, więc należy ustalić, czy taka forma występowała w gwarze w czasie powstania utworu. Jeśli tak, to oczywiście trzeba ją zachować, jeśli nie - jest to niewątpliwie literówka i edytor może ją poprawić. Pomocna w rozstrzygnięciu tego problemu będzie opinia językoznawcy specjalizującego się w dialektologii.
Wprowadzając jakąkolwiek poprawkę, edytor musi być przekonany, że postępuje zgodnie z wolą autora. Dlatego też, znajdując w tekście miejsce wątpliwe, powinien bardzo dokładnie sprawdzić, jak ono brzmi w innych wersjach tekstu zgromadzonych podczas ustalania podstawy wydania oraz innych dostępnych dokumentach. Nie może jednak dokonywać kompilacji, czyli łączenia fragmentów tekstu z różnych źródeł. W zależności od tego, jak mocne dowody uda się zgromadzić na potwierdzenie popełnienia błędu i sposobu jego poprawienia, rozróżniamy dwa rodzaje zmian: emendacje i koniektury.
Emendacje to poprawki niewątpliwych zniekształceń tekstu, które zostały przygotowane na podstawie ustaleń filologicznych. Bardzo znanym przykładem emendacji jest zmiana zaproponowana przez Konrada Górskiego w jednym z wersów Pana Tadeusza, w którym autor popełnił błąd, pisząc nie to, co zamierzał.
Pył za nim, psy za pyłem; z daleka się zdało,
Że zając, psy i charty jedne tworzą ciało[40]
Mickiewicz w toku pisania skupił się na plastyczności opisu, nie zwracając uwagi na mimowolny błąd, powinno być "zając, pył i charty", w scenie poza chartami nie było innych psów. Powyższy przykład może się wydawać oczywisty, ale zobaczmy, o ile większe trudności stawia przed edytorem literatura współczesna, chociażby twórczość futurystów.
W literaturze najnowszej równie głośnymi przykładami emendacji mogą być frazy "kosmatość bobra" Miłosza oraz "cały dzień pranie" Herberta. W jednym z wydań wierszy Czesława Miłosza, w którym autor nie przeprowadził korekty, została przeoczona literówka i frazę "kosmatość dobra" wydrukowano jako "kosmatość bobra". W ten sposób Miłosz, jak napisał edytor, "nieoczekiwanie został twórcą metafory brawurowej i działającej na wyobraźnię (szczególnie czytelników Vonneguta)"[41]. Natomiast w wierszu Mykeny Zbigniewa Herberta, drukowanym pośmiertnie po polsku, a za życia autora jedynie po niemiecku w tłumaczeniu Karla Dedeciusa, błędnie odczytano dwa wersy trzeciej strofy, jako "Cały dzień pranie / Na prześcieradłach krew i sperma". Ryszard Krynicki, przygotowując kolejne wydanie wierszy Herberta, wprowadził emendację - "Cały dzień prawie / Na prześcieradłach krew zakrzepła"[42], która w znaczny sposób zmieniła znaczenie utworu.
Wprowadzenie koniektury, czyli poprawki w miejscu, w którym najprawdopodobniej jest błąd, ale edytor nie może znaleźć dowodów na jego potwierdzenie, to oczywiście zadanie trudniejsze niż w przypadku emendacji. Koniektura opiera się na poszlakach - udowodnienie konieczności jej zastosowania wymaga wykazania istnienia błędu w tekście i przedstawienia poszlak wskazujących na zaproponowane brzmienie tekstu. Edytor nie może dowolnie, według własnej intuicji, dokonywać koniektur. Uzasadnienie takiego działania wymaga wszechstronnej znajomości twórczości i stylu danego autora oraz kontekstu, w jakim powstawał dany tekst.
Mimo całego niebezpieczeństwa, jakie przedstawia uciekanie się do koniektur, potrzeby życiowe czasem do tego zmuszają. Trzeba się tylko uzbroić w wielką ostrożność i mieć tę świadomość, że najbardziej przekonywająca koniektura jest tylko hipotezą o dużym stopniu prawdopodobieństwa, ale niczym więcej[43].
Konrad Górski mówi o dwóch sytuacjach, w których koniektura jest konieczna: gdy tekst został zniekształcony przez błędy zecerskie oraz gdy części tekstu zostały mechanicznie uszkodzone[44]. W odniesieniu do twórczości współczesnej należy dodać jeszcze jedną możliwość - tekst został zniekształcony przez cenzurę. Fragmenty usunięte z tekstu przez cenzora były zaznaczane dopiero od października 1981 r. Zdarza się również, że edytor uznaje jakiś fragment za wątpliwy i proponuje koniekturę, zwłaszcza jeżeli wie, że autor bagatelizował korekty. W takich sytuacjach nominalnie tekst jest zgodny z wolą autorską, ale faktycznie - nie. Trzeba wówczas porównać wersję drukowaną z wcześniejszymi wersjami autorskimi czy nawet z autorską interpretacją danego fragmentu tekstu, jeśli nią dysponujemy, np. w postaci zapisu głosu ze spotkania autorskiego[45].
Czasem koniektura dokonywana jest błędnie i dopiero w toku dalszych ustaleń okazuje się, że powinna brzmieć inaczej lub w ogóle nie powinna zostać dokonana, ponieważ tekst brzmi poprawnie, co nie znaczy, że nie ma obowiązku analizowania tekstu i szukania w nim błędów. "[...] Edytor ma obowiązek zaproponować najprawdopodobniejsze brzmienie tekstu. Czyni to na własną odpowiedzialność [...] w myśl niepisanej zasady, że w tekście wydawanym nie może być nic, co by dla edytora było niezrozumiałe [choć oczywiście czasem] nie można zaproponować żadnej sensownej koniektury"[46]. Trzeba jednak pamiętać o ostrzeżeniu Konrada Górskiego: "nie należy uciekać się do koniektur bez wyraźnej konieczności"[47], gdyż może się okazać, że po prostu edytor nie zrozumiał tekstu, a dokonując nieuprawnionej koniektury - zniszczył tekst autorski.
Zdarza się, że autor był niekonsekwentny i w tekście pozostały błędy logiczne, np. Tadeusz Soplica miał rękę na temblaku, a już chwilę później "patrzył wesoł i zacierał ręce"[48]. Redaktor nie zwrócił Mickiewiczowi uwagi na tę rozbieżność albo też poeta jej nie poprawił. Edytor nie może tego zmienić, choć efekt zapewne nie był przez Mickiewicza zamierzony, ale taka poprawka byłaby redakcją, której na tekście autora nieżyjącego dokonywać nie wolno.
Edytor powinien również pamiętać o semantycznej roli ortografii i interpunkcji w literaturze XX wieku. Niedopuszczalne jest np. poprawianie tytułu wiersza Żygające posągi Brunona Jasieńskiego, który wykroczeniem przeciw regułom ortografii manifestował program literacki. Uwspółcześnienie ortografii i interpunkcji w Trans-Atlantyku Witolda Gombrowicza zniszczyłoby jedną z ważniejszych warstw znaczeniowych tej powieści - stylizację na staropolszczyznę. Takich przykładów można podać dużo więcej.
W literaturze współczesnej przypadkiem koniektury jest gombrowiczowskie "etc.". W wydaniach Iwony, księżniczki Burgunda od 1958 r. skrót "etc.", napisany przez Gombrowicza na kopii wersji przedwojennej, oznaczający najprawdopodobniej "dalej bez zmian, jak w wydaniu wcześniejszym", wprowadzono bezpośrednio do tekstu dramatu. W rezultacie otrzymano kwestię Księcia "Ona jest (etc.). Ona jest bezwstydna [...]"[49]. Jest to oczywiście koniektura, musielibyśmy bowiem mieć dowód, np. w postaci listu lub innych przykładów zastosowania takiego zwrotu przez autora.
Podczas opracowywania tekstu należy też zwrócić uwagę na typografię. Jest to szczególnie ważne przy wydawaniu poezji i dramatów. Podział na wersy i strofy ma wpływ nie tylko na semantykę wiersza, lecz także jest odzwierciedleniem formy gatunkowej. Dlatego niezbędne jest tu zachowanie autorskiego układu tekstu. Natomiast w tekstach dramatycznych często jedynie dzięki typografii można rozróżnić kwestie poszczególnych postaci od didaskaliów. Być może właśnie niezbyt wyraźne graficzne oddzielenie tekstu głównego od pobocznego stało się podstawą do wprowadzenia wspomnianej koniektury w Iwonie, księżniczce Burgunda.
Edytor powinien podchodzić do swojej pracy z należytą starannością i sumiennością, żeby samemu nie stać się źródłem błędu. Często zbyt mała znajomość twórczości autora lub jego biografii prowadzi do niezrozumienia tekstu i wprowadzenia niepotrzebnych zmian lub opatrzenia go mylnymi komentarzami. Przykładem takiego błędu jest chociażby pomylenie ulicy z państwem, które zdarzyło się edytorowi listów Witolda Gombrowicza. Pisarz podczas pobytu w Buenos Aires mieszkał przy ulicy Venezuela i często umieszczał w korespondencji tylko nazwę ulicy. Jeden z listów został opatrzony komentarzem "list z Wenezueli"[50].
Oczywiście wydanie książki bez błędów jest niemożliwe, ale wieloetapowość pracy nad tekstem oraz wykonanie redakcji i korekty przez różne osoby w znacznym stopniu zmniejszają ich liczbę. Opracowanie utworu przez edytora powinno się zakończyć przekazaniem redaktorowi całości tekstu z ewentualnymi zmianami, stanowiącego podstawę wydania, wraz ze wskazówkami dotyczącymi zakresu redakcji oraz uwagami typograficznymi.
Redakcja, adiustacja, korekta
Zadanie edytora nie kończy się jednak z chwilą przekazania wydawcy opracowanego tekstu. Edytor, mimo że nie uczestniczy we wszystkich etapach procesu wydawniczego, powinien je znać, żeby w razie potrzeby służyć pomocą redaktorowi, adiustatorowi oraz grafikowi.
Jak już zostało powiedziane, edytor nie powinien redagować ustalonego przez siebie tekstu. Przy każdej pracy redakcyjnej zawsze jest potrzebne tzw. drugie oko, ktoś, kto widzi tekst po raz pierwszy i może dostrzec błędy niezauważalne dla osoby już z nim zżytej. Edytor zatem nie powinien dokonywać redakcji, redakcji technicznej (adiustacji) ani korekty tekstu (z wyłączeniem korekty autorskiej). Warto jednak, by miał wpływ na projekt typograficzny wydania.
Redakcja (tekstu, utworu, dzieła) - w interesującym nas znaczeniu: weryfikacja językowa, merytoryczna, techniczna itp. (stąd: redaktor językowy, merytoryczny, techniczny itd.), obejmująca m.in. adiustację. Dawniej często każdym z etapów pracy zajmował się inny redaktor (co teoretycznie wpływało na lepszą jakość wydań, ale jednocześnie zwiększało koszty i czas procesu wydawniczego). Współcześnie redaktor zajmuje się w praktyce całością zagadnień związanych z redagowaniem tekstu.
Adiustacja (tekstu, utworu, dzieła) - nadanie tekstowi postaci i formy akceptowanej przez wydawnictwo (np. ujednolicenie sposobu zapisu tytułów itd.); ujednolicenie pod względem ortograficznym, interpunkcyjnym, stylistycznym i graficznym.
Korekta (tekstu, utworu, dzieła) - w interesującym nas znaczeniu: poprawianie błędów oraz dodawanie uzupełnień na odbitkach korektowych z wykorzystaniem znormalizowanych znaków korektorskich[51]. Korekta dokonana przez autora (korekta autorska) i korektora powinna być naniesiona na tekst (przez grafika DTP[52]).
Korekta autorska - rodzaj korekty dokonywanej przez autora, zwykle po naniesieniu redakcji, ale przed adiustacją i korektą (redakcyjną). Autor (lub edytor) powinien sprawdzić tekst pod względem merytorycznym oraz odpowiedzieć na wątpliwości redaktora.
Projekt typograficzny wydania - projekt kształtu wydania tekstu, obejmujący format publikacji, rodzaj czcionek i sposób ich ułożenia, dobór ilustracji czy nawet gatunku papieru.
Po przekazaniu opracowanego tekstu do wydawnictwa edytor powinien omawiać z redaktorem ewentualne poprawki i ustalić wytyczne dla redaktora technicznego. Następnym etapem procesu wydawniczego jest skład, w trakcie którego tekstowi nadawany jest taki kształt graficzny, jaki ma być w gotowej książce. Później przychodzi etap długich i żmudnych korekt. Edytor wykonuje korektę autorską, podczas której musi bardzo starannie przeczytać cały tekst i wyłapać błędy. Oczywiście ciąży na nim głównie odpowiedzialność za poprawność merytoryczną tekstu i zgodność z wolą autora, ale powinien również zwrócić uwagę na elementy typograficzne. Tekst zaakceptowany przez edytora po korekcie autorskiej powinien jeszcze zostać poddany korekcie redakcyjnej. Jeżeli korektor ma jakiekolwiek wątpliwości, powinien je wyjaśnić z edytorem. Na etapie korekt nie należy już przekształcać tekstu ani podejmować decyzji o radykalnej zmianie zasad edytorskich lub typograficznych, gdyż zwiększa to ryzyko powstania błędów. Jednak w praktyce często bywa tak, że tekst jest zmieniany niemal do ostatniej chwili przed drukiem. W zależności od tego, ile poprawek było naniesionych podczas korekty autorskiej i korekty redakcyjnej, ustala się liczbę i zakres następnych korekt. Po ich zakończeniu edytor powinien jeszcze raz przejrzeć cały tekst i wyrazić ostateczną zgodę na druk.
W tak przebiegającym procesie wydawniczym edytor zastępuje autora oraz dba, żeby utwór był wydany zgodnie z jego wolą.
Redaktor w roli edytora
Zdarza się jednak, że długoletni redaktor tekstów autora staje się - faktycznie już za jego życia - edytorem. W takich sytuacjach najczęściej autora i redaktora łączy szczególne porozumienie. Redaktor zna doskonale dzieła autora i ich losy. Natomiast autor darzy redaktora tak wielkim zaufaniem, że przekazuje mu część kontroli nad tekstem i np. nie sprawdza po nim korekt. Tak było chociażby podczas współpracy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ze Zdzisławem Kudelskim w trakcie przygotowywania do wydania Dziennika pisanego nocą[53]. Kudelski tak dobrze poznał styl i sposób konstruowania tekstu przez Herlinga-Grudzińskiego oraz jego zwyczaje twórcze, że po śmierci pisarza pokusił się o rekonstrukcję i dokończenie opowiadania Wędrowiec cmentarny:
rękopis [...] znalazłem [...] podczas porządkowania w Neapolu archiwum autora. [...] Autor nie zdążył przepisać opowiadania na maszynie i usunąć powtórzeń czy drobnych potknięć stylistycznych. Niektóre usterki nieznacznie poprawiłem, uzupełniłem też interpunkcję[54].
Mimo wszystko redaktor musi pamiętać, że to autor ma prawo decydowania o ostatecznym kształcie dzieła i zawsze może wprowadzić zmiany w kolejnych wydaniach. Redaktorzy i edytorzy często borykają się z problemem występowania kilku wersji utworu lub cykli o różnym układzie utworów. Dzieła takie "wchodziły w obieg literacki, wywoływały reakcje czytelnicze i krytyczne, mogły prowokować autora do odpowiedzi, polemik czy wyjaśnień - pisze Roman Loth. - Mogły też wpływać na dalszy bieg jego twórczości - prowokować palinodie, modyfikować poglądy, inspirować zachowania twórcze"[55]. Za życia autor sam decyduje o tym, która wersja utworu lub cyklu będzie dalej powielana, natomiast po jego śmierci zadanie to przejmuje edytor. Często, chcąc jednocześnie wypełnić wolę autora i udokumentować losy utworu, decyduje się na równoległą publikację różnych wersji. Nie jest to rzadki przypadek, gdyż autorzy współcześni często umieszczają ten sam utwór w różnych miejscach na równych prawach.
Na przykład Witold Gombrowicz zamieścił dwie nowele - Filidora dzieckiem podszytego oraz Filiberta dzieckiem podszytego w dwóch miejscach: autoryzowanym zbiorze nowel oraz w powieści Ferdydurke. Pierwodruk obu nowel jako integralnych części utworu nastąpił w pierwszym wydaniu powieści w 1937 r.[56] Jednocześnie Gombrowicz umieścił Filidora i Filiberta w drugim wydaniu zbioru nowel[57]. Do dziś nowele ukazują się w kolejnych wydaniach obu utworów.
Podobnie postępował Miron Białoszewski, włączając dany wiersz w obręb różnych cykli. W nocie edytorskiej do jednego z tomów Utworów zebranych poety czytamy:
Jest tu kilka przypadków powtarzających się tekstów. W obu miejscach, w których występują, stanowią one istotny element kompozycyjny większej całości - cyklu. Postanowiono więc nie podejmować arbitralnie mało przekonujących rozstrzygnięć i pozostawiono te utwory w dwu cyklach[58].
W tym przypadku edytor nie mógł postąpić inaczej.