Dziwowisko. Tom 2. Goń białego królika - Tola Charak
Kup ebooka
32.31 zł
26.82 zł
(27,46 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Zamiast wstępu
A co, jeśli przekwitnę, zanim w pełni rozkwitnę?
Jeśli się nie otworzę, płatków swych nie rozłożę i nie dowiem się, co we mnie tkwi?
Kiedy wchodzisz w mój świat, czynisz to na własną odpowiedzialność. Wszystko, czego dotkniesz, stanie się od tej chwili częścią Twojej rzeczywistości. Wszystko, czego nie zdołasz pojąć od razu, zrozumiesz w stosownym momencie.
Może teraz to nie Twój czas ani Twoje miejsce?
Skoro jednak trzymasz moją chorą duszę w rękach, nie staraj się, proszę, zrozumieć za wszelką cenę.
Bo?
Bo świat właśnie taki jest.
I nie warto próbować na siłę zrozumieć to, co w nim nieoczywiste.
Jak emocje, które pojawiają się zupełnie nieproszone, a jednak mamy możliwość, aby sobie z nimi poradzić.
Na własną potrzebę lub dla zaspokojenia potrzeb innych ludzi.
Bo jest różnica między tym, co w tej chwili robimy dla siebie, a tym, co robimy z myślą o najbliższych.
Nawet w sytuacji, kiedy wydaje Ci się to całkowicie niedorzeczne, to we wszystkich Twoich życiowych wyborach jest sens.
Jedni żyją dla siebie.
Drudzy żyją dla innych.
I są tacy, którzy żyją życiem innych.
I nie ma w tym niczego niestosownego, że próbujemy żyć z dala od bólu.
Ale to wcale nie oznacza, że poprzez moje słowa tego bólu nie dotniesz.
A potem przyjdzie upragniona ulga.
Ale nic już nie będzie takie samo...
W Tobie.
Bo?
Bo świat się nie zmieni...
"Tak, jak wątroba wydziela żółć, mózg wydziela myśli"
Paul Henri Thiry
Rozdział 2. Polka
Jej postać ubrana w marzenie w niebo posłała westchnienie, które stopiło lody...
Kiedy zaistniała w świecie ludzi uważanych za mocno pierdolniętych i takich, którym nie po drodze z normalnym życiem, wydawała się być dla mnie kobietą mocno stąpającą po ziemi.
Stałam przy schodach i przyglądałam się jej z niedowierzaniem, że ktoś taki jak ona szuka szczęścia właśnie w tym miejscu.
Otoczył ją ramieniem i pocałował w usta bez namiętności, jakby chciał powiedzieć: "do zobaczenia za kilka godzin". A potem zamknął za sobą drzwi, a ona usiadła naprzeciwko gabinetu naszego doktorka.
Skulona w wyczekującej pozie i we własnych myślach.
Czego, kobieto, tutaj szukasz?
Po co odwiedzasz to miejsce, w którym dominuje ból istnienia?
Duża walizka świadczy o tym, że nie przyjechała jedynie na konsultację. Zanosi się na dłuższy pobyt. Biedna.
- Polka, możesz udać się do swojego pokoju? - zapytała pielęgniarka, która, akurat teraz, musiała wejść w mój tok przemyśleń.
- Czyżby nowa lokatorka?
- Tak. Dzisiaj ma przyjęcie na oddział i dla poprawy twojego nastroju dodam, że zamieszka w twoim pokoju.
- Żadna tam poprawa nastroju. Dobrze mi było samej.
- Przecież nie byłaś sama. Mam ci przypomnieć?
- Wolę nie pamiętać tej wariatki, która podniosła larum u doktorka tylko dlatego, że próbowałam podarować jej namiastkę normalności.
- Z tą namiastką normalności to ja bym nie przesadzała. Cóż za skromność. Przewróciłaś jej życie do góry nogami i jeszcze doprowadziłaś ją do stanu rozstroju nerwowego. O emocjonalnym już nie wspomnę.
- Czy to moja wina, że wszystko tak mocno brała do siebie? Żadnego dystansu.
- Powinni cię zamknąć w izolatce i wypuścić w momencie, kiedy zdasz sobie sprawę z tego, co robisz innym ludziom.
- Powiedziała, co wiedziała. Doktorek wie lepiej, co jest dla mnie dobre.
- Czekaj, aż dopadnie nas dobra zmiana i tego "twojego" doktorka wymienią na innego.
- Masz takie przecieki?
- A mam.
- Smutne.
- Może dla ciebie tak, ale dla innych pacjentów będzie to lepsza alternatywa.
- Nikt tak dobrze nie rozumie lokatorów jak nasz doktorek.
- Nikt tak dobrze nie rozumie ciebie jak twój zakichany doktorek.
- Jesteś zła.
- A ty może dobra?
- Nie chcę już z tobą dłużej rozmawiać.
- To nie rozmawiaj. Idź do pokoju i przygotuj się na przyjęcie współlokatorki.