Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego - Robert Trivers

-
Proszę czekać
?

Przedmowa

Badanie życia i przeżywanie go

Dola naukowca polega na łączeniu badania życia i przeżywania go, a ja nigdy nie chciałem, by jedna z tych dziedzin przyćmiła drugą. A jednak przed taką właśnie pokusą staje ktoś, kto poświęca się nauce - pokusą życia skupionego na nauce, która nie pozostawia już czasu na życie. Tak, można mieć rodzinę i kilku dobrych przyjaciół, ale większość naukowców ceni sobie życie osiadłe, często samotne i przede wszystkim zwrócone ku własnemu wnętrzu. Koncentruje się na eksperymentach, teorii i ciągłym czytaniu. Drobna dziedzina studiów staje się punktem skupienia życia naukowca, który dzieli ją tylko z kilkoma innymi osobami. Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, że brakuje czasu na ekscytujące relacje społeczne. Głęboko w trzewiach harwardzkiego Muzeum Zoologii Porównawczej, pośród rzędów okazów stojących wzdłuż długich ciemnych korytarzy, od czasu do czasu specjalista od chrząszczy odwróci się, chwyci w ramiona specjalistkę od pryszczarek i ta krótka chwila stanie się początkiem zarówno socjoseksualnego zbliżenia, jak i spojenia żyć skupionych na biologii. On będzie studiował żuki, ona pryszczarki, obok siebie na całym świecie. Nie będzie między nimi konkurencji, a jedynie dopełnianie się.

Ale tego rodzaju życie nigdy nie miało dla mnie uroku. Moja natura zmusiła mnie do poszukiwania ekscytacji poza własną grupą, a oprócz tego wychowałem się w domu dyplomaty. Dorastając, miałem styczność z obcymi krajami i językami. Jako że ojciec pracował w Europie, odwiedziłem więcej katedr, muzeów i galerii sztuki, niż byłoby to zdrowe dla jakiegokolwiek dziecka, i nie byłem w ogóle zainteresowany czymkolwiek, co związane jest z europejską kulturą i dyscyplinami akademickimi, które się z nią wiążą. Ale poznałem pięć języków obcych i polubiłem poznawanie ludzi w ich własnych krajach, mówienie ich językiem i uczenie się ich umiejętności.

Kiedy wreszcie odnalazłem intelektualny dom - biologię ewolucyjną - otrzymałem możliwość właśnie takiego podróżowania, jakie mi odpowiadało: poza miasto, w busz, do dzikich i egzotycznych krain. Do trzeciego, nie pierwszego świata. Biologia ewolucyjna miała mnie zabrać w podróż dookoła globu. Miała mi też pokazać, jak wykrawać wiedzę ze wszystkiego, czego doświadczyłem w tych podróżach, za pomocą jednej, bardzo ogólnej zasady logicznej - jakie cechy wyselekcjonowałby dobór naturalny? Jak najlepiej przeżyć i rozmnożyć się w takich czy innych warunkach? W skrócie, stałem się zwolennikiem systemu myśli, który pozwolił mi badać życie i je przeżywać, niekiedy bardzo intensywnie.

Miałem dwadzieścia dwa lata, kiedy nauczyłem się logiki ewolucyjnej, dwadzieścia trzy, kiedy zacząłem na poważnie badać ptaki, i dwadzieścia cztery, kiedy wyruszyłem w pierwszą wyprawę w dzicz. Byłem nieżonatym mężczyzną. Bardzo chciałem zobaczyć, co czeka mnie za granicą. Mój nauczyciel biologii zajmował się Arktyką, więc właśnie tam udałem się na początku. Ale zrobiłem to tylko jeden raz. Kiedy tylko ją opuściłem, wiedziałem, że nigdy już tam nie wrócę - za zimno, zbyt prymitywnie, za mało żywych istot i - tak - prawdopodobnie zbyt ograniczone życie towarzyskie. Wiedziałem, że następnym razem udam się już na południe. Jak się okazało, dotarłem na Jamajkę, gdzie mieszkam od osiemnastu lat.

Badałem też życie (również ludzkie) na Haiti, w Indiach, Kenii, Tanzanii, Panamie, na Barbadosie i w Senegalu. Ale to Jamajka stała się - przynajmniej w pewnym sensie - moim intelektualnym domem w tym samym stopniu, co biologia ewolucyjna. Dołączyłem do mieszkańców kraju (kupiłem ziemię) i "skradłem kobiety z wyspy", jak to się mówi na Jamajce. Piątka moich dzieci ma jamajsko-amerykańskie korzenie. Mogłem z łatwością pójść drogą zachodnioafrykańską, jak wielu ewolucyjnych biologów w moich czasach. Często się zastanawiałem, jak bardzo inna byłaby trajektoria mojego życia, gdybym tak postąpił. Z pewnością wybór drogi jamajskiej nie uchronił mnie przed byciem narażonym na przemoc.

Myślę, że można powiedzieć, iż podczas dekad badań terenowych, zwłaszcza na Jamajce, ale i w Panamie (a nawet w Amsterdamie), znalazłem się w śmiertelnym niebezpieczeństwie więcej razy niż większość naukowców. Padałem ofiarą bandytów grożących mi pistoletami i nożami, oraz brałem udział w bójce, która spowodowała oskarżenie mnie o napaść. Pewnego razu niemal runąłem z wysokości tak dużej, że z pewnością nie przeżyłbym upadku. Ktoś może powiedzieć, że nie miałem szczęścia, ale sam raczej uważam, że tasak doboru naturalnego często zostawał wzniesiony wysoko nad moją głowę. Na następnych stronach starałem się uchwycić ten niezwykły wymiar moich doświadczeń, w których przeżywanie życia i badanie go mieszały się ze sobą w ekstremalnych warunkach - dokładnie takich, po których spodziewamy się, że najjaśniej ukażą podskórną dynamikę ewolucji.

Moje doświadczenia z pogranicza życia i śmierci to jeden z najważniejszych powodów, dla których udało mi się nie zapomnieć o przeżywaniu życia podczas badania go. Ale niniejsza książka nie ogranicza się do opowieści o osobach skłonnych do stosowania przemocy i niebezpiecznych sytuacjach, które mnie spotkały. Poznałem również po drodze ludzi o niezwykłych umysłowościach, od mojego niedocenianego nauczyciela Billa Drury'ego, przez legendarnego ewolucjonistę Ernsta Mayra, po "ministra obrony" Partii Czarnych Panter, Huey'a P. Newtona (równie błyskotliwego, co niebezpiecznego), i wielu innych. Próbowałem w jakiś sposób przekazać tu charakter tych wyjątkowych ludzi i tego, co oznaczała znajomość z nimi.

Wreszcie, próbowałem w toku swojego życia nawiązać relacje z członkami innych gatunków zwierząt, starając się zrozumieć je od wewnątrz, a nawet rozmawiać z nimi w ich własnych językach. Na poniższych stronach usiłuję wpleść w moją opowieść, gdzie tylko to istotne, te odległe, ale często zaskakująco znajome sposoby patrzenia i komunikowania się - ptasie i małpie, jaszczurcze i szympansie.

Ta mieszanina wspomnień może się niektórym wydać dziwna. Śmiertelne niebezpieczeństwa. Wielkie ludzkie umysły. Umysły i zachowania innych zwierząt. Dla mnie to jednak jedyna mieszanina wspomnień, która mogłaby zdać sprawę z tego, jak żyłem i badałem życie - i jak te dziedziny tak często stawały się od siebie nieodróżnialne. To właśnie moje życie jako biologa ewolucyjnego - zwierzęta, inni ewolucjoniści i śmiertelne niebezpieczeństwa w jednym.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki