Dziesięć lat później
W zeszłym tygodniu ja i moi synowie - teraz już młodzi mężczyźni - mieliśmy powód, by odwiedzić okolicę, w której kiedyś mieszkaliśmy, oraz dom, w którym oni dorastali i spędzili całe swe dzieciństwo. Było to wzruszające doświadczenie. "Nie do wiary, że na tym podwórku bawiliśmy się w berka - powiedział Luke. - Jest takie malutkie". Ogródek przed domem był kiedyś królestwem ich zabaw i bitew, teraz mogli je przemierzyć w kilka kroków. "No nie - odezwał się Blaine, wchodząc na podwórko. - Te schody były ogromniaste". Słynne schody. Skakali z podestu wprost w moje ramiona. "Trudno uwierzyć, jak małe teraz wszystko się wydaje". Na pewno doświadczyliście podobnych przeżyć - miejsca i ludzie, którzy dawno temu wydawali się mityczni, tracą swoją wielkość, kiedy do nich wracamy po latach, będąc już w zupełnie innym stanie umysłu.
Bałem się, że właśnie tak będzie, gdy ponownie otwierałem strony tej książki. Minęło dziesięć lat, odkąd napisałem Dzikie serce. Wiele wody upłynęło w rzece. Moi synowie wyjechali z domu na studia. Pogłębiły się zmarszczki na mojej twarzy. W tym czasie przebyłem wiele kilometrów z mężczyznami. Dorobiłem się niejednej nowej blizny. Czy nadal wierzę w to, co wtedy napisałem? Czy po tych dziesięciu latach myśli, które wtedy spisałem, wydadzą mi się wciąż prawdziwe?
Odpowiedź brzmi - bardzo.
Tak naprawdę to, co spisałem, okazało się prawdziwsze, jeśli to możliwe, o wiele prawdziwsze, niż wtedy, gdy poznałem to jako młody mężczyzna. Te myśli odbijają to, co wieczne i uniwersalne. Wtedy był w nich Bóg i Bóg jest tam nadal.
Kiedy Jezus powiedział niemal obcesowo: "Poznacie ich po ich owocach"[1] (Mt 7,16), dał nam piękną i prostą próbę, której możemy poddać niemal wszystko. To bardzo rzeczowa próba. Można ją wykorzystać, by zdemaskować kościół, ruch, człowieka albo naród. Co jest tym owocem? Co on zostawia po sobie? Uznałem, że to bardzo bezpośrednia i odkrywcza próba.
I z pokorą stwierdzam, że owoce tej książeczki... hm... nie przypominały niczego, co dotąd widziałem. Po prostu były absolutnie nadzwyczajne. Uzdrowiły serca więźniów w Kolumbii, uwolniły serca katolickich księży w Słowacji. Dosięgły izb Kongresu i sal w przytułkach dla bezdomnych, odbudowały rodziny w Australii, zapoczątkowały ruch wolności i odkupienia w ludziach na całym świecie. To działa. Nie musicie jednak wierzyć mi na słowo. Chodźcie i przekonajcie się sami.
Po dziesięciu latach wprowadziłem do nowego wydania doświadczenia, które stały się moim udziałem w czasie od pierwszego ukazania się Dzikiego serca, starałem się wyjaśnić kwestie, które powodowały zamęt, i, co najważniejsze, dodałem praktyczne wskazówki, których potrzebują mężczyźni, aby zdać sobie sprawę z obietnicy, jaką ta książka niesie. Napisałem też Ćwiczenia w drodze[2], które pozwolą wam pogłębić i wzmocnić wasze doświadczenia z Bogiem. Wielu uznało je za bardzo pomocne. Stworzyliśmy ponadto serię płyt DVD, którą mężczyźni wykorzystują z sukcesem na spotkaniach małych "kompanii braci".
Oby Bóg odnalazł cię dzięki tym stronom i na powrót przygarnął cię jako swojego człowieka.
John Eldredge, Kolorado, 2010
[1]Fragmenty biblijne, jeśli nie zaznaczono inaczej, cytowane za: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, wyd. 5, Pallottinum, Poznań 2000.
[2]John Eldredge, Dzikie serce. Ćwiczenia w drodze, przeł. M. Sabiłło-Widera, Logos, Warszawa 2005.