Rozgrzewka / Stygnięcie
Mój młodzieńczy narcyzm
Mój młodzieńczy narcyzm wykoleił się w tym roku
Jestem już dużym starym chłopcem
Nie chodzę na filmy porno ani nie jeżdżę na rowerze górskim
Wolę odwiedzać starszą panią
pić z nią herbatę z malin i jeść sernik
Rozmawiamy o tym czy warto jeszcze
wstawić nową wannę w miejsce starej
Czy przywiozą ze składu węgiel na zimę
i kto go zrzuci do piwnicy
Przeglądamy także kartki pocztowe od wnuków z wakacji
Przyjacielsko ściskamy się na do widzenia
Ze zdenerwowania - by na koniec dobrze wypaść -
nie jestem pewien czy trafię swoim pocałunkiem
w zamszową poduszkę starego policzka
Idę do domu pewny że właśnie
objąłem widmo Czasu
i że jeszcze trochę przede mną
zanim wymienię starą zżółkłą wannę
u siebie
Tylko koledzy w podkoszulkach na ramiączkach
spod których świecą ich świeżo-różowe sutki
mówią że jestem pierdoła
i nie powinienem zajmować się tym starym próchnem
.
Lekkie naderwanie
Skarłowaciałe drzewo stoi obok pordzewiałego trzepaka
Pierwsze drzazgi światła wbijają się na oślep w sierść liści
Wszystko puchnie Identyczny układ: słońce - drzewo kiedyś
był świadkiem mojego upadku z drabinki na małym placyku
zabaw Przeciąłem sobie wtedy coś obok jąder
plamiąc na czerwono ulubione żółte spodenki
Ten cudowny plac zabaw obok starej muszli koncertowej
z której odpadły placki pomarańczowego tynku Dziwnie
przestraszony ciepłą wilgocią w spodenkach przytuliłem się
do muszli Czekałem na uspokojenie Chłodny beton
ssał spocone plecy W ustach czeska podróbka gumy DONALD
Łaskotany przez kroplę krwi spływającą po udzie
To mieszkanie w brudnym bloku przed którym w małym ogródku
matka na siłę próbowała podtrzymywać życie
Do domu dotarłem na skróty przez budowę Przeszedłem obok
tajemnej komórki z zielonymi drzwiami na których ktoś
napisał kredą: OLA + TOMEK = LOVE a EWA TO DUPA
W środku stary stróż w berecie jadł kanapki
W domu zawstydzony i zaczerwieniony stałem przed ojcem
który robił coś przy ścianie Stałem na baczność starając się
zetknąć łydki Wszystko było w porządku Lekkie naderwanie
czegoś tam Przez resztę dnia z języczkiem plastra na jądrze
patrzyłem w oko bębna pralki licząc mrugnięcia swoich spodenek
Ojciec tapetował Matka sadziła bratki Bzyczał automat
Bezpiecznie
.
Popołudnie - mam 9 lat
Agnieszce
Ta dziewczynka z klatki obok
zawsze w zaplamionej musztardą sukience
kładła mnie w mokrym tłuszczu piaskownicy
prosząc bym machał rękoma jak orzeł Ja
tropiłem ślady bieżnika sandałów
które nosiła niedopięte jak niebo przed deszczem
Popisywałem się swoimi sztuczkami z nadmuchiwaniem żab
gdy ona moczyła stopy w stawie nie opodal elektrowni
Drapiąc się pod kolanami pytała mnie
o kolor swoich pięt głęboko wytartych pumeksem
Popołudniami grzebiąc palcami w ostrej trawie
nasłuchiwaliśmy zbliżających się pociągów z węglem
Dostała czkawki kiedy dotknąłem
jej ust ciepłym od kataru nosem
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki