Scena przedstawia pokoik panieński Tosi, jasny i czysty. Na
lewo łóżko białe, zasłane koronkową kapą, nad niem białe firanki;
łóżko zastawione do połowy białym parawanikiem, w pokoju
porozstawiane białe meble, małe białe bióreczko, na niem fotografia
mężczyzny bardzo przystojnego. Nad łóżkiem Niepokalane Poczęcie
Murilla, na lewo od widzów tualetka podszyta gipiurą, lustro, małe,
przyrządy tualetowe, na pierwszym planie dwa foteliki i stolik. Po
prawej, plan trzeci, ukośno, pianino jasne udrapowane jasną
tkaniną. Na niem palma i jakaś biała grupa - na stolikach duże
kosze z samych białych kwiatów i paproci, ozdobione gołębiami i
kokardami z białego tarlatanu - świece w kandelabrach srebrnych
błękitne. Dwie lampy białe z mlecznemi kloszami, zapalone. Na
środku pokoju manekin, na nim wspaniała ślubna suknia z trenem,
wieniec i welon. Wogóle wrażenie bieli, jasności, wesela. Przy
podniesieniu zasłony scena pusta zupełnie. Po chwili wybiega Mysia.
(Mysia, malutka dziewczynka, ubrana w białe pończoszki, pantofelki
białe, spódniczkę haftowaną, staniczek perkalowy wycięty, włosy w
papilotach - wbiega i chwilę stoi przed ślubną suknią w ekstazie,
potem obchodzi ją dokoła wolno - wreszcie chwyta za wstążkę i
całuje).
Mysia.
Oh! ty śliczna sukienko! ty cacana sukienko! ty bardzo
śliczna sukienko! ty taka śliczna jak jaka księżna w bajce - trzeba
ci się ukłonić sukienko (dyga). Dobry dzień księżnej pani! Jak się
ma księżna pani.
Ziunia (dziewczynka lat 10-iu ubrana także w pończoszki
białe i pantofelki, w spódniczce, w staniczku, z włosami
rozpuszczonemi).
Mysia.
Chodźno, Ziuniu, patrz jaka sukienka.
Ziunia.
Nie ruszaj, nie dotykaj rękami, to na jutro dla Tosi...
idźże się ubierać...
Mysia.
Kiedy mamcia czesze Tosię. Ja tu jeszcze zostanę, popatrzę
na sukienkę.
Ziunia.
Loki mi się nie trzymają, takie mam szkaradne włosy i
zapomnieli mnie uszyć tiurniurkę do spodnicy... (szuka) niema tu
gdzie gazety!
Mysia.
Będziesz czytała?
Ziunia.
Głupia jesteś, tiurniurkę sobie zrobię - nie cierpię jak
tak z tyłu wpada... niema gazety! Idź, Mysia, do pokoju babci i
złap tam jaką gazetę!
Mysia.
Babcia będzie się gniewać.
Ziunia.
To się powie, że kot albo sługa. Idź, idź... dam ci za to
konfitur... (Mysia wychodzi na lewo. Ziunia stojąc przed suknią).
Śliczna suknia... To rozumiem... Tren na dwa łokcie... W takiem
ubraniu, to kobieta może się podobać i ładnie wygląda, ale jak ją
tak ubiorą jak mnie, to cóż dziwnego, że się nikt na mnie nie
patrzy. Ach! tak chciałabym pójść za mąż, żeby mieć taką suknię...