Wtorek, 21 marca
Zima w Baśniowym Lesie wreszcie się skończyła!
Możecie być tego pewni, przyjaciele - wiosna z pewnością się rozwiośniła. Dziś rano, po raz pierwszy w tym roku, zostałem nieuprzejmie obudzony ćwirleniem.
ĆWIR
ĆWIR
ĆWIR
Był to ptak, który siedział na drzewie nad moją norą.
- Ten to dopiero ma tupet! - mruknąłem pod nosem. - Czy te przeklęte zwierzęta nie wiedzą, z kim mają do czynienia? Czyżby przydomek WIELKI ZŁY WILK nie mówił sam za siebie?
Nadal zaspany wstałem gniewnie z łóżka, gotów nawrzucać temu świergolącemu gagatkowi, gdy nagle do mnie dotarło:
Na MOIM
DRZEWIE
jest ptak!
Nie jestem amatorem ptaków - te ich pióra zawsze utykają mi w gardle - a już na pewno nie lubię, gdy mnie budzą. No wiecie, taka uroda nie przychodzi darmo! Muszę się porządnie wyspać, jeśli mam mieć długie pazury, gęstą sierść i superostre, lśniące zęby. Ale widok tego konkretnego ptaka naprawdę poprawił mi humor. Bo ptaki oznaczają wiosnę. A wiosna oznacza jedno:
ŻAREŁKO!
Szczerze mówiąc, ta zima była ciężka. Długa, sroga i głodna. Nie było nic do jedzenia oprócz chrzęszczących w zębach drobnych owadów i wychudzonych, kościstych szczurów, ledwie kęs sierści i ogona.
Blech!
Niknę w oczach! Lecz jak dowodzi mój mały pierzasty przyjaciel, to wszystko już przeszłość. Lada moment ten las będzie pękał w szwach od smakowitych nowo narodzonych przekąsek...
Żegnajcie, owady! Żegnajcie, szczury!
Czołem, prosiaczki! Witajcie, wielkanocne zajączki! Miło was poznać, młode kurki...
A może powinienem powiedzieć... miło was
Hehehehehe...
PYCHOTA!
Wiosna. Najlepszy czas!
A w ten weekend odbywa się moje ulubione wydarzenie w roku. Weźcie największy talerz, jaki znajdziecie - nie, czekajcie, weźcie dla mnie jeszcze większy... To doroczny wiosenny grill wilczego stada!
Będzie tam tyle pysznego mięsiwa, że na samą myśl cieknie mi ślinka!