Spis treści
Spogodność
Pamiętnik
Immanensité
Umownie mrok
Kobieta
Śpij spokojnie
Pan Wolność
Z bajek człowieczych
Bla, bla
Muszka
Odetta nadwspółczesna
Kieracik, czyli żyję, więc błądzę
Moja nowa przyjaciółka
Notka: Muszę?
Gracias a la Vida
Zagadka
Kropka albo i nie
Literatura
List do tamtej dziewczyny
"Nie po równo"
Szeroko
Literatura albo słowa ukryte
Fasada z piór
Pytajnik
Prosto z pamiętniczka
Zwierzę udomowione
Nie wszystko złe za miedzą nie wszystko lepsze
Tej jesieni
Kapelusz
Skorodowane
"Do zawsze"
Deszcz wiosenny
Wyliczanka
*** [Jutro]
Zapytaj
Felis
Dziwne
O miłości
Prosto
Modlitwa o miłość
Waga iluzji
Korzenie
Wyobraźnia
Ohydek Mizerotka
Innych rzeczy już próbowaliśmy
Dobra emocja (*WWR)
Straszni(e) pozytywni
Esencja
Abecadło
Czas
Szczęście
Pestka
Gęsty i nowy
Odnowa
Kamienie szlachetne
Szept
*** [Nie zaczynajcie dnia od szczegółu]
Kto taki?
Umownie mrok
1. Ten mrok nie musi być trwały ani prawdziwy. Może stwarzam go sam.
Często chcemy zapomnieć o całym naszym światku i zanurzyć się w obcym, jeszcze nieznanym, ale bez strachu, bez jakichkolwiek granic, bez żadnych ram, które znamy w swoim. Bezpiecznie. Nic nie ryzykując.
To może być mrok. W skrzyżowanych cieniach i mgle rozprostować wiecznie przygarbione ramiona, rozpostrzeć skrzydła, o których istnieniu nawet nam się nie śniło. Nie. Nie twierdzę, że to piękna wolność; taka chęć wyrwania się z okowów - to wręcz pożądliwość, co chwyta za puls, aż tchu brak i wciąga i głębiej, i mocniej, a nam mało. Nie, to nie wolność nas pociąga, ale odkrycia, odskocznia bałamutna, nieznane, tajemnicze wyzwanie, przekora: mrok; gdzie skrępowanie nie istnieje i bezkonsekwencja w pozór obleczona. Żar.
Co tam znajdziemy, zależy od nas, indywidualność ma tu kluczowe znaczenie. Wejdź i pobierz swoje piętno, jedyne. To gwarancja, że wszystko się dla ciebie zmieni.
Ja wlazłem.
2. I wchodzę tam raz po raz, na chwilę, na długo. Czasem zamykam się w kokon nieistnienia, czasem otwieram wszystkie pory jestestwa i chłonę, ile wlezie, byle więcej z mroku i czekam. To jak alternatywne światy: jestem wielością, nie gram ról jak w życiu swoim zwykłym codziennym, o nie - za każdym razem jestem naprawdę tym, co we mnie wsiąkło z mroku. Robię to z oddaniem.
Zastanawia mnie jedno: czy gdybym powstały był pierwotnie w mroku właśnie, nie tęskniłbym za tym - jak to nazwałem - światkiem zwykłym, gdzie gram swoją rolę jak każdy?
Im dłużej praktykuję te wycieczki, tym bardziej zdają się prawdziwe. Zdają się?
3. Czuję go na grzbiecie, mrowi, i wystarczy krok wstecz i pochłania mnie niczym głębia oceanu; spowolnione mam ruchy, bardziej czuję, niż widzę wszystko wokół, a widzenie jest całkiem innym zmysłem, oglądać mogę cudze myśli (już samo to jest upiorne i ciężar ma gruzu), co w sercu noszą, czego pragną, mało tego, mogę naginać ich pragnienia według mego widzimisię. Warto pamiętać, że ci inni tutaj też mają swe mroczne talenty i każdy jest na nie narażony. Dlatego co pobyt, to jestem inny, zmodyfikowany.
Ciemność tonie w barwach, kto by pomyślał, wszystko zdaje się miękkie, atłasowo opływowe, a ruchy, a dotyk... ściska mnie w dołku na samo wspomnienie...