Dziennik zbrodni Kiriko (lat 76) - Hika Harada

Kup ebooka

36.90 zł
30.63 zł (30,26 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 5: Porwanie

Kiriko jak zawsze chodziła do pracy, ale od kiedy się dowiedziała, że będzie musiała z niej zrezygnować, wykonywanie obowiązków w ogóle nie sprawiało jej radości.

Mikasa został tymczasowo przeniesiony ze szpitala do domu starców, a decyzja w sprawie jego dalszych losów jeszcze nie zapadła. Jego syn na Okinawie w ogóle nie chciał współpracować, więc wszyscy łamali sobie nad tym głowy.

Kiriko nie chciałaby, aby na stare lata tak po prostu ją sobie przekazywano z rąk do rąk, jak jego. W tym momencie naprawdę wolała już iść do więzienia. Trudna sytuacja Mikasy tylko utwierdziła ją w tym przekonaniu.

Mimo że miała wkrótce odejść z pracy, myśl o zaplanowanym porwaniu sprawiała, że jakoś dawała radę dalej tam chodzić.

W umówionym dniu Yuna prosto po szkole udała się do domu Kiriko, która czekała na nią z kolacją.

"Całkiem możliwe, że to ostatni posiłek, jaki przygotowuję w życiu", myślała.

To było jej jedyne zmartwienie. Czuła się po prostu dziwnie, lecz się nie bała.

Zastanawiała się, jaki posiłek najbardziej ucieszyłby dziecko, i ostatecznie zdecydowała się na kotlety mielone.

- Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam domowe mielone! - ucieszyła się Yuna na widok potrawy.

- Nie jestem pewna, czy będzie ci smakować. To mój autorski przepis.

Kiriko dodawała do mięsa posiekaną cebulę i chleb umoczony w mleku, a następnie mieszała to z jajkiem i po zagnieceniu wszystkiego razem smażyła.

- No przecież, że mi smakuje. To, co jadłam w domu, to zawsze były tylko produkty zamówione przez internet z jakichś sławnych restauracji.

- Ojej... - Ta informacja tym bardziej podkopała pewność siebie Kiriko, lecz dziewczyna opróżniła talerz, powtarzając, jakie to było pyszne.

Potem wspólnie opracowały list z pogróżkami.

Mam Yunę. Jeśli chcecie, by bezpiecznie do Was wróciła, włóżcie 30 milionów jenów do torby foliowej z domu towarowego Isetan i dzisiaj o godz. 16 połóżcie ją na ławce w parku centralnym.

Następnie zrobiły zdjęcie Yuny z rękami związanymi za plecami, które Kiriko wydrukowała w sklepie. Uznały, że najlepiej będzie, jak z dokładnie tego samego miejsca nazajutrz wyśle faks.

- Wiesz, Kiri...

- Co?

Tego wieczoru Yuna położyła się spać na posłaniu Kiriko, która zawinęła się w kołdrę pod stolikiem kotatsu. Tłumaczyła swój wybór tym, że jest drobniejsza i potrzebuje mniej miejsca.

- Obiecuję, że przyjdę cię odwiedzić w więzieniu.

- Nie możesz. Przecież wtedy wszyscy się dowiedzą, że razem to ukartowałyśmy.

- Spokojnie. Minie rok i nikt już o tym nie będzie pamiętał. Wtedy przyjdę, dobrze? Naprawdę. Obiecuję, że cię odwiedzę, więc nawet jeśli przez jakiś czas nie będę się pokazywać, to nie zapominaj o mnie. Bo ja na pewno przyjdę. Na sto procent. Więc nie smuć się tam, tylko czekaj na mnie. Jesteśmy przyjaciółkami.

Łzy popłynęły z oczu Kiriko i pomknęły po jej policzku w stronę ucha.

- No to dobranoc! - rzuciła Yuna i zasnęła, nie doczekawszy się odpowiedzi.

Kiriko nie mogła spać. Leżała, wpatrując się pustym wzrokiem w sufit. Nie czuła ani niepokoju, ani ulgi.

***

Dzień zaczął się normalniej, niż się spodziewała.

Rodziców Yuny i tak miało nie być w domu aż do popołudnia, więc obie mogły spokojnie pospać. Mimo to obudziły się już o szóstej.

Podczas śniadania Yuna wyłączyła telefon.

- Nie wydaje mi się, żeby już zauważyli, że mnie nie ma, ale to tak na wszelki wypadek - powiedziała.

Jadła ryż, zupę miso, makrelę i marynowane warzywa, które przygotowała dla niej Kiriko. Ta odłożyła pałeczki i jeszcze raz zapytała:

- Yuna... Jesteś absolutnie pewna, że chcesz to zrobić?

- Oczywiście. Przecież nie mam nic do stracenia. - Dziewczyna odpowiedziała tymi samymi słowami, co wcześniej Kiriko. Podniosła do ust marynowanego ogórka. - Szkoda, że nie będę mogła już jeść twoich pikli.

- Co ci w ogóle w takiej sytuacji chodzi po głowie? - Kiriko się roześmiała.

- Mówię poważnie!

- No to zostawię ci ich trochę za domem. Przyjdź i weź, kiedy cała sprawa przycichnie. Wczesną wiosną spokojnie wytrzymają dwa, trzy dni.

- Czad!

Yuna chyba mówiła poważnie, bo zawinęły marynowane warzywa porządnie w foliowy worek i schowały za budynkiem. Kiedy wróciły do domu, tym razem to ona spytała:

- A ty jesteś pewna?

- Oczywiście. - Teraz Kiriko odpowiedziała słowami dziewczyny. - To ja tu nie mam niczego do stracenia.

W południe Kiriko przebrała się w sukienkę i poszła do sklepu. Był to strój, który zawsze wkładała, gdy chodziła z Tomo na słodkie bufety. Zdawała sobie sprawę z tego, że w takiej chwili nie ma przecież sensu się odstawiać, ale w końcu i tak wybrała właśnie to.

Po tym, jak już ustaliły plan, w innym sklepie Yuna nauczyła Kiriko wysyłać faks. Przećwiczyły wszystko, dlatego udało jej się to z łatwością, ale i tak zawahała się z palcem nad przyciskiem "start".

Odkąd wróciła do domu, rozmowa z Yuną się nie kleiła. Jak w transie czekały przy stoliku kotatsu. Czas mijał zaskakująco spokojnie, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę, że to przecież było porwanie. Około piętnastej trzydzieści Yuna nagle zerwała się z miejsca.

- O nie! Zapomniałam, że muszę koniecznie zadzwonić w jedno miejsce. Za chwilę wrócę.

- Chcesz skorzystać z mojego telefonu?

- Nie, nie trzeba. To potrwa tylko sekundę - powiedziała i ruszyła w stronę przedpokoju.

- Wszystko w porządku? - zapytała z niepokojem Kiriko, lecz Yuna odpowiedziała tylko, że nic się nie dzieje i uśmiechnęła się.