ODCINEK 1: CIĄGLE JESTEM WAŻNYM GOŚCIEM
Wracam, a wraz ze mną przybywa nowy sezon Dziennika YouTubera, więc zapnijcie pasy, bo będzie on jeszcze POTĘŻNIEJSZY i jeszcze bardziej POKRĘCONY od poprzedniego!
No ale nie pokręcony w ten ZŁY sposób. Pokręcony w POZYTYWNY sposób. Tak jest, ZŁA odmiana pokręconości nie jest dobra, ale DOBRY rodzaj pokręconości jest całkiem niezły.
Wróć, chyba "pokręcony" zaczyna mi dziwnie brzmieć. Wiecie, że się odnoszę do szalonej treści, nie do tego, że obraz będzie obrócony o dziewięćdziesiąt stopni albo że się będę garbił i trzymał ręce pod dziwnym kątem, ale do tego, że będzie wariacko... no, że będzie pokręcone.
Może powinienem mówić "pogięty"? Nie, to brzmi jeszcze gorzej. Słowa są dziwne.
W każdym razie, odkąd skończyłem poprzednią serię, zdarzyło się TAK DUŻO, że nawet nie wiem, od czego właściwie zacząć.
Och, chwilka! A właśnie że wiem! Zacznijmy od...
Tak, tak, wiem, co sobie myślicie - to pewnie wcale nie jest MÓJ basen, co? Fakt, kiedyś mówiłem, że coś mam, a wspomniana przeze mnie rzecz tak naprawdę wcale nie była MOJA, ale obiecuję: tym razem tak już nie jest.
Nie, ten basen jest w stu procentach mój... I to samo można powiedzieć o wielkiej rezydencji, która stoi obok tego basenu! JUHUU!
Moja nowa miejscówka to czteropoziomowe monstrum z dwudziestoma dziewięcioma sypialniami, trzydziestoma dziewięcioma łazienkami, a także niedorzecznym garażem na sto samochodów, który już teraz NABITY JEST PO BRZEGI - stoją w nim ZIELONE lamborghini!
Ten dom ma wszystkie bajery. Jest tu nawet sala kinowa ze stu sześćdziesięcioma czterema miejscami, gdzie mogę oglądać filmy wraz ze wszystkimi kumplami, wanna z hydromasażem warta milion dolarów, z której to wanny nawet nie skorzystam, bo od gorącej wody zaczyna mnie wszystko swędzieć, a także kręgielnia z DWOMA torami, na której można się pojedynkować bez konieczności czekania na swoją kolej!
Mamy też na stanie statek kosmiczny, bo dlaczego by nie? I wehikuł czasu, bo oczywiście! Kompletny szkielet tyranozaura, ponieważ - bo co! No i klub taneczny w piwnicy. Nazywa się Rock Przystępny, bo otwiera się tylko co cztery lata, każdego dwudziestego dziewiątego lutego - taki kaprys rodziny Spencerów!
W każdym razie to właśnie tu byłem przez ostatni tydzień - wiodłem w swojej nowej chacie życie jak z marzeń i pływałem sobie leniwie w należącym do mnie basenie olimpijskim!
* * *
koniec darmowego fragmentuzapraszamy do zakupu pełnej wersji