Dzieje Ukrainy - Leszek Podhorodecki

Kup ebooka

41.00 zł
34.03 zł (32,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1. Zamierz­chłe czasy

1. Zamierz­chłe czasy1

Ukra­ina zaj­muje obszar 603 700 km2. Od połu­dnia oble­wają ją wody Morza Czar­nego i Azow­skiego, na pół­nocy gra­ni­czy z Bia­ło­ru­sią. Całą nie­mal powierzch­nię kraju zaj­mują obszary ogrom­nej Niziny Wschod­nio­eu­ro­pej­skiej. Góry wystę­pują tylko na połu­dnio­wym zacho­dzie (Kar­paty) i na Pół­wy­spie Krym­skim. Od pół­noc­nego zachodu roz­ciąga się pła­ska i bagni­sta połu­dniowa część Pole­sia, w cen­trum repu­bliki leży rów­ninna Nizina Nad­dnie­przań­ska prze­cho­dząca stop­niowo na pół­noc­nym wscho­dzie w Wyżynę Środ­ko­wo­ro­syj­ską. Część połu­dniową zaj­muje obszerna rów­nina Niziny Czar­no­mor­skiej, lekko nachy­lona ku połu­dniowi i roz­cięta sze­ro­kimi doli­nami rzek. Zachod­nią część Ukra­iny zaj­muje Wyżyna Wołyń­sko-Podol­ska i Wyżyna Nad­dnie­przań­ska, rów­ninna i pocięta jarami rzek. Na lewym brzegu Dnie­pru roz­ciąga się Wyżyna Nada­zow­ska, a dalej na wschód - Doniecka. Kli­mat kraju jest umiar­ko­wa­nie cie­pły, kon­ty­nen­talny.

Opady są tu różne; więk­sze na Pole­siu i w górach, mniej­sze na Nizi­nie Czar­no­mor­skiej, szcze­gól­nie w jej wschod­niej czę­ści. Sieć rzeczna jest gęsta, tylko na Nizi­nie Czar­no­mor­skiej wystę­puje znaczny nie­do­bór wil­goci. Pod wzglę­dem bio­ge­ogra­ficz­nym Ukra­ina dzieli się wyraź­nie na trzy strefy: lasów, bagien, tor­fo­wisk, łąk i pastwisk, pełna ryb i wod­nego ptac­twa. W lasach można tu spo­tkać rysie, wilki, dziki, kuny, lisy, gro­no­staje, zające, w rze­kach i jezio­rach - bobry, nutrie, wydry i norki. Prze­wa­żają tu gleby dar­niowe, piasz­czy­sto-gli­nia­ste, w dużych ilo­ściach wystę­pują też pia­ski. Nad gór­nym Dnie­prem, Dnie­strem oraz na przed­gó­rzu Kar­pat roz­ciąga się roz­le­gła strefa laso­stepu obej­mu­jąca ponad 1/3 powierzchni całego kraju. Wiel­kie obszary poro­śnięte ongiś ste­pem łąko­wym są dziś prze­zna­czone pod uprawę, szcze­gól­nie psze­nicy, bura­ków cukro­wych i warzyw. Step lesi­sty, nie­gdyś poro­sły tra­wami i lasami liścia­stymi, pokryty licz­nymi bagnami, obec­nie jest w dużej mie­rze rów­nież zago­spo­da­ro­wany, a z boga­tej fauny zostały pod ochroną nie­liczne tylko zwie­rzęta. Dalej na połu­dnie, aż do wybrzeży Morza Czar­nego i Azow­skiego, roz­ciąga się strefa ste­powa. Daw­niej, szcze­gól­nie na wio­snę, step prze­kształ­cał się w bajeczny ogród, pełen zie­lo­nych soczy­stych traw, ste­po­wych owsów, barw­nych kwia­tów: lilii, tuli­pa­nów, nar­cy­zów i hia­cyn­tów, wcze­sną jesie­nią pod palą­cymi pro­mie­niami słońca stop­niowo tra­cił barwę, żółkł, sza­rzał i jało­wiał. Tylko cza­sem pada­jące desz­cze na krótko przy­wra­cały mu buj­niej­sze życie. Dziś teren ste­pów - odpo­wied­nio nawod­niony - nie­mal cał­ko­wi­cie prze­zna­czony został pod uprawę. O cha­rak­te­rze gospo­dar­czym tego regionu zade­cy­do­wały żyzne czar­no­ziemy i gleby kasz­ta­nowe, pozwa­la­jące uzy­ski­wać wyso­kie plony w rol­nic­twie.

Kar­paty to kra­ina buj­nych lasów liścia­stych i igla­stych, boga­tych w róż­no­rodną zwie­rzynę - niedź­wie­dzie, lisy, wilki, dziki, rysie, sarny, kuny, bor­suki i tchó­rze. Góry Krym­skie pokryte są pię­trami roślin­no­ści typo­wej dla róż­nych stref: od śród­ziem­no­mor­skiej z cypry­sami, cedrami i magno­liami u pod­nóża, aż do kar­ło­wa­tych sosen na szczy­tach.

Ina­czej przed­sta­wiał się kra­jo­braz Ukra­iny przed tysią­cami lat, gdy poja­wił się tu czło­wiek pier­wotny. Cie­pły kli­mat, bujna roślin­ność i bogaty świat zwie­rzęcy sprzy­jały byto­wa­niu ludzi. Naj­star­sze ślady czło­wieka odkryto w miej­sco­wo­ści Gera­si­mowka nad Morzem Azow­skim, na pogra­ni­czu Ukra­iny i Repu­bliki Rosyj­skiej, oraz w Luce Wró­blew­skiej koło Kamieńca Podol­skiego, gdzie zna­le­ziono pry­mi­tywne odłupki kamienne - pierw­sze narzę­dzia pracy. Ze względu na póź­niej­sze zlo­do­wa­ce­nia, które nanio­sły na badane miej­sca grubą war­stwę osa­dów, dato­wa­nie pierw­szych zna­le­zisk jest bar­dzo utrud­nione. Uczeni sza­cują je na około 300 000 lat p.n.e., czyli okres wcze­snego pale­olitu. Pier­wotni ludzie miesz­kali w jaski­niach, utrzy­my­wali się ze zbie­rac­twa i myśli­stwa, w poszu­ki­wa­niu żyw­no­ści prze­no­sili się stale z miej­sca na miej­sce.

Około 100 000 lat temu na tereny Europy Wschod­niej nad­cią­gnęły z pół­nocy wiel­kie lodowce. Ukra­ina pokryła się lodem, śnie­giem, tun­drą i ubo­gim laso­ste­pem, doli­nami Dnie­pru i Donu lodo­wiec dotarł daleko na połu­dnie. Część kraju prze­kształ­ciła się w ponury step pokryty skąpą roślin­no­ścią. Więk­szość zwie­rząt uszła przed zim­nem na połu­dnie, do suro­wego kli­matu przy­sto­so­wały się jedy­nie nie­które gatunki: mamuty, jele­nie, jaski­niowe niedź­wie­dzie, wło­chate noso­rożce. Zmiana warun­ków przy­rod­ni­czych wpły­nęła rów­nież na tryb życia ludzi. Pod­sta­wo­wym zaję­ciem stało się teraz polo­wa­nie na gru­bego zwie­rza, wyma­ga­jące kolek­tyw­nego współ­dzia­ła­nia wszyst­kich człon­ków powsta­ją­cej spo­łecz­no­ści. Naj­waż­niej­szymi narzę­dziami stały się kamienne skro­baki słu­żące do obróbki skór, noże myśliw­skie, oszczepy. Ludzie nauczyli się chro­nić teraz przed zim­nem; zaczęli miesz­kać w pie­cza­rach, ubie­rali się w skóry, roz­pa­lali ogni­ska za pomocą tar­cia dwóch kawał­ków drewna, odży­wiali goto­wa­nym już poży­wie­niem. W licz­nych pie­cza­rach - na Kry­mie, Nad­dnie­strzu, Nad­dnie­przu, Woły­niu i nad pół­noc­nym Doń­cem - zostały odkryte liczne ślady ognisk roz­pa­la­nych przez pier­wot­nych ludzi. Żyli oni w nie­wiel­kich gro­ma­dach, two­rzą­cych nie­trwałe grupy, podobne do stada małp człe­ko­kształt­nych.

W środ­ko­wym okre­sie pale­olitu (od ok. 40 000 lat p.n.e.) kamienne narzę­dzia stały się bar­dziej uroz­ma­icone. Świad­czyło to o sta­łym, choć powol­nym, roz­woju sił wytwór­czych. Prze­wa­żały róż­nego rodzaju pię­ściaki, zgrze­bła, noże, ostrza do oszcze­pów, poja­wiły się wyroby z rogu i kości. W okre­sie tym wykształ­ciły się pry­mi­tywne wie­rze­nia reli­gijne - ani­mizm, magia i tote­mizm - odzwier­cie­dla­jące sła­bość czło­wieka wobec sił przy­rody. Postęp spo­łeczny wyra­żał się rów­nież w opa­no­wa­niu umie­jęt­no­ści budo­wa­nia domostw naziem­nych - namio­to­wych kon­struk­cji wspar­tych na pio­nowo wbi­tych dłu­gich kościach mamu­tów. Osie­dla ludz­kie poja­wiły się w doli­nach rzek, w oko­li­cach boga­tych w roślin­ność i zwie­rzęta, albo na tere­nach posia­da­ją­cych zasoby krze­mie­nia, słu­żą­cego za pod­sta­wowy suro­wiec przy wyro­bie narzę­dzi. Dzięki lep­szej broni i spraw­niej­szej orga­ni­za­cji polo­wań ludzie zdo­by­wali coraz wię­cej żyw­no­ści i mogli two­rzyć już zapasy pozwa­la­jące im miesz­kać w jed­nym miej­scu przez dłuż­szy czas. Nastę­po­wała ewo­lu­cja fizycz­nego i umy­sło­wego roz­woju gatunku homo sapiens - czło­wieka rozum­nego.

Naj­więk­sze zna­le­zi­ska z tego okresu pocho­dzą z miej­sco­wo­ści Rożok nad Morzem Azow­skim i Moł­dowa nad Dnie­strem.

W gór­nym pale­oli­cie, 30 000-15 000 lat p.n.e., kli­mat Europy Wschod­niej zaczął się ocie­plać: lodowce kur­czyły się i odpły­wały stop­niowo na pół­noc. Ostat­nia faza zlo­do­wa­ce­nia na Ukra­inie miała miej­sce około 24 000-20 000 lat temu. Nastą­pił wów­czas wyraźny postęp w orga­ni­za­cji spo­łe­czeń­stwa. Na miej­sce nie­trwa­łego daw­niej stada ludz­kiego poja­wiła się orga­ni­za­cja rodowa, w któ­rej domi­nu­jącą rolę odgry­wała począt­kowo kobieta. Zwią­zek krwi opie­rał się na matce, gdyż ojciec dziecka był wów­czas zwy­kle nie­znany. O kul­cie matki w okre­sie matriar­chatu świad­czą liczne zna­le­zi­ska pry­mi­tyw­nych rzeźb przed­sta­wia­jące postać kobiety. Dowo­dem roz­wi­ja­ją­cej się sztuki są rów­nież malo­wi­dła w pie­cza­rach przed­sta­wia­jące dzi­kie zwie­rzęta - mamuty, pół­nocne jele­nie, dzi­kie konie i inną grubą zwie­rzynę łowioną przez czło­wieka.

W okre­sie mezo­litu (ok. 15 000-6000 lat p.n.e.) kli­mat oraz świat roślinny i zwie­rzęcy upodob­niły się do dzi­siej­szych. Czło­wiek żył już w znacz­nie korzyst­niej­szych warun­kach, stale uspraw­niał też swoje narzę­dzia pracy, dosko­na­lił broń. Nastę­po­wało zróż­ni­co­wa­nie kul­tury mate­rial­nej pier­wot­nych ple­mion. Pod­sta­wową bro­nią stał się łuk i strzały z kamien­nymi lub kościa­nymi ostrzami, upo­wszech­niły się oszczepy, har­puny do łowie­nia ryb. Kamienne narzę­dzia były już coraz bar­dziej uroz­ma­icone. Oswo­jone zostało pierw­sze zwie­rzę - pies. Ludzie pro­wa­dzili w dal­szym ciągu ruchliwy tryb życia i w pogoni za zwie­rzętami prze­no­sili się z miej­sca na miej­sce, potra­fili jed­nak mie­sią­cami prze­by­wać w jed­nej oko­licy, zamiesz­ku­jąc jaski­nie, pie­czary lub budu­jąc pry­mi­tywne kon­struk­cje sza­ła­sowe. Najbar­dziej zaawan­so­wane w roz­woju były ple­miona żyjące na Kry­mie i nad Dnie­strem. Na obsza­rach tych stwier­dzono początki hodowli i rol­nic­twa. Pod­sta­wo­wymi narzę­dziami słu­żą­cymi do uprawy były motyki i sierpy z krze­mien­nymi ostrzami.

W okre­sie neo­litu (ok. 6000-1800 lat p.n.e.) wystę­pują już róż­nice regio­nalne. Na połu­dnio­wym, ste­po­wym obsza­rze kraju wyod­ręb­nia się kul­tura hodow­lano-rybacka, na lewo­brzeżu (tereny na wschód od Dnie­pru) i Pole­siu - łowiecko-zbie­racka, na pra­wo­brzeżu - rol­ni­czo-hodow­lana.

W IV tysiąc­le­ciu p.n.e., w okre­sie tzw. ene­olitu, mię­dzy Dnie­strem i Dnie­prem powstała kul­tura try­pol­ska, mająca istotny wpływ na roz­wój pra­wo­brzeż­nej Ukra­iny. Nazwa jej pocho­dzi od miej­sco­wo­ści Try­polje (obwód kijow­ski), gdzie doko­nano pierw­szych odkryć. W doli­nie Dnie­stru i Bugu odko­pano ogó­łem ponad 20 osad. Każda skła­dała się z 8-10 okrą­głych zie­mia­nek oraz naziem­nych, dłu­gich i wąskich budowli z bitej gliny, z licz­nymi pale­ni­skami wewnątrz domów. Pod­sta­wo­wym zaję­ciem miesz­kań­ców tych osie­dli było rol­nic­two. Upra­wiano głów­nie psze­nicę, jęcz­mień i proso, posłu­gu­jąc się kamien­nymi oraz kościa­nymi moty­kami, a także sier­pami z krze­mien­nymi ostrzami. Ziarno było prze­cho­wy­wane w gli­nia­nych jamach, a mie­lone w kamien­nych żar­nach. Poważną rolę w gospo­darce odgry­wała też hodowla bydła roga­tego i trzody chlew­nej, a póź­niej rów­nież koni. Lud­ność kul­tury try­pol­skiej zaj­mo­wała się także zbie­rac­twem i rybo­łów­stwem, znała ponadto nie­które rze­mio­sła, jak tkac­two lub garn­car­stwo.

Cera­mika począt­kowo ozda­biana była wyłącz­nie orna­men­tyką rytą, potem rów­nież malo­waną. Na Ukra­inie poja­wiły się wtedy pierw­sze wyroby z mie­dzi, przede wszyst­kim szy­dła i haczyki na ryby.

W środ­ko­wej fazie kul­tury try­pol­skiej (ok. 3000-2700 lat p.n.e.) powstały liczne osady skła­da­jące się z wiel­kich domostw zbu­do­wa­nych z gliny, o powierzchni docho­dzą­cej do 140 m2. W pomiesz­cze­niach tych miesz­kały całe rody wraz z żywym inwen­ta­rzem. W póź­niej­szej fazie ple­miona kul­tury try­pol­skiej roz­wi­nęły eks­pan­sję w kie­runku Woły­nia i Pole­sia, na lewo­brzeże oraz wybrzeże czar­no­mor­skie. W dal­szym ciągu w budow­nic­twie prze­wa­żały wiel­kie domy rodowe. Na ste­po­wym połu­dniu wyraź­nie wzra­stała rola hodowli, co wią­zało się z nasi­le­niem kon­tak­tów z ple­mionami koczow­ni­czymi Przed­kau­ka­zia i Powołża. Postę­pu­jące wyraź­nie zróż­ni­co­wa­nie kul­tury try­pol­skiej wyra­żało się przede wszyst­kim w regio­na­li­za­cji obrządku grze­bal­nego. Nad środ­ko­wym Dnie­prem i Dnie­strem prze­wa­żał obrzą­dek szkie­le­towy połą­czony czę­sto z kamienną obstawą grobu, na wybrzeżu czar­no­mor­skim poja­wiły się wiel­kie kur­hany. Na pozo­sta­łych obsza­rach Ukra­iny roz­wi­jały się w tym cza­sie inne kul­tury.

W XVII stu­le­ciu p.n.e. zaczyna się na Ukra­inie epoka brązu, a od około 700 r. p.n.e. - epoka żelaza. Na­dal wystę­po­wało znaczne zróż­ni­co­wa­nie kul­tu­rowe. Na ste­po­wym połu­dniu żyła lud­ność paster­ska posia­da­jąca oży­wione kon­takty z odle­głymi tere­nami i prze­no­sząca na swój obszar zdo­by­cze obcych ludów, głów­nie z Przed­kau­ka­zia. Ona też jako pierw­sza na Ukra­inie poznała i roz­po­wszech­niła brąz, a potem żelazo, roz­wi­nęła rów­nież ośrodki pro­duk­cji tych metali. Suro­wiec spro­wa­dzano z Kau­kazu, tere­nów zakar­pac­kich i, być może, aż z Uralu. Na ślady wydo­by­cia rodzi­mej mie­dzi natra­fiono w chu­to­rze Kali­now­ski, w obwo­dzie doniec­kim. Z brązu wyra­biano przede wszyst­kim broń i ozdoby.

Rosnąca rola męż­czy­zny pro­wa­dziła do istot­nych prze­mian spo­łecz­nych - nastą­pił okres patriar­chatu. Pro­ces zróż­ni­co­wa­nia spo­łecz­nego naj­wcze­śniej roz­po­czął się wśród ple­mion koczow­ni­czych, wyod­ręb­niła się ary­sto­kra­cja, poja­wili się pierwsi nie­wol­nicy. W odkry­tych na połu­dniu Ukra­iny (np. koło Ode­ssy) wiel­kich gro­bach-kur­ha­nach spo­tyka się zwłoki ary­sto­kra­tów z bro­nią meta­lową i cen­nymi przed­mio­tami, a także nie­wol­ni­kami zabi­ja­nymi po śmierci pana, mają­cymi mu słu­żyć w życiu poza­gro­bo­wym. Kul­turę tę przy­pi­suje się Kim­me­rom, ludowi poświad­czo­nemu w źró­dłach antycz­nych - assy­ryj­skich i u Hero­dota - żyją­cemu nad Morzem Czar­nym w końcu II i począt­kach I tysiąc­le­cia p.n.e.

Na Woły­niu, połu­dnio­wym Pole­siu i środ­ko­wym Nad­dnie­przu powstały w tym okre­sie lokalne ośrodki znaj­du­jące się pod sil­nym wpły­wem środ­ko­wo­eu­ro­pej­skiej kul­tury łużyc­kiej, obej­mu­ją­cej swym zasię­giem Łużyce, Pol­skę i część Cze­cho­sło­wa­cji. Cha­rak­te­ry­zo­wała się ona spe­cy­ficzną cera­miką - naczy­niami o kan­cia­stym pro­filu, zdo­bio­nym guzami - ogól­nym pod­nie­sie­niem poziomu życia lud­no­ści, zasto­so­wa­niem meta­lur­gii do rol­nic­twa, wzro­stem gęsto­ści zalud­nie­nia i postę­pu­ją­cym zróż­ni­co­wa­niem spo­łecz­nym. Połu­dniowo-zachod­nia Ukra­ina wraz z przy­le­ga­jącą doń czę­ścią Kar­pat i Pod­kar­pa­cia znaj­do­wała się pod wpły­wem potęż­nego ośrodka węgier­sko-sied­mio­grodz­kiego, potem dostała się w zasięg cywi­li­za­cji Scy­tów. Część pół­nocno-wschod­nia, poło­żona w dorze­czu Desny i gór­nego biegu Dońca, cha­rak­te­ry­zo­wała się pry­mi­tywną gospo­darką leśną. Zna­jo­mość metalu na tym tere­nie była znacz­nie opóź­niona. Rów­nież wysoki poziom w epoce brązu osią­gnęła lud­ność kul­tury koma­row­skiej. Nazwa jej pocho­dzi od wyko­pa­lisk w Koma­ro­wie (oko­lice Sta­ni­sła­wowa). Zna­le­ziono tu ślady uprawy ziemi, hodowli bydła roga­tego, owiec, trzody chlew­nej i koni, garn­car­stwa, tkac­twa, obróbki kamie­nia, rogu i kości, drewna. Lud­ność kul­tury koma­row­skiej miesz­kała w zie­mian­kach i drew­nia­nych budow­lach naziem­nych z pale­ni­skiem wewnątrz. Zmar­łych paliła na sto­sach lub cho­wała w pozy­cji wypro­sto­wa­nej albo skur­czo­nej na boku. Groby były wypo­sa­żone w naczy­nia, wyroby z brązu, krze­mie­nia, cza­sem nawet ze złota, w póź­niej­szym okre­sie rów­nież z żelaza. Na ste­pach czar­no­mor­skich i na Kry­mie roz­wi­jała się w epoce brązu kul­tura gro­bów kata­kum­bo­wych. Zmar­łych cho­wano w gro­bow­cach skła­da­ją­cych się z głę­bo­kiej jamy i niszy wyko­pa­nej w ścia­nie tej jamy. W niszy ukła­dano zwłoki zmar­łego, następ­nie zawa­lano je bel­kami lub pły­tami kamien­nymi, na wierz­chu grobu usy­py­wano wysoki kur­han. Gro­bowce były wypo­sa­żone w naczy­nia z cha­rak­te­ry­stycz­nym orna­men­tem sznu­ro­wym, narzę­dzia z kamie­nia, brązu, mie­dzi i kości. Lud­ność tej kul­tury utrzy­my­wała się z hodowli i myśli­stwa, znała też uprawę ziemi, choć nie odgry­wała ona w gospo­darce poważ­niej­szej roli.

W XII w. p.n.e. nad środ­ko­wym Dnie­prem ukształ­to­wała się kul­tura czar­no­le­ska (od m. Czarny Las w obwo­dzie kiro­wo­gradz­kim). Twórcy jej zaj­mo­wali się rol­nic­twem i hodowlą, pro­wa­dzili osia­dły tryb życia i budo­wali duże grody. Dzięki czę­stym kon­tak­tom z lud­no­ścią strefy ste­po­wej poznali wcze­śnie brąz i żelazo. Na wyso­kim pozio­mie roz­woju stali też miesz­kańcy połu­dnio­wej, górzy­stej czę­ści Krymu, utoż­sa­miani czę­sto ze zna­nymi ze źró­deł antycz­nych Tau­rami. Budo­wali oni duże domy o kon­struk­cji słu­po­wej, wzno­sili rów­nież osady obronne, chro­nione murami zbu­do­wa­nymi z dużych blo­ków kamien­nych. Na niż­szym pozio­mie roz­woju znaj­do­wała się lud­ność pozo­sta­łych kul­tur wystę­pu­ją­cych wów­czas na Ukra­inie.

W poło­wie VII w. p.n.e. na stepy połu­dniowe wtar­gnęła fala koczow­ni­czych Scy­tów, ludu pocho­dze­nia indo­irań­skiego przy­by­łego praw­do­po­dob­nie z głębi Azji lub znad ste­pów nad­ka­spij­skich. Scy­to­wie wyparli Kim­me­rów - któ­rzy uszli do Azji Mniej­szej i na Kau­kaz - pod­po­rząd­ko­wali sobie liczne osia­dłe ludy rol­ni­cze i utwo­rzyli obszerne pań­stwo się­ga­jące od Donu na wscho­dzie po dolny Dunaj na zacho­dzie oraz środ­kowy bieg Bohu, Dnie­pru i Donu na pół­nocy. Źró­dła sta­ro­żytne okre­ślały ich pań­stwo mia­nem Scy­tia. "Zie­mia ta jest rów­niną obfi­tu­jącą w trawę i dobrze nawod­nioną - noto­wał Hero­dot, autor pierw­szego w histo­rii opisu ziem ukra­iń­skich. - Prze­pły­wają przez nią rzeki Ister (Dunaj) o pię­ciu ujściach, potem Tyras (Dniestr), Hypa­nis (Bug), Bory­ste­nes (Dniepr), Pan­ti­kaos, Hipa­kir, Ger­ros, Tanais (Don)... Z rzek Bory­ste­nes jest naj­po­ży­tecz­niej­szy, ponie­waż uży­cza bydłu obok zamu­lo­nych rzek naj­pięk­niej­szych i naj­le­piej utrzy­ma­nych pastwisk i zawiera sta­now­czo naj­lep­sze i naj­licz­niej­sze ryby; także jego woda jest bar­dzo przy­jemna do picia, a pły­nie on czy­sty obok zamu­lo­nych rzek, dalej na jego brze­gach naj­le­piej udają się zasiewy zboża, a tam, gdzie się nie obsiewa ziemi, rośnie naj­buj­niej­sza trawa. Przy jego ujściu sama z sie­bie osa­dza się sól w nie­zmier­nej ilo­ści. Dostar­cza też wiel­kich ryb bez ości, które nadają się do mary­no­wa­nia, nadto wiele innych god­nych podziwu pło­dów".

Scy­to­wie znaj­do­wali się na eta­pie roz­kładu wspól­noty pier­wot­nej. O postę­pu­ją­cym wśród nich pro­ce­sie zróż­ni­co­wa­nia spo­łecz­nego świad­czą naj­le­piej gro­bowce-kur­hany, masowo odkry­wane na połu­dniu Ukra­iny. Arche­olo­go­wie znaj­dują w nich broń, naczy­nia gli­niane, arty­styczne wyroby ze złota, sre­bra i brązu, zwłoki żon i nie­wol­ni­ków, pomor­do­wa­nych pod­czas uro­czy­sto­ści pogrze­bo­wych, szkie­lety koni bojo­wych wraz z całym rynsz­tun­kiem. Szcze­gól­nie bogate były groby kró­lów. Odkryty w pobliżu Niko­pola (koło Dnie­pro­pie­trow­ska) tzw. czer­tom­licki kur­han ma 20 m wyso­ko­ści i 350 m obwodu. W wiel­kich kryp­tach pod­ziem­nych spo­czy­wały zwłoki króla i kró­lo­wej, sze­ściu wojow­ni­ków i 11 koni bojo­wych. W gro­bowcu zna­le­ziono wielką ilość cen­nych przed­mio­tów: miecz, koł­czan na strzały, odzież ze zło­tymi i srebr­nymi ozdo­bami, srebrne i złote naczy­nia. Wśród Scy­tów pano­wał ustrój demo­kra­cji wojen­nej. Pod­sta­wo­wym ich zaję­ciem była wojna, a głów­nie orga­ni­zo­wa­nie łupie­skich wypraw, mają­cych wzbo­ga­cić ary­sto­kra­cję i dać szansę awansu pro­stym wojow­ni­kom.

Wśród ple­mion scy­tyj­skich liczeb­no­ścią i bit­no­ścią wyróż­niali się Scy­to­wie kró­lew­scy, miesz­ka­jący na obsza­rach mię­dzy dol­nym Dnie­prem i Donem. Były to trzy odrębne ple­miona. Władca naj­sil­niej­szego z nich, Para­la­tów, spra­wo­wał naczelną wła­dzę poli­tyczną i woj­skową. Scy­to­wie kró­lew­scy wyraź­nie domi­no­wali nad pozo­sta­łymi ple­mionami. Na pół­noc od Scy­tów kró­lew­skich miesz­kali Scy­to­wie koczow­nicy, zaś na zachód, na pra­wym brzegu Dnie­pru, pocho­dzące zapewne z daw­niej­szej fali migra­cyj­nej odrębne ple­miona ora­czy i rol­ni­ków, pro­wa­dzące osia­dły tryb życia. Pierwsi z nich znali już orkę sprzę­żajną, dru­dzy sto­so­wali jesz­cze uprawę moty­kową. Były to zapewne pod­bite przez Scy­tów ludy rol­ni­cze. Zamiesz­ki­wały one otwarte osady lub grody, roz­wi­nęły pro­duk­cję cera­miki nawią­zu­ją­cej do okresu przed­scy­tyj­skiego, stop­niowo ule­gały jed­nak kul­tu­rze scy­tyj­skiej, co w kon­se­kwen­cji pro­wa­dziło do uni­fi­ka­cji kul­tu­ro­wej tych róż­no­rod­nych ple­mion.

Władcy scy­tyj­scy orga­ni­zo­wali wiel­kie wyprawy wojenne do odle­głych nawet krain. Wia­domo, że pod koniec VII w. p.n.e. Scy­to­wie dotarli do Egiptu. W poło­wie VI w. pod­jęli jedną lub dwie wyprawy na zachód i przy­czy­nili się do zała­ma­nia głów­nych ośrod­ków kul­tury łużyc­kiej. Cią­głymi napa­dami na sąsia­dów nara­zili się potęż­nemu władcy per­skiemu Dariu­szowi I, który w 514-513 r. p.n.e. zor­ga­ni­zo­wał wielką wyprawę na pół­noc. Scy­to­wie umie­jęt­nie zasto­so­wali wów­czas tak­tykę wojny pod­jaz­do­wej, wcią­gali prze­ciw­nika w głąb ste­pów, nisz­czyli jego siły nagłymi ata­kami, aż wresz­cie zmu­sili do odwrotu. Boga­ce­nie się ary­sto­kra­cji drogą łupie­skich wypraw i han­dlu z kolo­niami grec­kimi dopro­wa­dziło do pogłę­bie­nia róż­nic spo­łecz­nych i zwięk­szało uza­leż­nie­nie pro­stych rol­ni­ków oraz paste­rzy od war­stwy panu­ją­cej.

Okres naj­więk­szego roz­woju pań­stwa scy­tyj­skiego przy­pada na IV i III w. p.n.e. - szcze­gól­nie na lata pano­wa­nia króla Ate­usza. Głów­nym ośrod­kiem było wów­czas "kamienne gro­dzisz­cze" nad dol­nym Dnie­prem, sie­dziba kró­lew­ska. Eks­pan­sja Scy­tów za Dunaj dopro­wa­dziła do kon­fliktu z Mace­do­nią. W 339 r. p.n.e. woj­ska króla Filipa II roz­biły Scy­tów. W bitwie tej zgi­nął król Ate­usz. Kilka lat póź­niej koczow­nicy zre­wan­żo­wali się i zadali klę­skę trac­kiemu namiest­ni­kowi Alek­san­dra Wiel­kiego. Stwo­rzone przez Ate­usza pań­stwo prze­trwało do III w. p.n.e., kiedy na jego obszary wtar­gnęły za wschodu koczow­ni­cze ple­miona Sar­ma­tów. Część poko­na­nych Scy­tów wyco­fała się na Krym i tu zało­żyła swą nową sto­licę - Neapol Scy­tyj­ski (na przed­mie­ściach obec­nego Sym­fe­ro­pola), część wywę­dro­wała nad dolny Dniestr i Dunaj, reszta pod­po­rząd­ko­wała się najeźdź­com i stop­niowo ule­gła asy­mi­la­cji. Scy­tyj­skie pań­stwo na Kry­mie osią­gnęło naj­więk­szy roz­kwit w II w. p.n.e., gdy pod­po­rząd­ko­wało sobie kolo­nie grec­kie na tym tere­nie. Uza­leż­nione potem przez króla Pontu Mitry­data Eupa­tora, prze­trwało do III w. n.e.

Na wyprawy wojenne Scy­to­wie jeź­dzili konno, uży­wali też wozów o czte­rech peł­nych kołach tar­czo­wych. Uzbro­jeni byli w łuki, strzały, mie­cze, topory, włócz­nie i oszczepy oraz tar­cze; bogatsi wojow­nicy nosili pan­ce­rze z łusek brą­zo­wych lub żela­znych, a cza­sem i grec­kie hełmy. Na co dzień męż­czyźni zakła­dali dłu­gie spodnie i kaftan prze­pa­sany pasem, spi­cza­ste czapy, buty z krót­kimi cho­lew­kami. Kobiety nosiły dłu­gie szaty.

Scy­to­wie dopro­wa­dzili do dosko­na­ło­ści meta­lur­gię i obróbkę brązu oraz żelaza, słabo nato­miast opa­no­wali pro­duk­cję cera­miki. Cha­rak­te­ry­zo­wała się ona ozdo­bami w postaci zwie­rząt. Dobrze roz­wi­nięta była obróbka skór, kości i drewna. Pro­wa­dzili oży­wiony han­del z kolo­niami grec­kimi zakła­da­nymi od VIII w. p.n.e. na pół­noc­nych wybrze­żach Morza Czar­nego. W okre­sie naj­więk­szego nasi­le­nia ruchu kolo­ni­za­cyj­nego (VII i VI w. p.n.e.) znaczną rolę odgry­wały grec­kie mia­sta-pań­stwa. Olbia poło­żona na pra­wym brzegu limanu2 Bohu, Cher­so­nez nie­opo­dal dzi­siej­szego Sewa­sto­pola, Tyras przy ujściu Dnie­stru, Tanais przy ujściu Donu i Pan­ti­ka­pe­jon (na miej­scu obec­nego Ker­czu). Olbia stała się poważ­nym ośrod­kiem pro­duk­cji rze­mieśl­ni­czej i han­dlu, pod­stawą gospo­darki Cher­so­nezu była uprawa zboża i win­nej lato­ro­śli. Mia­sta grec­kie nad Morzem Czar­nym kupo­wały od Scy­tów zboże, futra, miód, wosk, sól, drewno, nie­wol­ni­ków, sprze­da­wały im wino, oliwę, tka­niny, cera­mikę, biżu­te­rię, wyroby arty­styczne, broń, przed­mioty meta­lowe. Wymiana han­dlowa mię­dzy ple­mio­nami tubyl­czymi i kolo­niami przy­spie­szała pro­ces hel­le­ni­za­cji ary­sto­kra­cji scy­tyj­skiej, a z dru­giej strony przy­czy­niała się do wzro­stu wpły­wów scy­tyj­skich na kul­turę grecką.

Ści­sła więź mię­dzy przy­by­szami a tubyl­cami była szcze­gól­nie wyraźna w Kró­le­stwie Bospo­rań­skim, zjed­no­czo­nym ok. 480 r. p.n.e. przez wład­ców Pan­ti­ka­pe­jonu i obej­mu­ją­cym mia­sta hel­leń­skie na pół­wy­spie Kercz oraz Kuba­niu. Po 480 r. doszła tu do wła­dzy dyna­stia Spar­ta­ki­dów, która drogą pod­bo­jów roz­sze­rzyła posia­dło­ści pań­stwa i pod­po­rząd­ko­wała sobie nie tylko mia­sta grec­kie, ale i nie­które ple­miona scy­tyj­skie miesz­ka­jące nad Morzem Azow­skim. Od IV w. p.n.e. Kró­le­stwo Bospo­rań­skie stało się głów­nym dostawcą zboża dla Aten. Pomyśl­nie roz­wi­jała się tu rów­nież hodowla, rybo­łów­stwo i rze­mio­sło. W pań­stwie ist­niał już ustrój nie­wol­ni­czy, przy czym klasa panu­jąca skła­dała się zarówno z Gre­ków, jak Scy­tów.

W 107 r. p.n.e. w Pan­ti­ka­pe­jo­nie wybu­chło powsta­nie nie­wol­ni­ków pod wodzą Sau­ma­kosa. Ruch powstań­czy osią­gnął wiele suk­ce­sów i dopiero inter­wen­cja wojsk pon­tyj­skich króla Mitry­data Eupa­tora dopro­wa­dziła do klę­ski nie­wol­ni­ków. Odtąd pań­stwo bospo­rań­skie poczęło uzna­wać zwierzch­nic­two Pontu.

Zakła­dane przez Gre­ków mia­sta oto­czone były wyso­kimi murami obron­nymi z sys­te­mem wież i bram. Wewnątrz znaj­do­wała się zabu­dowa muro­wana, cią­gnąca się wzdłuż regu­lar­nej sieci bru­ko­wa­nych ulic, roz­cho­dzą­cych się od cen­tral­nie poło­żo­nego placu. W życiu każ­dego mia­sta poważną rolę odgry­wał port przyj­mu­jący statki z całego basenu Morza Śród­ziem­nego. Czę­ste napady ludów bar­ba­rzyń­skich dopro­wa­dziły jed­nak do stop­nio­wego upadku miast grec­kich. "Mia­sto Olbia wiel­ko­ścią nie odpo­wiada swo­jej poprzed­niej sła­wie - pisał Dion Chry­zo­stom żyjący na prze­ło­mie I i II w. n.e. - wsku­tek wie­lo­krot­nego znisz­cze­nia i wojen, znaj­du­jąc się już tak dawno wśród bar­ba­rzyń­ców i przy tym nie­mal naj­bar­dziej wojow­ni­czych, było ono cią­gle nara­żone na napa­ści i kilka razy zostało już zdo­byte przez wro­gów. Ostat­nie i bar­dzo mocne znisz­cze­nie miało miej­sce nie wię­cej niż 150 lat temu. Geto­wie3 zdo­byli je, jak rów­nież i pozo­stałe mia­sta na lewym brzegu Pontu aż do Apo­lo­nii. Skut­kiem tego inte­resy tam­tej­szych Hel­le­nów ule­gły cał­ko­wi­tej ruinie. Nie­któ­rych miast zupeł­nie nie odbu­do­wano, inne zaś znaj­dują się w nędz­nym sta­nie, a przy tym napły­nęła do nich masa bar­ba­rzyń­ców".

Po klę­sce Mitry­data VI w woj­nie z Rzy­mem Kró­le­stwo Bospo­rań­skie zna­la­zło się w orbi­cie wpły­wów impe­rium i osta­tecz­nie zostało włą­czone w skład Cesar­stwa, podob­nie jak pozo­stałe kolo­nie grec­kie zruj­no­wane najaz­dami bar­ba­rzyń­ców. Póź­niej­sze zała­ma­nie się pań­stwa rzym­skiego dopro­wa­dziło do cał­ko­wi­tego upadku miast hel­leń­skich nad Morzem Czar­nym.

W stre­fie oddzia­ły­wa­nia kul­tury antycz­nej znaj­do­wały się tylko połu­dniowe poła­cie dzi­siej­szej Ukra­iny. Pół­nocną część zamiesz­ki­wały ple­miona nie­pod­po­rząd­ko­wane Scy­tom. Hero­dot podaje nazwy tych ludów: Aga­tyrsi, Neu­ro­wie, Andro­fa­go­wie i Melan­chle­no­wie. Znały one orkę sprzę­żajną, upra­wiały psze­nicę i proso, sprze­da­wały zboże kolo­niom grec­kim, hodo­wały bydło, zaj­mo­wały się myśli­stwem, rybo­łów­stwem i rze­mio­słem. Budo­wały wiel­kie osie­dla ota­czane wyso­kimi wałami, nawet do 10 m. Naj­więk­sze tego typu osady arche­olo­go­wie odkryli w Nie­mi­ryw­sku koło Win­nicy i Biel­sku koło Połtawy. Chaty w tych osa­dach budo­wane były z drewna i gliny. Ludy miesz­ka­jące poza zasię­giem wpły­wów scy­tyj­skich stwo­rzyły wiele odręb­nych kul­tur.

Po zła­ma­niu potęgi scy­tyj­skiej w II w. p.n.e. więk­szość ste­po­wych obsza­rów dzi­siej­szej Ukra­iny opa­no­wali Sar­maci. Mimo pew­nych podo­bieństw kul­tu­ro­wych do poko­na­nych przez sie­bie koczow­ni­ków stali na znacz­nie niż­szym szcze­blu roz­woju niż Scy­to­wie. Dobit­nie świad­czy o tym ubó­stwo kur­ha­nów sar­mac­kich. Nowi zdo­bywcy ata­ko­wali nie tylko kolo­nie grec­kie nad Morzem Czar­nym, ale rów­nież nad­du­naj­skie pro­win­cje Cesar­stwa Rzym­skiego.

W III w. n.e. na stepy czar­no­mor­skie przy­byli nowi zdo­bywcy - ger­mań­scy Goto­wie. Przy­wę­dro­wali znad Wisły, a pod­po­rząd­ko­waw­szy sobie Sar­ma­tów, wspól­nie z nimi urzą­dzali łupie­skie wyprawy na zie­mie Cesar­stwa Rzym­skiego. Po zdo­by­ciu Dacji napie­rali sil­nie na gra­nice impe­rium wzdłuż Dunaju, wypra­wiali się też do Azji Mniej­szej. Stop­niowo wyod­ręb­niły się dwie grupy: Wizy­go­tów, usa­do­wio­nych w Dacji4 i na zachód od Dnie­stru, oraz Ostro­go­tów, miesz­ka­ją­cych na ste­pach po wschod­niej stro­nie Dnie­stru, w kie­runku Dnie­pru i Donu.

Po okre­sie wojen z Rzy­mem Goto­wie zawarli układ z cesa­rzem Kon­stan­ty­nem I i jako sojusz­nicy impe­rium osła­niali odtąd jego gra­nice. Ich eks­pan­sja skie­ro­wał się teraz na pół­noc i dopro­wa­dziła do utwo­rze­nia przez króla Ostro­go­tów Her­ma­na­ryka ogrom­nego pań­stwa we wschod­niej Euro­pie. Doszło wów­czas do pierw­szego zatknię­cia się Gotów ze wschod­nimi Sło­wia­nami.

Na widowni euro­pej­skiej Sło­wia­nie poja­wili się sto­sun­kowo późno, nie ulega jed­nak wąt­pli­wo­ści, że tereny mię­dzy Odrą i Dnie­prem musieli już zamiesz­ki­wać od tysiąc­le­cia. Docie­ra­jące do sta­ro­żyt­nych wia­do­mo­ści o tym ludzie były bar­dzo skąpe i nie­do­kładne. Histo­rycy przy­pusz­czają, że wśród wymie­nio­nych przez Hero­dota pół­noc­nych sąsia­dów Scy­tów znaj­do­wali się Sło­wia­nie. Szcze­gól­nie odnosi się to do Neu­rów, zapewne też i do Scy­tów-ora­czy. Rzym­scy auto­rzy nie mieli wielu infor­ma­cji o ludach miesz­ka­ją­cych na tere­nie kształ­tu­ją­cej się Sło­wiańsz­czy­zny. "Nie­któ­rzy [...] twier­dzą, że zie­mie te (od Bał­tyku) aż do rzeki Wistuli (Wisły) zamiesz­kują Sar­maci, Wene­dzi, Ski­ro­wie i Mir­ro­wie" - pisał Pli­niusz w I w. n.e. "Co się zaś tyczy Peu­cy­nów, Wene­dów i Finów, to nie wiem, czy mam ich zali­czyć do Ger­ma­nów czy Sar­ma­tów" - wtó­ro­wał mu nie­pew­nie Tacyt.

Obec­nie uważa się, że wymie­nieni przez obu sta­ro­żyt­nych auto­rów Wene­do­wie byli Sło­wia­nami, potwier­dzają to bowiem sze­roko podej­mo­wane bada­nia naukowe (szcze­gól­nie arche­olo­giczne i etno­gra­ficzne). Slo­wia­nie nale­żeli do grupy ludów indo­eu­ro­pej­skich, przy­wę­dro­wali ze ste­pów czar­no­mor­skich, kaspij­skich lub kazach­stań­skich. Bal­to­sło­wia­nie zajęli znaczną część wschod­niej i środ­ko­wej Europy. Z bie­giem lat grupa ta ule­gła podzia­łowi: Bał­to­wie opa­no­wali obszary nad­mor­skie, Sło­wia­nie około połowy II tysiąc­le­cia p.n.e. zasie­dlili tereny mię­dzy Dnie­prem i Odrą, a więc i pół­nocną oraz zachod­nią Ukra­inę. W póź­niej­szym okre­sie ule­gli podzia­łowi na grupę wschod­nią i zachod­nią.

Wcze­sno­śre­dnio­wieczne źró­dła bizan­tyj­skie wymie­niają we wschod­niej Euro­pie Antów, Skla­wi­nów, przod­ków Sło­wian bał­kań­skich, zamiesz­ku­ją­cych w poło­wie VI w. obszary nad­dnie­strzań­skie i sta­no­wią­cych już wów­czas poważną siłę poli­tyczną oraz mili­tarną. Wypo­sa­że­nie gro­bów świad­czy o postę­pu­ją­cym szybko pro­ce­sie zróż­ni­co­wa­nia spo­łecz­nego wśród Sło­wian. Obok ubo­gich mogił zacho­wały się bogate gro­bowce, gdzie znaj­dują się szkie­lety koni, dro­go­cenna cera­mika, ozdoby, przed­mioty zbytku impor­to­wane z Impe­rium Rzym­skiego, monety z wize­run­kami cesa­rzy. Ary­sto­kra­cja sło­wiań­ska posia­dała bogac­twa pocho­dzące głów­nie z łupów wojen­nych (do nich nale­żeli rów­nież nie­wol­nicy), na wie­cach for­so­wała swoje decy­zje i wybie­rała ze swego grona wodza - księ­cia.

Więk­sze i trwal­sze orga­ni­zmy pań­stwowe two­rzyły się począt­kowo w naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych rejo­nach Sło­wiańsz­czy­zny: nad gór­nym Dnie­strem, środ­ko­wym Dnie­prem, na Woły­niu. Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że "impe­rium goc­kiemu" Her­ma­na­ryka pod­le­gały różne odłamy Sło­wian: Wene­do­wie i Skla­wi­no­wie. W IV w. do więk­szego zna­cze­nia doszło pań­stwo Antów, zamiesz­ku­ją­cych tereny nad środ­ko­wym Dnie­prem, któ­rzy pod wodzą swego księ­cia, Boza, potra­fili sta­wiać sku­teczny opór Gotom. Następca Her­ma­na­ryka, Wini­tar, poko­nał wresz­cie Antów i poj­mał ich władcę, jego synów oraz 70 ary­sto­kra­tów. Pierw­szy histo­ryczny władca Antów zgi­nął w męczar­niach na krzyżu, podob­nie jak wszy­scy przy­wódcy ple­mienni i syno­wie księ­cia wzięci do nie­woli wraz z Bozem. Po tej klę­sce ośro­dek pań­stwowy nad Dnie­prem roz­padł się, a wła­dza Gotów prze­su­nęła się daleko na pół­noc.

Wkrótce póź­niej na ste­pach czar­no­mor­skich poja­wili się nowi przy­by­sze, Huno­wie, lud pocho­dze­nia azja­tyc­kiego, który zdo­był sobie w histo­rii zło­wrogą sławę. W 375 r. prze­kro­czyli oni Don i znisz­czyli pań­stwo Her­ma­na­ryka, doko­nu­jąc przy tym maso­wych rzezi i ogrom­nych znisz­czeń. W wyniku najazdu Hunów został zaprze­pasz­czony nie­mal cały doro­bek kul­tu­ralny i mate­rialny ludów zamiesz­ku­ją­cych stepy czar­no­mor­skie. Wyko­pa­li­ska arche­olo­giczne świad­czą, że po tej kata­stro­fie nastą­pił wyraźny regres gospo­dar­czy i obni­że­nie poziomu życia.

W V w. Huno­wie prze­su­nęli się na zachód i zdo­byw­szy Nizinę Panoń­ską (dzi­siej­sze Węgry), utwo­rzyli tu swoje pań­stwo. Po śmierci króla Attyli potęga okrut­nych koczow­ni­ków zała­mała się i wkrótce wszyst­kie ludy ste­pów czar­no­mor­skich odzy­skały nie­za­leż­ność. Nie długo jed­nak zaznały spo­koju! Ste­pami czar­no­mor­skimi, niczym sze­roką bramą, wle­wały się do Europy kolejne fale dzi­kich koczow­ni­ków, napa­stu­ją­cych bez prze­rwy spo­kojne, osia­dłe ludy. W VI w. przy­byli Awa­ro­wie, któ­rzy na obsza­rze dzi­siej­szych Węgier utwo­rzyli swe pań­stwo i pod­jęli łupie­skie napady na sąsia­dów, zanim nie zostali pobici, a potem kom­plet­nie znisz­czeni przez woj­ska Karola Wiel­kiego. W VI-VII w. koczo­wali w ste­pach Buł­ga­rzy. Część ich powę­dro­wała póź­niej na Pół­wy­sep Bał­kań­ski, reszta osie­dliła się nad Wołgą i Kamą. Nowymi najeźdź­cami na ste­pach stali się z kolei Pie­czyn­go­wie.

2. Sło­wia­nie wschodni

Wywo­łana przez najazd Hunów "wędrówka ludów" przy­czy­niła się do wzmo­że­nia aktyw­no­ści Sło­wian, któ­rzy od końca IV w. poczęli napie­rać na sąsied­nie ludy i zaj­mo­wać nowe tereny dogodne do kolo­ni­za­cji. Po upadku pań­stwa Hunów sze­roka fala osad­nic­twa sło­wiań­skiego dotarła do Morza Czar­nego i dol­nego biegu Dunaju. W V. w. miesz­ka­jący dotąd nad Dnie­strem Skla­wi­no­wie zaata­ko­wali gra­nice Cesar­stwa Bizan­tyj­skiego. Całe pano­wa­nie cesa­rza Justyna (518-527) i Justy­niana (527-557) wypeł­nione było walką z napie­ra­ją­cymi za Dunaj Skla­wi­nami. Szcze­gól­nie aktywni byli oni w latach 545-557, wów­czas bowiem gro­mad­nie poczęli osie­dlać się na zdo­by­tych tery­to­riach. Dopiero wtar­gnię­cie Awa­rów na stepy czar­no­mor­skie i zie­mie nad­du­naj­skie prze­rwało na pewien czas migra­cję ludów sło­wiań­skich. Po zwy­cię­skich woj­nach ze Sło­wianami Awa­ro­wie prze­bili się na Nizinę Panoń­ską i tu zało­żyli swoje pań­stwo.

Miesz­ka­jące na połu­dniu ple­miona wschod­nio­sło­wiań­skie musiały uznać zwierzch­nic­two nowych zdo­byw­ców, jed­nak część ich - szcze­gól­nie miesz­ka­jący nad dol­nym Duna­jem Anto­wie i Skla­wi­no­wie, prze­dzie­leni od Awa­rów łukiem Kar­pat - w dal­szym ciągu ata­ko­wała gra­nice Cesar­stwa. Po roz­gro­mie­niu kaga­natu awar­skiego przez Fran­ków napór Sło­wian na Pół­wy­sep Bał­kań­ski wzmógł się jesz­cze bar­dziej. W efek­cie od VIII w. "cała zie­mia grecka zesło­wiańsz­czyła się i stała się bar­ba­rzyń­ska" (wg słów cesa­rza Kon­stan­tyna VII Por­fi­ro­ge­nety, panu­ją­cego w latach 911-959), a zwy­cię­scy Skla­wi­no­wie dotarli aż do Azji Mniej­szej, Syrii, na wyspy Morza Egej­skiego i przy­czy­nili się do upadku ustroju nie­wol­ni­czego panu­ją­cego dotąd w Cesar­stwie. Jed­no­cze­śnie Sło­wianie wschodni nacie­rali w kie­runku pół­noc­nym i pół­nocno-wschod­nim, wypie­ra­jąc Bał­tów znad wschod­niej czę­ści Zatoki Fiń­skiej oraz zaj­mu­jąc słabo zalud­nione tereny zamiesz­kane przez ple­miona ugro­fiń­skie. W rezul­ta­cie obszar opa­no­wany przez Sło­wian wschod­nich był bar­dzo roz­le­gły i obej­mo­wał zie­mie od dol­nego Dunaju po jeziora Ładoga i Onega, od Bugu po górny bieg Donu, Oki i Wołgi. Jedy­nie nad Morzem Azow­skim, mię­dzy Dnie­prem i Donem żyli koczow­nicy: naj­pierw Awa­ro­wie, któ­rzy zało­żyli tu tzw. wschodni kaga­nat, następ­nie Cha­za­ro­wie, a w IX w. Węgrzy.

Na obsza­rze wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny ukształ­to­wały się nastę­pu­jące ple­miona: nad środ­ko­wym Dnie­prem - Pola­nie (być może odłam Polan wiel­ko­pol­skich, który zawę­dro­wał kie­dyś na wschód), nad Pry­pe­cią - Drew­la­nie, na pół­noc od nich, mię­dzy Pry­pe­cią a Dźwiną - Dre­go­wi­cze, koło jeziora Ilmen - Sło­wia­nie ilmeń­scy, nad górną Wołgą i na wschód od gór­nego Dnie­pru - Kry­wi­cze, na lewym brzegu Dnie­pru, na pół­noc od Polan - Sie­wie­rza­nie, nad Sożą - Rady­mi­cze, nad górną Oką - Wia­ty­cze, na Woły­niu - Dule­bo­wie zwani też Buża­nami lub Woły­nia­nami, nad Dnie­strem - Tywercy i Uli­cze. Nie­które z tych ple­mion, szcze­gól­nie Polan, Sie­wie­rzan, Dule­bów, Tywer­ców i Uli­czów, możemy uznać za przod­ków narodu ukra­iń­skiego. Panu­jące na tak obszer­nym tere­nie róż­no­rodne warunki geo­gra­ficzne i przy­rod­ni­cze wpły­wały na poziom roz­woju ple­mion wschod­nio­sło­wiań­skich. Naj­wyż­szy sto­pień zaawan­so­wa­nia osią­gnęły ludy strefy laso­ste­pów żyjące nad środ­ko­wym bie­giem Dnie­pru, Dnie­stru i Bugu. Tu powstały też pierw­sze orga­ni­zmy pań­stwowe.

Bizan­tyj­ski histo­ryk z VI w. Pseudo-Mau­rycy tak cha­rak­te­ry­zo­wał Antów i Skla­wi­nów: "Kolor ich skóry i wło­sów nie­zbyt biały lub zło­ci­sty i nie­zu­peł­nie czarny, a jed­nak są oni ciem­no­czer­woni. W żaden spo­sób nie można ich skło­nić do nie­wol­nic­twa lub pod­le­gło­ści w swoim kraju. Są liczni, wytrzy­mali, zno­szą łatwo upał, zimno, deszcz, brak odzie­nia i poży­wie­nia. Do przy­by­wa­ją­cych do nich cudzo­ziem­ców odno­szą się przy­chyl­nie i oka­zu­jąc im oznaki swej przy­chyl­no­ści (przy ich prze­cho­dze­niu) z jed­nego miej­sca na dru­gie, strzegą ich w razie potrzeby, tak że gdyby się oka­zało, że wsku­tek nie­dbal­stwa tego, kto przyj­muje u sie­bie cudzo­ziemca, ten ostatni poniósłby (jaki­kol­wiek) uszczer­bek, ten który go przyj­mo­wał wcze­śniej, roz­po­czyna wojnę (z win­nym), uwa­ża­jąc za sprawę swego honoru pomścić cudzo­ziemca. Znaj­du­ją­cych się u nich jeń­ców nie trzy­mają jak inne ple­miona w nie­woli przez czas nie­ogra­ni­czony, lecz ogra­ni­cza­jąc (czas nie­woli) do okre­ślo­nego ter­minu, pro­po­nują im wybór: czy chcą oni też zostać się tam (gdzie się znaj­dują) na pra­wach ludzi wol­nych i przy­ja­ciół?". Według Pro­kopa z Ceza­rei Anto­wie byli ludźmi: "nader wyso­kiego wzro­stu i olbrzy­miej siły".

Pod­sta­wo­wymi zaję­ciami Sło­wian wschod­nich było rol­nic­two i hodowla. "Mają wielką ilość wszel­kiego bydła i plo­nów zło­żo­nych w sto­gach, a przede wszyst­kim prosa i beru"5 - pisał Pseudo-Mau­rycy. Podobne opi­nie wyra­żali inni histo­rycy bizan­tyj­scy. Nad gór­nym Dnie­prem, Wołgą i Oką prze­wa­żała jesz­cze gospo­darka żarowa, wyma­ga­jąca wspól­nej pracy dużych rodzin patriar­chal­nych, obej­mu­ją­cych 2-3 poko­le­nia. Sło­wia­nie odrą­by­wali naj­pierw korę, a po uschnię­ciu drzewa ści­nali pnie potrzebne na budu­lec i opał, resztę zaś roślin­no­ści pod­pa­lali. Popiół ze spa­lo­nego w ten spo­sób lasu słu­żył za nawóz. Ogo­ło­cony z drzew teren eks­plo­ato­wany był przez kilka lat, następ­nie porzu­cano go i pod­pa­lano las w innym miej­scu. Na bez­le­śnych tere­nach użyt­ko­wano pole przez kilka lat, po czym opusz­czano je na dłuż­szy okres.

Na połu­dnio­wych, czar­no­ziem­nych i ste­po­wych obsza­rach, posia­da­ją­cych od dawna kon­takt z wysoko roz­wi­niętą tech­niką antyczną, uprawa orna znana była już od V w. p.n.e., roz­po­wszech­niła się jed­nak znacz­nie póź­niej. Gra­nicę sta­no­wił tu VII w. n.e., gdy wszyst­kie ple­miona połu­dniowo-wschod­nie prze­szły od wędrow­nego rol­nic­twa wypa­le­ni­sko­wego do tech­niki ornej z uży­ciem radła i sochy z żela­znym oku­ciem. Od VI-VII w. poja­wiły się też pługi odwra­ca­jące całą skibę, gdy dotąd ryso­wano tylko wierzch­nią war­stwę ziemi. Rol­nic­two orne roz­wi­jało się począt­kowo jako dwu­po­lówka, przy czym pola leżące w pobliżu domo­stwa były upra­wiane każ­dego roku i nawo­żone przez bydło.

Sło­wia­nie upra­wiali nie tylko proso, ale i psze­nicę, jęcz­mień, żyto, groch, wykę, len, grykę, socze­wicę, mak, czo­snek, cebulę, kono­pie, zaj­mo­wali się też ogrod­nic­twem. Dowo­dzą tego wyko­pa­li­ska arche­olo­giczne. W gro­dzi­sku odkry­tym koło wsi Kara­czewka w pobliżu Char­kowa zna­le­ziono nasiona zbóż, gryki, lnu i maku, a także żarna, sierpy, natra­fiono rów­nież na doły wygła­dzane gliną i wap­nem, słu­żące do prze­cho­wy­wa­nia zboża. Podob­nie wyglą­dały zna­le­zi­ska na Knia­zio­wej Górce nad Rosją oraz w kur­ha­nach Drew­lan, gdzie odkryto ponadto resztki sochy. O wyjąt­ko­wej roli rol­nic­twa świad­czy też kalen­darz sło­wiań­ski, dzie­lący czas na okresy odpo­wia­da­jące kolej­no­ści prac rol­nych. Sty­czeń, czyli sie­czeń, był okre­sem rąba­nia drewna na opał, luty, czyli suchy - okre­sem susze­nia drewna, kwie­cień - traw­nyj - wzro­stu traw, sier­pień - okre­sem żniw (zboże ści­nano sier­pami, dopiero póź­niej roz­po­wszech­niły się kosy uży­wane począt­kowo do żęcia trawy). Zboże młó­cono na kle­pi­sku, prze­pę­dza­jąc bydło lub uży­wa­jąc cepów, mie­lono w obro­to­wych żar­nach kamien­nych, trans­por­to­wano w wor­kach. Poję­cie "dosta­tek" ozna­czało wów­czas obfi­tość zboża. Przy żni­wach pra­co­wały począt­kowo nie­mal tylko kobiety.

Przej­ście do rol­nic­twa ornego stało się bodź­cem do roz­woju hodowli, bowiem do pracy na roli wprzę­gnięto zwie­rzęta. O poważ­nej roli hodowli w gospo­darce Sło­wian wschod­nich świad­czy fakt, że wśród licz­nych kości zwie­rząt znaj­do­wa­nych przez arche­olo­gów aż ponad 80% sta­no­wiły szczątki zwie­rząt oswo­jo­nych: bydła roga­tego, koni, świń, w mniej­szym stop­niu owiec i kóz. Dane te dowo­dzą rów­nież, że myśli­stwo, podob­nie zresztą jak rybo­łów­stwo i bart­nic­two, odgry­wało tylko dru­go­rzędną rolę w gospo­darce. Tylko w pół­noc­nej, lesi­stej czę­ści Sło­wiańsz­czy­zny zaję­cia te były bar­dziej roz­po­wszech­nione.

Poważną rolę w życiu gospo­dar­czym odgry­wało rze­mio­sło oraz han­del. Na tere­nie wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny arche­olo­go­wie odkryli liczne narzę­dzia żela­zne pocho­dzące z I-V w. n.e. - kosy, sierpy, lemie­sze do płu­gów, sie­kiery, dłuta, noże, szpilki, klu­cze, a także broń: mie­cze, groty do strzał, oszczepy, czę­ści tarcz. Szcze­gól­nie bogaty asor­ty­ment wyro­bów żela­znych zna­le­ziono w tzw. Paster­skim Gro­dzi­sku koło mia­steczka Smili nad środ­ko­wym Dnie­prem. Rów­nież wysoki poziom osią­gnęło garn­car­stwo. W tej dzie­dzi­nie pro­duk­cji spe­cja­li­zo­wały się nie­które rejony Sło­wiańsz­czy­zny, w kilku róż­nych miej­sco­wo­ściach zna­le­ziono sko­rupki setek naczyń. O roz­woju złot­nic­twa mówią zna­le­zi­ska w Paster­skim Gro­dzi­sku, gdzie odkryto liczne bran­so­lety, blaszki, klamry, sprzączki, wisiorki itp. Mieli też Sło­wia­nie doświad­czo­nych tka­czy, kraw­ców, szew­ców, sto­la­rzy, bed­na­rzy i innych rze­mieśl­ni­ków.

Han­del roz­wi­jał się już w pierw­szych wie­kach naszej ery. Na tery­to­rium dzi­siej­szej Ukra­iny odkryto ponad 1000 zna­le­zisk monet rzym­skich; 140 z nich zali­czono do skar­bów, nie­które posia­dały do 30 000 monet! Sło­wia­nie sprze­da­wali Rzy­mia­nom zboże, bydło, nie­wol­ni­ków, pro­dukty leśne, kupo­wali oliwę, wino, cera­mikę, broń oraz wyroby meta­lowe. W póź­niej­szym okre­sie roz­wi­nął się han­del z Ara­bami, świad­czą o tym rów­nież zna­le­ziska, szcze­gól­nie monet.

Roz­wój sił wytwór­czych wpły­nął na ewo­lu­cję sto­sun­ków spo­łecz­nych. W pierw­szych wie­kach naszej ery wśród Sło­wian wschod­nich pano­wał ustrój rodowo-ple­mienny. Ród peł­nił w spo­łe­czeń­stwie pod­sta­wowe funk­cje gospo­dar­cze. Jego człon­ko­wie zaj­mo­wali okre­śloną wspól­notę tery­to­rialną (jedna lub kilka pobli­skich osad), wspól­nie pra­co­wali i kon­su­mo­wali wypro­du­ko­wane przez sie­bie dobra. Ród peł­nił też poważne funk­cje spo­łeczne - utrzy­my­wał wewnętrzną zgodę mię­dzy człon­kami, chro­nił ich przed zama­chami i napa­dami z zewnątrz, regu­lo­wał codzienne życie, usta­na­wiał prawa i obo­wiązki swo­ich człon­ków. W całej wschod­niej Sło­wiańsz­czyź­nie pano­wało wów­czas prawo "krwa­wej zemsty" rodo­wej, ist­niała głę­boka soli­dar­ność mię­dzy wszyst­kimi ludźmi nale­żą­cymi do jed­nego rodu. Wyż­szą jed­nostkę orga­ni­za­cyjną sta­no­wiło ple­mię, sku­pia­jące więk­szą liczbę rodów miesz­ka­ją­cych na danym tere­nie. Na jego czele stali naczel­nicy obie­rani na wiecu z udzia­łem wszyst­kich doro­słych męż­czyzn. Wła­dza ich była nie­wielka. Z jed­nej strony ogra­ni­czało ich zgro­ma­dze­nie ludowe, z dru­giej - star­szy­zna ple­mienna. Naczel­nicy byli wodzami, sędziami i kapła­nami w jed­nej oso­bie. "Skla­wi­no­wie i Anto­wie - pisał Pro­kop z Ceza­rei (zm. po 562) - nie pod­le­gają wła­dzy jed­nego czło­wieka, lecz od dawna żyją w ludo­władz­twie, i dla­tego każde szczę­ście i nieszczę­ście w ich życiu jest dla nich wspólną sprawą".

Główną funk­cją orga­ni­za­cji ple­mien­nej było zdo­by­wa­nie nowych tery­to­riów i łupów, obrona przed wro­giem, wydzie­la­nie tere­nów dla poszcze­gól­nych rodów. Miało to ogromne zna­cze­nie wobec nie­prze­rwa­nego nie­mal stanu wojny.

Przej­ście do uprawy sprzę­żaj­nej przy­czy­niło się do stop­nio­wego zmniej­sze­nia roli rodu, bowiem dzięki nowej tech­nice moż­liwa stała się indy­wi­du­alna uprawa ziemi w ramach kil­ku­oso­bo­wej rodziny, wzro­sła znacz­nie pro­duk­cja rolna, powięk­szyły się zapasy żyw­no­ści. Nowe osady były już teraz zakła­dane nie przez rody, ale przez poje­dyn­cze rodziny lub grupy rodzin. Od VII w. n.e. ustrój rodowy poczyna ule­gać wyraź­nemu roz­kła­dowi, jego miej­sce zaj­muje wspól­nota tery­to­rialna oparta nie na związku krwi - jak było dotych­czas - lecz na wspól­nym miej­scu zamiesz­ka­nia. Wspól­nota sąsiedzka znana na Rusi pod nazwą mir (na pół­nocy) i wierw (na połu­dniu) dzie­liła zie­mię mię­dzy człon­ków, spra­wo­wała nad­zór nad jej uprawą, roz­strzy­gała spory mię­dzy człon­kami, orga­ni­zo­wała obronę przed wro­giem - były to więc zada­nia, jakie uprzed­nio wypeł­niała wspól­nota rodowa.

W obrę­bie wspól­noty tery­to­rial­nej ist­niała już pry­watna wła­sność ziemi ornej będą­cej we wła­da­niu poszcze­gól­nych rodzin, nato­miast lasy, łąki, pastwi­ska i wody sta­no­wiły na­dal wła­sność wspólną. O pro­ce­sie prze­mian spo­łecz­nych świad­czą zmiany w budow­nic­twie. Odkryte nad Romną (dopływ Suły) gro­dzi­sko patriar­chalne - Mona­sty­rysz­cze - skła­dało się z 20-25 wiel­kich zie­mia­nek zbu­do­wa­nych cia­sno obok sie­bie. Każde pomiesz­cze­nie prze­zna­czone było dla 70-80 osób. Arche­olo­go­wie odna­leźli rów­nież wiel­kie domy zbu­do­wane z drew­nia­nych bali, o powierzchni 50-100 m2 . Żyły w nich całe rodziny obej­mu­jące 2-3 poko­le­nia. Nato­miast we wsi Bory­szew, poło­żo­nej koło źró­deł Donu, odkryto póź­niej­szą osadę z VIII-X w. posia­da­jącą 200-250 jed­no­ro­dzin­nych zabu­do­wań, czę­ściowo wgłę­bio­nych w zie­mię. Przy­le­gały do nich zabu­do­wa­nia gospo­dar­cze: obory, jamy do prze­cho­wy­wa­nia zbóż i susze­nia ryb. Część zabu­do­wań była gro­dzona pło­tem, co naj­le­piej świad­czy o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze gospo­darki. W leś­kow­skim osie­dlu koło Czer­kas natra­fiono na indy­wi­du­alną zagrodę skła­da­jącą się z ośmiu pomiesz­czeń: budynku miesz­kal­nego, trzech obór, chlewa, sto­doły i dwóch komór słu­żą­cych do pro­duk­cji narzę­dzi. Domy z IX-X w. posia­dały tylko 15-20 m2 powierzchni i wyraź­nie prze­zna­czone były dla kil­ku­oso­bo­wej rodziny.

Wykształ­ca­jąca się gospo­darka indy­wi­du­alna powo­do­wała powsta­wa­nie nie­rów­no­ści spo­łecz­nych. Wśród ogółu wol­nych chło­pów stop­niowo poczyna wybi­jać się grupa moż­nych posia­da­jąca więk­szą ilość ziemi, narzę­dzi, cen­nych przed­mio­tów, nie­wol­ni­ków zdo­by­wa­nych na woj­nach lub naby­wa­nych drogą han­dlu. Ary­sto­kraci ple­mienni zaczęli stop­niowo narzu­cać swą wolę na wie­cach, wybie­rali też spo­śród sie­bie naczel­ni­ków ple­mien­nych, obej­mo­wali wyż­sze sta­no­wi­ska w orga­ni­za­cji spo­łecz­nej, zdo­by­wali więk­szość łupów wojen­nych; stop­niowo uza­leż­niali od sie­bie ogół chło­pów, zmu­sza­jąc ich do świad­czeń w natu­rze.

Wcze­sno­śre­dnio­wieczna Sło­wiańsz­czy­zna była już poważną potęgą poli­tyczną i mili­tarną. "Gdyby Sło­wia­nie nie byli tak roz­drob­nieni i gdyby pomię­dzy poszcze­gól­nymi ich ple­mio­nami było mniej nie­zgody, to żaden z ludów na świe­cie nie byłby w sta­nie im się oprzeć" - pisał w X w. arab­ski histo­ryk i podróż­nik Masudi. Podobną opi­nię prze­ka­zał żyjący kilka wie­ków wcze­śniej Pseudo-Mau­rycy. "Nie mając nad sobą zwierzch­nika, mają cią­głe zatargi ze sobą - pisał. - Ponie­waż nie ma mię­dzy nimi jed­no­myśl­no­ści, nie zbie­rają się więc razem, a jeśli się zbiorą, to nie docho­dzi do jed­nej decy­zji, gdyż nikt nie chce ustą­pić... Ponie­waż mają oni wielu kró­li­ków pozo­sta­ją­cych ze sobą w nie­zgo­dzie, dobrze jest pozy­skać sobie nie­któ­rych z nich namową albo darami, zwłasz­cza tych, któ­rzy sie­dzą bli­sko pogra­ni­cza (Bizan­cjum), a na innych się wypra­wiać, aby wojna ze wszyst­kimi nie spro­wa­dziła wśród nich jed­no­ści, a nawet jedy­no­władz­twa".

W okre­sie demo­kra­cji wojen­nej (VI-VII w.) wojow­ni­kami byli wszy­scy doro­śli męż­czyźni. W bar­dziej zaawan­so­wa­nych w roz­woju rejo­nach ist­niały już dru­żyny ksią­żęce zło­żone z naj­spraw­niej­szych wojow­ni­ków. "Każdy uzbro­jony jest w dwa nie­wiel­kie oszczepy, nie­któ­rzy także mają tar­cze, mocne, lecz trudne do prze­no­sze­nia - pisał Pseudo-Mau­rycy. - Posłu­gują się rów­nież drew­nia­nymi łukami i nie­wiel­kimi strza­łami namo­czo­nymi w spe­cjal­nie do tego celu przy­go­to­wa­nym jadzie, sil­nie dzia­ła­ją­cym, jeśli ranny nie przyj­mie wcze­śniej anti­do­tum lub (nie sko­rzy­sta z) innych środ­ków pomoc­ni­czych, zna­nych doświad­czo­nym leka­rzom, lub też nie wytnie ciała wokół miej­sca zra­nie­nia, aby jad nie roz­prze­strze­nił się dalej". Wojow­nicy sło­wiań­scy uży­wali też topo­rów i cięż­kich oszcze­pów do walki wręcz; bogatsi nosili mie­cze, hełmy i kol­czugi. Miecz sta­no­wił broń naj­cen­niej­szą, ozda­biano go róż­nymi rysun­kami. Był rów­nież sym­bo­lem. Wrę­cza­jąc go swemu synowi, ojciec mawiał: "jedyne to twoje, co zdo­bę­dziesz mie­czem". Jeśli pra­wu­jący się nie byli zado­wo­leni z wyroku księ­cia, mogli naj­czę­ściej usły­szeć nastę­pu­jące słowa: "Sądź­cie się mie­czem; kto ma ostrzej­szy miecz, ten będzie zwy­cięzcą". Wojow­nicy skła­dali przy­sięgę na miecz i tar­czę.

O tak­tyce walki Sło­wian infor­muje nas Pseudo-Mau­rycy: "Wal­czyć ze swymi wro­gami lubią oni w miej­scach poro­słych gęstym lasem, w cia­śni­nach, na urwi­skach. Z korzy­ścią dla sie­bie posłu­gują się nie­spo­dzie­wa­nymi ude­rze­niami i pod­stę­pami, zarówno w dzień, jak i w nocy, wymy­śla­jąc wiele (róż­nych) spo­so­bów... Znaj­du­jąc wielką pomoc w lasach, kie­rują się ku nim, gdyż umieją dosko­nale wal­czyć w cia­śni­nach. Czę­sto porzu­cają nie­sioną zdo­bycz (jak gdyby) pod wpły­wem zamie­sza­nia i ucie­kają w lasy, następ­nie zaś, gdy ata­ku­jący rzuca się na zdo­bycz, bez trudu wycho­dzą i zadają straty nie­przy­ja­cie­lowi. Są mistrzami w wyko­ny­wa­niu tego wszyst­kiego róż­nymi wymy­ślo­nymi przez się spo­so­bami mają­cymi na celu zwa­bie­nie prze­ciw­nika".

Do walki wystę­po­wali pie­szo w luź­nym szyku, usta­wieni rodami i ple­mio­nami, posia­dali rów­nież nie­liczną jazdę. W bitwie obron­nej sypali wały, urzą­dzali zasadzki, wią­zali wozy, two­rząc umoc­niony obóz z kobie­tami i dziećmi wewnątrz. Do szturmu uży­wali dra­bin i machin oblęż­ni­czych. Budo­wali też grody ota­czane fosą i wałem drew­niano-ziem­nym lub zbu­do­wa­nym ze skrzyń drew­nia­nych wypeł­nio­nych zie­mią. Wały wzmac­niane były pali­sadą osło­niętą dasz­kiem w celu ochrony załogi przed strza­łami prze­ciw­nika.

Reli­gia Sło­wian wschod­nich począt­kowo była nie­skom­pli­ko­wana. "Uwa­żają oni - pisał Pro­kop z Ceza­rei - że tylko jeden bóg, twórca bły­ska­wic, jest panem całego świata, i skła­dają mu w ofie­rze woły lub czy­nią inne obrzędy rytu­alne. O prze­zna­cze­niu nic nie wie­dzą ani nie przy­znają mu żad­nej w życiu ludz­kim roli, lecz kiedy śmierć im zaj­rzy w oczy, czy to w cho­ro­bie, czy w chwili nie­bez­pie­czeń­stwa, czy na woj­nie, ślu­bują wów­czas, że jeśli oca­leją, to nie­zwłocz­nie złożą bogu ofiarę w zamian za swe życie, a unik­nąw­szy śmierci (czy­nią) jako ślu­bo­wali i myślą, że za cenę tej ofiary kupili sobie oca­le­nie. Oddają ponadto cześć nim­fom i rze­kom, i wszel­kim innym duchom, skła­dają im wszyst­kie ofiary i za pomocą tych ofiar czy­nią wróżby".

Sło­wia­nie czcili też siły przy­rody, słońce, zie­mię, księ­życ oraz nie­zli­czone dobre i złe duchy zalud­nia­jące lasy, pola, wody, góry, sza­no­wali też duchy swo­ich przod­ków. Póź­niej poja­wiły się bóstwa spra­wu­jące opiekę nad ple­mio­nami. Sło­wia­nie nie budo­wali jesz­cze świą­tyń i nie mieli kapła­nów, a bóstwom odda­wali cześć zwy­kle w świę­tych gajach lub na uro­czy­skach. Jedno z takich miejsc świę­tych odkryto w wio­sce Iwan­kowce w obwo­dzie chmiel­nic­kim. Zna­le­ziono tu trzy kamienne posagi bóstw, z któ­rych jedno miało trzy twa­rze skie­ro­wane w różne strony świata. Ofiary w pło­dach leśnych, rza­dziej w zwie­rzę­tach, skła­dali ojco­wie rodzin i przy­wódcy ple­mienni.

Sło­wia­nie mieli duże uzdol­nie­nia arty­styczne. Uwi­docz­niali je w ozdo­bach stroju, broni, przed­mio­tów arty­stycz­nych, wyro­bów garn­car­skich. Od Scy­tów prze­jęli styl "zwie­rzęcy", wyra­ża­jący się ozda­bia­niem przed­mio­tów posta­ciami zwie­rząt, koni, zajęcy, pta­ków. Sto­so­wali też styl "geo­me­tryczny" - orna­ment skła­da­jący się z linii i pro­stych figur: trój­ką­tów, kwa­dra­tów, kół, rom­bów itp. W tzw. mar­ty­now­skim skar­bie (nad Dnie­strem koło Hali­cza) zna­le­ziono liczne blaszki z odle­wa­nymi wyobra­że­niami postaci ludz­kich, świad­czące o wyso­kim pozio­mie sztuki. Jedna z bla­szek przed­sta­wia wojow­nika z tar­czą i wznie­sio­nym do góry topo­rem, na innych widać posta­cie w spodniach do kostek, koszu­lach z dłu­gimi ręka­wami, wyszy­wa­nych na pier­siach haftami, prze­pa­sa­nych sznu­rem lub krajką. Stroje takie do dziś noszą męż­czyźni na Ukra­inie i Bia­ło­rusi.

3. Początki Rusi

Roz­kład sys­temu rodo­wego pro­wa­dził do powsta­nia ustroju feu­dal­nego. Zie­mie sło­wiań­skie na swej dro­dze roz­woju pomi­nęły for­ma­cję nie­wol­ni­czą, cho­ciaż nie­wol­nicy znani tu byli już w sta­ro­żyt­no­ści. Praca ich ni­gdy jed­nak nie stała się pod­stawą pro­duk­cji, a formy nie­wol­nic­twa miały patriar­chalny cha­rak­ter, co pod­kre­ślał już Pseudo-Mau­rycy. W VI-VIII w. we wschod­niej Sło­wiańsz­czyź­nie poczęły kształ­to­wać się sto­sunki feu­dalne, powstała wielka wła­sność ziem­ska, poja­wił się wyzysk chło­pów - człon­ków wspól­noty tery­to­rial­nej - przez panów, wła­ści­cieli umoc­nio­nych dwo­rów budo­wa­nych poza obrę­bem wspól­noty. Możni powięk­szali swoje majątki kosz­tem wspól­noty i stop­niowo uza­leż­niali od sie­bie lud­ność rol­ni­czą. Wewnątrz samej wspól­noty rów­nież pogłę­biały się róż­nice spo­łeczne. Zamoż­niejsi gospo­da­rze wybi­jali się ponad ogół chło­pów, ubożsi nie mogli podo­łać obo­wiąz­kom nakła­da­nym na człon­ków miru i wierwu przez two­rzący się apa­rat pań­stwa feu­dal­nego i opusz­czali wieś, szu­ka­jąc lep­szych warun­ków poza orga­ni­za­cją. W rezul­ta­cie "włó­czę­go­stwa" spa­dali naj­czę­ściej do roli cze­la­dzi, a nawet nie­wol­ni­ków moż­nych panów.

Czyn­ni­kiem przy­śpie­sza­ją­cym pro­ces kształ­to­wa­nia się sil­niej­szych związ­ków ple­mien­nych była koniecz­ność obrony przed obcą agre­sją, na zie­mie wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny wypra­wiali się bowiem Cha­za­ro­wie miesz­ka­jący nad dolną Wołgą i ple­miona koczow­ni­ków znad Morza Czar­nego. Na woj­nach możni zdo­by­wali łupy i nie­wol­ni­ków, dzięki czemu uzy­ski­wali jesz­cze więk­szą prze­wagę nad resztą spo­łe­czeń­stwa. Two­rzona przez klasę panu­jącą wła­dza pań­stwowa żądała od człon­ków wspól­noty podat­ków - pora­dl­nego6 i podym­nego7 - wyma­gała służby woj­sko­wej, robo­ci­zny przy budo­wie gro­dów i dróg, dostar­cza­nia pod­wód urzęd­ni­kom ksią­żę­cym.

Według prze­ka­zów arab­skich w VIII w. na tery­to­rium wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny ist­niały już trzy pań­stwa: Kuja­bia, Sla­wia i Arta­nia. Być może było ich wię­cej, ale nie wszyst­kie są potwier­dzone źró­dłami.

Pro­ce­sowi powsta­wa­nia pań­stwa sprzy­jał roz­wój miast. Zaczątki ich w naj­le­piej roz­wi­nię­tych rejo­nach Ukra­iny można dato­wać już na VII-VIII wiek. Począt­kowo były to ośrodki o cha­rak­te­rze przede wszyst­kim rol­ni­czym, stop­niowo sta­wały się jed­nak cen­trami rze­mieśl­ni­czo-han­dlo­wymi, admi­ni­stra­cyj­nymi i woj­sko­wymi. W IX-X w. na zie­miach wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny było już ponad 20 miast, wśród nich wyróż­niał się Kijów. Początki jego się­gały VIII lub pierw­szych lat IX w. Przed­tem na tere­nie Kijowa ist­niała osada try­pol­ska. Legenda zano­to­wana w Powie­ści lat minio­nych, pod­sta­wo­wym źró­dle do histo­rii pań­stwa sta­ro­ru­skiego, podaje, jak powstało mia­sto: "Było trzech braci. Jed­nego zwali Kij, dru­giego Szczek, trze­ciego Cho­ryw, sio­stra ich zwała się Łybied. Kij sie­dział na górze, gdzie jest dziś zbo­cze Bory­czew, a Szczek sie­dział na górze, który dziś zwą Szcze­ko­wicą, Cho­ryw zaś na trze­ciej górze, nazy­wa­nej od niego Cho­rywica. I zbu­do­wali gród na cześć swego brata naj­star­szego, i nazwali Kijo­wem... A po tych bra­ciach poczęli pano­wać u Polan knia­zio­wie z ich rodu".

Mia­sto leżało w bar­dzo dogod­nym miej­scu - na skrzy­żo­wa­niu szlaku ste­po­wego, wio­dą­cego z Azji do Europy Środ­ko­wej, z drogą dnie­prową, pod­sta­wową arte­rią komu­ni­ka­cyjną wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny - szybko wyro­sło więc na sto­licę pań­stwa Polan i wiel­kie tar­go­wi­sko oraz punkt prze­ła­dun­kowy towa­rów. Pola­nie toczyli wów­czas cią­głe walki z pół­noc­nymi sąsia­dami ze strefy leśnej - Drew­la­nami i Sie­wie­rza­nami - oraz z najeż­dża­ją­cymi stale z połu­dnia Cha­za­rami. W VIII w. musieli nawet przej­ściowo uznać zwierzch­nic­two cha­natu cha­zar­skiego.

W tym samym cza­sie miesz­ka­jący nad gór­nym Dnie­prem Kry­wi­cze opa­no­wali szlaki wodne wio­dące ku Zatoce Fiń­skiej i nad jezio­rem Ilmen zało­żyli wielki gród han­dlowy zwany Nowo­gro­dem. Roz­wi­ja­jący się mię­dzy Bał­ty­kiem i Morzem Czar­nym han­del przy­cią­gał na zie­mie wschod­niej Sło­wiańsz­czy­zny Nor­ma­nów szwedz­kich zwa­nych Ware­gami (kup­cami). Dniepr stał się ważną arte­rią komu­ni­ka­cyjną, zwaną szla­kiem "Od Ware­gów do Gre­ków". Trud­niący się han­dlem i roz­bo­jem Ware­go­wie mie­szali się do walk mię­dzyplemiennych we wschod­nie Sło­wiańsz­czyź­nie i naj­mo­wali się do dru­żyn ksią­żę­cych, a nawet wstę­po­wali na służbę do Bizan­cjum. Około 850 r. grupa Ware­gów pod wodzą Askolda i Dira zdo­była wła­dzę w Kijo­wie. W 862 r. w Nowo­gro­dzie prze­jęli wła­dzę skan­dy­naw­scy najem­nicy z Rury­kiem na czele. Dwa­dzie­ścia lat póź­niej następca Ruryka, Oleg (879-912), zamor­do­wał Askolda i Dira, opa­no­wał Kijów i połą­czył pod swym pano­wa­nie oba pań­stwa, two­rząc w ten spo­sób Ruś Kijow­ską. Oleg pod­bił rów­nież ple­miona Rady­mi­czów i Sie­wie­rzan, uzna­jące dotąd zwierzch­nic­two Cha­za­rów, a także ple­mię Drew­lan. Miesz­ka­jący nad Dnie­strem i Duna­jem Tywercy oraz Uli­cze długo bro­nili swej samo­dziel­no­ści, aż wresz­cie ule­gli następcy Olega, Igo­rowi. Ruś Kijow­ska nie obej­mo­wała jed­nak całego tery­to­rium dzi­siej­szej Ukra­iny, bowiem część strefy laso­stepu i nie­mal całą część ste­pową dzier­żyli mocno w swych rękach Cha­za­rzy, po nich zaś dal­sze ludy napły­wa­jące z głębi Azji: Pie­czyn­go­wie i Połowcy.

Okre­śle­nie roli Nor­ma­nów w two­rze­niu pań­stwo­wo­ści ruskiej jest zagad­nie­niem bar­dzo kon­tro­wer­syj­nym. W histo­rio­gra­fii od lat toczą się na ten temat burz­liwe dys­ku­sje. Część bada­czy zwa­nych dziś "nor­ma­ni­stami" wią­zała powsta­nie pań­stwa kijow­skiego przede wszyst­kim z dzia­łal­no­ścią Ware­gów i - zwłasz­cza nacjo­na­li­ści nie­mieccy - zaprze­czali w ogóle zdol­no­ściom Sło­wian do utwo­rze­nia wła­snego pań­stwa. Nato­miast tzw. anty­nor­ma­ni­ści, wśród nich głów­nie histo­rycy radzieccy, nego­wali zupeł­nie ich rolę. Wplą­ta­nie czyn­nika poli­tycz­nego do poważ­nej dys­ku­sji nauko­wej przy­czy­niło się tylko do zaciem­nie­nia pro­blemu. Dopiero bada­nia naukowe histo­ry­ków, wśród któ­rych znaczna rolę ode­grali Polacy (głów­nie prof. Hen­ryk Łow­miań­ski), peł­niej i obiek­tyw­niej wyja­śniły zagad­nie­nie powsta­nie pań­stwa ruskiego.

Nie ulega dziś wąt­pli­wo­ści, że Ware­go­wie nie byli twór­cami pań­stwa, lecz najem­nymi wojow­ni­kami, któ­rzy sku­tecz­nie inter­we­nio­wali w walki mię­dzy­ple­mienne i zdo­byw­szy zgodę czę­ści miej­sco­wego spo­łe­czeń­stwa, zagar­nęli wła­dzę w kilku ist­nie­ją­cych już ośrod­kach. Z pew­no­ścią jed­nak potom­ko­wie Ruryka, legen­dar­nego twórcy dyna­stii panu­ją­cej na Rusi przez kilka stu­leci, ode­grali znaczną rolę w budo­wie pań­stwa ruskiego. Sami Ware­go­wie szybko roz­to­pili się zresztą w masie miej­sco­wej lud­no­ści, prze­jęli jej wie­rze­nia, język i oby­czaje, ule­gli zupeł­nej sla­wi­za­cji.

Nie­wy­ja­śniona jest dotąd sama nazwa "Ruś". "Nor­ma­ni­ści uwa­żają ją za przy­nie­sioną przez Ware­gów i dowo­dzą, że pocho­dzi od fiń­skiego okre­śle­nia Szwe­dów - Ruotsi. Inni bada­cze wywo­dzą nazwę pań­stwa od rzeki Ros. Pier­wot­nie ter­mi­nem Ruś okre­ślano tylko pań­stwo Polan, stąd wysuwa się przy­pusz­cze­nie, że nazwa pocho­dzi z zamierz­chłych jesz­cze cza­sów. Bizan­tyj­czycy trzy­mali się sta­rej nazwy: Scy­tia lub Tauro-Scy­tia, jed­nak pod­kre­ślali, że sami miesz­kańcy kraju nazy­wają sie­bie Rusami.

Naj­wcze­śniej­szy okres dzie­jów pań­stwa prze­bie­gał pod zna­kiem sta­łych kon­tak­tów z Bizan­cjum, zarówno mili­tar­nych, jak i dyplo­ma­tycz­nych, han­dlo­wych i kul­tu­ral­nych. Pierwsi Rury­ko­wi­cze uwa­żali swój pobyt na Rusi za przej­ściowy i za główny cel owego pano­wa­nia sta­wiali zdo­by­cie Kon­stan­ty­no­pola. Wyprawy na Cesar­stwo trak­to­wali przede wszyst­kim jako oka­zję do zdo­by­cia obfi­tych łupów wojen­nych w boga­tych mia­stach bizan­tyj­skich. Na sto­licę cesar­ską Rusini wypra­wiali się drogą mor­ską, na wiel­kich łodziach mogą­cych pomie­ścić do 40 ludzi.

Po raz pierw­szy wojow­nicy ruscy zaata­ko­wali Bizan­cjum już w 860 r., jesz­cze przed zjed­no­cze­niem pań­stwa. "Onże lud, czę­sto przez innych wspo­mi­nany i wysła­wiany - skar­żył się w kaza­niu patriar­cha kon­stan­ty­no­po­li­tań­ski Focjusz - prze­wyż­sza wszyst­kie inne narody okru­cień­stwem i krwio­żer­czo­ścią. Mówię o Rusach, któ­rzy, pod­biw­szy sąsied­nie ludy, nabrali pychy i powziąw­szy wyso­kie mnie­ma­nie o sobie, pod­nie­śli oręż prze­ciw pań­stwu rzym­skiemu". Wkrótce potem trak­tat z Bizan­cjum, pierw­szy w histo­rii Rusi układ mię­dzy­na­ro­dowy, przy­wró­cił pokój, choć nie­trwały, nad Morzem Czar­nym.

W 907 r. książę Oleg ponow­nie zaata­ko­wał Kon­stan­ty­no­pol. Wpraw­dzie nie zdo­byli mia­sta, ale "cesarz Leon zawarł pokój z Ole­giem i przy­obie­cał dań pła­cić, i przy­sięgę wza­jem­nie skła­dali. (Bizan­tyj­czycy) sami krzyż cało­wali, a Olega i ludzi jego wezwali do przy­sięgi wedle zakonu ruskiego i klęli się oni na mie­cze i na Peruna, boga swego, i na Wołosa, boga bydła, i pokój utwier­dzili" - noto­wał ano­ni­mowy autor Powie­ści lat minio­nych. Korzystny był też dla Rusi układ han­dlowy z Bizan­cjum zawarty w 911 r. Następca Olega, książę Igor, w 941 i 944 r. pod­jął nowe wyprawy na Kon­stan­ty­no­pol, ale odparty spod murów mia­sta, musiał przy­stać na nowy układ han­dlowy, mniej korzystny dla Rusów.

"Jako bły­ska­wicę, która jest na nie­bio­sach, Grecy mają u sie­bie i pusz­czają ją, paląc nas, wsku­tek tego nie poko­na­li­śmy ich" - tłu­ma­czyli się wojow­nicy po powro­cie do Kijowa. Zasto­so­wany przez obroń­ców "ogień grecki" spa­lił więk­szość ruskich łodzi i zmu­sił napast­ni­ków do odwrotu.

W miarę roz­woju sto­sun­ków han­dlo­wych z Bizan­cjum, władcy kijow­scy żądali od pod­po­rząd­ko­wa­nych im ple­mion coraz więk­szych danin w natu­rze - futer, skór, zboża, miodu, wosku - które prze­zna­czali na eks­port do Cesar­stwa. Stale wzra­sta­jące potrzeby przede wszyst­kim dworu ksią­żę­cego i moż­nych, koniecz­ność utrzy­ma­nia dru­żyny i urzęd­ni­ków, powo­do­wały wzrost obcią­żeń lud­no­ści, co dopro­wa­dziło do bun­tów chłop­skich i poja­wie­nia się ten­den­cji sepa­ra­ty­stycz­nych wśród ple­mion. W walce z bun­tow­ni­kami zgi­nął książę Igor (945). Powsta­nie stłu­miła Olga, ener­giczna wdowa po zabi­tym księ­ciu, która przez wiele lat spra­wo­wała wła­dzę w imie­niu mało­let­niego Świa­to­sława. Wład­czyni ruska pod­trzy­my­wała oży­wione sto­sunki z Bizan­cjum i w 957 r. gościła nawet w cesar­skiej sto­licy. Popie­rała roz­wój pra­wo­sła­wia, prze­ni­ka­ją­cego na Ruś z Bizan­cjum oraz Buł­ga­rii, a pod­czas wizyty w Kon­stan­ty­no­polu przy­jęła nawet chrzest. Ojcem chrzest­nym ruskiej księż­niczki był sam cesarz Kon­stanty Por­fi­ro­ge­neta. Olga nawią­zała rów­nież sto­sunki z dwo­rem Ottona I i spro­wa­dziła do Kijowa nie­miec­kich misjo­na­rzy.

Świa­to­sław nie poszedł śla­dem matki, oparł się na zwo­len­ni­kach pogań­stwa. Ten "gorący, śmiały, gwał­towny i ener­giczny" władca całe nie­mal życie spę­dził na woj­nie. "Zaczął zbie­rać wojów licz­nych i męż­nych i idąc lekko jak ryś, liczne wojny toczył. Cho­dził, nie bio­rąc z sobą wozu ni kotła, lecz pokra­jaw­szy cienko koninę lub dzi­czy­znę, lub woło­winę, na węglach piekł jadło, nie mając ani namiotu, tylko pod­kład posław­szy i sio­dło w gło­wach, tacy sami i inni woje jego byli" - pisał autor Powie­ści lat minio­nych.

W latach 964-966 Świa­to­sław pod­bił ple­mię Wia­ty­czów, następ­nie splą­dro­wał zie­mie Buł­ga­rów nad­woł­żań­skich i wyru­szył na Cha­za­rów, któ­rzy w VIII w. opa­no­wali stepy nad­woł­żań­skie oraz czar­no­mor­skie i utwo­rzyli potężne pań­stwo ze sto­licą Itil przy ujściu Wołgi. Mia­sto rychło stało się poważ­nym ośrod­kiem han­dlo­wym łączą­cym Azję Środ­kową i kraje arab­skie z Buł­ga­rią woł­żań­sko-kam­ską i Sło­wia­nami. Cha­za­ro­wie, lud pocho­dze­nia turec­kiego, pro­wa­dzili na wpół koczow­ni­czy tryb życia, trud­nili się rol­nic­twem, paster­stwem, przede wszyst­kim zaś han­dlem. Do X w. cha­nat cha­zar­ski był potęż­nym pań­stwem, a pod­stawę jego siły sta­no­wiła świetna jazda. W dru­giej poło­wie X w. pań­stwo prze­ży­wało poważny kry­zys wewnętrzny i nie potra­fiło już oprzeć się Rusi­nom. Znisz­czony zupeł­nie Itil ni­gdy nie pod­niósł się z ruin, a cha­nat cha­zar­ski prze­stał ist­nieć. Nad Morzem Azow­skim Świa­to­sław zało­żył gród Tmu­ta­ra­kań, mający sta­no­wić punkt stra­te­giczny do wypa­dów na grec­kie kolo­nie na Kry­mie, odro­dzone we wcze­snym śre­dnio­wie­czu pod opieką Bizan­cjum. Suk­ce­sem wojow­ni­czego księ­cia skoń­czyły się rów­nież wyprawy na pół­nocny Kau­kaz. Eks­pan­sja Rusów nie wszę­dzie miała mili­tarny cha­rak­ter. W X-XI w. wychodźcy z pań­stwa kijow­skiego sko­lo­ni­zo­wali niczyje dotąd i puste obszary za Kar­pa­tami i zbu­do­wali duży gród Użho­rod.

W 968 r. za namową Bizan­cjum Świa­to­sław wyru­szył do Buł­ga­rii. I tym razem odniósł wiel­kie suk­cesy. Po opa­no­wa­niu znacz­nej czę­ści Buł­ga­rii książę posta­no­wił przy­łą­czyć zdo­byte tery­to­ria do Rusi. Cesar­stwo zanie­po­ko­iło się wizją groź­nego i agre­syw­nego sąsiedz­twa, toteż do najazdu na Ruś nakło­niło Pie­czyn­gów. Ten koczow­ni­czy lud pocho­dze­nia turec­kiego już w 915 r. "przy­szedł po raz pierw­szy na ruską zie­mię". Dosyć inte­re­su­jąca jest tak­tyka walki Pie­czyn­gów. Pod­stawą ich wojsk była lekka jazda, spraw­nie ope­ru­jąca łukiem i włócz­nią. Po zasy­pa­niu prze­ciw­nika strza­łami z łuków ata­ko­wali włócz­niami, a gdy wróg nie zachwiał się, uda­wali ucieczkę, by wcią­gnąć go w zasadzkę. Bitwę roz­strzy­gali zwy­kle szarżą jazdy z mie­czami w dłoni. Za namową Bizan­cjum Pie­czyn­go­wie zaata­ko­wali Kijów i tylko prze­bie­gło­ści woje­wody Pre­ty­cza mia­sto mogło zawdzię­czać swe oca­le­nie. Do Buł­ga­rii, gdzie prze­by­wał Świa­to­sław, czym prę­dzej wysłano gońca z proś­bąo pomoc.

"Ty, książę, obcej ziemi szu­kasz i pil­nu­jesz, a od wła­snej się odda­li­łeś, omal nie wzięli nas Pie­czyn­go­wie, matkę twoją i dzieci twoje" - wedle słów autora Powie­ści lat minio­nych miał oświad­czyć goniec.

Świa­to­sław szybko wró­cił pod Kijów, prze­pę­dził Pie­czyn­gów w stepy i znowu powró­cił do Buł­ga­rii. Upo­jony dotych­cza­so­wymi suk­ce­sami, miał powie­dzieć do matki boja­rów: "Nie­wy­godne jest mi prze­by­wać w Kijo­wie, chcę miesz­kać w Pere­ja­sławcu (Pre­sła­wie) na Dunaju, jako że jest to śro­dek mojej ziemi, jako że tam wszel­kie dobra przy­by­wają. Od Gre­ków złoto, dro­go­cenne tka­niny, wina i prze­różne jarzyny, z Czech i Węgier konie i sre­bro, a z Rusi skóry, wosk, miód i cze­ladź".

Gdy wysłan­nicy cesa­rza bizan­tyj­skiego przy­byli do obozu ruskiego i zażą­dali opusz­cze­nia Buł­ga­rii, Świa­to­sław "dał posłom rzym­skim taką oto dumną odpo­wiedź: on - jak mówi - nie opu­ści tej boga­tej dziel­nicy, jeśli nie dadzą mu (Grecy) wiel­kiej sumy pie­nię­dzy... Jeśli Rzy­mia­nie - mówi on - nie zechcą mu tyle zapła­cić, to nie­chaj z Europy, która do nich nie należy, prze­sie­dlą się do Azji i nie­chaj nie marzą, że Tauro-Scy­to­wie bez tego się z nimi ugo­dzą".

Roko­wa­nia nie dały rezul­ta­tów. Mimo to cesarz Jan Tzi­mi­skes przy­słał jesz­cze dru­gie posel­stwo, radząc Rusom "jak przy­ja­cio­łom, nie­zwłocz­nie i bez żad­nych zastrze­żeń opu­ścić zie­mię, która bez­względ­nie do nich nie należy. - Nie usłu­chaw­szy tej rady - mówi cesarz - zerwie­cie nasz sojusz, a nie my to uczy­nimy". Przy­po­mi­na­jąc Rusom nie­po­wo­dze­nia Igora pod Kon­stan­ty­no­po­lem, cesarz ostrzegł: "Nie sądzę, abyś i ty mógł powró­cić do swo­jej ojczy­zny, jeśli zmu­sisz do wystą­pie­nia prze­ciwko sobie całe woj­sko rzym­skie".

Wojow­ni­czy książę nie myślał jed­nak ustą­pić. "Nie poj­muję, jaka koniecz­ność zmu­sza rzym­skiego monar­chę, by miał iść do nas - oświad­czył. - Nie­chaj nie tru­dzi się podróżą do naszej ziemi... my sami nie­długo usta­wimy namioty przed bizan­tyj­skimi wro­tami, opa­szemy mia­sto moc­nym wałem i jeśli on (cesarz) zde­cy­duje się zacząć bitwę, męż­nie sta­wimy mu czoło i poka­żemy mu dowod­nie, żeśmy nie biedni rze­mieśl­nicy, żyjący samą pracą, lecz mężni wojow­nicy zwy­cię­ża­jący wro­gów orę­żem, cho­ciaż w nie­świa­do­mo­ści swej uważa on Rusi­nów za słabe kobiety i chce nas zastra­szyć groźbą, jak nie­mow­lęta stra­szy róż­nymi dzi­wa­dłami".

W 970 r. doszło pod Adria­no­po­lem do wiel­kiej bitwy. Gdy w cza­sie walki zachwiały się sze­regi Rusów i panika ogar­nęła żoł­nie­rzy, nie­ustra­szony Świa­to­sław zawo­łał do swo­ich: "Zgi­nie sława towa­rzyszka oręża Rusów, któ­rzy bez trudu zwy­cię­żali ludy sąsied­nie, bez prze­lewu krwi pod­bi­jali całe kraje, jeśli teraz hanieb­nie ustą­pimy przed Rzy­mia­nami. A więc z męstwem przod­ków naszych i z tą myślą, że ruska siła była do tego czasu nie­zwy­cię­żona, będziemy bić się o życie nasze. Nie mamy zwy­czaju rato­wać się ucieczką do ojczy­zny, lecz albo żyć jako zwy­cięzcy, albo doko­naw­szy zna­ko­mi­tych czy­nów, umrzeć ze sławą".

Świa­to­sław zdo­łał opa­no­wać panikę i wygrał bitwę, ale następne star­cie skoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem wojsk ruskich. Nad Duna­jem doszło więc do roko­wań zakoń­czo­nych pod­pi­sa­niem nowego układu. Na tę uro­czy­stość przy­był sam cesarz w pozła­ca­nej zbroi, oto­czony świtą w lśnią­cych pan­cer­zach. Wyje­chał mu naprze­ciw książę Świa­to­sław. Grecy z cie­ka­wo­ścią przy­glą­dali się ruskiemu władcy.

"Z wyglądu - pisał bizan­tyj­ski histo­ryk Leon Dia­kon - tak się oto przed­sta­wiał: śred­niego wzro­stu, ani zbyt wysoki, ani zbyt mały, o krza­cza­stych brwiach, błę­kit­nych oczach, pła­skim nosie, z ogo­loną brodą i gęstymi, dłu­gimi wiszą­cymi na gór­nej war­dze wło­sami. Głowę miał cał­kiem gołą, po jed­nej tylko stro­nie głowy wisiał pukiel wło­sów, ozna­cza­jący zna­ko­mi­tość rodu, szyja gruba, ramiona sze­ro­kie i cała postać dosyć kształtna. Wyda­wał się ponury i surowy. W jed­nym jego uchu wisiała złota zausz­nica ozdo­biona per­łami, z rubi­nem umiesz­czo­nym na środku. Odzież miał białą, niczym, prócz czy­sto­ści, nie róż­niącą się od innych. Pomó­wiw­szy nie­wiele z impe­ra­to­rem o pokoju, sie­dząc w łodzi na ławce, prze­pra­wił się z powro­tem".

Powra­ca­jąc znad Dunaju, Świa­to­sław nie wyrzekł się wojen­nych pla­nów wobec Bizan­cjum.

"Pójdę w Ruś, przy­wiodę wię­cej dru­żyny" - powie­dział do swych wojow­ni­ków. Nie zdą­żył jed­nak zre­ali­zo­wać swo­ich zamia­rów. Gdy w 972 r. zdzie­siąt­ko­wana w woj­nie z Bizan­cjum dru­żyna ksią­żęca prze­pra­wiała się przez porohy Dnie­pru, została nie­spo­dzie­wa­nie zaata­ko­wana przez Pie­czyn­gów. W zacię­tej walce zgi­nęła więk­szość Rusi­nów, poległ też Świa­to­sław. Wojow­ni­czy książę miał wów­czas 35 lat.

Na Rusi nastą­pił teraz kil­ku­letni okres walk o wła­dzę mię­dzy synami pole­głego monar­chy. Zwy­cię­sko z nich wyszedł, przy pomocy spro­wa­dzo­nych ze Skan­dy­na­wii oddzia­łów Ware­gów, jeden z młod­szych braci - Wło­dzi­mierz. Pod jego rzą­dami Ruś weszła w okres świet­no­ści i potęgi.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Publi­ka­cja Leszka Pod­ho­ro­dec­kiego należy do naj­cie­kaw­szych kla­sycz­nych skon­den­so­wa­nych kom­pen­diów popu­la­ry­zu­ją­cych dzieje Ukra­iny i cho­ciaż uka­zała się w 1976 roku, nie stra­ciła na aktu­al­no­ści. Natu­ral­nie razi dziś żar­gon "kla­sowy" cha­rak­te­ry­styczny dla PRL, nie­mniej z sza­cunku dla auten­ty­zmu pozo­sta­wiamy go, by udo­stęp­nić obec­nemu poko­le­niu czy­tel­ni­ków to zasłu­gu­jące na przy­po­mnie­nie dzieło. Roz­dział poświę­cony dzie­jom Ukra­iny po 1914 roku, cał­ko­wi­cie zdez­ak­tu­ali­zo­wany w pracy Pod­ho­ro­dec­kiego, napi­sał, spe­cjal­nie do tej edy­cji, prof. dr hab. Michał Kli­mecki. [wróć]

2. Liman - płytka zatoka na wybrzeżu Morza Czar­nego, odcięta mie­rzeją od morza. [wróć]

3. Lud tracki miesz­ka­jący w sta­ro­żyt­no­ści nad dol­nym Duna­jem. [wróć]

4. Dacja - obecna Rumu­nia. [wróć]

5. Ber - roślina zbo­żowa upra­wiana głów­nie na kaszę, także pastewna. [wróć]

6. Pora­dlne - danina zależna od roz­mia­rów ziemi upraw­nej. [wróć]

7. Podymne - danina na rzecz księ­cia ścią­gana od zagrody (dymu) chłop­skiej, świad­czona prze­waż­nie w bydle lub nie­ro­ga­ciź­nie. [wróć]