Dlaczego potrzebujemy podejścia Montessori w naszych domach?
A gdyby tak okazało się, że wychowanie dzieci jest prostsze, niż nam się
wydaje? My, współcześni rodzice, nieustannie mierzymy się z nierzadko
wykluczającymi się oczekiwaniami, które niesie ze sobą życie zawodowe i życie domowe. Próbujemy znaleźć w tym kołowrotku radość i cieszyć się
czasem spędzanym z rodziną, a przy tym działać na rzecz społeczności, w których funkcjonujemy; jednocześnie stawiamy czoła globalnym problemom
ludzkości, takim jak chociażby zalew nowych technologii czy niepewny los
naszej wyeksploatowanej planety.
My, autorki niniejszej książki - Junnifa i Simone - wierzymy, że metoda
Montessori uczy nas, jak porzucić tę wyczerpującą rodzicielską
żonglerkę. Że daje narzędzia, które pomagają nam zrozumieć nasze dzieci,
przyjąć ich perspektywę i po prostu cieszyć się wychowaniem. Także - a może zwłaszcza - w czasach, gdy przyszłość jawi się tak mgliście.
Metoda Montessori proponuje szczególny układ trzech elementów, który
autorki z czułością nazywają "triumwiratem".
Jego pierwszym elementem jest wychowywanie dzieci w duchu szacunku,
miłości i zrozumienia. My, rodzice i opiekunowie, wcielamy się w rolę
przewodników dzieci - ani nimi nie rządzimy, ani im nie służymy.
Jesteśmy po ich stronie, wspólnie podróżujemy przez życie. Wszystko, co
spotykamy po drodze (i to dobre, i złe), jest dla nas okazją do nauki i rozwoju.
Drugi element stanowi odpowiednio przygotowane otoczenie. Mamy wpływ na
to, jak zaaranżujemy przestrzeń w swoim domu, i na to, w jaki sposób
pokazujemy dzieciom świat poza domem. Możemy zorganizować to tak, by
dzieci czuły się kompetentne i wiedziały, że mają swoje miejsce zarówno
w rodzinie, jak i społeczności, w której funkcjonują; że i tu, i tu
pozostają ważnymi elementami.
Trzecią składową "triumwiratu" są montessoriańskie aktywności dopasowane
do unikatowych potrzeb naszego dziecka, holistycznie wspierające jego
rozwój: poznawczy, emocjonalny, społeczny i duchowy.
Maria Montessori opracowała swoje autorskie podejście do rozwoju dzieci
ponad sto lat temu. Zrozumiałe będą więc pytania o aktualność jej
metody. Chciałyśmy zwrócić uwagę czytelniczek i czytelników na to, że
dziecięce potrzeby i cechy ogólne nie zmieniły się wcale. Dzieci wciąż
potrzebują się ruszać, wyrażać same siebie, pozostawać w kontakcie z innymi i poznawać otaczający je świat. Metoda Montessori zakłada, że
będą się uczyć nie dlatego, że ktoś je do tego przymusza, lecz
powodowane wewnętrznym pragnieniem; że naturalny płomień ciekawości,
który w sobie mają, wciąż będzie się tlił - a do tego, od czasu do
czasu, ktoś dorzuci do ognia. Co więcej, przez te sto lat metoda
Montessori została z sukcesami sprawdzona na całym świecie - skorzystały
na niej bardzo różne dzieci. W myśl tej filozofii każdy młody człowiek
rozwija się w swoim tempie, uczy się na swój sposób, motywowany własnymi
zainteresowaniami.
Nasze dzieci mogą korzystać z dobrodziejstw tego podejścia do edukacji,
nie tylko uczęszczając do montessoriańskiej placówki edukacyjnej, wiele
elementów tej metody możemy bowiem zaprosić do naszych domów. Dostępność
i elastyczny charakter pedagogiki Montessori pozwala dopasować jej
narzędzia do naszych indywidualnych, rodzinnych uwarunkowań.
Często słyszymy głosy typu: "Wychowywano mnie bez Montessori i wszystko
ze mną w porządku". Owszem, w ten sposób przez dzieciństwo udaje się
przejść tej garstce wybrańców wzrastających w rodzinach, które potrafiły
dać im bezwarunkowe wsparcie i zapewnić możliwości pełnego rozwoju, albo
tym, którzy umieli zadbać o siebie nawet w nie do końca sprzyjających
okolicznościach. Dużo częściej jednak okazuje się, że jeśli zajrzymy pod
podszewkę tego "wszystko w porządku", to znajdziemy tam stertę
niespełnionych marzeń; albo okaże się, że przez całe życie podążaliśmy
ścieżką wytyczoną przez naszych rodziców lub normy społeczne; że nie
czujemy się w stu procentach sobą; że żywimy niechęć bądź złość wobec
ludzi, którzy się od nas różnią (politycznie, wyznaniowo,
zainteresowaniami, zapleczem kulturowym, statusem ekonomicznym itp.),
lub w stosunku do członków naszej własnej rodziny; że nie nauczyliśmy
się wyrażać emocji albo stawiać granic w stanowczy, ale uprzejmy sposób;
że ciążą nam niewygojone rany i nierozwiązane traumy. Uważamy więc, że
wszystko z nami w porządku - co nie znaczy, że nie skorzystalibyśmy na
wychowaniu w duchu Montessori.
Metoda opracowana przez włoską lekarkę zyskuje dziś na popularności nie
za sprawą chwilowej mody - ludzie szukają realnego wsparcia
wychowawczego, które pomoże ich dzieciom wyrosnąć na osoby kreatywne,
obdarzone umiejętnością krytycznego myślenia, umiejące odnaleźć się w społeczeństwie i właściwie zaopiekować się naszą planetą.
Nie obiecamy, że każde dziecko wychowywane w zgodzie z metodą Montessori
zostanie szefem korporacji technologicznej pokroju Google (choć
założyciele tej firmy często podkreślają, jak wiele zawdzięczają swojej
montessoriańskiej edukacji). Zapewniamy was jednak, że podzielimy się z wami wszystkim, co wiemy na temat wychowywania dzieci zdolnych,
twórczych i empatycznych. Dzieci, które zmienią się w samoświadomych
dorosłych - uprzejmych, pełnych szacunku, umiejących zadbać o siebie,
innych i Ziemię. Gdy tacy ludzie dołączą do społeczeństwa w dowolnej,
wybranej przez siebie roli - czy to mechanika, CEO, rodzica,
naukowczyni, programisty, rolniczki czy nauczyciela - niewątpliwie
wzbogacą je o nowe wartości.
Często będziemy posługiwać się kategoriami dziecka, dorosłego i środowiska - te trzy elementy wchodzą ze sobą w dynamiczne relacje.
Zrozumiemy dziecko i dowiemy się, w jaki sposób sprawić, byśmy zarówno
my sami, jak i nasza domowa przestrzeń służyli mu wsparciem. Zauważymy,
że założenia metody Montessori są intuicyjne i zdroworozsądkowe, jednak
wielu z nas nie pamięta o nich na co dzień. Nauczymy się sztuki
obserwacji, zamiany automatycznej reakcji na świadomą odpowiedź,
podążania za potrzebami i etapami rozwojowymi dziecka, zmieniającymi się
w procesie jego wzrostu - i wiele więcej.
Poznajmy bliżej Dziecko według Montessori.
Kim jesteśmy?
Junnifa posiada certyfikaty Association Montessori Internationale (AMI)
dla edukatorów niemowląt i małych dzieci (0-3) oraz dla kolejnych grup
wiekowych, 3-6 lat i 6-12 lat; jest również członkinią rady tej
organizacji. To nauczycielka, żona i matka czwórki dzieci, wychowywanych
w podejściu Montessori od niemowlęctwa. Założyła i prowadzi placówkę
edukacyjną Fruitful Orchard Montessori w Abudży, stolicy Nigerii -
uczęszczają do niej dzieci od 15. miesiąca do 12. roku życia. Szkoliła
się również w podejściu RIE (Resources for Infant Educarers).
Junnifa odkryła edukację w nurcie Montessori jeszcze przed narodzinami
swojego pierwszego dziecka i widzi w tym prawdziwe błogosławieństwo.
Dzięki temu na ścieżkę rodzicielstwa wkroczyła wyposażona w zrozumienie
dla dziecięcych potrzeb i w narzędzia wspierające ją w roli matki.
Specyfikę kolejnych etapów rozwoju poznawała wraz ze wzrostem swoich
dzieci. Doświadczenie płynące z bycia rodzicem, prowadzenia placówki
edukacyjnej i nauczania w najmłodszych klasach, a także z działań na
rzecz rodzin ze swojego otoczenia oraz z dalszych zakątków świata
wzmacnia jej wiarę w założenia edukacji Montessori. Junnifa dostrzega w nich bezpieczną bazę, na której można zbudować dobre życie i zgrane
społeczności, oparte na wzajemnym szacunku i trosce, których członkowie
i członkinie uczą się dbać o siebie, o innych, o środowisko (zarówno w namacalnych, jak i nienamacalnych jego aspektach) oraz o całość
społeczeństwa.
Jako nauczycielka Montessori i matka Junnifa potrafi dostrzec
uzdolnienia w każdym dziecku, z którym pracuje. We własnym domu obdarza
swoje pociechy ogromem zaufania, przejmując rolę przewodniczki i strażniczki samodzielności, jednocześnie dbając o dobre relacje w rodzinie i najbliższym otoczeniu. Potrafi adaptować zasady Montessori w różnych kontekstach kulturowych; uczestniczyła w montessoriańskich
warsztatach w USA, we Włoszech, w Indiach i Republice Południowej
Afryki.
Simone posiada certyfikaty Association Montessori Internationale (AMI)
dla edukatorów niemowląt i małych dzieci (0-3) oraz dla kolejnych grup
wiekowych, 3-6 lat i 6-12 lat; jest również trenerką metody Pozytywnej
Dyscypliny. Od 2004 roku pracuje jako nauczycielka w szkołach
montessoriańskich, a od 2008 roku prowadzi autorskie zajęcia dla
rodziców i dzieci w placówce edukacyjnej Jacaranda Tree Montessori w Holandii.
Dwoje swoich dzieci (obecnie młodych dorosłych) wychowała w duchu
edukacji Montessori. Rozczarowana tradycyjnym szkolnictwem systemowym,
posłała je do montessoriańskiego żłobka i przedszkola w Castlecrag w Australii, a następnie do publicznej szkoły Montessori w Holandii, gdzie
chodzili do ukończenia 12. roku życia. Simone stosowała założenia
Montessori w domu także na późniejszych etapach edukacyjnych swoich
dzieci - gdy poszły do szkoły średniej i wreszcie na studia.
Na własne oczy przekonała się, że edukacja w nurcie Montessori wspiera
rozwój młodych ludzi tak, że karmi empatię, ciekawość świata i uprzejmość. Swoje relacje z własnymi dziećmi opiera na szacunku: nie
musiała sięgać po groźby, by motywować je do współpracy; pomagały jej w gotowaniu i nauczyły się świetnie piec; każe z nich uprawiało jakiś
sport, nauczyło się grać na pianinie, spędzało masę czasu z przyjaciółmi
i godzinami leżało na podłodze w salonie, rysując komiksy czy tajne
znaki tajnych klubów inspirowanych ukochanymi książkami. Duch Montessori
przenikał też rodzinne wakacje spędzane czy to na wsi, czy na budowaniu
tamy na plaży albo zwiedzaniu muzeów w różnych miastach. Simone ma przy
tym świadomość, że możliwość proponowania tego wszystkiego dzieciom
świadczy o sporym uprzywilejowaniu jej rodziny. Zapewnia też, że w metodzie Montessori nie chodzi o projektowanie idealnego dzieciństwa -
jej dzieci doświadczały również trudności i stawiały czoła różnorakim
wyzwaniom, o czym autorka opowie na dalszych kartach tej książki.
Domowa przygoda z Montessori, zarówno Junnifie, jak i Simone, dała ogrom
spokoju, radości i wsparcia w relacji z dziećmi. Autorki życzą tego
samego swoim czytelniczkom i czytelnikom.
O książce
Najpierw Simone napisała Montessori w twoim domu - gdzie skupiła się
na dzieciach w wieku od 1. do 3. roku życia. Następnie, już we
współpracy z Junnifą, powstało Montessori od narodzin. Czytelnicy
dopytywali o książkę, która traktowałaby o starszych dzieciach -
trzymacie w rękach rezultat tych zapytań. Czerpałyśmy z nauk Marii
Montessori, naszego montessoriańskiego wykształcenia, własnych
doświadczeń wychowawczych, rodzinnych oraz zawodowych; przyswoiłyśmy
treści rozlicznych badań, kursów, podcastów, warsztatów i konsultowałyśmy się z innymi edukatorami i edukatorkami Montessori - i oto jest: montessoriański przewodnik dla rodzin z dziećmi w wieku od 3
do 12 lat.
Celem niniejszej książki nie jest zamiana waszych domów w pracownie
Montessori - wręcz przeciwnie. Nie jest to również książka o edukacji
domowej prowadzonej w tym nurcie pedagogicznym. Opowiada ona raczej o tym, w jaki sposób praktycznie stosować założenia metody Montessori w domu, niezależnie od tego, czy dziecko uczęszcza do placówki
montessoriańskiej, czy nie.
Książkę można czytać od początku do końca lub otworzyć na dowolnej
stronie i znaleźć tam porcję wiedzy, gotową, by od razu przełożyć ją na
działanie praktyczne. Chciałybyśmy, aby używano tej książki jako
rusztowania. Regularne obcowanie z założeniami metody sprawi, że w końcu
nimi nasiąkniecie, a ich realizowanie stanie się waszą drugą naturą.
Wówczas rusztowanie stanie się zbędne - będziecie stać na własnych
nogach (a do książki zaglądać wyłącznie dla odświeżenia pewnych treści
lub w obliczu trudniejszych sytuacji).
Niezależnie od tego, czy będzie to twoje pierwsze spotkanie z Montessori, czy stosujesz zasady tej pedagogiki od narodzin swojego
dziecka, żywimy nadzieję, że po lekturze tej książki poczujesz przypływ
pewności siebie, zaczniesz lepiej rozumieć swoje dzieci i złapiesz
mocniejszy kontakt ze swoją rodziną. Jeśli do tej pory podejście
Montessori było nieobecne w twoim domu, to zapewniamy, że nigdy nie jest
za późno, żeby zacząć. Początkowo nowy sposób działania - obserwacja,
przygotowanie przestrzeni mieszkalnej i siebie samych oraz wspieranie
dziecka w rozwoju nowymi narzędziami - możesz odczuć jak ogromną zmianę.
Wysiłek włożony w tę rewolucję na pewno się zwróci. Metoda Montessori to
nie krótkoterminowa strategia naprawcza - to podejście na lata.
UWAGA: Cytaty z dzieł Marii Montessori zamieszczamy w oryginale,
zachowując zaimki on/jego, charakterystyczne dla realiów, w których
tworzyła.
Montessori jest dla każdego dziecka
Wierzymy, że metodę Montessori można zastosować w każdym domu, w pracy z każdym dzieckiem wywodzącym się z dowolnego środowiska, mieszkającym w dowolnym miejscu na świecie, niezależnie od jego sytuacji rodzinnej.
Metoda Montessori polega na odkrywaniu wyjątkowości każdego młodego
człowieka, wspieraniu jego indywidualnego rozwoju i wprowadzaniu zmian
według pojawiających się potrzeb.
POLECANE LEKTURY
W kwestii podstaw teoretycznych stojących za podejściem Montessori i ideami opisanymi w tej książce odsyłamy czytelników do:
obszernej, ale przystępnej pracy Angeline Stoll Lillard
Montessori:
The Science Behind the Genius
dostępnego online artykułu "How Does Montessori Work?" autorstwa Miry
Debs i Angeli K. Murray (workman.com/montessori)
Montessori jest nie tylko dla dzieci, które potrafią siedzieć spokojnie
i same z siebie odnoszą pomoce z powrotem na półkę. Podejście to nadaje
się również dla dzieci z silną potrzebą ruchu - wręcz szczególnie im
odpowiada. Mogą się one poruszać podczas zabawy, tańczyć i śpiewać,
tworzyć muzykę, odkrywać rytmy oraz wykonywać duże i małe ruchy. Metoda
Montessori jest odpowiednia dla wszystkich typów uczniów: wzrokowców,
słuchowców i kinestetyków (to ci, którzy lubią odkrywać świat przez
dotyk). Sprawdza się zarówno u dzieci, które lubią uczyć się poprzez
działanie, jak również u tych, które uczą się przez obserwację.
Doktor Montessori dostrzegała potencjał tkwiący we wszystkich dzieciach,
także neuroróżnorodnych (np. w spektrum autyzmu, o podwójnych
specjalnych potrzebach edukacyjnych, uzdolnionych, mających ADHD,
problemy sensoryczne lub trudności w uczeniu się), z niepełnosprawnością
(intelektualną lub fizyczną), niesłyszących, niewidomych lub cierpiących
na (selektywny) mutyzm.
Co uwielbiamy w dzieciach w wieku od 3 do 6 lat?
Dzieci w wieku 3-6 lat napędza ciekawość. Nam może marzyć się dzień
spędzony w łóżku, ale nasze dziecko na tym etapie rozwoju nieustannie
się uczy i pozostaje w ciągłym ruchu. W końcu czeka na nie niezliczona
ilość spraw do odkrycia i zbadania. "Co to?" i "Dlaczego?", pytają bez
przerwy, chcąc zrozumieć otaczający je świat. Chłoną nazwy, relacje
międzyludzkie i proste wyjaśnienia działania różnych rzeczy.
Dzieci w wieku 3-6 lat uczą się bez wysiłku. Maria Montessori
określała umysł dziecka w tym wieku mianem chłonnego, przyrównując go do
gąbki. Dzieci w tym wieku uczą się języków obcych, nie chodząc na żadne
kursy; uczą się poruszać, komunikować i słuchać; zaczynają poznawać
świat symboli - takich jak litery, cyfry, mapy i flagi; chłoną też
zasady życia społecznego. Podczas gdy umysł dzieci poniżej 3. roku życia
jest nieświadomy i przyjmuje wszystko bez intencjonalnego wysiłku, umysł
dzieci w wieku 3-6 lat jest już świadomy, a więc zdaje sobie sprawę z tego, co przyjmuje, i z ogromnym zapałem przetwarza to wszystko, łącząc
z wiedzą i umiejętnościami zdobytymi w latach poprzednich.
Dzieci w wieku 3-6 lat traktują wszystko dosłownie. Rozumieją świat
w bardzo konkretny sposób, bazując na obserwacji otoczenia. Zrozumienie
oparte na oglądzie rzeczywistości jest ważnym fundamentem ich rosnącej
wyobraźni. Może także prowadzić do fascynujących rozmów. Na przykład
jeśli zapytać czterolatka, co by było, gdyby ludzie nie mieli mózgu,
typowa odpowiedź mogłaby brzmieć: "Ich głowy wyglądałyby jak
zmiażdżone!".
Dzieci w wieku 3-6 lat uwielbiają się komunikować i wyrażać siebie.
Większość trzylatków potrafi już wyrażać się słowami. Między 3. a 6.
rokiem życia rozbudowują wewnętrzny słownik i w nieformalny sposób
przyswajają zasady gramatyki. Około 6. roku życia wiele dzieci
samodzielnie się komunikuje (przez mowę i pismo) oraz rozumie innych
(przez słuchanie i czytanie). Sześciolatki chętnie wyrażają się także
przez taniec, muzykę i sztukę.
Dzieci w wieku 3-6 lat nieustannie dopasowują, sortują, układają na
skali i klasyfikują wrażenia pochodzące ze świata, posługując się przy
tym wszystkimi zmysłami. Uczenie się ma u nich wciąż charakter
wybitnie sensoryczny. Oznacza to, że przyswajają informacje i organizują
je poprzez dotyk, zapach, słuch, wzrok i smak. Wydawane słownie
polecenia czy wykłady są dla niech zdecydowanie mniej interesujące - co
innego zaproszenia do samodzielnych odkryć. Badane przez dzieci
przedmioty i pomoce mają różnorodne właściwości: są szorstkie i gładkie,
długie i krótkie, miękkie i twarde, gorące i chłodne, jasne i ciemne.
Dzieci w wieku 3-6 lat będą uczyć się przez wielokrotne powtarzanie.
Gdy czymś się zainteresują, będą powtarzać daną czynność tak długo, aż
opanują ją do perfekcji. W montessoriańskich przedszkolach często
obserwujemy np. dzieci, które zawiązują wstążki na kokardę, rozwiązują
je i od razu zawiązują z powrotem lub wracają do danej aktywności
codziennie przez dwa tygodnie, zanim przejdą do innego zadania.
Dzieci w wieku 3-6 lat uwielbiają, gdy angażujemy je w życie
codzienne. W tym wieku szczególnie lubią aktywności z kategorii, którą
w Montessori nazywamy "życiem praktycznym". Uczą się dbania o siebie np.
przez czesanie włosów, opiekują się domowymi roślinami lub zwierzakami,
nakrywają stół do rodzinnego posiłku. Przy okazji przyswajają konkretną
kolejność czynności i ćwiczą koordynację oraz motorykę małą i dużą; nie
bez znaczenia jest też fakt, że takimi działaniami wnoszą swój wkład w życie rodziny. Aktywności tego typu to także sytuacje, w których dzieci
nasiąkają swoją kulturą za sprawą przedmiotów użytku codziennego (np.
sztućców, którymi spożywamy posiłki) czy zwyczajów (np. tego, jak się
witamy).
Dzieci w wieku 3-6 lat potrafią więcej, niż nam się wydaje. Potrafią
usmażyć naleśniki, zawiązać sznurówki, sporządzić mapę Afryki i zaznaczyć na niej wszystkie kraje czy uszyć ozdobną poduszkę. Jeśli
zadbamy o to, by otoczenie wspierało je w osiągnięciu sukcesu, damy im
swobodę wyboru zajęć, zapewnimy towarzystwo osoby dorosłej lub starszego
dziecka gotowego je wesprzeć, gdyby utknęły na jakimś etapie działania,
i nie będziemy ograniczać im czasu na ćwiczenie i doskonalenie
umiejętności, już dzieci w wieku przedszkolnym będą w stanie podejmować
i kończyć czasochłonne i rozbudowane zadania.
Dzieci w wieku 3-6 lat żyją głównie w "tu i teraz". Choć rozumienie
pojęcia czasu w tej grupie wiekowej jest na pewno lepsze niż u maluchów
w wieku 1-3 lat, dla przedszkolaków "wczoraj" to wciąż dowolny dzień z przeszłości, a "jutro" to dowolny moment w przyszłości. Tym samym
przypominają nam o tym, jak ważne jest osadzenie się w teraźniejszości i nieskupianie się za bardzo na tym, co było lub będzie. Dla dzieci w tej
grupie wiekowej o wiele ważniejsze jest to, czym zajmują się teraz.
Co uwielbiamy w dzieciach w wieku od 6 do 12 lat?
Dziecko w wieku od 6 do 12 lat może budzić w nas rodzaj empatycznego
współczucia. Często bywa ono bowiem krytykowane za nieuprzejmość, brak
dyscypliny czy zuchwałe odpowiedzi. Zastanawiamy się wtedy, co stało się
z naszym kochanym, spokojnym dzieckiem. W rzeczywistości wkracza ono w nowy etap rozwoju (drugi plan), który wymaga od nas innego rodzaju
wsparcia.
Starsze dziecko zaczyna kierować się rozumem, wyobraźnią i kształtującymi się w nim wartościami moralnymi. Odczuwa potrzebę
przynależności do grup, które nie są rodziną, i chce w nich działać.
Jednak rola dorosłych pozostaje niezwykle ważna. Dziecko zyskuje większą
wytrzymałość, rośnie jego pragnienie wiedzy, a także pojawia się w nim
chęć, by wpłynąć na otaczający świat.
Dzieci w wieku 6-12 lat są bardziej stabilne. Rozwój, jakże
gwałtowny w pierwszych latach dzieciństwa, powoli wytraca tempo, a dzieci stopniowo się stabilizują. Gubią mleczne zęby, wyostrzają się im
rysy twarzy, umacnia się ich kościec. Porywają się na odważne
przedsięwzięcia i chętnie dzielą się swoimi osiągnięciami.
Dzieci w wieku 6-12 lat mają ogromne poczucie sprawiedliwości. Dużo
energii wkładają w pilnowanie, żeby wszystko było po równo dla
wszystkich. Jeśli jest dziesięć ciastek i sześcioro dzieci, będą wolały
dać każdemu dziecku po jednym ciastku i zostawić cztery na talerzu, niż
wybranym dzieciom dać po dwa. Uwielbiają zasady i porządek, dlatego
możemy włączać je w tworzenie domowych regulaminów - z dużym entuzjazmem
będą dbać o ich przestrzeganie i egzekwowanie. Wiąże się to z dużą
potrzebą mówienia prawdy, również o przewinieniach innych osób. Młodzi
ludzie na tym etapie rozwoju starają się przestrzegać zasad i odróżniają
dobro od zła.
Dzieci w wieku 6-12 lat potrzebują czuć się częścią grupy. W ten
sposób uczą się, jak być aktywnym członkiem jakiejś społeczności, badają
w praktyce ideę sprawiedliwości, dowiadują się, jak myślą inni,
rozwijają empatię i opiekuńczość względem osób postrzeganych jako
"słabsze". Ćwiczą się tym samym w życiu społecznym - czasem mogą
potrzebować naszego wsparcia i ukierunkowania dla swoich naturalnych
instynktów.
Dzieci w wieku 6-12 lat lubią tajne kody. Mogą interesować się
szyframi lub hieroglifami, niektóre wymyślają własny język - w ten
sposób zyskują poczucie niezależności i odrębności od reszty rodziny,
jednocześnie zacieśniając więzy z gronem rówieśniczym.
Dzieci w wieku 6-12 lat robią wielkie rzeczy (i wielki bałagan!).
Podejmują działanie, jeśli widzą w nim sens, jeśli jest to działanie z grupą i na rzecz grupy lub jeśli jest ono zbieżne z ich
zainteresowaniami. Uwielbiają dzielić się świeżo zdobytą wiedzą i odkryciami. Na tym etapie potrzebują poszerzenia obszarów eksploracji;
dom i szkoła przestają im wystarczać. Możemy pokazać im cały wszechświat
- nie tylko matematykę i gramatykę, ale też biologię, historię,
geografię, astronomię i mechanikę. Młodzi ludzie w tym wieku uczą się,
że wszystko jest ze sobą powiązane i że wszystko we wszechświecie (od
bakterii przez pająka do nich samych) ma jakieś kosmiczne zadanie i własną rolę do odegrania w teatrze życia.
Dzieci w wieku 6-12 lat tworzą fundamenty, na których wyrosną na
dorosłych aktywnie uczestniczących w życiu społecznym i z ochotą
pomagających innym. Dowiadują się, że można działać na rzecz klasy,
koleżanek i kolegów, rodziny i innych członków społeczeństwa,
przykładowo kosząc trawnik starszej sąsiadce lub pisząc wniosek do
lokalnego urzędu w sprawie nierówności chodnika, które ograniczają
mobilność osób poruszających się na wózku.
Krótka historia Montessori
Doktor Maria Montessori była włoską lekarką, antropolożką i naukowczynią
o bardzo szerokich zainteresowaniach: od praw kobiet, przez geometrię i botanikę, aż po dzieci, którym poświęciła szczególną uwagę.
Maria Montessori urodziła się w 1870 roku i otrzymała wykształcenie oraz
możliwości rozwoju zdecydowanie wykraczające poza zwyczajową w tamtych
czasach ofertę edukacyjną dla kobiet. Uzyskała dyplom lekarski i zaczęła
pracować z dziećmi o nieprawidłowym wzorcu rozwoju intelektualnego
(wówczas określanych mianem "upośledzonych"), osiągając spektakularne
rezultaty (większość uczniów, zapisanych przez Montessori na państwowy
egzamin, pomyślnie go zdała, niektórzy uzyskali nawet oceny wyższe niż
dzieci w normie rozwojowej). Doświadczenie to zbudowało w badaczce
przekonanie, że wyniki edukacyjne dzieci pełnosprawnych także można
poprawiać.
W 1907 roku pojawiła się okazja dla zastosowania idei Marii Montessori w praktyce i w zderzeniu z włoskim systemem edukacji. Lekarka uruchomiła
wówczas pierwszą placówkę Casa dei Bambini (Dom dzieci) przeznaczoną dla
dzieci słabo opłacanych robotników z biednej dzielnicy miasta San
Lorenzo. Szkoła ta stała się swoistym montessoriańskim laboratorium.
Włoska pedagożka obserwowała swoich podopiecznych, dokumentowała
poczynione obserwacje i wspierała dzieci w rozwoju. Jeśli wykazywały
zainteresowanie jakimś tematem, podsuwała im związane z nim materiały.
Gdy zaczynał je nudzić, proponowała im coś nowego. Podążała za ich
naturalnym procesem przenoszenia uwagi i odpowiednio aranżowała
przestrzeń, w której przebywały. Odkryła przy tym, że - w przeciwieństwie do powszechnego ówcześnie przekonania, jakoby dzieci
były uparte, egoistyczne i nie lubiły się dzielić - gdy umieścić je w odpowiednim środowisku i reagować na ich potrzeby, okazywały się
troskliwe, kompetentne i chętne do nauki.
Podejście Marii Montessori było wyjątkowe, ponieważ zdobywała wiedzę o dzieciach nie przez spekulację, teoretyzowanie czy formułowanie założeń,
ale przez prostą obserwację. Tym samym "metodę Montessori" można by w gruncie rzeczy nazwać "metodą dzieci", bo one same - za pośrednictwem
obserwacji włoskiej badaczki - dostarczyły informacji o tym, co lubią,
jakich dokonują wyborów i co cechuje je w konkretnych grupach wiekowych.
Doktor Montessori pracowała z dziećmi z całego świata, testując,
udoskonalając i korygując swoją metodę edukacyjną aż do śmierci w 1952
roku. Wieści o jej osiągnięciach rozchodziły się szybko. Przyjeżdżali do
niej pedagodzy, rodzice, przedstawiciele rządu, dygnitarze, by
obserwować jej pracę i od niej się uczyć. Potem wracali do siebie i odtwarzali zasady pedagogiki Marii Montessori na swoim podwórku:
obserwując dzieci, reagując na ich potrzeby i odpowiednio aranżując
przestrzeń edukacyjną. Metoda Montessori zyskała dobrą sławę, bo
przynosiła pozytywne i powtarzalne rezultaty.
Dziś, ponad sto lat później, nauczyciele, rodzice i opiekunowie dzieci
na całym świecie stosują te same zasady i odkrywają, że podstawowe cechy
dzieci - ich wrodzone skłonności i potrzeby - ani trochę się nie
zmieniły. Dzieci są samodzielne i kompetentne; potrafią słuchać,
wykonywać polecenia, dzielić się i wykazywać troską. Wszystko to leży
głęboko w ich naturze. Tym samym metoda Montessori okazuje się dziś
równie aktualna co za życia jej twórczyni.
Czym jest metoda Montessori?
Osoby mające po raz pierwszy styczność z podejściem Montessori
najczęściej pytają: "O co chodzi w tym całym Montessori?". Niełatwo jest
odpowiedzieć na to pytanie, bo metoda ta wymyka się łatwym definicjom.
To raczej sposób patrzenia na świat, rodzaj soczewki, podejście do życia
i zbiór wiedzy.
Montessori to filozofia funkcjonowania. Sposób na życie i bycie z innym,
ale przede wszystkim bycie z dziećmi.
Montessori to sposób patrzenia na świat
Montessoriańską perspektywę - spojrzenie na świat przepełnia zachwyt i zdumienie. Jej przyjęcie oznacza wejście w stan ciągłego zachwytu nad
nami samymi i otaczającymi nas istotami - w tym zwierzętami i roślinami,
małymi i dużymi. To także docenianie naszej planety i jej elementów
ożywionych i nieożywionych, reszty wszechświata i wszelkich zawiłości,
które przyczyniają się do naszej egzystencji. To również pochylenie się
z ciekawością nad początkami życia, nad tym, co jeszcze nieznane, i nad
mechanizmami, które sterują naszą rzeczywistością.
Zachwytowi i zdumieniu często towarzyszy uśmiech. Tak - Montessori to
także radość. My (Junnifa i Simone) doświadczyłyśmy jej na swoich
rodzicielskich ścieżkach, w pracy nauczycielskiej i szerzej, w codziennych aktywności - przyszła do nas wraz z rozszerzeniem naszych
perspektyw o montessoriańskie założenia.
Zgodnie z filozofią Montessori koncentrujemy się na odpowiedzialności i trosce o otaczający nas świat. Na zrozumieniu, że jest on pełen
współzależności oraz że nasze działania, świadome i nieświadome,
wpływają na wszystkich i wszystko dookoła nas. Chodzi też tu o intencję
wdrażania w życie tej właśnie świadomości, czyli takiego działania,
które znamionuje odpowiedzialność za siebie, innych, społeczeństwo i środowisko. To również wiedza, że zanim spojrzy się na innych -
zwłaszcza na dzieci - najpierw trzeba przyjrzeć się sobie; szczególnie
gdy pojawiają się problemy do rozwiązania.
Przyjęcie takiej perspektywy wydatnie odbija się na naszym postrzeganiu
interakcji międzyludzkich, domostw, pomysłów wychowawczych, które
stosujemy wobec dzieci oraz możliwości, które sprawdzamy dla samych
siebie, naszych synów i córek i innych. Perspektywa staje się soczewką,
przez którą widzimy swoje dzieci.
Montessori to soczewka
Gdy spoglądamy na dzieci przez lornetkę wyposażoną w montessoriańskie
soczewki, nie widzimy w nich pustych naczyń, które tylko czekają, aż
wypełnimy je, czym nam się podoba.
Postrzegamy je raczej jako
pełnowymiarowe istoty ludzkie o olbrzymim potencjale, zasługujące na
szacunek i zdolne do brania czynnego udziału w procesie własnego
rozwoju. Jako nauczyciele, rodzice czy opiekunowie mamy za zadanie
spróbować zobaczyć i zrozumieć, jakie skarby kryją w sobie dzieci, a potem wspierać je w rozwijaniu i doskonaleniu tych zasobów.
Dzieci są wyjątkowe. Każde z nich ma mocne strony, osobowość,
określony rytm i zainteresowania. Wiemy, że droga rozwoju, jego tempo i doświadczenia tej drogi mają charakter indywidualny. Nie postrzegamy
dzieci jako kopii nas samych i nie próbujemy ich definiować przez to,
ile mają lat, czy korzystając z innych ogólnych wytycznych. Nie zmuszamy
ich do podążania za innymi i do porównywania się między sobą. Wspieramy
za to ich indywidualność.
Dzieci dużo potrafią. Budują swoje własne, unikalne osobowości i dbają o siebie na przeróżne sposoby, w zależności od etapu rozwojowego.
Widzimy, że ich wytrzymałość nieustannie rośnie. Zamiast je wyręczać,
tworzymy takie warunki, żeby mogły działać samodzielnie; kiedy proszą o pomoc w jakimś zadaniu, udzielamy jej, ale w minimalnym zakresie.
Dzieci wzbudzają w nas zachwyt i zdumienie. Zauważamy ich małe
zwycięstwa i podziwiamy ich wspaniałe umiejętności. Zachwyt i zdumienie
sprawiają, że bycie rodzicem czy dziecięcym opiekunem z obowiązku
zmienia się w radosną przygodę.
Zmiana w postrzeganiu dzieci pociąga za sobą zmianę w postrzeganiu nas
samych i roli, którą mamy do odegrania. Nie jesteśmy rzeźbiarzami czy
twórcami, a ogrodnikami. Raczej przewodzimy, niż nauczamy. Jak głosi
zamieszczony na początku niniejszej książki cytat z poematu O dzieciach Kahlila Gibrana: "Jesteście łukami, z których - niczym żywe
strzały - wystrzelono wasze dzieci".
Montessori to podejście
Metoda Montessori zakłada przyjęcie konkretnego podejścia do dzieci, ale
i do innych aspektów życia - podejścia opartego na szacunku, skromności,
nieustannej ciekawości, otwartości i akceptacji, cierpliwości i zaufaniu.
Montessori to szacunek. Dzieci to przede wszystkim istoty ludzkie,
które zasługują na to, by odnosić się do nich z szacunkiem. Nawet
najmłodszym dzieciom dajemy przestrzeń do wyrażania swoich opinii,
wyborów i preferencji. Nie oceniamy ich, tylko przyjmujemy i próbujemy
zrozumieć z otwartym sercem i głową. Przykładowo - gdy dziecko zaczyna
płakać, staramy się nie widzieć w tym irytującego zaburzenia spokoju i próbujemy ustalić, co takiego komunikuje nam w ten właśnie sposób.
Metoda Montessori zachęca do uszanowania indywidualnych procesów:
rozwoju, nabywania wiedzy, rozkwitu zdolności.
Dzieci powinny słyszeć nasz szacunek nie tylko w słowach, ale i w tonie
głosu. Nie patrzymy na nie z góry. Nie etykietujemy, nie przezywamy. Nie
mówimy ostrym tonem. Wiemy, że nasze słowa mają moc. Dajemy dzieciom
możliwość swobodnej wypowiedzi, podczas której zmieniamy się w uważnych
- niekomentujących - słuchaczy i słuchaczki. Stwarzamy im okazje do
brania udziału w działaniach grupowych i doceniamy ich wkład.
Szacunek znamionuje również nasze fizyczne oddziaływania na dziecko.
Zawsze pytamy o zgodę na dotyk, a gdy ją otrzymujemy, dbamy o to, aby
kontakt fizyczny był zawsze delikatny, ostrożny, nieinwazyjny, czuły na
reakcje dziecka (chyba że w grę wchodzi bezpieczeństwo). Okazujemy
dziecku szacunek także wtedy, gdy aranżujemy przestrzenie z uwzględnieniem jego potrzeb.
Montessori to skromność i nieustająca ciekawość. Cechy te posiadała
Maria Montessori, która całe życie zadawała pytania, nie ustając w próbach zrozumienia świata dzieci. Odpowiedzi, które otrzymała,
zbudowały podejście pedagogiczne sygnowane jej nazwiskiem. My, dorośli,
musimy zejść z piedestału wszechwiedzących, mających odpowiedzi na
wszystkie pytania i mogących wypełnić dzieci swoją wiedzą. Przyjmijmy
raczej rolę przewodników, którzy z autentyczną ciekawością idą krok w krok z dziećmi, współpracują z nimi, uczą się od nich i razem z nimi,
zachowując otwartość na to, co może się wydarzyć. Wykonujmy to zadanie,
pozostając nieco na uboczu, by dzieci mogły dokonywać odkryć na własną
rękę i samodzielnie rozwijać swoją inteligencję.
Montessori to otwartość i akceptacja. Bierzemy dzieci pod swoją
opiekę, przyjmując je takimi, jakie są, ciekawi ich potrzeb i chętni do
takiego modyfikowania naszego środowiska i oczekiwań, by mogły rozkwitać
bez przeszkód.
Montessori to cierpliwość i zaufanie. Nasze interakcje z dziećmi są
niespieszne i celowe, bo wiemy, że modelowanie aktywności i zachowania
wymaga czasu. Czasem hamujemy działanie i wyłącznie patrzymy, by móc
zaobserwować, co pokazują nam dzieci. Dajemy czas i przestrzeń, by mogły
robić to, co już świetnie opanowały i tworzymy okazje, by mogły ćwiczyć
to, czego jeszcze nie umieją. Z cierpliwością towarzyszymy im w rozwoju,
przebiegającym w ich własnym tempie.
Ogrodnik przygotowuje grządkę pod wysiew, ufając, że nasiona wykiełkują;
nawozi glebę, odchwaszcza, podlewa, przycina rośliny i troszczy się o nie, z niegasnącym zaufaniem. Tak samo my ufamy, że nasze dziecko będzie
się rozwijać. Przygotowujemy środowisko i otaczamy dziecko opieką, pełni
wiary, że umie działać, myśleć, istnieć. Współdziałamy z nim, by
wzmacniało swoje umiejętności i uczyło się z nich korzystać.
Metoda Montessori opiera się na wierze w dziecięcy potencjał i zdolności. Na zaufaniu, że dzieci są kompetentne, o ile da im się na to
szansę i zapewni odpowiednie środowisko. Na przekonaniu, że dzieci są z założenia dobre i że potrafią się uczyć.
Montessori to wiedza
Spośród licznych darów, jakie otrzymaliśmy w spadku po Marii Montessori,
najistotniejszym jest suma wiedzy na temat cyklu rozwojowego dzieci i możliwości wspierania ich w tym procesie.
Pedagogika Montessori pomaga nauczycielom, rodzicom i opiekunom młodych
ludzi poznać i nauczyć się rozróżniać poszczególne etapy dziecięcego
rozwoju. Wyczula nas na najdrobniejsze zmiany - nawet te z trudem
zauważalne. Naturalne skłonności oraz etapy rozwoju to hasła używane w metodzie Montessori, tworzące stabilną ramę pojęciową, która pomaga nam
rozumieć, prowadzić i wspierać nasze dzieci w rozwoju i transformacjach,
które przechodzą na drodze ku dorosłości.
Opisując proces rozwoju człowieka, doktor Maria Montessori chętnie
posługiwała się analogią przeobrażenia, jakiego doświadcza motyl: od
jajka przez gąsienicę i poczwarkę do swojej formy ostatecznej. Dzieci
przechodzą podobną drogę; na każdym etapie rozwoju stają się jakby
całkowicie innymi istotami. Rosną i zmieniają się, zarówno fizycznie,
jak i mentalnie. Czasem zmiany te są oczywiste, innym razem ledwo
widoczne. Bywają niezrozumiałe, czasem powodują dyskomfort - zarówno u dziecka, jak i u nas. Bez nich jednak osiągnięcie wieku dorosłego jest
niemożliwe - właśnie tędy wiedzie wymyślony przez naturę szlak do
punktu, w którym wystarczy rozwinąć skrzydła i wzbić się w powietrze
(inspirującą opowieść autorstwa Junnify - o dzieciach obserwujących
przemianę motyla - można przeczytać w internetowym dodatku do książki:
workman.com/montessori).
Naturalne skłonności
"Jednym z największych osiągnięć Marii Montessori w dziedzinie badań nad
dziećmi była analiza naturalnych skłonności człowieka. (...) Ludzkie
predylekcje to przymioty wrodzone. Jest to zestaw instynktów, tendencji
w zachowaniu, które od pojawienia się istot ludzkich na Ziemi pozwalają
im na świadome korzystanie z otaczającego je środowiska, poznawanie go i rozumienie. (...) Przychodzące na świat dziecko jest w pewnym sensie jak
pierwszy człowiek: wkracza w środowisko niby stworzone dla niego, a jednak mu obce. Bezpieczne przeżycie warunkuje więc poznanie otoczenia -
i to właśnie umożliwia dzieciom zestaw naturalnych predylekcji".
- Margaret E. Stephenson, Dr. Maria Montessori - A Contemporary
Educator?
Owe naturalne skłonności to zestaw uniwersalnych, wrodzonych predylekcji
objawianych przez ludzi - warunkują to, jak myślimy, działamy i reagujemy na bodźce, gdy adaptujemy się do otaczającego nas środowiska i realizujemy swoje potrzeby fizyczne oraz duchowe. Jeśli pozwolimy tym
skłonnościom przewodzić procesom poznawczym, wówczas będą one działać na
korzyść naszego dziecka, które w ramach rozwoju przechodzi proces
budowania osobowości (przez chłonięcie i odkrywanie otoczenia) oraz
"adaptacji" (czyli odkrywania swojego miejsca w danej rzeczywistości
historycznej, geograficznej i kulturowej). Naturalne predylekcje to
fundament metody Montessori stosowanej w praktyce. Naszą rolą jest
zapewnienie takich warunków, by skłonności te mogły kierować dzieckiem
bez przeszkód.
O jakie skłonności właściwie chodzi?
Wyobraź sobie, że wysiadasz z samolotu, który właśnie wylądował w obcym
kraju. Co robisz w pierwszym odruchu? Niewykluczone, że zaczekasz na
pozostałych członków rodziny czy znajomych, a potem pójdziesz po
taksówkę, by udać się do hotelu. Następnie pewnie zameldujesz się w recepcji, odpoczniesz chwilę po podróży i wyjdziesz na zewnątrz, by
sprawdzić, gdzie właściwie jesteś. Odwiedzisz lokalne atrakcje,
spróbujesz lokalnej kuchni, posłuchasz muzyki, może wybierzesz się do
muzeum. W drodze powrotnej do hotelu wstąpisz do sklepu, żeby kupić parę
potrzebnych rzeczy - przy zakupie sprawdzając przelicznik walut, żeby
zorientować się w cenach. Po powrocie do hotelowego pokoju chcesz
napisać do rodziny, która została w domu, i podzielić się swoimi
przeżyciami. Wyobraź sobie jednak, że po dotarciu na miejsce okazuje
się, że hotel po prostu zniknął. Prawdopodobnie powstrzymałoby cię to od
dalszego zwiedzania: najpierw trzeba rozwiązać zaistniały problem.
Opisana wyżej przygoda pokazuje ludzkie instynkty w praktyce: skłonność
do eksplorowania otoczenia, orientowania się w przestrzeni, potrzebę
porządku, komunikacji, zmysł matematyczny, wyobraźnię, zdolność do
myślenia abstrakcyjnego. Poniżej rozwiniemy je po kolei, dodając
potrzebę ruchu, pracy, precyzji, powtarzania, samodoskonalenia, rozwoju
społecznego i ekspresji.
Eksploracja
Ludzie poznają otoczenie przez eksplorację. Przeszukują je, badają i doświadczają go za pośrednictwem ruchu fizycznego, zmysłów, intelektu i wyobraźni.
Fizyczne, kognitywne, społeczne i duchowe poszukiwania przychodzą
dzieciom naturalnie. W pierwszych latach życia podstawę stanowi
eksploracja fizyczna - noworodek szuka piersi matki, dwulatek bierze do
ręki wszystko, co znajdzie się w zasięgu jego wzroku, przedszkolak
nieustannie wspina się na meble. Dziecko rośnie, a jego eksploracje
nabierają charakteru poznawczego, społecznego i wreszcie duchowego.
Zdobyte w ten sposób informacje o świecie stanowią dla rozwijającego się
człowieka punkty odniesienia do... dalszej eksploracji.
Dzieci muszą się dowiedzieć i doświadczyć tak wielu rzeczy. Co to za
rzeczy? Jak mogę się poruszać? Jak nauczyć się czytać? Pisać? Jakie
zachowanie jest uznawane za odpowiednie? Co lubię? Co jest bezpieczne?
Do którego momentu ta aktywność sprawia mi przyjemność? Jak to zostało
zrobione? Och, naprawdę istnieli jacyś ludzie przed moimi dziadkami? Jak
oni żyli? A więc są inne kraje, kontynenty, planety? Gdzie one są? Co
się tam dzieje?
Eksploracja otoczenia pozwala dzieciom zrozumieć i odnaleźć się w miejscu, czasie i kulturze, w której żyją. Zorientować się w świecie.
Gdy przejdą proces adaptacji do otoczenia, będą mogły podjąć działania
na rzecz jego zmiany lub poprawy.
Nasza rola: Możemy wspierać dzieci, podsuwając im odpowiednie zasoby
i narzędzia wspierające proces eksploracji. Gdy dziecko zaczyna skakać
po kanapie, nie musimy tego od razu zabraniać - warto zastanowić się, co
takiego w ten sposób bada - być może odkrywa w ten sposób możliwości
swojego ciała lub nowe dźwięki; albo sprawdza, co wolno, a czego nie.
Bogatsi w taką wiedzę, możemy podsunąć pasującą nam alternatywę dla tej
aktywności.
Doktor Montessori wierzyła, że dzieciom do 3. roku życia trzeba zapewnić
dom, 3-6-latkom - świat, a 6-12-latkom - wszechświat. Jako przewodnicy
dziecięcej eksploracji dopasowujemy narzędzia, formy umowy i ocenę
sytuacji wymagających postawienia granic do wieku naszych podopiecznych.
Orientacja
Orientacja to skłonność i zdolność do swoistego odnajdywania i kotwiczenia się - fizycznie lub psychicznie - w odniesieniu do naszego
otoczenia lub sytuacji. Orientacja jest zwykle pierwszym krokiem do
eksploracji. Kiedy dziecko jest zorientowane, wówczas czuje się
bezpiecznie i zyskuje punkt wyjścia do badania otaczającego je świata.
Ludzie lubią wiedzieć, gdzie się znajdują i czego mogą się spodziewać.
Warto obserwować dzieci i starać się zrozumieć, ile informacji
potrzebują, by czuć się bezpiecznie.
Dla noworodka punktem odniesienia jest odgłos bicia serca matki lub
głosy, które zna z życia płodowego. Małe dziecko w parku może obejrzeć
się za siebie i zerknąć na rodzica czy opiekuna - zorientować się w sytuacji przed zebraniem się na odwagę i rozpoczęciem eksploracji. W pierwszym dniu nauki w nowej szkole uczniowie muszą dowiedzieć się,
gdzie są toalety, ich szafki, stołówka i jak wygląda plan dnia. Starsze
dzieci mają dostęp do większej liczby punktów odniesienia i nie muszą
być one namacalne: orientują się w świecie na podstawie tego, co już
wiedzą lub w co wierzą na dany, wcześniej eksplorowany przez nie temat,
a także ze zbioru społecznych zasad czy oczekiwań.
Nasza rola: Zwracając uwagę na aspekty fizyczne, kognitywne,
społeczne i duchowe przestrzeni, w której porusza się nasze dziecko i w której próbuje się zorientować, spróbujmy jak najlepiej ją przygotować.
Aranżujmy preteksty do eksploracji, dzięki którym młody człowiek zyskuje
szanse na zdobycie kolejnych punktów odniesienia. Warto także pomagać
dzieciom w poznawaniu oczekiwań i ograniczeń związanych z ich otoczeniem
i pilnować, by ich interakcje i plan dnia - zarówno ten domowy, jak i szkolny - zawierały stałe, "kotwiczące" elementy. Możemy także starać
się reagować i wchodzić w kontakt z dzieckiem w pewnych ramach
przewidywalności, by wiedziało, czego może się po nas spodziewać.
Porządek
Frazą chętnie powtarzaną w świecie Montessori jest "miejsce na wszystko
i wszystko na swoim miejscu". Ład dookoła nas sprzyja utrzymywaniu ładu
wewnętrznego - psychologicznego i poznawczego. Porządek to także
logiczna, przewidywalna sekwencyjność dziecięcej codzienności, na której
można polegać i która działa na dziecko uziemiająco. Dla młodszego
dziecka elementem takiej stałej sekwencji może być śpiewana na
przebudzenie piosenka lub inny rodzaj aktywności. Dla starszego dziecka
podobną rolę będzie odgrywać regularnie powtarzające się wydarzenie, np.
codzienna kolacja o szóstej. W idei porządku mieszczą się także
tendencje do klasyfikowania i organizowania tego, co wiemy i co
odkrywamy: świat idei, wartości i uczuć.
Nasza rola: Wprowadzamy ład w otoczenie dziecka i wspieramy je w jego utrzymaniu oraz przywracaniu. Pomagamy mu wzmacniać niezbędne do
tego umiejętności i tworzyć systemy organizacyjne; łagodnie je w tym
prowadzimy. Pilnujemy, by miało codzienne, cotygodniowe i sezonowe rytmy
oraz rytuały, dające poczucie stałości i przewidywalności.
Komunikacja, ekspresja i rozwój społeczny
Potrzeba komunikacji to przejaw naturalnej ludzkiej skłonności do
dzielenia się pomysłami, doświadczeniami i obawami, a także do słuchania
i prób zrozumienia innych ludzi. Wspiera w tym inną wrodzoną inklinację
- do nawiązywania relacji i do współpracy. Trzyletnie dziecko na ogół
potrafi już komunikować się językiem swojej społeczności i płynnie z jego pomocą wyrażać. Następnie uczy się czytać, pisać, śpiewać,
gestykulować, tworzyć sztukę i poezję, może też nauczyć się posługiwania
językiem obcym.
My, ludzie, posiadamy potrzebę ekspresji, wyrażania się poprzez sztukę,
muzykę i taniec. Czerpiemy z tego radość. Już niemowlęta odruchowo
podrygują w rytm muzyki. Większość dzieci w wieku od 3 do 12 lat
naturalnie przyciągają aktywności o formie otwartej. Same z siebie
rysują, malują czy układają kamienie i płatki w ozdobne wzory. Wszystko
to formy naturalnej ekspresji człowieka.
Jesteśmy przy tym ssakami, które żywią potrzebę przynależności do grupy
- pomaga nam w tym tendencja do wchodzenia w interakcje społeczne.
Lubimy znać swoje miejsce wśród ludzi i z nimi współpracować. Środowisko
społeczne rozwija się wraz z dzieckiem - niemowlę jest częścią rodziny;
następnie poszerza swój społeczny świat o innych opiekunów; potem
nierzadko trafia do żłobka czy klubiku dziecięcego; potem czeka na nie
przedszkole, szkoła, inne aktywności, inne grupy ludzi. Rozwojowi
społecznemu szczegółowo przyjrzymy się w rozdziale 6.
Nasza rola: Dzieci chłoną język jak gąbka, dlatego zadbajmy o to, by
ich otoczenie dostarczało odpowiednich bodźców: dużo do nich mówmy (lub
śpiewajmy), czytajmy im, opowiadajmy historie i pozwalajmy im obserwować
nasze interakcje z innymi ludźmi. Im dziecko jest starsze, tym bardziej
precyzyjnego i bogatego używajmy słownictwa; zamiast "kwiat" powiedzmy
"czerwony kwiat hibiskusa". Gdy dzieci dzielą się z nami swoimi
przeżyciami, przemyśleniami i pytaniami, słuchajmy ich z uwagą -
znajdźmy na to czas.
Organizujmy im także okazje, w których będą mogły wyrażać się
artystycznie, zapewnijmy odpowiednie do tego narzędzia: ołówek i papier,
pędzle i farby, sprzęt do odtwarzania muzyki, teksty piosenek,
instrumenty.
Rozwój społeczny dziecka skorzysta na nauce zasad i zachowania
przyjętych w naszej kulturze, rodzinie i społeczności. Wspierajmy nasze
dzieci w interakcjach, w które wchodzą z członkami rodziny, innymi
ludźmi oraz grupami.
Umysł matematyczny
Ludzie przychodzą na świat wyposażeni w bardzo logiczny umysł. Używamy
go, gdy idziemy do sklepu i prowadzimy w głowie bieżący rejestr
produktów. Obserwujemy go u niemowlęcia, które szacuje, w którą stronę i jak daleko musi sięgnąć, aby chwycić przedmiot. Widzimy go w działaniu,
gdy oferujemy dziecku dwa ciasteczka, a ono wybiera większe. Umysł
matematyczny nigdy nie śpi, lecz wspiera oraz współpracuje z dwoma
innymi naturalnymi predylekcjami: wyobraźnią i abstrakcją.
Nasza rola: Twórzmy okazje, w których dziecko będzie mogło używać
swoich matematycznych zdolności. Niech rozwiązuje problemy, ocenia
sytuację, próbuje zgadywać, sortować, kategoryzować, mierzyć i włączać
się w działania, które wymagają analizy sytuacji.
Wyobraźnia
Wyobraźnia to umiejętność widzenia rzeczy, których nie mamy w bezpośrednim polu widzenia, i tworzenia nieistniejących jeszcze
rozwiązań, a także spełniania naszych potrzeb. Uruchamia się w bardzo
wczesnym wieku. Niemowlak szybko odkrywa, że rodzice czy opiekunowie
wcale nie znikają, gdy wychodzą z pokoju. Kilkulatki potrafią wyobrazić
sobie, jak wyglądało życie ludzi w starożytności czy w miejscach, w których nigdy nie były. Pierwsi ludzie zauważyli, że zwierzęta mają
grube futra, które chronią je przed działaniem żywiołów, i wyobrazili
sobie, że ubranie wykonane z ich skór zadziała tak samo - najpierw to
wymyślili, a potem wcielili w czyn.
Nasza rola: Wyobraźnia opiera się na konkretnych doświadczeniach.
Możemy wspierać jej rozwój u dziecka do 6. roku życia poprzez podsuwanie
mu różnorodnych aktywności, które angażują różne zmysły i które pomagają
odkrywać i rozumieć otaczający je świat. Starsze dzieci lubią opowieści
o życiu i czasach, których nie znają z własnego doświadczenia. Chętnie
przyjmują też zaproszenia do snucia wyobrażeń.
Abstrakcja
Abstrakcja to kuzynka wyobraźni. Pozwala nam uchwycić istotę jednej
rzeczy, a następnie przełożyć ją na coś innego. Dzięki niej umiemy wyjść
poza to, co konkretnie namacalne, uruchomić interpretację i generalizację. Myślenie abstrakcyjne jest obecne już u małych dzieci,
ale szczególną aktywność osiąga u nich powyżej 6. roku życia. Abstrakcja
i wyobraźnia ulegają optymalizacji, kiedy dziecko zbuduje mocne
rozumienie rzeczywistości. Przykładowo, kiedy małe dziecko ćwiczy
dodawanie z użyciem złotych koralików w montessoriańskiej klasie, bierze
pięć i dokłada cztery, po czym liczy, że razem jest ich dziewięć.
Starsze dziecko skorzysta z abstrakcyjnych symboli cyfr, zapisze je,
doda znak "plus" i otrzyma wynik.
Nasza rola: Możemy pomagać dzieciom w zrozumieniu kluczowych
konceptów, dawać im narzędzia wspierające pojmowanie i wracać do różnych
konceptów tak długo, aż zostaną przez młodego człowieka
zinternalizowane; pomocne mogą być konkretne obiekty, słowniki itp.
Warto też pozwolić dziecku korzystać z potęgi wyobraźni - niech tworzy i realizuje swoje pomysły. To także forma abstrahowania.
Ruch
Ruch to umiejętność i potrzeba używania ciała w danej przestrzeni. Z jego pomocą eksplorujemy i ulepszamy swoje otoczenie. Skłonność do ruchu
jest u dzieci szczególnie widoczna. Jak często utyskujemy, że dziecko
nie może usiedzieć w spokoju? Wrodzona potrzeba ruchu wspiera dziecięcy
rozwój.
Aktywność manipulacyjna, specyficzny rodzaj ruchu, także otwiera pola do
eksploracji. Maria Montessori mówiła, że dłonie to "instrument
inteligencji". Służą nam do poznawania i modyfikowania otoczenia -
wykorzystywania go do aktywności, udoskonalania i odtwarzania.
Nasza rola: Zamiast ograniczać dzieciom aktywność i ruch, szukajmy
okazji i zajęć, które wesprą rozwój ich motoryki małej i dużej.
Wygospodarujmy przestrzeń na skoki i biegi. Udostępnijmy im przedmioty,
których użycie będzie wymagało coraz to doskonalszych umiejętności.
Praca, precyzja, powtarzalność i samodoskonalenie
Zarówno nasze otoczenia, jak i samych siebie doskonalimy przez pracę.
Gdy już zrozumiemy swoje środowisko, nasz matematyczny umysł na ogół
zaczyna podpowiadać nam, jak je zmodyfikować, aby lepiej odpowiadało na
nasze potrzeby. Wówczas w sukurs przychodzi wyobraźnia, a wymyślone
rozwiązania wprowadzamy w życie właśnie dzięki pracy - swojej
aktywności. Pracą będzie nawet prosta czynność, taka jak naoliwienie
skrzypiącego fotela czy wykonanie pasa narzędziowego na specjalne
przedmioty.
Wraz z naturalną skłonnością do szukania sobie zajęcia istoty ludzkie
wykazują wrodzoną potrzebę precyzji oraz samodoskonalenia. Widzimy to u dzieci, które uczą się jeździć na rowerze, pisać, wspinać czy robić
dowolną inną rzecz, jaka przyszła im do głowy. Upadają, ponoszą porażki,
ale próbują wciąż na nowo. Pęd do samodoskonalenia to pragnienie
ciągłego podnoszenia swoich umiejętności i osiągnięć, a także działania
na korzyść siebie i innych. Skłonność do precyzji dostrzegamy też w tym,
jak dziecko pyta. Zadaje pytania, szuka szczegółowych odpowiedzi, chce
dokładnie wiedzieć, jaki jest świat i jak działa.
Powtarzanie pomaga nam opanować wybraną czynność. To z kolei daje nam
kontrolę nad środowiskiem i karmi poczucie kompetencji i zadowolenia.
Gdy dziecko wybiera wciąż ten sam rodzaj aktywności, to jest to wyraz
podążania za naturalną ludzką skłonnością: nie umniejszajmy wartości
powtórzeń. Starsze dziecko, między 6. a 12. rokiem życia, także będzie
szukało powtórzeń, jednak może nie chcieć odtwarzać danego działania w dokładnie ten sam sposób; będzie za to szukać wariacji na jeden temat.
OBSERWACJA JAKO WSPARCIE NATURALNYCH SKŁONNOŚCI
Regularnie obserwuj swoje dziecko, by na bieżąco rejestrować jego
potrzeby oraz skłonności prowadzące je do ich realizacji.
Przygotuj otoczenie tak, by oferowało bogaty wybór możliwości i aktywności, które będą wsparciem dla tych skłonności.
Jeśli, po jakimś czasie, nie będziesz widzieć danej skłonności "w akcji", zastanów się, co może utrudniać dziecku działanie, i usuń te
przeszkody.
Przyjrzyj się krytycznie sobie i waszemu otoczeniu pod kątem
odpowiadania na wyrażane przez dziecko naturalne predylekcje. Co można
by zmienić lub ulepszyć?
Nasza rola: Podsuwajmy dziecku aktywności na granicy jego
umiejętności - ani za łatwe, ani za trudne - dostosowując poziom
trudności. Wesprzemy w ten sposób jego dążenie do samodoskonalenia.
Dzieci często więcej uwagi poświęcają procesowi niż efektom pracy.
Powstrzymajmy się od pomagania, gdy napotkają trudność; pozwalajmy im na
błędy i powtórki. Pośpiech jest wrogiem pracy; zadbajmy o to, by
działania dziecka mogły przebiegać bez zakłóceń.
Cztery etapy rozwoju
Maria Montessori wyróżnia cztery etapy rozwoju, które tworzą ramę
opisową dla naszego rozwoju: od narodzin do dorosłości (ok. 24. r.ż.).
Korzystając z tego schematu, możemy identyfikować pewne cechy ogólne
dzieci w różnym wieku i zapewniać im adekwatne wsparcie w kolejnych
etapach rozwoju. Każdy etap trwa około sześciu lat: od narodzin do 6.
roku życia (wczesne dzieciństwo), od 6 do 12 lat (późne dzieciństwo), od
12 do 18 lat (dorastanie) i od 18 do 24 lat (wczesna dorosłość). Co
ciekawe, Montessori włączyła okres od 18 do 24 lat w okres dojrzewania,
jeszcze zanim opublikowano wyniki badań nad ludzkim mózgiem
potwierdzające, że kora przedczołowa (ośrodek zawiadujący racjonalnym
podejmowaniem decyzji) rozwija się aż do połowy drugiej dekady życia
człowieka.
Opowiadając o zmianach zachodzących w dziecku przy przechodzeniu z jednego etapu rozwojowego w kolejny, włoska pedagożka używała określenia
"odrodzenie". Dziecko na każdym etapie może wydawać się nową, inną
osobą, ujawniać nieznane wcześniej cechy i potrzeby, inaczej objawiać
naturalne inklinacje i uczyć się świata w nowy sposób. Nasi najmłodsi są
w tym podobni do gąsienicy, która musi przejść szereg przeobrażeń
fizycznych i behawioralnych, zanim stanie się motylem.
Każdy etap rozwojowy opiera się na poprzednim; umiejętności przyswojone
na danym etapie stanowią bazę dla umiejętności z etapu kolejnego. Co
warto podkreślić - choć Maria Montessori zauważyła, że każdy etap
rozwojowy trwa około 6 lat, to moment przejścia z jednego etapu na drugi
pozostaje kwestią indywidualną. Przykładowo, u niektórych dzieci
pierwsze oznaki przechodzenia na drugi etap widać już w wieku 5,5 lat, a u innych - w 7. roku życia. Przejście z jednego etapu na drugi na ogół
przebiega stopniowo; nierzadko młody człowiek jedną nogą stoi na
niższym, a drugą już na wyższym. Wiek to tylko pewien punkt odniesienia
- warto być czujnym na inne sygnały i elementy zachowania
charakterystyczne dla okresu zmian (omówimy je w dalszej części
książki).
Gdy uda nam się zrozumieć każdy z następujących po sobie etapów rozwoju,
wówczas będziemy umieli dostosować swoje metody pracy, środowisko i reakcje do potrzeb naszego dziecka. Rola rodziców, opiekunów,
nauczycieli czy po prostu troskliwych dorosłych obecnych w życiu dziecka
będzie się zmieniać na każdym osiąganym przez nie etapie.
Konstruktywny rytm życia
Doktor Montessori zaprezentowała powyższy diagram w Perugii we
Włoszech w 1950 roku, chcąc przybliżyć temat czterech etapów rozwoju.
Widzimy cztery równe trójkąty. Każdy odpowiada jednemu, trwającemu 6
lat etapowi rozwojowemu.
Etap pierwszy i trzeci są podzielone na podetapy; w przypadku
pierwszego etapu wyróżniamy okres od 0 do 3. roku życia (nieświadomy
chłonny umysł) oraz od 3. do 6. roku życia (faza doskonalenia i konsolidacji).
Maria Montessori zaobserwowała, że rozwój człowieka ma charakter
cykliczny, z intensywnym okresem wzrostu, po którym następuje okres
konsolidacji. Stało to w sprzeczności z dominującym wówczas
przekonaniem, że rozwój przebiega liniowo, po prostej ścieżce, i założeniem, że najmłodsi uczą się najmniej, a starsi są w stanie
nauczyć się najwięcej. Ten tradycyjny model ilustruje dolna część
diagramu (niebieski trójkąt pokazuje intensywność edukacji
zwiększającą się od 6. r.ż. do wczesnej dorosłości).
Poszczególne etapy wykazują określone podobieństwa. Pierwszy i trzeci
wyróżniono pogrubionymi, pomarańczowymi liniami z uwagi na ich
dynamiczny, gwałtowny i nierzadko dramatyczny przebieg rozwoju
fizycznego i psychologicznego w tych okresach. Etap drugi i czwarty są
obrysowane cienkimi, niebieskimi liniami, bo to interwały zdecydowanie
spokojniejsze, bardziej stabilne. Ta przemienność etapów w schemacie
Montessori pozwala określać etap pierwszy i trzeci oraz etap drugi i czwarty etapami równoległymi.
Pierwszy etap (od 0 do 6 lat): wczesne dzieciństwo
Pierwszy etap rozwoju to gwałtowny wzrost fizyczny, kognitywny i umysłowy. Dziecko sześcioletnie znacząco różni się od noworodka i posiada zdecydowanie większy zasób wiedzy.
Dziecko w tym wieku poznaje świat wszystkimi zmysłami. Odbiera bodźce
zmysłowe ze środowiska i wykorzystując je, buduje swoją inteligencję i osobowość.
Jako że dziecko do 6. roku życia jest skupione na konstruowaniu samego
siebie, to choć lubi towarzystwo innych ludzi, woli pracować
samodzielnie lub równolegle - obok drugiej osoby. Ulegnie to
diametralnej zmianie na kolejnym etapie (od 6. do 12. r.ż.).
Według Montessori dziecko na pierwszym etapie rozwoju posiada tzw.
"chłonny umysł". Od narodzin do ukończenia 6. roku życia młody człowiek
absorbuje wszystko bez wysiłku i bez uprzedzeń. Chłonie widoki, zapachy,
smaki, zachowania i otaczającą go kulturę. Proces ten zachodzi
nieświadomie, łatwo i automatycznie, nie wymaga od dziecka podejmowania
decyzji czy wkładania wysiłku. Umysł małych dzieci jest jak gąbka, która
chłonie płyn niezależnie od tego, w czym ją zanurzymy. Nie może sama
zdecydować, ile wody wciągnie - bierze wszystko. To, czym nasiąknie
nasze dziecko, staje się elementem jego osobowości i jaźni.
Pierwszy podetap (od 0 do 3 lat)
W tym okresie dziecko jest niezwykle aktywne. Uczy się chodzić, mówić,
działać, być przedstawicielem swojego czasu i miejsca. Rozwija się i zmienia pod względem fizycznym. Od bezzębnego uśmiechu do buzi pełnej
zębów; od picia wyłącznie mleka po jedzenie wszystkiego na co ma ochotę;
od noworodkowego płaczu po mowę, nierzadko w kilku językach. W pierwszych latach życia dzieci zamieniają odruchowe wymachiwanie nogami
na przewroty, pełzanie, wstawanie, chodzenie, bieganie, skakanie i wiele
innych form ruchu. Bezładne trzepanie rękami ewoluuje w wyrafinowany
chwyt pęsetowy (trzymanie kciukiem i palcem wskazującym), służący m.in.
do szycia czy pisania. Od niekontrolowanego oddawania moczu i kału w pieluchy do samodzielnych wizyt w toalecie. Od niewielkiej wiedzy o świecie po dobre rozumienie działania przedmiotów i zjawisk znanych z domu i najbliższego otoczenia. Dzieci w tym wieku zaczynają myśleć i rozwiązywać problemy. Znają część norm i zwyczajów kulturowych swojej
społeczności i zaczynają rozumieć, co uznaje się za akceptowalne.
Potrafią prowadzić rozmowę i wyciągać wnioski.
Trzylatek, szczególnie jeśli funkcjonował w optymalnym otoczeniu, to
twórca, który już wiele osiągnął. Wypracował w sobie narzędzia zwane
przez doktor Montessori "organami psychicznymi": mowę, ruch, kulturę,
inteligencję i wolę. Niesamowite jest w tym to, że nawet nie miał
świadomości i nie pamięta, jak to się stało. Dlatego dziecko trzyletnie
włoska badaczka nazywała "nieświadomym kreatorem".
Drugi podetap (od 3 do 6 lat)
W drugim podetapie rozwoju dziecko przeobraża się z nieświadomego twórcy
w świadomego działacza. Prowadzony przez skłonność do powtarzania,
precyzji i samodoskonalenia nasz 3-, 4-, 5- czy 6-latek podejmuje
bardziej intencjonalny i celowy wysiłek, by doskonalić wcześniej nabyte
umiejętności.
W wieku od 3 do 6 lat nasze dziecko jest aktywne, chętnie pracuje
manualnie i poznaje swoje otoczenie w najdrobniejszych szczegółach.
Doktor Montessori określa ten czas mianem "złotego wieku zabawy" i opowiada o zabawie jak o dziecięcej formie pracy. W tym okresie dzieci
poszukują większej precyzji w ruchach ciała i w posługiwaniu się
językiem; chcą lepiej pojmować otaczający je świat i robić rzeczy
samodzielnie. Gdyby miały w jednym zdaniu podsumować, czego chcą od nas,
to brzmiałoby ono: "Pomóż mi zrobić to samodzielnie". Potrzebują
narzędzi, których mogą używać, i chcą brać aktywny udział w tym, co
dzieje się wokół nich. Przedszkolaki nieustannie pytają "Co to?" i "Dlaczego?". Chcą poznawać nazwy wszystkich napotkanych rzeczy i dowiadywać się, jak działają. Chcą robić to, co robią dorośli w ich
najbliższym otoczeniu. Chcą doskonalić swoje jestestwo i wzmacniać swoją
niezależność poprzez umiejętność zajmowania się sobą: samodzielne
jedzenie, ubieranie czy korzystanie z toalety.
Dorosły i otoczenie a dziecko na pierwszym etapie rozwoju
Naszą rolą na tym etapie rozwojowym jest zapewnienie dziecku poczucia
bezpieczeństwa i obdarowanie go bezwarunkową miłością oraz zaaranżowanie
domowej przestrzeni w sposób zalecany przez Montessori, odpowiadający na
dziecięcą potrzebę orientacji i przewidywalności. Dom to wypełnione
miłością, karmiące środowisko ze stałą osobą opiekuna. Jego przestrzeń
jest piękna i uporządkowana, wypełnia ją żywy język i różnorodne bodźce
dla zmysłów. Dziecko znajdzie w nim rzeczy do oglądania, dotykania,
wąchania, smakowania i słuchania. Możemy umieścić w nim także obiekty
zachęcające do eksploracji za pomocą ruchu ciała, dłoni i zmysłów i okazje do swobodnej eksploracji zarówno pod dachem, jak i na zewnątrz.
Na pierwszym etapie nasze dziecko:
Rozwinie koordynację ruchów.
Rozwinie swoją inteligencję (znajdzie odpowiedź na pytania "Co to?",
"Gdzie?" i na niektóre "Dlaczego?" w kontekście najbliższego
otoczenia). Będzie gotowe na odkrywanie świata.
Nauczy się porządkować i klasyfikować wrażenia i doświadczenia
zmysłowe (np. od najjaśniejszego do najciemniejszego, od najmniejszego
do największego, od najgładszego do najbardziej szorstkiego).
Udoskonali swoje postrzeganie zmysłowe, aby móc wydawać osądy.
Rozwinie język(i) otoczenia.
Rozwinie niezależność funkcjonalną (np. w zakresie ubierania się,
dbania o swoje ciało).
Rozwinie swój unikalny charakter i osobowość oraz dostosuje się do
czasu, miejsca i kultury, w których jest zanurzone
FAZY WRAŻLIWE
"Faza wrażliwa odnosi się do czasu szczególnej wrażliwości, którą istota
ludzka objawia okresowo w stanie niemowlęcym, gdy jest jeszcze w trakcie
ewolucji. Ma ona charakter przejściowy i ogranicza się do nabycia
określonej cechy. Gdy ta cecha lub umiejętność zostanie nabyta,
szczególna wrażliwość zanika".
- Maria Montessori, Sekret dzieciństwa
Faza wrażliwa to taki czas w życiu dziecka, w którym wydaje się ono
szczególnie wyczulone na wybrany aspekt swojego otoczenia:
spontanicznie, z ochotą powraca do wybranej aktywności i powtarza dane
działanie. Dzięki tak intensywnej pracy w tym okresie udaje mu się
opanować nową umiejętność. Będzie w stanie nabyć ją również później,
jednak wówczas będzie to od niego wymagało o wiele większego wysiłku.
Fazy wrażliwe są szczególnie powszechne i intensywne we wczesnym
dzieciństwie. Doktor Montessori nazywała te okresy "promieniami
światła", "impulsami życiowymi" i "twórczą wrażliwością". Podczas gdy
chłonny umysł pozwala dziecku przyjmować wszystko, co je otacza, bez
ograniczeń, okresy wrażliwe są jak światło latarki, skupiające uwagę
dziecka na wybranym aspekcie jego środowiska. Umiejętności zdobyte w trakcie fazy wrażliwej wspierają dzieci w realizowaniu własnych potrzeb,
dyktowanych naturalnymi skłonnościami.
FAZY WRAŻLIWE SĄ NIETRWAŁE. Mijają niezależnie od tego, czy dana
umiejętność została przyswojona, czy nie. Wykonywana w nich praca może
mieć charakter namacalny (fizyczny) lub nienamacalny (mentalny).
FAZY WRAŻLIWE POJAWIAJĄ SIĘ NATURALNIE U KAŻDEGO DZIECKA. Rolą
dorosłych jest okazywanie wsparcia, odpowiednie przygotowanie otoczenia
i zachęcanie do podejmowania aktywności. Przykładowo, gdy faza wrażliwa
dotyczy języka, dziecko w sposób naturalny lgnie do wszelkich
okołojęzykowych zajęć i wykazuje szczególną zdolność do rozwijania
umiejętności językowych. Jeśli jednak jego otoczenie jest ubogie w takie
bodźce, wówczas dziecko nie nabędzie tej umiejętności. Okres wrażliwości
ostatecznie minie.
ROZPOZNAWANIE FAZ WRAŻLIWYCH. Większość dzieci przechodzi przez
okresy szczególnego wyczulenia w tym samym czasie, dlatego w pewnym
stopniu można się przygotować na ich nadejście. Pomocna jest uważna
obserwacja.
W trakcie trwania fazy wrażliwej dostrzegamy:
fascynację wybranym elementem otoczenia
zwiększoną aktywność i powtarzanie, koncentrację
uczucie odświeżenia i satysfakcji na koniec pracy.
Fazy wrażliwe szczególnie silnie objawiające się na pierwszym etapie
rozwoju:
język
mowa: od okresu łonowego do 2,5-3 lat
pisanie: od 3,5 do 4,5 lat
czytanie: od 4,5 do 5,5 lat
rozszerzanie diety: od 6. do 12. miesiąca
porządek: od narodzin do 5 lat (szczyt przypada na okres od 1,5 do 2,5
lat)
drobne szczegóły i małe przedmioty: od 1 do 4 lat
ruch
nabywanie umiejętności: od narodzin do 2,5 lat
doskonalenie i koordynacja: od 2,5 do 4,5 lat
eksploracja zmysłowa i klasyfikacja
nabywanie i gromadzenie wrażeń: od życia płodowego do 3 lat
klasyfikacja i organizacja wrażeń: od 2,5 do 6 lat
liczby i matematyka: od 4 do 6 lat
maniery i uprzejmość: od 2,5 do 6 lat
asymilacja obrazów (przechowywanie obrazów/szczegółów w umyśle): od
narodzin do 6 lat
muzyka: od 2 do 6 lat.
UWAGI:
Podane ramy wiekowe mają charakter orientacyjny; każde dziecko
rozwija się we własnym tempie.
Jeśli dziecko pominie jakąś fazę wrażliwą, nadal będzie w stanie
nauczyć się danej umiejętności, jednak będzie to wymagało więcej wysiłku
(tak jak w przypadku nauki języka obcego w wieku dorosłym).
Drugi etap (od 6 do 12 lat): późne dzieciństwo
W przeciwieństwie do intensywnego, szybkiego charakteru pierwszego etapu
drugi etap to - według doktor Montessori - "spokojny okres równomiernego
wzrostu". Rozpoczynają go istotne zmiany w ciele dziecka. Zęby mleczne
stopniowo wypadają, w ich miejsce wyrastają zęby stałe. Dziecko rośnie,
traci krągłości, jego ciało staje się bardziej proporcjonalne. Zmieniają
się jego włosy, stopy zwiększają rozmiar, by zrównoważyć skok wzrostu.
Większość chorób wczesnego dzieciństwa dziecko ma już za sobą, natomiast
nie działają na nie hormony okresu dojrzewania. Jest więc silne i na
ogół zadowolone. Jego ciało potrafi tak wiele i ono ma tego świadomość -
nieustannie je testuje i weryfikuje jego granice. Sprawdza, jak szybko
biega, jak wysoko potrafi się wspiąć, ile gwiazd jest w stanie zrobić
jedna po drugiej.
Obserwujemy też u niego zmiany na poziomie mentalnym:
Rozwój społeczny. Dziecko w wieku od 6 do 12 lat czuje się pewnie i bezpiecznie w swojej rodzinie i zaczyna szukać towarzystwa poza domem.
Chce umawiać się z rówieśnikami i urządzać nocowanki. Potrzebuje czuć,
że przynależy do grupy. Ulega wpływom grupy rówieśniczej. Eksplorując
najbliższą mu społeczność, coraz bardziej oddala się od rodziny. Być
może traci nieco ze swojego dziecięcego uroku. Maria Montessori - a także wielu rodziców - zauważa, że ich dzieci w tym wieku stają się
bardziej szorstkie, krnąbrne, czasem wręcz niemiłe czy niegrzeczne
(włoska badaczka nazywała ten okres "wiekiem nieuprzejmości").
W końcowej fazie wczesnego dzieciństwa dziecko także lubiło być w grupie
i wiedziało, jak się w grupie zachowywać. W późnym dzieciństwie młodzi
ludzie chcą zakładać własne grupy, w których panuje jasna hierarchia,
każdy pełni określoną rolę, a całą grupa przestrzega ustalonych zasad. Z naszej strony od czasu do czasu będą potrzebować przypomnienia o konieczności respektowania rodzinnych ustaleń (tego, co w domu można, a czego nie) - to dająca poczucie bezpieczeństwa baza, na której budują
swoje zachowanie w innych grupach społecznych.
Jest to również okres kultu bohaterów: nasze dziecko będzie spotykać
ludzi, których obdarzy podziwem i którzy będą je inspirować.
Rozwój poznawczy. Dzieci, wkraczając na drugi etap rozwoju,
wyrastają z "chłonnego umysłu". Umieją już się poruszać, wypowiadać,
działać i wyrażać się w kulturowych ramach swojego otoczenia. Są silne i zdolne, niezależne i inteligentne, pewne siebie i elokwentne. To osoby
zanurzone w swoim czasie i miejscu. Teraz do gry wkracza umysł logiczny:
rozum.
Nasz syn czy córka przestaje być odkrywcą zmysłowym, a staje się
intelektualnym. Spędza dużo czasu na abstrahowaniu i wyobrażeniach, a jego eksploracja nie ma granic: potrzebuje tylko okazji i odpowiednich
warunków. Dorośli mają tendencję do niedoceniania zdolności dziecka na
tym etapie. Starszym dzieciom warto oferować jak najszerszy kontakt ze
środowiskiem, aby zaspokoić ich głód wiedzy i zjawisk kultury.
Według doktor Montessori jest to etap dający optymalne warunki dla
uczenia się, w której rolą dorosłych jest zasiewanie jak największej
liczby ziaren reprezentujących różne zainteresowania i ciekawe tematy -
podsuwanie różnych aspektów naszej kultury i - szerzej - wszechświata.
Nasze dzieci mają w tym wieku wiele mocnych stron: są sprawne fizycznie,
cieszą się dobrym zdrowiem, a ich zainteresowania napędza logiczny,
dociekliwy umysł. Powinniśmy dzielić się z nimi informacjami na temat
świata natury i osiągnięć ludzi na przestrzeni czasu. Opowiadając te
historie, karmimy ich naturalną ciekawość świata, jednocześnie pomagając
im tworzyć powiązania między koncepcjami a pomysłami, zaś ostatecznie -
budować własne rozumienie wszechświata.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki