Dzieci szatana - Stanisław Przybyszewski

Kup ebooka

12.30 zł
10.58 zł (8,98 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział pierwszy. Król nowego Syjonu

I.

Gordon silnie pochylił się naprzód i zmierzył Ostapa ostrym, niespokojnym spojrzeniem. 

- Musisz to zrobić, Ostapie, nie możesz się cofnąć, skoro raz przyrzekłeś; teraz już za późno. 

Ostap spojrzał na niego bezrozumnie, pomyślał chwilę i rzekł: 

- Nie, nie mogę! Rozumiesz? nie mogę! 

Zbladł niezwykle, a twarz mu drgała. 

Gordon przechylił się na krześle. 

- Musisz! - wyrzekł po chwili. 

- Nie chcę! - krzyknął Ostap rozszalały. - Nie chcę! Wszak jesteś człowiekiem! Czyż nie pojmujesz, że tu idzie także o mego ojca? Czyż nie pojmujesz? Skoro tylko wskaże mi sposób otwarcia szafy, stanie się współwinnym?

Gordon uśmiechnął się. 

- Jeżeli nic nie przeszkadza prócz ojca...

- Co? Co chcesz przez to powiedzieć! 

Gordon znowu się uśmiechnął. 

- Dziwny z ciebie człowiek. Czasem jesteś ostry jak lancet, a potem sentymentalny, miękki i śmieszny jak dziewczynka. Co to właściwie jest - ojciec? Mnie nie omamisz takimi powodami. Masz zapewne na myśli takiego pana, który cię spłodził wbrew swojej własnej i twojej woli. Ha, ha, ha... Wszakże nie prosiłeś go o to, co? Życie przecież nie jest znowu tak nadmierną, rozkoszą - he? Zresztą nie mam ochoty do dysput filozoficznych. Musisz to zrobić, i zrobisz! Ależ to śmieszne, ta historia z ojcem!... Co pijesz, herbatę czy grog? 

Ostap usiadł i tępo spoglądał ku ziemi. 

Milczeli długo. 

Gordon palił papierosa i nieustannie patrzył na Ostapa. 

- Nie, nie mogę! - Ostap zerwał się i gorączkowo zaczął chodzić po pokoju. - Nie mogę gubić siebie i ojca. 

- Ależ o tym nikt się nie dowie. - Gordon zaczął się niecierpliwić. - Nikt się nie dowie, że w ogóle miałeś klucze w ręce, i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, że ojciec wskazał ci, w jaki sposób otwiera się szafę... Tak głupim nie jestem, a ty zanadto mi jesteś potrzebny, abym chciał gubić cię dla takiej błahostki... Szafę potem się rozbije... 

- Boże, jakiś ty przebiegły! - Ostap stanął przed nim szyderczo, ale w tej samej chwili począł znowu chodzić zamyślony po pokoju, 

- Zresztą nikomu przez myśl nie przejdzie, żeby szukać szafy. 

- Co? co? - Ostap stanął zdumiony. - A co z nią zrobisz? 

- To już moja rzecz; wiesz, że umiem sobie radzić z takimi drobnostkami. 

Gordon wstał niecierpliwie, ale wkrótce znowu usiadł. 

Ostap zaśmiał się złośliwie. 

- A jeżeli mimo wszystko tego nie zrobię? 

Zmierzyli się nienawistnym okiem. 

- Pytasz się, co wtedy? 

- Tak. 

- Ano, następstwa znasz tak samo jak ja... Och, napij się herbaty; nie, weź lepiej rumu... czy ci zimno? Ty drżysz. 

- Tak, zaziębiłem się. Wszak nieustannie deszcz pada. 

Ostap pił gorączkowo i długo tarł czoło.

- Byłem zaciekawiony twoim podnieceniem. 

- Może tylko dla ciebie... - Gordon uśmiechnął się. 

Ostap spojrzał na niego ponuro, nic jednak nie powiedział i popadł w tępe zamyślenie. 

- Co zrobić z psem? - zapytał nagle. 

Gordon spojrzał nań zdziwiony. 

- Pies? No, cieszy mnie, że pamiętasz o szczegółach... Psa naturalnie się otruje. Kawałek ciasta z tłuszczem zatrutym za pomocą nux vomica... co?