***Rozdział II. Tajemnica dębowych drzwi
- Tu nie ma żadnego wejścia, na pewno miało być w tym miejscu? Pokaż tę mapę!
Mateusz poczuł się urażony. Trzeci raz powtarzał, że to na pewno tu. Ale Aśka już zabrała mu mapę z rąk i marszcząc nos wpatrywała się w mały punkt narysowany na szarej kartce. Jakby chciała wypatrzeć coś, czego ewidentnie nie było. Pod drzwiami między parterem, a piwnicą była tylko ściana.
- Niemożliwe, to musi być tutaj, dokładnie w tym miejscu - Mateusz tryumfalnie spojrzał na siostrę. Ta jednak zajęta była zupełnie czymś innym i nie zwracała na brata uwagi. Szukała guzika, dźwigni lub gałki, czegoś co otworzy tę ścianę.
- Abrakadabra, lub sezamie otwórz się, spróbuj! - Zaśmiał się chłopiec wchodząc po schodach, lecz nagle go coś olśniło - Aśka to nie tu, spróbujmy od strony ogrodu!
W istocie, były tam stare nieużywane już od dawna dębowe drzwi, zamknięte mocno żelazną kłódką. Klucz zgodnie ze wskazówkami na mapie, musiał znajdować się w okolicach jedynej w ogrodzie jabłonki.
Problem polegał na tym, że drzewo pokryte było sporą warstwą śniegu i lodu.,,Szukaj pod sercem" - tak brzmiała podpowiedź.
"Gdyby była tu Kasia, byłoby o wiele łatwiej, to w jej pokoju leżała ta mapa i musi mieć związek z jej zniknięciem, a my musimy rozwiązać tą tajemnicę!" - ta myśl krążyła Asi po głowie.
Jabłonka dumnie kołysała się na wietrze, gałęzie kłaniały się dzieciom, jakby zapraszały do wspólnej zabawy. To Mateusz pierwszy zauważył niewielkie serce, wyryte na korze drzewa.
- Myślisz, że o te serce chodzi? - spytał. Gdy tylko Aśka podeszła bliżej, kiwnęła głową i zaczęła rozkopywać śnieg, by móc spokojnie uklęknąć, i sprawdzić w ziemi kilka centymetrów pod sercem, czy klucz jest tam gdzie oczekiwali.
- Mam go! - wykrzyknęła uradowana.
Zardzewiały klucz wsadziła w kieszeń swojego płaszcza i tryumfalnym krokiem weszła do domu. Nie wiedząc czemu czuła podświadomie, że ta historia to początek czegoś magicznego.
Mateusz chyba czuł podobnie, zdradzały to jego gesty, rumiane policzki i błyszczące oczy. Pierwszy raz od bardzo dawna był podekscytowany i gotowy na przygodę.
To on, pomimo że miał tylko 11 lat, był zawsze rozsądny i opanowany, zawsze planował, i przywiązywał wagę do szczegółów. Teraz Aśka odkrywała brata na nowo i podobało jej się to. W końcu mogli zrobić coś razem, odkryć wszystko to, co było przez wiele lat tajemnicą. Za dębowymi drzwiami czeka ich być może coś, co zmieni ich na zawsze.
- Jutro w nocy! - zadecydował Mateusz i nie czekając na odpowiedź zniknął za drzwiami swego pokoju, był już mocno zmęczony.
- Tak, to dobry plan! - Aśka uśmiechnęła się lekko do siebie i niemal natychmiast zasnęła.
Obudziła się z samego rana wypoczęta, jak nigdy dotąd, dawno tak dobrze nie spała.
Pani Kasz stała w drzwiach i ze złością rzuciła jej plan zajęć na dziś. Dyżur w kuchni, sprzątanie holu i przyniesienie kilku przetworów ze spiżarni - zajęło jej całe popołudnie. Niemal zapomniała, że już za kilka godzin będzie otwierać drzwi, które przestaną być już tajemnicą. Dotknęła kieszeni, by sprawdzić czy klucz jest bezpieczny i wpatrując się w stary zegar, odmierzała czas.