Dzieci królowej elfów. Dzieci królowej elfów 1 - Nieznany świat (#1) - Peter Gotthardt


Reflow text when sidebars are open.
W Krainie Elfów wreszcie nadeszła wiosna. Ostatnie resztki śniegu roztopiły się, a słońce zmusiło ciężkie chmury do ucieczki. W lasach i na łąkach zaroiło się od kwiatów.
Córka królowej, Stokrotka, odłożyła książkę i wyjrzała przez otwarte okno. Potem podniosła się i poszła na poszukiwanie swojej przyjaciółki, Borówki. Od dziecka były nierozłączne, mimo że różniły się od siebie tak bardzo, jak różni się odważny sokół od łagodnego gołębia.
Stokrotka odnalazła Borówkę w wielkim ogrodzie za zamkiem. Akurat pomagała tacie, który był ogrodnikiem, sadzić miętę i tymianek.
- Idealny dzień na dłuższą przejażdżkę - stwierdziła Stokrotka. - Wybierzesz się ze mną?
- Z przyjemnością - odparła Borówka. - Jeśli mogę.
- Jedź, jedź - zachęcił ją ojciec. - Już prawie skończyliśmy.
Na ławce pod murem siedział brat Stokrotki. Nazywał się Mniszek. Rycerz Orzech opowiadał mu właśnie jedną ze swoich przygód. Orzech i pozostali rycerze królowej mieli obowiązek walczyć z potworami i innymi wrogimi stworzeniami, które czasami pojawiały się w Krainie Elfów.
Teraz Orzech pozdrowił dziewczęta i zwrócił się do Stokrotki: - Czyżbyś przyszła poćwiczyć?
Stokrotka pobierała bowiem nauki walki mieczem i tarczą. Jej wielkim marzeniem było zyskać takie umiejętności jak jej kuzynka Perła, znana w szerokich kręgach jako Czarny Rycerz.
- Nie dzisiaj - odparła Stokrotka. - Borówka i ja wybieramy się na wycieczkę konną.
- Gdzie się udajecie? - zapytał Mniszek z nagłym zainteresowaniem. - Mogę do was dołączyć?
- Po prostu mamy ochotę się przejechać w tę piękną wiosenną pogodę - stwierdziła Stokrotka. - Same.
- Nie możemy wziąć ze sobą Mniszka? - poprosiła Borówka. Nie miała serca rozczarować chłopaka.
- Jeśli chcesz... - odparła Stokrotka i jako pierwsza ruszyła w stronę stajni.
Na zamkowym dziedzińcu spotkały królową Azarynę. Siedziała pod wielkim drzewem otoczona grupą rycerzy i dworzan. Każdego poranka otrzymywała sprawozdanie z tego, co się dzieje w całym królestwie. Jeśli gdzieś czyhało jakieś niebezpieczeństwo, natychmiast wysyłała tam nieustraszonego rycerza, który miał zapewnić ochronę jej poddanym elfom.
Królowa przywitała się ze swoimi dziećmi i z Borówką i zapytała, gdzie się wybierają.
- Tylko na krótką przejażdżkę - zapewniła ją Stokrotka.
- Nigdzie nie pojedziecie bez kogoś, kto będzie was ochraniał - odpowiedziała stanowczo królowa.
- Ale nie mamy zamiaru się oddalać - zaoponowała Stokrotka.
- Wszystko jedno - odparła królowa. - Niebezpieczeństwa czyhają wszędzie. Macki zła sięgają daleko.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.