Dzieci królowej elfów 8 Ostatnia podróż (#8) - Peter Gotthardt

Kup ebooka

9.99 zł
7.99 zł (7,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1.

- Ile tutaj ludzi! - wykrzyknął Mniszek.

- Wszyscy zajęci kupowaniem i sprzedawaniem - dodała jego starsza siostra Stokrotka.

Wraz z przyjaciółmi spacerowali po nadbrzeżu w portowym mieście. Wszędzie tętniło życiem i aż roiło się od ludzi.

Rybacy sprzedawali śledzie i łososie prosto z własnych łodzi. Rozładowywano statki i wnoszono na ląd wielkie beczki i pękate worki. Przed wszystkimi domami stały stragany z garnkami i miskami, linami i smołą, ubraniem i butami, mąką, przyprawami i suszonymi owocami.

- O, tak, jest na co wydawać pieniądze - stwierdził rycerz Zawilec. - Nigdy nie widziałem tak wielu towarów w jednym miejscu.

Smardz i Borówka szli, trzymając się za ręce. Teraz byli parą.

- Jeśli zobaczymy jakiś stragan z ozdobami, chciałbym ci podarować bransoletkę - powiedział Smardz.

- W takim razie mam nadzieję, że jakiś znajdziemy - odpowiedziała z uśmiechem.

- A ja mam nadzieję, że znajdziemy statek, którym popłyniemy do domu - przerwała im Stokrotka.

Podeszła do najbliższego statku zacumowanego przy nadbrzeżu. Na pokładzie stał jakiś mężczyzna zajęty liczeniem worków.

- Czy to ty jesteś właścicielem tego statku? - zapytała go Stokrotka.

- Tak, jestem kapitanem na "Koniu Morskim" - odpowiedział. - Dlaczego pytasz?

- Chciałabym się dowiedzieć, czy możesz nas zabrać do Krainy Elfów - kontynuowała.

- Elfów? A kim one są? - zdziwił się.

- Ludem takim jak my - wyjaśniła, pokazując na siebie i troje pozostałych. - Mieszkamy po drugiej stronie morza.

Kapitan popatrzył na nich ze zdziwieniem.

- To niewiarygodne - stwierdził. - Powiadają przecież, że może jest bezkresne. Nigdy nie słyszałem, żeby po drugiej stronie miał się znajdować jakiś ląd.

- A ja tak! - odezwał się jakiś starszy marynarz. Siedział na pokładzie i łatał duży żagiel.

- Co takiego, Sumie? - zainteresował się kapitan.

Sum podniósł się i podszedł do nich.

- Wiele lat temu udałem się w daleki rejs wielkim statkiem handlowym - zaczął opowiadać. - Wtedy byłem jedynie chłopcem okrętowym. Potężny sztorm zniósł nas z kursu i popychał statek coraz dalej na wschód. Na koniec byliśmy zmuszeni szukać schronienia na archipelagu daleko na morzu. Nikt z nas nigdy o tych wyspach nie słyszał. Mieszkańcy nazywali je Wyspami Muszkatołowymi.

Okazało się to dla nas szczęściem w nieszczęściu. Mieszkańcy wysp z wielką ochotą rzucili się kupować towary, które mieliśmy na pokładzie. Zapłacili nam za nie cennymi przyprawami. Kiedy powróciliśmy do domu z tym ładunkiem, jego waga była równa złotu.

- Wspaniały handel! - wykrzyknął kapitan.

- A Kraina Elfów? - zapytała Stokrotka.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.