Dzieci królowej elfów 3 Ścigani bez końca (#3) - Peter Gotthardt

Kup ebooka

9.99 zł
7.99 zł (7,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1.

Słońce już zaszło i zaczęła zapadać ciemność. Stokrotka i jej przyjaciele zasiedli w ciasnym kręgu wokół ogniska, aby się posilić. Dzień upłynął im na przedzieraniu się przez puszczę pełną gęstych zarośli i poprzewracanych drzew. Teraz byli i głodni, i zmęczeni.

- Jak wydostać się z tej głuszy? - zapytała Stokrotka. Obiecała pozostałym, że zaprowadzi ich do domu, i bez ustanku myślała o dalszej drodze.

- Za kilka dni dojdziemy do gór - odezwał się Smardz. - Wtedy zobaczymy, czy uda się nam je pokonać.

Smardz był człowiekiem, którego elfy spotkały na swojej drodze. Znał ten region i dlatego zaoferował, że przeprowadzi je przez las.

- Stanę na czatach - postanowił rycerz Zawilec po opróżnieniu zawartości swojej miski. Jako jeden z rycerzy królowej elfów zrobiłby wszystko, żeby uchronić jej dwoje dzieci, Stokrotkę i Mniszka, przed niebezpieczeństwem.

Z mieczem w dłoni ustawił się w pewnym oddaleniu od obozowiska. Odwrócił się plecami do ogniska, żeby jego oczy przyzwyczaiły się do ciemności.

Obok Stokrotki leżał młody wilk, który odgryzał kęsy upolowanego królika.

- Jak ty w ogóle możesz zjadać to biedne zwierzę? - zapytała Borówka i się wzdrygnęła. - Dlaczego nie spróbujesz tych pysznych grzybów, które nam wszystkim tak bardzo smakują?

Wilk oblizał pysk i odpowiedział:

- To nie jest odpowiednie pożywienie dla wilka.

- Nie jesteś wilkiem, Mniszku - przypomniała mu stanowczo Stokrotka. - Jesteś elfem. Mam nadzieję, że wkrótce znajdziemy alfy, które cię przemieniły w to zwierzę, i odzyskasz dawną postać.

- Niby dlaczego? - zaoponował Mniszek. - Bycie wilkiem bardzo mi odpowiada. Tego królika wywęszyłem z dużej odległości. Poza tym na czterech łapach biegam dużo szybciej. Dlatego was uratowałem, kiedy uwięziło was dwoje władców ciemności.

- Nieważne - skwitowała Stokrotka. - Chcę, żebyś wrócił ze mną do domu jako mój brat. Nie jako dzikie, włochate zwierzę.

- Obyśmy już nigdy więcej nie spotkali tych władców ciemności - westchnęła Borówka. - Kiedy są w pobliżu, lodowate zimno przeszywa mi serce.

- Nie myśl o nich więcej - poprosił Smardz. - Przecież zgubili nasz ślad.

- Na pewno masz rację - zgodziła się Borówka. - Czy zostało jeszcze trochę tej pysznej zupy, którą dla nas ugotowałeś?

Uśmiechnęła się z wdzięcznością, kiedy Smardz wlał jej do miski resztę zupy z kociołka.

Mniszek podbiegł do rycerza Zawilca i oświadczył:

- Zastąpię cię na straży.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.