MOGANNI NAME
KSIĘGA ŚPIEWAKA
Lat dwadzieścia, mnie się widzi,
Przeżywałem jak dar wielki,
Szereg piękny jak epoka,
Gdy rządzili Barmekidzi.
.
.
HEGIRE
Trzy skłócone świata strony
Drżą w zamęcie, nikną trony,
Uchodź na Wschód, by cię gościł
Patriarchów wiew czystości.
Pij Chizera źródła słodycz,
Pieśń i miłość cię odmłodzi.
Tam w czystości, no i w prawie
Pójdę w głębię jak najdalej.
Pragnę poznać ludzkie plemię,
Gdy Bóg zesłał tu na ziemię
Wiedzę nieba w ludzkiej mowie
I zawartą w Jego słowie.
Tam gdzie ojcom w czci służyli,
Obcą służbą wręcz gardzili,
Chcę się cieszyć młodych pasją:
Szczodrą wiarą, myślą ciasną,
Ile słowo tam ważyło,
Bo mówionym słowem było.
Chcę uchodzić za pasterza,
Co w oazach się odświeża,
Chcę handlować w karawanach,
Szale, kawę mieć w dywanach.
Każdą ścieżkę tam przemierzę,
Od pustyni po miast wieże.
Tam gdzie wśród skał zionie przepaść,
Ty, Hafizie, mnie pocieszasz.
Gdy przewodnik zachwycony
Pieśń twą śpiewa na wsze strony
Z osła grzbietu, gwiazdy budząc,
No i zbójców głosem łudząc.
Czy to w łaźniach, czy w gospodach,
"Święty Hafiz" ciągle wołam.
Kiedy welon ściąga luba,
A jej loki - ambry cuda,
Gdy wieszcz szepcze o miłości,
Chuć w hurysach nawet gości.
Czy to waszym zdaniem skaza,
Chcecie tego wręcz zakazać?
Wiedzcie zatem: wieszcza słowa
Wokół rajskich wrót szybują,
Delikatnie w nie pukają,
Wieczne życie wypraszają.
.
GWARANCI BŁOGOSŁAWIEŃSTW
Karneol jako talizman,
Wiernym szczęście sam to wyznam,
Gdy na onyksie ułożony,
Złóż pocałunek uświęcony!
Wszelkie wypędzi zło,
Ochroni ciebie i miejsce to:
A gdy wryte w niego słowo
Moc Allacha głosi sobą,
Co miłości, czynu pragnie,
Wówczas zwłaszcza wieniec kobiet
Ten talizman czuje w sobie.
Amulety są podobne,
Na papierze znaki godne,
Lecz nie muszą tu się tłoczyć,
Jak to na klejnocie zoczysz,
Zatem dusze tu pobożne
Pomieszczają wiersze zbożne.
Zawieszają męże w wierze
Te papiery - ich szkaplerze.
Lecz inskrypcja nic za sobą nie ma,
To ona sama wszystko mówi niema,
Co ty za nią powiesz radośnie do głębi:
Ja to mówię, ja sam! co mnie gnębi.
Z abraksasem rzadko staję!
Tutaj bowiem mina wstrętna,
Przez obłęd niegdyś poczęta,
Czymś najwyższym wszak się zdaje.
Gdy gadam od sasa do lasa,
Jakbym nosił abraksasa.
Sygnet trudno narysować,
Najwyższy sens w najmniejszej przestrzeni,
Gdy jednak zdołasz prawdę w sobie schować,
Słowo wyryjesz i nic go nie zmieni.
.
WOLNOŚĆ WE MNIE
Dajcie, bym siadł w swoim siodle!
Pozostańcie w swym namiocie!
Rad dziś pognam w dale modre,
Nad mą czapką gwiazdy złote.
*
On je garścią w niebo naszył,
Do mórz, lądów tę drabinę,
Niechaj cieszą oczy wasze,
Gdy spojrzenie w górę płynie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki