Dywan wschodni. Arabia - Antoni Lange

Kup ebooka

10.00 zł
8.05 zł (7,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Na okładce: Reza Abbasi  (1565-1635), Hunters at a Stream - fragment (between 1623 and 1627), licencja public domain,

źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/File:Brooklyn_Museum_-_Hunters_at_a_Stream_-_Riza_'Abbasi.jpg

This file has been identified as being free of known restrictions under copyright law, including all related and neighboring rights.

 

Wydanie według edycji z roku 1921.

Zachowano oryginalną pisownię.

 

? Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-517-3

 

 

ARABIA

 

Arabia - ojczyzna kawy, palm, pustyń, konia, wielbłąda; ojczyzna gwałtownych wybuchów geniuszu i długowiekowych potem omdleń sennych i beztwórczych: miała w historyi moment tak wspaniałego rozkwitu, że przodowała jakiś czas cywilizacyi. Do Arabów jeździli po naukę nawet z dalekiej zimnej północy: Erazm Ciołek był uczniem Arabów.

Tym, który wywołał tę gorącą eksplozyę ducha arabskiego był wielki prorok-poeta Mahomet. Poezya arabska jest wykwitem energii tego twórcy ducha arabskiego. Na długie lata go zapłodnił ów wysłaniec Allacha. Ale i przed Mahometem kochali się Arabowie w poezyi i co rocznie w Mekce odbywały się igrzyska poetyckie farysów, - t. j. rycerzy i razem poetów. Naród cały sądził poetów, a który utwór uznany został za najdoskonalszy, ten na jedwabiu złotem pismem utkany, "zawieszony" bywał w świątyni i stąd cały zbiór tych tryumfalnych poematów zowie się Moallakat "zawieszone". [Moallakat - jest to Pluralis; w liczbie pojedynczej - Moallaka. - Każdy z tych poematów da się podzielić na oddzielne fragmenta, z każdego też dajemy urywki, mniejsze lub większe].

Imiona autorów zachowały się w pamięci Arabów: Antar - Zuhair - Lebid - Tarafa - Imrulkais lub Amrulkais - i in.

Po Mahomecie poezya arabska zakwitła zarówno w kalifacie Bagdadzkim, jak Hiszpańskim i dwojaki też ma koloryt. Poeci bagdadzcy szli za tradycyą dawnych wieszczów arabskich, jak Altmotenabbi, którego przerobił po polsku Adam Mickiewicz.

Poeci hiszpańsko-arabscy mają ton nieco odmienny, jakoby łaciński: ulegli z konieczności wpływom kraju i rasy.

Istotą poezyi arabskiej jest liryka bohaterska; dwa są nieustające jej motywy: koń i kobieta. Arab miłuje kobietę, ale kobieta jest zdradliwa, koń wierny; nie znajdziesz nigdy szyderstwa ani żalu z powodu konia; znajdziesz nieraz gorzkie słowa o kobiecie. Jednak miłość arabska nawet w tych cierpieniach rozkosz odkrywa. Stąd, choć pozornie proste, erotyki arabskie mają w sobie labirynty ścieżek tajemniczych. Przytem poeta arabski jest zawsze b. osobisty: zawsze mówi o sobie. Objektywnym staje się dopiero w bajce: czy to w baśni z 1001 nocy, czy też w baśni o świętych, derwiszach, poetach, rycerzach. Pierwszy poeta, którego imię tu zaznaczyliśmy, Antar, jest bohaterem wielkiego romansu o charakterze epickim, pod tymże tytułem (Antar); jest to wielkie epos awanturnicze, Orlando furioso Arabii; fantastyczna historya przygód wielkiego farysa - poety - awanturnika Antara.

 

ZE ZBIORU HAMASA

 

[Hamasa - znaczy "pieśń rycerska". Jest to zbiór pieśni krótkich (po 24 - 36 w.), nazwanych Hamasa od pierwszej pieśni, która go otwiera. Zbiór dzieli się na 10 rozdziałów (pieśni bojowe, obyczajowe, miłosne, opisy natury i t. d.). Zebrał te pieśni i ułożył poraz pierwszy Abu Tammam, zmarły w r. 221 hedżiry. W r. 1828 wydał G. W. Freytag Hamasae Carmina - tekst arabski i przekład łaciński].

 

Hej, Szabana potomkowie,

Powstrzymajcie groźne dłonie:

U Lafawa studni jutro

Napotkacie moje konie!

To rumaki krwi szlachetnej

Co do walk, się rwą w pogonie,

Aż się w blizkiem starciu zetrą:

Czy to góry czy to błonie,

Idą dzieci rodu Mazen -

Lwy, co ogień żywią w łonie.

Rozpoznacie ich w ataku,

Rozpoznacie ich w obronie:

Jak wytrwali są na trudy,

Gdy los ogniem na nich zionie.

Jako wicher idą naprzód,

Gdy im w sercu krew zapłonie.

Obosiecznym swym jemeńskim

Mieczem - krwi wytoczą tonie -

Nic ich w drodze nie powstrzyma:

Miecz ich wrogów skroś pochłonie!

Chcesz pomocy? Nie pytają,

O co walka, w której stronie:

Ale wnet polecą konno,

W wojowników dzielnych gronie.

 

ZE ZBIORU MOALLAKAT. (ANTAR).

 

[Moallakat - Liczba ich siedem; każda nosi nazwę autora: Moallaka Antara, Tarafy i t. d. Podajemy tu fragmenty niektórych. W r. 1850 w Lipsku wyszło Septem Moallakat, antquissima carmina arabum (Arnold). - Zowią się też Mozahhabat - pozłacane t. j. wyszyte złotemi literami. Niektórzy uważają to za bajkę, gdyż pismo przed Mahometem było prawie nieznane w Arabii i raczej tradycya ustna zachowała pamięć tych pieśni. Cenzura Islamu usunęła z nich ślady pogaństwa. Autorzy Moallak są: Antar, Tarafa, Imrulkais, Zuhair, Lebid, Hares, Amru b. K?ltum,]

 

I.

 

Spokój uchodzi od mojej powieki.

Łzy gorzkie palą mojej twarzy bladość:

Abla uniosła z sobą w kraj daleki

Sen mój, rumieniec i radość!

Ból mój tembardziej w swojej mocy rośnie,

Że jeno krótka była to godzina,

Gdy mogłem widzieć, jak płonąc radośnie,

Ku moim oczom serce jej się wspina.

Niestety, jakże dziwnie jest dręcząca

Ta chwila smutna, co mi pierś zakrwawia:

Żałość pożegnań, co się wciąż odnawia -

Oraz rozłączeń bez końca!

O plemię Beni-Abbes, wojownicy!

Jakże mi tęskno po waszych namiotach,

Gdziem widział uśmiech jej - blask jej źrenicy -

Co zgasł mi rychło w tęsknotach.

O łzy wylane próżno, próżne smutki!

Kochanka moja gdzieś na cudzej niwie:

Dajcie mi jeno czas mały a krótki,

Bym żył i umarł szczęśliwie!

Krótkiego czasu jeno mi potrzeba:

Skąpiec by przyznał go cudzemu oku,

 

By mogło wielbić swe błękitne nieba

I skarb swój pełen uroku!

 

II.

 

(SKARGI ABLI).

 

Wojownicy mego ludu,

Złamcie pęta mej niedoli:

Powiadomcie-ż wy Antara

O żałosnej mej niewoli.

Odkąd wdal od swej gazeli

Odszedł lew niepokonany:

Wszystkie naraz pęta grożą

Jego biednej ukochanej.

Ból wyczerpał moje serce -

Wszystkich sił wysączył soki:

Ileż cierpień teraz znoszę,

Mając wokół jeno mroki!

Za najmniejszem wiatru wianiem

Na samotne padam łoże:

Jak więdnący kwiat w ogrodzie,

Co bez światła żyć nie może.

Toć im większa moja klęska,

Tem szczęśliwsze moje wrogi,

Odkąd przed tym moim panem

Moich drzwi zamknęli, progi.

Ileż obelg i poniżeń

Znoszę tu przez czas ten cały:

Toż na widok mej rozpaczy

Nawet głazy by płakały.

Wojownicy, błagam, byście

Antarowi powiedzieli,

Że jedynie lew potrafi

Bronić życia swej gazeli.

 

(A. Lange).

 

TARAFA.

 

I.

 

Widoczne jeszcze ślady koczowisk Chaumuły

Na kamiennej równinie Tachmed się rozsnuły.

Podobne do tych resztek deseni, wykłutych

[Mowa o tatuowaniu]

Na rąk powierzchni mężów, w żelazo zakutych.

Tutaj się towarzysze moi zatrzymali

I podjechawszy do mnie - tak mnie pocieszali:

"Pokrzep swojego ducha, a przepędź tęsknicę!

Ale ja wciąż pamiętam dziewczę me w lektyce

Wielbłądziej - ukochaną mą jasną Malekę -

Której namioty dzisiaj od nas tak dalekie!

Lektyka jej się zdała jako łódź co świtem

Płynie szerokiej Dady zielonem korytem -

Jak wielka adawiańska łódź albo jak owa,

Którą zmyślnie buduje dłoń Ibn-Jaminowa.

Sztuczny sternik prowadzi łódź co się kolebie -

Już to w bok ją kierując - już to wprost przed siebie.

Zasię przód jej rozcina pieniące się fale,

Niby gracz, co zgadując, rozrzuca fijale........................