Pierwsza przyjemność
Jest się stamtąd, gdzie najwięcej grobów.
Mieszka w Krakowie, gdzie się urodził,
gdzie ukończył, gdzie nie pracuje,
gdzie właściwy urząd skarbowy. Tu wszyscy się znają,
zatem ma tysiące grobów, czyli naprawdę jest z Krakowa,
ale ma też groby w Łodzi, Baranowiczach, Szczecinie,
Włocławku, w Banbury (Oxfordshire), w Jacksonville
(Floryda), gdzieś w Georgii i na Oceanie Spokojnym.
Żałuje, że nie był na tym ostatnim.
Nie ma pojęcia, gdzie będzie miał najwięcej grobów
za jakiś czas - skąd wtedy będzie? Tymczasem
w testamencie zapisuje: spalić (nie wymaga,
żeby go pochowali z samochodem i dziewczyną),
rozsypać w rzece Białce, przy moście, tam, gdzie
w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym czwartym
była wyspa. Wolałby Pacyfik, ale to by drogo wyszło.
Uważasz, że nie wyjdzie? Przyłóż się staranniej
do aktu lektury -
jak nastolatka do pierwszej przyjemności
po wielkim poście, bo sobie obiecała,
że przynajmniej w wielkim poście
nie będzie tego robić. Myślała o tej czynności
"to", o tym miejscu "tam", lecz o dłoniach myślała
"dłonie", o palcach myślała "palce", a imię kolegi
z drugiej be wykrzyczała do lustra w łazience głośno
i wyraźnie - wprawdzie za lustrem kryli się
Humpty Dumpty, Królowa i Królik, ale
kolegi z drugiej be nie było tam wcale a wcale.